Sprawa alimentacyjna a moje dziecko

25.11.11, 15:03
Witam
Moj maz dostal pozew o podwyzke alimentow. Obecnie placi na 3 dzieci lacznie 2000zl.
Oboje z mezem pracujemy i mamy wspolne dziecko w wieku przedszkolnym. Moje obawy sa nastepujace: boje sie ze mezowi podniosa alimenty kosztem naszego dziecka. Otoz przedstawiajac w odpowiedzi na pozew zarobki meza i moje ewidentnie widac ze mąż i dziecko sa na moim utrzymaniu. Maz ze swojej wyplaty pokrywa koszt alimentow i polowe kosztow mieszkania. Po wszystkich jego zobowiazaniach i oplatach zostaje mu 350zl ktore przeznacza na nasze dziecko. W zwiazku z tym jego utrzymanie spada na mnie. W odpowiedzi na pozew wszystko udokumentowalismy: rozliczenia roczne, rachunki za mieszkanie, prad... dolaczylam rachunki za zakupy z ktorych wynika ze nie jestem w stanie kupic dziecku wszystkiego czego sobie zazyczy. W wydatkach uwzglednilismy tylko alimenty, oplaty, zakupy zywnosci, przedszkole, kurs tanca, oplaty z tytulu pracy (paliwo). Kwota jaka zostala to kwota 60zl za ktora musimy sie ubrac, wyleczyc, zakupic obuwie.
Czy w tej sutyacji powinna zlozyc pozew o alimenty dla naszego dziecka. Co mam zrobic w sytuacji gdy zasadza wieksze alimenty? Nie chce doplacac do alimentow na nie moje dzieci.Wklad meza w wydatki na nasze dziecko to 40%. Poradzcie
    • dziad47 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 25.11.11, 23:15
      Moim zdaniem, powinniście policzyć czy alimenty na dzieci z poprzedniego zwiazku nie przekraczają 60%. Bo taką, kwotę można tylko zasądzić. Pomysł na alimęty na wasze dziecko, raczej nie zrobi dobrego wrażenia na sadzie. Wspóczuje ci ale chyba wiecej nie możecie zrobić niz tylko dobrze otywować obawy o możliwość popadnięcie w niedostatek. Pozdrawiam
      • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 13:44
        Niestety kwota 60% dotyczy sciagalnosci komornika i to on moze zajac tylko 60% pensji. Pomysł z alimentami na wspolne dziecko to ostatecznosc bo skoro sad nie wezmnie pod uwage tego, ze maz powinien dokladac sie do utrzymania i kosztem naszego dziecka podniesie alimenty to ja wystapie z pozwem i wtedy sad bedzie musial uwzglednic to ze maz ma wyrok i musi to zobowiazanie zaplacic. Nie chce by kosztem mojego dziecka i moich pieniedzy podniesiono alimnety. Nie po to pracuje i musze oddac podatek do skarbowki by placic na nie swoje dziecko
    • tricolour I kto to będzie wszystko czytał? 25.11.11, 23:45
      ... te wyliczenia, zestawienia, koszty, zarobki? Sąd?

      Sąd ma zasądzić alimenty wedle potrzeb alimentowanych dzieci i możliwości płatnika. Koniec, kropka. Jak pisze kolega wcześniej: do 60% zarobków netto i po sprawie.
      • laura2107 Re: I kto to będzie wszystko czytał? 26.11.11, 13:46
        nie ma w KRiO takiego artukułu. Powiedz to ojcu ktory placi 1200zl alimentow z zarabia 1600zl Bo znam takiego uncertain
        • malgolkab Re: I kto to będzie wszystko czytał? 26.11.11, 13:53
          laura2107 napisała:

          > Powiedz to ojcu ktory placi 1200zl alimentow z
          > zarabia 1600zl Bo znam takiego uncertain
          tyle zarabia faktycznie czy na papierze? ważne są możliwości zarobkowe, może ten pan takowe ma?
          • laura2107 Re: I kto to będzie wszystko czytał? 26.11.11, 14:07
            Podam ci przyklad gdzie stolarz zarabia 1200zl i sad uznal przyznajac matce 700zl alimentow na trojke dzieci z ktorych jedno ma wade serca. W uzasadnieniu przeczytala ze tatus wykorzystuje swoje mozliwosci zarobkowe. Mozna by bylo sie klocic.Ale nie bede rozwijala temtu bo nie chce odbiegac od swojego smile
            • dziad47 Re: I kto to będzie wszystko czytał? 26.11.11, 21:05
              Z całego tego forum, wynika jedno. Powinno sie kochać, cierpieć i nigdy się nie rozwodzić. Bo nie ma mozliwości godnie się roztać. Bo jak była chce faceta, pograżyc to prawo jej pomaga. A szykanowanie zajmuje ciemiezycielka tyle czasu ze na pracę juz nie starcza czasu. Gdzie tu miejsce na godność, ucziwość, szacunek. A podobno dzieci sa owocem milości? Tyko do kogo lub czego?
              • altz Re: I kto to będzie wszystko czytał? 26.11.11, 21:49
                dziad47 napisał:

                > A szykanowanie zajmuje ciemiezycielka tyle czasu ze na pracę juz nie starcza czasu.
                big_grin

                Myślę, że czasami na własne życie też nie wystarcza czasu, jak się rodzice zapędzą w zapalczywości.
    • exina Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 02:00
      Jest tak jak byc powinno. Głupia kobieta, która decyduje sie na zwiazek z dzieciatym facetem powinna w 100% płacic na ich wspólne dziecko, no chyba ze facet nie okaze sie kut..sem. No ale w 90% nim jest, więc o co chodzi. Decydowała sie, to ma.
      W innych kulturach to facet musi płacic na x żon. Jak go nie stac, to ich nie ma i zadna za niego nie wyjdzie. W naszej kulturze kolejna zona płaci na wczesniejsze dzieci wybranka, taka karma i pogódź sie z tym. Wygrani to faceci - w wiekszosci przypadków za nic nie ponosza odpowiedzialnosci.
      • tautschinsky Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 12:36
        exina napisała:

        > Jest tak jak byc powinno. Głupia kobieta, która decyduje sie na zwiazek z dziec
        > iatym facetem powinna w 100% płacic na ich wspólne dziecko, no chyba ze facet n
        > ie okaze sie kut..sem. No ale w 90% nim jest, więc o co chodzi. Decydowała sie,
        > to ma.
        > W innych kulturach to facet musi płacic na x żon. Jak go nie stac, to ich nie
        > ma i zadna za niego nie wyjdzie. W naszej kulturze kolejna zona płaci na wczes
        > niejsze dzieci wybranka, taka karma i pogódź sie z tym. Wygrani to faceci - w w
        > iekszosci przypadków za nic nie ponosza odpowiedzialnosci.



        Typowy sposób myślenia dla wielu kobiet. Jeśli mężczyzna ma ponosić koszty utrzymania byłej żony, jak to bywa gdzie indziej na świecie - wspaniale. Jeśli kobiecie z powodu chorego prawa w Polsce przychodzi de facto utrzymywać swojego partnera i ich wspólne dziecko, problem jest ten mężczyzna mimo iż pracuje big_grin Alimenty powinny być orzekane w oparciu o realne zarobki i REALNE możliwości zarobkowe, a nie brane z sufitu. I rzeczywiście bardzo "wygrany" jest ten płacący alimenty, z którego zdzierają prawie całą pensję na dzieci z pierwszego związku, a na siebie i kolejne dziecko nie ma pieniędzy. No, po prostu jakiś z niego farciarz big_grin
        • laura2107 Tautschinsky 26.11.11, 13:51
          zgadzam sie farciarz z niego jak cholerka smile)
          Ciekawe tylko ktora mataka byla by w stanie zaplacic 2000zl zobowiazania alimentacyjnego? big_grin
          • malgolkab Re: Tautschinsky 26.11.11, 13:56
            laura2107 napisała:


            > Ciekawe tylko ktora mataka byla by w stanie zaplacic 2000zl zobowiazania alimen
            > tacyjnego? big_grin
            no to niech mąż wystąpi o opiekę nad tą trójką i alimenty od ex...
            BTW, jakie alimenty Ty byś zaproponowała mężowi na wasze dziecko, gdybyście się rozstali? Skoro uważasz, że 2000 na 3 dzieci to dużo, to rozumiem, że mniej niz 650?
            • laura2107 Re: Tautschinsky 26.11.11, 14:03
              skoro sama jestem w stanie utrzymac moje dziecko to zaproponowalabym tatusiowi zalozenie konta i odkladanie tam pieniazkow wink Nie potrzebuje pieniedzy meza by sie utrzymac ale nie chce sie dzielic moimi pieniedzmy z innymi. Dlaczego mialabym zabrac chociaz 100zl mojemu dziecku i dac innemu?
              • malgolkab Re: Tautschinsky 26.11.11, 14:33
                laura2107 napisała:

                > skoro sama jestem w stanie utrzymac moje dziecko to zaproponowalabym tatusiowi
                > zalozenie konta i odkladanie tam pieniazkow wink Nie potrzebuje pieniedzy meza by
                > sie utrzymac ale nie chce sie dzielic moimi pieniedzmy z innymi. Dlaczego mial
                > abym zabrac chociaz 100zl mojemu dziecku i dac innemu?
                też jestem w stanie utrzymać swoje dziecko i siebie, ale 3 dzieci w wieku przedszkolnym lub wczesnoszkolnym, które jednak same w domu nie siedzą, raczej bym nie utrzymała...
              • odmieniona44 Re: Tautschinsky 28.11.11, 12:54
                aura2107 napisała:
                skoro sama jestem w stanie utrzymac moje dziecko to zaproponowalabym tatusiowi
                > zalozenie konta i odkladanie tam pieniazkow wink
                Wybacz szczerość, ale nie brzmisz wiarygodnie.
                Co do zasady winszujemy sobie aby nasi byli ponosili część wydatków.
                Niekoniecznie z pazerki, tudzież czystej złośliwości.

                Nie potrzebuje pieniedzy meza by
                > sie utrzymac ale nie chce sie dzielic moimi pieniedzmy z innymi. Dlaczego mial
                > abym zabrac chociaz 100zl mojemu dziecku i dac innemu

                Wydawalo mi się, że istnieje wspolnota majątkowa. Że o wspólnocie losównie wspomnę.
                Ale co ja tam wiem, stara już jestem, umysłowo ciut ociężała.
            • laura2107 Re: Tautschinsky 26.11.11, 14:09
              Kochana a ktory Sad przyzna opieke tatusiowi ktory pracuje od 6:30 do 19 czasami do 20? Dzieci sa ubrane, najedzone, chodza na zajecia dodatkowe. Matka w zyciu by sie nie zgodzila na taki układ, Sad tez nie.
              • malgolkab Re: Tautschinsky 26.11.11, 14:31
                laura2107 napisała:

                > Kochana a ktory Sad przyzna opieke tatusiowi ktory pracuje od 6:30 do 19 czasam
                > i do 20?
                No właśnie, a osoba, która mieszka z tymi dziećmi (czyli w tym wypadku matka) raczej nie może pracować w takich godzinach i zarabiać więcej (rozumiem, że są to dzieci niesamodzielne). Jak chorują to musi brać opiekę itd.
                Dzieci sa ubrane, najedzone, chodza na zajecia dodatkowe.
                więc matka też je chyba finansuje, bo za 650 zł miesięcznie raczej nie zapłacisz za całkowite utrzymanie dziecka.
                >Matka w zyci
                > u by sie nie zgodzila na taki układ, Sad tez nie.
                a ojciec chciał tego, próbował? zrezygnowalby z pracy w godzinach o jakich piszesz?
                • laura2107 Re: Tautschinsky 26.11.11, 14:40
                  Matka dzieci nie pracuje wiec sama sie utrzymuje z tych alimentow uncertain
                  Mąż zeby placic takie alimenty musi tyle pracowac pewnie jakby matka dala nam te 2000zl to maż nie musialby tyle pracowac i wystarczyloby 8h dziennie smile
                  Wybacz ale nasze dziecko jest w wieku przedszkolnym czy ktos pomyslal o tym? Nie bede siedziala w domu bo nas na to nie stac. Skoro ja moge pracowac i wychowywac to kazda inna matka rowniez, prawda? Jak sie chce to mozna wiele, ale jak widac ex nie musi pracowac bo z taka kwota sama siebie utrzymuje. Przykre ale prawdziwe.
                  Oczywiscie zaproponowalam mezowi by wniosl o opieke nad dziecmi skoro matka nie potrafi sobie poradzic finansowo. Ciekawa jestem jak na to zareaguje i czy znajdzie te 2000zl na alimenty.
                  • malgolkab Re: Tautschinsky 26.11.11, 15:05
                    z 2000 zł utrzymuje się dorosła kobieta i 3 dzieci, które jeszcze chodzą na zajęcia pozalekcyjne? to jest jakiś cud gospodarczy...
                    • laura2107 Re: Tautschinsky 26.11.11, 18:51
                      Widzisz ja pochodze z rodziny wielodzietnej i pracowal tylko moj tato. Uwierz mi ze za 2500zl mozna zyc i pozwolic dziecia na studiowanie. Wiec skoro nam starczalo na zycie i pozwolilo na to by kazde z dzieci skonczylo studia to mozna. Moja mama sobie radziła wiec w czym cud? Trzeba umiec gospodarowac pieniedzmi, gotowac pysznie a tanio.
                      • mola1971 Re: Tautschinsky 26.11.11, 19:11
                        No to skoroś taka gospodarna to o co Ci chodzi? Rządź się tym co masz, przecież to majątek jest.
                        I gotuj pysznie i tanio smile
                  • malgolkab Re: Tautschinsky 26.11.11, 15:11
                    laura2107 napisała:


                    > Oczywiscie zaproponowalam mezowi by wniosl o opieke nad dziecmi skoro matka nie
                    > potrafi sobie poradzic finansowo. Ciekawa jestem jak na to zareaguje i czy zna
                    > jdzie te 2000zl na alimenty.
                    no to co stoi na przeszkodzie? niech składa
                    • laura2107 Re: Tautschinsky 26.11.11, 18:33
                      nic nie stoi na przeszkodzie rozprawa w nastepnym tygodniu smile
                      • mola1971 Re: Tautschinsky 26.11.11, 19:07
                        Strasznie szybko to Twoje życie się toczy a sądy działają wręcz ekspresowo. Chwilę temu o alimenty się martwiłaś a tu już rozprawa o przyznanie opieki ojcu w przyszłym tygodniu.
                        Wybacz, ale to kupy się nie trzyma.
          • mola1971 Re: Tautschinsky 26.11.11, 19:09
            laura2107 napisała:
            > Ciekawe tylko ktora mataka byla by w stanie zaplacic 2000zl zobowiazania alimen
            > tacyjnego? big_grin

            Np taka, która zarabia dużo więcej niż owe 2.000 PLN. Może Ci się to nie mieści w głowie, ale są takie kobiety.
            • laura2107 do mola 26.11.11, 19:39
              Czytalam wczesniejsze Twoje wypowiedzi
              Nie wiem czy wiesz ale w Sadzie moga sie toczyc 3 sprawy zawarte w jednym powodztwie smile
              Nie jestem tu po to by wykladac prawo
              Napisalam post by dowiedziec sie czy byl ktos w podobnej sytuacji.
              Co sie nalezy mojemu dziecku od strony prawnej bardzo dokladnie przerobilam i wiem.
              A co ja chce? Chce by moje dziecko traktowane bylo rowno z pozostalymi bo maja jednego tatusia i otoz ten tatus swoja ciezka praca powinien lozyc na kazde z dzieci. Nie chce by sad pozostawil meza bez grosza dla naszego dziecka i dlatego zapytalam czy tylko w sytuacji gdzie maz bedzie mial sadownie zasadzone alimenty na nasze dziecko, sad nie podniesie alimentow na pozostale dzieci. Art. 135. § 1. Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego.
              Dodam ze majatku maz nie posiada i tyle w tym temacie smile
              • mola1971 Re: do mola 26.11.11, 19:43
                A jak to się ma do owych 2.000 PLN, które kwestionujesz?
                Nie ma znaczenia czego Ty chcesz. Możesz sobie naginać to co przeczytałaś do własnego widzimisię. Twoja sprawa. W sądzie Cię otrzeźwią smile
      • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 13:49
        Głupia to bym była jakby go zostawila i wyladowalby w rynsztoku albo padl z glodu a ex dostalaby z FA 500zl bo tyle max wyplacaja smile)
        Skoro kolejna zona ma placic na dzieci meza to najlepiej niech pracuje na czarno i wtedy w sadzie ex dotanie mniejsze alimenty bo maz musi utrzymac nowa rodzine. Bo przeciez sad bedzie uwzglednial potrzeby dziecka i mozliwosci zarobkowe ojca, a wysokosc alimentow nie moze byc taka by ojciec popadl w niedostatek. Proponuje poczytac KRiO
      • dziad47 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 21:08
        A z jakiego szałasu tyś sie wyrwała albo twoim tokiem myslenia ciebie wykopano. Twój pozim wypowiadania daje świadectwo na co sobie w zyciu zasłużysz. Juz tak prymitywnej baby dawno nie czytałem!!!
    • wendd Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 15:22
      Laura, a ja proponowałabym obok wojenek i wyliczanek uwzględnić jeszcze w tym jakieś perspektywiczne spojrzenie na sprawę.
      To nie są obce dzieci - to jest starsze rodzeństwo Twojego dziecka.
      A rodzeństwo - rodzeństwo, które się lubi, to rzecz nieoceniona w życiu.
      Może tak zamiast szarpać się o każdą złotówkę zadbać raczej o dobre kontakty w rodzinie - bo to stokrotnie zaprocentuje w dorosłym życiu Twojego dziecka (zwłaszcza wtedy kiedy Ciebie już na świecie nie będzie).
      Człowiek nie jest samowystarczalny i dobrze mieć kogoś bliskiego.
      • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 18:36
        Pieniadze to pieniadze, rodzenstwo ma swietyny kontakt smile I Mimo duzej roznicy wieku bo 14, 10 lat to swietnie spedzaja razem czas. Najlepsza zabawe ma z siostra starsza o 3 lata big_grin
    • yoma Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 17:39
      > Czy w tej sutyacji powinna zlozyc pozew o alimenty dla naszego dziecka.

      Czegoś nie łapię. W sensie kto miałby płacić te alimenty na wasze dziecko?
      • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 18:45
        a jak myslisz? Zgodnie z KRiO ojciec dziecka smile
        • yoma Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 19:11
          Czyli twój mąż, z którym prowadzisz wspólne gospodarstwo domowe? Wyższa kombinatoryka...
          • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 19:30
            widze ze prawo Ci obce uncertain a jak wiesz nie znajomosc prawa szkodzi.
            Otóż ojciec dziecka z ktorym jest sie pod jednym dachem jest zobowiazany do utrzymywania dziecka ktore nie potrafi samodzielnie sie utrzymac. Do tego zobowiazani sa oboje rodzice. Wiesz co to zabezpieczenie potrzeb rodzinie?
            Nie bede tlumaczyc bo mi chodzi o to czy alimenty na nasze dziecko to jedyne rowiazanie by wszystkie dzieci byly traktowane jednakowo.I tylko tyle
            • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 19:41
              Mam nieodparte wrażenie, że Ty sobie KRiO poczytałaś tylko za dużo z tego nie zrozumiałaś. Lub też zrozumiałaś tak jak chciałaś zrozumieć.
              Jak pójdziesz do sądu po alimenty na dziecko od ojca dziecka, który jest Twoim mężem i który mieszka z Tobą i dzieckiem i wspólnie prowadzicie gospodarstwo domowe, to sąd Cię śmiechem zabije.
              • lolita1985 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:11
                mola1971 napisała:

                > Mam nieodparte wrażenie, że Ty sobie KRiO poczytałaś tylko za dużo z tego nie z
                > rozumiałaś. Lub też zrozumiałaś tak jak chciałaś zrozumieć.
                > Jak pójdziesz do sądu po alimenty na dziecko od ojca dziecka, który jest Twoim
                > mężem i który mieszka z Tobą i dzieckiem i wspólnie prowadzicie gospodarstwo do
                > mowe, to sąd Cię śmiechem zabije.


                Witam, ostatnio rzadko się wypowiadam na forum ale tym razem się wypowiem tongue_out otóż to nic nowego, że żona pozywa męża o alimenty na dziecko nawet jeśli mieszkają razem.
                Teraz jest to mniej więcej 1/4 pozwów o alimenty w Sądzie rodzinnym w moim mieście wink
                A do autorki wątku moim zdaniem (nie tylko moim ale również moich kolegów przyszłych prawników z zakresu prawa rodzinnego ) w takiej sytuacji jak Twoja jedynym wyjściem, które faktycznie ochroni interes Twojego dziecka jest niestety wystąpienie przeciwko Twojemu mężowi do Sądu o alimenty (najlepiej w wysokości podobnej do tej zasądzonej na pozostałe dzieci).
                Piszę to ponieważ na "ostatniej kawce" poruszaliśmy właśnie dyskusję na te tematy.
                Pozdrawiam
                • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:13
                  I ma w sądzie kłamać?
                  No to piękni nam prawnicy rosną uncertain
                  • lolita1985 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:17
                    mola1971 napisała:

                    > I ma w sądzie kłamać?
                    > No to piękni nam prawnicy rosną uncertain

                    A o jakim kłamaniu ja piszę?? Pani pozywa o alimenty Pana ojca, idą na rozprawę. Sąd sie pyta czy pan ojciec się zgadza na taką wysokość ten potwierdza i na tym koniec. Jak obydwoje są zgodni to Sąd nie wnika głębiej i nie zadaje dodatkowych pytań bo na wokandzie jeszcze z 5 spraw przed nim ... takie życie ...
                    • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:20
                      Proponuję by profilaktycznie pozwać o alimenty również matkę tego dziecko. A po co się ograniczać? Może tak być, że ona za kilka lat pójdzie se w cholerę i ojciec będzie miał alimenty na dziecko jak znalazł.
                      • lolita1985 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:22
                        Byłby to wówczas pozew wzajemny i niestety nie ma racji bytu w takim przypadku. Powództwo zostanie oddalone ...
                        Jeżeli matka pójdzie w cholerę to wtedy ojciec występuję o zmianę wyroku.
                        • yoma Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:43
                          > Powództwo zostanie oddalone ...

                          Niby dlaczego?
            • yoma Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 19:42
              Widać mi obce, bo jak żyję nie słyszałam o pozwie o alimenty złożonym przez dziecko, z którym ojciec żyje pod jednym dachem i prowadzi to gospodarstwo smile Ale to pocieszające, znaczy, że młoda jestem. Tylko mam ciężkie obawy, że sąd też nie słyszał, a i śmiechem może zabić smile
              • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 19:48
                No to musze Was uswiadomic i polecam forum prawne na ktorym sa watki gdzie matki maja zasadzone od ojca alimenty bo uwazali ze skoro sa pod jednym dachem to im sad nic nie zrobi - tatusiowie mysleli jak wy a dzis placa alimenty.No cóż takie zycie smile
                • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:02
                  Znaczy w sądzie kłamali a ja zakładam, że w sądzie się prawdę mówi.
                  Lub też Tobie się popitoliło. Nie mówimy o mieszkaniu pod jednym dachem tylko o prowadzeniu wspólnego gospodarstwa domowego a to różnica. Czasem ludzie mieszkają pod jednym dachem, ale prowadzą oddzielne gospodarstwa domowe i wtedy rzeczywiście sąd może orzec alimenty. U Ciebie, z tego co piszesz, tak nie jest.
                  • lampka_witoszowska Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 11:47
                    to jest na porządku dziennym - jesli pan ma dzieci z poprzedniego małżeństwa, zabezpiecza się takim wyrokiem o alimenty od obecnego małżonka czy konkubenta interesy swojego dziecka/dzieci

                    póki ustawodawca nie znajdzie lepszego sposobu na zabezpieczenie finansowe obecnej rodziny danego pana, to to będzie funkcjonowało
                    i jest to najpewniejszy póki co sposób w sytuacji podobnie jak ta - głupio konfliktowej
            • malgolkab Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 09:31
              laura2107 napisała:

              > widze ze prawo Ci obce uncertain a jak wiesz nie znajomosc prawa szkodzi.
              nieznajmość zasad języka polskiego też może szkodzićwink
          • tautschinsky Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:06
            yoma napisała:

            > Czyli twój mąż, z którym prowadzisz wspólne gospodarstwo domowe? Wyższa kombina
            > toryka...

            I jaka paskudna dla ojca, który nie uchyla się od płacenia na trójkę
            dzieci z poprzedniego małżeństwa i to, co mu zostaje, wrzuca do
            garnka. Ale fakt, że tak mu mało zostaje, to dochodzi do takich
            chorych sytuacji, iż przed sądem trzeba kłamać (tu dla dla dobra
            rodziny, którą współtworzy z Laurą i wspólnym dzieckiem), że
            jest inaczej. I wtedy, po zasądzeniu alimentów na dziecko, które
            wspólnie wychowują przykładnie jak mąż z żoną, nieco więcej
            zostanie we wspólnej sakiewce - jest przynajmniej na to szansa.
            Bo czwarte dziecko nie może przecież mieć zasądzonych niższych
            alimentów, co ta wcześniejsza trójka. Nie chciałbym być na miejscu
            takiego ojca. Pracować, płacić uczciwie i przedstawiać się przed
            sądem jako paskudny migacz. Takie to chore polskie prawo.
            • lolita1985 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:15

              I jaka paskudna dla ojca, który nie uchyla się od płacenia na trójkę
              > dzieci z poprzedniego małżeństwa i to, co mu zostaje, wrzuca do
              > garnka. Ale fakt, że tak mu mało zostaje, to dochodzi do takich
              > chorych sytuacji, iż przed sądem trzeba kłamać (tu dla dla dobra
              > rodziny, którą współtworzy z Laurą i wspólnym dzieckiem), że
              > jest inaczej. I wtedy, po zasądzeniu alimentów na dziecko, które
              > wspólnie wychowują przykładnie jak mąż z żoną, nieco więcej
              > zostanie we wspólnej sakiewce - jest przynajmniej na to szansa.
              > Bo czwarte dziecko nie może przecież mieć zasądzonych niższych
              > alimentów, co ta wcześniejsza trójka. Nie chciałbym być na miejscu
              > takiego ojca. Pracować, płacić uczciwie i przedstawiać się przed
              > sądem jako paskudny migacz. Takie to chore polskie prawo.
              >
              >

              Koleżanko/kolego z forum nie znasz dnia ani godziny ... nie życzę źle autorce wątku ale prawda jest taka, że dziś są małżeństwem a za miesiąc może być pozew o rozwód (wtedy choć już sprawa alimentów jest załatwiona) ... pewnie nikt z Was biorąc ślub nie sądził, że związek się rozpadnie ale w życiu różnie bywa....
              • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:17
                Po raz kolejny wiem dlaczego nie zostałam prawnikiem... Nie mam szujowatej natury uncertain
            • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:16
              Ale ja tego i tak nie rozumiem. Po jasną cholerę tak kombinować? Nie prościej napisać pozew o obniżenie alimentów na dzieci z poprzedniego małżeństwa?
              Przecież nawet jeśli sąd orzeknie alimenty na dziecko z nowego małżeństwa, to od tego więcej pieniędzy w budżecie domowym im się nie zrobi.
              • lolita1985 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:18
                Ale Pani nie chodzi aby w budżecie zrobiło się więcej tylko o to, żeby nie było jeszcze mniej. Czyli tak jak jest teraz jest ok. i żadnych zmian smile
                • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:22
                  No to przecież jak nie robi nic to efekt ma ten sam - nic się nie zmienia.
                  No poza tym, że prawnicy na niej nie zarabiają big_grin Czyli de facto, nie robiąc nic, ma więcej tongue_out
                  Koleżanka chyba na tym swoim prawie jeszcze logiki nie miała wink
                  • lolita1985 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:40
                    mola1971 napisała:

                    > No to przecież jak nie robi nic to efekt ma ten sam - nic się nie zmienia.
                    > No poza tym, że prawnicy na niej nie zarabiają big_grin Czyli de facto, nie robiąc n
                    > ic, ma więcej tongue_out
                    > Koleżanka chyba na tym swoim prawie jeszcze logiki nie miała wink

                    No nie do końca tak jest boo ... jeżeli autorka wątku nie wystąpi o alimenty dla swojego dziecka to jest jednak prawdopodobieństwo, że mu podniosą nawet o te 50 zł (razem to już 150). Sąd nie chętnie obniża wysokość zasądzonych już alimentów (musi być naprawdę dobra motywacja i powód). Natomiast jak wystąpi o alimenty na swoje dziecko to zyskają tym, że w przypadku pozwu o podwyższenie alimentów na tamtą 3 ojciec dzieci będzie mógł okazać się wyrokiem alimentacyjnym także i na 4 dziecko więc już z tego co pisze autorka wątku nie miałby za co żyć jeśli Sąd podwyższyłby alimenty na tamte dzieci.
                    • lolita1985 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:41
                      I podwyżka staje się naprawdę mało realna wink
                    • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:45
                      Sąd też człowiek i może dojść do wniosku, że facet płacący na czwórkę dzieci od dwóch matek alimenty to recydywa i jak recydywę może go potraktować, czyli zero taryfy ulgowej. Każdy kij ma dwa końce.
                    • yoma Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:47
                      Autorka wątku żyje za swoje, chyba że i o alimenty na siebie od tego męża wystąpi smile
                      • malgolkab Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 09:33
                        yoma napisała:

                        > Autorka wątku żyje za swoje, chyba że i o alimenty na siebie od tego męża wystą
                        > pi smile
                        skoro sama jestem w stanie utrzymac moje dziecko to zaproponowalabym tatusiowi zalozenie konta i odkladanie tam pieniazkow Nie potrzebuje pieniedzy meza by sie utrzymac ale nie chce sie dzielic moimi pieniedzmy z innymi. i tu jest pies pogrzebany...
                • yoma Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:25
                  Omatkojedyno... a nie prościej, zamiast kombinować jak koń podlaski pod górę, byłoby, gdyby ten ojciec czworga dzieci wystosował odpowiedź na pozew, że pozostaje w kolejnym związku małżeńskim, z którego ma na utrzymaniu małoletnie dziecko?

                  Lolita, a ilu tym żonom ten sąd zasądził alimenty od obecnych mężów?
                  • lolita1985 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:36

                    > Lolita, a ilu tym żonom ten sąd zasądził alimenty od obecnych mężów?

                    Moje 3 koleżanki tak miały i dostały alimenty, o które wnioskowały z tym, że 2 z nich były dosłownie w tej samej sytuacji co autorka wątku a 1 bo miała ciągłe kłótnie z mężem ( po pół roku od zasądzenia alimentów znowu są w Sądzie - teraz sie rozwodzą).
                    • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:40
                      No to jednak to nie była taka sama sytuacja bo Autorka wątku nic nie pisała o tym by się z mężem kłóciła i by cokolwiek zapowiadało rozwód.
                      To o czym piszesz to jest sytuacja, o której pisałam - mieszka dwoje ludzi pod jednym dachem, ale nie prowadzą wspólnego gospodarstwa domowego.
                    • yoma Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:42
                      Aha, i to jest ta 1/4 pozwów, bo twoje trzy koleżanki... No dobra, mniejsza z tym. Ale czekaj czekaj, bo to fajna konstrukcja jest:

                      sąd zasądza alimenty od męża na rzecz dziecka, z którym i z obecną żoną mieszkają razem, prowadzą gospodarstwo etc. Fajnie. Żona uznaje, że mąż za mało łoży na wspólne gospodarstwo, więc jako ustawowa przedstawicielka dziecka idzie z wyrokiem do komornika, mąż wykazuje, że jest goły, a że jest wspólność majątkowa małżeńska, to komornik ściąga kasę z tej żony i jej oddaje, minus koszta. W sumie czemu nie, komornik też człowiek i żyć z czegoś musi, a jeśli to żona sama jest tym komornikiem, to wszystko zostaje w rodzinie big_grin
                      • lolita1985 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:44
                        yoma napisała:

                        > Aha, i to jest ta 1/4 pozwów, bo twoje trzy koleżanki... No dobra, mniejsza z t
                        > ym.

                        Opisałam 3 sytuacje, które od razu nasunęły mi się do głowy... opisałam bo znam te osoby i znam dogłębnie całą sytuację ... pozwów podobnych i spraw jest o wiele więcej ale nie lubię pisać historii ludzi, których kompletnie nie znam ;P
                        • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:46
                          No ale skoro 1/4 to jakieś statystyki chociaż nam tu podrzuć, proszę.
                          • yoma Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:48
                            Ja i tak nie uwierzę, dopóki własnymi oczami uzasadnienia takiego wyroku nie przeczytam smile
                            • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:55
                              No w statystykę to ja uwierzę, bo to liczby są a one nie kłamią smile Ale by dowiedzieć się co się pod tymi liczbami kryje, i wyciągnąć właściwe wnioski, to rzeczywiście należałoby zapoznać się z uzasadnieniem.
                            • tautschinsky Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 20:56
                              yoma napisała:

                              > Ja i tak nie uwierzę, dopóki własnymi oczami uzasadnienia takiego wyroku nie pr
                              > zeczytam smile


                              Co w tym nadzwyczajnego, że żona żyjąca pod jednym dachem
                              z mężem występuje od niego o alimenty na dziecko? Nic.
                              A jest szansa, że przy takich jego zarobkach (o ile jakaś 'toga'
                              nie będzie brała możliwości zarobkowych pozwanego z sufitu,
                              a oprze się na jego obecnych dochodach podpartych solidnymi
                              argumentami) nie zostaną mu podniesione alimenty na tamtą
                              trójkę. Tylko że to dla takiego ojca niebezpieczna ścieżka,
                              po prostu kanał.
                              • yoma Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 21:10
                                A chociażby to nadzwyczajnego, że wychodzi hipotetyczna sytuacja, jaką opisałam powyżej smile
                                • tautschinsky Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 26.11.11, 21:28
                                  yoma napisała:

                                  > A chociażby to nadzwyczajnego, że wychodzi hipotetyczna sytuacja, jaką opisałam
                                  > powyżej smile



                                  Ale tak nie zrobi, chyba że rzeczywiście rozpadnie się to małżeństwo.
                                  Dopóki jednak będą razem najpewniej tak się nie stanie. Istnieje
                                  jeszcze możliwość podpisania między nimi intercyzy, w ten sposób
                                  odpadałby możliwość ściągania przez komornika z jej pensji itd.
                                  To jednak byłby jakiś samobój dla tego mężczyzny, musiałoby go
                                  zaćmić, żeby tak zrobić albo musiałby się okazać lekkoduchem,
                                  jednak na takiego nie wygląda skoro daje się kroić na takie pieniądze,
                                  które wynoszą niewiele mniej niż jego pensja. Jest z tych, co płacą
                                  i płaczą.
                                  • laura2107 Podziekowania dla tautschinsky i Lolita 27.11.11, 17:25
                                    Serdecznie dziekuje za Wasze odpowiedzi ktore sa czytelne i oparte o prawo.
                                    Reszcie tez dziekuje i proponuje bardziej zaglebic sie w prawo. Dopiero wowczas powinniscie wypowiadac sie wink i wydawac opinie.
                                    Pozdrawiam
                                    • yoma Re: Podziekowania dla tautschinsky i Lolita 27.11.11, 17:36
                                      > proponuje bardziej zaglebic sie w prawo

                                      Wiesz, popytanie znaffcuff na forum Prawo to jeszcze nie prawo...

                                      Ale mam prośbę. Jak już złożysz ten pozew o alimenty od męża, to napisz potem, proszę, co sąd z tym zrobił. Tak gwoli nauki tutejszym ignorantom.
                                      • laura2107 Re: Podziekowania dla tautschinsky i Lolita 27.11.11, 17:44
                                        Mam nadzieje ze nie dojdzie do tego i nie bede musiala isc do sadu.
                                        Z pustego i Salomon nie naleje
                      • malgolkab Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 13:03
                        yoma napisała:


                        >
                        > sąd zasądza alimenty od męża na rzecz dziecka, z którym i z obecną żoną mieszka
                        > ją razem, prowadzą gospodarstwo etc. Fajnie. Żona uznaje, że mąż za mało łoży n
                        > a wspólne gospodarstwo, więc jako ustawowa przedstawicielka dziecka idzie z wyr
                        > okiem do komornika, mąż wykazuje, że jest goły, a że jest wspólność majątkowa m
                        > ałżeńska, to komornik ściąga kasę z tej żony i jej oddaje, minus koszta. W sumi
                        > e czemu nie, komornik też człowiek i żyć z czegoś musi, a jeśli to żona sama je
                        > st tym komornikiem, to wszystko zostaje w rodzinie big_grin
                        heh, dobre. nie mogę się doczekać na fachową opinię pani prawie prawnikwink
            • malgolkab Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 09:35
              tautschinsky napisał:

              \
              >
              >\\. I wtedy, po zasądzeniu alimentów na dziecko, które
              > wspólnie wychowują przykładnie jak mąż z żoną, nieco więcej
              > zostanie we wspólnej sakiewce - jest przynajmniej na to szansa.
              > Bo czwarte dziecko nie może przecież mieć zasądzonych niższych
              > alimentów, co ta wcześniejsza trójka. Nie chciałbym być na miejscu
              > takiego ojca. Pracować, płacić uczciwie i przedstawiać się przed
              > sądem jako paskudny migacz. Takie to chore polskie prawo.
              >
              > Proponuję temu Panu zrobić jeszcze 2 dzieci, na pewno pomożesmile tylko z inną kobietą niż obecna żona, bo ona jest wspaniałomyślna i jak napisała w ogołe nie będzie chciała alimentówk, bo ją stać by utrzymać siebie i dziecko
              • tautschinsky Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 13:39
                malgolkab napisała:

                > > Proponuję temu Panu zrobić jeszcze 2 dzieci, na pewno pomożesmile


                To dziecko już jest "zrobione" i do utrzymania tego dziecka
                ojciec chce się dokładać z tego co zarabia pracując wiele
                godzin dziennie. Na razie lwia część jego wypłaty idzie do
                kieszeni byłej żony, która chce jeszcze więcej wyjąć z koszyczka
                tamtej rodziny. A pisanie, że zawsze może zmienić pracę, dorobić,
                to chrzanienie nie mające pokrycia w realiach kraju, w którym żyjemy.
                Nie każdy może nie wiadomo jak by chciał i na pewno nie powinien
                tego robić kosztem kontaktów ze swoim najmłodszym dzieckiem.
                Ojciec ma prawo uczestniczyć w życiu dziecka, a zmuszanie go
                do pracy na dwóch etatach (gdyby w ogóle taka możliwość zachodziła)
                to czystej krwi nienawistna postawa zarówno wobec tego ojca,
                jak i tego dziecka. Ojciec to nie maszynka wypluwająca na żądanie
                pieniążki.
                • malgolkab Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 13:52
                  T., w dużej mierze masz rację, natomiast nikt mi nie wmówi, że 4 osoby (ex żona + 3 dzieci) żyją luksusowo (zajęcia dodatkowe itd.) za 2000 (same opłaty mieszkaniowe- czynsz, woda, prąd, gaz itd. to ok. 1000 zł), a to usiłuje przekazać pani. Dla mnie wyjście jest - jak już napisałam, pan składa wniosek o przyznanie jemu opieki i o alimenty od matki. Autorka watku niby twierdzi, że ok, z 2 strony, nazywa te dzieci obcymi osobami.
                  • tautschinsky Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 14:18
                    malgolkab napisała:

                    > T., w dużej mierze masz rację, natomiast nikt mi nie wmówi, że 4 osoby (ex żona
                    > + 3 dzieci) żyją luksusowo (zajęcia dodatkowe itd.) za 2000 (same opłaty miesz
                    > kaniowe- czynsz, woda, prąd, gaz itd. to ok. 1000 zł), a to usiłuje przekazać p
                    > ani.


                    No właśnie, za takie pieniądze nie żyje się luksusowo. Tym bardziej
                    po odjęciu z tych 2 tysięcy z małym nawisem pieniędzy, które on
                    przeznacza ze swojej pensji na alimenty w wysokości 1500 zł, a wkrótce
                    jeszcze więcej, żyć jakkolwiek się nie będzie. Już teraz on się do domowego
                    budżetu praktycznie nie dokłada.


                    Dla mnie wyjście jest - jak już napisałam, pan składa wniosek o przyznanie
                    > jemu opieki i o alimenty od matki.

                    Ale przecież wiemy, że w Polsce szans na to nie ma praktycznie żadnych.
                    Jedyne co mu to przyniesie, co pokazuje życie, to ta matka wystąpi w odwecie o jeszcze wyższe alimenty i zacznie maksymalnie utrudniać mu kontakty z dziećmi w obawie, że je przeciągnie na swoją stronę - tak to
                    niestety wygląda i nie ma co dalej iść w to bajanie: ojciec wystąpi o opiekę
                    nad dziećmi, matka ze szczęścia się na to zgodzi, a sąd przyklepie. Pokaż choć jeden przypadek, kiedy dzieci zostały przyznane ojcu, jeśli matka
                    nie jest skrajną patologią? Na tym forum jedynym ojcem wychowującym swoje dziecko jest Error, ale z historii jego życia wiemy, że jego eks miała
                    poważne problemy natury psychicznej - a i tak musiał stoczyć boje, żeby doprowadzić do takiej sytuacji, w jakiej obecnie jest.
                    • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 14:31
                      Po pierwsze nie tylko Error na tym forum ma przyznaną opiekę nad dzieckiem. Po drugie wojny żadnej toczyć nie musiał, tylko po prostu się zajmował dzieckiem i je wychowywał. Po trzecie żadnych zaburzeń psychicznych, z tego co wiem, u jego byłej żony nie stwierdzono.

                      Najłatwiej powiedzieć "nie da się" i w ogóle nie próbować bo i tak się nie uda.
                      • tautschinsky Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 14:43
                        mola1971 napisała:

                        > Po pierwsze nie tylko Error na tym forum ma przyznaną opiekę nad dzieckiem.


                        Być może są tu jeszcze jacyś ojcowie samotnie wychowujący swoje
                        dzieci, o nich nic nie wiem, i z całą pewnością należą do mniejszości.
                        97 czy 98 procent rodziców otrzymujących opiekę nad dziećmi po
                        rozwodzie czy rozstaniu się stanowią kobiety.


                        Po
                        > drugie wojny żadnej toczyć nie musiał, tylko po prostu się zajmował dzieckiem i
                        > je wychowywał. Po trzecie żadnych zaburzeń psychicznych, z tego co wiem, u jeg
                        > o byłej żony nie stwierdzono.



                        Z tego co pisał wynikało, że problemy miał i choć pisał o nich humorystycznie, są one faktem. Niezliczone razy pisała na niego
                        do sądu, zawiadamiała policję o takich głupotach, jak winda i chyba
                        wysokość budynku, który stwarza zagrożenie dla życia ich dziecka.
                        Nie będę teraz przekopywał archiwum, ale sporo tego było i sam
                        pisał o jej problemach psychicznych, które w końcu zaczęli dostrzegać
                        inni. Czy zdiagnozowano jej chorobę psychiczną czy zaburzenia tego
                        rodzaju, to inna rzecz.


                        > Najłatwiej powiedzieć "nie da się" i w ogóle nie próbować bo i tak się nie uda.


                        Pojawiają się tu tacy ojcowie, co walczą z całych sił już nie tyle o opiekę,
                        ile o możliwość widzenia swoich dzieci, zakładają blogi, w realu wnoszą sprawy do sądu i nic z tego nie wynika.
                        • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 14:51
                          Do mnie te 97 czy 98% nie przemawia. Bardziej interesuje mnie jaki procent starających się o opiekę nad dzieckiem ojców, tę opiekę dostaje.

                          Co do historii Errora to może lepiej niech on sam napisze, jeśli ma ochotę. Ja dodam tylko tyle, że te przejścia, które miał były związane po prostu z rozwodem, który zawsze jest trudny a nie z tym, że ma przyznaną opiekę. W sądzie większych przejść nie miał i nie musiał pani w todze udowadniać, że nie jest wielbłądem. Dostał opiekę bo był (i jest) rodzicem, który rzeczywiście wychowuje dziecko.

                          Co do panów piszących blogi to niech piszą jeśli potrzebują, ale to nie jest sposób na rozwiązanie problemu. A że zakładają sprawy i w sądzie nic z tego nie wynika? To już do każdego przypadku należałoby podejść indywidualnie i zapoznać się z uzasadnieniem a nie z blogiem.
                    • malgolkab Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 14:36
                      znam osobiście 2 takie przypadki. obie panie nie były z patologii, ale tata złożył wniosek i miał dowody, ze ma lepsze warunki i więcej zajmuje się dzieckiem. Żaden z panów nie wykazywał, że matka jest zła/psychiczna/alkoholiczka... jedno z dzieci ma 2 lata, drugie 7

                      2 sprawa - piję akurat do tego, ze pani twierdzi, iż ex męża z 3 dzieci(ex niepracująca) żyje spokojniutko z tych 2tys zł, wszyscy są ubrani, nakarmieni, a dzieci chodzą na zajęcia dodatkowe... jak sam przyznajesz- raczej niemożliwewink
                      • tautschinsky Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 14:56
                        malgolkab napisała:

                        > znam osobiście 2 takie przypadki. obie panie nie były z patologii, ale tata zło
                        > żył wniosek i miał dowody, ze ma lepsze warunki i więcej zajmuje się dzieckiem.
                        > Żaden z panów nie wykazywał, że matka jest zła/psychiczna/alkoholiczka... jedn
                        > o z dzieci ma 2 lata, drugie 7


                        I na takie dwa przypadki można by przytoczyć setki, kiedy choć ojciec
                        ma lepsze warunki mieszkaniowe lub porównywalne z matką, a opiekę
                        sąd powierza matce, nawet wtedy, gdy ojciec wystąpił z odpowiednim
                        wnioskiem. Prawdą jest, że wielu ojców tego nie robi. Ale już jest lepiej
                        i powinno być jeszcze lepiej. Sposób myślenia się zmienia - powoli, ale
                        jednak - zarówno ojców jak i niektórych sędziów. Na razie jednak to ledwo
                        dobra zapowiedź czegoś o większym zasięgu. Każda taka sytuacja jest wydarzeniem.



                        > 2 sprawa - piję akurat do tego, ze pani twierdzi, iż ex męża z 3 dzieci(ex niep
                        > racująca) żyje spokojniutko z tych 2tys zł, wszyscy są ubrani, nakarmieni, a dz
                        > ieci chodzą na zajęcia dodatkowe... jak sam przyznajesz- raczej niemożliwewink


                        To chyba czas pomyśleć o pracy zarobkowej? Życie z alimentów
                        przyznanych na dzieci jest niedopuszczalne.
                        • yoma Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 15:45
                          Tauczyński, ale o co tobie właściwie kaman? Toż tu jest broniony pan, który uczciwie płaci na troje wcześniejszych dzieci, a rodzona żona chce go jeszcze o czwarte pozwać. Tobie ta niechęć do byłych żon już się chyba, wybacz, na osąd sytuacji rzuca...
                          • laura2107 Opinia prawna 28.11.11, 18:08
                            zeby bylo zgodnie z prawem musze zlozyc pozew o zabezpieczenie potrzeb rodzinie (obejmuje koszty utrzymania naszego dziecka oraz koszty zwiazane z mieszkaniem i zyciem codziennym) Po przedstawieniu wszystkich dokumentow i rachunkow sad ustala kwote zabezpieczajaca. Mąż dostaje wyrok i tak jak musi sie wywiazywac z alimentow musi wywiazywac sie z zabezpieczenia.
                            • mola1971 Re: Opinia prawna 28.11.11, 19:27
                              Nie zapomnij do komornika iść, gdyby się nie wywiązał.
                              O losie... To na tym teraz polegają małżeństwa, że ludzie w sądzie załatwiają "zabezpieczenia potrzeb rodziny"? Zdaje się takie zabezpieczenie miało służyć ochronie potrzeb dzieci w przypadku konfliktów małżeńskich a nie takiemu kombinatorstwu.
                              Chroń mnie Panie Boże przed takim "małżeństwem".

                              Szczerze współczuję temu facetowi. Jeszcze sam nie wie w co się pakuje. Choć z drugiej strony sam sobie takie kobity wybierał to teraz ma.
                              • yoma Re: Opinia prawna 28.11.11, 19:49
                                No - jeszcze ciekawe, czy pan o tym wie, czy dopiero z pisma z sądu się dowie, że do tego stopnia nie dba o rodzinę, że trzeba to sądownie zabezpieczać...

                                Miałam już nie pisać, ale nie zdzierżyłam. Klawiatura swędzi.
                                • mola1971 Re: Opinia prawna 28.11.11, 19:53
                                  Możliwe, że chłopisko zielonego pojęcia o tym nie ma.
                                  Skoro uczciwie płaci alimenty na tamtą trójkę to raczej typem kombinatora nie jest. Za to "obrotna" kobita pokombinuje za niego.
                                  Ech, szkoda gadać. Chyba powinnam już całkowicie z tego forum odejść bo kobieca głupota coraz częściej mnie tu przeraża i tylko niepotrzebnie się denerwuję.
                                  • yoma Re: Opinia prawna 28.11.11, 19:56
                                    A przyszło mi jeszcze do głowy, że pan jest byłym mężem...
                                    • mola1971 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:06
                                      Jakby był byłym to nie musiałaby kombinować, tylko miałaby już orzeczone alimenty na swoje dziecko. Choć cholera wie, czasem logiki żadnej w postępowaniu niektórych kobiet doszukać się nie potrafię. Mimo, że sama jestem kobietą.
                                      Weźmie se taka chłopa, który płaci alimenty na dzieci z poprzedniego małżeństwa a potem się dziwi, że na jej dziecko nie starcza. Myślała, że w chwili narodzin jej dziecka tamte dzieci znikną?
                                      • laura2107 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:40
                                        Nie naleze do kobiet ktore zakladajac rodzine z facetem ktory ma juz dzieci mysla ze jego przeszlosc zniknie. Gdyby tak bylo to zapewne 6 lat temu bym go pogonila i sama bym dziecka nie miala.
                                    • lolita1985 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:12
                                      Kurcze o co kobietki się tak "plujecie"?? Przecież autorka wątku nie chce aby mąż nie płacił na tamte dzieci, nie dąży również do zmniejszenia alimentów ONA TYLKO CHCE ABY JEJ PIENIĄDZE DALEJ BYŁY JEJ I ABY JEJ MĄŻ NIE MIAŁ WIĘKSZYCH ALIMENTÓW BO JUŻ TERAZ PRAKTYCZNIE NIE DOKŁADA SIĘ DO" ŻYCIA CODZIENNEGO" NOWEJ RODZINY, która de facto również ma obowiązek utrzymywać i do tego ma służyć wniosek o zabezpieczenie potrzeb rodziny = utrudnienie przy ewentualnej próbie podwyżki alimentów na tamtą 3 dzieci!
                                      • mola1971 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:14
                                        Nie plujemy się tylko dyskutujemy to raz. A dwa - chodzi o to, że baba kombinuje i tyle.
                                        • lolita1985 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:27
                                          mola1971 napisała:

                                          > Nie plujemy się tylko dyskutujemy to raz. A dwa - chodzi o to, że baba kombinuj
                                          > e i tyle.

                                          Moim zdaniem dyskusja przedstawia i plusy i minusy danej sytuacji, a tu każda z was tylko krytykuję autorkę wątku. Kombinuje to prawda, bo kombinuje nie dla siebie lecz dla swojego dziecka! Z tego co się orientuję to chyba każda matka chce dla SWOJEGO dziecka jak najlepiej, no nie?! Wy pewnie również chcecie dla swojego dziecka jak najlepiej tongue_out trzeba chwalić, że nie chce aby jej miało a tamte nie, chce aby tatuś na każde dawał mniej więcej tyle samo - to chyba sprawiedliwe, a że ona jeszcze dokłada dla Swojego to chyba tylko na plus ...
                                          może głupia jestem ale też dla swojego dziecka chcę jak najlepiej ...
                                          • mola1971 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:30
                                            Jak pójdzie i ukradnie dla swojego dziecka to też będzie cacy? No bo przecież to dla dziecka, więc ze szlachetnych pobudek.
                                            Owszem, chcę dla swoich dzieci jak najlepiej, ale nie kosztem innych. Sama pracuję by te potrzeby zaspokoić. Bez kombinowania, uczciwie.
                                            • laura2107 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:38
                                              No i tu masz sedno sprawy!!!
                                              Ja nie chce by kosztem mojego dziecka, bo tak bedzie gdy dojdzie do podwyzki, zasadzono alimenty w kwocie wyzszej niz 2000zl.
                                              Dzieki sama napisalas to!!
                                              • mola1971 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:46
                                                Tyle tylko, że kombinatorstwem ten cel chcesz osiągnąć.
                                                Zrozum, ja kwestionuję tylko metodę jaką ten cel chcesz osiągnąć.

                                                Poza tym jeśli dojdzie do podwyżki to możesz sama więcej pracować by Twoje dziecko miało zaspokojone wszystkie potrzeby. Proste jak budowa cepa.
                                            • lolita1985 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:41
                                              mola1971 napisała:

                                              > Jak pójdzie i ukradnie dla swojego dziecka to też będzie cacy? No bo przecież t
                                              > o dla dziecka, więc ze szlachetnych pobudek.
                                              > Owszem, chcę dla swoich dzieci jak najlepiej, ale nie kosztem innych. Sama prac
                                              > uję by te potrzeby zaspokoić. Bez kombinowania, uczciwie.

                                              Kradziez jest kradzieżą i nie ma usprawiedliwienia. Kobieta tez pracuje mimo, że ma małe dziecko (pewnie bez pracy nie miałaby na utrzymanie dziecka i siebie) a eksia mimo, że ma 3 dzieci (zapewne starszych od dziecka obecnej żony - w którymś poście było, że jedno jest 17/18-letnie) nie pracuje (oo dziwo może sobie na to pozwolić?!) ciekawe jakim cudem? Za co żyje itp. ?? Czyli reasumując będąc żoną i matką 1 małego dziecka nie można sobie pozwolić na nie pracowanie bo się "zdechnie z głodu" ale mając 3 dzieci w wieku szkolnym i będąc "samotną matką" ma się high life i nie trzeba ruszyć swoich 4 liter do pracy bo... bo przecież jest tatuś, który ma tą 3 utrzymać ??!
                                              Zastanówcie się nad tym ...
                                              • mola1971 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:48
                                                Zdaje się, że ex żony jej męża na tym forum nie ma, więc pisanie o tym co ona powinna a czego nie powinna nic nie da. Mnie też dziwi dlaczego ona nie pracuje, ale ona i tylko ona może zdecydować o tym, że do pracy pójdzie. Nikt jej do tego zmusić nie jest w stanie.
                                                • laura2107 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:50
                                                  i tu nasuwa sie pytanie: co zrobi jak skoncza jej sie alimenty? Pozwie wlasne dzieci? Bo meza juz nie moze
                                                  • mola1971 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:53
                                                    A co Ciebie obchodzi co ona wtedy zrobi? Nie rozumiem niepracujących, utrzymujących się z alimentów na dzieci kobiet, ale to ich problem jest nie mój.
                                                  • laura2107 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:58
                                                    Nie toleruje pasozytow ot tak
                                              • laura2107 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:49
                                                Nareszcie ktos to napisal, dziekuje!
                                                • mola1971 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:52
                                                  No i co z tego, że napisała? Przybędzie Ci coś od tego? Nie zmusisz tamtej kobiety do pracy.
                                                  • laura2107 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:57
                                                    ja jej nie zmusze ale sytuacja ja zmusi
                                                  • mola1971 Re: Opinia prawna 28.11.11, 21:10
                                                    Ale to nie jest Twój problem. Nie masz na nią żadnego wpływu. Gdy to zrozumiesz to nie będziesz traciła nerw na coś, na co nie masz żadnego wpływu.
                                                  • laura2107 Re: Opinia prawna 28.11.11, 21:12
                                                    masz racje nie moj problem smile
                                                    Mnie nie denerwuje to ze ona siedzi w domu tylko to ze utrzymuje sie za pieniadze dzieci
                                      • laura2107 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:14
                                        Sluszna uwaga!!!!
                                        Mysle ze te kobietki sa z drugiej strony i watek powinnam zalozyc na macochach.
                                        • mola1971 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:17
                                          To myśl sobie dalej i wątki sobie zakładaj gdzie tylko chcesz. Twoja sprawa.
                                          Ani mnie Twój problem ziębi, ani grzeje. Nie znam ani Ciebie, ani Twojego męża, więc niezależnie od tego co zrobicie mnie ani nie ubędzie, ani nie przybędzie.
                                          Tylko kombinatorstwo mnie wkurza. I głupota, więc się wypowiadam.
                                          • laura2107 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:24
                                            uwazasz ze dbanie o wlasne dziecko, wlasna rodzine to glupota?
                                            Kombinatorstwo? zyje z godnie z prawem tak jak matce naleza sie alimenty na dzieci mnie rowniez sie nalezy. Ja tez mam dziecko
                                            • mola1971 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:27
                                              Kombinatorstwem jest naginanie prawa do swoich potrzeb. A to z dbaniem o rodzinę nie ma nic wspólnego.
                                    • laura2107 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:12
                                      zapewniam ze nie wink
                              • laura2107 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:10
                                uwazasz ze mojemu dziecku nie nalezy sie nic a pozostalym wszystko?
                                Zgodnie z prawem kazde powinno miec "po równo"
                                • mola1971 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:13
                                  A jakie prawo mówi, że dzieci mają mieć po równo? Podaj odpowiedni przepis.
                                  I gdzie ja napisałam, że Twojemu dziecku nie należy się nic a tamtym wszystko?
                                  • laura2107 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:20
                                    Art. 133. § 1. Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania.

                                    zauwaz ze po rowno napisalam w "" gdyz

                                    Art. 135. § 1. Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego.

                                    W obecnej sytuacji maz placi na 3 dzieci a ja utrzymuje jego i nasze dziecko. Zakladajac sprawe o zabezpieczenie zadbam o to by moje dziecko rowniez mialo pieniadze od taty a to z kolei pozwoli na to by sad w sprawie o podwyzke nie zasadzil wyzszej kwoty niz 2000zl
                                    • mola1971 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:25
                                      Nadinterpretujesz i przez to głupie wnioski wyciągasz. "Usprawiedliwione potrzeby" to nie znaczy po równo. Inne potrzeby ma zdrowy, karmiony piersią niemowlak a inne chore, wymagające rehabilitacji nastoletnie dziecko.
                                      • laura2107 Re: Opinia prawna 28.11.11, 20:28
                                        No przeciez tlumacze Ci ze napisalam to w "..." ehhh
                        • malgolkab Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 21:26
                          tautschinsky napisał:
                          > malgolkab napisałasuspicious
                          > To chyba czas pomyśleć o pracy zarobkowej? Życie z alimentów
                          > przyznanych na dzieci jest niedopuszczalne.
                          >
                          >
                          jak najbardziej się zgadzam
                  • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 18:03
                    Po pierwsze to maz placi 2000zl a matka dodatkowo ma rodzinne i dodatek na corke, czyli w sumie ma 2700zl na utrzymanie. Mieszka w domu jednorodzinnym ktory kupil moj maz. My mieszkamy w mieszkaniu 40m2. To maz kupuje opal na zime, matka nie placi czynszu, maz placi podatek za grunt i dom. Mnie z dziecmi nie wiaza wiezy krwi wiec sa obce.
                    • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 19:31
                      Przecież chwilę temu pisałaś, że za chwilę ma się odbyć sprawa o opiekę nad dziećmi. I jeśli sąd przyzna opiekę Twojemu mężowi to te dzieci nadal będą obce? Będziesz mieszkała z obcymi dziećmi pod jednym dachem?
                    • kowalka33 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 19:38
                      Ciekawa jestem dlaczego matka otrzymuje dodatek na dziecko w tym wieku. Na co jest chore , jest niepełnosprawne co? - dlatego matka nie pracuje , mieszka w domu ex męża i dlatego mąż kupuje opał i sie troszczy o swoją r odzinę i swoje dzieci. Jesli twoje dziecko jest starsze od dziecka męża o trzy lata to ile lat miały dzieci gdy ojciec się z matką rozstawał. Bo ze matka wypedziła męża majac 3 dzieci w tym jedno niepełnosprawne to nie bardzo wierzę. A składaj o zabezpieczenie potrzeb rodziny, ale pamietaj ze istnieje cos takiego jak obejście prawa a przy składaniu pozwów wdraza się elektroniczny system rejestracji i jak sędzia rozpatrujacy sprawę bedzie wiedział ze maż ma , miał sprawy alimentacyjne. jak myslisz jak cie potraktuje co ?
                      • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 20:07
                        Dodatek otrzymuje dziecko ktore ma 18 lat i to dziecko jest w domu tylko w weekend bo chodzi do szkoly z internatem.Matka smialo moze pracowac. Moje dziecko jest najmlodsze.
                        Po to w odopowiedzi na pozew uwzglednilam swoje zrobki by sad mial jasna sytuacje. Gdyby sie tak wydarzylo ze sad zasadzi wyzsze alimenty zlozymy apelacje i na podstawie wlasnie tego przygotowanego dokumentu, przychodow i rozchodow (wydatkow) bedziemy wnioskowac o sprzeciw. Ja nie pisalam ze mieszkam w Polsce wiec system polskiego sadownictwa mnie nie obejmnie. Jak juz to wczesniej napisano zloze pozew maz sie zgodzi i nikt o nic nie bedzie pytal.
                        • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 20:10
                          Kręcisz tak, że aż oczy bolą jak się to czyta big_grin
                          Skoro nie mieszkasz w Polsce i polskie prawo Cię nie obowiązuje to po jasną cholerę o to polskie prawo pytasz?
                          • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 20:11
                            bo sprawa alimentacyjna jest w Polsce to o jakie mam pytac?
                            • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 20:15
                              No to skoro w Polsce to Cię polskie prawo obowiązuje.
                              • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 20:26
                                Sprawa alimentacyjna o podwyzke jest w Polsce a sprawa o ewentualne zabezpieczenie nie
                                • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 20:36
                                  Ale przecież o zabezpieczenie tutaj pytałaś i na polskie prawo dotyczące zabezpieczenia się powoływałaś. Więc po co skoro zabezpieczenie odbędzie się zagranicą?
                                  Kombinujesz strasznie. A nie prościej było w odpowiedzi na pozew o podwyższenie alimentów uczciwie napisać jak wygląda sytuacja? Sąd jak się zorientuje, że to zabezpieczenie to lipa bo jesteście zgodnym małżeństwem, to może się tylko wkurzyć i efekt odwrotny od zamierzonego osiągniesz.
                                  • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 20:47
                                    wroc do mojego pierwszego postu smile
                                    Przeciez napislam ze przedstawilismy nasza sytuacje w ODPOWIEDZI NA POZEW
                                    • mola1971 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 20:50
                                      No to po co jeszcze kombinujesz z tym zabezpieczeniem?
                                      Wg mnie na szkodę może to zadziałać.
                                      • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 20:53
                                        Przeciez ja teraz nie chce skladac tego pozwu. Niech sie toczy postepowanie i zaczekam na wyrok. Licze na to ze przedstawiajac dokumentacje nie dojdzie do tego. Ex podobno juz sie cieszy z podwyzki. Dlatego napisalam ten watek
                                        • kiszczynska Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 23:31

                                          Facet, ktory ma tak lcizna rodizne decyduje ise na 4, ma coś nie tak, oj nie tak...

                                          Kobieta z 3 dziecki nie wyzyuje tylko z alimeotw! 2000:4=500 z na osobe.. I nawet z zasilkiem 3 X 91 + za samotne ordzicielstwo 600zl za trojke, slabo by jje szlo...
                                          Dzieci za max 5 lat koncza 25 lat, skończa szkoly i co wtedy?
                                          Zostanie z niepracujacymi 20 paro latkami w odmu, bez liamtow, zasilku itd..
                                          WSZYSTKO JEST DO CZASU.

                                          Facet jest niedopowiedizlany. Karaj jego.
                                          • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 10:24
                                            Poprawka alimenty sa na dzieci wiec 2000/3 Ex nie ma alimentow na siebie.Rozwod za porozumieniem stron
                    • kiszczynska Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 23:32
                      laura2107 napisała:

                      > Po pierwsze to maz placi 2000zl a matka dodatkowo ma rodzinne i dodatek na cork
                      > e, czyli w sumie ma 2700zl na utrzymanie. Mieszka w domu jednorodzinnym ktory k
                      > upil moj maz. My mieszkamy w mieszkaniu 40m2. To maz kupuje opal na zime, matka
                      > nie placi czynszu, maz placi podatek za grunt i dom. Mnie z dziecmi nie wiaza
                      > wiezy krwi wiec sa obce.

                      Skoro tak, to ldaczego ma nie uregluje tych sotsunkow, oplat. Tylko czeka i placi?
                      • kiszczynska Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 28.11.11, 23:36
                        Skoro miekszacie za granixca, to nic dziwnego ,ze macie 2000 zl aliemtow. Bo gdybsice zyli w POLsce to pewnie byloby 900 na trojke....
                        I nic dfzienwego ,ze facetowi odbilo i ozrbil sobie jeszcze jedno:
                        siedzial pewnie za granica, zarabiajac na dom, znalazl soebie Laure, zzyli sie i masz ci babo placek.
                        Zostawil niepracujaaca zone, ktora zajmowala sie niepelnosprawna corka, 2 dzieci i poszedl do Luary..
                        • argentusa Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 08:03
                          No i pewnie mieszkając za granicą utrzymuje stały i częsty kontakt z dziećmi z pierwszego związku. hihihihi. Wzorowy ojciec.
                          Oj złośliwość mi się ciśnie na klawiaturę. Głupota niektórych ludzi jest powalająca. Żeby nie przewidzieć wzrostu kosztów utrzymania 3 dzieci, pakować się w dziecko z panem, który ma już 3 i tak świetnie się wywiązuje z obowiązków rodzicielskich.
                          Oj, cholera szkoda tylko 4 dzieci. Bo tatuś mimo zmiany partnerki nieszczególnie zmądrzał.
                          A problemy załatwiają jak zwykle kobitki.
                          Niezły bajzel.
                          • altz Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 09:32
                            argentusa napisała:

                            > Głupota niektórych ludzi jest powala
                            > jąca. Żeby nie przewidzieć wzrostu kosztów utrzymania 3 dzieci, pakować się w d
                            > ziecko z panem, który ma już 3 i tak świetnie się wywiązuje z obowiązków rodzic
                            > ielskich.

                            Gdybyśmy byli wyrachowani i przewidujący, to dawno byśmy wyginęli jako gatunek. wink
                            • argentusa Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 19:10
                              No co ty, Altz. Też bym miałą swoje stado, tyle, że z kimś innym, hihihi. A może i z tym samym, bo ojciec to on dobryyyy.
                          • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 10:27
                            a wiesz co to telefony, skype? To nie czasy srednoiowiecza
                            • malgolkab Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 11:12
                              laura2107 napisała:

                              > a wiesz co to telefony, skype? To nie czasy srednoiowiecza
                              i to jest ten świetny, regularny kontakt? z dziećmu się chodzi do lekarza, na badania, na zajęcia dodatkowe, bierze się opiekę jak są chore itd. Ja mam jedno i widzę ile to czasu mi zajmuje, a przez skype tego nie zrobisz...
                            • altz Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 14:52
                              laura2107 napisała:

                              > a wiesz co to telefony, skype? To nie czasy srednoiowiecza

                              Przytulić też potrafisz przez internet? Wziąć za rękę i zaprowadzić do lekarza również?
                              Większość osób jednak tego nie potrafi. wink
                            • argentusa Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 19:08
                              No, to znowu jestem farciarą. JAkie szczęście, że Next mojego eksia jest jednak mądrzejsza. I o wiele bardziej myśląca (a może to mój eksio wybiera takie kobiety, hihihi). I o zgrozo przytula nie tylko eksio ale i Next te moje latorośle. Nie przez skype'a i też nie w średniowieczu.
                              I tak sobie myślę, że tata płaci alimenty większe na swoje dzieci z poprzedniego związku, bo po prostu nie daje tym dzieciom tego, co ma Twoje dziecko. Taka zamiana: masz dziecię mnie to nie będziesz miało takiego finansowania jak twe starsze rodzeństwo, które mnie na codzień nie ma.
                              Możliwe?
                              Ar.

                        • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 10:25
                          Małżenstwo rozpadlo sie nim sie poznalismy. Pisalam juz o tym
                    • malgolkab Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 09:18
                      laura2107 napisała:

                      > Po pierwsze to maz placi 2000zl a matka dodatkowo ma rodzinne i dodatek na cork
                      > e, czyli w sumie ma 2700zl na utrzymanie. Mieszka w domu jednorodzinnym ktory k
                      > upil moj maz. My mieszkamy w mieszkaniu 40m2. To maz kupuje opal na zime, matka
                      > nie placi czynszu, maz placi podatek za grunt i dom. Mnie z dziecmi nie wiaza
                      > wiezy krwi wiec sa obce.
                      z jakiego powodu ten dodatek? podejrzewam, ze dziecko jest chore (zapomniałaś wspomnieć?). Właśnie dlatego, że mieszkasz w klitce, to nie masz pojęcia ile kosztuje dom (sama mieszkam w domku). Mąż płaci podatek od nieruchomości i gruntu, bo dom jest pewnie na niego. Zamiast robić akcję o alimenty może by pomyśleć o podziale majątku. Skoro kupuje opał, to jak dźwigną alimenty - przestanie kupować, wyjdzie na jednosmile
                      Zastanawia mnie jak mąż chce przejąć opiekę nad dziećmi. Rozumiem, że są chętne z marszu wyjechać do innego kraju? I gdzie ten pozew złożony, skoro piszesz, że w Polsce tylko o alimenty? Faktycznie - kontakt na pewno jest stały i świetny, skoro ojciec mieszka zagranicą, wkład osobisty w codzienne wychowanie dzieci też ma ogromny.
                      • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 10:32
                        dodatek z powodu niedosluchu, najstarsze dziecko nosi aparat sluochwy. dzieci nie sa przewlekle chorowite i potrzebuja lekow. Dom jest na obydwu wiec jest wspolwlascicielem. Podzial majatku? A co maja ten dom dzielic. Doszli do porozumienia i dom zostaje dla dzieci. Wklad w codzienne wychowanie ma wliczony w alimenty dlatego ma 2000zl tak pewnie by dostal 1200zl. Co do dzieci to dwoje starszych bardzo chetnie, zreszta bywaja tu na wakacjach.
                        • malgolkab Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 11:06
                          laura2107 napisała:

                          > dodatek z powodu niedosluchu, najstarsze dziecko nosi aparat sluochwy. dzieci n
                          > ie sa przewlekle chorowite i potrzebuja lekow.
                          nie no, niedosłuch wcale nie jest "przewlekłą chorobą", nie wymaga nakładów finansowych ani czasowych... żal.pl!
                          >Dom jest na obydwu wiec jest wsp
                          > olwlascicielem. Podzial majatku? A co maja ten dom dzielic. Doszli do porozumie
                          > nia i dom zostaje dla dzieci.
                          Proponuję zatem notarialnie darować dom dzieciom.
                          > Wklad w codzienne wychowanie ma wliczony w alimen
                          > ty dlatego ma 2000zl tak pewnie by dostal 1200zl.
                          1200 na 3 dzieci, w tym jedno niepełnosprawne (na niedosłuch jest orzeczenie niepełnosprawności, zazwyczaj w stopniu umiarkowanym, o ile pamiętam).
                          >Co do dzieci to dwoje starszy
                          > ch bardzo chetnie, zreszta bywaja tu na wakacjach.
                          czyli 2 starszych chętnie tatuś weźmie do siebie, młodsze niech spada na drzewo? proponuje mu to oznajmić.
                          to jak w końcu, złożył mąż ten pozew o opiekę? z resztą w przypadku dzieci powyżej 13 r.ż. sąd bierze pod uwagę równiez ich opinię, więc jeśli będą chcieli być z tatą to nie musicie się martwić sprzeciwem wrednej ex.
                    • malgolkab Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 09:28
                      laura2107 napisała:

                      > Mnie z dziecmi nie wiaza wiezy krwi wiec sa obce.
                      z tego wynika, że mąż też jest obcy. Chyba, że łączą was więzy krwi??
                      • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 10:33
                        teraz to nas lacza wiezy milosci i wspolne dziecko smile
    • kowalka33 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 07:48
      Uścislijmy , ex męża Laury nie dostaje żadnego dodatku z tytułu samotnego wychowywania dzieci a zasiłek z tytułu niepełnosprawnosci córki i tu wydaje mi się lezy cały problem, o którym laura nie bardzo wspomina. Laurę boli te 2000 zł. Pewnie dlatego alimenty sa jakie są (do podziału na 3 szału nie ma ) Matka , ten niepracujacy leń zajmowała się dziecmi w tym jednym chorym dlatego nie pracowała przez wiele lat. Piszesz Lauro o tym ze ojciec dziecka tak pracuje , wiec matce w tej cięzkiej pracy nie pomagał... (troje dzieci w tym jedno chore...) piszesz że mają super kontakt jak, i skoro mieszkacie za granicą to chyba lipa z tym kontaktem regularnym. Wiesz kiedy piszesz że mąż poza opłatami nie bardzo ma kasę na wasz edziecko zawsze korci mnie pytanie jakie to opłaty. Znam kogos kto kombinuje tak jak ty- w jego opłatach koniecznych zawieraja sie kredyt na samochód za ponad 100 , kredyt na duże mieszkanie i droga szkoła społeczna ale za brak gotówki odpowiadają pazerna ex i dzieciak który smie mieć 600 alimentów.
      • laura2107 Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 10:41
        To ja uscisle.
        Mąż wywiazuje sie z obowiazku aliemntacyjnego i go regularnie placi. To ze matka dzieci ma dodatki mnie nie interesuje. Dla mnie to moze ich miec w kwocie 5000zl. Mnie interesuje to ze meza nie stac na wyzsze alimenty. Matka dziecka mogla pracowac bo dziecko ma niedosluch wiec nie jest obloznie chore, nie potrzebuje rehabilitacji...Kontakt regularny co niedziele w tygodniu sporadycznie. dzieci maja szkole a maz prace wiec roznie bywa. Do Polski oczywiscie jezdzi, wakacje spedzaja wspolnie, swieta rowniez.Jakie mamy oplaty o to pytasz? Oplaty takie jak kazdy z tym ze zyie tu jest o wiele drozsze niz w PL. Prownac ? Prosze bardzo za 40m2 samego czynszu placimy 350euro a gdzie woda, swiatlo, gaz, ogrzewanie... O kredycie nie ma mowy, nigdy bym sie nie zadluzyla jak nie mam i mnie nie stac na cos to z tego rezygnuje
        • malgolkab Re: Sprawa alimentacyjna a moje dziecko 29.11.11, 11:09
          laura2107 napisała:

          >
          > .Jakie mamy oplaty o to pytasz? Oplaty takie
          > jak kazdy z tym ze zyie tu jest o wiele drozsze niz w PL. Prownac ? Prosze bar
          > dzo za 40m2 samego czynszu placimy 350euro a gdzie woda, swiatlo, gaz, ogrzewan
          > ie... O kredycie nie ma mowy, nigdy bym sie nie zadluzyla jak nie mam i mnie ni
          > e stac na cos to z tego rezygnuje
          nie pytam jakie macie opłaty, czyjeś wydatki mnie nie interesują. Oczywiście, że koszty życia są o wiele droższe niż w PL, ale też i zarobki o wiele wyższe - logiczne. Kredytu Ci nie proponuje, sama nie mam, bo dla mnie to ostatecznośćsmile
    • laura2107 I po rozprawie 29.11.11, 14:44
      Dla zainteresowanych osob nasza historia:
      Informuje iz z dniem dziejejszym Sad wydal wyrok ( dwie godziny obrad):
      Alimenty zostaja w kwocie 2000zlHURA HURA HURA jest jeszcze sprawiedliwosc!!!!!!
      Czekamy na uprawomocnienie wyroku.
      Pozdarwiam i dziekuje za zainteresowanie
      • lolita1985 Re: I po rozprawie 29.11.11, 18:51
        laura2107 napisała:

        Gratuluję wink
        • tonyolomanolo Re: I po rozprawie 04.12.11, 12:49
          lolita1985 napisała:

          > laura2107 napisała:
          >
          > Gratuluję wink

          I czego tu gratulować ?
          gdy jeden wygrywa drugi przegrywa
          jesli jest tak jak sugerują niektóre panie , że mąż wyjechał za chlebem , tam poznał Laurę ,spłodził kolejnego potomka, alimenty 2000 potulnie płacił bo miał poczucie że dał dupy jako mąż zostawił pierwszą żonę z 3 dzieci , niepracującą bo tak się umówili , to współczuć tylko tej kobiecie
          pierwszy liść jak się dowiedziała że na obczyźnie poznał Laure i dodatkowo jeszcze zrobił jej dziecko,
          drugi liść jak przegrała sprawę
          bez pracy , bo tak sie umówili,po takiej przerwie a jeszcze może ze wsi, to gdzie ma ją znaleźć, tylko sie powiesić
      • mola1971 Re: I po rozprawie 29.11.11, 22:03
        I co? I dało się bez kombinowania?
        Czasem (a nawet często) lepiej po prostu uczciwie podejść do sprawy.
    • rzekiprzeplynelem jezu ten facet powiniem miec pomnik 03.12.11, 10:27
      zwazywszy ze dzietnosc w polsce jest na takim poziomie ze na 230 kilka krajow na swiecie polska jest na 219 mniejscu pod wzgledem urodzin to taki kozak ktory ma 4 powinien by pokazany w wiadomosciach i miec pomnik

      w kraju bez sytemu pomocy spolecznej bez tabeli alimentacyjnej bez socjalu bez pomostowek bez dofinansowania czynszu bez jughenratów bez kidsbenefisow z jedna z najnizszych mediana zarobkow wn europie ten czlowiek albo zwariowal albo nie wiem co...gdzie ty takiego znalazlas

      przeciez on nie jest w stanie samodzielnie sie utrzymac i nikt mu nie pomoze sila rzeczy spada to wszystko tez na ciebie to jakis horror
      • rzekiprzeplynelem Re: jezu ten facet powiniem miec pomnik 03.12.11, 14:22
        kidsbenefitow smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja