kontakty z dziećmi

02.12.11, 22:48
Po przeczytaniu paru wątków na innych forach zaczęłam się zastanawiać, czemu mają służyć? Konkretnie?
Bo wszystko fajnie, póki dziecko jest małe. W pewnym momencie jednak relacje z rówieśnikami stają się najważniejsze (tak ma byc, to jest norma rozwojowa i źle, jeśli jest inaczej) i regularne spotkania z mamą/tatą stają się uciążliwe, zaczynają przeszkadzać.
Taki moment prędzej czy póxniej powinien przyjść.
Przyszedł u Was?
I co Wy na to?
    • mola1971 Re: kontakty z dziećmi 02.12.11, 23:06
      Mam dzieci na co dzień, więc to na pewno nie to samo, ale jakoś nawet przez chwilę nie miałam wrażenia, że koleżanki/koledzy są ode mnie ważniejsi. To jest inny rodzaj relacji. Koledzy to koledzy a rodzice to rodzice. Na pewno nie mówią mi wszystkiego (zresztą po co?), ale ze mną obgadują najważniejsze, bieżące problemy w ich życiu. A ja słucham. Przede wszystkim słucham, czasem coś doradzę i o dziwo biorą moje zdanie pod uwagę.
      Inną sprawą jest to, że najczęściej porę wybierają sobie taką, że ja już padam na pysk i za bardzo nie myślę big_grin

      A kontakty rodzica niemieszkającego z dzieckiem wg mnie służą przede wszystkim utrzymaniu więzi. To takie "randki" z dziećmi. To coś innego niż codzienne wychowanie, mieszkanie razem etc, ale też ważne. Dzięki tym kontaktom dziecko po prostu wie, że mimo rozwodu nadal ma mamę i tatę.
      Przykre to, ale moje dzieci mają tylko mamę i mimo tego, że są już duże, brakuje im ojca.
      Nie ma takiego wieku, w którym kontakty z rodzicami są uciążliwe. Stara baba jestem a nadal bardzo sobie kontakty z rodzicami cenię.
      Jeśli kontakty z rodzicami zaczynają być uciążliwe to wg mnie z tymi rodzicami coś nie tak.
      • nangaparbat3 Re: kontakty z dziećmi 02.12.11, 23:39
        Jestes pewna? Naprawdę uważasz, że poświęcanie przez nastoletnie dziecko każdego sobotniego popołudnia i wieczoru na "randkę" z rodzicem to dla tego dzieciaka takie szczęscie? I że "musi byc coś nie tak" żeby wolało się spotkać z rówieśnikami?
        • mola1971 Re: kontakty z dziećmi 02.12.11, 23:46
          Nanga, napisałam li tylko o uciążliwości, o której sama napisałaś.
          O każdym sobotnim popołudniu Ty napisałaś dopiero teraz a ja Duchem Świętym nie jestem by się domyślić o co Ci konkretnie w tym przypadku chodzi.
          Normalny nastolatek w sobotę zajmuje się swoimi sprawami, czyli randkami, imprezami, pasją, nauką, kinem, teatrem etc.
          I normalny rodzic to rozumie i się nie narzuca. Czeka na swój czas. A taki przychodzi. Przychodzi taki weekend, w którym dzieć patrzy wzrokiem kota ze Shreka i błaga by z nim (znaczy nią bo chłopaki inne są) jechać na zakupy do IKEA po jakąś durną lampkę a potem iść do kina na "Listy do M".
          To mój (a raczej moich córek) plan na jutro smile
          • nangaparbat3 Re: kontakty z dziećmi 03.12.11, 00:21
            Acha, to sorki, tak się wczytałam w wątek na "macochach", że z początku nie napisałam o tym.
            No to się rozumiemy smile
            • mola1971 Re: kontakty z dziećmi 03.12.11, 00:30
              Nanga, nie czytaj macoch i samodzielnych. Plisss...
              Ja tego czytać nie jestem w stanie. Odnoszę wrażenie, że tam w większości jakieś zwichrowane jednostki piszą. Choć mogę się mylić bo nigdy nie zagłębiłam się mocniej w lekturę. Bo nie byłam w stanie tego pojąć uncertain
              W każdym razie samodzielne tak jak i emamę omijam szerokim łukiem, ale na macochy może kiedyś życie mnie zaprowadzi wink
              • glasscraft Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 09:42
                Zapewniam Cie, ze na macochach jest cala masa osob z bardzo rowno poukladanymi klepkami smile
              • nangaparbat3 Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 12:03
                A ja uwielbiam, zwłaszcza emame. Jest tam całkiem sporo naprawdę fajnych, mądrych, wrażliwych kobiet, inteligentnych, z poczuciem humoru. Większość jest o pokolenie ode mnie młodsza, mogę więc wyczytać, jak bardzo świat się zmienił (i jak bardzo anachroniczna się stałam sad ). To czasem bywa wkurzajace, ale nieco adrenaliny bardzo lubię smile
                • mola1971 Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 13:32
                  No właśnie ja dlatego emamy nie czytam bo jej nie czuję. Może jak moje córki zostaną matkami to bardziej współczesne matkowanie zrozumiem. Tyle, że wtedy to może Nanga wspólnie ebabcię sobie założymy big_grin
                  • nangaparbat3 Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 15:15
                    No, przyjdzie i ten moment big_grin
              • noname2002 Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 21:42
                Na "Samodzielnych mamach" to się wypowiadają głównie Altz i Tauczyński, aż tak ich nie lubisz? tongue_out
                • mola1971 Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 22:42
                  Ci dwaj to akurat znani mi są stąd i do bólu przewidywalni.
                  Bardziej wkurzał mnie tam pewien żeński nick (nie wiem czy nadal pisze bo dawno nie zaglądałam), babsko tak roszczeniowo nastawione do życia, że aż flaki się przewracają. Cokolwiek by jej ex nie zrobił to było źle. Kiedyś nawet wprost (pierwszy i jak na razie ostatni raz do kogokolwiek na forum) napisałam, że jest zwyczajnie głupia, ale nie na samodzielnych tylko na szkapie.
                  • noname2002 Re: kontakty z dziećmi 05.12.11, 07:27
                    Nie był to czasem Madziulec? Ona ma jakieś zaburzenia psychiczne i wszystkich drażni, Samodzielne mamy również. Ostatnio na szczęście prawie nie pisze.
                    • mola1971 Re: kontakty z dziećmi 05.12.11, 09:08
                      Tak, ona. Omijam ją szerokim łukiem bo jakem spokojna kobieta i trudno mnie wyprowadzić z równowagi, tak czytanie jej powodowało u mnie znaczne podniesienie ciśnienia.
                      • noname2002 Re: kontakty z dziećmi 05.12.11, 14:48
                        U mnie też, ale zauważyłam że ona w ogóle nie czyta tego co się do niej pisze i w ogóle coś z nią jest bardzo nie tak i staram się omijać jej posty. I nie można na jej podstawie sobie wyrabiać obrazu Samodzielnych mam.
                        • mola1971 Re: kontakty z dziećmi 05.12.11, 22:27
                          Wiesz, ja myślę, że z jej zdrowiem psychicznym wcale nie jest tak źle jakby się mogło wydawać.
                          Jakoś na facebooku, pod własnym imieniem i nazwiskiem fason potrafi trzymać.
        • wrednabeksa Re: kontakty z dziećmi 07.12.11, 13:05
          A czy to musi być sobota? Co stoi na przeszkodzie by tę sobotę wymienić na dzień który obu stronom bardziej pasuje? Da się nawet (oczywiście gdy jest wola) by w jakiś dzień (nie sobotę) spotykać się z jednym dzieckiem, a w inny (również nie sobotę) z drugim. Niektórzy nawet sobie to chwalą bo widząc sie z każdym z osobna mogą całą swoją uwagę poświęcić temu jednemu.
    • noname2002 Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 08:37
      Jeśli dla nastolatków rodzice nie są ważni, to czemu z powodu rozwodu rodziców nastolatki wpadają w anoreksję, depresję, zawalają szkołę itd?
      Myślę, że właśnie nastolatkom wbrew pozorom regularny kontakt z rodzicami jest nawet bardziej potrzebny niż młodszym dzieciom, nastolatki muszą wiedzieć, że rodzic je kocha nawet jak sprawiają kłopoty. To tak z tego co pamiętam z własnego okresu dojrzewania-uprawiałam sport, w pewnym momencie zaczęłam się po prostu mijać z rodzicami i nie wyszło mi to na dobre. I z tego co czytam na różnych forach, najczęściej poważne kłopoty z nastolatkami są z braku dobrych kontaktów z nimi i z braku akceptacji własnego dziecka(bo jest dla rodzica wyłącznie uciążliwym obowiązkiem albo nie jest takie jak rodzic sobie wymarzył albo rodzic jest zajęty młodszymi dziećmi czy rodziną którą na nowo zakłada).
      I dlatego spotkania z rodzicem, który z nastolatkiem nie mieszka, są bardzo ważne.
      • altz Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 09:56
        Dla nastolatków rodzice powinni być jak twierdza, pewni, zawsze dostępni, ale lepiej nie zajmujący się nastolatkiem stale. wink
        • nangaparbat3 Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 12:08
          Altz, lepiej bym tego nie ujęła smile
      • mayenna Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 10:05
        Wydrukuję ten post i przedstawię w sądzie jako uzasadnienie smile
      • nangaparbat3 Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 12:07
        Jestem jak najdalsza od stwierdzenia, że rodzice nie są dla nastolatków ważni. Ale są ważni inaczej - i jak będę do upadłego walczyć o regularne kontakty małych dzieci, uważam, że z nastolatkami nalezy wykazać o wiele większą elastyczność logistyczną. Bardziej być "na zamówienie" - bo świat nastolatka jest zupełnie inaczej skonstruowany. Cosobotni obowiązek odwiedzania rodzica może być z czasem postrzegany głównie jako zniewolenie.
        • noname2002 Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 15:59
          A czy spotkania muszę być akurat w sobotę? Można chyba uzgodnić z dzieckiem plany?
          Ja akurat mam 9latka, z ojcem na ogół spotyka się w niedzielę ale zdarza się, że my mamy jakieś plany i wtedy wcześniej zawiadamiam że niedziele nie pasuje i w jaki dzień może się spotkać z dzieckiem.
          To chyba nie o wiek dziecka idzie a o elastyczność jednej i drugiej strony.
          • z_mazur Re: kontakty z dziećmi 05.12.11, 12:34
            Ale nie chodzi tylko o elastyczność, ale o potrzeby dziecka.

            W wieku 10 lat jeszcze lubiłem niedzielne rodzinne spacery. W wieku 11 lat zaczęły mi ciążyć, gdyby mama z tatą chcieli mnie w wieku 16 lat zabrać na taki spacer, w momencie gdy kumple mieli grać mecz z reperezentacją sąsiedniego osiedla, na którym jako widz miała być koleżanka, która właśnie wpadła mi w oko, to skończyłoby się awanturą.

            Domyślam się, że Nandze o to chodzi. Nastolatek nawet z najlepszym kontaktem z rodzicem, jeśli nie ma jakichś bieżących problemów, to przeważnie wybierze wieczór z równieśnikami nad spotkanie z rodzicem. Taka kolej rzeczy. W takiej sytuacji sztywny schemat spotkań typu (1 popołudnie w tygodniu i 2 weekendy w miesiący) jest nieporozumieniem.

            A co do problemów nastolatków w związku z rozwodem rodziców, to nie wynikają one z kontkatu dziecka z rodzicem, tylko z załamaniem pewnego systemu wartości i brakiem pewnych i stabilnych punktów odniesienia w momencie wchodzenia w dorosłość.
    • spawacz.drewna Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 11:56
      jak sie zastanawiasz po co te kontakty to faktycznie nie sa tobie ani dzieciom potrzebne
      • nangaparbat3 Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 12:10
        Mnie nie są, jestem od 12 lat samotną matką, na co dzień z córką. Córka ma 20 lat. Mogłam obserwować z bliska kolejne etapy jej kontaktów z ukochanym i bardzo kochajacym tatą.
        Tak wyjaśniam, bo mam wrażenie, że wziąłeś mnie za ojca wymigującego się od kontaktów z dzieckiem.
        • spawacz.drewna Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 12:42
          no wzialem
          • nangaparbat3 Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 12:50
            big_grin big_grin big_grin
      • lampka_witoszowska Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 12:11
        ale naprawdę do główki nei przyszło, że ktoś może zakładać wątek refleksyjny?
        może na wojnę jakąś się zapisz czy jak...?
        • spawacz.drewna Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 12:42
          bledna interpretacja
          • lampka_witoszowska Re: kontakty z dziećmi 04.12.11, 18:41
            cieszę się, że zauważyleś
            niejeden mężczyzna mógły brać przykład z tak konkretnego przyznania się do pomyłki
    • pendzacy_krolik a ja na to jak na 04.12.11, 15:10
      grzegorza lato. nie wiem, o co c dokladnie chodzi. moj syn maja 15 lat wypisal sie z kosciola, moim zdaniem mial prawo,czymze wiec jest w tej sytuacji odmowa spotkan z ojcem czy matka? niczym.
      • nangaparbat3 Re: a ja na to jak na 04.12.11, 15:18
        Rzeczywiscie wcześnie, moi znajomi robią to jakieś 10 lat później. Ale to teraz może taki trynd bardziej polityczny niż światopoglądowy?
        • noname2002 Re: a ja na to jak na 04.12.11, 21:40
          Właśnie przeczytałam na "Macochach" wątek który Cię zainspirował wink
    • z_mazur Re: kontakty z dziećmi 05.12.11, 12:00
      Taki moment w moim przypadku nadszedł dosyć szybko, ponieważ moja córka jak się rozwodziłem już była nastolatką.

      Sam jako nastolatek dosyć szybko się uniezależniłem i zupełnie naturalne jest dla mnie, że jeśli nie mieszkam z 19 letnią córką, to widzimy się ze dwa razy w miesiącu (nie licząc jakichś specjalnych rodzinnych okazji).

      Do tego dochodzi kontakt telefoniczny. Czasem jakieś wspólne zakupy. Sam ze swoimi rodzicami nie widuję się wcale częściej, więc IMHO tak jest ok.
    • ada828 Re: kontakty z dziećmi 05.12.11, 21:21
      czemu ma
      > ją służyć? Konkretnie?
      Mało konkretnie. Ale mają służyć stabilności. Jeśli rodzic będzie skutecznie prosić o spotkania ze sobą, da to nastolatkowi (dziecku) poczucie, pomimo rozterek, któte przeżywa, poczucie zakotwiczenia. Choć będzie się buntował. Ja byłam grzeczną nastolatką. Poczucie zostawienia sobie samej (bo jako grzeczna nie popełnię błędu) tkwi we mnie do dzisiaj.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja