kajda28
18.12.11, 14:58
Rozmawiałam wczoraj z koleżanką, w skrócie opowiedziała mi historię swojego małżeństwa. Pobrali się jak mieli po 22 lata, dwójka dzieci rok po roku - a on hulał, szalał, kochanki, imprezy. Długo razem nie mieszkali, choć często bo przwie codziennie bywał u niej i u dzieci - dbał aby mieli zapewniony byt. Dzieciaki zabierał na wakacje. Nie wojowali ze sobą - ona bardzo go kochała, więc pomimo wszystko nie wyobrażała sobie że od niego odejdzie. Nigdy jej nie kłamał, przyznawał się że ma inne kobiety na boku. Teraz są już 25 lat po ślubie, to on o nią zabiega, dba o nią, o dom, dzieci - robi obiady, zakupy, zabiera do kina, na imprezy. NIe żałuje że od niego wtedy nie odeszła - jest teraz szczęśliwą mężatką.
Mi ta historia dała trochę do myślenia.