ślub dziecka itp.

21.12.11, 10:22
Syn znajomej bierze w przyszłym roku ślub. Znajoma od razu zapowiedziała, że jak zaprosi ojca to ona nie przyjdzie. Po jakimś czasie zmieniła zdanie i powiedziała, że ojciec ok, ale już jego 2 żona i dziecko (czyli rodzeństwo przyrodnie syna) - nie. I tak mi się skojarzyło (odnośnie wątku o ograniczaniu kontaktów), że ona kompletnie nie widzi, że sprawia przykrość synowi, którego niby kocha najbardziej na świecie i wszystko by dla niego zrobiła.
I takie sytyacje wcale nie są rzadkie, mam znajomych, którzy robili podwójne przyjęcia weselne, podwójny obiad z okazji chrzcin/komuni dziecka itd.
Czy to naprawdę takie trudne przebywać prze kilka godzin w 1 pomieszczeniu z ex i jego rodziną? Jestem zdania, że kulturalny człowiek jest w stanie przebywac w 1 pomieszczeniu z każym, nie musi siedzieć koło tej osoby, ani z nią rozmawiać.
    • prochottka1 Re: ślub dziecka itp. 21.12.11, 10:50
      Znajoma od razu zapowiedziała, że jak zaprosi ojca to ona nie przyjdzie.

      no to niech nie przychodzi w czym problem

      no ale to chlopak powinien zapraszac na wesele kogo chce a nie jego matka
      proste
      • lolita1985 Re: ślub dziecka itp. 21.12.11, 11:05
        To prawda, że to PAN MŁODY zaprasza gości ale jak się słyszy taki tekst od własnej matki to się wszystkiego odechciewa sad współczuję takiej matki - niestety ale takie kobiety NIGDY nie powinny mieć dzieci.
        • plujeczka Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 11:26
          moja droga patrzac na twój wpis ,ze takie kobiety niep owinny być matkami to mi się wydaje ,że Ciebie matka powinna "wyskrobac" łyżeczką jak tylko znalazłaś się w macicy.Co ty wypisujesz za brednie.
          Kobieta musi być bardzo skrzywdzona skoro nie chce się w ten dzień widzieć z ex mezem a może "jasnie Pan ex maz" nigdy nie widzial syna przez te wszystkie lata?, m oze było jej bardzo ciezko i otrzymywała badż nie głodowe alimenty i harowała jak wół by syna wykształcić? kto dał Ci takie prawo oceniać tą kobietę, no kto się pytam!!!!!!!!!
          Co robi to jej sprawa a nie twoja a po drugie Pan młody to sobie może zapraszac kogo chce tylko jesli slub funduje matka to raczej wypadałoby liczyć się z jej zdaniem i wysłuchac jej racji.Syn powinien porozmawiac z matką, zapytać co ją najbardziej woli i jak ona to sobie wyobraża. Jesli nowa zona ex małzonka jest tą ktora rozwaliła małżeństwo to nie widzę powodu aby taką pnaią zapraszać nawet w imię dobrze pojętego wychowania.
          Wiele z nas bedzie musiało w przyszlości zmierzyć się z tym tematem ,wszak jestesmy rozwiedzione i co? każda tak ochoczo zaprosi ex małzonka? -bo ja również NIE choć bede liczyć się ze zdaniem dziecka , którego ojciec OLAŁ.
          • malgolkab Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 11:41
            plujeczka napisała:

            > moja droga patrzac na twój wpis ,ze takie kobiety niep owinny być matkami to mi
            > się wydaje ,że Ciebie matka powinna "wyskrobac" łyżeczką jak tylko znalazłaś s
            > ię w macicy.Co ty wypisujesz za brednie.
            nie myślałam, że to kiedys powiem do osoby w Twoim wieku, ale kawał chama z Ciebie Plujeczko. Cisnęło mi się to na język już nie raz, ale teraz pojechałaś.
            > Kobieta musi być bardzo skrzywdzona skoro nie chce się w ten dzień widzieć z ex
            > mezem a może "jasnie Pan ex maz" nigdy nie widzial syna przez te wszystkie lat
            > a?, m oze było jej bardzo ciezko i otrzymywała badż nie głodowe alimenty i haro
            > wała jak wół by syna wykształcić? kto dał Ci takie prawo oceniać tą kobietę, no
            > kto się pytam!!!!!!!!!
            pan akurat alimenty płacił i kontakt z synem utrzymywał i utrzymuje. Slub bierze syn, nie matka i syn ojca zaprosić chce, a matka próbuje zastosować szantaż emocjonalny (znam całą rodzinę), choć poza tym jest całkiem sensowną babką.
            Poza tym przeszkadza jej nie tyle mąż, co bardziej jego kobita i ich wspólne dziecko.
            > Co robi to jej sprawa a nie twoja a po drugie Pan młody to sobie może zapraszac
            > kogo chce tylko jesli slub funduje matka to raczej wypadałoby liczyć się z jej
            > zdaniem i wysłuchac jej racji.Syn powinien porozmawiac z matką, zapytać co ją
            > najbardziej woli i jak ona to sobie wyobraża. Jesli nowa zona ex małzonka jest
            > tą ktora rozwaliła małżeństwo to nie widzę powodu aby taką pnaią zapraszać nawe
            > t w imię dobrze pojętego wychowania.
            Za wesele płaci syn akurat, bo zarabia kilkakrotnie więcej od matki i ojca - tak się składa. A jakby za wesele płacili oboje rodzice to jaką propozycję masz wtedy? Mi za ślub płacili rodzice z teściami, ale jesliby uważali, ze to im daje prawo do wyboru gości, to byśmy serdecznie podziękowali
            > Wiele z nas bedzie musiało w przyszlości zmierzyć się z tym tematem ,wszak jes
            > tesmy rozwiedzione i co? każda tak ochoczo zaprosi ex małzonka?
            na komunię dziecka oczywiście zaproszę, na ślub dziecko juz zaprosi samo kogo chce, jak każdy dorosły człowiek
          • lolita1985 Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 11:51
            plujeczka napisała:

            > moja droga patrzac na twój wpis ,ze takie kobiety niep owinny być matkami to mi
            > się wydaje ,że Ciebie matka powinna "wyskrobac" łyżeczką jak tylko znalazłaś s
            > ię w macicy.Co ty wypisujesz za brednie.
            > Kobieta musi być bardzo skrzywdzona skoro nie chce się w ten dzień widzieć z ex
            > mezem a może "jasnie Pan ex maz" nigdy nie widzial syna przez te wszystkie lat
            > a?, m oze było jej bardzo ciezko i otrzymywała badż nie głodowe alimenty i haro
            > wała jak wół by syna wykształcić? kto dał Ci takie prawo oceniać tą kobietę, no
            > kto się pytam!!!!!!!!!
            > Co robi to jej sprawa a nie twoja a po drugie Pan młody to sobie może zapraszac
            > kogo chce tylko jesli slub funduje matka to raczej wypadałoby liczyć się z jej
            > zdaniem i wysłuchac jej racji.Syn powinien porozmawiac z matką, zapytać co ją
            > najbardziej woli i jak ona to sobie wyobraża. Jesli nowa zona ex małzonka jest
            > tą ktora rozwaliła małżeństwo to nie widzę powodu aby taką pnaią zapraszać nawe
            > t w imię dobrze pojętego wychowania.
            > Wiele z nas bedzie musiało w przyszlości zmierzyć się z tym tematem ,wszak jes
            > tesmy rozwiedzione i co? każda tak ochoczo zaprosi ex małzonka? -bo ja również
            > NIE choć bede liczyć się ze zdaniem dziecka , którego ojciec OLAŁ.

            Pokazałaś swój poziom właśnie tą wypowiedzią! Mnie to akurat nie rusza ale jedno wiem NIKT nie ma prawa niszczyć tak pięknego dnia własnego dziecka!!! Jakim prawem matka mówi do dziecka "albo On - twój ojciec Albo ja?! " ???
            To już nie jest życie matki lecz jej dziecka i po prostu nie ma prawa tak mówić! W takim ważnym dniu matka nie może być zasraną egoistką!
            Idźmy dalej tym tropem jej syn będzie miał kiedyś dzieci i co?! I na chrzest roczek też ma być tylko 1 z dziadków?? CHORE I TYLE !!
            P.s. Dobrze, że moja matka ma taką córkę jak ja a nie Ty! Bo bym sama kazała jej się dziecka wyprzeć tongue_out Idź się lecz kobieto bo Twoja wypowiedź jest żenująca. Chyba sama nie dorosłaś do roli matki (ta rola wymaga wielu poświęceń i wyrzeczeń).
            • plujeczka Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 12:18
              wy jestescie uspokojone kiedy wszyscy "dmuchają w jedną waszą" trąbę =nikt kto ma inne zdanie niz Wy nie ma prawa wypowiedzi. O mój poziom proszę być spokojną a co do Waszych wypowiedzi rozumiem ,ze matka powinna do końca pełnić rolę usłuznej, oddanej, wybaczajacej ex meżowi jego grzeszki, zachowac klasę, zasiaść przy jednym stole i zabawiać miłą rozmową jego nową zonę i przerodnie rodzeństwo.Jesli tak to faktycznie matkę ,która się sprzeciwi waszemu kanonowi zachowań należałoby ukamienować bo...nie zachowała
              klasy".........
              I jeszcze jedno to ,że syn teraz zarabia więcej od matki i finasuje wesele nie znaczy ,że nie pwowinien liczyć się ze zdaniem matki.Powtarzam =oby kazdy dokonał właściwego wyboru kiedy znajdzie się w analoicznej sytuacji...........i darujcie sobie opluwanie mojej osoby,,,,,,
              • malgolkab Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 12:27
                plujeczka napisała:

                > wy jestescie uspokojone kiedy wszyscy "dmuchają w jedną waszą" trąbę =nikt kto
                > ma inne zdanie niz Wy nie ma prawa wypowiedzi. O mój poziom proszę być spokojną
                > a co do Waszych wypowiedzi rozumiem ,ze matka powinna do końca pełnić rolę usł
                > uznej, oddanej, wybaczajacej ex meżowi jego grzeszki, zachowac klasę, zasiaść
                > przy jednym stole i zabawiać miłą rozmową jego nową zonę i przerodnie rodzeństw
                > o.

                zdanie możesz mieć inne, ale teksty o wyskrobaniu łyżeczką z macicy są żenujące, jesli dla Ciebie takie teksty sa normalne, to jednak o Twój poziojm nalezy się martwić.
                Na imprezie będzie kilkadziesiąt osób, nie musi z nimi rozmawiać, ani koło nich siedzieć. Nie musi tez niczego wybaczać ex mężowi. Ślub bierze syn, na swój ślub exa zapraszać nie trzeba.
                > I jeszcze jedno to ,że syn teraz zarabia więcej od matki i finasuje wesele nie
                > znaczy ,że nie pwowinien liczyć się ze zdaniem matki.
                syn tak samo kocha ojca i matkę i chce zaprosić oboje, z obojgiem ma dobry kontakt i traktuje ich tak samo.
                A dlaczego ma się niby liczyć ze zdaniem matki, a ojca nie?
              • argentusa Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 12:30
                I jeszcze jedno to ,że syn teraz zarabia więcej od matki i finasuje wesele nie
                > znaczy ,że nie pwowinien liczyć się ze zdaniem matki.Powtarzam =oby kazdy doko
                > nał właściwego wyboru kiedy znajdzie się w analoicznej sytuacji...........i dar
                > ujcie sobie opluwanie mojej osoby,,,,,,
                A g...o mamusi do tego kogo syn zaprosi na WŁASNE wesele. A mamuńka stawiająca tak sprawę jest wredną dawczynią genów i niczym więcej dla mnie. Bo na pewno matką, a już dobrą, to nie jest.
                Zaczynam rozumieć niektórych panów, którym "znudziły" się stare żony. Bo moze one większosć spraw w ten sposób w życiu załątwiały. Boże uchroń od takiego partnera/partnerki!

                Strrraszna jestem, bo na komunię średniaka i CHRZCINY najmłodszego (późne, fakt wink ) zaprosiłam neksię i rodzeństwo przyrodnie dzieciów moich. Chociaż prywatnie, to my się jednak nie bardzo lubimy, ale jak widać w sprawach dzieciów porozumieć się umiemy. Bo o DZIECKI tu biega, a nie o moją dumę ura-żonę/-ą.
              • lolita1985 Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 12:33
                Po 1-sze nikt, nie każe udawać jednej wielkiej szczęśliwej rodziny ale nie ma przynajmniej jak dla mnie takiej możliwości aby matka powiedziała swojemu dziecku przy takiej okazji "albo ojciec albo ja" te kilka godzin naprawdę można wytrzymać zaciskając zęby. Przecież takie ważne uroczystości dla WASZEGO WSPÓLNEGO dziecka nie są co kilka miesięcy a najwyżej kilka razy w życiu.
                Znam jeden taki przypadek gdzie mamusia pół życia pluła na ojca swojego dziecka tylko dlatego, że ten śmiał ją zostawić i się rozejść (nawet nie dla innej -po prostu źle dopasowani byli). Syn osiągnął 22 lata postanowił się ożenić i właśnie było albo ojciec albo ja.. i mimo, że wychowywała go matka a ojca dzięki niej widział kilkanaście razy w roku bo na więcej im matka nie pozwalała to wybrał OJCA. I teraz kobieta została całkiem sama bo okazało się to co się okazało, na chrzcie wnuka było podobnie. Czy warto być tak upartą i nie bo nie (bo mnie kiedyś skrzywdził?)?
          • malgolkab Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 12:21
            mój syn ma niecałe 6 lat, na Jasełka do przedszkola sam zaprasza gości. z exem nie żyję w przyjaźni, mam o nim swoje zdanie, ale uśmiech na twarzy mojego dziecka jest bezcenny i jestem w stanie siedzieć z exem w jednej sali przez 2 godziny. Jak wiadomo na tego typu imprezach jest więcej ludzi i z tą akurat konkretną osobą nie musisz zamienić ani słowa, jeśli nie masz ochoty.
            • kobieta306 Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 13:27
              malgolkab napisała:

              > mój syn ma niecałe 6 lat, na Jasełka do przedszkola sam zaprasza gości. z exem
              > nie żyję w przyjaźni, mam o nim swoje zdanie, ale uśmiech na twarzy mojego dzie
              > cka jest bezcenny i jestem w stanie siedzieć z exem w jednej sali przez 2 godzi
              > ny. Jak wiadomo na tego typu imprezach jest więcej ludzi i z tą akurat konkretn
              > ą osobą nie musisz zamienić ani słowa, jeśli nie masz ochoty.


              tez się tak ostatnio na jasełkach przemeczyłam i zyje wink można.

              Na komunie zaproszenie były mąż dostał ale nie przyjechał, bo jednak mu towarzystwo nie odpowiadało. Impreza jest dziecka więc dziecko zaprasza.
              Co doślubu - postawa "ja finansuję, ja wymagam" ze strony matki nie jest w porządku.

              Co do wypowiedzi Plujeczki - czasami żal jest tak duzy i krzywdy tak wielkie, że pisze się pod wpływem ogromnych emocji.
          • altz Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 12:26
            plujeczka napisała:

            > Co robi to jej sprawa a nie twoja a po drugie Pan młody to sobie może zapraszac
            > kogo chce tylko jesli slub funduje matka to raczej wypadałoby liczyć się z jej
            > zdaniem
            i wysłuchac jej racji

            Jeśli ktoś daje pieniądze to powinien zamilknąć, albo nie dawać w ogóle. Inaczej to nie jest prezent, tylko manipulacja.
            • malgolkab Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 12:29
              altz napisał:

              > plujeczka napisała:
              >
              > > Co robi to jej sprawa a nie twoja a po drugie Pan młody to sobie może zap
              > raszac
              > > kogo chce tylko jesli slub funduje matka to raczej wypadałoby liczyć s
              > ię z jej
              > > zdaniem
              i wysłuchac jej racji
              >
              > Jeśli ktoś daje pieniądze to powinien zamilknąć, albo nie dawać w ogóle. Inacze
              > j to nie jest prezent, tylko manipulacja.
              też tak uważam. W kolejnym poście Plujeczka dowodzi, że nawet jeśli syn sam pokrywa koszty to i tak ma się liczyć, że zdaniem matki...
            • argentusa Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 12:31
              i ja też tak uważam.

              Ar.
              • plujeczka Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 12:38
                chetnie posłuchałabym opinii tej matki co ona ma w tej kwestii do powiedzenia i daję slowa ,że pewnie niejednemu z Was zrobiłoby się glupio, oceniacie kogoś tylko po jednostronnej wypowiedzi bo ktoś pisze ,że zna ta rodzinę a siedzi w glowie tej kobiety>?
                Proszę niech odezwą się te dziewczyny , które wczoraj, przedwczoraj napisałay ,że ich ex mężowie się nimi znudzili-, które rozpaczają z tego powodu-one tez napiszą ,że usiada za stołem z kochanką jeszcze męża za kilka lat jak z najlepsza koleżanką? ..........poczekamy może się odezwą? własnie teraz kiedy walczą ze strachem,prerazeniem i wizją trudnej ekonomii po rozwodzie, też beda tak hurra optymistycznie nastawione jak WY?
                • argentusa Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 12:51
                  Też byłam zdradzona. Tyle, że nie wczoraj. I od razu przyjęłam, że nie jestem jedyną ofiarą tamtego małżeństwa.Czasami dobrze jest popatrzeć na siebie jak na współodpowiedzialnego za to, co się zdarzyło.
                  A jak ktoś nie umie się wznieść ponad własne urazy, to, pardon, ale nie nadaje się na wychowującego dzieci.
                  Bo rodzicielstwo to właśnie taka miłość, która pozwala łyknąć wiele dla UKOCHANEJ osoby -czyli dziecia. Bez OCZEKIWANIA na wdzieczność, czy zwrot w tej czy innej formie. Od wieków jest tak, że dzieci zaciagają "długi wdzięcznosci" u rodziców, ale spłacaja je wobec własnych dzieci. I dlatego trochę też jestem przeciwniczką poświęcania się dzieciom, bo to zawsze pachnie oczekiwaniem na wdzięczność, czy "wdzięczność".
                  Ar.

                  Ar.
                  • plujeczka Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 13:08
                    wiesz wiele ludzi nie nadaje się na rodziców bo............mozna wstawić co się chce, wy tez kiedy pojawily się Wasze dzieci wiedziliście ,że bedzie super rodzicami? -bo ja nie wiedziałam, bo nie ma szkoły , ktora uczy jak byc super mamą i super tatą- ani jak być super zoną po rozwodzie lub super mezem po rozwodzie.
                    Wielu z was do końca swoich dni nie otrzasnie się z traumy rozwodowej i mimo ,ze będzie się sami oszukiwac ,że tak jest to drobna błaha rzecz , wspomnienie sprzed lat wytrąci Was z równowagi bo powrócą tamte lata czasami dobro utracone a czasami zło , którego doznaliście.
                    Slub dziecka jest takim przełomowym momentem= sprawdzianem dla nas wszystkich, ja w przeciwieństwie do was nie wiem czy zdam ten egzamim, Wy tak bo ochoczo sobie wtórujecie , może będe wam zazdroscić a może to ja z godnością podniosę głowę i spojrzę w oczy tym , ktorzy spojrzeć do dzisiaj nie umieją .............pochopnie wyciagacie wnioski
                • lolita1985 Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 12:52
                  Plujeczka mylisz pojęcia, nikt nie karze exi przyjaźnić się z nexią itp itd. natomiast jeśli nie chce się robić krzywdy i przykrości własnemu dziecku to na kilka godz. można się wysilić. Rozwód z małżonkiem nie musi oznaczać całkowitego rozłamu rodziny na wieki wieków (dla dziecka rodziną jest tata i mama). Szczególnie jeśli od rozwodu nie jedna wiosna już minęła to na pewne rzeczy należy przymknąć oko.
                  Moim zdaniem mamusie, które nawet po 5-10 latach od rozstania nie mogą nawet na 2-3 h usiąść przy wspólnym stole z exem i jego rodziną po prostu nie doszły do siebie po rozstaniu i dalej żyją przeszłością i nienawiścią do exa.
                • altz Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 12:53
                  Daję pieniądze na dzieci i nie wtrącam się do wydatków, nic mi do tego, kogo dziecko zaprosi na urodziny. Zareagowałbym, gdyby dzieci chodziły obszarpane i głodne, a pieniądze byłyby nieracjonalnie wydawane, ale tylko moje pieniądze, dziecko własne pieniądze ma prawo wydawać nawet nieracjonalnie.
                • malgolkab Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 13:02
                  plujeczka napisała:

                  >
                  > Proszę niech odezwą się te dziewczyny , które wczoraj, przedwczoraj napisałay ,
                  > że ich ex mężowie się nimi znudzili-, które rozpaczają z tego powodu-one tez na
                  > piszą ,że usiada za stołem z kochanką jeszcze męża za kilka lat jak z najlepsza
                  > koleżanką?
                  znam panią, z którą mąż mnie zdradzał, koleżanką jej nie jestem, ale jak mi mówi dzień dobry na ulicy to odpowiadam.
                  przy jednym stole siedziałam już z różnymi osobami i nie stanowi to dla mnie problemu. Na przyjęciach weselnych albo jest kilka mniejszych stołów, albo jeden długi - tak czy tak jak z kims nie chcesz słowa zamienić to nie musisz.
                  Jak idę na przyjęcie do znajomych i akurat trafiam tam na kogos kogo nie lubię to tez siadam przy stole.
                • sonia_30 Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 13:42
                  Text o wyskrobaniu obrzydliwy i poniżej jakiegokolwiek poziomu. Rzadko zdarza mi się krytykować chamskie odzywki, bo niektórzy wpadają tu w traumie rozwodowej i bywa że się ulewa, ale Ty klepiesz tu od lat, emocje powinny opaść już dawno, dawno temu, a przywaliłaś jak łysy grzywą o parapet. Może zastanów się kilka razy nim klikniesz przycisk "wyślij", bo oprócz ogólnego chaosu panujacego w Twoich wypowiedziach, niektóre komentarze są nie do przyjęcia.
                  Mój ex serwował mi atrakcje różne (swego czasu na forum pisałam), wianuszek kobiet był akurat najbardziej lajtową 'atrakcją', lecz mimo wszystko nie wyobrażałam sobie jego nieobecności na komunii syna.
                  • ona_37 Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 19:35
                    sonia_30 napisała:

                    > Text o wyskrobaniu obrzydliwy i poniżej jakiegokolwiek poziomu. Rzadko zdarza m
                    > i się krytykować chamskie odzywki, bo niektórzy wpadają tu w traumie rozwodowej
                    > i bywa że się ulewa, ale Ty klepiesz tu od lat, emocje powinny opaść już dawno
                    > , dawno temu, a przywaliłaś jak łysy grzywą o parapet. Może zastanów się kilka
                    > razy nim klikniesz przycisk "wyślij", bo oprócz ogólnego chaosu panujacego w Tw
                    > oich wypowiedziach, niektóre komentarze są nie do przyjęcia.
                    > Mój ex serwował mi atrakcje różne (swego czasu na forum pisałam), wianuszek kob
                    > iet był akurat najbardziej lajtową 'atrakcją', lecz mimo wszystko nie wyobrażał
                    > am sobie jego nieobecności na komunii syna.
                    Popieram w 100% wink
                • malgolkab Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 22:18
                  plujeczka napisała:

                  > chetnie posłuchałabym opinii tej matki co ona ma w tej kwestii do powiedzenia i
                  > daję slowa ,że pewnie niejednemu z Was zrobiłoby się glupio, oceniacie kogoś
                  > tylko po jednostronnej wypowiedzi bo ktoś pisze ,że zna ta rodzinę a siedzi w g
                  > lowie tej kobiety>?
                  ale ja słyszałam jej opinię, bo to moja dobra znajoma (małżonka nie znam, widziałam kilka razy) i z resztą bardzo kobitke lubię, co nie oznacza, że akceptuję jej wszystkie zachowania i decyzje.
                  wypowiedzi na forum zazwyczaj są jednostronne, Twoje życie tez znamy tylko z Twoich wypowiedzi, a nie Twojego ex np.
                  > Proszę niech odezwą się te dziewczyny , które wczoraj, przedwczoraj napisałay ,
                  > że ich ex mężowie się nimi znudzili-, które rozpaczają z tego powodu-one tez na
                  > piszą ,że usiada za stołem z kochanką jeszcze męża za kilka lat jak z najlepsza
                  > koleżanką? ..........poczekamy może się odezwą? własnie teraz kiedy walczą ze
                  > strachem,prerazeniem i wizją trudnej ekonomii po rozwodzie, też beda tak hurra
                  > optymistycznie nastawione jak WY?
                  czy Ty widzisz różnicę między hurra optymistycznym nastawieniem, a zaakceptowaniem faktu, że moje dziecko oprócz mnie ma też rodzinę ze strony ojca (którego z resztą ja kiedyś wybrałam)?
            • kobieta306 Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 13:28
              Wyjatkowo się z Toba zgodze kosmito wink
    • neksia00 Re:do autorki wpisu wyżej 21.12.11, 13:06
      Kobieta, która pisze takie rzeczy co dobrego przekaże swojemu dziecku?? Reszta bez komentarza...
    • argentusa Re: Plujeczka 21.12.11, 13:20
      NO!
      z tym, że nie zapytam o bycie głupią. Przyjmuję, że ludzie różni są.

      p.s. ja wiem, że mam przerośnięte ego - ale ja uważałam się i uważam nadal za super wystrczająco dobrą matkę. Nie muszę być najlepsza. Wystarczy, że jestem najlepszą mama, jaką mogą mieć moje dzieciaki. Z podniesioną głową chodzę od zawsze (zmarszczki na szyi się aż tak nie robią) i w dodatku cieszę się życiem. Może ten brak wałkowania rozwodu na okrągło tak mi robi? Nieeee, ja optymistycznie skrzywiona jestem genetycznie. No i chce mi się narobić nad sobą, po to, by MI się lepiej żyło.
    • errormix Re: ślub dziecka itp. 21.12.11, 13:28
      Gdy się rozwodziłem i czasami myślałem sobie, że kiedyś zdarzy się tak, że w przyszłości spotkam przypadkowo moją ex na ulicy obściskującą się z innym facetem, to chyba mi serce pęknie. Pamiętam jak strasznie przeżywałem dzień, kiedy dowiedziałem się, że choć formalnie nie mamy jeszcze rozwodu, to ona już kogoś ma. Ci, którzy doświadczyli zdrady wiedzą co to za uczucie.

      Ale wraz z mijającym czasem te wszystkie emocje minęły, wygasiły się. Być może dlatego, że nigdy nie czułem jakiejś złości czy nienawiści do mojej ex. Pogodziłem się z tym co się stało, bo po prostu innego wyjścia nie miałem.

      Za parę lat moja Julka też pewnie wyjdzie za mąż. Też będzie ślub i wesele. I dzisiaj już wiem, że moja ex będzie mogła przyjść na nie ze swoim facetem, mężem, może nawet ich wspólnymi dziećmi, a mnie to po prostu nie ruszy.

      Zresztą, mam nadzieję, że i ja na tym weselu nie będę sam big_grin
    • kobieta306 Re: ślub dziecka itp. 21.12.11, 13:36
      Ja to bym zrobiła tak - teoretycznie, gdybym była nadal sama, wypozyczyłabym na ten wieczór jakiegoś faceta (mega przystojnego, ale nie az tak, żeby przycmił mnie) , wyszykowałabym się na bóstwo i dawaj na wesele wink Takiego wiecei 190, szeroki w barach, szarmancki, ubrany jak spod ogły i przeszkolony, zeby mnie w ten wieczór wyjatkowo traktował wink i koniecznie żeby zajechał jakims mega fajnym wozem po mnie wink

      wiem wiem, to takie małe, płaskie i prostackie z mojej strony ale za to jak cieszy taka myśl.
      Póki co moje dzieci w podstawówce wink


      • zmeczona100 Re: ślub dziecka itp. 21.12.11, 13:51
        big_grin Chyba zrobiłabym tak samo big_grin
    • z_mazur Ciekawy wątek w kontekście dyskusji o wybaczaniu 21.12.11, 13:55
      Doskonale pokazuje, że wybaczenie najbardziej jest potrzebne temu kto został skrzywdzony, bo właśnie wtedy uwolni się od tramy jaką była krzywda.

      Wtedy nawet siadanie przy jednym stole stanie się możliwe.
      • kara_mia Re: Ciekawy wątek w kontekście dyskusji o wybacza 21.12.11, 14:29
        ciekawy watek w dyskusji o dzieciach, którymi rozgrywają matki...
        jako żywo nikt nie napisał, że rozgrywa tutaj: forum.gazeta.pl/forum/w,24087,131721513,131721513,Do_matek_ktore_graja_dziecmi.html

        trzeba było się od razu przyznać, że
        dziecko w wieku 3 lat musi się liczyć ze zdaniem mamy, że ona się boi o niego i samo z tatą na wycieczkę nie pojedzie
        dziecko w wieku 13 lat musi się liczyć ze zdaniem mamy, że ona nie uważa towarzystwa taty za dość moralne bo ma nową kobietę ( może jeszcze tą szmatę z która zdradzał żonę - i co gorsza są ze sobą już 11 lat? )
        dziecko w wieku 23 lat musi się liczyć ze zdaniem i kasą mamy, że ona płaci za ślub ( albo nie) - to tatusia na weselu nie będzie - nie mówiąc już o tej szmacie, z którą tata żyje 20 lat.

        No cuuudownie, jaka k... kochająca mamusia!
        Jak moja.
        Na szczęście za wesele płaciliśmy my , zaprosiliśmy kogo chcieliśmy, a kto nie chciał to nie przyszedł. Obowiązku nie ma.

        Tfu.


    • zielona.wrona Kochac dziecko ponad wszystko 21.12.11, 14:28
      niektore deklaruja wlasnie takie slogany, ale w praktyce okazuje sie, kochaja tylko siebie.

      Znam RODZICOW, ktorzy od lat rozwiedzeni na wesou swojej corki byli rodzicami panny mlodej. Bo byli tymi rodzicami. Robili rozne dziwne rzeczy, jakie rodzice panny mlodej razem na weselu robia. Wychodzaca wlasnie za maz corka miala przed slubem ogromne obawy, jak zachowa sie jej matka, bo ta mialaby powod, zeby ojcu corki noz w plecy wbic. Nic nawet podobnego sie nie stalo. RODZICE udzielili mlodym blogoslawienstwa, byli waznymi goscmi na tym weselu, dokladnie tak, jak nierozwiedzeni rodzice pana mlodego. Nawet tanczyli razem i odebrali od mlodych podziekowania dla rodzicow. Ojciec panny mlodej byl na weselu z kolejna narzeczona, ktora trzymala sie w tle. Maz mamy nie chcial przyjsc, pomimo zaproszenia. Zastepowal go wujek. Po weselu ponoc corka podziekowala matce za ten piekny dzien, za tro ze w tym dniu miala rodzicow przy sobie i wszystko bylo jak trzeba.
      Da sie, jesli sie kocha dziecko a nie tylko deklaruje glosno te milosc.
      Wszyscy na tym weselu byli zdumieni pelna kultura i miloscia tych rodzicow do corki.
      • blackglass Re: Kochac dziecko ponad wszystko 21.12.11, 15:09
        A Ci rodzice byli ze swoimi nowymi partnerami, a bardziej tata któremu można było coś zarzucić?

        Wydaje mi się, ze koniecznością nie jest aby owy tata był ze swoja nowa partnerką i ich dziećmi.

        • sonia_30 Re: Kochac dziecko ponad wszystko 21.12.11, 15:23
          A skąd wiadomo że tacie jako TACIE można było coś zarzucić? O tym czy tata przyjdzie sam czy z partnerką decydować może trio: dziecko (zapraszający) + tata + partnerka taty...
        • zielona.wrona Re: Kochac dziecko ponad wszystko 21.12.11, 15:25
          blackglass napisała:

          > A Ci rodzice byli ze swoimi nowymi partnerami, a bardziej tata któremu można by
          > ło coś zarzucić?
          Ojciec panny mlodej byl z narzeczona, kolejna i mlodsza od corki. Narzeczona nie pchala sie do przodu, trzymala sie dyskretnie w tle. Maz mamy nie chcial brac udzialu. Poslal tylko zyczenia. Rodzice panny mlodej siedzieli razem na honorowych miejscach, dokladnie jak rodzice pana mlodego i caly wieczor pelnili role rodzicow panny mlodej, bo przeciez byli rodzicami. Do dzis wspomina sie te wyjatkowa sytuacje w rodzinie.
        • altz Re: Kochac dziecko ponad wszystko 21.12.11, 15:40
          > Wydaje mi się, ze koniecznością nie jest aby owy tata był ze swoja nowa partner
          > ką i ich dziećmi.

          A mi się wydaje, że obecność taty też nie jest konieczna, wystarczą państwo młodzi i świadkowie.
        • malgolkab Re: Kochac dziecko ponad wszystko 21.12.11, 22:13
          blackglass napisała:


          > Wydaje mi się, ze koniecznością nie jest aby owy tata był ze swoja nowa partner
          > ką i ich dziećmi.
          >
          To nie są jakieś tam dzieci, tylko rodzeństwo pana młodego. I to nie oni się pchają na siłę, tylko młodzi chcą ich zaprosić.
          Myślę, że to musi być okropne być postawionym przez rodzica w takiej sytuacji
        • malgolkab Re: Kochac dziecko ponad wszystko 21.12.11, 22:37
          blackglass napisała:

          > A Ci rodzice byli ze swoimi nowymi partnerami, a bardziej tata któremu można by
          > ło coś zarzucić?
          >
          > Wydaje mi się, ze koniecznością nie jest aby owy tata był ze swoja nowa partner
          > ką i ich dziećmi.
          teraz mi się przypomniała akcja z wesela moich znajomych kilka lat temu. był to 2 ślub panny młodej. Rodzice panny młodej ok. 20 lat po rozwodzie, żyją w dobrych stosunkach, mama panny młodej od kilku lat miała partnera (nie mieszkali razem). Młodzi zasugerowali mamie, by przyszła sama, żeby dalsza rodzina młodego i znajomi nie zorientowali się, że rodzice nie są razemwink dziwne szczególnie w kontekście sytuacji samej panny młodejsmile
    • cathy_bum Re: ślub dziecka itp. 21.12.11, 17:34
      Kurczę, mówimy, że jesteśmy gotowi oddać życie dla swoich dzieci, a przerasta nas przebywanie przez parę godzin w jednym pomieszczeniu z byłym mężem/żoną i ich ewentualnymi krewnymi? Jakąś sprzeczność w tym widzę. Mój biojciec powinien nosić tytuł Palanta Dekady i kontaktów nie utrzymujemy od lat. Matka swoje z nim przeszła. Niemniej kiedy przymierzałam się do ślubu, zapytała, czy aby nie mam ochoty faceta zaprosić, choć dla niej z pewnością byloby to niezbyt miłe. Byłam na ślubie przyrodniego brata i zniosłam obecność wspólnego ojca, mimo zerwanych stosunków. Co więcej mama mojego brata nie zgłaszała pretensji, że jej były mąż (tak, nadal wzmiankowany ojciec) nie tylko przyszedł na ślub, ale w dodatku w towarzystwie żony numer trzy. Bo to było święto mojego brata, który chciał mieć przy sobie wszystkich bliskich sobie ludzi. Dla jego szczęścia goście potrafili więc zapomnieć na parę godzin, że się nie darzą sympatią.
      • kara_mia Re: ślub dziecka itp. 21.12.11, 17:45
        Kurczę, mówimy, że jesteśmy gotowi oddać życie dla swoich dzieci, a przerasta nas przebywanie przez parę godzin w jednym pomieszczeniu z byłym mężem/żoną i ich ewentualnymi krewnymi? Jakąś sprzeczność w tym widzę

        jaka tam sprzeczność...
        oddając życie za dziecko ( a najlepiej wyłącznie to deklarując) otrzymujemy zaszczytne miano matki polki męczennicy - oraz zerowa odpowiedzialność za przyszłość ( bo i tak jesteśmy na tamtym świecie ) ( vide : Plac Zbawiciela)
        spędzając 4 godziny w towarzystwie ex i nie daj boże jego ładniejszej nowej połowy - zyskujemy tępa zawiść i zerowe docenienie naszego męczeństwa - bo np ex będzie się zachowywał mile i jego nowa żona też.. no to już kompletna klapa...

        a kogo obchodzą dzieci...
        przecież chyba nie matki polki - ich obchodzi męczeństwo na piedestale i trucie d.. dzieciom do samej śmierci a nie dzieci...
        • jagienka_2 Re: ślub dziecka itp. 21.12.11, 18:04
          Matka mojego byłego męża zachowywała się dokładnie tak, jak w opisywanym przez Malgolkę przypadku. Każdą ważną uroczystość zamieniała w koszmar, szantażując synów, że nie przyjdzie, jeśli oni (ex i jego druga żona) tam będą. Po tygodniach targów i negocjacji kończyło się tym, że teść ze swoją żoną mogli przyjść na ślub/chrzciny tylko do kościoła, a i tak prawie mdlała przed ołtarzem, że musi oddychać tym samym powietrzem. Od rozwodu minęło 35 lat...

          W przyszłym roku mój syn ma pierwszą komunię. To będzie pierwsza uroczystość od lat, kiedy ta kobieta nie będzie zatruwała nam życia, gdyż z własnej woli nie utrzymuje kontaktów z wnukiem. Oczywiście zaprosimy wszystkich, a kto przyjdzie i jak się zachowa, to już jego sprawa...
        • zabelina Re: ślub dziecka itp. 22.12.11, 00:02
          kara_mia napisała:

          >
          > a kogo obchodzą dzieci...
          > przecież chyba nie matki polki - ich obchodzi męczeństwo na piedestale i trucie
          > d.. dzieciom do samej śmierci a nie dzieci...
          próbowała
          Pierdu, pierdu...sorry, że tak okrutnie, ale mi się ostatnio przelewa, jak słyszę o tych okropnych matkach właścicielkach i biednych tatusiach, co to praw do dziecka "nie mają". Może w życiu trafiam na same nietypowe przypadki, ale mam w rodzicie przykład ojca właściciela, który po nastu latach po rozstaniu i rozwodzie ze swoją eks, nie potrafi odpuścić... Jestem świeżo po rodzinnej imprezie, na którą "właściciel" przyszedł ze swoją obecną flamą, natomiast jego była mogła przyjść jedynie sama, bo ich wspólna córka (dwudziestosześcioletnie!) "nie mogła tatusiowi" przykrości zrobić. Eks próbowała nawet do "tatusia właściciela" zagadać, ale odpowiedź była tak agresywna, że tylko jej w pięty poszło...
          Nie znoszę generalizowania, a to stała przypadłość osób piszących na tym forumsad
          • cathy_bum Re: ślub dziecka itp. 22.12.11, 00:25
            Zabelina, uważam, że ten grzech zawłaszczania dzieci nie ma płci. Nawet to zaznaczyłam w moim poście pisząc o zapraszaniu byłego męża/żony. smile U mojego brata na przykład mój tzw. ojciec usiłował ponoć pysknąć przeciw mojej obecności, lecz został zakrzyczany przez rodzinę. Obrażony bowiem, że z nim kontaktów nie utrzymuję, natomiast z jego bliskimi, łącznie z byłą macochą - jak najbardziej. Dlatego nie generalizuję. Samo zjawisko grania w ten sposób dziećmi jest dla mnie niesmaczne i tyle.
            Zdaję sobie sprawę, że takie spotkania mogą być przykre. Spotkania na jasełkach u córy na etapie, kiedy eks miał fazę wyzywania mnie od najgorszych, nie należały do przyjemności. Szczęka mnie bolała od zaciskania zębów wink
            • zabelina Re: ślub dziecka itp. 22.12.11, 00:28
              cathy_bum napisała:

              > Zabelina, uważam, że ten grzech zawłaszczania dzieci nie ma płci. Nawet to zazn
              > aczyłam w moim poście pisząc o zapraszaniu byłego męża/żony. smile
              Wiesz Cathy, że nie Ciebie miałam na myślismile
              • cathy_bum Re: ślub dziecka itp. 22.12.11, 00:33
                Wiem, wiem smile Ino tak myśl doprecyzowałam, żeby Twą wypowiedź poprzeć.
          • z_mazur Re: ślub dziecka itp. 22.12.11, 08:06
            Chyba trochę się zapędziłaś.

            Fragment, który zacytowałaś nie ma zbyt wiele wspólnego z motywem "matki właścicielki" i nie o to chodziło IMHO jego autorowi.

            Facet jeśli nawet manipuluje dzieckiem, to rzadko motywuje to jego dobrem, natomiast wiele matek ma do tego skłonność.

            Moim zdaniem właśnie ten opis "matki polki" (pisownia małą literą celowa) jest dosyć trafny i dotyczy wielu kobiet w Polsce. Często ich postępowanie przedstawiane przez nie same jako poświęcanie się dla dziecka ma niewiele wspólnego z rzeczywistym dobrem dziecka, za to ma wiele wspólnego z zaspokajaniem potrzeb matki.
            • zabelina Re: ślub dziecka itp. 22.12.11, 09:39
              z_mazur napisał:

              > Chyba trochę się zapędziłaś.
              > Fragment, który zacytowałaś nie ma zbyt wiele wspólnego z motywem "matki właści
              > cielki" i nie o to chodziło IMHO jego autorowi.
              > Facet jeśli nawet manipuluje dzieckiem, to rzadko motywuje to jego dobrem, nato
              > miast wiele matek ma do tego skłonność.

              W tej chwili to Ty się zapędzasz w generalizowanie.
              Napisałam, że bycie "rodzicem właścicielem" i męczennikiem na dodatek, nie jest kompletnie przypisane do płci. Po prostu mężczyzn, którzy decydują się na sprawowanie beszpośedniej opieki nad dzieckiem po rozwodzie jest, jak doskonale wiesz, bardzo niewielu. Potrafią reprezentować jednak takie samo cierpiętnictwo, bierną agresję, emocjonalność czy manipulacje jak kobiety.


              > Często ich postępowanie przedstaw
              > iane przez nie same jako poświęcanie się dla dziecka ma niewiele wspólnego z rz
              > eczywistym dobrem dziecka, za to ma wiele wspólnego z zaspokajaniem potrzeb mat
              > ki.

              A tu się z Tobą w całej rozciagłości, tyle, że w opisywanym przeze mnie przypadku całkowicie dotyczy to ojca.
              • z_mazur Re: ślub dziecka itp. 22.12.11, 10:02
                Do płci przypisane nie jest, chociaż ogólnie kobiety ze względu na przypisane im role społeczne łatwiej dają się wpędzić w tą pułapkę, stąd te moje generalizowanie. smile
              • altz Re: ślub dziecka itp. 22.12.11, 10:20
                > > Często ich postępowanie przedstaw
                > > iane przez nie same jako poświęcanie się dla dziecka ma niewiele wspólneg
                > o z rz
                > > eczywistym dobrem dziecka, za to ma wiele wspólnego z zaspokajaniem potrz
                > eb mat
                > > ki.
                >
                > A tu się z Tobą w całej rozciagłości, tyle, że w opisywanym przeze mnie przypad
                > ku całkowicie dotyczy to ojca.

                Wiem, że to nic nie znaczy, żadna obserwacja przy marnej próbie, ale nie spotkałem się jeszcze nigdy z argumentem faceta, że robi coś dla dobra dziecka, a u babki spotykam się z tym notorycznie. Spotkałem za to sytuacje, gdy się mężczyźni łamali czy coś odpuścić i co z tego będą miały dzieci, czy matka będzie umiała zadbać o majątek tak, żeby dostały go później dzieci?
                A żeby nie było, że gadam głupoty, to napiszę różne inne wersje argumentu "dla dobra dziecka":
                - "teraz najważniejsza jest stabilizacja",
                - "dziecko jest jeszcze za małe",
                - "jak będzie chciało, to w przyszłości...",
                - "wielu ojców tak ma i..."

                czy forumowe "nie będzie nam dezorganizował życia", "niech sobie nie wyobraża, że będę na każde żądanie...", "dziecko to nie paczka" itd.

                Jeśli coś przekręciłem, to autorów bardzo przepraszam. big_grin W końcu najważniejsze jest ich samopoczucie! big_grin
    • heksa_2 Re: ślub dziecka itp. 21.12.11, 22:23
      Prawdę powiedziawszy, poraziła mnie wypowiedź plujeczki. Patologia polskich stosunków rodzinnych jest bezdenna.
    • garibaldia Re: ślub dziecka itp. 21.12.11, 22:51
      A moja koleżanka brała ślub, z racji słabych funduszy chciała zrobić nieduże wesele i zaprosić tylko wujków z którymi utrzymuje ciepłe kontakty , a jej własna matka oświadczyła że jeśli jednego z braci matki nie zaprosi to ona na wesele nie przyjdzie. Dziewczyna więc tego brata matki zaprosiła, ten przyjechał z żoną i ....kumplem, wpakowali się im do domu już dzień wcześniej na nocleg, a na weselu kumpel wujka się schlał i narobił bydła.

      ps. Co wy myślicie, że trzeba się rozwieść by mieć różne roszczenia i oczekiwania wcale nie wygodne i dobre dla swoich dzieci?
      Może niech każdy się przyjrzy swojej rodzinie i panującym w niej relacjom.
      Bardzo często rodzice obojga płci wywierają presję na biedną "młodą parę" co do listy gości.
      • wawrzanka Re: ślub dziecka itp. 22.12.11, 11:27
        garibaldia napisała:

        > jej własna matka oświadczyła że jeśli jednego z braci matki nie zaprosi to ona na wesele
        > nie przyjdzie.

        To już jest przemoc psychiczna i dowód na to, że nieważne, czy jesteś po rozwodzie, czy nie - zawsze możesz "umilić" innym życie sad
        Znam rodziców, którzy mając własne satysfakcjonujące życie nie wtrącają nosa aż tak bardzo w osobiste sprawy swoich dorosłych dzieci. Są za to dostępni na każde ich zawołanie. Na każde, ponieważ dzieci są tak wychowane, że nie wołają zbyt często, za to często dzwonią z pytaniem "co słychać" smile Właśnie taką matką i teściową chciałabym być kiedyś big_grin
    • wawrzanka Re: ślub dziecka itp. 22.12.11, 10:53
      Malgolkab, poruszyłaś ciekawą kwestię.

      Byłam raz na takim weselu.

      Wszyscy goście zebrani w jednym miejscu, panna młoda i pan młody też, ale atmosfera była jakaś dziwna. Dopiero, gdy dobrze przyjrzałam się pannie młodej zauważyłam, że ma zaczerwienione oczy, choć stara się rozsyłać gościom promienne uśmiechy. Ceremonia się opóźniała. Po chwili do Pałacu Ślubów wparowała niemłoda para: ojciec panny młodej i jego druga żona. Niestety, od razu widać było, że są po kłótni. O co chodziło? Nikt się nie dowie.

      Mnie bardziej zastanowiło wówczas pytanie dlaczego dojrzali ludzie potrafią zepsuć ślub własnym dzieciom? Jaka może być przyczyna kłótni w takim dniu? Nic nie przyszło mi do głowy.

      Pewne jest jedno: skoro panna młoda miała zaczerwienione oczy to miała też powody przypuszczać, że nie jest w tym dniu dla swojego ojca ważniejsza od małżeńskiej kłótni. Może nawet była pośrednio jej powodem? Pewnie nad tym właśnie zastanawiała się w oczekiwaniu na ojca. Czy to są sprawy, o których powinna myśleć dziewczyna w dniu swojego ślubu? Wielki wstyd dla ojca i jego żony.

      Pewne jest też to, że dla nowej żony ojca panny młodej jego szczęście nie było najważniejsze: gdyby było zrobiłaby wszystko, by ten ślub był piękny. Nie był.
    • lampka_witoszowska Re: ślub dziecka itp. 22.12.11, 13:02
      można opisywać milion takich przypadków, jakie się widziało
      ja jestem po dwóch takich ślubach, na pierwszy zaprosiłam biologicznego - na ślub - po ustaleniu z rodzicami, nikt nei cierpiał poza babcią, której sie wydawało, że chrzestna (kuzynka biologicznego ojca) musi być na weselu

      przy drugim nei zadałam sobie tego trudu, na ślub juz nikogo nei prosiłam, bo to i żadna mi bliska osoba, i ojciec, i chrzestna - tak wyszło, nie mamy kontaktu, więc nic na siłę
      był za to tatuś pana młodego z ówczesną panią i mama pana młodego nie cierpiała, bawiła się świetnie - w przeciwieństwie do owej ówczesnej pani, ale traktowana była bez szacunku i przez swojego partnera, więc nic dziwnego

      ja z kolei nei dalam rady zaprosić na chrzciny - na chrzest tak - ojca mojego dziecka (tak, jest też jego córką, co nei zmienia faktu, że i moją)
      za dużo z jego strony wrogości, poradzi sobie z uczuciami, przestanie być gwiazdą kazdego spotkania z ludźmi - to będzie ok
Inne wątki na temat:
Pełna wersja