ile znacie kobiet...

21.12.11, 20:24
..ktore oswiadczaja swojemu mezowi,ze juz go nie kochaja i odchodza do innego? ja-jedna. ale czytajac kolejne nowe watki,nie tylko na tym forum, ale rowniez na "zyciu rodzinnym" dochodze do wniosku,ze wiekszosc mezow to zwykle gnoje,ktorych nie stac na odwage odejscia wtedy,kiedy ma sie czyste sumienie i nie zgnoilo sie psychiki jeszcze-zony.
pozdrawiam.
    • errormix Re: ile znacie kobiet... 21.12.11, 21:02
      Dwie. W tym jedna z tego forum.
    • betty69 Re: ile znacie kobiet... 21.12.11, 21:04
      nie znam zadnej w swoim otoczeniu.
    • malgolkab Re: ile znacie kobiet... 21.12.11, 21:34
      dwie i dwie kolejne, które szybko chciały wracać, bo pan na boku jak się dowiedział, ze odeszły od małżonka, kopnął je w d....
      • tom-74 Re: ile znacie kobiet... 22.12.11, 10:20
        malgolkab napisała:

        > dwie i dwie kolejne, które szybko chciały wracać, bo pan na boku jak się dowied
        > ział, ze odeszły od małżonka, kopnął je w d....

        Znasz moją ex??
        smile
    • altz Re: ile znacie kobiet... 21.12.11, 21:42
      Znam trzy takie panie.
    • tautschinsky Re: ile znacie kobiet... 21.12.11, 21:43
      Taką nie wirtualną a realną znam jedną. Odeszła od męża po tym jak go zdradziła, choć nie, poprawka, to jemu kazała się z domu wyprowadzić
      w imię miłości do siebie. On wynajął mieszkanie i słał jej kwiaty, cały czas
      utrzymywał, choć kobieta zdrowa i dotąd pracowała, ale u niego mimo
      że pracy tak naprawdę żadnej nie wykonywała. Jak sama mówiła, jeden,
      dwa telefony odbierała dziennie, wszystko "on" załatwia. Cała ta firma
      to jednoosobowy biznes, który się kręci w oparciu o jego świadczone usługi
      i żadna pomoc, biuro, które rzekomo mu prowadziła (żeby mieć kasę dla
      siebie, cały dom on utrzymywał i to robi nadal; mają dorosłego syna) nie było potrzebne. Obecnie pani nie pracuje zawodowo, bo jak twierdzi, znalazła w sobie dziecko. Realizuje się towarzysko. Robi jakieś śmieszne kursy. Uczy się języka obcego dla siebie, bo zawsze chciała. Pracować z mężem już nie zamierza. Miała słomiany zapał, żeby podjąć pracę w jakimś biurze, ale szybko się okazało, że wykształceniem średnim uzyskanym 20 lat wcześniej pracy w biurze za co najmniej 3 tysiące na rękę nie dostanie. A na pracę fizyczną lub taką, która byłaby nudna szkoda jej czasu. Na mężu- wiecznym rogaczu spoczywa utrzymanie jej i 21 letniego dziecka. Piszę to tytułem wprowadzenia w sytuację. Ta kobieta zdradza swojego męża prawie od początku ich małżeństwa. O 2-3 jej kochankach on wie na pewno. Teraz kobieta mieszka w ich wspólnym mieszkaniu (małżeńskim), do którego prowadzenia ściągnęła swoją babcię, która pokrywa część czynszu za mieszkanie i robi za służąca i kucharkę. Kiedy ma fazę "na kochanie" pani jedzie pomieszkać na parę dni do swojego męża (nadal są małżeństwem) i kiedy chce wraca do siebie lub robi wypady do kochanka, których wymienia co rok, dwa. Cwana sztuka, która żeruje na miłości męża do siebie. Inny dawno by ją z kopyta w tyłek kopnął, a ten trwa i wierzy, że baba mu się w końcu wyszaleje - dziś ma 40 lat. Do swojego trybu życia dorabia "filozofię", że mści się na swoim mężu za to, co ojciec zrobił jej matce - wyprowadził się kiedy ona była mała i zmajstrował dzieciaka z inną. Później wrócił, udobruchał matkę i mieszkają do dzisiaj razem szczęśliwi, a ona tego ojca od zawsze nienawidziła. Mówi, że ma wiele z niego i to jej się w niej nie do końca podoba.
    • mola1971 Re: ile znacie kobiet... 21.12.11, 21:54
      Takiej, która odeszłaby od męża do kochanka nie znam żadnej. Ale znam kilka, które odeszły od męża z powodu kochanka a raczej z powodu tego, że nie potrafiły prowadzić podwójnego życia. Odeszły, mimo, że wiedziały, że z tamtymi mężczyznami nie będą.

      Mężczyźni bardzo rzadko odchodzą "w pusto", to raczej domena kobiet.

      P.S.
      Jednak przypomniał mi się jeden taki przypadek. Kobieta odeszła od męża do kochanka, obecnie są małżeństwem.
      • triss_merigold6 Re: ile znacie kobiet... 21.12.11, 22:01
        Ja. Romans był w trakcie małżeństwa, lightowy pozornie i bez żadnych deklaracji.
        Skończył się, bo musiał się skończyć, takie rzeczy się rozgrywa na zimno.
        Odeszłam od męża, z bywszym kochankiem wtedy nie miałam kontaktu przez rok, czyli nie do niego. To była moja i tylko moja decyzja ale dałam mu znać. Tydzień później zostawił pracę za granicą i wrócił do Polski, to było ponad 5 lat temu.
        • mola1971 Re: ile znacie kobiet... 21.12.11, 22:20
          triss_merigold6 napisała:
          > Skończył się, bo musiał się skończyć, takie rzeczy się rozgrywa na zimno.

          Nie tyle na zimno co w samotności. I nie rozgrywa tylko trawi wink Odchodzi się od kogoś a nie do kogoś. Tak wg mnie zdrowiej jest.
          • triss_merigold6 Re: ile znacie kobiet... 21.12.11, 22:40
            Rozgrywa. Romans miałam z bardzo przyziemnych powodów i miał służyć do zaspokojenia przyziemnych potrzeb fizycznych, od męża wtedy nie miałam zamiaru odchodzić.
            • mola1971 Re: ile znacie kobiet... 21.12.11, 22:56
              Zapomniałam, że Ty prawie jak chłop jesteś wink))
              • triss_merigold6 Re: ile znacie kobiet... 21.12.11, 23:02
                Przeżywam, ale potrafię trzymać się słów Starszych Panów "ja wiem, te rzeczy się przeżywa, lecz swoich rzeczy nie przeżywaj tu". Wdanie się w romans jest proste o ile wiesz, że za to jest określona cena emocjonalna i jesteś gotowa ją zapłacić. Wtedy nie ma żenujących sytuacji.
                • mola1971 Re: ile znacie kobiet... 21.12.11, 23:08
                  Zgadzam się.
            • mama_myszkina Re: ile znacie kobiet... 29.12.11, 22:02
              Rozgrywa. Romans miałam z bardzo przyziemnych powodów i miał służyć do zaspokojenia przyziemnych potrzeb fizycznych, od męża wtedy nie miałam zamiaru odchodzić.

              Fajowo się to czyta w świetle Twoich wypowiedzi na temat męskiej zdrady. Ty wiadomo, miałaś powody do zdrady, fizyczność itp. Natomiast w druga strnę to u Ciebie nie działa. Lubisz wyzywac mężczyzn od gnoi, więc myślę, że czas stanąć przed lustrem i podobny zabieg wykonać na sobie.
    • triss_merigold6 Re: ile znacie kobiet... 21.12.11, 22:03
      Kilka znam w realu. Wszystkie dzieciate były.
    • czlowiek-na-torze Re: ile znacie kobiet... 21.12.11, 22:26
      Jedną - moją byłą żonę.
    • the_gust Re: ile znacie kobiet... 21.12.11, 23:15
      Dwie, moją byłą żonę i moją byłą kobietę - z rozstaniem poczekałem do jej rozwodu.
    • argentusa Re: ile znacie kobiet... 22.12.11, 09:01
      jedną bardzo bliską
      kilka utrzymujących życie "równoległe"
      kilka rozwiedzionych, w tym 2 singielki, reszta w nowych związkach (różnistych i "domowych" i na odległość"
      • blackglass Re: ile znacie kobiet... 22.12.11, 09:33
        Nie znam żadnej.
        Ale słyszałam o jednej "znajomej" która odeszła od świeżego męża do jego przyjaciela bo się kochali smile


        • canus_lupus Re: ile znacie kobiet... 22.12.11, 11:58
          to ja chyba w jakiejś brazylianie żyjęsmileznam kilka kobiet, i facetów też nie mało.Moja ex to Mi słowa nie powiedziałasmiletyle, że ja to mógłbym jej tylko podziekować za tosmile
    • gazeta_mi_placi Re: ile znacie kobiet... 23.12.11, 22:24
      Z reala jedną, bardzo bliską, sprawę znam prawie z pierwszej ręki.
      Znałam ją, jej byłego (wtedy jeszcze obecnego) męża oraz kochanka (potem - drugiego męża).
      • f.l.y Re: ile znacie kobiet... 29.12.11, 21:55
        znam jedną - siebie, odeszłam od męża, bo miałam inną wizję dalszego życia
        to było 12 lat temu
        po odejściu i wynajęciu mieszkania pojawił się inny facet
        rozeszliśmy się tzn wzięliśmy rozwód po 7 latach osobnego życia, rozwód trwał 20 minut
        do dzisiaj rozmawiamy normalnie (mamy syna)
        można normalnie i po ludzku? można..
        można nie walczyć dzieckiem i nie ograniczać kontaktu? można..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja