jakkamien
28.12.11, 16:33
Wiem, ze to bez sensu, ale zastanawiam sie czasami, czy sie nie opamieta i wroci? Przed swietami jakas nadzieja we mnie wstapila, bo to pierwsze swieta osobno, wiec prawie-byly odprowadzajac dziecko przytulil i zyczyl wesolych. I cale swieta zastanawialam sie ze moze jednak. Ale okazalo sie ze swieta spedzil jednak ze swoja nowa pania. Czy Wy tez mieliscie nadzieje? Nic nie pomaga kubel na glowe, ze oszukiwal, ze oklamuje mnie, swoja rodzine, ciagle cos tam sie tli. I za kazdym razem dostaje znowu szmata w twarz.