dziad47
30.12.11, 11:41
Witajcie w postach umieszczanych w forum pojawia się temat, kontaktów ojców z dziećmi. Prezentują one generalnie punkt widzenia kobiecy, chciałbym poprosić matki o odpowiedz na pytanie. Jak ich zdaniem mam się zachować, gdy za kilka lat pewna obca mi młoda kobieta (moja córka), zadzwoni i będzie się chciała spotkać? Dziś po dwóch latach nic do niej nie czuje, nic nie wiem o jej życiu. Niewinem, czym się interesuje, boje się kontaktu z własnym dzieckiem, bo nie chce jej skrzywdzić? Czy mieliście kiedyś taka sytuacje, że łatwiej wam uciec niż podejmować trud nawiązywania relacji z kimś, kogo nie widziało się wiele lat? Co można odpowiedzieć starej głupiej sędzinie, która najpierw sankcjonuje rzekomym dobrem dziecka utrudnianie kontaktów z dzieckiem?
A po dwóch latach, sędzina pyta się to, „co już Pan nie chce kontaktować się z córką”? Na moją odpowiedz „przecież od dwóch lat nie widziałem swojego dziecka”. Dlatego dziś usprawiedliwiam wszystkie ohydne świństwa, których dozna każda matka utrudniająca dobre relacje dzieci z ojcami. Mogą, bo najprostszą reakcją człowieka na zadane cierpienie jest agresja.
I najgorsze jest, że to działa w obie strony, bo po lekturze wielu wątków Az trudno nie przyznać racji kobieta krzywdzonym przez ich partnerów. Najgorsze jest to, ze tak było jest i będzie. Najłatwiej jest krzywdzić bliskich…..
Miłości życzę wszystkim w nowym roku i czasu na uświadomienie ze łatwiej jest ranić niż prawdziwie kochać