Roczne dziecko, gdzie widzenia?

05.01.12, 19:15
Czy sąd pozwoli zabierać roczne dziecko na widzenia do domu ojca? Samemu bez matki.
Ja uważam, że jeżeli do żłobka można oddać półroczne dziecko to czemu ojciec nie może spotykać się sam z dzieckiem.
    • polifonia1983 Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 05.01.12, 19:29
      pewnie pozwoli, chyba, że się matka postara, żeby nie.
    • yoma Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 05.01.12, 19:47
      Widzenia? Pewnie w takiej specjalnie wydzielonej sali z pleksi pośrodku i klawiszem przy drzwiach.
      • moniapoz Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 05.01.12, 20:39
        ale się obśmiałam, jak sobie to wyobraziłam....hehe wink
        bardzo niefortunnie to zostało nazwane...widzeniami smile)

        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
        • altz Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 05.01.12, 22:23
          moniapoz napisała:

          > ale się obśmiałam, jak sobie to wyobraziłam....hehe wink
          > bardzo niefortunnie to zostało nazwane...widzeniami smile)

          Nie ma powodów do śmiechu. Bardzo często jest to odpowiednie określenie.
        • yoma Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 11:54
          Bo przyznam, że mnie szlag trafia, jak ktoś się domaga "widzeń" z dzieckiem. To jest, do jasnej cholery, jego dziecko; to mają być kontakty, rozmowy, spacery, wychowywanie. Chce widzeń, niech sobie popatrzy przez okno albo przez ogrodzenie podwórka w przedszkolu.
          • moniapoz Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 12:14
            dokładnie, zgadzam się !
            natomiast autor myślę, że po prostu niefortunnie to nazwał i właśnie chodzi mu o kontakt i wychowanie, a "widzenia" narzuca mu matka....
            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
            • yoma Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 12:37
              Być może. Ale, po pierwsze, z początku tego nie napisał, a po drugie, takie sformułowanie jest samonapędzające się. Matka powie: chcesz widzeń, masz widzenia, o co ci chodzi.

              Świadomość określa byt, rozumiesz smile
          • altz Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 13:42
            yoma napisała:

            > Bo przyznam, że mnie szlag trafia, jak ktoś się domaga "widzeń" z dzieckiem. To
            > jest, do jasnej cholery, jego dziecko; to mają być kontakty, rozmowy, spacery,
            > wychowywanie. Chce widzeń, niech sobie popatrzy przez okno albo przez ogrodzen
            > ie podwórka w przedszkolu.

            Widzenia źle brzmią, ale kontakty to też zła nazwa. Nie spotkałem jeszcze nikogo, kto faktycznie chciałby widzeń albo kontaktów, zazwyczaj po rozmowie wychodzi, że chce być z dzieckiem możliwie często, wychowywać je, ale jakoś musi "to" nazwać i nie wie, jak.
            Tak samo źle brzmi "ograniczenie praw rodzicielskich" i ja od dłuższego czasu proponuję przeniesienie (scedowanie) praw na inną osobę.
            Zgadzam się, że nazwa określa sposób zachowania się. Osoby, które mają "kontakty" i "ograniczone prawa rodzicielskich" mają prawo czuć się jak kryminalista i często zachowują się odpowiednio do tego, a nawet tak są traktowane przez policję, obsługę przedszkola, szkoły, znajomych i czasami rodzinę.
            Zostałem podczas rozwodu kilka razy nazwany złodziejem zupełnie bez powodu, sugerowano mi też, że jestem pasożytem, zamknęło to możliwości dyskusji z drugą stroną konfliktu, a niby tylko kilka słów.
    • jestem_zolza Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 05.01.12, 20:47
      widzenia to są chyba w więzieniu... ale może się mylę
    • nextvivi Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 05.01.12, 23:43
      Nie znam powodów i nie wnikam, ale przykre to, że ludzie nie mogą stworzyć dziecku rocznemu kochającą rodzinę tylko będą to biedactwo szarpać.
      To tak ogólnie.
      Mozliwe, że macie powody aby nie być razem.
      Pozdr.
    • gg1232 Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 05:22
      "Widzenia" - obecnie siedzimy zamknięci w 1 pokoju, bez prawa wyjścia na spacer. Niestety smutne, ale prawdziwe. Dlatego inaczej tego teraz nie mogę tego nazwać. W więzieniu są lepsze warunki.
      • moniapoz Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 12:16
        próbuj, walcz !

        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • polifonia1983 Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 12:31
        walcz
    • argentusa Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 07:25
      To zależy.
      Są ludzie, którzy nie potrafiązająć się takim małym dzieciakiem. ALe tez nie widze powodu, by tata nie miał zabierać maluszka do siebie, swojego domu, na spacery, do rodziny itp. Normalne życie. Tyle, że nie wspólnie z mamą dziecka.
      Trzymam kciuki za decyzję sądu.
      Ar.
    • tesknotazabija Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 12:59
      Do ukonczenia 4 roku zycia matka moze nie wyrazic zgody na zabieranie dziecka przez ojca.
      A mozesz podac dlaczego mama dziecka nie chce sie zgodzic aby jego tata zabieral go do siebie?
      Pytam, bo sytuacja bardzo podobna do mojej.
      • gg1232 Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 13:23
        Nie bo nie. Nie bo ma takie prawo.
        • malwi-na356 Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 13:33
          nie jeden facet poprostu nie umie sie zająć własnym dzieckiem znam to z autopsji...i postaw sie na miejscu matki gdzie ona wie ze tatuś z piwskiem sie nie kryje,z kolegami tez a dziecko roczne to nie nastolatek który sie sam oporządzi i byle co zje ...mimo ze bierze je do swojej matki są sytuacje które miec nie powinny a gdy babcia kracza interweniuje słyszy od syna ze ma sie nie wtrącać ...a dzieci późńiej słyszą ze nie mają mamie nic mówic bo mama im nie pozwoli jeździc do taty.
          • moniapoz Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 16:21
            są też tacy ojcowie, ale są też tacy którzy super sprawdzają się w roli ojca i umieją także bardzo sprawnie obsłużyć takie maleństwo (przewinąć, nakarmić, uśpić) - tacy ojcowie naprawdę powinni mieć szanse na coś więcej niż "widzenia".

            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
        • tesknotazabija Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 13:46
          czyli argumentów brak. Ciężko się z taką osobą rozmawia. Współczuje.
      • sonia_30 Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 13:31
        tesknotazabija napisała:
        "Do ukonczenia 4 roku zycia matka moze nie wyrazic zgody na zabieranie dziecka przez ojca"

        A skąd wzięłaś takie "rewelacje"?????

        --
        Historia Frodo to historia wszystkich żonatych mężczyzn, którzy z narażeniem życia próbują się pozbyć oddziałującego na psychikę pierścienia
        • tesknotazabija Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 13:44
          Od prawniczki, która prowadziła moją sprawę alimentacyjną. To samo powiedziała mi mecenas, która obecnie prowadzi mi sprawę rozwodową.
          • sonia_30 Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 17:55
            Powiem tak.. nie wyrazić może, szczęśliwie nie ona jedna podejmuje decyzję... pytanie co na to sąd. Osobiście nie widzę uzasadnienia dla którego ojciec nie mógłby zabrać dzieciaka na spacer, do siebie do domu, itd. bez nadzoru matki rodzicielki. i co to za magiczna granica "do momentu ukończenia 4 roku życia".
            • teuta1 Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 21:57
              Nie, no bez przesady. Tata mojej 14 miesięcznej córeczki zabiera ją na spacery, zawozi do dziadków, czasem tam z nią nocuje, a gdy muszę wyjechać w delegację, to zostaje z nią w moim domu. I córka jest zadowolona. Mam z nim innego rodzaju kłopoty - jest mało elastyczny, trudno mu też przyjać do wiadomości, że dieta dziecka mocno się rozszerzyła, czy że mała jest chora i dlatego może z nia spędzac czas, ale w domu. Natomiast to, o czym pisze autor wątku uważam za jakiś przedziwny brak zaufania. Pod warunkiem oczywiscie, że autor nie jest alkoholikiem czy psycholem, którego należy cały czas pilnować.
              • sonia_30 Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 22:15
                Ale to chyba nie ja przesadzam..co?
                • teuta1 Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 22:20
                  Nie, nie Tysmile.
              • ciociacesia ja akurat 06.01.12, 22:16
                mam odmienne doswiadczenia, dlatego taki brak zaufania niezbyt mnie dziwi
      • malgolkab Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 22:34
        tesknotazabija napisała:

        > Do ukonczenia 4 roku zycia matka moze nie wyrazic zgody na zabieranie dziecka
        > przez ojca.
        nie wiem jak to jest faktycznie, ale znajomi rozwodzili się (a raczej zaczęli się rozwodzić) kiedy ich syn miał rok, ona cały czas nie wyrażała zgody na nocowanie syna u ojca; w końcu po kilku rozprawach zapadł wyrok i teraz ojciec ma 2 popołudnia w tygodniu i co 2 weekend z noclegiem. Mimo braku zgody matki. Fakt, że on wykazał (dowody, świadkowie), że od urodzenia zajmował się synem (również w nocy), że opiekował się nim jak matka służbowo wyjeżdżała na parę dni np

        • sonia_30 Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 06.01.12, 22:47
          Nie ma tak że matka może nie wyrazić zgody na zabieranie dziecka. Owszem bywa, że są przesłanki obiektywne, ale nie jest to żadna norma. Poza tym dlaczego akurat do 4 roku życia? Większość dzieci od 3 roku życia korzysta z przedszkola i jest OK, a ojciec sam na sam z 3-latkiem być nie może, bo się szanowna mama nie zgadza? Nonsens.
          • malgolkab sonia 07.01.12, 11:17
            Ty o przedszkolu, a większość młodszych dzieci jest cały dzień w żłobku bądź z nianią (czyli obcą - przynajmniej na początku- osobą), ale ojciec nie może, bo nie (i nie mówię tu o ojcach, w przypadku których istnieje ryzyko zrobienia dziecku krzywdy, bo to znikomy procent). Jedyną rzecz, której ojciec nie zrobi to karmienie piersią. Ale u nas nadal panuje przekonanie, że facet nie umie, nie da sobie rady - i to nie tylko u rozwodzących się, również w małżeństwach ("zostaw, ja to zrobię lepiej/szybciej itd.)
            • sonia_30 Re: sonia 07.01.12, 11:44
              Ja o przedszkolu bo chadza znakomita większość dzieci, do żłobków jednak mniej. U nas panuje przekonanie, że ojciec nie tylko nie umie i nie da rady, a wręcz krzywdę zrobi i w zasadzie cud jak dziecko przeżyje pod opieką taty. W związku z tym do 4 roku życia kontakt z dzieckiem tylko pod czujnym okiem mamusi, osobnik który cudem te 4 lata przetrwa, może nawet dostąpi zaszczytu zabrania samodzielnie dziecka na spacer, a jak odpadnie to w sumie fajnie, będzie można sobie ponarzekać że tatuś be jest, bo dziecko olewa.
    • gg1232 Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 07.01.12, 12:16
      Nie piję, nie palę, "fajtłapą" nie jestem.
      Z 3 -miesięcznym synkiem chodziłem na 2-3 godzinne spacery.
      Żona nigdy piersią nie karmiła, dlatego z mojej strony nie było problemu abym wziął butelkę i nakarmił noworodka.
      Obecnie mamy skierowanie na mediację (potrwa 2 miesiące), ponowna rozprawa (o ograniczenie władzy rodzicielskiej z powodu: bo razem nie mieszkamy od początku września). A roczek syn będzie miał "dopiero" w kwietniu (może się zbiegnie z rozprawą).
      Spotkania z małym 1 raz w tygodniu. Żona nie mówi do mnie co podaje dziecku do jedzenia(mogę się tylko domysleć).
      Obawiam się, że teraz powie że nie wiem co dać mu jeść sad
      Zakupy robiłem i robię dlatego z nazwami wszystkich słoiczków i kaszek dla niemowląt w Realu się zapoznałem smile, ale zapewne to nie wystarczy sad
      • sonia_30 Re: Roczne dziecko, gdzie widzenia? 07.01.12, 12:42
        gg1232 napisał:
        "Spotkania z małym 1 raz w tygodniu. Żona nie mówi do mnie co podaje dziecku do jedzenia(mogę się tylko domysleć). Obawiam się, że teraz powie że nie wiem co dać mu jeść sad"

        Więc opowiesz to co tutaj napisałeś... że jak wspólnie mieszkaliście, zajmowałeś się tak i tak (tu przykłady), od momentu kiedy się wyprowadziłeś są schody, bo kontakt został zredukowany do jednego spotkania w tygodniu, nie jesteś informowany w temacie dziecka, itd.
        O kontakt sam na sam walcz, nie oczekuj że od samego początku postanowienie sądu obejmowało będzie zabieranie dziecka na całe weekendy, bo to maluch na razie, ale małymi krokami, przy dużym zaangażowaniu wypracujesz mam nadzieję to na czym Ci zależy. Wytrwałości życzę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja