nastolatki... a dzieci pelnoletnie

06.01.12, 18:30
Kumpela zadala mi pytanie, jak beda sie odbywaly kontakty chlopcow z ojcem, gdy beda pelnoletni (starszy za 2 lata)... Nie umialam odpowiedziec. Czy musza jezdzic do ojca nawet, jak nie beda chcieli? A moze "konie" pelnoletnie tez bede musiala odbierac od ojca, bo tak jest w wyroku?
    • ekscytujacemaleliterki Re: nastolatki... a dzieci pelnoletnie 06.01.12, 18:42
      Pełnoletnie dziecko, to pełnoletnie dziecko. Decyduje samo za siebie! Ty już nie będziesz miała " nic do tego" bo nawet podwyższenie alimentów składać będzie samo.
      • niutka Re: nastolatki... a dzieci pelnoletnie 06.01.12, 18:45
        Dzieki. Ale to ze pelnoletnie, to nie znaczy ze PELNOLETNIE (niestety).
        • yoma Re: nastolatki... a dzieci pelnoletnie 06.01.12, 19:09
          Znaczy?
          • maciekqbn Re: nastolatki... a dzieci pelnoletnie 06.01.12, 19:14
            yoma napisała:

            > Znaczy?

            Czyli nie tylko ja nie wiem o co chodzi wink
            • monika3411 Re: nastolatki... a dzieci pelnoletnie 06.01.12, 19:22
              Obstawiam, że autorce chodziło o "pełnoletnie nie znaczy dorosłe". Ale być może się mylę wink
          • niutka Re: nastolatki... a dzieci pelnoletnie 06.01.12, 19:17
            Chlopcow dziela dwa lata... A przewaznie ten mlodszy jest dojrzalszy... Moze (mam nadzieje), ze sytuacja przez te 2 lata jeszcze sie zmieni.
            • yoma Re: nastolatki... a dzieci pelnoletnie 06.01.12, 19:24
              Ale co to ma do rzeczy? Nie będą w stanie wyrazić woli co do widywania ojca?

              Już mają ograniczoną zdolność do czynności prawnych (czyli m.in. mogą się wypowiadać, czego chcą, a czego nie chcą i powinno to być brane pod uwagę), po osiemnastce będą mieli pełną. A ty możesz już teraz wnieść o zmianę wyroku w taki sposób, żebyś nie musiała odbierać ich od ojca.
              • niutka Re: nastolatki... a dzieci pelnoletnie 06.01.12, 19:36
                No i wnioslam, jak ex przeprowdzil sie kobiety. A chlopcy sie nie wypowiedza bo sa zastraszeni przez ojca, tak jak ja kiedys bylam.
                A do tego ex bardziej interesuje sie dziecmi partnerki (zreszta jest ojcem chrzestnym jednego z nich), niz nimi... Ale to temat na osobny watek.
                • yoma Re: nastolatki... a dzieci pelnoletnie 06.01.12, 20:03
                  Czyli co, nie mogą sami od ojca przyjechać, bo są zastraszeni? Czegoś nie łapię, naprawdę.
                  • niutka Re: nastolatki... a dzieci pelnoletnie 07.01.12, 08:21
                    Tak, dokladnie. Boja sie mu sprzeciwic. Poki co w wyroku sadowym stoi, ze ja mam Ich od niego odbierac i ojciec nie pozwoli dzieciom samym wrocic do domu.
                    • yoma Re: nastolatki... a dzieci pelnoletnie 07.01.12, 12:29
                      Czekaj, i co - i dwa nastoletnie konie siedzą pod kluczem, aż matka po nich przyjedzie?
                      • niutka Re: nastolatki... a dzieci pelnoletnie 07.01.12, 12:48
                        Mozna to tak powiedziec. Kiedys zepsul mi sie samochod i nie moglam po chlopakow przyjechac (wtedy mieszkalismy w odleglosci 3 km od siebie), to nie wypuscil dzieci do domu. Musialam wezwac im taksowke. "Fajnie", co?
                        • yoma Re: nastolatki... a dzieci pelnoletnie 07.01.12, 13:23
                          A co z tą zmianą wyroku, wniosłaś w końcu?

                          Ja tu w ogóle jakieś różne rzeczy widzę. Raz ojciec cudak, dwa jakieś twoje lęki o dorosłość synów, też do końca nie wiem, o co chodzi, trzy jest jeszcze jakieś coś, ale nie wiem co. Nie chodź opłotkami, gadaj wprost smile
                          • yo-anna84 Re: nastolatki... a dzieci pelnoletnie 07.01.12, 16:09
                            Pełnoletni człowiek, nawet jeśli emocjonalnie niedojrzały, odpowiada sam za siebie.
                            Wygasa władza rodzicielska.
                            Sąd już nie ingeruje w to, czy dorosłe osoby spotykają się i z jaką częstotliwością to czynią z rodzicami.

                            yo-anna84
                            • niutka Re: nastolatki... a dzieci pelnoletnie 07.01.12, 17:50
                              Czyli poprzednie, jak dzieci byly mlodsze, postanowienia sadu nie licza sie? Przynajmniej odnosnie kontaktow?
                              • argentusa Re: nastolatki... a dzieci pelnoletnie 08.01.12, 16:34
                                Niutka, jak pragnę zdrowia DAJ chłopakom żyć.
                                Są zastraszeni przez ojca? W tym wieku, to oni moga mieć w głebokim poważaniu w ogóle kontakty z ojcem i nic im nikt nie zrobi. Czym straszy? A moze to tylko Twoje przeniesienie?
                                Albo to moze Ty wciaż przed nim drżysz?
                                No pojac nie mogę. Kontakty mają służyć DZIECIOM. Nie mogę uwierzyć, że jak nie miałaś samochodu to chłopaki sami nie nawiali od taty i nie wrócili do domu! Mój 11 latek SAM do szkoły (podstawowej!) jeżdził autobusem (publicznym, nie gimbusem) ponad 10 km!
                                Nie boisz się, że sieroty życiowe z nich będa?
                                AR -tak zaskoczona, że aż zdziwiona!

        • ekscytujacemaleliterki Re: nastolatki... a dzieci pelnoletnie 06.01.12, 19:30
          Ale to nie tyczy się tylko chłopców. Pokaż mi 18latka, który nie robi głupot, he?
          Nie przeżyjesz życia za synów, nie możesz podejmować za nich decyzji. Jedynie możesz wskazywać im drogę i starać się uchronić od poważnych błędów smile.
          Co nie zmienia faktu, że w świetle prawa taki 18latek odpowiada sam za siebie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja