Walka o dziecko

08.01.12, 11:53
Witam. Chcialem sie dowiedziec , jak wygladaja moje szanse na wygranie opieki nad coreczka( 3 latka). Otoz od paru lat mieszkamy w Szkocji. Zona jest alkoholiczka, ma stwierdzone przez psychiatre zaburzenia osobowosci, nie opiekuje sie dzieckiem, zwlaszcza jak juz zacznie pic nie interesuje ja nic. Wyszlo tez na jaw , ze od jakiegos czasu ma kochanków, i w momencie kiedy ja wychodze do pracy ona sie z nimi spotyka. Coreczka jest bardzo przywiazana do mnie , od mamy ucieka. W tej chwili pomaga mi moja mama zajmowac sie malutka. "Zona" za tydzien jedzie do Polski szukac pomocy w zwiazku z alkoholizmem i zgodzila sie zostawic nam coreczke, przynajmniej na jakis czas. Tylko co potem ? Ja nie wyobrazam sobie zycia bez mojego dziecka i na zdrowy rozum wszystko przemawia, ze to ja powinienem ja wychowywac ( zona nawet nie ma pracy, bo zostala wyrzucona za pijanstwo - wczesniej tez nie umiala sie nigdzie utrzymac, bo nigdy jej sie nie chcialo pracowac). No i wlasnie , czy to co oczywiste jest tak oczywiste? Czy dalej jest tak , ze bez wzgledu na wszytko to matka ma wieksze prawa do dziecka? Jak to w tej chwili wyglada w Polsce ? Moze lepiej zalatwiac to tu na miejscu ? Z gory dziekuje za kazda odpowiedz.
    • maciekqbn Re: Walka o dziecko 08.01.12, 12:05
      marecki997 napisał:

      > Witam. Chcialem sie dowiedziec , jak wygladaja moje szanse na wygranie opieki n
      > ad coreczka( 3 latka). Otoz od paru lat mieszkamy w Szkocji. Zona jest alkoholi
      > czka, ma stwierdzone przez psychiatre zaburzenia osobowosci, nie opiekuje sie d
      > zieckiem, zwlaszcza jak juz zacznie pic nie interesuje ja nic. Wyszlo tez na ja
      > w , ze od jakiegos czasu ma kochanków, i w momencie kiedy ja wychodze do pracy
      > ona sie z nimi spotyka. Coreczka jest bardzo przywiazana do mnie , od mamy ucie
      > ka. W tej chwili pomaga mi moja mama zajmowac sie malutka. "Zona" za tydzien je
      > dzie do Polski szukac pomocy w zwiazku z alkoholizmem i zgodzila sie zostawic n
      > am coreczke, przynajmniej na jakis czas. Tylko co potem ? Ja nie wyobrazam sobi
      > e zycia bez mojego dziecka i na zdrowy rozum wszystko przemawia, ze to ja powin
      > ienem ja wychowywac ( zona nawet nie ma pracy, bo zostala wyrzucona za pijanstw
      > o - wczesniej tez nie umiala sie nigdzie utrzymac, bo nigdy jej sie nie chcialo
      > pracowac). No i wlasnie , czy to co oczywiste jest tak oczywiste? Czy dalej je
      > st tak , ze bez wzgledu na wszytko to matka ma wieksze prawa do dziecka? Jak to
      > w tej chwili wyglada w Polsce ? Moze lepiej zalatwiac to tu na miejscu ? Z gor
      > y dziekuje za kazda odpowiedz.

      Masz szansę nad opiekę nad dzieckiem, choć znikome. Wydaje mi się, że o wiele większe szanse będziesz miał załatwiając wszystko tam, niż w Polsce - tutaj najgorsza matka jest lepsza niż najlepszy ojciec, z założenia. Czasem, niektórym udaje się przełamać stereotyp, są to jednak sporadyczne przypadki - zazwyczaj gdy matka sama "odstąpi" prawo do opieki nad dzieckiem ojcu.

      W cywilizowanych krajach (pod względem prawa rodzinnego) podejście instytucji jest w miarę obiektywne, stawiają na pierwszym miejscu dobro dziecka (poza krajami skandynawskimi).

      Najpierw jednak udaj się do miejscowego prawnika (najlepiej z jakiejś organizacji polonijnej), który Ci powie jak sprawy tam wyglądają. Żeby nie było tak, że wam dziecko odbiorą do jakiejś rodziny zastępczej (takie numery zdarzały się w Norwegii).
    • altz Re: Walka o dziecko 08.01.12, 12:07
      Jeśli możesz, załatwiaj wszystko na miejscu. W Polsce masz marne szanse na objęcie opieki nad dzieckiem, w polskim sądzie powiedzą, że żonie dziecko pomoże wyjść na prostą i to jest najlepsze rozwiązanie dla wszystkich, poza tym, dziecko jest za małe, żeby zostać z niepijącym ojcem, lepsza jest matka pijaczka.
      Jeśli będziesz musiał załatwiać sprawy w Polsce, to stawiaj sprawę jasno i walcz do końca, przy jakimkolwiek wahaniu stracicie z dzieckiem szansę na pozytywne rozstrzygnięcie.
    • dziad47 Re: Walka o dziecko 08.01.12, 14:16
      Moi przedmówcy maja racjie, w wiekszości zanych mi przypadkach, zasada jest "kierując sie dobrem dziecka" oddac opiekę matce. Ale proszę zadbaj o stosowne potwierdzenia jakie relacjie ma wasza córka z matką. Zbierz dokumentacjie leczenia sie żony. Zadbaj o oświadczenia notarialne swiadków jej wyjazdów na"leczenie". Trwaj w opiece nad córką i pomyśl czy istnieje szansa na leczenie żony. Bo jest faktem, że dobro dziecka bywa czynnikiem motywujacym alkocholików do leczenia. W sporach prawnych duze znaczenie maja fakty nie przypuszczenia. Dbaj o was i poradz sie prawnika, bo w naszych sadach praktyka marginalizuje role ojca. Pozdrawiam
    • moniapoz Re: Walka o dziecko 08.01.12, 16:37
      tu masz fajnego linka odnośnie rozwodu w Wielkiej Brytanii:
      www.emito.net/poradniki/rodzina/malzenstwo/rozwod_w_wielkiej_brytanii#sprawowanie_opieki_nad_dziecmi
      w Szkocji pewnie będzie trochę inaczej ale może to Ci jakoś pomoże

      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • mama_myszkina Re: Walka o dziecko 08.01.12, 17:10
      Jeśli możesz, spróbuj się rozwieść w Szkocji. Jest większa szansa, że wobec niewydolności wychowawczej matki córka zostanie z Tobą. Ale pamietaj, że potrzebujesz sporo papierków i innych dowodów na problemy żony (np. pamietnik z wpisanymi ekscesami żony - to jest naprawde ważne źródło dla sądów anglosaskich) itp.
      • glasscraft Re: Walka o dziecko 08.01.12, 17:43
        Skad Ci sie wzielo, ze anglosaskie sady wymagaja jakichs pamietnikow z ekscesami? Teraz w pozwie, gdzie wskazuje sie zdrade jako podstawe rozwodu nie trzeba nawet podawac imienia osoby, z ktora malzonek/malzonka zdrady sie dopuscila....
        • sabina211 Re: Walka o dziecko 08.01.12, 20:19
          Być może wyjątek potwierdza regułę, ale mój mąż w 2004r. rozwiódł się z żoną alkoholiczką, córka wówczas 2-letnia została z nim. Od rozwodu biologiczna matka kontaktowała się z dzieckiem sporadycznie, góra 3 razy w roku, nigdy nie zapłaciła alimentów. W 2007 r. jej władza rodzicielska została zawieszona, od pół roku jest jej pozbawiona. Więc i w Polsce chyba się da i to bez znajomości i układów...
          • moniapoz Re: Walka o dziecko 08.01.12, 21:07
            też mi się wydaje, że w Polsce matka alkoholiczka jest na przegranej pozycji w stosunku do ojca, ale z drugiej strony jak autor jest już tam i żyje tam to po co ma załatwiać wszystko w Polsce jak może na miejscu.
            ja bym tylko sprawdziła i szukała opinii na temat opieki socjalnej tam na miejscu, żeby się nie okazało, że jest taka jak w Norwegii (ktoś dziś linkował artykuł o tym na forum)

            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
            • mama_myszkina Re: Walka o dziecko 09.01.12, 16:31
              Nie jest tak jak w Norwegii. W krajach anglosaskich zostawia się dzieci rodzicowi, który jest wydolny wychowawczo. Lepiej dla dziecka, a dla systemu to oszczędność.
      • mama_myszkina Re: Walka o dziecko 09.01.12, 11:54
        mama_myszkina napisała:

        > Jeśli możesz, spróbuj się rozwieść w Szkocji. Jest większa szansa, że wobec nie
        > wydolności wychowawczej matki córka zostanie z Tobą. Ale pamietaj, że potrzebuj
        > esz sporo papierków i innych dowodów na problemy żony (np. pamietnik z wpisanym
        > i ekscesami żony - to jest naprawde ważne źródło dla sądów anglosaskich) itp.

        Mieszasz dwie rzeczy absolutnie ze sobą niepowiązane. Kiedy dwoje ludzi chce się rozwieść to żaden sąd nie będzie ich na siłę trzymał razem. Ale w momencie kiedy strona zdradzająca nie podpisze papierów rozwodowych i tak strona występująca o rozwód będzie musiała podac dowody w postaci świadków itp. Affidavit jednego świadka jest potrzebny nawet kiedy strona zdradzająca papiery podpisuje.

        Oczywiście,ze nie trzeba podawac imiena osoby trzeciej. Jeśli mąż zdradza z prostytutką albo miewa romanse w delegacjach to jak niby żona miałaby zdobyć te dane? Poza tym chodzi tez o ochronę danych osobowych.

        Jednak w kwestii opieki nad dziećmi sąd nie będzie wierzył na słowo i zażąda dowodów.

        Skad wiem? Może stąd, że przez wiele lat pracowałam w UK jako paralegal.
        • glasscraft Re: Walka o dziecko 09.01.12, 12:15
          mama_myszkina napisała:

          > Affidavit jednego świadka jest potrzebny nawet kiedy strona zdradzająca papiery podpisuje.

          U mnie strona zdradzajaca podpisala papiery i ani nie potrzebowalismy swiadka, ani jego affidavitu. Za to moj byl potrzebny, po tym jak moj byly maz papiery podpisal i sad wyslal mi kopie Acknowledgment of Service.
          • mama_myszkina Re: Walka o dziecko 09.01.12, 16:36
            Tak, ale jesli nie wiadomo, czy strona zdradzająca podpisze, to lepiej mieć affidavit już dołączony do wniosku rozwodowego.
            • glasscraft Re: Walka o dziecko 09.01.12, 16:44
              No to "lepiej miec" czy "affidavit jednego świadka jest potrzebny nawet kiedy strona zdradzająca papiery podpisuje"? No i jak tego swiadka miec, skoro moze nie wiadomo z kim to maz/zona popelnia te zdrade?
              Ja np swiadka nie bylabym w stanie przedstawic sadowi, mimo ze eks maz sie sam przyznal i wiedzialam, z kim zdrade popelnil. Moja prawniczka doradzila, zebym nie nazywala jej w pozwie, bo wtedy sprawa sie moze ciagnac (nic to z ochrona danych nie mialo wspolnego), bo ona tez by musiala na pozew odpowiec. I o zadnym swiadku, tak na wszelki wypadek, mowy nie bylo....
              • mama_myszkina Re: Walka o dziecko 10.01.12, 20:04
                glasscraft napisała:

                > No to "lepiej miec" czy "affidavit jednego świadka jest potrzebny nawet kiedy s
                > trona zdradzająca papiery podpisuje"? No i jak tego swiadka miec, skoro moze ni
                > e wiadomo z kim to maz/zona popelnia te zdrade?
                > Ja np swiadka nie bylabym w stanie przedstawic sadowi, mimo ze eks maz sie sam
                > przyznal i wiedzialam, z kim zdrade popelnil. Moja prawniczka doradzila, zebym
                > nie nazywala jej w pozwie, bo wtedy sprawa sie moze ciagnac (nic to z ochrona d
                > anych nie mialo wspolnego), bo ona tez by musiala na pozew odpowiec. I o zadnym
                > swiadku, tak na wszelki wypadek, mowy nie bylo....

                Z mojego doświadczenia wynika, że affidavit lepiej mieć nawet kiedy strona podpisuje. EOT
Inne wątki na temat:
Pełna wersja