jeriomina
08.01.12, 18:09
Nie spodziewałam się tego (bo jednak świadomość, że coś się nie udało pozostaje) ale kiedy wyszłam z budynku sądu, po usłyszeniu słów, że "Sąd ...... rozwiązuje przez rozwód małżeństwo państwa X" czułam wielką ulgę, radość, nawet ekscytację. Może dlatego, że od złożenia pozwu do rozwodu jeszcze mąż robił wiele złośliwości, by dokuczyć mi za podjęcie tej decyzji i mścić się za fakt, że nie on tym razem pociąga za sznurki...
Wiem, ja nie mam dzieci, więc to tak łatwo - wyrok sądu, eks się wyprowadził i być może nawet już nigdy nie spotkam jego ani nikogo z rodziny - więc rozwód jest faktycznym odcięciem.
Ale pytanie moje kieruję do wszystkich tutaj - czy cieszyliście się z wyroku sądu? Czy był to dla was dzień klęski czy zwycięstwa?