rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie !

09.01.12, 14:19
Tak, dostałam rozwód z orzeczeniem jego winy na pierwszej rozprawie + wysokie alimenty na dzieci. Nie miałam adwokata. I może się wydawać, że jest ok. Bo dzieci zabezpieczone, a ja ....... ja tak bardzo boję się samotności.......
    • kobieta306 Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 14:24
      jejku, weź nie marudź. Udało Ci się coś, o co inni walczą latami wink
    • plujeczka Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 14:49
      lo rany boisz się samotności? a w tym " cudownym' zwiazku to byliscie razem?=ze aż poznał kochankę ? ma rację przdmówczyni inni o to walcza latami , tobie udalo się na 1 sprawie-zazdroszczę, chętnie bym się z toba zamieniła wówczas zobaczyłabyć czy masz powoyu do radosci czy nie..........
    • altz Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 14:59
      Co to za samotność, gdy się ma dzieci przy sobie? Nie przesadzaj i ciesz się z tego, co masz. Były mąż dużo gorzej na tym wyszedł.
      • lampka_witoszowska Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 15:25
        dlaczego on wyszedł gorzej?
        • altz Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 15:53
          lampka_witoszowska napisała:

          > dlaczego on wyszedł gorzej?
          Płaci, ma teraz panią, ale zazwyczaj pani z czasem ma dość układów rodzinnych i się zmywa. Życie z rozwodnikiem nie jest proste, trzeba być naprawdę zdeterminowanym. Wtedy pan zostanie sam i bez dzieci, będzie miał wyłącznie prawo do płacenia na dzieci, a z biegiem czasu więzi z dziećmi się rozluźnią, choćby przez jakieś zajęcia dzieci, znajomych itd., i pan zostanie zupełnie sam z poczuciem porażki i z odczuciem, że jest skubany jak gęś. Nie musi tak być, ale często tak bywa.
          Matka, jak by nie było, będzie miała dzieci przy sobie, będzie miała mniejsze czy większe pieniądze, jakieś problemy do rozwiązania, ale nie będzie sama.
          • nowel1 Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 16:51
            Gdy małżeństwo się sypie, są straty po obu stronach.
            W opisanej sytuacji chyba konsekwencje dla pana powinny być od początku oczywiste; a nawet są sprawiedliwe, czyż nie?
          • ka-7 Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 16:52
            altz - czy to, że jemu kiedyś tam będzie źle ma być dla mnie pocieszeniem ? Raczej .... nie ! To ja zostałam z 3 dzieci, w tym (dziś) 4-ro letnimi bliźniętami. I to na mnie spoczywa ich wychowanie. Łatwo być weekendowym tatusiem. Całą tą sytuację przypłaciłam depresją i wieloma godzinami spędzonymi na terapii.
            A dziś boję się samotności mojej, jako kobiety, nie matki. Bo po prostu nie wierzę już w happy end-y ....
            • moniapoz Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 17:05
              z reguły z orzekaniem o winie trwa dłużej.
              czy można wiedzieć czemu Tobie udało się to tak szybko ? miałaś jakieś niezbite dowody czy po prostu mąż przyznał, że to tylko jego wina ?

              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
            • altz Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 17:19
              ka-7 napisała:

              > altz - czy to, że jemu kiedyś tam będzie źle ma być dla mnie pocieszeniem ?
              Jasne, że nie.

              > To ja zostałam z 3 dzieci, w tym (dziś) 4-ro letnimi bliźniętami
              > . I to na mnie spoczywa ich wychowanie. Łatwo być weekendowym tatusiem.
              Gdybyś powiedziała czy się zamieniamy, to bym się nie wahał i od razu zamienił. Nawet moja partnerka by się nie wahała. Alimenty i dzieci, w zamian za moją sytuację. big_grin Coś bym mógł dodatkowo jeszcze robić.

              Nie jest łatwo być weekendowym tatusiem, nie byłaś, dlatego nie wiesz, jak to jest. Chyba, że komuś zupełnie nie zależy, ale takich jest naprawdę niewielu, myślę, że większość "słodzi cytryny".
            • yoma Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 17:39
              > o ja zostałam z 3 dzieci, w tym (dziś) 4-ro letnimi bliźniętami
              > . I to na mnie spoczywa ich wychowanie.

              A nie mógł ich ojciec wziąć?
            • maciekqbn Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 21:28
              ka-7 napisała:

              > A dziś boję się samotności mojej, jako kobiety, nie matki.

              Nie rozumiem bab. Ledwie się uwolniła od dziada i już boi się samotności. Albo moja omc ex - prawie 2 m-ce do pierwszej rozprawy a już od dawna ma jakiegoś mena. Czy wy jesteście jakieś uzależnione od oksytocyny, czy jak?
              Ja mam wszelkich małżeństw, związków, itp tak serdecznie dosyć, że na samą myśl o jakiejś bliższej relacji dostaję torsji i nawet zaczynam się zastanawiać, czy nie udać się na jakąś terapie z tego powodu, bo obiektywnie rzecz biorąc to przegięcie w druga stronę.

              Zastanawiam się, jakie jest, w kontekście klimatów rozwodowych, zdrowe podejście do kwestii związków, bliskości itp? Czy ktoś tez tutaj miewa takie dylematy?
              • mola1971 Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 21:40
                maciekqbn napisał:
                > Ja mam wszelkich małżeństw, związków, itp tak serdecznie dosyć, że na samą myśl
                > o jakiejś bliższej relacji dostaję torsji i nawet zaczynam się zastanawiać, cz
                > y nie udać się na jakąś terapie z tego powodu, bo obiektywnie rzecz biorąc to p
                > rzegięcie w druga stronę.

                To sprawa bardzo indywidualna. Ja przez rok po rozwodzie też tak miałam (rozwód po roku od rozstania), na myśl o jakiejkolwiek bliższej relacji z mężczyzną miałam odruch wymiotny.
                Czasu po prostu trzeba, to mija. A ten czas w samotności jest bezcenny, wtedy człowiek się uczy, że ta druga osoba nie jest niezbędna do życia. Fajnie jeśli jest, ale jak jej nie ma, też może być dobrze.

                Po takiej "terapii" w samotności, nawet jeśli zdarzyło mi się związać z kimś nieodpowiednim, umiałam to dość szybko zdiagnozować i się ewakuować. Po prostu wróciłam "do siebie". Nie godzę się na bylejakość, nie godzę się na bycie w byle jakim związku, tylko po to by nie być samej.
    • pendzacy_krolik Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 19:15
      babie nie dogodzisz.
    • argentusa Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 19:37
      Kobieto!
      Otrząśnij się.
      Pewnie, że z 3 dzieci nie jest łatwo. Sama to ćwiczę na codzień.
      Ale zanim pomyślisz o sobie jako samotnej kobiecie to weź zrób coś ze sobą żebyś jako człowiek dobrze się ze sobą czuła. Jak już tak będzie to nawet się nie spostrzeżesz jak się zakochasz. hihih, wiem,co piszę. Mną tąpnęło jak myślałam,że jestem najbardziej zadowoloną babką na świecie. BEZ FACETA, z bardzo uciążliwymi małolatami. I wolne weekendy były dla mnie objawieniem. A tu zonk - miłość żywota mi się trafiła.
      A potem to już poszło.

      Ar.
      ps Do Altza, mam wrażenie, że nie wiesz o czym piszesz. Bladego pojęcia nie masz jak to jest być całodobowym, bez wsparcia, rodzicem trójki dzieci. A jak jeszcze jedno wymaga szczególnej troski to juz naprawdę trudno. A tak zdaje się bezrefleksyjnie byś się od ręki zamienił. Bo, że miałbyś sporo chwil zwątpienia to jestem pewna.
      Tak samo jak trudno być weekendowym tatą, tak pewnie co najmniej trudno być całodobowo/roczno mamą stada dzieci.
      A to, ze więzi się osłabiają z wiekiem toż to NORMA jest. I nie jest dobre jak dzieci do końca swych dni przy mamusi czy tatusiu sa. One mają być samodzielne, czyli od pewnego momentu samowystarczalne. A nawet mają nie potrzebować rodziców na codzień. Więc nie rozumiem o co takie halo, że z czasem więzi się luzują.
      Nie wytrzymałabym takiej symbiozy rodzinnej jako dorosły człek. Za bardzo lubię myśleć samodzielnie oraz podejmować własne decyzje. W moim rozumieniu takie bardzo silne więzi i powyższe się wykluczają.
      Ar.
      • kobieta306 Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 20:45
        oj no weź teraz Ty przestań Argentusa wink Altz zawsze wie o czym pisze nawet jak tego nie wie wink on ma na wszystko odpowiedź , nawet jak nie zrozumie kwestii wink Co nie Altz? Kobiety najczęściej są złe nawet jak są dobre, zawsze maja lepiej, nawet jak mają gorzej, są wygrane nawet jak są przegrane. No nie żebym się czepiała Altz wink czasami to jest nawet milusie to jego ględzenie (zależy jak się to czyta i czy się mocno wczuwa wink )
        • altz Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 21:02
          kobieta306, jeśli kobieta czuje się przegrana i oszukana, to niech odda komuś dzieci i idzie w świat. wink
          • kobieta306 Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 21:15
            a gdzie ona pisze, że czuje się przegrana i oszukana? Wątki Ci się już mylą. Ona zdaje się pisze coś o strachu i samotności.
            • altz Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 21:28
              kobieta306 napisała:

              > a gdzie ona pisze, że czuje się przegrana i oszukana? Wątki Ci się już mylą. On
              > a zdaje się pisze coś o strachu i samotności.

              Nie wiem, czy piszemy o tym samym? Ja skomentowałem nostalgię za wolnością. wink Fajnie być weekendowym tatusiem, czyli kiepsko być na co dzień z dziećmi? Mi to się kłóci, bo dla mnie możliwość bycia na co dzień z dziećmi to przywilej i wyróżnienie, znani mi mężczyźni też tak uważają.
              • maciekqbn Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 21:28
                altz napisał:

                > bo dla mnie możliwość bycia na co dzień z dziećmi to przywilej i wyróżnienie, znani mi mężczyźni też tak uważają.

                Zgadzam się z altz'em.
              • ka-7 Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 21:58
                altz - nie piszemy o tym samym. Źle mnie zrozumiałeś. Ja nie tęsknię za wolnością i nigdzie nie piszę, że dzieci są dla mnie obciążeniem/balastem. Wierzyłam w niemożliwe..... w pełną rodzinę, w mamę i tatę. Stało się inaczej. Jest to dla mnie przykre i nie zrozumiałe ponieważ o bliźnięta staraliśmy się 4 lata (klinika ivf). Tacierzyństwo znudziło się ex-owi gdy maluchy miały 1,5 roku a starsza córka 15 lat. Piszę, że się boję samotności, o nostalgii za pełną rodziną i nic poza tym.

                argentusa - być może masz rację. Słyszałam o takich historiach jak Twoja. Może kiedyś znów będę optymistką. Dziś nie wierzę w happy end.....
                • altz Re: rozwód z jego winy na 1-szej rozprawie ! 09.01.12, 22:09
                  ka-7 napisała:

                  > Źle mnie zrozumiałeś.
                  (...)
                  > Piszę, że się boję samotności, o nostalgii za pełną rodziną i nic poza tym.
                  To mnie pocieszyłaś. Mówisz z sensem, więc będzie dobrze!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja