Dodaj do ulubionych

Przemoc psychiczna czy mój wymysł???

13.01.12, 22:22
Postanowiłam w końcu opisać moją historię, bo już brakuje mi sił.

Jestesmy malzenstwem od 3 lat, mamy 2 letniego syna. Mieszkamy w domu moich rodziców, z ojcem i bratem (mama mieszka z babcia, opiekuje sie nia) Mamy swoje oddzielne mieszkanie, oddzielnie jemy itd, wlasciwie przez wiekszosc czasu jestesmy w domu sami. Cala ciaze przelezalam, ze wzgledu na powazne komplikacje. Porod trudny, po ktorym zachorowalam na zakrzepice, mialam dodatkowo depresje poporodowa. Maz nie potrafil mnie wtedy zrozumiec, uwazal ze to jak sie czuje jest moim wymyslem. Kiedy moje zdrowie sie poprawilo zapisalan sie do szkoly policealnej. Maz nie mogl przez 2 miesiace znalesc pracy, w tym czasie pomagali nam moi rodzice, zwlaszcza mama. Pozniej ja poszlam do pracy, gdzie pracowalam prawie rok, jednak praca zaczela mocno kolidowac z moja szkola i opieka nad dzieckiem, wiec musialam z niej zrezygnowac, zaczelam pracowac na pól etatu. Maz pracuje w zakladzie produkcyjnym, od 5 miesiecy zostaje czesto po 12-14 godzin, zeby splacic kredyt na samochod.

Problemow jest kilka:
- maz uwaza, ze moja rola w zyciu naszej rodziny jest zadna, ze to on jest glownym zywicielem i niejednokrotnie padaja slowa "... gdyby nie ja to niewiem gdzie bys teraz byla..." kiedy mowie o rozstaniu : "... niewiem kto by gorzej na tym wyszedl..."

-jesli chodzi o sprawy seksu to musze zawsze kiedy on ma ochote, a jesli nie chce to sie obraza , mowi, ze jestem zimna i chodzi wsciekly przez kolejne kilka dni. Wylicza mi dni kiedy sie kochalismy a kiedy nie, nawet dni kiedy mam okres. Nigdy nie pyta , czy bylo mi dobrze... A tak szczerzeto nie bylo dobrze od ponad 2 lat.

-wysmiewa czesto wszystko co robie, moje ubrania, filmy i programy ktore lubie uwaza za infantylne i glupie.

- bardzo kocham moja mame i jestem z nia silnie zwiazana, on nienawidzi kiedy jestem u mamy (nawet w czasie gdy on pracuje) uwaza moja rodzine na niudacznikow (moi rodzice maja klopoty finansowe, nie majace jednak zadnego wplywu na NASZA rodzine) czesto podkresla jaki moj ojciec, czy brat to lenie , nieudacznicy itp. otd. jednoczesnie podkresla jak wele on sam zrobil i robi dla mnie.

- potrafi byc czuly i cieply przez wiele dni, zeby pozniej pewnego dnia po powrocie z pracy zrobic mi awanture za to, ze pozyczylam bratu aparat.


Zawsze mowie sobie tak :nie pije, nie pali, nie bije, zarabia, wiec moze tak musi byc. Ale czasem mam wrazenie, ze w tym wszystkim gdzies gine..... Nieiwem co mam myslec, co robic, moze to ze mna jest cos nie tak.....


Obserwuj wątek
      • zuzi.1 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 14.01.12, 00:21
        To jest przemoc, kup sobie kilka książek nt. przemocy psychicznej i poczytaj, przemyśl, a następnie zacznij działac, Twój mąż nie szanuje Cię i zaczyna się nad Tobą psychicznie znęcac. Jeżeli dalej pozwolisz mu na takie traktowanie, wówczas będzie coraz gorzej. Nie daj się. Nie wszyscy ludzie muszą byc zaradni, jeśli starają się bardzo a im mimo wszystko nie wychodzi, no to cóż zrobic, ale nie jest to powód do nie szanowania takich osób, tak jak robi to Twój mąż. A co on takiego sam zrobił? wprowadził się do teściów i co, problem ma że musi ciężko pracowac na rodzinę, a żona pracuje mniej od niego, to nie wiedział, że jak założy rodzinę to będzie musiał ponosic odpowiedzialnosc finansową? Chyba trochę człowiek nie dojrzał do bycia mężem. Wiadomo, że łatwiej jest gdy dwie straony pracują i mają podobny wkład w życie rodziny, ale są takie okresy w życiu, że występują zachwiania w tej sprawie na korzysc jednej lub drugiej strony w związku, ale nie powinno to stanowic powodu do pastwienia się nad kims, szczególnie słabszym. Jak mu się nie podoba, to powiedz, że zawsze może wrócic do mamusi smile jeżel tylko jeszcze żyje.
      • zmeczona100 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 14.01.12, 11:02
        > Brak seksu i zażyłe kontakty z matką mogą być problemem.Szczególnie brak pożyci
        > a.

        Konsekwencja czy przyczyna?
        Stawiam na konsekwencję. Rezygnacja z kontaktów z matką i seks z obowiązku nie zlikwidują problemów w związku.
        --
        "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
        • mayenna Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 14.01.12, 11:11
          Pewnie nie zlikwidują ale przyznasz, że może to pomóc w porozumieniu?
          Nie wiem jakie są przyczyny braku pożycia, ale mąż sygnalizuje że mu to przeszkadza. Warto się nad tym zastanowić.Tak samo jak nad zażyłością z matką. Te dwie sprawy są klasycznym powodem nieporozumień małżeńskich.
          • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 14.01.12, 12:25
            Jestem kobietą, która żyła z przemocowcem 20 lat ,nie zdając sobie sprawy z tego, że tak jest. W myśl zasady, że w związku zawsze są winne dwie strony, dużą część winy brałam na siebie. W domu regularnie wybuchały awantury z wyzwiskami, straszeniem rozwodem, fochami, cichymi dniami. Między nimi okresy "miodowego miesiąca", ktore znowu usypiały moją czujność i napawały nadzieją na poprawę.
            Przesilenie nastąpiło, gdy mąż zaczął bardzo gnębić naszą dorastającą córkę. Wcześniej też często musiałam interweniować, gdy źle traktował dzieci, zupełnie wbrew moim zasadom wychowawczym; dla niego dzieci i ryby głosu nie mają, dla mnie dziecku należy się też szacunek, ale gdy ewidentnie przegiął z córką, zaczęłam szukać odpowiedzi na to, co się dzieje i dotarłam do forum, gdzie powiedziano mi wprost, że to przemoc psychiczna. Przeczytałam odpowiednie książki, przeszłam terapię dla ofiar przemocy w rodzinie, wiem wszystko na ten tema. Niestety jestem w takim wieku i tak uzależniona od męża, że wciąż boję się przeprowadzić ostateczne kroki, w pewnym momencie to staje sie bardzo trudne.
            Od czasu, gdy zaczęłam stawiać granice i budować swoje osobne, własne życie, jest dużo gorzej, męża to strasznie drażni, dochodzi do eskalacji przemocy, czasami jest bardzo źle.
            Im wcześniej kobieta uświadomi sobie, że mąż jej nie szanuje i stosuje wobec niej przemoc psychiczną (poniżanie, deprecjonowanie, karanie fochami, wymuszanie seksu, wpędzanie w poczucie winy, a to wszystko przeplatane okresami bycia miłym i z pozoru oddanym), tym większe szanse na to, że będzie można jeszcze zawalczyć o naprawę, choć jest to bardzo trudne.
            Na początek lektura tej książki: www.gandalf.com.pl/fragment/toksyczne-slowa-slowna-agresja-w/
            Zrób sobie 10-punktowy test z tego fragmentu i napisz, ile masz punktów, ja mialam 9.
            Seks z osobą, ktora stosuje wobec Ciebie przemoc jest czymś okropnym, wiem coś o tym i nikt nie może się dziwić, że kobietę odrzuca od tego. Ale oczywiście to zawsze jej wina, ona jest zimna, bo nie chce się kochać z facetem, ktory godzinę wcześniej jej mówił, że jest nic nie warta i zwracal się do niej per: ty suko! Dziwne.
            • mayenna Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 14.01.12, 15:14
              Herta, nie demonizowałabym Ja tu widzę poważne problemy małżeńskie.
              1, Zbytnie uzależnienie od rodziny zony i jej zaangażowanie swoja rodzinę: matka i brat. Nie wiem czemu miał za złe pożyczenie aparatu ale mógł mieć o to pretensje.
              2. Brak seksu. Ona nie ma z tego przyjemności i nie chce. O tym bym porozmawiała z mężem bo to jest poważny problem.
              3. On jest głównym żywicielem rodziny i pracuje bardzo dużo. Możliwe że jest zestresowany, przemęczony.

              Tego czym jest depresja wiele osób nie rozumie, ale o tym się rozmawia, zabiera męża do lekarza, który mu tłumaczy.Poza tym wracanie do przeszłych win nie służy porozumieniu. Jesl cały czas słyszy o błędach jakie popełnił w czasie jej choroby to to jedynie pogłębia konflikt miedzy nimi. Dla niego zetknięcie z takimi sprawami też nie było łatwe.

              Nie ferowałabym też wyroków na temat przemocy psychicznej bo różne rzeczy się mówi w sytuacjach podbramkowych. Jemu w tym związku tez nie jest łatwo.
              Stwierdzenie, ze jest na wycugu z całą pewnością problemu nie rozwiąże a jedynie go pogłębi. Podejrzewam że ten argument tez padał w małżeńskich dyskusjach i może eskalować konflikt.
              Namawiam do spokojnej i rzeczowej rozmowy z mężem o problemach które macie, o tym jak sie czujecie w danej sytuacji.Dobrze, zeby ta rozmowa była wtedy kiedy on jest wypoczęty
              Odradzam też straszenie rozwodem. To nie jest sankcja wymuszająca dobre zachowanie i posłuszeństwo tej drugiej strony.
              • zmeczona100 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 15.01.12, 22:06
                mayenna napisała:

                Nie wiem czemu miał za złe pożyczenie aparatu ale mógł mieć o to pret
                > ensje.

                Czemu? Bo to on zezwala, wydaje zgody itp. A ona dokonała samowoli.


                > 3. On jest głównym żywicielem rodziny i pracuje bardzo dużo. Możliwe że jest ze
                > stresowany, przemęczony.

                Nic nie usprawiedliwia przemocy i takiego traktowania drugiej osoby. Człowiek ma działać rozumowo, a nie naśladować swych mniejszych braci.

                >
                --
                Pierwszy mąż jest jak naleśnik- zwykle nieudany.
          • zmeczona100 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 15.01.12, 22:04
            mayenna napisała:

            > Pewnie nie zlikwidują ale przyznasz, że może to pomóc w porozumieniu?
            > Nie wiem jakie są przyczyny braku pożycia, ale mąż sygnalizuje że mu to przeszk
            > adza. Warto się nad tym zastanowić.Tak samo jak nad zażyłością z matką. Te dwi
            > e sprawy są klasycznym powodem nieporozumień małżeńskich.

            Szczęśliwi ci, którzy nie doświadczyli czym jest przemoc psychiczna smile

            Pożycie jest, a to, jak się z tym czuje autorka, to- wybacz- pana na pewno nie interesuje. Zażyłośc z matką?? A na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski? Że nie traktuje matki jako obcej? Czy myślisz, że gdyby przestała zauważać swoich rodziców, to jej małżeństwo wyszłoby z opałów obronną ręką? Otóż mylisz się bardzo- takim osobom nie ma możliwości dogodzić, zawsze znajdą coś, co nie jest po ich myśli. A to krzywo spojrzała, za gorący obiad podała, a to włosy za długie, albo za chuda, za gruba, za brzydka, za głupia itp. Przemocowcy żywią się własnie takim dręczeniem drugiej osoby, to jest motor ich działania.

            I tak a propos zażyłości z matka/ rodzicami. To tyko początek listy; później na niej pojawiają się po kolei wszyscy znajomi, no i rzekomi kochankowie.
            W ten sposób sprawa jest zamykana we własnych czterech ścianach i nie ma już ewentualnych świadków podłych zachowań ani osób, które mogłyby pomóc otworzyć oczy ofierze.

            Tak samo jak nad zażyłością z matką. Te dwi
            > e sprawy są klasycznym powodem nieporozumień małżeńskich.

            Sprawy łóżkowe nie są przyczyną problemów małżeńskich, tylko ich konsekwencją.
            Rodzice to są prawie najwazniejsze osoby w życiu człowieka- mam tu na myśli rodzinę prawidłowo funkcjonującą. Gdybym spotkała niemal księcia z bajki, ale utrzymywałby tylko sporadyczne, powierzchowne i oficjalne kontakty ze swoimi rodzicami, to pan dostałby kopa w zad, bo zapaliłaby mi się czerwona lampka "Coś z nim jest nie tak". Oczywiście, nie chodzi mi o relacje typu maminsynek czy brak odpępnienia.
            --
            "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
            • mayenna Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 16.01.12, 08:59
              zmeczona100 napisała:



              > Pożycie jest, a to, jak się z tym czuje autorka, to- wybacz- pana na pewno nie
              > interesuje. Zażyłośc z matką?? A na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski? Ż
              > e nie traktuje matki jako obcej? Czy myślisz, że gdyby przestała zauważać swoic
              > h rodziców, to jej małżeństwo wyszłoby z opałów obronną ręką? Otóż mylisz się b
              > ardzo- takim osobom nie ma możliwości dogodzić, zawsze znajdą coś, co nie jest
              > po ich myśli. A to krzywo spojrzała, za gorący obiad podała, a to włosy za dług
              > ie, albo za chuda, za gruba, za brzydka, za głupia itp. Przemocowcy żywią się w
              > łasnie takim dręczeniem drugiej osoby, to jest motor ich działania.

              Na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski?
              >
              > I tak a propos zażyłości z matka/ rodzicami. To tyko początek listy; później na
              > niej pojawiają się po kolei wszyscy znajomi, no i rzekomi kochankowie.
              > W ten sposób sprawa jest zamykana we własnych czterech ścianach i nie ma już ew
              > entualnych świadków podłych zachowań ani osób, które mogłyby pomóc otworzyć ocz
              > y ofierze.

              Skąd wiesz co będzie w przyszłości?
              >
              > Tak samo jak nad zażyłością z matką. Te dwi
              > > e sprawy są klasycznym powodem nieporozumień małżeńskich.
              >
              > Sprawy łóżkowe nie są przyczyną problemów małżeńskich, tylko ich konsekwencją.
              > Rodzice to są prawie najwazniejsze osoby w życiu człowieka- mam tu na myśli rod
              > zinę prawidłowo funkcjonującą. Gdybym spotkała niemal księcia z bajki, a
              > le utrzymywałby tylko sporadyczne, powierzchowne i oficjalne kontakty ze swoimi
              > rodzicami, to pan dostałby kopa w zad, bo zapaliłaby mi się czerwona lampka "C
              > oś z nim jest nie tak". Oczywiście, nie chodzi mi o relacje typu maminsynek czy
              > brak odpępnienia.

              Czy Ty aby nie za daleko zapędziłaś się w swojej imaginacji?
              Autorka wątku nie jest Twoją żoną, a jej mąz mówi, ze dla niego jej kontakty z rodzina to problem. Mieszkają u tej rodziny więc kontakty maja trochę inny charakter niz opisujesz. Ja jedynie namawiam na zastanowienie się głębsze nad sprawą.
              Najłatwiej powiedzieć: tak, jesteś ofiarą przemocy. Rozwiedź się bo lepiej nie będzie.
              Ja tak nie powiem. Nie mam pewności czy tak rzeczywiście jest.
              Zmęczona, jak ktos mówi że mu to czy tamto w małżeństwie przeszkadza to warto sie nad tym zastanowić. Przynajmniej tyle. A nie lekceważyć. Wymiana męża może na te problemy nie pomóc.

              Nie jestem pewna co o sobie pisałam, ale jak sięgniesz do archiwum to coś na pewno na mnie znajdzieszsmile

              Gdybym pożyczyła aparat fotograficzny eksa, czy obecnego narzeczonego bez ich zgody to byłaby awantura. Gdyby któryś z nich pożyczył komukolwiek jedną z moich świętych książek albo mój laptop to też nie byłabym zadowolona. Nie znam Cię, ale na pewno masz jakąś rzecz, której nikomu nie pożyczasz. czy to tak trudno zrozumieć?
              • zmeczona100 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 16.01.12, 22:23
                mayenna napisała:


                >
                > Na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski?
                > >

                > Skąd wiesz co będzie w przyszłości?

                Bo wiem, czym jest przemoc?


                >
                > Czy Ty aby nie za daleko zapędziłaś się w swojej imaginacji?
                > Autorka wątku nie jest Twoją żoną, a jej mąz mówi, ze dla niego jej kontakty z
                > rodzina to problem.

                A ja jestem zdania, że to nie kontakty z rodziną stanowią problem, tylko to, jak je odbiera tenże gość.

                Mieszkają u tej rodziny więc kontakty maja trochę inny char
                > akter niz opisujesz.

                Skąd wiesz, jak wyglądają? Nie doczytałaś, że z matką nie mieszka, tylko z ojcem, a to niby z matką jest zbyt zżyta (jasne- przecież idąc do niej autorka znika z pola widzenia gościa).

                J
                > Zmęczona, jak ktos mówi że mu to czy tamto w małżeństwie przeszkadza to warto
                > sie nad tym zastanowić.

                Owszem, ale są pewne sprawy, które nie podlegają dyskusji czy kompromisom- np. wzajemna pomoc czy wierność, no i prawo do normalnych kontaktów z innymi- w tym swoją rodziną. Jesli ktoś tego nie akceptuje, to w nim jest problem.


                > Gdybym pożyczyła aparat fotograficzny eksa, czy obecnego narzeczonego bez ich z
                > gody to byłaby awantura. Gdyby któryś z nich pożyczył komukolwiek jedną z moich
                > świętych książek albo mój laptop to też nie byłabym zadowolona. Nie znam Cię,
                > ale na pewno masz jakąś rzecz, której nikomu nie pożyczasz. czy to tak trudno
                > zrozumieć?

                Owszem, nikomu nie pożyczyłabym szczotki do włosów i szczoteczki do zębów; nieco dłużej zastanawiałabym się nad pożyczeniem własnych gaci i stanika. Ja tam wychodzę z założenia, że jesli jakas osoba ma dostęp do moich rzeczy, to jeśli sobie którąś pożyczy, to na pewno ma wazny powód i na pewno odda w nienaruszonym stanie. Reszcie pożyczam na innych zasadach. Tyle, że nie jestem egoistką i nie traktuję innych podejrzliwie.

                --
                Pierwszy mąż jest jak naleśnik- zwykle nieudany.
              • maciekqbn Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 16.01.12, 22:48
                Tak jak często jakoś nie zgadzam się ze Zmęczoną, to tutaj ma 100% racji. Ale zrozumie to ten, kto przez to wszystko przeszedł sam.

                --
                "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
                • zuzi.1 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 16.01.12, 23:36
                  Sebalda się powinna w tym wątku wypowiedziec, ona jest specjalistką od kwestii przemocy psychicznej, generalnie takie okresy fajne, miłe, przeplatane z okresami fatalnymi, agresywnymi ze strony męża, i tak na przemian, raz pięknie a za m-c z grubej rury o byle co...takie fale bycia fajnym, miłym, pomocnym a za chwilę bycia wrednym typem, występujące po sobie, to jest właśnie przemoc psychiczna, poczytaj wyjasnienia na stronach niebieskiej linii...plus nie docenianie partnera, obwinianie o wszystko, podważanie wiarygodności słów partnera w oczach osób trzecich, generalnie niszczenie partnera na mniej lub bardziej wyrachowane sposoby, raz "w białych rękawiczkach" a raz z "grubej rury"...
                  • maciekqbn Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 00:21
                    W moim przypadku ta częstotliwość zmian zachowania żony (od bardzo dobra, miła i fajna do agresywna, wulgarna, awanturnicza) to nieraz był tydzień albo i kilka dni, co jest jeszcze bardziej dobijające i mylące. Przy czym osoba poddana przemocy psychicznej zazwyczaj nie zdaje sobie z tego sprawy. Dlatego istotne jest wsparcie otoczenia, przynajmniej na samym początku wychodzenia na prostą.

                    --
                    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
    • maciekqbn Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 14.01.12, 12:36
      To ja mam podobnie jak autorka wątku, tyle tylko, że mieszkamy (jeszcze) w moim mieszkaniu, które kiedyś, o naiwności, w 50% przepisałem na moja omc ex. Do tego to ja utrzymuję wszystko (ona pracuje dorywczo i HGW co robi z zarobionymi pieniędzmi). Teksty podobne, tyle, że ja mam to gdzieś, bo babon jest durny. Bolą mnie tylko wulgaryzmy rzucane w kierunku mojej rodziny (zwłaszcza matki) i ciągłe awantury (właściwie to jej wrzaskliwe monologi) w obecności dziecka.
      O ile przedstawiłaś sytuację obiektywnie, to najprawdopodobniej kwalifikuje się to pod przemoc psychiczną (zwłaszcza to poniżanie). Jako kobieta nie będziesz miała problemu z uzyskaniem fachowej porady,na początek znajdź w necie namiary na lokalny Ośrodek Interwencji Kryzysowej i umów się telefonicznie na rozmowę z psychologiem. Kobieta nie musi tam udowadniać, że nie jest wielbłądem i szybko Ci doradza co i jak, ewentualnie jak postępować, by problem rozwiązać (jeśli uznają, że to nie przemoc tylko jakieś problemy małżeńskie).

      --
      "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
    • yoma Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 14.01.12, 14:08
      > niejednokrotnie padaja slowa "... gdyby nie ja to niewiem gdzi
      > e bys teraz byla..."

      Odpowiedz "Na razie to, kochanie, jesteś u mnie na wycugu". Ciekawe, co mąż na to.
      --
      Nowości i tak nie dogonię. Przecież to z fabryki wychodzi już przestarzałe. [by Inna 57]
    • milllyxxx Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 14.01.12, 14:51
      Zostałam źle zrozumiana, sypiam z mężem regularnie (prawie codziennie) bo wiem, co bedzie jak odmowie, foch i wypominanie .....Poprostu ide z nim do lozka, udaje ze jest super (jemu to nie przeszkadza ze udaje, nigdy niepyta czy bylo mi dobrze) 10 minut i po sprawie....
      • mayenna Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 14.01.12, 15:17
        milllyxxx napisała:

        > Zostałam źle zrozumiana, sypiam z mężem regularnie (prawie codziennie) bo wiem,
        > co bedzie jak odmowie, foch i wypominanie .....Poprostu ide z nim do lozka, ud
        > aje ze jest super (jemu to nie przeszkadza ze udaje, nigdy niepyta czy bylo mi
        > dobrze) 10 minut i po sprawie....

        To popełniasz duży bład. On to na pewno wie i czuje.Tak sie nie da. Porozmawiaj z nim. Zastanów się czemu nie masz ochoty i spróbujcie ten problem wspólnie rozwiązać. Bo to jest wasz wspólny problem.
    • calineczka2 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 15.01.12, 23:25
      Mnie to tez wyglada na przemoc psychiczna. Mialam z eks podobne problemy:

      1) nieakceptowanie chorob: u mnie bylo to samo, wszystkie sobie wymyslalam. Mialam operacje oczu, na drugi dzien zmusil mnie, zebym pojechala autem do pracy (pracowalam na godziny, czyli jakbym nie poszla nie byloby pieniedzy - dodam, ze nie mial problemow finansowych).

      2) nieakceptowanie rodzicow: mieszkalismy w innym kraju, a nie pozwalal mi do rodzicow nawet dzwonic, uwazal, ze powinnam dzwonic co 2 tygodnie a nie co 3 dzien, tak jak chcialam. Z drugiej strony uwazal, ze rodzice powinni wspierac nas finansowo.

      3) wysmiewanie wygladu, stroju, zainteresowan. Umniejszanie osiagniec.

      4) zmiany nastrojow i niespodziewane awantury.

      Tak sie nie da na dluzsza mete zyc - wykonczysz sie. Mysle, ze zrobilas pierwszy krok - zorientowalas sie, ze jest problem...
        • maciekqbn Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 00:23
          kiszczynska napisała:

          > ona ma ok. 22 lat.. tak mi jej szkoda!

          To jeszcze ma najlepsze lata przed sobą. Byle tylko wyszła na prostą.

          --
          "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
          • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 10:24
            Herta_m faktycznie od Herty Muller, nick na potrzeby tego forum, nick stały - Sebalda, do usługsmile)) Też zresztą od nazwiska ulubionego pisarza Sebaldasmile
            Nie wiem, co jest gorsze, czy bagatelizowanie oznak przemocy psychicznej, czy świadomość tego, że coś takiego istnieje i zwracanie pilniejszej uwagi na pewne zachowania współmałżonka, nawet gdyby domniemana ofiara miała przesadzić. Bóg dał człowiekowi rozum po to, by z niego korzystał, dlatego chyba jednak lepiej zdawać sobie sprawę z tego, że jakieś zjawisko istnieje i przyjrzeć się problemom w małżeństwie, niż chować głowę w piasek i uśmiechać się, gdy ci plują w twarz.
            Bardzo wiele lat myślałam, że przesadzam, że też nie jestem święta, że przecież mąż ma tyle dobrych cech. Gdy zostałam uświadomiona, co do istnienia zjawiska przemocy psychicznej, wszystkie puzzle wskoczyły na swoje miejsca. Strony Niebieskiej linii świetnie to opisują.
            Krzyki, awantury, wyzwiska, poniżanie, deprecjonowanie, karanie fochami i tym podobne akcje bolą jeszcze bardziej, gdy następują po okresie dobroci, oddania, przymilania się przemocowca. A co najgorsze, usypiają czujność.
            Wczoraj w dyskusji usłyszałam zdanie, że same się o to prosimy, bo kobieta powinna po pierwszej takiej awanturze wymiksowac się ze związku, że podświadomie to lubimy, tę huśtawkę i adrenalinę. Strasznie mnie to wkurzyło, tak może powiedzieć tylko ten, kto tego nigdy nie zaznał. Ale to bardzo długi i trudny temat. Z drugiej strony, gdyby wszystkie kobiety po awanturze wywołanej przez chłopaka uciekały, ile by było małżeństw?
              • scindapsus Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 10:44
                w przemocy są pewne schematy.
                Ktoś kto tego doświadczył czyta między wierszami.

                Swego czasu chodziłam za hertą po forach-tak, tak, przyznaję się- i zmuszałam ją do przeczytania pewnej ksiązki. I nie tylko ja .
                też miałam mało danych
                Okrutnie mało, dodatkowo herta stosowała wyparcie.
                Ale jesli się tego dotknęło to się po prostu wie.
                Szczęsliwi ci, którzy nigdy nie doznali przemocy.
                  • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 11:10
                    Mayenno, rozumiem dokładnie, o co Ci biega. Siedzę na forach o problemach rodzinnych od lat i też stosuję zasadę nieoceniania przy niedoborze danych. Zanim zawyrokuję o czymś, zadaję dodatkowe pytania, ktore czasami ujawnianią, że sprawa wcale nie jest oczywista. Wiele razy wsadzałam w ten sposób kij w mrowiskosmile
                    Czasami jednak sprawa jest oczywista, występują te wszystkie schematy, o ktorych tutaj piszemy, sama przez to przeszłam i wiem, jak trudno zaakceptować taką diagnozę (tak, przyznaję, stosowałam długo wyparciewink), dlatego łatwiej mi pewne rzeczy dostrzec juz na wstępie.
                    Gdyby ktoś wiele lat temu uświadomił mi, co się u mnie dzieje i że to nie ja prowokuję męża, tylko on jest uzależniony od swojej porcji gniewu i odreagowuje wszystkie swoje frustracje na najbliższych, dziś byłabym w zupełnie innym miejscu. Młodszej osobie łatwiej podjąć ogromny trud zmiany, wywrócenia całego życia do góry nogami.
                    Nie jestem szczęśliwa, że nie mam żadnych wątpliwości, bo mimo ich braku nie czuję się jeszcze na tyle silna, by działać, ale faktycznie ta pewność mimo wszystko daje wielką ulgę. Mam nadzieję, że ta ulga i świadomość mnie kiedyś umocnią na tyle, żebym....
                    • mayenna Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 12:08
                      Herta, powiem tak: gdyby ten watek założyła osoba nie mająca świadomości co się dzieje i pytała o radę to przychyliłabym się do diagnozy przemocy. Ale tu z góry jest teza. dziewczyna chce się upewnić co do swojej interpretacji faktów - tytuł wątku.
                      Biorce pod uwagę taki dobór elementów żeby sugerował odpowiedzi.Dlatego pokazuję inne rozwiązania. A widzę parę elementów niepasujących do całości lub niejasnych.
                      • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 12:39
                        Jeśli autorka podczytuje fora, to może spotkała się z informacjami na temat przejawów agresji słownej i dlatego się zastanawia?
                        Ale może być też tak, że Ty masz rację, że ona dorabia historię do tezy, jasne, że tego nie rozstrzygniemy, niemniej nadal jestem zwolenniczką dmuchania na zimne, niż chowania głowy w piasek i udawania, że wszytko jest cacy. Sama wypierałam, wiem, co mówiętongue_out
                      • zmeczona100 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 20:45
                        > Herta, powiem tak: gdyby ten watek założyła osoba nie mająca świadomości co się
                        > dzieje i pytała o radę to przychyliłabym się do diagnozy przemocy.

                        A gdyby został założony wątek pt. "Czy to już alkoholizm??" ?

                        Mayenno, Ty stoisz na stanowisku, że dziewczyna powinna opisać, co się dzieje, a Ty na tej podstawie postawiłabyś diagnozę... Ale, u licha, skąd niby ona ma wiedzieć, ma podejrzewać, że dzieje się coś nie tak? No własnie- skądś te podejrzenia muszą się wziąć i najczęściej bywa to przyjaciółka, znajoma czy wreszcie media; a później szuka się już konkretów.

                        --
                        "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
            • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 10:56

              To może, żeby nie dywagować i zastanawiać się, czy autorka nie przesadza, przyjrzyjmy się po kolei zachowaniom męża.
              1. Deprecjonowanie, poniżanie, straszenie.
              2. Zmuszanie do seksu i nieliczenie się z odczuciami drugiej strony, wpędzanie w poczucie winy z powodu seksu.
              3. Wyśmiewanie wyglądu, stroju, upodobań.
              4. Próby izolacji od innych bliskich osób i ich nadmierna krytyka.
              5. Najbardziej typowy objaw u przemocowców (i najsilniejsze narzędzie ich manipulacji, ktore pozostawia ofiary w stałym rozdźwięku i pomieszaniu) stosowanie tzw. miodowych miesięcy, czyli okresów wyjątkowych starań i dobrego traktowania ofiary, by uśpić czujność, pozwolic ofierze złapać oddech i nabrać otuchy, a potem z jeszcze większą siłą uderzyć.
              W psychologi poświęconej problemowi przemocy domowej jest też mowa o tym, że w okresie narastania napięcia u przemocowca ofiara to wyczuwa, zaczyna się bać, w oczekiwaniu na cios ona tak się spina, że czasami nie wytrzymuje tego i sama zaczyna, by mieć to juz za sobą.
              W telewizji leci ostatnio bardzo dobry serial Głęboka woda www.tvp.pl/seriale/obyczajowe/gleboka-woda i w ostatnim odcinku pokazali typowy obraz przemocy domowej i jej wszystkich przejawów, to nic, że przemocowiec był alkoholikiem i stosował też przemoc fizyczną, przemoc psychiczna przebiega często według dokładnie takich samych schematów. Polecam ten odcinek, jest prawdziwy do bólu. Serial współfinansują różne instytucje pomocowe w kraju.

              • garibaldia Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 12:54
                Przemoc zaczyna niszczyć wtedy, gdy znajdzie się chętna ofiara. Jeśli ofiara zmieni swoje zachowanie, wyprostuje swój kręgosłup, to przemocowiec nie ma obszaru do wyżywania się-pokornieje lub odchodzi.
                Przestańcie się zachowywać jak ofiary - zlikwidujecie przemoc w zarodku.
                • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 13:17
                  garibaldia napisała:

                  > Przemoc zaczyna niszczyć wtedy, gdy znajdzie się chętna ofiara. Jeśli ofiara z
                  > mieni swoje zachowanie, wyprostuje swój kręgosłup, to przemocowiec nie ma obsz
                  > aru do wyżywania się-pokornieje lub odchodzi.
                  > Przestańcie się zachowywać jak ofiary - zlikwidujecie przemoc w zarodku.

                  Właśnie dlatego ciągle się powtarzam i udzielam na forach, bo wiem, że to jest możliwe tylko na początku związku, ma szansę zadziałać, gdy nie posunie się za daleko, dlatego mam misję przestrzegania przed tym młode mężatki. Maciek jest pierwszym facetem, ktory pisze, że podlega klasycznej przemocy, z jej wszystkimi przejawami w związku, do tej pory czytałam tylko opisy tego problemu ze strony kobiet, ale doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że to dotyczy obu płci, tylko faceci bardzo rzadko o tym mówią albo nie maja świadomości, na czym dokładnie polega problem.
                  I powiem jeszcze tak, że w związku, ktory latami opierał się na przemocy psychicznej zmiana zachowań ofiary nie przyniesie poprawy, bowiem ta zmiana, to prostowanie kręgosłupa u ofiary dodatkowo rozsierdza przemocowca, ktory nagle traci grunt pod nogami. W moim domu od czasu mojego uświadomienia i prób "emancypowania się", osobnego życia, stawiania granic, spotykania się z innymi ludźmi poza związkiem, nawiązywania nowych kontaktów, sytuacja szalenie się zaogniła i nigdy nie było aż tak źle, choć wcześniej bywało tez bardzo źle, z tym, że karczemne awantury, rozbijanie sprzętów i inne tego typu akcje zdarzały się dużo rzadziej. W zaawansowanym stadium przemocy się nie zwalczy, to beznadziejna sprawa.
                    • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 13:40
                      Nie, ale prosilam lekarza o wpis w karcie, że choroba zostala spowodowana przez uraz, jakiego doznałam w wyniku ataku męża (za sprawę zabrałam się za późno, żeby robić obdukcję) i dzwoniłam na komisariat, gdy potwornie się na mnie darł i widzialam, że najwyższym wysiłkiem woli mnie nie uderzył, choc był blisko. Posterunkowy zapytał, czy mąż jest pod wpływem alkoholu, bo jeśli nie jest (a nie był), a ja nie mam śladów to oni go mogą tylko upomnieć. Ponieważ maż najpierw osłupial, jak zobaczył, że naprawde rozmawiam z policją, a potem wybiegł z domu w ciemności nocy, uznałam, że ciągnięcie dyżurującego policjanta (mieszkamy na wsi) nie ma sensu. Posterunkowy radzil przyjść w wolnej chwili i zgłosić na posterunku problemy, ale potem przez jakiś czas był spokój i rozeszło się po kościach.
                      Jestem tchórzliwą i słabą kobietą, mocną tylko w radzeniu innymsad
                      • garibaldia Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 13:47
                        >potem przez jakiś czas był spokój i rozeszło się po kośc
                        > iach.

                        czyli tkwisz w tej samej pozie w której tkwiłaś w stosunku do męża.
                        Energię, którą przeznaczasz na "teoretyczne" ratowanie innych na forach i swoją misję:"ja nie zrobiłam ale wy róbcie!"
                        przeznacz na faktyczne uratowanie siebie i porządki w swoim domu.
                        I nie szukaj dla siebie wymówek smile


                        • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 13:54
                          Paraliżuje mnie strach.
                          Ale maleńkimi kroczkami idę ciągle do przodu, mam przynajmniej pewność, że się nie cofnę. Niedawno mąż miał wyjątkowo długi (kilka tygodni) naprawdę dobry okres, już prawie zapominałam o najgorszych rzeczach. On jednak nie pozwolił mi zapomnieć, ostatnio znowu dał upust frustracji, znowu jestem najgorsza, znowu go "sprowokowałam".
                          Odłożoną wizytę u prawnika mam zamiar odbyć w najbliższym możliwym terminie.
                          • garibaldia Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 14:08
                            Dobrze że zdajesz sobie sprawę z wielu rzeczy i że masz na nie wpływ.

                            może popracuj systematycznie nad swoją interpretacją zdarzeń a szczególnie nad swoim strachem z psychologiem? z drugim człowiekiem, nie tylko z literaturą.

                            - z czego się ten twój strach wywodzi ; bo to on "dokarmia" męza zachowania i czyni z niego w Twoich oczach demona i władcę nie do pokonania...
                            a najpewniej strach jest irracjonalny... cóż ten mąż może zrobić?
                            podniesie rękę=policja+obdukcja+prokurator+eksmisja =>jeśli tylko konsekwentnie będziesz działać i tego chcieć.
                            sam telefon na policję był powodem wycofania i ucieczki męża, ile w nim musi być starchu i małości... widzisz to?


                            • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 14:40
                              Terapia dla ofiar przemocy domowej przerobiona. Od początku szła w kierunku wzmocnienia mnie przed rozwodem. Znaczy nie ja ją tak kierowałam, ale ewidentnie wszystkie pytania terapeutki zmierzały w tym kierunku po tym, jak jej opisałam mój dom.
                              Nie boję się męża, boję się rozwodu w potwornej atmosferze, bo on taką zgotuje z pewnością, a nade wszystko boję się samodzielności. Właśnie tak, może to brzmi idiotycznie, ale nie samotności, tylko samodzielności. Bo mąż przy wszystkich swoich wadach jest na swoj sposób oddany i otacza nas swoją opieką, zajmuje się wszystkim sprawami bytowymi. Ja nigdy nie musialam byc samodzielna. Jest to pewnie po części tez taki jego zabieg, żeby mnie bardziej od siebie uzależnić, ale sama się na to godziłam, sama ponoszę tego konsekwencje. Mama nigdy nie uczyła mnie samodzielności, spod jej opieki przeszłam bezpośrednio pod opiekę męża, ojca praktycznie jakbym nie miała. Nie, to za długa historia, żeby ją opisywać na forum. Zaznaczę tylko, że pracuję, mam bardzo dobrą pracę, zarabiam lepiej od męża, żeby nie było, że jestem pasożytem.
                              Gdybyż sprawa była tak prosta, że boję się tylko jego....
                              Na szczęście on nie wie o moich lękach, nie daję mu tej satysfakcji. U nas to przebiega inaczej, on nie czerpie sily z mojej słabości, bo jej nie okazuję, ale jest klasycznym frustratem odreagowującym wszystkie swoje stresy, z natury nerwowy. Dziś akurat czytałam zawodowo tekst o agresywnych pacjentach i to właśnie jest to: "agresja może być spowodowana rozbuchanym ego, wyrosłym na podłożu dużych kompleksów. Mając do czynienia z osobą agresywną, warto pamiętać, że najczęściej jest ona słabej konstrukcji psychicznej i agresją stara się tuszować swoje kompleksy. Agresja zazwyczaj wypływa z frustracji i jest nią napędzana. Zachowania lekarza, takie jak próba uspokojenia czy w końcu podniesiony głos próbujący przekrzyczeć pacjenta sprawiły, że pacjent rozzuchwalił się w swojej agresji, otrzymał bowiem to, czego oczekiwał, druga strona na agresję zareagowała agresją". To opis wypisz, wymaluj mojego męża i naszych stosunków małżeńskich. Bardzo trudno z tym walczyć.
                              • garibaldia Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 15:07
                                Boisz się samodzielności <-> Zarabiasz lepiej od męża.
                                Wolisz być z nim poniżana i tłamszona niż bez niego samej decydować o codziennym wyjściu do pracy lub zakupie bułek na śniadanie?

                                Tęsknota za byciem osobą przynależną do ... kogokolwiek? a najlepiej do kogoś z wysokim poziomem agresji? by tylko nie podejmować decyzji..

                                Trzymanie się ... niedorosłości i chęć niedojrzewania: posiadanie "złego" męża to duży profit i wygodne tło dla żony która wtedy jest "lepsza". Nie musi się odnosić do reszty świata bo w pełni absorbuje ją hermetyczny domowy klincz z mężem.

                                Chcesz tych "profitów" to nie narzekaj. Nie chcesz, to z nich zrezygnuj.

                                Mąż przy rozwodzie "poszaleje" tyle, na ile mu pozwolisz.
                                Średniostatystycznie po dwóch latach każdemu się nudzi gnębienie starych ofiar, tym bardziej gdy one na jego widok wzruszają obojętnie ramionami.
                                Lecz jeśli nie chcesz zmieniać to nikt Cię nie zmusi.
                                Szkoda tylko, że dzieci powielą schemat - z dzieci wychowanych w przemocy wyrastają ofiary i oprawcy. Kalki rodziców. Bo nie umieją inaczej reagować niż tak jak widziały bierno-agresywnie. Bez asertywnego środka i granic..

                                Ubieranie siebie w "misję" leczenia innych "podobnych przypadków" na forach jest w dużej części intensywnym szukaniem zajęcia by nic nie zmieniać u siebie... Lepiej chyba nie "leczyć" tych obszarów, w których się samemu nie udało ozdrowieć...



                                • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 15:34
                                  Pisałam, że problem jest na tyle skomplikowany, że nie nadaje się do tego, żeby go tutaj opisywać i tak piszę najdłuższe maile na forumwink
                                  > Trzymanie się ... niedorosłości i chęć niedojrzewania: posiadanie "złego" męż
                                  > a to duży profit i wygodne tło dla żony która wtedy jest "lepsza". Nie musi si
                                  > ę odnosić do reszty świata bo w pełni absorbuje ją hermetyczny domowy klincz z
                                  > mężem.
                                  Bardzo późno uznalam się za "lepszą" o tyle, że zrozumiałam, że nie ponoszę odpowiedzialności za ataki, to znaczy ponoszę odpowiedzialność, bo nie umiem postawić im tamy, ale nie jestem stroną, ktora te ataki generuje, prowokuje. W pewnych dziedzinach życia jestem bardzo pewna siebie, lubię siebie, jestem dumna ze swoich dokonań, w innych jestem zakompleksioną małą dziewczynką i ta dziewczynka w chwilach, gdy już, już wyciągam rękę po wolność, ciągnie mnie w tył. A na resztę świata się nie zamykam, czego dowodem jest moja aktywnośc forumowa na przykładsmile i nie tylko...
                                  Dzieci są jednym z moich największych osiągnięć, są właśnie tym dokonaniem, z którego jestem najbardziej dumna, uważam, że udało mi się w tym wszystkim je ochronić naprawdę dobrze, choć pewnie niedoskonale.
                                  Kalki rodziców. Bo nie umieją inaczej reagować niż ta
                                  > k jak widziały bierno-agresywnie. Bez asertywnego środka i granic..
                                  Wobec agresji nie bywam bierna, bronię się, dzieci nie uważają mnie za bierną, choć faktycznie córka chce i dopinguje mnie do rozwodu. Syn jest najbardziej asertywnym człowiekiem, jakiego znam i to w tym najlepszym wydaniu asertywności, niedawno czytałam książkę o zdrowiu psychicznym i cały czas mialam jego przed oczami. Jedni powielają wzroce z domu, drudzy ich unikają. Zrobiłam tak ja, traf jednak chciał, że trafiła z deszczu pod rynnę, ale to był przypadek, mąż jest zaprzeczeniem mojego ojca. Córka związała się z zaprzeczeniem ojca, jej wybranek jest wyjątkowo spokojnym, zrównoważonym, łagodnym człowiekiem.
                                  > Ubieranie siebie w "misję" leczenia innych "podobnych przypadków" na forach jes
                                  > t w dużej części intensywnym szukaniem zajęcia by nic nie zmieniać u siebie...
                                  > Lepiej chyba nie "leczyć" tych obszarów, w których się samemu nie udało ozdro
                                  > wieć...
                                  Z pierwszym zdaniem pełna zgoda, z drugim nie. Dlaczego nie moge przedstawiać swojego przykładu jako przykład odstraszająco-przestrzegający? Znam przemoc psychiczną dobrze jak mało kto, z autopsji, z poradników, przeszłam terapię, dlaczego nie mogę doradzać i odradzać?
                                  • garibaldia Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 15:51
                                    Nie ma potrzeby byś mi opisywała szczegóły waszego zycia. Jeśli już - to z tym do psychologa..
                                    "Skomplikowanie" problemu jest przede wszystkim w Twojej głowie..
                                    skomplikowanie strachem przed zmianą.

                                    Masz dobrą pracę, odchowane dzieci, majątek-do podziału z prawnikiem przez sądy w trybie urzędowym jeśli nie będzie zgody innej.
                                    Co tu skomplikowanego?

                                    Znajoma bez stałej pracy, z 3 małoletnich dzieci, bez mieszkania, dała rady się uwolnić..

                                    Ty, wbrew temu czego chcesz się trzymać, masz dość klarowną i nawet komfortową sytuację..
                                    Tylko wolisz nic nie zmieniać. Myślę, że jesli byś poznała kochanka.. to zmianę byś w tri miga zrobiła.. tongue_out

                                    • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 16:16
                                      > Tylko wolisz nic nie zmieniać. Myślę, że jesli byś poznała kochanka.. to zmia
                                      > nę byś w tri miga zrobiła.. tongue_out

                                      Okazji mi nie brakowało nigdy, ale to chyba też nie to, ja mam zahamowania natury moralnej. Dla mnie najpierw rozwód, potem kochanek, to prawidłowa kolejność, nie odwrotnie. Jakaś taka staroświecka chyba jestem, no i katoliczka, tak się składawink
                              • mayenna Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 15:10
                                Herta, też bałam się samodzielności. Ale jest świetna. jak sie juz trochę przestaniesz bać po tym pierwszym okresie to Ci eis spodoba. Zobaczyszsmile

                                Mąz nie musi wcale zareagować na rozwód tak ja przewidujesz. Uciekł przed policja, przed problemem. Myślę, ze jak okażesz zdecydowanie i siłę to umknie.
                                • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 17.01.12, 15:40
                                  Dzięki Mayenno, ja to wszystko wiem, powiem więcej, ja bardzo lubię być sama. Mój mąż ma tez jeszcze jedną cechę przemocowca. Jego największym hobby jest dokuczanie rodzinie, poza tym nie ma nic. Mało znajomych, żadnego hobby, po pracy wraca prościutko do domu. Jest w domu zawsze. Najbardziej z dziećmi lubimy, jak jedzie czasami do ojca, jak go nie ma, a ja pasjami uwielbiam byc sama w domu, uwielbiam ciszę i spokój, dobrą książkę lub film.
                                  W trakcie rozwodu będzie poważny problem majątkowy, będzie walka na śmierć i życie, ja to wiem, ale bardzo mnie pocieszyłaś tym przypomnieniem jego ucieczki przed policją, wielkie dzięki, może ja faktycznie demonizuję.
                                  • zaraz-wracam Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 07.04.19, 23:40
                                    Uwierz mi walka jest duzo lepsza niz bernosc. Oczywiscie,ze dasz rade, jak wiele z nas tutaj. Ja zadalam sobie tylko jedno pytanie, czy chce z tym czlowiekiem ( moim eks) dalej zyc. Odpowiedzialam sobie negatywnie i nie szukalam dalej argumentow (nie byl klasycznym przemocowcem). Uznalam, ze mam obiwiazek przezyc moje zycie jak najlepiej i tyle.
    • milllyxxx Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 20.01.12, 20:32
      Widzę, że pod moją nieobecność rozpętała się dyskusja. Postaram się rozwiać wątpliwości niektórych.

      Mąż stał się taki (a moze tylko udawal) wlasciwie pół roku slubie juz. I to czy pracuje po 12h, czy po 8, czy wcale nie ma wlpywu na jego zachowanie.

      Podam przyklady jego "akcji"
      W styczniu skończyłam dwuletnią szkole policealną i chcialam to uczcic, on po mnie przyjechal, najpierw wstapilismy na zakupy (juz wtedy mial "swoja mine") Chcial zakupic myszke do laptopa, wybral sobie a ja zapytalam, czy moze byc ta troszke tansza, bo chyba nie ma roznicy. On zrobil sie czerwony, powiedzial, ze zadnej juz nie chce, ze zawsze musze mu "psuc szyki", ze on nie ma nic z zycia bo wszystko daje mi. Moje jedno zdanie spotkalo sie z calym potokiem slow i zlosci. Zamiast swietowac moje osiagniecia plakalam sama w poduszke a on powiedzial pozniej -To Twoja wina, ze tak wyszlo.

      Kolejny przyklad:
      Ubiegly weekend spedzilismy u tesciow, w tym czasie w naszym domu bylmaly pozar (sadza w kominie) Mama z bratem nadzorowali akcje strazakow. W poniedzialek jak wrocilismy maz wymyslil zakupy, bo przeciez nie spedzamy razem czasu wogole (caly weekend bylismy tylko razem) i zabronil mi spotkac sie z mama. A kiedy do mnie zadzwonila ( trzeba bylo zalatwic zaswiadczenie od kominiarza) stwierdzil z szyderczym usmiechem, ze mama zawsze znajdzie sposob, zeby ze mna pogadac.

      Moge podac jeszcze tysiac takich przykladow,ale to chyba bez sensu. Jest mi strasznie zle i to sie chyba nie zmieni, jednak nie bardzo wiem co z tym zrobic.

      Jestem mloda, mam 23 lata, jednak jestem doswiadczona zyciowo. Uwazam sie za dobra matke i zone (sprzatam, gotuje, dogadzam jak moge) poswiecam sie rodzinie. Mam ambicje i plany na przyszlosc.
      • zuzi.1 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 30.01.12, 23:48
        Przeczytaj sobie to:
        "Bezpieczeństwo kobiet
        Re: moje zapiski - co robić?
        Autor: basia-aa 17.09.11, 23:40 Dodaj do ulubionych Skasujcie
        Odpowiedz cytując Odpowiedz

        hmmm to dopiero początek..... początek tresury Pana i Władcy.
        Trochę będę okrutna w Twoim odczuciu to co teraz napiszę.
        Początki zawsze są piękne. Spotykamy faceta, jest wspaniały, cudowny. Spędzamy z nim świetnie czas. Nasz świat staje się nim. On jest naszym światem. Czujemy się kochane, bezpieczne, na to czekałyśmy całe życie... Nagle rysa... Bajka się kończy... Dlaczego?
        Patrzysz na swoją miłość, na tego jedynego i przestajesz cokolwiek rozumieć. Ciągle pojawia się pytanie: dlaczego tak się zmienił? dlaczego zrobił się dla mnie zły? co złego zrobiłam? Mieszają się myśli, uczucia... Nie ma już się poczucia, że jest się kochaną, że jest się bezpieczną. Jest tylko nadzieja, że wróci to co było wcześniej. NIE WRÓCI!!! Mały kubeł zimnej wody!!!
        Tresura: facet powoli pierze mózg... uzależnia swoje humory, swój stosunek do Ciebie Twoim zachowaniem się... Masz akceptować wszystko u niego... Masz być szczęśliwa jak któregoś dnia uśmiechnie się do Ciebie, masz się....BAĆ!
        Tak można się zastanowić czy ofiary przemocy reagują jak pies Pawłowa?? Takie mnie teraz naszło skojarzenie.
        Pewne jest to, że jemu zależy na Tobie, ale nie w ten sposób jak myślisz. Chce Ciebie przedmiotowo a nie podmiotowo. Będzie powoli na zimno wywoływał u Ciebie lęki, lęki przed odrzuceniem, przed coraz silniejszą agresją. Możesz próbować z nim racjonalnie rozmawiać i co to da? Nic. Niestety nic. Jeszcze się buntujesz, jeszcze szukasz wspólnego języka, ale to tylko chwilę potrwa, za chwilę dowiesz się, że to wszystko jest WYŁĄCZNIE TWOJĄ WINĄ!!! Z czasem w to uwierzysz. Bo przecież jakbyś inaczej się zachowywała, to PAN I WŁADCA nie miałby fochów. Tresury ciąg dalszej.
        Myślisz, że z Tobą będzie inaczej?? Nadzieja matka głupich.
        Im bardziej będziesz się buntować tym bardziej będzie agresywny. Tresowana kobietka ma swoje zdanie?? Feeee, nieładnie.
        Skoro argumentacja nie starczy, to trzeba głupią postraszyć. Powoli się zaczyna.. Wpierw wyzwiska, poniżanie - ot taka przemoc psychiczna, potem nadchodzi okres dla bardziej zaawansowanych przemocowców, czujących się bezkarnie...
        Przemoc psychiczna - jeżeli nie dasz rady i on się poczuje bezkarnie, będzie gorzej. Po niej następuje przemoc fizyczna. Zaczyna się, ot tak szarpnie, ot tak zatamuje Ci przejście, ot tak uderzy. Jeżeli to zignorujesz to PAN I WŁADCA chętnie z tego skorzysta. Ofiara jest już w pewnym sensie uzależniona, bo łatwo wybacza, więc można być bezkarnym, skoro słodka idiotka?
        Powoli do przemocy psychicznej dołącza przemoc fizyczna, do niej powoli skrada się przemoc seksualna, a w tle niezauważalnie zaczyna dominować przemoc ekonomiczna.
        Pół biedy jest jak jesteście sami, a jak jest jak są dzieci?
        Nieee nie myśl, że je oszczędzi. Tu się mylisz, nie oszczędzi. Z prostego powodu. Jesteś kobietą i za własne dziecko oddałabyś życie, więc co najbardziej Ciebie zaboli? Atak na dziecko. Skorzysta z tego. Z czasem będzie miał w d... dobro dziecka, ważniejsze będzie jak Ciebie zrani. Dziecko nie ma znaczenia.
        Powoli wchodzisz w 3 fazy: 1 faza narastającego napięcia (Tomaszek się wszystkiego czepia, bo źle robisz), 2 faza atak (Tomaszek zirytowany Ciebie tylko słownie atakuje, potem dojdą inne efekty, grożenie uderzeniem, uderzenie), 3 faza miodowy miesiąc (Tomaszek żałuje za swoje błędy i wypaczenia, niemal nosi Ciebie na rękach, prosi o wybaczenie, a Ty jak rasowa blondynka cieszysz się z jego nawrócenia i masz znowu nadzieję, że będzie lepiej). Początkowo między fazami jest długi czasookres, który z czasem się coraz bardziej skraca. Im bardziej się bronisz, im bardziej chcesz zachować swoją tożsamość tym bardziej skraca się okres Twojego bezpieczeństwa i tym szybciej następuje atak.
        W końcowej fazie, jeżeli masz jeszcze siły, zaczynasz czuć nienawiść, do siebie, że dałaś się tak stłamsić, do niego, że Ciebie gnoisz.
        W końcowej fazie jesteśmy już tylko wrakami, które walczą o ostatnie poczucie własnego człowieczeństwa...
        Z Tobą będzie inaczej, tak wiele uważa. Wróć do tego postu za jakieś 2-3 lata i wtedy powiedz mi na ile się myliłam.
        Kobiety przechodzące terapię dla ofiar przemocy automatycznie przerzucane są na terapię współuzależnienia. Dlaczego? Na terapii ofiar dużo dowiadują się o sobie, agresorach, ale potem jest potrzebna terapia by emocjonalnie uwolniła się od agresora.
        Czytając Twój post odniosłam wrażenie, że piłaś jak go pisałaś, bo zdradzają to literówki. Jednak dobre jest to, że szukasz pomocy, a prędzej informacji jak sobie radzić z tym wszystkim. Dobry jest zawsze ten pierwszy krok.
        Jeszcze jedno... Jeżeli myślisz, że z Tobą będzie inaczej.
        Postaw na szali jego stosunek do Ciebie i Twój stosunek do niego? Czy raniłabyś go jak on to robi? Czy używałabyś takie słowa do osoby, którą kochasz? Dlaczego chcesz wszystkiego co najlepsze dla osoby, którą kochasz i unikasz ranienia go, natomiast on tego nie robi?
        Myślałaś pod tym kątem? "

          • blue_ania37 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 31.01.12, 06:32
            Rozwaliłam się na ten moment, i znów trzęsą mi się ręce.
            Wydawało mi się, że zapomniałam...a to chyba ciągle jest w środku, ale wiem, że nikt już na mnie nie będzie krzyczał...
            Zapiski były jedyną rzeczą którą udało mi się wziąść z komputera..dlatego są tak zapisane brzydko...były wysyłane z kompoutera maca na windowsa, coś się pochrzaniło.
            Zapiski są długie na 50 kartek, to był tylko drobny wycinek.
            Zakończyło się tym, że istnieje niebieska karta, choroba weneryczna,przemoc ekonomiczna,wyrzucenie z domu z dzieckiem.
            Nie mam żadnego swojego zdjęcia ani zdjęcia dziecka, nie mam swoich książek, paszportu i wiele innych rzeczy.
            Ale wydaję mi się, żę jestem zdrowsza.
            Silniejsza i że zapomniałam już trochę...
            A
          • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 31.01.12, 14:18
            Mój mąż zatrzymał się na etapie przemocy psychicznej, bo próby fizycznej, ekonomicznej i seksualnej w zarodku udało mi się zastopować, choć do dziś każdy mój zakup jest komentowany (a ja się nabieram, bo faktycznie nasza sytuacja finansowa jest nie najlepsza i myślę, że może wcale nie potrzebowałam tych nowych butówsad).
            Cała reszta dotyczy także mojego związku i mojego życia. Popełniłam straszny błąd w młodości, tłumacząc jego straszne ataki zazdrości wielką miłością, a gdy urodziła się córka, początkowo bardzo ciężko chora, i siłą rzeczy musiałam się na niej skupić, on z czasem zaczął mnie obwiniać o to, że kocham ją za bardzo, ona często była albo powodem, albo obiektem jego złości. I znowu, głupia, tłumaczyłam to jego zazdrością, zazdrosną miłością nawet o własne dziecko. A to było dokładnie to, o czym piszesz, dokuczając dziecku, najłatwiej dokuczyć matce. To proste, ale nikt wcześniej mi tego nie wyjaśnił, dziękuję.
            Przeszłam terapię dla ofiar przemocy, ale taką chyba nie do końca profesjonalną. Pomogła mi zrozumieć mechanizmy, ale kompletnie nie uzbroiła i nie nauczyła odciąć się emocjonalnie. Zatem teraz muszę iść na terapię dla współuzależnionych?
            Decyzja o rozwodzie podjęta. Realizacja może się przedłużyć z wielu niezależnych powodów.
            • blue_ania37 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 31.01.12, 14:51
              Ja juz może nie jestem wyleczona.ale wogole
              nie mysle o tym. Zapomniałam i dobrze mi w mojej rzeczywistości z szymkiem.
              Choć faktem jest ze mnie dziś to porazilo.
              Życzę wytrwałości,ja juz jestem w trakcie rozwodu
              Jedyne o czym mysle w zwiazku z moim mężem jest to,ze sobie musze wybaczyć.
              A ogólnie jestem bardzo silna.
              Tylko dziś porazilo.
              Przepraszam za błędy pisze z komórki.
              A
        • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 31.01.12, 15:27
          Postaw na szali jego stosunek do Ciebie i Twój stosunek do niego? Czy raniłabyś
          > go jak on to robi? Czy używałabyś takie słowa do osoby, którą kochasz? Dlaczeg
          > o chcesz wszystkiego co najlepsze dla osoby, którą kochasz i unikasz ranienia g
          > o, natomiast on tego nie robi?
          Głupie pytanie! On to robi, bo Ty go prowokujesz!!!! Nie wiedziałaś???
          Boże, jaka ja jestem niebotycznie głupia, myśląc, że on mnie jeszcze kocha. Jak można dać się aż tak zmanipulować? Być tak naiwną? A on mi tyle lat zarzucał, że za mało mówię: kocham cię. Sam powtarzał to w kółko. Po 20 latach małżeństwa też tak mówił. Rano sms: kocham cię, wieczorem krzyk: ty suko! A za tydzień: jak ty to robisz, że tak pięknie i młodo wyglądasz? Wczoraj przy kolacji też patrzył zakochanym wzrokiem i to mówił. Koleżanka mówi: ty tak na niego narzekasz, a on przecież ciebie kocha, mówił mi, jak wyszłaś na chwilę. A tydzień wcześniej w ostatniej chwili wyhamował pięść, bo już chciał mnie uderzyć z powodu prośby o wrzucenie brudnych koszul do kosza na bieliznę. Jak tu nie oszaleć?
          • blue_ania37 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 31.01.12, 19:38
            Oszaleć nie należysmile należy uciąć raz na zawsze...
            Przeszłam dużo...bardzo, ale już wiem, że tylko ucięcie pomaga, to tak jak z gangreną na nodze.
            Dziś umiem się rozgrzeszać, to nie ja byłam winna.
            Bo nawet jeśli zapomniałam zgasić światło, wyrzucić śmieci itp... to są ludzkie błędy.
            Nie wolno na nie odpowiadać bo ty jesteś taka...(odpowiednie wstaw).
            Od pół roku nikt na mnie krzyczy...nie wyzywa.
            Wypiękniałam...mam uśmiech na buzi i znów wierzę, że jak powiem panu w sklepie, że nie znam się na żarówkach to mi pomożesmile
            Ludzie pomagają, choc tak rzadko to dostrzegamy.
            Ja jestem w tym momencie bardziej wyczulona i widzę uśmiech pana na stacji benzynowej kiedy siłuję się z korkiemsmile, widzę minę pani sprzedawczyni która zostawia rogale dla szymka w sklepie.
            Widzę przede wszystkim moje dziecko, choć zranione, choć brakuje mu obojga rodziców z jaką chęcią wraca do domu, bo wie, że nikt mu nie zabroni robić statku z poduszek z kanapy, a mama potem nie będzie płakać...
            Jestem szcześliwa...tamte zapiski zachowam.
            Jak kiedyś postanowię wydać książkę to mam już materiałsmile
            A
            • zuzi.1 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 01.02.12, 12:45
              Ania, wydaj tą ksiązkę o przemocy psychicznej widzianej oczami skrzywdzonej młodej kobiety, myślę, że to mogłaby byc niezła przestroga dla innych kobiet, żeby byc czujną w stosunku do ukochanego mężczyzny, nie wierzyc do końca w jego czułe słówka i zapewnienia o miłości (to wszystko tylko słowa, czyny panów pokazują tak naprawdę, czy rzeczywiście kochają.... Ciekawe czy przemocowcy są wogóle w stanie kogoś kochac, tak bezinteresownie...
              Wrzuciłam Twoje przemyślenia, które udało mi się znaleźc w sieci, bo moim zdaniem stanowią świetne podsumowanie relacji z takim przemocowym człowiekiem, w tym krótkim tekście zawarłaś właściwie wszystko, nic dodac nic ując, skondensowane najważniejsze przemyślenia na temat relacji z takim chorym psych. człowiekiem...
                • zuzi.1 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 01.02.12, 12:58
                  Wyobrażam sobie, że tak traumatyczne przeżycia z chorym psychicznie przemocowcem mogą doprowadzic zdrową psych. osobę do wariatkowa...dlatego trzeba tak jak napisałaś wyciąc takiego gada ze swojego życia już na początku serwowania przez niego takich różnych chorych akcji...
                  • blue_ania37 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 01.02.12, 13:11
                    daj mi linka, bo nie mogę znależćsmile
                    A czemu to tak długo trwa...uwolnienie się...bo człowiek nie wie,że to nie on winny.
                    Miałam wpojone, że to wszystko przeze mnie, bo gdybym inaczej patrzała, mówiła to on by nie musiał zachowywać się tak, więc ciągle próbowałam się zmienić,ale nie da się!
                    Jak był posprzątany cały dom, to żle było że nie ma surówki, jak była surówka to żle, że był ryż i tak w kółko...smile
                    Dziś, się z tego śmieje już.
                    Przerobiłam dużo lekcji i jest mi naprawdę dobrzesmile
                    Tylko mnie zmroziło, jak zobaczyłam te zapiski, bo to była moja pierwsza terapia to pisanie...I przypomniałam sobie jak często przy tym ryczałam.
                    A
                    • zuzi.1 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 01.02.12, 13:26
                      Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł???
                      Autor: zuzi.1 30.01.12, 23:48

                      Przeczytaj sobie to:

                      "Bezpieczeństwo kobiet
                      Re: moje zapiski - co robić?
                      Autor: basia-aa 17.09.11, 23:40 Dodaj do ulubionych Skasujcie
                      Odpowiedz cytując Odpowiedz

                      hmmm to dopiero początek..... początek tresury Pana i Władcy.
                      Trochę będę okrutna w Twoim odczuciu to co teraz napiszę.
                      Początki zawsze są piękne. Spotykamy faceta, jest wspaniały, cudowny. Spędzamy z nim świetnie czas. Nasz świat staje się nim. On jest naszym światem. Czujemy się kochane, bezpieczne, na to czekałyśmy całe życie... Nagle rysa... Bajka się kończy... Dlaczego?
                      Patrzysz na swoją miłość, na tego jedynego i przestajesz cokolwiek rozumieć. Ciągle pojawia się pytanie: dlaczego tak się zmienił? dlaczego zrobił się dla mnie zły? co złego zrobiłam? Mieszają się myśli, uczucia... Nie ma już się poczucia, że jest się kochaną, że jest się bezpieczną. Jest tylko nadzieja, że wróci to co było wcześniej. NIE WRÓCI!!! Mały kubeł zimnej wody!!!
                      Tresura: facet powoli pierze mózg... uzależnia swoje humory, swój stosunek do Ciebie Twoim zachowaniem się... Masz akceptować wszystko u niego... Masz być szczęśliwa jak któregoś dnia uśmiechnie się do Ciebie, masz się....BAĆ!
                      Tak można się zastanowić czy ofiary przemocy reagują jak pies Pawłowa?? Takie mnie teraz naszło skojarzenie.
                      Pewne jest to, że jemu zależy na Tobie, ale nie w ten sposób jak myślisz. Chce Ciebie przedmiotowo a nie podmiotowo. Będzie powoli na zimno wywoływał u Ciebie lęki, lęki przed odrzuceniem, przed coraz silniejszą agresją. Możesz próbować z nim racjonalnie rozmawiać i co to da? Nic. Niestety nic. Jeszcze się buntujesz, jeszcze szukasz wspólnego języka, ale to tylko chwilę potrwa, za chwilę dowiesz się, że to wszystko jest WYŁĄCZNIE TWOJĄ WINĄ!!! Z czasem w to uwierzysz. Bo przecież jakbyś inaczej się zachowywała, to PAN I WŁADCA nie miałby fochów. Tresury ciąg dalszej.
                      Myślisz, że z Tobą będzie inaczej?? Nadzieja matka głupich.
                      Im bardziej będziesz się buntować tym bardziej będzie agresywny. Tresowana kobietka ma swoje zdanie?? Feeee, nieładnie.
                      Skoro argumentacja nie starczy, to trzeba głupią postraszyć. Powoli się zaczyna.. Wpierw wyzwiska, poniżanie - ot taka przemoc psychiczna, potem nadchodzi okres dla bardziej zaawansowanych przemocowców, czujących się bezkarnie...
                      Przemoc psychiczna - jeżeli nie dasz rady i on się poczuje bezkarnie, będzie gorzej. Po niej następuje przemoc fizyczna. Zaczyna się, ot tak szarpnie, ot tak zatamuje Ci przejście, ot tak uderzy. Jeżeli to zignorujesz to PAN I WŁADCA chętnie z tego skorzysta. Ofiara jest już w pewnym sensie uzależniona, bo łatwo wybacza, więc można być bezkarnym, skoro słodka idiotka?
                      Powoli do przemocy psychicznej dołącza przemoc fizyczna, do niej powoli skrada się przemoc seksualna, a w tle niezauważalnie zaczyna dominować przemoc ekonomiczna.
                      Pół biedy jest jak jesteście sami, a jak jest jak są dzieci?
                      Nieee nie myśl, że je oszczędzi. Tu się mylisz, nie oszczędzi. Z prostego powodu. Jesteś kobietą i za własne dziecko oddałabyś życie, więc co najbardziej Ciebie zaboli? Atak na dziecko. Skorzysta z tego. Z czasem będzie miał w d... dobro dziecka, ważniejsze będzie jak Ciebie zrani. Dziecko nie ma znaczenia.
                      Powoli wchodzisz w 3 fazy: 1 faza narastającego napięcia (Tomaszek się wszystkiego czepia, bo źle robisz), 2 faza atak (Tomaszek zirytowany Ciebie tylko słownie atakuje, potem dojdą inne efekty, grożenie uderzeniem, uderzenie), 3 faza miodowy miesiąc (Tomaszek żałuje za swoje błędy i wypaczenia, niemal nosi Ciebie na rękach, prosi o wybaczenie, a Ty jak rasowa blondynka cieszysz się z jego nawrócenia i masz znowu nadzieję, że będzie lepiej). Początkowo między fazami jest długi czasookres, który z czasem się coraz bardziej skraca. Im bardziej się bronisz, im bardziej chcesz zachować swoją tożsamość tym bardziej skraca się okres Twojego bezpieczeństwa i tym szybciej następuje atak.
                      W końcowej fazie, jeżeli masz jeszcze siły, zaczynasz czuć nienawiść, do siebie, że dałaś się tak stłamsić, do niego, że Ciebie gnoisz.
                      W końcowej fazie jesteśmy już tylko wrakami, które walczą o ostatnie poczucie własnego człowieczeństwa...
                      Z Tobą będzie inaczej, tak wiele uważa. Wróć do tego postu za jakieś 2-3 lata i wtedy powiedz mi na ile się myliłam.
                      Kobiety przechodzące terapię dla ofiar przemocy automatycznie przerzucane są na terapię współuzależnienia. Dlaczego? Na terapii ofiar dużo dowiadują się o sobie, agresorach, ale potem jest potrzebna terapia by emocjonalnie uwolniła się od agresora.
                      Czytając Twój post odniosłam wrażenie, że piłaś jak go pisałaś, bo zdradzają to literówki. Jednak dobre jest to, że szukasz pomocy, a prędzej informacji jak sobie radzić z tym wszystkim. Dobry jest zawsze ten pierwszy krok.
                      Jeszcze jedno... Jeżeli myślisz, że z Tobą będzie inaczej.
                      Postaw na szali jego stosunek do Ciebie i Twój stosunek do niego? Czy raniłabyś go jak on to robi? Czy używałabyś takie słowa do osoby, którą kochasz? Dlaczego chcesz wszystkiego co najlepsze dla osoby, którą kochasz i unikasz ranienia go, natomiast on tego nie robi?
                      Myślałaś pod tym kątem? "

              • zuzi.1 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 01.02.12, 12:52
                I jeszcze wrzucę tu z innego wątku patronki.slonka "mąż robi ze mnie wariatkę" profil psychologiczny agresora z książki Hirigoyena "Molestowanie moralne oraz to kim jest ofiara

                Cytat z recenzji ksiązki: "Profil psychologiczny agresora

                W swojej pierwszej pracy Hirigoyen charakteryzuje agresora jako typ perwersyjno-narcystyczny. Chodzi tu o osoby traktujące innych instrumentalnie i nie odczuwające żadnych wyrzutów sumienia z powodu wykorzystywania ich i poniżania. Prześladowca przez cały czas utrzymuje, że postępuje słusznie, i że ofiara na takie traktowanie zasłużyła albo, że o takie traktowanie zabiega ("on/ona to lubi!"), nie ma więc prawa się skarżyć.

                Ponieważ jednostki perwersyjno-narcystyczne same zostały zranione w dzieciństwie - nie były bowiem traktowane jak istoty ludzkie, lecz jak przedmioty - odtąd odtwarzają tę sytuację, poniżając i niszcząc innych. Są narcystyczne, co przejawia się u nich jako megalomania, brak afektów, a w szczególności niezdolność do empatii, jak też do uczucia żalu po stracie kogoś bliskiego. Często doznają one względem innych uczucia zawiści i zazdrości. Cechują je aroganckie postawy i zachowania.

                Ponieważ w związku z wczesnym okresem życia, osobnicy perwersyjno-narcystyczni nie mogli się zrealizować, nie potrafią czerpać z życia przyjemności. Dlatego, próbują przeszkodzić w tym innym. Szczęście i sukcesy innych stawiają im bowiem przed oczyma ich własne porażki. W imię samoakceptacji muszą kogoś niszczyć, ponieważ jego żywotność i sukcesy budzą w nich zazdrość, przeradzającą się następnie w nienawiść. Natomiast cudze cierpienie i porażki sprawiają im przyjemność, gdyż czują wtedy, że mają nad nim przewagę. Deprecjonowanie i poniżanie bliźnich jest więc dla jednostek perwersyjno-narcystycznych sposobem funkcjonowania, który je dowartościowuje i pozwala czuć się wyższymi. U podstawy tych zachowań tkwi głęboko zakorzenione poczucie niższości.

                Osoby perwersyjno-narcystyczne nie potrafią wziąć na siebie odpowiedzialności za własne czyny. Mają skłonność do spychania wszystkiego, co negatywne, na innych. Mechanizm przypisywania innym osobom winy za to, co im samym się przydarza, za własne błędy i niedociągnięcia, jest dla nich sposobem obrony przed własnym cierpieniem, bólem, uczuciem zwątpienia. Tam, gdzie normalnie pojawia się poczucie winy, rodzi się nieznośny, psychotyczny lęk, rzutowany z wielką siłą na ofiarę - kozła ofiarnego. Ten ostatni odgrywa rolę pojemnika na wszystko to, czego osobnik perwersyjno-narcystyczny nie może i nie umie znieść.

                Osoby, funkcjonujące w sposób perwersyjny, mają tylko jeden cel - zdobycie władzy oraz dominację nad innymi. Czy jest to u nich świadome, czy nie, nie potrafią zachowywać się inaczej, gdyż jest to typowy dla nich mechanizm obronny, chroniący je przed wewnętrzną dezintegracją. "

                C.d. cytatu:
                "Kim jest ofiara?

                Czy ofiary molestownia moralnego odznaczają się jakimiś specyficznymi cechami osobowości? W przeciwieństwie do obiegowego przekonania, zgodnie z którym, jeśli ktoś jest molestowany moralnie, to dlatego, że ma po temu "wewnętrzne predyspozycje", de facto ofiarą molestowania psychicznego może być każdy. Innymi słowy, z badań wynika, że nie istnieje żaden szczególny profil psychologiczny ofiary.

                Nawet jeśli sądzi się czasem, iż na molestowanie moralne narażone są zazwyczaj osoby słabe lub wyjątkowo wrażliwe, w praktyce wcale tak nie jest. Często są to bowiem ludzie o silnej osobowości, nie wahający się otwarcie głosić swoje poglądy, jednostki zrealizowane i pełne życia, czym mogą w innych wzbudzać zazdrość. Bywa też, że ofiarami przemocy psychicznej są osoby szczególnie zdolne czy wyjątkowo kompetentne, a więc mogące stawiać w cieniu kogoś z otoczenia. "
                • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 01.02.12, 13:13
                  >jednostki zrealizowane i pełne życia,

                  Najwyraźniej stanowczo za mało jednak wiem, o przemocy psychicznej. Zawsze uważałam, i na forach mnie w tym utwierdzano, że ofiarami przemocy są osoby o pewnych predyspozycjach, nie dość pewne siebie, zakompleksione. I to cały czas stwarzało we mnie dysonans, bowiem jestem jednostką zrealizowaną, pełną życia, a jednocześnie jestem ofiarą przemocy. To ciągle nie dawało mi spokoju. Dlaczego zatem te jednostki, które teoretycznie powinny umieć odpierać ataki przemocowca, dają się sprowadzić do roli ofiary?
                  • zuzi.1 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 01.02.12, 13:21
                    Bo są mało asertywne, mało konsekwentne, za mało mają zdrowego egoizmu w sobie, wyniosły złe wzorce zachowań z domu (np. wzorzec matki polki realizowany w stosunku do męża...) itp. a mąz to świetnie wykorzystuje wyłącznie dla wąłsnej wygody, kochają naprawdę, są z natury dobrymi ludźmi, wierzą drugej osobie i łudzą się tym, że nie wybrały sobie na męża potwora...i tak życie biegnie... Są różne poziomy tych przemocowców, jedni sa tylko trochę agresywni, często są to rodzaje takiej bardziej biernej agresji niż takiej typowej agresji, ale są też tacy z jakimi miała do czynienia ania_blue, prawdziwe agresywne bestie...Plus te miodowe miesiące, zasłony dymne ze strony przemocowca i rzeczywiscie można się pogubic o co naprawdę chodzi i dlaczego tak ta relacja z przemocowcem wygląda....
                      • blue_ania37 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 01.02.12, 13:44
                        Wiedziałam wszuystko, że takie zjawisko jest, ale to nie dotyczyło mnie.
                        Takie miałam myślenie.
                        Tak byłam wyprana i tak się bałam.
                        a propo porzedniego pytania.
                        Moje zapiski to jedno mam tam innego nicka, do którego zgubiłam hasło stąd się "urodziła blue_ania".
                        To co Ty wkleiłaś to odpowiedż na moje zapiski.
                        A
                    • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 01.02.12, 13:58
                      Dzięki Zuzi, to właśnie o mnie, za mało zdrowego egoizmu i to wszystko, o czym piszesz. Wzorców z domu nie miałam, bo wychowywałam się praktycznie bez ojca.
                      O zjawisku przemocy psychicznej dowiedziałam się niedawno, ja faktycznie wcześniej czułam się po częsci winna, bo przecież w związku zawsze winne są dwie strony! Tak, w normalnym związku, gdzie zdarzają się typowe różnice zdań, tak jest, ale nie w takim, gdzie jest przemoc psychiczna i przemocowiec celowo wmawia ofierze poczucie winy, na tym bazuje.
                      Naiwność i łatwowierność, ocenianie innych na podstawie swojego charakteru, niepodejrzewanie u innych złych intencji, bo samemu się ich nie ma.
                      Na forach (szczególnie na tym ostatnio) czasami sugerowano mi, że celowo umieściłam się w roli ofiary, że czerpię z tego profity, że to dla mnie wygodne????? Prawdę mówiąc trochę zgłupialam, trochę się dałam wmanewrować (znowu ta naiwność), ale teraz znowu, na szczęście, inaczej na to spojrzałam. Dziękuję dziewczyny, trochę mnie wyprostowałyście, czasami naprawdę myślę, czy ze mną jest wszystko oksad
                      • zuzi.1 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 01.02.12, 14:07
                        I jeszcze to herta jest b. ważne:
                        "Naiwność i łatwowierność, ocenianie innych na podstawie swojego charakteru, niepodejrzewanie u innych złych intencji, bo samemu się ich nie ma."
                        Ty herta jestes jak najbardziej normalną, rozumną osobą, wiele czytam twoich wypowiedzi i tak uważam, na ich podstawie. Zbyta łatwo jednak dajesz sobą mężowi manipulowac, jak również wmawiac sobie różne rzczy na swój temat innym ludziom. Musisz wypracowac sobie swoje silne JA i tego się trzymac, tj. wiedziec swoje na swój temat i nie dac się zbic z tropu NIKOMU!!!!! ani męzowi ani innym osobom, Ty znasz siebie najlepiej, skoro nie masz sobie nic do zarzucenia, to znaczy, że WINA LEŻY PO STRONIE TWOJEGO MĘŻA. Jedynie co to jestes b. mało wymagająca od niego i b. mało konsekwentna w stosunku do niego. Ja z takim panem albo bym się pozabijała albo pan by się mnie przestraszył i odpuścił sobie wszelkie jazdy. Zacznij traktowac swojego męża jak Twojego WROGA, który moim zdaniem takim wrogiem dla Ciebie po prostu jest (z tego co opisujesz na temat jego zachowan) i na pewno bycie służącą takiego gada tpo FATALNY pomysł. Zacznij kobieto byc prawdziwą EGOISTKĄ< tj. dbaj przede wszystki o sibie i dzieci a męża konsekwentnie olewaj, ale w taki inteligentny sposób, nie po chamsku i graj mu na nerwach, tak jak on tobie. Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie, już wiele w tej relacji nie stracisz, a byc może oszczędzis sobie sporo nerwów...
                        • zuzi.1 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 01.02.12, 14:32
                          I jeszcze to herta jest b. ważne:
                          "Naiwność i łatwowierność, ocenianie innych na podstawie swojego charakteru, niepodejrzewanie u innych złych intencji, bo samemu się ich nie ma."
                          Tak nie można postępowac, jeżeli tak masz, to MUSISZ się tego jak najszybciej oduczyc, powinnas byc przebiegła, nie naiwna, 10 razy analizowac różne sytuacje pod kątem ew. zagrożeń, Ty masz na codzień do czynienia z chorym psychicznie człowiekiem, z taką osobą nalezy się obchodzic jak z bombą która w każdej chwili może wybuchnąc i Ci porządny bałagan z życia zrobic...Tu nie może byc miejsca na naiwnosc i łatwowiernosc...ten pan to jest osoba mocno Tobie nieprzychylna, taki wróg zwyczajnie, mimo, że mąż niestetty...
                          • puzzle33 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 01.02.12, 15:32
                            Parokrotnie utożsamiasz przemocowość z chorobą psychiczną, a to nie tak; przemocowość łączy się z psychopatią, której nie uznaje się za jednostkę chorobową, a immanentą cechę osobowości, niepodlegającą zresztą leczeniu w procesie takiej czy innej terapii. Wśród psychiatrów krąży smutny dowcip, że jeśli komuś udało się wyleczyć psychopatę, widocznie ów ozdrowieniec nigdy nie był psychopatą. Przemocowość nie jest jednostką chorobową, może towarzyszyć schorzeniom psychicznym, ale sama w sobie nie jest chorobą.
                            • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 01.02.12, 16:54
                              Myślę, że Zuzi używa określenia chory psychicznie w potocznym znaczeniu, w takim, jak się o kimś mówi, że jest nienormalny, nie myśląc, że jest zaburzony, tylko jego zachowanie jest nietypowe, nieracjonalne.
                              Na stronach Niebieskiej linii jest też informacja na temat nieuleczalności skłonności przemocowych. Miałam przez chwilę nadzieję, że może jakby udało mi się namówić męża na terapię, coś by z tego było. Raz nawet zgodził się pójść na dwudniowe warsztaty radzenia sobie ze złością, bo to nie takie stygmatyzujące, wszyscy bardziej lub mniej się denerwujemy, złościmy, rodzice na dzieci, żony na mężów, pracownicy na zwierzchników. Poszedł, wrócil cały zachwycony, trenował nowe techniki porozumiewania się, mnie tez korygowałsmile Wystarczyło na niecały miesiąc, napięcie świąteczne spowodowało, że w Wigilię coś w nim pękło i zachowal się znowu niezwykle nieprzyjemnie, jako ofiarę dla odmiany wykorzystał córkę. Po trzech dniach wybuchł ze zdwojoną siłą i tyle zostało z warsztatówsad
                            • zuzi.1 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 01.02.12, 18:02
                              Masz zapewne rację puzzle, ja jestem jedynie laikiem, nie jestem ani psychiatrą, ani psychologiem, stąd pewne niuanse tych zagadnien są mi zupełnie nieznane. Powiedzmy, że to utożsamianie przemocowości z chorobą psychiczną w moich wypowiedziach to takie trochę uproszczone myślenie laika, który jakoś sobie próbuje pewne dziwne zachowania ludzkie tłumaczyc...
                          • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 02.02.12, 10:41
                            Ja już wcześniej spotkałam się z opisem zjawiska wyuczonej bezradności. Nie wszystko u mnie się zgadza, bezradność z pewnością dotyczy całkowitej niemocy w kwestii dogadania się z mężem, ale też ten mój paraliżujący lęk przed zrobieniem ostatecznego kroku, przed złożeniem pozwu i reakcją na niego męża, a nade wszystko przed wywróceniem życia do góry nogami, przeprowadzką, samodzielnym radzeniem sobie ze wszystkim, to na pewno wypływa z długoletniego związku z przemocowcem. Strasznie ciężko poradzić sobie z tym lękiem, tym bardziej, że mój związek zaczął się wcześnie, mąż był właściwie moim pierwszym poważnym chłopakiem, nie miałam porównania z innymi, no i przemoc trwa już bardzo, bardzo długosad
                            Dzięki za linka, część z zamieszczonych w nim informacji znam, część jest dla mnie nowa.
                            • blue_ania37 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 02.02.12, 10:51
                              bezradność z pewnością dotyczy całkowitej niemocy w kw
                              > estii dogadania się z mężem,

                              I to należy przerwać, niemoc będzie zawsze i NIGDY SIĘ NIE DOGADASZ,
                              ale też ten mój paraliżujący lęk przed zrobieniem
                              > ostatecznego kroku, przed złożeniem pozwu i reakcją na niego męża, a nade wszys
                              > tko przed wywróceniem życia do góry nogami, przeprowadzką, samodzielnym radzeni
                              > em sobie ze wszystkim, to na pewno wypływa z długoletniego związku z przemocowc
                              > em.

                              Po też jest życie nawet fajnesmile.
                              Masz o niebo lepszą sytuację, odchowane dzieci, dobrą pracę, majątek.
                              Ja nie mam nic, tylko pracę za ne bardzo dużo pieniędzy, brak dachu nad głową i małe dziecko.
                              Jak pierwszy raz przepaliła mi się żarówka to nei wiedziałam co robić ale zawsze można poprosić sąsiadasmile
                              Nie warto analizować za długo...bo to do niczego nie prowadzi.
                              Nic się nie zmieni.
                              Na co czekasz? na cud? przecież gdyby miał być to by już dawno byłsmile
                              A
                                    • blue_ania37 Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 02.02.12, 12:21
                                      Byłaś u adwokata? masz wybranego? Po dwóch rozmowach z adwokatką byłam już mądrzejszasmile
                                      Powie Ci jakie papiery masz zbierać.
                                      Chcesz rozwodu bez orzekania z orzekaniem?
                                      Cokolwiek potem wymyśli Twój mąż nie będzie miało już na Ciebie wpływu.
                                      Ja poczułam jakbym zdjęła okulary, które nosiłam choć nie potrzebowałam.
                                • listylisty Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 04.02.12, 00:44
                                  Ja się kuliłam i bałam przez 25 lat .11 lat temu zrobiłam ruch ,wniosłam pozew o rozwód , ale odpuściłam .Dziecko było nieletnie , ON się obiecał poprawić ,ja zajęłam się budową domu .No nie !Nigdy się nie kuliłam! Między nami była ciągle walka .Musiałam odpierać ataki.Kiedyś ,dawno temu , pomyślałam ,że odpuszczę , stulę uszy , ale było jeszcze gorzej. Zero seksu . Zero zainteresowania domem. Komputer , telewizor .Nonszalancja w wydatkach .Ja zarabiam więcej.Nawet nie jeździ samochodem !Ja musiałam go wozić wszędzie .Ma prawo jazdy , ale go nie używa (??).
                                  Kiedyś tak szarpnął krzesłem , na którym siedziałam ,że się wywaliłam. Rano mnie za to przepraszal , a ja go poklepałam po plecach , że ok ,nic się nie stało (!!!).
                                  Od lipca zeszłego roku jestem rozwódką .
                                  Wreszcie.
                                  Czego się boisz?
                                  Ja chcę być kochana tak ja ja chcę.A Ty?
                                    • herta_m Re: Do Herty 07.02.12, 12:07
                                      Dzięki Zuzi, poszukam. Czy w książce piszą tylko o tym, jak nie wpaść w sidła przemocowca, czy też jak postępować z takim, gdy się miało już nieszczęście wpaść? W tej chwili praktyczne rady co do tego drugiego bardziej mnie interesują.
                                      • zuzi.1 Re: Do Herty 07.02.12, 12:20
                                        Tam są głównie w większości rady praktyczne jak sobie radzic z różnego typu przemocowcami, cwiczenia konkretnych zachowań jak sobie pomóc i jak te relacje prowadzic, plus objaśnienia jakie poziomy tych uzaleznień występują, wyśmienita książka, cena ok. 30 zł.
                                        • puzzle33 Re: Do Herty 07.02.12, 12:28
                                          ....czyli jak przystosować się do nienormalności? Przeczytałam okazjonalnie to i owo i wniosek z lektury wysnułam/powielam jeden: każde dostosowanie się do reguł narzucanych przez przemoc prowadzi do degradacji osobowości. Czy to jest normalność? Dla niektórych zapewne tak. Wystarczy wyrazić zgodę, że przestaje się istnieć jako odrębna osoba, a staje się elektronem krążącym wokół przemocowca. Dalej jest już tylko zatracenie, ale i to jest kwestią wyboru.
                                          • puzzle33 Re: Do Herty 07.02.12, 12:32
                                            puzzle33 napisała:

                                            > . Dalej jest już tylko zatracenie, ale i to jest kwestią wyboru.
                                            Zatracenie siebie z wszystkimi konsekwencjami: niesamodzielność, utrata poczucia własnej wartości, zagubienie sensu życia, odcięcie się od emocji, marazm i depresja.
                                            • herta_m Re: Do Herty 07.02.12, 15:59
                                              Z wymienionych cech zatracenia siebie mam tylko (aż) tę pierwszą: niesamodzielność. Z niewymienionych: lękliwość, niechęć przed podejmowaniem wyzwań, wyolbrzymianie przeszkód. Taka bezsilność i głupie czekanie na to, że coś się wydarzy, co pozwoli mi zmienić życie. Oprócz czekania pozorne ruchy, szybko porzucane przy jakimkolwiek niepowodzeniu. Byłam u prawniczki przy fundacji, okazało się, że dziewczyna jest na stażu, nie umie odpowiedzieć na podstawowe pytania, zraziłam się i więcej nie poszłam. Kolejny miesiąc w plecy.
                                              Teraz mam wymówkę: jest potwornie zimno, jestem przemęczona, przeziębiona, nie mogę się włóczyć po mieście, wracam pędem do domusad Na wiosnę będą roztopy, powodzie, latem upałysad A tak na serio, jak tylko się podleczę, zapisuję się do prawnika w Centrum Praw Kobiet, tam są, mam nadzieję, kompetentni fachowcy.
                                              • blue_ania37 Re: Do Herty 07.02.12, 19:19
                                                Mnie na początku wyprostowała prawniczka z niebieskiej linii.
                                                Po tym się podniosłam i było już lepiej.
                                                Nie zwalaj winy na pogodę!
                                                Weż sprawy w swoje ręce,naprawdę możesz pisać do mnie na gazetową, będę wysyłać ci smsy z listą zadań na codzieńsmile
                                                Z tego da się wyjśćsmile
                                                A
                                                • puzzle33 Re: Do Herty 07.02.12, 19:47
                                                  blue_ania37 napisała:

                                                  > Z tego da się wyjśćsmile
                                                  Ale niektórzy nie chcą; wygodnie im w skurczonej pozycji ofiary. Można i tak. Przebogate są formy życiasmile
                                                  • herta_m Re: Do najmądrzejszych 07.02.12, 20:37
                                                    Mam pytanie do kobiet, które bez zmrużenia oka wydają wyrok na ofiary przemocy, że same sobie winne, że im tak wygodnie, że na własne życzenie, że bluszcze emocjonalne: ile lat trwałyście w związku przemocowym? Ile lat minęło, zanim zrozumiałyście, że w nim tkwicie, wcześniej robiąc, co w Waszej mocy, żeby było dobrze, bo miałyście wiarę, że jeszcze może być dobrze? Ile czasu zajęło, by się podnieść, powiedzieć dość i złożyć pozew?
                                                    A może nie wszystkie panie wszechwiedzące i krytykujące przeszły przez pułapkę przemocowca, ktory w okresach miesiąca miodowego jest oddanym, kochającym, uczciwym człowiekiem, ktory zdaje się już radykalnie zmieniać? Może problem znają z teorii, ale zdaje im się, że lepiej wiedzą, jak to jest?
                                                    Przypuszczam, że im dłużej trwa okres, w ktorym ofiara nie zdaje sobie sprawy z podlegania przemocy (bo w związku zawsze winne są obie strony, bo sama nie jest święta, jak o sobie myśli, bo wszystkie małżeństwa się kłócą), tym trudniej potem z takiego związku odejść, wywracając dotychczasowe życie do góry nogami, skazując się na niedostatek, zabierając być może dzieciom możliwość poprawy sytuacji materialnej w przyszłości, tracąc dorobek życia. Wiem, to wszytko nic nie warte wobec możliwości uwolnienia się, ale też mimo wszystko warte przygotowania się, wzmocnienia, zabezpieczenia pod różnymi względami, żeby potem nie żałować, że się coś zaniedbało, że działało się zbyt szybko i nierozważnie.
                                                  • garibaldia Re: Do najmądrzejszych 07.02.12, 20:45
                                                    Dzieci prawie dorosłe i ponoć ze świetnym wykształceniem to sobie świetnie poradzą, po ojcu też będą dziedziczyć, Ty zarabiasz więcej od męża. Więc tak konkretnie o co pytasz z tym strasznym przyszłym niedostatkiem?

                                                    Jeśli bedziesz chciała to się rozwiedziesz, nie będziesz chciała to się nie rozwiedziesz. Ale jak będziesz długimi latami marudziła na forum na jedno kopytko jaka Ty ofiara i jaki on kat, nic nie zmieniając, to zmęczysz wszystkich czytalników i przestaną Cię poważnie traktować. Wiecznych narzekaczy niedziałaczy nikt nie lubi.
                                                  • puzzle33 Re: Do najmądrzejszych 07.02.12, 21:12
                                                    Wyszłam z przemocowego związku po 27 latach. Powiem Ci szczerze, że nie miałam pojęcia w jakim schemacie funkcjonuję. Oczy na realną osobę ex otwarła mi jego zdrada/zdrady i jego zachowanie związane z nimi, Internet także. Skoro już zobaczyłam, w czym współuczestniczę, nie mogłam udawać ślepej. Musiałam podjąć stosowne działanie, odpowiednie do zaistniałej sytuacji. Jakby to brzmiało śmiesznie i naiwnie, przeniosłam przez życie zbiór podstawowych zasad, wśród których godność ma niebagatelne miejsce. Wszystko ma swoją cenę i rozumiem kobiety, dokonujące innych wyborów. Ktoś wybiera pełną michę, ktoś ścieranie się z rzeczywistością, aby tę michę zapełnić. Wybór stanowi indywidualną sprawę.
                                                  • blue_ania37 Re: Do najmądrzejszych 07.02.12, 23:20
                                                    Byłam z nich 10 lat, może krótko może długo...
                                                    Doznałam dużo, i gdyby to była tylko przemoc psychiczna.
                                                    Dobiła mnie jego zdrada... i po tym nic ni ebyło już do naprawienia.
                                                    Przeleżałam..przesiedziałam...dwa tyg pod prysznicem...i stwierdziałam, że ni ewarto...zauważyłam,,,że ktoś jest kto chce mi pomóc...od tej pory zdrowieje...
                                                    A
                                                    Nie warto odrzucać pomocy..
                                                  • herta_m Re: Do najmądrzejszych 08.02.12, 10:25
                                                    W znakomitej większości przypadków dopełnieniem i czynnikiem najsilniej motywującym dla poniżanej i źle traktowanej żony jest zdrada małżonka. Można latami tkwić w związku przemocowym i nie zdawać sobie z tego sprawy, jednak zdrada jest ostatecznym przypieczętowaniem rozkładu małżeństwa. I myślę, że kobiecie zdradzonej, tak ostatecznie poniżonej, bo zdrada ze strony małżonka, ktory do tego stosuje przemoc psychiczną, jest takim właśnie ostatecznym poniżeniem, bowiem ona na przekór jego zachowaniom wciąż się stara, wciąż ma nadzieję, wciąż zabiega o naprawę małżeństwa, a on w zamian znajduje sobie inną kobietę, jednak łatwiej podjąć decyzję o rozwodzie. Myślę, że to bardzo silny bodziec dla kobiety i z lektury tego forum wyłania się obraz kobiet, ktore ostateczną decyzję o rozwodzie podejmowały właśnie z chwilą odkrycia zdrady męża.
                                                    Ja tego bodźca nie mam, mąż mnie nie zdradził, nie dał mi tej satysfakcji, może wie, że to byłby ten ostateczny bodziec dla mnie? Zdrada psuje też jego wizerunek wspaniałego, oddanego męża i ojca, którego wciąż ośmiela się krytykować niewdzięczna żona. Nie, on sobie na taką rysę na charakterze idealnego pana domu nie może pozwolić. Czasem myślę: szkodasad
                                                  • puzzle33 Re: Do Herty 07.02.12, 20:56
                                                    Moja koleżanka objaśniła mi kiedyś w prosty sposób podłoże przemocowych związków: jest śrubka, znajdzie się i nakrętka. Zdaję sobie sprawę, że moja odpowiedź jest nieadekwatna do Twojego postu, ale coś jest na rzeczy, dlatego pozwalam sobie naklikać.
                                  • herta_m Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 08.02.12, 16:00
                                    Dla autorki wątku odnalazłam dziś bardzo dobry tekst o przemocy psychicznej, w którym ja jakiś czas temu odnalazłam doskonale wszystko, z czym miałam do czynienia w związku. Doznałam niemal każdego przejawu tejże przemocy, co do joty, jednych w początkach związku (chorobliwa zazdrość, kontrola, izolacja), innych później. Polecam tę lekturę każdej kobiecie, która nie umie rozpoznać siebie jako ofiary przemocy psychicznej (uprzedzam, długie):
                                    Przemoc w związku dwojga ludzi nie polega wyłącznie na wykorzystywaniu fizycznej przewagi jednej ze stron w celu zniewolenia, molestowania seksualnego i bicia partnera, lecz także na psychicznym znęcaniu się nad nim, lżeniu i urąganiu jego godności osobistej. W przypadku, gdy partner posuwa się tylko do tego drugiego rodzaju przemocy, jego ofiara często sama nie jest pewna, czy ten typ zachowań mieści się w granicach normy burzliwych związków, czy może je przekracza. Wątpliwości wykorzystywanej w związku strony są tym większe, że jej partner potrafi być czarujący, troskliwy i uprzejmy, aż do czasu niekontrolowanego wybuchu złości, za który winą obarcza właśnie ją, maltretowany przez siebie obiekt.

                                    Jak rozpoznać osobę, która wykorzystuje emocjonalnie partnera? Szukaj raczej schematów postępowania, których celem jest kontrola, ograniczenie swobody, w tym podejmowania ważnych wyborów życiowych i sponiewieranie swojej towarzyszki życia niż pojedynczych przypadków zachowań.

                                    Zachowania, które kwalifikują się jako akty przemocy psychologicznej dzieli się na następujące kategorie:
                                    Destrukcyjna krytyka i werbalna agresja: przedrzeźnianie, krzyk, oskarżanie, obrzucanie wyzwiskami
                                    Taktyki wywierania presji: zabieranie dzieci, pieniędzy, kluczy, samochodu, wyłączanie telefonu, rozpowiadanie fałszywych informacji na temat partnerki.
                                    Okazywanie pogardy: lekceważenie, poniżanie przy obcych ludziach, przerywanie rozmów telefonicznych, brak szacunku dla pracy, wysiłków i opinii partnerki
                                    Izolowanie: kontrolowanie lub blokowanie rozmów telefonicznych, narzucanie swojej woli w sprawie, gdzie partnerka wychodzi i z kim się spotyka, utrudnianie kontaktów z rodziną i przyjaciółmi
                                    Prześladowanie: śledzenie, stałe weryfikowanie, czy partnerka mówi prawdę, zaglądanie do jej korespondencji, publiczne zawstydzanie partnerki
                                    Grożenie: wykonywanie grożących gestów, niszczenie osobistych przedmiotów ofiary, rzucanie tym, co „się nawinie pod rękę”, kopanie w ściany, wymachiwanie nożem, onieśmielanie swoją siłą, straszenie użyciem przemocy fizycznej
                                    Zaprzeczenie: oskarżanie partnerki o to, że sprowokowała przemoc, publicznie odgrywanie kogoś sympatycznego, pomocnego, delikatnego, szarmanckiego.

                                    Osoby o silnych skłonnościach do wykorzystywania i znęcania się nad innymi najpewniej można wskazać na podstawie ich poprzednich związków. Jeśli stosowały w nich przemoc emocjonalną, nie inaczej będą się zachowywać w związku z tobą. Nie popełniaj błędu myślenia, że „ze mną będzie inny, to była jej wina” – właśnie do takiej wersji będzie cię przekonywał „emocjonalny sadysta”. Osobnicy, którzy wykorzystywali psychicznie i fizycznie swojego partnera, prawie bez wyjątku, twierdzą i nierzadko głęboko w to wierzą, że to oni byli ofiarą w ich związku.

                                    Inne cechy i skutki zachowania osoby, która w związku dopuszcza się terroru psychicznego:
                                    Twój partner traci panowanie nad sobą z błahych powodów
                                    Obsesyjnie podejrzewa cię o zdradę lub chęć zdradzenia go
                                    Ma bardzo sztywne poglądy na to, co przystoi kobiecie, a co nie i nie możesz z nim racjonalnie na ten temat dyskutować.
                                    W waszym związku wszystko jest podporządkowane nastrojom twojego partnera do tego stopnia, że pozostajesz ciągle czujna, starasz się odgadywać jego oczekiwania.
                                    Nic nie jest mniej pewne niż jego humor. W jednej minucie czuły, w drugiej okrutny.
                                    Nie znosi, gdy pragniesz prowadzić jakąś część życia towarzyskiego bez niego.
                                    Mówi ci, jak się masz ubierać, z kim się masz przestać przyjaźnić, stara się kontrolować sfery „autonomiczne” twojego życia.
                                    Boisz się go, zrobisz wiele, właściwie prawie wszystko, by tylko się nie zdenerwował.
                                    Pod wpływem jego złości i gróźb zmieniłaś wiele rzeczy w swoim życiu, z wielu zrezygnowałaś, żeby go nie „prowokować”.
                                    Poza popychaniem i szturchaniem, stosuje inne metody zgnębienia cię: używa wyzwisk pod twoim adresem, długo się do ciebie nie odzywa, grozi ci.
                                    Gdy mówisz, że jesteś zdecydowana odejść, nie waha się sięgnąć po ostateczne argumenty; straszy cię, że się zabije, że będziesz go miała na sumieniu...

    • milena.wandelt Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 03.04.19, 12:11
      Milena Wandelt21 min. temu

      bardzo się cieszę że w końcu gwiazdy zaczynają mówić w prost ,bo na to wychodzi że tylko zwykłych ludzi dotyka przemoc a to nie prawda ,ja dopiero też teraz uwolniłam się .Weszłam w związek z synem adwokatki ,byłam młoda ,jeszcze nie doszło do ślubu a już teściowa powiedziała jak mieszkanie Mi się nie podobało że może inną żonę może sobie znaleźć ,całe małżeństwo tak wyglądało ,trzeba było podporzadkowac się nim ,ja po prostu tych ludzi się bałam ,pomimo ze wkładałam w mieszkanie dom pieniadze kupowałm jedzenie gdy ich syn ropieszczony jedynak pieniądze przeznaczał na komórki i swoje potrzeby ,ale Oni tak umieją się wybielic że zawsze próbowali winę na Mnie kobiety która cełe sercee wlozyła w małeznstwo ,już nie mówiąc o tesciu który palcem nie kiwnął w wychowaniu syna sam pierwszy był do krytykowania nie do doceniania ,a gdy pytam się męża dlaczego z ojcem nie rozmawia po co żeby Mnie poniżał ,więc to był wyrafinowana przemoc ,przed wszystkimi znajomymi udawają kim naprawdę są ,nawet mój syn z dziadkiem nie rozmawia bo jak On twierdzi dziadek go ścina ,nie jest godny jego osoby ,ja się odseparowałam od tych toksycznych ludzi ,czuje że żyje
    • damajah Re: Przemoc psychiczna czy mój wymysł??? 05.06.19, 00:26
      Twój mąż wygląda na psychopatę. Tak. Znam to z własnego doświadczenia.
      Na Twoim miejscu stanęłabym na głowie żeby znaleźć dobrego terapeutę i rozmawiała z nim i rozmawiała aż zdecydowałabym się na odejście od męża. Niestety z autopsji wiem jak wiele może znieść człowiek związany z kimś takim. I że często trzeba dojść do takiego dna żeby się odbić że aż nie chcę o tym pisać. Od Ciebie zależy czy uda Ci się uwolnić zanim dojdziesz do tego strasznego etapu kiedy uciekasz bo więcej nie zniesiesz i życzę Ci żeby Ci się udało. Mnie się nie udało tego ominąć, jednak finalnie udało mi się od męża odejść i była to najlepsza decyzja w moim życiu. I mimo że spędziłam z nim 19 lat - migiem odbudowuję swoje życie, cieszę się nim i czuję niebywałą ulgę i radość (w końcu!)
      Oby Tobie udało się wcześniej bo szkoda życia.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka