Dodaj do ulubionych

Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepetycje?

14.01.12, 23:33
Dostaliśmy odpowiedź na pozew o zmniejszenie alimentów z sumy 800 zł miesięcznie na dorosłą córkę, która studiuje, ale pracuje, zarabia, ma stypendium.

Okazało się, że jako studentka wydziału matematyki - musi mieć korepetycje z matematyki, miesięcznie około 300 złotych. smile

Nie dość tego, chociaż jest dorosła i nie rośnie, musi co roku kupować sobie 3 kurtki, liczby butów, spodni, garsonek, spódnic, klapek japonek, piżam, kapci, majtek - nie zliczę - sama odzież jest na sumę 4 tysiące złotych rocznie.

Ale ten koc co roku za 60 zł? Po co co roku kupować koc?!
Obserwuj wątek
    • altz Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 14.01.12, 23:38
      > Ale ten koc co roku za 60 zł? Po co co roku kupować koc?!

      Koc jest jej potrzebny do wózeczka. Musi mieć co rok nowy, bo ten stary się mechaci. wink
      • mola1971 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 14.01.12, 23:40
        altz napisał:
        > Koc jest jej potrzebny do wózeczka. Musi mieć co rok nowy, bo ten stary się mec
        > haci. wink

        big_grin big_grin big_grin
    • mola1971 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 14.01.12, 23:40
      Beata, weź ty się kobieto może wreszcie na swoim życiu skup a nie na życiu córki swego cudownego mena. To ile par majtek ona potrzebuje to jest jej sprawa. I ewentualnie jej ojca, jeśli dorosłej kobiecie (niebędącej jego kochanką) chce za majtki płacić. Na pewno to nie jest Twoja sprawa.
      Wpakowałaś się w kanał i albo sama z niego wyjdziesz, albo nie. Forum w wyjściu z tego kanału na pewno Ci nie pomoże, bo masz klapki na oczach.

      No i ponawiam pytanie - co Ty tu jeszcze robisz???
      • beata-12345 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepetyc 14.01.12, 23:47
        Mola, niestety wymagania dorosłej córki dotyczą również mojego życia, ponieważ mój mąż ma (potencjalnie) płacić za te koce i korepetycje studentki matematyki z matematyki.

        To jest jak najbardziej moja sprawa. smile
        • mola1971 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 14.01.12, 23:54
          Rozwiedź się zatem i jego problemy z córką nie będą Twoimi. Bo te najwyraźniej Cię przerastają. Tak bywa.
          • beata-12345 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 00:00
            To że ciebie mąż zdradził i porzucił to nie powód, żebyś wszystkich facetów tak oceniała smile)
            • mola1971 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 00:02
              Nikt mnie nie porzucił. Sama go wykopałam tongue_out A bronił się rękami i nogami big_grin
            • malgolkab Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 21:37
              beata-12345 napisała:

              > To że ciebie mąż zdradził i porzucił to nie powód, żebyś wszystkich facetów tak
              > oceniała smile)
              Twój też Cię zdradzał przecież, sama o tym pisałaśsmile jak mu się znudziło pukanko na boku, to stwierdził jednak, że zostanie z Tobą. Nie chce mi się cytować Twoich wypowiedzi nt obecnego małżonka, z których najłagodniejszą było dziad.
              Mola swojego wykopała, Tobie widocznie nie przeszkadza, że w trakcie bycia z Tobą miał kochankę - każdy ma co lubismile
          • beata-12345 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 00:03
            Sfrustrowana ryczącą czterdziestka smile) Wyluzuj smile)
            • mola1971 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 00:04
              Wiesz, w psychologii nazywa się to przeniesieniem smile
            • malgolkab Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 17.01.12, 09:49
              beata-12345 napisała:

              > Sfrustrowana ryczącą czterdziestka smile) Wyluzuj
              objawem sfrustrowania jest dla mnie wyjście za mąż za faceta, o którym się myśli tak:
              50 lat na karku, prawie dziad. Nie ma mieszkania, samochodu, przygarnęłam, zameldowałam, to znalazł sobie dupę w wieku 30 lat, największa puszczalska w mieście, wysyłają do siebie czułe mejle.

              Robił to samo w pierwszym małżeństwie. Wiem, bo znam historię i dotarłam do mejli.

              I nic tępaka życie nie nauczyło, znowu robi to samo.

              Dla mnie to męska szmata, nie facet.

              Nie dość tego, zero atrakcyjności, metr sześćdziesiąt w kapeluszu.

              Teraz błaga, żebym się opamiętała.

              Co mam z nim zrobić? Oczekuję na konstruktywne propozycje, jak gnojowi dokopać, żeby nigdy więcej nie zrobił tego innej kobiecie.
      • beata-12345 Co ja tu robię? 14.01.12, 23:50
        Ty na szczęście nie decydujesz, kto ma prawo wypowiadać się na tym forum smile

        Nie żyjemy w Korei smile)
        • mola1971 Re: Co ja tu robię? 14.01.12, 23:53
          Ja nie decyduję, ja pytam. Wszak sama swego czasu stąd się ostentacyjnie wyniosłaś. Moje pytanie zatem dotyczy Twojej zmiany decyzji a nie mojej.
          • florynka2012 Re: Co ja tu robię? 15.01.12, 00:15
            Jako osoba w "świeża" tu na forum i nie wciągnięta w żadne tutaj spory, spróbuje się bezstronnie odnieść do postu beaty. Nie ma znaczenia, ze córka zarabia, jeśli dalej studiuje i nie osiągnęła pewnego wieku ojciec ma obowiązek na nią płacić alimenty zgodnie z prawem. Wydatki 4 tys rocznie na dorosłą osobę na ubrania to nie jest jakaś wielka rozrzutność. Ceny ubrań w większym mieście nie są niskie. Jeśli chodzi o korepetycje to nawet studenci matematyki ich potrzebują jeśli sobie nie radzą- wcale to nie jest jakieś niespotykane. Alimenty są wysokie, ja tylko mogłabym pomarzyć o takich na moje nastoletnie dziecko. Ale zapewne ich wysokość zależy od zarobków ojca również. Droga Beato, to są konsekwencje związania się z facetem "z przeszłością". Powinnaś o tym wiedzieć zanim stał się Twoim mężem.
            • tautschinsky Re: Co ja tu robię? 15.01.12, 00:32
              florynka2012 napisała:

              Jeśli chodzi o korepetycje to nawet studenci matematyki ich potrzebują j
              > eśli sobie nie radzą- wcale to nie jest jakieś niespotykane.


              No niestety takich 'studentów' z bożej łaski jest coraz więcej. Kiedyś
              to studenci udzielali korepetycji, dzisiaj te biedaczki same muszą się
              posiłkować wsparciem co mądrzejszych kolegów i koleżanek. To jest
              niepoważne i świadczy o miernocie takiego studenta. Ktoś taki to już
              dorosły człowiek i jeśli nie radzi sobie z obranym kierunkiem, to znaczy,
              że trafiło na miernotę.
              • beata-12345 Zwykły tlumok 15.01.12, 06:32
                Tłumok, który idzie na studia matematyczne i bierze korepetycje na pierwszym roku studiów. Nie wiem po co, w ogóle idzie na studia, skoro bez korków nie jest w stanie nawet pierwszego semestru zaliczyć smile)
                • ro35 Re: Zwykły tlumok 15.01.12, 08:25
                  kobieto wyluzuj, przeginasz,
                  licealny poziom nauczania matematyki a studia w tym kierunku to dwa światy, bardzo różne światy. liceum to nędza a na studiach wyższa matematyka wymaga naprawdę tęgiej głowy i mocnych fundamentów.
                  w tym przypadku nie dziwię się, że dziewczyna na początku studiów wymaga wsparcia.
                  tłumoki to siedzą na ministerialnych stołkach.

                • zmeczona100 tlumok? 22.01.12, 14:32
                  Tłumok, który ma stypendium za wybitne osiągnięcia w nauce, tj. stypendium prezydenckie?? Minimalna średnia ocen wymagana do ubiegania się o takie stypendium wynosi 5,0...

                  Ty się wreszcie zdecyduj na jakąś bardziej wiarygodną wersję, Beato.
                  • mola1971 Re: tlumok? 22.01.12, 14:56
                    Oj tam, czepiasz się big_grin
                    Nie czytałaś? Stypendium załatwił jej ojciec, który jest kimś ważnym u niej w mieście. Tak, tak - to mąż Beaty. Ten, jak sama go nazwała, gołodupiec, który ja zdradzał i którego przygarnęła, nakarmiła i dała dach nad głową.

                    A tak poważnie... Ręce i piersi opadają. Dawno na tym forum takiego dziwadła nie było. Nic się kupy nie trzyma. Marnuje talent dziewczyna, scenariusz na jakąś telenowelę by napisała i budżet domowy podreperowała.
                    • zmeczona100 Re: tlumok? 22.01.12, 21:16
                      mola1971 napisała:

                      > Oj tam, czepiasz się big_grin
                      > Nie czytałaś? Stypendium załatwił jej ojciec, który jest kimś ważnym u niej w m
                      > ieście. Tak, tak - to mąż Beaty. Ten, jak sama go nazwała, gołodupiec, który ja
                      > zdradzał i którego przygarnęła, nakarmiła i dała dach nad głową.

                      To tak- wywiało mi z głowy big_grin
            • mola1971 Re: Co ja tu robię? 15.01.12, 00:33
              No korepetycji z matematyki to akurat studentka matematyki nie powinna potrzebować. Korepetycji to raczej sama powinna udzielać (choćby maturzystom). Może to co na studiach jej nie wystarcza i potrzebuje dodatkowego źródła wiedzy, ale to nie są korepetycje. Mądry student sam takich źródeł jest w stanie poszukać. Choćby wśród kadry naukowej. Bezpłatnie i ku wielkiej uciesze tejże kary bo student myślący i szukający to rzecz bezcenna.
              A Beata... Jakie są rzeczy każdy widzi smile
            • beata-12345 Re: Co ja tu robię? 15.01.12, 00:39
              Zarobki ojca były dość dobre 5 lat temu, 5 tys. zł, stać go było na alimenty 800 zł. Zresztą tych alimentów sąd nie ustalał, ojciec dobrowolnie zgłosił taką kwotę. Pół roku temu zbankrutowała firma, w której od 10 lat pracował, założył działalność gospodarczą, ale zarobki są już o połowę mniejsze. Mój mąż ma 50 lat, nadciśnienie A po przepisaniu mieszkania na córkę musiał wynajmować przez 5 lat mieszkanie. Zostawił żonie i córce mieszkanie, samochód, wyszedł z domu z niczym.

              Droga Florynko, to że mój mąż rozwiódł się 5 lat temu (nawet go wtedy nie znałam), to nie znaczy, że nie ma prawa do własnego życia, własnego mieszkania. To nie znaczy, że do końca życia ma płacić za koce i nieuzasadnione potrzeby dorosłej córki smile

              Rozumiem, że przez ciebie przemawia złość na swojego męża - albo eks męża - ale daj też innym prawo do ułożenia sobie życia smile
              • mola1971 Re: Co ja tu robię? 15.01.12, 01:04
                Beata, Ty jakąś schizę masz na punkcie byłych partnerek. Może czas do specjalisty z tym się udać? I piszę to poważnie, bez żadnych złośliwości.
                • beata-12345 Re: Co ja tu robię? 15.01.12, 06:38
                  Mam awersję do pazernych oszustów, a nie byłych partnerek. Córka mojego męża nie jest jego byłą partnerką smile). Chociaż niektórym porzuconym żonom trudno to wytłumaczyć smile))

              • florynka2012 Re: Co ja tu robię? 15.01.12, 02:00
                Beato, ja nie oceniam co powinna córka Twego męża co nie powinna, napisałam jak to wygląda z punktu widzenia prawnego. Co do złości na mojego eksa to ma mam tak samo jak mola, jestem zła że tak długo musiałam go prosić o rozwód, bo z ulgą pozbyłam się go z mojego życia. Myślę, że po prostu Twoje biadolenie nic nie da, a jeśli zaczęłaś to robić publicznie to odzewy będą też różne, popierające i przeciwne. Wracam do Twej decyzji o wyborze partnera, wiążąc się z rozwiedzionym facetem musiałaś brać pod uwagę, że pewne dodatkowe wydatki będą jeszcze jakiś czas trwały.
              • mayenna Re: Co ja tu robię? 15.01.12, 09:45
                Beata, usiądź i wymyśl jedną wersję bo już tu pisałaś, że mąz tak świetnie zarabia, że ty do końca życia nie musisz się o nic martwić. Pisałaś, że sąd przychylił sie do tego, ze wydatki poza alimentami są na ich poczet.Ogólnie dużo piszesz a mało w tym logiki, za to dużo zwykłej pazerności i niechęci do pasierbicy.
                Mam nieodparte wrażenie, że bez twojego zainteresowania sprawami alimentów, twój partner i jego córka juz by sie dogadali.Oddajesz mu niedźwiedzią przysługę nakręcając atmosferę i wyliczając koce. Na ciśnienie mu to może zaszkodzić i zostaniesz bez tej kury znoszącej złote jajkasmile
                • beata-12345 Czytaj ze zrozumieniem 18.01.12, 03:33
                  Nigdy nie pisałam, że sąd alimentacyjny przychylił się do tego, że "wydatki są poza alimentami na ich poczet", czytaj ze zrozumieniem. Teraz piszę o sprawie alimentacyjnej, a poprzednio chodziło o skargę do sądu na działania komornika - przy 10 tys. 400 zł naddatku alimentów w samej gotówce, córka męża nasłała na nas komornika za to, że mąż ten naddatek chciał wykorzystać, bo stracił pracę.
              • tautschinsky Re: Co ja tu robię? 15.01.12, 13:45
                beata-12345 napisała:

                >Mój mąż ma 50 lat
                > , nadciśnienie A po przepisaniu mieszkania na córkę musiał wynajmować przez 5 l
                > at mieszkanie. Zostawił żonie i córce mieszkanie, samochód, wyszedł z domu z ni
                > czym.


                Tak postępują durnie. Twój facet, Beato, jest durniem i dzisiaj sam
                już na pewno o tym wie. Nie potrafię zrozumieć tych pantofli, bo nie
                są oni mężczyznami, którzy wszystko zostawiają swoim byłym i dzieciom,
                sami wychodząc w dziurawych skarpetkach. W dużej części zapewne wynika
                to z omotania - wywierania poczucia winy u kogoś takiego. Jakiś czas
                temu była na tym forum kobieta, która w każdym poście chwaliła się,
                jak urabia swojego głupiego męża i czego się boi, to żeby kogoś się ten
                nie poradził i pod wpływem tego nie zmienił zdania. To tylko faceci są
                tak głupi, że wszystko oddają (oczywiście zawsze znajdzie się jakiś wyjątek
                od reguły głupoty w spódnicy), a potem beczą po kątach, że wszystko
                oddali i teraz nie mają na alimenty, nie mają gdzie mieszkać, za co żyć.
                Nie żal mi takich. Im więcej czytam takich historii czuję do nich niechęć
                a nienawiść do tych cwanych kobiet, co to dla "dziecia tylko, nic dla siebie".
                • mayenna Re: Co ja tu robię? 15.01.12, 13:51
                  W takim razie Beatki byś nie polubił. Ona tak dla synka grabi do siebiesmile
                  • beata-12345 Re: Co ja tu robię? 18.01.12, 03:45
                    Co ja "grabię dla siebie"? Mam własne mieszkanie, do którego męża przyjęłam, bo on po przepisaniu mieszkania na córkę został natychmiast przez nią wymeldowany smile.

                    Męża motywuję do pracy, żeby zarobił na nasze mieszkanie, bo ja swoje na pewno przepiszę synowi. Ja na to pracuję, na dwóch etatach.
                • beata-12345 Re: Co ja tu robię? 18.01.12, 03:40
                  On już dzisiaj wie, że był durniem, ale teraz ta wiedza nam nic nie daje. Wystąpi do sądu o cofnięcie darowizny, bo notarialnie przekazywał mieszkanie. To wszystko, co może zrobić teraz
    • laura_fairlie Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 05:55
      Tak ogólnie sądzę, że to twój pan mąż, zwany wcześniej również dziadem powinien się tym martwić, a nie ty.

      > Nie dość tego, chociaż jest dorosła i nie rośnie, musi co roku kupować sobie 3
      > kurtki, liczby butów, spodni, garsonek, spódnic, klapek japonek, piżam, kapci,
      > majtek - nie zliczę - sama odzież jest na sumę 4 tysiące złotych rocznie.

      a ty ile musisz sobie kupować? smile
      Ona zaś jeszcze więcej - jest na tzw.wydaniu. Jak się dobrze za mąż nie wyda, to jako słabo zarabiającą nauczycielka matematyki będzie na garnuszku tatusia jeszcze przez długie lata.

      Okazało się, że jako studentka wydziału matematyki - musi mieć korepetycje z ma
      > tematyki, miesięcznie około 300 złotych. smile
      Te 300 to żeby utrzymać średnią do stypendium? Koszt uzyskania przychodów.
      A na poważnie...
      Korki z matematyki na matematyce jak najbardziej mieszczą mi się w głowie. Zapewne - gdybyś wzięła do ręki jeden z podręczników akademickich i zaczęła go czytać - być może nie zadałabyś tego pytania. smile
      Taka PW organizuje na I roku korepetycje z matematyki dla swoich studentów - bo ludzie mają duże braki, poza tym program studiów zakłada nieco inny program niż w liceum.
      Cena 300 zł też nie wydaje mi się wygórowana, jak na matematykę wyższą.
      Ale tego kocyka też nie pojmuję. Chyba że to kocyk na plażę, ulegający corocznemu rytualnemu zakopaniu.
      • beata-12345 Do czego służy jeden kocyk rocznie? Wyjaśniam 15.01.12, 07:05
        Nie kupuję sobie 3 kurtek rocznie (na lato, jesień i zimę), 12 par majtek, dwóch piżam, 2 par kapci, 1 garsonki, 2 spódnic, 2 par spodni długich, jednej pary spodni 3/4, dwóch par spodni krótkich, 3 klapek japonek etc. Jak mi się coś ubrudzi, to wrzucam to do pralki albo oddaję do pralni, a nie wyrzucam. Bo jak ktoś co roku kupuje tyle rzeczy to chyba nie wie, do czego służy pralka.

        Ale nie, bo wydatki na proszki do prania - określone w wyliczeniu przez córkę mojego męża - wskazują, że chyba założyła pralnię na osiedlu smile)

        Ja mam znacznie skromniejsze wydatki, bo szanuję rzeczy i nie wyrzucam ich, jak się ubrudzą, tylko je piorę smile)

        Ale nawet, gdybym miała ochotę wydawać na ciuchy tyle kasy - to wydam ze swoich pieniędzy, bo pracuję i zarabiam smile

        Co do korków na studiach - skończyłam dwa wydziały i nie musiałam brać żadnych korków, żeby skończyć pierwszy semestr, a co dopiero całe studia. Jak ktoś musi mieć korki na studiach, i to w przedmiocie kierunkowym, który wybrał, to po co idzie na te studia? Trochę logiki please.

        Kocyk - jak podejrzewam - służy do imprez córce. Prowadzi fotoblog w internecie, na którym od trzech lat się chwali, co "bierze do buzi" (sztuczne penisy, tak, tak sfotografowała się z tym i umieściła w internecie smile i ile imprez zalicza w tygodniu. Co pije, ile dni w tygodniu baluje etc., dokładnie opisane ze zdjęciami smile). Pod jej nazwiskiem, z jej zdjęciem.

        Na ewentualne dodatkowe pytania odpowiadam: tak, zrobiłam printscreeny z jej fotobloga smile)
        • argentusa Re: Do czego służy jeden kocyk rocznie? Wyjaśniam 15.01.12, 07:39
          Beato,
          zdajesz sobie sprawę z tego, że Twoje wypowiedzi są niewiarygodne? Jeśli nawet dla mnie, ufajacej generalnie ludziom i mającej baaardzo szerokie horyzonty tolerancji, a nietolerancyjnej dla wszelkiej maści nierobów, to co powie sąd na to?
          I (to przyznaję śmieszy mnie bardzo) na cholerę wiązałaś się formalnie z ojcem tej dziewczyny? JAk to świadczy o Tobie, gdy piszesz o mężu dziad, ap otem narzekasz na jego potomstwo, które widać ma genetyczne predyspozycje...
          Ech, nie pojmę nigdy takiej logiki.
          Ar.
        • duza-zolza Re: Do czego służy jeden kocyk rocznie? Wyjaśniam 15.01.12, 10:36
          --Co do korków na studiach - skończyłam dwa wydziały i nie musiałam brać żadnych
          > korków, żeby skończyć pierwszy semestr,

          Nie była to matematyka chyba...

          --Ale nie, bo wydatki na proszki do prania - określone w wyliczeniu przez córkę m
          ojego męża - wskazują, że chyba założyła pralnię na osiedlu smile)

          Rozumiem, że ty swoje pranie wietrzysz zamiast prac

          Kocyk - jak podejrzewam - służy do imprez córce. Prowadzi fotoblog w internecie
          > , na którym od trzech lat się chwali, co "bierze do buzi" (sztuczne penisy, tak
          > , tak sfotografowała się z tym i umieściła w internecie smile i ile imprez zalicz
          > a w tygodniu. Co pije, ile dni w tygodniu baluje etc., dokładnie opisane ze zdj
          > ęciami smile). Pod jej nazwiskiem, z jej zdjęciem.
          >

          I to wszystko na tych studiach.......
          • altz Re: Do czego służy jeden kocyk rocznie? Wyjaśniam 15.01.12, 10:50
            duza-zolza napisała:

            >> --Co do korków na studiach - skończyłam dwa wydziały i nie musiałam brać żadnych korków,
            >> żeby skończyć pierwszy semestr,
            >
            > Nie była to matematyka chyba...
            Znam trochę studia techniczne. Uczelnie organizują zajęcia przygotowujące na studia, potem można współpracować z koleżankami i kolegami z roku, chodzić na wszystkie zajęcia i uczyć się systematycznie. Osoba, która stale bierze korepetycje, raczej sobie nie poradzi na studiach, widocznie nie nadaje się na ten kierunek.
            Dodatkowe przygotowania się do studiów załatwia się między dorosłymi rodzicami jedną kwotą, a nie stałym zleceniem w alimentach. Sąd powie, że student ma sam studiować, a nie być przez kogoś uczonym. Repetitio est mater studiorum, może niekoniecznie trzeba stale i mozolnie powtarzać, ale trzeba ćwiczyć dużo samodzielnie.
            • biedronka7112 Matematyka to niekoniecznie techniczne 15.01.12, 12:07
              Miałam do czynienia zarówno z matematyką licealną (też na poziomie olimpiad) oraz z matematyką na poziomie studiów matematycznych na UJ.
              Porównywać te dwa przedmioty mogą wyłącznie osoby, które się na tym całkowicie nie znają - stopień abstrakcji na akademickich studiach matematycznych jest ogromny.
              Jest pewna grupa osób, która ma szalone problemy z przejściem z jednego sposobu myślenia (tego licealnego) na drugi (uniwersytecki).
              Nie znaczy to, że tacy ludzie są idiotami i nie potrafią matematyki.
              Pewnie, że można samodzielnie przez to wszystko próbować przebrnąć - sama tak zrobiłam, i mimo braku zaliczenia np, z analizy matematycznej po pierwszym semestrze byłam po drugim semestrze zwolniona z egzaminu z uwagi na bardzo wysoki stopień z zaliczenia.
              Jednak jeśli mogłabym mieć wtedy pomoc w postaci korepetycji, byłaby to dla mnie ogromna ulga i pomoc.
              Wg mnie jeśli dziecko - nawet pełnoletnie - potrzebuje pomocy, to należy mu jej udzielić, jeśli można, a nie wyzłośliwiać się nad nim.

              Zauważyłam też, że najłatwiej krytykuje się tym ludziom, którzy nie mają pojęcia o tym, na temat czego się próbują wymądrzać.
              • altz Re: Matematyka to niekoniecznie techniczne 15.01.12, 12:24
                biedronka7112 napisała:

                > Zauważyłam też, że najłatwiej krytykuje się tym ludziom, którzy nie mają pojęci
                > a o tym, na temat czego się próbują wymądrzać.

                A skąd wiesz, że się nie znają? big_grin Chyba o sobie przede wszystkim piszesz. wink
                • biedronka7112 Re: Matematyka to niekoniecznie techniczne 15.01.12, 12:28
                  Pisałam o Beacie.
                  Ale ponoć uderz w stół...
                  • altz Re: Matematyka to niekoniecznie techniczne 15.01.12, 12:38
                    biedronka7112 napisała:

                    > Pisałam o Beacie.
                    > Ale ponoć uderz w stół...
                    Logika nakazuje poprawnie podpisywać wątki. wink
                    • biedronka7112 Re: Matematyka to niekoniecznie techniczne 15.01.12, 12:43
                      Jestem kobietą z PMSem, logika mnie chwilowo nie obowiązuje wink
                      • ro35 Re: Matematyka to niekoniecznie techniczne 15.01.12, 13:20
                        uwaga, PMS na forum, do schronów !
                        " target="_blank" rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=mCwKbUVyHLY:>
        • yoma Re: Do czego służy jeden kocyk rocznie? Wyjaśniam 15.01.12, 14:33
          > Prowadzi fotoblog w internecie
          > , na którym od trzech lat się chwali, co "bierze do buzi" [...] Pod jej nazwiskiem, z jej
          > zdjęciem.

          Ciekawe, czy ona o tym wie.
          • beata-12345 Re: Do czego służy jeden kocyk rocznie? Wyjaśniam 18.01.12, 03:51
            Czy wie, że prowadzi taki blog ze zdjęciami i na nim umieszcza swoje kompromitujące zdjęcia? smile Wie, bo jak print screeny zrobiłam i mąż je przedstawił na sprawie sądowej, to skasowała połowę zdjęć. smile Ale blog został.
        • laura_fairlie Re: Do czego służy jeden kocyk rocznie? Wyjaśniam 18.01.12, 14:49
          Udowadnianie tego,że córka nie przykłada się do nauki zostaw ojcu. Naprawdę nie musisz być obrzydliwą macochą ze strasznych baśni. Dziewczyna jest dorosła, jeśli się uczy i jest w stanie wykazać, że to czy tamto jest jej niezbędne - nic ci do jej rozwiązłego trybu życia. Wolno jej i nie od tego zależy wysokość alimentów. Chyba że oburzasz się, dziewczyna robi to za darmo... A może jej zazdrościsz urozmaiconego życia seksualnego?

          Nie kupuję sobie 3 kurtek rocznie (na lato, jesień i zimę), 12 par majtek, dwóc
          > h piżam, 2 par kapci, 1 garsonki, 2 spódnic, 2 par spodni długich, jednej pary
          > spodni 3/4, dwóch par spodni krótkich, 3 klapek japonek etc.
          Wiesz co? Wcale tak dużo nie kupuje, mieści się w normie. Rzeczy się zużywają... A panny na wydaniu mają inne potrzeby ubraniowe niż panie w wieku balzakowskim czy wręcz postbalzakowskim.


          Co do korków na studiach - skończyłam dwa wydziały

          A te studia to ścisłe skończyłaś? Bo ze ścisłymi bywa nieco trudniej.

          i nie musiałam brać żadnych
          > korków, żeby skończyć pierwszy semestr, a co dopiero całe studia. Jak ktoś musi
          > mieć korki na studiach, i to w przedmiocie kierunkowym, który wybrał, to po co
          > idzie na te studia?
          Bo mu się wydawało, że umie? A w praniu wyszło, że ma zaległości? Zwłaszcza, że dziewczyna jest na pierwszym semestrze - czepiać się można, jak będzie potrzebowała tego w nieskończoność. To jest dosyć powszechne na pierwszych latach studiów - wszystko opiera się na tej matematyce, wymagania są bardzo matematyczne i okazuje się, że wiele osób ma kłopoty. Jeśli idziesz np. na studia typu nauki społeczne, to większość przedmiotów jest nowa dla wszystkich studentów, nie bazują praktycznie na 1-2 przedmiotach szkolnych i łatwiej sobie poradzić, nawet z pewnymi brakami ze szkół. Na matematyce matematyka to podstawa i jeśli dziewczyna nie zna bardzo dobrze matematyki z zakresu - minimum - matura z matematyki rozszerzonej, to leży i kwiczy. Pomimo, że na matematykę może się nadawać.
    • duza-zolza Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 10:26
      Dostaliśmy odpowiedź na pozew o zmniejszenie alimentów z sumy 800 zł miesięczni
      > e na dorosłą córkę, która studiuje, ale pracuje, zarabia, ma stypendium.
      Okazało się, że jako studentka wydziału matematyki - musi mieć korepetycje z ma
      > tematyki, miesięcznie około 300 złotych. smile

      Cudownego męża masz, to wyjątkowo rzadkie by ojciec dbał tak o dziecko.

      Jak ma stypendium to raczej nie ma problemów z nauką......a wręcz przeciwnie smile
      • nangaparbat3 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 10:48
        Może ma stypendium socjalne?
        Ja to uwielbiam baby oszczedzajace na cudzych dzieciach.
        • argentusa Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 11:52
          To tak jak ja.
          A i jeszcze takie, które wyliczają na co idą alimenty ich partnera. Jakby to była ich sprawa, hihihi.
          Ar.
          ps. w zyciu mi nie przyszlo do głowy rozliczać OBecnego dlaczego taką a nie inną kwotę wydaje na potomstwo mieszkajace z mamą. Zanim się zdecydowałam na wspólne gospodarstwo to zapytałam o jakim udziale chłopa w budżecie rozmawiamy. I zaakcpetowalam, a mogłam nie akceptować.
          Nie pojmę nigdy głupoty i brakuelementarnego przewidywania.
          A nie jestem matematykiem...
          • stasi1 Jak pisze Beata te alimenty 17.01.12, 20:15
            kiedyś wynosiły około15% tego co zarabiał jej ,,dziad" Teraz wynoszą około 30%. Więc jednak ona też może akceptowała te 15, ale już 30 to nie bardzo
        • duza-zolza Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 12:02
          Może ma stypendium socjalne?

          No i skoro ma stypendium socjalne to znaczy, że finansowo cieniutko" stoją" i te historie o wielkiej ilości ciuchów, też się nie trzyma" kupy."..
          podpisuje się pod stwierdzeniem, że to jakaś wydumana historia jest...
      • beata-12345 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 18.01.12, 04:00
        Tak, to bardzo rzadkie, żeby ojciec córce przepisał swoje mieszkanie, sam tułał się po wynajmowanych mieszkaniach i przez cztery lata ponad 800 zł alimentów płaconych co miesiąc zapłacił na jej konto 10 tys. 400 zł, bo myślał że jak straci pracę, to będzie miał nadpłatę. Tak, to dziwne, że ojciec nie dbał o siebie, a dodatkowo poza alimentami i dodatkową kasą kupił córce laptopa, aparat fotograficzny, zabrał ją na wycieczkę do Tunezji, kupował jej ciuchy, które wybierała w centrach handlowych.

        Jej żądania alimentacyjne opiewają na kwotę 3400 zł, ja w poście wymieniam tylko wydatki, które mnie bulwersują.
        • yoma Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 18.01.12, 12:23
          > zapłacił na jej konto 10 tys. 400 zł, bo myślał że jak stra
          > ci pracę, to będzie miał nadpłatę.

          Beata, kocham cię za to jedno zdanie smile

          Kasę rezerwową trzymasz:
          a) w banku
          b) w słoiku
          c) pod łóżkiem
          d) wpłacasz ją na cudze konto?

          big_grinDD
          • beata-12345 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 21.01.12, 23:56
            Nie, ja kasę wpłacam na swoje konto, a mój mąż wpłacał ją na konto córki. Tak już miał. Też tego nie rozumiem do dzisiaj, dlaczego to robił. Nawet jej założył osobne konto na jej nazwisko. Nawet jego eks to konto zaakceptowała i wpłacała czasem 100 zł, raz na pół roku.

            Bo kochał córkę. I był naiwny? Bo nie sądził, że po przepisaniu mieszkania i tylu wpłatach, jak straci pracę to dorosła córka naśle na niego na niego komornika?

            Yoma, to nie było cudze konto, tylko konto jego córki.
    • garibaldia Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 12:03
      Po co dorosłym ludziom kursy dokształcające, szkolenia, itd?
      Po co finansistom doszkalanie?
      Po co farmaceutom obowiązkowe szkolenia ?
      Po co księgowi ciągle się uczą i za to płacą?

      Przecież normalne, że gdy człowiek ma już 18 lat to z definicji wie wszystko, a jak się załapie do pracy jako księgowy to zostaje mu wczytany w mózg pełny zestaw przepisów i ustaw wykonawczych z bezpłatną coroczną aktualizacją. Gdy zmieni zawód to się płytkę "najlepszy księgowy" wyciąga i wstawia tą z nowym zawodem.
      To normalne, że dostając się na studia medyczne od strzała ma się medycynę w jednym palcu, tylko trzeba odsiedzieć swoje na studiach.
    • zolza42 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 12:07
      Ojciec ma nie tylko obowiązki, ma też prawa.

      Zgodnie z prawem ojciec może kategorycznie odmówić dalszego finansowania edukacji dorosłej córce, jeśli jej wyniki w nauce nie są zadowalające i łaczą się ze zbyt dużym nakładem pieniężnym na naukę - te korepetycje świadczą o tym, że kierunek studiów obrany przez córkę nie jest zgodny z ograniczonymi zdolnościami córki i ją przerósł po prostu.

      Koszt utrzymania córki należy jak najbardziej podważyć i wyrażnie oświadczyć, że nosi wszelkie znamiona wyłudznia. Należy podkreślić cynizm i interesowność córki. Należy wyliczyć WŁASNE nakłady na siebie - córka ma prawo do życia na poziomie ojca, nie zaś na wyższym.

      Następnym ważnym aspektem jest daleko posunięta demoralizacja córki - kompromitujące teksty i zdjęcia zamieszczone przez nią w necie należy bezwzględnie skopiować i dołączyć do wniosku sądowego jako ważny materiał dowodowy, bo świadczy o cwaniactwie córki oraz jej domniemanych dochodach z nierządu.

      Rozumiem, że matka dorosłej córki także płaci 800 zł/mc na córkę?
      To należy sprawdzić żądając PIT-ów pani za ostanie 2 lata do okazania w sądzie.

      Co trzeba zrobić?
      Złożyć kolejno wnioski:
      - o zmiejszenie alimentów do 120 zł/mc (ojciec choruje przewlekle, sam musi się leczyć, a córka przecież posiada wosne dochody oraz alimenty od matki),
      - o ustanie obowiązku alimentacyjnego,
      - o alimenty od córki dla ojca.

      I tyle.
      • biedronka7112 Cóż za błyskotliwy wywód! 15.01.12, 12:23
        Niektóre stwierdzenia skrzą się wręcz własnym światłem.

        zolza42 napisała:

        > ować i dołączyć do wniosku sądowego jako ważny materiał dowodowy, bo świadczy o
        > cwaniactwie córki oraz jej domniemanych dochodach z nierządu.

        A zdjęcia ze strzelnicy świadczą o domniemanych dochodach z mordowania ludzi wink

        > Rozumiem, że matka dorosłej córki także płaci 800 zł/mc na córkę?

        Pod warunkiem, że spędza z matką dokładnie tyle samo czasu, ile z ojcem. I tyle samo pomaga jej matka, ile ojciec, w sensie choćby spędzania czasu poza studiami.
        Nie wiem, czy dziewczyna mieszka u matki, czy nie - ale jeśli nawet płaci za własne mieszkanie/stancję/miejsce w akademiku, to gdzieś stamtąd wyjeżdża.
        Równe kwoty alimentów zakładają też równe łożenie na dziecko czasu i wysiłku.
        • altz Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 15.01.12, 12:32
          biedronka7112 napisała:

          > zolza42 napisała:
          > > Rozumiem, że matka dorosłej córki także płaci 800 zł/mc na córkę?
          >
          > Pod warunkiem, że spędza z matką dokładnie tyle samo czasu, ile z ojcem. I tyle
          > samo pomaga jej matka, ile ojciec, w sensie choćby spędzania czasu poza studia
          > mi.
          Srutu tutu. Może matka jeszcze zmienia pieluchy starej babie-studentce? big_grin
          Wszystko to jest naciągane. A może do dyskusji włączyła się córka pana? wink
          • biedronka7112 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 15.01.12, 12:51
            altz napisał:

            > Wszystko to jest naciągane. A może do dyskusji włączyła się córka pana? wink

            Tak, w wieku 40 lat wink
            Będąca nadal na pierwszym roku matematyki big_grin
            Naciągać można wszystko, do granic elastyczności tongue_out Czyli popularnie mówiąc "aż nie pęknie". Proste.
        • zolza42 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 15.01.12, 12:34
          Nie wypisuj głupot kobieto, bo się ośmieszasz.

          Czas spędzany z dorosłą córką NIE LICZY się już jako czas mający wymierną cenę wyłącznej opieki nad dzieckiem. Dorosła córka nie jest dzieckiem.
          Może nawet ty to zrozumiesz?

          Na koszt utrzymania dorosłej córki składają się równe alimenty od ojca i matki oraz suma, którą dorosła córka ma obowiązek na siebie zarobić, ale niekoniecznie prostytuując się.

          Osobiście po takim widoczku w necie, jak reklamująca swoje umiejętności seksualne córeczka - złożyłabym doniesienie do Prokuratury na mamuśkę, która tak skandalicznie pokierowała edukacją córki - za czerpanie korzyści z nierządu córki.

          To nie jest córka, to jest młody q.....szon, konkurencyjny na rynku usług erotycznych, bo ma wsparcie w alimentach od swojego nieszczęsnego ojca.
          I ten q....szon oferuje swoje tanie usługi waszym mężom.

          Ja bym umarła ze wstydu, że coś takigo spłodziłam.

          • biedronka7112 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 15.01.12, 12:49
            zolza42 napisała:

            > Nie wypisuj głupot kobieto, bo się ośmieszasz.

            Już się tak nie przejmuj tym, czy się ośmieszam, czy nie, bo się popłaczę ze wzruszenia.

            > Czas spędzany z dorosłą córką NIE LICZY się już jako czas mający wymierną cenę
            > wyłącznej opieki nad dzieckiem. Dorosła córka nie jest dzieckiem.
            > Może nawet ty to zrozumiesz?

            Nie wiem, czy nawet ja to zrozumiem. Nie rozumiem, jak możesz zakładać, że jestem idiotką i równocześnie mieć nadzieję, że mogę cokolwiek zrozumieć tongue_out

            > Na koszt utrzymania dorosłej córki składają się równe alimenty od ojca i matki
            > oraz suma, którą dorosła córka ma obowiązek na siebie zarobić, ale niekonieczni
            > e prostytuując się.

            Oraz niekoniecznie zarabiając na mordowaniu ludzi, tudzież na kradzieżach, oszustwach i tak dalej. To jasne.
            Nie rozumiem tylko, dlaczego stosujesz pomówienie wobec kogokolwiek, opierając się na słowach kobiety, która jest przypuszczalnie równie znana Ci dobrze, jak ja.

            > Osobiście po takim widoczku w necie, jak reklamująca swoje umiejętności seksual
            > ne córeczka - złożyłabym doniesienie do Prokuratury na mamuśkę, która tak skand
            > alicznie pokierowała edukacją córki - za czerpanie korzyści z nierządu córki.

            Może mam PMS i nie myślę zbyt logicznie, ale nawet moje - bardzo marne w tym czasie - zdolności logicznego myślenia nie umożliwiają postawienia znaku równości między zdjęciem z wibratorem a prostytucją - tak samo, jak nie postawiłabym tego znaku między zdjęciem z pistoletem na strzelnicy a morderstwem.
            Być może jeszcze trochę mi brakuje, żeby osiągnąć Twój poziom percepcji, jednak ze smutkiem stwierdzam, że pozostaje on dla mnie na razie nieosiągalny, gdyż osiągnęłam już swój szczyt PMS.

            > To nie jest córka, to jest młody q.....szon, konkurencyjny na rynku usług eroty

            A to, co napisałaś, to pomówienie.

            > I ten q....szon oferuje swoje tanie usługi waszym mężom.

            Na szczęście nie mam męża big_grin
            Żeby uprzedzić złośliwości - żadne z nas siebie wzajemnie nie zdradziło, żadne nie odeszło do innego pana/innej pani. Po prostu nie wyszło, więc się rozwiedliśmy, zamiast męczyć siebie i dziecko.

            > Ja bym umarła ze wstydu, że coś takigo spłodziłam.

            Cóż - pozostaje Ci się cieszyć, że to nie Twoje dziecko, w przeciwnym razie musiałabyś popełnić samobójstwo. Gratuluję.
          • mayenna Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 15.01.12, 12:52
            zolza42 napisała:

            > Nie wypisuj głupot kobieto, bo się ośmieszasz.

            >
            > Osobiście po takim widoczku w necie, jak reklamująca swoje umiejętności seksual
            > ne córeczka - złożyłabym doniesienie do Prokuratury na mamuśkę, która tak skand
            > alicznie pokierowała edukacją córki - za czerpanie korzyści z nierządu córki.
            >
            > To nie jest córka, to jest młody q.....szon, konkurencyjny na rynku usług eroty
            > cznych, bo ma wsparcie w alimentach od swojego nieszczęsnego ojca.
            > I ten q....szon oferuje swoje tanie usługi waszym mężom.
            >
            > Ja bym umarła ze wstydu, że coś takigo spłodziła

            I tu masz rację. Ojciec też w tym był i zamiast jedynie pieniądze dziecku dawać mógł zaangażować się w wychowanie. Ale jak pamiętam co Beata o nim pisała to niedaleko popadło jabłko od jabłoni.

            > l
            • biedronka7112 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 15.01.12, 12:56
              mayenna napisała:

              > > Ja bym umarła ze wstydu, że coś takigo spłodziła
              >
              > I tu masz rację. Ojciec też w tym był i zamiast jedynie pieniądze dziecku dawać
              > mógł zaangażować się w wychowanie. Ale jak pamiętam co Beata o nim pisała to n
              > iedaleko popadło jabłko od jabłoni.

              Twój sposób myślenia mi się bardzo podoba.

              Wynika z niego, że jeśli mąż beaty ma chociaż odrobinę wstydu i poczucia odpowiedzialności, to beata powinna zostać na dniach wdową.
              W przeciwnym razie mąż jest nieodpowiedzialnym bezwstydnikiem, do którego nie ma co się przyznawać, a beata powinna się postarać, żeby czym prędzej zostać ponownie rozwódką.
          • duza-zolza Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 15.01.12, 12:57
            Na koszt utrzymania dorosłej córki składają się równe alimenty od ojca i matki
            > oraz suma, którą dorosła córka ma obowiązek na siebie zarobić, ale niekonieczni
            > e prostytuując się.

            Osobiście po takim widoczku w necie, jak reklamująca swoje umiejętności seksualne córeczka - złożyłabym doniesienie do Prokuratury na mamuśkę, która tak skandalicznie pokierowała edukacją córki - za czerpanie korzyści z nierządu córki.

            To nie jest córka, to jest młody q.....szon, konkurencyjny na rynku usług erotycznych, bo ma wsparcie w alimentach od swojego nieszczęsnego ojca.
            I ten q....szon oferuje swoje tanie usługi waszym mężom.

            ??????
            • biedronka7112 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 15.01.12, 12:58
              Może kobita jest zazdrosna z uwagi na tanią konkurencję?
              • zolza42 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 15.01.12, 13:02
                Nie bądź głupia.

                OCZYWIŚCIE, że za daleko posuniętą demoralizację tej młodej kobiety oskarżam OBOJE jej rodziców. Jak facio mógł nie zauważyć, że panienka się wykoleja?! I DLACZEGO nie reagował?

                Niewydolni wychowawczo rodzice to zwykłe szkodniki społeczne i totalne dno.
                • biedronka7112 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 15.01.12, 13:11
                  zolza42 napisała:

                  > Nie bądź głupia.

                  Zastanów się, jaki sens ma Twoje zalecenie.
                  Jeśli jestem głupia, to nie jestem żadnym żywym sposobem sprawić, żeby być mniej głupią, niż jestem tongue_out
                  Jeśli nie jestem głupia, polecenie jest bezzasadne.

                  > OCZYWIŚCIE, że za daleko posuniętą demoralizację tej młodej kobiety oskarżam OB
                  > OJE jej rodziców. Jak facio mógł nie zauważyć, że panienka się wykoleja?! I DLA
                  > CZEGO nie reagował?

                  Twoje wcześniejsze posty niczego takiego nie sugerowały.
                  A jeśli panojciec zaniedbał wychowania, to teraz niestety powinien zebrać owoce, a nie umywać ręce.

                  > Niewydolni wychowawczo rodzice to zwykłe szkodniki społeczne i totalne dno.

                  Tyle, że określenie "niewydolności wychowawczej" to bardzo niekonkretne stwierdzenie. Bardzo.

                  A co do prostytucji - u nas w kraju prostytucja nie jest zakazana, zatem jest legalna.
                  Nielegalne jest tylko czerpanie korzyści majątkowych z nierządu, jednocześnie nie prowadząc takiego nierządu osobiście - czyli nielegalna jest instytucja alfonsa.
                  Ale nie prostytutki.
                  W dodatku dochody prostytutek są nieopodatkowane i jeśli ktoś chce mieć zwrot całego podatku, powinien wykazać, że całość zdobył z nierządu.
                  Taka rzeczywistość.
                  • zolza42 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 15.01.12, 13:26
                    Masz zadatki na kobietę myślącą, więc zachęcam do wysiłku.
                    Czytaj też ze zrozumieniem i nie imputuj mi pogladów, których nie artykułowałam.

                    Napisałam, że za czerpanie korzyści z domniemanego nierządu córki należy pociągnąć do odpowiedzialności MATKĘ i tu też fundamentalnym dowodem są PIT-y tejże.

                    Nie obchodzi mnie, co zrozumiałaś z mojego wpisu, bo nie odpowiadam za cudze emocje.

                    TERAZ jest NAJWYŻSZY czas, aby zareagować i takiej dorosłej panience dać porządną nauczkę, zmusić ją do uczciwej pracy i mieć nadzieję, że jeszcze będą z niej ludzie i, że nie będzie z niej naciągaczka, która wmanewruje cudzego męża w dziecko i bedzie go doić, żaląc się na "bydlaka" po różniastych forach.

                    • biedronka7112 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 15.01.12, 13:32
                      Postawmy sprawę jasno.
                      Mnie też guzik obchodzi, co zrozumiałaś z moich postów oraz czy masz PMS, czy nie.
                      Nie obchodzi mnie też, co na mój temat myślisz lub nie myślisz.
                      Jesteś mi totalnie obojętna, niemniej pisanie postów to niezła rozrywka w momencie, gdy chwilowo brak mi innych.

                      A dziecko zdecydowanie nie różni się specjalnie od przynajmniej tatusia (a możliwe, że od mamusi też nie, ale o tym niestety mało wiemy).
                      Wpisy beaty za każdym razem wywołują rozwój podobnych wątków, jak ten, trudno je więc zapomnieć, przynajmniej mi.
                      Zawsze byłam fanką ludzkiej głupoty i zaślepienia.

                      A już osoby wydające zdecydowane i kategoryczne opinie o innych (jak Ty), twierdząc jednocześnie, że nie wnikają, czy to, co napisane, jest prawdą, czy nie, bawią mnie do rozpuku smile

                      Dzięki smile

                      Zmykam tymczasem z forum, bo obiadek czeka. Mniam, mniam.
                      • zolza42 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 15.01.12, 13:38
                        Nie jedz tyle, bo znowu utyjesz.
                        • biedronka7112 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 15.01.12, 14:06
                          Już Ci mówiłam - nie przejmuj się tam mną, bo się wzruszę tongue_out
                        • lampka_witoszowska Re: hmmm 15.01.12, 15:12
                          ale jeśli Biedronka nei utyje, to będzie konkurencją na rynku zabiegania o względy wszystkich mężów świata, bo rzecież życie kobiety polega na wydrapywaniu oczu konkurentkom do ręki, portfela i czegoktosobieżyczyodchłopa... więc im brzydsza każda samica w otoczeniu, to Twoje notowania rosną
                          więc jak najsensowniej byłoby oczekiwać, że biedronka i każda jedna naje się tak niedzielnym obiadkiem, że pęknie

                          najadłam się z błogą przyjemnością
                          nei pękłam
                          i piję kawę rozmyślając chwilowo nad biologią życia niekórych ludzi
                          • biedronka7112 To fatalnie, że nie pękłaś 15.01.12, 15:18
                            Zmniejszyłabyś konkurencję na rynku wink
          • nangaparbat3 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 15.01.12, 20:35
            > To nie jest córka, to jest młody q.....szon, konkurencyjny na rynku usług eroty
            > cznych, bo ma wsparcie w alimentach od swojego nieszczęsnego ojca.
            > I ten q....szon oferuje swoje tanie usługi waszym mężom.
            >
            > Ja bym umarła ze wstydu, że coś takigo spłodziłam.
            >

            Ja bym umarła ze wstydu, że takie rzeczy wypisuję wyłącznie na podstawie anonimowych stwierdzeń osoby najprawdobodobniej bardzo zainteresowanej - ale wyłącznie materialnie - w sprawie.
            • zolza42 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 16.01.12, 10:13
              Lepiej pilnuj swojej córki, bo jak widać te najbardziej nawiedzone mamusie kiepsko się sprawdzają w życiu, nauczycielko i miłośniczko kierowców TIR-ów.
          • odmieniona44 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 16.01.12, 12:43
            zolza42 napisała:
            "Na koszt utrzymania dorosłej córki składają się równe alimenty od ojca i matki oraz suma, którą dorosła córka ma obowiązek na siebie zarobić, ale niekoniecznie prostytuując się. "

            ........suma, którą dorosła córka ma obowiązek na siebie zarobić.........,
            Byłabym szczerze zobowiązana za wskazanie podstawy prawnej tego stwierdzenia.


            "Osobiście po takim widoczku w necie, jak reklamująca swoje umiejętności seksual
            > ne córeczka - złożyłabym doniesienie do Prokuratury na mamuśkę, która tak skand
            > alicznie pokierowała edukacją córki - za czerpanie korzyści z nierządu córki."

            Jak wyżej, ponadto uzasadnienie dlaczego do odpowiedzialności karnej miałaby zostać pociągnięta wyłącznie matka owej studentki. Czyżby ojciec miał pozostawć poza wymiarem sprawiedliwości?

            "To nie jest córka, to jest młody q.....szon, konkurencyjny na rynku usług eroty
            > cznych, bo ma wsparcie w alimentach od swojego nieszczęsnego ojca.
            > I ten q....szon oferuje swoje tanie usługi waszym mężom."

            A ta wnilkiwa analiza została poczyniona na podstawie postu, czy może w oparciu o szklaną kulę? Nieśmiało przypominam, o funkcjonującym w polskim systemie prawnym
            "domniemaniu niewinności".
            • zolza42 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 16.01.12, 12:56
              Jak mądrze pytasz, to Ci odpowiem.
              Zgodnie z prawem polskim dorosłe, uczące się dziecko na które są płacone alimenty ma obowiązek między innymi: osiągać dobre wyniki w nauce i o tych wynikach informować oboje rodziców na bieżąco, zachowywać się sposób nie kolidujący z zasadmi współżycia społecznego czyli okazywać rodzicom należyty szacunek oraz wyczerpać WSZELKIE możliwości pomocy finansowej takie jak stypendia i kredyt na własną naukę.

              To wszystko jest w komentarzach prawnych do pargrafów K.R.
              • mayenna Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 16.01.12, 13:00
                Na pewno nic nie ma w tych komentarzach o pracy zarobkowej na I roku studiów?
                • zolza42 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 16.01.12, 13:14
                  krzysztofsawera.blog.onet.pl/Prawo-Alimenty-od-rodzicow-dla,2,ID254610085,n
                  krzysztofsawera.blog.onet.pl/Prawo-Alimenty-od-rodzicow-dla,2,ID254610085,n

                  No to nawet dwa razy wkleję, coby sobie osoby zainteresowane mogły dokładnie przeczytać i zapamiętać smile
              • odmieniona44 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 16.01.12, 13:12
                zolza42 napisała:

                > Jak mądrze pytasz, to Ci odpowiem.
                > Zgodnie z prawem polskim dorosłe, uczące się dziecko na które są płacone alimen
                > ty ma obowiązek między innymi: osiągać dobre wyniki w nauce i o tych wynikach i
                > nformować oboje rodziców na bieżąco, zachowywać się sposób nie kolidujący z zas
                > admi współżycia społecznego czyli okazywać rodzicom należyty szacunek oraz wycz
                > erpać WSZELKIE możliwości pomocy finansowej takie jak stypendia i kredyt na wła
                > sną naukę.

                >
                > To wszystko jest w komentarzach prawnych do pargrafów K.R.
                ....
                Po pierwsze:
                - Pytałam o podstawę prawną , a nie o wykładnię.
                A o ile mnie pamięć nie myli zgodnie z artykułem 87 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są:
                - Konstytucja
                - ustawy
                - ratyfikowane umowy międzynarodowe
                - rozporządzenia
                - akty prawa miejscowego (na obszarze działania organów, które je ustanowiły).

                Po wtórę:
                - Pytań było kilka.

                Mogę się mylić, ale skoro stawia się pewne tezy było niegłupio dysponować jakimiś argumentami na ich popracie.

                • zolza42 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 16.01.12, 13:15
                  Bez urazy, ale już jaśniej wytłumaczyć nie umiem.
                  • odmieniona44 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 16.01.12, 13:31
                    zolza42 napisała:

                    > Bez urazy, ale już jaśniej wytłumaczyć nie umiem.
                    ......
                    ....
                    Szczerze mówiąc nie oczekiwałam "tłumaczenia", mam dostęp do Lexasmile, a wskazania podstawy prawnej. Konkretnej!
                    Ponadto odniesienia się do pozostałych pytań. Naturalnie, ewentualna odpowiedź ma charakter fakultatywny, ale łudziłam się, że jesteś gotowa na rzeczową polemikę.
                    Czy to stanowi problem? Może pytania są nieprecyzyjnie postawione?
                    • zolza42 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 16.01.12, 13:38
                      No nie, ale o czym tu rozmawiać, jak wszystko jest już jasne?
                      • odmieniona44 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 16.01.12, 13:58
                        zolza42 napisała:

                        > No nie, ale o czym tu rozmawiać, jak wszystko jest już jasne?
                        ........
                        Ja prostą kobieciną z prowincji jestem, ale odnoszę nieodparte wrazenie, że inaczej rozumiemy zakres pojęcia "wszystko jest już jasne".
                        Na moje pytania, które, gwoli przypomnienia ośmieliłam się zamieścić poniżej, de facto nie zostały udzielone odpowiedzi. Wskazanie komentarzy i wykładni, nie mających mocy wiążacej, trudno za takowe uznać.
                        Nie padł ani jeden racjonalny argument, nie ma wskazania żadnego przepisu prawa. Trudno zatem uznać Twoje tezy za znajdujące umocowanie w polskim systemie prawnym. Wystarczylo w pierwszym poście zaznaczyć, że wszystko co napisałaś to Twoja radosna tworczość i próba zaklinania rzeczywistoścismile
                        Niniejszym uznaję naszą rozmowę za zakończoną.
                        Pozdrawiam serdecznie smile
                        ...........................
                        "zolza42 napisała:
                        "Na koszt utrzymania dorosłej córki składają się równe alimenty od ojca i matki oraz suma, którą dorosła córka ma obowiązek na siebie zarobić, ale niekoniecznie prostytuując się. "

                        ........suma, którą dorosła córka ma obowiązek na siebie zarobić.........,
                        Byłabym szczerze zobowiązana za wskazanie podstawy prawnej tego stwierdzenia.


                        "Osobiście po takim widoczku w necie, jak reklamująca swoje umiejętności seksual
                        > ne córeczka - złożyłabym doniesienie do Prokuratury na mamuśkę, która tak skand
                        > alicznie pokierowała edukacją córki - za czerpanie korzyści z nierządu córki."

                        Jak wyżej, ponadto uzasadnienie dlaczego do odpowiedzialności karnej miałaby zostać pociągnięta wyłącznie matka owej studentki. Czyżby ojciec miał pozostawć poza wymiarem sprawiedliwości?

                        "To nie jest córka, to jest młody q.....szon, konkurencyjny na rynku usług eroty
                        > cznych, bo ma wsparcie w alimentach od swojego nieszczęsnego ojca.
                        > I ten q....szon oferuje swoje tanie usługi waszym mężom."

                        A ta wnilkiwa analiza została poczyniona na podstawie postu, czy może w oparciu o szklaną kulę? Nieśmiało przypominam, o funkcjonującym w polskim systemie prawnym
                        "domniemaniu niewinności".
          • beata-12345 Re: Cóż za błyskotliwy wywód! 18.01.12, 04:17
            Mój mąż jest w szoku, że to jego córka. Na pierwszej sprawie sądowej cały czas patrzył jej w oczy - miała rozbiegany wzrok, nie potrafiła mu spojrzeć w oczy
      • mayenna Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 12:44
        Dobresmile
      • beata-12345 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 18.01.12, 04:12
        Dzięki, pierwszy komentarz merytoryczny i pomocny. smile) Jesteś wielka.

        Tak, print screeny dołączyliśmy do sprawy. Moim zdaniem one świadczą o dużej demoralizacji córki, tam są nie tylko zdjęcia ze sztucznym penisem, który ona wkłada do buzi, ale jej zdjęcia z imprez, jak rozlewa alkohol, sama to fotografuje i zamieszcza na blogu i opatruje komentarzami, pod swoim nazwiskiem.

        Matka nie płaci, bo mieszka z córką w mieszkaniu, które mąż córce przepisał (połowę swoich udziałów). I twierdzi, że ona dorosłą córkę wychowuje, więc powinna płacić 1/3. Jest główną księgową, zarabia legalnie 1200 zł, resztę pod stołem plus prowadzi księgowość wielu firm w domu, na czarno.

    • lampka_witoszowska Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 12:21
      Beata, zamotalaś się
      dwie sprawy, możesz przemyśleć, jeśli zechcesz

      pierwsza, ważniejsza - no, nie daj Bóg, a co, gdyby to był ostatni rok Twojego życia?
      warto wyliczać i wojować? może szkoda czasu, a wymagania córki Twojego partnera nie sięgają jachtu... może, skoro ją to wszystko uszczęśliwi lub jest potrzebne, od majtek po koc, to po prostu jej to dać?

      druga, troche w temacie, trochę nie
      rok po studiach, pracowałam już i właśnie urządzałam swoje mieszkanie, wybraliśmy się z tatą (ojczymem, dla ścisłości) na jakieś zakupy, po drodze zajrzałam do jakiegoś ciuchowego sklepu
      spodobały mi sie dwa swetry
      tata uparł się mi je kupić, choć juz miałam swetrów pół szafy i dzielnie się broniłam smile
      pół roku późnej mój tata już nie żył

      o, i tyle
      • beata-12345 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 18.01.12, 04:31
        Mąż stracił pracę po 10 latach, pisałam o tym wielokrotnie, branża budowlana, jest kryzys. Założył własną działalność, ale dopiero ją rozkręca, nie ma takich zarobków jak wcześniej. Przepisał na córkę mieszkanie, dał jej poza alimentami comiesięcznymi - 10 tys. 400 zł, w formie dodatkowych przelewów, co jeszcze mógłby jej dać, jak już nic nie ma?

        Ja pracuję na dwóch etatach, utrzymuję rodzinę, mam syna, nie mam takiej kasy, która by uszczęśliwiła córkę mojego męża. No chyba, żebym własne mieszkanie, które mam od 20 lat sprzedała albo działkę na Mazurach, którą też mam od 20 lat.

        Potrzeby córki mojego męża, dorosłej, ona ocenia na 3400 zł miesięcznie. Ten koc i korepetycje to są takie absurdalne rzeczy, które akurat opisałam.

        Nie mam 3400 zł miesięcznie, żeby usatysfakcjonować ją.

        • szizumami Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 18.01.12, 09:21
          toz beato--bezsprzecznie córce nalezy sie uciąc i kase i tym samym cała reszte inteligenckich zacowań
          tylko po co te złośliwe przytyki typu "ja mam faceta wt nie"
          chcesz pożalic sie to nie buduj fasady antypatycznej osoby
          bywało różnie --jak to w zyciu--wystarczy przyznac--
          zę ok było, a jest inaczej
          normalna rzecza jest że ludzie moga sobie wybaczyć i mimo wszystko układa sie
          to napawa nadzieja
        • mayenna Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 18.01.12, 11:35
          beata-12345 napisała:


          > Nie mam 3400 zł miesięcznie, żeby usatysfakcjonować ją.

          Beata, nie rozumiesz jeszcze, ze to nie Ty masz mieć te 3400?

          Zdecyduj sie czy ten ojciec to taki łaskawca, że przepisał na córek swoje własne mieszkanie czy połowę mieszkania, które miał z zoną na spółkę.Bo to trochę zmienia spojrzenie na jego tułaczke po wynajętych lokalachsmile
          >
    • sonia_30 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 12:23
      Bełatka, weź no się dziewczyno zastanów i stwórz choć jeden wiarygodny post - dla osoby dwojga fakultetów powinna być to bułka z masłem. Dziewczyna z ledwością zaliczyła semstr, ale stypendium ma... To chyba jednak średnią nienajgorszą miała, co? Poza tym intercyzę chyba zawarliście, swojej krwawicy do kocy i majtek nie dokładasz, "prawie dziada" przygarnęłaś (forum.gazeta.pl/forum/w,24087,123961466,123961466,Co_z_takim_zrobic_.html) więc zajmij się tym poletkiem i nie marudź teraz... Podjęłaś decyzję to się jej trzymaj, miast zalewać forum żółcią i goryczą
      • sonia_30 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 12:25
        PS z przymrużeniem oka.
        W koce, ewentualnie dywany (które droższe jednak są) można zawinąć zewłok wrednej macochy ;-P
        • biedronka7112 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 13:04
          Może Beacie nie zależy na luksusach pośmiertnych i uważa, że może zostać zawinięta wtedy w beleco wink
          • zolza42 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 13:10
            Może myśl o własnej śmierci i nie troszcz się o pośmiertny komfort dla kobiety, która przyszła szukać tu konkretnej porady w trudnej sytuacji.

            Nie znam żadnej Beaty, nie znam jej historii, nawet nie wiem, czy napisała prawdę - ale nie obchodzi mnie to, bo nie jestem śledczym.
            • biedronka7112 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 13:13
              > Nie znam żadnej Beaty, nie znam jej historii, nawet nie wiem, czy napisała praw
              > dę - ale nie obchodzi mnie to, bo nie jestem śledczym.

              Skoro Cię to nie obchodzi, to spokojnie można ją zawinąć w łachmany - wstrzymaj konie.
              Oraz jeśli Cię nie obchodzi, czy napisała prawdę, to rozumiem, że czerpiesz rozrywkę (podobnie, jak np. ja) z pisania w tym wątku.

              Może też masz PMS i gorączkę, siostro w niedoli wink
            • mayenna Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 13:16
              zolza42 napisała:

              > Może myśl o własnej śmierci i nie troszcz się o pośmiertny komfort dla kobiety,
              > która przyszła szukać tu konkretnej porady w trudnej sytuacji.
              >
              > Nie znam żadnej Beaty, nie znam jej historii, nawet nie wiem, czy napisała praw
              > dę - ale nie obchodzi mnie to, bo nie jestem śledczym.

              A niesłusznie. My tu Beatę znamy i to oszczędza nam pisania porad, ktore do autorki i tak nie dotrą.Pieniactwo się leczy i to nie na forach internetowych.
              • zolza42 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 13:33
                Nie znam tej Beaty i guzik mnie ona obchodzi.

                Mnie jest szkoda tej młodej wykolejonej kobiety, której teraz, szybko może pomóc tylko solidny kop w d...ę, aby zdołała się podnieść i zacząć zachowywać się jak odpowiedzialna kobieta, a nie jak sprzedajna szmata.
                • mayenna Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 13:43
                  zolza42 napisała:

                  > Nie znam tej Beaty i guzik mnie ona obchodzi.
                  >
                  > Mnie jest szkoda tej młodej wykolejonej kobiety, której teraz, szybko może pomó
                  > c tylko solidny kop w d...ę, aby zdołała się podnieść i zacząć zachowywać się j
                  > ak odpowiedzialna kobieta, a nie jak sprzedajna szmata.
                  Beata nie jest wiarygodnym żródłem zeby cokolwiek wyrokować w sprawie jej pasierbicy. Jak poczytasz jej wątki to sama się przekonaszsmile
                • duza-zolza Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 13:47
                  Mnie jest szkoda tej młodej wykolejonej kobiety, której teraz, szybko może pomóc tylko solidny kop w d...ę, aby zdołała się podnieść i zacząć zachowywać się jak odpowiedzialna kobieta, a nie jak sprzedajna szmata.

                  To wszystko wnioskujesz z jednego stwierdzenia "BEATY"? Skąd wiesz, czy to nie jakaś prowokacja? I czemu się tak "plujesz"! Może coś na uspokojenie..smile))
                  • tautschinsky Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 18:00
                    duza-zolza napisała:

                    > To wszystko wnioskujesz z jednego stwierdzenia "BEATY"? Skąd wiesz, czy to nie
                    > jakaś prowokacja?


                    Prowokacja nie prowokacja, takie "misie" żyją w naturze. Nawet na tym
                    forum się turlają ze swoimi smętnymi historiami: zostawiłem wszystko, dom,
                    samochód, a ona... I też takie, co urabiają misiów na marchwiankę, w naturze występują i kto wie, czy nie jest ich nawet więcej, wszak wychodzić
                    za mąż się i bogato rozwodzić można wiele razy w życiu, więc jedna "biedna
                    kobieta" może obskoczyć średnio co najmniej trzech takich "drani", z których
                    zdziera ostatnią koszulę big_grin
                • szizumami Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 15:49
                  jako matka 5 córek--zgadzam sie w pełni na potrzebe KOPA W D...
                  I to jak najszybciej
                  • yoma Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 17:46
                    Kopa, jeśli już, winien sprzedawać ojciec, a nie kolejna żona ojca.
                    • szizumami Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 18:23
                      zgadza sie yoma--o tym mówie,że ojciec dupa
                      i albo rozpuścił sam albo we dwoje z matka
      • beata-12345 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 22.01.12, 00:14
        Dziewczyna jeszcze semestru nie zaliczyła. A stypendium ma za stopnie w liceum i dlatego, że mój mąż jest legendą tego miasta. Dostała stypendium od prezydenta miasta. Już to parę razy tutaj napisałam.

        Nie, nie zawarliśmy intercyzy, do głowy mi to nie przyszło przed ślubem, chociaż mąż nic nie miał. Nie jestem tak wyrachowana, żeby zawierać intercyzę.
        • heksa_2 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 22.01.12, 15:07
          W jakimż to mieście są tak korupcyjne układy, że stypendia przyznaje się dzieciom za osiągnięcia ojca? To koniecznie trzeba zgłosić do prokuratury.
        • laura_fairlie Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 23.01.12, 08:02
          mój mąż jest legendą tego miasta.
          taka legenda - to może tam powinien szukać pracy, hę?
    • ekscytujacemaleliterki Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 14:27
      No jak rany!
      Rozpusta!
      Trzy kurtki rocznie i jedne klapki japonki?
      Rozbestwiona dziewuszyca! Przecież nie rośnie!
      Wystarczą jej dwie pary gaci i jesionka po babci!

      Weź Ty Beata odczep się od nie swojej garderoby!
      • szizumami Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 15:43
        naprawde myslicie,że jak gówniara umieszcza swoje debilne zdjecia erotomanskie w necie--to jest to rezultat złego przykładu i wychowania rodziców
        bo ja mam duzo dzieci--kazde inne-i po kazdym to można spodziewac sie czgos innego
        i wiemz własnego doswiadczenia --starasz sie wychowac dobrze--a i tak głupoty robia

        a ocene--taka jk pisze4sz zołza--stawiaja ludzie,którzy maj apo 1 dzieciatku albo jeszcze małe
        i o róznorodnych problemach okołowychowawczych nie wiedza za dużo

        próbuje sie wpasowac w syt. beaty
        kocham faceta,..logiczne jest -troska o jego zdrowie i żeby nie był wykorzystywany
        logiczne tez że normalny człowiek nie chce godzić sie na pośrednie wykorzystywanie
        ---bo dziecko jest już dorosłe,zarabia na siebie ,dostaje stypendium.. I JESLI TO MA BYĆ NAPRAWDE INTELIGENCJA--TO NIECH SIE NAUCZY ZE WOBEC przynajmniejBLISKICH OSÓB OKAZUJE SIE UCZUCIA
        i jak ojciec nie ma możliwości i podupadł na zdrowiu--to trzeba o graniczyc przyjemności i
        i ograniczyć swoje wyuzdane potrzeby do własnego kuluaru--aby ojcu oszczedzxić ogladania
        tak cudownych rzeczy--jak córka z wibratorem w ustach
        są rózne rodfzaje urwiszonów..ma zadatek..ale tez i może pomóc życiu i czas JA ZACZĄC UCZYĆ
        rozumiem że pan ojcie troche dupa jest--i nie umie sie sam zabrac za te sprawy
        wiec ty mu pomagasz--ale tez nie powinno tak być moim zd--że to ty załatwiasz jego problem
        bo to jest jego problem?!
        jego byłe gówniane małż. i jego troche spartolone dziecie[prosze wybaczyć ale dosłownośc mnie ciśnie i to samo powiem o własnej spartolonej córce--jesli tak postepowałaby

        ale inna sprawa00co ci wciaz wypominamy,że WIEDZIAŁAS
        a ty wciaż złośliwie sie oburzasz
        I tym samym --sama nie jesteś kobieto! fair





        • beata-12345 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 19.01.12, 23:57
          Tak, wiedziałam za kogo wychodzę za mąż, zresztą sama o tym pisałam. Ale nie sądziłam, że mój mąż w sytuacji utraty pracy nadal nie obniży alimentów - bo przecież samych nadpłat na poczet alimentów na konto córki (nie licząc zakupów w postaci laptopa, aparatu foto itp.) ma na ponad 10 tys. zł. On się nie spodziewał, że córka komornika do mojego domu naśle, jak nie zapłaci przez 2 miesiące - zresztą ją uprzedził i poprosił, żeby poczekała jeszcze miesiąc.

          Tak, wyszłam za faceta, który ma dorosłą córkę. Nie sądziłam, że dorosła córka jest tak kosztowna (3400 zł miesięcznie - tak wyceniła swoje potrzeby). Gdybym wiedziała, że wychodzę za mąż za człowieka, który woli dla spokoju i miłości do dorosłej córki - oddać wszystko i sam wylądować na bruku - to pewnie bym się zastanowiła. Niestety, mleko się rozlało.
          • heksa_2 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 22.01.12, 15:13
            Ale mąz płaci 800 zł, a nie 3400? Więc resztę finansują matka i córka razem. Czyli mąż płaci zdecydowanie najmniej. A ta córka nie jest jeszcze taka całkiem dorosła, skoro dopiero maturę zdała. Oczywiście jest już pełnoletnia, ale trudno w Polsce przejśc na własne utrzymanie w wieku 19 lat, będąc w dodatku studentką. I to z rozbitej, niewydolnej wychowawco rodziny, gdzie ojciec był dziwkarzem (o czym jego nowa żona wielokrotnie pisała).
      • tautschinsky Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 17:55
        ekscytujacemaleliterki napisała:

        > No jak rany!
        > Rozpusta!
        > Trzy kurtki rocznie i jedne klapki japonki?
        > Rozbestwiona dziewuszyca! Przecież nie rośnie!


        To się zagalopowałaś i nie myślę tu tylko o konieczności
        kupowania trzech nowych kurtek rocznie, zwłaszcza
        przez kogoś, kto sam na nie zarabia. Ale do rzeczy -
        takie dorosłe "dziecko", studentka, już RACZEJ NIE ROŚNIE!
        Chyba że wszerz big_grin
        • szizumami Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 18:22
          tu sie zgodzę z tałtkiem niestety

          można przezyć z kurtka na kilka sezonów,może z butami gorzej
          a w "second hand"ach można ez niezle sie ubrac
          i szczupłe młode dziewuchy tam wiele znajda
          mam duże dziewuchy i wiem co mówie
          -i tez stycznośc z madrymi, na poziomie studentami
          sa skromni i wiedza że jak chca wiecej to samemu trzeba
          a nie nie rodziców dobijac
          i tacy naprawde sie ucza!

    • yoma Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 16:31
      Beata jest jednak niezawodna smile
    • kowalka33 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 16:53
      Problemem Beaty nie są tak naprawdę pieniądze ale nienawiść i szczera niechęć do córki męża. Dziwi mnie to , zwłaszcza u kobiety która sama ma syna. Rozumiem ze twój syn po osiagnięciu pełnoletności dostanie tobołek na plecy i kopa von. rozumiem że gdy będzie studiować to powiesz sorry...Ciekawa jestem czy twój syn chodzi na zajęcia pozalekcyjne, języki, sporty chodzi w kurtce z lumpeksu. Głowę daję uciąć ze nie. Piszesz o dziewczynie z taka niechęcią (piszesz obrzydliwe rzeczy) , mi wydawało się że ona jest prawie dorosła , kończy studia a tu okazuje się że mamy do czynienia z 19 latkiem na pierwszym roku !!!Pamietam twoje posty na macochach , tez darłaś piane o te 800 a wtedy (a było to rok temu dziewczyna była w liceum). Daj spokój Beata, czemu nie dajecie prawa do edukacji dzieciom, czemu wszyscy uważacie że studenci powinni zapieprzać od pierwszego roku. Co innego dalsze lata czy wakacje...Myślę że tak jak nie lubicie sie nawzajem , tak obie się nakręcacie , ty wojujesz o te 800 stów (przeciez to nie kosmiczne alimenty), ona wojuje z wami uzywając komornika i wypisując te nieszczestne koce w o dpowiedzi na pozew. Moze spróbujcie się dogadać (tzn. ojciec bo to jego dziecko). Wiesz pisałas o ojcu takie rzeczy kiedys może ona ma zal że dla babiarza zawsze baby były wazniejsze niz ona....
      • szizumami Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 18:15
        no kurcze--nie przesadzajmy
        pchasz dzieciakowi --niech sie edukuje-spełni i ma lepiej w zyciu
        a ten --w d..e ma to,że ci ciezko,straciłas prace i masz problemy ze zdrowiem
        co oznacza że i nie ma kasy i wiecej trzeba wydac na siebie
        A DZIECIAK MUSI IMPREZOWAC??
        pomińmy beate...i przyjmijmy za prawde co pisze o tej córce
        nie wiem jak wy --rodzice--ale obciełabym wszystko,nawet za cene przerwania studiów gdybym zobaczyła ów blog ze zdjeciem i opisami imprez

        kocyk?!---w takim przypadku co impreza--popalony
        i dziwne że tylko jeden potrzebny] na zabawy typu "słoneczko"

        cudowne dzieci
        niech sie bawia!
        a ty rodzicu zdychaj--bo ciebie na lekarza np nie stac!




        • kowalka33 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 15.01.12, 20:58
          Tak biorac pod uwagę bajki które tworzy Beata to jest najpewniej cała prawda ......Szkoda że dziewczyna nie zaglada mogłaby się ustosunkować do pisaniny macochy-szczerze mówiąc wstyd byłoby mi o tym pisać no ale jak się chce kogoś pognoić...
          • zolza42 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 11:19
            Powiem tak.

            To, co napisała Beata nie jest nieprawdopobne, bo gorsze rzeczy na własne oczy widziałam.
            Każdemu, kto ma tu chęć podogyzać mi - od razu mówię - nie warto się wysilać, bo wszelkie osądy mam w odwłoku. Znam swoją wartość i jakiekolwiek złośliwości spływają po mnie jak woda po kaczce.

            Była żona mojego męża jest z takiej rodziny, że każdy na tym forum mógłby jej pozazdrościć. Kobieta jest też wykształcona i miała NAPRAWDĘ wspaniałych, kochających i bardzo zamożnych rodziców. Babsko, zanim udało jej upolować na ciążę, a jakże, mojego obecnego męża - zdążyło mieć dwie skrobanki. No nic. Zdarza się.
            Nawinął się fajny, nieśmiały student - obecnie mój mąż - i dał sobie babę wmówić. No i baba i tak się w końcu szybko z nim rozwiodła, bo jej tak z rachunku ekonomicznego wyszło.

            Siostrze baby udało się wyjść za mąż dopiero po urodzniu trójki dzieci ŻONATEMU facetowi. Ale w rodzinie sypnięto groszem, opłacono najlepszego adwokata w Polsce i facio dostał w końcu rozwód z kobietą ciężko chorą na raka - cudnie, no nie?

            Córkę mojego męża poznałam, jak miała 7 lat i bardzo ją polubiłam. Żal mi było dziecka wychowywanego z wredną, chciwą i wyrachowaną matką, która ostro popijała na dodatek.
            Właściwie, to wszystkie wyskoki dziewczynki traktowałam przejściowo i raczej strałam się jej wiele rzeczy wyjaśnić i wyprostować. Dbałam też o nią bardziej niż o siebie.
            Aż zaczęło się wszystko sypać, bo mamuńci nasze dobre stosunki były nie w smak.
            Dziewczyna przeszła solidne pranie mózgu i po paru latch wyszło na to, że to MY jesteśmy wredni, chciwi i prostaccy (?!).
            Jeszcze jej wybaczałam wiele, bo dziewczyna łatwego życia nie miała - z mamusią sypiał czasem mąż siostry mamusi i wszystko zostawało w rodzinie.
            Aż kiedyś dziewczyna (miała wtedy 17 lat) przyznała mi się, że suk....yn od pijanej mamusi coraz częściej zachodzi do niej i szlag mnie trafił. Oczywiście, według waszych tu teorii powinnam była zostawić sprawę mojemu mężowi, a ojcu dziewczyny? Może i tak.
            Zadzwoniłam do suk...yna i powiedziałam mu kim jest. Nawet się nie wypierał, tylko się roześmiał i powiedział, że to nie mój interes.
            Fakt.
            Następny mój telefon był już do żony suk...yna, a siostrzyczki mamuńci (przypominam, kobiety wykształconej i z bardzo dobrego domu) i ta już dała sobie radę idąc po całości.
            Ponoć siostrzyczki pogodził dopiero spadek pokaźny po rodzicach, przy czym mamunia córki mojego męża bardzo ustępliwa finansowo była. Bo po co zabiegać o kasę, która można później dać własnemu dziecku? Od tego jest przecież ojciec i ta sucz, czyli ja - nieprawdaż?

            Ale od tego czasu wszystko pomiędzy mną, a córką męża zaczęło się sypać.
            I sypnęło się ostro.
            Mamunia była nowoczesna i aby zatuszować własne grzeszki, zaczęła patrzeć mocno przez palce na wyskoki dziewczyny. A trochę tego było. I gach do bzykania pod dachem mamusi i wódka.
            Długo by pisać.
            Studiów się nie kończyło, bo po co? Kasa i tak od nas szła w nadmiarze, a mamuńcia z sądu nie wyłaziła i prawie u komornika zamieszkała.

            Poczekałam, aż panienka skończy 21 lat i pokazałam jej, jak należy w życiu postępować.
            Alimenty zostały zredukowane do 120 zł/mc, gaszek ujawniony sądownie, dziekan powiadomiony. Dziewucha od kasy odcięta i trochę skompromitowana szybko skończyła studia i usamodzielniła się. Kupiliśmy jej mieszkanie i wszystko było na dobrej drodze. Nawet mówiło się o doktoracie i karierze naukowej.
            No i znowu uaktywniła się "dobra" i nad wyraz wyrozumiała mamuńcia czego efektem jest nieślubne dziecko panienki. Oczywiście karierę szlag trafił, bo panienka zapiernicza teraz na siebie, dziecko i gacha, który nie ma głowy do zarabiania kasy.

            Pojecia nie mam, dlaczego facet się nie żeni, a kobieta godzi się na to?
            Oczywiście, guzik mi do moralnej strony sprawy, chodzi mi o to, że jak się coś tej kobiecie stanie i np. będzie kaleką, to gach będzie płacił WYŁĄCZNIE na dziecko, a nią OCZYWIŚCIE nie.

            Ale to nie moja sprawa. Niech sobie kobieta pierniczy życie. I swojemu dziecku.
            Ja mam już wszystko w nosie.

            ..................................................................................................

            Jak czasem czytam wasze poglądy, to słabo mi się robi.
            Dzieci trzeba uczyć moralności i odpowiedzialności, pracowitości i oszczędności.
            A wiele z was tu nie ma czystego sumienia.

            Cóż, nie mój cyrk, nie moje małpy.
            Ja na tym nic nie stracę, że wasze dzieci skończą w rynsztoku, jak nie chce się wam choć trochę wysilić wychowaczo.

            • mayenna Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 11:30
              Meliski?smile
              • argentusa Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 11:46
                A poco, przecież Zołza wie najlepiej JAK cudze dzieci wychowywać żeby na ludzi wyszły. hihihi
                i tylko udziału tatuńcia tej dziewczynki w jej wychowywaniu, kochaniu itp nie widzi.
                A to idiota jest przecież. Najpierw wyrachowana baba, teraz dominująca wszystkowiedząca.
                Zołza się natrudziła by dziewczynkę "wychować" a tu ani wdzięczności ani efektu nie ma. I szlag trafia.
                Ar.
                ps mam synów, dobrze mi....
              • zolza42 meliskę 16.01.12, 12:47
                Meliskę to sama sobie wypij.
                Jestem spokojna i opanowana, a że mam ekspresyjny sposób pisania - z tego żyję w końcu.
            • nowel1 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 11:58
              > No i znowu uaktywniła się "dobra" i nad wyraz wyrozumiała mamuńcia czego efekte
              > m jest nieślubne dziecko panienki.


              To mi się podoba najbardziej smile
              • mayenna Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 12:08
                Mnie teżsmile To jest w ogóle ciekawostka sama w sobiesmile
            • szizumami Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 12:04
              --ja ci wierze zołza
              i paskudna sytuacja..
              twoje starania mogą jeszcze przynieśc efekt--młoda sie obudzi i zrobi porzadek ze swoim życiem
              ale jedna rzecz--nie wiesz,czy była miała dobry wspaniały dom i kochajacych rodzicówbo może być i tak,że nikt o niczym nie wie i ona sama o tym nie pamieta ,bo wyparła
              ja tez miałam dobry dom,rodzicom nie brakowało pieniedzy,za to tego czego mi tam zabrakło-brakuje do dziś..a w historie molestowania uwierzył mi tylko psycholog
              dla rodziny jestem durnba czarna owca
              i powiem ci że to sie przenosi dalej w rodzinie
              nie ma co sie użalac nad matka--bo widac tu charakter wział góre
              chce ci tylko uzmysłowic,że możesz znac tylko pozory dobrego domu
              pewności co kto miał nie możesz miec

              i tak jak ojciec dziewczyny nie miał wiekszego wpływu wybory córki
              tylko matka--tak samo u "beaty" watku--może ojciec za dużo a matka za mało..albo jeszcze inaczej
              tego nie wiemy i nie dowiemy sie
              • zolza42 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 12:37
                Widać, że dużo w życiu przeszłaś Szizumami i lekko Ci nie było.
                Już mi nie zależy, aby córka mojego męża na się obudziła. Ona i jej ojciec mają bardzo dobre relacje ze sobą, tylko ja się całkowicie odcięłam i nie biorę w nich żadnego udziału.
                Nie chce mi się i już się nie przemogę.
                Nie mam ochoty jej oglądać, ani jej dziecka. Dla mnie to zamknięty rozdział.
                Niech sobie żyje jak chce.
                Nawet z mężem nie rozmawiam na jej temat, bo i po co?
                Ona ma swój świat, ja swój. I te światy nie są już kompatybilne.


                A tak w ogóle, zauważyłaś, jak mało osób przejęło się tu, że młoda kobieta marnuje sobie życie? Może nawet uważają, że to super, że dziewczyna taka kreatywna i zazdroszczą jej fotek w necie? A może ich córki też tak się lansują, więc nie widzą w tym nic złego?
                • mayenna Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 12:41
                  i to jest dowód na to, że nic nie rozumiesz. Nie wiesz czym jest rodzicielstwo.
                  • zolza42 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 12:49
                    Oczywiście, że nie wiem czym jest rodzicielstwo, bo w końcu skąd mam wiedzieć?
                    Ja mam koty smile
                    Żal mi tej głupiej panienki i tyle.
                    • mayenna Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 12:55
                      Mnie żal kotówsmile
                      Twojego męża tez trochę, ale sam sobie winiensmile
                      • zolza42 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 13:16
                        A tak z ciekawości, dlaczego żal Ci moich kotów?
                  • argentusa Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 12:54
                    A tu się nie zgodzę.
                    Zrobiłabym tak samo jak Zołza. Ja bym się po prostu w ogóle nie angażowała. Dzieci obecnego - jego rzecz. Ja odpowiadam dzien doby i uśmiecham się, ale mnie w ogóle nie obchodzą. A wiem czym jest rodzicielstwo. Obce dzieciaki mnie w ogóle nie ruszaja, a nawet nie lubię.
                    Wiem, egoistka jestem. Za to radosna i spokojna smile
                    Ar.
                    • mayenna Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 12:58
                      Ależ Zołza tam za matkę opatrznościową dla dziewczyny robiła. O tym piszę.
                      postawa nieangażowania się jest najlepsza jesli pała się takimi uczuciami jak Zołza do dziewczyny i jej matki.
                      • zolza42 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 13:19
                        O nie. Nie za matkę opatrznościową, w ogóle ZA ŻADNĄ MATKĘ nigdy w życiu nie chciałabym "robić". Ja ją po prostu lubiłam i nie chciałam, aby dziewczynie działa się krzywda.
                        Jakbym zauważyła, że ktoś krzywdzi dziewczynę z sąsiedztwa, to też bym zareagowała.
                      • zolza42 kończąc temat Zołzy 16.01.12, 13:41
                        Moje koty są ze mną szczęśliwe i mój mąż też.
                        Bardzo się wszyscy w rodzinie kochamy i szanujemy.
                        To znaczy mój mąż, koty i ja smile
                        • mayenna Re: kończąc temat Zołzy 16.01.12, 14:29
                          zolza42 napisała:

                          > Moje koty są ze mną szczęśliwe i mój mąż też.
                          > Bardzo się wszyscy w rodzinie kochamy i szanujemy.
                          > To znaczy mój mąż, koty i ja smile

                          Tego od początku byłam pewna.smile
                          Zwrot 'matka opatrznościowa' oznacza coś innego niż matka . Bliżej mu do męża opatrznościowego.
                • szizumami Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 13:57
                  przejaw konformizmu może
                  pułapka w która wszyscy wpadamy
                  no i granice nam sie zacieraja--takich zdrowych norm

                  tez bolesne jest to,że obecnie bardziej mozesz spodziewac sie
                  odgryzienia reki od tego komu sie pomogło,wspierało i że walczysz o to dobre na marne
                  dobro sie dewaluuje i wypacza--traci na wartości
                  i w tym bagienku
                  liczy sie sukces,--jak tu--wazniejsze jest magister niż moralnośc
                  sukces niż uczciwośc itd
                  i to wszystko na codzień nie jest proste
                  nie białe i nie czarne i tez w tym wszystkim trudno sie rozeznac-kiedy jest pożtteczna granica dawania
                  mocno sie nie dziwie--bo wokół jest jak jest
                  • zolza42 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 14:47
                    Widzisz, jestem mądrą kobietą i robiąc coś dla innych nie oczekuję wdzięczności, więc nie mam rozczarowań. Pomogłam bezinteresownie wielu ludziom - i grzeje mnie, czy podziękowali, czy też nie. Dla mnie najważniejsze jest, aby mój mąż i koty - zdrowi byli.
                    • beata-12345 :-) 18.01.12, 04:35
                      To tak jak jak ja, z tym, że ja chcę, żeby mój syn i moje kociątko zdrowi byli smile)
              • mama_myszkina Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 18.01.12, 00:35
                --ja ci wierze zołza
                i paskudna sytuacja..
                twoje starania mogą jeszcze przynieśc efekt--młoda sie obudzi i zrobi porzadek ze swoim życiem
                ale jedna rzecz--nie wiesz,czy była miała dobry wspaniały dom i kochajacych rodzicówbo może być i tak,że nikt o niczym nie wie i ona sama o tym nie pamieta ,bo wyparła
                ja tez miałam dobry dom,rodzicom nie brakowało pieniedzy,za to tego czego mi tam zabrakło-brakuje do dziś..a w historie molestowania uwierzył mi tylko psycholog

                dla rodziny jestem durnba czarna owca
                i powiem ci że to sie przenosi dalej w rodzinie

                nie ma co sie użalac nad matka--bo widac tu charakter wział góre
                chce ci tylko uzmysłowic,że możesz znac tylko pozory dobrego domu
                pewności co kto miał nie możesz miec

                i tak jak ojciec dziewczyny nie miał wiekszego wpływu wybory córki
                tylko matka--tak samo u "beaty" watku--może ojciec za dużo a matka za mało..albo jeszcze inaczej
                tego nie wiemy i nie dowiemy sie


                Dokładnie, jakbym czytała o sobie.

                A ojczym jeszcze objeżdża znajomych i rozpowiada, jak to go zostawiłam po śmierci matki samego jak palec! No, cóż. Kto sieje wiatr... .
                • szizumami Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 18.01.12, 09:24
                  my jesteśmy wspaniałe
                  i wspaniałomyslne
            • puzzle33 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 12:12
              zolza42 napisała:

              > Jak czasem czytam wasze poglądy, to słabo mi się robi.
              Podzielam Twoje uczucia.

              > Dzieci trzeba uczyć moralności i odpowiedzialności, pracowitości i oszczędności
              A czego jeszcze? A może przede wszystkim?

              > A wiele z was tu nie ma czystego sumienia.
              Udzielasz też rozgrzeszenia?

              > Ja na tym nic nie stracę, że wasze dzieci skończą w rynsztoku, jak nie chce się
              > wam choć trochę wysilić wychowaczo.
              Nigdy nie wiadomo, jak się komu życie ułoży. Nie mów: hop.
              Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał. Ktoś tam kiedyś się chyba słabo wysilał. Gratuluję samoświadomości, do której odwołujesz się w obranym nicku.
              • zolza42 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 12:39
                O swój wysiłek to ja spokojna jestem.
                Martw się o siebie.
                • puzzle33 Re: Po co dorosłej córce 1 koc rocznie i korepety 16.01.12, 13:10
                  zolza42 napisała:

                  > Martw się o siebie.
                  Myślisz, że mam powody? Sugestię przemyślę.