pomimo1
16.01.12, 12:07
jestem po rozwodzie 6 lat i jakos nigdy nie miałam wątpliwości, czy fakt, że mam dziecko jest jakąś przeszkodą. Tak na logikę , to moje dziecko jest moim "problemem". Nie oczekiwałabym, że mój nowy partner będzie je kochał jak własne. Ważne, by sie lubili i szanowali. Czy ma wychowywać moje dziecko? Nie! Przecież to moja misja i jego ojca. Ex maz bierze czesto syna do siebie, placi alimenty, wiec nie rozumiem, czemu moj "nowy" parnter miałby lozyc na nieswoje dziecko, wychowywac go i np karcic.
Bylam dosc dlugo w zwiazku (akurat nienajlepszym), ale od partnera i dziecka oczekiwalam przede wszystkim wzajemnego szacunku i sympatii. Lubili sie, spedzali razem czas we dwoje, ale to dlatego, ze OBOJE tego chcieli, a nie dlatego, ze next mial taki narzucony obowiazek. Nie wyobrazam sobie, by next placil za wspolne wakacje moje , jego i mojego syna. za siebie i syna place ja! I ewentualnie moze sie dolozyc ojciec dziecka, o ile uzna za stosowne.
Stad tez wydaje mi sie, ze kobieta z dzieckiem wcale nie musi byc problelem dla wolnego mezczyzny. To zalezy, czego kobieta oczekuje od nexta.
Zgadzacie sie ze mna, czy nie?