kobieta z dzieckiem - przekleństwo?

16.01.12, 12:07
jestem po rozwodzie 6 lat i jakos nigdy nie miałam wątpliwości, czy fakt, że mam dziecko jest jakąś przeszkodą. Tak na logikę , to moje dziecko jest moim "problemem". Nie oczekiwałabym, że mój nowy partner będzie je kochał jak własne. Ważne, by sie lubili i szanowali. Czy ma wychowywać moje dziecko? Nie! Przecież to moja misja i jego ojca. Ex maz bierze czesto syna do siebie, placi alimenty, wiec nie rozumiem, czemu moj "nowy" parnter miałby lozyc na nieswoje dziecko, wychowywac go i np karcic.

Bylam dosc dlugo w zwiazku (akurat nienajlepszym), ale od partnera i dziecka oczekiwalam przede wszystkim wzajemnego szacunku i sympatii. Lubili sie, spedzali razem czas we dwoje, ale to dlatego, ze OBOJE tego chcieli, a nie dlatego, ze next mial taki narzucony obowiazek. Nie wyobrazam sobie, by next placil za wspolne wakacje moje , jego i mojego syna. za siebie i syna place ja! I ewentualnie moze sie dolozyc ojciec dziecka, o ile uzna za stosowne.

Stad tez wydaje mi sie, ze kobieta z dzieckiem wcale nie musi byc problelem dla wolnego mezczyzny. To zalezy, czego kobieta oczekuje od nexta.
Zgadzacie sie ze mna, czy nie?
    • altz Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 12:19
      pomimo1 napisała:

      > Zgadzacie sie ze mna, czy nie?
      Nie zgadzam się. Dla mnie to jest chore, takie rozdzielanie wszystkich funkcji i oddzielanie pieniędzy. Czy opiekunka do dziecka, w sumie obca osoba dla wszystkich, ma dużo większe prawa do dziecka, niż partner?
      Jeśli dziecko poważnie zachoruje, czy nie będziesz oczekiwać od partnera, że jakoś pomoże finansowo, czy raczej będziesz mówi, że to jego pieniądze, niech sobie leżą na kupce i że to rozumiesz? Czy choremu partnerowi i bez pracy pozwolisz umrzeć z głodu? Bardzo dziwne traktowanie tematu, jak dla mnie.
    • to.ja.kas Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 12:22
      Na pewno to nie przekleństwo. Mężczyzna z dzieckiem też nie.
      Ale to nie takie proste, bo żyjąc pod jednym dachem trudno prowadzic dwa gospodarstwa domowe, więc ja do końca nie wiem na czym to co piszesz ma polegać.
      Z moim już męzem prowadzimy wspólne gospodarstwo domowe, płacimy razem rachunki i robimy wspólne zakupy. Trudno by oczekiwać, że lodówke podzielimy na produkty jego i moje i Młodej. Jak jedziemy razem to co, dzielić paliwo na trójkę?
      Moim zdaniem nie da sie zyć razem pod jednym dachem i tak skrupulatnie rozliczać. To znaczy może i sie da, ale dla mnie to zaprzeczanie wspólnoty jaka jest związek.
      Jak my to rozwiązalismy?
      Normalnie, czyli jak pisałam wspólnie płacimy za wszystko co jest do zapłacenia.
      Młoda ma alimenty od ojca i to jej kieszonkowe. Większe wydatki płacimy wspólnie. Robert nie jest ojcem Młodej, ale bardzo sie lubią. Kiedyś rozmawialiśmy z Robertem i on stwierdził, ze kocha Młodą. Może ie tak jak własnego syna, ale kocha i "gdyby coś mi sie stało nie daj bóg, to on Młodą zostawi tak jakby zająć się musiał własnym synem". Syn R tez u nas bywa i wiele zadań i wydatków jest na naszej głowie nie tylko R, bo to dokładnie taka sama sytuacja jak z moja Młodą. Nawet jak R wyda na niego kilka stów ekstra z własnego konta to przecież wiadomo, że w zamian ja po prostu zapłacę za zakupy w markecie.
      Nam taki model odpowiada. Na szczęście. wink
      • brukselka.1 Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 12:24
        Trudno nie wychowywac dziecka jesli jest sie w powaznym zwiazku z jego matka.
        Tak uwazam.
        • to.ja.kas Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 12:35
          Tez tak uważam. To znaczy, ze co jak dzieć niegrzeczny to uwagi zwrócić nie można czy skarcic? Ani pochwalić? Związek jest wspólnotą. Jeśli nie ma wspólnoty od stołu (bo kuchnia i wszelkie wydatkidzielona na partnera i kobiete z dzieciem), ołtarza (bo opieka nad dzieciem i wychowanie potomka to tez sprawa tylko jednej osoby) to zostaje tylko wspólnota łoża. To trochę mało by budować prawdziwie głeboką relację. Zwłaszczam, że codzienne zycie to nie bajka i nie da się rozdzielić wszystkiego na moje i Twoje rzeczy, kasę, obowiązki.
          Posiadanie pasierba bywa wkurzające mocno. I dojrzała osoba prędzej wymiksuje się z takiego układu niz pozwoli by zycie jego własne, kobiety i dziecka stało się frustrujące i ciężkie. Nie każdy umie i chce wychowaywać nie swoje potomstwo. I ma do tego prawo. Na szczęście ludzie są różni. smile
          • malgolkab Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 13:29
            podpisuję się pod Brukselką i Kaś i u mnie jest dokładnie tak jak Kaś pisze
      • pomimo1 Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 13:55
        dokladnie tak,jak piszesz uwazam za dobre rozwiazanie. dobrowolnosc, a nei przymus. R ojca nei zastepuje, bo nie ma takiej potrzeby. opisana sytuacja uznaje za modelowa smile
        zaden chory rozdzial kosztow nie przyszedl mi do glowy. bardziej myslalam,ze to dobrowolnosc na zasadzie jego wyboru
        • to.ja.kas Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 13:59
          O przymus trudno z dorosłym człowiekiem który sie zapiera że czegoś nie chce. na dłuższą metę się nie da wink
        • malgolkab Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 14:01
          pomimo1 napisała:


          > zaden chory rozdzial kosztow nie przyszedl mi do glowy. bardziej myslalam,ze to
          > dobrowolnosc na zasadzie jego wyboru
          w związku chyba wszystko powinno się ustalać wspólnie, jakby ktoś wobec mnie wykazał postawę roszczeniową i wydawał polecenia to tez bym z nim nie chciała byćsmile dlatego jestem zwolennikiem ustalania takich rzeczy na bieżąco i przed wszystkim rozmawiania
    • mayenna Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 12:43
      Moim zdaniem to kwestia tego czy jesteście rodziną czy' mama ma chłopaka'.Twój model to ten drugi. Rodzina to zupełnie inne relacje.
      • argentusa Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 13:06
        No więc jesteśmy nie-rodziną wspólnie zamieszkującą. I od początku mamy podział:
        dzieci to moje i ich ojca działka.
        Obecny owszem jest i ma prawo zwrócić uwagę, wyrazić dezprobatę, należy mu się szacunek, uśmiech a nawet herbata zrobiona hurtem przez dzieci.
        Ale od ojcowania jest ich tata. Bo rola Obecnego nie jest tatusiowanie moim dzieciom. I one to wiedzą a Obecny sam zaporponował takie rozwiazanie. Niby dlaczego mam wymagac od chuopa żeby chował cudze potomstwo? Sama jako macocha nie chciałabym być tak wkręcona.

        ps. w ogóle uważam ,że szukanie "tatusia zastępczego" dla swoich dzieci to oczekiwanie zbyt wielkiego poświęcenia od ludzi. I piszę to jako częściowo adopcyjna matka, więc o rodzicielstwie zastępczym (ALE ŚWIADOMIE podjętym) wiem wiele smile
        • mayenna Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 13:15
          Argentusa i to jest dobry model.
          A jak z finansami? Bo ja mam wrażenie że autorce bardziej o rozdział finansowy chodzi niż relacjesmile
          • malgolkab Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 13:32
            mayenna napisała:

            > Argentusa i to jest dobry model.
            No, akurat u mnie trochę inny modelwink choć nie wiem czy lepszy czy gorszy - dla naszej rodziny w sam raz i to chyba najważniejsze. Myślę, że ważne jest poczynienie takich ustaleń jak najwcześniej, tak, by żadna z osób nie czuła się potem źle
            • to.ja.kas Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 13:39
              W teorii oczywiście powiem, że wychowanie dziecka to sprawa rodziców. Praktyka to jednak inna sprawa. Bo jak to zrobic w praktyce by partner nie miał wpływu na wychowanie dziecka gdy się mieszka pod jednym dachem? Jak podzielić się ta kasą co do złotówki? Serio dzielić masło i chleb na trzy i jedna część dla partnera i za to płaci a dwie dla kobiety z dzieciem i za to płaci ona? A rozliczenie wody? A kino? A jak kasy mama w portfelu nie ma to co partner nie da "drobniaka" jak dziec na miasto idzie? big_grin U mnie ten problem jest mały bo dzieć dorosły ale jednak z nami mieszka, studiuje dziennie więc i korzysta z naszych zarobków, je obiad który ugotuje Robert, sama robi herbate, bywa że on wiezie ją czy przywozi z imprezy jak daleko, czasami ona zwierza się jemu nie mi. A jak wydam więcej kasy na nas dwie to co, mam pozyczyc u niego czy innych kasę bo on nie pozwoli bym ja zjadła co on kupił w sklepie? No nie wiem, ja chciałabym wiedziec jak wygląda praktyka a nie deklaracje.
              • malgolkab Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 13:45
                to.ja.kas napisała:

                > Jak podzielić się ta ka
                > są co do złotówki? Serio dzielić masło i chleb na trzy i jedna część dla partne
                > ra i za to płaci a dwie dla kobiety z dzieciem i za to płaci ona?
                znależć chłopa, który zjada tyle co Ty z dzieciem razemwink on się kąpie codziennie, a wy co 2 dzień na zmianę i wychodzi po połowiesmile
                • to.ja.kas Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 13:54
                  No chyba tak wink)))
                  Jak napisała Mayenna, jest róznica czy stanowimy rodzinę czy to "chłopak mamy". Ale jak się razem mieszka to się mieszka RAZEM. Jak rozliczyć rachunki za prąd? A dziecia mozna zostawić z partnerem sam na sam czy nie? A jak dzieć wtedy niegrzeczny a matka w delegacji to partner ma prawo skarcić czy nie? A jeśli nie to dlaczego? Brak zaufania, że skarci nie tak? To jak z kimś takim zyć pod jednym dachem? Życie to miliony zdarzeń jeśli rzeczywiście miałabym się zastanawiac nad każdym zdarzeniem i je dzielić na te dotyczące mnie i Młodej i Roberta to bym osiwiała. My założyliśmy, że wszystko co dotyczy NASZEJ trójki dotyczy po prostu NAS. Jak będzie inaczej to będzie znak, ze czas znowu tu zawitać jako rozwódka. wink

                  Ale zakładam, że sa zdrazenia nie dotyczące mnie, to znaczy wtedy kiedy sprawa tyczy sie miedzy R, jego synem i jego mamą. O tyle to prostsze, ze syn Roberta mieszka ze swoją matką. ale jak jest jakiś konflikt sami czasami prosza bym zabrała głos i sie wypowiedziała bo podobno "gadam z sensem" wink)))
            • mayenna Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 14:26
              Gwoli jasności: każdy model który się sprawdza uważam za dobrysmile
              Nie umiem sobie jednak wyobrazić rozdzielności.
          • argentusa Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 15:05
            rachunki i da 1/4, znaczy 4 częsci ja (ja+3 dziecióf) + 1 cz - Obecny.
            Żarcie mniej więcej tak samo, z tym ,ze my prowadzimy bardzo dokładny budżet (od zawsze tak mam) i wiemy ile i na co wydajemy. Raz w tygodniu rozliczenie.
            Absolutnie nie zgodziłam się, aby Obecny dawał jakiś pieniadz dzieckom. Od kieszonkowego jest mama i tata. Obecny ma zakaz wink Słowo daję, ostatnio nawet awanturka była o to. Ale tez moje latorośle wiedzą, że nie bierze się od Obecnego pieniądza. Chyba, że chwilowy brak, mama ustali z Obecnym że poratuje, potem DZIEĆ ma obowiązek oddać Obecnemu (podobnie jak MATCE swej -tak, tak, Jak zabalują i przekroczą budżet, wymagają pożyczki to w nastepnym miesiącu mają ODDAĆ z kieszonkowego - kieszonkowe u nas wpłaca się na rachunki, do których latorośle mają SWOJE karty płatnicze)
            Da się. Wymaga to trochę gimnastyki na początku i dobrej woli DOROSŁYCH, ale się da.
            Sytuacja czysta i nikt nie ma wątpliwości. Pieniadze to normalna sprawa do dogadania się. Nie robimy problemu, od początku znajomości mamy jasne reguły, toteż wspólny w częsci budżet nigdy nie był problemem.
            Ar.
            ps. ja jestem w tej szczęsliwej sytuacji, że alimenty oraz to co zarabiam koncertowo wystarczają na moje dzieci i moje potrzeby. Toteż nigdy nie było potrzewby "łatania" budżetu dzieci pieniędzmi Obecnego.
            • to.ja.kas Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 15:16
              Nie łatam swoich potrzeb kasą obecnego ani odwrotnie po prostu kupujemy to co potrzebne do domu tongue_out Ale rozliczac nam się nie chce...nie inaczej...nie czujemy takiej potrzeby może dlatego, że jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że kasa nie stanowi wielkiego problemu tongue_outPP. Poza tym moja Młoda je zupełnie co innego niz my, wielu rzeczy nie tknie które kupujemy np. sery pleśniowe, owoce morza czy część ryb więc musielibyśmy rozliczac się mega skrupulatnie, bo ja np. nie jadam aż tylu jogurtów co ona. Nie widzę tez nic złego w tym, że Młoda z Robertem jadąc wypija kawę za która on płaci, wyskoczą na ciacho jak ja np. jestem na wiedźmowisku czy obkupią się cola i chipsami jak wieczorem planujemy obejrzeć film (ja z zasady takich rzeczy nie kupuję ). Widać różni ludzie różnie mają smile
              • argentusa Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 15:30
                No tak...
                moi na kawę nie jeżdżą, a jak ja na wiedźmowisku to ojciec z dzieciami jest. -zatem odpada cola i chipsy. Może to kwestia aktywności ojca dzieci. W tygodniu dzieci szkolne zajęte, ja pracowa, Obecny też. Ale też tego, że Obecny bardzo aktywnie zajmuje się swoim potomstwem. No i naprawdę nie pamiętam żeby się tak zdarzyło ,że Obecny sam a chłopakami w domu był. Inna rzecz, że my w suie od niedawna razem mieszkamy i słowo daję nie było takiej potrzeby.
                Mam jednak zdecydowane zdanie na nieojcowanie moim dzieciom.
                • to.ja.kas Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 15:37
                  Serio nie zostaja dzieciaki same w domu z partnerem? Podziwiam.
                  No my mieszkamy ponad rok razem a Młoda to stara baba więc opieki nie potrzebuje w razie mojej nieobecności. Biologiczny zaginął w mrokach dziejów a Obecny nie robi za ojca a przyjaciela i mojego męża i rodzinę. Po prostu rodzinę. Taką prawdziwą. Bo taki był cel naszego bycia razem.
                  • argentusa Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 19:13
                    Biologiczny zaginął w mrokach dziejów a Obecny ni
                    > e robi za ojca a przyjaciela i mojego męża i rodzinę. Po prostu rodzinę. Taką p
                    > rawdziwą. Bo taki był cel naszego bycia razem.
                    no może w tym zaginięciu trochę rzecz? Że Młoda po prostu potrzebuje fajnego męskiego wzorca?
                    Rodzina? - ja też mam poczucie, że my tworzymy rodzinę smile Patchworkową, bo przecież i tak pokręconą (dzieci biologiczne, zastępcze, adopcyjne i dziecki Obecnego na przychodne). Ale jednak fajną ciepła i nieco hałaśliwą na codzień rodzinę (KAś, czujesz 5 potworów i 2 dorosłych czasme nie mądrzejszych od nieletnich?). ALe jednak rodzinę. Bo i naszym celem od pewnego momentu było stworzenie fajnej rodziny. Rónie prawdziwej jak te naturalne z biologicznymi dziećmi, mamą, tatą a dodatkowo jeszcze dziadkami w pobliżu. smile
                    Ar.
                    • to.ja.kas Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 19:44
                      To co piszesz fajnie brzmi smile))))
                      Czuję to Ar, bije z tego co piszesz optymizm i to jest fajne, nawet jak model inny niż u mnie. smile
            • aiwlysji Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 15:30
              argentusa napisała:


              > ps. ja jestem w tej szczęsliwej sytuacji, że alimenty oraz to co zarabiam konce
              > rtowo wystarczają na moje dzieci i moje potrzeby. Toteż nigdy nie było potrzewb
              > y "łatania" budżetu dzieci pieniędzmi Obecnego.

              troche z innej beczki...znalam taka jedna co nie latala budzetu swojego pieniedzmi wciaz obecnego meza, jak stracila prace i szukala nowej (trwalo to 3-4 miesiace) to musiala przeniesc sie do rodzicow, bo maz "szlachetnie" postapil i nadal nie "latal" jej budzetu swoimi pieniazkami. jak mi powiedziala: ona sama potrafi zarobic na siebie, ciekawe tylko, ze od rodzicow to kase juz mozna bracwink

              to jest jakas wynaturzona forma feminizmu. rozumiem, ze jak np. dopadnie ja dlugotrwala choroba to maz wymieni ja na sprawniejszy model (coby nie latac niczyjego budzetuwink)...to oczywiscie taki makabryczny zart.
              • to.ja.kas Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 15:39
                może makabryczny ale to pytanie tez mi się na język pchało (czy tez pod klawiaturę)...a co jak do jakiejgoś dramatu dojdzie? U kogokolwiek? Albo prace się straci? Dla mnie rodzina to komórka która ma dawać oparcie w takiej sytuacji. Jesli mam tworzyć dwie komórki pod jednym dachem to chyba nie ta forma zycia jaką chciałam powołać 30 grudnia formalnie wink
                • argentusa Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 15:46
                  Kas a ja się zastanawiam dlaczego jedno ma wykluczać drugie?
                  Oddzielenie finansowania dzieci i fajne życie ma oznaczać, że jak się coś mi stanie albo Obecnemu to to drugie ma się wypchać?
                  Tak jakby papierki albo sztuczne rodzicowanie (nie mówię o kumplowaniu się z dziećmi partnera) było gwarantem, że tak nie będzie.
                  Nie ma pewnosci, że u mnie albo u ciebie tak się nie stanie.
                  Praca? -dzięki bogu sama ją sobie zapewniam od wielu lat. Bywało gorzej, bywao lepiej. Jak dotąd żyję. A na ciężkie choroby -ubezpieczenie mam. Albo na szaleńcze życie przez ostatnie pół roku żywota smile))) Ja raczej nie boję się ciężkiej przysżłości. Wiem, na podstawie własnych doświadczeń, że dam sobie radę zawsze. A na ostatecznośc to i tak nie mam wpływu.
                  Dla mnie i Twoja i moja sytuacja nie wykluczają wsparcia i prawdziwiej bliskości. Wszystko zalezy od tego jak się ludziska umówią i czego oczekują. A szerzej - czym się chcą podzielić z tą drugą osobą. Dla Ciebie ważniejsze jest poczucie wspólnoty rodzinnej, dla mnie coś innego. PEwnie dla ALtza albo innych forumów jeszcze coś innego. Co kto lubi. Nie ma opcji lepszej czy gorszej. Są różne potrzeby i rózne ich realizowanie.
                  Najlepszego.
                  Ar.
                  • to.ja.kas Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 15:51
                    Alez dokładnie to napisałam poniżej (i powyżej gdzies też).
                    Nie ma jednego obowiązującego modelu. Skandynawski mi się nie podoba (może dlatego, że miałam okazję oglądac go bliżej), wolę swój. Mamy poza tym ZUPEŁNIE INNĄ sytuację. U mnie dziec dorosły a biologicznego brak. Z ciekawości pytam. Z doswiadczenia wiem, ze zabezpieczyć sie na wszystkie możliwe sytuacje nie da. Bo zycie bywa okrutnie nieprzewidywalne i czasami najlepsze polisy biora w łep. Dla mnie poza polisa (którą mam oczywiscie) jest wspólnota i przyżeczenie, że będziemy sie wzajemnie wspierać i soba opiekowac w zdrowie, chorobie teraz jek jesteśmy piękni i młodzi i na starośc. Rozwódka i taka idealistka. Śmieszne, nie? big_grin
                    • argentusa Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 19:22
                      Eeeee tam, idealistka! Szczęsliwa szurnięta.
                      I jaka rozwódka?!?!? MĘŻATKA chyba, nie? wink
                      Fakt, inna inszość u nas. U mnie wyłącznie nieletni, (nawet przedszkolne jedno). I w dodatku wszystko r. męskiego jest. A ojciec dzieciom codziennie obecny (wirtualnie ofkors - codziennie sesje z kamerą, skajapaje i takie inne). Co więcej, ale ostatnio to z ojcem dzieciom nawet ja codziennie na ich tematy gadam. Taki akurat okres w życiu.
                      Dobrze, że kotka to też dziewczyna, bo zginęłabym w otchłani testosteronu. wink
                      Ar.
                      • malgolkab Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 19:26
                        argentusa napisała:


                        > Dobrze, że kotka to też dziewczyna, bo zginęłabym w otchłani testosteronu. wink
                        > Ar.
                        to ja mam "gorzej" - młody, obecny i kot rodzaju męskiego (chociaż kastrat, więc nie wiem czy się liczywink
                      • to.ja.kas Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 19:47
                        No teraz mężatka, ale jednak więcej lat to ja byłam rozwódką niż podwójna mężatką. wink))
                        Koty mam dwa, dwóch kocich, przystojnych facetów ale bez jajec. Także jak ich dwóch policzy sie za jednego faceta to u mnie w domu remis, ale tak naprawdę to jeszcze czasami jest syn Roberta i wtedy jestesmy uciskaną kobieca mniejszością ...jak w parlamencie wink))
              • argentusa Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 15:39
                Ok, masz prawo mieć inne zdanie.
                Lubię w takim razie ten feminizm.

                Ar.
                • to.ja.kas Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 15:44
                  Jeśli ten feminizm będzie Wam się sprawdzać i dawać szczęście to nikomu nic do tego. I oby nieszczęścia i inne traumy Was omijały szerokim łukiem big_grin
                  • argentusa Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 15:48
                    I wicewersal w/s rodzinności smile)))))))))
                    Buźka, spadam chwilowo z foruma.
    • aiwlysji Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 15:24
      wszystko co napisalas autorko wydaje mi sie smieszne (szczegolnie w warunkach polskich), czy ja zyje w innych realiach? wychodze na ulice i widze...coraz wiecej biedy, ludzie oszczedzaja na maxa (jasne, ze nie wszyscy), ale ogol raczej ma sie bardzo przecietnie....a tutaj takie deklaracje rodem np. ze Szwecji albo Norwegii. masa, juz wcale nie-tak-mlodych ludzi mieszka z rodzicami aby jakos zwiazac koniec z koncem....a u autorki taki heroizmwink
      zauwazylam, ze czym biednieszy kraj ty czestsze sa tego typu deklaracje...

      w ogole jesli chodzi np. o watek obok o tzw. samotnym rodzicu (sorry za wstawke z innego tematu) to zastanawiajace jest, ze wiekszosc chce "odebrac" przywileje bo niemoralne..hahaha...zamiast sie zastanowic czemu zyja w tak "nedznym" kraju, ktory zamiast "wspomagac" swoich obywateli w dochodzeniu do bogactwa (a przeto problem np. braku miejsc w publicznym przedszkolu szybko by sie rozwiazal) woli wszystkich zrownac (no poza oczywiscie elitami) w slodkim niedostatku!

    • triss_merigold6 Ależ jesteś niezależna... 16.01.12, 17:37
      Ja z frakcji uważających, że ta niezależność to jakaś wersja chorego feminizmu. Starszak nie był moim problemem ani przeszkodą, obecny partner dopiero po dłuższym czasie zaczął być wprowadzany w relacje z dzieckiem i zbliżanie odbywało się bardzo, bardzo stopniowo.
      Z własnej inicjatywy włączał się w opiekę, zostawał z chorym, dawał jeść, chodził do kina etc.
      Teraz mieszkamy razem, mamy wspólne dziecko, wspólny budżet i partner nie różnicuje dzieci (poza oczywistym różnicowaniem ze względu na wiek).
      Aha, ojciec starszaka jest obecny w jego życiu, aktywny, spotyka się regularnie i bierze udział w opiece i logistyce okołodziecięcej.
      • nangaparbat3 Re: Ależ jesteś niezależna... 16.01.12, 23:13
        A tam "niezależna". Na moje oko Autorka wątku głęboko wierzy, że dziecko jest przeszkodą, i robi co może, by tej swojej wierze zaprzeczyć, zaczarowac. W sumie dość smutne.
    • malwi-na356 Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 19:45
      a 1 +2 + partner i wakacje ,mama nie ma aż tyle żeby pokryć wyjazdy za trójke z czasem partner wymięka bo równiez sobie nie wyobraża opłacania nie swoich dzieci itd
      • malgolkab Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 19:50
        malwi-na356 napisała:

        > a 1 +2 + partner i wakacje ,mama nie ma aż tyle żeby pokryć wyjazdy za trójke
        > z czasem partner wymięka bo równiez sobie nie wyobraża opłacania nie swoich dzi
        > eci itd
        takie życie, jeden nie chce być z osobą innego wyznania, drugi z pedantką, trzeci z niewykształconą, a jeszcze inny z kobietą z dziećmi (a przynajmniej w sytuacji, kiedy musi te dzieci w dużej mierze utrzymywać) i nie można mieć o to pretensji
        • malwi-na356 Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 20:27
          a gdzie Wy kobietki takowych znajdujecie???smile))
          • malgolkab Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 21:13
            mój się w klubie napatoczył, gdzie mnie siłą zatargał kolega z pracywink pierwsze kilka miesięcy spotykaliśmy się "na luzie", co mi bardzo pasowało, bo byłam wtedy na etapie "nigdy więcej chłopa w domu". Do tej pory się z niego śmieje, że go chyba piorun strzelił, bo zawsze twierdził, że nie wyobraża sobie być z kobietą starszą (a ja jestem o prawie 2 lata), dzieciatą i palącą papierosywink mojego syna poznał po kilku miesiącach znajomości jako mój kolega, a młodemu tak się spodobał, że o tej pory twierdzi, że to on wybrał obecnego dla mniesmile za kilka miesięcy bierzemy ślub i myślimy o rodzeństwie dla mojego syna... a najlepsze, ze kiedy się zapieraliśmy, że nie będziemy razem, wszyscy dookoła nam mówili, ze powinniśmy i że możemy sobie gadać - oni i tak swoje wiedzą, co nas strasznie denerwowałobig_grin
            • to.ja.kas Re: kobieta z dzieckiem - przekleństwo? 16.01.12, 23:03
              ekhm...a ja konserwatystka jestem czyli....internet. Dokładnie jak u Małgoli miało byc bez zobowiązań a na wszelkie sugestie Wiedźm, że z tego cos będzie się obruszałam (Sonia nie raz słyszała, że bredzi jak wołała, że to mój mąż przyszły wink ) . BYł nawet okres, że pogoniłam i znac nie chciałam. POtem znowu zaczęliśmy się spotykac, przebywac dłużej aż do pewnego wieczoru gdy moja córka po kilkuniowym pobycie u R powiedziała, że ona na naszą wieś nie wraca wink I tak Młoda z Robertem zmotywowali mnie do tego by przemyśleć poważnie to o czym myślec się bałam. Wychodzi na to, Małgo, że dzieci mamy mądrzejsze niż my same big_grin big_grin big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja