Dodaj do ulubionych

RICD zmusza mnie do eksperymentów :))))))))))

23.01.12, 23:50
Zrzuciłam z siebie ubranie w sztuk 6 (z czego się składa przemilczę wink ) i rozrzuciłam je w pokoju, przedpokoju, łazience i kuchni. Do tego nie wyniosłam szklanki po mięcie i zostawiłam ja na stole oraz aparat fotograficzny z kablem który powinien zostac schowany a także zostawiłam kilka drobiazgów w nieładzie.
Policzylismy z Robertem czas ze stoperem w ręku (!!!) ile po woli chodząc i zbierając i odkładając na miejsce zajęło nam uprzątnięcie tego.
I? Wyszło 2:47:13 (dwie minuty, czterdzieści siedem sekund, 13 setnych)smile))))
By nie wyszło że ja leń zakręcilam tubkę po paście i zdjęłam pranie ze sznurków oraz poukładałam je do szaf. Zajęło mi to 10:32:07 czyli w sumie jakieś 15 minut. Niecałe. Zmywarki dalej mi sie opróżnić nie chce więc se eksperyment z garami daruję (Robert czasami rozładowuje zmyware rano przed pracą może mnie ominie wink ) .

Eksperyment nie wyszedł mi na zdrowie bo mąż stwierdził, ze jego dzisiejsze placków smażenie zajęło godzinę (ponad) więc jutro muszę zrobić coś co wyrówna naszą pracę na rzecz domu i rodziny.

I serio jeszcze raz zadam pytanie: ile koszul i ciuchów rozrzuca mąż że to większa praca niż jego gotowanie i zakupy ? No chyba, że on przychodzi do domu, wywala te ciuchy z szafy na kupę i zona musi je sprzątać i codziennie na nowo w szafie układac. Wtedy to wielki złosliwiec i ja bym mu za to popędziła kota. Nad sposobem udupienia takiego złosliwca jeszcze pomysle.

Niestety zostałam oskarżona, że leniwa jestem bo w weekend spałam do południa prawie, przeczytałam cała, grubą książkę Jo Nesbo (polecam, raz że ciekawa a poza tym może zainspirowac do bolesnego uśmiercenia jakiegoś bałaganiącego nam w domu pasożyta wink ) , z dzieciem obejrzałysmy dwa filmy i generalnie przewracałam sie z boku na bok. Inne żony cięzko pracują a ja co? Leń sad


No dobra tak chciałam dla rozluźnienia, ale zabawa w mierzenie czasu była przednia big_grin
Obserwuj wątek
    • zmeczona100 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 23.01.12, 23:59
      kas....
      uciązliwość wszelakich drobnych prac domowych nie polega na tym, że zajmują czas (niewiele), ale na tym, że są one stale powtarzane i są obowiązkami.
      • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 00:00
        Serio? Hmmm, ja zjadłam placki dzisiaj i jutro też będe głodna. Rano, w południe i jak wróce z pracy wiec lubie jak obiad gotowy a lodówka zaopatrzona big_grin
      • diodeo1 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 00:07
        dokładnie. uwielbiam gotować. i robię to jak jest okazja, ale gdy domownicy w porze obiadowej nagle po angielsku znikają zostawiając mnie samą w kuchni i oczekując że zapewnienie im obiadu stanie się moim codziennym obowiązkiem w czasie gdy oni leżą przed tv to szlag mnie trafia.
        • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 00:12
          Jak mi sie nie chce sprzątac to wtedy ide na kanapę, wyciągam ksiazke i leże. Moze wena jutro mnie najdzie,najwyzej moich ciuchów bedzie sztuk koło 10 a Roberta skarpet sztuk 2 czyli 4 wink
          R jak nie chce nie gotuje i wtedy zamawiamy pizze albo idziemy na kebaba.
          Ale autorka wątku od którego się zaczęła dyskusja pisze, że mąż gotuje i zakupy robi.
          Niech go zaskoczy i zrobi sama obiad i siaty przydzwiga i powie "Suprise ! Dzis ja gotowałam a Ty Kochanie wynosisz skarpetki !" big_grin
          • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 00:22
            No i jeszcze coś...owa żona o której pisze nie tylko nie pomaga w gotowaniu i robieniu zakupów ale uważa to za NIC ...to dopiero niewdziecznosc.
            wink))
            • diodeo1 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 00:31
              Jag się już kogoś nie lubi i chce się by zniknął z życia, to nawet to co on robi jest "be".
    • mola1971 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 00:00
      Ty szczenśliwa, świeża menżatka jesteś, więc Twoje doświadczenia się nie liczą tongue_out
      • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 00:01
        Oszywiscie...za 10 lat to te skarpety zajmą mi godzinę a Robert tak sie wprawi w robienie obiadu, ze w 10 minut odwali trzy dania big_grin
        • mola1971 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 00:10
          Pogadamy za 10 lat tongue_out
          Oby nic się u Was nie zmieniło. Tego Wam z całego serca życzę smile
          • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 00:15
            Kochana MOlu,pogadamy.

            Ja wiem, ze mogę sie wkurzyc na wiele spraw i próbowac mordu na Robercie za jakies rzeczy. ALE NIE ZA SKARPETKI kiedy on w zamian robi takie żarcie, ze palce lizać !!!!
            Jak gotowac przestanie, zakupów robic nie bedzie i tylko jako mąż ograniczy sie do rozrzucania skarpet to się z nim rozwiodę wink

            Żyłam kilka lat z kims kto rozliczał z tego kto ile zrobil, robił z siebie męczennika, wypominał, kłocił sie że ja za mało bo on to HOHOHO....jak wiesz juz dawno z ta osoba nie jestem. A tą osobe zgodnie uważamy za (*&&#%(&$) tongue_outPPPP
            • mola1971 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 00:20
              Przeca wim wink Robert jest wyjątkowy. On se może skarpety nawet za łóżko wrzucać big_grin
              • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 00:27
                wink))) Tia. Wiesz ile on rzeczy zostawia gdzie popadnie ?!?!?!? Mówie Ci przemoc, przemoc, przemoc wink)))

                A teraz ide spać, bo chłop mi rozkazuje zostawić skarpety i do łózka isc powinność wypełniac małzeńska ...mówiłam, ze szowinista wink))))))

                Dobranoc wsiem i zycze wiele usmiechu. Wam, dzieciom, męzom, żonom i kto Wam się tam po domu plącze. Każdy z nas ma swoje za uszami a skarpety i te dwie, no trzy minuty dziennie nie warte są nerw. Zwłaszcza jak chłop naleśniki w zamian usmaży. wink))))

                Trzymajcie się.
                • diodeo1 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 00:29
                  Wygląda na to, ze oprócz jedzenia było też picie smile)))))
                • mola1971 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 00:34
                  O kotach zapomniałaś tongue_out
                  Ja też wreszcie zmykam. Dobranoc.
    • heksa_2 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 01:51
      Wszystko może być problemem. Jako młoda i szczęśliwa mężatka nie jesteś ich w stanie dostrzec. Gotowanie męża też. Zobaczysz, jak utyjesz do 100. Ciekawe, czy po roku też będziesz tak chętnie jadła te placki. A po 10? Ja kochana wiem, co mówię. Potem się okaże, że to terytorium męża i niekoniecznie masz w tej kuchni czego szukać. I że masz ochotę na inne potrawy. Ale głupio ci odmówić, bo mąż się napracował, a ty przypadkiem nie jesteś asertywna. Albo nie przepadasz za gotowaniem. I wtedy cię te skarpetki zaczną wkurzać. Pożyjemy...
    • argentusa Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 06:43
      Leń nr 2 to ja!

      z tym, że małą poprawka: ks, Ty masz wchałpie dorosłe jednostki. PRzy mniejszych i większej ilości, tak różowo nie jest. Ale i tak sobie odpuszczam, bo nie lubię się przemęczać. Obecny też niespecjalnie, więc moze nie bałągan kosmiczny, ale nieład względny u nas.
      Ar.
      • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 08:14
        Mnie po tym jak stanęłam na wannie juz te placki wkurzyły i zapowiedziałam rano, że NIGDY WIĘCEJ bo utłukę ! My se tak juz ponad rok mieszkamy i dzielimy te obowiązki z chłopem i ta kuchnia to terytorium wspólne. Ja naprawdę umiem gotować, Molka świadkiem. Do tego ja gotuję zdrowiej. Ale jak pisałam leń, leń, leń a poza tym lubie tatara i mielone mojego chłopa !
        ja wiem, że jak juz się nie kocha to znajdzie się kij nawet jakby sprzatał, gotował, prał, odkurzał i w łóżku gimnastykę codziennie robił. Tylko dorosły człowiek mówi "nie kocham" a nie zwala winę na skarpety czy na to, że facet gotuje bo lubi.
        • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 08:40
          "Mnie po tym jak stanęłam na wannie" - WADZE miało byc a nie wannie big_grin
          • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 08:45
            cytat z powyżej: "I że masz ochotę na inne potrawy. Ale głupio ci odmówić, bo mąż się napracował, a ty przypadkiem nie jesteś asertywna. Albo nie przepadasz za gotowaniem."

            nooooo smile)))
            • sonia_30 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 09:31
              Kaś nieasertywna??? Buahahahahahahah Dowcip dnia big_grin
              • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 09:32
                sonia_30 napisała:

                > Kaś nieasertywna??? Buahahahahahahah Dowcip dnia big_grin

                Wiedziałam, że Cię to rozbawi big_grin
          • rybak Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 09:38
            Łojezusicku, a po cuś Ty Kas na tej wannie w ramach eksperymentu stawała (w aż takie przejęzyczenia to ja nie wierzęsmile)). A nie wywlekasz Ty aby przypadkowo na świat tajemnic tej, no, wanny???? tongue_out big_grinbig_grin
            A tak powaznie - zgadzam się, że te drobiazgi typu rzucona koszula przestają być drobiazgami, gdy idzie o całokształt - i po prostu się drugiej strony nie lubi, nie znosi, nie cierpi itd (niepotrzebne skreslić). Albo gdy sobie nagrabiła czymś o wiele powazniejszym. Wtedy najmniejszy nawet DODATKOWY drobiazg potrafi wyprowadzić z równowagi. Ot, piórko, pod którym wielbłąd się ugina...
            • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 09:55
              Rybaku kochany, tajemnic swiej wanny nie zdradzę o nie.smile
              Powiem Wam co mi się nasuwa z mojego 40-l;etniego zycia, podwójnego (a jakże) małżeństwa i bycia w kilku dłuższych związkach.
              Nic odkrywczego nie powiem, bo Rybak już napisał - koszule to tylko pretekst do tego by powiedzieć, że związek jest do dupy.
              I jeśli jest do doopy bo sa poważne powody ku temu i czyjeś winy to zrozumiałe. Ale ja mam wrażenie obserwując również siebie wczesniejszą i znajomych, przyjaciół, czytając, ucząc się i jednak wykonując jakąś tam pracę myslową, że generalnie jako ludzie stalismy sie leniwi i zaraz potem smutni.
              Leniwi bo nie chce nam sie wykonac żadnej pracy nad związkiem, zwiewamy jak tylko padną dwie koszule na podłogę i albo ktos bedzie dokłądnie taki jak sobie zyczymy albo rozwód (dorabiajac sobie do tego rózne usprawiedliwienia).
              Usmiech codziennego działania razem i dla siebie, radość z tego, że cos robimy dla kogoś, że mamy dla kogo robic zamieniamy na roszczeniowa postawę "bo mi sie należy jak psu buda!" zastąpiło "bo ma być po mojemu!". I to sie tyczy i kobiet i mężczyzn. I proszę i wierzyc, wystarczy jedna taka osoba w zwiazku by ta postawa objęła całą rodzinę. Jesteśmy zbyt leniwi by na przywary czyjeś czasami spojrzeć z usmiechem i wielkodusznymi oczami PRZYJAŹNI. Nie, nie piszę tu o PRAWDZIWEJ przemocy, że ona jest a a my jak cielęta tłumaczymy i wybaczamy i pokornie znosimy. Pisze o codziennym życiu które składa się z tych koszul, tego gotowania, tych szklanek porozstawianych po domu. Piszę o tym nie rozliczaniu się z czasu jaki poswiecamy na robienie w chałupie co do sekundy, pisze o tym, że zamiast wyliczać sobie nawzajem czego NIE zrobilismy by wziąć lampkę wina, drugą osobe za rękę, posadzić przy stole i...pogadać. POŻARTOWAĆ. Obserwując i słuchając znajomych mam wrażenie, ze poczucie humoru to coś co w domu ginie najszybciej. A szkoda. Bo to świetna płaszczyzna do tego by ciagle się lubić. Tak, jestem świeżą mężatką ale to przecież nie mój pierwszy związek i nawet nie drugi. Nie mieszkam z mężem od wczoraj czy od miesiąca. Tak, bywa, ze się wsciekam i się kłóce (bo on srednio potrafi). Ale w głowie mam cel - tym celem jest MOJE szczescie i szczescie RODZINY. ON ma wady tak jak wady mam ja. I mam nadzieję, że czas nie spowoduje tego, że wraz z jego upływem przestaniemy traktować swoich wad z poczuciem humoru.
              I to jest cała tajemnica tego dlaczego mam to szczęście, że wokół mnie są wspaniali ludzie, przyjaciele, mój mąż, mam fajne dziecie - poczucie humoru (czasami czarne i sarkastyczne wiem wink ) Ale to jest też tajemnica tego dlaczego poza moim małżeństwem i jeszcze jednym średnim związkiem swoje życie i przeszłośc uważam za udaną mimo rozstań i burz. Wiem, trywializmy, banał i pewnie wielka ściema. A ja im starsza tym bardziej jednak cenię zwykły, ludzki uśmiech i wyrozumiałość do osób które kocham bądź lubię mimo iz mają wady jak jasna cholera.....dużo większe niz ja oczywiście big_grin
              • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 09:56
                i sorry za bolda, ale nie zauważyłam. smile
                • rybak Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 10:33
                  To, co napisała Kas powinno być w stopce gdzieś umieszczone. tak sądzę. Mądre i dobre (w sensie dobroci).
                  Ludzie w erze junk-foodu, junk-produktów przemysłowych, junk-pracy, junk-sukcesu, junk-kultury coraz cześciej uważają, że rodzina też przynalezy do strefy junk - jednorazówka która - jesli się nie sprawdza (czytaj - nie da nam NATYCHMIAST pełnej satysfakcji - za co odpowiedzialny jest przecież - ino partner(partnerka) - to trzeba ją wywalić do kibla i spuścić wodę.
                  A w związku z takim podejściem - że NAM SIĘ NALEZY - sprowadzamy partnera(rkę) w związku - i robią to coraz czesciej obie płcie z upodobaniem) do roli RZECZY. Instrumentu dla hołubienia naszego ino dobrostanu.
                  No, trafiłaś Kas w sedno - Przyjażń, a za nią dopiero - prawdziwa miłość - mogą być tylko tam, gdzie obie strony widzą w sobie ludzi a nie rzeczy... A zatem wiedza, że tak naprawdę - to się buduje krok po kroku, cholernie ciężką praca AŻ DO KRESU ŻYCIA - także nad sobą... A szczery śmiech pozwala nad sobą pracować, oj, pozwala (ostatnio zrozumiałem, kiedy naprawdę skończył się mój poprzedni związek - kiedy przestałem się w nim śmiać - ładnych parę lat przed rozwodem).
                  Chapeau bas, Kas! smile
                  • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 10:38
                    Dziękuję Rybaku. Od Ciebie to szczególnie ważne smile
              • esteraj Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 11:59
                Bardzo ładnie to napisałaś Kas.
                To takie oczywiste oczywistości, a jednak często zapominane.
                Wystarczy być pozytywnie nastawionym do drugiego człowieka i go rozumieć, a wszystko nabiera innego znaczenia.
    • czlowiek-na-torze Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 10:02
      to.ja.kas napisała:

      > Zrzuciłam z siebie ubranie w sztuk 6 (z czego się składa przemilczę wink ) i roz
      > rzuciłam je w pokoju, przedpokoju, łazience i kuchni.

      Eee, ja myślałem, że coś o seksie będzie, a Ty jak to typowa kobieta - o sprzątaniu...
      • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 10:07
        czlowiek-na-torze napisał:


        > Eee, ja myślałem, że coś o seksie będzie, a Ty jak to typowa kobieta - o sprząt
        > aniu...

        czego żądać od kobiety ...smile
        • ladyhawke12 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 10:54
          Kaś tym pięknym wytłuszczonym tekstem, oddałas chyba sedno bycia w związku. To niby proste jest, i prosto wygląda, i prosto się czyta. Niby wszyscy wiedzą ale jak mało osób o tym pamięta zbierając kolejny raz skarpety z podłogi wsciekle mrucząc pod nosem - ile razy mu/jej powtarzałam gdzie jest kosz na bieliznę. Jak trudno jest porozmawiać spokojnie o tym co nas wkurza, jak trudno wogóle rozmawiać o czymś innym niż domowe sprawy, jak trudno jest się uśmiechać, faktem jest że to przychodzi z czasem, kiedy weryfikuje się co w życiu jest ważne, a juz ma się za sobą etap różowych okularów. Prawdą jest że trzeba wykonać proces myślowy. Ja sie cieszę że Tobie się udało, i bedzie udawać nadal, bo nie dostałaś tego wszystkiego na tacy, cięzko na to zapracowałaś.
          • ladyhawke12 P.S 24.01.12, 10:57
            Tak z ciekawości sprawdze dzis ile min zajmie mi zgarnięcie kubeczków i łyżeczek, oraz swoich betów leżących byle gdzie.

            • yoma Re: P.S 24.01.12, 11:57
              No dobra, to idę rozładować tę zmywarkę, co stoi od wczoraj rana. Utykanie garów na półkach jest moje, bo jestem wysoka, takoż wieszanie prania...

              tongue_out
              • to.ja.kas Re: P.S 24.01.12, 11:59
                wspólczuje, trza było nie rosnąć. Ja mam półtora metra i nigdzie nei sięgam big_grin
                • yoma Re: P.S 24.01.12, 12:09
                  Nie przeszkadza mi. W końcu pranie tak czy inaczej musiałabym wieszać, czy jest chłop w domu, czy go nie ma... tongue_out
              • sonia_30 Re: P.S 24.01.12, 12:02
                To zmywarki nie powinnaś rozładowywać wydaje mi się wink
                • yoma Re: P.S 24.01.12, 12:07
                  Właśnie tak, bo wyjmuję ze zmywarki (ćwicząc przy okazji skłony) i wtykam gdzieś pod sufit. Chłop, będąc umiarkowanego wzrostu, obsługuje ścieżkę stół-zmywarka tongue_out
                • ladyhawke12 Re: P.S 24.01.12, 12:11
                  ja taboret sobie zakupiłam i na nim staje gdy gdzieś wyżej trzeba sięgnąć. Nie znoszę ładowania i razładowywania zmywarki, ale lepsze to niż stanie przy zlewie i zmywanie, choc bywało ze jeden kubek myłam 30min, bo sie zamysliłam.
          • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 11:00
            HOP to powiem pod koniec zycia.smile Narazie mam refleksję i się staram bo to też w moim interesie. Dziękuję Lady za życzenia.
            W miłości jesli podejdziemy mniej ambicjonalnie a bardziej z poczuciem humoru można osiągnąć więcej. Tak sądze i tak mi mowi moje doswiadczenie.
    • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 11:44
      Kas

      tylko nie czytaj tego najnowszego Nesbo o handlarzu sztuką, totalnie niestrawne! smile
      • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 11:47
        A słyszałaś, że Pierwszy śnieg Copolla (?) ma kręcić? smile
        Nie, czytałam o tym co palce obcinał i jeden sobie....w pupie umiescił big_grin
        • sonia_30 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 11:55
          Nie Coppola tylko Scorsese smile
          • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 11:56
            Nie mówcie, ze w głównej roli de Niro...
            • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:00
              oj dobra może ten drugi....De Niro? I Al Pacino....dadzą mu obcasy bedzie idealny Harry big_grin
              • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:11
                Pacino już za stary, poza tym faktycznie Harry był kawał chłopa...

                Wiem! Denzel Washington! smile))
                • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:19
                  DENZEL ?!?!?!?! NEVER !!!!!!!!!
                  • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:21
                    Poprawność polityczna smile Co chcesz od Denzela?
                    • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:22
                      Nie jest blondynem jak Harry tongue_out
                      • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:47
                        To akurat najmniejszy problem smile Ale OK, bylebyś Gibsona nie wymyśliła...
                        • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:52
                          Gibsonowi tez mówie nie....och gdyby Gary Oldman był wyższy...wink
                          • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:02
                            Steve McQueen, gdyby żył smile
                            • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:05
                              ooo tak, ale nie zyje. Żal
                              • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:10
                                Nick Cage?
                                • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:25
                                  Nicka kocham big_grin
                                  • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:31
                                    Ale czy pasuje na Harry'ego.
                                    • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:33
                                      nie przemawia on do mnie jako Harry. Jakies sobie wyobrażenie Hola poczyniłam w łepetynie i McQeen oooo tak, cóś w tym rodzaju jak najbardziej wink
                                      • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:38
                                        Wilhelmiiiiiiiii.... ajaj.....
                                        • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:40
                                          Co Ty masz z tymi ciemnowłosymi ???? Blondyn poczebny !
                                          • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:43
                                            Bruneta można przefarbować, a Wilhelmi był debeściak smile
                                            • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:52
                                              No był. Ale na Harrego NIET ! Zreszta on niewielki chyba był.
                                              No dobra..Clint Eastwood wink))
                                              • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:57
                                                Brudny Harry, ale nie ten smile Gene Hackman 30 lat wcześniej?
                                                • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:58
                                                  o no dobra...niech Ci bedzie. Teraz takich facetów nie ma sad
                                                  • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 14:15
                                                    Już takich nie robią smile
            • sonia_30 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:01
              Mimo całej sympatii mam nadzieję że nie smile
        • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 11:55
          Nie słyszałam smile Komisarz Hole jest świetny i stąd tym większe rozczarowanie tym ostatnim, na szczęście on nie jest o komisarzu.

          BTW widzę, że kwitniesz smile
          • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:02
            ano kwitnę....aczkolwiek wróżą mi tycie na tych plackach a nie kwitnięcie wink))))
            Hole to mój idol, widac mam słabość do patologicznych typów co widac po tym tuczącym mnie byłym gliniarzu wink)))))
            • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:13
              Jak BYŁYM, to OK, czynna służba mundurowa wypacza charakter smile

              Mój kumpel policjant rzucił służbę i ożenił się drugi raz i też kwitnie... hmmmm...
              • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:19
                czyli polować na byłych mundurowych trza wink
              • sonia_30 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:20
                Ymmm to może Wy się z Kaśką znacie???? wink
                • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:22
                  Kumpel z żoną w Anglii siedzi smile
                  • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:23
                    To się nie znamy smile
                    • ladyhawke12 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:25
                      Kaś zbieraj chopa i manatki i do Angli i juz sie bedziecie znać wink))))
                      • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:26
                        smile za leniwa jestem big_grin
                        • ladyhawke12 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:30
                          no wiem
                          • herta_m Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 12:57
                            Dzięki Nesbo dziś właściwie nie zauważyłam, że był jakiś korek na Wisłostradzie, a właściwie zauważyłam, że chyba jakoś wolniej autobus jedzie, ale się bardzo z tego powodu ucieszyłamsmile Mam zaliczonego prawie całego, ale Pierwszy śnieg chyba podobał mi się najbardziej. Do tej pory nakręcili tylko o łowcach głów, ale to bez Harrego.
                            Tylko Daniel Craig na Harrego (blondyn i chyba wysoki), zwłaszcza po Dziewczynie z tatuażem, nie oglądałam jeszcze ale córka zakochana w Larssonie i w Craigu ostatnio twierdzi, że bardzo.
                            A o gotowaniu dodam, że jak mąz gotuje, ja po nim sprzątam, a że gotuje jak prawdziwy mężczyzna, to zostawia sajgon. Nie wyobrażam sobie, żeby po godzinie stania w kuchni i gotowania, miał jeszcze sprzątać, to tyle w temacie niedoceniania.
                            Zdarza się, że ja też gotuję, nawet nie tak rzadko w sumie, po obiedzie też ja sprzątam, bo wtedy wystarczy włożyć talerze, na których jedliśmy do zmywarki i umyć garnki. Ponieważ wiem, ile czasu zajmuje posprzątanie kuchni po gotowaniu kompulsywnym wink (więcej niż 10 min, córka to kiedyś robiła i zajęło jej to ponad pół godziny, specjalnie sprawdziła), gdy się w tzw. międzyczasie nie ogarnia, wolę to robić w trakcie gotowania.
                            Mąż lubi gotować, to go odpręża, ja w tym czasie nie leżę z książką, choćbym chciała, tylko sprzątam, bo w tygodniu nie mam czasu, dom duży, pies, raz w tygodniu trzeba odkurzyć, pranie wrzucić, w newralgicznych punktach kurze wytrzeć, w holu podłogę przetrzeć (znowu patrz: pies), wannę, umywalki i kibel umyć, no kurcze, nie wierzę, że tego w sobotę nie robicie. I znowu, mąż gotować lubi, ja sprzątać nienawidzę, dlaczego zatem jemu należy się wielka wdzięczność (którą mu daję), a ja jestem ta najgorsza, gdy ośmielę się poprosić o przyniesienie koszul do kosza na bieliznę?
                            • rybak Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:02
                              Pytanie pomocnicze: staramy się to robić RAZEM?...
                            • ladyhawke12 herta_m 24.01.12, 13:03
                              Mam pytanie bo nie doczytałam w jakim wieku masz dzieci, chyba wcale nie takie małe. Podłge zmyć moga na zmianę, nie tylko pies twój, pranie tez mozesz nauczyc nastawiać ja nauczyłam, gorzej owszem z wieszaniem ale nie wszystko odrazu, gary tez moga umyc to nie filozofia. Wydaje mi się że naprawde nie musisz wszystkiego robić sama, a i kurze tym bardziej ztarte moga być przez dzieci.
                              • herta_m Re: herta_m 24.01.12, 13:12
                                Dzieci duże, bardzo nawet, one też robią swoje, w ich pokojach nie sprzątam nigdy, córka często robi łazienkę, ale w sobotę jest tak, że młody ogarnia swój pokój i gdzieś pędzi, ma swoje sprawy, a córka ma naprawdę ciężkie studia, bardzo dużo się uczy, często nie mam sumienia jej zmuszać do roboty. Wiem, głupia jestemsad Jak ma mniej roboty, pomaga, młody, jak mu się przypomni, wypakuje zmywarkę, też coś.
                                • ladyhawke12 Re: herta_m 24.01.12, 13:22
                                  herta_m napisała:

                                  > Dzieci duże, bardzo nawet, one też robią swoje, w ich pokojach nie sprzątam nig
                                  > dy, córka często robi łazienkę, ale w sobotę jest tak, że młody ogarnia swój po
                                  > kój i gdzieś pędzi, ma swoje sprawy, a córka ma naprawdę ciężkie studia, bardzo
                                  > dużo się uczy, często nie mam sumienia jej zmuszać do roboty. Wiem, głupia jes
                                  > temsad Jak ma mniej roboty, pomaga, młody, jak mu się przypomni, wypakuje zmywar
                                  > kę, też coś.

                                  Głupia nie jesteś i sobie to wbij do łepetyny. To normalne ze młode maja coraz wiecej spraw własnych, ale sprzatania nie musicie zawsze robic w sobote, bywaja takie lużniejsze dni, kiedys dla mnie takim dniem była sroda, w soboty i niedziele sie uczyłam, i nie miałam czasu by sie zając domem lub pogonić młodych do sprzatania, sprzatalismy w ten dzien luzniejszy dla wszystkich. I uwierz że nawet od najcieższej nauki trzeba sie oderwac, i coś zrobic innego i moze byc to starcie kurzy lub przelecenie mopem korytarza. Wiem wymadrzam sie a sama czasem nie mam siły gonic moich młodych, za to zawsze zauważe i pochwalę jak zmyware wyładuja i załadują, nie znosze tej czynnosci.
                                • rybak Re: herta_m 24.01.12, 13:28
                                  Matka Polka, jak Boga kocham! Herta, weżźe się ty zastanów wreszcie. Razem mieszkacie? RAZEM pracujecie - to RAZEM ogarniacie chałupę (choć tutaj to ja akurat zgadzam się, że jeśli kobieta swoją świadomą decyzją ma etat w domu a nie w pracy, a pracuje tylko mąż - to kobieta ma... etat w domu). Ale wy pracujecie zawodowo OBOJE!
                                  W związku z tym normalna sytuacja wygląda tak, że bierze się dzieci i ojca dzieciom i robi się ogólne zebranie. I się nie dyskutuje, tylko bierze tabelkę z rozpisanymi WSZYSTKIMI podstawowymi działaniami w domu i się je DZIELI między wszystkich. NA STAŁE! Jak trzeba, to nawet z rozpisanymi zastepstwami - jedno dziecię jedzie, drugie przejmuje jego "rejony".
                                  Nie wiesz, jak to podzielić, żeby się nie pokłócili wszyscy ze wszystkimi? Bardzo prosto: każdy wybiera PO KOLEI, po jednej pozycji, co chce. Aż się lista skończy.
                                  Co jest, u diabła? Matka słuząca rodziny podłych egoistów??? w tym przemocowca?
                                  No chyba że uważasz, że twoją rolą jest bycie cierpiętnicą - więc po co Ci nasze rady, powtarzam???
                                  A co do sprzątania po gotowaniu - w swej megalomanii uważam, że gotuję już nawet nie dobrze, ale doskonale. Ale ZAWSZE, ale to bez wyjątku zawsze, kiedy już mam okazję dorwać się do garów (bo przy tym odpoczywam) - kiedy wydaję talerze z jakąś potrawą domownikom, robię to na POSPRZĄTANYM blacie kuchennym, po przetarciu podłogi - jesli trzeba i kuchenki. I bieżącym wymyciu najgorszych przynajmniej garów (po ich choćby wstawieniu do zlewu i namoczeniu z dodaniem środka zmywającego - by potem wystarczyło je jak to mówią - potoknąc i do zmywary wsadzić (ładujemy i uruchamiamy ją nocami - taryfa!). Kobieto, weźże się wreszcie podnieś z tych klęczek... Jak cię cała rodzina widzi, tak Cię traktuje! Jak Twój kretyn i cham mąż widzi tylko Twój zgięty w pałąk grzbiet i d... - no to w nią kopie!
                                  Robi TYLKO to, na co mu pozwalasz, kapewu?
                                  • to.ja.kas Re: herta_m 24.01.12, 13:40
                                    Ja jeszcze dodam , że moja Młoda tez studiuje. Nie wiem czy ciężko bo ja znam cięższe studia ale guzik mnie to interesi jak trza rewiry ogarnąć. Jej pokoj moze tam zakisnąć (ale jest ok) ale jak pada wezwanie do ogarniecia chałupy to odrywamy sie od książek i pomagamy matce starej (czyli mi wink ) Chłop jak nie chce sprzątac i jęczy idzie robic zakupy na rynek i targa swieze owoce, warzywa, wody mineralne i to co w AuchanDirect nie było. A jak było wszystko (bez przesaaaady, zawsze cóś potrzebne) to wdrażany jest do pracy. Zreszta miedzy Bogiem a prawdą to on dobry jest i sprzata. Wczoraj mnie wkurzył, ja jego i żeby sie złej energii pozbyc posprzatał kuchnie. Ale za to potem dobry humor wieczorem miał i ze stoperem stał nade mną wink)))
                                    Ja powiem Ci herta tak, czasami tyle się przy tym smiejemy że zastanawiam się czy to nie jest zabawa w dom. Ale minął juz rok jak tak sobie razem mieszkamy i mam wrażenie, że idzie nam coraz lepiej. Nawet to magiczne i trudne docieranie się może być zabawne. za to pasjami wrzeszcze na niego jak on patrzy że coś robię i mówi "ale jakbys to zrobiła tak i tak..." wrrrrrr wink
                                    • ladyhawke12 Re: herta_m 24.01.12, 13:44
                                      Kaś czytam i się śmieję o matko on jeszcze pomysły racjionalizatorskie zgłasza toz to janioł jakis i ułatwić prace ci chce no.
                                      • to.ja.kas Re: herta_m 24.01.12, 13:53
                                        Nooo, niech se on w kieszen pomysły wsadzi. Mówie Ci Lady, czasami mam ochote udusić wink
                                        • ladyhawke12 Re: herta_m 24.01.12, 13:56
                                          to.ja.kas napisała:

                                          > Nooo, niech se on w kieszen pomysły wsadzi. Mówie Ci Lady, czasami mam ochote u
                                          > dusić wink

                                          Wierzę, ale i tak dusiłabyś a potem natychmiast przytulała. Wiesz to chyba w Tobie jest takie pasjonujące ze człek tak naprawdę stale i nanowo sie uczy Kaś i nigdy nie wie czy już wie wszystko. Jestes totalnie nieprzewidywalna.
                                          • to.ja.kas Re: herta_m 24.01.12, 13:57
                                            ladyhawke12 napisała:
                                            > Jestes totalnie nieprzewidywalna.

                                            Znaczy niepoczytalna?smile
                                            • ladyhawke12 Re: herta_m 24.01.12, 14:04
                                              to.ja.kas napisała:

                                              > ladyhawke12 napisała:
                                              > > Jestes totalnie nieprzewidywalna.
                                              >
                                              > Znaczy niepoczytalna?smile

                                              Kaś no przeca wiesz że to nie to samo, niepoczytalna tylko czasami, nieprzewidywalna zawsze ( o jest stała jakaś)
                                              • to.ja.kas Re: herta_m 24.01.12, 14:06
                                                Wiem...zaskakująca big_grin
                                                • ladyhawke12 Re: herta_m 24.01.12, 14:08
                                                  to.ja.kas napisała:

                                                  > Wiem...zaskakująca big_grin
                                                  >

                                                  o toto wink))))
                              • to.ja.kas Re: herta_m 24.01.12, 13:25
                                Nie mam psa. Mam dwa koty. W soboty panuje terror sprzatania (serio to słowa mojego już slubnego chłopa wink ) ktory sprzątać nie cierpi !
                                Ale trza. Dzieć tez sprzątać nie lubi. Ale trza. I ja nie lubie...ale jakbym miała czekac na zmiłowanie to sprzątam. Znaczy dokładnie co robię:
                                ścieram kurze
                                zbieram kilogramy szmat z różnych miejsc
                                odkurzam podłogi i zmywam
                                myję łazienkę sztuk jedna
                                wycieram w kuchni
                                wyjmuję ze zmywarki
                                piorę (albo i nie jeśli ktoś nie mając nic do ubrania włozy łachy do pralki i powiesi. Ale zdraza mi sie włozyc pranie, nastawic i ...zapomniec o nim i ono sie tak kisi w pralce z dobe i jak se przypomne to nastawiam jeszcze raz.tongue_out )
                                W tygodniu też coś tam robie bo jakbym nie robiła nic to po gotowaniu moim, mojego chłopa i mojej Młodej...o Krystusie big_grin
                                Dzieć ma obowiązkowy obowiązek zająć się łazienką (ja nie lubię, ona pewnie też nie wink )
                                Czasu zajmuje to tyle, ze jak pisałam weekend upływa mi na błogim nicnierobieniu w większości.
                                Mój chłop ma pewną właściwośc, jak gotuje nie zamyka górnych szafek co skutkuje lub tez moze skutkowac moim okaleczeniem. Mówienie nie pomaga NIC A NIC. On ma taka własciwość i doopa.
                                Nie pytam go czy on lubi robić zakupy (wiem, ze nie cierpi, ja tez) i czy lubi gotowac (czasami lubi, czasami nie lubi, różnie, mam podobnie, ale wykazał sie wielokrotnie, że umie, to ma przechlapane)
                                Herta, ten wątek już trochę o czym innym nie o Tobie a ogólnie o trudnym i naszpikowanym niebezpieczeństwami w zyciu w stadle. I o tym co pomaga wg mnie. JEŚLI nie ma patologii (u Ciebie niestety jest jak juz się rozpisałaś) a jest tylko totalna niechęć do aktywnosci domowej którą wykazuje się duża część mężczyzn.
                                Bo moim zdaniem da się polubić robić coś dla kogoś nawet jak obiektywnie rzecz biorąc podnoszenie skarpetek nie jest naszym ulubionym zajęciem inie stanowi naszego jakiegoś wysublimowanego hobby. Warunek - lubienie bycia razem i lubienie tego kogoś.
                                Tak se teraz przypomniałam. A propos papieru (ale to tak poza twoimi doswiadczeniami, tylko takie luźne skojarzenie). U nas koty ciągle rozwijają papier i go rwą na strzepy w ramach dobrej zabawy, więc nagminne jest wołanie "papieeeeeeru nie ma, przynieś plis!!!!" i on albo ja wrzucam w dziurę która koty włażą do łazienki by ktoś mógł dokończyc to co konieczne.
                                Wiesz czego Ci zycze Herta? Uśmiechu Ci zyczę. Się da. Wierz mi, kobiecie która 6 lat zyła w związku przemocowym BARDZO. Da się też wychowac w takim związku fajne dziecie, wiem bo sama takie mam. I da sie pozniej byc szczesliwym i spełnionym.

                                A Larssona też kocham. Tylko Craig na Hola? Ojej, może i tak tylko mi tego blondwłosego Bonda za dużo ostatnio big_grin
                            • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:09
                              > A o gotowaniu dodam, że jak mąz gotuje, ja po nim sprzątam, a że gotuje jak pra
                              > wdziwy mężczyzna, to zostawia sajgon.

                              Prawdziwy mężczyzna sprząta w trakcie gotowania, a nie zostawia sajgon jak baba...

                              > Nie wyobrażam sobie, żeby po godzinie sta
                              > nia w kuchni i gotowania, miał jeszcze sprzątać,

                              To masz problem.
                              Dawno dawno temu lansowałam pogląd "kto gotuje, ten nie zmywa", ale wtedy zmywarki nie było. Natomiast kto gotuje, ten zostawia kuchnię w stanie, w jakim była, nie widzę powodu, dla którego miałoby być inaczej.

                              > kibel umyć, no k
                              > urcze, nie wierzę, że tego w sobotę nie robicie.

                              Kibel myje ten, kto zauważy brud na kiblu, bywa, że i w środę.

                              I tak dalej.
                              • herta_m Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:20
                                > Kibel myje ten, kto zauważy brud na kiblu, bywa, że i w środę.
                                >

                                Mąż ma swój kibel i swoją łazienkę. Ma tam taki syf, że nie rozumiem, jakim cudem nie ma jeszcze parchów? A może ma, ostatnio nie mam okazji sprawdzićwink
                                Kibel na górze jest myty na bieżąco z grubsza, w sobotę trzeba to zrobić dokładniej, zapuszczony dużo trudniej ogarnąć.

                                > Prawdziwy mężczyzna sprząta w trakcie gotowania, a nie zostawia sajgon jak baba
                                > ...
                                To chyba jednak nie reguła. My z młodą ogarniamy w trakcie gotowania, mąż robi sajgon i stawiam na to, że dlatego, że potem nie on sprząta. Natomiast chłopak córki podczas jej gotowania ogarnia sam, ale on stary kawaler jest, od 16 roku życia samodzielny, to wie, że nie opłaca się robić sajgonusmile
                                • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:22
                                  > stawiam na to, że dlatego, że potem nie on sprząta.

                                  Raczej, nieprawdaż?
                                • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:34
                                  Herta, naści smile

                                  studentpotrafi.pl/3741/Regulamin-wyrzucania-smieci
                                  • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:42
                                    big_grinDDDDDDDDDD
                                    • yoma Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 24.01.12, 13:44
                                      I wdrażać! smile
                                    • to.ja.kas Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 13:48
                                      że czytam tak siebie i widzę, ze mam tendencje do przypisywania wszystkiego sobie. Łazienke myje Młoda, ale ja piszę "myję łazienkę"...no bo jak robi najbliższa osoba to jakbym ja robiła. NIE? wink

                                      A tak powaznie uświadomilam sobie jedno...że chyba na tyle mamy poukładane to wszystko, ze nie ma znaczenia kto robi. Robi każdy. Bo jak każdy robi COŚ to robi sie samo i człowiek nie wnika kto dzis a kto wczoraj. I nie trzeba RWŚ wink
                                      • yoma Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 13:54
                                        A jak się całe życie uczyło domowników, że koszulę można pergolnąć na podłogę, a w trakcie gotowania zrobić sajgon, krasnoludki sprzątną, to potem trzeba, jak mówi Miszczu Rybak, zwołać WZA i wdrożyć RWŚ... a pewnie i tak nie pomoże, bo za późno.

                                        No jak raz wczoraj umyłam sracz, bo mu się należało, ale w życiu by mi nie przyszło do głowy zastanawiać się, kto wcześniej go umył i kiedy.
                                        • to.ja.kas Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 14:03
                                          A widzisz, nie zastanawiasz sie bo środowisko wdrożone w procedury. Ja nie ukrywam,że jak leń w obowiązki wdrażam się opornie czasami Ale czasami to aż wióry leca jak mnie energia dopadnie. Uuuuu, stanac mi wtedy na drodze. Tłuczek w dłoń wink
                                          • ladyhawke12 Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 14:07
                                            hmm no ja też czeto mowie ze cos zrobiłam, i słysze burkniecie młodej ze przeca ona wyładowała zmyware, a młody smiwci wyp... Chyba ważne jest to by szybko ogarnąć chałupe, i mieć czas na lenistwo, na czytanie na siedzenie na fejsie, na picie kawy i spotkania, no chyba ze sie przedobrzy jak ja w sobote i okna zaczelam z rozpedu na mrozie myć.
                                            • to.ja.kas Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 14:11
                                              no z tymi oknami to Cie potentegowało wink
                                              • ladyhawke12 Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 14:19
                                                to.ja.kas napisała:

                                                > no z tymi oknami to Cie potentegowało wink

                                                Kaś to jakieś totalne zaćmienie umysłu było, amok latania ze sciera i płynem do szyb po domu.
                                                Lepszy numer jest bo teraz jak idę do sklepiku ośiedlowego to sąsiedzi mówia że łądny malunke na plecah miałam, bo oczywiscie w podkoszulku myłam i to jeszcze założonym odwrotnie ech tak sie kończy cheć wypucowania chałupy, na 5 min, dłużej nie wytrzymuje w idealnym stanie zaraz ktoś gdzieś odłozy.
                                          • yoma Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 14:24
                                            > A widzisz, nie zastanawiasz sie bo środowisko wdrożone w procedury. Ja nie ukry
                                            > wam,że jak leń w obowiązki wdrażam się opornie czasami

                                            Sprzątania nie kocham, ale robię, jak mi niesprzątnięte przeszkadza. Środowisko marki chłop i nastoletnie dzieci nabyte było wdrażane konsekwentnie od początku przy użyciu dwóch prostych zasad:

                                            1. Nie jęczę, jak mam zrobić coś, co i tak bym zrobiła mieszkając sama. Czyli mnie korona z głowy nie spadnie, jak i tak wieszając pranie powieszę poza moją koronkową bielizną chłopa skarpetki, ale stanowczo odmawiam sprzątania po kimś.
                                            2. Rzeczy raz ruszone wracają na miejsce/trafiają do brudów/trafiają do kosza.
                                            • to.ja.kas Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 14:27
                                              To dobra zasada ! A jęczenie wku..wia mnie na maksa więc nikt się nie odważa wink
                                              • yoma Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 16:27
                                                Biję się w piersi, jest jeszcze trzecia zasada, i dotyczy owszem WŚ.

                                                3. Kto wyrzucając śmieć stwierdza, że śmieć nie mieści się już w kuble, nie dopycha kolanem ani nie stawia obok, tylko ma psi obowiązek WŚ.
                                      • herta_m Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 14:11
                                        Z tą naradą to trochę doopa, bo jak raz, jakoś wyjątkowo zmęczona i zestresowana, chcialam z nimi usiąść i podzielić się frustracją z powodu przepracowania i ustalić jakies środki zaradcze, to skończyło sie tak, że mąż do tej pory wypomina mi, ze chciałam wysłać dzieci do pracy, żeby zarobiły na pomoc domową.
                                        Pisałam już w poprzednim wątku, że miałam taką panią krótko, za 20 zł ogarniala raz w tygodniu dom i to było super, ale mąż stracił pracę, stwierdzil, że na panią nas nie stać i że on bedzie pomagał. Zrobil to 2 razy w ciągu 2 miesięcy mniej więcej, bo w sobotę albo ma coś pilniejszego, albo się ze mną pokłoci i wtedy ma w doopie. Jak powiedziałam na tej naradzie, że jestem zmęczona i potrzebuję pomocy i możę albo będą mi więcej pomagali, albo może wezmą jakąś dorywczą pracę i się złożymy na panią, mąż zwrocił się do dzieci: no to zadeklarujcie, w czym będziecie pomagały mamie, ja nieopatrznie powiedziałam, że jego to też dotyczyło. Rozpętała się kolejna burza z piorunami i do tej pory pokutuje mit, że matka chciała zmusić nieletnie wtedy jeszcze dzieci do pracy zarobkowej!!!
                                        Tyle w temacie ustaleń co do podziału obowiązków.
                                        Kas ma rację, że gdy jest dobrze, to nic nie ciąży. Ja mam takie zboczenie, że nawet lubię prasować i większą część małżeństwa prasowałam mężowi koszule, bo ponieważ on gotuje (także dla siebie), to czemu nie mam prasować, skoro to nie problem dla mnie. Dopóki jego awantury nie były tak częste i tak straszne jak od ostatnich dwóch lat, robiłam to chętnie, właśnie jako odruch dobrej woli i dobrych stosunków.
                                        Od roku nie prasuję mu tych koszul, latem sam prasuje, zimą pod sweter nie musi.
                                        • rybak Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 14:22
                                          Feministki na zjeździe postanowiły nie prać i nie gotować (Polka dodała - nie latać meżowi codziennie po piwo i nie wkładać go do lodówki i nie podawać mężowi). A jako bata na facetów uradziły nie spać z nimi aż się nie zmienią. Spotykają się znów po pół roku. Pierwsza mówi Angielka (wczesniej narzekała, że mąż nie gotuje).
                                          - Pierwszego dnia nic nie widzę, drugiego też nic, trzeciego mąż gotuje jajko.
                                          Na sali gromkie brawa.
                                          Wstała Francuzka (ta narzekała wczęśniej na nawyki higieniczne męża) i mówi:
                                          - Pierwszego dnia nic nie widzę, drugiego nic nie widzę, trzeciego mąż pierze skarpetki.
                                          Na sali wielkie brawa.
                                          Wstaje Polka i mówi:
                                          - Pierwszego dnia otwieram lodówkę - nic nie widzę, drugiego to samo, trzeciego i czwartego
                                          też nic nie widzę. Na piąty zaczęłam coś widzieć. Na prawe oko.

                                          Tu nie wstawiam wesołego emotikonu, bo widze już jasno (na dwoje ócz), że Twoja sytuacja, Herta, jest wypisz wymaluj - jak tej Polki...
                                          • ladyhawke12 Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 14:26
                                            Rybak trafnie niestety, pomysleć jak wiele ludzi z tego kawału wogole nie bedzie się śmiało.
                                            • rybak Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 14:31
                                              Toteż z założenia nie potraktowałem tego jako wesoły kawał (wręcz przeciwnie - mnie on nigdy nie śmieszył, wyłącznie smucił). Ale trafnie oddaje sytuację wielu kobiet na tym forum - w tym Herty. Po prostu - zgnojone przez psychopatycznych partnerów - skrajną patologię zaczynają w końcu brać za normę...
                                              • ladyhawke12 Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 17:09
                                                Własnie, to było często tylko w rodzinie widziane na zewnątrz nic nie wycvhodziło, do dzis niektóre matki uczą swoje córki o tym ze maja męzowi słuzyc i on jest panem i ma prawa, kobieta ma obowiązki. Nie pisze juz o krajach mułzumańskich.
                                        • to.ja.kas Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 14:25
                                          Nienawidzę prasowac !!!! (ale Was zaskoczylam co?!) I tego nie robię. Co totonie !
                                          Ale Ty wyrodna mać jesteś ...niczym nie przymierzając ja big_grin
                                        • yoma Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 14:30
                                          > i możę albo będą mi więcej pomagali, albo może wezmą jakąś dorywczą
                                          > pracę i się złożymy na panią,

                                          Może, może, może... To tak, jak człowiek leży na ulicy, a dookoła tłumek. Nie mówisz: może ktoś by tak zadzwonił po karetkę? Mówisz: pan w kapeluszu, proszę zadzwonić po karetkę, pan w jasnym płaszczu, proszę mi pomóc przewrócić ofiarę! Wtedy działa.
                                          • to.ja.kas Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 14:34
                                            Yoma jesteś bardzo mądrą kobietą. Serio. Aż się cieszę, że nie jestem Twoim ani swoim chłopem big_grin
                                            • yoma Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 14:37
                                              Ups. Dzięki, nawzajem smile Chłopy nasze, zdaje się, teraz też niczego sobie... tongue_out
                                              • to.ja.kas Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 14:48
                                                Wiesz co myślę, że oni mają szczęscie. A mają dlatego, że dostają jasne komunikaty WPROST. Jakże to życie ułatwia wink
                                                • yoma Re: Wiecie co jest straszne? 24.01.12, 15:03
                                                  Nie tak - mają szczęście dlatego, że trafili na nas, które nadajemy jasne komunikaty wprost smile Aż siadłam i zrobiłam rachunek sumienia. No chyba faktycznie... smile
                                                  • ladyhawke12 zmierzone 24.01.12, 17:22
                                                    obiad przygotowanie 15min, pieczenie 30, w trakcie ładowanie zmywarki, kolejnymi użytymi garami, włączyłam zmyware sekunda. Zgarnełam swoje bety minuta. teraz pije goraca herbate i pisze.
                                                  • ladyhawke12 Re: zmierzone 24.01.12, 17:27
                                                    w trakcie zmywarke załadowal młody wink))
                                                  • yoma Re: zmierzone 24.01.12, 17:40
                                                    Kurczę, zapomniałam zmierzyć rozładowanie zmywarki smile No dobra: mniej niż trwało zagotowanie wody w elektrycznym.
                                                  • ladyhawke12 Re: zmierzone 24.01.12, 17:50
                                                    yoma napisała:

                                                    > Kurczę, zapomniałam zmierzyć rozładowanie zmywarki smile No dobra: mniej niż trwał
                                                    > o zagotowanie wody w elektrycznym.

                                                    Nie zmierzyłam ile robi sie herbatę, taka z cukrem pewnie dłuzej, dobrze ze ja nie słodzę.
                                                    Yoma ja zmierze jak się skonczy myć.
                                                  • yoma Re: zmierzone 24.01.12, 18:14
                                                    OK smile Też nie słodzę.

                                                    IMHO najwięcej czasu w robotach domowych zajmuje dreptanie. Takie odkurzanie chociażby: dreptu dreptu do kuchni, wziąć ścierę, zmoczyć ją; dreptu dreptu do mebli wymagających odkurzenia, dreptu dreptu wokół mebli, w tzw. międzyczasie dreptu dreptu do kuchni, wypłukać ścierę, znowu dreptu dreptu do mebli... da capo senza fine...

                                                    Chowanie prania: dreptu do łazienki, łachy zdjąć, dreptu do sypialni, bo mi się na łóżku najwygodniej składa, dreptu po szafach...

                                                    O podlewaniu kwiatków nie wspomnę. Sama jestem sobie winna, było nie mieć świra smile
                                                  • to.ja.kas Re: zmierzone 24.01.12, 18:21
                                                    Kurde, tak nie lubię dreptać, że co i rusz kwiatki zasuszam big_grin Tyś moja siostra czy jak?! big_grin
                                                  • ladyhawke12 Re: zmierzone 24.01.12, 18:34
                                                    to.ja.kas napisała:

                                                    > Kurde, tak nie lubię dreptać, że co i rusz kwiatki zasuszam big_grin Tyś moja siostra
                                                    > czy jak?! big_grin

                                                    Nie mam kwiatków, po co wy sie tak meczycie, i tak uschną
                                                  • to.ja.kas Re: zmierzone 24.01.12, 18:17
                                                    Czyli nie tylko ja taka prędka jestem wink
                                                  • ladyhawke12 Re: zmierzone 24.01.12, 18:21
                                                    Yoma ja nie dreptam, ja na paluszkam pomykam, a sciere to w misce mocże bom leniwa i łazic mi sie nie chce to miska na ławe i jechane sciera.
                                                  • yoma Re: zmierzone 24.01.12, 18:41
                                                    Dobra, to pomk, pomk, pomk... ja jestem za leniwa, żeby nosić michę, a i w czystej wodzie wolę płukać. A kwiatków mam od pytona i jeszcze trochę.
                                                  • ladyhawke12 Re: zmierzone 24.01.12, 18:45
                                                    yoma napisała:

                                                    > Dobra, to pomk, pomk, pomk... ja jestem za leniwa, żeby nosić michę, a i w czys
                                                    > tej wodzie wolę płukać. A kwiatków mam od pytona i jeszcze trochę.

                                                    No moje uschły, a płukam raz w czystej, poźniej zmieniam to tak dla niepoznaki tą miche tacham zeby wszyscy widzieli jak sie mecze uff. Bo wtedy czasem usłysze ze moze potrzebujesz pomocy, i wtedy jestem w domu, moge sciere przekazac, a sama zalegnac i komenderowac ze jeszcze tu i tu itd...
                                                  • yoma Re: zmierzone 24.01.12, 18:58
                                                    > Bo wtedy czasem usłysz
                                                    > e ze moze potrzebujesz pomocy

                                                    Mój były miał to idealnie wyliczone w czasie. Pytanie "może ci w czymś pomóc" padało dokładnie w momencie odwieszania ściery/wyłączenia odkurzacza/odstawienia kubła na miejsce po powrocie z WŚ. Między innymi dlatego został byłym, bo było to cholernie wkurzające, już by lepiej nic nie mówił smile

                                                    Proszony o coś, robił, ale też ile można prosić. Żeby dorosły chłop nie widział, że Ś wymagają W...
                                                  • ladyhawke12 Re: zmierzone 25.01.12, 08:26
                                                    Hehe moje młode tez tak mają, ale wiem ze to nie złośliwośc tylko wygoda to raz, gapiostwo to dwa. Rozładowywanie zmywary 5min, ale to dlatego że mocowałam sie z włozeniem blach do szafki. Robienie herbaty 30sek, nie słodze mieszanie odpadło. dzis dzień piorący mam, sprawdze ile zajmuje mi posortowanie ubrań i załadowanie pralki, oraz pozniej wieszanie, bo pranie własciwe trwa ok 1h30min.
                                                  • yoma Re: zmierzone 25.01.12, 11:06
                                                    Lady, my się weźmy uspokójmy, bo wychodzi, że roboty domowe to pieśń na ustach, cud, miód i malyna. Pocierpmy trochę smile
                                                  • ladyhawke12 Yoma 25.01.12, 11:13
                                                    Wiesz kiedys gdzieś napisałam, że pierze pralka, zmywa zmywarka, piekarnik piecze, kuczenka gotyje, a ja jestem logistykiem czy cos w tym rodzaju. Wiesz saama jak trudna jest logistyka, bo to ze prace nam tyle zajmuja to są lata ciężkich terningów z zakresu logistyki. I naprawdę to trzeba docenić to że nam sie chciało, i że potrafimy wypracowac taki scenariusz działań żeby tez mieć czas na ulubione zajęcie czyli lezenie i pachnienie.
                                                  • yoma Re: Yoma 25.01.12, 11:23
                                                    Święta prawda. Cóż, pozostaje nam pogratulować sobie smile
                                                  • ladyhawke12 Re: Yoma 25.01.12, 11:31
                                                    yoma napisała:

                                                    > Święta prawda. Cóż, pozostaje nam pogratulować sobie smile

                                                    No to Yoma gratuluje ukonczenia kursu zarzadzania zasobami (ludzkimi i sprzetem) na 6+. Logistyka ukończona z wynikiem 6+
                                                  • yoma Re: Yoma 25.01.12, 11:33
                                                    Cóż Lady, w takim razie ja cię przedstawiam do tytułu Logistyka Roku, uścisk, rąsia, klapa, goździk smile
                                                  • ladyhawke12 Re: Yoma 25.01.12, 11:59
                                                    yoma napisała:

                                                    > Cóż Lady, w takim razie ja cię przedstawiam do tytułu Logistyka Roku, uścisk, r
                                                    > ąsia, klapa, goździk smile

                                                    o goździk, to ja jakieś dodatkowe zajatka wezme bo dawno nikt gożdzika mi nie dawał, to jest szansa ze sie na nastepnego załapie.
                                                  • yoma Re: Yoma 25.01.12, 12:08
                                                    A ja nie tak dawno temu dostałam. I się ucieszyłam w dwójnasób, bo raz lubię dostawać kwiatki, a dwa lubię goździki, a jakieś mało popularne się zrobiły ostatnio.
                                                  • ladyhawke12 Re: Yoma 25.01.12, 12:24
                                                    yoma napisała:

                                                    > A ja nie tak dawno temu dostałam. I się ucieszyłam w dwójnasób, bo raz lubię do
                                                    > stawać kwiatki, a dwa lubię goździki, a jakieś mało popularne się zrobiły ostat
                                                    > nio.
                                                    Dziwne prawda, ja też lubie goździki, pieknie pachną.
    • wawrzanka Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 25.01.12, 12:58
      to.ja.kas napisała:

      > Policzylismy z Robertem czas ze stoperem w ręku (!!!) ile po woli chodząc i zb
      > ierając i odkładając na miejsce zajęło nam uprzątnięcie tego.
      > I? Wyszło 2:47:13 (dwie minuty, czterdzieści siedem sekund, 13 setnych)smile))))

      A ile zajmuje czytanie i pisanie postów na forum ? Wiem, że można się w tym pytaniu dopatrzeć złośliwości, ale to nie tak: po prostu sama się nad tym ostatnio zastanawiałam, tylko nie mam stopera. No, ale ja nie jestem mężatką. Może jak będę to mąż mi stoper kupi i wtedy będę mierzyć big_grin
      • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 25.01.12, 14:29
        Wiesz Wawrzanka, mój mąż nie wnosi pretensji. Ale może do ACTA dodać "Internet tylko dla niezamężnych". A potem kupic sobie czador wink)))

        Tego wieczora zajmowało sporo, wczoraj wlasciwie nic a dziś znowu sporo bo będę mieć wieczór z laptopem tongue_out
        • rybak Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 25.01.12, 15:11
          Ojtamojtam... Gdy nie było sieci, to spędzało się znacznie więcej czasu w realu na kontaktach "kawkowych" i "herbatkowych"... ewentualnie "ciasteczkowych", "piwnych", a nawet "śledzikowych". A tak przynajmniej człowiek w tzw. pieleszach siedziwink
          A co do testu czasu - też ostatnio policzyłem. Najwięcej czasu zajmuje gotowanie w przypadku dań niejednogarnkowych. Nie da się co bardziej wysublimowanej potrawy zapakować do gara, doprawić i zostawić na małym ogniu, żeby doszło...
          • wawrzanka Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 25.01.12, 16:08
            rybak napisał:

            > Ojtamojtam... Gdy nie było sieci, to spędzało się znacznie więcej czasu w realu
            > na kontaktach "kawkowych" i "herbatkowych"... ewentualnie "ciasteczkowych", "p
            > iwnych", a nawet "śledzikowych". A tak przynajmniej człowiek w tzw. pieleszach
            > siedziwink

            No nie wiem, czy więcej czasu się spędzało na tych realnych kontaktach. Zawsze to trzeba było najpierw się umówić i te buty założyć, żeby z domu wyjść. Albo gdy się gości miało to szlafrok trzeba było zdjąć ("ach, przepraszam, taka jestem..." big_grin ) i się przebrać w normalne ciuchy, herbatę zrobić itp.

            Kiedyś mąż dzwonił (oczywiście na stacjonarny, bo komórek nie było) do znajomych, by żonę z kawki do domu ściągnąć, a teraz proszę: tylko z drugiego pokoju zawoła, że czas na "małżeńską..... " smile
            • ladyhawke12 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 26.01.12, 08:02
              Rybaku masz racje, ale ja na takie stanie przy garach mam czas w soboty i niedzielki, w dni robocze jak wpadam wściekle głodna do domu to raczej nie mam ani checi ani czasu na wysublimowane potrawy, i zwykłe naleśniki, czy miesko grilowane jest ok, a najszybciej robie np ryż czy makaron z dodatkami.
              • rybak Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 26.01.12, 08:36
                Zwykłe nalesniki to jedna z najbardziej czasochłonnych potraw jest - jesli robimy ją od podstaw - czyli od smażenia nalesników wlasnie. No chyba że smazymy na cztery patelnie jednoczesnie...
                Że nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, by stosunkowo tanio sprzedawać w supersamach same blaty nalesnikowe... Np. po 12 sztuk...
                Pamiętam gdy byłem kiedyś w Tunezji, pienia pochwalne lokalnej oficjalnej propagandy, że ichni prezydent dał kobietom tamtejszym wolność od robienia kuskusu (znaczy - czasochłonnego i ciężkiego codziennego preparowania ziarna na tę ich narodową potrawę... I skierował kasę na budowę wielkiej fabryki kuskusu... Który wystarczy zalać wrzątkiem i jest... Podobno Ben Ali tylko dlatego utrzymał się tak długo na swoim prezydenckim stołku. Bo mu ten kuskus kobity pamiętały... ;D
                • ladyhawke12 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 26.01.12, 08:48
                  Zwykle smarze dzien wczesniej, i pozniej tylko przekladam serem przygotowanym czy tez jakaś mieszanina warzywna, czy warzywno-miesną, i do piekarnika, zajmuje wtedy to wszystko ok25min.
                  Kiedyś jak byłam mniej leniwa, to miałam takie dni gotujące, i pichciłam np gulasz, bigos, fasolke, i smarzyłam nalesniki, lub robiłam pierogi i pakowałam w pojemniki i do zamrazyary, pozniej juz tylko wyciagałam i podgrzewałam, teraz mi sie juz tak az nie chce. Znalazłam fantastyczna pierogarnie, gdzie moge kupic pierogi z róznymi nadzieniami, tanio maja pierogi pyszne. Maja też nalesniki, ale nadzienie mi mało odpowiada, natomiast gołąbki i krokiety robią pyszne. Bigos i chrzanówę powinam zrobić bo juz mnie młode zameczaja, a mrozik jest to chrzanówa jaknajbardziej pasuje.
            • to.ja.kas Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 26.01.12, 09:01
              "Kiedyś mąż dzwonił (oczywiście na stacjonarny, bo komórek nie było) do znajomych, by żonę z kawki do domu ściągnąć, a teraz proszę: tylko z drugiego pokoju zawoła, że czas na "małżeńską....."

              Jako, że my lenie to na małżeńską....nawet do drugiego pokoju nie muszę iść. Z laptopem leżę w małżeńskim łóżku wieczorem wink
              • sonia_30 Re: RICD zmusza mnie do eksperymentów :)))))))))) 26.01.12, 10:37
                A R też z laptopem, czy z jednego korzystacie? ;-P
                • mola1971 Może to wygląda tak? ;-P 26.01.12, 10:47
                  https://img.interia.pl/rozrywka/nimg/r/j/Rysunki_full_color_3558299.jpg
                  • ladyhawke12 Re: Może to wygląda tak? ;-P 26.01.12, 10:50
                    Świetne i spełniony obowiązek i przyjemność l-)))))