Dodaj do ulubionych

O przemocy w rodzinach polskich słow kilka

09.02.12, 11:57
Bo spamuję w wątku Rybaka który jest tylko o przemocy kobiet wobec mężczyzn chciałam tu porozmawiać o przemocy w ogóle.
Kto doznał? Jaka to była przemoc. I najważniejsze, czy czujecie sie usatysfakcjonowani działaniami policji, sądów, sąsiadów (?), instytucji zajmujących sie kryzysem w rodzinie ? Sięgaliscie po taką pomoc?
Na początek pewien list otwarty a własciwie fragmenty:
"List otwarty Centrum Praw Kobiet do Ministra Sprawiedliwości
(...)
Prawa do wahań tego rodzaju i lekceważenia przemocy w rodzinie nie mają jednak i nie powinny mieć organy ścigania. Sprzeciw budzi łatwość, z jaką organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości podejmują decyzje o odmowie wszczęcia postępowania lub umorzeniu sprawy, nierzadko za podstawę swojej decyzji podając właśnie znikomy stopień społecznego niebezpieczeństwa. Przesłanie jakie niesie za sobą tego typu podstawa umorzenia jest wyraźnym przyzwoleniem na dalszą przemoc.

Bulwersuje również fakt, że w sprawach o znęcanie się nad rodziną, niezwykle rzadko stosowany jest areszt tymczasowy. Sędziowie pomimo wielu przypadków, jak ten, który wydarzył się w Chodlu, nagminnie lekceważą zagrożenie, jakie stanowi przestępstwo przemocy wobec najbliższych. Znacznie częściej stosują areszt w błahych sprawach przeciwko mieniu, niż w sprawach o przemoc w rodzinie. Tym bardziej uznanie budzi postanowienie Sądu Rejonowego w Opolu Lubelskim, który zdecydował się na zastosowanie tego najsurowszego środka zapobiegawczego, i oburza decyzja Sądu Okręgowego w Lublinie oraz fakt, że przedstawiciele tego sądu nie mają sobie nic do zarzucenia, mimo tragicznych skutków podjętej przez siebie decyzji. Przewodnicząca V Wydziału Odwoławczego, komentując skandaliczne orzeczenie, podkreśliła, że sąd nie dopatrzył się przesłanek do zastosowania tymczasowego aresztowania z uwagi na fakt, że znęcanie się nad rodziną z art. 207 kk jest przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności tylko do lat 5, a ponadto Marek Z., nie był dotychczas karany za podobne przestępstwo (sprawa o znęcanie się z 2006 roku została umorzona). Sąd uznał także, że skoro sprawca poprzednio kierował groźby zabójstwa pod adresem żony i ich nie spełnił, to sąd nie miał obecnie podstaw sądzić, że tym razem stanie się inaczej.
Wymaganie, żeby maltretowane kobiety potulnie znosiły zadawane im cierpienia, trzeba uznać za kolejny skandal w tej sprawie. Niestety tego typu myślenie obecne jest w wielu postanowieniach prokuratorskich i sędziowskich.
Znęcanie się nad rodziną jest przestępstwem ściganym z urzędu zagrożonym karą do 5 lat pozbawienia wolności. Ponadto w Polsce obowiązuje wciąż zasada legalizmu. Tymczasem, praktyka działania policji, prokuratury i sądów jest taka, jakby przestępstwo znęcania się nad rodziną było ścigane na wniosek pokrzywdzonych. Zastraszone i pozbawione wsparcia pokrzywdzone kobiety, nierzadko nie mają dość determinacji, aby walczyć o swoje prawa, i pod wpływem gróźb i lęku o własne życie wycofują skargi, a to z kolei jest skwapliwie wykorzystywane do jak najszybszego umorzenia sprawy. Tego typu praktyki powinny spotkać się ze zdecydowaną krytyką kierowanego przez Pana Ministra resortu i Prokuratora Krajowego.

Jeśli sprawa trafia do sądu, najczęściej zapadają skandalicznie niskie wyroki – często w zawieszeniu (w około 90 procentach przypadków), a sprawca powraca do domu, co oznacza, że w życiu ofiary nic się nie zmienia, a czasami nawet nasila się zagrożenie przemocą. Należy także podkreślić, że kobiety najczęściej zabijane są właśnie wtedy, gdy walczą o swoje prawa. Sprawcy, tracąc kontrolę nad swoją ofiarą, próbują ją nierzadko odzyskać, eskalując przemoc co w efekcie nierzadko prowadzi do zabójstwa.
Wbrew powszechnemu przekonaniu sprawcami większości zabójstw, zgwałceń i ciężkich uszkodzeń ciała nie są kryjący się w ciemnych zaułkach bandyci, lecz bliscy – domownicy i członkowie rodzin. Przemoc w rodzinie jest częściej przyczyną zranień i innych uszkodzeń ciała kobiet niż wszystkie inne przyczyny: wypadki samochodowe, napady i zgwałcenia ze strony obcych napastników razem wzięte. Ofiarami przemocy wobec kobiet są również dzieci.
Długo oczekiwana ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie nie wprowadziła niestety skutecznych mechanizmów ochrony ofiar przemocy. Policja wciąż nie ma uprawnień do wydania nakazu opuszczenia domu dla sprawcy przemocy, co – jak pokazuje doświadczenie innych krajów – może być skutecznym środkiem odstraszającym dla wielu „damskich bokserów”. Nawet, istniejąca w ustawie ograniczona możliwość nakazania sprawcy opuszczenia lokalu zajmowanego wspólnie z pokrzywdzoną i zakazania mu kontaktowania się z nią nie jest w praktyce stosowana. Proponowana przez rząd nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie niewiele zmieni w tym zakresie.

Z posiadanych przez nas wiadomości wynika, że Ministerstwo Sprawiedliwości zajmowało dotąd zachowawcze stanowisko, jeśli chodzi o wprowadzanie środków prawnych, które pozwoliłyby zapewnić skuteczną ochronę ofiarom przemocy w rodzinie. Bardziej niż życie i zdrowie ofiar leżało im na sercu „święte prawo własności i prawa sprawców.

Z poważaniem ,

Urszula Nowakowska

Przewodnicząca Zarządu Fundacji Centrum Praw Kobiet"
www.cpk.wroclaw.pl/news_list_otwarty.html
Obserwuj wątek
    • ladyhawke12 Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 09.02.12, 13:32
      Faktem jest że sprawca ma parwo do adwokata z urzędu, ma prawo czytać akta sprawy, ma prawo być przy przesłuchaniach poszkodowanych, lub świadków. Ofiara musi sie bronic sama, nie stać zwykle na adwokata, nie ma pomocy psychologicznej. Do tego jeszcze upokarzana jest przez przesłuchujących. Ofiara zostaje sama, i jest napietnowana bo brudy w rodzinie sie pierze za zamknietymi drzwiami, moja kumpela zacytowała co powiedziała jej kiedys tesciowa " niszczysz rodzine, jak mogłaś donieśc na własnego męża, stłuk cię bo jesteś niegospodarna itd...., należało ci się." Tego było więcej, dobrze że powiedziała i ze poprosiła o pomoc bo nie daje rady, dzis jest wolna, a facet siedzi za pobice swojej mamuski ( na syna doniósł ojciec, mamusia wybaczyła).

      Przemoc w każdej postaci, powinna być napietnowana, dziś jednak prościej odwrócic głowę.
      • mola1971 Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 09.02.12, 13:58
        Prawo nie jest ułomne, ułomni są ludzie, którzy to prawo egzekwują.
        Wszystko zależy od tego, na kogo się trafi. Moja przyjaciółka miała szczęście (w nieszczęściu) bo trafiła na ludzi, którzy istniejące prawo potrafią egzekwować. Po burdzie, którą urządził jej wtedy jeszcze mąż, policjant poinformował ją o tym, że może mu założyć niebieską kartę. Po kolejnej, w której niemal życia nie straciła, z urzędu wszczęto postępowanie. Facet dostał wyrok (w zawiasach), nakaz wyprowadzki z domu i zakaz zbliżania się do niej przez okres 5 lat. Ten wyrok z kolei był podstawą to orzeczenia rozwodu z jego wyłącznej winy.
        Inną sprawą jest to, czy wyrok w zawiasach, za to co zrobił, to mało czy dużo... Podejrzewam, że gdyby tak potraktował kogoś obcego, a nie żonę, dostałby wyrok bez zawiasów.
        • to.ja.kas Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 09.02.12, 14:03
          Twoja koleżanka należy do tych "szczesliwych" ofiar przemocy których sprawca dostał wyrok. Bez zawiasów dostaje raptem ok. 10% katów swoich rodzin (!!!), zakaz zbliżania się jakieś promile. Niestety.

          U mnie mimo wygranej sprawy w dwóch instancjach, mój eks przemocowiec dostał zawiasy (hurra !) ale z domu by móc życ wyprowadziłam sie ja i dziecko i zostawiłam dobytek całego, swojego dorosłego zycia. Mimo zgłoszenia po jego przegranej sprawie o znęty, że demoluje i niszczy wspólny dobytek i uniemożliwia zamieszkanie tam, prokuratura....umorzyła. A co tam.
          • mola1971 Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 09.02.12, 14:07
            Właśnie dlatego napisałam, że ludzie są ułomni. Nie prawo. Ludzie muszą zmienić mentalność i to prawo, które jest egzekwować. I traktować przemoc domową tak, jak każdą inną.
            Ktoś, kto zleje sąsiada idzie siedzieć; gdy zleje żonę dostaje ledwie zawiasy. Albo i to nie.
        • rybak Ale o czymś, zdaje się, zapominacie 09.02.12, 14:44
          Wydaje mi się, że jest jeszcze jeden powód takiego a nie innego traktowania zgłoszeń ofiar przemocy przez policję itd. Oraz niechęci ustawodawcy do zaostrzenia prawa. Na tym forum często jest to poruszane, parę wpisów poniżej też to było.
          Fingowane oskarżenia.
          Kto to napisał wczoraj albo dziś bodajże, że normą jest oskarżanie przez kobiety podczas rozwodów swoich byłych meżów o: a) przemoc domową, b) pedofilię ? I staje się to powszechnym zjawiskiem?
          No to coś Wam opowiem. Gdyby prawo było zaostrzone w mysl Waszych postulatów - to prawdopodobnie ja bym nadal siedział. Mało tego - miałbym rozwód z mojej wyłącznej winy i obowiązek alimentacyjny wobec ex do końca zycia. I zero szans na odzyskanie majątku - dorobku całego mojego życia.
          I co z tego, że niewinnie - bo z wyssanych z palca oskarżeń ex? Bo TAKIE fałszywe oskarżenie mnie przez ex, przy złagodzonych (jak postulujecie) normach prawnych co do reguł postepowania karnego MUSIAŁOBY poskutkować wniesieniem przez prokuraturę przeciw mnie oskarżenia i wydaniem wyroku skazującego przez sąd.
          Ex próbowała zresztą niebieską kartę wyrobić mi kilkakrotnie - moje szczeście, że jest głupia, a prawo nadal jest jakie jest. O, np, składała doniesienia o awanturach w danym terminie, będąc święcie przekonana, że policja nie sprawdzi natychmiast, gdzie ja właściwie jestem (a byłem np. 500 km dalej). I w ogóle - szkoda gadać.

          Pomyślcie o tym - DLACZEGO w krajach w których daje się tyle praw stronie pokrzywdzonej, to działa jak nalezy (mniej więcej). Ano - tylko dlatego, że tam w miarę sprawnie prawo BEZWZGLĘDNIE chroni również fałszywie pomówionych o przemoc. I to tak, że składać fałszywych oskarżeń o bycie pobitą (pobitym) po prostu absolutnie się danej osobie NIE OPŁACI.
          A w POlsce - przy tak fatalnym stanie prawa w ogóle, a kapitału społecznego w szczególności?... No pewnie, że się opłaci. I to jak!
          I nie piszę tego bynajmniej po to, by bronić przemocowców - bo takich meneli to ino pod dolną pryczę we więźniu , ale po toby Wam uświadomić, że ta nieskuteczność prawa w Polsce jest taka a nie inna, bo sami Polacy en masse są tacy a nie inni. Co zawsze tu, zresztą, powtarzam.
          • to.ja.kas Re: Ale o czymś, zdaje się, zapominacie 09.02.12, 14:48
            Widzisz Rybaku, fałszywe oskarżenia, w tym o kazirodztwo czy pedofilie, separowanie od dzieci SĄ przemocą. I osoba która TAKIEJ przemocy doświadcza powinna mieć ochronę, na równi z tą ofiarą która doświadcza bicia.
            Wychodzi na jedno - ofiary przemocy NIE są własciwie chronione.
            Ani te bite, ani te które doswiadczaja przemocy psychicznej, ani te które doswiadczaja przemocy ekonomicznej.
            • rybak Re: Ale o czymś, zdaje się, zapominacie 09.02.12, 15:00
              Widzisz - i tu się z Tobą nie zgadzam. Fałszywe oskarżenia są przede wszystkim przestepstwem PRZECIW WYMIAROWI SPRAWIEDLIWOŚCI. I jako takie są w wiekszości scigane z urzedu. I naprawdę bardzo mocno penalizowane. Tylko co z tego? Gdy ex i jej pociotki hurtem na mnie ruszyły składać fałszywe oskarżenia (przy czym nie zadali sobie nawet trudu, by je uzgodnić, więc , jakby to powiedzieć... gdybym miał zrobić to, o co mnie oskarżali musiałbym się roztroić co najmniej big_grin) - to nawet w tak ewidentnej sprawie, łatwych do udowodnienia kłamstw ex (które - jak powiedziałem - skończyłyby sie skazaniem mnie, gdyby prawo działało w Polsce tak, jak postulujecie) - kiedy ja wniosłem doniesienie o składanie fałszywych zeznań - a potem w kolejnej sprawie - o fałszowanie mojego podpisu w celu wyłudzenia korzyści nienaleznej (też łatwe do udowodnienia). To co zrobił polski wymiar sprawiedliwości? Po prostu to poumarzał. Gdyby to było w USA np. - mysle, że fałszywy oskarzyciel siedziałby za obrazę sądu co najmniej (albo płacił grzywny że hej), a fałszerz podpisu - dostałby co najmniej kilka lat bezwzględnej odsiadki.
              Więc nieprzypadkowo mówię tu o całym polskim społeczeństwie i systemie prawnym. Bo to działa całościowo. Mnóstwo fałszywych BEZKARNYCH oskarżeń - więc w tym morzu plew giną prawdziwe ludzkie tragedie...
              • to.ja.kas Re: Ale o czymś, zdaje się, zapominacie 09.02.12, 15:21
                Przeciw wymiarowi sprawiedliwosci i przeciw Tobie jako obywatelowi/człowiekowi/męzowi:
                Rodzaje przemocy w rodzinie

                Przemoc fizyczna - co to jest wiadomo

                Przemoc psychiczna - to działanie prowadzące do zniszczenia pozytywnego obrazu własnej osoby np. : wyśmiewanie, poniżanie, upokarzanie, zawstydzenie, narzucanie własnych poglądów, ciągłe krytykowanie, kontrolowanie, ograniczanie kontaktów, stosowanie gróźb, szantażowanie.

                Przemoc seksualna - wymuszanie różnego rodzaju niechcianych zachowań w celu zaspokojenia potrzeb seksualnych sprawcy np. nieakceptowane pieszczoty, praktyki seksualne, seks z osobami trzecimi, sadystyczne formy współżycia, krytykowanie zachowań seksualnych.

                Przemoc ekonomiczna - działanie mające na celu całkowite uzależnienie finansowe ofiary od sprawcy np. odbieranie zarobionych pieniędzy, uniemożliwienie podjęcia pracy, niezaspokajanie podstawowych potrzeb rodziny, okradanie, zaciąganie kredytów i zmuszanie do zaciągania pożyczek wbrew woli współmałżonka.

                Przemoc to nie tylko wtedy jak się dostanie po buzi.
                Tu ciekawy artykuł:
                www.eioba.pl/a/2rnm/zjawisko-przemocy-w-rodzinie-uwarunkowania-formy-i-konsekwencje
                Zgodnie z art. 248 k.k. składanie przed organami ścigania fałszywych oskarżeń innej osoby o popełnieniu przestępstwa lub wykroczenia podlega karze. Ale z ofiarami takich pomówień jak z ofiarami typowej przemocy domowej...jakby pan sędzia dostał po buzi na przystanku to sprawca trafiłby za kraty, jak mąż da żonie to niska szkodliwość, jak pomówisz pana posła to trafisz za kraty, jak żona męża (czy na odwrót) to nikt palcem nie kiwnie.
                Ot, prawo sobie, ludzie sobie.
                • rybak Re: Ale o czymś, zdaje się, zapominacie 09.02.12, 15:40
                  Wiesz, w moim przypadku to moje odwinięcie się - poskutkowało. Ex już nigdy potem nie fałszowała mojego podpisu, po tym, gdy jej proces o fałszerstwo potrwał tak ze dwa lata... przed tym umorzeniem... wink
                  I nie było to doniesienie, bynajmniej, pieniactwem z mojej strony, ino zwyczajną prewencją przed kolejnymi spodziewanymi tego typu jej numerami. Równolegle założyłem więc sprawę o rozdzielność majątkową z mocą wsteczną i ją wygrałem. I dopiero wtedy naprawdę odetchnąłem, bo dopiero wtedy byłem już pewien, że niczego więcej ex (a tym bardziej mojego podpisu) nie sfałszuje. I żadnych już więcej w zyciu zobowiązań na moje konto nie zaciągnie.
                  • moniapoz Re: Ale o czymś, zdaje się, zapominacie 09.02.12, 19:05
                    fajnie napisałeś i mam nadzieję, że Panowie zastraszani przeczytają i wyciągną wnioski, bo mam czasem wrażenie czytając to forum, że facet to nie ma żadnych praw i i tak przegra wszystko więc zachęca się go dość kiepsko do walki o swoje z kreatywnymi Ex smile
                    a widać na Twoim przykładzie, że warto...

                    ------
                    Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                    Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • rzekiprzeplynelem Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 28.02.12, 23:07
        heksa_2 napisała:

        > Niestety, prawo jest u nas ułomne.
        > Wykonałam telefon do niebieskiej Linii w sprawie przemocy u sąsiadów. Dostałam
        > poradę, że najlepiej napisać anonim do prokuratury...

        nic straconego moze sie uda z innymi musisz tylko wieczorem pochodzic po klatce i podsluchiwac jak nie w swoim to moze jakis inny blok?

        powodzenia
    • kami_hope Re: O przemocy w rodzinie mojej 09.02.12, 17:45

      Ja się wychowałam w domu gdzie była stosowana przemoc w różnych formach, od przemocy psychicznej po fizyczną. Katowanie własnych dzieci, nazywane „wychowaniem” pozostało tajemnicą tamtego domu. Moi rodzice cieszą się świetną reputacją. Matka, zdobyła dobre wykształcenie i zupełnie duże osiągnięcia zawodowe, zaangażowana społecznie i politycznie, a obok tego w działalność świecko-katolicką (nie wiem czy użyłam odpowiedniego określenia). Ojciec, miał wykształcenie zawodowe i żadnych szczególnych osiągnięć na polu zawodowym; jednak poprzez swoją aktywność wywrotową – że tak to ujmę – u schyłku poprzedniego systemu, zaczął postrzegać siebie jako bohatera narodowego, zresztą rzeczywiście w pewnych środowiskach był i jest tak postrzegany, aż w końcu „dopracował się” najwyższych odznaczeń państwowych. Mogłabym śmiało powiedzieć, że środowisko w jakim moi rodzice się obracają wręcz ich uwielbia!!!
      Moim największym dziecięcym cierpieniem, oprócz tego oczywistego bólu fizycznego po pobiciu i różnych cierpień psychicznych było, zupełne zagubienie we wszechświecie. Nie wiedziałam kim mam być, co powinnam robić, co mówić. Zawsze czułam się gorsza od innych dzieci. Czułam się dzieckiem niechcianym i z nieustającym poczuciem winy. Jako nastolatka przeżyłam dwie próby samobójcze, które zresztą przeszły bez echa. Po powrocie ze szpitala, nikt ze mną nie rozmawiał, nie dociekał, nie troszczył się. Jedyne co, to winna byłam zniszczenia sobie zdrowia, dysfunkcji nerek, wątroby, itp. Moja matka przy całej swojej inteligencji i wiedzy nie wpadła na pomysł, że targnięcie się na życie było jedyną możliwą drogą ucieczki dla zmaltretowanego dziecka. Zresztą, później już sama zaczęłam walczyć o siebie. Mój stryj studiował medycynę, stąd w jego domu było wiele medycznych książek. To wtedy zaczęłam się interesować psychiatrią. I obok tego, że dowiedziałam się, iż mój ojciec to zwyczajny zwyrodnialec, zaczęłam poszukiwać dla siebie różnych dróg uwolnienia nie tylko z chorego domu ale ze wszelkich dokuczliwych demonów, które we mnie siedziały (m.in. poczucie winy, bezradności, niska samoocena). Pamiętam jak zapisałam się do psychologa, i tuż przed wyjściem matka powiedziała: „tylko uważaj co mówisz, pamiętaj, że to małe miasto”, itp. W zasadzie zakodowała mnie tą przestrogą i spotkanie z psychologiem zdało się wtedy na nic.
      Jak miałam ok. 17lat, odeszłam z domu. Wynikła w domu znowu jakaś chryja. Pamiętam, że weszłam do kuchni, gdzie już było ostro, ojciec skierował się w moją stronę i w końcu chciał mnie bić. A ja wtedy, wyprostowałam się i powiedziałam: „bij mnie, tyle potrafisz”. Serce biło mi jak szalone i wewnętrznie drżałam ze strachu. Wściekł się strasznie. Nie uderzył mnie wtedy ale porozbijał jakieś sprzęty kuchenne, a mnie wyrzucił z domu. No i odeszłam…
      Pamiętam jak ojciec kopał leżącego na podłodze starszego brata. Chłopak leżał zwinięty w kłębek, nie wydawał z siebie żadnego dźwięku(!), a on go kopał nieprzerwanie, i tak bardzo, że sam zadyszki dostał. Ja z młodszym (ja ok. 7lat, on 4lata) przytulaliśmy się i płakaliśmy w niebogłosy, z tego empatycznego bólu wobec starszego brata. (Ech! I w tym momencie na wspomnienie łzy mi się zakręciły w oczach). Była z nami babcia, krzyczała do ojca „przestań! Przestań! bo go zabijesz! O mój boże… o mój boże… bij mnie! Zostaw dziecko!" Trzepnął ją w głowę… a potem wykopał nas wszystkich z pokoju bo się zmęczył.
      No mogłabym sporo takich historii opowiedzieć.
      Tak czy owak, naoglądałam się w życiu dużo złego… A także i dużo doświadczyłam na własnej skórze. No i z pewnością, te doświadczenia miały niebagatelny wpływ na moje późniejsze życie…
      To tyle, Bo chyba i tak już przekroczyłam „limit” wink

      • rybak Re: O przemocy w rodzinie mojej 09.02.12, 17:58
        Chryste Panie, Kami!
        Ależ miałaś życie, niech to geś kopnie...

        Mnie na szczęście los uratował przed byciem katowanym dzieckiem, choć biotatuś miał inklinacje, oj miał. Typu lanie kablem od żelazka z obowiązkiem liczenia przez sześciolatka (czyli mnie) ile razy dostałem. Ale na szczeście bardzo krótko to trwało, traum się więc nie nabawiłem, bo się z nim matka rozwiodła, jak miałem siedem lat. Z czasem bio okazał się łajdakiem i w innych (licznych) dziedzinach, więc mam z nim spokój do dziś - dla mnie od mniej więcej pięciu lat umarł. Choć żyje.

        Współczuję, Kami...
        • kami_hope Re: O przemocy w rodzinie mojej 09.02.12, 18:23
          Dziękuję Rybaku za współczucie.
          I ja Tobie współczuje.
          Odliczanie batów też znam. Za każdą dwóję w szkole były dwa baty. Starszy brat po którejś wywiadówce dostał ich ponad dwadzieścia (na jednej lekcji polskiego załapał z 10 dwój: za brak podkreślonych tematów, za wyjechanie poza margines, za brak książki, itp.)
          A wymierzanie batów wyglądało tak: musieliśmy ściągać majtki, uklęknąć i oprzeć się na kanapie. A ojciec lał i odliczał. Jak się wyrywaliśmy, to wrzeszczał, by klęczeć, bo będzie lał gdzie popadnie. No i się wyrywaliśmy, bo jak raz siepnął, to już był ból. Konsekwentny był, potem lał gdzie popadnie…
          Pamiętam jak po takiej lekcji wychowania, kazano nam iść do niego i podziękować.

          No… straszne to wszystko było.


      • moniapoz Re: O przemocy w rodzinie mojej 09.02.12, 19:10
        strasznie to opisałaś - szczerze współczuję, ale sama mam dość podobne doświadczenia, zresztą kiedyś to było normą powszechnie akceptowalną.
        pamiętam taką scenę z dzieciństwa: bawiłam się bez pozwolenia na placu zabaw obok naszego bloku.....bez pozwolenia oznaczało chyba (bo nie jestem pewna do dziś), że wyszłam z domu bez wiedzy rodziców - miałam myślę jakieś 5-6 lat - do szkoły nie chodziłam na pewno. ojciec znalazł mnie i wpadł w furię.....ponieważ wiedziałam co mnie czeka zaczęłam uciekać, a on zdjął pasek od spodni i z tym pasem gonił mnie po placu zabaw. w końcu mnie dopadł i zlał publicznie - nikt nie zareagował.
        nie wyobrażam sobie takiej sceny dziś - więc wielki postęp jest tylko obawiam się, że przemoc po prostu schowała się w domu. dobre i to, ale trochę mało....

        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
        • kami_hope Re: O przemocy w rodzinie mojej 09.02.12, 19:42
          Ojej Monia, tak mi przykro. Przytulam… widzę oczami wyobraźni, tą małą przerażoną dziewczynkę poniżoną publicznie.

          Mnie osobiście ludzie, którzy nie reagują na przemoc przerażają. Bo to Ci sami ludzie, którzy później (wtedy kiedy jest już ZA PÓŹNO), z - bezpiecznego dystansu - są amatorami publicznego linczu i rzucają kamieniami w winowajców. Zaś wtedy, kiedy są bezpośrednimi świadkami przemocy, jakoś tak szybciutko rozpływają się w powietrzu.
          Przypomniała mi się historia kobiety zgwałconej w centrum miasta, gdzie nikt nie reagował.
          tvp.info/informacje/polska/brutalny-gwalt-w-centrum-bytomia/6065621


          • mola1971 Re: O przemocy w rodzinie mojej 09.02.12, 20:09
            Odnoszę wrażenie, że w tamtych czasach tłuczenie dzieci (i innych członków rodziny) to była norma. Moje dzieciństwo wyglądała podobnie. Nigdy w życiu nie chciałabym znów być dzieckiem, dzieciństwo kojarzy mi się z nieustającym lękiem, z czymś koszmarnym.

            Dobrze, że to się zmienia. Powoli, ale się zmienia. Coraz więcej się mówi o przemocy i wreszcie widzi się w niej zło. Ja swoich dzieci nigdy nie biłam. Raz w życiu Młody (miał wtedy 3 lata) dostał klapsa w tyłek, i to nawet nie ode mnie tylko od mojej mamy.
              • mola1971 Re: O przemocy w rodzinie mojej 09.02.12, 21:21
                Bez przesady. Mam w domu byłego licealistę (obecnie studenta), licealistkę i gimnazjalistkę. Żadne rozpuszczone nie jest.
                Dzieciaki, tak jak i dorośli, różne są. A że w okresie dojrzewania burzę hormonalną przechodzą i się buntują? Tak było, jest i będzie. Taki już urok dorastania.

                Wielu ludziom za to myli się wychowanie bez przemocy z bezstresowym wychowaniem. O ile bez przemocy spokojnie da się wychować dzieci na porządnych ludzi, o tyle bezstresowe wychowanie między bajki można włożyć.
                  • mola1971 Re: O przemocy w rodzinie mojej 09.02.12, 21:46
                    No popatrz, to tak jak mój big_grin
                    Nigdy nie przechodził okresu buntu. Czekałam na ten jego bunt, przygotowywałam się a tu nic. Spokój uncertain Za to baby się buntowały. Tyle, że na swój własny sposób, bunt polegał na noszeniu glanów, farbowaniu włosów na niebiesko i takich tam. A ja im na takie bunty pozwalam wink Krzywdy tym nikomu nie robią.
                    Fochy też trochę miały, ale i jednej i drugiej już na szczęście minęły.
                    • zmeczona100 Re: O przemocy w rodzinie mojej 09.02.12, 23:37
                      hehe, czyli wcale nie muszę się tego doczekać smile Ale jazda smile
                      A o buntach i fochach nastoletnich dziewczyn to ciągle słyszę w pracy- i powiem, że czasami to mi włosy dęba stają big_grin W każdym razie jakoś nie żałuję, że nie mam dziewczynki wink

                      Mój np. robi sobie wzorki na głowie, tzn. robi mu fryzjerka. Szkoła pozwala, ja też nie mam nic przeciwko, więc buntu na pokładzie nie mam smile Z włosami nic innego nie robi, kolczyków też nie uznaje; dziewczynę ma hm... no wiadomo, że matce nie pasuje wink ale z tego powodu szat drzeć nie zamierzam smile
                      • mola1971 Re: O przemocy w rodzinie mojej 09.02.12, 23:43
                        Mój z kolei nosi długie włosy wink Skoro tak lubi i tak chce, to niech se ma smile Ma na głowie bliznę bo kiedyś z poręczą schodów się zderzył i w taki sprytny sposób ją ukrywa. Na razie za młody i za głupi jest, by wiedzieć, że baby takie blizny kręcą wink

                        A baby nastoletnie... Ech, książkę by można było napisać. Ale tak w sumie to fajne są. Samą siebie w ich wieku w nich widzę, więc je podskórnie rozumiem wink Wystarczy spokój, dystans, poczucie humoru i da się żyć wink
      • zmeczona100 Re: O przemocy w rodzinie mojej 09.02.12, 21:24
        O matko, Kami...

        Mam nadzieję, że wyjątkiem nie jestem- nie byłam w dzieciństwie ani bita, ani wyzywana; zresztą nawet trudno mi sobie przypomnieć, czy w moim środowisku, wśród kolegów i koleżanek byli tacy, których rodzice "wychowywali" pasem czy wrzaskami; owszem, dostawali czasami po tyłku, bo wtedy to faktycznie prawie norma była.

        Kiedy czyta się takie historie to w zasadzie staje się jasne, skąd się biorą nieudane związki...
                • mola1971 Re: O przemocy w rodzinie mojej 10.02.12, 00:18
                  Za dużo się naczytałaś złych opinii o Szwecji.
                  Mnie tam mogą kontrolować, nie mam nic do ukrycia. Mam nadzieję, że kiedyś tam zamieszkam smile Ja i moje dzieci też. Tam jest normalnie. W Polsce do tej normalności jeszcze bardzo daleko.
                  • heksa_2 Re: O przemocy w rodzinie mojej 10.02.12, 00:31
                    Niczego się nie naczytałam. Mam tam przyjaciół, bywam, słucham.
                    Mam siostrę od wielu lat i córkę w Skandynawii. Wierz mi, to co ma plusy, ma też minusy. Obywatele w krajach skandynawskich są ułożeni równiutko jak główki kapusty na grządce. Zero marginesu na indywidualizm. Wszyscy przystrzyżeni według szblonu. Dla średniaków super. Dla wybitnych - kanał.
                    • mola1971 Re: O przemocy w rodzinie mojej 10.02.12, 00:40
                      Wszystko ma swoje plusy i minusy, takie już to życie jest. Ja widocznie przeciętniak jestem (i dobrze, nigdy do czegoś więcej nie aspirowałam smile) i w szwedzkim modelu życia widzę więcej plusów niż minusów. Idealnie nigdzie nie jest. No, jeszcze Australia mnie kręci. Przede wszystkim dlatego, że tam ciepło jest, a ja zwierzak ciepłolubny jestem smile
                      • katja75live Re: O przemocy w rodzinie mojej 10.02.12, 10:17
                        Dziewczyny o czym wy piszecie? Ja podobnie jak zmeczona nie doswiadczylam nigdy przemocy w rodzinie, ani nie wiedzialam nawet co to takiego jest. Nikt nigdy nie podniosl na mnie reki, a dziecinstwo to najpiekniejszy okres mojego zycia...
                        I teraz stoje u progu rozwodu, z facetem ktory mnie psychicznie wykonczyl, a mysle ze dlatego bo wlasnie bylam niedojrzala, naiwna, a o zlych ludziach czytalam tylko w bajkach, i nie wierzylam ze tacy istnieja naprawdesad
                        • herta_m Re: O przemocy w rodzinie mojej 10.02.12, 16:17
                          Na temat nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy przeprowadziłam już chyba dziesiątki dyskusji. Jestem jej wielką orędowniczką, uważam, że gdyby jej realizacja była rzetelna, przemyślana, odpowiednia, życie bardzo wielu ofiar przemocy, której zasięg jest olbrzymi, mogłoby bardzo zyskać. Niestety bylam często atakowana, bowiem przeciwnicy ustawy ciągle odwołuja się do nagłaśnianych (pojedynczych, skrajnych) sytuacji, w których nadgorliwość urzędników doprowadzała do odbierania dzieci rodzinom bezpodstawnie. Drugą grupę przeciwników stanowią osoby (częściej mężczyźni, ale nie tylko), które twierdzą, że lanie często się dzieciom przydaje, że sami byli lani pasem i na ludzi wyszli, że rozwydrzenie dzisiejszych dzieci przechodzi ludzkie pojęcie, że to kuriozalne, że można ukarać rodzica, ktory krzyczy i szarpie w supermarkecie na wrzeszczącego bachora. Piętnowana była kobieta, ktora zadzwonila na policję, bo rodzice szarpali się z dzieckiem na parkingu. Zakaz klapsów zdecydowanie bulwersuje znakomitą większość Polaków. Każdej osobie, ktora tak ostro krytykuje nowelizację ustawy, dałabym do przeczytania post Kamisad Nie wiem, jakimi słowami wyrazić współczuciesad
                          Nie wiem jednak jak przekonywać ludzi w krajach, gdzie to ustawodawstwo czasami przegina w drugą stronę. Ojciec w USA nie może pocałować publicznie swojej córki. Zasłaniane zasłony w oknach sugeruje, że w tym domu coś się ukrywa. Zasady równościowe posunięte do granic absurdu. Rzeczona Szwecja, ktora jest dla mnie też ideałem (Wysokie obcasy bodajże 3 tygodnie temu opisywały równouprawnienie, stosunek do dzieci i szkolnictwo w Szwecji, niewiarygodne w porównaniu z naszym krajem), nie jest wolna od wypaczeń. Nie zgłębialam dokładnie tej historii, ale była tam sprawa dziewczynki odebranej rodzicom, bo przychodziła do szkoły smutna z powodu śmierci babci. Szczególnie prześwietla się środowiska imigrantów.
                          Wiem, że wypaczenia się zdarzają, nie wiem jedynie, jak im zapobiegać. Niemniej stoję na stanowisku, że kwestie przemocy w rodzinie muszą być bardzo dokładnie monitorowane, badane, w razie potrzeby ofiary muszą mieć odpowiednią opiekę i zabezpieczenie. Jeśli społeczeństwa nie da się przekonać, że bicie dzieci jest złe, może surowe kary za to poskutkują. Nieliczenie się ze zdaniem dzieci, z ich odczuciami, surowe dyscyplinowanie, traktowanie przedmiotowe, poniżanie to wciąż wielkie problemy, nie tylko bicie i znęcanie się.
                          Moje dzieci też nie przechodziły okresu buntu. Może dzieci szanowane w domu, traktowane po partnersku, rozumiane nie mają potrzeby silnego buntu? Inna sprawa, że to trochę podejrzane, czasami mnie to aż niepokoi, ale te nasze dzieci chyba są dowodem na to, że jeśli wychowujemy je w poczuciu ich wartości, a nie w pruskim drylu, to nie musimy się martwić, że będą rozwydrzone, dzieci wcale nie muszą dostawać klapsów i być surowo karane, by były mądre i by nie sprawiały problemów wychowawczych.
    • mama_myszkina Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 10.02.12, 23:49
      Od prawie 15 lat działam w różnych organizacjach (zawodowo i wolontarystycznie), w których stykam se z przemocą wobec kobiet. Zarówno w Polsce jak ina Zachodzie.

      Powiem jedno: gdyby to mężczyźni padali ofiara takiej przemocy, rozwiązania byłyby dużo bardziej restrykcyjne. Pamietam, jak pracując jako doradca na infolinii jednej z największych org. charytatywnych w UK odebrałam telefon od bezdomnej kobiety w ciąży, która skarżyła się, że śledzi ja dwóch mężczyzn i straszą, że ją zgwałcą. Była noc, rzecz działa się w Londynie, w noclegowniach nie było już miejsc (sprawdziłam, w Londynie jest tylko 7 bezpłatnych noclegowni). Zadzwoniłam w jej imieniu do odpowiednich służb, gdzie poinformowano mnie, że .... pani jest sama sobie winna.

      Już mnie nic nie zdziwi.
        • mama_myszkina Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 11.02.12, 13:51
          maciekqbn napisał:

          > mama_myszkina napisała:
          >
          > > Powiem jedno: gdyby to mężczyźni padali ofiara takiej przemocy, rozwiązan
          > ia był
          > > yby dużo bardziej restrykcyjne.
          >
          > Zatem twierdzisz, iż mężczyźni nie padają ofiarą takiej przemocy?
          >

          90% ofiar przemocy w rodzinie to kobiety. Gdyby proporcje były odwrotne, rozwiązania prawne tez inaczej by wyglądały.
          • herta_m Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 11.02.12, 16:01
            mama_myszkina napisała:
            > 90% ofiar przemocy w rodzinie to kobiety. Gdyby proporcje były odwrotne, rozwią
            > zania prawne tez inaczej by wyglądały.

            Skąd pochodzą te dane? Na różnych forach (tu zresztą też) spotkałam się z innymi statystykami dotyczącymi danych z Polski. Są one często sprzeczne, bo najpierw podaje się informacje, że prawie pół na pół przemoc dotyczy kobiet i mężczyzn, a niżej, że kobiety są znacznie częściej ofiarami przemocy w rodzinie. Bardzo zależy mi na wiarygodnych informacjach na ten temat. Chciałabym tez wiedzieć, jak te proporcje wyglądają w innych krajach. Dlaczego jest Centrum Praw Kobiet, a nie ma takiego dla mężczyzn? Wiem, że mężczyźni znacznie rzadziej zgłaszają przypadki przemocy, niemniej uważam, że to jednak kobiety z bardzo wielu powodów częściej doświadczają agresji mężczyzn. Przemawiają za tym zarówno względy biologiczne, jak i kulturowe, historyczne. W Polsce nadal znacznie częściej kobiety są zależne ekonomicznie od mężczyzn.
            Bez wątpienia kobiety też stać na różnego rodzaju formy agresji, przemocy, z reguły psychicznej, nikt tego nie neguje, ale jednak to nadal częściej kobieta jest ofiarą. Kobieta i dzieci. Tak sądzę.
            Zgadzam się całkowicie, że rozwiazania prawne byłyby inne, gdyby przemoc częściej dotyczyła mężczyzn. Dla mnie to nie ulega wątpliwości.
            • mama_myszkina Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 01:23
              Te 90%, o których pisałam, to ofiary przemocy fizycznej. Kobiety zazwyczaj padają ofiara przemocy fizycznej i seksualnej, mężczyźni - przemocy psychicznej (wyśmiewanie, poniżanie, manpulacja) oraz ekonomicznej. Po prostu niejasno się wyraziłam, powinnam była sprecyzować, że chodziło o przemoc fizyczną.

              90% to wynik, jaki się otrzyma jesli przeanalizuje się zgłoszenia na policję, do szpitala, na niebieską linię itp. Czyli twarde fakty. Jasne, że przemoc wobec mężczyzn istnieje na pewno w większym stopniu niż 10%, ale jednak 90% ofiar poszukujących pomocy lub zgłoszonych do szpitala to kobiety. Zaś po pomoc do szpitali, policji itp zgłasza się zaledwie 20% ofiar. Czyli tych kobiet jest dużo więcej.

              1/3 kobiet ginacych śmiercią w wyniku przestępstwa ginie z rąk partnera/męża. gdyby to 1/3 mężczyzn, śmiertelnych ofiar przestępstwa, ginęła z rąk żony/partnerki, nie mam wątpliwości, że mielibyśmy bardziej restrykcyjne prawo.

              Wg danych Niebieskiej Linii w Polsce 39% kobiet doświadcza jakieś formy przemocy domowej. Około 14% mężczyzn deklaruje, że padki ofiarą przemocy. Kobiety zazwyczaj padają ofiara przemocy fizycznej i seksualnej, mężczyźni - przemocy psychicznej (wyśmiewanie, poniżanie, manpulacja) oraz ekonomicznej. Po prostu niejasno się wyraziłam, powinnam była sprecyzować, że chodziło o przemoc fizyczną.

              Przemoc wobec mężczyzn istnieje, ale jest bardziej subtelna, trwa latami, ale prawie nie zdarza się, żeby dochodziło do sytuacji, gdy mężczyzna laduje w szpitalu/umiera w wyniku odniesionych obrażeń. To jest inna przemoc, chociaż oczywiście też nalezy z nią walczyć.

              Kilka lat pracowałam jako doradca w/s kryzysowych i nie zdarzyło mi się, aby zadzwonił mężczyzna uciekający przez brutalną żoną. Myślę, że ta przemoc jednak wygląda trochę inaczej, jest mniej fizyczna a bardziej psychiczna (statystycznie rzecz ujmując, oczywiście). Oraz ekonomiczna (żona domaga się, aby to wyłącznie ona decydowała o wydatkach). Jednak żadna z tych form przemocy nie powoduje sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia, a ja właśnie z takimi sytuacjami miałam do czynienia, więc siłą rzeczy moje dane są skoncentrowane na jednym typie przemocy.

              Można powiedzieć, że dane, które ja przytaczam dotyczą przemocy fizycznej i seksualnej, która zmusza ofiary do szukania schronienia w trosce o swoje życie.
              • mama_myszkina dodam jeszcze 12.02.12, 01:42
                że jeśli chodzi o statystyki morderstw, to 70% żeńskich ofiar morderstw ginie z rak własnych mężów/partnerów.

                84% ofiar gwałtu zna napastnika, jest to mąż/partner/krewny itp. 50% gwałtów ma miejsce w domu.

                Dla mnie osobście, to jest przerazające, że kobiety boją się nożownika i gwałciciela idąc ciemną ulicą, podczas, gdy prawdziwe niebezpieczeństwo czai się w domu.
                • rzekiprzeplynelem kobieta najwyzej 28.02.12, 23:19
                  mama_myszkina napisała:

                  > że jeśli chodzi o statystyki morderstw, to 70% żeńskich ofiar morderstw ginie z
                  > rak własnych mężów/partnerów.
                  >
                  > 84% ofiar gwałtu zna napastnika, jest to mąż/partner/krewny itp. 50% gwałtów ma
                  > miejsce w domu.
                  >
                  > Dla mnie osobście, to jest przerazające, że kobiety boją się nożownika i gwałci
                  > ciela idąc ciemną ulicą, podczas, gdy prawdziwe niebezpieczeństwo czai się w do
                  > mu.

                  zabije 6 miesieczne dziecko bo ono sie nie obroni ale wtedy jest :

                  Wbrew potocznej opinii matki, które zabijają swoje noworodki po urodzeniu nie są "potworami", tylko zwykle kobietami, które uparcie wypierają ze świadomości swoją ciążę - twierdzą francuscy specjaliści, po tym jak we Francji ujawniono właśnie przypadek ośmiokrotnego dzieciobójstwa.

                  a nie sprawca przemocy
              • altz Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 10:46
                Masz rację, że jest więcej sytuacji zabójstwa kobiety przez mężczyznę.
                Zdarzają się morderstwa dokonane przez kobiety i często są one powodowane straszliwym stresem i bywa, że w obronie własnej. Szczerze szkoda mi tych kobiet, nawet tych zabójczyń.

                To są trudne tematy.
                Statystyki są, jakie są. Nie bierze się zgłoszeń od mężczyzn i to jest fakt. Policja się śmieje z takiego faceta, takie zgłoszenie idzie do kosza. Szczęśliwe dla wszystkich jest przyjmowanie kobiet do policji, chciałbym żeby kobiet w terenie było jakieś 30%, to by pomogło w traktowaniu wszystkich spraw poważnie. Taka kobieta, jeśli już się dostanie do policji, jest naprawdę wartościowym policjantem, nie nudzi ją to i jest dokładniejsza.

                Agresja jest podobna u obu płci. Są mądrzy i głupi mężczyźni, są mądre i głupie kobiety, jak to mówi moja Pani. Tak sobie porozmawialiśmy na ten temat i ona twierdzi, że jednak zna więcej sytuacji, gdy mężczyzna wystawiał kobietę za drzwi, niż sytuacji odwrotnych i często na to sobie zasłużył, a mężczyźni wystawiający kobietę za drzwi, często nie mieli powodu. Pracowała jako kurator, trochę teren zna, a ja w domu się nie będę kłócił, bo mnie wystawi za drzwi. big_grin

                Jest taka agresja, której się nie uważa za agresję. Pani sobie przydziela pełne prawo decydowania o dziecku. Nie raz już spotkałem z sytuacją, gdzie pani ma gdzieś decyzję sądu i mówi, że ojciec zobaczy dziecko, jeśli za to dodatkowo zapłaci albo że zobaczy dziecko, jak świnia niebo. Dla mnie jest to agresja. Zmiany w prawie są, można ukarać taką osobę, świadczy to o tym, że był to wielki problem, skoro to zauważono.

                Myślę, że agresja jest w nas jednakowa. Ujawnia się to, kiedy jest na to sposobność. Kiedyś mężczyźni mieli większe możliwości i niektórzy z tego korzystali, kobiety były podporządkowane. Teraz panie już też mogą i chętnie z tego korzystają. Walka płci, jednym słowem i próba podporządkowania sobie drugiej osoby. Na szczęście są też i mądre osoby, których to nie kręci.
                  • mama_myszkina Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 16:13
                    heksa_2 napisała:

                    > Jednak mężczyźni mają więcej testosteronu. Stąd więcej w nich agresji. Kobiety
                    > częściej stosują sarkazm, ironię, złośliwość. Jako broń zastępczą. Mężczyźni ma
                    > ją przewagę fizyczną i łatwiej im stosować agresję czynną.

                    To prawda. Mężczyźni z nadmiarem testosteronu (o haplotypie XYY) mają wyraźną nadprodukcję tego hormonu, są agresywni i często mają problemy z prawem, ponieważ nie kontrolują własnej agresji. Oczywiscie to jest skrajny przykład, jak testosteron wpływa na zachowanie, ale np. nie bez powodu mężczyźni preferują konfrontację, a kobiety np. plotkę i obmawianie jako formy nacisku. Kobiety rzadziej dążą do konfrontacji fzycznej, to jest poparte badaniami i fakt, ze ktoś wolałby, żeby było inaczej, niczego tu nie zmienia.
                • mama_myszkina Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 16:21
                  altz napisał:

                  > Masz rację, że jest więcej sytuacji zabójstwa kobiety przez mężczyznę.
                  > Zdarzają się morderstwa dokonane przez kobiety i często są one powodowane stras
                  > zliwym stresem i bywa, że w obronie własnej. Szczerze szkoda mi tych kobiet, na
                  > wet tych zabójczyń.

                  Te zabójstwa klasywfikowane są jako samoobrona. To są sytuacje, kiedy ofiara wieloletniej przemocy domowej, której nie pomogła ani policja ani inne organizacje, uznaje, że jeśli sama sie nie obroni, to straci życie. Często te zabójstwa mają miejsce wtedy, keidy maltretowana kobieta odkrywa, że np. mąż molestuje dziecko. Ponieważ policja ani inne organizacje nie pomagają, ona działa jak zaszczute zwierze i podczas następnej konfrontacji rzeczywiście moze np. partnera dźgnąć nożem. Bo boi sie, że jesli ona nie zrobi tego pierwsza, to mąż to zrobi z nią. Zazwyczaj w takich rodzinach dochodzi do skrajnych form przemocy fizycznej i seksualnej ze strony męża.
                  >
                  Nie bierze się zgłoszeń od mężczyzn i to jest fakt. Po
                  > licja się śmieje z takiego faceta, takie zgłoszenie idzie do kosza.

                  Nieprawda. Przeinaczasz fakty, żeby obronić własne stanowisko. Policja ma obowiązek przyjąć każde zgłoszenie i wszystko jest nagrywane. Nie ma opcji, że coś 'idzie do kosza'.

                  Ale pamiętaj, że odczucie bycia ofiarą przemocy jest subiektywne. Znam pana, który uważał, że żona się nad nim znęca, ponieważ ukróciła jego kontrolę nad finansami po tym, jak przepuścł znaczną sumę (oszczędności) na hazard. Ten mezczyzna miał wyraxny rys psychopatyczny, szukał pomocy w różnych organizacjach twierdząc, że padł ofiarą przemocy ekonomicznej ze strony żony. Oczywście to działa w każdą stronę, ale nie oszukujmy się, polscy mężczyźni są przyzwyczajeni do włądzy i obsługi ze strony kobiety (wzorce wyniesione z domu rodzinnego) i łatwo im każdy przejaw buntu odczytać przez pryzmat zachowania nieraqcjonalnego. I szufladkuja to jak się da. Nie wszyscy, oczywiście.


                  > Agresja jest podobna u obu płci.

                  Nieprawda. Poczytaj statystyki gwałtów, zabójstw, napadów z bronią itp i zobacz, jaka płeć przeważa. Testosteron jest odpowiedzialny za niewspółmiernie większą agresję u płci męskiej.

                  Pracowała jako kurator, trochę t
                  > eren zna, a ja w domu się nie będę kłócił, bo mnie wystawi za drzwi. big_grin

                  Więc kłócisz się tu tongue_out
                  >
          • altz Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 11.02.12, 22:34
            mama_myszkina napisała:

            > 90% ofiar przemocy w rodzinie to kobiety. Gdyby proporcje były odwrotne, rozwią
            > zania prawne tez inaczej by wyglądały.

            Nawet 100% albo i więcej! Były lata, gdzie nie było nawet ani jednego zgłoszenia przemocy wobec faceta, chociaż takie zgłoszenia były, sam znam takie osoby, które zgłaszały na policji. Były obdukcje, zgłoszenia, uszkodzenia ciała ostrym narzędziem. Jasne, że mężczyźni są więksi i zazwyczaj silniejsi, trudniej jest im zrobić krzywdę, dużo trudniej zrobić siniaki, ale zero zgłoszeń? Ja w to nie wierzę. Badania mówią, że agresja i przemoc jest podobna po obu stronach, ale to się jakimś dziwnym trafem nie pojawia w statystykach.
            Czyżby komuna wracała i niewygodne dane się ukrywało?
            Nie łykam tych 90%, dość się naoglądałem Urbana, żeby we wszystko wierzyć.

            > Gdyby proporcje były odwrotne, rozwiązania prawne tez inaczej by wyglądały.
            Też nie mam takiej pewności. Panowie się wstydzą i ukrywają to. Nawet gdyby tak było (90%:10%), też by się nic nie zmieniło. Jak ktoś nie wierzy, to niech spróbuje znaleźć dom samotnego ojca, a jak mu się znudzi, to niech znajdzie miejsce dla faceta z dzieckiem w domu samotnej matki, wtedy zrozumie, o czym mówię.
            • mola1971 Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 11.02.12, 22:41
              Altz, bądź konsekwentny...
              W innym wątku nie wierzysz, że kobieta jest w stanie sama zbudować dom, a w tym wierzysz, że jest w stanie pobić mężczyznę???
              Żeby nie było... Kobiety bywają agresywne, przemoc w wykonaniu kobiet ma miejsce. Jednak podejrzewam, że jest tak samo "częstym" zjawiskiem, jak zbudowanie domu przez kobietę siłą własnych rąk. Z tej prostej przyczyny, że kobiety są słabsze fizycznie.
              • altz Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 10:17
                mola1971 napisała:

                > Altz, bądź konsekwentny...
                > W innym wątku nie wierzysz, że kobieta jest w stanie sama zbudować dom, a w tym
                > wierzysz, że jest w stanie pobić mężczyznę???
                Ale ja wierzę, że taka kobieta może się trafić. Nie znam natomiast kobiety, która sama by postawiła dom, ale myślę, że takie istnieją. Chcę w to wierzyć.
                Sam znałem pewną bardzo fajną babkę, która murowała, wylewała fundamenty i stropy, ale wszystko z mężem. Ona miała wykształcenie budowlane, on siłę. Świetna kobieta.

                Kobiety mają swoje metody na przemoc. Potrafią czymś rzucić w męża, nawet ciężkim sprzętem. Zazwyczaj stosują jednak przemoc psychiczną. Czym innym jest powszechne i zupełnie bezkarne oskarżanie mężów o pedofilię? Sprawa się toczy, zostaje umarzana, a panią nic nie spotyka, chociaż powinna być odseparowana od dziecka, jako osoba niezrównoważona, a najlepiej posadzona na 5 lat do więzienie z adwokatem, który jej to doradzał.

                > Żeby nie było... Kobiety bywają agresywne, przemoc w wykonaniu kobiet ma miejsc
                > e. Jednak podejrzewam, że jest tak samo "częstym" zjawiskiem, jak zbudowanie do
                > mu przez kobietę siłą własnych rąk. Z tej prostej przyczyny, że kobiety są słab
                > sze fizycznie.
                Nie kupuję to, za długo żyję na tym świecie i już nie jedno widziałem. Fajnie, że masz takie uczciwe koleżanki.
            • maciekqbn Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 11.02.12, 22:49
              Szkoda słów. Panie i tak wiedzą lepiej.

              Osobiście znam jeden przypadek, gdy ofiarą przemocy jest kobieta i trzy przypadki, gdy facet. Chodzi o przemoc głównie psychiczną. Przemoc fizyczna w tych przypadkach to element marginalny, choć tez występuje.
              Kobieta się rozwodzi z orzekaniem o winie - uzyskała fachową pomoc psychologiczna i prawną. Z facetów w 2 przypadkach próba uzyskania pomocy skończyła się na rozmowie "pocieszającej" z psychologiem w OIK - i to po dosyć długim badaniu ze wstępnym podejrzeniem manipulacji. Trzeci jest tak zastraszony i bierny, że nic nie próbuje zrobić i od czasu do czasu po prostu ucieka z domu na kilka dni gdy się robi zbyt gorąco.

              Te statystyki można o kant d... rozbić.
                • moniapoz Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 11.02.12, 23:02
                  Mola, a ja mam pytanie
                  czemu pracownik pracujący charytatywnie....nie może wyjść poza płeć i traktować każdego jak CZŁOWIEKA
                  jakoś mi się nie podoba taka segregacja na organizacje dla mężczyzn gdzie pracują tylko mężczyźni i dla kobiet gdzie pracują tylko kobiety....

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                    • moniapoz Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 11.02.12, 23:17
                      kurcze, ale to jest strasznie niesprawiedliwe, rozumiem, że się różnimy od mężczyzn i feministką narwaną nie jestem, ale krzywda człowieka dręczonego fizycznie czy psychicznie jest dla mnie taka sama....obojętnie czy to facet czy kobieta.
                      a problem przecież będzie rósł....bo kobiety naprawdę są coraz bardziej agresywne, pewnie, że nie tak jak faceci którzy stanowią duży procent przemocowców ale naprawdę wystarczy zobaczyć sobie co się dzieje z nastolatkami....statystyki policyjne itd

                      ------
                      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                      • mola1971 Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 11.02.12, 23:25
                        Pewnie, że szlag człowieka trafia, gdy innemu człowiekowi dzieje się krzywda, ale nie zawsze jesteśmy w stanie pomóc. W takim specyficznym okresie w życiu jak rozwód (bez względu na jego przyczyny) kobietom najlepiej pomagają inne kobiety, a mężczyznom inni mężczyźni. Tak po prostu jest, przyczyn tego pewnie trzeba szukać w biologii smile Lub/i w psychologii.

                        Co do nastolatków... Jak świat światem starsze pokolenie narzekało na zepsucie tego młodego pokolenia. Problem znany od starożytności tongue_out A tak naprawdę to jest bardzo proste - mamy takie młode pokolenie, jakie sami sobie wychowaliśmy. I dlatego przemoc wobec dorosłych ludzi jakoś mnie szczególnie nie boli. Za to boli mnie to, że nadal dotyka ona dzieci. I młodzież.
                        Dorośli jakoś sobie poradzą (z pomocą terapeuty, księdza, czy co tam kto lubi), dzieci są wobec przemocy bezbronne.
                        • moniapoz Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 11.02.12, 23:35
                          W takim specyficznym okresie w życiu jak
                          > rozwód (bez względu na jego przyczyny) kobietom najlepiej pomagają inne kobiet
                          > y, a mężczyznom inni mężczyźni. Tak po prostu jest, przyczyn tego pewnie trzeba
                          > szukać w biologii smile Lub/i w psychologii.


                          tyż prawdasmile ale wiadomo, że faceci w Polsce to nie udzielają się charytatywnie tak mocno, bo zarabiają pieniążki i nie mają czasu- trochę ironizuję ale de facto tak jest, że wielu nie ma czasu na takie rzeczy nawet jak czują, że powinni. ciekawe jak to wygląda poza Polską.

                          a co nastolatków to nie zrozumiałaś mnie chyba. poczytaj to:
                          W takim specyficznym okresie w życiu jak
                          www.kuratorium.bialystok.pl/kuratorium2/profilaktyka/mat_z_konf/eskalacja_agresji_dziewczat.pdf

                          ------
                          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                          • mola1971 Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 11.02.12, 23:43
                            Monia, zrozumiałam smile
                            Świat się zmienia. Dzieciakom brakuje wzorców w domu, tradycyjny model rodziny (ojciec zarabiający na rodzinę, matka dbająca o domowe ognisko) legł w gruzach i taki jest tego efekt. Młode pokolenie szuka swoich własnych dróg. Dziewczyny, bywa, że zachowują się jak chłopaki, chłopaki niewieścieją (na tym forum to też widać, choć przecież ponoć dorośli ludzie tu piszą). Ot, znak czasu. Jak będzie dalej? Nie wiem. Pewnie jakaś nową jakość w wyniku tej rewolucji społecznej się pojawi.

                            P.S.
                            Co do tego, jak baby babom pomagają to sama się przekonasz 17 marca w Poznaniu wink Rzecz jasna, jeśli przybędziesz smile
                    • mama_myszkina Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 01:31
                      mola1971 napisała:

                      > Monia, z tej prostej przyczyny, że kobieta i mężczyzna są różni. I
                      > żnego
                      typu pomocy potrzebują. Wbrew temu, co chciałyby feministki i inne ge
                      > nder coś tam instytucje.

                      Te jednopłciowe safehousy są prowadzone właśnie przez feministki i to feministki wywalczyły prawo, które zezwala takim organizacjom na dyskryminowanie podczas rekrutacji i zatrudnianie wyłącznie kobiet. Kiedyś zatrudniano tam tez facetów, z marnym skutkiem.

                      Zdaje się, że definicja feminizmu wymaga resuscytacji wink
                  • mama_myszkina Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 01:29
                    moniapoz napisała:

                    > Mola, a ja mam pytanie
                    > czemu pracownik pracujący charytatywnie....nie może wyjść poza płeć i traktować
                    > każdego jak CZŁOWIEKA
                    > jakoś mi się nie podoba taka segregacja na organizacje dla mężczyzn gdzie pracu
                    > ją tylko mężczyźni i dla kobiet gdzie pracują tylko kobiety....
                    >
                    Gdyby mąż Cię gwałcił a potem na Ciebie sikał, to byś zrozumiała, dlaczego kobiety uciekające przez brutalnymi partnerami preferują wyłącznie żeński personel i towarzystwo.

                    W cywilizowanych krajach opłacany personel jest rekrutowany zgodnie z tymi wytycznymi i jest prawo, które dopuszcza okreslanie płci kandydata podczas rekrutacji.

                    Zamiast wyważać otwarte drzwi warto uczyc się na błędach innych.
                    • moniapoz Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 09:32
                      > Gdyby mąż Cię gwałcił a potem na Ciebie sikał, to byś zrozumiała, dlaczego kobi
                      > ety uciekające przez brutalnymi partnerami preferują wyłącznie żeński personel
                      > i towarzystwo.

                      chyba sie nie zrozumialysmy - to co piszesz powyzej jest dla mnie w 100 % jasne i zrozumiale

                      natomiast czy bity, dreczony psychicznie facet wolalby pogadac z drugim facetem - szczerze mowiac raczej mam watpliwosci, wlasnie ze wzgledu na poczucie wstydu i to, ze czesto inni faceci (co widac bylo na tym forum) wysmiewaja tych slabszych bitych kolegow

                      ale ciesze sie, ze opisalas jak to wyglada w cywilizowanych krajach - jak widac my do nich nie nalezymy i to jest sedno problemu. nie oznacza to jednak, ze przemoc kobiet w stosunku do facetow nie istnieje, isntenie i jest tego coraz wiecej wiec czemu to bagatelizowac tylko dlatego ze taka przemoc ma inna mniej moze drastyczna forme (bo bardziej jest to przemoc psychiczna i zastraszanie, ponizanie, upodlanie)


                      ------
                      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                      • garibaldia Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 10:57
                        > natomiast czy bity, dreczony psychicznie facet wolalby pogadac z drugim facetem
                        > - szczerze mowiac raczej mam watpliwosci, wlasnie ze wzgledu na poczucie wsty
                        > du i to, ze czesto inni faceci (co widac bylo na tym forum) wysmiewaja tych sla
                        > bszych bitych kolegow


                        Ty Monia żartujesz , tak?
                        Myślisz, że kobiety nie zżera wstyd by się komuś obcemu przyznać do tego co w domu się dzieje?

                        Myślisz też, że w instytucji pomocowej stworzonej dla mężczyzn przez mężczyzn na dzień dobry będzie wyśmiewanie?

                        Czy może masz wkodowane społecznie - że jak coś się źle dzieje to trzeba lecieć się wyżalić..... "do mamusi" czyli kobiety? smile

                        pomyśl.
                        • moniapoz Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 11:17
                          pewnie ze sie kobiety tez wsytdza, ale czemu mezczyzna nie mialby ?
                          a czy sa w Polsce specjalne instytucje dla mezczyzn - nie
                          i taki facet jest tam moze nie wysmiewany ale wlasnie traktowany jak ten zly mimo ze jest ofiara
                          a to co pisze wynika z moich doswiadczen rodzinnych....i faktycznie z braku wsparcia w organizacjach ten facet pobiegl do mamusi, bo nie mial wyjscia oraz nie dostal profesjonalnej pomocy tam gdzie powinna ona byc.

                          smutne ale prawdziwe

                          ------
                          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                            • moniapoz Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 11:33
                              pobiegl do mamusi chyba dlatego, ze tatus go w dziecinstwie wychowywal metoda pasa i bicia wiec wiez z matka mial lepsza - duzoa czesc nas pochodzi z domow przemocowych i niestety potem pakujemy sie sami w taki uklad z malzonkiem.

                              a Panowi powinni sie oczywiscie organizowac, ale jak widac nie robia tego a ja tylko niesmialo zwracam uwage, ze nawet jezeli tego nie robia to problem i tak istnieje i nie nalezy go bagatelizowac, umniejszac - bo to odwracanie kota ogonem i tyle.

                              ------
                              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                              • garibaldia Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 12:05
                                I jeszcze jedno na marginesie, bo żeby problem rozwiązać to każdy musi wykonać sam wysiłek: psycholog+prawnik. Tu droga dla nikogo nie jest zamknięta. Bo nie jest tak, że się ktoś poskarży instytucji a to instytucja za niego sprawy załatwi i mu związek poukłada. Te zmiany trzeba uruchomić w sobie.
                                Dzieci wychowywane przez rodzica który katuje, biją lub same są bite.
                                Chyba, że przerwą ten ciąg terapią. Nikogo do terapii zmusić się nie da. Twój znajomy powinien iśc do psychologa a nie do mamy- wszak mama latami pozwalała ojcu go bić...




                                • mama_myszkina Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 16:28
                                  garibaldia napisała:

                                  > I jeszcze jedno na marginesie, bo żeby problem rozwiązać to każdy musi wykonać
                                  > sam wysiłek: psycholog+prawnik. Tu droga dla nikogo nie jest zamknięta. Bo nie
                                  > jest tak, że się ktoś poskarży instytucji a to instytucja za niego sprawy załat
                                  > wi i mu związek poukłada. Te zmiany trzeba uruchomić w sobie.
                                  > Dzieci wychowywane przez rodzica który katuje, biją lub same są bite.
                                  > Chyba, że przerwą ten ciąg terapią. Nikogo do terapii zmusić się nie da. Twój
                                  > znajomy powinien iśc do psychologa a nie do mamy- wszak mama latami pozwalała
                                  > ojcu go bić...
                                  >

                                  Prawda. Matka jest tu częścią systemu przemocy, bo pozwalała na przemoc wobec dziecka. Innymi słowy, w imię świętego spokoju (świętości małżeństwa, żeby dziecko miało ojca i inne takie) pozwalała mężowi na te zachowania. Malo tego, często kobiety zauważają, że jak już sie partner 'wyżyje' na dziecku, to potem jest fajny i spokojny. I tak się to toczy - pani ma spokojnego meza, bo agresja jest wyłądowywana na dziecku.

                                  Kobiety, które długo tkwią w związku przemocowym czują sie bezradne i pozbawione złudzeń, że coś się zmieni. Zazwyczaj jest tak, ponieważ kiedy jeszcze szukały pomocy, tej pomocy nie znalazły. To groźne, bo rośnie ryzyko, że w strachu o własne życie targną się na życie przemocowca. Albo, że popełnią samobójstwo, chociaż zazwyczaj tego nie robią, ze względu na dzieci.


                                • moniapoz Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 17:53
                                  > I jeszcze jedno na marginesie, bo żeby problem rozwiązać to każdy musi wykonać
                                  > sam wysiłek: psycholog+prawnik. Tu droga dla nikogo nie jest zamknięta. Bo nie
                                  > jest tak, że się ktoś poskarży instytucji a to instytucja za niego sprawy załat
                                  > wi i mu związek poukłada. Te zmiany trzeba uruchomić w sobie.

                                  wydaje mi się, że żeby iść na terapię trzeba przede wszystkim być świadomym, że problem jest we mnie, w moim dzieciństwie - jeżeli tej świadomości się nie ma albo się samego siebie oszukuje to trudno wymagać jakiejś akcji od takiego człowieka.
                                  ja to sobie naiwnie wyobrażałam tak, że facet nad którym kobieta się znęca idzie do jakiegoś ośrodka i tam ktoś profesjonalnie mu doradza (jakiś psycholog) - i nie wnikam czy tym doradzającym będzie kobieta czy mężczyzna choć rozumiem taki podział i jeżeli w bardziej cywilizowanych krajach się sprawdza to tym bardziej.
                                  a z tego co czytam to w Polsce facet bity jest w praktyce pozostawiony sam sobie (zresztą takie mam doświadczenia w rodzinie), traktowany bardzo podejrzliwie....a na dodatek winni temu są mężczyźni bo nie chcą działać charytatywnie.
                                  być może jestem zbyt empatyczna ale zawsze myślałam że przemoc nie ma płci i tak samo żal mi faceta bitego czy wykańczanego prze żonę, jak kobiety maltretowanej przez męża.


                                  ------
                                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                  • garibaldia Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 20:08
                                    Jeszcze raz: instytucje pomocowe nie leczą problemów ZA KOGOŚ. Dają możliwość skorzystania z darmowego psychologa i prawnika, w przypadku bitych kobiet uciekających z domu z dziećmi są domy samotnych matek dające dach nad głową na kilka miesięcy.
                                    Ale nikt na siłę tam ani mężczyzny ani kobiety doświadczającej przemocy nie doprowadzi, ani cudownie za nich nie rozwiąże ich problemów gdy tylko powiedzą że je mają. Nie są ubezwłasnowolnieni.
                                    Bo z tego co piszesz, to chyba sobie wyobrażasz, że osoba doświadczająca przemocy idzie do takiej instytucji i ktoś za nią rozwiązuje problemy a ona tylko odcina kupony. Myślisz, że kobietom tam jest wszystko podawane na tacy? Że nie mają poczucia bezsilności, że machina prawna niewiele im pomaga. I tak same muszą rozwiązać problemy w swoim domu. Same zgłosiś na policję,obdukcję, świecić oczami przed kolejnymi urzędnikami by się dowiedzieć, że oni nie mogą interweniować bo obdukcja nie zrobiona a śladów bicia nie widać. To nie jest tak, że przemocowca zabiera się z domu i reszta rodziny żyje sobie spokojnie. Wraca się do tego samego domu i trzeba sobie radzić nie raz bojąc się o życie. Można zgłosić do prokuratury i czekając na sprawę nadal się żyje z oprawcą.
                                    Przemoc nie ma płci, ale zgwałcona kobieta może mieć opory przed psychologiem facetem. W drugą stronę trudniej o przykład.

                                    • moniapoz Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 20:49
                                      hrrr.....znowu chyba pisze niejasno.....no wiec na przykładzie:
                                      przychodzi kobieta instytucji pomocowej i dostaje wsparcie od psychologa który mówi jej o tym ile pracy ja czeka, terapia inne takie jak zgłoszenie na policje itd.
                                      przychodzi mężczyzna do tej samej instytucji i co ? zostaje wysłuchany przez kobietę, nawet nie ma z tym problemu bo szuka tylko zrozumienia i potwierdzenia, że coś nie jest tak jak powinno być, ale porad żadnych nie otrzymuje a jak przedstawia nagrania zachowań żony, bo widzi , że mu nie wierzą....to otrzymuje informacje: ok, faktycznie ale to zachowanie małżonki mogło być sprowokowane przez Pana.

                                      nie rozumiem sensu przeciwstawiania przemocy wobec kobiet, która jest brutalniejsza i bardziej widoczna wizualnie, do przemocy wobec mężczyzn która mimo, że nie tak widowiskowa i okrutna - jednak istnieje.

                                      ------
                                      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                      • garibaldia Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 13.02.12, 12:02
                                        No więc na przykładzie: przychodzi kobieta na policję, po tym jak siedziała zamknięta w łazience bo mąż kilka razy usiłował ją dusić by ją "zdyscyplinować", po tym jak jest przez niego śledzona, wyzywana, zastraszana groźbami karalnymi. Opowiada policjantowi co i jak, nie pierwszy raz bo już wcześniej zgłaszała przemoc, a policjant stwierdza "wie pani, mąż jest o panią zazdrosny, on w ten sposób walczy o panią bo chce panią odzyskać". W jakimś sensie policjant ma rację-bo mąż kobiety takimi normami funkcjonuje, a jej wola czy zgłosi to prokuratorowi czy nie zgłosi-nikt jej zmuszał nie będzie jeśli sama nie przejawia chęci. Jednak słysząc takie coś kobieta czuje się głupia i bezsilna, ze "oni nie chcą jej pomóc" mimo, ze już się otwarła i najadła wstydu że komuś o tym mówi?
                                        I co? Ta kobieta ma już nic nie robić, obrazić się na instytucje, zacząć uważać, że to na pewno przez to iż jest kobietą została tak potraktowana przez policjanta-faceta?
                                        Niektórym się wydaje, że zostali "gorzej" potraktowani ze względu na płeć. A tak nie jest.
                                        I nie jest tak, że pójdę sobie do takiej instytucji, powiem:"wie pani,mąż mnie bije, tu ma pani nagranie jak krzyczał, zróbcie z nim coś żeby więcej tak nie robił". I wiele osób idzie z nastawieniem że ktoś im własne sprawy rozwiąże i to dokładnie tak, jak oni sobie wyobrażają że powinno być. A tu u psychologa jest ciężka nieraz wieloletnia praca nad sobą, żeby znaleźć powód dla którego konflikt zaistniał i dla którego chce się być ciągle w przemocowym układzie. Wizyta w instytucji pomocowej nie polega na znalezieniu wykidajły do posprzątania mi w małżeństwie i zmienienia złej małżonki/ka w anioła. Trudno przyjąc do świadomości, że zmianę trzeba przeprowadzić samemu, w swojej głowie przede wszystkim, by cokolwiek się zmieniło w związku. A jak napisałaś wcześniej, twój znajomy wyszedł z rodziny przemocowej więc błędne postawy miał zapewne wkodowane a sam nie miał (nie dopuszczał) świadomości faktu, że to on sam powinien skazę z dzieciństwa przepracować na terapii by cokolwiek ruszyło do przodu.
                                        • moniapoz Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 14.02.12, 07:48
                                          nie rozumiesz, lub nie chcesz zrozumiec o co mi chodzi, a ja nie bede sie powtarzac smile
                                          pewnie jest jedno - to co piszesz jest dla mnie w pelni zrozumiale - tak powinno byc - nikt za nas nie uporazdkuje zycia, ale nie o to mi chodzi.....mezczyzni sa czasem dyskryminowani i nie maja nawet szansy na to zeby cos zrobic, bo nikt im nie chce nawet wskazac i potwierdzic ze cos jest nie tak a tylko utwierdza ich ze wszystko jest OK a ta przemoc to ich urojenie.
                                          kobiecie ktora doznala przemocy nikt nie wmawia w takim osrodku ze ma urojenia, bo taka przemoc widac....
                                          a co do policji - to jest to osobny temat....

                                          pewnie sa osridki gdzie tak nie jest ale jest tez wiele gdzie tak jest

                                          ------
                                          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                          • garibaldia Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 14.02.12, 18:23
                                            mężczyźni są czasem dyskryminowani, a czasem są dyskryminowane kobiety. Można na ten temat podać mnóstwo przykładów. i wg Ciebie z tego koniecznie trzeba wysnuć wniosek że.... mężczyźni nie powinni być dyskryminowani przy udzielaniu pomocy!smilesmile wiele kobiet wraca z takich instytucji z poczuciem, że figę im pomogła ta wizyta. i jakoś muszą z tym żyć. a gdy te same instytucje tak samo "figę pomogły" mężczyźnie(np temu z Twojego przykładu) to trzeba wyciągnąć wniosek, że to dlatego, iż jest on facetem...
                                            To z takim wywodem się zgodzić nie mogę w żaden sposób tongue_out

                                            > kobiecie ktora doznala przemocy nikt nie wmawia w takim osrodku ze ma urojenia,
                                            > bo taka przemoc widac....

                                            a takie stwierdzenia to już całkiem z palca wysysasz... chodzi sobie kobieta po ulicy i na niej po prostu widać że w domu jest ofiarą przemocy, a chodzi sobie facet po ulicy i na nim nic nie widać że jest ofiarą przemocy big_grinbig_grinbig_grinbig_grin A jakim żeż to cudem ? Bo tak? big_grinbig_grinbig_grin
                                            • obrazo-burca Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 15.02.12, 13:01

                                              > mężczyźni są czasem dyskryminowani, a czasem są dyskryminowane kobiety. Można
                                              > na ten temat podać mnóstwo przykładów. i wg Ciebie z tego koniecznie trzeba wys
                                              > nuć wniosek że.... mężczyźni nie powinni być dyskryminowani przy udzielaniu pom
                                              > ocy!smilesmile

                                              Z dyskryminacją kobiet na rynku pracy walczymy. Wszystkich nas oburzają pytania o to ile dzieci, kiedy etc. Ale jak wnoszę Garbialdia uważa, że z dyskryminacją mężczyzn w ośrodkach pomocowych walczyć nie powinniśmy. No jeśli źle zrozumiałem, to proszę mnie skorygować.

                                              > > bo taka przemoc widac....
                                              >
                                              > a takie stwierdzenia to już całkiem z palca wysysasz... chodzi sobie kobieta po
                                              > ulicy i na niej po prostu widać że w domu jest ofiarą przemocy, a chodz
                                              > i sobie facet po ulicy i na nim nic nie widać że jest ofiarą przemocy big_grin
                                              > big_grinbig_grinbig_grin A jakim żeż to cudem ? Bo tak? big_grinbig_grinbig_grin

                                              Pewnie szło o to, że przemoc fizyczna to raczej domena facetów, a przemoc psychiczna to raczej domena kobiet. I że kobieta została pobita to widać, a że facet np. jest o 5 rano budzony poprzez oblewanie go wiadrem zimnej wody, tego nie widać. (A że ma po czymś takim szczerą ochotę babie przyłożyć, to inna sprawa wink)
                                              Zresztą znając inteligencję Garibaldii, dobrze wiedziała o co idzie big_grin
                                              • moniapoz Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 15.02.12, 19:33
                                                > Pewnie szło o to, że przemoc fizyczna to raczej domena facetów, a przemoc psych
                                                > iczna to raczej domena kobiet. I że kobieta została pobita to widać, a że facet
                                                > np. jest o 5 rano budzony poprzez oblewanie go wiadrem zimnej wody, tego nie w
                                                > idać. (A że ma po czymś takim szczerą ochotę babie przyłożyć, to inna sprawa wink
                                                > )
                                                > Zresztą znając inteligencję Garibaldii, dobrze wiedziała o co idzie big_grin

                                                dokładnie o to mi chodziło a ciągnąc dyskusji już nie mam sił.

                                                nie życzę nikomu tego, ale może jak się Garibaldia spotka osobiście w rodzinie z taką sytuacją, to może spojrzy na problem inaczej i z większą emaptią
                                                EOT z mojej strony.

                                                ------
                                                Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                                Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                                • garibaldia Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 15.02.12, 23:45
                                                  Czyli tak: nie wolno trzymać się stereotypu, że facet jest katem a kobieta ofiarą. Ale już wg Moni bardzo dobrze trzymać się stereotypu że facet to bije a kobieta to dręczy psychicznie.
                                                  Z jednej skrajności wpaść w skrajność i zupełnie zgubić w nim człowieka.
                                                  Bo przyjdzie kobieta bez siniaków i nie wiadomo, co z taką robić, bo przecież jakby była dręczona to by przyszła z siniakami!
                                                  Monia, to że masz w rodzinie przypadek dręczonego emocjonalnie przez żonę męża, to nie znaczy, że kobiety bez siniaków nie doświadczają przemocy. A już Twoje "złożyczenie" w moim kierunku gdy brakuje konstruktywnych argumentów jest niesmaczne.
                                                  I w tym kontekście trudno nie przyznać racji mojej znajomej, która poważnie się zastanawiała czy wyrywać się mężowi i nie mieć śladów czy dać się mu pobić na tyle dotkliwie by "materiał dowodowy" przedstawić w instytucjach. Z takim uwięzieniem w stereotypach jakie zaprezentowałaś to powinna dać się pobić. Tylko będąc mężczyzną nie musi okazać sinakówtongue_out
                                                  • moniapoz Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 16.02.12, 08:20
                                                    > Monia, to że masz w rodzinie przypadek dręczonego emocjonalnie przez żonę męża,
                                                    > to nie znaczy, że kobiety bez siniaków nie doświadczają przemocy.

                                                    Garibaldio - ale co ma piernik do wiatraka ???? oczywistym jest i nie mam z tym problemu, ze częściej ofiarami są kobiety i to zarówno przemocy fizycznej jak i psychicznej.
                                                    czy ja to gdzieś podważam ?

                                                    ja mam natomiast wrażenie, że Ty nie przyjmujesz do świadomości, że przemoc wobec mężczyzn istnieje choć często jest mniej widoczna, bo rzadko która kobieta bije faceta tak, że to widać - kobiety z natury swojej stosują bardziej wyrafinowane sposoby

                                                    jeżeli uraziłam Cię lub zniesmaczyłam - przepraszam, ale to jest tak jak napisała Kas.
                                                    część Pań obudzi się dopiero jak np. ich syn, brat, kuzyn padnie ofiarą jakiejś kobiety.

                                                    i zdecydowanie nie zgadzam się, że myślę stereotypowo - mam wrażenie, ze właśnie Ty tak myślisz, a końcówka Twojego maila wprawiła mnie w osłupienie....ale nie mam sił ciągnąć tej dyskusji...
                                                    --
                                                    Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                                    Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                                  • maciekqbn Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 16.02.12, 14:41
                                                    moniapoz napisała:

                                                    > część Pań obudzi się dopiero jak np. ich syn, brat, kuzyn padnie ofiarą jakiejś
                                                    > kobiety.

                                                    Sama widzisz, że głową muru nie przebijesz. Ja już sobie dałem siana i nie dyskutuję tutaj z paniami w tym temacie, bo jak widać może ze 2 czy 3 czują temat - i to właśnie te, które bezpośrednio zetknęły się z problemem (osobiście lub w rodzinie).
                                                  • obrazo-burca Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 16.02.12, 22:48
                                                    > Sama widzisz, że głową muru nie przebijesz. Ja już sobie dałem siana i nie dysk
                                                    > utuję tutaj z paniami w tym temacie, bo jak widać może ze 2 czy 3 czują temat -
                                                    > i to właśnie te, które bezpośrednio zetknęły się z problemem (osobiście lub w
                                                    > rodzinie).

                                                    Nie ma co generalizować. Na tym forum zawsze były głośno krzyczące panie, do których żadna logika nie dociera i które są za równouprawnieniem, ale na ich warunkach wink
                                                    Ale jest też milcząca większość, która po prostu sobie daje siana jak i Ty.

                                                    A kiedyś takich krzykaczy było tu znacznie więcej, zresztą dla nich przybrałem takiego a nie innego nicka big_grin
                                              • garibaldia Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 15.02.12, 23:54
                                                > Z dyskryminacją kobiet na rynku pracy walczymy. Wszystkich nas oburzają pytania
                                                > o to ile dzieci, kiedy etc. Ale jak wnoszę Garbialdia uważa, że z dyskryminacj
                                                > ą mężczyzn w ośrodkach pomocowych walczyć nie powinniśmy. No jeśli źle zrozumia
                                                > łem, to proszę mnie skorygować.

                                                ano to, że ten sposób "dyskryminacji" który opisała Monia w swoim przykładzie, jest bardziej dyskryminacją człowieka jako takiego w systemie urzędniczym (plus indywidualnym odbiorem) niż zachowaniem zależnym od płci. a samo sformułowanie że przychodzi kobieta do takiej instytucji i wszystko od ręki dostaje jest tak niewiarygodne, że aż mi się wydaje, że Monia to nigdy w takiej instytucji nie była i jakieś bajki lubi opowiadaćsmile
                                                • moniapoz Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 16.02.12, 19:30
                                                  że aż mi się wydaje, że Monia to nigdy w takiej instytucji ni
                                                  > e była i jakieś bajki lubi opowiadaćsmile

                                                  dopiero teraz to czytam....miałam już nic nie odpisywać, ale w sumie to smutno mi się zrobiło
                                                  że dyskusja musi się skończyć obrażaniem drugiej strony, która nie zgadza się z opinią tej pierwszej, więc wyjaśniam:
                                                  nie byłam, bo to nie mnie dotyczyła przemoc tylko osoby z rodziny płci męskiej a ja jestem kobietą, nie mam żadnych podstaw, żeby tej osobie nie wierzyć, bo mam do niej zaufanie, słyszałam nagrania z tego co dzieje się w tym domu i dla mnie jest to przemoc a nagrania pokazują tylko częściowy obraz, bo ta przemoc ma też inne oblicza.

                                                  bajek nie opowiadam, chyba, że swoim dzieciom na dobranoc.

                                                  ------
                                                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                        • mama_myszkina Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 16:24

                          > Ty Monia żartujesz , tak?
                          > Myślisz, że kobiety nie zżera wstyd by się komuś obcemu przyznać do tego co w d
                          > omu się dzieje?
                          >

                          Zżera. Dodatkowo boja się, że im zabiorą dzieci do rodziny zastępczej. Sama często bywałam pierwszą osobą, której te ofiary wyznawały, co sie dzieje w domu i naprawdę długo się zbierały na odwagę. Boją się, że im się powie, ze same są sobie winne, po co się z takim wiązały itp.

                • mama_myszkina Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 01:25
                  mola1971 napisała:

                  > Maćku, w instytucjach, które pomagają kobietom najczęściej pracują inne kobiety
                  > , charytatywnie.
                  > Co stoi na przeszkodzie temu, by mężczyźni, również charytatywnie, takie
                  > instytucje sobie stworzyli?

                  Trafiłaś w sedno. W UK jest klkadziesiąt tzw 'safe houses' czyli miejsc schronienia dla kobiet uciekających przed brutalnością partnerów i tylko jeden safe house dla mężczyzn. Po prostu nie ma póki co potrzeby tworzyć więcej, bo przemoc wobec mężczyzn w ogromnej większości przybiera inne formy niż zagrażająca życiu agresja fizyczna.
                  • herta_m Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 14:10
                    >pobiegl do mamusi chyba dlatego, ze tatus go w dziecinstwie wychowywal metoda pasa i bicia >wiec wiez z matka mial lepsza
                    Może to tłumaczy między innymi, dlaczego przemoc, jej bardziej drastyczne (więc bardziej jednak dotkliwe) formy częściej dotyka kobiety. Ja jednak będę się upierała, że statystyki są ważne. Jak często słyszymy, że matka bije dziecko pasem, tłucze, poniża, stosuje surową dyscyplinę? Jedak znacznie rzadziej niż ojciec. Tak wychowywany facet jest na najlepszej drodze do tego, by potem odreagowywać tę traumę na najsłabszych, czyli na żonie i swoich własnych dzieciach i tak trwa ciąg przemocy. I z tym przede wszystkim należy walczyć wszelkimi sposobami. Dlatego musi być wdrożona prewencja, uważam, że należy też działać edukacyjnie, prowadzić kampanie w społeczeństwie. Trzeba wreszcie uświadomić ludziom, że bicie dzieci jest złe, że rodzi agresję, która potem jest dalej niesiona w życie kolejnych pokoleń. W polskim społeczeństwie jest tak silnie zakorzenione przekonanie, że klapsy jeszcze nikomu nie zaszkodziły. Uważam, że jest inaczej, bicie jest dla dziecka upokarzające, piętnujące, dziecko wobec bicia jest bezsilne, a gdzieś w głębi rodzi się bunt, ktory kiedyś musi znaleźć ujście.
                    Niestety do ludzi prostych, ludzi z nizin, przekazy z kampanii nie trafią, stąd konieczność zaostrzeń prawnych, bowiem często tylko obawa przed karą, czy to pieniężną, czy nawet więzieniem, może powstrzymać niektórych przemocowców, którzy do tej pory byli w zasadzie bezkarni.
                    Maćku, ja wiem, że mężczyźni też padają ofiarami przemocy, ale to jednak naprawdę odbywa się w mniejszym zakresie, gdyby było inaczej, już powstałyby instytucje przeznaczone do pomocy takim ofiarom. I tak jak w okresie wdrażania systemu zaostrzeń kar i prewencji przeciw przemocy będą się zdarzały nadużycia, jak to się dzieje w krajach zachodnich, ale cel jest nadrzędny i najważniejszy, tak pomoc kobietom jest nadrzędna i musi mieć większy zakres, bo jednak problem to ich dotyczy w większym stopniu.
                    • obrazo-burca Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 14:21
                      herta_m napisała:

                      > Maćku, ja wiem, że mężczyźni też padają ofiarami przemocy, ale to jednak napraw
                      > dę odbywa się w mniejszym zakresie, gdyby było inaczej, już powstałyby instytuc
                      > je przeznaczone do pomocy takim ofiarom.
                      Skłonność do przemocy u obu płci jest zbliżona. To jedno.
                      Drugie, kampania społeczna "bo zupa była za słona" wykreowała jako sprawcę przemocy jedynie mężczyznę.
                      Po trzecie teoretycznie np. OIK kierują pomoc niezależnie od płci. Zresztą jak oficjalnie robi to Niebieska Linia.
                      A praktyka jest taka jak w przypadku, o którym tu kiedyś pisałem. W pd. Polsce poszedł facet do OIK, został zdiagnozowany jako ofiara. Był na tyle ostrożny, że wziął ksero. Za 2 tyg. pojawiła się jego żonka. OIK wywalił jego kwity i z niej zrobił ofiarę. I umieścił ją w hostelu. Bo od każdego "łba w hostelu" ma dotację z województwa. A co najlepsze powstał na ten temat film dokumentalny i po interwencjach obrasta kurzem na półce.

                      >I tak jak w okresie wdrażania systemu
                      > zaostrzeń kar i prewencji przeciw przemocy będą się zdarzały nadużycia, jak to
                      > się dzieje w krajach zachodnich, ale cel jest nadrzędny i najważniejszy, tak po
                      > moc kobietom jest nadrzędna i musi mieć większy zakres, bo jednak problem to ic
                      > h dotyczy w większym stopniu.

                      A takie argumenty to działają na mnie jak płachta na byka. Jeżeli w grupie 100 osób jest zabójca i nie umiemy go znaleźć, należy zabić całą grupę, bo zabójca nie wyjdzie żywy.
                  • mola1971 Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 13:58
                    Jedne pracują na etacie, inne charytatywnie. I bynajmniej nie tylko studentki pracują charytatywnie. Choćby na tym forum jest wiele kobiet, które w takich instytucjach pomagają.
                    Co zresztą nie zmienia tego, że mężczyźni również takie instytucje mogą sobie stworzyć. Jedni będą pracować na etacie, inni charytatywnie. W czym zatem problem?
                    • obrazo-burca Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 14:22
                      mola1971 napisała:


                      > Co zresztą nie zmienia tego, że mężczyźni również takie instytucje mogą sobie s
                      > tworzyć. Jedni będą pracować na etacie, inni charytatywnie. W czym zatem proble
                      > m?

                      Zwróć uwagę, że oficjalnie te instytucje nie dokonują segregacji (np. OIKi czy NL) ze względu na płeć, ona się odbywa w praktyce.
                      • mola1971 Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 14:30
                        Odbywa się w praktyce, bo nie ma takiej możliwości, by w przypadku przemocy kobiety pomagały mężczyznom. To jest wbrew naturze po prostu. Gdyby w takich instytucjach pracowali również mężczyźni, mogliby pomagać mężczyznom. Proste jak budowa cepa. Tylko mężczyźni jakoś nie garną się do takiej pracy, więc jeśli już do kogoś chcesz mieć pretensję, to raczej do swoich kolegów. Wymaganie od kobiet, by pomagały dotkniętym przemocom mężczyznom, to jak wymaganie od wody by sucha była.
                        Oczywiście mam na myśli wyłącznie pomoc instytucjonalną a nie prywatną. Prywatnie bywa, że kobiety pomagają mężczyznom, a mężczyźni kobietom. Tyle, że prywatnie to jest zupełnie inna sytuacja - jest pewna więź miedzy ludźmi, której nie ma w przypadku instytucji.
                          • herta_m Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 15:04
                            O walce z przemocą myślę i dyskutuję od wielu lat, bo to problem na wielką skalę, niezwykle poważny, daleki idący, wymagający rozwiązania, w co chyba nikt nie wątpi.
                            Bardzo drażnią mnie ludzie, którzy negują wszystkie sposoby tej walki. Prawodawstwo nie, bo nadużycia, odbieranie dzieci rodzinom, wtrącanie się państwa w świętość rodziny (niestety Kościół też nie dość, że nie pomaga, to krytykuje nowe ustawodawstwo). Czyli działania służb, kary dla przemocowców, separowanie ofiar od katów nie, bo ktoś może ucierpieć;P.
                            Kampanie są be, bo wykazują tylko przemoc męską. Ciekawe czemu? Tak z powietrza, bezpodstawnie? Nikt nie przeczy, że przemocy ulegają też faceci, ale na jaką skalę i w jakim zakresie w porównaniu z kobietami? Chyba jednak na mniejszą, skoro do tej pory nie powstała ani jedna instytucja przeznaczona do pomocy pokrzywdzonym mężczyznom, a w zasadzie wyłącznymi klientkami organizacji pomocowych są kobiety. Dlaczego?
                            Pytanie do osób krytykujących ustawodawstwo, nadzór państwa w zakresie zwalczania przemocy, co proponują w zamian? Tak konkretnie, dokładnie? Bo tego, że z przemocą w rodzinie należy walczyć, chyba nikt nie neguje, prawda?
                            • obrazo-burca Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 15:27
                              > Pytanie do osób krytykujących ustawodawstwo, nadzór państwa w zakresie zwalczan
                              > ia przemocy, co proponują w zamian? Tak konkretnie, dokładnie? Bo tego, że z pr
                              > zemocą w rodzinie należy walczyć, chyba nikt nie neguje, prawda?

                              Wystarczy wziąć przykłady z krajów doświadczonych w walce z przemocą. Jak np. Irlandia.
                              Z moim przyjacielem chciała się rozstać jego partnerka, no to trzeba było z niego zrobić sprawcę przemocy. Udała się do tamtejszego ośrodka dla kobiet ofiar przemocy. No i chyba po tygodniu ją wywalili z tamtąd, że ona nie jest ofiarą przemocy.
                              A jak to jest w naszym kraju pisałem już w tym wątku, o OIKu w pd. Polsce.
                              • herta_m Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 16:00
                                > Wystarczy wziąć przykłady z krajów doświadczonych w walce z przemocą. Jak np. I
                                > rlandia.
                                > Z moim przyjacielem chciała się rozstać jego partnerka, no to trzeba było z nie
                                > go zrobić sprawcę przemocy. Udała się do tamtejszego ośrodka dla kobiet ofiar p
                                > rzemocy. No i chyba po tygodniu ją wywalili z tamtąd, że ona nie jest ofiarą pr
                                > zemocy.

                                Czyli jak? W Irlandii jest super, bo kobieta nie może oszukać. Zgoda, to dobrze, że skargi są dokładnie weryfikowane. Ale z Twojego podejścia wynika, że kobiety nie ulegają przemocy, jedynie ją fingują. Nie możesz być aż tak zaślepiony, by nie zdawać sobie sprawy z tego, że w Polsce problem przemocy domowej istnieje i to na dużą skalę. Patologie, alkoholizm, kobiety i dzieci bite do nieprzytomności, powszechne stosowanie kar cielesnych wobec dzieci. Jak konkretnie proponujesz, żeby z tym walczyć? Podałeś tylko przykład, jak zwalczać oszustwo, a jak walczyć z samym problemem? Coś konstruktywnego?
                                • obrazo-burca Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 16:12
                                  Mniam! Kocham taką argumentację/manpiulację smile

                                  >Ale z Twojego podejścia wynika, że kobie
                                  > ty nie ulegają przemocy, jedynie ją fingują.

                                  Gdzie ja coś takiego napisałem?

                                  >Jak konkretnie propo
                                  > nujesz, żeby z tym walczyć? Podałeś tylko przykład, jak zwalczać oszustwo, a ja
                                  > k walczyć z samym problemem? Coś konstruktywnego?

                                  To jest właśnie b. konstruktywne! Nie uczmy się na własnych błędach, tylko uczmy się na błędach innych, zarówno w zwalczaniu przemocy jak i z jej fingowaniem.
                                  • herta_m Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 16:26
                                    Zapytałam, jak walczyć z przemocą. Odpowiedziałeś, że tak jak w Irlandii na przykład i podałeś przykład nie walki z przemocą, ale ze sprawnością systemu weryfikującego oszustwa kobiet fingujących przemoc. Czyli de facto nie odpowiedziałeś na pytanie zasadnicze.
                                    • obrazo-burca Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 16:36
                                      > Zapytałam, jak walczyć z przemocą. Odpowiedziałeś, że tak jak w Irlandii na prz
                                      > ykład i podałeś przykład nie walki z przemocą, ale ze sprawnością systemu weryf
                                      > ikującego oszustwa kobiet fingujących przemoc. Czyli de facto nie odpowiedziałe
                                      > ś na pytanie zasadnicze.

                                      Mam tyle w sobie bardzo niemodnej w obecnych czasach pokory, że nie podejmuję się posiadania rozwiązań wszystkiego. W czym innym się specjalizuję niż zwalczanie przemocy.

                                      Z kolei nie ulega dla mnie wątpliwości, że są kraje, które w walce z przemocą mają dłuższe i bogatsze doświadczenia niż my. Zatem oczywistą oczywistością jest, żeby czerpać dobre wzorce, uczyć się na czyichś błędach.
                              • mama_myszkina Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 16:36

                                > Wystarczy wziąć przykłady z krajów doświadczonych w walce z przemocą. Jak np. I
                                > rlandia.
                                > Z moim przyjacielem chciała się rozstać jego partnerka, no to trzeba było z nie
                                > go zrobić sprawcę przemocy. Udała się do tamtejszego ośrodka dla kobiet ofiar p
                                > rzemocy. No i chyba po tygodniu ją wywalili z tamtąd, że ona nie jest ofiarą pr
                                > zemocy.


                                A zastanowiłeś sie, dlaczego? To ja Ci powiem: ponieważ tamtejsze organizacje pomocy kobietom są dotowane rpzez rzxąd i stać je na zatrudnienie PROFESJONALISTÓW. A profesjonalista z łatwością rozpozna symulantkę.

                                Czyli moze jednak dotowanie takich organizacji, żeby stać je było na zatrudnianie profesjonalistów leży także w męskim interesie, co?
                        • obrazo-burca Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 15:21

                          > Odbywa się w praktyce, bo nie ma takiej możliwości, by w przypadku przemocy kob
                          > iety pomagały mężczyznom. To jest wbrew naturze po prostu.

                          oraz

                          > Oczywiście mam na myśli wyłącznie pomoc instytucjonalną a nie prywatną. Prywatn
                          > ie bywa, że kobiety pomagają mężczyznom, a mężczyźni kobietom.

                          Czyli za pieniądze nie jest wbrew naturze wink

                          >Gdyby w takich insty
                          > tucjach pracowali również mężczyźni, mogliby pomagać mężczyznom. Proste jak bud
                          > owa cepa. Tylko mężczyźni jakoś nie garną się do takiej pracy,

                          Byłaś choćby w tej poradni? przemocdomowa.pl/
                          To jest poradnia bezpłatna. Spójrz na listę psychoterapeutów smile Ani jednego pana wink

                          • mola1971 Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 15:39
                            obrazo-burca napisał:
                            > Czyli za pieniądze nie jest wbrew naturze wink

                            Ech, Ty tylko o jednym... Kasa i kasa sad
                            Miałam na myśli pomoc prywatną (a nie w prywatnym gabinecie), czyli koleżanka pomaga koledze a kolega koleżance. Tak normalnie, jak to między ludźmi bywa. Znaczy między normalnymi ludźmi. Do tego nie trzeba być fachowcem, wystarczy być człowiekiem.
                            • obrazo-burca Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 15:54
                              > Ech, Ty tylko o jednym... Kasa i kasa sad
                              > Miałam na myśli pomoc prywatną (a nie w prywatnym gabinecie), czyli koleżanka p
                              > omaga koledze a kolega koleżance. Tak normalnie, jak to między ludźmi bywa. Zna
                              > czy między normalnymi ludźmi. Do tego nie trzeba być fachowcem, wystarczy być c
                              > złowiekiem.

                              Bo mi za pienądze pomogła PANI terapeutka. Stąd wywiodłem, że za pieniądze nie jest wbrew naturze smile
                              • mola1971 Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 22:50
                                Pomieszałeś dwa tematy - pomoc instytucjonalną i pomoc terapeutyczną.
                                W instytucjach pomocowych, jak choćby Niebieska Linia, nie siedzą sami fachowcy. Natomiast w gabinetach psychologicznych (zarówno prywatnych jak i w ramach NFZ) siedzą fachowcy.
                                I zależy o jakiej pomocy mówimy - tej "doraźnej", czy długofalowej? W przypadku pomocy doraźnej (czyli Niebieska Linia, dom samotnej matki) na pomoc mogą liczyć niemal wyłącznie kobiety, bo one takiej pomocy potrzebują, bo w takich przypadkach często jest zagrożone ich życie. Bywa, że również życie ich dzieci.
                                W przypadku pomocy długofalowej po pierwsze mowy o zagrożeniu życia nie ma (tu raczej nad jakością życia się pracuje), po drugie nie trzeba na to wydawać kasy. W ramach NFZ można z tej pomocy skorzystać - bez względu na płeć.
                                • obrazo-burca Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 23:53
                                  mola1971 napisała:


                                  > I zależy o jakiej pomocy mówimy - tej "doraźnej", czy długofalowej? W przypadku
                                  > pomocy doraźnej (czyli Niebieska Linia, dom samotnej matki) na pomoc mogą licz
                                  > yć niemal wyłącznie kobiety, bo one takiej pomocy potrzebują, bo w takich przyp
                                  > adkach często jest zagrożone ich życie. Bywa, że również życie ich dzieci.


                                  Nie zmienia to faktu, że Niebieska Linia na swojej infolinii powinna tak samo trakotwać panie i panów, skoro nie jest ona Centurm Praw Kobiet wink.
                                  Zrób eksperyment i zadzwoń na NL powiedz, że żyjesz z przemocowcem, a potem poproś kolegę niech zadzwoni i przedstawi tą samą treść (płeć zmieniając). Chcesz się założyć, że zostaniecie potraktowani zgoła odmiennie?
                                  Albo drugi eksperyment (wykonałem taki) napisz na ich pomoc prawną raz jako Mola, raz jako Facet (ta sama treść oczywisćie). Ciekawym czy dostaniesz te same odpowiedzi, czy będzie ten sam czas reakcji. Jak myślisz co wyszło w moim doświadczeniu?

                                  • mola1971 Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 13.02.12, 00:05
                                    Widzisz, tym się różnimy, że ja nie eksperymentuję na żywym organizmie.
                                    Od eksperymentów jest laboratorium.

                                    Co do przemocy, to doświadczyłam jej w całym jej spektrum - od przemocy fizycznej po przemoc psychiczną. Tyle, że (Bogu dzięki) nigdy nie potrzebowałam pomocy instytucji, bo pomagali mi ludzie (czasem "tylko" dobrym słowem).
                                    Niebieska Linia jest dla ludzi, którzy naprawdę pomocy potrzebują, bo zostali sami jak palec i za chwilę mogą z tym łezpadołem się pożegnać. I w takiej formie ta instytucja doskonale się sprawdza.
                                    Jeśli tego nie rozumiesz to znaczy, że zielonego pojęcia nie masz co to jest przemoc. Co to jest strach, że za chwilę można umrzeć (zostać zabitym) i, że to samo (co jest duuuuuuże gorsze od własnej śmierci) może spotkać Twoje dzieci.
                                    Przemoc psychiczną jest zła, ale nie zagraża życiu. I dlatego instytucje pomocowe pomagają kobietom głównie. Działają na zasadzie pogotowia ratunkowego, a nie na zasadzie szpitala. I bardzo dobrze, że pozbywają się symulantów, czy innych hipochondryków z bólem zęba. Mają ważniejsze sprawy na głowie, ratują życie ludzkie.
                                    • obrazo-burca Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 13.02.12, 08:17
                                      > Widzisz, tym się różnimy, że ja nie eksperymentuję na żywym organizmie.
                                      > Od eksperymentów jest laboratorium.
                                      To pojechałaś.


                                      > Niebieska Linia jest dla ludzi, którzy naprawdę pomocy potrzebują, bo zo
                                      > stali sami jak palec i za chwilę mogą z tym łezpadołem się pożegnać. I w takiej
                                      > formie ta instytucja doskonale się sprawdza.

                                      Skoro nie miałaś do czynienia z tą instytucją skąd wiesz jak ona się sprawdza?

                                      I polecam uwadze ten link www.niebieskalinia.pl/pages.php?assign=telefoniczna
                                      Dla ułatwienia krótka analiza.
                                      Oferta ich mówi o doznawaniu przemocy a nie zagrożeniu życia.
                                      Zadania to:
                                      -wsparcie psychologiczne - nie dostałem,
                                      -poradnictwo prawne - zostałem spławiony (w ramach eksperymentu "kobieta" dostała poradę)
                                      -motywowanie do podejmowania działań mających na celu przerwanie przemocy w rodzinie - też nie dostałem tam żadnej motywacji

                                      A sami twierdzą, że zatrudniają fachowców: "Osoby dyżurujące przy telefonie Niebieska Linia posiadają wykształcenie wyższe zazwyczaj psychologiczne lub pedagogiczne. "

                                      • mola1971 Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 13.02.12, 09:09
                                        A Ty dalej swoje uncertain
                                        Dobra, to inaczej... Niebieska Linia istnieje od 1995 roku, wcześniej nawet takiej pomocy nie było. Problem przemocy był zamieciony pod dywan.
                                        Nie od razu Kraków zbudowano. Powstało coś, co doskonałe nie jest, ale jest ogromnym krokiem do przodu. Pomaga kobietom, z czasem zacznie pomagać mężczyznom.
                                        A że mają napisane na stronie coś, czym się nie zajmują? No pacz! Bo to oni jedni tongue_out Wejdź sobie na stronę pierwszej z brzegu partii, tam to dopiero znajdziesz elaboraty na temat tego, czym niby się zajmują.
                                        • obrazo-burca Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 13.02.12, 10:20
                                          > A Ty dalej swoje uncertain

                                          Ale to, że ja dalej swoje, jendnak przynosi efekty smile Patrz niżej smile

                                          > Dobra, to inaczej... Niebieska Linia istnieje od 1995 roku, wcześniej nawet tak
                                          > iej pomocy nie było. Problem przemocy był zamieciony pod dywan.
                                          > Nie od razu Kraków zbudowano. Powstało coś, co doskonałe nie jest, ale jest ogr
                                          > omnym krokiem do przodu. Pomaga kobietom, z czasem zacznie pomagać mężczyznom.
                                          > A że mają napisane na stronie coś, czym się nie zajmują? No pacz! Bo to oni jed
                                          > ni tongue_out Wejdź sobie na stronę pierwszej z brzegu partii, tam to dopiero znajdzie
                                          > sz elaboraty na temat tego, czym niby się zajmują.

                                          I tu będę dalej swoje big_grin
                                          Ma prawo mnie to wq...., że co innego piszą a co innego robią? Czy nie ma? Mam prawo to krytykować czy nie?
                          • garibaldia Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 15:41
                            Podjęłam się charytatywnie pewnej funkcji społecznej. Wspomniałam o tym koledze a ten zdziwiony pyta "a płacą ci za to?nie?to po co ci to?"
                            czy to wina kobiet, że niektórzy mężczyźni nie chcą podejmować wysiłku na rzecz innych mężczyzn za darmo albo za bardzo niewielkie pieniądze, tylko kalkulują czy to im się materialnie opłaci?
                            • obrazo-burca Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 15:55
                              garibaldia napisała:

                              > Podjęłam się charytatywnie pewnej funkcji społecznej. Wspomniałam o tym koledze
                              > a ten zdziwiony pyta "a płacą ci za to?nie?to po co ci to?"
                              > czy to wina kobiet, że niektórzy mężczyźni nie chcą podejmować wysiłku na rzecz
                              > innych mężczyzn za darmo albo za bardzo niewielkie pieniądze, tylko kalkulują
                              > czy to im się materialnie opłaci?

                              No ja akurat znam więcej facetów działających charytatywnie, czy to o czymś świadczy?
                              • herta_m Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 16:05
                                > No ja akurat znam więcej facetów działających charytatywnie, czy to o czymś świ
                                > adczy?

                                Tak można zbić każdy argument. Ja znam więcej bitych mężczyzn, ja znam więcej dobrych, mądrych, pracujących charytatywnie facetów, ja znam więcej kobiet, ktore znęcają się nad niewinnymi facetami. Do czego to ma prowadzić? A ja znam więcej gnębionych kobiet i dzieci. I tak możemy do us..nej śmierci.
                                Dlatego pytałam o statystyki, dlatego pytam, dlaczego istnieją same instytucje pomagające krzywdzonym kobietom, a nie ma ani jednej dla mężczyzn. Dlaczego kampanie mówią o przemocy wobec kobiet. Bez powodu? Tak kompletnie od czapy?
                                • obrazo-burca Re: O przemocy w rodzinach polskich słow kilka 12.02.12, 21:48
                                  herta_m napisała:

                                  > > No ja akurat znam więcej facetów działających charytatywnie, czy to o czy
                                  > mś świ
                                  > > adczy?
                                  >
                                  > Tak można zbić każdy argument. Ja znam więcej (...) pracujących charytatywnie facetów,

                                  Nie ja zacząłem wyliczankę, kto zna kobiety działające charytatywnie, a kto nie zna facetów.
                                  I pytania też nie zauważyłaś?


                                  > Dlatego pytałam o statystyki,
                                  Staytstyki światowe mówią, że obie płcie mają praktycznie tą samą skłonność do przemocy.

                                  > dlatego pytam, dlaczego istnieją same instytucje
                                  > pomagające krzywdzonym kobietom, a nie ma ani jednej dla mężczyzn.
                                  No tu jesteś w błędzie Niebieska Linia i np. ten OIK o którym pisałem, oficjalnie nie zwracają uwagi na płeć. A rzeczywistość ...