Dodaj do ulubionych

Witamy na nowej drodze życia!

10.02.12, 22:43
Ożeniłeś się, myślałeś że teraz będziesz miał rodzinę, żonę, dzieci, ale figę, okazuje się że twoja żona która Ci przysięgała teraz mówi że.... Cię nie chce. Że nie chce żyć z Tobą. Tylko na dziecko masz płacić. I okazuje się że po ślubie dalej jesteś sam. I tylko dziecko Cię kocha jeśli Ci na tym zależy i potrafisz o to zadbać.
Podobno to nigdy tak do końca nie wiadomo, czy się uda, czy będą oboje szczęśliwi.
Ale czy dziś prawo w tej materii nie jest zbyt za bardzo liberalne, łaskawe? Czy poniekąd nie zachęca i ułatwia szczególnie kobietom podjęcia takiej właśnie decyzji? Nie jesteś szczęśliwa, odkochałaś się, on jest zły, niedobry, nie kocha cię. Po co się męczyć? Samej będzie ci lepiej, jeszcze jak masz dziadków, przecież pomogą, a alimenty i tak dostaniesz.
W niektórych krajach za odejście od współmałżonka, współmałżonki (co równa się ze zdradą) grozi nawet kara śmierci. My jesteśmy przecież w Europie, oazie wolności, tolerancji, postępu społecznego.
Wydaje mi się że sądy powinny badać każdą sytuację rozwodową. Jeżeli to on odchodzi od niej, nie dba o rodzinę, jest jego wina, powinien ponieść surowe konsekwencje, z karą więzienia, napiętnowania publicznego włącznie, alimenty to za mało. Ale jeśli to kobiecie się znudziło, mimo że on się stara jak może, pracuje, dba o rodzinę, kocha ale ona odchodzi i liczy tylko na alimenty, zostawiając tego człowieka na pastwę losu, pozbawiając dziecka pełnej rodziny, to powinna ponieść takie same surowe konsekwencje swej decyzji i zero alimentów. Jeszcze dzieci powinny być zabierane takim nieodpowiedzialnym ludziom, bo dobrego wychowania nie dostaną od kogoś kto ma wypaczone sumienie.
jasamale
Obserwuj wątek
    • garibaldia Re: Witamy na nowej drodze życia! 10.02.12, 23:00
      > W niektórych krajach za odejście od współmałżonka, współmałżonki (co równa się
      > ze zdradą) grozi nawet kara śmierci.


      No widzisz chłopie w złym kraju się ożeniłeś.... i nic z Twoich marzeń o "sprawiedliwości".
      Mógłbyś dzieciątka na grób zaprowadzić, mieć jakąś satysfakcję, a tu nic!
    • buba2002 Re: Witamy na nowej drodze życia! 10.02.12, 23:24
      pewnie powiesiłbyś mojego eksa na suchej gałęzi, ale jakoś mi na tym nie zależy
      niech mu się wiedzie...

      miałam pełną rodzinę
      rodzice koty darli, ojciec za kołnierz nie wylewał, ale byli razem
      tylko dlaczego wychowywałam się sama? dlaczego czułam się samotna?
    • sunnychris Re: Witamy na nowej drodze życia! 11.02.12, 09:17
      "Ale jeśli to kobiecie się znudziło, mimo że on się stara jak może, pracuje, dba o rodzinę, kocha ale ona odchodzi i liczy tylko na alimenty, zostawiając tego człowieka na pastwę losu, pozbawiając dziecka pełnej rodziny, to powinna ponieść takie same surowe konsekwencje swej decyzji i zero alimentów."

      Kurcze, a ja siebie uważałem siebie za egoistę... ale Ty bijesz wszelkie rekordy smile
      Stary, skoro odchodzi "bez powodu" to znaczy, że powód jest dużo większy niż Ci się wydaje tylko jeszcze tego nie widzisz, nie rozumiesz... daj, że dziewczynie żyć ! i nie chodzi mi tylko o to, że nie spotka ją kara śmierci wink Nie potrafiłeś ułożyć jej układanki szczęścia to pozwól jej spróbować samej - może zrobi to lepiej.

      "Jeszcze dzieci powinny być zabierane takim nieodpowiedzialnym ludziom, bo dobrego wychowania nie dostaną od kogoś kto ma wypaczone sumienie."

      Znaczy, wypatrzone sumienie bo postanowiła odejść ? zakładając jej obrączkę dostałeś ją na własność i czy jej się podobało czy nie MA BYĆ ?!? Trochę tego nie ogarniam.
      Niby powinienem Cię rozumieć... bo jesteśmy w podobnej sytuacji ale Twój tok myślenia zupełnie nie jest mi bliski uncertain
      • jasamale Re: Witamy na nowej drodze życia! 12.02.12, 00:52
        No jak zakładam komuś obrączkę to ta osoba jest moja smile a jak ja przyjmuję obrączkę to oddaję siebie też tej osobie, tak czy nie? smile
        Oczywiście pisząc moja nie mam na myśli że mogę robić z tą osobą co tylko mi się zechce, ale przecież nie robiłem nic niestosownego smile
        tylko to co w kontrakcie małżeńskim jest przewidziane smile
        • braktalentu Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 13:36
          Może macie z żoną konflikt danych i ona inaczej interpretowała paragrafy kontraktu?
          Ja podpisałam kontrakt, w którym zobowiązałam się, do szacunku oraz że uczynię wszystko aby to małżeństwo było szczęśliwe i trwałe. Mój mąż podpisał ten sam kontrakt.
          Naprawdę może się zdarzyć różnica w interpretacji, powstała choćby na bazie oczekiwań wobec ról społecznych wyniesionych z domu nas podzieli.
          Istotne wydaje mi się ustalenie, który punkt Waszego kontraktu uznałeś za złamany przez żonę i czy było to pierwsze złamanie warunków umowy przez którąkolwiek ze stron. Taka autorefleksja sporo może wnieść do Twojego życia.
          • sunnychris Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 14:24
            zdecydowanie polecam... wpierw szukać u siebie błędów, a później u partnera... taka mała zmiana kolejności, ale bardzo ważna.... żebyś na przyszłość nie musiał wzywać do kamieniowania kolejnej odchodzącej żony.

            PS wnioski, wnioski i jeszcze raz wnioski... wyciągnij je !!!
            • jasamale Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 23:10
              szukam i u siebie, wierz mi, na siebie przede wszystkim patrzę krytycznym wzrokiem.
              To co piszę na blogu to fakty, nie ma tam słów krytyki, starałem się żeby nie było, swoje zdanie musiałem wyrazić w odpowiedzi na niektóre pisma z sądów.
    • esteraj Re: Witamy na nowej drodze życia! 11.02.12, 13:04
      jasamale napisał:

      > Ożeniłeś się, myślałeś że teraz będziesz miał rodzinę, żonę, dzieci, ale figę,
      > okazuje się że twoja żona która Ci przysięgała teraz mówi że.... Cię nie chce.

      Dla mnie przysięga w KK jest niezrozumiała. Nie wiem kto i dlaczego do niej doprowadził, kto ją wymyślił. Wyraźnie wprowadza w błąd. Nikt nie jest w stanie zagwarantować, że coś będzie stałe, że nic się nie zmieni. To co jest pewne w życiu, to właśnie zmiany.
      Mało tego, jak czytamy w Biblii, gdy Piotr zapewniał Chrystusa o swojej wierności, ten podważył jego słowa. Znał ludzką słabość.
      W Biblii również znajduje się przestroga przed składaniem przysiąg.
      No cóż, może kiedyś dotrę do historii powstania przysięgi małżeńskiej...

      Jasamale, rozumiem, że czujesz się rozczarowany, ale czy chciałbyś być z kobietą, która nie czuje się z Tobą szczęśliwa i jest z Tobą tylko z obowiązku?
      Czy Ty sam chciałbyś być z kobietą, którą przestałeś kochać?

      Oczywiście trzeba mieć poczucie odpowiedzialności za swoje decyzje. Ty czujesz niesprawiedliwość, bo żona podjęła niekorzystną dla Ciebie decyzję i to Ty będziesz ponosił jej przykre konsekwencje.
      Gdybyś wcześniej miał świadomość, że ślub nie jest gwarancją dozgonnej miłości, na pewno byłoby Ci teraz łatwiej.
      Człowiek jest istotą wolną i tej wolności nikt nie może zabrać.

      Możesz przecież odwrócić sytuację, czyli zająć się dziećmi i niech żona płaci alimenty.
        • esteraj Re: Witamy na nowej drodze życia! 12.02.12, 01:27
          jasamale napisał:

          > Dopiero byłby chaos gdyby takie myślenie jak twoje esteraj stało się powszechny
          > m smile

          Rozwiń myśl i ją uzasadnij.
          Czyżby jednak kara śmierci za niedotrzymaną przysięgę?
          Jesteś pewien siebie na 100%?
          Jesteś pewien swoich przekonań, że nigdy się nie zmienią?
          • jasamale Re: Witamy na nowej drodze życia! 12.02.12, 20:50
            Już rozwijam esteraj,
            Piszesz że nic nie jest stałe, pewne, a jedyne co jest pewne to zmiany.
            Może i masz troszeczkę racji tak z 0,1 % smile
            Nic tak nie zmienia się nieodwracalnie, żeby wywracać świat do góry nogami. A rozwód to jest właśnie wywrócenie życia do góry nogami.
            Nie rozumiem jak można przestać kochać???? To znaczy że przed ślubem go kochała/kochał ją a po ślubie już nie??? Bez sensu. Co z życiem emocjonalnym dzieci jeśli są??? Przecież dzieci się nie rozdwoją jeśli zawiązane są emocjonalnie z mamą i tatą. Osobną sprawą są związki patologiczne, gdzie przeważnie on ją leje, znęca się itp.
            Ale mówimy o normalnym związku gdzie jej/jemu się znudziło, pojawił się ktoś trzeci, odkochali się itp.
            Taka osoba która odchodzi mimo że partner nie zawinił, mimo że był dobrym mężem/żoną, ojcem/matką, taka osoba powinna mieć publiczne znamię, piętno wypisane na plecach, że jest osobą nieodpowiedzialną, i powinna ponieść swojego czynu konsekwencje, z ciężkim więzieniem o chlebie i wodzie włącznie.
            jasamale
            • esteraj Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 00:14
              jasamale napisał:

              > Nie rozumiem jak można przestać kochać???? To znaczy że przed ślubem go kochała
              > /kochał ją a po ślubie już nie???

              Hm... Najpierw trzeba by zastanowić się nad tym, co rozumiesz przez słowo "kochać".
              Niestety, każdy ma inną wizję miłości.
              Czytałam Twojego bloga. Mam wrażenie, że Wasze małżeństwo było zawarte z "rozsądku". Piszę w cudzysłowie, bo Wasz rozsądek wynikał z racji wieku. Ty "stary" kawaler i ona "stara" panna. Przyszedł dla Was czas na założenie rodziny.
              Wierzę Ci, że kierowałeś się dobrymi intencjami. W Twoim mniemaniu robiłeś wszystko jak należy.
              Twoja małżonka miała inne wyobrażenie na temat związku.
              To, co najbardziej rzuca mi się w oczy, to Wasze uzależnienie od rodzin. Wasze pępowiny nie zostały odcięte. Ty jedną nogą w domu rodzinnym, a żona zupełnie uzależniona od rodziców.

              Czy Twoja siostra, choć niezamężna, nie dawała sobie rady z matką?
              Przyznaję jednak, że uczciwie uprzedziłeś swoją żonę o istniejącej sytuacji. Niemniej, nie można mieć do niej żalu, że czuła się nieswojo w Twoim domu. Mogła czuć się samotna, bo Ty w pracy, a ona bez bratniej duszy przez większość dnia...
              Mieszkanie z teściami raczej nie służy młodemu małżeństwu.
              Rozumiem Twoje niezadowolenie jeśli chodzi o uzgadnianie kluczowych spraw z rodzicami, zamiast z własnym małżonkiem. Nie powinieneś na to pozwolić.

              Kwestie finansowe też pozostawiają wiele do życzenia.
              Piszesz o kosztach chrztu lub szczepienia. Czy Twoja żona zarabiała jakieś pieniądze by dokładać się po połowie? Czy tego od niej wymagałeś? Nie obraź się, ale może źle zrozumiałam przedstawioną przez Ciebie sumę poszczególnych wydatków. Czy brałeś pod uwagę jej wkład w zajmowaniu się dzieckiem?
              Piszesz o tym, jak kupiłeś jej sukienkę czy palto. Wyłania się z tych słów oczekiwanie wdzięczności. Nie robiłeś tego bezinteresownie. Czy nie chciałeś w ten sposób pokazać, że to Ty jesteś głową rodziny, panem i władcą, który decyduje kiedy i co należy kupić? Czy Ty konsultowałeś z żoną wydatki? Czy miała jakiś wpływ na podejmowane przez Ciebie decyzje jeśli chodzi o kasę? Czy nie było tak, że musiała wyprosić od Ciebie jakąś rzecz lub sobie na nią zasłużyć?

              Nie wiem czy można któregoś z Was winić za rozpad małżeństwa. Mieliście po prostu inne wzorce związku i inne pojmowanie miłości. Myślę, że nawet Twoja żona kierowała się dobrymi intencjami. Nastąpiło rozczarowanie, potem tylko, nieudolnymi metodami chcieliście przekonać jeden drugiego do własnych racji. To powodowało coraz większe oddalenie, aż została podjęta decyzja o rozwodzie.

              > Ale mówimy o normalnym związku gdzie jej/jemu się znudziło, pojawił się ktoś tr
              > zeci, odkochali się itp.

              Nie wyczytałam, żeby pojawił się u Was ktoś trzeci (raczej u niej). Nawet jeśli, to ta trzecia osoba nie jest zapewne tutaj przyczyną, bo wcześniej nastąpił brak uczucia, a przede wszystkim zrozumienia.

              Co z życiem emocjonalnym dzieci je
              > śli są??? Przecież dzieci się nie rozdwoją jeśli zawiązane są emocjonalnie z ma
              > mą i tatą.

              Wcale nie jest powiedziane, że życie dzieci rozwiedzionych rodziców będzie gorsze niż życie dzieci, które skazane są na ciągle kłócących się małżonków.
              Po rozwodzie można zapewnić dziecku spokojne i dobre relacje.
              Jasamale, to tak jak byś zapytał, co będzie, gdy ojciec musi wyjeżdżać na tydzień do pracy i pojawia się tylko w weekendy?
              Najważniejsze jest, żebyście razem, jako rodzice okazywali sobie wzajemny szacunek, żebyście w ten sposób dawali dziecku dobre wzorce.
              • jasamale Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 12:48
                Nie jestem związany pępowiną z domem rodzinnym.
                Powiedziałem że możemy zamieszkać w wynajętym mieszkaniu całkiem osobno, ani nie z moją rodziną ani nie z jej.
                Ale to nie jest tak że dzieci idą na swoje i zostawiają rodziców na pastwę losu, nie interesując się czy dają sobie radę czy już nie. Siostra, sama, też musiała jakoś zarabiać utrzymywać siebie, więc ja miałem obowiązek pomagać tak samo.

                A dobry wzorzec teraz ma dziecko.
                Ostatnio trzy tygodnie temu powiedziała mi: NIE CHCĘ ŻEBYŚ PRZYCHODZIŁ! A gdy zapytałem dlaczego - mówi - bo nie. W końcu mówi "OCZEPISZ SIE ODE MNIE CZY NIE"
                Dosłownie.
                • esteraj Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 13:41
                  Współczuję Ci w sprawie kontaktów z dzieckiem. Wyobrażam sobie jak musi być to dla Ciebie bolesne.
                  Na swoim blogu opisałeś właściwie dwa lata od 2006 do 2008. Jak długo mieszkaliście zanim wyjechałeś do innego kraju? Jak wyglądały do tej pory Twoje kontakty z córką?
                  Z tego co wyczytałam, to nie było Ciebie kiedy dziecko było malutkie. Zrozumiałam również, że nadal jesteś zagranicą. Chociaż sama nie wiem, bo jakoś się pogubiłam w tych Twoich opisach...

                  Czasami rzeczywiście nie wiadomo jaką taktykę podjąć w walce o dziecko i o sprawiedliwość. Gdy jesteś za dobry i ustępliwy może być to wykorzystywane przeciwko Tobie. Z drugiej strony agresja rodzi agresję.
                  Ustalaniem kontaktów i sprawiedliwością najlepiej niech się zajmie sąd.

                  Według mnie nie powinieneś oczerniać żony, choć wiem, że nie jest Ci łatwo, gdy sam czujesz, że niesłusznie Ciebie oskarżają.
                  W ten sposób właśnie udowadniasz sobie, że jednak można przestać kochać. Zachowanie Twojej żony zabiło Twoją miłość, a przecież przysięgałeś, że będziesz kochał ją do śmierci. Jeśli jednak chciałbyś mi zaprzeczyć, że nadal kochasz, to na pewno wiesz, że:

                  "Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą."

                  Czy te słowa pokrywają się z Twoim pojęciem miłości?

                  Przestałeś kochać, bo szukasz zemsty, chcesz napiętnowania za złamanie przysięgi. Czy Ty w tej chwili dochowujesz swojej?

                  "Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień".
                  • kara_mia Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 13:48
                    Czasami rzeczywiście nie wiadomo jaką taktykę podjąć w walce o dziecko i o sprawiedliwość.

                    czy wyście ludzie powariowali?
                    Jaka walka "o dziecko"? jak "sprawiedliwość"???

                    Dziecko to nie jest przyczółek mostu i o nie się nie walczy ani nie jest nieruchomością do podziału, żeby było sprawiedliwie!!!
                    PSIM obowiązkiem obydwojga rodziców jest zapewnić jak największy komfort dziecku w tych trudnych dla niego chwilach a nie dbać o własne D!
                    Chyba, że dziecko traktuje się jak poprzednio żonę : inwentarz ruchomy, który po urodzeniu stanowi własność rodzica.
                    Nawet się w takiej sytuacji dziecku nie dziwie, ze ci mówi: kiedy się wreszcie ode mnie odczepisz.



                    • esteraj Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 14:17
                      kara_mia napisała:

                      > Czasami rzeczywiście nie wiadomo jaką taktykę podjąć w walce o dziecko i o s
                      > prawiedliwość.

                      >
                      > czy wyście ludzie powariowali?
                      > Jaka walka "o dziecko"? jak "sprawiedliwość"???

                      Kara_mia, dlaczego tak się emocjonujesz?

                      Dobrze, przyznaję, powinnam napisać w walce o kontakty z dzieckiem.
                      Łapiesz za słówka, niepotrzebnie.

                      > PSIM obowiązkiem obydwojga rodziców jest zapewnić jak największy komfort dzieck
                      > u w tych trudnych dla niego chwilach a nie dbać o własne D!

                      Jakie masz propozycje dla Jasamala, który widzi, że dziecku wpajane są nieodpowiednie przekonania? Że uczy się je niechęci do własnego ojca? Że może kiedyś przedłoży się brakiem szacunku dla innych ludzi? Że może córka będzie już z góry uprzedzona do mężczyzn, co nie pozwoli jej na zbudowanie normalnego związku?

                      Kara_mia, czy jesteś przekonana, że Jasamale nie kieruje się innymi intencjami niż zaspokojenie własnego ego?
                      • kara_mia Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 14:26
                        Kara_mia, czy jesteś przekonana, że Jasamale nie kieruje się innymi intencjami niż zaspokojenie własnego ego?

                        Przekonana: nie, ale jak czytam jego posty to mam poważne przypuszczenia.
                        Może się mylę ( oby)
                        Czemu się emocjonuje?
                        Moje osobiste doświadczenia uczyniły mnie szczególnie wrażliwą na traktowanie dziecka jako inwentarza, którego obecność NALEŻY się rodzicu jak miska zupy.

                        Jakie masz propozycje dla Jasamala, który widzi, że dziecku wpajane są nieodpowiednie przekonania? Że uczy się je niechęci do własnego ojca?

                        Życ swoim życiem , dbać o siebie , o ile to możliwe - tak często jak córka będzie chciała - okazywać córce , że jest ona ważna dla ojca a jednocześnie jej ojciec jest dorosłym, zrównoważonym stabilnym emocjonalnie facetem, który nie potrzebuje do SWOJEGO szczęścia kontaktów z córka, ale jest dla niej wtedy kiedy ona tego potrzebuje.
                        Dziecko zawsze kocha oboje rodziców i jeżeli Jasamal w to nie wierzy, tylko potrzebuje okreslonego zachowania córki, żeby w tym go utwierdzić, to znaczy, ze jest zależny uczuciowo od swojej córki i powinien ON nad tym pracować.

                        • kara_mia Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 14:32
                          BTW mam również niejakie przekonanie, że ex traktuje dziecko tak samo - jak inwentarz - i "zabranie inwentarza" karze swojego byłego męża.
                          osobiście takie praktyki uważam za obrzydliwe.

                          mama szarpie dziecko i mówi "moja nierogacizna, bo ja urodziłam"
                          a ojciec ciągnie za postronek " moje i ma 3 dni w tygodniu pracować na moim poletku , głaszcząc moje tatusiowe ego!
                          - mam cie gdzieś rozwiodłam się z tobą i zabiorę ci to co do mnie należy - a dziecko to moja sztuka!
                          - nie twoja.. moja!!

                          Powiem krótko
                          FUJ

                      • jasamale Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 23:33
                        Wreszcie ktoś choć trochę stanął w mojej obronie, DZIĘKUJĘ smile

                        jeszcze raz powtarzam, nie chcę dziecka wyszarpywać na siłę, raczej poczekam, chciałbym ich zmusić ażebym miał wpływ na wychowanie dziecka i normalne kontakty z nim.
                        Prośby nie pomogą, już wiele razy probowałem
                        • braktalentu Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 13:09
                          "chciałbym ich zmusić ażebym miał wpływ na wychowanie dziecka i normalne kontakty
                          z nim".

                          Albo przez przypadek fatalnie zredagowałeś swoją potrzebę, albo naprawdę traktujesz ludzi przedmiotowo.
                          Co to znaczy "ICH ZMUSIĆ??
                          "Ich" to chyba o żonie i dziecku. Sądzisz, że jeśli jakimś cudem uda Ci się wywalczyć na przykład nakaz sądowy doprowadzenia dziecka do Ciebie przez żonę, to cokolwiek zmieni? Że będziesz miał jakikolwiek wpływ na wychowanie swojego dziecka dzięki przymusowi?
                          A jak rozumiesz wychowanie w ogóle?

                          Bo dla mnie wychowanie to przede wszystkim dawanie przykładu własnym życiem, słuchanie aż do drętwienia uszu i serca i stanie z wyciągniętą ręką - ZAWSZE w gotowości żeby ją podać dziecku (nawet jak ma 150 lat).
                          Jak chcesz ich zmusić, żebyś Ty dawał przykład własnym życiem, słuchał i był gotów wesprzeć swoje dziecko w każdych okolicznościach? Co "oni" mają z tym wspólnego? Wychowanie dotyczy postawy rodziców - nie dzieci.

                          Jakie działania Twojej byłej żony i dziecka byłyby dla Ciebie zadowalające? Co powinna zrobić była żona, a co dziecko żebyś poczuł, że masz wpływ na wychowanie dziecka?
                          • esteraj Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 13:29
                            braktalentu napisała:

                            > Bo dla mnie wychowanie to przede wszystkim dawanie przykładu własnym życiem, sł
                            > uchanie aż do drętwienia uszu i serca i stanie z wyciągniętą ręką - ZAWSZE w go
                            > towości żeby ją podać dziecku (nawet jak ma 150 lat).
                            > Jak chcesz ich zmusić, żebyś Ty dawał przykład własnym życiem, słuchał i był go
                            > tów wesprzeć swoje dziecko w każdych okolicznościach? Co "oni" mają z tym wspól
                            > nego? Wychowanie dotyczy postawy rodziców - nie dzieci.

                            A jak Braktalentu wygląda dla Ciebie dawanie przykładu przez ojca? Ma bezczynnie czekać aż dziecko dorośnie i czekać na cud, że pomimo wpajanych negatywnych przekonań o ojcu, zacznie dostrzegać jego właściwą postawę?
                            Co ma robić ojciec, kiedy każdy jego dobry gest i uczynek będą przedstawiane opacznie?

                            Ojciec chce zobaczyć dziecko, to powiedzą mu, że je nachodzi.
                            Kupi zabawkę, powiedzą, że za tania, albo nie w tym kolorze, albo nieużyteczna.
                            Będzie chciał przytulić, oskarżą o molestowanie.
                            Odpuści, powiedzą, że nie interesuje się dzieckiem.
                            Zabierze do lekarza, stwierdzą, że ten jest kiepski i powinien pojechać do innego.

                            Nie wiem, przykładów można mnożyć. Jeśli ktoś chce się czegoś uczepić, to się uczepi.

                            Przypomina mi się film "Tato" z Bogusławem Lindą.
                            Jeżeli Ty Braktalentu kojarzysz go sobie, to powiedz, co może zrobić ojciec w takiej sytuacji?
                            Niektóre kobiety są bezwzględne i zrobią wszystko, żeby odciąć dziecko od ojca, mało tego, nastawić je przeciwko niemu.
                            Co zrobić z taką bezsilnością?
                            Dlatego nawet rozumiem, że Jasamale użył słowa "zmusić", bo licząc na dobre chęci i na prawo, to można się przeliczyć.

                            Współczuję wszystkim ojcom, którzy są w podobnej sytuacji.
                            • braktalentu Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 17:25
                              Nie widziałam filmu z Lindą i nie mam pojęcia jaka jest sytuacja prawna Jasamale (czy odebrano Mu lub ograniczono prawa rodzicielskie, itp.). Nie wiem również w jakim wieku jest dziecko.
                              Oczywistym jest dla mnie, że aby móc wychowywać trzeba mieć kontakt i więź. I wydaje mi się, że ktoś kto pragnie wywiązać się ze swoich zobowiązań wobec dziecka nie zajmuje się wyliczaniem kwot z 2006 roku i stopniowaniem poziomu tortur wobec byłej żony, tylko skupia się na pytaniu "jak nawiązać kontakt i więź z dzieckiem, które ma mnie w dupie".
                              Ja, szukałabym sprzymierzeńców. Przy dzieciach przedszkolno szkolnych sprzymierzeńcem może być wychowawca / pedagog szkolny. Do dziecka w wieku szkolnym można pisać listy z zapewnieniami o miłości i gotowości do wysłuchania dziecka (DO WYSŁUCHANIA, nie do wychowywania). Esteraj, wyobraź sobie, że ktoś odcina Cię od najbliższej i najukochańszej istoty (najczęściej sami się odcinamy-sad ). Jestem pewna, że sama potrafisz wymyślić co najmniej 10 sposobów na złapanie kontaktu. I nie przekonuje mnie opowieść o złej matce. Zawsze jest jakaś teściowa, koleżanka, czy inne. Albo się chce za wszelką cenę, albo za określoną, albo wcale.
                            • ada828 Re: Witamy na nowej drodze życia! 15.02.12, 20:23
                              A ja nie wyobrażam sobie matki, która utrudnia spotkania z dzieckiem z ojcem, który:
                              - poświęca czas dzieciom, a nie wtłaczaniu im do głowy, jaka mama jest "straszna",
                              - z uśmiechem na twarzy odbiera i odprowadza dziecko do ich domu,
                              - stara się włączyć dziecko w swoje życie, oczywiście pomijając to co "nie-wychowawcze",
                              - wie, kiedy dziecku jest źle (jest chore, ma problemy z rówieśnikami) i stara się problemom zaradzić,
                              czyli stara się być rodzicem, a nie mszczącym się ex.
                              • jasamale Re: Witamy na nowej drodze życia! 15.02.12, 23:17
                                Nie opowiadam jaka mama jest straszna, przeciwnie mowię do niej że mamę trzeba kochać i szanować.
                                Ale też uważam że powinna poznać prawdę, chociaż to jeszcze za wcześnie, jeszcze jest za mała. Poczekam jeszcze dobrych parę lat.
                                Tymczasem prawdę powinni poznać sąsiedzi i krewni,
                                nie mszczę się
                                        • jasamale Re: Witamy na nowej drodze życia! 20.02.12, 02:11
                                          Po prostu dać się lubić.
                                          Jak żona, mąż chciałby ją kochać, lubić, ale ona robiła wszystko żeby nie dać się lubić.
                                          Bo czy lubiła byś kogoś, gdyby ktoś o byle co, czasem nawet nie wiedziałem z jakiego powodu, darł się na Ciebie, wieczne pretensje, i krzyki, i teściowie też zaczęli mówić że jestem do niczego, i zły. Chociaż starałem się jak mogłem.
                                          Lubiła byś takiego kogoś?????
                                          A przecież przed ślubem nie darła się, była miła, potrafiła zażartować, uśmiechnąć się.
                                          Więc potrafiła być taka.
                                          Ale po ślubie zaczęła uważać że cokolwiek powie, zrobi to ja i tak zostanę bo nie mam innego wyjścia, bo się z nią ożeniłem.
                                          A ja jeszcze raz powtarzam:
                                          WOLĘ POD MOSTEM, LUB NA DWORCU MIESZKAĆ NIŻ W TAKIM DOMU!
                                          • braktalentu Re: Witamy na nowej drodze życia! 20.02.12, 07:50
                                            Czy to znaczy, że żona nie doceniała Twoich starań?
                                            A może te Twoje starania były po prostu nie warte docenienia - wziąłeś to pod uwagę?

                                            Czy zostawioną żonie kwotę na życie uzgodniłeś z Nią wcześniej, czy po prostu uznałeś, że tyle macie to 1000PLN miesięcznie powinno Jej wystarczyć?

                                            Czy słuchałeś o co żona ma do Ciebie pretensje, wiesz o co Jej chodziło, czy uznałeś, że skoro jest niemiła to rozwiązywanie Jej problemów nie jest Twoją sprawą?

                                            Naprawdę sądzisz, że zachowywała się w opisany przez Ciebie sposób, bo wiedziała, że związany węzłem małżeńskim nie opuścisz Jej? Nadal uważasz, że opuszczenie Jej przez Ciebie byłoby dla Niej większym nieszczęściem niż życie z kimś w stanie ciągłego konfliktu?

                                            Nie bronię Twojej żony, ale zdumiewa mnie, że źródeł swoich frustracji wciąż poszukujesz poza sobą. Gdyby nie teściowie i żona Twoje małżeństwo byłoby sielanką. Ale wiesz, w każdym małżeństwie jest jakaś żona i jacyś teściowie.

                                            Naprawdę myślisz, że żona zachowywała się w taki sposób, bo wiedziała, że związany węzłem małżeńskim Jej nie opuścisz?
                                            • jasamale Re: Witamy na nowej drodze życia! 20.02.12, 22:15
                                              Nie uzgadniałem kwoty, zostawiając pieniądze, powiedziałem jej że gdyby się dała kochać, lubić wszystko byłoby zupełnie inaczej, powtórzyłem jej to jeszcze parę razy przez telefon gdy dzwoniłem.

                                              Czasami to nawet nie wiedziałem o co ma pretensję, taka rozmowa zapamiętana przeze mnie bardzo dobrze:
                                              pytam się - o co Ci chodzi, czy możesz mi wyjaśnić? - ty wiesz dobrze o co -
                                              ale powiedz bo właśnie że nie wiem, o co Ci chodzi??? - ty wiesz dobrze o co -
                                              i tak kilka razy, w końcu nie wytrzymałem i pchnąłem ją na łóżko że sobie usiadła, nie uderzyłem tylko pchnąłem, zerwała się i pobiegła na dół do rodziców z wiadomością że ją biję. Przychodzi jej matka i mówi do mnie: - słyszałam że się kłócicie, ale ja córki bić nie pozwolę. - ależ ja jej nie biję - mówię - przyszła do mnie i mówi że ją uderzyłeś -mówi jej matka, tłumaczyłem się z 10 minut w końcu poszła.

                                              Tak, tak właśnie uważam, zaczęła uważać że nie mam innego wyjścia.
                                              Przecież przed ślubem ani razu się na mnie nie wydarła, w ten sposób, przez dwa lata, a po ślubie....
                                              trwając tam nadal chyba bym w końcu w łeb sobie strzelił albo nie wiem co,
                                              cokolwiek zrobiłem było źle, ja podobno tak śmierdziałem że jak się z tamtąd wyprowadziłem to trzeba było cały dom wietrzyć,

                                              A gdzie mam szukać, robiłem co mogłem żeby utrzymać to małżeństwo, są takie kursy dla trudnych małżeństw, chciałem żebyśmy poszli, nic z tego nie pójdzie, znalazłem artykuły różne, - zobacz jak ludzie żyją - mówię, to oddała mi wszystko, spakowała do worka i powiedziała że LUDZIE NIE ZYJĄ ZE SOBĄ ALE NA DZIECI PŁACĄ!!!

                                              Więc płacę, jest jak chciała

                                              • kami_hope Beznadziejny przypadek 21.02.12, 21:11
                                                Czasami to nawet nie wiedziałem o co ma pretensję, taka rozmowa zapamiętana przeze mnie bardzo dobrze:
                                                pytam się - o co Ci chodzi, czy możesz mi wyjaśnić? - ty wiesz dobrze o co -
                                                ale powiedz bo właśnie że nie wiem, o co Ci chodzi??? - ty wiesz dobrze o co -
                                                i tak kilka razy, w końcu nie wytrzymałem i pchnąłem ją na łóżko że sobie usiadła,


                                                Acha, czyli jak nie wiesz o co komuś chodzi, to wtedy popychasz. Nieźle. Powinnam się cieszyć, że dzieli nas wirtualna odległość, bo w razie jakby odpowiedź nie podpadła, to bym musiała sobie „usiąść”.
                                                Ja to widzę, że Ty jesteś gość co ma sadystyczne zapędy. Jak nie pójdziesz po rozum do głowy to skończysz w zakładzie penitencjarnym. Jeśli nie o przemoc lub stalking, to o niepłacenie alimentów.
                                                Śmiać mi się chciało z tego jak podzieliłeś wspólne pieniądze z wesela, gdzie uznałeś jej połowę jako prezent od siebie. Prezent to by był jakbyś podzielił się z nią swoją częścią, a nie jej.

                                                A i jeszcze to:
                                                powiedziałem jej że gdyby się dała kochać, lubić wszystko byłoby zupełnie inaczej,

                                                - Klasyczny szantaż emocjonalny (manipulacja!). A najdziwniejsze jest to, że Ty uważasz manipulację jako zupełnie normalną formę komunikacji.
                                                Ręce załamuję i uważam, że to co wypisujesz podpada pod kat. „beznadziejny przypadek”.

                                                • jasamale Re: Beznadziejny przypadek 21.02.12, 21:56
                                                  Czasami mam wrażenie że na tym forum, w całym tym internecie ileś tam procent ludzi, dość znaczny to właśnie takie beznadziejne przypadki smile
                                                  wszystko interpretują po swojemu, to indywidualiści smile

                                                  Gdybyś miała nerwy napięte jak postronki, gdyby ktoś przez ponad rok darł się Ciebie, miał ciągle jakieś pretensje, czasami nawet ciężko było zgadnąć o co chodzi, ile byś tak wytrzymała???

                                                  Skąd wiesz która była czyja połowa? smile przecież ja swoją połowę jeśli tak rozumujemy też wydałem na nasze wspólne małżeństwo, między innymi kupiłem meble, łóżko

                                                  Szantaż emocjonalny??? Niech Ci będzie.
                                                  To co radziłabyś mi kami?
                                                  prośby, gniew, żadne argumenty nie pomagały, próbowałem już wcześniej wiele razy

                                                  • kami_hope Re: Beznadziejny przypadek 21.02.12, 22:47
                                                    > wszystko interpretują po swojemu, to indywidualiści

                                                    I co Cię w tym dziwi? Każdy ma swój rozum i wg. siebie osądza. Szczęśliwie czasy totalitaryzmu, monokracji itp. minęły (i mijają, tam gdzie jeszcze są). Rozumiem, że osobie z Twoimi inklinacjami trudno się odnaleźć w innym systemie niż autokratyczny.

                                                    > Skąd wiesz która była czyja połowa?

                                                    Ło boziu, Ty na serio?! Połowy są równe co do wartości. Ty swoją połowę rozdysponowałeś wg. swojej potrzeby i ona swoją połowę rozdysponowała wg. swojej. (Miała też 3000 zł z wesela (na wesele dostaliśmy około 6700 zł, część pieniędzy się rozeszło kupiłem nowe meble, chwile też nie pracowałem, mniej więcej połowa się rozeszła na różne wydatki, z resztą trzeba było coś zrobić, włożyłem na konto. [cut] I jak wyjeżdżałem za granicę 09.01.2006 to jej mówiłem że ma 3000 zł i dodałem jeszcze 250 zł. I powiedziałem że jakby się dała kochać to by wszystko było inaczej. Za te pieniądze kupiła sobie samochód Tico,) Ty kupiłeś co chciałeś i ona kupiła co chciała. Może nie musiałaby kupować sobie samochodu Tico, gdybyś dał kluczyki do swojego samochodu jej, a nie koledze. Wspominałeś coś o wspólnocie małżeńskiej. Jak się ma to prawo odnośnie powierzenia samochodu koledze?
                                                    Raz, że ustanawiasz SAM jakieś zasady, i oczekujesz by inni te same zasady podzielali i przestrzegali.
                                                    Dwa, że SAM tych zasad się nie trzymasz.

                                                    > Szantaż emocjonalny??? Niech Ci będzie.

                                                    Niech mi będzie? To znaczy co, zgadzasz się, czy nie? Chcesz spróbować manipulacji na mnie? Dobre…
                                                    Tak, to klasyczna manipulacja, tzw. szantaż emocjonalny: jak mi dasz to i to, to ja ci dam to i to lub jeśli nie zrobisz tego i tego, to ja ci nie dam tego i tego – innymi słowy: jeśli ktoś nie zrobi tego, co jest oczekiwane to spotka go kara.

                                                    > To co radziłabyś mi kami?

                                                    Zgłosić się na terapię DDA.
                                                    Zrozumieć i pogodzić się z tym, że to małżeństwo się skończyło.
                                                    Zacząć żyć samemu i pozwolić żyć innym.
                                                    Przestać szarpać się o dziecko!
                                                    Dojrzeć…
                                                    … zrozumieć obowiązki wynikające z rodzicielstwa (w tym, obowiązek alimentacyjny) i zacząć wprowadzać w życie zdrowe zachowania i tworzyć zdrową relację z córką.
                                                  • kami_hope Re: Beznadziejny przypadek 22.02.12, 00:15
                                                    kino (domowe wink ) jest to i chipsy i drink jest

                                                    Zmęczona, jeśli to Twoje znajome klimaty, to przyjmij ode mnie najgłębsze wyrazy współczucia. Wypiję toast za szczęśliwe zakończenie Twojej udręki.
                                                  • jasamale Re: Beznadziejny przypadek 23.02.12, 00:12
                                                    To do tego czasu miałem niezdrowe relacje z córką???
                                                    Przed około pół rokiem, bo teraz to tak ją zbuntowali że jak przyjdę to nawet się dziecko nie odzywa do mnie. Ale jeszcze parę miesięcy bawiliśmy się w najlepsze.
                                                    Czyli?????

                                                    Ja nic innego nie chcę, nie liczę już na tamto małżeństw, chcę tylko dziecko.
                                              • a_ja_zawsze_w_drodze Re: Witamy na nowej drodze życia! 21.02.12, 22:23
                                                jasamale napisał:

                                                > Nie uzgadniałem kwoty, zostawiając pieniądze, powiedziałem jej że gdyby się dał
                                                > a kochać, lubić wszystko byłoby zupełnie inaczej, powtórzyłem jej to jeszcze pa
                                                > rę razy przez telefon gdy dzwoniłem.

                                                CZYTAJ: przepiszcie na mnie dom

                                                > bo właśnie że nie wiem, o co Ci chodzi??? - ty wiesz dobrze o co -
                                                > i tak kilka razy, w końcu nie wytrzymałem i pchnąłem ją na łóżko że sobie usiad
                                                > ła, nie uderzyłem tylko pchnąłem,

                                                no ludzki pan, zamiast skatować by trafiła do szpitala tylko pchnął na łóżko. nie uderzył tylko pchnął. ojciec bił a matka potulnie to znosiła. cudowny ojciec. a tu żona i teściowa zamiast docenić, że nie pobił tylko pchnął pretensje mają. jakieś chore. no nie? i domu łaskawcy nie oddały. jakieś chore. psychiatra by sie im przydał.
                                                łaskawca artykuły różne znalazł, ale nic z nich nie zrozumiał i tu na forum nic nie zrozumiał.
                                                chwałą bohu, ze matka trzyma córkę z dala od pana, bo pan by ją przecież nauczył, że jej rolą jest bycie kornym podnóżkiem i gdy (rzecz jasna gdy dorośnie_) mąż ją będzie katował, to winna mu jeno wdzięczność. obrzydliwe do wypęku.

                                        • yoma Re: Witamy na nowej drodze życia! 21.02.12, 16:09
                                          > Ależ przecież pisałem ile zostawiłem, naszych wspólnych pieniędzy

                                          A teraz proszę o uzasadnienie, dlaczego w żaden sposób (bo 250 zł na 7 miesięcy to kpiny, nie sposób) nie dołożyłeś się do utrzymania dziecka, uznając, że powinni je utrzymywać wasi goście weselni.
                  • jasamale Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 23:26
                    nie oczerniam jej, to co napisałem na blogu to są fakty, nie ma tam słów krytyki, starałem się żeby nie było,
                    musiałem jednak wyrazić swoje zdanie w odpowiedzi na niektóre pisma, z Sądów, kościelnego i cywilnego.

                    Uważam że z przysięgi mnie zwolniła pani żona, powiedziała że mnie nie chce, żebym sobie poszedł, że mogę sobie założyć nową rodzinę jej żebym tylko płacił alimenty.
                    Więc jest jak chciała, płacę,
                    nie chcę się mścić, zniknę z jej życia, z jej widoku, chcę tylko dziecko.

                    Szkoda mi jej, ale takie sobie życie wybrała, nie będę jej na siłę za sobą ciągnął, jeśli nie chce, małżeństwo żeby było trzeba dobrej woli dwóch osób, a nie tylko jednej.
                  • jasamale Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 00:08
                    Wyjechałem w styczniu 2006 na 3 miesiące tylko, ale ponieważ między czasie dostałem pozew o alimenty zostałem tam 7 miesięcy. Wróciłem i rozmówiłem się z żoną, powiedziała że mnie nie chce. Wyjechałem ponownie, ale praktycznie co miesiąc byłem w Polsce żeby widzieć malotkę,
                    kupowałem bilety z wyprzedzeniem 2-3 miesiące żeby było taniej, nic nie zarobiłem bo kto się zgodzi zatrudnić tak że 3-4 tygodnie pracujesz a potem mówisz że sorry ale musisz jechać na chwilę do Polski i nie będzie Cię tydzień.
                    Ja przepracowałem tak 3 lata prawie, w Anglii. W jesieni 2008 roku wróciłem na stałe. Od tamtego czasu próbuję się tu w Polsce odnaleźć.
                    • yoma Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 10:10
                      > > Wyjechałem w styczniu 2006 na 3 miesiące tylko, ale ponieważ między czasie dost
                      > ałem pozew o alimenty zostałem tam 7 miesięcy.

                      No rzeczywiście, baaardzo rozsądny, kochający tatuś. Ale się zemściłeś na byłej, ale jej w pięty poszło!
                      • jasamale Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 21:53
                        To nie z zemsty, nie chcę się mścić, teraz też nie, chcę tylko żeby znano prawdę.
                        Byłem tak rozżalony że przegapiłem bilet, potem znalazłem pracę, żeby nie myśleć zająłem się pracą, Postarałem się o urlop jak najszybciej i przyjechalem
                        • yoma Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 22:15
                          Biedactwo, samolot mu uciekł i nie mógł na dziecko [dziecko! podkreślam po raz trzeci] pieniędzy przelać. A potem jakoś tak samo wyszło, Wysoki Sądzie. A poza tym zostawiłem im całe 250 zł, więc o co chodzi?

                          Żałosny jesteś.
            • kara_mia Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 09:25
              Nie rozumiem jak można przestać kochać????
              normalnie,
              zwykle zwykli ludzie jak są w związkach traktowani jak świeżo kupiona lodówka na gwarancji, przestają kochać .
              Ci mniej zdecydowani próbują "łatać dziurawa skarpetkę" i wchodzą w romans, Ci mądrzejsi lub bardziej zdeterminowani od razu uczciwie mówią "wypad".
              O miłość się dba, jak się nie dba to on a się kończy.
              To, ze ty piszesz, że ty dbałeś o miłość żony nic nie znaczy.
              Znaczy tylko to co ona widział i dostawała od Ciebie.
              nie podobało jej się to odeszła.
              ( PS jak tak czytam twoje posty nawet ja trochę rozumiem, nie rozumiem natomiast dlaczego za ciebie wyszła)




            • braktalentu Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 14:20
              Bycie ojcem, lub mężem to nie tylko kwestia miłości, ale podjętych zobowiązań (w ramach ustalonych prawem i zasadami życia społecznego). Ja absolutnie rozumiem chęć naznaczenia osób nieodpowiedzialnie podchodzących do samodzielnie wybranych ról (żona, matka/ mąż, ojciec). Bo o ile w moim przekonaniu można się odkochać, to ciągnie się podjęte zobowiązania do czasu renegocjacji warunków umowy (małżeństwo rozwiązane przez rozwód), lub do czasu naturalnego wygaśnięcia zobowiązania, co w przypadku roli ojca następuje dopiero po śmierci (a i tu niektórzy nie dopatrują się końca i zostają rodzicami zza grobu).

              Daleka jednak jestem od oznaczania ludzi, a nawet ich karania. Wystarczy mi obrzydzenie własne i ostracyzm, który stosuję rezygnując ze znajomości z ludźmi, którzy lekceważą swoje zobowiązania. Cóż z tego, że gównianego ojca, z którym dzieci nie chcą mieć do czynienia (a w moim przekonaniu za więź dziecko - rodzic odpowiedzialność ponosi dorosły) naznaczę wypalonym znamieniem? Ani dziecku nic z tego nie przyjdzie, ani żadnej naiwnej przed związaniem się z padalcem nie uchronię. Wolę iść w stronę sprawiedliwości naprawczej. Nie chcesz lub nie potrafisz dotrzymać warunków zobowiązania - zapłać pokrzywdzonym za wyrządzone szkody - np. dziecku za bycie kiepskim ojcem (pamiętaj, że to ono jest jurorem w tej konkurencji) tatuś funduje psychoterapię.
              Małżonek, który ponosi winę za złamanie warunków kontaktu buli kasę za straty różnorakie temu bez winy (to łatwo ustalić w przypadku orzekania o winie przy rozwodzie).

              Śmierć, tortury, oznaczanie ogniem kojarzy mi się z przebrzmiałymi metodami. Niesiony przez cywilizację brak agresji fizycznej i przemocy psychicznej (bo jednak z epoki na epokę jest jej coraz mniej) to dla mnie bardzo pozytywna jakość. Nie chciałabym wracać do stanu prawnego, w którym okalecza się ludzi fizycznie i trwale.

              Dodam też, że na Twoim miejscu zastanowiłabym się nad istotą rodzicielstwa, bo ja po takim tekście usłyszanym od własnego dziecka więcej czasu poświęciłabym na analizowanie swoich zobowiązań wobec dziecka, niż na zobowiązaniach dorosłej kobiety względem mnie.
              • jasamale Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 23:07
                Do karania śmiercią bym się nie posuwał, ani tortur. Ale wiezienie z pracą o chlebie i wodzie powinno być, i trochę batów porządnych na tyłek też.
                Za karą finansową jestem jak najbardziej za.

                A w jaki sposób mogę zwiększyć swój wpływ na dziecko? Analiza zobowiązań? Przecież muszę się dostosować do tego na co mi pozwolą.
                A ostatnio nie pozwalają na wiele, przecież się nie będę bił z nimi, i to jeszcze przy dziecku.
                Nie chcę dziecka wyszarpywać na siłę. Chciałbym żeby to się odbyło powoli, spokojnie, dla dziecka bezstresowo.
      • tricolour Nie ma w przysiędze nic niezrozumiałego... 12.02.12, 09:40
        ... masz nawet okazję zapytać forumowych nowożeńców z jaka intencją składają zwykłe ślubowanie cywilne. Czy jest to intencja warunkowa, czy też jej głębszym zamysłem jest trwanie bez wyraźnego celu w postaci rozstania, rozwodu itp - po grób?

        Podważają sens przysięgi kościelnej szczególnie ci, którzy ją złamali, a szczególnie gdy nie z ich winy związek padł. Tyle, że nie ma obowiązku składania przysiąg (a już szczególnie niezrozumiałych, wątpliwych), a wiara jest kwestią codziennego wyboru więc decydując się na ślub kościelny bierzemy na siebie i konsekwencje takiej decyzji.

        Wniosek jest zatem prosty: to nie przysięga jest bez sensu, bo sens jest jest jasny: trwały związek. Nikt też nie zmusza do dobrowolnego składania "niezrozumiałych przysiąg, które KK wymyślił by wprowadzać w błąd". Kandydaci na małżonków sakramentalnych stosowną formułą PROSZĄ o sakrament. Przecież ksiądz nie lata po ulicy i nie pęta ludzi siłą do gardła wciskając śluby.

        "W Biblii również znajduje się przestroga przed składaniem przysiąg" - przecież w małżeństwie nie o przysięgę chodzi.
        • kowalka33 Re: Nie ma w przysiędze nic niezrozumiałego... 12.02.12, 17:18
          Dokładnie, po pierwsze nowożeńcy proszą o sakrament, poza tym tak naprawdę przysięgamy sobie samemu ze kochać będziemy,ze nie opuścimy w zdrowiu i chorobie i tylko prosimy Boga by nam w tej przysiędze dopomógł. Ogladałam ostanio film ze ślubu kuzynki i nie ma nic piekniejszego od slubu kościelnego i tego momentu gdy ksiądz wiąze ręce stułą ....
          • argentusa Re: Nie ma w przysiędze nic niezrozumiałego... 12.02.12, 17:40
            kowalko, warto dopisać, że dla Ciebie nie ma nic piękniejszego smile
            Uwierz mi znam kilka piękniejszych spraw. Dla mnie. Ale automatycznie nie uważam, że inni mają tak samo.
            Dla mnie ślub sakramentalny nie ma znaczenia. Wiem jednak, że są ludzie, dla których ma.
            Ludzie są różni.
            Ar.
            • tricolour To warto by się jeszcze zastanowić... 12.02.12, 23:18
              ... co w ślubie sakramentalnym nie ma dla Ciebie znaczenia. Czy tylko zewnętrzna oprawa w postaci rytuału w kościele czy może jego merytoryczna istota?

              Bo merytoryczna istota opiera się o uczciwość, miłość, oddanie, jednię, zaufanie, nadzieję, rodzicielstwo itp. Tak sobie myślę (choć mogę się mylić), że jednak zależy Ci na tych wymienionych atrybutach sakramentu małżeństwa. Gdyby tak było, to mogłoby się okazać, że jak najbardziej zainteresowana jesteś całą subtelną istotą sakramentu... no tak sobie gdybam.
              • argentusa Re: To warto by się jeszcze zastanowić... 13.02.12, 09:30
                Tri ja się odniosłam do słów kowalki, która napisała, że oglądała tę przysięgę i księdza ze stułą.
                Wartości wartościami, ale ja je cenię bez względu na to czy to ślub świecki, czy sakramentalny. Co do istoty - masz rację, to ważne dla mnie. Z tym, że jednoczesnie uważam, że bezkrytyczna wiara w przysięganie do grobowej deski w dzisiejszym świecie może być po prostu nieporozumieniem.
                Żeby nie było, mam nadzieję, że z Obecnym to tak do śmierci: w zdrowiu i chorobie, na dobre i gorsze, w zamożnosci i biedzie.
                Ar.
                ps. i wiem, ze oczekiwanie od związku, że będzie przynosił jedynie przyjemnośc jest z góry skazane na klęskę. Akcpetuję i wybrałam jednak związek. Nie sakramentalny jednak.
    • anbale Re: Witamy na nowej drodze życia! 12.02.12, 20:11
      jasamale napisał:
      > Ale czy dziś prawo w tej materii nie jest zbyt za bardzo liberalne, łaskawe?
      > W niektórych krajach za odejście od współmałżonka, współmałżonki (co równa się
      > ze zdradą) grozi nawet kara śmierci. My jesteśmy przecież w Europie, oazie woln
      > ości, tolerancji, postępu społecznego.
      > Wydaje mi się że sądy powinny badać każdą sytuację rozwodową. Jeżeli to on odch
      > odzi od niej, nie dba o rodzinę, jest jego wina, powinien ponieść surowe konsek
      > wencje, z karą więzienia, napiętnowania publicznego włącznie, alimenty to za ma
      > ło.

      No wyobrażam sobie tą krainę szczęśliwości z nienawidzącymi się nawzajem ludźmi żyjącymi pod jednym dachem ze strachu przed wtrąceniem do lochu i z utęsknieniem oczekujących śmierci partnera, jako jedynej możliwości uwolnienia się od niego...Ty nie rozumiesz jednej rzeczy: drugiego człowieka nie można do niczego zmusić. Owszem, jedynie pod grożbą srogiej kary można czasem złamać. Ty potraktowałeś małżeństwo jak kontrakt, podpisanie aktu własności- i stąd twoje pomysły z penalizacją próby wycofania się drugiej strony z niego...
    • kara_mia Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 00:05
      dziś wiem że On nas kochał, tylko alkohol był silniejszy od niego.

      Zgadzam się z Toba…
      Taki alkohol jak założy podwójnego nelsona, skopie po nerach, to człowiek choćby nie wiem jak silny musi upaść.
      A jak to nie pomoże , to alkohol potrafi wykręcić ręce i przemocą się wlać do gardła…
      Nie ma mocnych, żadna w tym odpowiedzialność biednego człowieka, którego dopadł przebrzydły alkohol…
      Znam okrutne przypadki kiedy biedny człowiek został zaatakowany przez CIEPŁY alkohol wysokoprocentowy no i po prostu musiał go wypić.
      Żal mi tych biednych, niczemu niewinnych ludzi.
        • emilia.nowa Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 10:08
          Jasamale posłuchaj dziewczyn. One dobrze piszą.
          Ty patrzysz na swoją sytuację tylko z jednej strony. One patrzą na to z innej perspektywy.
          W Twoim innym wątku Zmęczona napisała długi post po przeczytaniu Twojego bloga.
          Przeczytaj go koniecznie, przeanalizuj.
        • kara_mia Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 10:37
          zostałam wychowana w moim zdaniem słusznym przekonaniu, że to jednak człowiek decyduje o swoim życiu - choćby w tym małym zakresie , w którym ma wpływ .
          Należy do tego ilość spożywanych pokarmów i napojów.
          To nie alkohol ( czy inna używka ) jest silniejszy, tylko z jakiejś przyczyny człowiek podejmuje decyzje, żeby w ten sposób ( np pijąc) radzić sobie ze swoimi problemami.
          Oczywiście wraz z upływem czasu picie przeradza się w nawyk, następuje degradacja komórek nerwowych człowieka - i coraz większy kłopot , żeby nawyk picia zmienić.
          nie ma to nic wspólnego z tym, że używką jest silniejsza od człowieka , używka nie ma żadnej siły.
          człowiek podejmuje decyzje i ponosi ich konsekwencje.
          mój sarkazm był jak najbardziej na miejscu.

    • yoma Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 13:56
      A mnie zastanawia, że tego nikt do tej pory nie zauważył:

      > nie chce żyć z Tobą. Tylko na dziecko masz płacić.
      > Samej będzie ci lepiej, jeszcze jak masz dziadków, przecież pomogą, a alimenty i tak dostaniesz.
      > ale ona odchodzi i liczy tylko na alimenty, [cut] powinna ponieść takie same surowe konsekwencje swej decyzji i zero alimentów.

      Jasamale, do tej pory nikt ci nie powiedział, że alimenty są dziecka? Tego dziecka, które tak strasznie kochasz ponoć?
      • jasamale Re: Witamy na nowej drodze życia! 13.02.12, 23:58
        Dla dziecka?
        To dlaczego jak zostawiłem jej 3000 zł na dziecko i pojechałem za granicę na 3 miesiące tylko, to kupiła sobie samochód za to a mnie podała do sądu że nie płacę na dziecko.
        To tak się robi????

        Ja się nie ożeniłem po to aby płacić alimenty.

        Wiele osób wiedząc że nie dostanie alimentów nie zdecydowało by się na rozwód.
        Jeśli On kocha, łoży na dziecko, pracuje dla rodziny, troszczy się o tę rodzinę a Ona odchodzi uważam że NIE POWINNA DOSTAĆ ALIMENTÓW! Tylko 100 BATÓW NA TYŁEK!!!!
        • zmeczona100 Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 00:11
          > Dla dziecka?
          > To dlaczego jak zostawiłem jej 3000 zł na dziecko i pojechałem za granicę na 3
          > miesiące tylko, to kupiła sobie samochód za to a mnie podała do sądu że nie pła
          > cę na dziecko.
          > To tak się robi????

          Dodaj do tego, że masz jej za złe, że przez 5 miesięcy po porodzie nie pracowała.
          Czyli założyłeś, że za 1000 zł utrzymają się obydwoje, tj. żona i Wasze dziecko...

          > Wiele osób wiedząc że nie dostanie alimentów nie zdecydowało by się na rozwód.

          hehehhhee, zamiast pleść takie androny, to lepiej poczytaj sobie KRiO (lepiej późno, niż wcale).

          O tak, ukarać dziecko za to, że matka wyszła za mąż za dziecko emocjonalne...To dopiero jest dojrzałość.
            • zmeczona100 Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 22:48
              jasamale napisał:

              > Ależ przecież nie mam jej za złe że po porodzie nie pracowała.

              cyt.:
              "Czy moja żona poniosła większe lub co dołożyła w ciągu tych pięciu miesięcy od urodzenia się dziecka 31.08.2005 do 09.01.2006 kiedy to wyjechałem za granicę?"

              "Chętnie zajmę się dzieckiem i nie będę miał krzywdy niech tylko moja żona pójdzie zarobić i przyniesie do domu pieniądze".

              "Poniżej przedstawię sumę poszczególnych wydatków które poniosłem w ciągu tylko pięciu miesięcy (miesiąc przed urodzeniem się dziecka do koń- ca grudnia kiedy to po nowym roku 2006 wyjechałem za granicę).
              1. Wyprawka dla dziecka (wózek, inne przybory, kosmetyki) – niecałe------------1000 zł.
              2. Chrzest, ja dałem 150 zł, moja żona 50 zł -------------------------150 zł.
              3. Fotelik samochodowy dla dziecka -----------------------------------213 zł.
              4. Szczepienia dziecka - 103 zł (pierwsze szczepienie, zostawiłem
              też dalsze 250 na następne szczepienie, miało kosztować 117 zł,
              reszta na ewentualnego lekarza prywatnego gdyby zaszła taka
              potrzeba, lub na lekarstwa, razem więc----------------------------353 zł.
              5. Prywatne badania lekarskie USG wykonane w Rzeszowie na
              ul. Szopena, „Medyk” Niepubliczny ZOZ----------------------------100 zł.
              6. Płatne badania moczu (kilka razy) --------------------------------------20 zł.
              7. Drobne wydatki na przykład na lekarstwa, mleko, pampersy itp.,
              (dość dużo z tych wydatków ponosiła żona, ale ja też kupowałem –
              ----------------------------------------------------------------------------------400 zł.
              8. Paliwo do samochodu i serwis. Gdzie trzeba było pojechać to
              jechałem, z pracy nieraz się zwalniałem. Jeździłem do lekarza z
              dzieckiem, do sklepu, na badania, do szczepienia, zależnie od
              potrzeby.
              Wszystkie te koszty ja ponosiłem.-----------------------------------800 zł.
              Razem około 3036 zł."

              Trzy tysiące- łącznie z wyprawką, fotelikiem samochodowym i kosztem serwisowo- paliwowym... To na dziecko; ciekawe, z czego utrzymywała się żona i kto ponosił pozostałe koszty utrzymania dziecka...

              Ktoś tu się dziwi, dlaczego wniosła żona o alimenty??

              " (...) poprosiłem mojego przyjaciela (On jest lepszym kierowcą niż ja) o przysługę. Zostawiłem mu samochód i telefon i poprosiłem go że gdyby moja żona zadzwoniła to żeby ją podwiózł do lekarza z dzieckiem lub gdziekolwiek gdzie będzie chciała. Po przyjeździe wszystko bym uregulował. Wiedziała o tym, wystarczyło zadzwonić, nie skorzystała ani razu".
              No tak, baba wiadomo, jaki kierowca; jeszcze by zadrapała samochód, albo uszkodziła w inny sposób- dlatego na Twój samochód nie zasłużyła po prostu. Sorry, ale nie przyszłoby mi do głowy zostawiać telefon i samochód komuś obcemu i w ten sposób po pierwsze ograniczać możliwość skorzystania z niego, no i zostawić kogoś w roli sługi na każde zawołanie.

              Ja chrzanię.
        • yoma Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 10:16
          Wiesz co? Jak cię tak czytam, to twój główny problem leży w tym, że wybrałeś zły kraj zamieszkania. Powinien być Katar, ewentualnie Emiraty. Tylko jest ten mały szkopuł, że tam w razie rozwodu musiałbyś oddać byłej cały jej posag razem z odsetkami.

          Przyznaj wreszcie przed Bogiem i ludźmi, a przede wszystkim przed samym sobą, ze chodzi ci o te alimenty parszywe, które się przewijają w każdym twoim poście. No jak ona śmiała pozwać cię o alimenty, zdzira!

          Tylko wiesz co? To dziecko cię pozwało. Była wystąpiła tylko w imieniu dziecka, które samo nie ma zdolności do czynności prawnych.
        • yoma Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 13:41
          Wypowiedź 1:

          > zostawiłem jej 3000 zł na dziecko i pojechałem za granicę

          Wypowiedź 2:

          > Miała też 3000 zł z wesela (na wesele dostaliśmy około 6700 zł, część pieniędzy się rozeszło kupiłem nowe meble, chwile też nie pracowałem, mniej więcej połowa się rozeszła na różne wydatki, z resztą trzeba było coś zrobić, włożyłem na konto. [cut] I jak wyjeżdżałem za granicę 09.01.2006 to jej mówiłem że ma 3000 zł i dodałem jeszcze 250 zł. I powiedziałem że jakby się dała kochać to by wszystko było inaczej. Za te pieniądze kupiła sobie samochód Tico, a mnie podała do sądu o alimenty, że nic nie daję na dziecko.

          Łaskawca. Zostawił żonie z niemowlęciem 250 zł na 7 miesięcy, ludzki pan!
            • yoma Re: Witamy na nowej drodze życia! 15.02.12, 18:59
              Właśnie. A nie dziecka. Na utrzymanie dziecka łaskawca raczył przeznaczyć 250 zł na siedem miesięcy, a teraz płacze, że mu się krzywda dzieje. Już nie mówiąc o tym, ze z tych prezentów ślubnych ponad połowę byłeś uprzejmy przeputać.

              A nawet gdybyś zostawił 3250 i 7 gr, to twoim zdaniem dziecko powinno przez te siedem miesięcy żyć z tego jak pączek w maśle? Jeszcze raz powiem, jesteś żałosny.
    • zmeczona100 Jasamale 14.02.12, 00:15
      To jest mój ostatni post do Ciebie. Po prostu nie ma sensu więcej pisać.
      Jak Cię czytam, to... tragedia.
      Mój 15-letni syn bardziej nadaje się na męża, niż Ty...
    • esteraj Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 12:54
      Jasamale, ciągle w swoich wątkach upierasz się przy tym, że gdy raz złożyło się przysięgę małżeńską to powinno się w niej wytrwać pomimo wszelkich niedogodności.

      Podejrzewam, że jesteś osobą wierzącą, zatem przytoczę Ci przykłady z Biblii, a raczej z życia Chrystusa. Zauważ, że Jezus łamał wiele praw ustanowionych jeszcze za czasów Mojżesza.
      Nie wolno było np. uzdrawiać w szabat; faryzeusze mięli do niego pretensje, że jego uczniowie zrywali kłosy zboża w święto; pozwalał jeść "nieczyste" pokarmy, rozmawiał z celnikami...
      Zobacz, do czego to doprowadziło. Czy Ty też byłbyś wśród tych, którzy ukrzyżowali Chrystusa?
      Chrystus chciał powiedzieć, że nie człowiek jest dla prawa, tylko prawo dla człowieka.
      Nie można przedkładać krzywdzących zasad nad dobro człowieka.

      Nie można kamieniować czy zamykać w więzieniach ludzi, którzy zrezygnowali z małżeństwach, w których nie byli szczęśliwi.

      • jasamale Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 22:20
        Owszem jest wiele dziwnych praw, czasami prawa te ewoluowały i przekształcały się w rożne absurdy.
        Jednak przyznasz że są prawa uniwersalne, sakramenty których nie wolno nam modyfikować!
        Jak by ten świat wyglądał gdyby ludzie sami modyfikowali sobie Boże prawa, lub interpretowali je według własnego widzimisię?
    • yoma Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 13:32
      Jasamale

      ty to pisałeś poważnie czy w pijanym widzie?

      > Był jeszcze jeden poważny zgrzyt przed samym weselem. Kiedy to zakup alkoholu należał do mnie ale teść na siłę sugerował że jego goście (z jego strony) nie będą pili spirytusu który ja chciałem kupić i który tradycyjnie przygotowuje się na wesela. On wolał gotowy alkohol ze sklepu czyli wódkę.
    • kara_mia Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 15:05
      Nie wiem gdzie takie coś wyczytałaś??? Nie wyszarpuję dziecka na siłę, podkreślałem to już wiele razy.
      Tu:
      chciałbym ich zmusić ażebym miał wpływ na wychowanie dziecka i normalne kontakty z nim.
      Prośby nie pomogą, już wiele razy probowałem

      • esteraj Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 15:55
        Pozwolę się wtrącić, ale mam wrażenie Kara_mia, że czepiasz się pewnych zwrotów albo słów.

        Jasne jest przecież, że istotnym celem Jasamala jest mieć wkład w wychowanie córki.

        Zapytam jeszcze raz, co on ma zrobić, kiedy jego kontakty z dzieckiem są ograniczane, a na domiar złego córka jest negatywnie nastawiana do ojca?

        Kara_mia odpowiedziałaś, że swoją postawą ma dawać dobry przykład i być zawsze gdy dziecko będzie go potrzebowało.
        Ok., ale czy to nie są tylko frazesy?
        Jak dziecko ma go potrzebować skoro wpoi się mu, że ojciec jest złym człowiekiem?
        Jak córka może zobaczyć w ojcu poczciwego człowieka, skoro zabrania się (lub raczej tak nią się manipuluje) jej z nim widywać?

        Jasamal nie tyle chce zmusić matkę i jej rodziców, co wpłynąć na nich tak by pozwolili mu na większe kontakty z dzieckiem.
        • zalosny.jestes To akurat jest proste. W umysłach większości 14.02.12, 16:56
          niewiast facet ma pozostać do śmierci bankomatem (i to takim bez limitu) i nie wtrącać się w życie dziecka. Kiedyś się zastanawiałem skąd się bierze takie myślenie i doszedłem do wniosku, że wynika to z faktu iż nasze drogie panie winią nas za własne rozczarowania życiem i zwalają winę na nas za wszelkie niepowodzenia. Nie dość, że wyszłam za bydlaka, co nie był królewiczem na białym koniu to jeszcze mi cham życie zmarnował. Zgnoić dziada...
        • kara_mia Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 19:29
          Nie nie frazesy.
          Jak pisze przykład, to znaczy przykład.
          Jak widzę zmusić to czytam zmusić.
          jestem zwolennikiem teorii, że nasze słowa ( szczególnie te nie: ważone, ale luźno rzucane np na forum) najlepiej oddają nasze mysli.
          Jasmale napisał wyraźnie : po dobroci kontaktów nie ma , córka na oczy go nie chce oglądać ( chwilowo)
          Moim zdaniem powinien odsunąć się choćby na pól roku - rok i dać czas np córce za sobą zatęsknić...
          I nie robić dymów...
          Ale tego pewnie nie zrobi, bo on chce mieć wpływ, kontrolę i to ma służyć jemu a nie córce - tak ja to widzę.
          Obym się myliła i była nadmiernie czepialska.
          Jeżeli ja tu pisze nadinterpretacje i głupoty to tylko ja wyjdę pod tym nickiem na forum na głupa- mała strata.
          Jak mam co nie daj Boże racje - to córka ma przechlapane.




          • altz Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 22:17
            kara_mia napisała:

            > Moim zdaniem powinien odsunąć się choćby na pól roku - rok i dać czas np córce
            > za sobą zatęsknić...
            Tak to można z nastolatkiem, a nie z tak małym dzieckiem.
            Odejdzie, to dziecko zapomni, a Jasmale nie chce się odstawiać na boczny tor.
            • kara_mia Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 22:33
              Wyjazd za granicę ( 7 miesięcy lub więcej ? ) jakoś nie przeszkadzał jasamale w rodzicielstwie.
              Wtedy córka tęsknic mogła. Teraz to pół roku nagle spowoduje utratę jakiegokolwiek wpływu na dziecko i dziecko jest za małe?
              Albo - albo
              • anbale Re: Witamy na nowej drodze życia! 14.02.12, 23:24
                No właśnie, teraz wielko halo, że żona chce rozwodu, a wcześniej bez żadnych skrupułów jasamale wyjechał na parę miesięcy za granicę, nie martwiąc się o konsekwencje rozłąki z żoną, z dzieckiem...Jasamale, wtedy się nie kłopotałeś o to, że takie wyjazdy są emocjonalnie zabójcze dla małżeństw, dla dzieci, że niosą ryzyko rozpadu związku? Tym bardziej, że jak łatwo wywnioskować z twoich wywodów, twoje małżeństwo było zawarte "z rozsądku", a żonę ewentualnie mogłeś warunkowo kochać tylko wtedy, jeśli była miła i podporządkowana...
                • jasamale Re: Witamy na nowej drodze życia! 15.02.12, 23:40
                  Jak byłem w Polsce zaraz jak się malotka urodziła to pani żona też nie była szczęśliwa,
                  czytaliście wszystko?
                  Poznałem tam ludzi którzy też mieli żony, i zostawili je w Polsce, poznałem gościa któremu dwa tygodnie wcześniej urodziła się córeczka, i pojechał i wysyłał pieniądze.
                  Ja bym też wysyłał, powiedziałem że jeśli da się kochać to wszystko będzie dobrze.
                  Czytaliście chyba nie dokładnie.
                  • zmeczona100 Re: Witamy na nowej drodze życia! 16.02.12, 00:16
                    > Ja bym też wysyłał, powiedziałem że jeśli da się kochać to wszystko będzie dobr
                    > ze.

                    No to napisz dokładnie, szczegółowo, jak miało wyglądać, na czym miało polegać to "danie się kochać".
                    Zdajesz sobie sprawę z tego, że z Tobą jest problem, bo to Ty nie potrafisz kochać? Tobie się myli akt małżeński z aktem niewolnictwa. Tyle tylko, że przez wspaniałe warunki, jakie Ci stworzyli rodzice żyjący w patologii, nie rozumiesz w ogóle, o czym mowa.
                    • luciva Re: Witamy na nowej drodze życia! 16.02.12, 08:49
                      Aż się zalogowałam, żeby w sumie napisać to samo co Zmęczona.
                      Jasamale, wytłumacz proszę, co to znaczy "dać się kochać"?
                      Piszesz - prosiłem ją, żeby dała się kochać, lubic.....
                      To znaczy - co konkretnie miała robić, na czym mialo to polegać?
                  • anbale Re: Witamy na nowej drodze życia! 16.02.12, 16:42
                    jasamale napisał:


                    > Poznałem tam ludzi którzy też mieli żony, i zostawili je w Polsce, poznałem goś
                    > cia któremu dwa tygodnie wcześniej urodziła się córeczka, i pojechał i wysyłał
                    > pieniądze.
                    > Ja bym też wysyłał, powiedziałem że jeśli da się kochać to wszystko będzie dobr
                    > ze.
                    > Czytaliście chyba nie dokładnie.

                    Moim zdaniem to co napisałeś kwalifikuje twoje małżeństwo do unieważnienia, pomijając juz twoje chore podejście do niego jak do kontaktu/ transakcji; zostało ono zawarte bez miłości, bez szacunku, porzuciłeś na miesiące, bez skrupułów żonę z dzieckiem przy piersi i zero wyrzutów "bo inni tak robią", traktujesz ją wybitnie roszczeniowo: dajesz kasę to ma tańczyć jak ty zagrasz, ma się gimnastykować, żebyś ją "kochał"-choć cholera wie, co to w ogóle dla ciebie znaczy, oprócz tego dawania kasy na życie...No kompletne dno, totalne nieporozumienie, to nie związek, to jakieś kalectwo emocjonalne.
                    I jesteś tak kompletnie pozbawiony nawet cienia autorefleksji, masz tak strasznie zabetonowany łeb- że aż zaczynam podejrzewać trollowanie...
                    • zmeczona100 Re: Witamy na nowej drodze życia! 16.02.12, 21:28

                      > I jesteś tak kompletnie pozbawiony nawet cienia autorefleksji, masz tak straszn
                      > ie zabetonowany łeb- że aż zaczynam podejrzewać trollowanie...

                      Nie sądzę, aby to był troll. To, co wypisuje, to czystej postaci herezje, ale jestem pewna, że pisze to szczerze, od serca. On po prostu tak naprawdę myśli. Bo to klasyczny przykład konsekwencji wychowywania się w rodzinie z problemem alkoholowym i towarzyszącym im jakichś zmian w mózgu (moja teoria- zaburzenia neuroprzekaźnictwa, funkcji, ale nie budowy mózgu, ).

                      Mam różnych znajomych- część oczywiście z korzeniami w takich samych rodzinach, ale każda z tych osób "ma równo pod sufitem" i mimo niezbyt udanego dzieciństwa są normalnymi ludźmi- matkami, ojcami, współpracownikami. Jeśli człowiek ma coś z mózgiem, to nie jest w stanie np. wyciągać wniosków z obserwacji innych, analizować, uczyć się na błędach, obserwując innych- ich relacje rodzinne, sposób bycia etc. Jest wtedy takim własnie betonem, do którego nic nie dociera, nic nie przyswaja, zero autorefleksji, spojrzenia na siebie z dystansu. Bo przecież nie każda osoba wychowywana w takiej patologii sama jest naznaczona dokładnie tymi samymi zachowaniami wobec innych- wg mnie skoro mózg funkcjonuje prawidłowo, to jest w stanie przyjąć za własne zaobserwowane u innych wzorce postępowania, wdrożyć do praktyki teorie itp.

                      A nie sądzę, że to troll, bo... to jakby brat bliźniak mojego omc exa. Z tym, że mój jednak starał się dostosować do norm panujących poza jego rodziną pochodzenia- początkowo mu to wychodziło, ale z czasem zaczął wracać do zachowań swojego ojczyma, który to kobiety traktuje przedmiotowo, a facet w rodzinie to pan i władca, godny piedestału. Po prostu te jego dawne doświadczenia dochodziły coraz głosniej do głosu, coraz bardziej dawały znać o sobie, bo życie z nimi było dla niego po prostu przyjemniejsze, wygodniejsze. A później znalazł sobie kochankę- sprząta mu, pierze, pod nos podstawia smakołyki, załatwia wszelkie sprawy, aby tylko kurewicz się nie zbiesił, więc to jakby utwierdza go w przekonaniu, że te moje wymagania były jakieś wzięte z kosmosu, no i tym samym uczyniłam jego życie piekłem na ziemi. A ta przeogromna chęć ukarania kobiety to też cechy wspólne mojego-nie-mojego z jasamale...