1900 PLN brutto miesięcznie to za mało ;)

13.02.12, 09:52
Altz, to specjalnie dla Ciebie smile
Popatrz, jak pazerni na kasę są inni- dają pieniądze innym, aby ci w przyszłości nie musieli zarabiać 1900 zł brutto. To te 1900 im nie wystarczą? wink Toż za to utrzymują się nawet kilkuosobowe rodziny w Polsce, co nie? Da się więc? A no da smile

"Prorektor ds. nauki PO prof. Marek Tukiendorf twierdzi, że cel stypendiów jest jak najbardziej słuszny. - Stawiamy na kierunki związane z szeroko pojętą innowacyjnością. Te stypendia pozwolą doktorantom skupić się na pracy w laboratorium i nie będą musieli myśleć o tym, jak tu dorobić. Ci ludzie potem powinni trafić do gospodarki, ona musi być oparta na wiedzy. Tylko już teraz trzeba myśleć, co dalej. By taki doktor, który miał 3 tys. zł miesięcznie, nie musiał szukać pracy za 1900 zł brutto - zauważa prof. Tukiendorf".

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11131007,3_tys__zl_stypendium_dla_doktoranta.html
    • endrju579 Re: 1900 PLN brutto miesięcznie to za mało ;) 13.02.12, 11:01
      zmeczona100 napisała:

      > Popatrz, jak pazerni na kasę są inni- dają pieniądze innym, aby ci w przyszłośc
      > i nie musieli zarabiać 1900 zł brutto. To te 1900 im nie wystarczą? wink



      Po pierwsze chcą dawać nie swoje pieniądze, tylko cudze, po drugie nie "innym" tylko swoim.

      Idea prof. Tukiendorfa, - zakładająca konieczność myślenia już teraz o przyszłości finansowej jego młodszych kolegów, gdyż sami mogą sobie nie poradzić - jest bardzo słuszna, tylko nieco naciągana.
      No chyba, że gospodarka oparta na wiedzy w opolskim wydaniu na polegać na fundowaniu dostatniego poziomu życia doktorom inżynierom zgromadzonym na opolskich uczelniach.
      Przecież nie będą pracowali w pobliskich montowniach za 1.900 brutto, bo co oni mogliby tam wymyśleć ?
    • tricolour Ten profesor ma rację... 13.02.12, 16:58
      ... tyle, że w drugą stronę.

      Bo w Polsce nie potrzeba do niczego doktorantów. W naszym kraju praca doktoranta nie jest nikomu potrzebna, bo nasz kraj nie był, nie jest i nie będzie w niczym innowacyjny poza kilkoma dyscyplinami niszowymi, w których zresztą wcale nie potrzeba wielkich nakładów. Praca polskiego doktoranta z reguły polega nie na wymyślaniu tylko na próbach zrozumienia już wymyślonego. Rynek jego "pracę" weryfikuje niską stawką.
      • yoma Re: Ten profesor ma rację... 13.02.12, 17:21
        Czyli co, z góry odpuszczamy? Nie produkujemy doktorantów, bo i tak niczego nie wymyślą?

        Zdaje się, że studenci PW jakiegoś satelitę właśnie wymyślili, tak BTW.
        • tricolour Odpuszczać nie wolno... 13.02.12, 20:43
          .. z zasady. Jeno trzeba znać miejsce w szeregu.

          A ten satelita to waży kiloram, ma wielkość woreczka cukru, dysponuje dwoma watami mocy. Rakieta nie jest polska, kosmodrom też. Oczywiście jest to osiągnięcie, ale na miarę klatki schodowej jeśli się weźmie pod uwagę współczesną technikę kosmiczną.
          • yoma Re: Odpuszczać nie wolno... 13.02.12, 21:42
            Idzis, tyle że zmyślnie zaprojektowana klatka schodowa jest potrzebna, bo źle zaprojektowana potrafi utrudnić życie, że ha!

            Ja im nie żałuję tych nędznych rupii, niechby sobie mieli. Wolałabym przeznaczyć swoje podatki na doktorantów, którzy BYĆ MOŻE coś wymyślą, niż dajmy na to na stadion Legii albo kolejną restrukturyzację Polskich Kolei Państwowych.
        • endrju579 Re: Ten profesor ma rację... 14.02.12, 12:14
          > Czyli co, z góry odpuszczamy? Nie produkujemy doktorantów, bo i tak niczego nie
          > wymyślą?
          >
          > Zdaje się, że studenci PW jakiegoś satelitę właśnie wymyślili, tak BTW.


          Teraz satelitę, wcześniej łazika do badania Marsa, widać naukowcy z PW /UW, UJ czy AGH/ potrafią efektywnie pokierować pracą, poza pilnowaniem swojego etatu.
          Nie mam nic przeciwko stypendiom dla doktarantów, ale nie wydaje Ci się jakimś qui pro quo, kiedy Prorektor Politechniki Opolskiej wyraża obawę, że doktoranci z jego uczelni (przypominam, że chodzi tu o doktorantów wyspecjalizowanych w dziedzinach technicznych) po obronie swoich prac będą musieli szukać pracy za 1.900 brutto, więc trzeba pomyśleć jak im pomóc ?
          • altz Re: Ten profesor ma rację... 14.02.12, 12:22
            endrju579 napisał:

            > Teraz satelitę, wcześniej łazika do badania Marsa, widać naukowcy z PW /UW, UJ
            > czy AGH/ potrafią efektywnie pokierować pracą, poza pilnowaniem swojego etatu.

            Tak dla ścisłości. Uczestniczyły inne uczelnie, ale jeśli chodzi o łazik, wygrała Politechnika Białostocka. Niech Warszawa wszystkich oklasków nie zabierają. wink Są też inne miasta i inne uczelnie. Fakt jest faktem, teraz jest współpraca między naukowcami i ośrodkami, to jest bardzo miłe i skutecznie.
            • endrju579 Re: Ten profesor ma rację... 14.02.12, 13:13
              altz napisał:

              > Tak dla ścisłości. Uczestniczyły inne uczelnie, ale jeśli chodzi o łazik, wygra
              > ła Politechnika Białostocka.


              A to zwracam honor wink
              Tak czy inaczej jestem zdania, że za hasłami o gospodarce opartej na wiedzy może toczyć rozgrywka o kilka etatów więcej do rozdysponowania ("by taki doktor, który miał 3 tys. zł miesięcznie, nie musiał szukać pracy za 1900 zł brutto"), szczególnie w ośrodkach gdzie taki etat może być postrzegany jako lukratywny.
      • zmeczona100 Re: Ten profesor ma rację... 13.02.12, 22:53
        Bo w Polsce nie potrzeba do niczego doktorantów. W naszym kraju praca doktorant
        > a nie jest nikomu potrzebna, bo nasz kraj nie był, nie jest i nie będzie w nicz
        > ym innowacyjny poza kilkoma dyscyplinami niszowymi, w których zresztą wcale nie
        > potrzeba wielkich nakładów.

        Dlaczego oceniasz przez pryzmat doświadczeń z własnej młodości? Orientujesz się może, ilu studentów/ doktorantów/ naukowców może i korzysta dzisiaj np. ze stypendium i staży w najlepszych światowych centrach naukowo- badawczych? A wiesz, że przynajmniej część z nich nie wraca do kraju, bo mają lepsze perspektywy poza nim?

        No i gratuluję tej wiedzy o niszy, która "tania jest". Może przeoczyłeś, że chodziło o stypendia w naukach technicznych i ścisłych, które akurat należą do najdroższych.
        • tricolour A to jeszcze lepiej... 13.02.12, 23:44
          ... bo jeśli ci najlepsi kształcący się najczęściej za publiczne pieniądze (bądźmy szczerzy - prywatny sektor uczelni wyższych, to w większości śmiech) jadą za granice i nie wracają, to oznacza, że publiczne pieniądze zasilają budżety obcych państw. Zasilają poprzez wykształcenie człowieka i oddanie go "do wykorzystania" obcym już jako wręcz gotowego specjalistę. Nie zmienia to oczywiście mojej tezy, że doktorant w Polsce potrzebny nie jest. Bo nie jest skoro często wyjeżdża i nie wraca.

          Polskie nauki techniczne i ścisłe, są w swojej masie beznadziejnie słabe. Zresztą centr naukowych, tych liczących się, jest zaledwie kilka w świecie więc nie ma co machać znów szabelką tylko przyjąć z pokorą, że nauka polska jest taka jak polski, autorski samochód: żadna. Bo nie ma żadnego polskiego samochodu, koleje są syfiaste i ledwo zipią, samolotów nie produkujemy, rakiety widzieli nasi dziadkowie na wojnie i koniec, ostatnie elektrownie wybudowali komuniści, autostrady budują nam Niemcy, na rzekach ustała żegluga, porty śródlądowe szlag trafił itp.

          Zresztą Polak za oszczędność choćby jednego złotego kupi chińską tandetę zabijając rodzimy przemysł, a ten zdychając nie zamówi nic u polskiego naukowca, bo nie ma czym zapłacić za jego mózg. Ot i cały schemat śmierci.
          • zmeczona100 Re: A to jeszcze lepiej... 14.02.12, 00:03
            > ... bo jeśli ci najlepsi kształcący się najczęściej za publiczne pieniądze (bąd
            > źmy szczerzy - prywatny sektor uczelni wyższych, to w większości śmiech) jadą z
            > a granice i nie wracają, to oznacza, że publiczne pieniądze zasilają budżety ob
            > cych państw.

            ... i utrzymują rodziny w Polsce, dzięki czemu polski podatnik nie musi na nie płacić.

            W wyjazdach na stałe jest problem? Bo ja go widzę gdzie indziej- w braku dochodowego pomysłu na zagospodarowanie tych specjalistów. Równie dobrze można powiedzieć- po co mamy w Polsce pracować nad wynalazkami, skoro patenty są sprzedawane poza Polskę.

            Zresz
            > tą centr naukowych, tych liczących się, jest zaledwie kilka w świecie

            I dzisiaj nie ma przeszkód, aby tam mógł wyjechać nasz student, absolwent czy doktorant.

            więc nie
            > ma co machać znów szabelką tylko przyjąć z pokorą, że nauka polska jest taka ja
            > k polski, autorski samochód: żadna.

            Przyjąć i na tym koniec?
            • tricolour Tak: przyjąc i na tym koniec... 14.02.12, 00:25
              ... zresztą sama dałaś odpowiedź na własne pytanie: "dzisiaj nie ma przeszkód, aby tam mógł wyjechać nasz student, absolwent czy doktorant".

              Prywata w tym kraju od tysiąca lat góruje i zwycięża nad trendami społecznymi.
              • zmeczona100 Re: Tak: przyjąc i na tym koniec... 14.02.12, 00:34
                Nie: nie przyjąć, tylko robić swoje. WSZYSCY niech robią swoje- uczciwie; wtedy ktoś utalentowany nie będzie wyjeżdżał do USA, tylko będzie miał alternatywę i możliwość płacenia podatków tutaj.
          • eeela Re: A to jeszcze lepiej... 14.02.12, 00:44
            jadą z
            > a granice i nie wracają, to oznacza, że publiczne pieniądze zasilają budżety ob
            > cych państw.

            Zasilają, owszem, właśnie dlatego, że nakłady na naukę w Polsce są tak nędzne, że nie pozwalają naukowcom na normalne życie i prowadzenie badań.

            Rozumiem, że twoją receptą na to jest zrezygnowanie z nakładów na cokolwiek - jak się tacy durni znajdą, co chcą się nauką parać, niech od razu jadą za granicę doktoraty robić, bo Polsce naukowcy niepotrzebni?
            • tricolour Chyba nie rozumiesz jednej rzeczy... 14.02.12, 08:30
              ... a ją zrozumiesz gdy spojrzysz na swój telewizor, komórkę, auto, kuchenkę, komputer, dywan, kafle w łazience.

              Jeśli to nie są polskie produkty (a nie są) to nauka polska nie musi nic wymyślać, by TY FINANSUJESZ obcą.
              • eeela Re: Chyba nie rozumiesz jednej rzeczy... 14.02.12, 11:08
                Ja nie rozdzielam nauki na swoją i obcą, i mam nadzieję, że większość naukowców też jest świadoma tego, że mało ważne, kto płaci, ważne, żeby dało się pracować. Niemniej takie stanowiska jak twoje (nic nie mamy, więc nie opłaca się nawet starać) są szkodliwe nie tylko dla polskich naukowców, ale dla kraju i jego gospodarki w ogóle.
                • tricolour No to skoro nie rozdzielasz nauki... 14.02.12, 19:57
                  ... na swoją i obcą, to jakim cudem moja postawa jest szkodliwa tylko dla polski? Ona, ta moja postawa - wedle Twojego stanowiska, o braku rozdziału - powinna być szkodliwa dla całego swiata! Tyle, że ja nie mam aż takich ambicji i jakoś nie widzę, by świat cierpiał właśnie przeze mnie. Zatem Twoje twiedzenie, że nie rozdzielasz, jest fałszywe, co sama jasno napisałaś i co także wynika.

                  A gdybys się przyznała do zagranicznej komórki, zagranicznego telewizora itp, to byłoby jasne, że finansujesz i obcą naukę, i obcy przemysł transferując swoje zarobione pieniądze gdzieś hen, gdzie opłaca się wymyślać i produkować. I to jest głowny powód upadku: brak popytu na krajową myśl techniczną. To oczywiście jest obarczone także sprzężeniem zwrotnym: słabe produkty nie znajdują nabywców więc nie ma za co poprawiać ich wykonania, są coraz gorsze więc znajdują coraz mniej nabywców.

                  I trzeba być tego świadomym zamiast uważać się za pępek i chrystusa narodów.
                  • eeela Re: No to skoro nie rozdzielasz nauki... 15.02.12, 00:27
                    Nie napisałam niczego wewnętrzeni sprzecznego. Dla badaczy i nauki ważne jest przede wszystkim to, żeby się dało pracować. Wymiana myśli jest kluczowa w procesie badawczym, więc mobilność pracowników naukowych jest dla nich samych i dla nauki tylko pożyteczna. Natomiast dla gospodarki kraju kompletne zaniedbywanie finansowania badań jest niekorzystne, ponieważ doprowadza do drenażu potencjału intelektualnego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja