Opieka naprzemienna - inaczej

21.02.12, 09:41


Mój mąż zaproponował mi opiekę naprzemienną nad dzieckiem w miejscu zamieszkania dziecka. Już wyjaśniam o co chodzi.
Mamy mieszkanie, którego nie możemy teraz sprzedać. Na razie mieszkamy razem. Moja propozycja była taka że ja zostanę z córką w mieszkaniu, mąż się wyprowadzi. Będziemy razem spłacać raty, ja wezmę na siebie koszt utrzymania mieszkania. Mąż czuje się skrzywdzony takim podziałem. Zaproponowałam wizyty męża 3x w tygodniu, co drugi weekend. Mąż chce nocować w „swoje” dni i spędzać u „nas” weekendy. Ja tak nie chcę.

Zaproponowałam więc że ja się wyprowadzę z córką, on zostanie w tym mieszkaniu. Wspólnie byśmy opłacali ratę kredytu mąż by płacił opłaty. Ale nie jest w stanie finansowo tego zrobić.

Teraz mąż zaproponował, że w mieszkaniu na stałe ma zamieszkać dziecko a my będziemy sprawować opiekę na zmianę, mieszkając po 2 dni w tym mieszkaniu a pomiędzy tymi okresami każdy „gdzie indziej”
Spytałam o utrzymanie mieszkania. Mąż nie widzi „pół na pół”, bo ja więcej zarabiam. Ale to nie moja wina, że więcej zarabiam.
Pytanie, czy ktoś już stosował taką opiekę, jak dziecko będzie się czuło? Mam mieszane uczucia
    • odnalazlem_siebie Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 10:02
      nie czuje jakoś tego... Nie wiem jak dziecko... ale wy zwariujecie na 100%. Będą kłótnie za każdym razem o wszystko... że było posprzątane jak oddawałam, a teraz nie jest.... a kto zjadł moje jogurty, zostawiłam Ci więcej ziemniaków.... nie, to się nie uda sad
      • maciekqbn Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 10:05
        No właśnie, tylko czy oni się dogadają, bo dla dziecka tak by było najlepiej.
        • lampka_witoszowska Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 10:12
          dla dziecka najlepiej jest miec dojrzałych rodziców, ktorzy sie kochają i wiecznie wspierają wzajemnie, a jak któres niedomaga psychicznie, to nad soba pracuje
          - a nie opieka naprzemienna w takiej czy innej formie

          ja bym nie reflektowała na taki układ, dziecko teraz przeżyje rozstania to z jednym, to z drugim,a potem rodzice będą układac sobie życie z innymi połówkami i od nowa będą modyfikowac układ, więc znowu dziecko będzie przeżywało kolejne zmiany
          jak dla mnie nie do przyjęcia
          własnie ze względu na dziecko
          • maciekqbn Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 10:31
            Zakładam, że jeśli podejmują taką decyzją, to swoje układanie życia osobistego odkładają na później (do czasu, gdy dziecko podrośnie - późny wiek nastoletni). Przy innym podejściu istotnie nie ma to sensu.
            • lampka_witoszowska Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 10:33
              układania życia nie są aż tak władni odłożyć na później
              z tak założeniem ta teoria się sypie
            • malgolkab Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 10:33
              maciekqbn napisał:

              > Zakładam, że jeśli podejmują taką decyzją, to swoje układanie życia osobistego
              > odkładają na później (do czasu, gdy dziecko podrośnie - późny wiek nastoletni).
              Nie wiem czy da się to wszystko zaplanować tak jak piszesz, ja przynajmniej bym nie umiała.
          • braktalentu Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 08:18
            Pojawienie się nowych członków rodziny / nowych bliskich ZAWSZE modyfikuje układ (bez względu na formę opieki nad dziećmi). W rodzinach nuklearnych układ modyfikuje pojawienie się kolejnego dziecka, w innych pojawienie się nowych partnerów rodziców, przyrodniego rodzeństwa. Modyfikacja układów (zawodowych, rodzinnych, wsze3lkich) jest częścią życia. Pytanie nie brzmi czy modyfikowanie układu jest ok (bo to się stanie tak, czy siak), ale jak działać, żeby modyfikacja nikogo nie poharatała bardziej niż to jest konieczne.
            Opieka naprzemienna w miejscu zamieszkania dziecka może być z punktu widzenia nowego partnera lepszym lub gorszym rozwiązaniem. Z punktu widzenia dziecka forma sprawowania opieki nie ma wpływu na modyfikację układu. Układ zmienił się i tak. Czy jestem u mamy, u taty, czy u siebie i tak pojawili się nowi członkowie rodziny.
            W przypadku opieki w miejscu zamieszkania dziecka może to być o tyle łatwiejsze, że ono nadal sięga po ręcznik do swojej szafki, a nie nagle musi zacząć pytać macochę / ojczyma gdzie teraz leżą ręczniki.
    • maciekqbn Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 10:04
      Przede wszystkim co mają zarobki do podziału kosztów utrzymania mieszkania? Jeśli chce mieszkać tyle samo tam co Ty, to po połowie - ew. proporcjonalnie do czasu zamieszkania.
      OK, można się zawsze jakoś dogadać ale jak Twój ex ma postawę roszczeniową (swoją droga to dziwne jak na faceta) to kop mu w d...

      Wydaje mi się, że z punktu widzenia dziecka to rozwiązanie (dziecko ma swój dom, rodzice są na zmianę) jest najlepsze jeśli jest jednakowo związane z obojgiem rodziców. To tak jakby w normalnym małżeństwie rodzice pracowali na zmiany (wówczas dziecko często nie widzi jednego rodzica 2-3 dni) albo jeździli w delegacje.
      • lampka_witoszowska Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 10:15
        zwracam uwagę na pewnien pominięty przez Ciebie szczegół - nigdzie nei jest napisane, zbadane czy udowodnione, że wyjazdy na delegacje rodzica/ów sa korzystne dla rozwoju dzieci... to raczej źle, a nie dobrze
        • maciekqbn Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 10:30
          lampka_witoszowska napisała:

          > zwracam uwagę na pewnien pominięty przez Ciebie szczegół - nigdzie nei jest nap
          > isane, zbadane czy udowodnione, że wyjazdy na delegacje rodzica/ów sa korzystne
          > dla rozwoju dzieci... to raczej źle, a nie dobrze
          >

          Źle, ale takie jest życie.
          Najlepiej by było, gdyby wszyscy byli piękni, młodzi, zdrowi, szczęśliwi i bogaci, czyż nie?
          • lampka_witoszowska Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 10:34
            z przyjemnością stwierdzam, że chyba pierwszy raz w życiu zgadzam się z Tobą
      • sandrad2 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 10:28
        > można się zawsze jakoś dogadać ale jak Twój ex ma postawę roszczeniową (swo
        > ją droga to dziwne jak na faceta)



        oj maciek maciek na jakim świecie ty żyjesz big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinD:
        • maciekqbn Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 10:41
          No w takim właśnie żyję wink
          Roszczeniowość, czy bezczelność (sam nie wiem jak to zakwalifikować) mojej omc ex kilka razy dziennie mnie rozkłada całkowicie. To zapewne wykrzywiło nieco moje postrzeganie świata wink
    • bramstenga Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 10:19
      Założenia szlachetne, ale raczej nie do realizacji w praktyce. Wymaga to bowiem żelaznej konsekwencji w przestrzeganiu reguł dotyczących spraw praktycznych związanych z mieszkaniem, które teraz będzie w sumie niczyje, czyli żadne z was nie będzie się poczuwać do utrzymywania porządku, drobnych napraw i innych nakładów finansowo-czasowych (sorry, brutalna rzeczywistość). Nie chcę być złym prorokiem, ale zapewne konflikty będą narastać (także wokół spraw typu "kto kupuje kurtkę dziecku i kto płaci za wizytę u dentysty"), a cały układ malowniczo dupnie najpóźniej w chwili, gdy któreś z was spotka partnera, z którym będzie chciało zamieszkać i który nie wyrazi entuzjazmu do życia na walizkach.
    • altz Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 10:38
      Jest tu na forum zwolenniczka takiej zamiany, ale ona jest ogólnie dziwna. wink
      Wydaje mi się, że to jest zły pomysł. Lepiej zamieszkać niedaleko i brać dziecko do siebie, choćby naprzemiennie, a dopasować się w miarę elastycznie do potrzeb dziecka i własnych, żeby to nie było tak, że dziecko ładnie się bawi czy ogląda bajkę, ale ma wszystko rzucić, bo godzina zero nadeszła.
    • zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 11:10
      Życzyłabym sobie własnie takiego modelu opieki nad własnym synem.
      Skoro dziecko ma wytrzymywać zmiany miejsca zamieszkania co kilka, kilkanaście dni, to tym bardziej dorosły z tym powinien sobie poradzić.

      Na wyższe opłaty czy nawet wyższą spłatę kredytu pozwoliłabym sobie tylko w tym wypadku, gdyby mój udział we własności tegoż mieszkania był po prostu wyższy, niż standardowo 50%. Ponadto, jeśli mieszkanie jest na oboje, to i tak oboje zobowiązani są płacić czynsz (mówię tu o sytuacji po rozdzielności majątkowej); kredyt- podobnie, ale wtedy sprawa może się skończyć w sądzie (odzyskanie kwoty od mniej lub w ogóle nie płacącego osobnika).

      Kwestia sprzątania to akurat drobiazg- wystarczy przeznaczyć równe kwoty na zatrudnienie sprzątaczki (lub podzielić się obowiązkami np. tydzień na tydzień).

      Oczywiście wszystko to jest uzależnione od tego, czy rodzice współpracują ze sobą, czy nie. W drugim wypadku szkoda zdrowia na takie eksperymenty.
      • braktalentu Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 12:09
        Do tego co napisała Zmęczona dodałabym jeszcze propozycję tydzień na tydzień, a nie 2 dni na 2 dni - łatwiej ogarnąć organizacyjnie i wiadomo kiedy przychodzi sprzątaczka (przy zmianie rodziców).
        • lampka_witoszowska Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 12:21
          to jeszcze napiszcie, jak rozwiążecie potrzebę dzecka, by mieć na stałe choć jedną osobę prowadzącą w życiu, hehe

          teorie sa fajne
          tylko rzadko do życia się nadają smile
          • sandrad2 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 12:33
            Trzeba wynająć opiekunkę do dziecka całodobową, ona zostaje z dzieckiem w starym mieszkaniu, rodzice się wyprowadzają do swoich oddzielnych mieszkań, przychodzą w odwiedziny do dziecka i zostają z dzieckiem na zmianę co kilka dni, dając wtedy opiekunce wychodne na kilka godzin dziennie. Oczywiście rodzicom mamona spada z nieba i stać ich na opłacenie opiekunki na wyłączność, sprzątaczki i kucharki. I wszyscy żyją szczęśliwie! Takie to przecież prostewink
          • zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 19:07
            > to jeszcze napiszcie, jak rozwiążecie potrzebę dzecka, by mieć na stałe choć je
            > dną osobę prowadzącą w życiu, hehe

            A ileż to jest rodzin lekarskich, kiedy rodzice wymieniają się dyżurami i nie są obecni po kilka dni w domu?

            Nie rozumiem, skąd ta potrzeba posiadania osoby prowadzącej- opieka naprzemienna służy dziecku i aby tak było, musi istnieć porozumienie między rodzicami; skoro oni mają wspólny front, a dziecko było związane emocjonalnie z obojgiem rodziców, to te kilka dni (optimum to 7 dni- takie jest moje zdanie) dla dziecka nie będzie jakąś uciązliwością- a w innym wypadku pomysł takiej wspólnej opieki jest po prostu niewypałem.
            • lampka_witoszowska Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 20:26
              Zmęczona, wiele jest rodzin, gdzie rodzice dyżurują na zmianę - sama umierałam ze strachu, jak równoczesnie oboje jechali w nocy kogoś operować, a ja zostawałam sama z całą masą duchów smile

              nie wiem tylko, jak udowodnić, że taki wyjazd na ciągłe dyżury - podobnie jak wyjazd na dorobek do Irlandii - jest dla dziecka dobry

              podobnie słabo brzmi określenie, że coś ma służyć dziecku
              no, rozumiem, takie jest założenie - a co, jak nie służy, choć ma słuzyć?

              naprzemienna nei służy
              widziałam, wiem, nigdy dziekcu nei zrobię, inni jak lubią - prosze bardzo, ale kaleki emocjonalne wychowamy, bo bliski związek oparty na zaufaniu to będzie można między bajki włożyć w przypadku dziecka, które miało regularnie co 2/7/10 czy 14 dni zrywaną więź

              osobie prowadzącej dla dziecka już tyle było w psychologii malucha, że wystarczy poszperać, w koncu się trafi
              • altz Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 20:52
                lampka_witoszowska napisała:

                > bliski związek oparty na zaufaniu to będzie mo
                > żna między bajki włożyć w przypadku dziecka, które miało regularnie co 2/7/10 c
                > zy 14 dni zrywaną więź
                Więź nie jest zrywana, więź się zrywa gdy są tylko "widzenia".

                > osobie prowadzącej dla dziecka już tyle było w psychologii malucha, że wystarcz
                > y poszperać, w koncu się trafi
                W psychologii jest tyle samo mądrych rzeczy, co głupich.
              • zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 22:42
                lampka_witoszowska napisała:


                > nie wiem tylko, jak udowodnić, że taki wyjazd na ciągłe dyżury - podobnie jak w
                > yjazd na dorobek do Irlandii - jest dla dziecka dobry

                A dlaczego akurat to chcesz udowodnić? Skup się raczej na szukaniu korzyści z opieki, sprawowanej przez obydwoje rodziców, w jednakowym wymiarze czasu, w jednym miejscu, znanym dziecku od lat.
                >
                > podobnie słabo brzmi określenie, że coś ma służyć dziecku
                > no, rozumiem, takie jest założenie - a co, jak nie służy, choć ma słuzyć?

                Toż to sprawa indywidualna, a poza tym z założenia nie jest na zawsze i bezwarunkowo.

                >
                > naprzemienna nei służy
                > widziałam, wiem, nigdy dziekcu nei zrobię, inni jak lubią

                Nie zgodziłabym się na traktowanie dziecka jako paczki, która co tydzień zmienia miejsce stacjonowania, ale na wymianę rodziców- jak najbardziej tak.

                - prosze bardzo, ale
                > kaleki emocjonalne wychowamy, bo bliski związek oparty na zaufaniu to będzie mo
                > żna między bajki włożyć w przypadku dziecka, które miało regularnie co 2/7/10 c
                > zy 14 dni zrywaną więź

                Nosory, ale więzi nie zrywasz ani nie nawiązujesz w ciągu kilku dni. Powtarzam raz jeszcze- to ma sens tylko i wyłącznie wtedy, gdy dziecko ma takie same relacje i silne więzi z obydwojgiem współpracujących ze sobą rodziców.
                >
                > osobie prowadzącej dla dziecka już tyle było w psychologii malucha, że wystarcz
                > y poszperać, w koncu się trafi

                Nie rozumiem- to dotyczy tylko osób po rozpadzie związku czy jest też normalnym zjawiskiem w rodzinach pełnych??
                • altz Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 10:39
                  zmeczona100 napisała:

                  > Nie zgodziłabym się na traktowanie dziecka jako paczki, która co tydzień zmieni
                  > a miejsce stacjonowania, ale na wymianę rodziców- jak najbardziej tak.

                  Intencje masz dobre, ale to nie jest tak. Nie wiem, czy mam inne doświadczenia, że to inaczej widzę.
                  Jeśli dziecko ma pokój w domu rodziców i ufa im, to spokojnie zostawia to swoje miejsce, bo wie, że mam czy tata zaopiekują się płaczącym misiem, odkurzą, nakarmią rybkę i będą przy tym myśleć o dziecku i czekać na nie. Świetnie jest przyjeżdżać do kogoś, kto nas lubi i na nas czeka, przygotowuje się do tego. Dziecko też spokojnie zostawi te swoje skarby, ale dziecko też raz się bawi jednym, drugi raz czymś innym. Odkłada jedną zabawkę, przypomina sobie po miesiącu, to jest zupełnie naturalne.
                  Byle nie było sytuacji, gdy powie, że już czas, godzina zero nadeszła i ma się pakować i jechać do godziny 15:35 w niedzielę do drugiego domu. Dobry rodzic jeśli myśli więcej o dziecku, niż o sobie, to nie będzie tak robił.
                  • zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 10:42
                    altz napisał:


                    > Byle nie było sytuacji, gdy powie, że już czas, godzina zero nadeszła i ma się
                    > pakować i jechać do godziny 15:35 w niedzielę do drugiego domu. Dobry rodzic je
                    > śli myśli więcej o dziecku, niż o sobie, to nie będzie tak robił.

                    No to napisz teraz, co taki rodzic myslący o dziecku, ma zrobić smile
                    • altz Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 11:33
                      Ależ to jest proste, jeśli nie stać na dwa pokoje dla dziecka, to trudno, mieszka z jednym rodzicem, a u drugiego jest krócej, ale za to jakoś to rekompensuje świętami czy pobytami bez noclegu np. odbieranie ze szkoły i odwożenie później.
                      Jeśli oboje są w porządku i mają możliwości, umiejętności i chęci, to dziecko może mieszkać i tu i tam i jakoś da się to pogodzić. Dzieci nie mają nic przeciwko, o ile atmosfera między rodzicami nie jest gęsta od przemocy. To jest naturalne, przecież nie jest tak, że tylko matka pomaga w szkolnych sprawach dziecka, z niektórymi problemami idzie się do mamy, a innymi do taty.
                      W normalnej rodzinie też się tak dzieje, że słucha się zdania dziecka.
                      Jak odprowadzałem dziecko do przedszkola, to samo wybierało rzeczy do ubrania, robiłem ewentualną drobną korektę na pogodę na dworze i jakoś się dało wytrzymać. Tak samo, gdy odbierałem dziecko, a miało jakieś ciekawe zajęcia, to mi mówiło, że chce jeszcze zostać. Przyszedłem jeszcze raz i z tym też nie było problemów.
                      Tak samo można zadzwonić do dziecka i ustala wyjazd i jest w porządku, najwyżej się odbierze 15 minut później. Jeśli nie chce jechać, to trudno, przecież na siłę nie wezmę.
                • lampka_witoszowska Re: Opieka naprzemienna - inaczej 23.02.12, 13:03
                  > > nie wiem tylko, jak udowodnić, że taki wyjazd na ciągłe dyżury - podobnie
                  > jak w
                  > > yjazd na dorobek do Irlandii - jest dla dziecka dobry
                  >
                  > A dlaczego akurat to chcesz udowodnić? Skup się raczej na szukaniu korzyści z o
                  > pieki, sprawowanej przez obydwoje rodziców, w jednakowym wymiarze czasu, w jedn
                  > ym miejscu, znanym dziecku od lat.


                  ja akurat swoje poglądy wyraziłam w miarę jasno - i nie do mnie należy udowodnienie czegoś, z czym się nie zgadzam
                  opieka naprzemienna jest ustawiana pod rodziców tylko, żeby nikt nei miał z tej dwójki poczcia krzywdy
                  a wbrew dziecku i jego potrzebom

                  myślę, że w żadnym układzi nei ma idealnej równowagi, równiez w przypadku zżycia rodziców z dzieckiem


                  >
                  > Nie zgodziłabym się na traktowanie dziecka jako paczki, która co tydzień zmieni
                  > a miejsce stacjonowania, ale na wymianę rodziców- jak najbardziej tak.

                  taki układ jest mocno tymaczasowy, ale o tym już było w tym wątku

                  > Nosory, ale więzi nie zrywasz ani nie nawiązujesz w ciągu kilku dni. Powtarzam
                  > raz jeszcze- to ma sens tylko i wyłącznie wtedy, gdy dziecko ma takie same rela
                  > cje i silne więzi z obydwojgiem współpracujących ze sobą rodziców.

                  moim zdaniem taki układ jest czysto hipotetyczny, ale moge się mylić


                  > >
                  > > osobie prowadzącej dla dziecka już tyle było w psychologii malucha, że wy
                  > starcz
                  > > y poszperać, w koncu się trafi
                  >
                  > Nie rozumiem- to dotyczy tylko osób po rozpadzie związku czy jest też normalnym
                  > zjawiskiem w rodzinach pełnych??

                  jest normalnym zjawiskiem, z mojej wiedzy wynika
                  i to nawet rodzic nei musi być

                  a i tak im więcej osób do kochania dziecka, tym lepiej, i mówię o zdrowej miłości, to niezłe wyposażenie na drogę przez życie
        • altz Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 12:33
          braktalentu napisała:

          > Do tego co napisała Zmęczona dodałabym jeszcze propozycję tydzień na tydzień, a
          > nie 2 dni na 2 dni - łatwiej ogarnąć organizacyjnie i wiadomo kiedy przychodzi
          > sprzątaczka (przy zmianie rodziców).

          Przecież to jest zupełnie nierealne.
          Nie dlatego wyginęły PGR'y, że ludzie się nie znali na rzeczy, bo się znali.
          Problem był w tym, że nie było właściciela tylko zarządzający z nadania, który często nie traktował majątku, jak rodzinny interes i nie przejmował się majątkiem i wynikiem finansowym.
          Tak samo by było z domem zostawionym do zarządzania dziecku big_grin, tak to by wyglądało, niestety, nikt by się nie czuł, jak u siebie i maksymalnie po kilku miesiącach, nie dałoby się spokojnie mieszkać.
          • zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 19:09
            No toś się popisał- jak zwykle zresztą.
            dziecku nie zostawia się nic do zarządu- skoro rodzice się dogadują, to i z tym problemów nie będzie.
            Czyżbyś zapomniał, że sam jesteś zwolennikiem rozmów i pogadania sobie- i to zawsze, niezaleznie od okoliczności i postaw?
            • altz Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 19:32
              zmeczona100 napisała:

              > No toś się popisał- jak zwykle zresztą.
              > dziecku nie zostawia się nic do zarządu- skoro rodzice się dogadują, to i z tym
              > problemów nie będzie.
              > Czyżbyś zapomniał, że sam jesteś zwolennikiem rozmów i pogadania sobie- i to za
              > wsze, niezaleznie od okoliczności i postaw?

              Ja po prostu nie wierzę w taki pomysł. Według mnie, to się nie może utrzymać. Rodzice mogą się dogadywać, ale dziecko i tak nie będzie gospodarzem we własnym domu, o finansach nie wspominając. Gdyby dziecko było nastolatkiem, to byłoby możliwe, ale i tak trzeba by było pilnować. Dom, i każdy inny majątek, muszą mieć gospodarza.
              • zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 19:38
                Dżizas, człowieku... Zastanów się chociaż czasami, co ty w ogóle wypisujesz.
          • braktalentu Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 08:00
            Dziecko, nawet jeśli jest właścicielem domu (a w tym wypadku tak NIE JEST) nie może być tegoż domu zarządcą, ani gospodarzem. Ono w tym domu mieszka. Zarządem nieruchomością zajmują się Jego opiekunowie prawni ( w tym wypadku RODZICE), a jeśli nie mogą się dogadać w jakiejś sprawie to rozstrzyga ich wątpliwości SĄD RODZINNY.

            Jeżeli Państwo są współwłaścicielami majątku, to dbają o niego, bo wiedzą, że zepsuta spłuczka w toalecie oznacza tydzień srania w Mc Donaldzie z dzieckiem + niższa wartość nieruchomości w razie sprzedaży. Taki model funkcjonuje również w gospodarce rynkowej i nazywa się spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (do wysokości majątku spółki - w tym wypadku mieszkania), gdzie zarządcą jest Prezes Zarządu (usługę administracyjną można opłacić, lub sprawować tę funkcję samodzielnie), a wspólnikami / udziałowcami właściciele spółki.

            "nie dałoby się" jest właśnie określeniem z PGR-ów. Jest do dupy, ale nie wiadomo komu i dlaczego. W normalnych układach międzyludzkich / organizacyjnych, jak "się nie da" i "jest do dupy" to członkowie rodziny, zarząd, właściciele ustalają komu jest źle i dlaczego. Następnie próbują rozwiązań problem nie pakując się w konflikt. Jak im nie wychodzi to szukają pomocy na zewnątrz (sąd, mediator, arbiter, konsultant, itp, itd.)


            • altz Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 08:17
              Jeśli mieszkanie jest uwspólnione to z czasem zdarzają się sytuacje, gdy ktoś powie z czasem "a dlaczego ja?" .
              Zazwyczaj jednak ktoś jeden jest właścicielem mieszkania i jeśli są różnice poglądów, to mówi do drugiego rodzica przykre słowa i każe się wynosić. Ja znam takie sytuacje z życia.
              Jeśli się rodzice dogadują, to zazwyczaj się nie rozwodzą.
              Ja jestem za wczesną samodzielnością dzieci, o ile chcą, ale spółki z rodziną albo z byłą rodziną to jest ciężkie przedsięwzięcie.
              • braktalentu Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 13:31
                " Jeśli się rodzice dogadują, to zazwyczaj się nie rozwodzą."

                Gdyby gwarantem trwałości małżeństwa było "dogadywanie się", to mogłabym stworzyć idealny związek z każdym ze swoich klientów. Z każdym z nich się dogaduję, z niektórymi o wiele szybciej niż z własnym mężem. Dogadane sprawy zapisujemy w umowie i przestrzegamy spisanych zasad ku obopólnej korzyści.
                "Dogadywanie się" czyli nastawienie na poszukiwanie wspólnych rozwiązań jest oczywiście istotnym elementem związku, ale zazwyczaj nie gwarantuje trwałości relacji. Trwałość związku gwarantuje tylko uczucie, bliskość między partnerami, a chęć porozumienia jest jednym z "ubocznych" efektów.


            • malgolkab Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 10:20
              tylko w opisanym przypadku już teraz są animozje dotyczące wysokości płacenia rachunków, zakupów dla dziecka, benzyny na dojazd dziecka do szkoły itd.
              • zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 10:23
                O raju........
                W tym przypadku utopią jest opieka naprzemienna- choćby z podstawowego jednego powodu- brak wspólpracy między rodzicami.
                Wydawało mi się, że dyskusja zeszła w ogóle na temat opieki naprzemiennej w miejscu zamieszkania dziecka, a nie ufiksowała się jedynie na przypadku Malej.
    • sandrad2 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 12:41
      w twoim układzie pozostaje ci zacząć mniej zarabiać żeby mąż się lepiej poczuł i mógł ci zacząć zarzucać, że jesteś nierobem dojącym od niego kasęsmile bez tego nie będzie usatysfakcjonowany.

      chyba zdrowiej w waszym przypadku by jedno z was przejęło dom z kredytem i spłaciło drugą osobę z jego pozostałej częsci. jesli finansowo dacie rady to ogarnąć.
    • lady-z-gaga Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 13:31
      Osobliwy pomysł....
      Bilans jest taki, że będziecie musieli utrzymac 3 mieszkania i płacić kredyt.
      Jestem przeciwniczką opieki naprzemiennej, ale tradycyjna wersja jakoś się broni - za to wizja rodziców przychodzących na dyżury do dziecka, jak do pracy, to wg mnie sen wariata.
      • zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 19:13

        > Bilans jest taki, że będziecie musieli utrzymac 3 mieszkania i płacić kredyt.

        W bilansie powinno się znaleźć dobro dziecka, na które składa się przecież m.in. mozliwość sprawowania nad nim opieki przez obydwoje rodziców.

        za to wizja rodziców przychodzących na dyżury do dziecka, jak do pracy, to
        > wg mnie sen wariata.

        A to ciekawe- dziecko przewożone co tydzień do innego rodzica nie ma prawa czuć się jakby przychodziło na dyżur... Zresztą, co tam uczucia dziecka- najważniejsze jest moje "ja" i mój nowy partner, a może i nowe dzieci. Brak dużego obciążenia kredytowego też nie jest bez znaczenia...

        Dobro dziecka? Jednak dobro rodziców ponad wszystko.
        • maciekqbn Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 19:49
          Nie sądziłem, że to napiszę ale w pełni zgadzam się ze zmęczoną...
          • zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 20:01
            tongue_out
        • yoma Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 20:23
          Dobro dziecka? Tak, oczywiście. Ale nie kosztem dobra rodziców. Uzasadnienie: nieszczęśliwy rodzic nie wychowa szczęśliwego dziecka.
        • moniapoz Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 20:30
          > Dobro dziecka? Jednak dobro rodziców ponad wszystko.

          a czemu dobro dziecka ma być ponad wszystko ? nie uważasz, że to też przesada, skupić całe swoje życie na dziecku, nie móc założyć nowego związku....bo dobra dziecko ponad wszystko ?
          wydaje mi się, że powinna być jakaś równowaga w tym wszystkim ....
          opieka naprzemienna w klasycznym wydaniu wcale nie oznacza ciągłego pakowania dziecka ...
          jest to drogie rozwiązanie - nie dla wszystkich, ale dziecko ma po prostu wszystko podwójnie i w zasadzie nie musi ciągle pakować wielkich walizek....to jest przejaskrawione przez osoby które nie akceptują tego rozwiązania....taka opieka ma swoje wady i zalety - tak jak w przypadku pomysłu autorki wątku - ta opcja też ma zalety i wady: dziecko i tak widzi, że rodzina nie jest już rodziną.
          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 22:52
            > wydaje mi się, że powinna być jakaś równowaga w tym wszystkim ....

            Równowaga czyli "słabszy nie ma prawa głosu"? Bo mam prawo wejść w nowy związek i mimo wszystko starać się nie dostrzec konsekwencji swojego wcześniejszego wyboru?

            Naprawdę nie ma mowy o tym, aby wejść w szczęsliwy związek z inną osobą, jeśli tydzień spędza się w innym mieszkaniu, ze swoim dzieckiem?

            > opieka naprzemienna w klasycznym wydaniu wcale nie oznacza ciągłego pakowania d
            > ziecka ...
            > jest to drogie rozwiązanie - nie dla wszystkich, ale dziecko ma po prostu wszy
            > stko podwójnie i w zasadzie nie musi ciągle pakować wielkich walizek..

            Ooo, to jednak nie może dotyczyć rodziców?

            Widzisz, ja jestem jak najbardziej za opieką wspólną, ale nie kosztem dziecka, a za taki uważam życie młodego człowieka na dwa domy- i nie chodzi tu o to, że w każdym z nich ma swoją szczoteczkę do zębów, piżamę i ręcznik.
            • altz Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 23:58
              W ciągu ostatniego roku przeszliśmy wszystkie warianty, łącznie z zabawą w trzy domy.
              Z mojego doświadczenia i matki dzieci twierdzę, że to jest dziwny pomysł.
              U nas inaczej się nie dało, tylko dlatego w to weszliśmy.
              Mi osobiście nie przeszkadza to, że moja partnerka jest z dziećmi i zostaję sam, ale widzę, że dzieciom to nie służy, to jest taka przejściowa sytuacja.
              Nie wyobrażam sobie takiej zabawy z małym dzieckiem, a nie nastolatkiem.
            • moniapoz Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 05:01
              Dziecko jest słabsze - to fakt, ale czemu wszyscy maja cierpieć (moim zdaniem włącznie z dzieckiem) z powodu takiego rozwiązania ? takie rozwiązanie będzie rodziło poważne konflikty.

              Pewnie, że dorosły też nie musi pakować wielkich walizek, ale jak sobie wyobrażasz ułożenie życia w przypadku gdy tydzień mieszka się z dzieckiem a tydzień z nowym partnerem....czy może ten nowy partner/ nowa partnerka wprowadzają się na tydzień do tego wspólnego mieszkania ?
              Nie wiem ....jakoś sobie tego nie wyobrażam i nie widzę nic dobrego dla dziecka tylko konflikty i brak możliwości ułożenia sobie życia w długim okresie (być może krótkoterminowo jeszcze by takie coś uszło)
              I nie chodzi mi o to, że zaraz po rozwodzie pojawia się ten nowy/ nowa partnerka, ale po jakimś czasie ....latach na pewno może i nie widzę w tym nic dziwnego czy strasznego.

              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 10:33

                > Dziecko jest słabsze - to fakt, ale czemu wszyscy maja cierpieć (moim zdaniem
                > włącznie z dzieckiem) z powodu takiego rozwiązania ?

                Błąd w rozumowaniu- nie stosuje się opieki wspólnej, gdyby miało na tym ucierpieć dziecko.

                A tak btw... proponujesz, żeby w razie konieczności cierpienia dziecka i jego rodziców, to jednak na dziecko przelać je w całości...
                Dorośli, jesli cierpieć mają, to tylko z takiego powodu, że taka forma opieki IM przeszkadza, a nie są ważne odczucia i potrzeby dziecka.

                > Pewnie, że dorosły też nie musi pakować wielkich walizek, ale jak sobie wyobraż
                > asz ułożenie życia w przypadku gdy tydzień mieszka się z dzieckiem a tydzień z
                > nowym partnerem....czy może ten nowy partner/ nowa partnerka wprowadzają się na
                > tydzień do tego wspólnego mieszkania ?

                Dżizas, i znowu tylko ja, ja i ja.
                A dziecko? Ono może sobie co tydzień układać czas z innymi znajomymi z podwórka?
                Monia, decyzja o posiadaniu dziecka jest brzemienna w skutki do końca życia. Przecież utopią jest wiara w to, że mimo dziecka nasze życie w ogóle się nie zmieni, że nie będziemy brać pod uwagę jego istnienia, jeśli będziemy decydować o własnym życiu. Póki dzieć jest niesamodzielny, póty za niego odpowiadasz- w tym także za tworzenie mu warunków do prawidłowego rozwoju. A skoro ktoś decyduje się na związek z dzieciatą osobą, to też musi sobie zdawać sprawę z tego samego.

                > Nie wiem ....jakoś sobie tego nie wyobrażam i nie widzę nic dobrego dla dziecka

                Że jak??

                > tylko konflikty i brak możliwości ułożenia sobie życia w długim okresie

                To jest oczywiste, jeśli dziecko traktuje się jako przeszkodę.
                • altz Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 11:42
                  zmeczona100 napisała:

                  > Błąd w rozumowaniu- nie stosuje się opieki wspólnej, gdyby miało na tym ucierpi
                  > eć dziecko.
                  Różne rzeczy się dzieją. Myślę, że masz za dobre zdanie na temat sądów. Sąd ustala pewne rozwiązania na ile pozwala mu wyobraźnia, a wyobraźnia nie jest najmocniejszą stroną sądu. Często są to takie decyzje, które od razu skazują dziecko na cierpienie.

                  > Dorośli, jesli cierpieć mają, to tylko z takiego powodu, że taka forma opieki I
                  > M przeszkadza, a nie są ważne odczucia i potrzeby dziecka.
                  Dziecko ma być w środowisku rodzica, bo od rodzica uczy się życia w rodzinie. Przy takim trzecim domu, często będzie tak, że rodzic nigdy nie będzie u siebie, przywiezie trochę swoich rzeczy, które będzie trzymał w walizce. To będzie taka hotelowa wersja domu. Mało kogo stać na to, żeby był to dom, gdzie każdy z rodziców ma swój pokój i swoją łazienkę, a nawet kuchnię?

                  > Dżizas, i znowu tylko ja, ja i ja.
                  > A dziecko? Ono może sobie co tydzień układać czas z innymi znajomymi z podwórka
                  > ?
                  Akurat podwórkowe przyjaźnie nie są problemem. Dzieci przyjadą raz tu, raz tam, nawet dla wielu będzie to atrakcyjne.
                • moniapoz Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 18:56
                  moim zdaniem błędem w rozumowaniu jest zakładanie, że dziecko będzie szczęśliwe w takiej sytuacji - ja tak po prostu nie uważam, dlatego zakładam, że cierpieć będzie dziecko i rodzice, bo nie oszukujmy się mimo, że dzieci to największe skarby dla rodziców to rodzice też mają prawo do ułożenia sobie życia jeżeli tego chcą - zdrowy egoizm jest jak najbardziej OK. Jeżeli rodzic jest nieszczęśliwy to często też dziecko ....i to nie jest frazes.
                  poza tym mam wrażenie, że trochę demonizujesz - oczywiście dzieci są różne, ale moje na przykład bez problemu akceptują wszystkie zmiany jakie niestety musiałam im zafundować.
                  znam je na tyle, że wiem co im szkodzi a co nie, dlatego opieram się na moich prywatnych obserwacjach.

                  może to dziwne, ale moje dzieci nie mają żadnych znajomych z podwórka - ze szkoły przedszkola tak, ale na podwórku nie (mało dzieci w okolicy + nie puszczam ich samych na dwór bo są za mali + nie mają zbytnio czasu na "utrzymywanie" znajomości blokowych bo mają przyjaciół w szkole/ przedszkolu). mnie to oczywiście dziwi bo sama miałam mnóstwo znajomych na podwórku ale czasy się widocznie zmieniają więc akurat ten argument uważam za kompletnie nietrafiony. powiem więcej: moje dzieci cieszyłyby się gdyby miały dwa różne place zabaw (jeden obok domu taty drugi obok domu mamy) i to byłoby dla nich super atrakcyjne - wiem, że argument śmieszny ale ...wink

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
        • lady-z-gaga Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 21:24
          > W bilansie powinno się znaleźć dobro dziecka, na które składa się przecież m.in
          > . mozliwość sprawowania nad nim opieki przez obydwoje rodziców.
          >

          Tak, dobro dziecka wymaga nawet, aby tę opiekę rodzice sprawowali równocześnie.
          Ale skoro się nie da, jest po rozwodzie i pozamiatane, to nie bardzo widzę możliwość udawania, że wszystko jest jak dawniej.

          za to wizja rodziców przychodzących na dyżury do dziecka, jak do pracy, to
          > > wg mnie sen wariata.
          >
          > A to ciekawe- dziecko przewożone co tydzień do innego rodzica nie ma prawa czuć
          > się jakby przychodziło na dyżur...

          Dziecko przywożone do drugiego rodzica wie, że tak musi byc, bo mama i tata juz nie mieszkają razem.
          W opisywanym przypadku widzę więcej dezorientacji (dla dziecka, rzecz jasna) , niż w klasycznych "porozwodowych" układach.

          > Dobro dziecka? Jednak dobro rodziców ponad wszystko.

          Pomijasz fakt, że rozwodzą się ludzie, ktorzy się nie kochają, nie lubią i - najczęsciej - nie szanują. Nierzadko są wrogo i konfrontacyjnie do siebie nastawieni. W takich warunkach mają de facto prowadzic wspólne gospodarstwo domowe ? wspólne mieszkanie, użytkowane naprzemiennie, stwarza większe pole do konfliktów, niż życie obok siebie.
          Gdzie widzisz dobro dziecka, ktore jest świadkiem kłotni podczas "przekazywania dyżurow"? czy nie po to był rozwod, aby takich sytacji uniknąć?
    • moniapoz Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 18:03
      ja nie widzę nic złego w opiece naprzemiennej pod warunkiem pełnej współpracy rodziców i bliskiego miejsca zamieszkania, ale ta wersja jaką przedstawiłaś jest dla mnie dziwna.
      gdzie będziecie mieszkać w czasie gdy nie będzie wasz dyżur ? u swoich rodziców ?

      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • triss_merigold6 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 18:23
      I w ten sposób będziecie ponosić koszty utrzymania 3 mieszkań.
      Chcesz nieustannie siedzieć na walizkach i ściśle, w najdrobniejszych szczegółach, współpracować przez całe lata z eksem odnośnie dziecięcej logistyki i finansów? Ustalać absolutnie każdy drobiazg i nie móc z nikim nowym zamieszkać? To zgadzaj się na taki model. uncertain
      • yoma Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 19:23
        No i jeszcze pytanie, czyje będzie w końcu to mieszkanie dziecka, hę?
        • zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 19:27
          A dokładnie- tak. A do ukończenia przez nie 21 czy 24 r.ż.- zarządzają nim wspólnie.
          • yoma Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 19:30
            A gucio. Niby z jakiej paki dziecka, skoro spłacają je oboje?
            • zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 19:37
              yoma napisała:

              > A gucio. Niby z jakiej paki dziecka, skoro spłacają je oboje?


              A z takiej, żeby dzieciak po osiagnięciu samodzielności finansowej miał gdzie zamieszkać.

              No ja wiem, że rolą niektórych rodziców jest alimentacja do dnia uzyskania dyplomu uczelni i nic ponadto, ale ja akurat nie z tych. Ktoś, kto ogranicza się do alimentów, w doopie ma to, gdzie dzieciak będzie mieszkać; a z kim to robi- wiadomo z góry.

              Jeśli natomiast rodzice nie chcą, aby był to dom dziecka, to przecież nadal może być tylko ich, a po uzyskaniu samodzielności finansowej dziecka po prostu go sprzedają i kasą dzielą się na pół.
              • yoma Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 20:22
                No właśnie. Tylko że czarno to widzę, skoro już są jazdy o to, kto ile ma płacić na ten dom. Już nie mówiąc o tym, że w każdym momencie współwłaściciel może wystąpić o zniesienie współwłasności, bo tak.

                Nie, absolutnie. Pomysł z trzema mieszkaniami jest jakiś kuriozalny, delikatnie mówiąc.
                • altz Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 20:59
                  yoma napisała:

                  > Nie, absolutnie. Pomysł z trzema mieszkaniami jest jakiś kuriozalny, delikatnie
                  > mówiąc.

                  Chodzi o to, żeby wszyscy byli jednakowo nieszczęśliwi. big_grin
                • zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 22:44
                  Yoma, w pierwszym poście w tym wątku napisałam tak:

                  "Oczywiście wszystko to jest uzależnione od tego, czy rodzice współpracują ze sobą, czy nie. W drugim wypadku szkoda zdrowia na takie eksperymenty"
                  • yoma Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 11:33
                    Faktycznie. Przepraszam.
                • malgolkab Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 09:21
                  yoma napisała:


                  > Nie, absolutnie. Pomysł z trzema mieszkaniami jest jakiś kuriozalny, delikatnie
                  > mówiąc.
                  czemu z trzema? kupią drugie na pół i w nim też będą się zmieniaćwink
                  • yoma Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 11:34
                    Przestań, bo zaraz ktoś to podchwyci smile
                    • malgolkab Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 11:37
                      ale przecież to praktyczne jest i żadne mieszkanie nie stoi tydzień pustesmile nie wyziębia się itd. no i zawsze po powrocie można w ciepłe kapcie wskoczyćtongue_out
      • zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 19:28
        Mi to nie pasuje, jemu to nie pasuje.
        A dziecku?

        No tak, ale przecież dziecko w życiu nie jest najwazniejsze...
        • tricolour Bo nie jest najważniejsze... 21.02.12, 22:39
          ... zresztą z twierdzenia, że dziecko jest najważniejsze nic nie wynika. Bo do kiedy dziecko jest najważniejsze? Jeśli zawsze dziecko jest najważniejsze, to nie może ono tego powiedzieć o swoich dzieciach więc idea upada. Jeśli zaś - przypuśćmy - najważniejszość przechodzi na potomka, to oznacza, że ludzie bezdzietni nie tracą najważnieszości i są zawsze najważniejsi.

          To taki slogan tłumaczący nieprawidłowe relacje rodzinne.
          • zmeczona100 Re: Bo nie jest najważniejsze... 21.02.12, 22:45
            To był sarkazm, tri.
            W normalnej rodzinie wszyscy są jednakowo ważni.
            • tricolour Aaaa... to nie wyczułem... 21.02.12, 22:49
              ... i dodam, że w normalnej rodzinie wszyscy są jednakowo ważni co do zasady, a każdy sam jest dla siebie najważniejszy w sensie posiadania własnego świata, którym kieruje.
              • zmeczona100 Re: Aaaa... to nie wyczułem... 21.02.12, 23:00
                Pełna zgoda.

                Mi po prostu chodziło o to, że po rozwodzie najwazniejsze dla niektórych jest życie tak, jakby przeszłość nie pozostawiła "ogonów", albo ona w ogóle nie istniała- w tym znaczeniu dziecko przegrywa po prostu z tymi innymi "najwazniejszymi" sprawami.
          • malgolkab Re: Bo nie jest najważniejsze... 22.02.12, 10:17
            zaraz mam wizję rodzica, który "z powodu" dziecka nie układa sobie życia, a potem jak dziecko jest dorosłe i próbuje mieć swoje życie, to wiecznie mu wypomina (dosłownie lub nie) to swoje wieloletnie "poświęcenie" i oczekuje wiecznej adoracji. brrrrrrrrrr
    • yoma Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 18:26
      > Mąż czuje się skrzywdzony takim podziałem. Zaproponowałam wizyty męża 3x w tygo
      > dniu, co drugi weekend. Mąż chce nocować w „swoje” dni i spędzać u
      > „nas” weekendy. Ja tak nie chcę.

      I słusznie, bo to nie jest opieka naprzemienna. To jest twoja 24/7 opieka nad dzieckiem + przez połowę życia nad byłym mężem. Zaproponuj mężowi odwrotnie, ty u niego smile

      Propozycja męża - masakra. Pozabijacie siebie i dziecko w tym wszystkim.

      Jest jeszcze oczywiście opcja, że mąż bierze dziecko, a ty płacisz alimenty.
    • tricolour Z błednego założenia wynikają błędne wnioski... 21.02.12, 22:03
      ... czyli z założenia że mieszkania nie można sprzedać podczas rozwodu (a w rzeczywistości jest to jedyne sensowne rozwiązanie) wynika kompletnie od czapy pomysł dochodzenia do dziecka. Takie coś na miesiąc byłoby uciążliwe... a co dopiero na lata.
    • mala2012 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 21.02.12, 23:57
      Bardzo dziękuję Wam za odpowiedzi... Zdecydowałam że pójdziemy do psychologa dziecięcego omówić najlepszy schemat opieki nad dzieckiem.

      Mój mąż nie wyobraża sobie tygodnia z córką... taaaa

      I jest bardzo roszczeniowy. Ostatnio powiedział, że chce zwrotu za połowę paliwa bo wozi dziecko z przedszkola do domu (poza tym jeździ sam, ja nie korzystam, zakupy ciągnę na grzbiecie) mimo, że jego udział w miesięcznym utrzymaniu dziecka to sporadycznie produkty spożywcze z "jego półki" w lodówce. Sama opłacam przedszkole, jedzenie, ubrania itp. Bo lepiej zarabiam....
      • zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 10:36
        > I jest bardzo roszczeniowy. Ostatnio powiedział, że chce zwrotu za połowę paliw
        > a bo wozi dziecko z przedszkola do domu (poza tym jeździ sam, ja nie korzystam,
        > zakupy ciągnę na grzbiecie)

        Poradź mu, aby nosił córkę na barana- spacerek dobrze mu zrobi na zdrowie, a i przy okazji popracuje nad rzeźbą mięśni. Plus oszczędności na paliwie. Same zyski.

        Wniosłaś pozew o alimenty?
      • moniapoz Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 19:05
        i przy takim stosunku męża do kosztów i dziecka Ty w ogóle zastanawiasz się nad takim rozwiązaniem ? przecież kłócić się będziecie o wszystko....zwłaszcza jak jeżeli ex będzie musiał płacić alimenty.....

        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • virtual_moth Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 11:14
      Hehe, ten wątek doskonale obrazuje moralność kalego co poniektórych zwolenników tzw "opieki naprzemiennej". Jesli dziecko ma sie co tydzien przenosić - dobrze, fajnie i nie ma problemu, jesli ja - to żle i w ogóle totalne cierpienie i niedogodnoscsmile
      Ja sama jestem zdania, ze JESLI JUZ opieka naprzemienna, to tylko w miejscu zamieszkania dziecka - oczywiscie musi byc spełnionych szereg warunków (dobra sytuacja finansowa rodziców i umiejętnosc dogadywania sie co do wspólnego mieszkania, w ktorym mieszka dziecko). Oczywiscie w przypadku autorki watku nie moze byc mowy o jakiejkolwiej formie opieki naprzemiennej, chocby dlatego, ze tatus sobie nie wyobraza sam na sam tygodnia z dzieckiem, pomijajac inne rzeczy typu finanse itd.

      Jesli zas chodzi o tę niemoznosc ułozenia sobie zycia, jesli chodziłoby sie co tydzien, na tydzien, do dziecka to chyba wiele ośób nie zdaje sobie sprawy jak tak naprawde to wygląda - myslę, ze w przypadku ojców to byłoby idealne rozwiązanie, przynajmniej dla ich drugich partnerek... Wystarczy poczytac np ostatni wątek z macoch by zdac sobie sprawe, ze druga partnerka byłaby bardziej uszczesliwiona, gdyby tatus opiekował sie dzieckiem z pierwszego związku z dala od jej oczu - no a przynajmniej byłaby mniej sfrustrowanatongue_out Ja zreszta widze wiele zalet takiego rozwiazania - uwazam, ze rodzina patchworkowa to fikcja i galimatias, lepiej byłoby, gdyby kolejni partnerzy nie angazowali sie zbytnio w wychowywanie dzieci ich partnerów czy nawiązywanie jakichs blizszych relacji, a opieka naprzemienna w miejscu zamieszkania dziecka wybitnie temu sprzyja.

      No ale gdzieeeee tam, jak tak mozna przeprowadzac sie co tydzien. Nagle znajduje sie milion powodów, dla których takie rozwiązanie dla rodzica do wielkie cierpienie. A dla dziecka? Dziecko moze byc przerzucana jak tobołek, nie ma problemu.
      • triss_merigold6 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 11:37
        Ja przynajmniej jestem konsekwentna i konsekwentnie uważam opiekę naprzemienną za szkodliwy, męczący i kosztowny idiotyzm. uncertain
        Jassne, z nowym niemowlakiem miałabym co tydzień się przenosić czy może zostawiać nowe niemowlę co drugi tydzień z jego ojcem? Wolę standardowy układ tj. dzieci ze mną, na szczęście kes z tym nie dyskutuje i nie podważa zasadności.
        • malgolkab Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 11:39
          triss_merigold6 napisała:


          > Jassne, z nowym niemowlakiem miałabym co tydzień się przenosić czy może zostawi
          > ać nowe niemowlę co drugi tydzień z jego ojcem?
          przeczytaj dokładnie wątek, wg niektórych nie powinnaś układać życia na nowo przed osiągnięciem dojrzałości przez dziecko, a co za tym idzie - nie powinnaś mieć 2 dzieckasmile
          • triss_merigold6 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 11:59
            Na szczęście mam w głębokim poważaniu opinię innych, zwłaszcza, że wyrażają ją ludzie ciężko sfrustrowani, rozgoryczeni i rozczarowani swoim losem.
            • argentusa Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 13:54
              Triss, jak pragne zdrowia, zgadzam się w całej rozciagłości.
              I tez mi wisi co inni mówią i sądzą.
              Wolę moja rodzinę patchworkową niż samodzielne poświętliwe dla dzieci rodzicielstwo.
              A moje dzieci uczę tego, żeby same potrafiły o siebie zadbać, bo to daje satysfakcję w życiu.
        • maciekqbn Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 13:24
          triss_merigold6 napisała:

          > Ja przynajmniej jestem konsekwentna i konsekwentnie uważam opiekę naprzemienną
          > za szkodliwy, męczący i kosztowny idiotyzm. uncertain

          >Wolę standardowy układ tj. dzie
          > ci ze mną, na szczęście kes z tym nie dyskutuje i nie podważa zasadności.

          No pewnie, że TY wolisz. Dla CIEBIE to najlepsze i najwygodniejsze rozwiązanie. Czasem jednak trzeba spojrzeć dalej niż czubek własnego nosa.
          • triss_merigold6 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 14:04
            Ktoś Ci zabrania spojrzeć dalej?
            Ja jestem szczęśliwa, nowy partner też, nowe niemowlę przynajmniej sprawia takie wrażenie, starszak ma wszystkie stany emocjonalne siedmiolatka ale też jest częściej szczęśliwy niż nieszczęśliwy. To, czy mój eks jest szczęsliwy interesuje mnie najmniej.
            • maciekqbn Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 14:10
              triss_merigold6 napisała:

              > Ktoś Ci zabrania spojrzeć dalej?

              Ja akurat patrzę dalej, ale Ty tego i tak nie zrozumiesz. Ważne, że TOBIE jest dobrze. No i niech tak będzie ale nie stawiaj swojego egoizmu jako wzóru dla innych.
              • triss_merigold6 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 14:31
                Będę się czepiać: dlaczego nie miałabym stawiać swego egoizmu jako wzoru dla innych, skoro w sumie daje on pozytywne efekty? Nie narzekam na samotność, nie czuję się niekochana, układy z eksem mam poprawne, nie zmarnowałam wielu cennych lat na rozważania przedrozwodowe.
                • virtual_moth Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 14:45
                  Triss, ale Twój ex nie robił cyrków z opieka naprzemienna. Gdybyście mieli warunki i ex by się uparł, a sąd przyklepał, to byłaby jazda. No i zastanawiamy sie co w tej hipotetycznej sytuacji - lepiej przerzucac dziecko jak tobołek, czy przenosic sie do dziecka.

                  Mam obojętny stosunek do tego rozwiązania, jesli komus pasuje to OK, mierzi mnie jedynie postawa - dziecko mozna przerzucac, a dorosłego? O to juz totalnie wykluczone. Udowadnia, ze niektórym ciezko sie postawic w sytuacji drugiej osoby - tutaj swojego dziecka, który takze potrzebuje jednego, stałego domu (dla czepiających się - uwazam tez, ze czeste przeprowadzki nawet całą rodziną nie słuza ani dziecku, ani dorosłemu)
                  • zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna - inaczej 22.02.12, 23:08
                    virtual_moth napisała:

                    >
                    > Mam obojętny stosunek do tego rozwiązania, jesli komus pasuje to OK, mierzi mni
                    > e jedynie postawa - dziecko mozna przerzucac, a dorosłego? O to juz totalnie wy
                    > kluczone. Udowadnia, ze niektórym ciezko sie postawic w sytuacji drugiej osoby
                    > - tutaj swojego dziecka, który takze potrzebuje jednego, stałego domu (dla czep
                    > iających się - uwazam tez, ze czeste przeprowadzki nawet całą rodziną nie słuza
                    > ani dziecku, ani dorosłemu)

                    O, to to to własnie.

                    Chodziło może o ten wątek?
                    forum.gazeta.pl/forum/w,14479,133325338,133325338,horror_horror_.html

                    Tak sobie myślę, że biedne są te mamy, które zostały z dzieckiem. Biedne, bo albo sobie życia nie ułożą, albo muszą ciągać za sobą na randki własne dzieciaki, bo niby z kim je mają zostawić. No i biedne, bo nie mają czasu usiąść i odpocząć, zajrzeć do fryzjera czy na ploty z koleżankami- no chyba, że wezmą ze sobą dzieci. Za to dzieci mają super i świetnie- całe 24 godziny na dobę z matką- jak nie odpoczynek nocny, to całodziennie są przez nie zabawiane.
              • tricolour Jeżeli chodzi o czubek własnego nosa... 22.02.12, 16:02
                ... to mnie w zasadzie nic nie interesuje poza tym czubkiem i uważam na dodatek to za najzdrowsze rozwiązanie. Każde inne uważam za próbę ukrycia jakichś niedoborów, które chce się schować za dobroczynną niby działalnością na rzecz innych.

                Zaspokojony czubek własnego nosa daje satysfakcję, uśmiech, spełnienie i ogólnie rozumiane szczęście przekładające się na życzliwość wobec innych. W przypadku dzieci jest to nadzwyczaj ważne i wyraźne.
                • zmeczona100 Re: Jeżeli chodzi o czubek własnego nosa... 22.02.12, 23:01
                  No i z tego powodu zapotrzebowanie na domy opieki nad starymi czy chorymi jest coraz większe. I będzie jeszcze większe.
                  • tricolour A co ma piernik do wiatraka? 22.02.12, 23:18
                    Jaki jest związek między czubkiem mojego nosa, a starymi czy chorymi?
                    • zmeczona100 Re: A co ma piernik do wiatraka? 22.02.12, 23:22
                      A taki, że czubek Twojego nosa będzie interesować tylko Ciebie, kiedy dopadnie Cię starość i choroba.

                      No chyba, że załatwiłeś sobie 100% zdrowia na wieki wieków.
                      • tricolour A Ty swą starością chcesz obarczać innych? 22.02.12, 23:29
                        Chcesz powiedzieć, że starość czy choroba to jest przesuwalny ciężar z bark własnych na cudze?
                        • zmeczona100 Re: A Ty swą starością chcesz obarczać innych? 22.02.12, 23:35
                          Chcę powiedzieć, że rodzina to coś więcej niż to samo nazwisko.

                          Ale przyjmuję, że inni uznają inną definicję, gdzie każdy żyje tylko własnym życiem. Pardon, czubkiem nosa.

                          Ach, jeszcze jedno- jakoś nie zauważyłam masowych samobójstw po zachorowaniu czy osiągnięciu pewnego wieku. Czyżbym coś przegapiła?
                          • tricolour Bo każdy żyje właśnie własnym życiem... 22.02.12, 23:42
                            ... a Ty jakoś chcesz wmówić (chyba sobie) że można czy nawet trzeba żyć cudzym życiem. I co? Cudzymi ustami będziesz jadła, cudzymi oczami patrzyła, cudzym sercem czuła? Każdy żyje własnym życiem. Bywa ono splecione z losami innych, ale dalej jest to wyłącznie własne życie.

                            A jesli już tak bardzo chcesz komuś pomagać, to pomagaj! Proszę bardzo, ja nie bronię. Ale jeśli sama oczekujesz takiej pomocy bez koniecznej w tym celu PROŚBY o pomoc, to jest to szczyt manipulacji i egoizmu.
                            • zmeczona100 Re: Bo każdy żyje właśnie własnym życiem... 22.02.12, 23:49
                              Zajmij się czubkiem własnego nosa, bo tu na forum na pewno go nie znajdziesz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja