mala2012
21.02.12, 09:41
Mój mąż zaproponował mi opiekę naprzemienną nad dzieckiem w miejscu zamieszkania dziecka. Już wyjaśniam o co chodzi.
Mamy mieszkanie, którego nie możemy teraz sprzedać. Na razie mieszkamy razem. Moja propozycja była taka że ja zostanę z córką w mieszkaniu, mąż się wyprowadzi. Będziemy razem spłacać raty, ja wezmę na siebie koszt utrzymania mieszkania. Mąż czuje się skrzywdzony takim podziałem. Zaproponowałam wizyty męża 3x w tygodniu, co drugi weekend. Mąż chce nocować w „swoje” dni i spędzać u „nas” weekendy. Ja tak nie chcę.
Zaproponowałam więc że ja się wyprowadzę z córką, on zostanie w tym mieszkaniu. Wspólnie byśmy opłacali ratę kredytu mąż by płacił opłaty. Ale nie jest w stanie finansowo tego zrobić.
Teraz mąż zaproponował, że w mieszkaniu na stałe ma zamieszkać dziecko a my będziemy sprawować opiekę na zmianę, mieszkając po 2 dni w tym mieszkaniu a pomiędzy tymi okresami każdy „gdzie indziej”
Spytałam o utrzymanie mieszkania. Mąż nie widzi „pół na pół”, bo ja więcej zarabiam. Ale to nie moja wina, że więcej zarabiam.
Pytanie, czy ktoś już stosował taką opiekę, jak dziecko będzie się czuło? Mam mieszane uczucia