Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę

21.02.12, 14:13
wiadomosci.onet.pl/kraj/rodzinny-dramat-smiertelnie-pobity-przez-syna,1,5033112,wiadomosc.html
Czy zony alkoholików i agresorów wiedzą ci fundują swoim dzieciom?
    • maciekqbn Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 21.02.12, 14:49
      Dlaczego tylko "żony"?
      Podchodzisz stereotypowo do problemu.
    • lampka_witoszowska Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 21.02.12, 14:49
      a czy nie przyczyniamy się do tego, by chore, dysfuncyjne rodziny istniały - poprzez przekonanie, że rozwodnik to gorszy człowiek, bo ma wyraźną porażkę na koncie?
      albo, że posiadanie męża/żony to niemal awans społeczny?
      i nigdy nikomu nei mówiliśmy, że lepiej trwać w małżeństwie, bo to zawsze jakiś pewnik, a dzieci będą na pewno szczęśliwsze z mamą i tatą?

      własnie najpierwsi takie przekonania biorą do siebie ci, co nie powinni, moim zdaniem
      • maciekqbn Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 21.02.12, 15:03
        lampka_witoszowska napisała:

        > i nigdy nikomu nei mówiliśmy, że lepiej trwać w małżeństwie, bo to zawsze jakiś
        > pewnik, a dzieci będą na pewno szczęśliwsze z mamą i tatą?

        Coś w tym jest. Do dzisiaj nie mam przekonania, czy rozwód to najlepsze rozwiązanie dla mojego syna, choć osoby, które lepiej znają sytuację jednoznacznie twierdzą, że tak. A jednak to przekonanie, że pełna rodzina, jakakolwiek by była to jest to czego dziecko potrzebuje, gdzies funkcjonuje w podświadomości.
      • zmeczona100 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 25.02.12, 14:41
        lampka_witoszowska napisała:

        > a czy nie przyczyniamy się do tego, by chore, dysfuncyjne rodziny istniały - po
        > przez przekonanie, że rozwodnik to gorszy człowiek, bo ma wyraźną porażkę na ko
        > ncie?

        mam trochę znajomych rozwiedzionych, ale nigdy nie myslałam o nich w ten sposób. Wręcz przeciwnie- zdecydowaną większość z nich nazwałabym ludźmi sukcesu, a powtórnie w sformalizowanych związkach nie znam nikogo. Zresztą, nie chodzi mi tylko o znajomych; ja w ten sposób nie oceniam ludzi.


        > albo, że posiadanie męża/żony to niemal awans społeczny?

        Też nie myślałam nigdy w ten sposób; może raczej jako o drodze życiowej, planach na życie.

        > i nigdy nikomu nei mówiliśmy, że lepiej trwać w małżeństwie, bo to zawsze jakiś
        > pewnik, a dzieci będą na pewno szczęśliwsze z mamą i tatą?

        W życiu. Może dlatego, że z rozwiedzionych znajomych niewielu rozwiodło się po moim poznaniu ich, więc nie miałam okazji poznać ich byłych, a z tych, których zdążyłam poznać, to akurat w duchu cieszyłam się, że udało się komuś wyzwolić z chorego układu (przede wszystkim patologiczna zazdrość, skąpstwo i przemoc ekonomiczna).
        • lampka_witoszowska Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 25.02.12, 18:50
          myślisz, że dużo osób ma tak zdrowe podejście?
          i nie tylko w Twoim otoczeniu
          • zmeczona100 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 25.02.12, 19:22
            Wydaje mi się, że to zależy od wieku smile Osoby w tym wieku, kiedy zakładają rodziny, planują potomków i potomkinie, albo ci, którzy za parę lat będą to robić, mają jednak w większości takie właśnie podejście. A starsze pokolenie to zupełnie inna bajka - kwestia przysięgi aż po grób, zamążpójście jako cel życiowy kobiet, no i co ludzie powiedzą; pokolenie wymierające jakby nie było...
            • lampka_witoszowska Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 25.02.12, 22:53
              tak... i dlatego zamiast uczciwie powiedzieć, że się trafił na boku lepszy kąsek, ludzie w naszym wieku hurtowo odstawiają niezłą szopkę, żeby o kochance/kochanku współmałżonek się nei dowiedział?

              a zdarzyło mi się rozmawiać z kimś też w naszym wieku, dla kogo autorytetem jest kobieta, która "utrzymała przy sobie męża" po jego zdradzie
              i widziałam dużo kobiet pobitych, które nadal zasłaniają siniaki i ciągle ze schodów spadają
              i matki, które się zgadzają na tłuczenie dziecka, byle ten facet nadal był

              ale nie mam pewności, czy nie zmieniłam tematu, może to rzeczywiście unikanie problemów i cyrku z rozwodem... i zupełnie inna bajka
              a może nie

              nie wiem, ale obecność dulszczyzny jakoś nadal czuć
              • zmeczona100 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 26.02.12, 20:22
                smile Ale kiedyś nie słyszało się np. o tym, że mąż zwinął się od kobiety w ciąży albo z małym dzieckiem przy piersi, i poleciał mieszkać do kochanki... A teraz? Nawet nie trzeba za wiele szukać- choćby przykłady z tego forum.

                Jak pisałam- w moim wieku nie znam "pokrzywionych" osób, ale za to wśród starszych- ooo, całkiem blisko (hehe, no już nie, bo to o teściów chodzi). Teściowa wiedziała o zdradach teścia, znęcał się nad nią fizycznie i psychicznie, traktował jak popychadło, ale przy nim trwa do dziś. Była bardzo młoda, kiedy zaszła w ciążę, później rozwód, praca, kolejna ciąża i kolejny mąż- zero znajomych, przyjaciół, a skoro dorastała w podobnej patologii, jaką jej zafundował aktualny mąż i przez życie nie mogła tego zweryfikować, to dla niej jej małżeństwo jest normalne, a np. jej syn (a mój omc ex...) jest idealnym mężem, tylko ja go nie potrafiłam docenić, hehehe (bo nie pił, nie bił i na baby nie latał wink ).

                Co nie znaczy wcale, że neguję, aby i osoby młodsze nie podzielały jej zdania; ja takich po prostu nie spotkałam...
                • lampka_witoszowska Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 07:36
                  zmeczona100 napisała:

                  > smile Ale kiedyś nie słyszało się np. o tym, że mąż zwinął się od kobiety w ciąży
                  > albo z małym dzieckiem przy piersi, i poleciał mieszkać do kochanki... A teraz?
                  > Nawet nie trzeba za wiele szukać- choćby przykłady z tego forum.


                  zdarzało się, tylko forum jeszcze nie było i w gazetach stąło napisane o zaletach jedynego słusznego ustroju, a nie historie miłosne ze zdradą w tle

                  myślę, że nas i naszych rodziców czy nawet dziadków dużo dzieli, ale ciągoty ludzie mają ciągle te same i w ramach jednego pokolenia tez sa tacy, co zmiota pod dywan, i tacy, co pójda za ciosem - fakt, teraz coraz łatwiej

                  rzeczywiście - w naszym wieku nei znam zbyt wiele osób, które wyznają pogląd "dla dobra dziecka", niemniej chciałabym większośc usłyszeć, jak rozmawia z ciociami, dziadkami czy rodzicami... rzadko starsze osoby szanują młodszych i rzadko chca ich naprawdę wysłuchać, za co młodzi odwdzieczają się traktowaniem starszego pokolenia jak niedorozwiniętych umysłowo, którym mówi się , co oni chca usłyszeć - ale to już kompletnie na marginesie
                • malgolkab Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 09:25
                  zmeczona100 napisała:

                  > smile Ale kiedyś nie słyszało się np. o tym, że mąż zwinął się od kobiety w ciąży
                  > albo z małym dzieckiem przy piersi, i poleciał mieszkać do kochanki...
                  często za to taki pan miał regularny romans lub kilka nieregularnychsmile i wszyscy o tym wiedzieli (łącznie z żoną), tylko głośno się o tym nie rozmawiało. Osobiście wolałabym zostać sama z dzieckiem
                  • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 10:36
                    Częściej za to zdarzało się, że żonaty Pan zrobił dziecko kochance na boku i to ona zostawała sama w ciąży, a potem z dzieckiem przy piersi.
                    • malgolkab Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 10:55
                      dokłądnie tak, a pan często mieszkał z żoną ulicę dalej i dzieci się razem bawiły na podwórku... a żona udawała, że nie widzi, że syn sąsiadki wygląda jak młodsza kopia jej męża.
                      • lampka_witoszowska Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 12:08
                        to ja z innych podwórek jestem, bo ciągle mam wrażenie, że strasznie dużo par z pokolenia starszego porozwodziła się z powodu szukania szczęścia na boku
                        • malgolkab Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 12:20
                          lampka_witoszowska napisała:

                          > to ja z innych podwórek jestem, bo ciągle mam wrażenie, że strasznie dużo par z
                          > pokolenia starszego porozwodziła się z powodu szukania szczęścia na boku
                          >
                          zależy co to jest dla Ciebie starsze pokoleniesmile
                          ja znam dużo więcej par ze swojego pokolenia (30+), które rozwiodły się z tego powodu niż z pokolenia moich rodziców. Choć jak rozmawiam z mamą (a rozmawiamy o wszystkim normalnie) to mówi, że zdrad wcale nie było mniej, tylko rozwodów. Za czasów naszych dziadków rozwodów nie było prawie w ogóle, a zdrady były. Po prostu teraz łatwiej jest "dostać" rozwód, więcej kobiet jest samodzielnych i przede wszystkim jest to dużo mniej piętnowane społecznie...
                          • lampka_witoszowska Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 12:25
                            to w podobnym wieku jesteśmy

                            w pokoleniu mojej babci owszem, było jak piszesz, wtedy zdecydowanie częściej ludzie się puszczali niż rozwodzili, że się tak kolokwialnie wyrażę

                            ale może ja w specyficznym srodowisku dorastałam, bo przeciez ilość rozwodów ciągle wzrasta
                        • puzzle33 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 28.02.12, 10:45
                          lampka_witoszowska napisała:

                          > strasznie dużo par z
                          > pokolenia starszego porozwodziła się z powodu szukania szczęścia na boku
                          25% rozwodników to ludzie po 50tce. Nie podam źródła, bo nie pamiętam, ale sam fakt tak mnie zaskoczył, że utkwił mi w pamięci.
      • malgolkab Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 09:20
        lampka_witoszowska napisała:

        > a czy nie przyczyniamy się do tego, by chore, dysfuncyjne rodziny istniały - po
        > przez przekonanie, że rozwodnik to gorszy człowiek, bo ma wyraźną porażkę na ko
        > ncie?
        > albo, że posiadanie męża/żony to niemal awans społeczny?
        hm, nie wiem, nigdy tak nie pomyślałam
        > i nigdy nikomu nei mówiliśmy, że lepiej trwać w małżeństwie, bo to zawsze jakiś
        > pewnik, a dzieci będą na pewno szczęśliwsze z mamą i tatą?
        nie, nigdy tak nie mówiłam, nawet na długo przed swoim własnym rozwodem
    • inna_nowa_ja Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 21.02.12, 16:07
      Zgodzę się z Maćkiem. Jestem DDA, moja mama do dnia dzisiejszego żyje z ojcem, fakt przestał aż tak pić ale pije raz np na pół roku. Jak byłam mała i szkole podst.prosiłam Boga aby się rozwiedli, żeby już ojciec nigdy nie wrócił do domu a jak nie wracał kilka dni to się denerowałam o niego. Szybko też chciałam uciec z domu i wyjść za mąż, założyć własną rodzine..
      I powiem tak, moja matka to stereotyp matki Teresy, poświęciła się żebyśmy z siostrą mial y pełną rodzinę, zupełnie niepotrzebnie. Trwanie w związku/małeżństwie dla dobra dzieci to absurd. I co z tego że ojcu wybaczyłam, ale jako dziecko było mi okropnie źle i ciężko.
    • moniapoz Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 21.02.12, 17:57
      już to parę razy pisałam ale napiszę jeszcze raz: dla dobra dziecka czasem trzeba się rozwieźć pamiętając, żeby zrobić to jak najłagodniej.
      w związku w którym dzieje się bardzo źle: przemoc psychiczna czy fizyczna, osoby dorosłe są skupione bardzo mocno na sobie, a dzieci żyją jakby troszkę obok, są też mocno zaangażowane w sprawy dorosłych (wrzaski przy dzieciach czy szarpanie naprawdę budzą ogromny lęk w dziecku)
      to życie na boku, gdzie jest się pozornie "mniej" ważnym, ma się poczucie zagrożenia, powoduje szereg komplikacji w życiu takiego człowieka gdy dorośnie jak np. niskie poczucie własnej wartości itd. - po prostu to rzutuje na wszystkie późniejsze relacje tego dziecka w życiu dorosłym z innymi ludźmi.
      oczywiście są dzieci które lepiej zniosą takie dzieciństwo i będą "normalne" a są takie które słusznie będą mogły mieć żal do rodziców.

      dlatego jestem przeciwniczką utrzymywania związków gdzie nie ma żadnych szans na normalizację sytuacji pomiędzy rodzicami, ale uważam, że trzeba walczyć do końca, z tym, że jest to możliwe jedynie gdy obydwie strony: matka/ żona i ojciec/ mąż tego chcą.

      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • ame_belge34 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 24.02.12, 23:08
        Czasami rozstanie jest lepsze dla dziecka, sama widzę to po moim szkrabie. Kiedy mieszkaliśmy razem, mały był bardzo nerwowy, płakał o byle co, teraz to roześmiany fajny chłopczyk. Udało mi się go przywrócić do równowagi, wyciszyć. Nie słyszy na co dzień krzyków, nie czuje zagęszczonej atmosfery. Wytłumaczyłam mu sytuację na ile można było. Przez parę miesięcy przyzwyczaił się chyba do sytuacji. Widzę ogromną zmianę na lepsze.
      • zalosny.jestes Lepiej nie można było tego ująć... 24.02.12, 23:25
        moniapoz napisała:
        > ale uważam, że trzeba walczyć do końca, z tym, że jest to możliwe jedynie gdy obydwie >strony: matka/ żona i ojciec mąż tego chcą.

        B/T

        Lost in the past...
    • nangaparbat3 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 24.02.12, 23:21
      O czym tu gadać: tak źle i tak niedobrze.
      • ame_belge34 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 24.02.12, 23:26
        Ideałem by było, kiedy dziecko ma pełną szczęśliwą rodzinę. Ale kiedy się nie da, jestem zdania, ze maluchowi trzeba zapewnić możliwy spokój, a nie atrakcje w postaci awantur.
    • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 26.02.12, 15:17
      Co da rozwód w przypadku osób biedniejszych gdzie nie ma możliwości przeprowadzenia się do innego mieszkania (choćby uboższego i tańszego)? Nic nie da. Główną kwestią są warunki lokalowe i materialne, a nie sam rozwód.
      Jak kogoś stać to może wziąć dzieci i się przeprowadzić nawet bez rozwodu, jak nie ma możliwości wyprowadzki co da sam rozwód jak trzeba będzie dalej mieszkać pod wspólnym dachem?
      Widać nie bywacie i nie znacie niższych warstw społeczeństwa sad
      • sinsi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 26.02.12, 15:35
        a myślisz, że "wyższe warstwy społeczeństwa" się inaczej zachowują? smile znam kilka przypadków małżenstw panów profesorow, oficerow, itd którzy pili i rączkami machali a żony się ich trzymały, żeby tylko ładnie na zewnątrz wyglądało...

        Każdy może zacząć od nowa, nie każdemu się chce. Jeśli argumentem jest : mam dom z awanturującym się pijakiem na głowie, lub wynajęte mieszkanie i spokój bez pijaka i zwycięża to pierwsze - to nie ma sobie co wycierać gęby frazesem "dla dobra dziecka".. (a w wielu przypadkach te żony pijaków zarabiają więcej niż oni...więc z utrzymaniem się by aż takiego problemu nie miały, częściej to psychika je trzyma a nie finanse)
        • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 26.02.12, 17:25
          Nie rozumiesz, że są osoby których nawet nie stać na samodzielne wynajęcie dla siebie i dziecka kawalerki? Które zarabiają 1200-1500zł na miesiąc (sam wynajem z opłatami kawalerki to około 1000zł, a są wszak inne wydatki również)? Gdzie mają iść? Pod most? Wynajem mieszkania (nawet tylko kawalerki) to spory koszt dla osoby zarabiającej 1200zł, a takie osoby też są i też żyją wśród nas.
          A nawet jeśli zarabiają więcej od męża alkoholika to może ich nie stać na wynajem mieszkania na wolnym rynku, opłaty mieszkania w którym mieszkają to sam czynsz w spółdzielni czy wspólnocie plus woda i media, a wynajem mieszkania to minimum dodatkowe 400 zł dla właściciela (albo i więcej w zależności od standardu lokalu i lokalizacji), oprócz czynszu w spółdzielni i innych opłat które one mogą zwyczajnie nie mieć.
          No chyba, że są jacyś właściciele mieszkań albo fundacja sponsorująca darmowe mieszkania (albo za sam tylko czynsz) kobietom które zarabiają minimalną płacę i są rozwódkami, ja takiej nie znam.
          Sama w najbliższym otoczeniu (ale akurat powodem rozwodu nie była ani przemoc ani alkoholizm) mam osobę, która zarabia niewiele więcej niż owa najniższa pensja i po przeprowadzonym rozwodzie dalej mieszka z eks-małżonkiem pod wspólnym dachem.
          Patrząc na ceny wynajmów mieszkań (kawalerek w blokach z lat 70-80-tych, nie mówię o apartamentach 100 metrowych lub blisko centrum w nowym budownictwie z ochroną i marmurami) nie specjalnie się dziwię.
          • moniapoz Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 26.02.12, 17:50
            Gazeta, to prawda, co piszesz....a ludzie zarabiający może nie kokosy ale jakieś pieniądze większe niż płaca minimalna pewnie nie widzą tego lub nie chcą widzieć. Ja szczerze współczuję, ale nawet w tak dramatycznych sytuacjach czasem rozwód ma sens - choćby taki, że ma się spokój z długami exa, nie mając oczywiście spokoju w mieszkaniu w którym żyje się z exem.
            Wtedy pozostaje jedynie powrót do rodziców o ile to możliwe....nie wiem czemu skojarzył mi się film Plac Zbawiciela....niby nie związane z wątkiem, ale jakoś mnie naszło...zresztą Ty też trochę odbiegłaś od głównego tematu wątku...

            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • lampka_witoszowska Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 07:43
            moim zdaniem świat jednak nei składa się tylko z warszawy smile
            ale to trzeba się nieco rozejrzeć, "poczuć moc" i odwagę - a to rzeczywiście jest problem, podobnie jak rezygnacja z jako takiego starego na rzecz nieznanego nowego

            w moim mieście sa kawalerki za 500 zł i w co drugim zakładzie kartki, że zatrudnią pracownika - bo większość woli przejść za most, Niemcy więcej zapłacą, więc pracowników brakuje, po prostu - przed dekarzami pracodawcy są gotowi klękać, a sklepowe to na gwałt potrzebne...
            • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 09:06
              Za 500 zł łącznie ze wszystkimi opłatami, mediami, wodą, czynszem dla spółdzielni (nie dla właściciela)?
              • lampka_witoszowska Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 10:09
                z tego co się orientuję wynajmuje się za podawaną kwotę plus media, tak chyba wszędzie jest?
                w każdym razie znalazłam teraz jedno za 500 plus media, jedno za 600 plus media (zaznaczone, że media to woda, prąd i gaz), znam jedno za 450 plus media, ale to już poszło, poza tym kilka 2pokojowych za 700 plus media

                nie, no możemy się certolić, że ludzie nei mają wyjścia, wpływu na swój los itd - ale głównie nei mają wiary w to, że cokolwiek mogą - albo nie wiedzą jak moga zadziałać... i to jest zwykle największy problem
                • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 10:34
                  >> z tego co się orientuję wynajmuje się za podawaną kwotę plus media, tak chyba w
                  > szędzie jest?

                  Nie, w mieszkaniu spółdzielczym czy własnościowym płaci się jedynie za media, nie płaci się dodatkowych 500 zł celem opłacenia właściciela mieszkania.
                  Zatem wyprowadzając się (po rozwodzie na ten przykład) z takiego mieszkania trzeba wygospodarować dodatkowe 500zł na wynajem, a nie każdego stać na dodatkowy comiesięczny wydatek w wysokości 450-500zł. Dla wielu kobiet ta kwota to prawie połowa ich pensji.
                  Nigdy nie żyłaś w prawdziwej biedzie, więc dla Ciebie wyłuskanie dodatkowych 400zł miesięcznie to żaden problem, więcej wydajesz na parę butów.
                  • altz Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 11:16
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > Nigdy nie żyłaś w prawdziwej biedzie, więc dla Ciebie wyłuskanie dodatkowych 40
                    > 0zł miesięcznie to żaden problem, więcej wydajesz na parę butów.

                    Mocno napisane, ale takie jest życie wielu osób w naszym kraju.
                    Znam powtarzające się sytuacje, gdy dziecko nie szło do szkoły, bo zabrakło na bilet miesięczny i oczekiwano na jakieś pieniądze pomocowe, a rodzice obawiali się puścić córkę na autostop, ja się im nie dziwię.
                    • wispar1 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 11:54
                      Moja kuzynka z bardzo biednej rodziny zaszła w ciążę, nie wyszła za ojca dziecka,w domu rodzinnym nie było miejsca (4osoby dorosłe w 1 pokoju) wzięła dziecko wyjechała do innego miasta, wynajęła malutki pokoik, zarabiała sprzątaniem - żyła biednie i jakoś przeżyła, wychowała córkę, po kilku latach poznała fantastycznego faceta(prosty chłopak, szczery,pracowity), pobrali się, mają kolejne dzieci, budują dom, po 20 latach małżeństwa są ciągle w sobie zakochani.Da się?
                      Inna biedna kuzynka zaszła w ciążę ze znajomym z imprez, od razu wesele, kolejne dzieci, mąż tylko dorywcze prace bo na etacie trudno mu się dostosować a w międzyczasie picie, oboje nałogowo palą duże ilości papierosów, dzieci plączą się po okolicy i wychowuje je ulica, matka nie pracuje "bo dzieci" czeka tylko na zasiłki, pomoc od innych i narzeka że to za mało, ojciec też niechętnie podejmuje pracę a jak cos zarobi to od razu ląduje w barze. Obecnie toczy się sprawa o odebranie im dzieci.
                      Sama 4 lata dojeżdzałam stopem do liceum, o 5 rano z robotnikami w śmierdzącym rozklekotanym starze. Wiedziałam, że chcę iść na studia. Na studiach bywało, że żywiłam się suchym chlebem i cukrem koleżanki. Od dzieciństwa pracowałam w domu przy produkcji jedzenia, gdy nie było pieniędzy jedliśmy tygodniami kaszę mannę z konfiturami produkowanymi w lecie, nic nie miało prawa się zmarnować, moją dotację dla najlepszej uczennicy w podstawówce rodzice opłacili naprawę zasilania w domu, bo to były jedyne większe pieniądze jakie mogli wygospodarować przy kilkorgu dzieci. Mieszkałam na studiach w wielu miejscach i nie wyrywałam się by wynajmować od razu samodzielne mieszkanie, pokój kilkuosobowy, potem samodzielny przy różnych upierdliwych babciach, byle było tanio, opiekowałam się tez za niewielkie pieniądze mieszkaniem znajomych którzy wyjechali za granicę, szukałam sposobów na oszczędzanie.
                      Na start nie dostałam nic za darmo oprócz bezwarunkowej miłości rodziców i ciuchów po starszym rodzeństwie. Zakasałam rękawy i ciężko pracowałam a nie oglądałam się by mi ktoś dał i bym się wysilac nie musiała.
                      Wyszłam z domu, skończyłam dwa kierunki studiów, zdobyłam dobry zawód i przyzwoicie płatną pracę. A mogłam stwierdzić że przecież nie mam pieniędzy na autobus to znak, że tylko do mopsu warto iść... ewentualnie poszukać pijaka na męża.
                      • zmeczona100 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 12:34
                        Zaraz przeczytasz, że miałaś szczęście, albo, że to dawno było, bo teraz jest inaczej, wszystko drogie, a pracy nie ma, a jak jest, to kiepsko płatna.
                        Masz rację we wszystkim- bieda nie stygmatyzuje na całe życie, o ile było się zmotywowanym do zmiany swego położenia. A jak komuś pasuje jęczenie i narzekanie, to jego wolny wybór.

                        Taki Altz na przykład- jęczy, że mało zarabia, że skromnie żyje i nie stać go nawet na bilety, aby odwiedzić swoje własne dzieci. A zamiast przesiadywać na forum godzinami, to mógłby w tym czasie choćby nauczyć się angielskiego czy niemieckiego (bo są miejsca w necie, gdzie za darmo można to uczynić) i pomyśleć o zmianie kraju i pracy. Ale gdzie tam, po co.
                        • altz Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 18:19
                          zmeczona100 napisała:

                          > Taki Altz na przykład- jęczy, że mało zarabia, że skromnie żyje i nie stać go n
                          > awet na bilety, aby odwiedzić swoje własne dzieci.
                          Zupełnie nie o tym pisałem, nie zrozumiałaś mnie, to jest tylko Twoja interpretacja. smile

                          > A zamiast przesiadywać na forum godzinami, to mógłby w tym czasie choćby nauczyć się
                          > angielskiego czy niemieckiego (bo są miejsca w necie, gdzie za darmo można to uczynić)
                          > i pomyśleć o zmianie kraju i pracy. Ale gdzie tam, po co.
                          Skąd wiesz, że tego nie robię? big_grin
                          Robię, dużo się nauczyłem przez ten czas, przygotowuję się do zupełnie innej działalności, już 1,5 roku nad tym pracuję, pomimo problemów ze zdrowiem. Odbyłem w dwóch miejscach praktyki, brakuje mi tylko funduszy na start, a kredytu nie dostanę i to mnie złości najbardziej.
                          Nic, tylko oddać gazety do depozytu. wink
                      • altz Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 12:35
                        wispar1 napisała:

                        > Moja kuzynka z bardzo biednej rodziny zaszła w ciążę, nie wyszła za ojca dzieck
                        > a,w domu rodzinnym nie było miejsca (4osoby dorosłe w 1 pokoju) wzięła dziecko
                        > wyjechała do innego miasta, wynajęła malutki pokoik, zarabiała sprzątaniem - ży
                        > ła biednie i jakoś przeżyła, wychowała córkę, po kilku latach poznała fantastyc
                        > znego faceta(prosty chłopak, szczery,pracowity), pobrali się, mają kolejne dzie
                        > ci, budują dom, po 20 latach małżeństwa są ciągle w sobie zakochani.Da się?

                        Zdarza się. Rozumiem, że pomysłem jest złapanie bogatszego za męża? wink
                        Nie o to chodziło, ale tak wyszło.

                        Teraz chyba łatwiej wyjechać do pracy za granicę i takie rzeczy się zdarzają, ludzie z wiosek jeżdżą do Holandii i do Belgii, do prostych, ale dobrze płatnych prac. Trzeba wtedy dziecko zostawić z mężem-pijakiem albo babcią. To nie są proste wybory. Czasami rodzina jest w porządku, ale biedna, jedno z rodziców wymaga stałej opieki i nie można zostawić i wyjechać. Zawsze można coś zrobić, zostawić chorą matkę, dzieci z mężem-alkoholikiem, widzieć się z dziećmi raz na pół roku, wyjechać i osiągnąć sukces! Ale czy o taki sukces chodzi?
                        • wispar1 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 12:38
                          > Zdarza się. Rozumiem, że pomysłem jest złapanie bogatszego za męża? wink
                          > Nie o to chodziło, ale tak wyszło

                          Mąż był równie biedny. Ale pracowity. tylko, ty chyba nie wiesz co to znaczy.
                          • altz Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 12:43
                            wispar1 napisała:

                            > Mąż był równie biedny. Ale pracowity. tylko, ty chyba nie wiesz co to z
                            > naczy.

                            Zgadłaś, że ja jestem utrzymankiem. Szklana kula czy co? big_grin
                            Jak Kobieta wróci z kamieniołomów, to Jej nagadam, że obiad jeszcze nie zrobiony! wink
                            • moniapoz Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 13:45
                              Alz, czy to jest jakaś reguła na tym forum, że ...hmmm...nie wiem jak to nazwać .....wszyscy tu tacy zaradni, pracowici, wykształceni....a Ci co nie są to ich wina, a na dodatek nie można o tym mówić bo to użalanie jest ?

                              bo to już kolejny podobny wątek i chciałam coś odpisać, ale obawiam się pacyfikacji, bo wyjdzie na to, żem leń, nieporadna życiowo, trzeba było zmienić miejsce zamieszkania, jak się chce to się ma itp itd. - dużo w tym prawdy ale .....bez przesady, czasem życie nie jest tak proste...i to, że ktoś wyszedł z biedy to chwała mu za to, ale jak to się ma do tego o czym pisze gazeta ?

                              ------
                              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                              • lampka_witoszowska Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 14:21
                                o, własnie
                                ja też bym okropnie chciała, że Altz Ci to wytłumaczył

                                bo bywa źle, trudno i wydaje się, że beznadziejnie, ale zawsze, o ile wiem, jest jakieś rozwiązanie problemów

                                natomiast jeśli mnei oszukiwano, że tak nei jest, to jabym chciała wiedzieć, może będę mądrzejsza o widzę, że się nei da i już, i wszelkie podpowiedzi, jak szukać - i że w ogóle można szukać! - to sa głupie i bez sensu

                                Więc czekam równie mocno na oświecenie smile
                                • moniapoz Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 15:07
                                  ale kto powiedział, że się nie da i już ? chodzi o to optymistyczne przekonanie, że ZAWSZE się da i już - ale moim zdaniem są sytuacje w których wasze proste rady nijak się mają do prawdziwego życia.......co wcale nie zmienia faktu, że rady nie są złe.
                                  drażni mnie natomiast założenie brzegowe: że każdy musi być zaradny życiowo - jak nie jest to co ? każdy powinien być wykształcony - a jak nie jest to co ?
                                  to ma nie jęczeć tylko cierpieć w milczeniu bo jak mu się nie chciało uczyć to ma teraz.

                                  znowu mi się dostanie od Ciebie smile ale co tam smile

                                  ------
                                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                  • wispar1 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 15:14
                                    > to ma nie jęczeć tylko cierpieć w milczeniu bo jak mu się nie chciało uczyć to
                                    > ma teraz.

                                    a co mu daje jęczenie?
                                    • moniapoz Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 15:29
                                      może po ludzku przyniesie mu ulgę , bo losu na pewno nie zmieni ale nie zawsze mimo chęci taki los da się zmienić, ale łatwo się pisze: zmień pracę, wynajmij mieszkanie.....

                                      ja nie skreślam ot tak sobie ludzi słabszych psychicznie, niedojrzałych, niezaradnych życiowo, mniej wykształconych itd.....bo tacy nie zawsze sobie dadzą radę i to co Tobie wydaje się proste i łatwe dla nich może być mega wyzwaniem.

                                      jęczenie mnie nie drażni u ludzi którzy robią wszystko co w swojej mocy żeby żyć godnie ale okoliczności im to uniemożliwiają.

                                      ------
                                      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                      • wispar1 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 15:37
                                        Znam ludzi biednych, niewykształconych, którzy sobie żyją na swoim poziomie wypłaty i nie czują przymusu jęczenia ani wiązania się z alkoholikami. Są radośni mimo problemów, pracują tak jak umieją i nie mają kompleksów na tle że komuś się lepiej powiodło albo że ktoś ma lotniejszy umysł i lepiej się ustawił.

                                        Jęczenie nikomu nie służy, użalanie się nad sobą, narzekactwo, przekonywanie do bierności, podcinanie dzieciom skrzydeł że po co się wysilać jak i tak wszystko do d... , kodowanie dzieci marazmem życiowym i niemocą. W połączeniu z alkoholem w domu to jest zbrodnia na dziecku.

                                        • moniapoz Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 15:45
                                          pełna zgoda - a ja nikogo nie zachęcam do marazmu czy życia z alkoholikiem
                                          wydaja mi się, że piszemy o dwóch różnych rzeczach i się nie rozumiemy....

                                          drażni mnie postawa którą fajnie ujęła Gazeta: "Ja byłam/byłem w takiej samej sytuacji albo i gorszej i popatrz nieudaczniku, poradziłam/em sobie a Ty?"

                                          to jest dla mnie właśnie dobijanie ludzi, podcinanie im często skrzydeł i często demotywacja.

                                          cieszę się bardzo, że sobie poradziłaś - ale czemu zakładasz, że KAŻDY inny też musi nawet jeżeli będzie chciał i się starał ?


                                          ------
                                          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                          • wispar1 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 15:56
                                            Zdecydowanie więcej jest narzekaczy, niż takich którym faktycznie się chce, którzy wysilają się na tyranie by po latach mieć tego owoce. I mnóstwo jest takich osób którym się nie chciało wysilać, albo zachowywali się nieodpowiedzialnie, beztrosko, a potem maja pretensje do innych że tamtym to się powiodło i nie chcą się mną biednym zajmować i wspierać. Tylko nie zauważają jakoś, że ktoś inny ciężko pracował na swój status zawodowy w czasie, gdy ten drugi przepuszczał czas przez palce.

                                            Życie w patologii z alkoholikiem to najgorsza opcja dla dziecka. Wydaje się kolejne pokolenia osób chorych emocjonalnie, z wyuczoną bezradnością, z pociągiem do nałogów. To jest największa życiowa demotywacja a nie pokazywanie, że ktoś miał kiepsko na starcie a mimo to sobie przyzwoicie poradził.

                                            "Chciejstwem" to jest dno piekła wybrukowane, jeszcze trzeba przysiąść fałdów i kilkanaście lat wytrwale tyrać by potem mieć z czego kupony odcinać.
                                            • moniapoz Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 16:09
                                              generalnie zgadzam się z tym co piszesz....różnimy się tylko tym, że ja dopuszczam fakt, że niektórym mimo chęci nie wychodzi w życiu, mimo starań i trudów są nadal nie tam gdzie według prostej recepty która tu często czytam na forum, powinni być.
                                              po prostu im nie wychodzi mimo tych trudów i chęci, mają mniej szczęścia, może mniej determinacji, mniej przebojowości....nie wiem....ale wiem, że mogą być sfrustrowani - ja im nie bronie, a Ciebie to sfrustrowanie drażni.
                                              pewnie, że więcej jest tych co nic nie robią i psioczą na tych złych co im wyszło bo zazdrość i zawiść to cechy narodowe Polaka smile ale ja akurat o tych nie piszę, bo Ci nie są warci dyskutowania o nich i co więcej nie mam w ogóle styku z takowymi.
                                              mam natomiast z takimi którzy chcą ale niestety cały czas nie mogą się odbić od dna na którym się znajdują - staram się ich nie dobijać mówiąc mentorskim tonem " popatrz mi się udało a Tobie czemu nie...pewnie dlatego, że Ci się nie chcę, boś nieudacznik"


                                              -----
                                              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                              • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 16:13
                                                Dobrze to ujęłaś i zgadzam się z Tobą.
                                              • wispar1 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 16:32
                                                Co innego ludzie którzy faktycznie mają ułomności nie do przeskoczenia; np młody chłopak opóźniony umysłowo, starał się o pracę przy sklejaniu kopert, pracował ale był zbyt wolny by wyrobić w czasie przyjęte przez pracodawcę minimum sztuk i pracy nie dostał. Bo mu los nie dał zdrowia. Ale o dziwo ten chłopak nie narzekał, nie jęczał, nie pił z rozpaczy zwalając winę na innych. I jego mi było autentycznie żal bo to zdrowie mu ograniczało możliwości.
                                                I rozumiem też że ktoś nie umie sięgnąc po inne zajęcia, bo ...zapewne "korzenie" mu wpoiły nieumiejętnośc wykorzystywania swoich zdolności ale to albo się z tym godzimy (mogę tyle i nie więcej) albo próbujemy do skutku. Bo tu też nie ma miejsca na narzekactwo i jęczenie. Do niczego to nie prowadzi tylko do utwierdzania się w bierności.

                                                Za to masa jest zdrowych leni którym się nie chce wysilać a chcieli by dostawać coś za nic. Chętnie komuś zaglądaja do talerza nie zastanawiając się że ten drugi ciężko pracował by talerz napełnić a im się nie chciało.
                                                I pełno takich co na dzień dobry wyciągają rękę po zasiłki a jak im się skończy kasa na wódkę i papierosy i już żadnego naiwniaka do wyłudzenia kasy nie znajdą to eewentualnie się na jakąś pracę wysilą. Tacy najwięcej narzekają, że oni nic nie mogą, to system/państwo/politycy/muminki/ufoludki nie pozwalają im zarabiac.

                                                • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 16:54
                                                  Masz w swoim otoczeniu masę takich leni? To współczuję środowiska w którym musisz się obracać....
                                                  • wispar1 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 17:01
                                                    Z tego co tu wypisujesz wynika, że twoje środowisko jest złożone wyłącznie z ubogich i ubezwłasnowolnionych zon alkoholików i kobiet które zarabiają poniżej 1000zł więc MUSZĄ mieszkac z jakimś pijakiem. A wyższe wykształcenie uwazają za zbrodnię przeciw naturze i obrazę majestatu tongue_outPP To ja ci gratuluję koligacji.
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 17:20
                                                    Ubodzy są, czy Tobie się to podoba czy nie.
                                  • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 15:24
                                    Zgadzam się z Tobą Moniapoz.
                                    Chyba tylko w Amwayu i innych sektach każdy uważa, że każdemu MUSI się udać, odnieść sukces jeżeli tylko wypełni te a te punkty.
                                    I żeby nie było: jak najbardziej dopuszczam do siebie przypadki gdy ludzie wyprowadzali się z jedną złotówką w garści i z biednej rodziny, ale potem sobie radzili (stopniowo). Ale dopuszczam też inne przypadki, gdzie ludzie mimo ciężkiej pracy i wysiłków lądują w życiu bardzo źle. Czasem to kwestia zbiegu okoliczności, szczęścia, natrafienia na odpowiedniego człowieka (jak kuzynka czyjejś forumowiczki) i odpowiednie miejsce.
                                    Znam dwójkę rodzeństwa z tego samego domu (akurat dom normalny): chłopak świetnie się zawsze uczył, szkołę średnią (o wysokich wymaganiach) ukończył z wyróżnieniami i nagrodami, potem bez egzaminu (wtedy jak ktoś był laureatem olimpiad naukowych nie musiał podchodzić do egzaminów jeżeli kierunek się pokrywał) dostał się na trudne studia (ścisły kierunek), które też ukończył z wyróżnieniem. Dziewczyna (jego siostra), wiem nieładnie o kimś tak mówić, ale głąb, po prostu głąb, nie z lenistwa, ale po prostu miała duże trudności z nauką, wiem bo czasem sama jej pomagałam, ledwo skończyła szkołę zawodową i nie była to kwestia jej lenistwa, po prostu miała trudności z nauką, sama się nieraz śmiała, że chyba podmieniona bo przecież brat taki zdolny...
                                    Poza tym nie każdy jest zaradny, nie każdy jest przebojowy.
                                    A współczesny świat raczej niestety nie jest dla tych nieprzebojowych, niezaradnych, nie umiejących walczyć o swoje.
                                    I jeszcze igiełki od tych bardziej przebojowych i zaradnych: "Ja byłam/byłem w takiej samej sytuacji albo i gorszej i popatrz nieudaczniku, poradziłam/em sobie a Ty?"
                                    • wispar1 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 15:31
                                      Ale w czym tu widzisz problem? Czy każdy musi mieć pięć fakultetów? Masz jakiś kompleks na tle wykształcenia?
                                      Czy ta dziewczyna po zawodówce musiała się związać z alkoholikiem i rodzić dzieci w patologii?
                                      Jakiś przymus?
                                      • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 16:10
                                        Tamta dziewczyna o której wspomniałam jest akurat jeszcze panną.
                                        Ale wiele dziewczyn po szkołach zawodowych (ukończonych nie z lenistwa, ale z powodu braku możliwości podjęcia nauki na wyższym stopniu) zwłaszcza tych które same są z rodzin alkoholicznych wiążę się z pierwszym lepszym, są bardziej złaknione potrzeby ciepła i miłości, a potem często wpadka, ślub a po ślubie już różnie może być.
                                        I taka dziewczyna jest w totalnym dołku, mąż pije, do rodziców wrócić nie może bo taka sama patologia lub większa niż u męża.
                                        I jeszcze wysłuchuje od różnych "mądrych", że przecież nie musiała wiązać się z alkoholikiem, poza tym wystarczyło żeby więcej siedziała w książkach a zrobiłaby pięć fakultetów zamiast zawodówki, zatem znowu jej wina.
                                        Że zawodówka, że rodzice, że zły wybór męża...
                                        I tak wbijają jej poczucie winy inne "mądre" które miały to szczęście, że lepiej im się ułożyło w życiu.
                                        • wispar1 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 16:36
                                          Kompleksy aż biją. Szkoły nie skończyłaś że tak cię to męczy?

                                          Nie musiała się wiązać z alkoholikiem. Związała się bo chciała. Prawdopodobnie jak zrezygnuje z związku z alkoholikiem i zacznie żyć niezaleznie, wreszcie na swój rachunek to jej życie będzie duzo lepsze. A ewentualne dzieci nie podzielą może patologii. Póki co to terapia dla współuzaleznionych i dla DDA się kłania obowiązkowo.

                                          I robisz jej wielką krzywdę, jeśli utwierdzasz taką w przekonaniu, że absolutnie nie ma żadnego wyjścia tylko musi nadal trwać przy alkoholiku...
                                          • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 16:53
                                            Skończenie szkół (nawet studiów) nie gwarantuje przebojowości, zaradności, dobrego zdrowia ani tego, że mąż nie będzie pił, a jak nawet zacznie to taka osoba sobie poradzi.
                                            • wispar1 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 16:55
                                              Co ma piernik do wiatraka? Ty masz problem z wykształceniem a nie ja.
                                  • lampka_witoszowska Re: oj, Monia, Monia :) 27.02.12, 18:27
                                    dziś Ci się nic ode mnie nei dostanie, bo dzis nic nei rozdaję, tylko ćwiczę w sobie twardzielkę - niania własna, rodzona mnie dziś wyśmiała, że ja miękka jestem, jak jęczałam, że wolałabym pracować w przedszkolu i by mi wszystkie dzieci od razu na łeb wlazły

                                    weszłam do wanny, posiedziałam z piwem przy świecach i już prawie jestem taka, jak sobie wymarzyłam - ale nic nei dam, sorry

                                    po pierwsze primo - zawsze się da, PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ, tylko trzeba mieć moc, żeby próbować

                                    po drugie primo - od tego są ci zaradni, żeby pomagać niezaradnym - na tyle, na ile umią, mogą i chcą (i oby chcieli, bo jednak warto odpowiadać za swiat zamiast tylko zeń korzystać)

                                    po trzecie primo - jęczenie jest super - ale do jakiegoś momentu, potem jednak wypada zadziałać albo pomocy poszukać

                                    i przychodzi mi do głowy, że naprawdę dzieciom trzeba tłuc do głowy, że cuda się zdarzają i św. Mikołaj istnieje

                                    ps. pierwszą pracę znalazłam chodząc od drzwi do drzwi banków, bo się uparłam, że rodzice mi nei będą pomagać i sama dam radę
                                    jedna pani dyrektor się zlitowała i ze mną postanowiła porozmawiać - zapytała, co ja bym chciała robić
                                    to ja naiwnie się rozpędziłam i jej opowiedziałam, jak to ja bym chciała młodzież buntować przeciwko zmurszałym nauczycielom i budzić w nich ducha - ta pani tak się tym przejęła, chwała jej za to, że zadzwoniła do koleżanki dyrektorki szkoły, a potem do kolegi, co prywatną szkołę zakładał własnie
                                    jak wróciłam do domu, tata się śmiał, że dyrektorka szkoły dzwoniła, żebym przyszła (a byłam u niej z miesiąc wcześniej), bo coś dla mnei znajdzie

                                    z tej pracy zrezygnowałam, dostałam inną, o którą wcześniej się starałam - zanim do szkoły wyrobiłam książeczkę zdrowia

                                    milion takich cudów się zdarza, tylko nam się ostrość widzenia zatraca pod wpływem idiotycznego tzw. "rozsądku" i przestajemy w nie wierzyć - i przestajemy pomagać, na szkodę świata wokół nas

                                    naprawdę mozna jęczeć, uprawiam to chętnie i często - ale w końcu sama siebie nie mogę słuchać i jednak coś zaczynam robić
                                    i tylko o to chodzi - żeby nei poprzestać na jęczeniu
                                    • malgolkab Re: oj, Monia, Monia :) 27.02.12, 19:50
                                      lampka_witoszowska napisała:

                                      >
                                      >
                                      > po drugie primo - od tego są ci zaradni, żeby pomagać niezaradnym - na tyle, na
                                      > ile umią, mogą i chcą
                                      >
                                      rzadko kogoś obcego poprawiam, ale, że się nie mówi "umią" tylko "umieją" mój syn wiedział w wieku 4 lat... tym bardziej rażące u osoby z pedagogicznym wykształceniem
                                      • lampka_witoszowska Re: :D 28.02.12, 07:36
                                        głupioś, Małgoska, zagaiła, ale trudno, w najlepszej rodzinie się zdarza smile

                                        podpowiem Ci: żart - to takie coś, z czego ludzie się śmiejom

                                        i jak uderzasz w wykształcenie - sprawdziłam dla pewności, zdecydowanie ogólne jest, to pedagogiczne zacięcie doszło przy okazji na jakiś karteluszkach obok - co oczywiście żartowania z własnego ojczystego języka nijak nei tłumaczy

                                        niemniej gratuluję spostrzegawczości, zawsze jak Polyanna można znaleźć jakiś plus wink
                                        • malgolkab Re: :D 28.02.12, 09:14
                                          lampka_witoszowska napisała:

                                          > głupioś, Małgoska, zagaiła, ale trudno, w najlepszej rodzinie się zdarza smile
                                          >
                                          > podpowiem Ci: żart - to takie coś, z czego ludzie się śmiejom
                                          hm, tamta wypowiedź na żartobliwą mi nie wyglądała, zarówno treścią, jak i formą, poza tym wszystkie inne wyrazy były napisane poprawnie, co raczej kłóci się ze stylem, którym to tłumaczyszsmile mnie osobiście - razi, ale może to takie moje zboczeniesmile



                                          • lampka_witoszowska Re: :D 28.02.12, 09:40
                                            nie wyglądała na żartobliwą? hmmm... polemizowałabym, gdyby interes był, za przeproszeniem, wystarczająco duży wink

                                            no, nie chwyciłas, nie przejmuj się, naprawdę big_grin
                                            • malgolkab Re: :D 28.02.12, 09:46
                                              po drugie primo - od tego są ci zaradni, żeby pomagać niezaradnym - na tyle, na ile umią, mogą i chcą (i oby chcieli, bo jednak warto odpowiadać za swiat zamiast tylko zeń korzystać)

                                              w tym zdaniu byków mogłaś postawić kilka, wybranie tego jednego wyrazu to jakiś zabieg stylistyczny??
                                              przyznaję - nie chcwyciłam, bo nie było czego chwycićsmile nie podważam sensu wypowiedzi, bo całkiem do rzeczy jest...
                                              • lampka_witoszowska Re: :D 28.02.12, 10:04
                                                kurczę, no masz niewątpliwie rację w tym, że mogłam smile
                                                a zachciałam akurat tylko tak - no, taki kaprys

                                                ale wiesz co? wczoraj zżarło mi spację i naisałam "jabym", serio
                                                zżera mi różne czcionki, ale tu zdecydowanie jest się czego przyczepić wink

                                                no, dobże, proszę pani, idę coś przekąsić

                                                ps. a nie zauwazyłas kretyńskich: pierwsze primo, drugie primo... ? to dopiero błazenada
                                    • moniapoz Re: oj, Monia, Monia :) 28.02.12, 11:44
                                      > naprawdę mozna jęczeć, uprawiam to chętnie i często - ale w końcu sama siebie n
                                      > ie mogę słuchać i jednak coś zaczynam robić
                                      > i tylko o to chodzi - żeby nei poprzestać na jęczeniu

                                      Lampko, spoko, przeczytałam i zakodowałam, choć nadal....hmmm nie jestem przekonana smile
                                      tak do końca smile i martwię się o te najsłabsze jednostki.....być może kompletnie niepotrzebnie, więc kończę temat ze swojej strony, bo pyskówek w tym wątku już chyba za dużo.


                                      ------
                                      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                        • zmeczona100 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 12:39
                          Byłabym zaskoczona, gdybyś nie znalazł "przeszkód".

                          A Tobie co przeszkadza w zarobkowym wyjeździe poza Polskę?
                      • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 14:18
                        Skąd miała pieniądze na bilet do owego innego miasta, skąd miała nagrane wcześniej mieszkanie, skąd miała pieniądze (zanim podjęła pracę na miejscu) na pierwszy czynsz związany z wynajęciem pokoju? Normą jest, że płaci się z góry za pierwszy miesiąc wynajmu, a czasem dochodzi i kaucja. Tak po prostu jednego dnia nie mając nic przygotowanego w owym innym mieście wzięła dziecko za bety, ruszyła na gapę lub autostopem do tego miasta, weszła do pierwszego lepszego bloku pytając czy nie mają jakiegoś pokoju, ale zapłaci dopiero jak znajdzie pracę i dostała ów pokój? Ja w dużym mieście odpowiedniego mieszkania pod wynajem (wyposażonego bo nie miałam nic z mebli i atrakcyjnego pod względem ceny bo nie miałam dużo pieniędzy) szukałam dobry miesiąc. Nie mówiąc już o tym, że kobiecie z dzieckiem jeszcze ciężej o wynajem.
                        Napisz coś więcej, może pominęłaś w tej historii "drobny fakt", że ów pokój należał do dobrego znajomego czy znajomej z rodziny stąd mogła pojechać do innego miasta nie lękając się o lokum, bo miała już wcześniej załatwione albo mimo wszystko dostała jakieś tam pieniądze na start.
                        Poza tym nie każdy jest inteligentny na tyle aby dostać się na studia lub być najlepszym uczniem w klasie, są osoby o niższym poziomie inteligencji od prymusa które nawet ucząc się tyle samo dokładnie co Ty najwyżej z wielkim trudem i mozołem skończą szkołę zawodową lub inną, ale na studia nie mają przez to większych szans. To nie jest tak, że każdy może zostać najlepszym uczniem w klasie, dostać stypendium naukowe czy dostać się na studia.
                        Przemawia przez Ciebie buta, a równie dobrze mogłaś się urodzić z niższym (choć w normie) ilorazem inteligencji i nawet tyle samo siedząc w książkach mogłabyś być najwyżej przeciętna.
                        • wispar1 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 14:48
                          Jeśli ktoś jest zdeterminowany to środki znajdzie. Pożyczy, zaoszczędzi, dorobi chałupniczo, albo pójdzie do księdza po wsparcie, lub do zakonnic przemieszkać pierwszy miesiąc w przytułku. Uruchomi wszystkie możliwości zamiast iść kupić flaszkę i twierdzić, że się nic zrobić nie da.
                          Jasne, jak ci się marzy od razu samodzielne mieszkanie i z odpowiednim wyposażeniem i najlepiej za darmo to o czym my mówimy? Jakoś wielu potrafi obniżyć standard życia na kilka lat by móc się usamodzielnić. Inni nie chcą się w życiu wysilać bo po co, jak zasiłek wystarczy na papierosy i alkohol więc po co ma się męczyć w jakiejś pracy, albo nie daj boże jeszcze po godzinach cos robić.
                          Moja kuzynka jest sprzątaczką po szkole zawodowej. Ja mam dyplomy. I co z tego? Obie chciałyśmy życie zmienić i je zmieniłyśmy na dużo lepsze niż byśmy miały zajmując się jedyniem narzekaniem, żeśmy biedne, że nic się nie da zmienić, że jakim prawem inni są bogatsi i czemu nam inni nie dają.
                          • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 15:09
                            Pożyczyć trzeba mieć od kogo, to nie zawsze łatwe zwłaszcza jak się obraca w biednym towarzystwie, które samo za dużo nie ma. Zaoszczędzić można jeśli ma się na czym, a tam gdzie bieda już nie bardzo jest na czym oszczędzać, nie słyszałam też żeby księża srali kasą każdemu kto tylko przyjdzie do nich i poprosi, inaczej kolejki byłyby przy parafiach a nie przy MOPS-ach.
                            I nie każdy kto mieszka z alkoholikiem kasę wydaje na papierosy czy inne zbytki, na ogół tej kasy i tak nie jest wiele.
                            Udało się Tobie i udało kuzynce, ale nie każdemu się udaje, nawet mimo wysiłków. Życie nie jest sprawiedliwe, jedni ciężko pracujący sobie jakoś radzą, inni tak samo pracujący ciągle mają pod górkę.
                            • wispar1 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 15:27
                              Oczywiście że raczej nikt (oprócz mopsów) nie da kasy komuś, kto nie zamierza się w życiu wysilać ani czegokolwiek zmieniać a jedynie potrzebuje wspomóc wspólny budżet z alkoholikiem = alkoholik będzie miał więcej kasy na przechlanie. Takie dziwne? Dla mnie nie. W małych miejscowościach parafianie się znają i wiadomo co który sobą reprezentuje i na co zostanie przelana zapomoga gotówkowa. Nie każdy chce być frajerem za to wielu pomoże gdy widzi, że porządny człowiek i warto wspomóc. Sama tego doświadczyłam gdy w akademiku nieznana mi osoba-kierowniczka pozwoliła mi pół roku mieszkać za darmo gdy jeszcze nie miałam pracy, nie prosiłam o darmowe mieszkanie tylko o to by móc jeszcze pomieszkać kilka miesięcy w tym miejscu, a dostałam prezent od obcej osoby, bo zapewne rozumiała że mogę mieć trudna sytuację. Takich osób jest mnóstwo, którzy pomogą gdy widzą sens i potencjał.
                              Jaki sens jest w dawaniu pieniędzy żonie alkoholika która chce z nim ciągle żyć? Te pieniądze pójdą na sponsorowanie mu wódy.
                              • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 16:04
                                A jak ktoś jest z dużej parafii? Albo proboszcz z małej parafii nie lubi pomagać za bardzo nikomu albo każe cierpliwie nieść krzyż z mężem alkoholikiem?
                                Twoje podejście jest naiwne, nigdy widać nie trafiłaś na mur obojętności.
                                Miałaś szczęście do ludzi, super. Ale nie każdy je ma.
                                • wispar1 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 16:37
                                  Tak, tak, na pewno się nie uda. Siedz przy alkoholiku i się nie wychylaj... Przekonujesz o tym każdą kobietę związaną z pijakiem?
                                  • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 16:51
                                    Nie czytasz ze zrozumieniem, ja ukazuję jedynie przeszkody które mogą napotkać takie kobiety (a nie każda, zresztą też nie każdy człowiek bez względu na sytuację czy płeć napotyka na swojej drodze pomocnych i uczynnych ludzi).
                                    • wispar1 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 16:57
                                      No tak, najlepsza opcja na sukces życiowy to mówić o porażkach i milczeć o sukcesach i utwierdzać osoby w kryzysie /lub w związku patologicznym , że i tak się im nie uda. Przedstawić na to z tysiąc przykładów.
                                      • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 17:19
                                        Raczej jest na odwrót, w różnorakich mediach promowany jest wyłącznie sukces, czy jest to założenie firmy przez młodą Mamę, czy odejście od męża alkoholika z obowiązkowym happy endem czy wyleczenie nowotworu albo założenie fundacji.
                                        Propaganda sukcesu (odnośnie wszystkich dziedzin życia) jest ogromna, przypadki którym się nie udało (mimo wysiłków) są w cieniu.
                    • zmeczona100 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 12:29
                      altz napisał:

                      >
                      > Mocno napisane, ale takie jest życie wielu osób w naszym kraju.

                      I dlatego ci, którym się lepiej powodzi, powinni dofinansować tych biedniejszych? żyć na poziomie biedniejszych? wstydzić się tego, że żyje im się lepiej?
                      Bo nie rozumiem, po co to piszesz.

                      Szukasz urawniłowki, to kierunek Chiny Albo Korea Płn- tam nawet ubrania mają jednakie wszyscy.
                  • lampka_witoszowska Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 12:20
                    przyhamuj, gazeta, bo taki sposób rozmowy to się nie godzi normalnie, jesli obie pełnoletnie jestesmy, oczywiście smile

                    może ciebie bawić okreslanie w ciemno z czym kto miał do czynienia w życiu, a z czym nie, ale żałośnie nierzeczowo to wypada i głupio tak na własne życzenie rozmijać się z prawdą, prawda?

                    podtrzymuję moje zdanie
                    bo i twojego poczatkowego "nie" nie rozumiem - tzn. co "nie"? latami wynajmowałam swoje mieszkanie komuś, latami też w wynajętym mieszkałam - i jakoś nic skomplikowanego tu nigdy nei było

                    ale, oczywiście, świat może być trudny i problemy nei do ruszenia -
                    można tak, ja nei bronię


                    • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 14:22
                      Nie chodzi o wynajem mieszkania (wiadomo, że każdy wolałby własne), można latami wynajmować, ale chodzi o to, że niektóre osoby nie stać na wynajem i muszą mieszkać tam gdzie mieszkają ( np. w domu jednorodzinnym czy mieszkaniu spółdzielczym z mężem alkoholikiem).
                      Wynajem zawsze będzie drożej kosztował niż życie w mieszkaniu gdzie płaci się wyłącznie czynsz.
                      • lampka_witoszowska Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 14:29
                        oczywiście
                        dlatego warto szukać takiego miejsca, gdzie jest taniej i gdzie jest szansa na zarobek
                      • wispar1 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 14:35
                        Te osoby nie mają ochoty zmieniać wygodnych 70 czy 120 m2 na których sobie z pijakiem mieszkają na kilka lat w pokoiku 8m2 i całkowitą odpowiedzialnośc za samą siebie. I z tym jest jedyny problem.

                        Nie ma przymusu mieszkania gdzieś tam. Wolna wola co się wybiera. Tak, jak niektórzy starzy kawalerowie i stare panny nie muszą wisieć do 50tki u cycka i emeryturze rodziców tłumacząc się, że inaczej się nie da, że ich nie stać, że nie ma pracy.. Ten sam schemat.
                        • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 15:12
                          Znasz wszystkie osoby żyjące z alkoholikami, że wiesz że wszystkie żyją w 70 metrowych mieszkaniach i tylko dlatego, że wolą 70 metrów od 8 metrów się nie wyprowadzają? Życie ma różne odcienie.
                          Poza tym nawet za 8 metrów wynajmowanego pokoju trzeba płacić, powinie Ci się jednorazowo noga, stracisz pracę i lądujesz na bruku bo z wynajmowanego mieszkania każdego można wyrzucić.
                          • wispar1 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 15:47
                            Oczywiście lepiej narzekać i szukać wszelkich usprawiedliwień i czarnych scenariuszy by się przypadkiem nie musieć zmęczyć w życiu i ponieść indywidualnej odpowiedzialności za swoje działania. Taki drugi Altz z ciebie ; nie da się, nie można, na pewno będzie źle, nie uda się nie ma po co zaczynac, itd. Jak mieszkasz z pijakiem to nie grozi ci utrata pracy? Jak ty nie masz pracy a pijak pójdzie w długą i zadłużycie własne mieszkanie to nie grozi ci eksmisja i komornik? Wszystkie nieszczęścia na ciebie spływają wtedy jak mieszkasz w wynajmowanym, a jak nie wynajmujesz tylko mieszkasz z alkoholikiem to pewna kasa płynie szerokim strumieniem?
                            • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 15:53
                              To nie są czarne scenariusze, ale realia dużej ilości kobiet w Polsce, może ich tu nie być bo nawet nie stać ich na internet, nie mówiąc o wynajęciu za dodatkowe kilka stów mieszkania lub pokoju na mieście.
                              To że Ty ich nie widzisz nie znaczy że nikt ich nie widzi lub że nie istnieją.
                              • wispar1 Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 16:19
                                Żony alkoholików skupione są na utrzymaniu związku z alkoholikiem i cały świat podporządkowują temu by miał komfort picia. Więc muszą mieć wpojone przekonanie, że bez alkoholika sobie nie poradzą, bo świat z pijakiem to całe ich życie, nie chcą innego.
                                Bo realnie, gdyby naprawdę chciały zmian, to i bez wykształcenia jako sprzątaczki, nianie, krawcowe, itd są w stanie zarobić na samodzielne życie. Pomijając fakt, że jeśli mieszkanie jest wspólne to obecnie jest dopuszczalna eksmisja (pijak i przemoc idzie w parze zazwyczaj). Dla chcącego nic trudnego.
                                Z najbliższych przypadków to wcale nie chodzi o kasę, bo pijaka w końcu zeżre alkohol i nie bedzie wnosił do gospodarstwa żadnych pieniędzy a jeszcze długi i koniecznośc utrzymywania go. Życie w patologii jest często życiem dla pozorów. Bo np kobieta się wyrwała ze wsi do miasteczka do mieszkania męża, obnosząc się że awansowała społecznie, zarabia więcej od męża, mąż chleje, dzieci się rodzą po pijaku, a kobiecie jest wstyd się rozwieść i wrócić na wieś do obszernego domu rodziców bo co by ludzie powiedzieli że jej nie wyszło? Więc woli się awanturować z mężem ucząc dzieci patologii, narzekając na wszystkich jaki ma ona ciężki los, jak nie ma gdzie się wyprowadzić, jakby było dobrze mieć mieszkanie, jakie życie jest niesprawiedliwe (kasę mężowi na wódkę i papierosy da gdy ładnie poprosi) i ojciec ma w nosie a matka strasznie zdziwiona, że nastoletnia córka pobiła koleżankę w szkole i jest agresywna.
                                • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 16:22
                                  Nie ma jednego jedynego schematu takiego jak tutaj przedstawiłaś.
                                • altz Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 18:02
                                  wispar1 napisała:

                                  > Żony alkoholików skupione są na utrzymaniu związku z alkoholikiem i cały świat
                                  > podporządkowują temu by miał komfort picia. Więc muszą mieć wpojone przekonani
                                  > e, że bez alkoholika sobie nie poradzą, bo świat z pijakiem to całe ich życie,
                                  > nie chcą innego.

                                  Dużo popisałaś, aż się nie chce czytać, bo to są w większości emocje, ale niech tam, po tej stronie też są emocje.
                                  Obejrzałem trochę rodzin z alkoholem w tle. W sporej części pili oboje, jedno z rodziców zdecydowanie więcej, drugie starało się jakoś zapanować. Mało było rodzin żyjących wygodnie w mieszkaniach po 120 metrów, szczerze mówiąc nie pamiętam takiej rodziny o mieszkaniu powyżej 40 m2.
                                  Zmienić wszystko samemu jest bardzo trudno, znam również takie osoby i je podziwiam, ale to są wyjątki. Zazwyczaj w takiej rodzinie brakuje na chleb, trudno jest mieć jakieś środki na start, a rodzina jest niechętna pomocy z kilku powodów:
                                  1) oni się pogodzą, a my będziemy tymi najgorszymi,
                                  2) sami nie mamy na to środków,
                                  3) po co rozbijać rodzinę?
                                  Są też inne powody.
                                  Już pisałem na ten temat, zakładamy, że się przenosimy w inne miejsce. Gdyby ktoś chciał zmienić pracę, to musi wynająć mieszkanie, na to pójdzie z 2000 zł, trzeba dać jakąś kwotę na poczet zniszczeń, powiedzmy z 1000 zł, trzeba się jeszcze utrzymać z dzieckiem przez pierwszy miesiąc, więc wypada mieć choćby z 2000 zł, zakładając, że dziecko pójdzie do przedszkola. Razem to daje 5 tys. zł, astronomiczna suma dla osób w biedzie, a zarobi na początku pewno z 2000 zł. Można by wziąć to w jakimś szybkim banku z odsetkami po 75% rocznie i pogrążyć się na amen. Już w dwóch biedaków można coś zrobić, choćby zamienić się opieką nad dziećmi i wynająć razem mieszkanie. Jednym słowem - pozostaje tylko komuna.

                                  Uważam, że osoba, która nie znajdzie pomocy w rodzinie, ma marne szanse na taką zmianę.
                                  Może coś Lampka podpowie i wszyscy się przeniosą pod granicę niemiecką, o ile to są fakty.
                                  Już tu czytaliśmy o przechwałkach, jak to nie jest fajnie, a jak przyszło co do czego, nie padła ani jedna propozycja.
                                  Nie mówię, że tak jest z Lampką, zobaczymy, jak się sprawi, może komuś pomoże?

                                  A mnie się nie czepiaj, bo podejrzewam, że bym Cię zadziwił swoimi doświadczeniami z różnej pracy. smile Staram się, sporo gotówki zainwestowałem w zmianę pracy, chciałbym zmiany, odbijam się o mur głupoty. Większość pracodawców uważa osoby starające się o pracę jako przygłupów. Coś, czego nauczyłbym się bez problemu w tydzień, wydaje im się wiedzą tajemną. Żądają co najmniej 3 lat doświadczeń. I o to się ludzie potykają.
                                  Podoba mi się amerykański system pracy, pokaż, co potrafisz, pogadamy, reszty się nauczysz! U nas tego nie ma, a jeszcze jeden głupek z drugim puszy się, jaki jest mądry i niezastąpiony. big_grin
                                  • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 27.02.12, 19:33
                                    Ludzie są różni.
                                    Osoby sprytne, przebojowe i zaradne (jeśli w dodatku mają minimum szczęścia do spotykanych ludzi) są w stanie sobie poradzić nawet bez żadnych środków na daną chwilę. Osoby mniej zaradne są w stanie sobie poradzić pod warunkiem, że mają jednak jakieś środki materialne na pierwsze miesiące wynajmu/życia.
                                    Nie ma co uogólniać, że jeśli Iksińska w takiej samej sytuacji bez środków do życia i z dwójką dzieci w pakiecie sobie poradziła to i Igrekowa w tej samej sytuacji też musi, bo jak nie to znaczy że jej się nie chce i jest śmierdzącym leniem/tchórzem nie wierzącym w dobroć ludzką.
                                    • lampka_witoszowska Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 28.02.12, 07:40
                                      a konkretnie co byś zrobiła spotkawszy ową Igrekową - wiedząc, w jakiej jest sytuacji?
                                      • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 28.02.12, 09:23
                                        A dlaczego to ja miałabym pomóc? Nie pracuję w centrum interwencji kryzysowej dla kobiet, zatem zawodowo nie mogę pomóc.Nie przyjaźnię się z kobietami więc taka Igrekowa byłaby dla mnie zupełnie obcą osobą, zatem poza zawodowo też nie pomogę.
                                        • lampka_witoszowska Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 28.02.12, 09:50
                                          ok
                                          czyli bezinteresownie upominasz ludzi, którzy coś sensownego piszą - i bezinteresownie stajesz w obronie jęczenia, obok którego z kolei przejdziesz obojętnie, bo jak masz pole do popisu i realnego działania, to nei jesteś centrum interwencji

                                          całkiem prywatnie nie trawię głupiej bezduszności, więc mam nadzieję, że spotykac w życiu będę jednak Igrekowe, a nie Ciebie - czego nam obu serdecznie życzę

                                          ps. "pozazawodowo" piszemy łącznie
                                          • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 28.02.12, 10:00
                                            > to nei jesteś

                                            W słowniku polskim nie ma takiego słowa jak "nei", poza tym zdania zaczynamy z dużej litery smile
                                            Jak zwracasz komuś uwagę na ortografię sama pilnuj swojej smile
                                            Nie upominam ludzi, zwracam tylko uwagę, że są różne przypadki i różne osoby, te mniej zaradne i o mniej silnej psychice także.
                                            To, że ktoś nie pomaga danej grupie osób nie znaczy o tym, że jest złym człowiekiem i że ze strony takiego człowieka spotkałaby Cię krzywda.
                                            Nie pomogłabym takiej osobie nie oznacza, że krzywdzę innych lub skrzywdziłabym Ciebie (lub w inny sposób zadziałała na Twoją niekorzyść a takich osób też nie brakuje na świecie).
                                            • lampka_witoszowska Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 28.02.12, 10:07
                                              ja nie piszę pełnymi zdaniami i zdarzają mi się literówki

                                              tu się nie da wprowadzić klimatów z emamy, spasuj
                                              • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 28.02.12, 10:14
                                                Skoro zdarzają Ci się literówki zajmij się nimi, a nie błędami innych osób.
                                                • lampka_witoszowska Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 28.02.12, 11:01
                                                  alez nie mam zamiaru big_grin
                                                  wyobraź sobie - to ja decyduję, czym się zajmuję! niesłychane, prawda? smile
                                            • malgolkab Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 28.02.12, 10:14
                                              gazeta_mi_placi napisała:

                                              > > to nei jesteś
                                              >
                                              > W słowniku polskim nie ma takiego słowa jak "nei", poza tym zdania zaczynamy z
                                              > dużej litery smile
                                              > Jak zwracasz komuś uwagę na ortografię sama pilnuj swojej smile
                                              Ewidentna literówka nie ma nic wspólnego z bykiem jakiego Ty walnęłaś
                                              • gazeta_mi_placi Re: Dla dobra dziecka trzeba utrzymać rodzinę 28.02.12, 13:40
                                                Zajmij się lepiej swoją interpunkcją. Nawet dziecko z pierwszej klasy wie, że na końcu zdania piszemy kropkę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja