inna_nowa_ja
05.03.12, 13:37
głosu mojego męża, tak mnie wkurwia jak nic innego. Dzwoni i pyta tym swoim piardzielowatym głosem czy ma odebrać córkę z przedszkola, więc mówię, skoro jesteś mobilny i masz czas to tak. I za chwilę słyszę jak syczy do tej słuchwaki: No przecież pytam, i chyba skoro dzwonię to mogę ją odebrać.
Mija jakiś czas próbuje się dodzwonić żeby jak już odbiera dziecko przy okazji przywiózł mi wypełnione przez niego dokumenty jakie trzeba złożyć do przedszkola i co? Ano jak zwykle nie odbiera(:. I tak mi robi non stop. Ale jak ja nie daj Bóg nie odbiore to zaraz jest sms: co, przeszkadzam w czymś?
Tak sobie ulałam na forum a co tam.