Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem

14.03.12, 22:20
Ex będzie prawdopodobnie musiał przeprowadzić się do innego miasta (350 km). Zastanawiam się, jak w takich sytuacjach wyglądają kontakty ojca z dzieckiem? Obecnie kontakty są regularne (co drugi weekend i jedno lub dwa popołudnia w tygodniu). Dodam, że w naszym mieście ex nie ma żadnej rodziny.
    • mayenna Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 15.03.12, 01:26
      Może jego zapytaj jak chce rozwiązać ten problem i wspólnie coś ustalcie.
    • bramstenga Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 15.03.12, 08:08
      Ja mam taką sytuację.
      Wbrew początkowym solennym obietnicom, jak to będzie się starał, w tej chwili kontakty z dziećmi są praktycznie cztery razy w roku. Mimo że w moim mieście ma matkę, u której mógłby bez problemu się przespać. Ale mój eks jest na wyjątkowo krótkiej smyczy i samodzielny przyjazd nie wchodzi w grę - dzieci zawsze jeżdżą do niego. Przykre.
      • altz Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 15.03.12, 20:32
        Czemu przykre? Przeciez matka jest najwazniejsza! Tak mowia sady i psycholodzy z RODK.
        Dzieci maja pelna rodzine, ktora jest matka i czesto babka ze strony matki, reszta jest jak piate kolo u wozu.
        To jest nowy wzorzec rodziny XXI wieku. wink
        • zmeczona100 Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 15.03.12, 20:37
          > Czemu przykre? Przeciez matka jest najwazniejsza! Tak mowia sady i psycholodzy
          > z RODK.

          I nawet niektórzy ojcowe.
          • maciekqbn Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 15.03.12, 21:28
            zmeczona100 napisała:

            > > Czemu przykre? Przeciez matka jest najwazniejsza! Tak mowia sady i psycho
            > lodzy
            > > z RODK.
            >
            > I nawet niektórzy ojcowe.

            Niektórzy, czyli lenie, którym nie chce się zajmować dziećmi.
            • zmeczona100 Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 15.03.12, 21:44
              maciekqbn napisał:


              >
              > Niektórzy, czyli lenie, którym nie chce się zajmować dziećmi.

              Nie ma to jak bezpośredniość tongue_out Próbowałam to samo napisać, ale ekhm... delikatniej wink
        • moniapoz Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 15.03.12, 20:52
          Alz, czy u Ciebie wszystko OK ?
          brzmisz mi coraz bardziej depresyjnie. piszę bez sarkazmu.....serio.

          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • maciekqbn Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 15.03.12, 21:27
            Monika, tak niestety uważają tzw. organizacje mające chronić rodzinę w Polsce.
            Rodzina = kobieta + dzieci. Ojciec dzieci ma pełnić funkcję bankomatu.
            Wiesz o tym dobrze. Altz tylko wykłada kawę na ławę.
            • moniapoz Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 16.03.12, 08:38
              przede wszystkim, zaangażowany ojciec wraz z współpracującą matką, nigdy nie będzie bankomatem.
              bankomatem jest dla mnie ojciec który chce nim być to raz, a dwa w sytuacji gdy matka utrudnia kontakt - może stać się bankomatem z powodu swojej frustracji, złośliwości matki właścicielki.
              ale jeżeli jest zaangażowany i utrzymuje kontakt - to nie będzie nigdy tylko bankomatem.
              wiele zależy od samego podejścia ojca.
              Ty jesteś bankomatem ? tak się czujesz ? myślę, że nie....


              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • lampka_witoszowska Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 16.03.12, 10:24
                zaczynam mieć wrażenie, że najłatwiej się narzeka

                nasi panowie na forum zwyczajnie się ekspresowo starzeją big_grin
                i to niby na niekorzyść kobiet działa czas, no, no...

                a ja jak na przekór jestem coraz piękniejsza i coraz madrzejsza
              • altz Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 16.03.12, 17:45
                moniapoz napisała:

                > ale jeżeli jest zaangażowany i utrzymuje kontakt - to nie będzie nigdy tylko b
                > ankomatem.
                Obrzydliwe slowo "kontakt", nigdy nie sadzilem, ze bede tak myslal.
                A do interesowania sie zdalnego lepsze sa dzieci z Afryki, byla taka akcja adopcji na odleglosc.
                Wystarczy systematyczne zainteresowanie dzieckiem z Afryki, jakies skromne pieniadze i ma sie pewnosc, ze takie dziecko nidy nie zapomni, dziecko i cala jego rodzina beda wdzieczni.
                Jakos innaczej wygladaja wiezi w rodzinie w Afryce czy w Ameryce Lacinskiej, mysle, ze my tutaj sie patologizujemy. Ekonomicznie rzecz biorac, inwestowanie emocjonalne w "bialasow" zupelnie sie nie oplaca. Smutna prawda, niestety.
                • moniapoz Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 16.03.12, 17:53
                  ej.... Alz, przestań być takim pesymistą, serio, co Ci to daje ? pewnych rzeczy się nie zmieni i trzeba je po prostu zaakceptować. dzieci nie mieszkają z Tobą....smutne, ale masz chyba możliwość spotykania się z nimi, uczestniczenia w ich życiu i na tym się skup a nie na czarnych wizjach i idealizowaniu mieszkańców Afryki - tam może więzi są mocniejsze, ale mają też inne problemy jak HIV - też będziesz się tym wzruszał i przejmował ? no weź proszę przestań smile

                  słowo kontakt faktycznie jest okropne - przyznaję, więc powiem tak jeżeli zaangażowany ojciec chce być częścią życia swoich dzieci - to nigdy nie będzie bankomatem.


                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • zmeczona100 Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 16.03.12, 22:01
                    Monia wink Ty to świeża jesteś, więc o pewnych sprawach pewnie nie doczytałaś smile
                    Pamiętasz, jak Jasamale nawoływał do ubiczowania osób, które wniosły o rozwód, bo im się odwidziało? Jak napiętnował takich złoczyńców, czyniących grzech? No. A sam odszedł, złożył pozew o rozwód i jeszcze był zdziwiony, że kobita w sądzie powiedziała, że nie chce go znać.

                    No to widzisz, Altz miał umowę z byłą taką, że będą wspólnie wychowywać dzieci - tak mu obiecała była. I gupiacipa jaka, nie dotrzymała słowa! Dasz wiarę, że jak się Altz przeniósł na drugi koniec Polski, to nie pojechała za nim z dziećmi, aby dotrzymać słowa?? No i wtedy pan Altz się obraził i orzekł, że niecierpliwie czeka, aby ex znalazła sobie jakiegoś następcę, to wtedy dzieci będą miały ojca. Kumasz? Jego dzieci mają mieć drugiego ojca! No i obrażon wielce nawet do dzieci rzadko jeździ, bo pieniądze woli przeznaczać na obce dzieci (czyli jego nowej partnerki).

                    Dlatego Altz jest taki wkurzony na tzw. kontakty, i tak nie lubi tej nazwy, bo... jemu wygodniej jest, aby inny mężczyzna stał się ojcem dla jego dzieci, bo wtedy przynajmniej nie będzie się już musiał tłumaczyć z tego, dlaczego nie utrzymuje kontaktów z własnymi dziećmi...
                    • maciekqbn Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 16.03.12, 22:35
                      OMG! Normalnie żal.pl sad
                    • altz Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 17.03.12, 07:33
                      Zmeczona100, powinnas dostac nagrode Urbana za maniplacje.
                      Mysle, ze to robisz zlosliwie, jakies wlasne problemy przyklepujesz.
                      Byla zlamala pewne zasady i umowy wielokrotnie, zaczyna nabierac rozumu, moze za jakis czas bedzie do zycia, przestanie klamac, manipulowac, stosowac szantarz i przemoc.
                      Ja chcialbym, zeby przy dzieciach byl jakis fajny facet, bo babski zlosliwy swiat nie jest dobrym srodowiskiem dla wychowywania dzieci. Nie chcialbym, zeby dzieci mialy wyrzuty z powodu jakies sympatii do nowego pana w domu i to jasno powiedzialem, bo mi na dzieciach zalezy.
                      Teraz musze myslec o wszystkich dzieciach, tak sie umowilismy z Partnerka, ja sie wywiazuje z tego. Nie musze utrzymywac dzieci Partnerki, bo maja ojca, ktory sie troszczy chociaz o strone finansowa, ale nie dziele pieniedy na nasze i moje i to nie sa dla mnie obce dzieci.
                      Ja juz wiele razy pisalem, ze zyje bardzo skromnie, bo nie mam na siebie dostatecznych pieniedzy, wiec to nie jest jakas moja fanaberia, plany mam i staram sie je realizowac.
                      Nie zlosc sie juz tak na wszystko, bo Ci tak zostanie i bedziesz paskudna tesciowa. big_grin
                      • zmeczona100 Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 17.03.12, 19:04
                        To teraz napisz prosto, w punktach, co zmanipulowałam, co się nie zgadza smile
                    • moniapoz Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 17.03.12, 08:49
                      wiesz co Zmeczona...nie będę ukrywać, że taka forma opisywania czyjegoś życia (w sposób pogardliwy) jakoś do mnie nie przemawia.
                      nie rozumiem po co to zrobiłaś i to jeszcze w formie żartobliwej.....

                      ------
                      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                      • zmeczona100 Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 17.03.12, 19:08
                        No nie czaję bazy- opisałam w sposób pogardliwy czy w formie żartobliwej? Bo jedno wyklucza drugie.

                        Nie opisałam życia Altza, bo on sam to zrobił poprzez swoje posty na tym forum; ja je tylko streściłam.

                        A tak btw, tak na poważnie to pisze się tylko o śmierci; sama choroba może być traktowana w kategoriach żartowania (ale nie kpienia), a co dopiero mówić o innych sprawach smile
                        Tak po prostu mam- chroniczny brak powagi wink
                        No i powyzłośliwiać bardzo się lubię, bo lubię otrzymywać riposty (nic tak nie pobudza komórek mózgowych, hehehe).
                        • moniapoz Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 19.03.12, 13:19
                          powiem tak: gdyby ktoś chciał to mógłby i z Twoich i z moich postów stworzyć podobną historię, ale nie byłaby ona prawdziwa, co więcej byłaby to prawdopodobnie manipulacja daleka od prawdy i rzeczywistości.
                          dlatego zalecam swoje komórki mózgowe pobudzać w inny sposób smile serio smile)

                          ------
                          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                          • zmeczona100 Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 19.03.12, 14:10
                            Moniu, no to wyzwanie przed Tobą w takim razie tongue_out Chociaż musisz się liczyć z konkurencją- Tri to twardy przeciwnik wink

                            Moniu, dawno, dawno temu, tu, na forum, napisałam, że zupełnie nie przejmuję się tym, co o mnie piszą i mówią ci, którzy mnie nie znają- i zdania nie zmieniam smile
                            • moniapoz Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 19.03.12, 14:14
                              hehe....w żadnym wypadku - zostawiam to innym np. Tri ....mnie takie rzeczy nie bawią stąd mój pierwszy post smile

                              ------
                              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                              • zmeczona100 Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 20.03.12, 09:10
                                Szkoda wink
          • altz Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 15.03.12, 21:39
            Widzialas gdzies dom samotnego ojca? Mysle, ze nie, ja nie widzialem.
            Znasz sytuacje, gdy pani mowi do pana, ze usunie ciaze, jesli bedzie chciala i jemu nic do tego? Ja znam takie sytuacje.
            Znam tez sytuacje, gdy sady sugerowaly, ze matka to pelna rodzina.
            Sugerowaly rowniez, zeby ojciec rzadziej przyjezdzal do dzieci, a te pieniadze przeznaczyl na dodatkowe alimenty, bo matka wie najlepiej, jak je madrze wydac.
            itp. itd.
            Ja po prostu nie mam zludzen, w jakim kraju zyje.
            • garibaldia Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 15.03.12, 21:55
              Altz znowu przeczytał nowe artykuły w necie i wie big_grinbig_grinbig_grin
              Wiesz, skąd się wzięły domy samotnych matek? Bo to ojcowie stosujący przemoc zostawali w wspólnych domach i nie można było ich prawnie usunąć a matki -często bite i zagrożone utratą życia - musiały z dziećmi z domu uciekać. Prawo się powoli zmienia. Na szczęście.
              • altz Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 16.03.12, 12:31
                garibaldia napisała:

                > Altz znowu przeczytał nowe artykuły w necie i wie big_grinbig_grinbig_grin
                Ciesz sie Pajacyku! wink
                Ja nie mam czego czytac, bo informacji w prasie i necie jest bardzo skromnie i na niskim poziomie.
                Wystarczy, ze porozmawiam z ludzmi, odslucham nagran czy przeczytam dokumenty. W przetworzone informacje nieszczegolnie wierze.

                > Wiesz, skąd się wzięły domy samotnych matek? Bo to ojcowie stosujący przemoc zo
                > stawali w wspólnych domach i nie można było ich prawnie usunąć a matki -częst
                > o bite i zagrożone utratą życia - musiały z dziećmi z domu uciekać. Prawo się
                > powoli zmienia. Na szczęście.
                Ja wiem, ze byla przemoc, jest i bedzie,moze sie skala zjawiska zmieni. Kobiety tez potrafily wystawic faceta za drzwi przy rozbawieniu rodziny i sasiadow. Poniewaz sa zazwyczaj slabsze fizycznie, wiec maja znajomych facetow, braci i ojcow oraz czesto policje na uslugach.
                Nie ma domow samotnego ojca, bo sie od lat przymyka na to oczy.
                • zmeczona100 Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 16.03.12, 13:06
                  altz napisał:

                  > Nie ma domow samotnego ojca, bo sie od lat przymyka na to oczy.


                  Podaj jeden, JEDYNY przykład, gdy ojciec został zmuszony wraz z małymi dziećmi do opuszczenia wspólnego z żoną/ konkubiną mieszkania. Altz, dużo nie oczekuję- JEDEN przykład, opisywany przez media.


                  Aha, media są też feministyczne i probabskie jak sądy, więc nie opisują takich historii big_grin

                  Za to na forach dla ojców na pewno znajdziesz jeden, jedyny przykład smile

                  Powodzenia
                  • altz Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 17.03.12, 07:15
                    zmeczona100 napisała:

                    > Podaj jeden, JEDYNY przykład, gdy ojciec został zmuszony wraz z małymi dziećmi
                    > do opuszczenia wspólnego z żoną/ konkubiną mieszkania. Altz, dużo nie oczekuję-
                    > JEDEN przykład, opisywany przez media.
                    Media mnie nie interesuja, bo sa przewaznie glupie, oprocz nielicznych programow, ktore sa rzetelnie przygotowane.
                    Przyznam, ze osobiscie nie znam kobiety, ktora by pogonila dzieci z mezem, raczej sa takie, ktore "poszly w dluga". Znam za to przypadki, gdy szwagrowie pogonili ojca z domu i nie pozwalaja sie spotykac, doszlo do uszkodzenia ciala ze zlamaniami wlacznie. Co na to policja i prokuratura? Nic? Pan sie pzewrocil, albo co..., a najlepiej sie nie mieszac w sprawy rodzinne.
                    Mozemy rozmawiac o skali zjawisk, ale mnie liczebnosc na poziomi kompletnego zera nie przekonuje.
            • zmeczona100 Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 15.03.12, 21:56
              > Widzialas gdzies dom samotnego ojca?

              No nie wierzę, że przy tak prężnie działających organizacjach proojcowskich w Polsce nie znalazł się choćby jeden ojciec taki, który potrafiłby napisać projekt na konkurs o sfinansowanie utworzenia całej sieci takich domów- wszak wykluczeni społecznie to grupa specjalnej troski wszelkich funduszy pomocowych dla organizacji prorządowych.

              Wniosek z tego taki- nie ma takiej potrzeby.
              Albo się nie chce.

              bo matka wie najlepiej, jak je madrze wydac.
              > itp. itd.

              > bo matka wie najlepiej, jak je madrze wydac.
              > itp. itd.

              Sugerujesz, że:
              1. matki nie wydają rozsądnie pieniędzy na dzieci
              2. ojcowie wydają je rozsądnie

              ?

              Noootaaaakkk.... Nie ma takiej rzeczy, problemu, sytuacji, osoby, której Altz by nie znał, nie spotkał się czy nie doświadczał.
              • altz Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 17.03.12, 08:35
                zmeczona100 napisała:

                > > bo matka wie najlepiej, jak je madrze wydac.
                > > itp. itd.
                >
                > Sugerujesz, że:
                > 1. matki nie wydają rozsądnie pieniędzy na dzieci
                > 2. ojcowie wydają je rozsądnie

                Kolejny raz zupelnie zle to zrozumialas.
                Sugeruje tylko, ze marginalizuje sie potrzeby ojcow do spotkania z dziecmi i potrzeby dzieci do bycia z ojcami, bo wedlug sadow to za duzo kosztuje.
                Nie wiem, jak sedziowie to motywuja, byc moze lepiej, zeby dziecko mialo dodatkowy angielski czy nastepne fajne buty zamiast zawracac sobie glowe drugim rodzicem?
                U mnie sedzia tez mial taki wybor, o czym otwarcie powiedzialem, stwierdzil, ze jednak woli forse.
            • moniapoz Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 16.03.12, 08:48
              nie widziałam domu samotnego ojca, ale nie sądzę żeby cieszył się wielką popularnością.
              na pewno też słyszałeś o kobietach zmuszanych do aborcji przez swoich partnerów.
              sugerować sąd sobie może co chce - to od Ciebie zależy jak pokierujesz swoim życiem a nie od sądu.
              pewnie, że Polska to kraj dziki jeszcze pod wieloma względami, ale nie popadajmy w przesadę czy depresję.
              ja nawet nie chciałam się odnosić do tego wątku, ale mam wrażenie, że Twoja forma psychiczna jest coraz gorsza tak ogólnie. nie długo zaczniesz pisać posty podobne do żałosnego czy tautchynskiego, a to by było straszne.....


              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • altz Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 16.03.12, 12:40
                moniapoz napisała:

                > na pewno też słyszałeś o kobietach zmuszanych do aborcji przez swoich partnerów.
                Slyszalem, ale o skutecznosc takich naciskow jest niewielka, predzej rodzice moga zmusic niesamodzielna corke.

                > sugerować sąd sobie może co chce - to od Ciebie zależy jak pokierujesz swoim ż
                > yciem a nie od sądu.
                Mam inne zdanie na ten temat. To sad ustala oplaty i "kontakty" oraz niefasobliwie wspiera rozne wynaturzenia.

                > ja nawet nie chciałam się odnosić do tego wątku, ale mam wrażenie, że Twoja for
                > ma psychiczna jest coraz gorsza tak ogólnie. nie długo zaczniesz pisać posty po
                > dobne do żałosnego czy tautchynskiego, a to by było straszne.....
                Tautschinsky jest moim idolem, do tego zmierzam, ale nie jestem jeszcze godzien czyscic Mu buty! wink
                • moniapoz Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 16.03.12, 17:32
                  Alz,
                  lubię Twoje poczucie humoru smile

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
        • bramstenga Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 16.03.12, 08:40
          Słuchaj, u nas nie było RODK-ów, psychologów i fafnastu rozpraw, na których wyrywaliśmy sobie z rąk każdy talerz. Było zobowiązanie ojca do kontaktów co najmniej raz na dwa tygodnie. Wypowiedziane w obecności dzieci (w wieku kumatym). Tylko tyle i aż tyle. Aha, tatuś (określenie użyte celowo) nie wspomniał o pewnym drobiazgu - nowej pani i nowych dzieciach (w drodze), w wyniku czego nasze dzieci szybko zyskały dla niego status "byłych dzieci", a jedynym dowodem troski stał się comiesięczny przelew (wiem, wiem, powinnam skakać z radości).
          • kasiamasia Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 16.03.12, 23:11
            bramstenga napisała:
            >nie wspomniał o
            > pewnym drobiazgu - nowej pani i nowych dzieciach (w drodze)
            hej, moj ex mieszkajac i pracujac 5-10 min jazdy samochodem
            widzial swojego pierworodnego w ciagu pierwszych 6 miesiecy
            cale 5 godzin,
            a o tym ze pierworodny bedzie mial mlodsze rodzenstwo
            dowiedzial sie 3 tygodnie przed porodem

            >a jedynym dowodem t
            > roski stał się comiesięczny przelew
            (wiem, wiem, powinnam skakać z radości).
            z puntu widzenia innych matek, ktorym sie bilans nie zamyka co miesiac
            (oszczedzaja na jedzeniu i ogrzewaniu........przyjemnosciach)
            to moze jest to malym powodem do radosci (ze jest ten przelew).

            Przykro mi i wspolczuje Tobie: Ja takze wiem ze to nie mialo tak byc,
            nie tak sobie i dziecku/dzieciom obiecywalismy!!!!!!

            Jezeli sa powody do dumy z osiagniec syna, ex twierdzi ze to tylko jego zasluga
            albo Ex potrafi i tak skomentowac ze mlody juz nic nie chce(ze Mlody pozniej jest zalamany).
            Jak mlodemu cos nie wyjdzie to winne sa 3 osoby: mlody, jego matka i jej matka(tesciowa)
        • braktalentu Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 18.03.12, 07:59
          "
          > Czemu przykre? Przeciez matka jest najwazniejsza! Tak mowia sady i psycholodzy
          > z RODKę
          I same yieci Alty, prawda? Mam na myśli Twoje dzieci. Te, które nie chciały z Tobą mieszkać.
    • unema Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 17.03.12, 20:24
      Różne są rozwiązania. Jasne że sie nie da przyjechać na parę godzin i wrócić, przy takiej odległości. Spanie po hotelach to sport dla bogatych. U mnie ( eks mąż 200 km dalej) albo dzieci jeżdżą do taty na kilka dni jak są jakieś przerwy w szkole, albo tata przyjeżdża i śpi w "starym" czyli teraz już tylko moim domu. Od razu dodam że to trudnewink, szczególnie na początku i szczególnie jak powodem rozwodu była nowa miłość starego męża z którą już mieszka. Ale w rozwodzie wszystko jest trudne. Ja wyszłam z założenia że dzieci ważniejsze od mojej wendety na wiarołomnym mężu i jakoś to się układa, raz lepiej raz gorzej. Plusem takiego rozwiązania jest to że mam więcej czasu dla siebie ( staram się znikać jak on przyjeżdza), minusem że mnie jego obecność czasami mocno irytujewink))
      Dodam, że rozwód był stosunkowo niedawno i na jednej rozprawie, bo w końcu jak dorosły facet postanowi zmienić całe swoje życie to jaki sens ma zatrzymywanie go?
      rodzicem sie jest, a męzem bywawink
      • roma113 Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 20.03.12, 01:30
        Przepraszam za może trochę zbyt bezpośrednie pytanie, ale zastanawiam się jak to jest - on jak mówisz przyjeżdża do dzieci i mieszka z wami? Co znaczy, że starasz się znikać. Nie spisz wtedy w domu? To by było idiotyczne (no chyba że na przykład masz kogoś, to znaczy faceta, u którego wtedy mieszkasz). Nie wyobrażam sobie żebym musiała gdzieś znikać, spać u mamy albo koleżanki, bo eks przyjechał sobie u mnie posiedzieć z dziećmi. Jeśli ma swoje mieszkanie to niech dzieci zabiera do siebie. Bo to trochę wygląda tak że on się niby rozwiódł, ale pomieszkuje u ciebie, żeby sobie odpocząć od nowej kobiety. Bo jaki jest cel takich wizyt? Skoro ma czas na przyjazd, to ma tez czas zając się dziećmi u siebie. 200 km to daleko, ale przecież i tak musi te 200 km w tę i z powrotem przejechać. Albo może po prostu chce utrzymywać jakąś fikcję rozwodu? I gdy tak przyjedzie, to co robicie? Chodzicie sobie razem na spacerki? Wieczorem razem oglądacie film? Nie boisz się że w ten sposób on w pewnym sensie jest nadal z tobą? Czy zgadzając się na to nie odbierasz sobie w ten sposób szansy na samodzielne życie? Skoro jesteście w tak dobrej komitywie, to nie obawiasz się, że któregoś dnia po jakimś drinku wylądujecie w jednym łóżku i wtedy skończy się tak że będzie miał dwa domy i dwie kobiety za twoją zgodą. Piszę to, bo sama już po rozwodzie przespałam się ze swoim eks. Byliśmy na imprezie u wspólnych znajomych. On był czarujący, opowiadał coś, jak bardzo jest ze mną związany, potem odprowadził mnie do domu. Ponieważ wcześniej coś mówiłam, że nie umiem poradzić sobie z dekoderem satelity, to stwierdził, że mi to zrobi, więc wypiliśmy jeszcze jednego drinka no i jak na kiepskim filmie pod wpływem atmosfery wylądowałam z nim w łóżku. Wydawało mi się, że w ten sposób jakoś odgryzam się na kobiecie, do której odszedł. Nie wiem, może jakoś wydawało mi się, że to wszystko odkręcę, że będzie jak 10 lat wcześniej. Tym bardziej, że wcześniej często miałam takie myśli, że zbyt pochopnie ten rozwód wzięłam, że może powinnam przeczekać (chociaż przecież dosyć długo przeczekiwałam, a on mi nie dał szansy). No i rano okazało się, że zbyt dużo mi się wydawało. Po pierwsze wytrzeźwiałam,a po drugie usłyszałam, że było miło i że możemy to czasem powtórzyć, bo przecież skoro nikogo nie mam,a znamy się dobrze, to czemu nie, on może się czasem wyrwać itd. Poczułam się fatalnie. Mam koleżankę (właśnie siedzi niedaleko, bo razem mamy dziś nocny dyżur), która z byłym mężem wyjeżdża czasem na wakacje we dwoje - z tym że w jej przypadku widać starania byłego o jej względy, facet po prostu chce wrócić, bo stwierdził, że odchodząc popełnił błąd. Więc ona "sprawdza", czy jest naprawdę zdeterminowany i pozwala mu udowadniać, że tak. Taki układ bardziej mi się podoba od mojej nocy z eks. No ale mój eks nie chce niczego mi udowadniać. Raczej chce chyba coś udowodnić sobie.
        • unema Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 20.03.12, 06:54
          Staram się wykorzystać czas w dzień, na noc, czy też wieczorem wracam. W końcu to mój dom. Ale w czasie jak on jest to odbiera dzieci ze szkoły , zawozi je tam i generalnie ma się nimi zająć.
          Napisałam że to trudnewink i mam świadomość że granica pomiędzy fikcją rozowodową a samym rozwodem jest cieniutka. Raczej nic nie robimy razem. Grzecznie przestrzegamy ustalonych granic, on ma swój "teren" ( czyli pokój goscinny) , dawno zabrał wszystkie rzeczy do nowego mieszkania, i tyle.
          Czy ja sie boje że z nim wyladuję w łózku? chyba już nie, ale byly takie propozycje:0, juz w trakcie i po rozwodzie, widocznie cos takiego jest w facetach że potrzebuja zyc w trójkącie.
          Staram sie przerzucic cięzar spotkan z dziecmi na niego, i zeby to one tam jezdziły, ale do tej pory byl troche problem z nowa pania, znaczy dzieci wiedzialy ze on kogos ma i ze pani byla niejako przyczyna rozwodu i nie bardzo chciały to zaakceptowac. Majac do wyboru albo znosic go tutaj, albo sprawic ze sie z dziecmi nie bedzie spotykal, wybralam tak jak wybralam.
          Teraz dzieci sa u niego ( po raz pierwszy ona sie nie wyprowadzila na ten czas) i zobaczymy, jak sie beda dogadywali w miare to przyjazdy do domu sie skonczą.
          Generalnie wszytsko jest pochrzanione po rozwodzie, i trzbea sie uczyc i układac od nowa ze wszstkim, i popelnia sie przy tym mase błedow. jak to w zyciu. Znaczy ja popełniłam, i też czasami mi sie wydaje ze za wczesnie wziełam rozwod, ze mogłam cos tam jeszcze ratowac... bo tak działaja emocje. Tylko do ratowania potrzeba checi z obu stron. A u mojego eks meza tej checi nie bylo.
          Plan docelowy jest taki ze faktycznie to on przyjezda po dzeci, moze sie przespac tutaj i je do siebie zabiera ,albo ja odwoze do niego a on je potem przywozi.
          Aha, nie mam nikogo , i raczej nie zamierzam nikogo szukać, kilkunastoletnie małzenstwo mocno nadszerpneło moja wiare w płec przeciwnawink.
          • roma113 Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 20.03.12, 12:56
            Mam nadzieję, że nie odebrałaś mojego postu jako zarzut czy chęć nakłaniania cię do tłumaczenia się. Daleka jestem od tego. Nie oceniam, pytam jedynie. Każde rozwiązanie jest dobre, pod warunkiem, że przynosi dobre skutki. A to najczęściej okazuje się po latach. Więc trzeba stosować intuicję, znajomość ludzi, swoje możliwości. Nie ma świetnych recept.
            A z tego myślenia, że za wcześnie ten rozwód to już się dawno i kompletnie wyleczyłam. Gdy teraz analizuję, to pluje sobie w brodę, że zrobiłam to zdecydowanie z późno. I widzę, że ja chyba podświadomie się przed tym broniłam, nie chciałam niektórych rzeczy widzieć, udawałam. A tymczasem już kilka lat wcześniej było pozamiatane i wszystko toczyło się jakąś bezwładnością. Gdybym wzięła rozwód od razu, byłabym pewnie w innej sytuacji, niepotrzebnie to ciągnęłam tak długo. No ale człowiek jest tylko człowiekiem.
            Życzę powodzenia.
            • unema Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 20.03.12, 19:59
              Dzięki za życzenia. Ja jestem w fazie "leczenia" z wielu rzeczy. U mnie też pewno dawno było "pozamiatane" w związku tylko jakoś wygodniej było mi tego nie dostrzegać. A jak już dostrzegłam to wygodniej było mi nie reagować. i nagle się okazało że stoję pod ścianą z pistoletem przy głowiewink.
              Siłę bezwładności znam dlatego BARDZO dobrze z autopsji: bo dzieci, bo sama nie dasz rady, bo coś tam jeszcze.
              Moje dzieci w miarę łagodnie przechodzą przez to wszystko, tak mi się przynajmniej wydaje, i to chyba teraz najważniejsze.
              A ja? Ja sobie jakoś z tym w końcu poradzę. Jak ze wszystkim do tej pory w życiu. Między innymi czytając posty i odpowiadając na nie. Dlatego absolutnie nie odebrałąm twoich patań jako zarzutów. A powiem więcej, czytanie tego napisałaś i próba odpowiedzi sprawia że jednocześnie jakoś sobie wszystko "porządkuje" we własnej głowie.
              • roma113 Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 13.05.12, 19:21
                Unema, spotkałam ostatnio koleżankę z liceum, która ma podobnie - też eksmąż mieszka w innym mieście i też tak trochę z musu toleruje go w domu. Wiele się zgadza. Może to ty (wstydziłam się koleżanki zapytać, czy się udziela na forumwink Nie mieszkasz przypadkiem w Warszawie i nie masz na imię Krystyna?
                • unema Re: Przeprowadzka a kontakty z dzieckiem 13.05.12, 21:43
                  To jest wlsanie pocieszajce, ze wiekszosc historii jest powtarzalna i zdarza sie tysiacom ludzi na calym swieciesmile
                  Nie mam na imie Krystyna i nie mieszkam w Warszawie. Zgadza sie tylko to ze dawno temu chodzilam do liceum wink

                  P.S. Przepraszam za brak polskich liter
Inne wątki na temat:
Pełna wersja