Jak żyć obok faceta, który nie kocha?

15.05.12, 11:27
Jesteśmy wiele lat po ślubie, mamy dwoje dzieci, jesteśmy młodzi, atrakcyjni, mamy fajne prace, wygodne życie. Jest tylko jeden szczegół, z którym sobie nie radzęsad

Otóz kilka lat temu mój mąż mnie zdradził, w pierwszym odruchu wyrzuciłam go z domu. Nawet grzecznie się spakował, powiedział, że nie umie mi powiedzieć, że mnie nie kocha, ale jest pewnien, że kocha tę drugą. Po trzech miesiącach skruszony wrócił, powiedział, że rozstał się z tą kobietą definitywnie. Po kilkunastu miesiącach okazało się, że prowadził podwójne życie, pięknie mną manipulując.

Dziś nie traktujemy się jako małżeństwa. On nadal nie wie czy mnie kocha, ale ja wiem, że kocham jego. On nie wyobraża sobie życia bez dzieci, ani zycia dzieci bez matki. No więc tak sobie mieszkamy, obok siebie. Ja widzę, że czasem spotyka się z tą kobietą nadal (oczywiście co myślę o tej pindzie nie muszę pisać, bo godzi się na wielkie gówno dobrowolnie), chociaż jak utrzymuje już na stopie koleżeńskiej.

Jednak on nie widzi szans na odbudowanie naszego związku, bardzo o mnie dba, ale nie daje mi tego czego potrzebuje najbardziej. Jest wspaniałym ojcem, dzieci są z nim mocno związane, a ja nie mam ani siły, ani możliwości z nim walczyć. Bo wyprowadzka jednego z nas byłaby megawalką, na której stracą wyłącznie dzieci.

Ale ja nie radzę sobie, miewam ataki nerwicy, paniki, mam zmienne nastroje - od tego, że mogę góry przenosić, po totalny dół i nie wstawanie z łóżka. Nie mogę przestać myśleć, że nie chce żyć obok, ale nie umiem zająć się sobą.

Nakręca mnie jeszcze fakt, że zawsze jest przy mnie, wspiera mnie, ale związkowi nie daje nadziei. ja oczywiście odbieram to inaczej.

O całe zło winię jego kochankę/koleżankę. Chociaż sama przeszła przez jeszcze gorszy syf w swoim małżeństwie zrobiła to innej kobiecie (tym bardziej, że się dobrze znałyśmy). Oczywiście nie winię wyłącznie jej, ale jego kocham i jestem w stanie wybaczyć wiele... tak, tak, też byłam pewna, że nigdy nie dam się tak upokorzyć...

Nie umiem mu odpuścić, robię mu awantury, czepiam słówek, choć w zasadzie sprawa jest jasna.

Byłam u psychologa, niestety nie umiała mi pomoc, kazała dać sobie czas /to dość swieża sprawa/. wariuję, a chce działać.

Do tego w pewnym sensie jestem zależna finansowo od męża, on ode mnie też. Wszak nie kredyty nas trzymają w kupie.

Nie mam siły złożyć pozwu, a on mówi, że jemu rozwód nie potrzebny i lepiej dla dzieci, żeby go nie było (to dyskusja w ramach spadkówwink ).

Nie chce mi się żyć, tak zwyczajnie, jestem w dupiesad
    • malgolkab Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 11:34
      Szczerze? myślę, że on i tak Cię zostawi, tylko kiedy dzieci będą strasze/wyprowadzą się z domu. Na dzieciach pewnie mu zależy, jak sama napisałaś nie wyobraża sobie życia bez nich i dlatego dalej mieszka z Tobą.
      Ja wolałam zaczynać od nowa w wieku niecałych 30 lat, jeśli Ty wolisz żyć ze współlokatorem do 50, Twój wybór...
      • malgolkab Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 11:36
        Kochankę męża nazywasz pindą, która dobrowolnie godzi się na gówno? A jak nazwać żonatego, który dobrowolnie puka kogoś oprócz żony, a w domu po prostu mieszka?
        • taka_szara_mysza Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 11:46
          Nazywam ją pindą, bo była to moja koleżanka, która zrobiła to wszytsko w pełni świadomie. Uważam, że jest pindą, bo ona może to zakończyć, nic ich nie łączy, poza schadzkami potajemnymi. On nadal się tego bardzo wstydzi i ukrywa.

          Chociaż bardzo bym chciała, nie umiem, go przestać kochać za to co mi zrobił.

          Chciałabym, żeby odszedł tak całkiem, ale on jest i muszę znaleźć sposób bym umiała z tym żyć. To co mogłam zrobiłam.

          On ode mnie w zasadzie odszedł, układ jest jasny, więc ułożyć sobie mogę życie, ale z nim pod jednym dachem. Moje dzieci dorosłe będą jak ja będę miała niewiele ponad 40lat.

          • biedronka7112 Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 11:52
            Uważam, że jest pindą, bo ona może to zakończyć, nic ich nie łączy, poza schadzkami potajemnymi.

            Według tej definicji Twój mąż też jest pindą.
          • malgolkab Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 11:53
            Hm, to może ja inaczej wyobrażam sobie "układanie życia" (i nie chodzi mi tylko o nowego faceta)... jeśli pasuje Ci układ, to Twoja rzecz, pytanie tylko - po co?
            akurat co łączy Twojego męża z kochanką, to nie wiesz i się nie dowiesz, bo prawdę znają tylko oni w 2. Może z nią też ma jakiś układ? (że np. mieszka z Tobą aż dzieci nie dorosną)
            Nie sądzę, by on się wstydził, raczej ukrywa, by za dużo osób nie wiedziało (po co np. świadkowie w sądzie?)
        • ca.melia Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 11:56
          Jesteś w "dupie" bo sama się na to godzisz. Siedzisz w bagnie zasłaniając się dziećmi.
          Ona może i "pinda" ale Twój ukochany mąż to gnojek i sk..wiel. Ciekawe ile jeszcze panienek na boku posuwa i kiedy Ci jakiegoś syfa do domu przyniesie. Choć pewnie nie sypiacie ze sobą.

          Daje Ci wszystko, prócz miłości. Hmmmm to właściwie Ciebie stawia na pozycji panienki lekkich obyczajów, bo im też sie daje kase, czas ale nie uczucie. A kocha ( jeśli cokolwiek to znaczy) tamtą.

          Ile się będziesz jeszcze na to godzić? Czytając to, co napisałaś długo albo zawsze. Dla Pana sytuacja idealna: na pokazową żonę i dzieci a do tego całkiem udane życie osobiste. Na pewno czuje się spełniony.
          Jest młody, atrakcyjny, ma fajną pracę, super dzieci, naiwną żonę i niezłą kochankę.

          Szkoda Ciebie
          • taka_szara_mysza Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 12:06
            Na pewno macie rację, w każdym calu.

            Tylko tu nie ma wygranych.

            Nie zasłaniam się dobrem dzieci, tylko mam pewność, że walka o wszystko nie będzie dla nich dobra. A może faktycznie potrzebuję czasu, żeby mieć pewność, że ta walka będzie miała sens.

            I tak, jestem jedyną naiwną na świecie, bo wierzę, w to co mówi nadal. Wierze, że tam nie ma związku. I nie dlatego, że mówi to co chcę usłyszeć, bo nie wszystko jest wygodne.

            Bycie panienką lekkich obyczajów, no hmm. Owszem sypiamy ze sobą, ale nie mam z tego korzyści finansowych.

            Ciągle jednak mam nadzieję, że da się to wszystko jakoś tak załatwić, żeby to było najmniej bolesne dla dzieci. One kochają nas oboje.

            I tego, że mąż się wstydzi koleżanki jestem w 100% pewna.

            Z nią miewam kontakt, więc wiem, że NIKT tu szczęsliwy nie jest.

            • malgolkab Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 12:14
              współczuję, że nadal ślepo mu wierzysz...
              mam tylko nadzieję, że się zabezpieczać, co by nie "przejąć" czegoś od tej czy innej pindy
            • ca.melia Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 12:37
              Bo tu nie ma wygranych, rozpad małżeństwa zawsze jest przegraną obydwóch stron

              Walka ( a dlaczego zaraz walka - nie można tak z klasą?) dla dzieci nie będzie dobra ale życie w zakłamanym domu, gdzie Mamusia i Tatuś odgrywają farsę, też jest tragiczne w skutkach.

              Mówi to , co mówi. Nigdy się prawdy nie dowiesz. Lepiej sprzedać niezłe kłamstwo niż słuchać jak "ryczysz i marudzisz". Spokoj i cisz to cenna rzecz.

              A jak z nim sypiasz to lepiej w gumce, cholera wie co robi poza Tobą..

              Masz nadzieję na co? Na to, że rzuci Ci się pewnego dnia w ramiona, tudzież padnie na kolana z okrzykiem "wybacz kochana, tylko ciebie zawsze kochałem, jesteś miłością jego życia, tamto to był tylko seks a ona nic dla mnie nie znaczyła"???
              To nie jest bajka, albo komedia romantyczna. Zdradził i zdradzać będzie. Tylko sposoby ukrywania się udoskonalą.

              Nie nie, on się jej nie wstydzi, bo gdyby się wstydził to by ją całkiem olał. Panowie nie lubią się czuć niekomfortowo.

              Kontaktu z nią nie skomentuje - zwariowałaś??!!

              A że ona szczęśliwa nie jest, na pewno.

              Obydwie (wybacz) jesteście głupie. TY czekasz na cud, ona czeka na cud a on ma was gdzieś. I za chwilę znajdzie kolejną.

              Ech dlaczego kobiety są takie durne. Dostają kopa w tyłek i dalej go nadstawiają. A potem ryczą. No to płacz, bo płaczesz na własne zyczenie.

              Za chwilę zbrzydniesz, bo stres zabiera wszystko, będziesz sfrustrowana, z huśtawką nastrojów, będziesz nieznośna nawet dla dzieci. Po co?
              • taka_szara_mysza żeby rozwieźć się z klasą... 15.05.12, 12:51
                ... muszą chcieć obie strony.

                Sam rozówd to pestka, ale to nie o papier chodzi.
                O życie chodzi, bo skoro rozwód to i osobne zycie w osobnych domach, tylko ku.wa dzieci nie da się podzielić na pół.
                • mayenna Re: żeby rozwieźć się z klasą... 15.05.12, 13:39
                  To nie dziel dzieci tylko usiądźcie jak ludzie i porozumcie się w tej sprawie.
                • smarhta Re: żeby rozwieźć się z klasą... 16.05.12, 04:11
                  taka_szara_mysza napisała:

                  > O życie chodzi, bo skoro rozwód to i osobne zycie w osobnych domach, tylko ku.w
                  > a dzieci nie da się podzielić na pół.

                  A dzieci to rzeczy, wlasnosc jakas, zeby je dzielic na pol?
                  Dzieli sie opieke nad dziecmi, nie dzieci.
                  A w jaki sposob sie ja podzieli to juz inna sprawa. Cos mnie sie zdaje, ze jakby sie tej opieki nie podzielilo, to i tak bedzie dla nich lepsze, niz dom ze zdegenerowanymi wzorcami rodzinnymi, jaki teraz maja.
            • mayenna Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 13:37
              A czemu zakładasz, ze będzie jakaś walka?

            • biedronka7112 Związek a seks - w świetle tego, co pisałaś 15.05.12, 13:46
              Wierze, że tam nie ma związku.

              Pisałaś też:
              Seksu nie traktuje jako jakiegoś zobowiązania z jego strony, to ma być dla mnie przyjemne i jest.
              I chce być sam, ani z jedną ani z drugą już nie ma zamiaru być w związku.

              Z tego, co piszesz, wynika, że on jak najbardziej może z nią się seksić, bo to nie wyklucza tego, że "tam nie ma związku".
            • bez_przekazu a propos sypiania 15.05.12, 18:50
              kobieta,ktora sypia za pieniadze to k....a, a ta,ktora nie bierze - dziwka.
              szczerze ? nie rozumiem takich kobiet,jak ty. nie szanujesz sie,wiec maz cie nie kocha i nie szanuje.
            • smarhta Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 16.05.12, 03:45
              taka_szara_mysza napisała:

              > Ciągle jednak mam nadzieję, że da się to wszystko jakoś tak załatwić, żeby to b
              > yło najmniej bolesne dla dzieci. One kochają nas oboje.

              Dzieci przechodza rozstanie rodzicow tym latwiej i tym szybciej po nim dochodza do siebie, im krocej przed nim trwala chora sytuacja.
              Mysle, ze rzeczywiscie zaslaniasz sie dziecmi, bo ciagle masz nadzieje, ze zwiazek uda sie naprawic.
        • tautschinsky Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 12:06
          malgolkab napisała:

          > Kochankę męża nazywasz pindą, która dobrowolnie godzi się na gówno? A jak nazwa
          > ć żonatego, który dobrowolnie puka kogoś oprócz żony, a w domu po prostu mieszk
          > a?

          WOLNYM CZŁOWIEKIEM.
    • heksa_2 Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 12:11
      Sorry, ale siedzisz po uszy w g. i nawet tego nie widzisz. Trzeba być kompletnie ślepą, żeby obwiniać pindę, a nie męża. Czy mąż ci ślubował czy pinda? Przejrzyj na oczy i zrób coś ze sobą. Nie robisz makijażu? Nie wstydzisz się spojrzeć w lustro? Jak ma cięfacet szanować, skoro kompletnie nie masz do siebie szacunku?
      • taka_szara_mysza Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 12:21
        Tak, wiem, że ciągle go tłumaczę i czepiam najmniejszych ziarenek nadziei. Wiem, że to jego wina, tzn głowa wie.

        Ale w lustro patrze spokojnie, nie mam nic na swoim sumieniu. Nie zrobiłam nic co nie jest zgodne z moim sumieniem.

        Uważacie, że nie da się żyć OBOK? Tysiące ludzi tak żyją i są szczęśliwi.

        Mam męża dupka, w zasadzie to mam męża nie dość, że dupka to i na papierze wyłącznie.

        I nie jesteście sobie w stanie wyobrazić jak szczęśliwa jestem, kiedy zasną dzieciaki i spędzamy czas razem, czy gadając przy przy filmie, winie. Kiedy kładzie się obok mnie i czeka aż zasnę (bo nie godzę się na wspólną sypialnie). Seksu nie traktuje jako jakiegoś zobowiązania z jego strony, to ma być dla mnie przyjemne i jest. I nie mam wyrzutów sumienia.

        Może dlatego, że jestem tak nienormalna psycholog nie umiał mi pomóc? smile

        • biedronka7112 Z drugiej strony... 15.05.12, 12:29
          ... istnieją przez całe lata małżeństwa, gdzie mąż lub/i żona doskonale wiedzą, że druga połowa ma kochankę/kochanka, godząc się na to z uwagi na inne priorytety.

          Wydaje się do nie do przyjęcia części społeczeństwa, jeśli byłoby to jednak dla Ciebie do przeskoczenia - czemu nie?
        • heksa_2 Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 12:30
          Napisałaś:
          Uważacie, że nie da się żyć OBOK? Tysiące ludzi tak żyją i są szczęśliwi.


          Ale ty przecież nie jesteś szczęśliwa?

          Ja bym nie potrafiła spojrzeć w lustro, gdybym sie dała tak traktować. Skoro ty potrafisz, to żyj dalej w szczęściu.
          • taka_szara_mysza Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 12:39
            Nie jestem, bo nie umiem sobie tego odpowiednio ułożyć w głowie.
            Ale nie byłam też szczęśliwa mając wiernego męża.
            Nie umiem docenić to co mam, zawsze płaczę za tym czego mi brakuje.

            Spotykając mnie na ulicy w życiu byście nie pomyślały, że godzę się na kompromisy, lub mogę chociaż ciut nie być szczęśliwa.

            Ta presja, że zawsze mam idealnie mnie ciągnie w dół. Bo jak to Tobie coś nie idzie... no nie idzie i to wiele rzeczy.

        • taka_szara_mysza Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 12:35
          Dodam tylko, że gdy proponuję, że wyprowadzę się sama, z dziećmi, czy żeby on się wyprowadził (mogę mu nawet sfinansowaćwink ) zawsze słyszę to samo. On nie chce mieszkać beze mnie i bez dzieci. To nie są kwestie logistyczne, bo bywają tygodnie kiedy mnie nie ma, lub kiedy jego nie ma.

          I jeszcze jedna rzecz, której jestem w 100% pewna, on nie chce mieszkać z tą kobietą, chociaż do końca nie znam powodów. Nawet próby łapania go na dziecko nie przyniosły skutku, może dlatego, że były blefem, a może faktycznie, jest to jedna z rzeczy którą ww. wie.
          • biedronka7112 No dobrze 15.05.12, 12:38
            Ale czy on chce mieszkać z Tobą? Nie z dziećmi, ale z Tobą?
            Jeśli tak - dlaczego?
            • taka_szara_mysza Re: No dobrze 15.05.12, 12:41
              tak, twierdzi, że chce mieszkać ze mną. Nie umie powiedzieć dlaczego, ale na pewno nie ze względu na obiady czy pranie skarpet, bo tego nie robięwink

              Twierdzi, że mu na mnie zależy i chce mojego szczęścia... Ale czy tak nie mówi tej drugiej?
              • biedronka7112 Skoro zależy i chce Twojego szczęścia 15.05.12, 12:44
                to dlaczego równocześnie mówi, że nie widzi możliwości odbudowania z Tobą związku?
                Co przez to rozumie?
                • taka_szara_mysza Re: Skoro zależy i chce Twojego szczęścia 15.05.12, 12:50
                  Uważa, że zrobil mi zbyt wiele złego i nie zamierza mnie więcej ranić /cytuje tu jego słowa, to nie jest moja interpretacja/.

                  I chce być sam, ani z jedną ani z drugą już nie ma zamiaru być w związku. Przez związek rozumiem znacznie więcej niż seks, ale jestem z tych kobiet, co te dwie rzeczy oddzielają.
                  • malgolkab Re: Skoro zależy i chce Twojego szczęścia 15.05.12, 13:02
                    taka_szara_mysza napisała:

                    > Uważa, że zrobil mi zbyt wiele złego i nie zamierza mnie więcej ranić /cytuje t
                    > u jego słowa, to nie jest moja interpretacja/.
                    ależ on kochanywink
                    > I chce być sam, ani z jedną ani z drugą już nie ma zamiaru być w związku. Przez
                    > związek rozumiem znacznie więcej niż seks, ale jestem z tych kobiet, co te dwi
                    > e rzeczy oddzielają.
                    Ja też nigdy nie miałam problemu, żeby oddzielać te 2 sprawy i dlatego doszłam do wniosku, że żeby uprawiać z kimś seks nie muszę mieć męża na papierze ani z nikim mieszkaćtongue_out
                    • lampka_witoszowska Re: Skoro zależy i chce Twojego szczęścia 15.05.12, 14:15
                      ło!
                      a dla każdego innego człowieka miłość to mąż albo chociaz wspólne mieszkanie?
                      wink
                  • biedronka7112 A jeśli rani Cię... 15.05.12, 13:08
                    ... pozwalając, żebyście żyli obok siebie, nie będąc w związku?
                    W takim wypadku musiałby się z Tobą rozwieść, żeby Cię nie ranić.

                    Sama musisz wiedzieć, co chcesz od niego dostawać i czym dokładnie Cię rani, żeby móc mu postawić jakieś granice.
                  • notting_hill Re: Skoro zależy i chce Twojego szczęścia 15.05.12, 13:13
                    A, no to jest jasność w tej kwestii, skoro się wypowiedział, to potraktuj to z całą powagą i po prostu ułatw mu to...
                    Tyle, że nieśmiało zauważę, nie da się nie być w związku i mieszkać z rodziną, uprawiać z żoną seks i spotykać z kochanką. Oj, wyszłaś za mąż za kogoś o inteligencji emocjonalnej ameby, no sorry.
                  • smarhta Re: Skoro zależy i chce Twojego szczęścia 16.05.12, 04:27
                    taka_szara_mysza napisała:

                    > Uważa, że zrobil mi zbyt wiele złego i nie zamierza mnie więcej ranić /cytuje t
                    > u jego słowa, to nie jest moja interpretacja/.

                    Wiec krzywdzi Cie jeszcze bardziej.
                    To troche tak, jakby nie pozwalal Ci pojsc do dentysty, bo wyrywanie zeba bardzo boli, a tak boli co prawda stale i bez nadziei na poprawe (bo ze plomba-naprawa zwiazku pomoze to on nie wierzy wiec Ci zaplombowac nie pozwoli), ale za to mniej troszeczke...

                    Naprawde wierzysz, ze on wie lepiej niz Ty co czujesz i co dla Ciebie dobre?

                    > I chce być sam, ani z jedną ani z drugą już nie ma zamiaru być w związku. Przez
                    > związek rozumiem znacznie więcej niż seks, ale jestem z tych kobiet, co te dwi
                    > e rzeczy oddzielają.

                    Hmm... Czyli de fakto porzucil Cie, jako partner. Tylko nie chce tego nazwac po imieniu, bo mogloby sie wtedy wydac, ze nie jest takim dobrym czlowiekiem, jak mu sie wydaje.
                    A Tobie daje falszywa nadzieje, bo mysle, ze to wlasnie Cie przy nim trzyma, jako zaplate za to, ze Twoim kosztem czuje sie moralnie "lepszy niz moglby byc".

                    Dlugo to juz trwa?
              • ewela1_1 Re: No dobrze 15.05.12, 12:48

                Chce Twojego szczęścia i dlatego sypia z inną?...Ludzki Pan tongue_out Tej drugiej też tak na pewno mówi, bo inaczej by z nim nie sypiała, chyba, że jej jedynie o seks idzie- w co wątpię z tego co piszesz.
                Obudź się, szanuj się! Dla dzieci się szanuj, a one są doskonałymi obserwatorami i tak wszystko czują, są jak barometr i nawet jak się Wam wydaje, ze one nie widzą, nie rozumieją to i tak jest inaczej. A on jest z Tobą dla wygody. Dla niego idealny układ: dom, żona, wspaniałe dzieciaki i kochanka. Żyć nie umierać.

                -------------
                "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                • taka_szara_mysza Re: No dobrze 15.05.12, 12:54
                  tu nie chodzi o seks!

                  Od kdey próbowała go złapać na dziecko, nie sypia z nią. Jestem tego pewna, a to już kilka miesięcy.

                  To nie chodzi o seks z inną. nie to jest moim problemem.
                  • ewela1_1 Re: No dobrze 15.05.12, 13:03

                    Aha, no to kochanka, nie kochanka? Koleżanka? Zdradził Cię więc emocjonalnie, co według mnie jest jeszcze gorsze od zdrady fizycznej. Co z tego, ze z nią teraz nie sypia( w co nie wierzę), ale sypiał. Nie potrafi z niej zrezygnować...dziwne?, podane jak na talerzu... Pora się obudzić i zająć odbudowywaniem swojego poczucia wartości i szacunku do samej siebie.
                    -------------
                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                  • malgolkab Re: No dobrze 15.05.12, 13:06
                    taka_szara_mysza napisała:


                    >
                    > Od kdey próbowała go złapać na dziecko, nie sypia z nią. Jestem tego pewna, a t
                    > o już kilka miesięcy.
                    a skąd ta wiedza i jeśli seksu już między nimi nie ma to po co się spotykają? lubi się "przyjaźnić" z byłymi kochankami?
                    > To nie chodzi o seks z inną. nie to jest moim problemem.
                  • smarhta Re: No dobrze 16.05.12, 04:32
                    taka_szara_mysza napisała:

                    > To nie chodzi o seks z inną. nie to jest moim problemem.

                    No dobra, wierze.
                    Ale co dokladnie jest tym problemem? Potrafisz to jasno ujac?
        • malgolkab Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 12:37
          taka_szara_mysza napisała:


          > Uważacie, że nie da się żyć OBOK? Tysiące ludzi tak żyją i są szczęśliwi.
          Na pewno się da - ja tak żyłam przez jakiś czas, ale to był końcowy etap mojego małżeństwa i szczęśliwa na pewno nie byłam. Twój mąż szczęśliwy pewnie jest - ma seks w kilku miejscach, jak nie z Tobą to z tą 2 - obie akceptujecie sytuację, więc mu pasi. Zależy czym jest dla kogoś szczęście... Ty chyba szczęśliwa nie jesteś, bo gdybyś była, nie byłoby tego wątku.

          > I nie jesteście sobie w stanie wyobrazić jak szczęśliwa jestem, kiedy zasną dzi
          > eciaki i spędzamy czas razem, czy gadając przy przy filmie, winie. Kiedy kładzi
          > e się obok mnie i czeka aż zasnę (bo nie godzę się na wspólną sypialnie). Seksu
          > nie traktuje jako jakiegoś zobowiązania z jego strony, to ma być dla mnie przy
          > jemne i jest. I nie mam wyrzutów sumienia.
          Nie godzisz się na wspólne spanie, ale na seks się zgadzasz... można mieć chłopa "na dochodne" i na jedno wychodzi.
          >

          >
        • yoma Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 12:55
          Może powiem coś niepopularnego, ale ja to widzę tak, że masz Mysza zwyczajny dysonans poznawczy.

          W lustro patrzysz spokojnie, życie, jakie prowadzisz, ci odpowiada, spędzając wieczory z mężem jesteś szczęśliwa, lubisz, jak kładzie się obok, seks też niczego sobie, no normalnie szczęśliwe małżeństwo.

          A z drugiej strony masz gdzieś tam wkodowane: zdradził => jest dupkiem, a ona pindą => powinnam być nieszczęśliwa => no to będę. Zresztą sama gdzieś piszesz, że ci zawsze niedobrze z tym, co masz.

          Rozumiesz: popatrz w to lustro i powiedz: A kto właściwie mówi, że muszę być nieszczęśliwa? A kto właściwie mówi, że ona jest pindą? A kto właściwie mówi, że on ma zerwać z nią wszelkie kontakty? Weź rzeczywistość za rogi. Ona istnieje, inne kobiety istnieją, bo nie żyjecie na bezludnej wyspie. Ona nie jest pindą, lecz dawnym skokiem w bok. A ja... a ja tak naprawdę, choć boję się przyznać, to jestem szczęśliwa...

          Hm?
          • nowel1 Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 12:58
            Yoma, podoba mi się to, co piszesz.
            Być może w przypadku autorki wcale tak nie jest, ale podoba mi się odwaga posiadania innego spojrzenia i otwartego mówienia o tym.
            • yoma Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 13:00
              Dzięki, to miłe smile
          • taka_szara_mysza yoma 15.05.12, 13:08
            Pomieszanie presji społecznej, oczekiwań innych z tym co sama czuje i wiem.
            • lampka_witoszowska Re: yoma 15.05.12, 14:24
              to jak sama już wiesz, w czym problem, to nie ma powodu, żeby psycholog Ci nei pomógł - o ile nie idziesz do psychologa po to, by świat przekonać, że nic Ci nei pomoże

              wiesz, to mi przypomina tłum ludzi, którzy upierają się, że w życiu narkoza na nich nei podziała i nie zasną big_grin
              gdyby uciekali tak jak Ty przed tą pomocą psychologa, to pewnie by też nei podziałała
            • yoma Re: yoma 15.05.12, 16:10
              No proszę. A ważniejsza dla ciebie presja czy to, co sama wiesz?
    • notting_hill Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 12:51
      Twoim problemem jest, że go kochasz i masz nadzieję, że do siebie wrócicie emocjonalnie. To Cię wykańcza, bo jednocześnie tego chcesz, a z drugiej strony wiesz, że jest ta trzecia w Waszym małżeństwie.
      To nie Twoja wina, że go kochasz, chociaż może Twoje wzorce miłości są nie do końca zdrowe (może być tak, że przypływ Twoich uczuć wiąże się z jego niedostępnością i odchodzeniem od Ciebie). Zastanawiam się, jakim ten Twój mąż jest człowiekiem, że wykonuje różne gesty, świadczące o chęci podtrzymywania tego związku, będąc jednocześnie zaangażowanym gdzie indziej. Daje Ci sprzeczne komunikaty, które Ty jak najbardziej interpretujesz na swoją korzyść. Jest to forma przemocy emocjonalnej i powinnaś się przed tym umieć obronić, nie pozwalać mu na to. Bo to jest jak najbardziej nie w porządku.
      To bardzo niedobra sytuacja, przede wszystkim dla Ciebie, fundujesz sobie depresję jak Rów Mariański na własne niejako życzenie, bo nikt o zdrowej emocjonalności nie zniesie takiego stanu na dłuższą metę. No i dla dzieci to podświadomy przekaz, że rzeczywistość jest inna niż się wydaje. Możecie przed nimi to ukrywać najlepiej jak Wam się wydaje, a i tak dzieci czują, że coś jest nie tak.
      Pewnie, nie jest łatwo i wybór należy do Ciebie. Po czasie jednak stwierdzisz, że zmarnotrawiłaś najlepsze swoje lata kochając kogoś, kto Cię nie chciał. Zastanów się nad tym.
    • heksa_2 Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 12:52
      Dziewczyna jest szczęśliwa, że mąż ją ładuje w bambuko, to niech jest. Nie ma sobie nic do zarzucenia. I dobrze. W takim razie nie ma sensu produkowac się w tym wątku. To raczej beznadziejny przypadek psychiatryczny. Kompletny brak poczucia własnej wartości. Poszła raz do psychologa, ale jej nie pomógł. Tu nawet lobotomia nie pomoże.
      • taka_szara_mysza Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 12:58
        Napisałam chyba wyraźnie, że nie jestem szczęśliwa. Bywam, to różnica.

        I nie chodzi o związek z inną kobietą, bo tego związku już nie ma. Tak jak mojego małżeństwa, a to jest moim problemem.

        Chociaż myślę, że żadna zdradzona kobieta nie wielbi kochanki męża, więc czepianie się, że to ją nazywam pindą jest bzdurą.

        • heksa_2 Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 13:12
          Jak nie ma, skoro piszesz, że jest i się z nią potajemnie spotyka. I podobno jest wszystkiemu winna. Kobieto, wszystko ci się miesza. Rzeczywistość z urojeniami. Chęci z realem. Naprawdę potrzebujesz glebokiej psychoterapii i przede wszystkim odbudowania poczucia własnej wartości. Nie jesteś w ogóle autonomiczną jednostką, tylko bluszczem wspartym na jakiejś wyimaginowanej podpórce.
          Wyobrażam sobie pana, który się strasznie opiera i tę straszną pindę, która go zmusza do seksu. A on biedny broni się rękami i nogami. A ona go dzieckiem przymusza i straszy wink))
          • smarhta Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 16.05.12, 05:12
            heksa_2 napisała:

            > Wyobrażam sobie pana, który się strasznie opiera i tę straszną pindę, która go
            > zmusza do seksu. A on biedny broni się rękami i nogami.

            Ja na wlasne oczy widzialam pana, co mu pani ladowala sie na kolana, obrazala sie, ze jej nie piesci, byla zazdrosna o mnie, czyli jego zone, mowila, ze chce umrzec, szantazowala emocjonalnie, placzac wlazila nam pod stol, a ja z niedowierzaniem patrzylam, jak on sie daje na to zlapac. I nie widzi, ze podczas, kiedy ona mowi, ze chce umrzec, jest zla do szpiku kosci, on ja pociesza - ja ryczalam, sparalizowana szokiem, strachem, nierealnoscia tego co widze i chudlam... przez ostatnie dwa tygodnie to juz nie jadlam w ogole, co zjadlam to zwracalam, a jak nie zwracalam, to przelatywalo przeze mnie z drugiej strony. Ona sie moja przyjaciolka nazywala... poki sie z moim mezem nie spotkala. No a on ja pocieszal... bo jak nie pocieszal, jak sie probowal opierac (a czasem probowal), to byl zly czlowiek...

            Nikt mi nie wmowi, ze to wylacznie jego wina. To, ze ona mi nic nie przysiegala w zaden sposob jej nie usprawiedliwia.
            To co ona robila, jego tez nie usprawiedliwia.

            To, jak mi dawal szczatki nadziei na zmiane ja we mnie zabijajac, tylko po to, zeby nie byc "tym zlym" a przy tym krzywdzac mnie jeszcze bardziej, tylko go obciaza. Nie usprawiedliwia. Bo mozg przeciez ma, wg niego wystarczajaco duzo mozgu, zeby wiedziec lepiej ode mnie, co dla mnie dobre uncertain Skoro taki madry, a zona glupia, psycholog glupi, rodzina glupia, wszyscy glupi i nic nie rozumieja tylko kochanka madra i on sam - to i on sam razem z nia temu winni. Tacy madrzy - wiedzieli co robia.

            Teraz wiem, ze kochalam, ale tego czlowieka, ktorego znalam zanim... zwariowal. Bo tak to traktuje. Ale zwariowal, nie chcial tego zmienic, nie chcial nic naprawiac miedzy nami. Nie chcial i juz, nie chcial nawet wiedziec co robi naprawde ani co ja czuje. Chcial sie pozbyc tylko wyrzutow sumienia, najlepiej zwalajac cala wine na mnie. Takiego czlowieka nie kocham, nie kochalam i nigdy nie bede.

            Ja sie wlasnie mniej wiecej juz wyleczylam z tego, co dolega autorce watku... jej zycze tego samego.

            Dziewczyno! Zrobilas co moglas, bylas tak dobra, jak moglas, moze nawet za dobra. Jesli on nie chce zwiazku, to tego nie zmienisz, chocby nie wiem co.
            Pomysl, czego chcesz dla siebie, sposrod mozliwych rozwiazan. Ocen trzezwo, ktore sa mozliwe. I nie ogladaj sie za siebie. I pamietaj, ze on ma swoj rozum. Ale Ty tez masz. Nikt poza Toba nie wie lepiej, co czujesz i co dla Ciebie dobre. Ani my na forum, ani maz, ani psycholog. Od uwierzenia w to, od dania sobie prawa do rozpoznania i zdecydowania co czujesz i co dla Ciebie dobre powinnas zaczac.
    • mm.par Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 13:06
      Nie rozumiem zupełnie sytuacji. Jest czas i emocje, żeby się ze sobą przespać, a nie ma czasu i dość emocji, żeby poważnie porozmawiać, oczyścić atmosferę i coś uzgodnić?
      • smarhta Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 16.05.12, 05:19
        Nie czasu i emocji brakuje, a woli.
        Wystarczy, ze jedna strona nie chce i kropka.
    • katja75live Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 13:09
      Ja troche sie odetne od tego co napisaly moje poprzedniczki, bo znam Twoja sytuacje niejako z autopsji. Sama tak zylam mniej wiecej 6 lat, z ta roznica, ze nie wiedzialam, ze maz ma kochanki. I tez w depresji ciagle, ciagle niedostatecznie dobra dla niego, ciagle sie zastanawialam co moglabym jeszcze zrobic.A on wlasnie ''dbal'' o mnie i dzieci, ale milosci do mnie w tym nie bylo. Jedno co wiem na pewno ON CIE NIE KOCHA, a siedzi z Wami z wygody i z wyrzutow sumienia. Posiedzi tak jeszcze pare lat, ale wierz mi ten moment na pewno nastapi. MOzesz tak zyc i liczyc sie z tym, ze kazde swieta z Wami to byc moze ostatnie swieta razem, albo sama odejdziesz. Dzieci sie nie da podzielic ale mozna miec opieke naprzemienna- pytanie tylko czy jestes na to gotowa? tak samo jak na wszystkie konsekwencje rozwodu.
    • mayenna Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 13:58
      Moim zdaniem sytuacja się poprawi, jak twój mąż zadeklaruje czego on chce.Ta niepewność co do jego planów i uczuć jest chyba przyczyną twojego cierpienia.
      jak on nie umie się określić w kwestii małżeństwa to spróbuj się zastanowić czego ty sama chcesz. Czy odpowiada ci taka sytuacja jak teraz? i co możesz zrobić, żeby nie cierpieć.

      Można żyć obok kogoś, kto cię nie kocha, ale pod warunkiem, że ty od niego nie chcesz tej miłości i jego obojętność nie jest dla ciebie problemem i godzisz się na taki stan rzeczy.
      • heksa_2 Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 14:03
        Sorry, ale o co chodzi? Chyba ważne jest, czego autorka chce. Przecież nie jest nikim.
        • mayenna Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 14:09
          Oczywiście, ze ważne. Ale nie masz wrażenia, że ona marzy o lobotomii?:0 o powrocie do swojego raju małżeńskiego, sprzed tego wszystkiego?
          Jak wyjaśni o co chodzi jej mężowi, jaki to właściwie związek go kłaczy ta panią i jakie on ma zamiary dalej, to łatwiej jej będzie ustalić czego ona sama chce. Teraz to trochę się karmi złudzeniami.Kocha go. Jak sie pan zadeklaruje jasno, że zostaje z rodziną, to będzie szansa na odbudowanie zwiazku, a jak wybierze coś innego, to autorce pozostanie natychmiastowe odkochiwanie się, nawet na siłę.
          • mayenna Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 14:10
            * oczywiście "związek łączy' a nie "kłaczy'.przepraszam.
            • heksa_2 Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 14:13
              Ale on jej wyraźnie mówi, że nic do niej nie czuje i że chce być sam. Generalnie kłamie, ale ona się zywi tymi złudzeniami i sama przed sobą udaje, że trójkąty ją jarają, związek bez seksu, seks bez związku, wszystko akceptyuje, tylko pindy nie lubi. Pomieszanie z poplątaniem.
              • mayenna Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 14:25
                Zrozumiałam, że chce mieszkać z rodziną, a nie sam.
                Jak chce być sam to mu należy to umożliwić. Ja bym swojego towarzystwa takiemu panu na siłę nie narzucałasmile
      • katja75live Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 14:08
        > Można żyć obok kogoś, kto cię nie kocha, ale pod warunkiem, że ty od niego nie
        > chcesz tej miłości i jego obojętność nie jest dla ciebie problemem i godzisz s
        > ię na taki stan rzeczy.
        To jest to, ja przez ostatni rok mojego zwiazku juz nie kochalam, dlatego rozwod nie byl juz dla mnie ani szokiem, ani wybawieniem - po prostu sformalizowanie od dawna zaistnialej sytuacji.
        Zgadzam sie z Mayenna, jak przestaniesz kochac to mozesz zyc bez jego uczucia i spelniac sie na innych przestrzeniach- w pracy, hobby, przyjazni. Ten stan jednak nie jest wieczny bo predzej czy pozniej albo on, albo nawet Ty odejdziesz, bo znajdziecie kogos innego.
    • mayenna Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 14:02
      Jeszcze jedno: może rozmowa z kochanką wyjaśni ci jaki rodzaj relacji ich łączy i co twój mąz do niej mówi o calej sytuacji. To może ci wiele wyjaśnić i pomóc podjąć decyzję. Jemu to ja już za bardzo bym nie wierzyła w żadne słowo.
      • yoma Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 16:11
        Mayenno.
        • mayenna Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 17:17
          yoma napisała:

          > Mayenno.
          Yomosmile
          • yoma Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 17:41
            Takie rady w twoich uściech? smile
      • puzzle33 Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 20:55
        A kochance byś wierzyła?smile)) Wątpliwe źródło rzetelnej informacji.
        • mayenna Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 16.05.12, 07:02
          puzzle33 napisała:

          > A kochance byś wierzyła?smile)) Wątpliwe źródło rzetelnej informacji.
          Ale zawsze trochę inne niz wiarołomnego męża. Myslę, że zrobiłabym i tak to, co uważałabym za słuszne, ale wersja drugiej oszukiwanej strony może sporo wnieść do zrozumienia sytuacji autorki.
    • triss_merigold6 Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? 15.05.12, 16:37
      Jeśli żyjecie tak zgodnie, spokojnie, dbając o siebie i z małżeńskim seksem wieczorami, to dlaczego masz objawy narastającej depresji?
      Nie łudź się, oni ze sobą sypiają. Odrobina determinacji i zdecydowania z jej strony, a Twój mąż dojdzie do wniosku, że jednak jest w stanie być ojcem weekendowym i przejść przez hardcore dzielenia majątku.
      Nie żal mi Cię, nakrywasz słonia dywanikiem w nadziei, że słoń zniknie.
      Każdy ma wybór Ty też, skoro wybierasz taki model życia to się nie skarż.
    • zmeczona100 Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 15.05.12, 22:34
      Ołdżizas, to nie troll aby??
    • smarhta Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 16.05.12, 03:55
      taka_szara_mysza napisała:

      > Jednak on nie widzi szans na odbudowanie naszego związku, bardzo o mnie dba, al
      > e nie daje mi tego czego potrzebuje najbardziej. Jest wspaniałym ojcem, dzieci
      > są z nim mocno związane, a ja nie mam ani siły, ani możliwości z nim walczyć.

      Czyli skreslil Wasz zwiazek, podjal decyzje za Was, ale odpowiedzialnosc za rozpad chce zrzucic na Ciebie?
      Po to, zeby nie czuc sie "tym zlym" krzywdzi Cie nadal, skazujac na takie zycie? A w razie, co powie, ze "masz wybor"? Bo on jest "ten dobry"?

      IMO swiadomie czy nie ale manipuluje Toba w bezwzgledny i egoistyczny sposob. Bo to, co on robi, jest dobre wylacznie dla niego. Nie sluzy ani Tobie, ani dzieciom.
      Jedynie w sytuacji, w ktorej staralby sie ten zwiazek wspolnie z Toba naprawiac jego dzialania mialyby sens.

      > Bo wyprowadzka jednego z nas byłaby megawalką, na której stracą wyłącznie
      > dzieci.

      Czy rzeczywiscie?

      > Ale ja nie radzę sobie, miewam ataki nerwicy, paniki, mam zmienne nastroje - od
      > tego, że mogę góry przenosić, po totalny dół i nie wstawanie z łóżka. Nie mogę
      > przestać myśleć, że nie chce żyć obok, ale nie umiem zająć się sobą.

      Czyzby czekal, az w wyniku sytuacji wytworzonej przez niego staniesz sie nie do zniesienia? A potem sobie od "zlej baby" odejdzie z "czystym sumieniem"?

      > Nakręca mnie jeszcze fakt, że zawsze jest przy mnie, wspiera mnie, ale związkow
      > i nie daje nadziei. ja oczywiście odbieram to inaczej.

      Potwierdza to tylko to, co napisalam wczesniej.

      > O całe zło winię jego kochankę/koleżankę.

      Pewnie nie masz racji, ale... jak ja Cie rozumiem... Pewnie obie racji nie mamy...
      Chociaz mnie sie zaczelo zmieniac powoli.

      > Nie mam siły złożyć pozwu, a on mówi, że jemu rozwód nie potrzebny i lepiej dla
      > dzieci, żeby go nie było (to dyskusja w ramach spadkówwink ).

      Manipulant czy glupek?
      Zreszta wszystko jedno, ani w jednym ani w drugim wypadku nie powinnas sie kierowac jego zdaniem.

      > Nie chce mi się żyć, tak zwyczajnie, jestem w dupiesad

      Rozumiem Cie sad
      • katja75live Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 16.05.12, 08:35
        Bardzo dobre podsumowanie,, wlasnie dokladnie tak bylo u mnie.
    • nutka07 Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 18.05.12, 23:08
      On Toba manipuluje.

      Zyje z Toba twierdzac, ze nie jestescie ze soba.
      A to jest bzdura bo przeciez dalej jestescie razem, zyjecie, ba nawet sypiacie ze soba.
      On Ci to wszystko wmowil i zyje sobie w malzenstwie, gdzie ma pozwolenie na bzykanie na boku.
      Nawet Ci wmowil ze rozwod to zlo.

      Jak pozna inna ta 'wlasciwa' pinde, to o dzieciach moze nawet nie pomyslec i znowu wyprowadzic sie w trybie przyspieszonym.
      Zyje tak bo mu tak WYGODNIE, wmowil Ci jakies bajki a Ty w to uwierzylas.


      Musisz przestac go sluchac, tylko zacznij myslec samodzielnie i nie boj sie tych mysli.


      A ta megawalka przy wyprowadzce to jego wyobrazenia czy Twoje, czy moze staly sie Twoimi?
      • smarhta Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 19.05.12, 00:09
        nutka07 napisała:

        > Zyje tak bo mu tak WYGODNIE, wmowil Ci jakies bajki a Ty w to uwierzylas.

        Ja jeszcze dodam, ze prawdopodobnie sobie tez te bajki wmawia i nawet pewnie w nie wierzy. Co nie zmienia ani tego faktu, ze to bajki, ani tego, ze sam je sobie wmowil, nikt inny. Wmowil sobie, bo mu tak wygodniej. To dosc powszechny sposob na to, zeby egoistycznie ugrac swoje, krzywdzac innych i nie czuc sie przy tym "zlym". Wystarczy sie "poposwiecac" i "odpokutowac" uncertain

        > A ta megawalka przy wyprowadzce to jego wyobrazenia czy Twoje, czy moze
        > staly sie Twoimi?

        Dobre pytanie.
    • wendd Re: Jak żyć obok faceta, który nie kocha? 19.05.12, 18:02
      Mysza ale tak właściwie dlaczego tego posta napisałaś i o czym chcesz pogadac?
      Bo Twoich intencji nie rozumiemsmile

      Macie w domu wygodny dla wszystkich układ - wygodny dla męża, dla dzieci, dla Ciebie.
      Taka fikcja na pokaz - zgrana i porządna rodzinka, która świetnie wygląda i w pracy i w szkole i kościele i etc.
      Rozwody i rozstania tylko Wam popsują wizeruneksmile
      Bo chyba to (a nie miłość) jest kluczową sprawą w Waszym małżeństwie.

      Mąż urządził się wyśmienicie - ma pokazową rodzinkę (czyli godny szacunku stateczny pan z zabezpieczoną starością) oraz jest do tego jak napisał Tatuschinsky - wolnym człowiekiemsmile
      Po odbębnieniu obowiązków służbowych i rodzinnych żyje pełnią życiasmile
      I bardzo o ten swój układzik dba - kieliszek wina z Tobą wychyli, czasami Cię przeleci, z kochanką postępuje ostrożnie - aby mu się ta stabilna i wygodna życiowa równowaga nie posypałasmile

      Jeśli Ty oczekujesz romatycznych uniesień i miłości - to nie z tym facetem.
      Bo nie taka jest Twoja rola w tym układzie - Ty pełnisz rolę pokazową - matki, żony i pani domu.
      Chociaż może jeszcze kiedyś doczekasz się zainteresowania jako kobieta - ale dopiero wtedy kiedy mąż będzie już na tyle stary i nieatrakcyjny, że żadna poza Tobą na niego nie spojrzy.

      I uspokoję Cię jeszcze - kochanki na pewno nie kocha.
      W przeciwnym wypadku miałby w nosie Ciebie z przychówkiem i dobytkiem i wizerunek i już by u niej oficjalnie siedział.

      Jak się pogodzisz z rolą, którą Ci mąż wyznaczył i przestaniesz się czepiać to dociągniecie tak wygodnie i bezkolizyjnie do później starości.
      I może przy odrobinie szczęścia nawet nie przyjdzie Ci do głowy, że dla wygody, pozorów i hipokryzji poświęciłaś i życie i godność.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja