Czas się pożegnać

20.05.12, 10:54
dziękuje Wam Wszystkim z całego serca, nie daję rady i czuję, że chcę być już tam, gdzie zaznam spokoju, gdzie nic nie będzie bolało, gdzie jest coś albo nie ma nic. Kochani, ja już po prostu nie umiem zmagać się każdego dnia ze wszystkim od nowa. Forum bardzooooo mi pomogło, jesteście wspaniałymi ludźmi, podziwiam Was za Waszą siłę, mądrość, wsparcie jakie dajecie innym, zupełnie obcym, anonimowym osobom.

Będę o Was zawsze ciepło myśleć.

Pzdr. M.
    • czlowiek-na-torze Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:00
      > dziękuje Wam Wszystkim z całego serca, nie daję rady i czuję, że chcę być już t
      > am, gdzie zaznam spokoju, gdzie nic nie będzie bolało, gdzie jest coś albo nie
      > ma nic

      To znaczy co? Chcesz odebrać sobie życie? Nie tak łatwo to zrobić wbrew pozorom, także raczej jestem o Ciebie spokojny.

      Obejrzyj sobie film "Ghost Dog", daje mocno do myślenia.

      > Forum bardzooooo mi pomogło

      No przeca nic Ci nie pomogło, skoro napisałaś to co powyżej.

      > jesteście wspaniałymi ludźmi,

      Nie jesteśmy. Większość populacji ludzkiej to durnie. Dotyczy to także niniejszego forum.
      • inna_nowa_ja Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:04
        wiem, jak skutecznie odebrać sobie życie,lepiej żebym ja to zrobiła niż żeby życie zabiło mnie. Długo nad tym myślałam i nic innego nie wymyśliłam, wiem, to ucieczka, to tchórzostwo ale zabezpieczyłam dzieci, on ich nie chce i ich nie dostanie. Myślałam nad samobójstwem rozszerzonym ale w życiu nie umiałabym zrobić krzywdy swoim dzieciom.
        • maciekqbn Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:10
          Nawet o tym nie myśl. Pomyśl o dzieciach, o Twoich bliskich - jaką krzywdę im w ten sposób mogłabyś wyrządzić.
          Każdy ma chwile, gdy wszystko wydaje się bez sensu i świat wydaje się rozpadać na kawałki. Ale wszystko mija - również te złe czasy.

          Postaraj się być silna i wytrwać. Proszę.
        • maciekqbn Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:14
          Mogłabyś podesłać mi na pocztę gazetową Twój nr telefonu?
        • czlowiek-na-torze Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:25
          Ghost Dog. Najpierw obejrzyj, potem pogadamy o odbieraniu sobie czegokolwiek. Co Ci szkodzi, obejrzyj sobie a potem się zabijesz tak skutecznie jak tylko przyjedzie Ci to do głowy.
        • bez_przekazu Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 17:20
          inna, ja ciebie rozumiem i podziwiam. szkoda,ze tak naprawde nie bedziemy wiedzieli,czy to zrobilas, bo jest tu kilka osob,ktore sie o ciebie martwia.ale net to nie real. w realu wszytko wyglada duzo bardziej skomplikowanie.a moze jedank jest dla ciebie nadzieja....?
          inna_nowa_ja napisała:

          > wiem, jak skutecznie odebrać sobie życie,lepiej żebym ja to zrobiła niż żeby ży
          > cie zabiło mnie. Długo nad tym myślałam i nic innego nie wymyśliłam, wiem, to u
          > cieczka, to tchórzostwo ale zabezpieczyłam dzieci, on ich nie chce i ich nie do
          > stanie. Myślałam nad samobójstwem rozszerzonym ale w życiu nie umiałabym zrobić
          > krzywdy swoim dzieciom.
      • bez_przekazu Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 17:17
        ja naprawde zaczne lubic ludzi! dzieki wlasnie takim wpisom. to dla mnie oznacza,ze nie jestem osamotniona w swych pogladach.przebywam tylko w niewlasciwym towrzystwiesmile
        czlowiek-na-torze napisał:

        > > Nie jesteśmy. Większość populacji ludzkiej to durnie. Dotyczy to także niniejsz
        > ego forum.
        >
    • inna_nowa_ja Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:15
      może to jest tak, że wołam o pomoc, może w gruncie rzeczy liczę na to że się zlitujecie nade mną, że będziecie mnie nawracać, ale ja wiem, nic innego mnie nie czeka, nie dam satysfakcji chorobie, to ja ją pokonam. Czy wiesz, że raka można zaleczyć, czy wiesz, że może się nie ujawniać przez 10 lat żeby potem w 3 miesiące Cie zjadł?
      • maciekqbn Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:21
        Znam co najmniej dwie osoby, którym udało się pokonać raka. I w obu przypadkach były to ciężkie odmiany, gdzie rokowania były kiepskie. Jedna z tych osób wyszła z tego bardzo osłabiona ale od kilkunastu lat nie ma żadnych nawrotów, drugi został całkowicie wyleczony, nadal jest silnym mężczyzną i choroba jest tylko koszmarnym wspomnieniem.
        • bez_przekazu Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 17:23
          ja znam kilka. mojemu ojcu sie nie udalo,ale on nie walczyl, a tu trzeba chciec walczyc.
          jesli nie ma takiiej woli to nie nalezy na sile chorego przekowywac,ze musi byc silny.latwo to mowic zdrowemu.ostatnio 9letni chlopiec chory na raka odmowil dalszego leczenia. i co tu komentowac.....
          maciekqbn napisał:

          > Znam co najmniej dwie osoby, którym udało się pokonać raka. I w obu przypadkach
          > były to ciężkie odmiany, gdzie rokowania były kiepskie. Jedna z tych osób wysz
          > ła z tego bardzo osłabiona ale od kilkunastu lat nie ma żadnych nawrotów, drugi
          > został całkowicie wyleczony, nadal jest silnym mężczyzną i choroba jest tylko
          > koszmarnym wspomnieniem.
          >
      • jakkamien Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:24
        Inna, nie wiem jak jest w Twoją chorobą, ale naprawdę musisz zawalczyć! Jezeli na forum jest za malo wsparcia, to porozmawiaj z fachowcem - przy oddziałach onkologii są przeciez psycholodzy. Okropnie dużo na Ciebie spadło, ale nie wariuj, moze to depresja, no zebym wiedziała gdzie jestes to bym pobiegla Cie przytulic!.
        • inna_nowa_ja Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:31
          są super lekarze w Warszawie, w ogóle centrum Onkologii jest w porzo, gdybym tylko zmagala się z chorobą to pół biedy, mój eks wyniszcza mnie i dlatego nie zdrowieje, nie mam siły by walczyć, dużo rozmawiałam z księdziem, dużo się modliłam, tak... nawiedzona jestem, ale ta wiara pozwala mi wierzyć w wybaczenie, w lepsze życie gdzieś tam. Mój eks dostanie nauczkę, nie wolno niszczyć drugiego człowieka.
          • yoma Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:38
            Czy on ci teraz, świeżo, coś zrobił? Eks?
          • inna_nowa_ja Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:38
            dobra film obejrze, co mi szkodzi, ja wiem, jak Wy to odbieracie, wariatka chce się zabić, to nie tak, pewnie mam coś z głową, tak wiem to nie jest wyjście, wiem, że idę na łatwiznę, ale ileż można walić głową w ściane? Ileż można znieść? Jaki jest próg wytrzymałości, gdzie kończy się ta granica, kiedy już widzisz ciemność? Siłe pewnie bym znalazła ale już mi się najzwyczajniej nie chce. Jak ta kobieta z Krakowa która wyskoczyła z 10 piętra z maluchem, i mimo wieszanie przez społeczeństwo psów na niej nikt nie wie, co w jej głowie siedziało.
            • czlowiek-na-torze Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:44
              > wariatka chce się zabić

              Eee tam, ja też jestem lekko pierdolnięty, a nie chcę się zabijać.
            • yoma Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 12:06
              > ja wiem, jak Wy to odbieracie

              Dópa tam wiesz, ja jestem przerażona i inni też.
            • jakkamien Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 21:49
              Inna, kurcze, no nie moze byc tak, ze dajesz rade zeby walczyc z choroba a dobije Cie ex! A na zlosc mu nie zrobisz, bo pewnie bedzie mial to w gdzies, wiec Ty tez miej go gdzies. Boze nie umiem tak pisząc, ale zawalcz dla siebie i dla dzieciakow. Naprawde musisz dopasc dobrego psychologa/ksiedza/przyjaciela - nie poddawaj sie, bo nie wiem gzie Cie szukacsmile
            • smarhta Re: Czas się pożegnać 21.05.12, 05:34
              inna_nowa_ja napisała:

              > ja wiem, jak Wy to odbieracie, wariatka chce
              > się zabić, to nie tak, pewnie mam coś z głową

              Nie wiesz! Jesli chcesz wiedziec, jak to odbieramy, to nas zapytaj. Nie moge mowic za innych, ale ja to odbieram tak, ze przyszedl taki moment w zyciu, ze masz wiecej problemow niz sily, wiecej cierpienia, niz masz sile udzwignac. Nie masz nic z glowa, po prostu ciezar sie zrobil za duzy i wydaje Ci sie, ze i tak mu nie podolasz.
              Sama spedzilam cale dni jedna, powtarzana w kolko mysla: "Jak juz bedzie za bardzo bolalo, to po prostu to zrobie, jak juz bedzie za bardzo..." i tak w kolko. Wiec jak moglabym pomyslec, ze to z Toba jest cos nie tak?!

              Ale sie zawzielam, nie zmniejszylam sobie ciezaru, bo sie wtedy nie dalo, za to poszlam do lekarza i zwiekszylam sobie sily, tabletkami. Przez pierwsze dwa tygodnie bylo jeszcze gorzej, tak dzialaja psychotropy. Potem mnie troche znieczulilo. Troche zmulilo. Dodalo sil. Coraz rzadziej bylo mi za ciezko, po prostu bylo ciezko. Czasem wszystko jedno. Omal pracy nie stracilam.

              Teraz jest dobrze. Zyje. I ciesze sie z tego! I ciesze sie, ze nie zrobilam tego swojemu dziecku - choc juz niby prawie dorosle.

              Czasem bywa jeszcze ciezko, temu tu nadal zagladam. Ale juz nie az tak, juz nie jest tak zle, zebym chciala umrzec, te mysli juz nie wracaja. Potem kilkutygodnowe wychodzenie z lekow, mozliwosc skupienia sie z powrotem na pracy i zyciu. I coraz czesciej jest dobrze.

              Biegnij do lekarza. Popros o pomoc w nabraniu tyle sily, zebys nie musiala o tym myslec. Jesli tylko poprosisz, to lekarz moze Ci pomoc i to zrobi. Tylko musisz do niego isc, tego nikt za Ciebie nie zrobi. Idz najszybciej jak sie da i znajdz kogos, kto Ci pomoze przetrwac te dwa pierwsze tygodnie. Jak w realu nikogo nie masz, to tu, na forum, wymien z kims kontakt, zebys zawsze mogla pogadac...
          • smutek39 Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 21:58
            Inna proszę tylko nie próbuj sobie nic zrobić, żeby dać nauczkę swojemu eks, jeżeli Cię tak niszczy to jest gnojem nie wartym Twojego życia, abstrahujac od tego że może z tej nauczki nic nie wynieść. Trzymaj się, jeżeli jakoś można Ci pomóc, a mieszkasz w Poznaniu daj znać.
            inna_nowa_ja napisała:

            > są super lekarze w Warszawie, w ogóle centrum Onkologii jest w porzo, gdybym ty
            > lko zmagala się z chorobą to pół biedy, mój eks wyniszcza mnie i dlatego nie zd
            > rowieje, nie mam siły by walczyć, dużo rozmawiałam z księdziem, dużo się modlił
            > am, tak... nawiedzona jestem, ale ta wiara pozwala mi wierzyć w wybaczenie, w l
            > epsze życie gdzieś tam. Mój eks dostanie nauczkę, nie wolno niszczyć drugiego c
            > złowieka.
          • smarhta Re: Czas się pożegnać 21.05.12, 05:53
            inna_nowa_ja napisała:

            > Mój eks dostanie nauczkę, nie wolno niszczyć drugiego c
            > złowieka.

            Twoj ex zapewne zawsze za wszystko obwinial "tych innych", wiec i w tym przypadku zwiazku pomiedzy swoim zachowaniem a jego skutkami nie zobaczy. Uzna po prostu, ze sama jestes sobie winna i masz co Ci sie nalezalo.
            Nie masz wplywu na to co on mysli i czuje ani nie musisz i nie potrzebujesz go miec! Wystarczy Ci wplyw na to, co on robi albo od czego sie powstrzymuje wzgledem Ciebie i bilskich Ci osob. A zeby to osiagnac musisz wlasnie w jakis sposob zobojetniec na jego mysli i uczucia.
      • czlowiek-na-torze Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:30
        Eee, to po co myślisz o samobójstwie, skoro masz to gratis?

        Najskuteczniejszy sposób samobójstwa: cierpliwie czekać wink.
      • malgolkab Re: Czas się pożegnać 22.05.12, 11:39
        inna_nowa_ja napisała:

        > może to jest tak, że wołam o pomoc, może w gruncie rzeczy liczę na to że się zl
        > itujecie nade mną, że będziecie mnie nawracać, ale ja wiem, nic innego mnie nie
        > czeka, nie dam satysfakcji chorobie, to ja ją pokonam. Czy wiesz, że raka możn
        > a zaleczyć, czy wiesz, że może się nie ujawniać przez 10 lat żeby potem w 3 mie
        > siące Cie zjadł?
        mój tata miał raka (jednego z najbardziej złośliwych) w wieku 33 lat, teraz ma ponad 60 - jest zdrowy, nigdy nie miał zwnowy. Gdyby się wtedy poddał, nie pamiętałabym go. DASZ RADĘ!!
    • inna_nowa_ja Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:26
      Maćku,

      Raka nigdy nie wyleczysz. to tak jak z alkoholikiem, zawsze nim będzie, rak może nie dawać znać o sobie przez wiele, wiele lat, ale zaleczony jest uśpiony, w fazie spoczynku, da o sobie znać np przy pierdzianym pęknięciu wrzodu żołądku i umierasz w 2, 3 miesiące.
      Ja mam go w dupie, i tak mnie już zniszczył, dołożył się do też mój eks, który naszarpał i szarpie mi zdrowie, gdzie stres w takiej chorobie dobija.

      • yoma Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:30
        O kurcze, zatkało mnie...

        Inna, cokolwiek by się działo, tu są ludzie, którzy są z tobą. Chcesz pogadać, rzuć nr telefonu, albo co. A co do alkoholików, to teraz jest teoria, że owszem alkoholizm w pewnych wypadkach jest uleczalny - i tak samo z rakiem...
      • mayenna Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:43
        Inna, każdy znaas kiedys umrze. Wiesz o chorobie i masz szanse z nią walczyć. Najwyżej się nie uda.
        Ale zabij się. Ciekawe kto cię znajdzie? Może twoje dziecko? A o nich pomyslałaś? Jak się będą po tym wszystkim czuły? Co z ludźmi którzy cię kochają? Ale ty oczywiście myślisz tylko o sobie. Tobie jest ciężko to sobie odejdę. A idż w cholerę, ale nie obarczaj nas tu takimi wieściami!
        • justynany Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:53
          inna dokladnie rok temu mialam ten sam pomysl co Ty - zabic sie i miec to wszystko z glowy mialam tylko jeden problem - moje dziecko - zastanawialam sie czy mam go zabrac ze soba czy zostawic tutaj na pastwe losu!!! dzieki Bogu nie odwazylam sie mu nic zrobic a co za tym idzie i sobie bo uzmyslowilam sobie ze gdyby mnie zabraklo to nie dosc ze dziecko stracilo ojca (on zyje zyje ale ma nas gdzies) to jeszcze by stracilo jedyna osobe na swiecie ktora mu zostala - mnie i choc nie jestem najlepsza matka na swiecie to on tak mysli i nie moglam mu tego zrobic! zastanow sie czy chcesz skrzywdzicswoje dzieci w ten sposob - one zostana sierotami i do konca zycia beda zastanawiac sie dlaczgo mamusia to zrobila, gdyby zdarzylo sie ze zabierze Cie rak (mam nadzieje ze nie) to przynajmniej beda wiedzialy ze Ty nie chcialas ich opuscic ze to nie byla Twoja decyzja aby pozostawic je samych sobie...
    • czlowiek-na-torze Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 11:50
      A to się były mąż ucieszy jak się zabijesz!
    • heksa_2 Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 12:00
      Pomyślałaś może o dzieciach? Kim będą, jak im to zrobisz? Jakie będą miały poranioną psychikę i traumę do końca życia? Dzieci to odpowiedzialność. Wiem, że Ci bardzo trudno, ale naprawdę jesteś dla kogoś jeszcze całym światem. Zostawisz dwójkę ludzi bezbronną wobec wszystkiego, co ich w życiu spotka. Pomyśl o tym.
    • mola1971 Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 12:06
      Inna, ani mi się waż coś sobie robić!!! Dasz radę pokonać i raczysko, i exa. Cierpliwości tylko, nie poddawaj się!!!
      Gdybyś potrzebowała się wygadać poza forum, to odezwij się na priv, proszę.
    • inna_nowa_ja Aniu, Maćku 20.05.12, 12:08
      dziękuje Wam, po stokroć dziekuje, bo dotarło do mnie, że obcych ludzi obchodzi moje życie, że są jeszcze ludzie którym zależy na zupelnie obcej osobie.
      Człowiekunatorze, film obejrze.
      Jesteście nieocenieni.
      • yoma Re: Aniu, Maćku 20.05.12, 12:13
        > są jeszcze ludzie którym zależy

        Bo jak rzucę budowlanym słowem... A jak się zdenerwuję, to umiem. Zależy, zależy. No.
        • inna_nowa_ja Re: Aniu, Maćku 20.05.12, 12:14
          Yoma, wal.. ja nie z obrażalskich.Dzięki
      • bez_przekazu Re: Aniu, Maćku 20.05.12, 17:24
        mnie net uratowal zdrowie,moze uda sie to rowniez tobiesmile?
        inna_nowa_ja napisała:

        > dziękuje Wam, po stokroć dziekuje, bo dotarło do mnie, że obcych ludzi obchodzi
        > moje życie, że są jeszcze ludzie którym zależy na zupelnie obcej osobie.
        > Człowiekunatorze, film obejrze.
        > Jesteście nieocenieni.
    • inna_nowa_ja I przepraszam 20.05.12, 12:12
      za tak dramatyczny wpis.. może właśnie liczyłam, że kogos obchodzę, że mnie opierdolicie. że nie mogę być egoistką, że moje dzieci zostaną zupełnie same, samiutkie.
      Pójdę do lekarza, postaram sie zawalczyć.
      • mola1971 Re: I przepraszam 20.05.12, 12:15
        Ty nie przepraszaj tylko walcz! O siebie. Dla siebie i dla dzieci.
        • inna_nowa_ja Re: I przepraszam 20.05.12, 12:16
          bede
          • yoma Re: I przepraszam 20.05.12, 12:19
            A jak przyciśnie, to krzycz. Bo ludziom zależy.

            I pamiętaj o alkoholikach. Nie żartowałam. Teorie się zmieniają smile
          • nowel1 Re: I przepraszam 20.05.12, 12:26
            Masz prawo do chwili załamania, jak każdy; dobrze że potrafisz o tym napisać w miejscu, w którym ludziom na Tobie zależy smile
            A co do Twojego exa: płacić za jego "nauczkę" własnym życiem, to jest naprawdę horrendalnie wysoka i zupełnie nieakceptowalna cena. I to cena, którą zapłaciłabyć nie tylko Ty, ale i Twoje dzieci. Nie ma dla dzieci większego ciężaru niż nieść w bagażu samobójstwo rodzica.
      • miss.swiss nie przepraszaj 20.05.12, 12:50
        tylko walcz, obejrzyj wspomniany film, przeczytaj książkę "miłość, medycyna i cuda", pielęgnuj w sobie dobre myśli. Masz w sobie siły, których istnienia nawet nie podejrzewasz.
        Nie wolno Ci zostawić dzieci, to raz, ale nie wolno Ci też tak zrezygnować.
        Bardzo Cię proszę...
    • heksa_2 Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 12:49
      Inna, nam wszystkim zależy. Po to tu jesteśmy.
      Wiesz, miałam w szkole podstawowej przyjaciółkę. Jej mama odkręciła gaz i otruła się, ją (wtedy w 4 klasie) i jej brata (wtedy w 6). Dla mnie to jest nadal największa trauma w życiu, mimo, że przeżyłam już wiele, w tym smierć najbliższych osób z rodziny. Ale dzieci kompletnie nie potrafią sobie z tym poradzić. Walcz. Pisz.
    • inna_nowa_ja Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 13:10
      to jest tak, że stoje na krawędzi i najprostszym i jedynym rozwiązaniem jakie przyszło mi do głowy było odebranie sobie życia, żeby już nic nie czuć, zaznać spokoju, eks dopiekł do żywego, dołożyło się jeszcze wiele innych rzeczy a pojawiła się myśl, żeby już to wszystko zakończyć.
      Wiem, a może nie wiem nie umiem sobie wyobrazić jak bardzo cierpiałyby moje dzieci. Pewnie gdzieś tam z góry bądź z piekła żałowałabym swojej decyzji, Wy pokazaliście że to głupia droga prowadząca donikąd, zostawiłabym dzieci, ja owszem może i zaznałabym spokoju ale co z nimi? Nie chcę być jak mój eks i oby smażył się w piekle po tym co robi nie mnie ale dzieciom.
      • heksa_2 Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 13:15
        I to jest mądra decyzja. Walcz. Idź koniecznie do psychiatry. Bez leków nie dasz rady.
    • errormix Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 13:17
      Widzę, że naszła cię ochota na oglądanie filmów, więc na wznak nie padłaś, będziesz żyć big_grin

      A ja, jak na errora przystało, opowiem ci historyjkę. Oczywiście prawdziwą, jak wszystkie moje historie i jak wszystkie wyciskającą łzy.

      A było to tak....

      Miałem kiedyś ciocię. Ona praktycznie w pewnym okresie życia zastępowała mi mamę. Kochałem ją nad życie. Chodziła kiedyś z chłopakiem. Mieli się żenić. Umówił się z nią w jakąś sobotę, że pojadą do lasu jego motorem. Nie przyjechał. W drodze do niej, jakieś 5 km od domu, uderzył w ciężarówkę. Została z niego mokra plama.

      Nie chciała nikogo innego. Była panną do 40-tki. Aż w końcu poznała faceta. Po 2 latach za niego wyszła i wyprowadziła się na drugi koniec Polski. Straciłem z nią praktycznie kontakt. Po wielu latach przysłała list. Że ma raka i że spodziewa się dziecka.

      Zmarła kilka miesięcy po urodzeniu dziecka, dziewczynki.

      Minęło kolejnych 18 lat.

      Pewnego dnia w skrzynce na NK znalazłem list. To był list od tej dziewczyny. Właściwie to była już panna.

      Pytała mnie jaka była jej mama. Jak wyglądała, jaki miała głos, jak się ubierała, co lubiła robić, co ją rozśmieszało, a czym się złościła.

      Miałem wrażenie, że chłonęła każdego słowo, które do niej pisałem. A pisałem o drobnostkach. O jej sukienkach w kwiatki, o tym jak zabierała mnie nad jezioro, albo pozwalała przybijać pieczątki na poczcie, gdzie pracowała.

      Zazdrościła mi tych wspomnień. Bo ona ich nie miała. Swoją mamę znała jedynie ze zdjęć i tablicy nagrobnej. Pamiętam jak mi napisała, że oddałaby wszystko, by spędzić chociaż jeden cały dzień ze swoją mamą.

      Dziś sama jest już żoną i matką. Za każdym razem, gdy jest u swojej mamy na cmentarzu pisze mi później, że zapala na jej grobie świeczkę ode mnie.

      A teraz pytanie do ciebie: Czy naprawdę nie chciałabyś dać swoim dzieciom choćby jeszcze jednego dnia ze swojego życia?
      • wendd Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 13:23
        Error i inni rozmówcy - nie grajcie proszę dziećmi i nie wzbudzajcie w dziewczynie wyrzutów sumienia i poczucia winy względem dzieci.
        Ona ma i tak już wystarczająco dużo zmartwień.
        • smarhta Re: Czas się pożegnać 21.05.12, 06:50
          Nie mysle, zeby ktos tu chcial grac dziecmi i wzbudzac poczucie winy. Przynajmniej mnie bardziej chodzi o to, zeby nie wmowila sobie, ze dla dzieci tak bedzie lepiej.
          Poza tym dzieci jednak daja sile. Mnie syn tej sily dodal - nieduzo, ale jednak. A jej odrobine wiecej sil potrzeba, zeby ten moment, ktory jej sie teraz zdaje wiecznoscia, przetrwac.

          Z tym, ze ja nie powiem: walcz!
          Ja raczej powiem: szukaj pomocy, gdzie sie da, od kazdego, korzystaj z niej, jak Ci glupio korzystac z pomocy dla siebie, to pomysl o dzieciach i sie przelam i dla nich z tej pomocy skorzystaj.
          • blue_ania37 Re: Czas się pożegnać 21.05.12, 08:46
            Magda!
            Trzymnaj mi się ciepłosmilesmsów już nie wysyłam, bo nie wiem czy możesz je odebraćsmile
            Pamiętaj o karcie playasmile
            Myślę, o Tobie, ja wyszłam to Ty też wyjdziesz, jak większość z nas!
            Zamierzam z Maciejem pojechać na spotkanie w Warszawiesmile jak się wszystko ułoży to zwalimy się Tobie na głowęsmile
            Ja zarażam optymizmem, a Maciej będzie potakiwałsmile
            Ania
            • inna_nowa_ja Re: Czas się pożegnać 21.05.12, 08:54
              Ania,
              Zapraszam i całą resztę teżsmile Dobrze jest kogoś usłyszeć w słuchawce.
              Pzdr.Magda
      • czlowiek-na-torze Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 22:10
        > A ja, jak na errora przystało, opowiem ci historyjkę. Oczywiście prawdziwą, jak
        > wszystkie moje historie i jak wszystkie wyciskającą łzy.

        Zwykle gdy zatruję się czymś i chcę wywołać wymioty, stosuję sprawdzoną metodę: wtykam sobie palec w gardło aby sprowokować stosowny odruch. Muszę przyznać uczciwie, że tego typu historyjki są równie skuteczne jak owa metoda. To co one ze mnie wyciskają, to na pewno nie są łzy.
        • lampka_witoszowska Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 22:32
          ty masz rację! rzeczywiście niektórzy ludzie to durnie
          śmiało możesz mówić do lustra - ty durniu
          bez skrępowania, uczciwie i szczerze - i wyjątkowo nie bedziesz w błędzie
          • czlowiek-na-torze Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 22:47
            Nieprawda, ja nie jestem durniem.
    • wendd Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 13:17
      Inna usiądź sobie spokojnie i pomyśl ile Ty już zrobiłaś - ogarnęłaś życie prywatne, dzieci zabezpieczyłaś, rozpoczęłaś leczenie - a wielu ludzi nie ma odwagi pójść nawet do lekarza.
      Masz święte prawo mieć dość.
      Tylko trochę szkoda byłoby tych wszystkich wysiłkówsmile
      Rak to nie wyrok.
      Umrzeć zawsze zdążysz - odłóż to po prostu na bliżej nieokreśloną przyszłośćsmile
      Żyj codziennoscią, patrz na wiosnę, ciesz się dziećmi i miej z tego życia coś dla siebiesmile
      • inna_nowa_ja Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 13:23
        Bardzo dziękuje, tak Error masz racje, ja nie wyobrażam sobie nie mieć matki, Wendd, walczyłam ale mój eks tak skutecznie odebrał mi chęć do dalszej walki że w rezultacie poległam, i potrzebuje motoru/kopa żeby się podnieść na nogi.
        • yoma Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 13:44
          Inna - wywal wreszcie z siebie, proszę, co z eksem. Bo gołym okiem widać, że zrobił COŚ i to tkwi. Dawaj, pomożemy. Nie ja, to kto inny albo i wszyscy cuzamen do kupy.
        • adam543 Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 13:54
          Magdo. Bo zdaje sie tak masz na imię , zostawiła bys nas samych. Miałaś przyjechać na spotkaniw Warszawskie, nie mogłaś. Obecalismy ze jeszcze cos takiego zrobimy. Zostań jeszcze trochę , chociaż po to zeby nas zobaczyć. Zaraz coś wymyslę . Jak dziewczyny pomoga to zaraz cos wymyslimy.
    • wawrzanka Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 13:19
      Wszystkim tutaj zależy na Tobie, ale Twoim dzieciom bardziej. Każda chwila życia - z rakiem, czy bez to nie tylko czas, jaki ofiarowujesz dzieciom. To przykład jaki im dajesz, to miłość, to siła. Życie nie musi być radosne, żeby być piękne.

      Wiesz... patrząc na to z tej perspektywy, że raka można tylko zaleczyć, to tak naprawdę każdy ma raka. Bo każdego może w niespodziewanym momencie zaatakować. Każdy może w nieoczekiwanym momencie wpaść pod samochód, zginąć na milion sposobów. Nie wolno Ci więc myśleć, żeby ze sobą skończyć. Gdy zwalczysz raka zaczniesz inaczej patrzeć na życie, nic Cię już nie złamie. Chcesz pozbawić dzieci takiej dzielnej mamy? To dopiero byłoby prawdziwe samobójstwo: odeszłabyś w najgorszym momencie i zabiłabyś wszystko, co dobrego do tej pory udało Ci się w życiu zrobić.

      Ani się waż!
    • mola1971 Inna 20.05.12, 14:00
      Będę dziś wieczorem w Wawie. Jadę z moimi córami na Jarmark Dominikański.
      Może masz czas i ochotę na jakąś kawę? Wiesz, nic tak nie pomaga jak kontakt z ludźmi, którzy mają ten cyrk już za sobą.
    • inna_nowa_ja Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 14:20
      tak, eks dokopał mi strasznie, mi i dzieciom, wojna dopiero się zaczyna a miałam nadzieję, że jej nie będzie, Mola, ja dziś obiecałam wybrać się z Młodym na rower, który dostał na komunie, zresztą ostatnio kiepski ze mnie kierowca wiec staram sie nie jeżdzić autem. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuje, czekam aż skończy się ten pernamentny stres.
      Pozdrawiam, Magda
      • mola1971 Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 14:30
        No to brykaj z dzieciem na rower. I niech Ci głupie pomysły z głowy wywietrzeją smile
    • wawrzanka Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 15:50
      Magdo,

      Twój post skłonił mnie do filozoficznych refleksji, więc się, nie tylko z Tobą, nimi podzielę.

      Jak wiadomo nie ma odpowiedzi na słynne pytanie „jak żyć?” Może łatwiej odpowiedzieć na pytanie „jak umierać?” Śmierć jest częścią życia. Rodzimy się, umieramy. Każdy z nas jest mikroświatem, który ma ogromny wpływ na to, jak wygląda cały świat: ktoś weźmie urlop na nasz pogrzeb w dniu, w którym miał stawić się na ważnym spotkaniu. Na spotkanie pójdzie ktoś inny. Przejmie projekt, którego przebieg będzie miał wpływ na życie tysięcy ludzi. Ktoś będzie po naszej śmierci nosił nasze ubrania. Może zachwyci w nich przyszłego męża, lub żonę ? big_grin Ktoś inny przypomni sobie nasze słowa, albo czyny. Będzie o nas opowiadał. Jakie to będą opowieści? Jeszcze ktoś zapali nam świeczkę, bo znał kogoś, kto mu opowiadał, że my... itd. Itp.

      Oczywiście możemy to wszystko „olać”. Bo nas już przecież nie będzie. Bo po nas choćby potop. Dlaczego właściwie miałoby nam zależeć co się dzieje po naszej śmierci?

      Mi zależy. Nie jestem nikim szczególnym, ani wyjątkowym, ale całokształt, którego częścią jestem zależy ode mnie tak samo, jak od wszystkich innych. A ja kocham ten całokształt. Kocham życie. I jedną z niewielu rzeczy, na które mam wpływ jest to, czy ono będzie trwało tyle, ile mogę jeszcze światu dać, czy tyle, ile mi brakuje, by przyznać, że już nic nie mogę dać i już nic ode mnie nie zależy i ogólnie to proszę o zwrot kasy, bo mi się przedstawienie nie podoba.

      Tyle, że jestem drugą reżyserką, więc trochę by było głupio. Pierwszą reżyserką jest... Pan Bóg, tak ją nazwijmy. To ja mam zostawić ją na lodzie? To by było trochę nieodpowiedzialne.

      Nie tak dawno słynne samobójstwo popełnił Alexander McQueen. Cholera wie, co go do tego skłoniło. Może ukrywana śmiertelna choroba? Może czterdziestka, którą przekroczył? W świecie pięknych i przebojowych przekroczenie czterdziestki może być prawdziwą traumą prowadzącą prosto do depresji i antydepresantów, których gwałtowne odstawienie kończy się w najlepszym przypadku drażliwością w związku! Cokolwiek to było musiał być na skraju rozpaczy. I jeszcze zostawił mężowi list: „Karm moje psy. Przepraszam. Kocham cię.”

      „Przepraszam, kocham cię” ??? Jak wielkie musi być cierpienie człowieka, który tak bardzo boi się życia, że wybiera śmierć? Jak wielkie musiało być rozczarowanie męża taką miłością i takim pożegnaniem? Ja nie boję się śmierci. Bo nie boję się życia, w którym wiem, że może mnie spotkać absolutnie wszystko, poza jednym: poza zdradą moich zasad. Przynajmniej do tej pory nigdy ich nie zdradziłam. Czy kiedykolwiek je zdradzę? To tak samo prawdopodobne jak to, że za życia porwą mnie kosmici. Istnieje takie prawdopodobieństwo? Istnieje. W świecie fantazji raczej.
      • inna_nowa_ja Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 21:40
        Wawrzanko, dziękuje
    • dagi80 Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 20:52
      Inna..nie wiem co Ci napisać bo tylko Was podczytuje. Nie mam raka choć codzień od lat 5 sie o niego modliłam żeby umrzeć i nie czuć bólu, żeby nie cierpieć przez osobę którą kocham. Nie mam odwagi z soba skończyć choć każdego dnia przerabiam scenariusze własnego końca, ale śa dzieci i kolejny dzień który może przyniesie rozwiązanie. Poczekaj zawsze zdażysz zakończyc życie. Może kolejny dzień przyniesie ukojenie i rozwiązanie problemów. Spróbuj - warto.
      • alonka7 Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 21:17
        wklejam tu gdzie powinnam

        Wrocilam z wakacji i pomyslam, zeby zajrzec na forum (ktore mnie na szczescie jednak nie dotyczy mimo, ze byl moment wahania) i wlasnie pomyslalam, zeby spojrzec jak sobie radzisz. A tu Twoj wpis na samym szczycie.

        Duzo Cie spotkalo i to jest wszystko niesprawiedliwe (nie dosc, ze rozwod to jeszce chorobai jeszcze niegodzistwo meza, ktory w tak podbramkowej sytuacji powinien sie zamknac). Moze sprobuj poszukac WSZELKICH mozliwych zrodel wsparcia - starych przyjaciolek, sasiadow, rodziny - wszystkiego co sie da. I pros o pomoc. Pros bo jestes w sytuacji, ktora absolutnie to usprawiedliwia - nikt samocdzielnie by tego nie uniosl.

        Moze tez sprobuj - jesli to mozliwe - zapewnic sobie wsparcie psychologiczne, godzinka w tygodniu to moze juz byc cos. Da sie? Takie wsparcie na prawde moze pomoc - moze jakies fundacje typu kryzys? Osrodki interwensji kryzysowej? (czasem mozna tak uzyskac bezplatna psychoterapie, ktora pomoze Ci przetrwac ten czas)

        Czy nie mozesz wojny rozwodowej zawiesic na jakis czas? Poprosic o rozejm? Choc Twoj maz wyglada na niegodziwca...

        Usiadz i wypisz dokladnie wszystkie metody wsparcia, ktore przychodza Ci do glowy..
        Nie oczekuj od siebie, ze musisz dac rade sama . Jestes (tylko - az) czlowiekiem. Wypisz na kartce Twoje priorytety i staraj sie ich trzymac - Twoje zdrowie (w tym psychiczne), dzieci, utrymanie pracy - Twoj maz niegodziwiec bedzie gdzies na dole i jesli to mozliwe poswiecaj mu jak najmniej energii (nawet gdyby to oznaczalo, ze on bedzie 'gora'). Trudno to bardzo. Potraktuj swoja energie jako cenny zasob i staraj sie jej uzywac jak najsensowniej (patrz priorytety - reszte jesli mozliwe odpusc - przynajmniej na razie) i staraj sie ja na biezaco odnawiac. Nawet malymi rzeczami.

        Dasz rade bo jestes silna kobieta - to widze. Ale nie badz samosiasmile
        • inna_nowa_ja Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 21:54
          dziękuje Wam za to, że chciało Wam się odpowiadać na mój wpis. Że nie potraktowaliście mnie jak wariatki która całemu światu obwieszcza że się zabije.Dawałam radę, starałam się ze wszystkich sił, ale ostatnio coś we mnie pękło, rozsypałam się na milion kawałków i wierzyłam że ich już nie posklejam, że nie dam rady, jakiś czas nie pisałam na forum, obmyślałam jak umrzeć, skutecznie, bo co by ludzie powiedzieli dzieciom gdybym przeżyła, że ich matka to samobójczyni -wariatka, jak już się zabijać to skutecznie wtedy dzieci mogłyby liczyć na współczucie.
          Dobrze, że jednak odważyłam się napisać, bo widzę jak bardzo potrzebuje leczenia i nie dam sobie z tym rady sama, bo tutaj nie jestem sama.
          • aga1418 Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 22:35
            Walcz, walcz i jeszcze raz walcz. Masz dla kogo, wola życia to połowa sukcesu, lekarstwo. Pokaż exowi, że mimo jego usilnych starań nie poddasz się. Walcz na złość jemu i jego podłości. Trzymaj się cieplutko.
          • red-dry Re: Czas się pożegnać 22.05.12, 10:22
            inna, bardzo dobrze Cię rozumiem. Wiem jak to jest dojść do ściany. Przeżyłam już kilka takich dni, kiedy przed sobą nie widziałam nic. Przydali się wtedy bliscy mi ludzie. Zaryzykowałabym nawet teorię, że przyszli w nadzwyczaj właściwym momencie, przynajmniej dwukrotnie. Nie obiecam Ci, że te myśli już nie wrócą. Ale wszystko jest kwestią perspektywy -dziś widzę tamte problemy inaczej. I nie zamykam już oczu na to, że nie jestem sama. Widzę rodzinę, przyjaciół, widzę swoją córkę. Wiem, że nie mogłabym ich tak zostawić.
            Życzę Ci siły w walce z chorobą. I nie bój się życia. Naprawdę, szkoda każdego dnia.
            p.s. a gdybyś kiedyś chciała sie wygadać - zapraszam na priv
    • unema Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 22:05
      uff...
      widzę że to był ciężki dzień
      jakkolwiek ci można pomóc
      w realu czy wirtualnie to po prostu PISZ
    • lampka_witoszowska Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 22:48
      pamiętasz, co było 2 lata temu?
      to niedawno, ten czas jakoś zleciał, jak każdemu

      to skąd wiesz, że za kolejne dwa lata nie będziesz zdrowa, zadowolona ze spokoju i pozbycia się eksa, szczęśliwa i nade wszystko z uśmiechniętymi dziećmi?
      większość z nas właśnie tak miała, te 2 lata po rozwodzie
      więc nawet statystyki przemawiają na Twoją korzyść

      Inna
      znam kobietę, której umarło dziecko, wystąpiła o rozwód, gdy drugie dziecko, już dorosłe, zaczęło iść w ślady ojca lesera, po czym ojciec leser zaczął ją ciągać po sądach, żeby się z nim podzieliła mieszkaniem, które rzekomo kupiła zanim rozwód się uprawomocnił (guzik wiedział, nie kupiła, tylko njpierw wynajęła z obietnicą kupna, a potem dała zaliczkę, z aktem notarialnym czekała na uprawomocnienie)
      ona w międzyczasie zachorowała na raka

      żyje, choć rokowania, wiek i przejścia nie wróżyły dobrze
      żyje i naprawdę się uśmiecha, jak dawniej
      znam ją, widziałam ten uśmiech
      - ma satysfakcję i spokój, o jakim marzyła

      bez sensu, gdyby przerwała tę drogę samobójstwem
    • ro35 Re: Czas się pożegnać 20.05.12, 23:15
      ok, Twoja sprawa...
      ale nie zapomnij wcześniej zrobić porządków,
      dobrze by było gdybyś wystąpiła do Sądu o ograniczenie sobie praw rodzicielskich i o miejsce zamieszkania dzieci przy ojcu. zaoszczędzi to później problemów...
      • maciekqbn Re: Czas się pożegnać 21.05.12, 00:04
        Bardzo cynicznie podchodzisz do innych.

        Na szczęście Magda już odnalazła właściwa drogę i z całego serca życzę jej wytrwania - a co najważniejsze pełnego zwycięstwa nie tylko nad słabością ducha (problem dostrzegła i nawet tutaj obiecała sobie pomóc) ale przede wszystkim zwycięstwa nad chorobą. A do tego potrzeba oprócz szczęścia również duuużo siły i wsparcia osób, którym na niej zależy.
    • kobieta306 Re: Czas się pożegnać 21.05.12, 10:16
      Magda - zatkało mnie po prostu, bo napisałaś najgłupszy post, a zawsze tak fajnie i super sie czyta Twoje wpisy. Przyznam się Tobie, że sama miałam takie mysli 3 lata temu. Zobaczyłam jednak oczami wyobraźni moją teściową (a to wyjatkowo podła sucz) i mojego męża tańczących na moim grobie sambę i mnie uzdrowiło wink Trzymaj się i pamiętaj o tym, że nie wiesz co przyniesie jutro, a może to być coś całkiem miłego i może warto byłoby się dowiedzieć, a nie durnowato się zabijać wink
      • inna_nowa_ja Re: Czas się pożegnać 21.05.12, 10:24
        Kobieto, mnie też zatkało ze śmiechu, wiem, ostatnie tygodnie były najgorszymi z dotychczas.. moja teściowa też pewnie ciszyłaby się od ucha do ucha, bo jest najzwyczajniej w świecie podlec, synuś - podlec number 2, wierna kopia mamusi.
        Dzisiaj a w zasadzie już wczoraj wzięłam się i ogarnęłam.
        • kobieta306 Re: Czas się pożegnać 21.05.12, 10:50
          Madziu - no i to rozumiem smile od razu się lepiej czyta smile
          Każdy ma jakiegos mola, który go gryzie. Mola bez obrazy wink wink trawa u sasiada bardziej zielona, dzieci grzeczniejsze, a każdy ma swoje troski i smutki.
          Pamietam jak kiedyś Królik na forum groził , że sie pochlasta. Własnie - gdzie jest Królik????? Czy ktoś widział Królika??? Mam nadzieję, że nie przerobiła sie na pasztet!!
          • lampka_witoszowska Re: Czas się pożegnać 21.05.12, 10:55
            potam próbowała na pasztet przerobić każdego, kto się napatoczyl, pytając notorycznie, czy ktoś zmuszał do ślubu z tym niewiernym/okrutnym/złym współmałżonkiem
            a potem może w końcu zużyła zapas frustracji albo podjęła terapię
            • oli-vi Re: Czas się pożegnać 22.05.12, 12:34
              Fajnie jest mówić trudniej jest czynić, wiem cos o tym, wiele razy byłam na skraju, dzis także jestem, mąz także niszczy mnie i dziecko a ja nie mam sił, bo nikt mi nie pomaga tak naprawdę. Rozumiem Ciebie doskonale, bo jaka jest się matka gdy ciagle córka widzi jak płaczesz i nie masz sił na zabawę z dzieckiem? jakim jest sie rodzicem odmawiając zakupu sandałków z braku pieniedzy? Jakie jest to zycie gdy dzień w dzień ktos Ciebie gnębi...był w domu czy nie? zabrał cos czy nie? zniszczył cos czy nie? zuzył gaz za 2.000 zł czy nie? bedzie czekac żeby pobić czy nie? ilez mozna wieczorami spacerowac wokół bloku i czekac az wyjdzie i pójdzie do siebie aby dziecko nie było świadkiem awantur? jest ciepło więc mozna ale rano trudno jest dziecku wstać. Jakie to zycie gdy ktoś cieszy sie z Twojego nieszczęścia, podnosze sie i upadam, podnosze i znowu upadam niżej i niżej. Ile jeszcze dam rady nie wiem, ale próbuję wegetować, w środku jest pustka, sztuczny usmiech do dziecka i jakos mija kolejny dzień, noc...noc jest spokojniesza, aby móc tak zasnąć i obudzić sie sprzed, nie powtórzyc błędu, ale tak nie mozna dlatego kochana wiem ile to od Ciebie wymaga sił, nie jestes sama ja tez walczę o kazdy dzień, może w końcu jemu sie odechce, moze pozna kogos i nim sie zajmie? oby najpredzej
    • cathy_bum Re: Czas się pożegnać 22.05.12, 12:41
      Niejedno z tutaj obecnych miało poczucia dojścia do ściany i poczucia całkowitej porażki. Jak jednak historie z nieco dłuższym stażem pokazują, w ogromnej większości przypadków upragnione słońce wraca w końcu na nieboskłon, a najtrudniejsze nawet sprawy jakoś się rozwiązują. Właściwie nie same się rozwiązują, ino my się w końcu za bary z nimi bierzemy. Pewnie, ze nikt przy zdrowych zmysłach nie da gwarancji, że będzie jak bajce. Że choroba zaśnie i nie podniesie więcej łba, że były partner rozumu nabierze, a codzienne troski też się rozplączą. Warto jednak walczyć, a kiedy czujesz, że upadasz, poprosić o wsparcie przyjaciół i zyczliwych ludzi.
      Wiem, co piszę naprawdę. Był czas, że parszywe chorobsko złapało mnie w szpony i nie zamierzało wcale odpuścić. Życie też przy okazji nie pieściło, delikatnie mówiąc. Komletny kanał, beznadzieja i zwykła ludzka podłość. Tak, szczerze mówiąc nie chciało mi się wtedy żyć. Bardzo nie chciało. Nie myslałam o drastycznych posunięciach, bo nie miałam prawa fundowac córce takiego bagażu na życiowym starcie. No i mysl, że gdybym odeszła, a ona wpadłaby w tarapaty i nie mogła mnie prosić o pomoc...
      Minęło parę lat. Od tamtego czasu zdążyłam przemeblować całe życie. Choroba poszła spać, budząc zdumienie nagłym zwrotem medycznych tuzów. Wiadomo, że są pewne ograniczenia, ale kto z nas ich z wiekiem nie nabywa? Reszta może nie kwalifikuje się do scenariusza na bajkę Disneya, niemniej na opowieść o udanym satysfakcjonującym życiu jak najbardziej. Udało mi się kupić większe mieszkanie, poprawić bardzo znacząco sytuację w pracy. Zobaczyć parę miejsc, o których marzyłam. Ale przede wszystkim znaleźć nowych przyjaciół, ogrzać się w cieple dotychczasowych. Przeżyć parę szalonych przygód, jakie niegdyś do łba by mi nie wpadły. Znaleźć miłość i podjąć wyważone decyzje na temat przyszłości, niekoniecznie wspólnej. Odnaleźć swój pomysł na życie, zupełnie inny niż dawniej. Zaznać prawdziwego szczęścia, od jakiego dech zapiera. Nie mogę powiedzieć, zeby życie mnie rozpieszczało: córka świeżo po operacji i pewnie przed nastepną, w otoczeniu ciężkie przypadki zdrowotne i własne problemy. Paradoksalnie jednak mimo chwilowego doła i przemęczenia totalnego wiem, że nie wymieniłabym swojego życia na żadne inne. Może chwilowom przygnębiona, ale ogolnie szczęśliwa. Dlatego wiem, że warto się zmierzyć z losem, choc bywa pokrętny i niesprawiedliwy. Trzeba dac mu choć szansę, zeby wyrwać kawałek szczęścia dla siebie.
      • red-dry Re: Czas się pożegnać 23.05.12, 13:36
        cathy_bum napisała:

        "Dlatego wiem, że warto się zmierzyć z losem, choc bywa pokrętny i niesprawiedliwy. Trzeba dac mu choć szansę, zeby wyrwać kawałek szczęścia dla siebie"
        i tego się właśnie trzymajmy, choćby i potop
        Red, chwilowo nie przygnębiona wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja