wolny_czytelnik
28.05.12, 17:38
Nie żebym szczególnie potrzebował, a i czasu nie mam na tyle. Ale po rozwodzie z ex wiodę życie samotne, rzecz by można prawie kawalerskie. Muszę się na nowo zorganizować. Wtedy kiedy mam córę, wszystko kręci się wokół niej, ale w pozostałe dni jestem sam.
Chodzenie po knajpach i smędzenie barmanowi o swoim smutnym losie jakoś mnie nie przekonuje, na nowe znajomości jeszcze nie przyszedł czas. W zasadzie uświadomiłem sobie, że mam jednego dobrego i sprawdzonego przyjaciela, i dwóch fajnych znajomych. W czasie małżeństwa żona organizowała życie towarzyskie, a w zasadzie przegoniła moich znajomych, twierdząc, że jacyś nieokrzesani są. Tak więc przez ostatnie lata często chadzałem na premiery teatralne, nierzadko przysypiając, bo jakoś mój plebejski gust nie potrafił przyswoić wielu np.: eksperymentalnych przedstawień. I pod tym względem teraz czuję się wolny.
Mogę się napić piwa (od razu uspokajam: od czasu do czasu, alkoholizm mi raczej nie grozi) zamiast wina, zobaczyć w tv jakąś głupią amerykańską komedię, posłuchać The Doors na przykład i założyć porozciągany T-shirt, zamiast eleganckiej koszuli. Mam zamiar nadrobić zaległości literackie, wczoraj wieczorem delektowałem się po raz kolejny „Śniadaniem mistrzów”.
I mam ochotę wrócić do swojej dawnej pasji: łażenia po górach.
Założyłem wczoraj konto na nk, to znaczy takie fikcyjne, no bo czym miąłbym się chwalić. Odwiedziłem profil dwóch dziewczyn, w których kiedyś się kochałem. Obie, tak wynika przynajmniej ze zdjęć i opisu, to szczęśliwe kobiety; żony i matki. Niech im się wiedzie.
Tak sobie posmuciłem i już mi lepiej. A dzisiaj idę na nocny dyżur, to przynajmniej nie będę miał czasu na rozmyślania.
Życzę wszystkim udanego wieczoru