anja.ltd
03.06.12, 21:15
PRAWIE 3 lata odkąd zostałam porzucona, PRAWIE 2 lat, odkąd oficjalnie jestem rozwódką... Ciągle sama, samotna... Udało się stanąć na nogi, w pewnych sferach rzecz jasna.
Tylko w tej jednej szczęścia brak - jak już kogoś poznam, to okazuje się, że to nieodpowiednia partia. Czas ucieka, dziecko rośnie, lat przybywa. Wiem, że szczęściu trzeba pomóc, że muszę wziąć sprawy w swoje ręce, ale - aż wstyd mi się przyznać - chyba powoli godzę się z takim stanem rzeczy... Mexx upadł na 4 łapy, jak zawsze zresztą, tylko ja ciągle nie umiem posklejać życia... "Samotność to taka straszna trwoga" ...