chichicha
06.06.12, 10:31
Po roku walki o rodzinę, życiu w kłamstwie, poprosiłam męża o wyprowadzkę. Zrobił to kilka dni temu, także sprawa jest świeża.
Mamy 1,5 roczne dziecko. Wczoraj przyjechał do małej, która była pod opieką babci. Po jego wyjściu babcia nie mogła sobie z nią poradzić, bo bardzo płakała, potem smutna biegała po pokojach i go szukała.
Co radzicie? Jak rozwiązać tę kwestię, aby dziecko jak najmniej cierpiało?
Boję się, że to odbije się na jej psychice...
On chce tych wizyt jak najwięcej.
Mówi, że bardzo kocha swoje dziecko i bardzo bardzo za nią tęskni.
Nie rozumiem tego, jak można kochać swoje dziecko na odległość.