Dodaj do ulubionych

podwyższenie alimentów - gdzie jest granica???

08.06.12, 00:25
Witajcie,
chcę Was zapytać, gdzie jest granica alimentów zasądzanych przez Sądy. Za kilka dni mam wyznaczony termin rozprawy o podwyższenie alimentów. Syn ma dziś 13 lat. Od 8 lat płacę 800 zł alimentów, dokładam się do wyprawki szkolnej, finansuję lub współfinansuję jego aktywność sportową, wyjazdy na obozy sportowe latem i zimą, widuję się regularnie z Synem, pilnuję jego postępów w nauce, rozwijam jego zainteresowania, itd...
W pozwie wykazana została jedynie informacja o tym, że płacę od 8 lat niezmienioną kwotę, a potrzeby rozwoju dziecka rosną i obecnie b. żona wydaje ok. 2700 zł/mies na Syna. Sama zarabia 3,5 tys. netto. Dowiedziałem się również, że skoro zarabiam 3 razy tyle co moja b. żona, to mam płacić 2 tys. zł alimentów - o tyle wnioskuje.
We wniosku nie wspomniała nic, że mam nową rodzinę, dwoje małych dzieci (bliźniaki poniżej 2 lat) i spory kredyt mieszkaniowy do spłaty. Około połowa mojego wynagrodzenia, to część zmienna - w jednym roku jest, a w kolejnym może już nie być, albo może się znacznie zmniejszyć. Jak sumiennie podliczyłem wszystkie wydatki, to właściwie wyszło, że nie mam prawa do wydatków na siebie, o oszczędnościach nie mówiąc. Z tym się częściowo godzę, bo formą gromadzenia majątku jest właśnie to mieszkanie, które spłacam. Powiedzcie mi proszę, czy i o ile Sąd może mi zwiększyć alimenty i jak to skalkuluje. Czy jest jakaś granica wyznaczanych alimentów i od czego ewentualnie jest uzależniona. Przepraszam za długi wywód ale sprawa mnie bardzo mocno gnębi. Pomóżcie proszę. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • sebalda Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 00:37
      Niestety nie mogę Ci nic radzić, bo się na tym nie znam, myślę, że suma alimentow jest też chyba zależna od Twoich dochodów, stąd między innymi pomysł żony o ich podwyższeniu.
      Inna sprawa, że niesamowicie mnie frapuje, jak ona wyliczyła te 2700 zł miesięcznie. Jak już to przedstawi w sądzie, mógłbyś nam tutaj napisać w przybliżeniu chociażby, jak ona to dokumentuje, uzasadnia? Naprawdę mnie to zaintrygowało.
    • zmeczona100 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 00:46
      Hm..... Na kolejne dziecko (dzieci) decydowałeś się ze świadomością, że masz już jedno na utrzymaniu. To samo z kredytem na mieszkanie.
      Czyli- było Cię stać na nową rodzinę i nowe zobowiązania finansowe.
      Przy Twoich zarobkach 800 zł na nastolatka to śmiech na sali.
      --
      Pierwszy mąż jest jak naleśnik- zwykle nieudany.
      • maciekqbn Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 00:52
        zmeczona100 napisała:

        > Przy Twoich zarobkach 800 zł na nastolatka to śmiech na sali.

        Nie doczytałaś, że jego wkład w utrzymanie i rozwój dziecka nie kończy się na tych 800 zł.

        --
        "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
        • zmeczona100 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 01:23
          Jeśli będzie w stanie udowodnić, że jego działania nie są "celowe" (bo zbliża się sprawa o alimenty), tylko systematyczne i znaczne, to .... sąd podniesie mu alimenty twierdząc, że i tak ponosi te koszty.
          Chodzi o to, że w sądzie liczy się przede wszystkim wysokość z wyroku. A skoro pani wnosi o podwyżkę, to znaczy, że udział ojca jest wg niej niewystarczający. I jeśli udowodni, że tak jest, to alimenty poszybują w górę.
          --
          Morale nizin społecznych staje się moralnością ogólnie przyjętą. Ideałem i wzorem postępowania staje się osoba o moralności i osobowości stułbi modrej. By Mayenna
          • mayenna Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 12.06.12, 17:08
            On nic nie musi udowadniać. Tu jest jego słowo przeciw słowu eksi. Jak facet zrobi dobre wrażenie na sądzie i zadeklaruje pomoc i większy wkład własny w wychowanie dziecka to podwyżka moze być mocno symboliczna.Tylko sad wtedy w wyroku napisze, ze ojciec zajmuje sie więcej dzieckiem, czy dokłada do wakacji/podręczników czy czegoś tam jeszcze.Ale wtedy musi się wywiązać z deklaracji bo za pól roku można złozyc kolejny pozew.
            • zmeczona100 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 13.06.12, 22:58
              mayenna napisała:

              > On nic nie musi udowadniać.

              Napisałam, że ONA musi, a nie on.

              > Tu jest jego słowo przeciw słowu eksi.

              No nie- ona może mieć np. rzetelne wyliczenia, łącznie z rachunkami. A to słowa nie są.

              Jak facet zr
              > obi dobre wrażenie na sądzie i zadeklaruje pomoc i większy wkład własny w wycho
              > wanie dziecka to podwyżka moze być mocno symboliczna.

              Sądy nie są takie głupie wink Do tej pory też mógł to robić- sąd nie był mu do tego potrzebny.

              Tylko sad wtedy w wyroku n
              > apisze, ze ojciec zajmuje sie więcej dzieckiem, czy dokłada do wakacji/podręczn
              > ików czy czegoś tam jeszcze.Ale wtedy musi się wywiązać z deklaracji bo za pól
              > roku można złozyc kolejny pozew.

              Te pół roku to totalna bzdura. Wystarczy, że nie wywiązuje się z wykonywania wyroków sądu smile



              --
              Morale nizin społecznych staje się moralnością ogólnie przyjętą. Ideałem i wzorem postępowania staje się osoba o moralności i osobowości stułbi modrej. By Mayenna
      • malgolkab Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 13:21
        zmeczona100 napisała:

        >
        > Przy Twoich zarobkach 800 zł na nastolatka to śmiech na sali.
        Do tych 800 doliczyć inne rzeczy, które napisał, że finansuje. Chyba wiesz ile kosztuje zajęcia dodatkowe i obozy, więc łatwo można policzyć. Bierze też udział w codziennym życiu syna, a jak wieloktrotnie podkreślałaś liczy się również wkład własny rodzica.
    • maciekqbn Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 01:02
      Musisz w jakiś sposób wykazać swój wkład (zwłaszcza finansowy ponad alimenty). Ex najprawdopodobniej wszystko to co finansowałeś będzie przypisywała sobie wliczając w koszty utrzymania dziecka, do tego pomijając Twój wkład osobisty w jego wychowanie. Po prostu musisz to wszystko co napisałeś tutaj wykazać w sądzie - i co najważniejsze udowodnić.

      --
      "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
    • argentusa Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 07:17
      Zgadzam się z Maćkiem - na Twoje wydatki musisz mieć DOWODY.
      Poza tym jak sam piszesz nie wiadomo czy będziesz miał takie dochody - a to przekłada się na inna sprawę -być może w przyszłosci NIE BEDZIESZ finansował dziecka w takim stopniu. Trochę kwadratura koła -sąd moze chciaeć zabezpieczyć dziecko przed tym "nieokreślonym" prawdopodobieństwem, że nie będziesz kupował dziecku dodatkowych rzeczy.

      Nie odniosę się do kosztów, znam rodziny u których podana przez ciebie kwota nie wystarcza.
      Z drugiej strony prawdą jest, że zdecydowałeś się na kolejne dzieci mając już dziecko z poprzedniego związku, to samo w sobie jest naturalne i jak najbardziej dla mnie zrozumiałe, tyle, że należało założyć, że jednak będziesz musiał utrzymać i pierwsze dziecko przez wiele lat. A to oznacza mocno zwiększone wydatki.
      Dzieci z obecnego związku mają też mamę - one też może je współfinansować. I tatę na codzień.
      A koszty? - niestety rosną i sama wiem, że utrzymanie nastolatka jest o wiele wyższe niż przedszkolaka (nawet będącego w niepublicznym przedszkolu). Niestety, ale tak jest. Sama się niedawno zastanawiałam, gdzie jest granica...
      Sąd oprze się na zestawieniu wydatków przedstawionych przez mamę. A czy je uzna czy nie -tego nie wiemy.
      i ostatnie:
      > dokładam się do wyprawki szkolnej, finansuj
      > ę lub współfinansuję jego aktywność sportową, wyjazdy na obozy sportowe latem i
      > zimą, widuję się regularnie z Synem, pilnuję jego postępów w nauce, rozwijam j
      > ego zainteresowania, itd...
      wg mnie to nie jest jakieś szczególne osiągnięcie. To normalna "rodzicielska robota".
      Ar.
      - doskonale rozumiem Twoją sytuację - sama mam 3 dzieci.
      • sobieradek09 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 08:48
        Dzięki za długą wypowiedź. Ale jest ona chyba dosyć jednostronna. Jeżeli mojej Ex nie zależało na tym by otrzymać związek, to nie mam prawa założyć nowej rodzin? Czy to chciałaś powiedzieć? A jeżeli pracuję, po kilkanaście godzin dziennie, w tym również w soboty i w niedziele, żeby właśnie uzyskać dochody pozwalające na płacenie alimentów na Syna w rozsądnej moim zdaniem wysokości oraz na utrzymanie nowej rodziny, to nie mam prawa jej mieć? Dlatego, że tyle pracuję, dzieci wcale mnie dużo nie widzą - przynajmniej nie tyle ile bym chciał.... I uważasz, że to będzie sprawiedliwie, kiedy na dwójkę maluchów będę mógł wydać nie więcej niż 1500-2000, czyli na poziomie obecnych alimentów (800 zł) pomnożonych przez dwa (drugie 800 od Ex). A poza tym, jeżeli w Polsce koszt utrzymania 13-latka wynosi 2,7 tys, to chyba za chwilę wymrzemy, bo kogo stać będzie na wychowanie 2 czy 3 dziecka???
        Piszesz, że masz 3-kę dzieci, czyli wydajesz na nie około 7-8 tysięcy miesięcznie (skoro rozumiesz moją ex), a więc zarabiasz pewnie około 12-15 tys. brutto miesięcznie, żeby mieć takie wydatki... W takim razie łatwo Ci mówić, że mi alimenty podniosą...
        I na koniec: z najnowszego raportu Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że koszty utrzymania dziecka do 20 roku życia, to około 1000 zł miesięcznie. Podobne wyliczenia przedstawia Centrum Adama Smitha. A na forach największe kwoty, jakie znalazłem to obecnie ok. 1500 zł/mies. Więc pytam, gdzie rozsądna granica. Jeżeli moja ex zrezygnowała z życia ze mną, to zrezygnowała również z mojej pracowitości - czy to oznacza, że może żądać uczestniczenia w moich dochodach bez ograniczeń. Syn za 5 lat będzie dorosły. Mam z nim kontakt, jeżeli czegoś więcej potrzebuje to chciałbym to mu dać osobiście, a nie wyłącznie w formie alimentów.
        • argentusa Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 09:04
          > Ex nie zależało na tym by otrzymać związek, to nie mam prawa założyć nowej rodz
          > in? Czy to chciałaś powiedzieć?
          Oczywiście, że nie. Napisałam, że dla mnie to naturalne i zrozumiałe.
          z najnowszego raportu Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego wynika, ż
          > e koszty (...), to około 1000 zł miesięcznie
          Ja to rozumiem. Tyle, że tu nie chodzi o średnią statystyczną, a o konkretne dziecko w konkretnej rodzinie, żyjące w konkretnych warunkach.

          Piszesz, że masz 3-kę dzieci, czyli wydajesz na nie około 7-8 tysięcy miesięczn
          > ie (skoro rozumiesz moją ex), a więc zarabiasz pewnie około 12-15 tys. brutto m
          > iesięcznie, żeby mieć takie wydatki... W takim razie łatwo Ci mówić, że mi alim
          > enty podniosą...
          Nie o to chodzi jak inni mają, tylko jaka jest sytuacja Twoich dzieci.
          I jeśli napiszę Ci, że sąd nie podwyższy Ci alimentów to poprawi Ci to samopoczucie? A jeśli jednak podwyższy to będziesz mieć pretensje do mnie?
          Sobieradku, spójrz proszę na swoją sytuację tak: nie masz łatwo. Twoje dzieci tez nie mają. Wszystkie dzieci. Ale to jest konsekwencja waszych wyborów.

          Zastanawiam się o co Ci chodzi?
          Jestem z obu stron, bo i sama dysponuję pieniędzmi dzieci z alimentów, ale też jestem w związku z mężczyzną który ma obowiązek alimentacyjny. I choć wiem, że to niepopularne to alimenty Obecnego na jego potomstwo mają bezwzględny priorytet w naszym budżecie.
          Prowadzę bardzo szczegółowe rozliczenie budżetu miesięcznego i naprawdę jestem w stanie określić ile pieniędzy kosztuje każdy domownik. Właśnie dlatego, że sytuacja jest skomplikowana (żeby było mało to jeszcze mam dziecię w rodzinie zastęczej) to rozumiem.
          A jak będzie to teraz nie rozstrzygniemy. Zbieraj dowody, argumenty, ale pamiętaj, że najstarsze Twoje dziecko to też TWOJE dziecko. I ono może zrozumieć, że z powodu założenia przez tatę kolejnej rodziny, on straci materialnie. Taki lajf. Jako dorosły musisz to przyjąć. Chyba za bardzo nie masz innego wyjścia.
          Ar.
        • pitch.black Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 12.06.12, 15:46
          Krew mnie zalewa jak czytam coś takiego "mojej ex nie zależało, żeby utrzymać związek", "uważam, że to rozsądna kwota". Osobiście zastanawiam się, czy istnieje jakiś facet, na tyle dojrzały, aby zrozumieć w końcu, że relacje pomiędzy byłymi małżonkami, a wysokość alimentów na dziecko nie mają ze sobą nic wspólnego. Proponuję iść do sądu, może oni Ci wytłumaczą ile kosztuje utrzymanie dziecka, skoro sam nie masz pojęcia. Mojemu ex też wytłumaczyli dokładnie. Niestety, on podobnie jak Ty uważa, że to za dużo i nie płaci. Całe szczęście mogę poprosić moją rodzinę i znajomych o pomoc przy utrzymaniu dziecka. A dla własnego sumienia proponuję wykonać tabelkę w excelu, która sama podliczy ile wynosi czynsz, prąd, gaz, woda, jedzenie, ubrania, książki, bilety, lekarstwa i wszystko inne, co jest potrzebne dziecku w tym wieku. "Jeżeli moja ex zrezygnowała z życia ze mną, to zrezygnowała również z mojej pracowitości" ? Co ma z tym wspólnego Twoja ex??? Sprawa dotyczy tylko TWOJEGO dziecka.
          • zalosny.jestes Facet ma rację... 21.06.12, 13:10
            pitch.black napisał(a):

            > Krew mnie zalewa jak czytam coś takiego "mojej ex nie zależało, żeby utrzymać z
            > wiązek", "uważam, że to rozsądna kwota".

            Decyzja o rozstaniu to też decyzja o wyjściu z portfela exa o czym drogie panie zdają się w fazie wniosków rozwodowych zapominać a sfeminizowane polskie sądy tylko utwierdzają je w tym przekonaniu.

            > Osobiście zastanawiam się, czy istnie
            > je jakiś facet, na tyle dojrzały, aby zrozumieć w końcu, że relacje pomiędzy by
            > łymi małżonkami, a wysokość alimentów na dziecko nie mają ze sobą nic wspólnego

            Jak to nie mają NIC wspólnego. Chyba kpisz? Przykład z mojego podwórka, pani zarabia 2k PLN na miesiąc a wnioskowała o 2k PLN na dziecko. Również 800 złotych to niemal połowa tego z czego musi się utrzymać dorosła osoba. A co z emerytami co mają po 1k PLN świadczeń. Rozumiem, że mają zdechnąć z głodu albo pozwać skarb państwa? Pokrętność myślenia kobiet zawsze mnie fascynowała.

            > . Proponuję iść do sądu, może oni Ci wytłumaczą ile kosztuje utrzymanie dziecka
            > , skoro sam nie masz pojęcia. Mojemu ex też wytłumaczyli dokładnie.

            Jeżeli tyle Cię kosztuje utrzymanie dziecka to dlaczego do cholery 97% kobiet w tym kraju nie chce zrzec się opieki na rzecz ojców? Nie rozumiem tego i nigdy nie zrozumiem. Możliwość sprawowania bezpośredniej opieki nad dzieckiem to PRZYWILEJ i jako taki powinno być traktowane.

            > Niestety, o
            > n podobnie jak Ty uważa, że to za dużo i nie płaci. Całe szczęście mogę poprosi
            > ć moją rodzinę i znajomych o pomoc przy utrzymaniu dziecka. A dla własnego sumi
            > enia proponuję wykonać tabelkę w excelu, która sama podliczy ile wynosi czynsz,
            > prąd, gaz, woda, jedzenie, ubrania, książki, bilety, lekarstwa i wszystko inne
            > , co jest potrzebne dziecku w tym wieku.

            Ze znanej tabelki w excelu przygotowanej właśnie dla potrzeb sądów w kartoflanej wyszło mi, że dziecko aby przeżyć potrzebuje jakieś 3,5k PLN na miesiąc. Już sam ten fakt dezawuuje to narzędzie do zera. Bzdura, bzdura po trzykroć bzdura!

            "Jeżeli moja ex zrezygnowała z życia z
            > e mną, to zrezygnowała również z mojej pracowitości" ? Co ma z tym wspólnego Tw
            > oja ex??? Sprawa dotyczy tylko TWOJEGO dziecka.

            Mam się śmiać? Sprawa dotyczy przede wszystkim jego portfela.


            --
            Lost in the past...
          • olga1605 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 01.11.16, 12:12
            Ty to moze nie korzystasz z wody gazu i jedzenia?? Moze jeszcze liczyc bedziecie ile papieru toaletowego dziecko zuzywa. To wstyd by matka wypominala ze musi za takie rzeczy placic wiecej bo ma dziecko. Nie kazdy facet to bydle i dran, kazdy ma prawo by ulozyc sobie zycie, a nie bo ma jedno dziecko juz niech gnije sam i najlepiej odda cala pensje a sam zyje powietrzem.
    • maciekqbn Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 08:03
      A jakie są Twoje relacje z synem? Może warto rozważyć przejęcie pełnej opieki nad dzieckiem, żeby odciążyć biedaczkę? On ma 13 lat więc może już sam zadecydować z kim chce mieszkać a nie jakieś patologiczne instytucje typu RODK. Jeśli zamieszka z Tobą, to ex będzie płacić alimenty na dziecko. Oczywiście w Polskich realiach i sfeminizowanych sądach rodzinnych nie licz na więcej niż 200-300 zł, ale masz za to pełna pieczę nad wychowaniem syna - przestajesz być wyłącznie bankomatem (zauważ, że do tej roli próbuje Cię sprowadzić ex i w naszych polskich realiach ma ku temu idealne warunki).

      --
      "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
      • sobieradek09 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 08:57
        "A jakie są Twoje relacje z synem? Może warto rozważyć przejęcie pełnej opieki nad dzieckiem, żeby odciążyć biedaczkę" - to też jest jakieś wyjście. Myślałem o tym... Ale to raczej ostateczność, jak nie dojdziemy do porozumienia w Sądzie. Chciałbym tego uniknąć i liczę sprawiedliwość w Sądzie... Czy Sąd może założyć, że wydatki na Syna są np. w wysokości 2,7 tys. i kazać mi płacić alimentów 2 tys, pozostawiając mi do dyspozycji na dwójkę dzieci 1500 zł? To chyba nie do wiary?
        • ewela1_1 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 09:07
          Ale Twój syn nie jest niemowlakiem i te koszty z wiekiem się zwiększają. Generalnie tej granicy nie ma, bo wszystko zależy od potrzeb małoletniego, a te potrzeby mogą być różnorakie i tak zwane wyższego rzędu. Zależy na jakim poziomie żyje dziecko i do jakiego zostało ono przyzwyczajone.Nie bez znaczenia w tym wszystkim jest to ile zarabiają rodzice. Dla mnie jak najbardziej realne jest to, ze Twojej eks te alimenty podniosą, może nie do kwoty o jaką wnioskuje , ale z pewnością to podwyższenie uzyska, pomimo, że wnosisz wkład w wychowywanie syna.
          -------------
          "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
        • argentusa Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 09:08
          Czy Sąd może założy
          > ć, że wydatki na Syna są np. w wysokości 2,7 tys. i kazać mi płacić alimentów 2
          > tys, pozostawiając mi do dyspozycji na dwójkę dzieci 1500 zł? To chyba nie do
          > wiary?
          Może, bo bliźnięta mają też mamę, która moze je współutrzymywać. Tak jak mama Twojego pierwszego dziecka może współutrzymywać swojego syna. Naprawdę nikt tu Ci nie powie co zrobi sąd.
          Ar.
          • sobieradek09 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 09:34
            argentusa napisała:

            > Może, bo bliźnięta mają też mamę, która moze je współutrzymywać. Tak jak mama Twojego pierwszego dziecka może współutrzymywać swojego syna.

            Sorry, Argentusa, wiem, że próbujesz być obiektywna, ale...
            Dzieci to dzieci. Chyba wszystkie zasługują na podobne warunki życia. Z tego co piszesz wynika, że zgadzasz się z tym, że ojciec i matka w podobnym stopniu utrzymują dzieci. Ale czy to znaczy, że mam na dzieci wydawać 6 tys zł/mies?
            I Syn ma mamę, i dwójka Dzieci też ma mamę - jasne. Tylko, jak obecna żona pójdzie do pracy, to publicznego żłobka nie dostaniemy, a prywatny żłobek (później przedszkole) lub opiekunka do dwóch dzieci pochłonie sporą część nowych dochodów mamy.

            > Naprawdę nikt tu Ci nie powie co zrobi sąd.
            I to jest chore! Skoro wszyscy wiedzą jakie są przeciętne zarobki w kraju, jakie koszty życia, to chyba nietrudno wypracować jakieś rozwiązania, które pozwoliłyby wyeliminować patologię i zachłanność.

            I na koniec. Ja bardzo dobrze pamiętam, że mam Syna, a on wie, że ma ojca, na którego zawsze może liczyć. Tym bardziej bym chciał mieć możliwość zaoszczędzenia jakiejś kwoty, która pozwoliłaby mi pomagać mu nie tylko słowem, ale i materialnie w przyszłości. I nie ma wątpliwości, że wszystkie Dzieci kocham po równo! Dlatego chciałbym zapewnić im w miarę podobne warunki finansowe, a nie finansować jedno kosztem innych.
            S.

            • she.80 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 09:45
              800 zł przy Twoich zarobkach na 13-latka to kpina. Eks dostanie podwyżkę na pewno. Pomagasz dodatkowo w jego wychowaniu bo to Twoj obowiązek, a nie przywilej i dobra wola. Ekss pewnie tez dokłada się więcej ze swojej "działki".

              A to, ze chcialbys tego "uniknac" by dziecko mialo mieszkac z Toba nie swiadczy dobrze na Twoj temat.
              • sobieradek09 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 10:05
                She! Kompletnie mnie nie zrozumiałaś! Chciałbym uniknąć ze względów emocjonalnych mojego Syna. Ma 13 lat, swoje środowisko, kolegów, koleżanki, itp. Jeżeli Sąd zwiększy mi alimenty, bez wątpienia złożę wniosek o zmianę miejsca zamieszkania Syna. Tylko, czy to o to chodzi, żeby on musiał zmieniać swoje środowisko?
                Uprzedzając ewentualne pytania: Syn ma bardo dobre relacje z moją obecną żoną i dziećmi. Natomiast musiałby zmienić szkołę i otoczenie.

                > Ekss pewnie tez dokłada się więcej ze swojej "działki". - nooo... jak przeczytałaś mój pierwszy post to wiesz, że ex zarabia ok. 3,5 tys netto i chce ponosić koszty utrzymania Syna w wys. 700 zł. I to jest Twoim zdaniem OK?
                pzdr
                S.

                • she.80 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 10:13
                  Nikt Ci tutaj nie napisze, ze sad Ci tych alimentow nie podwyzszy, bo podwyższy, mozesz byc tego pewnien. To,ze zona wnosi o 2000 zł nie znaczy,ze tyle uzyska. Mnie moj adwokat powiedzial, ze zawsze nalezy zawyzszyc kwote wnioskowanych alimentow, bo sąd ZAWSZE obniża. Zauwaz tez ,ze to byla zona została z dzieckiem, wiec nie jest 50/50 jakbys chciał. Sam napisales,ze masz mało czasu dla dzieci ...
                • mysz1978 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 10:17
                  sprobuj moze zagrac va banque - uswiadom swojej ex ze wydatki ktore ponosisz co miesiac na syna to o wiele wiecej nzi 800zl (o ile faktycznie tak jest i placisz osobno np za zajecia dodatkowe) i daj jej do zrozumienia ze masz na to dowody. Moze bedzie wowczas sklonna do jakiejs ugody? Zaproponuj 1200 na przyklad, ona pewnie Cie wysmieje ale moze do czegos dojdziecie. Sprobowac warto.
                  Moj placi 1500na dziecko (jego zarobki sa 15 razy wyzsze niz moje), ale oprocz tego nie ponosi ZADNYCH kosztow zwizanych z dzieckiem ( oprocz prezentu za ok 100zl dwa czy trzy razy w roku)
                  • sobieradek09 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 13:37
                    dzięki myszka ... o takie konkrety mi chodziło; forum to nie miejsce, żeby pisać o szczegółach moich relacji z Synem, czy w ogóle o relacjach rodzinnych. Ani tym bardziej o przyczynach rozwodu.
                    Myślałem, że znajdę tu więcej rzeczowych odpowiedzi, ale się moooocno pomyliłem...

                    Jak widać nie wszystkim jest łatwo o obiektywizm i pohamowanie chciwości. Skoro zasuwa 18 h/dobę i ma kasę to niech daje. Najlepiej tyle, żeby ex nie musiała się o nic martwić. I na dodatek druga żona i dwoje dzieci, to w opinii niektórych z pewnością ludzie drugiej kategorii, więc mogą żyć na znacznie mniej, najlepiej 5 razy mniej, niż ex. Nawet jeżeli z rozwodem nie mieli zupełnie nic wspólnego. Masakra...
                    pzdr
                    S
                • odmieniona44 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 12:05
                  sobieradek09 napisał(a):

                  > She! Kompletnie mnie nie zrozumiałaś! Chciałbym uniknąć ze względów emocjonalny
                  > ch mojego Syna. Ma 13 lat, swoje środowisko, kolegów, koleżanki, itp. Jeżeli Są
                  > d zwiększy mi alimenty, bez wątpienia złożę wniosek o zmianę miejsca zamieszkan
                  > ia Syna. Tylko, czy to o to chodzi, żeby on musiał zmieniać swoje środowisko?
                  > Uprzedzając ewentualne pytania: Syn ma bardo dobre relacje z moją obecną żoną i
                  > dziećmi. Natomiast musiałby zmienić szkołę i otoczenie.
                  >
                  > > Ekss pewnie tez dokłada się więcej ze swojej "działki". - nooo... jak prz
                  > eczytałaś mój pierwszy post to wiesz, że ex zarabia ok. 3,5 tys netto i chce po
                  > nosić koszty utrzymania Syna w wys. 700 zł. I to jest Twoim zdaniem OK?
                  > pzdr
                  > S.
                  >
                  Nie, nie jest. Oczywiście. I albo.... złą kobietą jest....albo trzyma się zasady..wywalamy kwotę z kosmosu, a sąd obetnie do wymiaru realanego
                • olga1605 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 01.11.16, 12:24
                  To wszystko jest jakies chore. Wiadomo ze dziecko to wydatek, ale wydawac 800 zl KAZDEGO MIESIACA,Albo 1200, dorosly czlowiek musi nieraz za tyle kupic jedzenie na miesiac, srodki czystosch. Itp a dziecka co poniektorzy nie umieja utrzymac, to co z rodzinami co maja razem pensji z 2000 dwojke dzieci? powinni nie istniec. Druga strona jak kto oczywiscie zadzadza kasa mozna kupic dziecku spodnie za 60 a nie 100, mozna zapisac dziecko na ang za 1200 za rok a nie 2400 bo musi miec dojazd do domku, mozna kupic lozko dla dziecka za 500 zl a nie za 1300, mozna by tak wyliczac.
            • argentusa Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 10:11
              < Chyba wszystkie zasługują na podobne warunki życia
              Sęk w tym, że to utopia jest a nie rzeczywistość.
              Pierwsza z brzegu różnica: bliźnięta mają tatę i mamę razem. Starszak nie ma. ALe ja nie o tym,
              utopią jest dla mnie również to,że sprawiedliwie to znaczy po równo. Otóż ja uważam,że nie. Sprawiedliwie to znaczy adekwatnie do potrzeb każdego z osobna.
              No bo u mnie średniak zdecydowanie potrzebuje najwięcej wysiłku - to dziecko wymagające specjalistycznej rehabilitacji (czterch różnych rodzajów). Oraz pomocy w szkole.
              Inny przykład: najstarszy rośnie w dużym tempie (stoooopa gigant) - i od ponad roku wymaga butów co miesiąc w innym rozmiarze. Jedna para nie wystarcza (choćby buty do szkoły) -to mam mu ograniczać buty bo przekroczy kwotę brata?

              < I nie ma wątpliwości, że wszystkie Dzieci kocham po równo!
              No i tak trzymaj smile bo to fajne jest smile))))) i pewnie sam wiesz, że starszak to czuje.
              Dodam, że ja też kocham jednakowo mocno, ale każde dziecię inaczej.
              Ar.
            • zalosny.jestes Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 21.06.12, 13:14
              sobieradek09 napisał(a):

              > Skoro wszyscy wiedzą jakie są przeciętne zarobki w kraju, jaki
              > e koszty życia, to chyba nietrudno wypracować jakieś rozwiązania, które pozwoli
              > łyby wyeliminować patologię i zachłanność.

              Nikt poza stłamszonym ojcem nie jest zainteresowany takim rozwiązaniem. W kartoflanym sądzie pokutuje ciągle myśl, że skoro matka polka występuję o podwyżkę, to trza jej dać bo ma mało. Reszta to loteria. Mogą Ci przyładować nawet więcej niż zarabiasz wink

              --
              Lost in the past...
          • malgolkab Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 13:36
            argentusa napisała:

            >
            > Może, bo bliźnięta mają też mamę, która moze je współutrzymywać. Tak jak mama T
            > wojego pierwszego dziecka może współutrzymywać swojego syna. Naprawdę nikt tu C
            > i nie powie co zrobi sąd.
            > Ar.
            Ar, zgodzę się choć nie do końca. Z 2 latkami jednak cały czas ktoś musi być (jeśli oboje rodzice pracują to za taką opiekę trzeba zapłacić), z 13-latkiem - nie (jak jest przeziębiony to L4 na niego też nie musisz brać). Z tego też powodu np. kobieta na urlopie wychowawczym może się starać o alimenty na siebie, jak argumentu używając właśnie wieku dziecka, matka 13-latka już nie. 13-latek sam idzie do szkoły i sam wraca, w wielu kwestiach jest samodzielny (co oczywiście nie oznacza, że nie trzeba go kontrolować i poświęcać mu czasu).
          • attiya Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 21.06.12, 17:58
            bliźniaki mają poniżej dwóch lat, ich mama nie pracuje, więc autor wątku jest jedynym żywicielem rodziny - skoro mama nie pracuje, to trudno, żeby jednej osobie dać max a druga żeby jadła kosztem jednej osoby przysłowiowy chleb ze smalcem
            poza tym na alimenty nie można wziąć więcej niz jakiś procent średniej zarobków a kwota która zostanie jest dzielona między 4 osoby w rodzinie w tym przypadku i nie może być niższa niż jakaś określona przepisami kwota, więc wiadomo, że drastycznie te alimenty nie wzrosną
            głównie jak wcześniej - zbieraj kwity, wyciągi bankowe itd itd
            no i zawsze możesz w sądzie zapropoponować, ze zajmiesz się synem, że może zamieszkać z wami i te 800 zł alimentów plus to co ty się do tej pory dokładałes, to wystarczy tongue_out
            --
            "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — Mirosław Bańko, UW
      • argentusa Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 09:11
        (zauważ, że do tej roli próbuje Cię sprowadzić ex i w naszych polskic
        > h realiach ma ku temu idealne warunki).
        >
        Maćku, a skąd ten wniosek? - przecież Sobieradek napisał,ze jest obecny czynnie w życiu chłopaka? Dlatego,ze eks go sprowadziłą do roli bankomatu? Moim zdaniem zbytnio uprzaszczasz.
        Ar.
        • niunia19851 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 09:19
          A ja bym w Sądzie ewentualnie stwierdziła, że jeżeli Sąd znacznie podwyższy kwotę alimentów to niestety skończą się wszystkie "dodatkowe" prezenty i kwoty dla dziecka np. jeżeli podwyższy do 1500 zł to już nie będziesz miał kasy żeby mu np. dać dodatkowe kieszonkowe, prezent na ur. czy na lody ...
          piszecie tu czasem o jakiś kosmicznych kwotach ....
          • adam543 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 09:44
            No własnie i ucierpi najbardziej dziecko.
            Kwoty faktycznie bywaja tu czasami kosmiczne. Dobrze ze akurat w tym przypadku trafiło na dobrze zarabiających "wykształciuchów ". Moga sobie pozwolic na licytwanie się na sumy.
            Ale swietnie zarabiających ludzi w Polsce nie ma az tak wiele. Pozatym im tez noga moze sie podwinąć i lądują na najnizszej krajowej.
            Czy dwa razy 800pln, to smiech na sali ? Zmeczona, ja rozumiem ze w tym przypadku to moze mało, ale na pewno nie parsknołbym smiechem na sali. I wiem o czym piszę , sam mam nastoletnia córę na wychowaniu.
            Moze podajcie swoje definicję - ''Tanie wino "
              • adam543 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 10:35
                no własnie o to mi chodziło.
                Ale sa też wartości pośrednie. Tak jak kondycja finansowa ludzi zamieszująca ten kraj.
                My mamy zapewnic dzieciom pewien standard, pewien poziom zycia . Ale zeby ten pewien standard zachować należy pamiętac też o dobrej kondycji finansowej eksów. Przecież facet napisał ze dokłada się do pozostałych rzeczy, aktywnie uczestniczy w wychowywaniu dziecka. A juz padły stwierdzenia ze dokłada sie ''pewnie '' mniej.

                A sumy jakie tu czasami padaja to dla wielu kosmos.
                I niekoniecznie wszyscy faceci na swiecie mają na imię Zenek.
                • sobieradek09 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 13:47
                  dzięki Adam, o ten standard mi chodziło... Tylko nigdzie nie można go znaleźć. Bo Sądy jak widać też nim nie dysponują.
                  A jak widać niełatwo niektórym zdobyć się na obiektywizm. Znalazła się "krasula" (czyli ja) - to trzeba ją wydoić. A druga żona i dwoje dzieci, niech zadowolą się tym co zostanie... a jak nic nie zostanie to jeszcze lepiej, w końcu to druga żona i dwoje nowych dzieci. Mogły się nie pchać na świat. Nieważne, że z rozwodem na 1000% nie miała nic wspólnego... Gdzie my żyjemy...
                  pzdr
                  S
                  • mola1971 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 13:54
                    Wyluzuj trochę. Jak na razie nikt Cię nie wydoił, więc się od krasuli odczep.
                    Na razie płacisz 800 zł, co przy Twoich zarobkach (i kosztach utrzymania nastolatka) nie jest kwotą kosmiczną, nawet jeśli do tego finansujesz jakieś inne wydatki.
                    O dojeniu będziesz mógł napisać, jeśli sąd orzeknie alimenty we wnioskowanej przez Twoją byłą żonę wysokości. Póki co marudzisz i martwisz się na zapas.
                  • roma113 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 14:05
                    sobieradek09 napisał(a):
                    Znalazła się "krasula" (czyli ja) - to trzeba ją wydoić. A druga żona i dwoje dzieci, niech zadowolą się tym co zostanie...

                    No i tu wyszedł twój stosunek do sprawy. Uważasz, ze alimenty na twoje dziecko to "dojenie". Jeszcze chwila i byś napisał, że pewnie twoja była żona sobie do SPA za twoja kasę może jeździć.
                    Przepraszam, ale z tego, co napisałeś, druga żona nie pracuje. To może niech się do pracy pofatyguje i trochę ci ulży.
                    \Nie martw się Sobieradek - na 2.700 sąd cię wydoi, ale 2.000 powinieneś co miesiąc do wiaderka wrzucić bez gadania. Jesli syn ma 14 lat, to już niewiele tego płacenia ci zostało
                    • malgolkab Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 14:23
                      roma113 napisała:



                      > Przepraszam, ale z tego, co napisałeś, druga żona nie pracuje. To może niech si
                      > ę do pracy pofatyguje i trochę ci ulży.

                      Proponuję od potencjalnego zarobku mamy bliźniaków odjąć kwotę opiekunki dla 2 dzieci, koszty dojazdu do pracy itd. i może się to okazać średnio opłacalne. Do państwowego żłobka dostać się bardzo trudny, prywatny za 2 dzieci kosztuje tyle co opiekunka, a i tak trzeba dzieci zawieść i odebrać, więc czas jaki 1 z rodziców może spędzić w pracy też jest ograniczony. Chyba przyznasz, że mozliwości zarobkowe mamy 13 latka są całkiem inne
                      • roma113 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 14:30
                        Jasne, że uznam, ze z 13 latkiem jest inaczej, ale mama 13 latka 8 lat temu była mamą 5-latka i jakoś sobie z tym musiała radzić. Naprawdę myślisz, że mamy przedszkolaków w Polsce nie pracują, bo się nie opłaca? Nie żartuj. Większość pracuje. Po co opiekunka, gdy dziecko chodzi do przedszkola?
                        • malgolkab Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 14:36
                          roma113 napisała:

                          > Jasne, że uznam, ze z 13 latkiem jest inaczej, ale mama 13 latka 8 lat temu był
                          > a mamą 5-latka i jakoś sobie z tym musiała radzić. Naprawdę myślisz, że mamy pr
                          > zedszkolaków w Polsce nie pracują, bo się nie opłaca? Nie żartuj. Większość pra
                          > cuje. Po co opiekunka, gdy dziecko chodzi do przedszkola?
                          Roma, piszemy o mamie 2-latków, a nie przedszkolakasmile i tak- wiele mam dzieci, które mają mniej niż 3 lata (i nie mają darmowej opiekunki w postaci babci) - nie pracuje ze względów finansowych. Sama jestem mamą przedszkolaka i oprócz pracy stacjonarnej (ograniczonej czasowo zawiezieniem i odbiorem syna z przedszkola - ex się do tego nigdy nie poczuwał) mam też stałe zlecenia, które robię w domu. I nawet bez alimentów byłabym w stanie siebie i syna utrzymać. Ale jak był 2 latkiem takich możliwości nie miałam. Im syn starszy, tym możliwości zarobkowych mam więcej.
                  • mayenna Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 12.06.12, 17:27
                    Zrób wyliczenie swoich kosztów utrzymania, potrzeb dzieci z drugiego związku, kredytu i policz ile dokładasz na dziecko poza alimentami.Udokumentuj wszystko co możesz: czynsz, media, kredyt, wydatki na dziecko poza alimentami. Jak nawet powiesz, że kupiłeś coś to eks będzie trudno przed sądem skłamać. Zrób to rozsądnie i uczciwie.Będzie dobrze. A od każdego wyroku można się odwołać.
    • mola1971 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 11:15
      Nie ma żadnej granicy, ani dolnej, ani górnej. Sąd orzeka wysokość alimentów w każdym przypadku indywidualnie, biorąc po uwagę potrzeby konkretnego dziecka i zarobki (możliwości zarobkowe) konkretnych rodziców.
      W sądzie powiedz to co tutaj, tzn. przedstaw sytuację. Powiedz o tym, że oprócz alimentów pokrywasz jeszcze inne wydatki związane z dzieckiem. Przedstaw też swoją obecną sytuację rodzinną. Była żona w pozwie o Twojej sytuacji pisać nie musiała, bo to nie jest jej sprawa.

      A tak swoją drogą - 8 lat po rozwodzie i Ty wiesz ile aktualnie Twoja była żona zarabia?
      • zalosny.jestes Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 21.06.12, 13:18
        mola1971 napisała:

        > Nie ma żadnej granicy, ani dolnej, ani górnej.

        Tragiczne. Maks to powinna być np średnie wynagrodzenie miesięczne, żeby nie dochodziło do patologii, gdzie pani w todze zasądza od dziennikarza ze Stowarzyszenia Obrony Praw ojca 7k PLN alimentów na miesiąc.

        > każdym przypadku indywidualnie, biorąc po uwagę potrzeby konkretnego dziecka i
        > zarobki (możliwości zarobkowe) konkretnych rodziców.

        Patologia do kwadratu.

        > W sądzie powiedz to co tutaj, tzn. przedstaw sytuację. Powiedz o tym, że oprócz
        > alimentów pokrywasz jeszcze inne wydatki związane z dzieckiem. Przedstaw też s
        > woją obecną sytuację rodzinną. Była żona w pozwie o Twojej sytuacji pisać nie m
        > usiała, bo to nie jest jej sprawa.

        Na wszystko musisz mieć kwity. Parę tonerów od drukarki i ryz papieru Ci pójdzie na bank. Pamiętaj, że ona nie musi mieć właściwie nic. Podwyżkę nawet symboliczną ZAWSZE dostanie (proszę podać orzeczenie, gdzie sąd oddalił wniosek powódki oraz obciążył ją kosztami sprawy) dlatego w kartoflanej opłaca się składać wnioski i podwyżkę dla sportu co pół roku. Podwyżkę dostaniesz wstecz od dnia złożenia pozwu plus koszta sprawy itp i pani na wjazd dostanie od Ciebie parę tysięcy złotych. Pięknie? Pięknie, tym bardziej, że nie trzeba się starać, wstawać rano, chodzić do pracy, układać relacji międzyludzkich. Pyk! Pani w todze przybije pieczątkę i kasa ma być.

        >
        > A tak swoją drogą - 8 lat po rozwodzie i Ty wiesz ile aktualnie Twoja była żona
        > zarabia?


        --
        Lost in the past...
    • odmieniona44 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 11:16
      Witaj. Jestem właśnie na etapie postępowania alimentacyjnego, ale daję słowo postaram się zachować obiektywizm.
      "W pozwie wykazana została jedynie informacja o tym, że płacę od 8 lat niezmienioną kwotę, a potrzeby rozwoju dziecka rosną i obecnie b. żona wydaje ok. 2700 zł/mies na Syna."
      Rzeczywiście tak jest, potrzeby Twojego syna wzrosły. Istnieje kalkulator kosztów utrzymania nastolatka. Wrzuć w googla. Postaraj się, w oparciu o wydatki nowej rodziny, sporządzić takowy. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że nieco się zdziwiszsmilesmile
      Mam 18 letnią córkę, a aktualne alimenty w kwocie 500 zł, a po zsumowaniu całokształtu, daję słowo bardzo rzetelnym.....wyszła kwota nieomal 2000 zł. Poprosiłam o podwyżkę w kwocie 200 zł, a zdaniem Exa dramatyzujesmile
      Wy mężczyźni, wychodzicie często założenia... płacę byłej. To nie tak, zazwyczaj nie pławimy się w luksusie w opraciu o Waszą kasę. Ba, nawet sporo dokładamy. Podejrzewam, że Twoja była żona także nie liczy na 2 tysiące. Może byłoby niegłupio porozmawiać z nią o rozsądnej kwocie i zamiast wychodzić z założenia, że jej działania są wymierzone przeciw Tobie.

      "...dokładam się do wyprawki szkolnej, finansuję lub współfinansuję jego aktywność sportową, wyjazdy na obozy sportowe latem i zimą, widuję się regularnie z Synem, pilnuję jego postępów w nauce, rozwijam jego zainteresowania, itd..."
      Czekaj mogę się mylić, ale chyba na tym polega idea Ojcostwa?

      "We wniosku nie wspomniała nic, że mam nową rodzinę, dwoje małych dzieci (bliźni
      > aki poniżej 2 lat) i spory kredyt mieszkaniowy do spłaty. "
      To po Twojej stronie leży konieczność wskazywania tych okoliczności. Twoja Ex nie powinna wypowiadać się w kwestiach, które jej bezpośrednio nie dotyczą.

      • maciekqbn Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 11:35
        odmieniona44 napisała:

        > "...dokładam się do wyprawki szkolnej, finansuję lub współfinansuję jego aktywn
        > ość sportową, wyjazdy na obozy sportowe latem i zimą
        , widuję się regularnie z S
        > ynem, pilnuję jego postępów w nauce, rozwijam jego zainteresowania, itd..."
        > Czekaj mogę się mylić, ale chyba na tym polega idea Ojcostwa?

        Problem w tym, że podwyższenie wysokości alimentów może go pozbawić tej roli (na to potrzebne są środki finansowe), sprowadzając jego ojcostwo do funkcji bankomatu. I w tym problem.

        --
        "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
        • izak28 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 11:38
          Noo Maciek, chyba na pilnowanie nauki, widywanie z dzieckiem i rozwijanie jego umiejętności podwyższenie alimentów za bardzo nie wpłynie?
          --
          "Pamiętaj, że wybrzydzać to mogłaś dziesięć lat temu, kiedy był na to czas. Dzisiaj powinnaś do sprawy podchodzić jak podstarzały spaniel ze schroniska, ze skudłaczoną sierścią – nieważne, kto cię weźmie, byle nie bił i jeść dawał". tongue_out
          • maciekqbn Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 13:19
            Owszem, dlatego zauważ co "wytłuściłem". Poza tym, pozbawienie możliwości rozporządzania częścią środków mocno zawęża realny wpływ na wychowanie dziecka - u mnie np. moja ex uważa, że dla dziecka ważniejsza jest nowa gra czy zakup play station albo telewizora do pokoju dziecka niż np. nauka pływania czy kurs językowy albo wycieczki mające na celu poszerzenie dziecku horyzontów. O to mi chodzi.

            --
            "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
          • sobieradek09 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 13:55
            ty Iza nie bardzo chyba wiesz o czym piszesz. Skoro oddam więcej pieniędzy do rąk ex, to nie zostanie mi na współfinansowanie ferii, obozów letnich, tenisa, kręgli, itd. A podczas tych spotkań właśnie i w czasie zabawy uczę i wychowuję syna... Jeżeli uważasz, że wychowywać można samym słowem, a po pieniądze wysyłać do mamy, bo tata jej oddał wszystko co miał, to chyba przeginka.
            • izak28 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 14:03
              sobieradek09 napisał(a):

              > ty Iza nie bardzo chyba wiesz o czym piszesz. Skoro oddam więcej pieniędzy do r
              > ąk ex, to nie zostanie mi na współfinansowanie ferii, obozów letnich, tenisa, k
              > ręgli, itd. A podczas tych spotkań właśnie i w czasie zabawy uczę i wychowuję s
              > yna... Jeżeli uważasz, że wychowywać można samym słowem, a po pieniądze wysyłać
              > do mamy, bo tata jej oddał wszystko co miał, to chyba przeginka.

              Teraz to się rozpędziłeś i przestaleś czytać ze zrozumieniem. Jeśli podwyższenie alimentów będzie miało wpływ na to, że się mniej będziesz widział z dzieckiem, mniej pilnował jego nauki i mniej uczestniczył w jego rozwoju to gratuluję.
              Nie napisałam nic o finansowaniu czegokolwiek.
              --
              • izak28 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 14:07
                Maćku to że ty masz poj..ą ex to nie znaczy, że wszystkie są takie wink
                --
                "Pamiętaj, że wybrzydzać to mogłaś dziesięć lat temu, kiedy był na to czas. Dzisiaj powinnaś do sprawy podchodzić jak podstarzały spaniel ze schroniska, ze skudłaczoną sierścią – nieważne, kto cię weźmie, byle nie bił i jeść dawał". tongue_out
                • maciekqbn Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 14:18
                  Domyślam się smile

                  Jednak sąd zazwyczaj wychodzi z założenia, że matka wie najlepiej co jest dla dziecka najlepsze. Sąd nie jest w stanie ocenić czy matka dziecka jest głupia jak but czy nie. I to jest smutne. Temat mnie rusza, bo też jestem potencjalną krową dojną. Ex cały czas mi wyrzuca, że mnie 'zniszczy alimentami' - niestety tzw. sprawiedliwość jest po jej stronie.

                  --
                  "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
        • odmieniona44 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 12:00
          maciekqbn napisał:

          > odmieniona44 napisała:
          >
          > > "...dokładam się do wyprawki szkolnej, finansuję lub współfinansuję je
          > go aktywn
          > > ość sportową, wyjazdy na obozy sportowe latem i zimą
          , widuję się regu
          > larnie z S
          > > ynem, pilnuję jego postępów w nauce, rozwijam jego zainteresowania
          > , itd..."
          > > Czekaj mogę się mylić, ale chyba na tym polega idea Ojcostwa?
          >
          > Problem w tym, że podwyższenie wysokości alimentów może go pozbawić tej roli (n
          > a to potrzebne są środki finansowe), sprowadzając jego ojcostwo do funkcji bank
          > omatu. I w tym problem.
          >
          Bardzo często czuję się jak skrzyżowanie bankomatu z garkuchnią smilesmile A młoda niespecjalnie wredna jest, a już na pewno nie roszczeniowo nastawiona do życia.

          A teraz serio. Maciek nie chcesz chyba powiedzieć, że wspieranie potomstwa i okazywanie mu miłości jest nierozerwalnie skorelowane z wydatkami?
      • izak28 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 11:37
        Bardzo podoba mi się stwierdzenie "sprawiedliwie nie znaczy po równo"-niestety mój ex go nie uznaje...
        --
        "Pamiętaj, że wybrzydzać to mogłaś dziesięć lat temu, kiedy był na to czas. Dzisiaj powinnaś do sprawy podchodzić jak podstarzały spaniel ze schroniska, ze skudłaczoną sierścią – nieważne, kto cię weźmie, byle nie bił i jeść dawał". tongue_out
    • zolza42 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 12:15
      Akurat jedna z moich znajomych przerabia temat podwyższenia almentów na 13-latka.

      W pozwie pani jest tylko o kosztach, które wzrosły i o tym, że alimenty na tym samym poziomie 600 płacone są od sześciu lat. Pani zarabia 3200 brutto, pan pewnie więcej, bo jeździ wypasionym BMW, a jego nowa żona nie pracuje, za to zajmuje się nowymi dziećmi pana.
      Pani wniosła o 1500.

      Pan napisał do sądu odpowiedż na pozew i znajoma mało trupem nie padła, a jak nam czytała tę odpowiedź, to piana jej kapała mieszając się ze szminką w kolorze wiśni.
      Pan w piśmie wyliczył, że z synem spotyka się często, kupuje mu prezenty (sprzęt elektroniczny i słodycze), garderobę (kurtki i swetry), obuwie markowe a jakże, opłaca dodatkowy angielski i dentystę oraz, że syn spędza z jego nową rodziną miesiąc wakacji, a alimenty za tenże miesiąc i tak wpływają na konto jego matki.
      W dalszej części pisma było o tym, że matka zarabia 3200 brutto, więc w żaden żywy sposób nie jest w stanie dofinansowywać syna kwotą 1500 zł (aby po równo było) a jako, że chłopak ma lat 13. - nie wchodzi tu w wyliczenie finansowe opieka taka jak nad małym dzieckiem.
      Pan napisał, że 13-latek może sam sobie sprzątać, prać i prasować oraz przygotowywać proste posiłki, a matka powinna go tylko kontrolować lub ewentualnie nieco pomóc A NIE WYRĘCZAĆ, bo wyręczanie jest niemoralne i szkodliwe wychowawczo. Pan dużo przebywa z synem i wie, że syn jest samodzielny i wyżej wymienione czynności wykonuje, jak również można się nim wyręczyć w kwestii zrobienia zakupów dla całej rodziny, przy wyrzucaniu śmieci i innych prostych pracach domowych.
      Tak więc czas, którego matka nastolatka nie potrzebuje na opiekę, może wykorzystać na dodatkową pracę, bo pan, aby sprostać wydatkom na syna i na nową rodzinę - takową pracę właśnie wykonuje biorąc dodatkowe zlecenia.
      Następnie było wyliczenie, ile pan wydaje na syna z pierwszego małżeństwa oraz na dzieci z nowego związku.
      I konkluzja, że jeśli sąd zasądzi alimenty w wysokości wniesionej przez byłą żonę, pan będzie zmuszony zacząć wykonywać więcej prac zleconych co się odbije niekorzystnie na relacjach z synem i nowa rodziną, bo pan po prostu na te relacje nie będzie miał czasu.
      Na koniec pan napisał, że wygórowane roszczenia alimentacyjne są zemstą byłej żony za to, że pan ułożył sobie życie i ma BARDZO DOBRE RELACJE z synem. Pan podkreślił, że syn ma bardzo dobre relacje z nową żoną pana oraz przyrodnim rodzeństwem, co ogromnie frustruje byłą małżonkę.
      Poza tym, pan pamiętając lekkomyślność finansową byłej żony podejrzewa, że owa rozrzutna kobieta pragnie wspomóc WŁASNĄ kasę posługując się synem jako fałszywym argumentem, a alimenty mają być przecież NA SYNA NIE ZAŚ NA PANIĄ jak pani sie marzy.

      Sąd zasądził podniesie alimentów do 700 zł.
      Znajoma dostała szału i właśnie się odwołuje od wyroku.
    • roma113 2.000 miesięcznie 08.06.12, 13:59
      Gdybym była sędzią rodzinnym (może to szczęście że nie jestem), to rodzicowi (obojętnie - matka czy ojciec), który ma jakie takie wykształcenie albo dobry fach zasądzałabym z "rozdzielnika" alimenty na dziecko 2-2,5 tys zł (przy jednym dziecku), 1,5-2,0 tys (przy dwóch). Bo takie jest dziś minimum w miarę normalnego życia. Sąd nie powinien oceniać, ile rodzić zarabia, lecz ile może zarobić. Powinien też oceniać po oznakach zamożności, bo jeśli kogoś stać na auto za kilkaset tysięcy zł to nic mu się nie stanie jak o 1 tys. więcej alimentów zapłaci.
      Sprawa współfinansowania. Często pada argument, że jak ja mam dawać 2000 to niech druga strona wykaże, że też tyle daje. Zaraz, zaraz - osoba, która mieszka z dzieckiem ma mniejsze możliwości zarobkowania, bo musi się zajmować dzieckiem, ma też mniej czasu na inne swoje potrzeby. Więc w jakimś stopniu trzeba jej/jemu za to "zapłacić". A zawsze można przejąć opiekę nad dzieckiem, ale jakoś mało kto się kwapi
      Oczywiście, gdyby rodzić płacący alimenty wykazał niezbicie, że systematycznie wydaje na dziecko określoną kwotę (oczywiście nie chodzi mi o takie wydatki jak jedzenie, jakie dziecko dostanie podczas pobytu u rodzica, jakieś lody czy pójście razem do kina - lecz o wydatki typu: płacenie za zajęcia dodatkowe, wyjazdy, hobby, kieszonkowe itp.) to bym o tę kwotę z tych 2-2,5 tys alimentów "schodziła". Bo uważam, że jest beznadziejna sytuacja, gdy rodzić płacący alimenty jest tak wyżyłowany, że sam za nic dziecku nie może zapłacić. To na pewno nie tworzy dobrych relacji.
      Jeśli chodzi o autora wątku, to u mnie 2 tys by zapłacił z pewnością. Dlaczego matka jednego z jego dzieci musi pracować, a druga nie musi? No bardzo przepraszam, ale skoro wyszła za mąż za faceta z obciążeniami, to musi albo zacisnąć pasa, albo do pracy się pofatygować. Podoba mi się deklaracja założyciela wątku, że jak mu sąd podwyższy alimenty, to weźmie dziecko do siebie. Fajne, ale sorry, nie wierzę w tę deklarację. Bo z pewnością by się okazało, że płaciłby znacznie więcej na utrzymanie syna niż płaci alimentów (nawet po podwyższeniu).
      Napisz Sobieradku, co zrobiłeś i jak to się skończyło
      • kowalka33 Re: 2.000 miesięcznie 09.06.12, 12:27
        800 to tak normalnie jak dla nastolatka. Raczej na wielkie ekstrasy nie starcza, nie ma mowy o prywatnych szkołach i innych cuda wiankach (wcale nie piszę że to jakaś koniecznosć). Tak sobie myślę ze skoro tak przeżywasz tą ew. podwyżkę i nie bardzo chcesz się dogadywać z ex to może jest tak że raczej nie bardzo się dokładasz do czegokolwiek, raczej nie pilnujesz tej nauki i nie wspierasz (bo wszak jesteś zająty i zapracowany na te alimenty...) tak myślę ze jak ludzie się dogadują i ex widzi ile realnie dokładasz starań i kasy dla dziecka to nie wyskakuje z pozwem. Kobiety są racjonalne, zbyt często widzą ze po rozwodzie opieka to tylko i az alimenty. Jak czlowiek widzi że jest dobrze to może próbować się dogadać a nie od razu wyskakiwać z sądem. Poza tym za twoimi problemami nie stoi dzieciak z 800 ale inne zobowiązania (nie next i blizniaki) ale kredyt na dom (które te 800 lekko połyka zapewne), utrzymanie domu i pewnie inne zobaowiązania typu kredyt na auto czy cos do domu. I dlatego budżet sięnie spina lub tez spina ledwo, ledwo...to nie wina dziecka, nawet głowe dam sobie uciąć że nie ex.
        • maciekqbn Re: 2.000 miesięcznie 09.06.12, 17:38
          kowalka33 napisała:

          > Kobiety są racjonalne,

          Co Ty nie powiesz?
          A faceci wg Ciebie zapewne kierują się emocjami smile

          Na palcach jednej ręki mógłbym policzyć znane mi kobiety, które są racjonalne. Na kilkadziesiąt, które znam dość dobrze.

          --
          "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
      • zalosny.jestes Re: 2.000 miesięcznie 21.06.12, 13:33
        roma113 napisała:

        > Gdybym była sędzią rodzinnym (może to szczęście że nie jestem), to rodzicowi (o
        > bojętnie - matka czy ojciec), który ma jakie takie wykształcenie albo dobry fac
        > h zasądzałabym z "rozdzielnika" alimenty na dziecko 2-2,5 tys zł (przy jednym d
        > ziecku), 1,5-2,0 tys (przy dwóch). Bo takie jest dziś minimum w miarę normalne
        > go życia. Sąd nie powinien oceniać, ile rodzić zarabia, lecz ile może zarobić.
        > Powinien też oceniać po oznakach zamożności, bo jeśli kogoś stać na auto za kil
        > kaset tysięcy zł to nic mu się nie stanie jak o 1 tys. więcej alimentów zapłaci
        > .

        Bzdura kompletna. Wiesz ile wynosi NETTO średnie wynagrodzenie w tym kraju? Na sędziego nadajesz się w tym bałaganie niewątpliwie...

        > Sprawa współfinansowania. Często pada argument, że jak ja mam dawać 2000 to nie
        > ch druga strona wykaże, że też tyle daje. Zaraz, zaraz - osoba, która mieszka z
        > dzieckiem ma mniejsze możliwości zarobkowania, bo musi się zajmować dzieckiem,
        > ma też mniej czasu na inne swoje potrzeby. Więc w jakimś stopniu trzeba jej/je
        > mu za to "zapłacić". A zawsze można przejąć opiekę nad dzieckiem, ale jakoś mał
        > o kto się kwapi

        Bardzo chętnie przejmę całkowicie opiekę nad dziećmi i zrzeknę się jakichkolwiek alimentów ze strony ex. Wychowanie dziecka to przywilej i jako takie powinno być traktowane.

        > Oczywiście, gdyby rodzić płacący alimenty wykazał niezbicie, że systematycznie
        > wydaje na dziecko określoną kwotę (oczywiście nie chodzi mi o takie wydatki jak
        > jedzenie, jakie dziecko dostanie podczas pobytu u rodzica, jakieś lody czy pój
        > ście razem do kina - lecz o wydatki typu: płacenie za zajęcia dodatkowe, wyjazd
        > y, hobby, kieszonkowe itp.) to bym o tę kwotę z tych 2-2,5 tys alimentów "schod
        > ziła".

        Tu zgoda, ale kwota o której piszesz powinna być maksymalnie zasądzaną (średnie zarobki miesięczne).

        > Bo uważam, że jest beznadziejna sytuacja, gdy rodzić płacący alimenty je
        > st tak wyżyłowany, że sam za nic dziecku nie może zapłacić. To na pewno nie two
        > rzy dobrych relacji.

        Jakich relacji. Znajomy ukrywa się we Włoszech i płaci regularnie przez matkę, bo nie jest w stanie funkcjonować ze względu na wysokość daniny jaką mu przysądzono. Dzieci nie mają ojca a mamuśka właśnie licytuje resztki z ich majątku dając przy okazji zarobić pijawie 15% z krwawicy faceta. Ten system to feudalizm!

        > Jeśli chodzi o autora wątku, to u mnie 2 tys by zapłacił z pewnością. Dlaczego
        > matka jednego z jego dzieci musi pracować, a druga nie musi? No bardzo przepras
        > zam, ale skoro wyszła za mąż za faceta z obciążeniami, to musi albo zacisnąć pa
        > sa, albo do pracy się pofatygować. Podoba mi się deklaracja założyciela wątku,
        > że jak mu sąd podwyższy alimenty, to weźmie dziecko do siebie. Fajne, ale sorry
        > , nie wierzę w tę deklarację. Bo z pewnością by się okazało, że płaciłby znaczn
        > ie więcej na utrzymanie syna niż płaci alimentów (nawet po podwyższeniu).
        > Napisz Sobieradku, co zrobiłeś i jak to się skończyło

        Nie wierzysz, że weźmie dziecko do siebie? 97% kobiet dostaje opiekę nad dziećmi. Sądzisz, że faceci w tym kraju są ułomni? Nie, to kobiety są niezaradne i dużo łatwiej uwiesić się na zaradnym facecie, pani w todze przybija pieczątkę i niewolnik gotowy. Co z tego, że ojciec dałby lepsze warunki do życia i wychowania? Nic. Kartoflana.

        --
        Lost in the past...
    • moniapoz Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 13:59
      mnie osobiscie przerazaja te teksty niektorych kobiet, ze wchodzac w drugi zwiazek wiedziales ze masz juz dziecko wiec po cos pakowal sie w ten nowy zwiazek i po cos fundowal sobie nowe dzieci, tak jakby osobom po rozwodzie zwlaszcza mezczynom nie dawalo sie prawa do ulozenia sobie zycia. jest to strasznie dla mnie nieakceptowalne myslenie, dewaluujace ta nowa rodzine jako mniej wazna i z reguly zakladajaca z gory ze przyczyna rozpadu pierwszego zwiazku bylo na pewno widzimisie Pana co czesto wcale nie jest prawda.
      bardzo fajnie napisala zolza42 - idz ta droga, bron sie lub faktycznie wystap o miejsce zamieszkania syna przy Tobie

      kwota o jaka wnioskuje Twoja ex wskauje moim zdaniem na jej pazernosc lub chec zemsty lub wlasnie zazdrosc o to, ze ulozyles sobie zycie i masz dobre relacje z synem, a syn ma dobre relacje z Twoja nowa rodzina.

      powodzenia !

      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • roma113 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 14:15
        Jasne, że każdy po rozwodzie ma prawo sobie ułożyć życie, ale weź proszę pod uwagę, że ten małżonek, który zostaje z dziećmi (często małymi, a w przypadku byłej żony sobieradka ok. 5-6 letnim) ma jednak w znacznym stopniu tę możliwość przyblokowaną. Fajnie jest wziąć dupę w troki i powiedzieć ułóżmy sobie życie od nowa. Tylko jak się jest dobrze zarabiającym samotnym facetem, to jest to dużo prostsze niż jak się jest kobietą najczęściej bliżej 40-ki niż 30-ki z małym dzieckiem (często dziećmi), na które trzeba zarabiać kasę i którymi sie trzeba zajmować w zasadzie cały czas gdy nie są w przedszkolu lub szkole.. Więc tę swoją demagogię o równych szansach zostaw na inne okazje. Może znajdziesz naiwnego, który w to uwierzy, bo sam już chyba uwierzyłeś
        • malgolkab Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 14:30
          Ale z 13-latkiem już cały czas nie trzeba być, ze szkoły też go nie trzeba odbierać i siedzieć przy nim jak ma katarek. A to właśnie mama 13 latka chce wysokie alimenty, a nie mama przedszkola, który musi mieć stałą opiekę.

          Poza tym nie wiesz kto w tym związku "zabrał dupę w troki", więc po co złośliwości?
          • maciekqbn Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 14:36
            Jak miałem 13 lat to dorabiałem sobie i czasem zdarzało mi się podreperować budżet domowy. Ale to były inne czasy, inne wychowanie. Dzisiaj młodzież tylko wymaga - i co więcej jest utwierdzana w przekonaniu, że taka postawa jest OK.

            --
            "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
            • lampka_witoszowska Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 23:32
              jeśli dziś 13latek będzie sobie dorabiał, albo co gorsza, dokładał do budżetu, to w sądzie będzie pismo, że matk adziekco wykorzystuje i doi jak krasulę...

              z kolei 13latek może pieluch i niani nie potrzebuje, na obiad może zjeść paczkę chipsów, jak żołądek wytrzyma, a mamusia w pracy (oczywiście temat szkodliwości jedzenia trzipsów nalezy przerobić skutecznie i jest to rola mamy, nie taty, o dziwo, choć każdy ma dobry kontakt z dzieckiem) - ale tez przyszło mi do głowy, że ztym 13latkiem więź jednak trzeba mieć, gadać, gadać i gadać, do kin asię przelecieć - bo tak jak 2latek w narkotyki nie wejdzie samodzielnie, to już 13latek sam sobie panem być możę pod czujnym okiem rodzica jednak

              o, sorry

              dwojga rodziców

              --
              Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
              • mola1971 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 23:36
                O tak, z nastolatkami trza gadać i gadać. Czasem mam dość i tęsknię za czasami, gdy wystarczyło skrzynię lego wysypać i budować różne dziwactwa uncertain Myślenie (a gadanie myślenia wymaga) zdecydowanie bardziej męczy, niż budowanie z klocków, czytanie bajek, bieganie za piłką i takie tam.
                Jednak satysfakcja jest też większa, bo wreszcie człek widzi co, a właściwie kogo, wychował smile A tego się nie da kupić za żadne pieniądze.
        • moniapoz Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 14:32
          zakladasz z gory ze to Pan wzial dupe w troki - co jest wlasnie tym blednym mysleniem wielu kobiet. a jezeli to Pani wziela dupe w troki, jezeli nie chciala kontynuowac zwiazku ?
          to po pierwsze.
          po drugie Twoje argumenty o biednej 40 letnie kobiecie ktora nie miala szans sie dorobic , rozwinac zawodowo przez dzieci - kompletnie mnie nie przekonuja (pisze to poprzez pryzmat swoich osobistych doswiadczen)
          po trzecie kwote 2000 zl na dziecko nastolentie w takich warunkach jakie obecnie ma autor (dwojka malych dzieci ktorymi trzeba sie zajmowac caly czas, zaangazowanie w wychowanie syna, oplacanie dodatkowych zajec wakacji etc) uwazam za dojenie ex maloznka.


          byc moze jestem naiwna ale przynajmniej nie pazerna. tyle tym temacie.


          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • roma113 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 14:51
            O dupie w trokach powiedziałam w kontekście, kto został z dzieckiem, a kto został sam, a nie w kontekście przyczyn rozpadu małżeństwa.
            13 latek z pewnością jest bardziej "kosztowny" niż 2-letnie dzieci. Poza tym, skoro jest z nimi stale niepracująca mama, naprawdę te wydatki trudno porównać.
            Przy zarobkach, jakie podał Sobieradek, żadnego dojenia przy 2000 zł (minus ewentualnie faktyczne wydatki miesięczne ojca na syna) nie ma. Ja dostaje na dwoje dzieci 4 tys alimentów, sama zarabiam 3-4 tys i wcale nie uważam się ani za jakąś dojarkę, ani też nie czuję, że żyję ponad stan.
            • malgolkab Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 15:05
              Sama kwota alimentów też wszystkiego nie oddaje. Mój ex płaci 1000 zł, ale dodatkowo nie dokłada się do niczego, zapewnia dziecku 7-10 dni wakacji/rok, ja 9-11 tygodni - syn ma 6 lat więc bez opieki w wakacje zostać nie może, spędza z dzieckiem 4 dni w miesiącu (mieszka w tym samym mieście), kiedy syn jest chory - opiekę zapewniam ja, zajęcia dodatkowe załatwiam ja, koszty leczenia itd. Dla porównania - znajomy płaci na dziecko w podobnym wieku 700 zł, zapewnia mu połowę wakacji i ferii, opłaca zajęcia dodatkowe, na które wozi dziecko, dokłada zawsze połowę przy wydatkach typu leczenie stomatologiczne, zakupy do pokoju dziecka itd. Kiedyś z ciekawości podliczyłam to z jego żoną i wyszło, że tak naprawdę on płaci dużo więcej i czasu z dzieckiem też spędza więcej.
            • moniapoz Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 15:21
              uzycie zwrotu dupa w trokach mialo chyba moim zdaniem podkreslic kto jest tym zlym a kto jest zly....oczywiscie ze facet zawsze ....hehe
              poza tym autor pisze ze jest ojcem aktywnym i nie wiem w jakim niby sensie jego ex zostala sama ? sama jako kobieta tak, ale jako rodzic - nie a tego dotycza alimenty.

              ja nie odnosze sie do Twojej sytuacji - dla mnie mozesz sobie dostawac nawet 5000 zl alimentow i twierdzic ze nie zyjesz ponad stan, bo nie znam Twojej sytuacji - ale w przypadku autora watku jego ex zone uwazam za dojarke jak to ladnie nazwalas i to w pelnej krasie....
              chcialam tez zwrocic Twoja uwage ze te wysokie dochody autora nie sa stale i pewne bo jakas ich czesc jest ruchoma - sama mam swoje dochody dokladnie w takiej formie i doskonale rozumiem, ze na 100 % pewna moge byc tylko tej kwoty "nieruchomej" a reszta moze byc a moze nie byc i nie mam calkwitego na to wplywu.

              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • malgolkab Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 15:25
                moniapoz napisała:

                >
                > chcialam tez zwrocic Twoja uwage ze te wysokie dochody autora nie sa stale i pe
                > wne bo jakas ich czesc jest ruchoma - sama mam swoje dochody dokladnie w takiej
                > formie i doskonale rozumiem, ze na 100 % pewna moge byc tylko tej kwoty "nieru
                > chomej" a reszta moze byc a moze nie byc i nie mam calkwitego na to wplywu.
                mam dokładnie to samo, moja "stała" pensja to czasem 1/5 mojego miesięcznego zarobku, a czasem 1/2
                > ------
                > Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                > Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • mysz1978 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 15:29
                jak alimenty zasadzone przez sad beda ogromne (watpe) to po prostu przestaniesz wspolfinansowac te dodatkowe zajecia i tyle. W koncu jesli dostanie na dziecko 2500 to spokojnie zajecia dosatkowe sama oplaci. Ale tyle to raczej na pewno nie dostanie - wiadomo ze wniosla o tyle zeby z czego mieli obciac. Podejrzewam ze "wywalczy" 1500.
                Tak wiec wlasciwie wyjdzie Ci na to samo... Bo ile miesiecznie "dokladasz" - tak przecietnie????
                • sobieradek09 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 23:24
                  Wiesz Myszka, chciałbym pozostawić sobie możliwość kupienia dziecku kurtki, słodyczy, gry, dalej finansować zajęcia sportowe, w których ma sukcesy. I chciałbym, żeby wiedział, że to właśnie ja mu w tym pomagam, m.in. finansując wydatki z tym związane. Albo, żeby mógł powiedzieć, że tę fajną kurtkę to ma od taty. Jeżeli wszytko oddam matce, a mi już na te dodatkowe wydatki nie wystarczy, to przecież nie będę mu co chwilę tłumaczył i przypominał, że wszystko co ma materialnego to ma ode mnie w połowie, lub w 3/4-tych. Zrozumie, czy nie zrozumie, nieważne - po co takie gadki. A gdybym miał płacić tę kwotę o której mówisz, to tak by się skończyło. To chyba nie jest normalne. A na dwóję maluchów, nie wydaję 3 tys, ani nawet dwóch - po prostu na to mnie nie stać, bo i tak już żyję na kredyt...
                  pzdr
                  s.
              • roma113 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 23:26
                O dojeniu to nie ja pierwsza napisałam.
                I jeszcze jedno - wszędzie podkreślałam, że piszę o rodzicu(ojcu lub matce) a nie o ojcu, więc mnie w jakieś feministyczne ciągoty nie szufladkuj, bo mi naprawdę do tego daleko smile
                Po prostu uważam, że ten rodzic, który ma na co dzień dziecko, który się nim w 90% zajmuje powinien mieć to przez drugiego rodzica zrekompensowane - wszystko jedno czy to ojciec czy matka
                • ro35 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 09:34
                  wyrazy współczucia,
                  piszesz o dziecku jako o przykrym obowiązku generującym koszty,
                  a czy dziecko, jego wychowywanie i dorastanie, to nie jeden z piękniejszych okresów w życiu dorosłego człowieka ? gdzie "rekompensata" za rozłąkę, za rozerwanie tej sfery uczuciowej przez rodzica "który ma" ?
                  • sobieradek09 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 09:53
                    żałosne! Gdzie ty wyczytałaś, że dziecko to przykry obowiązek generujący koszty? Chyba w postach tych sfrustrowanych osób żądających podwyższania alimentów ponad miarę! Bo nie w moich! A jeżeli uważasz, że pieniądze zrekompensują dziecku rozłąkę, o którą zabiegała mamusia, to tym bardziej mi cię żal....
                    Gdybyś uważniej czytała, to wiedziałabyś o co pytam, a forum to nie "kozetka" u psychologa, więc nie przedstawiam wszystkich okoliczności, bo są to dla mnie, jak i dla wielu osób po rozwodzie bardzo przykre sprawy. Nie wypowiadaj się więc w kwestiach, o których nie masz pełnej wiedzy ... I nie wyrokuj na podstawie swoich (być może) doświadczeń....
      • maciekqbn Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 14:23
        moniapoz napisała:

        > mnie osobiscie przerazaja te teksty niektorych kobiet, ze wchodzac w drugi zwi
        > azek wiedziales ze masz juz dziecko wiec po cos pakowal sie w ten nowy zwiazek
        > i po cos fundowal sobie nowe dzieci, tak jakby osobom po rozwodzie zwlaszcza me
        > zczynom nie dawalo sie prawa do ulozenia sobie zycia.

        Właśnie Monia, poza tym ciekawe, że część z pań o w/w poglądach jest smutna i nieszczęśliwa, że nie mogą znaleźć faceta... Mentalność Kalego normalnie.

        --
        "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
          • malgolkab Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 14:44
            roma113 napisała:

            > Jasne Maciek. Niech jedno zajmuje się dziećmi a drugie uśmiechnięte i zadowolon
            > e szuka sobie partnera/partnerkę i nie podskakuje, bo to mentalność kalego.
            Ale gdzie tu odniesienie do autora wątku? Czemu od razu zakładasz, że było tak?
            Ja zostałam sama z 3 latkiem, zawoziłam go do przedszkola i odbierałam tylko ja, nie mam niepracujących rodziców/dziadków/cioci, L4 też brałam tylko ja. I w życiu nie zazdrościłam exowi, który sobie "szalał". Teraz mam 2 męża, jakoś go "znalazłam", a raczej sam się znalazł, mimo, że byłam samodzielną mamą. Tylko ja właśnie byłam uśmiechnięta i zadowolona, a nie roszczeniowa i pokrzywdzona.
            • roma113 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 14:57
              W ogóle tego nie pisałam do autora wątku (tego od bliźniaków) tylko do Maćka (co zaznaczyłam na samym początku), bo weszliśmy już na tematy bardziej ogólne przecież.
              Ja tez nie zazdroszczę i nie zazdrościłam i też nie rozpaczałam (przeciwnie), ale nie mów, że samotna kobieta z dwójką małych dzieci (nawet bardzo uśmiechnięta) jest w poszukiwaną partią. Nie jest i nie udawajmy, że jest inaczej, bo pomyślę, że czerpiesz wiedzę o życiu z seriali lub telenowel
                • roma113 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 23:16
                  malgolkab napisała:

                  > Akurat w przypadku Macka "dupę w troki" postanowiła zabrać żona, więc pisanie t
                  > akich rzeczy do niego jest bardzo nietrafione.

                  O Boże, przeczytaj jeszcze raz - nie pisałam o Maćku, tylko w odpowiedzi na jego post, który był natury ogólnej, nie dotyczył konkretnej osoby. I na tytm samy poziomie ogólności odpowiedziałam
              • malgolkab Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 15:19
                Roma, seriali i telenoweli nie oglądamsmile
                Z mojego otoczenia wszystkie rozwiedzione kobiety z dzieckiem/dziećmi mają 2 mężów czy partnerów, za to mam kilka bezdzietnym koleżanek, które są same. Tylko kobiety, o których pisze były w miarę samodzielne finansowo i lokalowo i nie traktowały statusu samodzielnej mamy jak tragedii. Jak komuś te dzieci przeszkadzają w "układaniu sobie życia" to zawsze mogą powierzyć opiekę nad nimi ojcu, a nie żyć jak cierpiętnice (i uważać, że dorosłe dzieci są im coś winne, bo one się całe życie poświęcały) - oczywiście nie kieruję tego do Ciebie, bo Twojej sytuacji kompletnie nie znam.
                • ciociacesia powierzyc opieke ojcu? 08.06.12, 20:06
                  błahahaha
                  obawiam sie ze w sytuacjach gdy baba 'robi bokami' do tego stopnia ze jej sie zyc odechciewa to oddanie dzieci osobnikowi szumnie nazywanemu ojcem raczej nie wchodzi w gre
                  --
                  'Kobieta nie może być prawdziwie atrakcyjna, jeśli nie ma porów skory'
                • roma113 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 23:21
                  Nie rozumiemy się - ja nie mówię, ze trzeba cierpieć i poświęcać się. Myślę że lepiej wręcz odwrotnie (i sama się tak staram robić), ale to często nie jest takie proste.
                  Dzieci z reguły nie przeszkadzają osobom wychowującym je - lecz bywają obiektywną przeszkodą w tym układaniu sobie życia.
    • baabcia Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 15:39
      Ty wiesz czy żona podważa Twoje wydatki na syna poza alimentami
      jeśli nie podważa to nie musisz ich wspierać dowodami; wystarczy, że je wymienisz;

      jesli podważa to i tak wymień wszystkie - jesli masz na coś 'paragony' to lepiej
      przygotuj uzasadnienie czemu chcesz ponosić pewne koszty sam - obok alimentów
      może syn przebywa z Tobą długo; a może zajęcia, które planujecie razem wymagają kasy
      to co powiesz ma znaczenie;

      co do pytania: czy nie masz prawa mieć dzieci nowej rodziny masz - nawet z poprzednią zona mogłeś mieć jeszce pięcioro dzieci i na jedno dziecko byłoby mniej w rodzinie

      teraz sąd porówna dochód na łebka w obu rodzinach i to jest ważne

      pewnie weźmie pod uwagę, że na ilość dzieci w nowej rodzinie i kredyty ex małz. nie ma wpływu i Ty obniżasz standard zycia ich syna

      ważne jak podzieliliście poprzednie mieszkanie - jeśli zostawiasz żonie i synowi chłaupę, a o swoje nowe lokum martwiesz się i bierzesz kredyt to ma to znaczenie - warto umieć powiedzieć jak sprawy wygladają

      Generalnie ważne jest ile masz na osobę w obu rodzinach - nie pozbawia się jednych dzieci kosztem innych kasy - podnosząc alimenty bez umiaru;

      warto pamietać ile wypadało na osbę w Twojej rodzinei przed rozwodem - masz nie pogarszać sytuacji dziecka po rozwodzie

      kiedy urodziły Ci się bliźniaki - gratuluję ! - mogłeś wystapić o obniżenie alimentów - nie popieram ale staram się być obiektywna

      zwłaszcza jeśli poprzednia rodzina nie rozpadła się z Twojej winy;

      Na dzieci duzo się wydaje - jeśli kobieta pracuje i ma porządną pensję ma i obowiązki - nie trudno udowodnić konieczność np opiekunki do dziecka czy gosposi; koszty dowożenie dzeicka do szkoły, zajecia; opłate zajęć; czasem psychologa; drogich ciuchów - stać ją ma prawo kupować tak jak sobie markowe rzeczy itd

      to nie jest wada - że wydaje się duzo na dziecko; ani to że się duzo zarabia smile

      Myślę, ze dobrze by było, żebyś miał szansę wydawać na syna czasem coś poza alimentami - jesli ex nie zarzuci Ci, że robisz to bez sensu to sąd uzna te kwoty

      powodzenia
      Najważniejsze kochaj swoje dzieci - do tego nie trzeba tak duzo pieniędzy jak nam się czasem wydaje smile


      • wolny_czytelnik Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 15:59
        Oj drogie panie, przykre są te sugestie o drugiej żonie i dzieciach jako o gorszych. Do tego te głosy oburzenia o niepracującej matce małych dzieci, drugiej żonie autora wątku czy raczej w odwrotnej kolejności należałoby to napisać, bo o to chodzi: facet po rozwodzie miał prawo ułożyć sobie życie. Po prostu skandal!

        Płacę 2000 tys. alimentów (pewnie i tak zaraz zostałbym o to zapytany) dodatkowo pokrywam koszt szkoły językowej i zajęcia dodatkowe. Nie kupuję córce ciuchów; po prostu się na tym nie znam, kupuję książki i inne rzeczy typu rower czy rolki. Oprócz tego założyłem córce specjalne konto „w razie gdyby”.
        Córka ma 11 lat.

        Nie dyskutuję z ex kiedy przekazuje mi informacje o dodatkowych kosztach, ale nie mam drugiej rodziny i zobowiązań z tego wynikających.
        • argentusa Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 19:20
          oj tam, oj tam, sama jestem tą drugą i w dodatku teściówka mnie niekoniecznie kocha-bo ona wierząca jest i choć Obecny od lat po rozwodzie to i tak wg niej żonę ma a ja to kochanica wink)))))))))
          Uważam ,że nie ma co jęczeć nad potencjalnym podwuyższeniem alimentó tylko się do rozprawy przygotować i wziać pod uwagę, ze dziecko z pierwszego związku nie zniknie. Jeszcze przez parę lat.
          A bliźniaki juz za chwilę mogą iśc do przedszkola więc ich mama też może się udać do pracy (wiem, wiem strrrrrasznych rzeczy wymagam - ja, dla której alimenty na potomstwo Obecnego mają bezwzględny priorytet wśród comiesięcznych przelewów).
        • roma113 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 23:58
          wolny_czytelnik napisał:

          > Oj drogie panie, przykre są te sugestie o drugiej żonie i dzieciach jako o gors
          > zych. Do tego te głosy oburzenia o niepracującej matce małych dzieci, drugiej ż
          > onie autora wątku czy raczej w odwrotnej kolejności należałoby to napisać, bo o
          > to chodzi: facet po rozwodzie miał prawo ułożyć sobie życie. Po prostu skandal
          > !

          Ale gdzie to wyczytałeś, ze facet nie może sobie ułożyć życia, a tym bardziej, że te drugie dzieci są gorsze? Moim zdaniem już z tego faktu, że mają pełną rodzinę, mają lepiej. Jednak mężczyzna, który zaczyna to nowe życie, nie może zapominać, ze ma tez stare zobowiązania i że ktoś ten codzienny (przy małym dziecku od rana do wieczora) trud (miły, ale jednak trud) podejmuje. Czy często możliwość ułożenia sobie tego nowego życia nie jest w dużym stopniu realna właśnie temu, że ktoś ten trud podejmuje? Jakoś rzadko się zdarza, że to nowe życie faceta obejmuje "stare" dziecko w domu. Tylko o to mi chodzi. I to oczywiście nie do ciebie personalnie uwaga, tylko ogólna. Ja bym chciała, żeby mój eks mąż ułożył sobie życie, bo wówczas wszystko byłoby "normalniejsze"
          >
          > Płacę 2000 tys. alimentów (pewnie i tak zaraz zostałbym o to zapytany) dodatkow
          > o pokrywam koszt szkoły językowej i zajęcia dodatkowe. Nie kupuję córce ciuchów
          > ; po prostu się na tym nie znam, kupuję książki i inne rzeczy typu rower czy ro
          > lki. Oprócz tego założyłem córce specjalne konto „w razie gdyby”.
          > Córka ma 11 lat. >
          > Nie dyskutuję z ex kiedy przekazuje mi informacje o dodatkowych kosztach, ale n
          > ie mam drugiej rodziny i zobowiązań z tego wynikających.

          No ale o co chodzi? Bardzo dobrze, że płacisz i że czynnie uczestniczysz w utrzymywaniu i wychowywaniu córki. I bardzo fajnie, że nie nazywasz tego "dojeniem".
          Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji (na szczęście hipotetycznej jedynie), że np. mój były mąż ma po rozwodzie opiekę nad naszymi dziećmi (mieszkają z nimi), ja zakładam nową rodzinę, mam "nowe" dzieci i zarabiając kilka tysięcy daje byłemu mężowi po 800 zł na dziecko, a gdy mówi, że to za mało, to nazywam to dojeniem. Dzwoniłabym do niego i pytała, czy daje sobie radę i na pewno do sądu nie musielibyśmy chodzić
          • wolny_czytelnik Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 00:17
            To wynika z kontekstu niektórych wypowiedzi, tak jaki i to, że sobieradek rzekomo zapomina o potrzebach dziecka z poprzedniego małżeństwa. Tymczasem wyraźnie napisał, że płaci tyle ile może, dodatkowo finansując potrzeby syna. Ma na utrzymaniu żonę i dwójkę dzieci i ponosi za nie odpowiedzialność, w tym także finansową.

            Napisałem o wysokości alimentów, żeby w jakiś sposób zidentyfikować się z autorem. Gdybym miał drugą rodzinę i dzieci z pierwszego, drugiego czy z pozamałżeńskiego związku płaciłbym kwoty na jakie byłoby mnie stać, nie faworyzując żadnego z potomków.

            Tymczasem tutaj dominuje przesłanie, że potrzeby pierwszego dziecka są najważniejsze. Bez uwzględnienia potrzeb dzieci z nowego małżeństwa i żony, na dodatek niepracującej.
            • sobieradek09 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 00:54
              dzięki, pisałem posta, w czasie kiedy Ty wrzuciłeś swojego, ale wnioski okazały się zbieżne.
              Napisałeś:
              > Gdybym miał drugą rodzinę i dzieci z pierwszego, drugiego czy z pozamałżeńskiego związku płaciłbym kwoty na jakie byłoby mnie stać, nie faworyzując żadnego z potomków.

              I o to właśnie od samego początku mi chodzi. Wiem, że są dysproporcje między potrzebami w różnym wieku, ale z powodu tego, kiedy i w którym związku się dzieci urodziły, to chyba nie można ich zbytnio finansowo różnicować. Czy może się mylę?

              Żona ma możliwość podjąć pracę, tylko (jak już pisałem) czy o to chodzi, żeby zarobić dodatkowe 500 zł, czy nawet 1000 zł, po odjęciu kosztów zapewnienia opieki (dla dwójki dzieci to nie to samo co dla jednego) nad maluchami i innych kosztów, które wraz z podjęciem pracy się wiążą.
              Jeszcze raz dzięki za rzeczowość i szczerość.
              pozdrawiam
              s.
              • blue_ania37 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 02:19
                A ja uważam, że Twojemu starszemu synowi, należy się faworyzowanie finansowe.
                Bo...nie ma pełnej rodziny, bo kiedy był niewiele starszy od Twoich obecnych maluchów stracił rodzinę i szansę na rodzinne święta, bo musiał przerobić tematy, których nastepne dzieci oby nie musiały.
                Bo najprawdopodobnie nie mieszka w domu ( to nic, że na kredyt ), ale nie mieszka.
                Bo jeśli się zarabia prawie 10 tys, a przeznaczając na jedno ze swoich dzieci kwotę 800 zł, jest żałosne.
                Pewnie za kilka lat, przekonasz się, ile kosztuje ubranie chłopaka w tym wieku, i ile umie zjeść!
                I jak Twoje maluchy będą miały po 13 lat to zadaj sobie pytanie, jak to ta była robiła, że za takie pieniądze go wychowała.
                I alimenty bez względu na wiek dziecka, nie należy dzielić po pól, bo kiedy Ty masz nową rodzinę...to ktoś budzi też Twoje dziecko do szkoły, chodzi z nim do lekarza, na wywiadówki, itp...
                Ktoś sprawuję nad nim codzienną opiekę i martwi się, czemu nie odbiera telefonu skoro miał być już w domu.
                Dla mnie dla dziecka, które nie z własnej woli straciło dom, należy się faworyzowanie finansowe.
                Ania
                • olga1605 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 01.11.16, 12:54
                  To nie zawsze faceta wina ze dziecko ma rodzine nie pelna, nie raz to kobieta odchodzi, i ma placic za to do konca zycia? jego nowe dziecko nie moze byc na rowni finansowo z tamtym? czasem to nowe dziecko malo ojca widuje bo musi robic na kilka etatow przez kosmiczne alimenty 2000 gdzie sa rodziny gdzie za tyle musza utrzymac dom i 2 dzieci.
          • sobieradek09 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 00:44
            Nie uprawiam tu teoretycznych rozważań, tylko rzeczowo zapytałem - gdzie jest granica oczekiwań w sprawie alimentów?
            Chwyć roma czasem za kalkulator i zejdź na ziemię, zamiast roztaczać teoretyczne wizje. A przy okazji doczytaj, że wolny_czytelnik nie ma nowej rodziny.
            Z tego co piszesz. to wg ciebie taka sytuacja jest OK: I-szy Syn: 2000 tys. alimentów plus 700 zł od mamy. Dobra!
            W takim razie ile mam przeznaczyć na dwoje dzieci, jeżeli ich mama przeznaczy na nie razem 1400? Mam przeznaczyć kolejne 4000 tys, bo takie standardy wyznaczyła ex? Czyli razem 6 tys. ode mnie na dzieci, tak? Chętnie, tylko na to mnie NIE STAĆ! Gdybym mógł to dałbym 8 czy 12-cie tys.! Tylko ile ludzi w Polsce ma takie możliwości i ile jest miejsc pracy, które dają takie zarobki?
            Albo ile dzieci, w rodzinach, które się nie rozpadły ma takie standardy?! Osobiście jestem za tym żeby wszystkim dzieciom na świecie było jak najlepiej, bo są ufne, kochane i żadnym problemom niewinne....
            Zapewniam cię, że dochodów nie ukrywam i wydatki stałe, nie tylko na dzieci też mam. I żadnych EXTRA wydatków na siebie nie robię! A może też bym czasami chciał coś na siebie wydać...
            A może uważasz, że dwóm maluchom, skoro mają oboje rodziców, to już do szczęścia potrzeba dużo mniej i wystarczy, że wydatki na nie będą na poziomie 1000 zł razem, czyli po 500 zł na główkę? Mogły przecież sobie wybrać innego tatę, nie takiego co musi płacić alimenty, prawda? Suuper! dzięki za pomoc.
            pzdr
            s.
            • she.80 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 13:05
              A po kiego licha brales kredyt na dom skoro Cie nie stać! Duze mieszkanie nie pomiesci nowej rodziny?. Jak dla mnie, szkoda mi Twojego synka. Ty zaslaniasz się nową rodziną, kredytami i innymi zobowiazaniami, a o potrzebach synach pewnie nie masz tak naprawdę bladego pojecia, psioczysz na eks, ktora chce cie oskubac, a tak naprawde robi tow interesie swojego dziecka! I bardzo słusznie.
              • izak28 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 13:29
                Pomijam fakt, że 800 zł 8 lat temu i teraz to są dwie różne wartości, zwłaszcza w naszym kraju.
                Poza tym ja skłaniam się ku takiemu poglądowi, jaki wyznaje- niestety zresztą- wielu moich znajomych- nie stać mnie na kolejne dziecko, to go nie mam. Brutalna prawda ale tak jest. Jak z kredytem- nie stać mnie na jeszcze jeden, to go nie zaciągam. Sobieradek może mieć jeszcze dziesięcioro dzieci i będzie zadowolony, gorzej z nimi.
                Płacić alimenty na takie jakie go stać? To jest smiech na sali. W pracy spotykam takich, którzy płacą po 50 zł i się zapierają, że więcej nie dają rady. A matka co ma do garnka włożyć?
                --
                • omika77 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 23:45
                  Tak sobie czytam te posty i nie wiem, czy się śmiać czy płakać...Jestem matką 12 letniej cudownej dziewczynki - samotną matką - według definicji tego forum. Dostaję od mojego byłego męża 700zł alimentów miesięcznie. Według niektórych dużo, według innych (głównie kobiet z tego forum) skandalicznie mało. Powiem tyle - moje dziecko jest szczęśliwe, zadbane, dobrze się uczy, chodzi na zajęcia dodatkowe i...starcza nam na wszystko. Mieszkamy w dużym mieście. Ciuchy ma różne - czasami nowe, czasami z second-handów-ale czy to jest powód do wstydu???? Skoro ciuch jest fajny, modny, wygląda jak nowy? z moim eks mamy poprawne układy - on ma nową rodzinę, nową - 4-letnią córkę i co? i mam z tego powodu wnosić o podwyższenie alimentów? a po co? naszą córkę odwiedza regularnie, często zabiera ją do siebie - na wakacje jeździ i ze mną i z nimi, prezenty dostaje i ode mnie (i mojej rodziny) i od nich, kocha mnie i kocha ojca - dogaduje się z jego obecną partnerką i bardzo lubi młodsze dzieciątko mojego męża. I co? mam się pociąć z tego powodu? wystąpić do sądu, żeby mu przypier.... alimenty aż się nie pozbiera? co z tego będę miała? jasne - z 1200zł ekstra na córkę, ale...czy ona będzie szczęśliwa, kiedy np. tata przestanie ją zabierać na wakacje? albo nie pojadą całą tamtą rodziną na jakiś wypad? to jest chore!
                  czy nie lepiej, że ona ma z nimi bardzo dobre relacje, lubi zadzwonić do ojca, nocować u nich od czasu do czasu dzięki czemu, ja też mogę się gdzieś wybrać nie martwiąc się o dziecko?
                  może jestem/jestesmy dziwni ale na tym właśnie dla nas polega wspólne wychowywanie dziecka. Ktoś tu napisał, że rodzic który nie mieszka powinien kasą zrekompensować to, że nie mieszka. A mi się czasami wydaje, że on ma gorzej... bo nie jest w stanie być z naszą córką w kazdym momencie (choć widzę, że pewnie by chciał).
                  Nie rozumiem matek, które starają się, jak to już tu wielokrotnie padło "wydoić" swoich eks. Czy za każdym razem mówicie dzieciom, że to co kupujecie to jest od mamusi i tatusia? nie sądzę! dlaczego więc ojciec nie może mieć prawa, żeby czasem coś dziecku kupić poza alimentami? a sorry - jeśli będzie łożył dwa kafle, to pewnie mu się odechce. mój eks też zarabia dużo więcej niż ja (ja jestem na poziomie średniej krajowej, może ciut mniej). jak jest jakaś poważna wymiana garderoby to albo jedziemy we dwie i kupuję a tatuś się dokłada do rachunku, albo jedziemy w trójkę albo najpierw jedzie gdzieś ze mną a czego nie kupimy dokupuje młoda z tatusiem.
                  wakacje ustalamy z odpowiednim wyprzedzeniem i też jest ok.
                  podsumowując - 1400zł na pół na 12 letnią dziewczynkę na średnim (przyzwoitym!!!!) poziomie jest ok (oczywiście pod warunkiem, że tatuś spotyka się z dzieckiem, bywa gdzieś z nim, uczestniczy w jego życiu i ewentualnie płaci dodatkowo za jakieś ekstra zajęcia (u nas tata płaci za hiszpanski).
                  A... i ja nadal jestem z tych samotnych, nie mam idealnego drugiego męża. mam przyjaciół, znajomych, rodzinę. Ale nie widzę powodu, żeby gnoic mojego eks, za to, że jemu się ułożyło. Naście lat temu wydawało nam się, że jesteśmy dla siebie stworzeni, że to właśnie jest miłość. Życie pokazało inaczej. JEdnak pamiątką tego związku jest nasza córka, którą oboje kochamy nad życie - więc dlaczego mielibyśmy się nawzajem zwalczać?
                  dziewczyny - wyluzujcie! nie każdy facet to świnia!
                  chłopaki - trzymajcie się, wiem, że z nami - byłymi nie jest lekko, ale mój nie narzeka smile i ja na niego też nie! (ale nie spotykamy się na niedzielne obiadki wink)
                  • maciekqbn Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 23:57
                    omika77 napisał(a):


                    > chłopaki - trzymajcie się, wiem, że z nami - byłymi nie jest lekko, ale mój nie
                    > narzeka smile i ja na niego też nie! (ale nie spotykamy się na niedzielne obiadki
                    > wink)

                    Nie narzeka bo ma mądrą ex.
                    Mądra kobieta to skarb albo jak wygrana kumulacja w lotto.

                    --
                    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
                  • sobieradek09 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 10.06.12, 09:41
                    witaj,
                    nieźle zaryzykowałaś pisząc swojego posta smile Przypuszczam, że tutejsze "stare" forumowiczki niebawem Cię zjedzą żywcem. Bo już nie chodzi o kwoty, tylko o to, że "ex-y" mogą cokolwiek ze sobą ustalać! Przecież to niedopuszczalne, jak z tym starym zgredem, co śmiał sobie spróbować na nowo ułożyć życie, można rozmawiać. To chyba tylko w amerykańskich filnach wink
                    Dzięki za posta.
                    pozdrawiam
                    s.
                  • olga1605 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 01.11.16, 13:41
                    omika77 napisał(a):

                    > Tak sobie czytam te posty i nie wiem, czy się śmiać czy płakać...Jestem matką 1
                    > 2 letniej cudownej dziewczynki - samotną matką - według definicji tego forum. D
                    > ostaję od mojego byłego męża 700zł alimentów miesięcznie. Według niektórych duż
                    > o, według innych (głównie kobiet z tego forum) skandalicznie mało. Powiem tyle
                    > - moje dziecko jest szczęśliwe, zadbane
                    z moim eks mamy poprawne układy -
                    > on ma nową rodzinę, nową - 4-letnią córkę i co? i mam z tego powodu wnosić o p
                    > odwyższenie alimentów? a po co? naszą córkę odwiedza regularnie, często zabiera
                    > ją do siebie - na wakacje jeździ i ze mną i z nimi, prezenty dostaje i ode mni
                    > e (i mojej rodziny) i od nich, kocha mnie i kocha ojca
                    > mielibyśmy się nawzajem zwalczac?
                    >

                    Wkoncu madra normalna racjonalnie myslaca kobieta smile
              • sobieradek09 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 14:24
                żal mi cie. Nie znasz sprawy, to nie wiesz o czym piszesz. Nawet gdybyś była niezłym psychoanalitykiem, a z pewnością takim nie jesteś, nie byłabyś w stanie po kilku postach stwierdzić jak jest w rzeczywistości. Widać, że byłaś kiedyś bardzo zraniona i teraz przez ten pryzmat postrzegasz świat. Jesteś zaślepiona do tego stopnia, że nie odróżniasz sformułowania "kredyt mieszkaniowy" od kredytu na dom. Gdzie przeczytałaś, że ja kupiłem dom??? Jeżeli chodzi o ścisłość to moja ex mieszka w dużym domu z ogrodem. Wiec zamiast psychoanalizy trzymaj się faktów, a właściwie jednego wątku który poruszyłem. Jeżeli nie masz w tej kwestii nic konkretnego do dodania, to nie zaśmiecaj forum swoimi domysłami, które mają się nijak do rzeczywistości i nikogo nie interesują. Szkalowanie kogoś, bezpodstawnie też może ci zaszkodzić... pomyśl o tym zanim zaczniesz kolejny raz pisać głupoty.
                • she.80 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 14:34
                  Co do tego domu zmylił mnie post blue ani, ktora pisala o domu. Gdzies to sie chyba jeszcze przewijało w wątku.Przepraszam.

                  Co do pierwotnego pytania już ci odpowiedzialam jak wiekszosc. NIE MA GRANICY na ktorej koncza się alimenty. Twoja eks dostanie podwyzkę, pewnie nie 2000, ale tak w granicach 100- 1500 na pewno. I nie boje się tutaj prorokować.
              • olga1605 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 01.11.16, 13:03
                she.80 napisała:

                > A po kiego licha brales kredyt na dom skoro Cie nie stać! Duze mieszkanie nie p
                > omiesci nowej rodziny?. Jak dla mnie, szkoda mi Twojego synka. Ty zaslaniasz si
                > ę nową rodziną, kredytami i innymi zobowiazaniami, a o potrzebach synach pewnie
                > nie masz tak naprawdę bladego pojecia, psioczysz na eks, ktora chce cie oskuba
                > c, a tak naprawde robi tow interesie swojego dziecka! I bardzo słusznie.

                Stereotypowe myslenie facet dran matka biedna kieruje sie tylko dobrem dziecka, plytkie i waskie myslenie.
        • zmeczona100 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 23:31
          Wysokość alimentów zależy od dwóch czynników (wg KRiO), tj. od możliwości zarobkowych zobowiązanego oraz usprawiedliwionych potrzeb małoletniego i jeśli ktoś powołuje się na inne "okoliczności", to taką decyzję można skutecznie apelować.
          Dlatego sąd nie będzie rozstrząsał jaki jest dochód poszczególnych rodzin (osób w nich), tym bardziej, że osoba "obca" dla dziecka, jaką jest obecna, nie może być zmuszona nawet przez sąd do przedstawienia swoich dochodów.
          To samo dotyczy kredytów na potrzeby inne, niż dziecka.

          Jeśli 800 zł to w sam raz dla nastolatka, to na bliźniaki dwuletnie łącznie nie powinno być więcej; niepracująca żona to całkiem osobny temat i skoro samotne matki z 2-letnim dzieckiem (plus nawet starsze) często słyszą od sądu, że muszą uczestniczyć w kosztach utrzymania dziecka i muszą iść do pracy, to sorry- co stoi na przeszkodzie, aby i Obecna poszukała sobie pracy? Toż z takich dochodów opiekunkę czy prywatny żłobek spokojnie można opłacić.

          Ale wiesz co? Życzę Ci sporego podwyższenia- abyś dotrzymał słowa i powalczył o zamieszkanie syna przy Tobie smile I żebyś tę "walkę" wygrał; wtedy dopiero będziesz wiedział, ile kosztuje utrzymanie TWOJEGO (a nie statystycznego) dziecka smile Tylko pamietaj- nie żądaj od ex większych alimentów, niż dotychczas Ty płaciłeś smile
          --
          Morale nizin społecznych staje się moralnością ogólnie przyjętą. Ideałem i wzorem postępowania staje się osoba o moralności i osobowości stułbi modrej. By Mayenna
          • sobieradek09 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 08.06.12, 23:59
            zmeczona, o tej porze to ty już chyba faktycznie jesteś zmęczona. Z pracą dla mojej obecnej żony nie ma problemu. Chodzi jednak o to, czy lepszym wyjściem jest zarobić np. 2 tys. na rękę i oddać 1,5 tys opiekunkom czy przedszkolu, czy zająć się dwójką dzieci w domu. Jeżeli 8 lat temu na 5latka miałem płacić 800 zł, tzn. że za 3 lata podobną, a właściwie nieco większą kwotę powinienem wydać na każde z dwójki kolejnych dzieci. Czy do tego dołoży się moja obecna żona czy nie - to jak sama piszesz, chyba nie gra roli??? To ja mam w miarę równo traktować dzieci - czy tu też masz dwojakie podejście? A mnie po prostu po podwyższeniu alimentów nie będzie na to stać, aby wszystkim dzieciom finansować potrzeby w podobnym zakresie. A maluchy za chwilę będą miały 5, 10, czy 12 lat. I co wtedy? Mam zamieszkać w robocie, żeby wszystkim było dobrze, poza mną? Albo powiedzieć im, że Bratu finansuję języki obce, tenisa, basen, wyjazdy, a dla nich już nie starcza? Super! dzięki za rady i pomoc.

            Skoro życzysz mi solidnego podwyższenia alimentów, to dlaczego po wniosku o opiekę nad Synem mam oczekiwać niższych alimentów na niego - przecież jego potrzeby po zamieszkaniu ze mną się nie zmienią - będą dokładnie takie do jakich (niby) przyzwyczaiła go ex wydając na niego 2,7 tys miesięcznie, a zarabiając zaledwie 3,5 tys netto. Dobrze zna i rozwija potrzeby syna, więc chyba sporych alimentów nie pożałuje.... Na szczęście, taka moralność, jaką proponujesz mi nie odpowiada.
            pzdr
            s.
            • zmeczona100 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 14:32
              sobieradek09 napisał(a):

              Z pracą dla m
              > ojej obecnej żony nie ma problemu. Chodzi jednak o to, czy lepszym wyjściem jes
              > t zarobić np. 2 tys. na rękę i oddać 1,5 tys opiekunkom czy przedszkolu, czy za
              > jąć się dwójką dzieci w domu.

              Zysk wyniesie więc 500 zł. Skoro wg Ciebie to za mało na fatygowanie się żony do pracy, to chyba nie powinno być problemu, aby te 500 zł dać więcej jako alimenty?

              Jeżeli 8 lat temu na 5latka miałem płacić 800 zł,
              > tzn. że za 3 lata podobną, a właściwie nieco większą kwotę powinienem wydać na
              > każde z dwójki kolejnych dzieci.

              Za 8 lat- tak.

              Czy do tego dołoży się moja obecna żona czy n
              > ie - to jak sama piszesz, chyba nie gra roli???

              Skąd taki wniosek?

              To ja mam w miarę równo traktow
              > ać dzieci - czy tu też masz dwojakie podejście?


              Znaczy- jesteś zdania, że dzieci kosztują tyle samo, niezależnie od wieku i ich usprawiedliwionych potrzeb?

              A mnie po prostu po podwyższeni
              > u alimentów nie będzie na to stać, aby wszystkim dzieciom finansować potrzeby w
              > podobnym zakresie.

              Ha! Przekonaj mnie, że Twoje dwulatki mają takie same potrzeby, jak Twój pierworodny smile Spróbuj chociażsmile

              > A maluchy za chwilę będą miały 5, 10, czy 12 lat. I co wted
              > y?

              Wtedy koszty ich utrzymania wzrosną- ale to chyba nie jest ani odkrywcze, ani zaskakujące?
              A za 12 lat Będziesz miał zupełnie lepiej- wszak Twój pierworodny będzie już sam się utrzymywał.

              Mam zamieszkać w robocie, żeby wszystkim było dobrze, poza mną? Albo powiedz
              > ieć im, że Bratu finansuję języki obce, tenisa, basen, wyjazdy, a dla nich już
              > nie starcza? Super!

              Łomamo.... Masz bardzo zdolne i nieprawdopodobnie rozwinięte te bliźniaki.


              > Skoro życzysz mi solidnego podwyższenia alimentów, to dlaczego po wniosku o opi
              > ekę nad Synem mam oczekiwać niższych alimentów na niego - przecież jego potrzeb
              > y po zamieszkaniu ze mną się nie zmienią - będą dokładnie takie do jakich (niby
              > ) przyzwyczaiła go ex wydając na niego 2,7 tys miesięcznie,

              Ach, czyli jednak problem nie polega na wysokości kosztów utrzymania syna, ale na tym, aby jego potrzeby nie były realizowane przez Ciebie w takim stopniu, jak powinieneś. Wszak przecież Ty masz drugą rodzinę na utrzymaniu.


              a zarabiając zaledw
              > ie 3,5 tys netto.

              To ciekawe, że oczekujesz takiego samego wsparcia finansowego od jego matki, chociaż wiesz o tym, jakie są dysproporcje w Waszych zarobkach. Gdybyście byli nadal małżeństwem, to dysproporcje też by istniały, więc dlaczego po rozwodzie nagle masz równać do możliwości ex, skoro Twoje były i są większe?

              Dobrze zna i rozwija potrzeby syna, więc chyba sporych alimen
              > tów nie pożałuje.... Na szczęście, taka moralność, jaką proponujesz mi nie odpo
              > wiada.

              Nie oczekuj od sądu, że przyklaśnie temu, iż dzieciak ma mieć gorzej niż Ty, bo ex zarabia gorzej od Ciebie smile

              Weź sobie zimny prysznic i ochłoń. Może wróci do Ciebie logiczne myślenie.
              Jeśli ma ktoś małe mieszkanie i dziecko, to nie wystawia dzieciaka na aukcję, aby pozbyć się balastu i w ten sposób pozyskać fundusze na kredyt na mieszkanie. Nikt, kogo NIE STAĆ, nie dostanie kredytu na mieszkanie czy samochód, a badając zdolność kredytową bank ocenia też sytuację życiową, czyli też obowiązek alimentacyjny. Nie jęcz więc, bo nie ma o co.
              --
              Morale nizin społecznych staje się moralnością ogólnie przyjętą. Ideałem i wzorem postępowania staje się osoba o moralności i osobowości stułbi modrej. By Mayenna
              • sobieradek09 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 17:54
                I po co marnujesz czas swój, mój i innych forumowiczów, jeżeli nie masz nic konkretnego do powiedzenia, poza manipulacją godną głębokiej komuny - papcio Dzierżyński byłby z ciebie dumny. Mam nadzieję, że już wzięłaś prysznic, bo musiałaś się nieźle namęczyć, przy sklejaniu poprzedniego posta. Mi nie był prysznic potrzebny, bo ciśnienie mi nie skacze z byle powodu i nie muszę się schładzać...
                A na przyszłość bądź bardziej obiektywna i nie patrz na wszystkich facetów jak na bezdusznych drani i złodziei. Nie wszyscy tacy są i nie osądzaj pochopnie!
                Na twoje pytania nie będę odpowiadał, bo nie wiem kim jesteś. Może jesteś jedną z pseudo-przyjaciółek mojej byłej, która doradzała jej rozwód...?
                Ale jeżeli chcesz więcej wiedzieć o przyczynach mojego zapytania na forum i mojego rozgoryczenia, lubisz motta i inne morały, a stułbia modra to nie twój podpis to sklej sobie takie powiedzonka:
                1) z początku naszego forum: "Należy rozwieść się nie wtedy jak znajdzie się pierwszy powód do rozwodu, ale rozwieść się gdy upadnie OSTATNI powód do bycia razem..."
                2) ostatnio zasłyszany morał na temat tego co się wokół nas dzieje: "liczba rozwodów jest znacznie większa niż za czasów naszych dziadków czy nawet rodziców, gdyż wtedy to co się zepsuło każdy starał się naprawić, a teraz wywala się to na śmietnik z oczekiwaniem, że nowe będzie lepsze"....
                Dodaj do tego jeszcze fakt, że moja była z pewnością tych dwóch powiedzeń nie znała ... i jak będziesz chciała to sobie coś z tego wydumasz. Proszę cię tylko nie męcz forumowiczów ani mnie tym co ci wyjdzie... Może lepiej dalej obstawiaj mecze, bo w tym jesteś dużo lepsza niż w rozpoznawaniu ludzkiej natury i przyczyn postępowania.
                s.
                • ewela1_1 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 18:08
                  Sobieradku, co do Twojego pierwotnego pytania, jakie są granice podwyższenia alimentów? to.... ich nie ma. Satysfakcjonuje Cię ta odpowiedź? Zauważ, ze każdy przypadek jest inny i składają się nań różne czynniki. Może spróbuj najpierw dogadać się z byłą żoną(jeśli się da) lub czy jest jakaś kwota na którą byłbyś skłonny się zgodzić?, iść na kompromis?, zaproponuj jej to, albo później przed Sądem. To, że eks wniosła o 2000 zł jeszcze niczego nie przesądza, jednak to, że zostaną jej te alimenty wzniesione, nawet w niewielkim stopniu jest prawie pewne.
                  -------------
                  "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                • zmeczona100 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 20:46
                  hehe, a co mają twoje wywody do opisanej przez Ciebie sytuacji z pierwszego posta? big_grin
                  No trudno, jeśli piszesz na forum, to się licz z tym, że nie pisze się tego, co chce się przeczytać, tylko opinie innych smile
                  No ale OK, wierz sobie, że masz rację. Tylko za bardzo się nie rozczaruj smile

                  > A na przyszłość bądź bardziej obiektywna i nie patrz na wszystkich facetów jak
                  > na bezdusznych drani i złodziei. Nie wszyscy tacy są i nie osądzaj pochopnie!

                  Toś poleciał big_grin Bo wiadomo, że skoro baba na forum rozwodowym, to na pewno hiena i nienawidzi mężczyzn big_grin
                  --
                  Morale nizin społecznych staje się moralnością ogólnie przyjętą. Ideałem i wzorem postępowania staje się osoba o moralności i osobowości stułbi modrej. By Mayenna
    • unema Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 08:51
      Na pytanie
      gdzie jest granica alimentów zasądzanych przez Sądy

      nie ma takiej granicy, vide portal pudelek i wypowiedź wolnego czytelnika wink, można i kilkadziesiąt tysięcy płacić na miesiąc

      Jak dobrze zrozumiałam zarabiasz 3 razy więcej niż Twoja żona, czyli koło 11 tys. tak ? Płacisz od 8 lat niezmienione alimenty w wysokości 800 zł ( trochę jednak mamy inflację w Polsce, nie wydaje Ci się?)
      Uważasz że żona chce Cię "wydoić" bo złożyła wniosek o zwiększenie alimentów?
      No to teraz popatrz na to jej oczami, odkąd masz 2 małych dzieci istnieje prawdopodobieństwo, realne że w ciągu kilku lat wydatki w twoim budżecie na bliźniaki będą rosły a na Twojego najstarszego syna malały. Bo takie jest życie, i tak pokazuje statystyka
      A ona zwyczajnie próbuje się zabezpieczyć formalnie przed taką sytuacją
      I nie możesz być na nią o to zły. Myśli o dziecku.
      Nie sądzę żeby ci sąd kazał płacić 2000 , ale 1000-1300 dostaniesz
      W kwestii wydawania pieniędzy poza tymi które sie daje oficjalnie mam złe doswiadczenia, tak motywował moj eks mąż niższe alimenty, i ja głupia to kupiłam, że on chce mieć włąsnie WPŁYW na to na co są pieniądze wydawane, chce mieć wpływ na edukacje i wychowanie
      Koniec jest taki że jak na przykład dzieci sa u niego i trzeba im akurat kupic buty to ja oddaje kase, bo On placi alimenty tak? wiec o co mi chodzi?
      dlatego widze to nieco subiektywnie, za co cie przepraszam.
      Dla mnie rozwod był przypieszonym dojrzewaniem,i nauką ze nie nalezy ufać, nie masz czegoś na piśmie ? to to NIE ISTNIEJE
      i tak jak ktos napisał
      kwote alimentow daje sie wyzsza w pozwie, zeby było z czego obcinac
      Napisz jak to sie skonczyło. dodam tylko ze moze leiej sie dogadac z eks w kwestii wysokosci zwiekszenia alimentow niz szarpac sie w sadzie. Umow sie i pogadaj, jak na razie miales dobre uklady to raczej sie powinno udac.


      • mola1971 Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 22:23
        Jak znam życie, to zmieniło się to, że po prostu chłopak zaczął dojrzewać i rosnąć, a co za tym idzie nie je już jak dziecko, ale pochłania hurtowe ilości jedzenia, w tempie kosmicznym wyrasta z ubrań i butów. Nie można go już ubrać w Smyku czy innym 5-10-15 i trzeba mu kupować dorosłe ubrania.
        Do tego za chwilę idzie do gimnazjum, a to powoduje dodatkowy wzrost kosztów.

        Wcześniej te 800 zł wystarczało, teraz wystarczać przestało i dlatego wg mnie kobita zdecydowała się wnioskować o podwyższenia alimentów, a nie z powodu zemsty/zazdrości czy innych pierdół, które tu sugerowane. Gdyby kierowały nią tak niskie pobudki, już dawno by się starała o podwyższenie alimentów.
        • kobieta_z Re: podwyższenie alimentów - gdzie jest granica?? 09.06.12, 22:36
          Facio masz 3X tyle ile twoja byla, płacisz od 8 lat tyle samo kasy, nie mieszkasz z dzieckiem (doglądasz, nocujesz, dokupujesz=rodzic dochodzący), zmajstrowałeś sobie bliźniaki z kredytem i masz pretensje, ze jest ciężko.
          A byla dzieci inne ma? Pewnie nie.
          800 zl dla 8 latka to kwota.. przy twoich zarobkach 3 X 3000=9000 śmieszna, do not think? Możesz z powodzeniem płacić 1500-2000, by twoje dziecko miało prawo do takiego samego standardu życia jak ty, bo oto tu przecież chodzi, a nie o to ile zarabia matka itd.. smile