świat dziecka

11.06.12, 15:09
Spędziłem kilka dni z moją córką, gdzieś tam w Beskidzie Niskim, trochę chodziliśmy po górach, dużo rozmawialiśmy na różne tematy. Kiedy byliśmy sami córa nie poruszała w zasadzie tematu rozwodu, ani kwestii mojego ewentualnego powrotu do domu, chociaż takie rozmowy i prośby zdarzały się już wcześniej. Oczywiście to niemożliwe, i zawsze starałem się w delikatny sposób jej to uświadomić.

Mieszkaliśmy w niewielkim pensjonacie prowadzonym przez bardzo sympatyczną rodzinę z dwójką dzieci: też dziewczynki, tak mniej więcej w wieku mojej córy. Ponieważ córka uwielbia zwierzęta, a tam było ich dużo: od psów, kotów na koniach kończąc, sporo czasu spędzała na zabawie z tymi zwierzakami. Podczas zabawy z kotem podeszła do niej córka właścicieli i zaczęła rozmowę; najpierw jakieś tam dziewczyńskie tematy, a później zapytała wprost – A gdzie jest Twoja mama? Na co moja córa: że mama została w domu bo ma dużo pracy. Po czym zaczęła wyjaśniać tej dziewczynce, że mama prawie zawsze wyjeżdża z tatą, że bardzo się kochają i prawie wszystko robią razem, ale teraz mama nie mogła przyjechać i tacie jest bardzo smutno z tego powodu.

Słyszałem całą rozmowę, w czasie której córka była bardzo spokojna i opanowana. I to mnie zaniepokoiło. Później próbowałem rozmawiać na ten temat, tak by nie urazić jej uczuć, ale nie była zainteresowana rozmową ani żadnymi wyjaśnieniami. Nie była też zakłopotana, po prostu miała obojętną, powiedziałbym znudzoną minę.

Boję się że ona nadal wypiera to, że jesteśmy już po rozwodzie i ma nadzieję, że będziemy znowu razem.

Chciałem zapytać jak sobie radzicie w rozmowach z dziećmi na temat rozstania i czy Wasze dzieci też konfabulują w tym temacie?
    • mola1971 Re: świat dziecka 11.06.12, 15:37
      W jakim wieku jest Twoja córka?

      Moje nie konfabulują i nie konfabulowały, bo w chwili rozwodu już stare konie były (12, 15 i 17 lat). Cała trójka doskonale rozumiała co się dzieje. Inną sprawą jest to, że żadne nigdy nie chciało byśmy z ich ojcem do siebie wrócili, bo sami zauważyli, że tak jak jest, jest po prostu lepiej.

      Niemniej młodsze dzieci, zwłaszcza jeśli przed rozwodem nie było awantur w domu, mają trudności z pogodzeniem się z sytuacją. Córka mojego kolegi (wtedy 9-latka) pogodziła się dopiero, gdy jej mama ponownie wyszła za mąż. To był taki moment, w którym zrozumiała, że to decyzja nieodwracalna i że jej rodzice nigdy już razem nie będą. Od tamtej pory ma dwa światy - świat mamy i świat taty. Gdy jest z mamą nie mówi o tym co robiła z tatą, gdzie była, z kim się spotykała. I odwrotnie - gdy jest z ojcem nie opowiada o mamie, jej mężu i młodszej siostrze.
      • wolny_czytelnik Re: świat dziecka 11.06.12, 15:52
        Córka ma 11 lat, zawsze miałem z nią świetny kontakt i kiedy się wyprowadzałem bardzo to przeżyła.

        Jestem z natury bardzo spokojnym człowiekiem i nawet kiedy ex mocno mnie prowokowała, nie krzyczałem i nie robiłem awantur. Starałem się też, aby mocniejsza wymiana zdań odbywała się kiedy córy nie było w domu. Niemniej jednak myślę, że dobrze wyczuwała, że między nami są napięcia i problemy. Niestety dziecko nie zawsze można ochronić. To jest bardzo przykre.
        • mola1971 Re: świat dziecka 11.06.12, 15:56
          Jedyne co możesz zrobić to zachęcać córkę do rozmowy, zapewniać ją, że z każdym problemem może się do Ciebie zwrócić o każdej porze dnia i nocy.
          Ona potrzebuje czasu, by się pogodzić z sytuacją.
          Nie wiem czy masz takie możliwości, ale zauważyłam, że dzieciom rozwiedzionych rodziców bardzo pomaga kontakt z innymi dziećmi, których rodzice się rozwiedli. Na początku to bardzo ważne, bo dzieci w tym wieku nie lubią się wyróżniać. Gdy widzą, że są dzieci, które żyją tak samo i do tego mają się dobrze, łatwiej przychodzi im pogodzenie się z sytuacją.
      • mama_myszkina Re: świat dziecka 11.06.12, 19:08
        No, to jest niepokojące.
        • mola1971 Re: świat dziecka 11.06.12, 19:47
          Ale co niepokojące jest?
    • sonia_30 Re: świat dziecka 11.06.12, 16:04
      Może być nadzieja że będziecie razem, może być wstyd przed rówieśnikami, może być niechęć do zagłąbiania się w trudną i bolesną tematykę. Gdyby powiedziała świeżo poznanej dziewczynce że jej rodzice nie są razem, znikłaby lekkość rozmowy, być może pojawiłyby się trudne pytania, nieprzewidywalne reakcje. To wszystko świeże na razie, musi się mała z sytuacją oswoić.
    • unema Re: świat dziecka 11.06.12, 17:27
      Moje dzieci są raczej przekonane że tata nie będzie już z mamą, jedno jest w podobnym wieku do Twojego, drugie młodsze, ale też nie bardzo sobie radzą z przyznawaniem się publicznie do tego że rodzice się rozwiedli.
      I może właśnie dlatego córka nie chciała, obcej w sumie dziewczynce opowiadać o całej sytuacji.
      11 lat to wiek którym niektóre dziewczynki to prawie dorosłe panny oglądające się za chłopakami, a inne jeszcze bawią się lalkami, i inaczej sie bedzie zachowywała przebojowa nastolatka, a inaczej jakaś nieśmiała dziewuszka.
      Popatrz, porozmawiaj, posłuchaj, ale nie przejmuj się za mocno. Ważne że wie że może na Ciebie liczyć.


      • wolny_czytelnik Re: świat dziecka 11.06.12, 17:53
        Moja córka to jeszcze taka mała dziewczynka: lalki, miśki i tapeta z Kubusiem Puchatkiem: takie przynajmniej miała życzenie kiedy urządzałem dla niej pokój u siebiesmile Jakieś błyszczyki i inne kobietkowe gadżety się już pojawiają, ale na razie to bardziej dziecko niż nastolatka.

        To w sumie rozsądny argument, że nie chciała obcej dziewczynce opowiadać o swojej bądź co bądź trudnej sytuacji rodzinnej. To co mnie jednak trochę zaniepokoiło to fakt, że ona bardzo rozwinęła tę opowieść o rzekomym szczęściu rodzinnym. Pewnie chciała to uwierzyć.

        Podoba mi się sugestia o spotkaniach z dziećmi innych rozwodników. Mam kilku znajomych, którzy są po rozwodzie i mają dzieci w zbliżonym, do mojej córki wieku.

        Dzisiaj odebrałem małą ze szkoły i nie zauważyłem nic niepokojącego. Może trochę wyolbrzymiam.

        W każdym razie dziękuje za rady i odpowiedzismile
        • puzzle33 Re: świat dziecka 11.06.12, 18:54
          wolny_czytelnik napisał:

          > Podoba mi się sugestia o spotkaniach z dziećmi innych rozwodników. Mam kilku zn
          > ajomych, którzy są po rozwodzie i mają dzieci w zbliżonym, do mojej córki wieku
          Dasz dziecku możność identyfikacji z grupą. Warto się pokusić.
        • unema Re: świat dziecka 11.06.12, 19:39
          znalazłam linka do takiej broszurki o tym jak dzieci reagują na rozwód i co jest dla nich ważne w tym dziecięcym świecie
          www.brpd.gov.pl/publikacjeskany/Dziecko_w_rozwodzie_-_poradnik_dla_rodzicow.pdf
          może się przyda
          Zawsze możesz umówić się z psychologiem dziecięcym ( bez dziecka) i pogadać o tym co jest jeszcze normą a co już nie. Jak będziesz miał wątpliwości.
        • roma113 Re: świat dziecka 12.06.12, 11:15
          wolny_czytelnik napisał:
          Dzieci są bardzo ważne. Dzieci niczemu nie są winne, że rodzicom się nie układało. Dzieci trzeba chronić. Ale tez nie przesadzajmy. Moi rodzice się rozwiedli gdy miałam kilka lat, znam co najmniej kila osób, których rodzice się rozwiedli. Wiele razy rozmawiałam z nimi o tym, sama analizowałam (po swoim rozwodzie) swoje odczucia jako dziecka. I uważam, że - oczywiście poza jakimiś przypadkami ocierającymi się o patologię, gdy np. dziecko jest porywane, musi wybierać itp - rozwód rodziców nie jest dla dziecka jakąś wielką traumą. Mam na myśli rozwód w miarę cywilizowany, gdy rodzice z grubsza dogadują się w sprawie dziecka. Dziecko (po oczywiście początkowym stresie związanym z odejściem jednego z rodziców) szybko się do nowej sytuacji przyzwyczaja, dostosowuje do niej, adaptują, nabierają dystansu, przyjmują do wiadomości, że jest jak jest. Bardzo często (ale nie zawsze) kontakt z jednym z rodziców siłą rzeczy słabnie (albo nieco formalizuje), ale dziecko to jakoś sobie rekompensuje, a często dzięki temu np. w wieku dojrzewania lub dorosłości taki "oddalony" rodzić się zbliża. Pogadajcie ze znajomymi dorosłymi, których rodzice się rozwiedli. Myślę, że potwierdza moje obserwacje. Moim zdaniem jest to zachowanie dane "od Boga" - dzieci przez niemal całe dzieje ludzkości były inaczej traktowane niż dziś. Bardzo często wychowywały się z dala od rodziców - przy rodzinie lub obcych ludziach. Do mniej więcej końca XIX w. dziećmi się nikt specjalnie nie przejmował. W czasach bardzo dawnych w ogóle sprawa wychowania dziecka należała wyłącznie do kobiet, mężczyźni "zauważali" dziecko, gdy miało ono kilkanaście lat - czyli w tamtych warunkach wchodziło w świat dorosłych. Taka sytuacja przetrwała zresztą do dziś w społeczeństwach czy środowiskach "zacofanych".
          Czyli: dajcie dzieciom spokój, nie wykorzystujcie, ale tez nie wmawiajcie im, że powinny przezywać traumę. Dajcie im się normalnie rozwijać w takim świecie i w takiej rodzinie, jaką mają. One sobie z tym poradzą. Nie wymamlajcie problemów.
          • mola1971 Re: świat dziecka 12.06.12, 13:17
            roma113 napisała:
            Moim zdaniem jest to zachowanie dane "od Boga" - dzieci przez niema
            > l całe dzieje ludzkości były inaczej traktowane niż dziś. Bardzo często wychowy
            > wały się z dala od rodziców - przy rodzinie lub obcych ludziach. Do mniej więce
            > j końca XIX w. dziećmi się nikt specjalnie nie przejmował.

            Boga może do tego nie mieszaj. W XIX wieku masa dzieci umierała (podczas porodów, w okresie niemowlęcym, i później w wyniku chorób), umierały też kobiety podczas porodów.
            Na szczęście mamy XXI wiek, dzieci można leczyć już w łonie matek, drastycznie spadła umieralność noworodków i kobiet podczas porodów. Medycyna zrobiła ogromny postęp. Psychologia dziecięca również. I należy z tego korzystać, by pomagać dzieciom, a nie zasłaniać się Bogiem.
            • roma113 Re: świat dziecka 12.06.12, 13:39
              Zgadzam się w 100%. Nie neguję osiągnięć medycyny i psychologii, ale co to ma do rzeczy? Chciałam tylko powiedzieć, że Matka Natura (jeśli nie chcesz Boga) wyposażyła dzieci w wielka odporność na takie sytuacje jak życie bez rodzica/-ców i że nie należy przesadzać z tym przeświadczeniem, że dzieci powinny mieć z powodu rozwodu rodziców wielką traumę. Lepiej wspierać się na tej ich odporności.
              Ja nie pisałem o XIX wieku, ale o całych dziejach ludzkiej rasy. Nie tylko dzieci masowo umierały. Umierali też najczęściej bardzo młodo ojcowie, matki. Dzieci dorastały często przy dalszej rodzinie lub w ogóle przy obcych, musiały sobie same radzić. Zresztą przez zdecydowaną większą cześć dziejów człowieka (setki tysięcy lat) było zupełnie inne od współczesnego rozumienie takich pojęć jak rodzina, rodzicielstwo, monogamia itp.).
              Oczywiście możemy podjąć uchwałę, że teraz mamy XXI wiek i "nowego" człowieka, że wiek XX i XXI (które są przecież ułamkiem sekundy w stosunku do całej historii człowieka) już nas jako gatunek odmieniły, bo mamy postęp i osiągnięcia psychologii.
              • mola1971 Re: świat dziecka 12.06.12, 13:55
                Ale kto i gdzie napisał, że dzieci powinny mieć traumę? Jedne mają, inne nie. I chodzi o to by pomagać tym, które mają a nie udawać, że problemu nie ma, bo w XIX wieku ludzie gorzej mieli.

                Uchwały żadnej nie trzeba podejmować, bo po prostu tak jest. Tak, mamy XXI wiek i nowego człowieka. Nieważne, że nasz czas na tej planecie to chwila wobec dziejów ludzkości. To jest nasz czas, nasza chwila i mamy ją przeżyć jak najlepiej. Nasze dzieci też. I naszym psim obowiązkiem jest im pomóc, jeśli tej pomocy potrzebują.
                • roma113 Re: świat dziecka 12.06.12, 14:15
                  Jasne, że nasz czas i że trzeba go wykorzystywać. Ale czy nam się to podoba czy nie tamtych lat z rozwoju człowieka nie przekreślimy nie wymażemy (ale może to i lepiej). Tak samo jak z pojedynczego człowieka nie da się nagle pod koniec życia zrobić innego "nowego" człowieka - na jego zachowanie, reakcje, sposób życia, poglądy składają się doświadczenia całego życia - nie mówiąc już o cechach wrodzonych, które dostał w chwili poczęcia od swoich rodziców, a za ich pośrednictwem od swoich dziadków, pradziadków itp. To wszystko długo trwa, zmienia się powoli. I nie da się tego przyspieszyć - czasem to dobrze, czasem pewnie źle.
                  Ale dajmy spokój tej dyskusji nie na temat.
                  Ironicznie napisałam, że dzieci muszą mieć traumę, bo słuchając i czytając (tu też) niektórych rodziców miewam wrażenie, że się jej na siłę doszukują.
                  Ale generalnie się z Tobą w 100% zgadzam smile
          • smarhta Re: świat dziecka 14.08.12, 03:54
            roma113 napisała:

            > dzieci przez niema
            > l całe dzieje ludzkości były inaczej traktowane niż dziś. Bardzo często wychowy
            > wały się z dala od rodziców - przy rodzinie lub obcych ludziach. Do mniej więce
            > j końca XIX w. dziećmi się nikt specjalnie nie przejmował. W czasach bardzo daw
            > nych w ogóle sprawa wychowania dziecka należała wyłącznie do kobiet,
            > mężczyźni
            > "zauważali" dziecko, gdy miało ono kilkanaście lat - czyli w tamtych warunkach
            > wchodziło w świat dorosłych. Taka sytuacja przetrwała zresztą do dziś w społec
            > zeństwach czy środowiskach "zacofanych".

            Troche racji masz, ale ze za bardzo upraszczasz, to i jej w koncu za bardzo nie masz tongue_out

            Owszem, dawniej rodzina wygladala inaczej. Owszem, czesciej sie zdarzalo, ze ktores z rodzicow, albo oboje, umieralo a dziecko przygarniala dalsza rodzina. Ale ostroznie z wnioskami.

            Dawna rodzina wygladala zupelnie inaczej. Przede wszystkim istnialy silne wiezi wielopokoleniowe. Racja, dziecmi (wieloma zwykle) opiekowaly sie kobiety. Dobrze powiedziane: kobiety. A nie samotna kobieta. Dzieci mialy wsparcie nie tylko w matce, ale tez w licznym zazwyczaj rodzenstwie, ciociach, babciach i dziadkach, innych krewnych. A i wiezi sasiedzkie bywaly znacznie blizsze, niz teraz.

            Dzis w razie rozwodu rodzicow dziecku czesto zawala sie polowa swiata. Do tego to jedno z rodzicow, ktore pozostaje, czesto ma ograniczone mozliwosci bycia podpora dziecka. Dolek, czesto wrecz depresja, ciezar utrzymania finansowego. Na bycie rodzicem nie starcza czesto czasu i sil. Dla dzisiejszego dziecka rozwod rodzicow moze byc znacznie ciezszym przezyciem niz bylaby smierc jednego z nich w dawnych czasach. Zreszta psychologia mowi, ze dla dziecka odejscie rodzica to cos jak jego smierc, tylko gorsze, bo dodatkowo dziecko czuje sie porzucone. A to juz calkiem dobre podloze pod przyszle problemy ze soba.

            Dawniej tez zdarzaly sie problemy psychiczne i psychologiczne, tylko psychologow nie bylo. Myslisz, ze tych problemow jednak nie bylo, czy ze nie wynikaly one wtedy z traumatycznych przezyc w dziecinstwie?

            Co do rzekomego braku dbalosci o dzieci w przeszlych wiekach, nie przejmowania sie nimi... Myslalam, ze treny Kochanowskiego sa w kanonie lektur obowiazkowych? Urszulka chyba miala nieco mniej, niz kilkanascie lat?

            Tak, masz racje, nie powinnismy dzieciom wmawiac, ze maja miec traume.
            Ale z drugiej strony nie lekcewazmy jej, jesli jednak sie pojawi, jak nas cos w dziecku bedacym w trudnej sytuacji niepokoi, to lepiej nie liczyc na "dar Boga", tylko sprawdzic czy powod do niepokoju jest uzasadniony.
            • roma113 Re: świat dziecka 14.08.12, 12:21
              Jasne, że trochę upraszczam. Trudno na forum rozprawki pisać rozprawki. I tak za długi tamten post wyszedł smile
              Zgadzam się, że nie można do końca porównywać dawnych i obecnych czasów. Chodziło mi wyłącznie o zwrócenie uwagi na fakt, że dziecko jest wyposażona w możliwości w miarę dobrej adaptacji do takich warunków, jakie stwarza rozwód. W wielu postach na tym forum (i nie tylko) można przeczytać wypowiedzi, które świadczą o tym, że rodzice czasem na siłę doszukują się oznak tej rozwodowej traumy lub ją wyolbrzymiają. Dzieci są dobrymi obserwatorami, więc to się udziela. Zastrzegałam, że chodzi mi o w miarę "normalny" rozwód, a nie sytuacje ekstremalne, gdy jedno z rodziców po prostu porzuca dziecko.
              A Kochanowski? No cóż, nie pisałam, że się dzieci ni kochało. Pisałam, że były całkiem inne warunki i sposoby traktowania dzieci. Zresztą przecież Kochanowski był wyjątkowy smile
              Ale też zapewniam, że Urszulka za życia nie była tak hołubiona jak po śmierci wink Raczej wychowywała je jakaś mamka, trzymając z dala od poety smile Ale to nie dlatego, że Kochanowski nie kochał swojej córki, lecz dlatego, że tak to wówczas się działo. Zresztą dziwnym trafem nie ma utworów poety o żyjącej córce. Ale fakt, gdyby język i kultura polska miały inną pozycję, to żale Kochanowskiego po śmierci córki należałyby do kanonu światowego - z tym , że nie tylko ze względu na walory artystyczne, ale w ogóle dzięki poruszeniu tak niezwykłego na tamte czasy tematu, co pośrednio jest dowodem na pozycję ówczesnego dziecka
              A tak w ogóle to się z Tobą zgadzam smile
              • martakj Re: świat dziecka 14.08.12, 13:30
                Byłam z moją 5-letnią córką u psychologa.
                Mała bardzo długo utrzymywała swoją wersję wydarzeń, tzn., że mama z nią jest na wakacjach a później wrócimy do naszego domku. Tym bardziej, że dochodziło cały czas do spotkań naszej trójki (duży błąd).
                Niestety doszło do spotkania z nią i z nową partnerką byłego i świat jej się zawalił. Od razu napiszę, że rozmawialiśmy z córką, że już nie będziemy ze sobą, nie wrócimy do domku itp.
                Usłyszałam, że córka, absolutnie nie jest pogodzona z rozwodem i wciąż ma nadzieję, że będzie tak jak dawniej. I oczywiście mamy z nią nadal szczerze rozmawiać o tym co się dzieje, ale nie wymuszać na niej akceptacji tego.
                Ona tak samo jak my potrzebuje czasu. A poza tym 5-letnie dziecko nadzieję będzie miało jeszcze pewnie przez lata.
                Spotkań z nowymi partnerami na razie nie polecała, tym bardziej tych udawanych (tzn to niby tylko kolega, koleżanka), bo dziecko wyczuwa kłamstwo na kilometr. Dla córki podobno jest to zagrożenie, więc nowych nie lubi mimo, że są dla niej super. Tatuś ten i tak krótki czas z córką, ma poświęcić tylko dla niej, w celu zbudowania relacji i odbudowania poczucia bezpieczeństwa córy.
      • roma113 Re: świat dziecka 12.06.12, 12:03
        unema napisała: I może właśnie dlatego córka nie chciała, obcej w sumie dziewczynce opowiadać o > całej sytuacji.

        Dziwisz się? Ty chętnie opowiadasz o takich rzeczach obcym osobom? Czemu miałaby opowiadać? To właśnie świadczy, że jest bardziej dojrzałą niż myślisz.
        W dodatku dzieci z natury w tym wieku nie chcą opowiadać o czymś, co ich jakoś odróżnia od innych (no, może większość dzieci, bo są takie, które od dziecka lubią indywidualizm)
        • unema Re: świat dziecka 12.06.12, 13:13
          ?
          A ja napisałam że się dziwię? albo że uważam że jest niedojrzała?
          Uważam że zachowała się normalnie, biorąc po uwagę jej wiek i to co się wydarzyło w jej życiu.
          • roma113 Re: świat dziecka 12.06.12, 13:42
            I słuszniesmile
            Też uważam, że normalnie. I że nie trzeba jej jakoś szczególnie obserwować, doszukiwać się drugiego dna, nakazywać, jak ma rozmawiać z rówieśnikami, myśleć nad terapeutą itp.
            • unema Re: świat dziecka 12.06.12, 20:41
              Przed moim rozwodem byłam u psychologa dziecięcego, sama, bez dzieci, chciałam się dowiedzieć jak im powiedzieć że postanowiliśmy się rozstać i czego właściwie mogę się potem spodziewać.
              Nie wchodząc w szczegóły, całkiem rozsądna pani psycholog powiedziała mi, że w zasadzie KAŻDE zachowanie dziecka, i KAŻDA reakcja jest normalna, kwestia tylko jak długo od rozwodu jakiekolwiek odstające od dotychczasowej normy zachowania będą trwały.
              Czyli mniej więcej do roku powinny się "wygasić" wszystkie całkowicie, a takie "ostre " reakcje po około 2 miesiącach.
              dlatego napisałam że warto popatrzeć na dziecko. Wiesz , tak naprawdę to sami jesteśmy w trakcie i po rozwodzie mocno zakręceni, i ledwo starcza nam sił żeby nie zwariować, i czasami brakuje tej czujności rodzicielskiej.
              nie trzeba pociech szczególnie wnikliwie obserwować, całkiem wystarczy tak mocno jak przed rozwodem smile
              Moim zdaniemsmile
              • 5pa.ulina Re: świat dziecka 26.08.12, 03:18
                unema napisała:

                > Nie wchodząc w szczegóły, całkiem rozsądna pani psycholog powiedziała mi, że w
                > zasadzie KAŻDE zachowanie dziecka, i KAŻDA reakcja jest normalna, kwestia tylko
                > jak długo od rozwodu jakiekolwiek odstające od dotychczasowej normy zachowania
                > będą trwały.
                > Czyli mniej więcej do roku powinny się "wygasić" wszystkie całkowicie, a takie
                > "ostre " reakcje po około 2 miesiącach.

                Pewnie tak to mniej więcej przebiega, jednak chyba tylko wówczas, gdy rodzice (oboje) w praktyce porozwodowej realizują "korzystny" dla dzieci scenariusz postępowania. Mam trochę do czynienia z z rozwodnikami i z moich obserwacji wynika, że popełniany jest najczęściej jeden z dwóch typowych błędów. Każdy z nich często generuje poważne problemy z dziećmi
                W skrócie i uproszczeniu są to takie scenariusze.
                1. Rozwód następuje w ostrym konflikcie, po często długich i ostrych procesach, często o majątek. Rodzice przerzucają niechęć do siebie na dzieci (np. ojciec uzależnia częstotliwość i jakość kontaktów z dzieckiem od jakichś ustępstw ze strony matki) albo wciągają dzieci do konfliktu, napuszczając je na drugiego rodzica, traktując dziecko jako źródło informacji o byłym współmałżonku itp. Dziecko musi wówczas wybierać "lepszego" rodzica, zrujnowane jest jego poczucie lojalności wobec obu rodziców

                Scenariusz 2 - rodzice rozchodzą się w zgodzie, mają po rozwodzie dobre stosunki , ale nie potrafią (często myśląc, że to dla ochrony dziecka) wysłać dziecku jednoznacznych sygnałów, że rozwód jest ich decyzją ostateczną. Dziecko ma nadzieję, że rodzice się "pogodzą", próbuje o to walczyć, nie rozumie, czemu to nie następuje, bo nie rozumie wszystkich niuansów ich zachowani i relacji. W konsekwencji ma albo pretensje do rodziców albo w jakiś sposób doszukuje się winy w sobie.
                • roma113 Re: świat dziecka 27.08.12, 18:57
                  5pa.ulina napisał(a): W skrócie i uproszczeniu są to takie scenariusze.

                  są jeszcze 2 scenariusze
                  3. jedno z rodziców próbuje całkowicie odciąć dziecko od drugiego rodzica (uważając, że jak ktoś jest zły dla współmałżonka, to też jest zły dla dziecka)
                  4. Jeden rodzić porzuca dziecko całkowicie, nie interesuje się jego losem
    • triss_merigold6 Re: świat dziecka 11.06.12, 17:51
      Pozbawiłabym dziecko złudzeń i bardzo stanowczo jasno poinformowała, że rodzice się rozstali, nie wrócą do siebie, nie będą razem mieszkać itd. Dodałabym też, że nie życzę sobie kłamania na ten temat i opowiadania jakichś głupot. Im szybciej dziecko to przyjmie do wiadomości, tym lepiej dla niego.
      • wolny_czytelnik Re: świat dziecka 11.06.12, 18:01
        Nie jestem typem stanowczego faceta, przynajmniej w stosunku do własnego dziecka i na tym etapie na jakim się znajduje.

        A że sobie czegoś nie życzę, to mogę powiedzieć w ostateczności do podwładnego, a nie do własnego, wrażliwego dziecka, które przeżywa rozstanie rodziców i buduje swój świat od nowa.

        • triss_merigold6 Re: świat dziecka 11.06.12, 18:11
          Ja potrafię powiedzieć tak na luzie do każdego, do własnego dziecka też.
          Moje miało 2 lata jak się rozstałam z eksem i też się synowi - później, w wieku przedszkolnym - zdarzały teksty "a jak tatuś będzie z nami mieszkał" i wtedy mówiłam krótko, że nigdy nie będzie z nami mieszkał, rodzice się rozstali i że eksa nie kocham. Syn nieraz mówił, że tęskni i że chciałby, żeby tata z nami mieszkał itd. - odpowiedź ta sama, rozumiem, że tęsknisz, przykro mi ale to niemożliwe.
          Nie konfabulował na ten temat. IMO dziecku pomagało to, że byłam stanowcza, poukładana, że pojawił się mój obecny partner i że nie kłamałam chcąc dziecko oszczędzić.
          • wolny_czytelnik Re: świat dziecka 11.06.12, 18:24
            Ja też nie kłamię i nie utrzymuje córki w iluzji, że wrócę do jej mamy i że znowu będziemy rodziną. Już wiele razy od rozwodu tłumaczyłem, dlaczego jest tak, a nie inaczej i że zawsze będzie dla mnie najważniejsza, ale z mamą już nie będziemy razem.

            To córka opowiadała nowej koleżance o czymś czego nie ma. Może było tak jak zasugerowała Mola: dzieci nie lubią w tym wieku się wyróżniać, a tamta dziewczynka ma fajną i pełną rodzinę, więc kiedy zapytała o nieobecność mamy, córka wymyśliła wygodną dla siebie opowieść.


            • izak28 Re: świat dziecka 11.06.12, 18:50
              Mój syn miał niecałe 2 lata jak się ex wyprowadził i nie zna innej sytuacji, niż ta, że mama i tata mieszkają osobno. Podobnie jak u Triss były pytania dlaczego nie mieszkamy razem i że on by chciał, ale też tłumaczyłam, że to niemożliwe i że czasem tak bywa.
              Twoje dziecko jest już duże, więc pewnie jest trudniej, ale wydajesz się być rozsądnym człowiekiem i na pewno dasz radę smile Może ona po prostu potrzebuje czasu, żeby sobie to wszystko poukładać.
        • puzzle33 Re: świat dziecka 11.06.12, 19:02
          wolny_czytelnik napisał:

          > A że sobie czegoś nie życzę, to mogę powiedzieć w ostateczności do podwładnego,
          > a nie do własnego, wrażliwego dziecka, które przeżywa rozstanie rodziców i bud
          > uje swój świat od nowa.
          Masz absolutną rację. Więź z dzieckiem opiera się na porozumieniu, nigdy - egzekwowaniu.
      • puzzle33 Re: świat dziecka 11.06.12, 19:00
        triss_merigold6 napisała:

        > Dodałabym też,
        > że nie życzę sobie kłamania na ten temat i opowiadania jakichś głupot. Im szyb
        > ciej dziecko to przyjmie do wiadomości, tym lepiej dla niego.
        Między kłamstwem a fantazjowaniem jest znaczna różnica. Życzę sobie czy nie życzę - kojarzy mi się nieodparcie z przemocą. Mały człowiek, też człowiek i należy w pełni uszanować jego wybory, choćby były nimi mijanie się z prawdą. Przedstawiona w wątku sytuacja na pewno jest asumptem do rozmowy na poziomie dziecka, lecz nigdy do zakazów czy w dalszej konsekwencji - nakazów.
      • mama_myszkina Re: świat dziecka 11.06.12, 19:09
        Cóż, triss, żal mi Twoich dzieci.
      • mola1971 Re: świat dziecka 11.06.12, 19:45
        Triss, jak można do własnego dziecka powiedzieć, że gada głupoty???
        Każde dziecko jest inne i każde w swoim własnym tempie odnajduje się w nowej sytuacji. Nie ma czegoś takiego, że im szybciej tym lepiej. Najlepiej jest w tempie konkretnego dziecka. Ani wolniej, ani szybciej.
        • triss_merigold6 Re: świat dziecka 11.06.12, 21:29
          Moje dziecko nie konfabulowało na temat rodziców razem, a przynajmniej żadne wieści na ten temat do mnie nie dotarły. Kilkulatkowi w ten sposób bym nie powiedziała, dziecku w wieku szkolnym, a tym bardziej nastolatce - jak najbardziej.
          Otwartym tekstem - proszę nie kłamać, nie wymyślać nie wiadomo czego, nie opowiadać głupot, ponieważ nie mam ochoty się wstydzić za dzieciaka jeśli ktoś opowieści usłyszy, zweryfikuje i wprost zapyta dlaczego dziecko kłamie. 11-latka jest na tyle duża, że nie powinna konfabulować, to jest naturalnym zachowaniem u przedszkolaków.
          Im szybciej przyjmie do wiadomości, że rodzice są po rozwodzie i to się nie zmieni, tym szybciej zacznie sobie z sytuacją radzić. Użalanie się nad nią spowoduje tylko tyle, że zacznie fantastycznie manipulować rodzicielskim poczuciem winy.
          • mola1971 Re: świat dziecka 11.06.12, 21:39
            Triss, 11-letnie dziecko to nadal dziecko, a nie żołnierz w koszarach, który wykonuje rozkazy rodzica. W tym wieku dziecko wkracza w najtrudniejszy okres, w okres dojrzewania i jest to zarazem najtrudniejszy czas i dla samego dziecka, i dla rodziców. Jeśli do tego nałoży się na to rozwód rodziców, sytuacja jest podwójnie trudna. I tylko delikatnie można próbować dziecko przez ten okres przeprowadzić, nie na rozkaz, bo się zbuntuje, lub zamknie w sobie.
            Zaufanie dziecka bardzo łatwo stracić, dużo trudniej je odzyskać. A gdy dziecko nie ufa rodzicom, to prosta droga do problemów wychowawczych, które mogą mieć bardzo poważne konsekwencje.

            Jak już pisałam, moje dzieci nie konfabulowały, ale gdyby któremuś to się zdarzyło, raczej próbowałabym zrozumieć dlaczego konfabuluje. Bo zawsze jest jakaś przyczyna. Nieszukanie jej tylko zaprzeczanie uczuciom dziecka, to zamiatanie problemów pod dywan. Te problemy kiedyś spod tego dywanu i tak będzie trzeba sprzątnąć, ale z czasem może to być coraz trudniejsze.
            • triss_merigold6 Re: świat dziecka 11.06.12, 21:57
              Prawda, ale to nie zmienia faktu, że dziecko musi przyjąć do wiadomości, że rozpad rodziny nastąpił, czy mu się to podoba czy nie. Nie chodzi mi o to, żeby dziecko traktować jak paczkę, którą się przerzuca bez słowa w ten czy w inny kąt, tylko żeby nie skupiać się non stop na emocjach dziecka i nie rozkminiać. Powinno mieć zapewnione regularne kontakty z ojcem i ojca rodziną, wiedzieć, że rodzice je kochają i dbają, mimo że nie mieszkają razem.
              Poczytaj forum macochy czy życie rodzinne, są świetne relacje jak owe delikatne, pokrzywdzone i cierpiące dzieciątka obracają scysje między rodzicami na swoja korzyść czy grają na ich poczuciu winy.
              • mola1971 Re: świat dziecka 11.06.12, 22:08
                I tutaj się zgadzam. Jednak Autor za mało napisał, by wyciągać daleko idące wnioski, że u niego też tak jest. Na razie u niego to świeża sprawa jest, więc trudno mówić o tym, że dziecko wykorzystuje sytuację, lub, że on nadmiernie rozkminia emocje dziecka. Na wszystko potrzebny jest czas. Dorośli ludzie bywa, że latami godzą się z rozwodem. Dlaczego dzieciom odbiera się prawo do takich samych uczuć?

                P.S.
                Macoch i tego drugiego forum nie czytam, właśnie z tego powodu m.in., że tam egzaltacja, nie empatia, rządzi głównie. A za egzaltacją to ja tak, delikatnie mówiąc, średnio przepadam.
                • triss_merigold6 Re: świat dziecka 11.06.12, 22:12
                  Są po rozwodzie więc rozpad związku i sformalizowanie tego rozpadu musiały trochę trwać i raczej były dla dziecka zauważalne.
                  Jeśli dorośli ludzie nie potrafią latami pogodzić się z rozwodem to ich cholerny problem, widać wolą się zadręczać i zadręczać otoczenie zamiast poszukać dla siebie skutecznej pomocy. Nie współczuję.
                  • mola1971 Re: świat dziecka 11.06.12, 22:18
                    Triss, każdy człowiek jest inny i każdy w swoim własnym tempie leczy się z różnych traum. Jeden zbiera się bardzo szybko, inny potrzebuje więcej czasu. Nie ma co generalizować.
                    Co do pomocy, to każdemu pomaga coś innego. I ważne, by pomocy szukać, a nie w swoich traumach się konserwować. A Autor zdaje się po pomoc, nie po współczucie tu przyszedł. Tak mi się wydaje.
          • zmeczona100 Re: świat dziecka 11.06.12, 22:18
            > Otwartym tekstem - proszę nie kłamać, nie wymyślać nie wiadomo czego, nie opowi
            > adać głupot, ponieważ nie mam ochoty się wstydzić za dzieciaka jeśli ktoś opowi
            > eści usłyszy, zweryfikuje i wprost zapyta dlaczego dziecko kłamie.

            Dobrze, mamusiu, już nie będę. Obiecuję, że się za mnie nie będziesz wstydzić.
            Tacie też nie chcę przynosić wstydu, więc z nim nie mogę o tym porozmawiać. Jak mam powiedzieć koleżankom o mojej rodzinie? Że razem nie mieszkamy? Wszyscy mnie wyśmieją. Nawet nie mam z kim o tym porozmawiać sobie...

            Uczmy więc dzieci, że za ich samopoczucie też odpowiadają inne osoby....
      • roma113 Re: świat dziecka 12.06.12, 13:12
        triss_merigold6 napisała: Dodałabym też, że nie życzę sobie kłamania na ten temat i opowiadania jakichś głupot

        smile) Możesz sobie życzyć lub nie. Co cię obchodzi, o czym dzieci miedzy sobą rozmawiają? To jest ich świat. Do puszczą cię do niego na tyle, na ile będą chciały (i słusznie). Przypomnij sobie, jak miałaś kilkanaście lat i co myślałaś o ewentualnych uwagach rodziców, o czym powinnaś rozmawiać z koleżankami smile
    • mama_myszkina Re: świat dziecka 11.06.12, 19:07
      Daj spokój.

      Oczywiscie, ze wypiera, to jest NATURALNE w jej wieku.

      To jest mechanizm obronny, który umożliwia jej poradzenie sobie z tą traumatyczną sytuacją. Wiem, że wolałbyś, żeby córka nie cierpiała, ale tak sie nie da. Cierpi, a w ten sposó potrafi sobie z tym poradzić.

      Daj jej spokój, nie męcz jej, niech sobie opowiada, co chce.

      I poczytaj trochę o rozwoju dzieci, bo chyba niewiele na ten temat wiesz?
    • baabcia Re: świat dziecka 11.06.12, 21:45
      masz rację, że się zastanawiasz nad tym co usłyszałeś;
      na pewno wstydzi się , a może być tak, że czuje się winna za rozpad małżeństwa - to ważne, żeby znaleźć odpowiedź
      czuje się gorsza
      raczej nie było to podyktowane nadzieją na zaczarowanie i przywrócenie sytuacji

      przypomniało mi się inne zdarzenie - chłopczyk po śmierci ojca wymyślił sobie, że tato wyjechał i opowiadał o tym i nie cierpiał - pamiętam moje zdziwienie, kiedy psycholog przestrzegał, przed taką 'ucieczką' i tłumaczył jak dalekosiężne poważne zmiany powoduje to w psychice dziecka na całe życie
      trudne to sprawy

      jesli nie znajdziesz nigdzie odpowiedzi - napisz do mnie spróbuję zapytać psychologa o podpowiedź


    • malgolkab Re: świat dziecka 11.06.12, 22:21
      mój syn nigdy nie miał problemu z odpowiadaniem na takie pytania - zawsze mówił wprost, że tata mieszka osobno. Z tym, że on miał niewiele 3 lata jak jego tata się wyprowadził i właściwie nie pamięta nic z okresu jak z nami mieszkał, choć wie, że tak było. Ma kilkoro znajomych dzieci, których rodzice się rozstali, więc nigdy z tego powodu nie czuł się inny, czy gorszy. nigdy też nie próbował nas "połączyć". Z dzieckiem rozmawiam na wszystkie tematy, nigdy go nie zbywam, nie kręcę, nie mówię, że jest na coś za mały i syn wie, że może przyjśc do mnie z każdym pytaniem. U nas jest o tyle "prostsza" sytuacja, że oboje z exem jesteśmy w stałych związkach, więc może też dlatego synkowi nie przyszło do głowy, że możemy się zejść.
    • lampka_witoszowska Re: świat dziecka 11.06.12, 22:30
      wg tego, co piszesz, moim zdaniem, 11latka chciałaby mieć oboje rodziców razem - ma z Wami obojgiem dobry kontakt, koch Was, to dlaczego nie miałąby tego chcieć? tym bardziej, że inne dzieci miewają?
      jest bardzo mądrą dziewczynką, bo stworzyła wymarzony świat w kontakcie z dzieckiem, z którym za chwilę nie będzie miała kontaktu, więc mogła pogalopować z marzeniami - a nie wmawia tego znajomym, których ma na co dzień

      czego tu się czepiać?

      nie ruszaj jej tego wymyślonego świata, nie dała wciągnąć się w rozmowę, to nie ciągnij na siłę i nie zdradzaj, że znasz jej sekret

      ja bym się bała, gdyby córka nie chciała któregoś rodzica w domu

      dziecko pogodzi się z realiami, po czasie, ale pogodzi - choć to bolesne godzenie się i każdy by chciał, żeby dziecko z radością zaakceptowało, że skoro rodzice się nie kochają, to są szczęśliwi osobno, więc jest super
      dzieci nie zawsze są w stanie jednak spełnić oczekiwania rodziców
      też potrzebują czasu - i to pewnie więcej niż my, dorośli

      jak nas ktoś popędza - no, zaakcetuj w końcu, że ci się rodzina rozleciała, uśmiech na twarz i to już - to czujemy się pomijani i atakowani - a dziecko inaczej czuje? więc z rozmową rzeczową i ostateczną, bo coś nam się wydaje, to ja bym się wstrzymała i zastąpiła to ciepłem, miłością, częstym przytulaniem, mówieniem o miłości i tym, jaka jest cudowna, wspaniała, mądra i zawsze kochana

      to wystarczy

      dopiero, gdy dziecko samo zapyta, odpowiadałabym zgodnie z prawdą - chciałbym, ale ni ebędziemy razem/już nie chcemy z mamą być parą, bo jesteśmy ze sobą nieszczęśliwi/dorośli przestają się kochać, okropne, że tak czasem jest - ale nie przestają kochać swoich dzieci
    • eluthiena Re: świat dziecka 11.06.12, 23:21
      Wiem gdzie byliście, znam to miejsce doskonale, spędziłam tam ze swoją rodziną sporo miłych chwil, tam mi się mąż oświadczył. Muszę pojechać do domu na łąkach teraz sama z dziećmi żeby znów mieć miłe wspomnienia związane z tym miejscem. Smutne to co piszesz o córce i nie pocieszę Cię zbytnio bo sama to bardzo przeżywam. Rodzice rozwodząc się wybierają jednak "mniejsze zło" i tego z całych sił trzeba się trzymaćsad
    • kategemi Re: świat dziecka 11.06.12, 23:22
      Myślę, że dla niej jest jeszcze nie do przyjęcia wasz rozwód. I mówi tak, zeby nie czuć sie gorszą od rówieśników. Powolutku się przyzwyczai do sytuacji. Małymi kroczkami. Nie naciskaj jej. Powie Ci o swoich uczuciach w swoim czasie. Moim dzieciom bardzo pomógł kontakt z rówieśnikami w podobnym wieku i sytuacji. Mojej starszej "terapię"wink zafundowały pewnego wekeendu córki naszej forumowej Moli, nieświadomie, po prostu będąc z nią i mówiąc o sobie big_grinDD. Za co jestem im dozgonnie wdzięczna smile
      Młodsza córeczka zaś pewnego dnia zapytała mego przyjaciela: Czy my jesteśmy dziwną rodziną? mając na myśli nas trzy, mnie i dwie córeczki. Pisałam tu kiedyś, jak jej powiedzieć? Mówiliście mi: wprost, bez owijania w bawełnę. I tak było, wtedy gdy pytała. Mówiłam, ale spokojnie. Czasem wystarczyło jedno zdanie. Dziś jest prawie pogodzona z faktem. Pisze prawie, bo potrafi czasem przed snem powiedzieć: Mamusiu, chciałabym, zeby było jak dawniej . Dzieci zawsze chcą, aby rodzice byli razem . Mówię jej wtedy : Wiesz kochanie, że to niemożliwe. Odpowiada: Wiem mamusiu, daje mi buziaka i idzie spać .
      Poszukaj więc rozwiedzionych znajomych z dziećmi smile Polecam te terapię . Pozdrawiam
      • mola1971 Re: świat dziecka 11.06.12, 23:40
        Ło Matko Polko! Terapię??? Jedna chce być grafikiem komputerowym, druga prawnikiem. Żadna na psychologię się nie wybiera. Na szczęście wink
        A tak poważniej... Dzieci tak samo jak i my, dorośli, potrzebują ludzi, którzy ich rozumieją. My mamy forum, a one... One, są słabsze od nas, bo są dziećmi i to my mamy im pomagać. Tak jak umiemy. Czasem dobrze się przy tym bawiąc smile Bo ten weekend u Ciebie, Kategemi, suuuuper był! Nie tylko dla naszych córek smile
        • kategemi Re: świat dziecka 12.06.12, 09:47
          No widzisz jakie zdolne Twoje Młode wink. Zresztą ci "wyuczeni" psychologowie nie zawsze sobie radzą prawda ?wink
          A najważniejsze jest wsparcie . Znajomych, przyjaciół i w ogóle wszystkich, którzy nas choć trochę rozumieją . I tu też smile. Znajdą się tu wspierające jednostki smile
    • wolny_czytelnik Re: świat dziecka 12.06.12, 14:40
      No i trochę wykreowałem się na rozhisteryzowanego tatuśka. Po prostu ta sytuacja mnie trochę zaniepokoiła, ale nie do tego stopnia żeby spędzała mi sen z powiek, albo żebym od razu zapisywał dziecko na terapię. Nie ukrywam jednak, że córa jest najważniejszą osobą w moim życiu i to się na pewno nie zmieni.

      Przyznam, że otrzymałem tutaj dużo mądrych i pozytywnych odpowiedzi z których niewątpliwie wyciągnę wnioski. Te o musztrowaniu dzieci pozostawiam bez komentarza; sam byłem wychowywany przy pomocy rozmowy i wsparcia i jestem pewien, że taka forma wyszła mi na dobre.

      Nie jestem typem weekendowego ojca, córka jest ze mną dwa dni w tygodniu i mamy dużo czasu na rozmowy. Po przyjeździe nie zauważyłem niczego niepokojącego; zresztą mamy teraz na tapecie inny temat i mnóstwo emocji z tym związanych. W połowie lipca wyruszamy w podróż na drugi koniec świata, więc aktualnie obracamy się w świecie map, przewodników i opowieści z tysiąca i jednej nocy. A uśmiech na twarzy córki – bezcenny.

      • roma113 Re: świat dziecka 12.06.12, 14:48
        wolny_czytelnik napisał:
        W poł owie lipca wyruszamy w podróż na drugi koniec świata, więc aktualnie obracamy s
        > ię w świecie map, przewodników i opowieści z tysiąca i jednej nocy. A uśmiech n
        > a twarzy córki – bezcenny.

        Zazdroszczę trochę (ale pozytywnie). Wspaniałych wrażeń smile
        >
        • wolny_czytelnik Re: świat dziecka 12.06.12, 18:05
          Dziękismile Podróże są moją pasją, a w zasadzie naszą; córka od najmłodszych lat wyjeżdżała najpierw z nami w dalekie wyprawy, a teraz ze mną.
          • izak28 Re: świat dziecka 12.06.12, 19:38
            No i super. Również pozytywnie zazdroszczę.
            Uśmiech bezcenny i takie wspólne przeżycia na pewno też smile
      • rozwalona20 Re: świat dziecka 12.06.12, 20:24
        Zazdroszczę ....bardzo ...smile Sama spakowałabym się z córą i zaszyła się na takim końcu światasmile Bawcie się dobrze i życzę niezapomnianych wrażeńsmile
        • nandita_7 Re: świat dziecka 18.06.12, 09:44
          A czy ktoś z was "przechodził" przez rozwód z młodszym dzieckiem (5 lat)? Jeśli tak, bardzo proszę, odezwijcie się? Jak informowaliście malucha o rozwodzie? Jak wasze dzieci to zniosły? Bardzo boję się o własne dziecko.
          • rozwalona20 Re: świat dziecka 18.06.12, 11:15
            Ja też chętnie wysłucham i podłączę się pod pytanie...moja córeczka ma 4 lata , mieszkamy jeszcze razem do końca roku napewno...ale już jak pomyślę o sytuacji jej w rozwodzie , ciarki mnie przeszywają. Córeczka jest bardzo związana z ojcem , i nie wiem jak to zniesie, przesladuje mnie również myśl , że to mnie będzie zawsze obwiniać o rozpad rodziny( bo wyprowadzamy się z obecnego mieszkania we dwie), jak jej to wszystko wytłumaczyć ....ale podobno nie mówi się za wcześnie dziecku o rozstaniu (mniejwięcej około miesiąca , dwóch przed wyprowadzką - opinia psychologa)
            I tak jak Ty nadito boję się najbardziej o nią ...
            • nandita_7 Re: świat dziecka 18.06.12, 11:48
              Doskonale cię rozumiem. Czasem tak ciężko "trzymać się" i nie rozsypuję się tylko ze względu na synka, w zasadzie dzięki niemu. Jeszcze mam dla kogo żyć. Może uda nam się spotkać w lipcu.
              • rozwalona20 Re: świat dziecka 18.06.12, 12:27
                Ja będę na 99% - reszta to przypadki losowe jak to tutaj ktoś wcześniej ujął..także spotkamy się napewno...Ja mam identycznie trzymam się bo muszę ale ...jestem u kresu ...a podczytując to forum od jakiegoś roku większość wpisów i opinii mówi, że jeszcze bardzo długo trwa taki stan zanim się człowiek całkowicie podniesie...
                • nandita_7 Re: świat dziecka 18.06.12, 12:38
                  Gdybyś chciała pogadać, pisz na priv koniecznie. smile
                  • rozwalona20 Re: świat dziecka 18.06.12, 13:53
                    Napiszę napewno i vice versasmile
                  • rozwalona20 Re: świat dziecka 18.06.12, 14:30
                    Napisałamsmile
          • argentusa Re: świat dziecka 18.06.12, 13:05
            Przeszłam z 5l. i roczniakiem , a do tego z nastolatkiem w wieku strasznym smile.
            Wszyscy przeżyli, a niedawno najstarszy powiedział, że to było b. trudne, ale dzięki temu że ja nie rozpamiętywałam, nie zatrzymałam się w rozpaczaniu to oni widzieli, że mozna funkcjonować.
            Tyle, że ja nie skupiałam się na dzieciach z na sobie., I jak się na dzieciach nie skupiałam, toteż na dzieci nie zwalałam swojego smutku i bólu.
            Nie wiedziałam jak to wyjdzie,ale wyszło nieźle.
            Z tym ,ze każdy człek inny jest. A chłopaki optymizm i nadzieję to raczej po nas mają.
            Ar.
    • lady-z-gaga Re: świat dziecka 18.06.12, 13:04
      Ja powiedziałabym dziecku w takiej sytuacji, że słyszałam rozmowę i zapytałabym, dlaczego tak robi. Uświadomiłabym jej, że w takich sytuacjach prawda może wyjść na jaw, całkiem przypadkiem (np Ty zapytany, możesz podać prawdziwą wersję), a wtedy dla dziewczyny będzie obciach, rówiesnicy bywają bezlitośni wobec zdemaskowanych kłamczuchow smile
      Ciekawe, skąd wstyd z powodu sytuacji rodzinnej, czy to tylko dziecięca potrzeba idealizowania i podkolorowania własnego życia, czy może matka jest źródłem poglądu, że prawdę lepiej ukrywac? może dziewczynka słyszała w jej wykonaniu podobną "akcję" i teraz naśladuje?
    • szarakoperta 6-latek 13.08.12, 20:51
      Temat świeży, bo sprzed kilku tygodni... byliśmy na wakacjach i wieczorkiem jeszcze przed snem synek "umawiał" się na pogaduszki koleżanką mieszkającą w pokoju obok - on na swoim balkonie, ona na swoim. I tak sobie opowiadali o przedszkolu, o wakacjach i o... rodzinie. Wstrzymałam oddech (i wstyd się przyznać, podsłuchałam smile), jak mój synalek jasno wyłuszczył, że mieszka z mamą, bo tata się wyprowadził, tzn. mieszkał z nami jakieś 3 lata, a potem wyprowadził się do cioci, i że od niedawna ma przyrodniego braciszka! Padłam! Nie wiem na ile on rozumie z tego, co staram(y) mu się przekazać, nauczyć. Na ile radzi sobie z tą niełatwą sytuacją intuicyjnie. Tak czy siak zaimponował mi bardzo!

      A! A spotkania z dzieciakami w mniej lub bardziej zbliżonej sytuacji uważam za bardzo pomocne. Gdyby kogoś interesowało, to szczerze polecam książkę wyd. Czarna Owieczka "To wszystko rodzina" - często do niej zaglądamy. Dostałam też ostatnio "Nowe życie Tildy Bengtsson" tego samego wydawnictwa, ale nie miałam okazji jeszcze przeczytać. Przyznam się, że mam lekkie skrzywienie jeśli chodzi o literaturę dla dzieci, na marginesie którego pilnie śledzę, które nowości wydawnicze poruszają temat rozstań/rozwodów czy też samotnego rodzicielstwa - ot, takie niegroźne skrzywienie smile
      • roma113 Re: 6-latek 13.08.12, 22:10
        zawsze mówię, że dzieci z reguły się szybko dostosowują. Pod warunkiem, że mają klarowną sytuację i wszystko jasno wytłumaczone. No i rzecz jasna jeśli rodzice nie wykorzystują dziecka do jakichś podchodów przeciw sobie. Najgorsze dla dzieci są sytuacje dwuznacznie, niejasne.
        Moja koleżanka z pracy rozwiodła się z mężem, wszystko wydawało się na dobrej drodze - dzieci (dwójka ok. 9-11 lat) przyjęły to do wiadomości. Jasne, że to przeżyły, ale wydawało się, że mają wszystko pookładane - wiadomo było, że tata mieszka teraz z inną panią, że rozwiódł się z mamą, stosunki były poprawne.
        No i na początku wakacji koleżanka mnie zaprosiła do swojego domku w górach na tydzień - obu nam raźniej w kupie, dzieciom też. No i co sie okazuje? Przyjeżdża też eks mąż, tak na 2 dni, żeby zobaczyć się z dziećmi, pójść z nimi na wycieczkę. Jest miło, wieczorkiem popijamy winko przy ognisku, gdy dzieci poszły spac, oni zaczynają jakieś żale sprzed rozwodu sobie wyciągać - takie co ktoś 2 lata temu powiedział albo czego nie zrobił, więc ja się wycofuje do swojego pokoju, żeby się nie wcierać i dać im pogadać. A rano? Rano dzieci zastały ich razem... w łóżku. Bardzo się ucieszyły, bo przecież każde dziecko lubi widzieć rodziców w zgodzie. jednak gdy tata wyjechał do tej drugiej pani, to się zaczęło: szlochy, trudne pytania, smsy, do ojca, dlaczego odchodzi, obrażanie się itp. Wszystko co złe wróciło. Widocznie świat, który im się jakoś już ułożył, nagle się zawalił. Rozmawiałam potem z koleżanką. Przyznała, że beznadziejnie zrobiła, że to był pierwszy raz, że to był błąd, że jakoś tak urokowi chwili (noc, ognisko, gwiazdy, wino) uległa, że to niczego przecież nie zmieniło i że oboje z eks męzęm wiedzą, że to był nic nie znaczący epizod. Ale jednak chyba coś się stało. To było na początku lipca. Okazuje się, że córka wbiła sobie do głowy, że rodzice się zejdą i jest duży problem. Nie pisze tego, żeby moralizować, bo guzik mnie obchodzi, kto z kim sypia i nikogo nie mam zamiaru oceniać, ale zwracam uwagę, że dzieci widzą więcej niż nam sie wydaje, że w takich trudnych chwilach ważny jest jednoznaczny przekaz. Można wiele popsuć
        • blue_ania37 Re: 6-latek 13.08.12, 22:35
          Tu bedzie o 5 latkusmile
          Mój pięciolatek wogóle nie tęskni za tatą.
          Mi już głupiosmile
          Bo ja mimo wszystko chciałabym wierzyć w pana tatęsmile
          Namawia mnie do związków z panami spod sklepów z piwemsmile bo tak fajnie zagadałsmile
          A mi jest tylko wstyd.
          Totalne zero, zero emocji i namawianie mnie na znalezienie "chłopaka", ja bym chciała jeszcze raz "spotkać" się z panem tatą emocjonalnie w sprawie syna, ale chyba nie da się.
          A
          • roma113 Re: 6-latek 13.08.12, 22:52
            Tata tacie nierówny smile
            Aniu, może teraz nie tęskni, ale kiedyś może zatęsknić. Mimo wszystko z reguły lepiej, jak ten tata gdzieś w pobliżu jest. Dziecku potrzebny jest też "męski" sposób patrzenia na świat.
            A że dzieci namawiają do znalezienia sobie "faceta" to normalne smile
            Gorzej może być, gdy ten facet się znajdzie i dzieci stają przed problemem życia pod jednym z dachem z nie-tatą. Ale to inny temat.
            • blue_ania37 Re: 6-latek 13.08.12, 23:06
              Myslę, że nie zatęskni, i to mi pokazuje jakie mielismy parszywe zyciesad
              Mój syn miał ojca i nie ojca.
              Nigdy nie poszedł na teatrzyk w przedszkolu, nigdy nie wstał w nocy.
              Wyzywał i krzyczał, młody niedawno mi powiedział że nie wiedział, że mam oczysmile
              Zero....ojciec jak ostatnio przyszedł i powiedział już....
              to młody stwierdził, że jest chory i że boli "go mózg i że zaraża,
              ja muszę grać w piłkę, i poczucie tej odpowiedzialności dobija ale daję te siłę, żeby wstaćsmile
              A
              • roma113 Re: 6-latek 13.08.12, 23:10
                No to właśnie mówię - tata tacie nierówny wink
                • blue_ania37 Re: 6-latek 13.08.12, 23:19
                  no wiemsmile
                  ale niekiedy ciężkosmile
                  Idę w środę do pracy na 12 godzin, przedszkole zamkniętesad, dobija mnie że ja muszę...choć podzwignęsmile
        • ramka200 Re: 6-latek 14.08.12, 00:05
          roma113 napisała: Widocznie świat, który im się jakoś już ułożył, nagle się zawalił.

          Raczej tak sad
          Zam przypadek małżeństwa po rozwodzie, które jednak dalej pomieszkuje z sobą, głównie w weekendy - jej szybko przestało tak bardzo przeszkadzać, że on mieszka na drugim końcu miasta z inna kobietą (co było przyczyną rozwodu), jemu wygodnie czasem wrócić na stare śmieci, bo pewnie odrywa się od codzienności ze swoją nowa partnerką. Gadają sobie o życiu, wspominają stare czasy, czasem pija wódeczkę wieczorami, a to się pokłócą, a to się pokochają, a potem on za dzień czy dwa wraca do swojego nowego domu. A dzieci kompletnie zagubione w tym wszystkim. Gdy ją pytam, czy wie, co robi, odpowiada, że dba by dzieci miały bliski kontakt z ojcem i że w ogóle przecież tak wiele wspomnień ich łączy. A gdy pytam, co z tamta kobietą, czy już jej to nie przeszkadza? Odpowiada, że przecież się rozwiodła, bo nie tolerowała tego związku. I że to pewnie długo nie potrwa, skoro on tak chętnie u niej bywa i że niech baba ma za swojesmile
          Innymi słowy - klasyczny trójkąt. Tylko po co był ten rozwód? Trzeba było od razu przymknąć oko i nie mieszać innym (zwłaszcza dzieciom)w głowach
          -
          • kondek7 Re: 6-latek 17.08.12, 22:02
            Ramka i tu się z tobą zgodzę. Wszak dzieci przyzwyczajają się do czegoś, układają sobie świat tak jak my dorośli. Przypisują do tego swoja ideologię. I chyba chodzi oto, żeby swoim brakiem konsekwencji nie wymuszać na dzieciach konieczności dorabiania nowej ideologii.
          • dokusia3 Re: 6-latek 25.08.12, 13:20
            ramka200 napisał(a):
            > Zam przypadek małżeństwa po rozwodzie, które jednak dalej pomieszkuje z sobą, głównie w weekendy ...

            Trochę jakbym o sobie czytała sad
            Ja i moje dzieci jesteśmy ofiara takiego układu.
            Nie polecam. Też w trosce od dobre kontakty dzieci z ojcem wpadłam w taki trójkąt. Najpierw zaczęło się od wspominek i pogaduszek. Któregoś dnia po alkoholu doszło de seksu. Na początku to zlekceważyłam, a nawet chyba jakąś cichą satysfakcję miałam, że odegrałam się na nowej partnerce exa, że zrobiłam jej to, co ona kiedyś mnie. Wiem, że to idiotyczne i nierozsądne. Potem zaczęły się telefony i maile - zachowywał się tak, jak facet podrywający dziewczynę. I dałam się na to złapać.
            Gdy któregoś dnia stwierdziłam ze zgrozą,, że jestem w gorszej sytuacji niż przed rozwodem, bo to ja stałam się kochanką byłego męża, było już za późno. Dziś mam fatalny układ z exem, który nie zrozumiał, że mi trójkąt nie odpowiada, no i dzieci kompletnie się pogubiły i mam z nimi spory problem (a na początku po rozwodzie było ok). Nie polecam.
            Znam parę, która w kilka lat po rozwodzie doszła do wniosku, że sobie wybaczą, ze próbują zapomnieć krzywdy i że próbują od nowa. Dziś po kolejnych kilku latach są świetna parą, związkiem na zasadach partnerskich. Czyli jest to możliwe. Ale oni doszli do tego całkiem inaczej. Mieli czas na przemyślenia, refleksję. No i przede wszystkim najpierw były czyny polegające na porządkowaniu spraw będących przyczyną rozwodu, długi process odzyskiwania zaufania (także dzieci) itp.
            • rzut_beretem Re: 6-latek 25.08.12, 13:22
              Nie, nie . Ofiarami takiego układu są dzieci. Ty jesteś sprawcą.
              • dokusia3 Re: 6-latek 25.08.12, 13:30
                Zgadzam się. Nie napisałam przecież tego, żeby się usprawiedliwiać, że nie jestem twarda i tak doskonała, jakbym chciała. Ale jeśli chcesz mnie jakoś dodatkowo potępiać, to śmiało
                • rzut_beretem Re: 6-latek 25.08.12, 13:43
                  Odniosłam się tylko do tego co napisałaś:

                  "Ja i moje dzieci jesteśmy ofiara takiego układu."

                  Co do reszty - brak słów ...
                  • dokusia3 Re: 6-latek 25.08.12, 13:51
                    Te słowa są prawdziwe. Tez jestem ofiarą - że trochę na własne życzenie to inna sprawa.
                  • roma113 Re: 6-latek 26.08.12, 00:27
                    rzut_beretem napisała:
                    > Co do reszty - brak słów ...

                    Super tak sobie z wyższością i pogardą na kogoś prychnąć, prawda?
                    A gdzie zrozumienie dla ludzkich słabości, ludzkich emocji, ludzkich błędów?

                    Paradoksalnie pary, które się rozstały w gniewie, w kłótni, w nienawiści maja łatwiej, bo maja jednoznaczną sytuację.
                    Ja też się przespałam z eks mężem po rozwodzie, chociaż w zupełnie innej sytuacji i z innymi następstwami. Opisałem to tu kiedyś. Miałam ochotę na seks i akurat on się trafił. Bez żadnych następstw, poza tym, że rano zwymiotowałam smile
                    Dokusia się jak idiotka wpuściła w maliny (i o tym chyba wie), ale człowiek jest tylko człowiekiem. Nie można nikogo potępiać, bo każdy ma inną sytuację.

                    • rzut_beretem Re: 6-latek 26.08.12, 10:21
                      > Super tak sobie z wyższością i pogardą na kogoś prychnąć, prawda?
                      > A gdzie zrozumienie dla ludzkich słabości, ludzkich emocji, ludzkich błędów?

                      No prychnęłam z pogardą i zrobiło mi się lepiej big_grin

                      > Ja też się przespałam z eks mężem po rozwodzie, chociaż w zupełnie innej sytuac
                      > ji i z innymi następstwami. Opisałem to tu kiedyś. Miałam ochotę na seks i akur
                      > at on się trafił. Bez żadnych następstw, poza tym, że rano zwymiotowałam smile

                      Ty się chwalisz czy żalisz ?

                      • roma113 Re: 6-latek 26.08.12, 11:04
                        Zabrzmiało, jakbyś prychnęła z pogardą.
                        Faktycznie wygląda jakbym się chwaliła smile) Nie nie chwalę się ani nie żalę - napisałam to w celu pokazania Ramce, że nie jest przypadkiem odosobnionym i że się zdarza.

                        • rzut_beretem Re: 6-latek 26.08.12, 12:51
                          Nie prychnęłam z pogrdą. Ja chyba załamałam ręcę.

                          Napisałam tylko że Dokusia nie jest żadną ofiarą. Ofiarami są dzieci. Ona jest sprawcą całej sytuacji i jest odpowiedzialna za to co się stało. Ona namieszała w głowach dzieci.

                          Na temat sexu z ex nawet się nie wypowiadam bo to nie mój świat mentalny.



                          • pomichal Re: 6-latek 27.08.12, 10:41
                            Sprawca też bywa jednocześnie ofiarą. Tak jak w wypadku samochodowym. Jedno drugiego nie wyklucza.
    • wolny_czytelnik Re: świat dziecka 14.08.12, 15:23
      U nas na razie sytuacja opanowana: to znaczy córka przyjęła ostatecznie do wiadomości fakty.

      Zastosowałem się do rady kilku kobiet z forum i zorganizowaliśmy spotkanie ze znajomymi, po lub w trakcie rozwodu, z dziećmi. Spotkanie odniosło pozytywny skutek, powiedziałbym nawet terapeutyczny.

      Teraz trochę zmian w naszym życiu, ale wszystko jest na dobrej drodzesmile

      • kondek7 Re: świat dziecka 15.08.12, 21:20
        wolny_czytelnik napisał:

        > U nas na razie sytuacja opanowana: to znaczy córka przyjęła ostatecznie do wiad
        > omości fakty.
        >
        > Zastosowałem się do rady kilku kobiet z forum i zorganizowaliśmy spotkanie ze z
        > najomymi, po lub w trakcie rozwodu, z dziećmi. Spotkanie odniosło pozytywny sku
        > tek, powiedziałbym nawet terapeutyczny.
        >
        > Teraz trochę zmian w naszym życiu, ale wszystko jest na dobrej drodzesmile
        >

        Teraz tylko bądźcie konsekwentni i faktycznie powinno być ok.
        pozdrawiam
    • piecyk.weglowy Re: świat dziecka 01.09.12, 18:06
      Przeczytałem z zainteresowaniem ten wątek (nie tylko ten).
      Uważam, że kobiety z reguły przenoszą na dzieci swoje frustracje związane z ex mężem. Może nie zawsze świadomie.
      Czemu nie dacie facetowi ułożyć sobie nowego życia? Dlaczego wciągacie facetów w jakieś gry i podchody? Dlaczego gdy przychodzę do mojego dziecka, to moja eks żona otwiera mi drzwi w skąpym szlafroku? Dlaczego gdy młody już pójdzie spać, to jej się zbiera na poważne rozmowy "o przyszłości dziecka" przy winie, a wtedy padają jakieś aluzje i zaczepki typu: mam nadzieję, że twoja nowa kobieta cię satysfakcjonuje. Albo: czy ona ci nie robi wymówek, gdy późno od nas wracasz? Po co to kuszenie, intrygi, jakieś niedomówienia? Po co próby wbijania klina w mój nowy związek?
      Czy nie umiecie zamknąć tego etapu i zająć się sobą?

      • nowel1 Re: świat dziecka 01.09.12, 18:30
        Zawsze tak uogólniasz?
        Twoja była zakłada kusy szlafroczek - ją spytaj, po co to robi i ewentualnie poinformuj, że Cię to nie interesuje.
        Skąd ja mogę wiedzieć, jakimi ścieżkami idzie jej myślenie? To, że jesteśmy tej samej płci, nie oznacza, że siedzę w jej głowie.

        • piecyk.weglowy Re: świat dziecka 01.09.12, 22:27
          Dobrze, masz rację, powinienem napisać: "niektóre kobiety".
          Ja też nie wiem, jakimi ścieżkami idzie jej myślenie, dlatego to napisałem. Może ktoś mi powie.
          Jak mogę w drzwiach zapytać, czemu jest w szlafroczku. To jej mieszkanie i może sobie chodzić, jak chce. I to by było zdecydowanie niegrzeczne. Poyśl, jak byś zareagowała na takie powitanie.
          Chodzi mi o powody takich gierek jak wciąganie w rozmowy typu: czy ty się dobrze czujesz z tym, że spieprzyliśmy nasz związek? A gdy odpowiem, że czuję się z tym fatalnie (bo taka jest prawda, bo dziecko itp., jasne że nie czuję się z tym dobrze), to za chwilę odnoszę wrażenie, że takie stwierdzenie jest odbierane jako coś w rodzaju deklaracji, że może chciałbym wrócić. I zaraz potem następuje tłumaczenie, że za bardzo moją eks żonę skrzywdziłem i zawiodłem, żebym sobie nie myślał, że to takie proste itp. A innym razem siedzimy wieczorem na balkonie, gadamy o dziecku, o kasie na wakacje, jest ciepły wieczór, coś popijamy i nagle jest pytanie, czy pamiętam, jak zaraz po ślubie byliśmy pod namiotem na Mazurach i też była taka ciepła noc i pijani kapaliśmy się nago w jeziorze... No to zaczynam sobie przypominać, mięknę, a właściwie coś tam mi twardnieje... itd. Człowiek jest tylko człowiekiem.
          Czy kobiety (przepraszam - niektóre kobiety) nie mogą zostawić faceta w spokoju? Dlaczego prowadzą jakąś grę, której zasady znają tylko one? Jeśli mówię, że jest mi przykro, że się rozwiedliśmy, to wcale nie znaczy, że dziś bym tego samego nie zrobił i że proszę o umożliwienie powrotu. A nawet jak pod wpływem jakichś emocji mówię, że dziś bym tego nie zrobił, to wcale nie powód, żeby mnie trzymać za słowo przez 2 miesiące i to drążyć, przedyskutowywać ze mną, z koleżankami, rodziną. Jeśli dałem się ponieść nastrojowi chwili (ale zastrzegam, że "pod wpływem", bez przemocy, wręcz przeciwnie), to wcale nie znaczy, że zaraz mamy ustalać etapy i warunki mojego powrotu na łono rodziny. Przecież to by było idiotyczne.
          Jasne, zaraz ktoś powie: "zakomunikuj" "powiedz wyraźnie", "nie dawaj się wciągać". Łatwo się mówi.
          • unema Re: świat dziecka 01.09.12, 22:44
            Jeśli dałem się ponieść nastrojowi chwili (ale zastrzegam, że "po
            > d wpływem", bez przemocy, wręcz przeciwnie), to wcale nie znaczy, że zaraz mamy
            > ustalać etapy i warunki mojego powrotu na łono rodziny. Przecież to by było i
            > diotyczne.


            ??? Jak bardzo się dałeś ponieść temu nastrojowi???????
            Bo skoro mowa o powrocie to rozumiem że DO KOŃCA?
            Ja tego też nie rozumiem. Przychodzisz do eks-żony, pijesz z nią wino na balkonie, dajesz się ponieść nastrojowi... To takie... nieeleganckie? A w nowym domu nowe życie i nowa kobieta, a schemat postępowania stary.
            Chciałabym zauważyć, że jesteś dorosły, Twoja była żona też, i z tego co czytam to Ona jest sama, a Ty masz drugi związek. I w moim odczuciu Ona może kusić kogo chce w szlafroczku, a Ty nie powinieneś dać się skusić.
            I nie ma co się usprawiedliwiać, że kobiety jakieś gry prowadza big_grin
            • piecyk.weglowy Re: świat dziecka 01.09.12, 22:54
              No w zasadzie do końca. Ale co w tym nieeleganckiego, że mam dobre stosunki z eks żoną? To mam z nią nie gadać, nie pić wina?
              Może nie powinienem dać się skusić, ale uważam, że ona też nie powinna mnie kusić, a potem zbyt daleko idących wniosków wyciągać, to znaczy nie mieć zbyt dużych oczekiwań. Albo niech wprost powie, że potrzeba jej seksu, to pomyślimy, co i jak
              • mola1971 Re: świat dziecka 01.09.12, 23:08
                Ty tak na poważnie, czy jaja sobie robisz?
                Dobre stosunki z ex... big_grin A Twoja obecna partnerka wie jakiego rodzaju te dobre stosunki z byłą żoną masz?
                • azmb Re: świat dziecka 01.09.12, 23:51
                  I znowu winna jest kobieta... kusi, przywabia, uwodzi a on chętny do seksu, tylko do seksu, ale kobieta jakaś niemota i po imieniu sprawy nie nazywa... a pan to twardnieje to mięknie i cały chory z nienawiści do tych przewrotnych, wstrętnie podniecających bab
                  • mola1971 Re: świat dziecka 02.09.12, 00:08
                    Oj tam, od czasu Ewy, która skusiła Adama, miałyśmy czas, by się do tego, że wszelkie zło tego świata to nasza wina, przyzwyczaić wink))
                    • piecyk.weglowy Re: świat dziecka 02.09.12, 01:37
                      Wiem, że czujecie potrzebę stanąć po stronie kobiety. Ale chyba trywializujecie
                • piecyk.weglowy Re: świat dziecka 02.09.12, 01:35
                  mola1971 napisała:

                  > Ty tak na poważnie, czy jaja sobie robisz?
                  > Dobre stosunki z ex... big_grin A Twoja obecna partnerka wie jakiego rodzaju te dobr
                  > e stosunki z byłą żoną masz?

                  Nie, nie robię sobie jaj. Mam trochę luzu w pracy a muszę tu siedzieć, i piszę co mi na sercu leży.
                  Moja obecna partnerka oczywiście wie, że mam dobre stosunki z ex. Chociaż przyznaję że pewnie wolałaby by były gorsze, czemu trudno się dziwić. Chyba żadna kobieta nie jest szczęśliwa gdy jej partner bywa u innej kobiety. W dodatku takiej z którą kiedyś był blisko. Rzecz jasna o następstwach wspomnień kąpieli nago w jeziorze nie wie. Ale przecież napisałem tego pierwszego posta z tego właśnie powodu, że mnie ta sytuacja trochę uwiera. Nie przypuszczałem, że między mną a ex dojdzie do takiej sytuacji. Szczerze mówiąc wręcz jej się dziwię, że po tym, co jej zrobiłem w ogóle mogła ze mną uprawiać seks. Rozwód był z mojej winy, bo miałem dosyć długi romans. Któregoś dnia postanowiłem odejść. Byłem pewny, że po tym wszystkim owe poprawne stosunki między nami wynikają głównie ze względu na dziecko. Gdy przeczytałem kilka wpisów z tego wątku zobaczyłem jednak, że to nie jest jakiś wyjątek.
                  Ktoś napisał powyżej, że ona może sobie kusić kogo chce bo nie jest w związku, a ja nie powinienem dać się na to złapać, bo jestem w związku. Może i tak. Ale akurat dałem się ponieść temu nastrojowi. Stało się. Ale teraz mi bardziej głupio ze względu na mają byłą żonę niż ze względu na obecną partnerkę. Bo czuję że jakoś do mojej byłej żony straciłem - nie wiem jak to nazwać: szacunek, uznanie. Wiem że to brzmi idiotycznie, ale tak jest. Myślałem, że po tym wszystkim nie powinna nawet pomyśleć o seksie ze mną. I wtedy w trakcie tego nastrojowego wieczoru na początku myślałem że dostanę w twarz i że wyrzuci mnie z domu. I w zasadzie prawie do końca miałem taką obawę. Teraz myślę, że to była nie obawa tylko nadzieja. W pewnym momencie pomyślałem, że może mnie podpuszcza, żeby za chwilę wykpić. Okazało się że nic z tych rzeczy. Po prostu po tym wszystkim przespała się ze mną jakby nic się między nami nie stało. W dodatku nie musiałem o to szczególnie zabiegać. Szok. Pewnie nie potrafię tego dobrze opisać, ale poczułem się rozgrzeszony z tego, że ją oszukiwałem i zdradzałem, bo przecież nie uprawia się seksu z kimś do kogo ma się żal. Moje wyrzuty sumienia zniknęły prawie całkiem. Straciłem do niej dystans, w jakimś sensie poczułem, że się zdewaluowała. Wiem że jeśli to zrobiliśmy raz, to następny raz będzie już wisiał zawsze w powietrzu. I to chyba ode mnie zależy czy do tego dojdzie. Ale i tak mi jakoś głupio
              • unema Re: świat dziecka 02.09.12, 00:16
                OMG big_grin
                Gramatycznie to zdanie powinno brzmieć:
                Miałem dobry STOSUNEK z eks żoną
                Bo "dobre stosunki" w znaczeniu kontakty to właśnie prawdopodobnie Ci się skończyły, skoro eks żona wyciągnęła daleko idące wnioski.

                "Albo niech wprost powie, że potrzeba jej seksu, to pomyślimy, co
                > i jak"
                Jesteś bardzo elastyczny w moim odczuciu. Za bardzo nawet. Po co się rozwodziłeś w takim razie? Jak jeszcze napiszesz, że przyczyną rozwodu była ta nowa pani, którą właśnie ZDRADZIŁEŚ z eks żona to pomyśle, że to jakaś brazylijska telenowela.
                • piecyk.weglowy Re: świat dziecka 02.09.12, 02:00
                  O to chodzi, że była żona wyciągnęła takie wnioski, że już na pewno nic nie wskazuje z jej strony, by nasze dobre stosunki miały się popsuć. Przeciwnie. Ja uważam, że w jakimś stopniu oddała ster w moje ręce i powiedziała: rób jak uważasz.
                  Tak, przyczyną rozwodu była moja obecna partnerka. Ale czemu telenowela? Może wydaje ci się to jakieś niezwykłe, bo akurat tobie nie mieści się w głowie taka sytuacja, że z własnej woli lub nawet inicjatywy uprawiasz seks z ex mężem (skoro tu pisujesz, to pewnie jesteś po rozwodzie). Ale jak widać czasem się to zdarza, nie tylko w telenoweli. Mnie też to zaskoczyło w sumie - o czym próbowałem napisać w poście wyżej.
                • piecyk.weglowy Re: świat dziecka 02.09.12, 02:16
                  Przepraszam, musiałem przerwać na chwilę, bo obowiązki służbowe wzywały. A czemu się rozwiodłem? Bo od dłuższego czasu byłem związany z inną kobietą. Nie musiałem tego ujawniać. Mam taką pracę, że nie muszę się tłumaczyć, gdzie spędzam noc. Chciałem spróbować w nowym związku. I teraz wszystko się pogmatwało. Okazało się, że zdradziłem moją obecną partnerkę z byłą żoną. I teraz moja była żona uważa, że skoro z nią spałem, to znaczy że chcę do niej wrócić. Ale ja już dobrze wiem, że to jest tylko gra z jej strony, bo tak naprawdę jak to się mówi w żargonie urzędniczym - oddała się do dyspozycji dyrektora.
                  • azmb Re: świat dziecka 02.09.12, 03:18
                    ale ma nudną robotę nasz łatwopalny piecyk...
                  • unema Re: świat dziecka 02.09.12, 08:44
                    No pogmatwało się. Też tak uważam. Nawet mocno. Ja już mam swoje lata i mnie się prawie wszystko mieści w głowie. Tylko jak czytam, że ktoś chciał "spróbować" w nowym związku, a w drugim zdaniu, że ma dziecko ( chyba nieletnie), potem że drugą partnerkę zdradza z pierwszą to... wybacz....ale to lekko niedojrzałe.
                    Jak w tym wszystkim ma się na przykład Twoje dziecko odnaleźć? albo czy teraz zamierzasz żyć nadal w trójkącie ?
                    Nie musiałeś ujawniać, że zdradzasz żonę, tak? a jednak to zrobiłeś, z jakiegoś powodu, a teraz też zamierzasz powiedzieć nowej partnerce, że nie jest jedyna? Ciekawe czy byłaby równie wyrozumiała jak w czasach gdy była Twoja kochankąwink
                    Chyba sam nie wiesz czego chcesz. Tak bywa w życiu, tylko przy okazji oszukujesz i krzywdzisz kilka osób w tym najbliższą czyli... siebie samego.
                    Ale najbardziej żal mi tego dziecka, które czeka niezła jazda z takimi rodzicami, niezdecydowanymi...
                    Spalisz się piecyku, a przy okazji poparzysz kilka osób. Szkoda życia.
                    • piecyk.weglowy Re: świat dziecka 02.09.12, 13:25
                      unema napisała:

                      > Tylko jak czytam, że ktoś chciał "spróbować" w nowym związku, a w drugim zdaniu, że ma dziecko ( chyba nieletnie), potem że drugą partnerkę zdradza z pierwszą to... wybacz....ale to lekko niedojrzałe.

                      Przepraszam nie tyle "zdradza" co zdradził raz "pod wpływem chwili". A to różnica. Masz rację to niedojrzałe i przecież dlatego to piszę, że mam z tym problem. Bo czuję, że po tym jednym razie już między mną a moją ex żoną nie będzie tak jak dotychczas. Przekroczyliśmy jakąś granicę. Niepotrzebnie. Nasz stosunki były bardzo poprawne jak na rozwodników, Każde z grubsza znało swoje miejsce. Dogadywaliśmy się w najważniejszych sprawach. I teraz to się zmieni, bo ja będę myślał coś tam, ona coś tam. Teraz inaczej będę odbierał jej zachowania, a ona pewnie też. Rozumiesz chyba, że taki epizod zmienia relacje, przenosi je na inną płaszczyznę

                      > Jak w tym wszystkim ma się na przykład Twoje dziecko odnaleźć? albo czy teraz z
                      > amierzasz żyć nadal w trójkącie ?

                      No właśnie z dzieckiem jest problem. Ma 10 lat. Może coś niepotrzebnie zauważyło, może coś niepotrzebnie usłyszało. A może mi się tylko wydaje.
                      Nie, nie zamierzam żyć w trójkącie. To znaczy nie mam takich planów. Ale przecież bywają różne emocje i sytuacje. Coś się niepotrzebnie stało. I tego się już nie cofnie. Ale czemu winisz tylko mnie? A moja eks żona nie brała w tym udziału? Wiem że jestem dorosły, ale ona też. Nie wiedziała co robi? Piliśmy alkohol ale na pewno nie tyle że zrobiła to nieświadomie. To raczej ona była stroną aktywniejszą tamtego wieczoru. A przynajmniej równie aktywną co ja. Co sobie myślała? Może teraz to bardziej do niej pytanie, czy zamierza żyć w trójkącie? Ja mam wrażenie że to jej przestało tak bardzo jak przed rozwodem przeszkadzać, skoro do takiej sytuacji doszło

                      > A teraz też zamierzasz powiedzieć nowej partnerce, że nie jest jedyna?
                      > Ciekawe czy byłaby równie wyrozumiała jak w czasach gdy była Twoja kochankąwink

                      No na razie nie zamierzam. Bo to na razie był epizod. Raczej nie byłaby wyrozumiała smile Mam jednak obawy czy ze strony mojej eks żony to nie była gra na prób rozbicia mojego związku.

                      > Chyba sam nie wiesz czego chcesz. Tak bywa w życiu, tylko przy okazji oszukujes
                      > z i krzywdzisz kilka osób w tym najbliższą czyli... siebie samego.
                      > Ale najbardziej żal mi tego dziecka, które czeka niezła jazda z takimi rodzicam
                      > i, niezdecydowanymi...
                      > Spalisz się piecyku, a przy okazji poparzysz kilka osób. Szkoda życia.

                      No to przecież dlatego piszę tutaj, że mam problem. Nie chce nikogo krzywdzić - szczególnie dziecka. Jestem zły, że tak się stało. Ale zły nie tylko na siebie. W pewnym sensie to zburzyło jakąś równowagę, którą w stosunkach z eks żoną miałem Piszę, bo myślałem że ktoś mi powie jak to wygląda z drugiej strony - kobiecej. Czemu inicjują takie gry, czemu chodzą na takiej cienkiej linie emocji?
                      Na razie dowiedziałem się, że jestem niedojrzały sad
                      • unema Re: świat dziecka 02.09.12, 14:15
                        Zgadzam się z Tobą, to zburzyło równowagę, zmieniło parę rzeczy.
                        Dlatego napisałam, że miałeś dobre stosunki z żona. To nie jest kwesta tego czy jesteś Ty winny czy Twoja eks żona. Myślę, że ten rozwód to nie tak dawno był, i wtedy faktycznie emocje są BARDZO rożne i bardzo żywe.
                        Pytasz jak to wygląda z drugiej strony?
                        Znaczy dlaczego Twoja eksżona poszła z Tobą do łózka? Nie wiem. Może faktycznie miała ochotę na seks, może Cie jeszcze kocha, może liczy na to że Cie zeżre codzienność w nowym związku i chce żebyś wrócił? NIE WIEM. Powodów może być sto.
                        Co Ona sobie teraz myśli? no to chyba sam czujesz cosmile, skoro rozważa głośno warunki na jakich możesz wrócić.
                        Piecyku, to chyba coś więcej niż dyskomfort psychiczny, coś więcej niż lekkie "uwieranie" Cię sprowadziło na to forum.
                        Usiądź na spokojnie i zastanów się CZEGO TY CHCESZ. Może ani eks żona ani eks kochanka to nie jest Twoje przeznaczenie?
                        A co możesz teraz zrobić? Musisz wybrać.
                        Dzięki temu że żyłeś sobie najpierw w , jak sam napisałeś długim romansie, wydawało Ci się że łagodnie przeszedłeś z jednego związku w drugi, to nieprawda.
                        Rozwód, zdrada to rzeczy które na każdym robią "wrażenie". Na Tobie chociaż odszedłeś do nowego życia też zrobiły, ale uniknąłeś myślenia o tym, a raczej odroczyłeś w czasie.
                        Popatrz na to z tej strony, że najpierw zdradzałeś żonę, a teraz to samo zrobiłeś następnej kobiecie. Chociaż Twoja eks kochanka to raczej nie powinna się dziwić. wink
                        Nie unikniesz konfrontacji z rzeczywistością w końcu.
                        Wszedłeś do tej samej rzeki w nowym związku. Bo każdy długi romans zaczyna się od PIERWSZEGO i JEDYNEGO bzykania.



                        • piecyk.weglowy Re: świat dziecka 02.09.12, 14:38
                          No tak, rozumiem. Moja żona może mieć 100 powodów i to jest OK. W dodatku nie jest w związku (nie wiem, czemu uważacie to za pewnik), a ja jestem. Ale ja muszę być twardy.

                          Ja wiem, czego chcę. Rozwiodłem się świadomie, Miałem czas do namysłu. Wybrałem. nie pod wpływem emocji. Moja żona też tego chciała zdecydowanie. Nie rozumiem, czemu wciąga mnie w taką grę. No tak rozważa warunki powrotu, ale trochę to dziwacznie wygląda. Po pierwsze ja jej o to nie prosiłem bezpośrednio. A po drugie to z jednej strony wkłada mi rękę w majtki, a z drugiej stawia takie warunki, że do śmieci bym ich nie spełnił. Nie rozumiem, po co miałbym je spełniać, skoro i tak mogę z nią sypiać smile
                          Ale dzięki za wyjaśnienie. Trochę mi wyjaśnia. zobaczymy co będzie dalej
                          • unema Re: świat dziecka 02.09.12, 16:49
                            AAAA
                            bo to chodzi o to żeby je obie mieć w zasięgu ... ręki big_grin?
                            To źle Cie zrozumiałam, sorry.
                            No to będziesz miał harem. Zdrowia i powodzenia w takim razie.
                            • piecyk.weglowy Re: świat dziecka 02.09.12, 21:14
                              Nie zrozumiałaś, czy w imię sprowadzenia wszystkiego do jakiegoś absurdu udajesz?
                              Pisząc: "A po drugie to z jednej strony wkłada mi rękę w majtki, a z drugiej stawia takie warunki, że do śmieci bym ich nie spełnił. Nie rozumiem, po co miałbym je spełniać, skoro i tak mogę z nią sypiać ".

                              Chciałem powiedzieć, że stawianie takich warunków jest śmieszne, jeśli w tym samym momencie się tym warunkom zaprzecza doprowadzając do jednoznacznych sytuacji.
                              Naprawdę nie wydaje ci się takie działanie niekonsekwentne i dziwne? Gdybyś powiedzmy (całkiem hipotetycznie oczywiście) mówiła swojemu eks mężowi, że straciłaś do niego zaufanie, że musiałby to latami odrabiać i tak dalej, to jednocześnie za chwilę poszłabyś z nim do łóżka? Jak myślisz, jak on by te warunki traktował?
                              Niczego nie chcę mieć w zasięgu ręki. Próbuję zrozumieć taką grę.
                              • pati790 Re: świat dziecka 02.09.12, 23:27
                                Trzymajcie mnie, bo się przewrócebig_grin...Kolejny "pokrzywdzony" co to kobiecie sie nie potrafi oprzeć. Facet, czy ty siebie czytasz? To z Toba jest problem, a nie z eks. Ona sie moze bzykac z kim cche, skoro jest wolna, co w tym złego, a ze akurat trafilo na Ciebie....kurde, a nie mogles poprostu wyjsc i ja zostawic?- świniabig_grin
                                • pomichal Re: świat dziecka 03.09.12, 13:00
                                  Ale czy nie widzisz, że on się nie użala nad sobą tylko nad NIĄ? Że to ona z własnej woli stała się ofiarą a nie on?
                                  Naprawdę macie problem ze zrozumieniem elementarnych spraw w stosunkach damsko-męskich. I przestaje się dziwić waszym problemom
                                  Więcej w tym wątku nie zabieram głosu.
                                  Dziękuję za pouczającą a właściwie to tez rozczarowującą dyskusję
                                  • mola1971 Re: świat dziecka 03.09.12, 13:06
                                    pomichal napisał(a):
                                    > Więcej w tym wątku nie zabieram głosu.
                                    > Dziękuję za pouczającą a właściwie to tez rozczarowującą dyskusję

                                    No tak, chłopiec focha strzelił, zabiera swoje zabawki i udaje się do innej piaskownicy smile))
                                    Ech, przewidywalne do bólu...
                                    • pomichal Re: świat dziecka 03.09.12, 13:14
                                      Nie strzelam fochów. Po prostu rozmawiamy w innych językach, więc nie ma sensu, bo się nie da dogadać. po co mamy powtarzać w kółko swoje? Nie ma punktów zaczepienia sad
                                  • ewela1_1 Re: świat dziecka 03.09.12, 13:42

                                    Też jak się przyglądam tej całej dyskusji to mi oczy z orbit wychodząsmile. Na początku nawet pomyślałam, ze "se" Piecyk jaja robi wink. Dlaczego on ma się nad nią użalać? Przecież zrobili obydwoje to na co mieli ochotę. Ta dyskusja pokazuje tylko tyle, że facet to zawsze może, a kobiecie się punktuje morale. Ot co.
                                    -------------
                                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                    "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                                    • woda_woda Przeczytałam o tym "piecyku" 03.09.12, 14:03
                                      i mam taka refleksję: gość miał dobre układy z byłą żoną do czasu aż ta sprytnie zaciągnęła go do łóżka, przez co straciła w jego oczach. I trudno mu się dziwić.
                                      • roma113 Re: Przeczytałam o tym "piecyku" 03.09.12, 15:42
                                        woda_woda napisała: do czasu aż ta sprytnie zaciągnęła go do łóżka, przez co straciła w jego oczach. I trudno mu się dziwić.

                                        Też tak myślę.

                              • unema Re: świat dziecka 03.09.12, 17:38
                                Nie wiem Piecyku, co Ja bym zrobiła w takiej sytuacji jak Twoja żona, ja nie jestem mistrzem w grach, nazwijmy je "towarzyskimi". Z własnym eks mężem też takich nie prowadziłam. Obawiam się, że Ci nie pomogę w zrozumieniu i tej gry, niestety.
                                Co do traktowania tak stawianych warunków jak je stawia Twoja eks żona, no coż..., myślę że nie odrobiła lekcji z tego jak działa męski świat i męski mózg zdobywcy. Jakoś może nie wie o tym, że jeżeli NAPRAWDĘ chciała żebyś wrócił to wybrała najgorszą drogęwink.
                                Wiesz, ja też miałam kiedyś głód wiedzy, próbowałam usilnie zrozumieć dlaczego mój mąż, tak jak Ty miał romans, dlaczego nie chciał rozwiązać naszych problemów inaczej.
                                I on mi w końcu odpowiedział na te pytania, ale odpowiedź była zaskakująco niesatysfakcjonującawink, w sumie sprowadzała się do tradycyjnego, że"zupa byłą za słona".
                                Dlatego Piecyku, próbuje zwrócić Twoją uwagę, że nie masz ŻADNEGO wpływu na to co robią inni, w tym Twoja żona, masz wpływ tylko na to co Ty robisz.
                                I życzę Ci żebyś znalazł jakieś rozwiązanie, ale to będzie trudne. Coś się wydarzyło, delikatna równowaga została naruszona, i będziecie musieli ponieść konsekwencje.

                                • piecyk.weglowy Re: świat dziecka 03.09.12, 21:00
                                  Cieszę się Unema, że już o tym haramie nie piszesz i że starasz się zrozumieć, w czym problem. Naprawdę dzięki. Już myślałem, że nie umiem pisać
                                  • unema Re: świat dziecka 03.09.12, 21:30
                                    Piszesz bardzo dobrze. A do haremu sam mnie sprowokowałeś. Gadaniem o spełnianiu warunków żony tongue_out.
                  • nowel1 Re: świat dziecka 02.09.12, 10:29
                    piecyk.weglowy napisał(a):

                    I teraz moja była żona
                    > uważa, że skoro z nią spałem, to znaczy że chcę do niej wrócić. Ale ja już dobr
                    > ze wiem, że to jest tylko gra z jej strony, bo tak naprawdę jak to się mówi w ż
                    > argonie urzędniczym - oddała się do dyspozycji dyrektora.

                    Mam dla Ciebie radę, której zapewne nie przyjmiesz: zastanów się, czego TY chcesz. Co jest z Tobą nie tak, że prowadzisz takie gry, z którymi potem nie czujesz się dobrze.
                    Rozważ, co DLA CIEBIE jest w tej chwili ważne, i jak postępować, żeby tego nie spieprzyć. Bo małżeństwo zostało już spieprzone do cna, i jest stratą czasu i energii rozważać, co jest nie tak z Twoją byłą - kobietą, którą zdradziłeś, i która teraz w głupi, rozpaczliwy sposób próbuje Cię odzyskać. Może na długo, a może tylko po to, żeby zaraz Cię odrzucić.
                    To nie jej zachowanie jest Twoim problemem.
                    Twoim problemem jesteś Ty sam, to co zrobiłeś i robisz z życiem swoim, i przede wszystkim swojego dziecka.
                    I tylko na własne postępowanie masz wpływ. Na niczyje inne.
                    • piecyk.weglowy Re: świat dziecka 02.09.12, 13:30
                      nowel1 napisała: > Mam dla Ciebie radę, której zapewne nie przyjmiesz: zastanów się, czego TY chcesz. Co jest z Tobą nie tak, że prowadzisz takie gry, z którymi potem nie czujesz się dobrze.

                      Przyjmuję. Ale nie mogę się zgodzić z twierdzeniem że to ja prowadzę gry. Czuję się co najmniej współgrającym

                      > To nie jej zachowanie jest Twoim problemem. Twoim problemem jesteś Ty sam, to co zrobiłeś i robisz z życiem swoim, i przede wszystkim swojego dziecka.

                      Myślę jednak że to nasz wspólny problem.

                      • mola1971 Re: świat dziecka 02.09.12, 14:00
                        Piecyk, nadal nie rozumiesz podstawowej sprawy - Twoja ex jest wolna i ma prawo kusić kogo tylko chce - Ciebie, listonosza, mleczarza, a nawet księdza; Ty jesteś w związku i elementarna uczciwość nakazuje, by będąc w związku nie ulegać pokusom i nie bzykać każdej kobity, która by tego chciała.

                        Co do motywów Twojej byłej żony, tego dlaczego się tak zachowuje, to ja Ci tego nie wytłumaczę, bo sama tego nie rozumiem. Dla mnie ex małżonek jest tak aseksualny, że nawet gdyby był ostatnim mężczyzną na świecie, wolałabym wibrator.
                        • unema Re: świat dziecka 02.09.12, 16:52
                          Mola, Piecyk chyba nie tyle nie rozumie, co próbuje coś tu ugrać dla siebie. W sumie co mu się dziwić, jak ja bym miała złotą kartę kredytową której nie muszę spłacać też bym sobie korzystała do woli smile
                          • mola1971 Re: świat dziecka 02.09.12, 17:07
                            Łoki, niech se korzysta, na zdrowie. Tylko po jasną cholerę rozpaczliwie pyta cyt.:
                            Po co próby wbijania klina w mój nowy związek?
                            Czy nie umiecie zamknąć tego etapu i zająć się sobą?

                            Po co ta hipokryzja?
                            Czyżby kolejny biedny, skrzywdzony przez złe kobiety miś? big_grin
    • pomichal Do Piecyka 02.09.12, 11:41
      No to się, kolego, załatwiłeś. Teraz cię forumowiczki zjedzą w imię jednie słusznej idei kobiecej solidarności smile)
      Ja tu już zebrałem kiedyś cięgi, bo powiedziałem, że mi się moja była żona podoba i że czasem jej mówię, że ma fajną pupę smile Okazało się, że nie powinno się tak kobiecie mówić. I że to nie jest normalne. W twoim przypadku okaże się zapewne, że jak cię kobieta wciągnęła do łózka, a ty nie uciekłeś, to to jest twoja wina. A ona ma prawo ci ę prowokować w ten sposób. Wydawało się, że tutejsze kobiety to osoby doświadczone, z przemyśleniami, a okazuje się, że w ogóle męskiego świata nie rozumieją.
      Ja myślę podobnie jak Piecyk. Gdyby moja żona mnie prowokowała i zgodziła się na seks, to też bym się z nią przespał. Ale ona do tego nie dopuści, bo wie, że w ten sposób paradoksalnie spadłaby na zupełnie inny poziom naszych obecnych relacji.
      • piecyk.weglowy Re: Do Piecyka 02.09.12, 13:34
        Może mnie nie zjedzą, chociaż rzeczywiście próbują nadgryzać smile.
        Ale w sumie to takie rozmowy są ważne, bo pozwalają zastanowić się nad sytuacją
        • martakj Re: Do Piecyka 02.09.12, 13:42
          Piecyku, a ja uważam, że kolejny związek budujesz na kłamstwie.
          i tyle na ten temat...
      • unema Re: Do Piecyka 02.09.12, 14:23
        Pomichale
        Twoja żona się z Tobą nie prześpi, bo z tego co pamiętam jest z innym facetem. Szczęśliwa. Tak pisałeś niedawno. I to jest normalne zachowanie, wie czego nie chce. I nawet gadanie o zgrabnym tyłku nie pomogłowink
        I to się ma nijak do sytuacji żony Piecyka.


      • wawrzanka Re: Do Piecyka 02.09.12, 20:30
        pomichal napisał(a):

        > No to się, kolego, załatwiłeś. Teraz cię forumowiczki zjedzą w imię jednie słus
        > znej idei kobiecej solidarności smile)

        Nie wydaje mi się. Piecyk raczej wzbudza politowanie, niż żądzę zemsty za krzywdy płci pięknej. Jest żywym przykładem, że psychika i ciało stanowią jedność i nie da się nad tym zapanować w sposób jednoznaczny. Swoją drogą dziwi mnie, że teraz, gdy eleganckie miesięczniki dla mądrych kobiet piszą tyle o o jedności ciała i psyche - kobiety nadal nie mogą pojąć, że w sprawach intymnych nie da się rozdzielić duszy i ciała i chcą marnotrawnego męża jak syna przygarnąć. Ale mąż to nie syn.


        > Ja myślę podobnie jak Piecyk. Gdyby moja żona mnie prowokowała i zgodziła się n
        > a seks, to też bym się z nią przespał.

        Pomichal, pamiętam Twój wątek (albo post, ale chyba wątek), w którym dało się wyczuć lekką pogardę dla "zaściankowego" myślenia o wierności małżeńskiej. No więc to nie do końca jest tak jak myślisz. My, kobiety wcale nie dlatego nie tolerujemy zdrady, że ona nas jakoś poniża i rani itp., nie. My jej nie tolerujemy, bo wolimy facetów z klasą, dla których są rzeczy ważniejsze, niż bzykanie na boku (np. słuchanie o naszych fantazjach seksualnych, co pogłębia więź i po prostu sprawia, że jest fajnie).
    • pomichal Do Piecyka 2 02.09.12, 23:19
      Tylko nie mów Piecyk, że Cię nie ostrzegałem -)
      I po co się męczyłeś, odpisywałeś, tłumaczyłeś? Po cholerę były te analizy Twojego stanu, Twoich myśli w związku z exżoną, rozterek i wątpliwości? I tak wyszło szydło z worka, że tak naprawdę to chcesz bzykac obie, że chcesz mieć harem, chcesz ugrać coś dla siebie, jesteś kłamcą. W dodatku wzbudzasz jedynie politowanie smile Mówiłem Ci, że tu każdy wątek o facetach jest sprowadzany do jednego poziomu: co on się tak kamufluje, przecież wiadomo, że chce bzykać i nic więcej.
      Tak orzekły po krótkim namyśle tutejsze wyrocznie. Udając oczywiście, że nie rozumieją o co chodzi. Omijając skrzętnie cały główny problem, w jakiej sytuacji się sama (i wasz układ) postawiła Twoja exżona idąc z Tobą do łóżka. Bo przecież to normalne, powinieneś się jedynie opierać mocniej, w trosce o swoją obecną partnerkę i rzecz jasna w trosce o dziecko, które narażasz na zagubienie się w tej sytuacji. Exżona nie musi się troszczyć o nic, bo przecież nie jest z nikim w związku.
      Teraz już też wiesz, jak wygląda świat i pisujące tu kobiety - preferują facetów z klasą, którzy może i zdradzają, ale za to umieją fajnie słuchać ich fantazji seksualnych smile
      Trzeba było więc słuchać fantazji exżony, nie myśleć o niej, że głupio się pogrąża i sprowadza do parteru, i koniecznie w odpowiednim momencie zapiąć spodnie, przeprosić i wyjść.
      Ja tym razem wypadłem lepiej od Ciebie, bo okazało się, że tylko mówiłem, że moja exżona ma ładną pupę, ale to nie wystarczyło na seks smile
      Ale nie przejmuj się. Ja też swego czasu miałem tu swoją ścieżkę zdrowia. Zostałem uznany za niemal zboczeńca, bo się przyznałem, że patrzę (tylko myśli!) na żonę "seksualnie" oraz że czasem jej coś szepnę (tylko słowa!) o jej urodzie. Nie ciągnąłem jej do łóżka, nie prowokowałem - tylko myśli i słowa miałem "grzeszne". Okazało, że tak nie można, że to chamstwo, że utrudniam jej stawianie granic, wprawiam w zakłopotanie, gdyż ona może sobie tego nie życzy, bo mówiąc "masz ładną pupę" na pewno w ten sposób o tak naprawdę mówię "mam ochotę na bara-bara". Potem już nikt nie pamiętał, jakie były fakty, które wyraźnie napisałem, i zaczęły się daleko idące konfabulacje ze mną jako facetem bez skrupułów "napierającym na seks" z exżoną.
      No oczywiście twojej exżony, która nie tylko patrzeniem i słowami "zgrzeszyła", te wszystkie teorie nie dotyczą smile
      Jeśli dziś pracujesz w nocy, to miłej pracy Piecyk.


      • zabelina Re: Do Piecyka 2 02.09.12, 23:30
        Aż mnie rozczuliła ta solidarność ze swoją płcią;DDD
      • mola1971 Re: Do Piecyka 2 03.09.12, 09:00
        Skoro na tym forum same wredne baby piszą, które nie rozumieją rozterek biednych misów, to po co tu w ogóle jeszcze zaglądasz? suspicious
        • pomichal Re: Do Piecyka 2 03.09.12, 12:46
          Też nie wiem smile
          A po co się na takie fora zagląda? Widocznie - jak inni - mam potrzebę pogadania czy poczytania, poznania opinii innych itp.
          Mam też pewnie nadzieję, że ktoś czytając pomyśli nad moim punktem widzenia i jakoś to weźmie mniej lub bardziej świadomie pod uwagę. Sam też czegoś się dowiaduje, choćby właśnie tendencji kobiet do upraszczania, tłumaczenia wszystkiego w stosunkach damsko-męskich "napieraniem" facetów na seks lub wrednym charakterem facetów. Być może to wynik waszych złych doświadczeń z mężczyznami, a może taka natura, a może tylko kreacja na użytek forum.
          Ale zaglądam coraz rzadziej, a piszę jeszcze rzadziej, bo już w zasadzie z góry z grubsza wiem, jak pojawiające się problemy i sytuacje zostaną ocenione, co kto napisze.
          • mola1971 Re: Do Piecyka 2 03.09.12, 12:58
            Ale dlaczego uważasz, że ktoś nie rozumie Twojego punktu widzenia? To, że się z nim nie zgadza, nie znaczy, że go nie rozumie.
            Czy tutaj kobiety upraszczają? Wg mnie raczej nie komplikują rzeczy prostych. Trzymając się przykładu z tego wątku, czyli Piecyka - sprawa jest bardzo prosta, wystarczy nie ulegać pokusom ex żony, powiedzieć wprost czego się nie chce, a gdy to nie pomaga - nie bywać w domu ex, zabierać dziecko do siebie. A po co sam Piecyk to komplikuje i niemal cierpienia Młodego Wertera przy tym wyczynia? To już tylko on sam wie.

            Nasze doświadczenia (tudzież jakieś wyimaginowane kreacje) nie mają tu nic do rzeczy. To jest kwestia logiki smile
            • pomichal Re: Do Piecyka 2 03.09.12, 13:12
              OK, ostatni raz tłumaczę.
              Uważam, że nie rozumie, bo zupełnie nie na temat z reguły pisze.
              Problem faceta jest taki: bzyknął się z exżoną i widzi teraz problem i przewiduje z tego powodu pogorszenie ich stosunków (niezależnie od tego, czy się będzie bzykał dalej czy nie). Oczywiście mógł tego nie zrobić. Ale już zrobił, więc nie ma co opowiadać, że mógł nie zrobić. Czemu każdej osobie, która tu pisze o swoich problemach małżeńskich nie odpowiadasz: nie uprawiaj tu cierpień młodego wertera, trzeba było nie brać ślubu?

              Piecyk w ogole nie pytał, czy ma dalej sypiać z exżoną. On zakomunikował problem, jaki nastąpił po tym, że uprawiali ten seks, i że to eksżona to zainicjowała. Ale widzę, że to jednak problem, który kobiecie trudno zrozumieć, bo o co chodzi - miała prawo się bzykać, on nie musiał tego robić, nic się nie stało, będzie wszystko jak dawniej, więc spadaj Piecyk na drzewo
              The end smile
              • mola1971 Re: Do Piecyka 2 03.09.12, 13:26
                Nie, Piecyk nie zakomunikował problemu, tylko przyszedł tu z pretensjami, a to różnica.
                Gdyby założył nowy wątek (a nie jakiś stary i na zupełnie inny temat wyciągnął) i napisał wprost - "Słuchajcie jest problem. Bzyknąłem się ze swoją byłą żoną i teraz nie wiem jak z tego wybrnąć tak, by moje relacje z nią i z dzieckiem na tym nie ucierpiały.", zostałby zupełnie inaczej przyjęty.
                Tymczasem on wpadł tu i zapytał, cytuję po raz drugi w tym wątku:
                "Po co próby wbijania klina w mój nowy związek?
                Czy nie umiecie zamknąć tego etapu i zająć się sobą?"

                A co mu można na tak postawione pytanie odpowiedzieć? Takie pytania może zadać tylko i wyłącznie swojej byłej żonie, bo tylko ona zna na te pytania odpowiedź.
              • unema Re: Do Piecyka 2 03.09.12, 18:58
                To chyba Ty też nie wszystko przeczytałeś. Problem Piecyka jest nierozwiązywalny w tym sensie, że nie będzie jak dawniej. Czasy picia wina na balkonie się skończyły. Bo tak jak sam zauważył każde takie picie może się skończyć w łóżku. Czego Piecyk raczej nie chce. A jak nie chce to jedyne co może zrobić to unikać takich sytuacji. Czy nadal będzie miał dobre stosunki z eks żoną? Na to nie da sie odpowiedzieć, nie znając zdania eks żonywink. Może się poczuć urażona tym, że się dał skusić na jej wdzięki, a wracać do niej nie zamierza.
                Piecyk ma duży orzeszek do zgryzienia.
                Nie zazdroszczę mu.


                • woda_woda Re: Do Piecyka 2 03.09.12, 19:03
                  unema napisała:

                  >
                  > Piecyk ma duży orzeszek do zgryzienia.

                  Piecyk? Raczej jego była żona.
                • noname2002 Re: Do Piecyka 2 07.09.12, 17:08
                  Dla mnie kuriozalne jest jedno-Piecyk stracił szacunek do swojej żony, bo się z nim przespała.
                  Żona wolna, on w związku, on zdradza nową patnerkę ale to on do niej stracił szacunek!
                  • pomichal Re: Do Piecyka 2 07.09.12, 17:53
                    noname2002 napisała:

                    > Dla mnie kuriozalne jest jedno-Piecyk stracił szacunek do swojej żony, bo się z
                    > nim przespała.
                    > Żona wolna, on w związku, on zdradza nową patnerkę ale to on do niej stracił sz
                    > acunek!

                    To nie jest kuriozalne. I spotkało się ze zrozumieniem części forumowiczów, także przez niektóre panie.
                    Poczytaj uważnie, to zrozumiesz
      • nowel1 Re: Do Piecyka 2 03.09.12, 09:05
        Takie zachowania nie budzą entuzjazmu niezależnie od płci piszącego.

        Była tu kiedyś kobieta która opowiadała z mało skrywaną satysfakcją o awansach byłego męża - nie spotkała się ta opowieść z zachwytem.

        Ale jeśli ktoś jak pomichał albo piecyk chce znaleźć dowód na solidarność płciową i oczywiście też na przewrotność kobiet - to zawsze znajdzie.

        Moim zdaniem i komplementowanie tyłka byłej, i kuszenie byłego szlafroczkiem jest tak samo niezdrowe. Tylko że jeremiady nad tym są bezcelowe, bo rzeczywisty wpływ mamy jedynie na WŁASNE zachowanie.
        I mężczyzna, który żali się na byłą żonę, bo kusi, między wierszami pozostawiając informację o tym, że skusić się pozwolił, zachowuje się moim zdaniem niedojrzale i żałośnie.

        • pomichal Re: Do Piecyka 2 03.09.12, 12:53
          nowel1 napisała:
          > Była tu kiedyś kobieta która opowiadała z mało skrywaną satysfakcją o awansach
          > byłego męża - nie spotkała się ta opowieść z zachwytem.

          Czytałem ten wątek i uważam, że została potraktowana po chamsku i przypisano jej to, czego w ogóle nie powiedziała. Po prostu konfabulacja osiągnęła szczyt. Po prostu potworne kompleksy wyszły z niektórych piszących, które zapewne są maksymalnie skłócone ze swoimi byłymi mężami. Ale nie chcę w to wnikać. Ale gdy przeczytałem watek: jaki ostatnio usłyszałaś komplement (czy jakoś tak), a tam z reguły opisy, co mi powiedziało dziecko, to trochę się przestaje dziwić, że kobieta, która słyszy komplementy spotyka się z niechęcią. Smutne to

          nowel1 napisała:
          Tylko że jeremiady nad tym są bezcelowe, bo rzeczywisty
          > wpływ mamy jedynie na WŁASNE zachowanie.

          No tak, ale 80% wątków na tym forum zaprzecza temu, o czym tu piszesz smile)) Bo jednak są one o zachowaniu innych

          • mola1971 Re: Do Piecyka 2 03.09.12, 13:12
            pomichal napisał(a):
            Ale gdy pr
            > zeczytałem watek: jaki ostatnio usłyszałaś komplement (czy jakoś tak), a tam z
            > reguły opisy, co mi powiedziało dziecko, to trochę się przestaje dziwić, że kob
            > ieta, która słyszy komplementy spotyka się z niechęcią. Smutne to

            Trzeba było się odezwać w tamtym wątku i tam napisać co myślisz, a nie teraz w wątku na zupełnie inny temat, w którym piszą inni ludzie, swoje żale wylewasz.
            • pomichal Re: Do Piecyka 2 03.09.12, 13:19
              No jasne. Od razu "żale". Jakie żale? Refleksja i tyle
              Rozmowy nie da się poszufladkować na wątki.
              Jakoś, gdy ktoś tu przywołał wątek skrzywdzonej przez forumowiczki dziewczyny, bo komplementy słyszała, to ci nie przeszkadzało i nie napisałaś, że trzeba było w tamtym wątku pisać, a nie tu wylewać żale .
              • mola1971 Re: Do Piecyka 2 03.09.12, 13:29
                Rozmowy nie da się poszufladkować, ale ważne jest z kim się rozmawia.
                Jeśli na podstawie rozmowy Kasi z Zosią, chcesz wyciągać wnioski na temat zdania Marysi, to mądre te wnioski nie będą z założenia. Z tej prostej przyczyny, że Marysia w tej rozmowie nie brała udziału.
    • kobieta306 Re: świat dziecka 03.09.12, 14:34
      osz kurna, taki wątek mi umknął sad a ile ja bym tu mogła pary upuścić. Eh, no, żal sad
    • roma113 Do Piecyka 3 03.09.12, 16:26
      A ja myślę, Piecyk, że (jak pisze Mola) źle zacząłeś - wyskoczyłeś z jakąś wielką pretensją do byłych żon. A przecież masz chyba tylko jedną smile To po co uogólniać i szarpać wszystkie?
      Po przeczytaniu całego wątku myślę, że nie wszystko tu napisałeś. Coś musi być na rzeczy z tą obawą o rozbicie twojego obecnego związku. Albo ci eksżona dała coś do zrozumienia, albo jej następczyni się sama dowiedziała o skutkach twojego wieczoru na balkonie, albo po prostu masz wyrzuty sumienia i próbujesz nimi kogoś obarczyć. A może wszystko razem?
      Jest też możliwość (też ktoś zauważył wcześniej), że samego rozwodu jeszcze dokładnie nie przetrawiłeś i nie odreagowałeś.
      Z tego co piszesz i jak piszesz wynika, że nie jesteś głupim facetem. A i sam fakt, że masz z tymi wydarzeniami problem, myślisz o konsekwencjach jest w sumie pozytywny. Bo jak człowiek się zastanawia, to może i wnioski wyciąga. Gdyby wszyscy faceci tak mieli, to może świat by był lepszy.
      O myślach i motywach twojej eks nic nie wiadomo. Mamy tylko przekaz z twojej strony, i to raczej skąpy. Więc nie możesz oczekiwać odpowiedzi na pytania o jej motywy. Jeśli jest tak jak piszesz, to moim zdaniem głupio kobieta zrobiła, bo to z pewnością będzie rzutowało na wasze obecne stosunki, które, jak piszesz, było OK. Jest też kwestia dziecka, o którym mało piszesz. Niepokojące jest twoje stwierdzenie, że może dziecko coś niepotrzebnie widziało lub słyszało. Jeśli chodzi ci o to, że dziecko widziało lub słyszało konsekwencje tych wspominek o kąpielach po pijaku, to faktycznie nie jest OK. Nie chodzi mi o to, że dziecko ma żyć w przeświadczeniu, że dorośli TEGO nie robią. Ale w sytuacji osób rozwiedzionych dzieci raczej należy utrzymywać w przeświadczeniu, że ten rozwód jest naprawdę, a nie dawać sygnały, że może jednak nie. Dzieci i tak mają z reguły problem z zaakceptowaniem rozwodu. Szczególnie gdy rodzice są w dobrych stosunkach.
      A tak w ogóle, niezależnie od wszystkiego, od oceny całej sytuacji, podobały mi się twoje posty, bo gdy się w nie wczytać z dystansem, uchylają one trochę męskiego świata. Może faktycznie niektóre panie potraktowały cię tu trochę schematycznie, na zasadzie - szuka usprawiedliwienia dla bzykania. Ja myślę, że jest w nich coś więcej.
      • piecyk.weglowy Re: Do Piecyka 3 03.09.12, 21:08
        Tak, mam wiele obaw.
        Z dzieckiem nie wiem, ale może niestety coś faktycznie widział sad
        W sumie dziękuję wszystkim, którzy starali się zrozumieć mnie, a tym, którzy się nie starali lub nie mogli, też smile
        Szczególne podziękowanie dla Pomichala za wsparcie smile
        Nie spodziewałam się jakichś uniwersalnych recept. Po prostu chciałem pogadać, trochę uporządkować myśli, posłuchać opinii innych. To zawsze inspiruje do myslenia
        Na razie muszę popracować
        • kobieta306 Re: Do Piecyka 3 03.09.12, 22:07
          To i ja Ci napiszę jak to widzę, a co mi tam wink
          po pierwsze primo - oszukujesz swoją drugą kobite. Ale w sumie ona też święta nie jest, bo jakiś czas temu oszukiwała Twoją prawowitą małżonkę, w komitywie z Tobą. Zatem, że tak powiem się role odwróciły.
          po drugie primo - Twoja była żona, na moje oka, albo łudzi się na Twój powrót, albo chce zepsuć związek, aby zemścić się na swojej rywalce, za swoje stare grzechy.
          po trzecie primo - tradycyjnie ucierpi dziecko, które, jeśli coś podpatrzyło, żyje rozbudzoną nadzieją na powrót rodziców. To jest mega podłość.

          I teraz najgorsze - żona, jeśli jej ponownie nie przelecisz, najprawdopodobniej sypnie Cię przed Twoją nową/starą panią. Zatem - chłopie inwestuj w niebieskie tabletki.

          No. A co do samego seksu z byłym małżonkiem - na samą myśl, że dotykam tego człowieka, że go całuję, chce mi się wymiotować. Żebym już chłopa miała nie zaznać - nigdy z byłym mężem bym "tego" nie zrobiła.


          • piecyk.weglowy Re: Do Piecyka 3 04.09.12, 00:38
            Mniej więcej podobnie napisała Roma113, a wiadomo, że jak ci kilka osób mówi, że jesteś w trupa zalany, to na wszelki wypadek lepiej usiąść smile
            Z podobnych obaw napiąłem swój pierwszy post. Też mi się wydawało, że to może być jakaś gra pod mój nowy związek. Stąd te żale pod adresem byłych żon. Może faktycznie zbyt ogólne i górnolotne.
            Sytuacja mnie samego zaskoczyła. My rozstaliśmy się w miarę zgodnie. Formalnie to była moja wina, więc nie będę się wdawał w jakieś głębsze analizy przyczyn.
            Gdy teraz myślę, dlaczego "to" z exzżną zrobiłem, to dochodzę do wniosku, że zagrały tu jakieś emocje, sentymenty. Byliśmy małżeństwem ponad 10 lat łączyło nas wiele wspomnień, także bardzo dobrych. Wszystko to jest dosyć świeże, więc ten nastrój wspomnień, wspomagany przez alkohol zawładnął rozsądkiem. No i stało się.
            Nie chce mieć haremu, ani korzystać ze złotej karty, której nie trzeba spłacać. Nie chce - co mi też sugerowano - szukać usprawiedliwienia do bzykania bezkarnego dwóch kobiet. Też uważam, że - jak napisało kilka pań - moja exżona może sobie kusić kogo chce, ale jednak uważam, że akurat mnie nie powinna. Własnie przez te lata, które nas łączyły, wspomnienia, świeże emocje. To było stanowczo zbyt daleko idące wystawianie na próbę. Jestem pewny, że gdyby sytuacja była odwrotna - na moim miejscu byłaby kobieta "kuszona" przez exmęża, to zrozumienie dla twierdzenia, że poddawanie takim próbom nie jest w porządku, byłoby większe.
            Akurat Ty, Kobieto306, masz tak, że jesteś pewna, że chce ci się wymiotować na myśl o dotykaniu byłego męża. Ale pewnie sporo osób tak nie ma. Zresztą kilka osób już wcześniej na tym forum w tym i innych wątkach takie podobne do mojego przypadki opisywało. Więc nie jestem aż tak bardzo oryginalny. Widocznie to się zdarza. Chociaż potem człowiek żałuje, bo wiele traci.
            Żony ponownie nie przelecę smile Nie tylko będę starał się unikać takich sytuacji, bo to by znaczyło, że sam sobie nie wierzę, że się głupio rozgrzeszam, że udaję, że to się działo całkiem poza mną - ot, nalegała, to uległem, w końcu krew nie woda, jestem bezwolny. Nie chcę tego zostawiać tak wiszącego w powietrzu, bo przecież ona może myśleć, że skoro ja o tym nic nie mówię, to wszystko jest w miarę ok i cholera wie, ale może ja mam nadal ochotę, ale się kryguję czy czekam na dobry nastrój. Powiem jej wprost, że to był wypadek przy pracy i że nie chcę takich sytuacji, że musimy oboje uważać, żeby choćby dla dobra dziecka nie pakować się w coś takiego drugi raz. Myślę, że takie jasne postawienie także jej pozwoli wyjść z tego z twarzą i daje szansę na powrót do poprzedniego układu i naszych dobrych stosunków.
            • 5pa.ulina Re: Do Piecyka 3 07.09.12, 15:56
              piecyk.weglowy napisał(a): Nie chcę tego zostawiać tak wiszącego w powietrzu, bo
              > przecież ona może myśleć, że skoro ja o tym nic nie mówię, to wszystko jest w
              > miarę ok i cholera wie, ale może ja mam nadal ochotę, ale się kryguję czy czeka
              > m na dobry nastrój. Powiem jej wprost, że to był wypadek przy pracy i że nie ch
              > cę takich sytuacji, że musimy oboje uważać, żeby choćby dla dobra dziecka nie p
              > akować się w coś takiego drugi raz.

              I to jest zdecydowanie dobra koncepcja. Ja byłam w podobnej sytuacji - nie jak eks-żona Piecyka, ale jak Piecyk smile
              Też miałam wciąż próby przenoszenia naszych kontaktów z byłym w kierunku łózka. Nie było to dla mnie proste, bo jednak zwłaszcza przez pierwsze miesiące po rozwodzie grały rożne emocje, z którymi trudno sobie radziłam. Zawsze miałam problemy z asertywnością w stosunku do męża, które tak automatycznie w dniu rozwodu nie zniknęły. I też nie chciałam stawiać sprawy na ostrzu noża, psuć dobrych kontaktów z eksem. Dochodziło więc do idiotycznych sytuacji. A ja się męczyłam, bałam. Pomyślałam, że jak będę unikać określonych sytuacji, to jakoś to eksowi przejdzie, a i ja się bardziej uodpornię na jego zaloty, będę pewniejsza siebie. Nie przechodziło mu. Ewidentnie przy byle okazji nacierał, próbował mnie różnymi sposobami rozmiękczać. I tak jak ktoś w tym wątku powiedział, TO jak jakaś chmura wisiało w powietrzu, zakłócało nasze kontakty, wytwarzało napięcie. Któregoś dnia nie wytrzymałam - posadziłam go przed sobą i jednoznacznie powiedziałam, że ma odpuścić, że sobie nie życzę, że ten etap jest definitywnie z chwilą rozwodu za nami, że każdą próbę "zalotów" będę traktować jak wypowiedzenie naszej umowy o nieagresji. I co on na to? Otóż zdziwiłam się. On odparł, że wydawało mu się, że ja TEGO w jakimś sensie chce, że moje zachowanie tak czasem odbierał, że skoro mu nie powiedziałam wprost, to myślał, że się tylko tak kryguje. Zatkało mnie. Nie sądziłam, że tak może myśleć. Ale stąd wniosek: mężczyzna (może nie tylko mężczyzna) nie zawsze odczytuje nasze zachowanie tak jak nam się wydaje, że się zachowujemy. Jak wisi jakaś chmura, to trzeba wyraźnie powiedzieć, co myślimy i czego chcemy, a czego nie. Udawanie czy unikanie, milczenie nie jest dobrym wyjściem.
              Więc Piecyku przede wszystkim pomyśl, czy swoim zachowaniem nie wysyłałaś sygnałów, które mogły być przez eks-żonę źle interpretowane. A po drugie trzymaj się tego postanowienia, że najzwyczajniej w świecie powiesz jej, czego chcesz, a czego nie.
              • roma113 Re: Do Piecyka 3 07.09.12, 17:49
                No i przede wszystkim przy takim postawieniu sprawy unika się postawy, jaką zaprezentował Piecyk: och ja biedny, ale emocje mną targały, zostałem wykorzystany i nawet się nie zorientowałem, kiedy wskoczyłem z eksżoną go łóżka smile
                • viola.po Re: Do Piecyka 3 07.09.12, 20:09
                  Też mi się rzuciło w oczy, ze Piecyk robi z siebie biednego i bezradnego misia, żeby sam siebie przed samym sobą się usprawiedliwiać - na zasadzie: och, co ja poradzę, mam prawo do słabości smile
        • pomichal Re: Do Piecyka 3 04.09.12, 13:47
          piecyk.weglowy napisał(a):
          > Szczególne podziękowanie dla Pomichala za wsparcie smile

          Ku chwale ojczyzny ! smile
    • piecyk.weglowy Eoilog 11.09.12, 23:56
      Przepraszam, że odgrzewam wątek, ale chciałem napisać, jak to się skończyło.
      Umówiłem się z ex na neutralnym gruncie, w warunkach, które nam pozwalały spokojnie porozmawiać. Powiedziałem, że ten nasz seks był wypadkiem przy pracy, żeby nie traktowała tego inaczej, poprosiłem, żebyśmy dla zachowania naszych dobrych kontaktów i dla spokoju ducha naszego dziecka starali się wspólnie unikać dwuznacznych sytuacji. Ona stwierdziła, że w pewnej mierze ja sam wysyłałem dwuznaczne sygnały. Po poznaniu przykładów i przemyśleniu sprawy stwierdziłem, że faktycznie mogła to tak odbierać
      Rozmowa była w atmosferze zrozumienia i wydaje się, że się porozumieliśmy.
      Jeszcze raz dziękuje wszystkim za poświęcony mi czas i uwagę
Inne wątki na temat:
Pełna wersja