Podwyzka alimentow na dziecko

11.06.12, 20:43
Witam wszystkich. O dawna czytam wasze forum. I dzisiaj postanowilam napisac. 7 lat temu wzielam rozwod. W trakcie rozwodu zgodzialam sie na nizsze alimenty na corke niz te wyliczone przez adwokata. Zgodzilam sie bo ex obiecal ze zawsze bedzie dbal o swoje dziecko... Po 7-u latach wiem ze klamal. Przez te wszystkie lata po rozwodzie wydal na nasza corke moze 300 zlotych.
Ex placi w tym momencie okolo 10% swoich dochodow netto na alimenty.
Dwa miesiace temu poprosilam go o podwyzke alimentow. Nie zgodzil sie...
Dzisiaj umowilam sie z adwokatem. W piatek mam rozmowe... i... czuje sie jak ostatnia swinia... bo chce go oskubac z jego kasy!? Jak sobie z tym poradzic???
    • izak28 Re: Podwyzka alimentow na dziecko 11.06.12, 20:52
      A jak się miał zgodzić skoro niższych nie płaci? Myślisz, że jak będą wyższe to zacznie to robić?
      Niepłacenie alimentów trochę inaczej się załatwia.
      • mysz1978 Re: Podwyzka alimentow na dziecko 11.06.12, 21:12
        ja zrozumialam to tak, ze placi niskie alimenty i oprocz tego wydal łącznie zaledwie 300zl na dziecko w ciagu tych wszystkich lat. o to chodzilo????
        tak czy siak nie miej wyrzutow, bo jesli alimenty sa naprawde niskie i facet nie wywiazal sie ze zlozonej obietnicy to czemu Ty masz miec obiekcje???? uncertain
        • mysz1978 Re: Podwyzka alimentow na dziecko 11.06.12, 21:14
          tak ogole to jakbysmy procentowo mieli oblicac alimenty, to popozycja mojego to bylo 5% jego miesiecnzych dochodow. Poki co placi 7,5%; ja walcze o 10%...
    • sandrad2 Re: Podwyzka alimentow na dziecko 11.06.12, 20:58
      Pamiętaj, że jak jesteś frajerką to wychowasz dzieci na frajerów.
      Więc przestań dawać się okradać exowi a raczej przestań pozwalać mu dłużej okradać dziecko!! bo masz dbać o interes dziecka a nie uleganiem exowi karmić swoje niskie poczucie wartości.
      • babazmiasta Re: Podwyzka alimentow na dziecko 11.06.12, 21:22
        izak28 zle mnie zrozumialas. Ex placi alimenty i oprocz tego wydal 300 zlotych na dziecko przez 7 lat.
        To ze bylam frajerka, to sama wiem, wiec podkreslanie tego nie ma sensu. Chodzi mi o to jak sobie poradzic z tym glupim i nie na miejscu uczuciem.
        • babazmiasta Re: Podwyzka alimentow na dziecko 11.06.12, 21:29
          sandrad2, znasz mnie? nazwalas mnie frajerka z niskim poczuciem wlasnej wartosci...Czasem czlowiek wychodzi tak poobijany ze zwiazku ze potrzebuje duzo czasu aby dojsc do siebie. Ja wlasnie zaczynam ....
          • sandrad2 Re: Podwyzka alimentow na dziecko 11.06.12, 21:37
            nie ma się co oszukiwać, dawanie się bezczelnie okradać exom i popieranie exów w tym by okradali własne dziecko to jest frajerstwo i zachowanie nie fair wobec dziecka.
            przypuszczam, że wyszłaś poobijana z związku, ale - to było 7 lat temu a Ty się nadal trzęsiesz mając cokolwiek wymagać od exa...... może pora na porządną terapię? A alimenty i podwyżkę daj do załatwienia adwokatom, bo jeszcze na widok exa w sądzie zgodzisz się na ich obniżenie....

            myśl dziewczyno. życie masz jedno, Twoje dziecko też. zrób w nim wreszcie porządek, bo chyba nadal się emocjonalnie od exa nie odcięłąś, nie oduzależniłaś emocji, że kwestia upomnienia się o rzecz oczywistą wywołuje traumę..

            od Ciebie zależy czy się ustawisz w kontaktach z exem na pozycji ofiary i winy... to tkwi wyłącznie w twojej głowie, a , niestety - przekazujesz to dziecku bo przecież ślepe nie jest....
        • sandrad2 Re: Podwyzka alimentow na dziecko 11.06.12, 21:29
          toż mówię. masz niskie poczucie wartości. przenosisz to na dziecko.
          uważasz, że dziecko nie jest warte uczciwych alimentów od ojca.
          policz ile na dziecko faktycznie wydajesz, dodaj to jak często się ojciec dzieckiem zajmuje, jeśli się zajmujecie prawie pół na pół to alimenty dla dziecka mogą być zbliżone od każdego rodzica, uwzględniając oczywiście możliwości zarobkowe.
          generalnie - Ty masz określić ile dziecko dzisiaj potrzebuje, a ex niech udowadnia w sądzie czy go stać czy nie.
          • babazmiasta Re: Podwyzka alimentow na dziecko 11.06.12, 22:09
            Wow!
            Nie, nie mam niskiego poczucia wartosci, nie mam tez traumy przy kontaktach z exem. Wychowalam sie w otoczeniu gdzie wpajano ze zebys sie mial zesrac to nie dasz innym zobaczyc ze ci ciezko.Taka glupia duma. I to jest wlasnie problemem a nie to ze nie przepracowalan swojej relacji z exem. Za rady na temat terapii dziekuje ale jesli nie masz nic przeciw temu to nie skorzystam.
            • zmeczona100 Re: Podwyzka alimentow na dziecko 11.06.12, 22:14

              WOW, fabryka matek- Polek po prostu:

              Wychowalam sie w otoczeniu gdzie wpajano ze zebys sie mial zesrac to nie
              > dasz innym zobaczyc ze ci ciezko.

              Jak rozumiem, to otoczenie jakoś Ci pomagało do tej pory, aby "inni nie widzieli"?

              Babo, podwyżki za wielkiej nie dostaniesz- musiałabyś udowodnić, że potrzeby dziecka wzrosły z jakiegoś konkretnego powodu albo Twoje możliwości znacznie się zmieniły.
            • sandrad2 Re: Podwyzka alimentow na dziecko 11.06.12, 22:27
              nie dociera do Ciebie. DZIECKO TO NIE JEST TWOJA WŁASNOŚĆ. ono ma ojca, a Ty jesteś odpowiedzialna prawnie by od niego wyegzekwować odpowiednie dla dziecka alimenty.
              to, że Ty masz problem z samą sobą i frajerstwem szumnie nazywanym "honorem" nie powinno obciążać dziecka i tego, że poniekąd dzięki tobie nie ma kasy którą mieć powinno na rozwój.

              wolisz by dziecko klepało biedę niż byś się Ty-dorosła upomniała o obiecane a nie dane pieniądze od ojca??? to co z Ciebie za matka? skupiasz się na sobie a masz dbać o interesy dziecka a nie tylko swoje.

              po 7 latach dopiero się zorientowałaś , że ex obiecując dokładanie się do dziecka nie robi tego? nie wiesz teraz jak sobie poradzić z traumą że chcesz wymagać dla dziecka więcej niż ochłapy -od jego rodzonego ojca?
              nie trzyma mi się to wszystko kupy, a z Twojej reakcji widzę, że bardzo jesteś skoncentrowana na graniu i zamiataniu pod dywan by chcieć/móc sprawnie rozwiązywać faktyczne problemy.
              jak nie chcesz iść na terapię to nie choć. w końcu każdy sam wybiera sobie życie i to jak się w nim będzie samoumartwiał i samookłamywał.
              • sandrad2 Re: Podwyzka alimentow na dziecko 11.06.12, 22:34
                wychodzę zaraz więc na jedno Ci tylko zwrócę uwagę :
                napisałaś w pierwszym poście
                "Dzisiaj umowilam sie z adwokatem. W piatek mam rozmowe... i... czuje sie jak ostatnia swinia... bo chce go oskubac z jego kasy!? Jak sobie z tym poradzic??? "

                rozumiem pytanie "o ile więcej mogę dostać", "jak argumentować podwyżkę" itd itp.
                Ale co pytanie jakie zadałaś To JEST pytanie do PSYCHOLOGA.
              • babazmiasta Re: Podwyzka alimentow na dziecko 11.06.12, 22:41
                Ludzie, przeciez ja nie mowie ze ta glupia duma jest madra! Wiem ze jest glupia! I czy ja mowie jak to bylo wspaniale wychowywac sie w takim a nie innym otoczeniu. Nikt mi niczego nie pomaga zamiatac pod dywan. Dziecko ani ja nie zyjemy w nedzy. Ale ex przyklada sie minimalnie do tego zeby jego corka miala lepiej. Dlugo trwalo zanim sie zebralam i postanowilam cos z tym zrobic...
                bylam glupia i naiwna? Oczywiscie, sama to wiem.
                Mysle ze jest wiecej osob ktore tak jak ja z takich czy innych powodow dlugo czekaly zanim poszly do sadu zeby zadbac o to co nalezy sie ich dzieciom i dlatego prosilam o rade.
                • argentusa Re: Podwyzka alimentow na dziecko 12.06.12, 08:45
                  <<Mysle ze jest wiecej osob ktore tak jak ja z takich czy innych powodow dlugo czekaly zanim <<poszly do sadu zeby zadbac o to co nalezy sie ich dzieciom i dlatego prosilam o rade.
                  a jakie znaczenie ma ile jest tych osób? Zwróć uwagę, że powołujesz się na opinię społeczną - po to by usankcjonować SWOJE zachowanie/brak działania. To nie jest istotne. Ważne co Ty z tym robisz/robiłaś.
                  Fajne jest to, że w końcu isę zmobilizowałaś. Niefajne i dla Ciebie i dla dziecko jest to, że masz poczucie winy z tego powodu -tu jest głębszy problem, którego, być moze nie CHCESZ zauważyć.
                  Powodzenia, bo jednak mimo dość radykalnych własnych poglądów, doceniam, że coś zmieniasz smile
                  Ar.
                  • lampka_witoszowska Re: Podwyzka alimentow na dziecko 18.06.12, 08:35
                    o ile dobrze rozumuję, autorka wątku dokładnie widzi problem, bo konkretnie pyta - jak sobie z tym uczuciem poradzić smile
                    • tricolour Jeszcze jest pytanie... 18.06.12, 09:07
                      ... ile tych alimentów jest? Bo wiemy, że 10% dochodów netto, ale to nie ma nic do rzeczy. Bo może to np. $5000 i stąd poczucie winy w związku z podwyżką?

                      Autorka nie mów wszystkiego, a - moim zdaniem, takie mam wrażenie - ma tendencję do unikania sensu wprost. Bo mieszka za granicą, ale przelicza alimenty na złote. Po co? No jakie jest prawodawstwo w tym obcym kraju? To ważne.
                      • lampka_witoszowska Re: Jeszcze jest pytanie... 18.06.12, 14:06
                        w pierwszym poście bardzo wprost napisała, z czym ma problem, a rozważania trwają, razem z pseudopsychoanalizą, na cóż to jeszcze autorka nei ma ochoty smile mimo, że konkretnie problem nazywa big_grin
                • scindapsus Re: Podwyzka alimentow na dziecko 12.06.12, 08:46
                  Kazde szkodliwe myslenie i postawy można zmienić.Na początku wywołuje to dyskomfort psychiczny ale z każdym dniem treningu/wcielania w życie jest lepiej, znacznie lepiej.
                  Cwicz więc systematycznie
        • helena7511 Re: Podwyzka alimentow na dziecko 17.12.12, 23:49
          Ok jestem matka za granica i place alimenty na corke ktora mieszka w Polsce.Wg mnie alimenty sa srednie bo sama sie na nie zgodzilam.Ale dobrze wiem ze 90%alimentow ktore place moj byly maz nie wydaje na corke.Moze ktos mi doradzi co z tym zrobic????
      • baabcia Re: Podwyzka alimentow na dziecko 11.06.12, 21:28
        ja bym to bardzo delikatnie napisała ale na to samo wychodzi

        alimenty są na dziecko i nie wolno Ci odpuszczać SOBIE

        czy zabrałaś kiedyś jakieś pieniądze dziecku? - z prezentu od babci , że skarbonki? pewnie nie bo to nie uczciwe - więc nie zabieraj tego co się dziecku NALEŻY od ojca - odpuszczając pozbawiasz dziecko tych naleznych mu pieniędzy

        pamiętaj w sądzie, że czekamy na Twoją relacje - nie zbłaźnij się -WALCZ

        reprezentujesz swoje dziecko!
      • baabcia Re: Podwyzka alimentow na dziecko 11.06.12, 21:29
        ja bym to bardzo delikatnie napisała ale na to samo wychodzi

        alimenty są na dziecko i nie wolno Ci odpuszczać SOBIE

        czy zabrałaś kiedyś jakieś pieniądze dziecku? - z prezentu od babci , że skarbonki? pewnie nie bo to nie uczciwe - więc nie zabieraj tego co się dziecku NALEŻY od ojca - odpuszczając pozbawiasz dziecko tych należnych mu pieniędzy

        pamiętaj w sądzie, że czekamy na Twoją relacje - nie zbłaźnij się -WALCZ

        reprezentujesz swoje dziecko!
      • helena7511 Re: Podwyzka alimentow na dziecko 18.12.12, 00:04
        No hejka.Ja pomimo tego co mi mowili adwokaci zaczelam placic alimenty na imie i nazwisko corki,i ona zaczela je odbierac i moj ex byl w szoku.Ale dobrze wiedzialam ze 90% alimentow nie idzie na moja corke
    • tricolour Za taką postawę jak Twoja... 11.06.12, 23:05
      ... powinien być kryminał. Siedem lat lekceważyć potrzeby dziecka, jego potrzeby w imię jakichś kretyńskich "zasad".

      Powinni Ci ograniczyć prawa rodzicielskie za działanie na szkodę dziecka.
      • mola1971 Re: Za taką postawę jak Twoja... 11.06.12, 23:09
        Oczywiście! Tylko kto wtedy te prawa rodzicielskie przejmie? Ty, czy państwo? Bo przecież nie ojciec, który ma to dziecko gdzieś.
      • argentusa Re: Za taką postawę jak Twoja... 12.06.12, 08:41
        I tutaj się zgadzam z Tri. To nie głupia DUMA, tylko skrajna głupota i niskie poczucie własnej wartości.
        Człowiek dojrzały, pełen godności nie musi nic ukrywać i wstydzić sie prosić/wymagać tego, co po prostu się nalezy najbliższym i jemu samemu. Bo wie, ze nie straci nic z godnosci i dumy jesli o to wniesie/poprosi.
        "nie pokazywać za nic, ze jest ciężko" -toż to ksiązkowy przykład znaiżonego poczucia własnej wartości - bo co powiedzą inni...
        Stąd chyba taka reakcja części forumek.
        Droga Autorko - może faktycznie rozważ konsultację z terapeutą a adwokat to dobry pomysł.
        Ar.
    • mola1971 Re: Podwyzka alimentow na dziecko 11.06.12, 23:11
      Wiesz co? Jak się samemu ma jakieś głupie skrupuły, to najlepiej wziąć adwokata, który w Twoim imieniu w sądzie wystąpi. Adwokaci skrupułów nie mają. I Bogu dzięki smile
      • babazmiasta Re: Podwyzka alimentow na dziecko 12.06.12, 22:14
        Dziekuje wszystkim za odpowiedzi. Wzielam je sobie do serca. Utwierdzialm sie w tym ze podjete kroki sa dobre. Mola masz racje, skoro sama nie potrafilam powinnam wczesniej zwrocic sie do adwokata. Coz, lepiej pozno niz wcale.
        Musze tez przyznac ze moj "premierowy wystep"na tym forum byl dla mnie niezlym szokiem. Dostalo mi sie niezle. Moze zasluzylam na to. Zastanawiam sie jednak nad tym czy nikt z osob ktore wylaly na mnie wiadro pomyj same nigdy w zyciu nie zrobily czegos glupiego co pozniej probowaly naprawic?
        • maciekqbn Re: Podwyzka alimentow na dziecko 12.06.12, 23:00
          babazmiasta napisała:

          > Zastanawiam sie jednak nad tym czy nikt z osob ktore wylaly na mnie wiadro pomyj same
          > nigdy w zyciu nie zrobily czegos glupiego

          Jestem przekonany, że wszystkie osoby na TYM forum kiedyś w życiu zrobiły coś głupiego.

          > co pozniej probowaly naprawic?
          >

          Jeśli było co naprawiać, to pewnie próbowały...
          • azmb Re: Podwyzka alimentow na dziecko 12.06.12, 23:32
            Babozmiasta- prawda napisana szczerze acz nie zawsze lukrowanym stylem to już pomyje? Nie umiesz z klasą przyjąć na klatę prawdy, choćby i ostro wyłożonej, ale z logicznymi argumentami?
            • moniapoz Re: Podwyzka alimentow na dziecko 13.06.12, 10:21
              mnie bardzo podoba się co napisał Tri, zwłaszcza w kontekście przenoszenia wzorców zachowań na dzieci, ale tak myślę, że co ma teraz kobieta z tą prawdą powiedzianą wprost zrobić?
              usiąść i się biczować ? co da, że jej się jeszcze dokopie i powie, że była głupia i szkodziła własnym dzieciom ? sama autorka czuje, że zachowała się jak idiotka....i szuka odpowiedzi czemu.

              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • zmeczona100 Re: Podwyzka alimentow na dziecko 13.06.12, 10:37
                Hm... Na razie musi przejść fazę pogodzenia się z tym faktem; dopiero później, jak racjonalnie pomyśli, to ma szanse na wyzbycie się nieuzasadnionego poczucia winy i podjęcie stosownych kroków. Bo na razie odkryła, że inni mają przeciwne zdanie (to tak, jakbyśmy nagle weszli do grupy osób, które twierdzą, że kradzieże to normalka i można z tego normalnie żyć).
        • vabile Re: Podwyzka alimentow na dziecko 12.06.12, 23:37
          Trochę Cię nie rozumiem. Przychodzisz tu z problemem, ludzie coś radzą, czasem łagodniej, czasem ostrzej, więc bierz z tego co się da, ile jesteś w stanie przekuć na swoje potrzeby to korzystaj. Dywagacje, że wypowiadający się na pewno też źle postępowali i popełniali błędy do niczego dobrego Cię nie doprowadzą. Bo wtedy cofasz się do tyłu, równasz do dołu, czy jak to się zwie.. Każdy popełnia błędy ale tylko głupiec w nich tkwi. Więc wyciągaj pozytywy i wskazówki do działania ze strofowania innych bo przecież chcesz swoją rzeczywistość zmieniać na lepszą a nie cofaj się, obrażając się na rzeczywistość i szukając tych co w życiu robili źle by z nimi wspólnotę narzekania tworzyć. Działaj i powodzenia.
        • tricolour Jeśli chodzi o pomyje... 12.06.12, 23:44
          ... to zapewniam Cię, że nie wylewano ich z powodu zrobienia przez Ciebie "czegoś głupiego".

          Ty przez całe lata lekceważyłaś finansowe potrzeby dziecka przez zaniedbanie obowiązku alimentacyjnego. Przez całe lata utwierdzałaś ojca w przekonaniu, że na potomstwo można łożyć mało. Jeśli własna pracą starałaś się rekompensować finansowe niedobory, to uczyłaś samą siebie oraz potomstwo wzorca, że baba jest od zapierniczania ponad siły, a facet od olewania.

          To nie są głupoty - to są bardzo poważne problemy ciągnące się potem całymi pokoleniami.
          • argentusa Re: Jeśli chodzi o pomyje... 13.06.12, 09:20
            Matko jedyna, znowu siezgadzam z /tri. W kwestii tych problemó ciągnących się pokoleniami.
            Baboz... fajnie, że zmieniasz rzeczywistość, któa jest nie do zaakcpetowania.
            Fajny krok - wytrwaj, chociaż nie będzie tylko różowo.
            Ar.
            • zmeczona100 Re: Jeśli chodzi o pomyje... 13.06.12, 10:37
              argentusa napisała:

              > Matko jedyna, znowu siezgadzam z /tri.

              Ja też shock
              • babazmiasta Re: Jeśli chodzi o pomyje... 13.06.12, 12:46
                Jeszcze raz dzieki. Doceniam wszystkie uwagi. Chodzilo mi o sposob ich podania.

                Tak jak napisalam w pierwszym poscie, w piatek rozmowa z adwokatem. Trzymajcie kciuki.
                Po rozmowie poinformuje jak poszlo.

                Tri, dzieki ze nie chcesz mnie juz zamykac smile
                • tricolour W Polsce nikt Cię nie zamknie... 13.06.12, 12:55
                  ... nawet palcem nie kiwnie, a szkoda - moim zdaniem. I nie chodzi tu o Ciebie, chodzi o dzieci, które mają być wychowywana porządnie, a nie jakoś.

                  W Niemczech miałabyś sprawę karną za zaniedbanie, w USA wkroczyłby CPS i zabrał dziecko do rodziny zastępczej jeśli tylko okazałoby się, że dziecko ucierpiało przez niedobór pieniędzy.

                  Proszę, byś obce prawodawstwo potraktowała jak merytoryczną krytykę swojego zaniedbania. Tym "obcym" chodzi o wychowanie dzieci wedle społecznych standardów. U nas takie pojęcie nie funkcjonuje, o działaniu nawet się nie myśli. U nas wychowanie dzieci ma rangę naprawiania pralki własnymi siłami starym dłutem po rodzicach.
                  • babazmiasta Re: W Polsce nikt Cię nie zamknie... 13.06.12, 13:02
                    Nie mieszkam w Polsce.
                    Dziecko chowam porzadnie. A nie walczac o wieksze alimenty strzelalam sobie w kolano!
                    Moze jednak bylam matka polka jak to ktos wyzej napisal?!
                    • vabile Re: W Polsce nikt Cię nie zamknie... 13.06.12, 13:45
                      A wiesz, że Ty nawet nie musisz WALCZYĆ o te wyższe alimenty? Wystarczy, że skalkulujesz jakie masz wydatki na dzieci i ile opieki dajesz im Ty a ile ich ojciec... Nie wiem przed krajowymi czy innymi sadami to będzie, jakie prawo jest w danym kraju. U nas wnosisz do sądu, przedstawiasz fakty, czekasz na werdykt. Po co od razu w głowie tworzą Ci się historie wojny i walki na śmierć? Nie demonizuj rzeczy prostych... Mniej histerii a więcej porządnych konsekwentnych zachowań.
                      • babazmiasta Re: W Polsce nikt Cię nie zamknie... 13.06.12, 13:57
                        Tu gdzie mieszkam mozna bez sadu jezeli strony sie dogadaja. Dlatego chcialam zalatwic to z ex. Nie dalo sie. Dlatego ten adwokat. W dalszym ciagu mam nadzieje ze uda sie bez sadu i ze pismo od adwokata wystarczy. No a jak nie wystarczy to wtedy sad.
                        Nie wiem czy to do mnie o tych wojnach i walce na smierc ?
                        • vabile Re: W Polsce nikt Cię nie zamknie... 13.06.12, 14:18
                          Wszędzie można bez sądu jak strony się dogadują.
                          Ex ma gdzieś wydatki na dziecko, Ty masz skrupuły, więc daj sprawę adwokatowi do załatwienia i tyle. Nie jest to walka. To pokazanie spokoju i pokazanie exowi konsekwencji: jest dziecko, są wydatki, ma być sprawiedliwa kasa.
                  • nowel1 Re: W Polsce nikt Cię nie zamknie... 13.06.12, 13:50
                    Niezależnie od tego, kto i jakimi metodami wprowadza "społeczne standardy", wychowanie dziecka i taki nigdy nie będzie odrobinę lepsze - ani odrobinę gorsze - niż rodzice, którzy to wychowanie sprawują.
                    Państwo, które miałoby według Ciebie zabierać dzieci rodzicom, którzy nie wnoszą o wyższe alimenty, byłoby opresyjną machiną, a nie wspierającą obywateli strukturą.
                    Sprawa karna za zaniedbanie? Tak, oczywiście - gdy dziecko jest ZANIEDBANE, czyli wtedy, gdy niezaspokojone są jego potrzeby, a nie wtedy, gdy alimenty czyimś - czyim ? - zdaniem są za niskie.
                    Pomysły dotyczące sterowania przez państwo wszelkimi aspektami wychowania były już wprowadzane. Chiny Mao się kłaniają. Nie wspominając już o tzw.fikcji literackiej.

                    • babazmiasta Re: W Polsce nikt Cię nie zamknie... 13.06.12, 14:02
                      Wiezienie dla matki, kara smierci dla ojca a dziecko do bidula! Tam bedzie mu lepiej
                      • vabile Re: W Polsce nikt Cię nie zamknie... 13.06.12, 14:30
                        Mam dwie znajome z problematycznymi alimentami na dzieci.
                        Jednej ex przestał płacić na dziecko, nie poszła po alimenty do sądu i komornika, stwierdziła że ma jego pieniądze gdzieś, pięknie wychowała córkę bez niego, córka sama się na obiecankach ojca zawiodła i nie chce z nim kontaktu po latach, stracił ją. Ale matka świadomie z dochodzenia alimentów zrezygnowała, a nie dlatego, że miała wyrzuty sumienia że sięga po kasę ojca dziecka...
                        Druga dziewczyna tkwi w poczuciu takim jak Ty, każde upomnienie się o pieniadze od ojca dzieci to dla niej ciężkie przejście że nie powinna,,,ex płaci jak chce, prośby o podwyżki wyśmiewa, matka nie ma czasu dla dzieci bo zarabia gdzie się da żeby nastarczyć na utrzymanie całej rodziny....ciągle zadłużona a exa usprawiedliwia, szuka sama dla siebie wymówek dlaczego po sprawiedliwe alimenty nie pójdzie. Zawsze blokuje ją poczucie winy że coś od exa ma wymagać. I niestety dzieci tym przesiąknęły, już prawie dorosłe, a tez mają zaburzone poczucie własnej wartości, nie wierzą w siebie, nic od ojca nie wymagają, alimentów od niego nie chcą za to czekają az to matka zarobi i da i to do niej mają ciągłe pretensje...
                        • babazmiasta Re: W Polsce nikt Cię nie zamknie... 13.06.12, 15:29
                          Mysle ze twoja druga znajoma nie calkiem taka sama jak ja. Nie pracuje gdzie sie da zeby wiecej zarobic. Mam czas zajmowac sie dzieckiem.
                          Zgodzilam sie 7 lat temu na alimenty nizsze bo bylam glupia. Ex przez wszystkie lata placil tyle ile sad zasadzil. Kilka miesiecy temu po raz pierwszy poprosilam o podwyzke, nie zgodzil sie wiec poszlam do adwokata.
                          Zgadzaja sie tylko te glupie wyrzuty sumienia.
                          Dziecka nie mieszam w sprawy pieniedzy i jesli juz "cierpie" z tego powodu to przed przyjaciolmi a nie dzieckiem.
                          Corka ma w miare dobre kontakty z ojcem.
                          • babazmiasta Juz po rozmowie z adwokatem 15.06.12, 22:28
                            Pan adwokat potwierdzil opinie wielu z was ze juz dawno powinnam wziac exa za gebe i zadac wyzszych alimentow.
                            W poniedzialek wysle do niego list z propozycja wysokosci nowych alimentow. Jesli ex sie nie zgodzi to przechodzimy do nastepnej fazy czyli spotkania w sadzie.
                            • mola1971 Re: Juz po rozmowie z adwokatem 15.06.12, 22:37
                              No i brawo! smile
                              • babazmiasta No i zaczela sie jazda! 17.06.12, 21:55
                                Tak jak pisalam w pierwszym poscie jakis czas temu poprosilam exa o podwyzke alimentow. Powiedzial ze nie da. poinformaowalam go okolo 2 tygodni temu ze w takim razie skontaktuje sie z adwokaten i ze z nim juz niet bede rozmawiac na ten temat. Tydzien temu corka byla w piatek u ojca. Jak wrocila do domu powiedziala ze ojciec chcial z nia rozmawiac na temat alimentow... Poniewaz uwazam ze nie powinien mieszac dziecka w tego typu sprawy poprosilam adwokata w czasie piatkowej rozmowy zeby w liscie ktory wysle jutro do exa na temat alimentow poprosil go rowniez o nierozmawianie z corka na ten temat.
                                Dzisiaj jest niedziela. Corka wlasnie wrocila z weekendu u ojca. No i teraz mam problem. Bo ojciec znow zrobil jej pogawedke na temat podwyzki alimentow.
                                Jakby tego bylo malo next tez sie popislala. Corka za 1,5 tygodnia konczy szkole podstawowa. Na zakonczenie szkoly maja przedstawienie. Corka kilka tygodni temu zapytala czy moze zaprosic next. Powiedzialam ze nie mam nic przeciw temu. Dzisiaj corka zapytala next czy przyjdzie? Na co ta odpowiedziala ze nie bo nie chce miec nic wspolnego z jej matka! Ex byl przy tym i w zaden sposob nie zareagowal.
                                Jak corka mi to opowiedziala mialam ochote zadzwonic do exa i poprosic zeby next sie odp... od mojego dziecka. Nie zrobilam tego... Czy myslicie ze powinnam cos zrobic, czy zostawic to adwokatowi?
                                Wiedzialam ze bedzie wojna, ale nie podejrzewalam ze ex wciagnie w nia nasze 12- letnie dziecko is swoja nowa pania!
                                • tricolour Na wojnie strzela się do wysztkich... 17.06.12, 23:35
                                  ... także do kobiet i dzieci, gwałci się i podpala.. Liczyć się musisz ze stratami w ludziach i sprzęcie, bo to normalka.

                                  Moim zdaniem kontaktuj się tylko przez adwokata, bo Twoje dylematy świadczą, że łatwo Cię zbić z pantałyku. No i w sumie nie wiem po co chcesz dzwonić przecież next ma prawo, by wyrażać swoje opinie na Twój temat. Ma prawo nie chcieć mieć z Tobą nic wspólnego.
                                  • argentusa Re: Na wojnie strzela się do wysztkich... 18.06.12, 07:54
                                    Cholera jasna, znowu zgadzam isę z Tri.
                                    Ale ad rem: Next ma prawo nie chcieć pójśc na przedstawienie. I już. Ciebie to nie powinno ruszać. Dziecku można przekazać takie podejście: każdy ma prawo do swoich decyzji i uczuć. I nowazona taty nie musi cię lubić. Mnie też.
                                    A alimenty to osobna sprawa i dorośli ludzie nie manipulują dziećmi.
                                    Amen.
                                    ps. dlaczego Ciebie tak to porusza?
                                • zmeczona100 Re: No i zaczela sie jazda! 17.06.12, 23:46
                                  Przykro sad Klasyka gatunku...uncertain
                                • lampka_witoszowska Re: No i zaczela sie jazda! 18.06.12, 08:48
                                  to nie jest jazda

                                  to jest zwyczajny sprawdzian, jak to w życiu, na kogo i jakim stopniu dziecko może liczyć

                                  sadzasz córkę na spokojnie przysobie i tłumaczysz jej, dlaczego występujesz o wyższe alimenty, po co w ogóle sa alimenty, co z nich kupujesz i ile mają wspólnego alimenty z obecnością rozhisteryzowanej (emocjonalne przymiotniki w rozmowie z córką mimo wszystko pomiń) next na występie córki

                                  nie wszyscy będą się zachowywac w porządku i córka prędzej czy później z takimi ludźmi się zetknie - styka się już teraz, dla treningu dorosłości

                                  pogadaj z nią może i z 10 razy, bo to wazny temat, uczciwie - tak czasem bywa, ojciec rozumuje inaczej, nie pamięta, że wychowanie dziecka to tez pieniądze, ale jak córka będzie planowała dziecko - to musi wliczyć w plany potrzeby swojego przyszłego dziecka i musi umieć te potrzeby zapewnić RAZEM ze swoim mężem/chłopakiem/patrnerem (tak jak teraz potrzebuje pieniędzy jak jedzie na wycieczkę, to już nauka kalkulacji)

                                  to są normalne rozmowy i właśnie przygotowujesz córkę do dorosłego życia
                                  • tricolour I z tych powodów, jakie napisałaś... 18.06.12, 09:00
                                    ... ojciec też ma wręcz obowiązek, choćby i dziesięć razy, porozmawiać z córką o jej alimentach.
                                    • lampka_witoszowska Re: I z tych powodów, jakie napisałaś... 18.06.12, 09:06
                                      o ile ta rozmowa nie jest manipulacją, czyli ktoś nie usiłuje ugrać czegoś dla siebie

                                      poniewaz na taką wygląda ze strony ojca, w rozmowie z córką trzeba i to brac pod uwagę i obgadać, żeby dziecko mogło sprawę ogarnąć i poukładać po swojemu, mając jasność sytuacji
                                      • tricolour A po czym poznałaś... 18.06.12, 09:09
                                        ... że wygląda na to, że ojciec chce cos ugrać?
                                        • lampka_witoszowska Re: A po czym poznałaś... 18.06.12, 11:20
                                          ano takowe przypuszczenie powzięłam stąd, że ojciec odmowił podwyżki, rozpoczął rozmowy z dzieckiem, a jego partnerka odmówiła udziału w przedstawieniu jego córki
                                          jak rozumiem, niekoniecznie dlatego, że będzie ją tego dnia bolała głowa
                                          • argentusa Re: A po czym poznałaś... 18.06.12, 13:01
                                            A dopuszczasz, że ona o prostu NIE MA ochoty iść na to przedstawienie, bo nie ma ochotyspotkać eksi swojego partnera? Tak zwyczajnie i po prostu? Beż dorabiania do tego jakichkolwiek teorii.
                                            • lampka_witoszowska Re: A po czym poznałaś... 18.06.12, 14:05
                                              a Ty już ze zrozumieniem przeczytałaś, co autorka wątku napisała?
                                          • tricolour Ja bym tez odmówił podwyzki... 18.06.12, 20:52
                                            ... gdyby ex mnie o to PROSIŁA.

                                            Jedna strona ma prawo prosić, a druga ma prawo odmówić - to jest istota prośby. A z psychologicznego punktu widzenia jest prośba na dodatek stanem zależności, bo proszący wyrażając prośbę korzy się przed tym, od którego chce coś dostać. Tak to jest z prośbą.

                                            Więc o alimenty się nie prosi tylko żąda zaspokojenia finansowych potrzeb dziecka wedle obowiązującego prawa (rzecz dzieje się gdzieś za granicą).
                                            • lampka_witoszowska Re: Ja bym tez odmówił podwyzki... 18.06.12, 22:57
                                              rozumiem, choć w tej dyskusji pozwolisz, że nie będzie to dla mnie argumentem smile
                                • tricolour I jeszcze jedno... 18.06.12, 08:56
                                  ... bo piszesz, że dziecko jest Twoje.

                                  Otóż nie jest. Dziecko jest SWOJE. Samo dla siebie i w coraz większym stopniu. Jeśli chce (a powinno) może mieć bardzo dobre relacje z żoną ojca choćby Cię zazdrość zjadała na surowo - nic Ci do tego.

                                  Po drugie: ojciec ma jak najbardziej prawo rozmawiać z dorastającą córką na temat jej źródła utrzymania, nawet w formie pogawędki. Pytać o potrzeby, wydatki - pieniądze to także element wychowawczy, a rodzic (Ty, czy ojciec, nieważne) to nie jest milcząca skarbonka, która ma wyciągać portfel na żądanie bez prawa głosu. Nie rozumiem więc w jakim celu eliminujesz córkę z tak ważnej sprawy poprzez adwokackie żądanie, by ojciec nie rozmawiał z córka o JEJ pieniądzach.
                                  • babazmiasta Male sprostowanie. 18.06.12, 12:57
                                    Nie chodzilo mi o to ze next nie chce przyjsc na przedstawiwnie dziecka do szkoly. Doskonale to rozumiem i chodzilo mi o sposob w jaki to wyrazila. Corka bardzo ja lubi (lubila?), a ja sie cieszylam ze maja dobry kontakt ze soba. Nigdy nie poznalam next, ale zawsze myslalam o niej pozytywnie, przez pryzmat jej relacji z corka...
                                    Jesli chodzi o rozmowy ojca z corka o pieniadzach... oczywiscie moze sobie z nia rozmawiac do woli, moze ja uczyc wartosci pieniadza i tego ze jest nie tylko skarbonka. Popieram na calej linii!
                                    Ale jesli ojciec wyjezdza do dziecka z tekstmi ze matka zla bo wyciaga od niego kase a on taki biedny i zeby dziecko matce powiedzialo to czy tamto, a corka wracajac do mnie mowi ze mam dac tacie spokoj bo on tak sie stara i nie ma pieniedzy i po co ja mu tak dokuczam, to wtedy prosze adwokata zeby zwrocil uwage bylemu zeby tego nie robil!
                                    • argentusa Re: Male sprostowanie. 18.06.12, 14:23
                                      > Ale jesli ojciec wyjezdza do dziecka z tekstmi ze matka zla bo wyciaga od niego
                                      > kase a on taki biedny i zeby dziecko matce powiedzialo to czy tamto, a corka w
                                      > racajac do mnie mowi ze mam dac tacie spokoj bo on tak sie stara i nie ma pieni
                                      > edzy i po co ja mu tak dokuczam, to wtedy prosze adwokata zeby zwrocil uwage by
                                      > lemu zeby tego nie robil!
                                      No i git. Nie wchodzisz w żadną reakcję nerwową tylko robisz swoje.
                                      Zapytałam dlaczego Ciebie tak rusza, że next nie chce iść na przedstawienie - możesz to wyjasnić?
                                      • babazmiasta Re: Male sprostowanie. 18.06.12, 15:01
                                        Nie rusza mnie to ze nie chce isc na przedstawienie. Rusza mnie w jaki sposob zakomunikowala to corce!
                                        • argentusa Re: Male sprostowanie. 18.06.12, 20:42
                                          Ok, tak też zrozumiałam. Mi chodzi o to dlaczego rusza cię to skoro nie masz najmniejszego wpływu na pewne sprawy.
                                          I jeszcze jedno: też nie bardzo widze sens - z punktu widzeia rodzica, zabranianie ojcu rozmawiania na temat pieniędzy małej, choć bezsprzecznie Ty masz prawo nimi zarządzać.
                                          Z drugie jstrony 12-latka (o ile nie pokręciłam wieku Twojego dziecka) to całkiem spory obywatel i za chwilę będzie miała ograniczoną zdolnosć do czynności prawnych.
                                          Jedyne co mnie bulwersuj,e to sposób w jaki ojciec podaje wiedze małej -tu moze (podkreślam może, bo pewności nie mam ) być chęć manipulacji. A tego nie cierpię.
                                          Tak czy siak nie sądzę by jakikolwiek sad (bo adwokat to sobie może popisać) zabronił rozmawiania o pieniądzach.
                                          Ar.
                                          • babazmiasta Re: Male sprostowanie. 18.06.12, 22:04
                                            Rusza mnie to bo wywalila swoja zlosc na dziecko. Do tej pory byla fajna dla corki i corka tez bardzo ja lubila. Mogla przeciez normalnie powiedziec ze nie przyjdzie bo sytuacja jest dla niej niezreczna. Widzisz roznice?
                                            Wiem, ze adwokat moze sobie prosic o co tylko chce... Czy ex przychyli sie do jego prosby to juz inna sprawa...
                                            • tricolour Ale sytuacja nie jest niezręczna! 19.06.12, 00:15
                                              Przecież te alimenty będą płacone ćwierć wieku, to o jakiej Ty niezręczności mówisz? Naprawdę jest czasu aż nadto, by się przyzwyczaić i do płacenia, i do podwyżek. Tu nie ma żadnej niezręczności.

                                              A tak serio, byśmy nie gdybali i kręcili sie wokół ogólników: ile córka dostaje alimentów i jaka ma być podwyżka? Może (może!) kobieta miała powód do złości?
                                  • babazmiasta Re: I jeszcze jedno... 18.06.12, 13:01
                                    Uzylam zwyczajowego zwrotu. Czy tobie niegdy nie zdarza sie powiedziec "moj syn" czy "moja corka".
                                    Czepiasz sie slowek i dorabiasz do tego filozofie!
                                    • lampka_witoszowska Re: I jeszcze jedno... 18.06.12, 14:09
                                      hehehe
                                      bardzom ciekawa opinii teraz Argentusy i Tri big_grin
                                    • tricolour A kto się czepia słówek? 18.06.12, 20:22
                                      Tu wcale nie chodzi o zwrot "moja córka". Chodzi o to, że poprzez adwokata ustalasz zakres rozmowy ojca z córką czyli konkretnie ojciec ma zwróconą uwagę, by o alimentach nie rozmawiał.

                                      A tak poza tym: w jakim kraju mieszkasz?
                                      • babazmiasta Re: A kto się czepia słówek? 18.06.12, 21:51
                                        Czyli co, mam nic nie robic kiedy wciaga dziecko w sprawy ktore powinien zalatwiac ze mna?
                                        Moze powinnam tez sama poopowiadac jej o tym jakim tatus jest skur.... Bedzie fajnie! Nie jest wazne czy to co ktorekolwiek z nas jej powie jest prawda, najwazniejsze ze ojciec i matka wciagna dziecko do swojego konfliktu! Zabawa po pachy, ale przeciez 12-latka latwo sobie z tym poradzi!!!
                                        Czemu pytasz gdzie mieszkam?Czy to robi jakas roznice?
                                        • mola1971 Re: A kto się czepia słówek? 18.06.12, 22:11
                                          Wg mnie dobrze by było byś spokojnie z dzieckiem porozmawiała i wyjaśniła, że nie masz żadnego wpływu na to co Twój ex i jego żona mówią i robią.
                                          Rzeczowo wyjaśnij córce do czego służą alimenty, wyjaśnij też, że bardzo długo ich nie podwyższałaś, ale teraz musisz, bo wzrosły wydatki. Bez oceniania ojca, tylko konkrety.
                                          Niech dziecko zna zdanie i Twoje, i ojca. A swoje zdanie sama sobie z czasem wyrobi.
                                          • babazmiasta Re: A kto się czepia słówek? 18.06.12, 22:28
                                            O tym z nia rozmawialam i probowalam wytlumaczyc. Jednak zawsze staram sie to robic bez osobistych wycieczek w strone exa.
                                            Nie mowie dziecku zeby mowilo ojcu ze jest bez serca bo ja nie mam na przyslowiowy chleb i zeby mu powiedziala ze ma wiecej placic.Tego samego oczekuje od exa.
                                            Moze oczekuje za duzo smile
                                            • mola1971 Re: A kto się czepia słówek? 18.06.12, 22:40
                                              Od exów najlepiej jest oczekiwać tylko tego, by na czas płacili alimenty. A gdy z tym mają problem, prosić o pomoc komornika wink
                                              W kwestii ich relacji z dziećmi lepiej nie mieć żadnych oczekiwań. To oni, nie my, są za swoje relacje z dziećmi odpowiedzialni.
                                        • tricolour Prawdę mówiąc... 19.06.12, 00:09
                                          ... to ja nie wiem jak z Tobą rozmawiać, bo każde zdanie rozumiemy inaczej.

                                          1. "Czyli co, mam nic nie robic kiedy wciaga dziecko w sprawy ktore powinien zalatwiac ze mna?" - przecież on te alimenty załatwi z Tobą. Nie zmienia to jednak faktu, że może sobie o nich porozmawiac z córka ile wlezie - wszak to dla córki są te pieniądze. Nie możesz oczekiwać, że obcemu facetowi będziesz ustalała zakres rozmowy z jego własnym dzieckiem.

                                          2. "Moze powinnam tez sama poopowiadac jej o tym jakim tatus jest skur...." - oddajesz dziecko na weekend skurwielowi? Ja bym, nie oddał nawet na minutę!

                                          3. Pytam gdzie mieszkasz, bo to istotne ze względu na lokalne rozwiązania prawne. A możliwości są szerokie: od niemieckiej tabelki gdzie wszystko jest jasne, do sądów męczących się latami nad ceną skarpetek.
                                          • lampka_witoszowska Re: Prawdę mówiąc... 19.06.12, 07:12
                                            Tri, nie masz racji

                                            jesli dzieckiem zaczyna się manipulowac, "oświecać", jaka matka jest podła suka/k.../cokolwiek - to jak najbardziej porusza się wszelkie instytucje, by to ograniczyć

                                            od psychologa, pisma od adwokata po sąd i spotkania tylko w obecności kuratora
                                            • babazmiasta Re: Prawdę mówiąc... 19.06.12, 08:23
                                              Lampka, dziekuje!
                                              Tri, nigdzie nie napisalam ze ojciec jest skur..... Ale przeciez skoro on mowi do dziecka rzeczy nieprawdziwe to ja tez bym mogla?! Jak napisalam gdzies wyzej, tu nie chodzi o jakas obiektywna prawde, chodzi o wciaganie dziecka w nasz konflikt i proby manipulacji.
                                              Prosze, czytaj cale moje odpowiedzi a nie tak ze wybierasz sobie jakies jedno zdanie wyrwane z kontekstu i reagujesz na niesmile
                                              • 1lapaz Re: Prawdę mówiąc... 19.06.12, 09:04
                                                Myslisz o ex jak o osobie, ktorej nalezy sie zrozumienie. Masz jakies skrupuly w stosunku do niego. Dlaczego ? Raczej planuj swoja przyszlosc i skup sie na tym zebys nie byla obciazona odpowiedzialnoscia wykraczajaca poza twoje mozliwosci. Opiekujesz sie dzieckiem i wiesz czego potrzebuje, a ojciec jest tutaj strona zobowiazana do wspierania w realizacji tych potrzeb.
                                              • tricolour W cudzysłowiu są cytaty... 19.06.12, 09:15
                                                ... między innymi taki: "Moze powinnam tez sama poopowiadac jej o tym jakim tatus jest skur.... " - to kto to napisał? Co ta wypowiedź sugeruje?

                                                Prawda różnie wygląda. To, co Ty uznajesz za prawdę, dla innego nią nie jest. Ja na przykład pytam ile masz alimentów, ile chcesz podwyżki, w jakim kraju mieszkasz - to są proste pytania nadające realny wymiar Twoim oczekiwaniom konkretnie umiejscowionym także w sytuacji prawnej - a Ty milczysz. I takich wątpliwości jest więcej, na co zwracam uwagę, bo przez takie wątpliwości strona płacąca może odnieść wrażenie, że jest naciągana, okradana. Mówiąc inaczej: jeśli tak rozmawiasz o alimentach z eksem, jak tu ze mną, to nie dziwię się jego postawie. Może warto byś przyjrzała się i sobie?

                                                Bo wiesz: Mnie Twoja wojna na alimenty mało obchodzi - możecie się pozarzynać. Ale jeśli przychodzisz i prosisz o pomoc, to przyjmij także krytyczne wypowiedzi, a szczególnie gdy sama - moim zdaniem - dolewasz oliwy do ognia.
                                                • lampka_witoszowska Re: W cudzysłowiu są cytaty... 19.06.12, 09:37
                                                  i znowu - od przyglądania się sobie autorka wątku zaczęła, bo pisała o swoich skrupułach, o niczym innym

                                                  wniosek, że skoro nie chce mówić o wysokości alimentów i kraju, w jakim żyje, to równoznaczne jest z tym, że utrudnia sobie porozumienie z eksem - jest słaby, moim zdaniem

                                                  a jak dodać do tego, że Ty z góry odmówiłbyś prośbie o podwyżkę alimentów świadczy jedynie o jakimś dziwnym Twoim problemie w temacie alimentów, a nie problemie autorki
                                                  • tricolour Nie manipuluj moją wypowiedzią... 19.06.12, 21:17
                                                    ... nie napisałem, że zatajenie kraju zamieszkania równa się utrudnianiu porozumienia z eksem, bo to niedorzeczność - ex pewnie wie gdzie mieszka autorka. Pewnie też wie ile ma wynosić podwyżka. Więc nie kręć.

                                                    Pisałem jedynie, że autorka prosząc o pomoc na forum jest tajemnicza, co budzi moje wątpliwości co do stanu rzeczy. Bo albo ktoś ma umiejętność komunikacji albo nie ma, a w tym konkretnym przypadku zapytana o szczegóły istotne dla sprawy wykręca się od odpowiedzi.

                                                    I oczywiście odmówiłbym prośbie o podwyżkę, bo alimenty ustala się przedstawiając wyliczenie koniecznych wydatków, a nie składając ręce. Rozumiesz? Rzetelne wyliczenie potrzeb dziecka załatwia całą sprawę prosto i konkretnie bez konieczności chodzenia po prośbie.
                                                  • babazmiasta Re: Nie manipuluj moją wypowiedzią... 19.06.12, 21:27
                                                    Powiedz mi w jaki sposob to gdzie mieszkam czy ile alimentow dostaje w tym momencie na corke wplywa na twoja ocene mojej prawdomownosci? Nie zatajam niczego tylko nie sa to informacje wazne w calej dyskusji.
                                                    Ale jezeli jest to dla ciebie wazne to powiem ci. Mieszkam w Holandii. Dostaje w przeliczeniu na zlotowki 1600 zlotych alimentow na corke. Wydaje sie duzo. Jednak jesli pomyslisz o tym ze za sam czynsz place 2400 ( znow w przeliczeniu) to juz nie wydaje sie tak duzo.
                                                    Nie chcialam mowic o sumach bo maja sie nijak do polskiej rzeczywistosci poniewaz zycie tutaj jest drozsze niz w Polsce.
                                                  • babazmiasta Re: Nie manipuluj moją wypowiedzią... 19.06.12, 21:33
                                                    Mowiac o proszeniu o podwyzke alimentow nie mialam na mysli "skladania rak po prosbie" ale to ze chcialam sprawe zalatwic z exem bez adwokatow i sadu.
                                                    Rowniez ze wzgledu na duze koszty z tym zwiazane i fakt ze nawet jak wygram sprawe w sadzie to koszty swojego adwokata musze poniesc sama.
                                                  • tricolour A po co przeliczasz na złotówki? 20.06.12, 09:46
                                                    Dostajesz 400€ alimentów, ex zarabia 4000€. Swoje dochody pomijasz, potrzeby dziecka pomijasz, za to chętnie przyznajesz się do wysokości czynszu (75% to Twój udział czyli 450€ Twoje, 150 dziecka, choć nie wiem czy to sprawiedliwy rachunek).

                                                    W pobliskich Niemczech dostałabyś 600€ plus dodatki państwowe. A w Holandii może jest sąd?
                                                  • lampka_witoszowska Re: nie wiesz, czy w Holandii jest sąd 20.06.12, 10:02
                                                    ...czy masz potrzebę atakować Babę?
                                                    i to, i to słabe
                                                  • babazmiasta Re: A po co przeliczasz na złotówki? 20.06.12, 12:36
                                                    Przeliczylam na zlotowki, bo mi sie nudzilo i nic lepszego nie mialam do roboty smile
                                                    Nie chcialam podawac sum bo nijak maja sie do polskiej rzeczywistosci i polskiego prawa.
                                                    Nie wiem jak jest w Niemczech, wiem ze w Holandii jest inaczej.
                                                    Potrzeby dziecka wylicza sie na podstawie dochodow rodzicow. Wiem ze troche dziwne ale holenderskie prawo wychodzi z zalozenia ze im wiecej zarabiasz tym potrzeby twojego dziecka sa wieksze.
                                                    Jezeli zas chodzi o koszty utrzymania dziecka to nie sa dzielone 50/50 poniewaz rodzic z ktorym mieszka dziecko ma tez wklad niefinansowy.
                                                  • babazmiasta Re: A po co przeliczasz na złotówki? 20.06.12, 12:40
                                                    " W pobliskich Niemczech dostałabyś 600€ plus dodatki państwowe. A w Holand
                                                    > ii może jest sąd?"

                                                    W Holandii od utrzymywana dziecka sa rodzice a nie panstwo!
                                                  • lampka_witoszowska Re: Nie manipuluj moją wypowiedzią... 20.06.12, 07:21
                                                    Tri, swoją wypowiedzią udowadniasz, choć niepotrzebnie, że zwyczajnie nei rozumiesz znaczenia słowa "manipulacja"

                                                    gdybyś miał trochę dystansu do siebie, przyjrzałbyś się temu, co tu napisałes - a tak, wolisz rzucać dziwne oskarżenia
                                                    no, bez sensu
                                                  • tricolour Zostałaś złapana na minupulacji... 20.06.12, 09:40
                                                    ... polegającej na sklejeniu sensu dwóch różnych zdań, co wypaczyło sumaryczny sens i doprowadziło do bzdurnego wniosku.

                                                    Może byłoby lepiej gdybyś pogadała i poradziła coś autorce zamiast uganiać się za mną po całym wątku, co?
                                                  • lampka_witoszowska Re: Zostałaś złapana na minupulacji... 20.06.12, 09:59
                                                    Tri, opanuj się smile jak widzę, że moim zdaniem ktoś bzdury pisze - a tu robisz to Ty, to zdarza mi się odpisac

                                                    a złapać to możesz co najwyżej pchłę, w kwestii Twojej kaczyńskiej podejrzliwości
                                                • babazmiasta Re: W cudzysłowiu są cytaty... 19.06.12, 10:33
                                                  Tio ze napisalam ze moze powinna poopowiadac corce o tym czy tamtym nie znaczy ze byloby to prawda. Chodzilo mi o to ze skoro ex mowi dziecku rzeczy nieprawdziwe to ja tez bym mogla, a nie o to ze ex jest skur......
                                                  Nie odpowiedzialam na pytanie gdzie mieszkam ani ile alimentow dziecko dostaje ( nie ja jak sugerujesz) bo to nie ma nic wspolnego z meritum sprawy.
                                                  Cos co w Polsce moze byc duza suma gdzie indziej nia nie bedzie.
                                                  Jezeli chodzi o sytuacje prawna to zapewniam cie ze nie naciagam exa i jesli bedzie trzeba to sad to potwierdzi smile
                                                  • eleander Re: W cudzysłowiu są cytaty... 22.06.12, 00:16
                                                    babazmiasta napisała:

                                                    > Nie odpowiedzialam na pytanie gdzie mieszkam ani ile alimentow dziecko dostaje
                                                    > ( nie ja jak sugerujesz) bo to nie ma nic wspolnego z meritum sprawy.

                                                    Owszem ma, bo 10% z 4 tys. Euro w Holandii, to jednak co innego niż 10% z powiedzmy 4 tys. zł. w Polsce. Holenderską specyfiką jest być może, że koszty mieszkania są wysokie, ale są przecież dodatki mieszkaniowe dla osób słabiej zarabiających, za to inne koszty (żywność, odzież, elektronika) są po przeliczeniu porównywalne.
                                                    Ale ok, skoro twierdzisz że nie ma sensu porównywać, to może powiesz ile wynoszą przeciętne alimenty w Holandii ?
                                                  • babazmiasta Re: W cudzysłowiu są cytaty... 22.06.12, 08:16
                                                    Nie przysluguja mi dodatki do mieszkania....
                                                    Nie wiem jakie sa przecietne alimenty w Holandii, bo kazda sytuacja jest inna. wiem natomiast ze corka powinna dostawac od ojca prawie 2 razy wiecej!
                                                  • tricolour No dobrze, dwa razy więcej... 22.06.12, 09:29
                                                    ... ale druga strona może widzieć to inaczej tym bardziej, że córka spędza z nimi weekendy.

                                                    Podczas tych weekendów sprawowana jest opieka w każdym wymiarze, a dziecko musi mieć normalne warunki mieszkaniowe - przecież nie śpią chyba we trójkę w jednym łóżku. Może być więc tak, że odmowa podwyżki ma - w ich rozumieniu, rodziców weekendowych - sens.
                                                  • babazmiasta Re: No dobrze, dwa razy więcej... 22.06.12, 13:13
                                                    Widzisz, niestety nie ma sensu,
                                                    Wszystko to o czym mowisz jest juz wziete pod uwage.
                                                    Wiem ze druga strona widzi to inaczej, ale nie chodzi o to jak strony to widza tylko jak widzi to prawo. A prawo jest po mojej stronie.
                                              • argentusa Re: Prawdę mówiąc... 19.06.12, 09:16
                                                Ale przeciez skoro on mowi
                                                > do dziecka rzeczy nieprawdziwe to ja tez bym mogla?
                                                a to niby dalczego byś mogła? Nie jesteś nim. I jak sądzę reprezentujesz inną formę wyrażania opinii bo przecież ta, którą się eks posługuje Ci nie odpowiada.
                                                > chodzi o wciaganie dziecka w nasz ko
                                                > nflikt i proby manipulacji.
                                                Dziecię jest w waszym konflikcie, ale manipulacji mówimy stanowcze nie. Sposób - przedstawiasz swój punkt widzenia. I wiesz, że dziecię goopie nie jest i swój rozum ma. Wnioski wyciągnie samo.
                                                No sorry, nie da się dzieci ochornić przed wszystkimi stresami. Babo, odpuść trochę sobie. Nie jesteś odpowiedzialna za to, co robią inni dorośli.
                                                Powodzenia,
                                                Ar.
                                                • babazmiasta Re: Prawdę mówiąc... 20.06.12, 21:23
                                                  Dzisiaj ex zadzwonil. Chcial pogadac o corce. powiedzialam mu ze dziecko mialo problem z zachowaniem next. Sprawe przyjal na klate! Godzine pozniej zadzwonil do corki zeby z nia porozmawiac na temat tego co sie wydarzylo. Fajnie z nia rozmawial i przeprosil za to ze next na corce wyladowala swoja zlosc na mnie. Wielki plus dla exa!
                                                  List od adwokata dzisiaj wyslany ( bez klauzuli o nierozmawianiu z dzieckiem).
                                                  • eleander Re: Prawdę mówiąc... 21.06.12, 23:46
                                                    Odnoszę wrażenie, że to Ty, a nie dziecko masz problem z zachowaniem next.
                                                    A partnerka exa, jako dorosła kobieta, może co najwyżej sama za siebie przeprosić.
                                                    Być może nie ma takiego powodu, skoro szczerze powiedziała co myśli - nie pójdzie na przedstawienie, bo abstrahując od tego, że dziecko - jak widać ze wzajemnością - lubi to z Tobą widocznie nie chce mieć nic wspólnego i ma takie prawo. Może nie chce żebyś oceniała czy założyła sukienkę różową czy niebieską, czy obróciła się w lewo czy w prawo, co zrobiła a czego nie zrobiła itd., kobiety tak mają.

                                                    Szanuję osoby, które nie knują, mówią co myślą i nie przepraszają za to, że żyją.
                                                    Co do eksa - rysuje się obraz słabego faceta, zmuszonego do lawirowania pomiędzy dwoma
                                                    silnymi kobietami.
                                                  • babazmiasta Re: Prawdę mówiąc... 22.06.12, 08:23
                                                    Niewatpliwie, nie mam nic innego do roboty tylko zajmowanie sie sukienkami next...
                                                    Wisi mi to czy przyjdzie czy nie i jak moze przeczytalas (les) chodzilo o sposob przekazania tej informacji dziecku!

                                                    ps. Ja tez nie pozwalam na to zeby moi znajomi czy rodzina wypowiadali sie negetywnie na temat ojca przy corce! Atakujac rodzica, atakujesz posrednio dziecko
                                                  • eleander Re: Prawdę mówiąc... 22.06.12, 09:22
                                                    No i na koniec wylazi z Ciebie nadpobudliwa baba.
                                                    Informując dziecko, że nie przyjdziesz na przedstawienie, bo nie chcesz spotkać się z jego matką, nie atakujesz dziecka, tylko mówisz jak jest. Dziecko może doskonale ten konflikt rozumieć i nie być zdziwione, chociaż Ty odbierasz tą sytuację inaczej.
                                                  • babazmiasta Re: Prawdę mówiąc... 22.06.12, 09:26
                                                    Nie, dziecko tego "konfliktu" jak to nazywasz nie rozumie!
                                                    Dzieki za diagnoze wink
                                                  • eleander Re: Prawdę mówiąc... 22.06.12, 09:40
                                                    To dziwne, bo 12letnie w miarę rozgarniete dziecko jednak powinno widzieć co się wokół niego dzieje. No ale nie będę zaprzeczał, że mamusia jak zwykle wie najlepiej co rozumie i co czuje dziecko wink
                                                  • babazmiasta Re: Prawdę mówiąc... 22.06.12, 17:52
                                                    Nie, mamusia nie wie najlepiej...
                                                    I nie wiem czy wiesz ale 12-letnie dzieci potrafia tez mowic i rozmawiac o swoich uczuciach i czasami rozmawiaja o nich z mamusia lub tatusiem...
                                                  • argentusa Re: Prawdę mówiąc... 22.06.12, 09:44
                                                    <<Atakujac rodzica, atakujesz posrednio dziecko

                                                    A tu się nie zgadzam. Tylko w przypadku gdy uczysz dziecko, że jest odpowiedzialne za ciebie (z powinno być odwrotnie).To ono faktycznie bierze do siebie takie teksty. Że moze być inaczej to ja z własnego podwórka wiem. U nas jasno dziecię powiedziało, że to co między nami rodzicami to jedno, a co między nim a nami to drugie. Oczywiście od małego miało kłądzione w łepek, że jakiisę matka wkurzy to nie jego odpowiedzialność tylko matki czy ojca, bo to oni są dorośli.
                                                    Ale też dlatego nie dociera do mnie, że jego "Zdenerwował" młodszy brat i jak mu da kuksańca to małego wina. Odpowiedzialny ten, kto czyni. A nie ofiara, czy co gorsza ktoś zależny od ofiary.
                                                    Amen,
                                                    Ar.
                                                    ps. wiem, wiem, egoistka wychowuje egoistów. Ale za to zdrowych psychicznie smile.
                                                  • babazmiasta Re: Prawdę mówiąc... 22.06.12, 17:57
                                                    Slyszlas kiedys o czyms takim jak lojalnosc dzieci w stosunku do rodzicow?
                                                    Dziekuje za zdiagnozowanie mojego dziecka.
                                                    Nie badz jednak taka pewna ze twoje sa psychicznie zdrowe, niektore choroby ujawniaja sie w starszym wieku!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja