blue_ania37
12.06.12, 10:41
Mój jeszcze mąż ma zabezpieczone kontakty z dzieckiem, że bierze go raz na dwa tygodnie na week.
Ja zaczynam się bić z myslami, co robić dalej?Bo....
Mam świadomość, że to jest naszego dziecka tata,
mam świadomość, że mam syna, który potrzebuje męskiego wzorca.
Gdybym mogła uczyniłabym wszystko, żeby moje dziecko miało dobre układy z tatą.
Nie nadaję na tatę, na babcię itp...
On ma 5 lat...mówi, że nie chce u taty ( tj u babci spac), że ojciec z babcią wrzeszczą na niego, że nie liczą się, że nie lubi coś jeść, wpadł w wielki ryk, jak mu powiedziałam, że teraz będą wakacje i że będzie u taty na dłuższy czas, po 10 dni.
Że dostaję kary, że stoi w kącie, że dostaję po łapach...ma dyscyplinę np zero bajek przez week.
Tata dziecka nie spędza z nim ani chwili sam.
Ma mówione, że matka jest debilką, że jest głupia, że jest leniwa.
Młody mówi do mnie, że oni cię mamo nie doceniają

.
Nie przychodzi wogóle do przedszkola np na przedstawienia, nie pyta się mąż o nic! czy chory, co z nim?
Nie ma pojęcia o jego znajomych ani o tym co młody robi na codzień, na moje prośby o rozmowę o młodym kwituję, że tak - 43 listopada.
Zabrania mu wziąść do mnie do domu w którym mieszka cokolwiek mu kupi ( książkę z okazji dnia dziecka, prezentu urodzinowego itp.
Jedyne co ma..to ma grę o gwiezdnych wojnach na playa, którego zresztą mu mąż zabrał, bo jest jego i tyle.
Młody mówi, że chodzi do taty tylko dla tej gry, nie mówi tego tylko mi ale też np paniom z przedszkola, odmawia rysowania taty w przedszkolu, bo on już "nie widzi sensu", on nie mam taty.
Zaczynam się zastanawiać, czy nie wystąpić o inne zabezpieczenie kontaktów, np tylko popołudnia bez noclegu? czy istnieje możliwość aby męża skierować na jakieś rozmowy z psychologiem ( sądownie, bo ja nic nie zdziałam), czy babcia która straszy dziecko i nadaję na mnie ciągle, jaka to jestem zła i że jak mogłam np ubrać go w dres jak lumpa, kiedy się z nimi spotyka, i że ona sobie nie życzy, może mieć spotkania np tylko pod moją obecność?
Nie wiem, co czynić?
Młody nie ma żadnej więzi z babcią, pojawiła się dopiero jak młody miał 3 lata i nie są żżyci, nigdy ona o to nie dbała.
Czy powinnam pozwalać, na takie zachowania męża wobec młodego, i narażać go na lęki? i puszczać go tam?
Przesadzam?
Ania