Lepsze i gorsze dzieci

14.06.12, 15:48
Z lektury tego i innych forów wyłania mi się taki obraz: dla wielu mężczyzn dzieci z pierwszego małżeństwa są jednak dziećmi drugiej kategorii.
Tak często powtarzający się motyw: żona zażądała podwyższenia alimentow na dziecko, a przecież ja mam już nową rodzinę i ciężko na nią pracuję! Zdarzają się też laski, które wiążą się z rozwodnikami i mają wielki żal do byłych żon, że w ogóle chcą alimentów, przecież on teraz musi się skupić na niej i na jej dziecku (nie jego, sprzed związku). Granda po prostu!
Gdy są dzieci z drugiego związku, podejrzewam, że ojciec w pierwszej kolejności będzie w przyszłości chciał zabezpieczyć ich byt materialny, a nie dziecka z pierwszego małżeństwa. Komu dołoży do mieszkania: pierworodnej czy dziecku poczętemu z drugą miłością życia?
Choć to może się wydać bardzo wyrachowane i materialistyczne z mojej strony, czasami przed rozwodem powstrzymuje mnie myśl, że mąż później nie będzie chciał pomóc dzieciom w usamodzielnianiu się, choć ma w perspektywie niezłe pieniądze. Gdy zostaniemy razem, jest szansa, że z nich dołoży do jednego lub drugiego kredytu mieszkaniowego, ale jestem przekonana, że po rozwodzie mogę o tym zapomnieć. Za moje wybicie się na niepodległość, uwolnienie, będą płacić dzieci. Wiem, nie powinnam sie tym kierować, wolność i spokój są warte każdej ceny, ale zastanawia mnie takie podejście bardzo wielu panów. Czy się mylę?
Podkreślam na wszelki wypadek, że nie twierdzę, że wszyscy mężczyźni mają takie podejście. Ale wielu, niestety.
    • argentusa Re: Lepsze i gorsze dzieci 14.06.12, 17:41
      Pudło w moim przypadku.
      Potomstwo Obecnego ma codzienne ważne miejsce w jego, a tym samym - naszym życiu. I alimenty na nie są priorytetem w naszym budżecie.
      Na taką sytuację może mieć wpłw fakt, że ja nie chcę żadnych dzieci wiecej i Obecny też.
      I nie ma mowy o dzieciach gorszej kategorii. (Dziewczyna eksia bardzo lubi naszych chłopaków - ze wzajemnością).
      Ar.
      • sebalda Re: Lepsze i gorsze dzieci 14.06.12, 19:22
        Wyjątek potwierdza regułęwink
        Gdyby Obecny nie był dobrym ojcem, pewnie byś go nie chciałasmile Myślę, że masz inne standardy.
        Ja zresztą też bym się nie związała z facetem, który nie dba o rodzone dzieci. To jeden z wykładników porządności. Podobnie jak stosunek do starszych czy zwierząt.
    • satoja Re: Lepsze i gorsze dzieci 14.06.12, 21:13
      Twój mąż jest kiepskim ojcem, po rozwodzie jest duże prawdopodobieństwo że się wypnie na dzieci lub będzie chciał nimi pogrywać.
      Natomiast Twoja kolejna i kolejna wymówka powstrzymująca przed rozwodem, tym razem to: "nie rozwodzę się teraz żeby mąż nie ograniczył finansowania dzieci" brzmi już mało poważnie.
      Ale wiesz.... po tylu latach waszego małżenstwa i przymusu bycia w takiej rodzinie dzieci i tak emocje mają zrypane jak przekładnie traktor na chinskich częściach. Więc właściwie im już wsio rybka, czy się rozwiedziesz czy nie. Tylko, na litość, nie wypominaj im po latach, że to dla nich w tym związku tkwiłaś...bo to zwyczajne kłamstwo. Robisz to dla siebie.
      • sebalda Re: Lepsze i gorsze dzieci 14.06.12, 21:53
        Jak to dobrze, że są na świecie osoby tak przenikliwe i potrafiące tak celnie każdego ocenić, podsumować, przewidzieć, celnie wytknąć błędy i ustawić do pionu tudzież z lekka popchnąć w jedynym właściwym kierunku. I te metafory, cud-miód normalnietongue_out
        Podałam swój przykład tylko dla zilustrowania tego, że wielu ojców nie potrafi wznieść się na wyżyny obiektywizmu i nieprzedkładania swoich racji i chorych ambicji nad dobro własnych rodzonych dzieci. Za rady na mój temat naprawdę już dziękuję, dostałam ich tutaj tyle, że latami się jeszcze nie będę mogła pozbieraćtongue_out
        Coś na temat???
        • satoja Re: Lepsze i gorsze dzieci 14.06.12, 21:55
          A po co się rozkminiać na utyskiwanie na złych ojców jak wiadomo o co Ci chodzi? smile
          Za stara jestem na te gierki Seba smilesmile
          • sebalda Re: Lepsze i gorsze dzieci 14.06.12, 22:20
            Mądra, stara Satoja, co zawsze wszystko wie najlepiejsmile)))
            • satoja Re: Lepsze i gorsze dzieci 14.06.12, 22:22
              Cóż zrobić, od lat robię za lokalnego szamana, jakoś musisz się z tym pogodzić tongue_outPP
    • 1trampolina Re: Lepsze i gorsze dzieci 14.06.12, 21:44
      Tak sobie myślę, że dzieci wychowane przez nawet jednego rodzica - szczęśliwego mają większe szanse na dostatnie życie, bo jak zostaną wychowane w szczęścliwym domu to znajdą swoją życiową. Tkwienie w związku, bo partner dołoży do mieszkania dziecka nie ma moim zdaniem sensu. Znam kobietę, która ma trzy mieszkania w stolicy, w czwartm mieszkaniu mieszka. Nie jest jednak szczęśliwa.
    • 1trampolina Re: Lepsze i gorsze dzieci 14.06.12, 21:49
      Chciałam jeszcze dodać, że znam Pana, który nie bardzo chce łożyć na dzieci ze swojego pierwszego związku, ale wiem też że jak miał się rozstawać ze swoją aktualną partnerką, z którą ma dziecko to oświadczył, że nie będzie na nie łożył zasłaniając się brakiem gotówki. W końcu się nie rozstali.....
    • mola1971 Re: Lepsze i gorsze dzieci 14.06.12, 22:00
      Nie ma lepszych i gorszych dzieci, tylko są dobrzy i źli ojcowie.
      Są rozsiewacze plemników, którzy zapładniają kolejne kobity i wszystkie swoje dzieci jakoś tam akceptują, póki są z ich matkami. Rozstanie z matką oznacza dla takiego pana rozstanie z dziećmi. Jedyne co robią to płacą, bo muszą. Nie z troski o dzieci, lecz ze strachu przed komornikiem. Bywa też tak, że jednak ten komornik wkroczyć musi, a pan focha strzela.
      Na szczęście są też prawdziwi ojcowie, którzy mogą mieć pięcioro dzieci z pięcioma matkami i o wszystkie swoje dzieci dbają.

      Tak wynika z moich obserwacji. Tyle, że obserwacje w realu, nie na forumach różnych, czynię smile
      • sebalda Re: Lepsze i gorsze dzieci 14.06.12, 22:18
        No ja mam tak jakoś dziwnie, zważywszy na tendencje światowe i krajowe, że w mojej i męża rodzinie i u naszych wspólnych znajomych nie mamy ani jednej rozwiedzionej pary. Mam kilka rozwiedzionych koleżanek, ale ich byli nie pozakładali drugich rodzin. Zatem obserwacje tego zjawiska mam tylko wirtualnewink
        Dla mnie najgorszym typem faceta jest taki, ktory po rozwodzie szarpie się z żoną, płacić nie ma ochoty, a dziecko zabiera i nastawia przeciwko matce, tylko po to, żeby ją jak najmocniej zranić. Nie zajmuje się, nie interesuje dzieckiem, ale zabiera do siebie, gdzie dzieckiem często zajmuje się jego matka, wyłącznie w celu umęczenia byłej. Taki na przykład były Ani. Masakrasad I ten typ na sto procent nie będzie dbał o dziecko, gdy to będzie się usamodzielniać. Nawet przez myśl mu nie przejdzie, że miałby pomóc. Wrrrrr.
        • satoja Re: Lepsze i gorsze dzieci 14.06.12, 22:26
          No fajnie, że myślisz o byłym Ani, a co myślisz o swoim niebyłym-niedoszłym? Lepszy będzie? gorszy? Identyczny? Hę?
          • maciekqbn Re: Lepsze i gorsze dzieci 14.06.12, 23:10
            A jakie to ma znaczenie?
            IMHO człowiek, który nie dba o swoje dzieci, zwłaszcza jeśli sam żyje lepiej niż dobrze, to nic nie warte dno.
            • zmeczona100 Re: Lepsze i gorsze dzieci 15.06.12, 16:04
              Omatko!
              Zdradzam Errora i zakładam Twój fanclub big_grin Pamiętaj, jestem pierwsza!

              tongue_out
              • maciekqbn Re: Lepsze i gorsze dzieci 15.06.12, 16:11
                Dobra dobra wink

                Ale tak na poważnie, to przecież 'oczywista oczywistość'. Mój syn to część mnie samego, jak miałbym o niego nie dbać? Podobnie uważa każdy odpowiedzialny ojciec.
              • mola1971 Re: Lepsze i gorsze dzieci 15.06.12, 16:25
                Pamiętaj o tym, że Error się brzydzi zdradą! Potępiona na amen amenów bendziesz big_grin
                • zmeczona100 Re: Lepsze i gorsze dzieci 15.06.12, 16:46
                  Kurdę, jakoś to przeżyję może wink
      • gazeta_mi_placi Re: Lepsze i gorsze dzieci 15.06.12, 17:58
        >Na szczęście są też prawdziwi ojcowie, którzy mogą mieć pięcioro dzieci z pięcioma matkami i o wszystkie swoje dzieci dbają

        Ale mając 30 dzieci z 22 różnymi partnerkami już robi się mały problem:

        niewiarygodne.pl/kat,1031991,title,Szok-Ma-zaledwie-33-lata-i-30-dzieci-Jak-to-mozliwe,wid,14503492,wiadomosc.html
    • katja75live Re: Lepsze i gorsze dzieci 15.06.12, 08:59
      Ja nie wiem czym Ty sie martwisz. Jak dla mnie troche wyszukujesz na sile problemow.
      Z tego co wiem, masz juz wlasciwie dorosle dzieci, szansa, ze twoj ''obecny", po rozwodzie jeszcze sie z kims zwiaze, a tym bardziej bedzie mial dzieci jest minimalna. Popatrz jakim jest teraz ojcem, a od razu zobaczysz czy wspomoze dzieci, niezaleznie od tego, czy bedziecie po rozwodzie czy nie. Poza tym mysle, ze Twoje dzieci swietnie sobie same poradza i byc moze nawet nie beda chcialy ''pomocy'' od ojca. A finansowo skorzystaja za 20-30-40 lat, i tak wlasciwie powinno byc w kazdym przypadku, na dobra sprawe.
    • triss_merigold6 Re: Lepsze i gorsze dzieci 15.06.12, 10:03
      Błagam, jakie jest prawdopodobieństwo, że facet w wieku Twojego męża będzie miał nowe dziecko na które przerzuci swoje (i tak skromne) zasoby?
      IMO nadal grasz w "tak, ale..." i projektujesz.
      Dorosłe dzieci same, bez Twojej ingerencji, będą załatwiać sprawy finansowe ze swoim ojcem.
      • sebalda Re: Lepsze i gorsze dzieci 15.06.12, 10:35
        Litości, ja tylko napisałam, że czasami o tym myślę z żalem, że dzieciaki mogą coś stracić, powinnam napisać w czasie przeszłym, że to mnie hamowało przed decyzją (wcześniej, kiedyś), chciałam o tym napisać jedynie dla przykładu, jak faceci z zemsty na kobiecie odgrywają się tez na dzieciach, ale nie chodziło w zamierzeniu o omawianie mojego problemu. Ja naprawdę wszystkim już dziekuję za troskę i uwagę. I oczywiście nie myślę, że mój mąż będzie miał jeszcze potomstwo (choć z drugiej strony nigdy nic nie wiadomo), ale chodziło o przedstawienie dwóch rodzajów facetów: jedni żałują dzieciom z pierwszego małżeństwa, gdy mają następne, inni z samej zemsty na byłej nie będą w takim stopniu uczestniczyć w finansowym wspieraniu ich, jak by to robili, gdyby im się ofiary nie wymknęły. Do tej drugiej kategorii zaliczam mojego męża i tylko dlatego o tym napisałam, a nie po to, żebyście mi teraz wykazywali jak to znowu wymyślam powody, żeby się nie rozwodzić.
        Tyle razy mi tutaj wykazano wszystkie moje wady i słabości, że naprawdę wiem na ten temat już wszystko. Chyba że ktoś tak bardzo lubi, nie ma to jak poprawić sobie humor, krytykując innychtongue_out
    • braktalentu Re: Lepsze i gorsze dzieci 15.06.12, 15:22
      Poczytaj forum "macochy". Dominują tam kobiety, których mężowie notorycznie łagodzą swoje wyrzuty sumienia wobec dzieci z poprzednich związków poprzez nadmierne tych dzieci finansowanie i zaspokajanie każdej potrzeby-smile-smile-smile.



      • sebalda Re: Lepsze i gorsze dzieci 15.06.12, 15:46
        Bo punkty widzenia są jednak skrajnie różne: byłe narzekają, że ojciec nie łoży/za mało łoży, macochy, że łoży za dużo, typowe.
        Tutaj taki w sumie nieco komiczny wątek jednej "macochy":
        forum.gazeta.pl/forum/w,898,136269020,,alimenty_prosze_o_wypowiedz.html?v=2
      • gazeta_mi_placi Re: Lepsze i gorsze dzieci 15.06.12, 18:02
        Pamiętam z tego forum jedną przemądrzałą Paniusię niejaką Lilith, która (jeszcze gdy jej mąż był mężem innej kobiety udzielała się na tym forum) piała nad swoimi super relacjami z małą swojego wówczas jeszcze kochasia, a potem męża (udało się ścierce dopiąć swego) i jak to świetnie mimo całej sytuacji z tamtą żoną ułożyła sobie relację z pasierbicą, a żona jak to żona oczywiście samo zło wink
        Przewidywałam (a to było kilka lat temu), że prędzej czy później kochaś ją kopnie w d... jak znajdzie kolejną napaloną i chętną.
        Sprawdziło się, Pani ścierka zaszła w ciążę i chyba nawet dziecko nie miało roku jak mężuś znalazł sobie kogoś i są po rozwodzie.
        Powiem szczerze, że jednak czasem jest sprawiedliwość na tym świecie na takie ścierki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja