co ma na celu wywoływanie wyrzutów sumienia

23.06.12, 11:52
U własnego dziecka? i czy rodzice robią to z premedytacją?
Teściowie nie są razem od kilkunastu lat, a mój mąż nadal czuje się "winny", że mamy świetne stosunki z rodziną teścia. Co lepsze, teściowa za każdym razem wypytuje kiedy się z nimi widzieliśmy, jak wyglądali, co mówili itd. Łącznie z tekstami teściowej (nie przy mnie), że pewnie ja jestem super koleżanka z "tamtą" (fakt, że jestem, bo od początku traktują mnie i mojego syna jak rodzinę, a teściowa nie jest zła, ale jest bardzo z dystansem).
Mąż ma wyrzuty nawet jak ona zadzwoni, żeby nas zaprosić na weekend, a my mamy inne plany. Tłumaczy to tym, że jest sama, a "całe życie poświęciła dla niego".
Dla mnie taki układ nie jest normalny i po prostu nie umiem tego pojąć.
    • braktalentu Re: co ma na celu wywoływanie wyrzutów sumienia 23.06.12, 11:57
      próbę zaspokojenia swoich potrzeb kosztem dziecka (tym razem już dorosłego).
    • woda_woda Re: co ma na celu wywoływanie wyrzutów sumienia 23.06.12, 11:57
      malgolkab napisała:

      > nie umiem tego pojąć.

      Czego nie możesz pojąć?
      Że syn kocha matkę i rozumie, że jest ona - jako samotna osoba - w słabszej sytuacji, niż jego ojciec, który ma nową rodzinę?
      • malgolkab Re: co ma na celu wywoływanie wyrzutów sumienia 23.06.12, 12:08
        Nie, tego, że teściowa wzbudza w nim wyrzuty sumienia z powodu poprawnych stosunków z ojcem. Byłabym szczęśliwa, gdyby nie utrzymywał z nim kontaktów. I tego, że wypytuje co u tamtych słychać, co robią itd., a jak maż nie chce odpowiadać to się obraża. Zrozumiałabym gdyby rozstali się rok czy dwa temu, ale to już trwa kilkanaście lat.
        Wiesz, ja np. liczę się z tym, że może się okazać, że za jakiś czas któreś z rodziców (z 1 czy 2 strony) będzie wymagać opieki. Nie miałabym problemu, żeby w tej sytuacji z mamą/teściowa/ojcem/teściem mieszkać. Wiem jak wygląda codzienna opieka na straszą, chorą osobą i jest to dla mnie naturalne.
        Nie są za to naturalne pretensje do swojego dziecka odnośnie poprawnych relacji z 2 rodzicem i wypytywanie go o te relacje.
        • woda_woda Re: co ma na celu wywoływanie wyrzutów sumienia 23.06.12, 12:17
          malgolkab napisała:

          > Nie, tego, że teściowa wzbudza w nim wyrzuty sumienia z powodu poprawnych stosu
          > nków z ojcem.

          A mogłabyś napisać na czym polega to wzbudzanie winy? Co takiego ta jego mama robi?
          • woda_woda Re: co ma na celu wywoływanie wyrzutów sumienia 23.06.12, 12:21
            woda_woda napisała:


            > A mogłabyś napisać na czym polega to wzbudzanie winy? Co takiego ta jego mama r
            > obi?

            Bo jeśli tylko na tym, że pyta co słychac u jego taty, to słabo.
            • malgolkab Re: co ma na celu wywoływanie wyrzutów sumienia 23.06.12, 12:37
              Mówi np., że dzieci jej rozwiedzionych koleżanek ojców nie odwiedzają i że taka postawa jest prawidłowa. Albo, że np. jak ojciec przyjeżdża (mieszka zagranicą) to powinien się z nim spotkać na kawę poza domem, a nie zapraszać go z rodziną do nas. Albo się obraża, bo nie chce jej opowiadać o ojcu. I koronny tekst "to on zdecydował o rozstaniu, więc powinien mieć gorzej."
              • woda_woda Re: co ma na celu wywoływanie wyrzutów sumienia 23.06.12, 12:41
                A ona nie ma prawa do swoich sądów?

                > I koronny tekst "t
                > o on zdecydował o rozstaniu, więc powinien mieć gorzej."

                Czytając to forum widać, jak wiele kobiet tak uważa.

                Ale to nie jest wywoływanie poczucia winy do twojego męża, to jest jej poczucie krzywdy.

                • malgolkab Re: co ma na celu wywoływanie wyrzutów sumienia 23.06.12, 12:48
                  woda_woda napisała:


                  > Ale to nie jest wywoływanie poczucia winy do twojego męża, to jest jej poczucie
                  > krzywdy.
                  >
                  Tylko o tym rozmawia się z koleżankami albo chociażby pisze na forum. Nie obarcza się tym dziecka (pierwszy raz rozstali się jak mąż chodził do przedszkola i dziwnym trafem znał wszystkie szczegóły, łącznie z danymi kochanki ojca). Mnie pierwszy mąż też zdradził (dłuższa znajomość), oszukiwał finansowo i zrobił parę innych rzeczy. Moje dziecko nie miało i nie ma o tym pojęcia, bo po co?
    • twa123 Re: co ma na celu wywoływanie wyrzutów sumienia 23.06.12, 12:09
      kobieta ze strachu przed samotnością szantażem emocjonalnym próbuje zatrzymać syna.
      jest to obrzydliwe i szkoda, że syn się na to nabiera, bo w ten sposób i syn i matka nie osiągną normalności i dojrzałości emocjonalnej. często syn dla matki staje się jedynym mężczyzną jakiego się trzyma, bo jej się nie chce wysilić na zbudowanie swojego nowego życia i poszukanie nowego partnera.
      jeśli teściowa pyta o to "co tamci mówili" to jej powiedzcie, ze jak jest ciekawa to niech sama do nich zadzwoni.
      • twa123 Re: co ma na celu wywoływanie wyrzutów sumienia 23.06.12, 12:24
        Dodam, że w tym przypadku to syn powinien przeciąć tę pępowinę łączącą go z matką. jakiegoś powodu syn jej nie chce odciąć. Na Twoim miejscu bym się temu przyglądała bo może ten pan nie być zdolny do stworzenia niezależnej rodziny.
      • malgolkab Re: co ma na celu wywoływanie wyrzutów sumienia 23.06.12, 12:40
        Też tak uważam. Nie moge powiedzieć - teściowa się w nasze życie nie wtrąca, nie komentuje naszych codziennych decyzji, tego co mamy w domu itd. Ogólnie nie jest złą osobą, tylko mimo upływu lat nie umie pogodzić się z sytuacją i obarcza nią syna (może nieświadomie). A on po prostu to przeżywa.
        • twa123 Re: co ma na celu wywoływanie wyrzutów sumienia 23.06.12, 13:05
          Mąż powinien przejść się na terapię radzenia sobie z emocjami porozwodowymi rodziców. Bo teściowa was wypytuje o byłego męża, gdyż wie, że od wielu wielu lat syn jej ulegał więc może na tym koniku jechać... Syn nie radzi sobie z relacją z matką trzymającą się roli cierpiętnicy więc upewnia tę matkę, że w swojej roli może nadal tkwić. Najwyraźniej przez te kilkanaście lat syn się nie odezwał krytycznie by matkę zastopować w jej zapędach. Dawno temu powinien powiedzieć "czyś ty się mamo szaleju najadła?" , i poinformować matkę, że dla niego ojciec nadal jest ojcem i nie zamierza go odrzucać dlatego że ona chce się zemścić. Syn nie powinien trzymać się roli narzędzia w ręce matki. A tej roli się trzyma bo ma wyrzuty sumienia gdy robi coś, czego matka może nie zaakceptować.... To nie jest dojrzałe zachowanie, syn musi dorosnąć i postawić matce granice, by wiedziała że nie ma prawa się wtrącać w jego relacje z ojcem, ani że on nie musi jej wynagradzać tego że ociec ją porzucił przyjeżdżaniem do niej na każde życzenie zmieniając plany was-nowej rodziny.

          Ja Cię rozumiem, bo sama mam matkę-cierpiętnicę szanażystkę, która obraża się na własne dzieci gdy widzi, że mają z ojcem dobre stosunki, bo wg niej dzieci powinny nienawidzić ojca za to, że matkę źle traktował w małżenstwie. I rodzice nie są nie po rozwodzie, ale nadal są małżenstwem i żyją pod jednym dachem. Co więcej, z dziecinstwa pamiętam, że oboje rodzice zachowywali się w stosunku do siebie wrednie i bez szacunku, ojciec despota, matka kłótnica i histeryczka. Ale matka chce zawłaszczyć dla siebie rolę tej która jedyna się dla nas poświęcała więc to ją mamy lubić a ojca potępiać. Dopiero po latach zauważyłam, że nami-dziecmi matka manipulowała byśmy żyli jej życiem i zajmowali się podtrzymaniem jej chorych domowych układów które chce kultywować, byśmy się nad nią litowali bo to lubi. Wtedy postawiłam jej granice, kilka razy powiedziałam ostro co o tym myślę, nasze kontakty się ostudziły, przez pewien czas była obrażona, że jej nie ulegamy, ale musiała się z tym pogodzić więc w mojej obecności zachowuje się poprawnie i już nie stosuje gierek by dyskredytować ojca. Jak się zachowuje poza moimi plecami to nie moja sprawa. Musi się nauczyć że już nie może na mnie emocjonalnie żerować.
          I Tobie radzę nie czepiać się teściowej, ale rozmawiać z mężem o tym problemie. Bo to on ma problem z samym sobą i swoimi emocjami. Teściowa przestanie mieć na was wpływ jak syn przepracuje swoje toksyczne emocje jakie go w poczucie winy wpędzają.
    • woda_woda Problem żony z mamą męża 23.06.12, 12:39
      polega zwykle na tym, że żona nie chce zaakceptować faktu, iż jej mąż kocha nie tylko ją, ale i swoją matkę.
      Nie twierdzę, że to jest ten przypadek, ale zdarza się bardzo często.

      Dobrym lekarstwem na to jest wyobrażenie sobie przez żonę, że mąż ją porzuci dla nowej rodziny, że jej syn odejdzie z domu a synowa nie będzie jej lubić i będzie mieś pretensje do niego o tę miłość smile

      • malgolkab Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 12:45
        Źle mnie zrozumiałaś. Nie mam problemu z tym, że mąż kocha matkę - miałabym raczej gdyby nie miał lub jej nie szanował. Ale nie mam też problemu z tym, że kocha ojca, przyrodnią siostrę, babcię czy ciocięsmile Nie mogę powiedzieć, że nie lubię teściowej, po prostu nie jestem w stanie jej zrozumieć w kwestii podejścia do tematu...
        Ona nie ma nawet problemu z tym, że on ma rodzinę. Z resztą mieszkał osobno zanim mnie poznał. Ma pretensje po prostu o dobre relacje z 'tamtą" rodziną (wszystkimi ze strony ojca).
        • woda_woda Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 12:47
          malgolkab napisała:

          > Ma pretensje po prostu o dobre relacje z 'tamtą" rodziną (wszys
          > tkimi ze strony ojca).

          Jej prawo.
          To jest porzucona kobieta - i kto jak kto, ale inna kobieta powinna to zrozumieć.
          • malgolkab Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 12:51
            woda_woda napisała:

            > malgolkab napisała:
            >
            > > Ma pretensje po prostu o dobre relacje z 'tamtą" rodziną (wszys
            > > tkimi ze strony ojca).
            >
            > Jej prawo.
            > To jest porzucona kobieta - i kto jak kto, ale inna kobieta powinna to zrozumie
            > ć.
            No własnie nie umiem, mimo, że też zostałam porzucona i oszukana. Myślę o byłym mężu złe rzeczy, ale syn nie musi o tym wiedzieć. I, osobiście, chciałabym by mój syn miał jak najlepsze relacje ze swoim tatą, jego partnerką, dziadkami z 2 strony, kuzynami itd, bo im więcej osób, które go kochają, tym lepiej.
            • woda_woda Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 13:18
              malgolkab napisała:


              > No własnie nie umiem, mimo, że też zostałam porzucona i oszukana.

              Właśnie widzę, że nie umiesz pojąć kogoś innego od ciebie. Ale ludzie są różni.

              A jeśli chcesz pomóc mężowi - zabierz czasem jego mamę do kina, na zakupy, zabierzcie ją na wycieczkę za miasto itp. Będzie wtedy mniej samotna i będzie miała poczucie, że lubicie nie tylko rodzinę jego taty, ale i ją.

              Twój mąż ma prawo czuć się winny - i dobrze to o nim świadczy.
              To on jest tym dzieckiem, które samotnie wychowała - z poświęceniem - mama. To jego i jego mamę porzucił ojciec i mąż. To on był świadkiem tego, jak jej było trudno.
              Teraz to starsza, samotna, rozgoryczona kobieta. A dobry syn powinien na marę swoich możliwości tę starośc jej umilić, zaś dobra synowa powinna mu w tym pomóc.

              Być może gdyby widziała, jak jest dla was ważna, zazdrość o dobre samopoczucie tego, który ją z dzieckiem zostawił byłaby mniejsza.
              • ewela1_1 Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 13:32
                Jak słyszę tekst, ze ktoś wychował dziecko z poświęceniem to mi się nóż w kieszeni otwiera, więc nawet nie będe tego komentować. Jesli matka męża autorki jest tego typu osoba to jedynie nalezy współczuć jemu, a nie jej. Dorosła kobieta po kilkunastu latach wywołuje w mężu autorki poczucie winy tylko dlatego, że ten ma i chce mieć dobre kontakty z rodzonym ojcem więc zachowuje się jak rozkapryszony bachor?. Obrzydliwe!

                Ja bym porozmawiała z mężem szerzej na ten temat,bo to raczej w nim tak naprawdę tkwi "problem", nie umie on postawić granic mamie, daje się manipulować. Dobrze gdyby porozmawiał z nią raz a dobrze, okazując jej przy tym szacunek i zapewnienie o tym, ze kocha ich oboje, zarówno ja, jak i jego ojca. Niech da do zrozumienia, że go ta sytuacja męczy po prostu...
                -------------
                "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                • woda_woda Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 13:51
                  ewela1_1 napisała:

                  > Jak słyszę tekst, ze ktoś wychował dziecko z poświęceniem to mi się nóż w kiesz
                  > eni otwiera

                  A mnie nie.
                  Znam bowiem kobiety, które mąż z dziećmi porzucił i widziałam, jak wiele musiały poświęcić, aby dać radę samej je wychowywać.

                  Ty widać takich nie znacz a nawet pewnie nie umiesz sobie tego wyobrazić.
                  • ewela1_1 Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 14:08

                    Oczywiście, że znam. Mogę nawet siebie tak nazwać, bo jestem po rozwodzie, więc wychowuje dzieci bez ich ojca. Nie ma znaczenia co było przyczyna rozwodu w kwestii owego poświęcania się dzieciom. Może byc cięzko, może byc trudno, bardzo trudno, ale nigdy nie rozpatruje w tego kategoriach heroizmu. Broń Boże,żebym moim dzieciom dawała to później całe życie do zrozumienia. Dla mnie to jest naprawdę obrzydliwetongue_out
                    -------------
                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                    • woda_woda Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 14:14
                      ewela1_1 napisała:

                      > nigdy nie rozpatruje w tego kategoriach heroizmu.

                      A ktoś mówi o heroiźmie?

                      Nie. Ja tylko mówię o tym, że znam kobiety, które musiały poświęcić własną karierę zawodową, własny rozwój, hobby i liczne przyjemności po to, aby móc samotnie wychowywać dzieci.

                      Halo, o poświęceniu mówimy, nie o heroiźmie.

                      • malgolkab Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 14:26
                        woda_woda napisała:

                        >
                        >
                        > Nie. Ja tylko mówię o tym, że znam kobiety, które musiały poświęcić własną kari
                        > erę zawodową, własny rozwój, hobby i liczne przyjemności po to, aby móc samotni
                        > e wychowywać dzieci.
                        też znam, tylko, że w tym przypadku ona to dziecko miało prawie 18 lat, więc nie musiała rezygnować z pracy czy innych rzeczy. Ja zostałam sama z 3,5 latkiem, mając oboje rodziców pracujących i ex męża, zajmującego się dzieckiem 4 dni w miesiącu. Musiałam zorganizować pracę tak, by zdążyć rano syna zawieźć, po południu odebrać z przedszkola i zarobićsmile I nigdy nie traktowałam tego w kategoriach poświęcania się.
                        > Halo, o poświęceniu mówimy, nie o heroiźmie.
                        >
                        • woda_woda Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 14:41
                          malgolkab napisała:

                          > Musiałam zorganizować pracę tak, by zdążyć rano syna zawieźć, po połu
                          > dniu odebrać z przedszkola i zarobićsmile I nigdy nie traktowałam tego w kategoria
                          > ch poświęcania się.


                          Ale są tez kobiety, które oprócz zarabiania pieniędzy i pracy domowej mają inne zainteresowania i ambicje, z których muszą zrezygnować (czyli je poświęcić), aby mieć czas dla dzieci.

                          Nie można na przykład jechac na tydzień w góry albo nurkować zostawiając dzieci z mężem, prawda?
                          • malgolkab Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 14:46
                            woda_woda napisała:


                            > Nie można na przykład jechac na tydzień w góry albo nurkować zostawiając dzieci
                            > z mężem, prawda?
                            Zgadza się, mojego 6-latka samego nie zostawię. Ba, ja i moi rodzice organizujemy mu 2 miesiące wakacji (rodzice oboje pracują), jego tata - tydzień. Decydując się na dziecko, wiedziałam, że przez jakiś czas będę mieć mniej czasu na swoje sprawy. Ale np. można pojechać z kimś, kto tez ma dzieci i "wymieniać" się opieką.
                            W przypadku teściowej, ten argument nie ma racji bytu, bo 18-latek może spokojnie zostać sam w domu na tydzień, wakacje też w większości nie spędza z rodzicami. Jak mąż był dzieckiem, teściowa bez problemu mogła zostawiać go z jego ojcem czy którąś z 2 niepracujących babć - to nie ten problem.
                            • woda_woda Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 14:51
                              malgolkab napisała:


                              > Zgadza się, mojego 6-latka samego nie zostawię.

                              I to właśnie miałam na myśłi pisząc, że kobiety poświęcają część siebie dla dzieci, czego nie musiałyby robić nie będąc samotne
                              Słowo "poświęcenie" ma wiele znaczeń. Nie musi być to heroizm, może być rezygnacja.
                              • malgolkab Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 14:55
                                woda_woda napisała:

                                > malgolkab napisała:
                                >
                                >
                                > > Zgadza się, mojego 6-latka samego nie zostawię.
                                >
                                > I to właśnie miałam na myśłi pisząc, że kobiety poświęcają część siebie dla dzi
                                > eci, czego nie musiałyby robić nie będąc samotne
                                > Słowo "poświęcenie" ma wiele znaczeń. Nie musi być to heroizm, może być rezygna
                                > cja.
                                ok, tyle, ze dla mnie to świadomo rezygnacja, podjęta z chęci posiadania dzieckasmile a, że sobie wybrałam niedojrzałego palanta na ojca tegoż dziecka, to trudno bym miała pretensje do całego świata (bo co to zmieni, a nerwów szkodasmile
                                jak już pisałam - u teściowej ten argument odpada.
                          • malgolkab Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 14:49
                            Poza tym każdy kto ma dziecko, powinien zdawać sobie sprawę, że jego życie ulegnie zmianie (choćby samotne wyjazdy, czy spontaniczne imprezy). Jeśli ktoś uważa, że jego życie będzie takie samo, to dzieci mieć nie powinien...Dzieci szybko rosną, więc zawsze można jeszcze zdążyć z innymi rzeczamismile
                            • woda_woda Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 14:53
                              malgolkab napisała:

                              > Poza tym każdy kto ma dziecko, powinien zdawać sobie sprawę, że jego życie uleg
                              > nie zmianie (choćby samotne wyjazdy, czy spontaniczne imprezy).

                              Jeśli jest w domu dwoje rodziców, mama może realizować swoje pasje, bo z dzieckiem zostaje tata. Może więc wyjechać na tydzień nurkować. Jeśli jest sama, nie może.

                              smile
                              • malgolkab Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 14:57
                                woda_woda napisała:

                                >
                                >
                                > Jeśli jest w domu dwoje rodziców, mama może realizować swoje pasje, bo z dzieck
                                > iem zostaje tata. Może więc wyjechać na tydzień nurkować. Jeśli jest sama, nie
                                > może.
                                racja, ale niestety - takie życiesmile tyle, ze to temat na osobny watek, bo tu mowa o kobiecie, której syn był prawie dorosły, więc nie to jest 'powodem problemu...
                                > smile
                                • ewela1_1 Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 15:11
                                  Bardzo radykalne podejściesmile Nie może i koniecsmile. A druga sprawa to piszesz o małżeństwach idealnych, a to, ze ktoś jest w małżeństwie z automatu nie oznacza, że te pasje może sobie spełniać.
                                  -------------
                                  "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                                  • ewela1_1 Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 15:12
                                    to oczywiscie do woda_woda smile
                                    -------------
                                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                                  • woda_woda Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 15:18
                                    ewela1_1 napisała:

                                    > to, ze ktoś jest w małżeństwie z automatu nie oznacza,
                                    > że te pasje może sobie spełniać.

                                    No popatrz. A mnie się wydaje, że małżeństwo jest właśnie po to, aby człowiek był szczęśliwy smile
                                    • ewela1_1 Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 15:29
                                      No...a potem rozwód i co dalej? wink
                                      -------------
                                      "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                                      • woda_woda Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 15:35
                                        ewela1_1 napisała:

                                        > No...a potem rozwód i co dalej? wink

                                        Rzeczywiście - jeśli mąż nie pozwala żonie na realizację jej pasji wziąwszy na siebie obowiązek zajęcia się domem i dziećmi w tym czasie - to po co kobiecie taki mąż, któremu nie zależy na tym, abym była szczęśliwa? smile



                                        • ewela1_1 Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 15:41
                                          Wszystko jest więc względne i nie można podchodzić stereotypowo i radykalnie do pewnych kwestii. Dla mnie kompletną bzdurą jest to, ze kobieta po rozwodzie z dzieckiem, czy dziećmi nie może realizować swoich pasji. Jakby od posiadania chłopa zależał cały świat i wszelkie pola manewru. Może, wystarczy chcieć i mieć logistyczne rozwiązania. Wszystko można, nie ma rzeczy niemożliwych, a paradoksalnie po rozwodzie DOPIEROOOO MOZNA smile
                                          -------------
                                          "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                                          • woda_woda Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 15:46
                                            ewela1_1 napisała:

                                            > W paradoks
                                            > alnie po rozwodzie DOPIEROOOO MOZNA smile

                                            Tak mówią tylko kobiety, które nie miały dobrych i kochających mężów.

                                            • ewela1_1 Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 15:54
                                              Dlatego napisałam, ze piszesz o małżeństwach idealnych. Jak widać w dzisiejszych czasach jest ich jak na lekarstwo, to przykre. Ile jest również takich kobiet, czy mężczyzn, którzy zyją w małżeństwie z rożnych powodów, a nie ma w nich za grosz miłosci, szacunku, wzajemnego zrozumienia itp, itd. Nie żyją ze sobą tylko obok siebie. W kwestii wspomnionych pasji chłopa można zastąpić babcią, ciocią, koleżanka, przyjaciółką, opiekunką. Wszystko zależy od możliwości zainteresowanego. W tym przypadku zainteresowanej smile
                                • woda_woda Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 15:14
                                  malgolkab napisała:


                                  > racja, ale niestety - takie życiesmile tyle, ze to temat na osobny watek, bo tu mo
                                  > wa o kobiecie, której syn był prawie dorosły, więc nie to jest 'powodem problem
                                  > u...
                                  > > smile

                                  Tak, wiem, że zboczyłam mocno z tematu, sorry smile
                              • sandrad2 Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 15:23
                                woda_woda napisała:

                                >
                                > Jeśli jest w domu dwoje rodziców, mama może realizować swoje pasje, bo z dzieck
                                > iem zostaje tata. Może więc wyjechać na tydzień nurkować. Jeśli jest sama, nie
                                > może.


                                Kompletna bzdura. Moja znajoma dopiero po rozwodzie gdy została sama z dzieckiem zaczęła spędzać czas ciekawie, wyjeżdżać, podróżować itd. Dzieciak do samochodu i rusza przed siebie.
                                Jakby ta pani chciała jeździć nurkować to by dzieciaka zostawiła u dziadków, podrzuciła mężowi lub zwyczajnie wzięła go ze sobą i też nauczyła nurkować. Założę się o co chcesz, że teściowa nie miała żadnych pasji i dziecko stało się wymówką żeby nic więcej w życiu nie robić, a odejście męża wywołało wściekłość bo nie było koło kogo się kręcić między zlewem a pralką i sens życia się skończył. Ktoś kto ma zainteresowania i pasje nie zajmuje się jakimiś exami bo mu szkoda czasu na to.
                      • ewela1_1 Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 14:36

                        Heroizm jest synonimem słowa poświęcenie, dlatego go użyłam. I ja mówię o nie okazywaniu tego poświęcenia dzieciom, jeśli juz takowo poszkodowane się czujemy. Ja się nie czuję, ale widocznie niektóre kobiety tymi żalami za "nieudane życie"muszą obciążać później swoje dzieci. O tym jest mowa.
                        -------------
                        "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                        • malgolkab Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 14:42
                          ewela1_1 napisała:

                          >
                          > Heroizm jest synonimem słowa poświęcenie, dlatego go użyłam. I ja mówię o ni
                          > e okazywaniu tego poświęcenia
                          dzieciom, jeśli juz takowo poszkodowane się c
                          > zujemy. Ja się nie czuję, ale widocznie niektóre kobiety tymi żalami za "nieuda
                          > ne życie"muszą obciążać później swoje dzieci. O tym jest mowa
                          Dokładnie to miałam na myśli. Umiem zrozumieć jeszcze fakt "poczucia krzywdy" (choć życia w tym poczuciu przez tyle lat już nie bardzo), ale obciążania dziecka (dorosłego czy nie) już nie rozumiem.
                          > -------------
                          > "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędz
                          > ie" E. Orzeszkowa
                          • woda_woda Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 14:46
                            malgolkab napisała:

                            > obciążania dziec
                            > ka (dorosłego czy nie) już nie rozumiem.

                            A po ci to rozumieć?
                            Przyjmij do wiadomości, że niektórzy tak mają i tyle.

                            Każdy ma jakieś cechy i zachowania dla innych nieakceptowalne.
                        • woda_woda Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 14:43
                          ewela1_1 napisała:

                          >
                          > Heroizm jest synonimem słowa poświęcenie, dlatego go użyłam.

                          Ojej. A jak mówię "poświęcam masę czasu na pracę w ogrodzie", to znaczy iż popełniam czyn heroiczny? smile
                          • ewela1_1 Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 15:00
                            To widocznie nie lubisz pracy w ogródkusmile Piszemy o dzieciach, nie o ogródku. Hero (z ang. bohater), więc jesli mowisz, że poswiecasz się dla dzieci to ja wtedy powiem, ze zachowujesz się jak bohaterka, a nie powinnaś, bo to jest Twój obowiązek.W takim razie po co w ogóle miec dzieci jak przez nie nie mozesz sobie pojechać np. w Góry, w małżeństwie też się ludzie "poświecają"...Postawa matki, która daje do zrozumienia, że poświeciłam swoje pasje dla Ciebie i dlatego musisz mi to wynagrodzić, bo mąż mnie zostawił jest "be". Chociaż teściowej autorki chyba o co innego chodzi. Bo to, że może mieć poczucie krzywdy to inna sprawa, dlaczego więc nie przeleje jej tylko na eksa.
                            -------------
                            "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                          • sandrad2 Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 15:02
                            Sorry, ale to dorośli powołali na świat dziecko wcale nie musieli tego robić, więc ubieranie się w piórka strasznego poświęcenia dla dziecka i wymuszanie na dziecku dozgonnej wdzięczności za to, jest zwyczajną patologią. Można dziecko oddać ojcu, lub podrzucić jakiejś babci do wychowania a samemu pojechać nurkować na rafach, jeśli to jest atrakcyjniejsze od dziecka i to dziecko to właściwie ojciec chciał a nie matka, więc teraz dla niej wychowywanie dziecka to zero przyjemności a jedynie pasmo wyrzeczen.
                            Na szczęście w moim otoczeniu rozwiedzione dziewczyny nie wiszą emocjonalnie na swoich dzieciach, mimo, że exmężowie to nieraz straszne gnojki i powodów by się znalazło dużo żeby ich głośno potępiać.
                            Tylko jedna jest taka, która ciągle nadaje na złego exa i dzieci, którym się musi tak strasznie poświęcać i ją ograniczają... Bo kochanek unika stałego związku więc wytłumaczyła sobie , że to dlatego iż się boi wychowywać jej dzieci i nie chce łożyć na cudze . Więc to dzieci poniekąd są winne, że ona ma życie nieułożone (nie zauważa, że żonaty kochanek wcale nie chce się rozwodzić ani z nią być na stałe i dzieci niewiele tu nie zmienią są tylko wygodną wymówką).
              • malgolkab Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 13:38
                Myślę, że to niedokładnie tak. Z nią mamy dużo częstsze kontakty, z teściem widzimy się 3 razy w roku. Teściowa ma pretensje o te kontakty, tylko np. u teścia byliśmy tydzień i czuliśmy się jak u siebie, a u teściowej raz chcieliśmy spać to się nie zgodziła (bo małe mieszkanie i by się źle czuła), oczywiście sam mąż może u niej spaćsmile
                Teściowa nie wychowywała męża sama, bo rozeszli się jak mąż miał 18 lat, teść płacił dość wysokie alimenty (sam zaproponował), teraz płaci nadal jej, mimo, że mąż jest dorosły, więc nie są to pieniądze na niego. Szczerze - mało znam ex mężów, którzy sami z siebie dają pieniądze byłej żonie. Co do ich "pożycia małżeńskiego" - zawsze są 2 strony medalu, tu znamy tylko jedną, bo teść nigdy złego słowa na nią nie powiedział (mimo, że ich wspólni znajomi twierdzą, że miała też swoje za uszami) - zawsze mówi o niej z kulturą.
                Teściowa wie, że jest ważna, dzwonimy do niej często, mąż jak ma przerwę w pracy to wpada do niej 2 razy na tydzień, przychodzimy też razem. Ale też trudno, żebyśmy z jej powodu nie odwiedzali innych czlonków jego czy mojej rodziny, bo ona jest sama, a tamci nie.
                Na Święta zaproponowaliśmy, żeby szła z nami do moich rodziców (1 dzień byliśmy u nich, 1 u niej) - nie chciała, nie poszła też do swoich rodziców (swoją drogą też dziwne, że uważa, że syn powinien na 1 miejscu stawiać ją, a ona jakoś swoich mocno już starszych rodziców wcale jakoś nagminnie nie odwiedza, ani nie zaprasza) - z własnego wyboru spędziła więc ten dzień sama, mimo, że miała 3 zaproszenia.
                Kiedy np. była jeszcze z teściem to w wigilię siedzieli zawsze w 3, bo uważała, że rodziców czy teściów odwiedza się dopiero w kolejne dni.
                • woda_woda Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 13:48
                  malgolkab napisała:

                  OK, przekonałaś mnie.

                  Cóż, można twojej teściowej tylko współczuć.
                  • malgolkab Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 14:21
                    Współczuję jej. Została sama jak nie miała nawet 40 lat, syn był prawie dorosły. Nadal jest atrakcyjną kobietą w średnim wieku, niezależną finansowo, pracującą, zdrową. Tyle, że nie lubi bywać wśród ludzi.
                    Szczerze - nie przeszkadzało mi by, żeby nawet we wszystkie wolne dni siedziała u nas, mieszkamy w domu z ogrodem, więc nawet jak jestem w pracy mogłaby sobie walnąć leżaczek na taras i poleżeć (nawet zaprosić siostrę czy koleżankę - żaden problem). Nie mam obiekcji typu "nie będzie mi obca baba po domu się kręcić"smile Bo zawsze uważałam, że rodzina męża jest też moją rodziną. Mogłaby z nami pojechać na wczasy itd.
                    Myślę, że ona (całkiem możliwe, że nie świadomie) lubi tę rolę porzuconej i cierpiącej. Może niesłusznie oceniam, ale takie mam wrażenie.
                    Jedyny dzien, kiedy oboje z mężem nie pracujemy to niedziela. Patrząc na to, że na miejscu mamy teściową, moich rodziców, rodzeństwo i 2 babcie męża, niemożliwością jest, by w każdą niedzielę być na obiedzie u niej (a czasem chcemy po prostu pobyć w 3 czy gdzieś pojechać).
                    Co do rozpadu związku teściów, nie mnie to oceniać, bo po 1 nie znałam ich wtedy, a po 2 oceniać można siedząc u kogoś na codzień, a nie z opowieści. Widzę tylko, że obecna kobieta teścia nie jest od teściowej ani ładniejsza, ani mądrzejsza, ani bogatsza. Co więcej - nie ma w domu idealnego porządku i nie gotuje codziennie 2 dań. Za to teść, który rzekomo był zawsze typowym "mężczyzną" i nie pomagał w pracach domowych (z opowieści) - nie ma problemu ze sprzątaniem, prasowaniem, pojechaniem 2 razy w ciągu godziny do sklepu itd. I nie jest to nowa fascynacja, bo są parą kilkanaście lat.
                    Co do samotnego wychowywania, jak się rozstali (czasowo, bo zeszli się ponownie) jak mąż miał kilka lat, to teść codziennie go odbierał ze szkoły, woził na zajęcia dodatkowe, finansował wszystko itd. (nie mówię, że to coś ekstra, ale ile znasz ojców mieszkających osobno, którzy tak robią). A alimenty (dobrowolne) płacił kilkanaście lat temu 2 razy większe niż dostaje większość na tym forum w chwili obecnej. I nie żebym go broniła, ale sama mając dziecko z pierwszym mężem, życzyłabym sobie takiej postawy (nie chodzi o kwotę alimentów, ale codzienne traktowanie roli ojca).
              • babazmiasta Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 19:43
                O ile dobrze czytam to Malgola nigdzie w tym watku nie napisala jaki byl powod rozstania sie rodzicow jej meza! Skad wiesz ze biedna mama sama zajmowala sie wychowaniem syna? Skad wiesz, ze ojciec pomimo tego ze byli po rozwodzie nie zajmowal sie synem?
                I nie zabawiaj sie prosze w osobiste wycieczki do Malgoli, bo to jest tak samo obrzydliwe jak to co robi jej tesciowa!
                • babazmiasta Re: Problem żony z mamą męża 23.06.12, 19:48
                  Moj powyzszy komentarz byl do woda_woda
    • malgolkab kolejna sprawa 23.06.12, 15:03
      To taka, że teściowa zaszczepiła w mężu przekonanie, że rozwód to wstyd i o tym się nie mówi. Jak mnie poznał, to był bardzo zdziwiony, że ja nie widzę problemu w rozmowie na takie tematy. Zauważył też, że ileś znajomych ma rozwiedzionych rodziców i mówią o tym normalnie (nie chodzi mi o szczegółowe opisy powodów tego rozwodu, ale o sam fakt powiedzenia "moi rodzice nie są razem").
      • malgolkab Re: kolejna sprawa 23.06.12, 15:12
        Miała z resztą na początku duży problem z tym, że jestem rozwódką z dzieckiem (co prawda, wykształconą, z dobrej rodziny, dobrze zarabiającą i samodzielną, ale jednaksmile.
        Bo jak to powiedzieć ludziom?
        • sandrad2 Re: kolejna sprawa 23.06.12, 15:16
          Nie różni się tu od średniostatystycznej średniej polskiego społeczeństwa. Żadna mamuśka nie chce dla syneczka jakiejś rozwodniczki z cudzym dzieckiem. Nie ma się co oszukiwać, ani zbytnio w tej kwestii czepiać się teściowej. Rozejrzyj się po ludziach z tamtego pokolenia, synowa z bachorem i po rozwodzie to obciach.
          • malgolkab Re: kolejna sprawa 23.06.12, 15:27
            Wiesz, może ja patrzę inaczej, bo moi rodzice, mimo, że są razem grubo ponad 30 lat i w najbliższej rodzinie nigdy rozwodów itp. nie było, nigdy nie wartościowali ludzi w ten sposób i tak też wychowali mnie i brata. Dlatego też my nigdy nie mieliśmy problemu z posiadaniem kolegów z "rozbitych rodzin" czy w wielu późniejszym z tym, że ktoś z naszych znajomych się rozwiódł czy związał z rozwodnikiem. Z reszta mój pierwszy mąż był rozwodnikiem i akurat na ten temat nigdy od nikogo z rodziny nic nie usłyszałam.
            Dziwne tylko, że teściowa, która sama została bez męża, uważa, że inne rozwiedzione kobiety są be. Poza tym, idąc np. tym tropem, moi rodzice mogliby mieć ale, że ja będąc z takiego domu, "wzięłam" sobie chłopa, który ma rodziców osobno, a na dodatek jego ojciec ma 2 dziecko (no, ja może nie, bo jako rozwódka powinnam brac tego, co mnie chce, ale mój brat już np taksmile)
            • sandrad2 Re: kolejna sprawa 23.06.12, 15:41
              Mnie też to zwisa czy ktoś ma dziecko czy rozwodnik, jeśli jest przyzwoitym człowiekiem to bardzo dobrze. Ale mówię o poprzednim pokoleniu w którym rozwodów się prawie nie brało, przynajmniej w mojej rodzinie i okolicy nikogo rozwiedzionego nie było, w szkole wszystkie dzieci z pełnych rodzin. I presja na to była bardzo mocna, wiele kobiet tkwiło w chorych układach byle się nie rozwodzić, plus kościół i krzywo pojęta wiara, teraz te osoby bardzo surowo oceniają tych którzy się rozwodzą i jeszcze bezczelnie są szczęśliwi . A mój kuzyn, nadal mieszkający w tamtym środowisku, stary kawaler po 40-tce kobiety z dziecmi nadal uważa za gorsze, bo on musi mieć panienkę za żonę.. najśmieszniejsze, że jego matka do ślubu szła z wydatnym brzuchem, więc hipokryzja aż piszczy. Jak czasem odwiedzam wójków i słucham ich głupiego gadania i poglądów na świat to ręce mi opadają.
              Wielu ludzi żyje zakłamując rzeczywistość i dulszczyzna nadal ma się dobrze. Dlatego mówię, że postawa teściowej która nie cieszy się z synowej rozwodniczki z dzieckiem jest częstsza niż odwrotnie...
              • malgolkab Re: kolejna sprawa 23.06.12, 15:45
                To widocznie ja mam to szczęście, że od dziecka obracałam się wśród ludzi tolerancyjnych i oceniających nie tylko po sytuacji rodzinnej. Mimo, że większość mojej rodziny to osoby głęboko wierzące.
                • sandrad2 Re: kolejna sprawa 23.06.12, 15:55
                  Wydaje mi się, że im ktoś ma gorszy syf w swoim małżenstwie tym gorzej traktuje otoczenie. Im bardziej czuje, że się poświęca dla zachowania pozorów i udawania, tym ostrzej osądza osoby, które te stereotypy dla których on się poświęcił, mają w nosie, wybierają inaczej i są szczęśliwi.
                  • malgolkab Re: kolejna sprawa 23.06.12, 15:59
                    A wiesz, że nigdy jakoś w ten sposób nie myślałam? Coś w tym jestsmile
      • sandrad2 Re: kolejna sprawa 23.06.12, 15:13
        Ale o co chodzi właściwie? Twój mąż to dwudziestolatek, który wcześniej mało co z domu wychodził i tylko mamusi się słuchał zanim Cię poznał? Bo coś mam wrażenie, że masz dziwnego męża i chcesz zrzucić na teściową odpowiedzialność za to. A ten mąż to już chyba duży jest? Samodzielny? Może sam podejmować decyzje także te czy bardziej słucha mamy czy żony?
        • malgolkab Re: kolejna sprawa 23.06.12, 15:21
          Sandra, to nie chodzi, żona mamy słucha. Po prostu ma wyrzuty sumienia, bo mama jest sama i biedna.
          Akurat nie mogę mu zarzucić, że mnie nie słucha (choć to nietrafne określenie, raczej jak coś chcę, to go proszę i nie ma z tym problemu, w 2 stronę tak samo). nie ma też problemu czy ma się opowiedzieć po stronie mojej czy teściowej, bo ja mam z nią całkiem dobre stosunki i w wielu kwestiach (właściwie wszystkich oprócz tej jednej mamy podobne zdanie). Z resztą jak pisałam - teściowa nie chce go odciągać od mnie, zaprasza też nas zawsze razem.
          • sandrad2 Re: kolejna sprawa 23.06.12, 15:29
            Teściowa jest jaka jest, jak wiele narzekaczek, to mąż ma problem, że zamienił mamusię na nową rodzinę i że już nie słucha mamy w kwestii kontaktów z ojcem.
            Nawet jeśli matka słowa nie powie to syn będzie miał poczucie winy, wyobrażając sobie że na pewno matka coś myśli. Więc problem ma syn z którym to SYN ma sobie poradzić, żeby manipulacjom matki nie ulegać. Jest sama bo się trzyma przeszłości i nienawiści do exmęża. I to nie syna rola jej za towarzystwo robić, ma sąsiadów, znajomych, wdowców i rozwodników do wzięcia. Jest sama BO TAK CHCE. A syn niemądry bo uzależniony.
            • malgolkab Re: kolejna sprawa 23.06.12, 15:35
              Nigdy nie słuchał, bo zawsze miał dobre kontakty z ojcem i jego rodziną, więc to nie kwestia, że zamienił mamę na mniesmile Poza tym przez poznaniem mnie też mieszkał sam, a nie z mamą.
              Bycie ze mną i moim synem, uświadomiło mu co najwyżej, że można nie wychowywać dziecka w nienawiści do wszystkich związanych z ex mężem (mąż np. nawet babci ze strony ojca nie mógł zapraszać do domu, jak mieszkał z mamą) - może wcześniej myślał, że to norma...
              BTW, teściowa nawet nie ma pretensji największych od teścia (to bym była w stanie zrozumieć), tylko do "tamtej" (chociaż to teść za nią chodził, a nie ona za nim) i do rodziny teścia (rodzice, brat), bo mogli 40-letniemu chłopu kazać z nią być.
              • sandrad2 Re: kolejna sprawa 23.06.12, 15:46
                malgolkab napisała:

                > Bycie ze mną i moim synem, uświadomiło mu co najwyżej, że można nie wychowywać
                > dziecka w nienawiści do wszystkich związanych z ex mężem

                I dobrze, że do niego dotarło, teraz niech popracuje nad pozbyciem się poczucia winy wobec matki i będzie oki.

                > BTW, teściowa nawet nie ma pretensji największych od teścia (to bym była w stan
                > ie zrozumieć), tylko do "tamtej" (chociaż to teść za nią chodził, a nie ona za
                > nim)

                no ba!big_grinDDD rasowa kobieta z tej teściowej tongue_out bo chłop se czasem musi ulżyć, ale że baba(kochanka,matka)nie kazała chłopu siedzieć z żoną? skandal! tongue_out
    • baabcia Re: co ma na celu wywoływanie wyrzutów sumienia 23.06.12, 15:45
      nie czytałam całego wątku

      dorosły człowiek niezależnie od tego jakie miał dzieciństwo powinien starć uporządkować się

      kiedyś wysłuchałam słuszny uwag na temat tego, że w Polsce usprawiedliwieniem jest bycie dzieckiem alkoholika czy rozwodników - a to powinno być jedynie powodem do uporządkowania się - wszystko można kiedy sie wie co odziedziczyliśmy i chce się być człowiekiem sprawnym a nie uwikłanym

      szukasz wsparcia by męża prostować? sprawa jest jasna - trzeba się nauczyć kochać matkę ale bez wycieczek w stronę ojca; jasna tama i nie wspominanie o ojcu;
      ale to sprawa Twojego męża - możesz podpowiedzieć raz; potem należny się odciąć od gierek

      jeśli przyjęłaś, że gracie w 'mamusia ma prawo' to bądź pewna, że za Twoimi plecami mamusia sobie pogra o syna

      matki, które samotnie wychowywały dzieci wymagają od tych dzieci specjalnej uwagi ale nie świrowania - i o to nieświrowanie właśnie dzieci dorosłe powinny zadbać jeśli matka nie potrafi




Inne wątki na temat:
Pełna wersja