inna_nowa_ja
23.06.12, 21:56
nie wiem czy dobrze zrobiłam ale nie chciałam mieć go na sumieniu. Ale od początku, wykąpałam dzieci, położyłam spać i myślę sobie że chyba wezmę się za prasowanie i ... słyszę huk, wychodzę na balkon i widzę że eksa samochód jest w mojej bramie, zbiegam na dół otwieram drzwi samochodu a on jest w dupe pijany i płacze, rozwalił mi bramę i sobie auto, głupia klapek nie założyłam i pokaleczyłam sobie nogi. Nie miałam odwagi wezwać policji bo wiem, że prawo jazdy to jego chleb, wiem też że jak się debil chce zabić to niech się zabija ale innym niech nie robi krzywdy, zdaję sobie sprawę, że w takim stanie stanowił zagrożenie przede wszystkim dla innych. Możecie mnie potępić za moje zachowanie ale jutro sobie z nim porozmawiam i czas najwyższy uświadomić jego mamę, ze syn ma problem alkoholowy i sobie nie radzi. Dzisiaj nawet nie próbowałam z nim gadać, bo płakał z powodu dnia ojca, że dzieci, że mnie tak kochał, generalnie bełkotał.
Wiem też jedno, powinnam wezwać policję może by go to czegoś nauczyło, ale kurde żal mi tego obcego już dla mnie człowieka, żal mi, bo widzę że za całą złością, agresją kryje się jego bezradność.
A teraz możecie do mnie strzelać.