niutka
30.06.12, 21:50
Jak w temacie... Ex przeprowadzil sie do kobiety w pazdzierniku. Na poczatku wywiazywal sie z zapisow w wyroku sadowym (sam "walczyl" o spotkania z chlopcami, chociaz ja nie zamierzalam mu tego utrudniac). W marcu mielismy sprawe, aby on po spotkaniach z dziecmi, odwozil je do domu. Zaproponowalam wtedy, zeby bral Ich w piatek (bylo ze w srode) i odwozil do szkoly w poniedzialek rano. Nie zgodzil sie na piatek, bo to mu ogranicza kontakt z dziecmi. Ale zgodzil sie ich odwozic do szkoly w poniedzialek. A faktyczna sytuacja wyglada tak, ze od tego czasu ZAWSZE chlopcow przywozil w niedziele wieczorem. Ostatnio (jakies 5 razy) bral dzieci w piatek, badz sobote przed poludniem. Dodam, ze mlodszy syn (14 lat) juz sie zbuntowal i nie pojechal do niego.
Podejrzewam, ze jest bardziej zaabsorbowany "dziunia" i jej dziecmi (jest chrzestnym jednego z nich) ale kompletnie olewa nasze. Nawet nie zadzwonil spytac sie o oceny na swiadectwie. Starszy syn konczyl gimnazjum. Ojciec nawet sie nie zainteresowal jego wynikami testow gimnazjalnych.
Podejrzewam, ze od nowego roku szkolnego w ogole nie bedzie sie interesowac dziecmi...