Alimenty a sprzeciw dziecka

27.07.12, 07:29
Mam problem,z ktorym nie wiem jak sobie poradzic.
Moja 19 letnia corka zdala mature i dostala sie na studia.Od jej ojca dostaje alimenty w wysokosci 450 zl.W tej chwili sytuacja sie zmienia i powinnam wystapic o podwyzke,jednak corka stanowczo protestuje.Twierdzi,ze nie z kazda sprawe trzeba isc do sadu,a tato obiecal,ze bedzie jej dawal pieniadze ile bedzie mogl.Wiem jak takie dawanie wyglada.Z alimentami ciagle sie spoznia i wmawia corce,jak duzo musi placic,jak to mi sie dobrze zyje z jego pieniedzy.Stanowia one ulamek tego,ile kosztuje utrzymanie dziecka.Nie chce zyc w niepewnosci.Chce wiedziec jak rozloza sie koszty utrzymania dziecka.Musze zaplanowac finanse,a i tak wiem,ze wiekszosc kosztow spadnie na mnie.
Wynajecie mieszkania,jedzenie,ksiazki-ubrania itp szacuje to na ok 1500 zl.
Jest jeszcze sprawa naszego mieszkania.Nie pracuje w Polsce.W domu przebywam przez miesiac,a 3 miesiace poza.Corka chce miec internet,telefon,inne media jak woda,prad,gaz,Czy w chwili jak wyjedzie na studia i bedzie przyjezdzac do domu 2-3 razy w miesiacu jej ojciec powinien dokladac do utrzymania tego mieszkania?Normalnie nie podlaczalabym internetu,TV kablowej bo i tak z tego nie korzystam.Jednak chce,aby corka po powrocie czula sie jak u siebie.
Nie wiem co robic.Corka powiedziala,ze jak podam jej ojca o podwyzke,to zrezygnuje ze studiow.Szantazuje mnie.Ja uwazam,ze nie powinno byc tak,ze jednego rodzica sie oszczedza,a od drugiego ciagnie sie ile da.
Czy moge napisac pismo do Sadu o podwyzke alimentow w sytuacji kiedy nie mam pozwolenia i upowaznienia od corki?
    • tricolour Rzecz jest prosta jak drut... 27.07.12, 08:08
      ... daj córce też 450zł, a reszte niech dorobi sama. Dorosły człowiek tak by zrobił.

      Jesli zaś chodzi o mieszkanie to rzecz tez jej prosta jak drut: Twoje mieszkanie = Twoje opłaty. No chyba, że dokładasz do mieszkania męża gdy go nie ma w domu (jest w pracy, na zakupach, w kinie, na wakacjach itp).

      "Czy moge napisac pismo do Sadu o podwyzke alimentow w sytuacji kiedy nie mam pozwolenia i upowaznienia od corki?" - nie żadne pismo tylko POZEW o podwyżkę córka musi napisac sama.
    • yoma Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 27.07.12, 08:24
      > W tej chwili sytuacja sie zmienia i powinnam wystapi
      > c o podwyzke

      Nie. Przykro mi, ale ty już nie masz nic do gadania. Córka jest pełnoletnia i decyduje o sobie, także o tym, czy chce wystąpić o alimenty.
    • noname2002 Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 27.07.12, 08:36
      A córce powiedziałaś jakie są koszty jej utrzymania? Jak nie płaci rachunków i nie musi gospodarować pieniędzmi a jeszcze słyszy od ojca, że 450zł to tyyle pieniędzy, to może po prostu sobie nie zdawać sprawy jak to wszystko wygląda naprawdę.
      • plujeczka Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 27.07.12, 08:51
        skoro córka Cie szantazuje i jako 19 latka nie wie ,że wszystko kosztuje i faktycznie nie mozna wykorzystywać tylko 1 rodzica proponuję szantaż w drugą stronę. Zaproponuj jej przeprowadzkę do tatusia i ty bedzie płaciła na nią rtylko 450 zł .Kiedy bieda i głód zajrzy jej do ........dopiero zrozumie dalczego starałaś się o wiecej. Kwota 450 zł na studiujacego nastolatka jest zenujaco niska. A jesli pannie to rozwiazanie się nie podoba, niech idzie do pracy .Moje dziecko studiowalo dziennie i przez cały czas pracowało, nie brało ode mnie ani złotówki ,samo się ubierało, utrzmywało malitki samochodzik, którym dojezdżała do pracy , dokładał się tylko 1 raz w roku do oc ponieważ jkao "małotat" miało piekielną stawkę.- jak się chce to mozna a tak to wyhodujesz pasozyta i do tego terrorystę .

        • haneczka-1 Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 27.07.12, 09:10
          Czyli w tej chwili nic juz nie moge zrobic,tylko pozostaje mi placenie za wszystko na co kochanemu tatusiowi nie starczy?
          A moze powinnam wystapic do Sadu o ustalenie alimentow dla mnie,moze Sad powinien sie wypowiedziec ile ja powinnam lozyc na utrzymanie corki?
          Chce zeby moje dziecko mialo dobre wyksztalcenie,ale nie chce byc frajerem.Dam jej ile bedzie potrzebowala,ale chce zeby miala swiadomosc,ze ojciec tez musi lozyc na jej utrzymanie w rownej czesci.On jej naobiecuje zlote gory,a pozniej wszystko spada na mnie,bo sie z obietnic nie wywiazuje.
          Skoro mamy lozyc po polowie,to dlaczego ja mam byc dodatkowo obciazona kosztami pobytu corki kilka dni w miesiacu w moim mieszkaniu? A wszystkie swieta i wakacje,to tez ja powinnam placic tylko dlatego,ze corka mieszka u mnie?
          Jak zasadzono alimenty,to niby oboje mielismy lozyc po 450 zl.Ale nikt nie liczyl ile kosztuje utrzymanie sprzetu AGD,wymiana pieca gazowego,czy zakup telewizora do pokoju dzieci.Podobno telewizor to kupilam z alimentow,bo tak zawrotna kwote miesiecznie dostaje,ze stac mnie na wszystko,na beztroskie zycie.
          Dziwne to prawo.
          • yoma Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 27.07.12, 09:45
            Prawo nie jest dziwne: dorosły człowiek, czyli twoja córka, odpowiada za siebie. Ale żeby odpowiadać, musi mieć jakąś wiedzę o świecie. Proponuję iść w kierunku uświadomienia pannicy, ile tak naprawdę jej utrzymanie kosztuje.

            > ja mam byc dodatkowo obciazona kosztami
            > pobytu corki kilka dni w miesiacu w moim mieszkaniu?

            No zaraz zaraz... jesteś obciążona kosztami utrzymania SWOJEGO mieszkania niezależnie od tego, kto w nim mieszka i przez ile czasu, dlaczego były mąż ma się do tego dokładać? Jeśli córka ma zamiar w nim przebywać przez trzy dni w miesiącu, znowu: uświadom pannicy, ile to kosztuje. Ewentualnie mąż mógłby dołożyć koszt internetu i telewizji za 1,5 dnia w miesiącu, bo tyle na niego wypada smile

            Zawsze możesz to mieszkanie wynająć z opcją, że na 3 dni w miesiącu lokatorzy się wynoszą, weseli studenci może by na to i poszli...
          • tricolour Piec gazowy z alimentów? 27.07.12, 14:33
            Taką postawą dajesz do zrozumienia, że żyjesz z alimentów dziecka ponieważ piec gazowy jest wyposażeniem mieszkania, a to wyposażenie pozostaje TOBIE gdy córka wyprowadza się na studia do wynajętego mieszkania. Nie dziw się potem, że ex ma węża w kieszeni skoro musi finansować cudze piece.
    • buba2002 Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 27.07.12, 09:43
      Popieram Tri. Skoro od ojca córka dostaje 450 zł., daj tyle samo i niech sobie radzi. Za mieszkanie i media płacisz sama. Nie możesz wystąpić do sądu w sprawie pełnoletniej córki, to jej zadanie.
      Mój studiujący syn dostaje od ojca 500 zł. plus dodatki uznaniowe. Ode mnie dostaje tyle samo pomniejszone o część kosztów mieszkania i mediów, bo mieszka w domu, proszek do prania i papier toaletowy ma gratis. Żywi się sam, sam sobie robi zakupy i gotuje. I jest zadowolony. Ja też. Alimenty ustalił z ojcem, nie mają żadnego postanowienia sądowego, bo twierdzą, że im niepotrzebne. To i mnie niepotrzebne. Miałam obiekcje, jak synuś sobie poradzi, ale jest nieźle. Pozwoliłam mu być odpowiedzialnym za siebie, przynajmniej po części. Wyszłam z założenia, że zanim umrze z głodu, zdążę zainterweniować.
      • argentusa Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 27.07.12, 09:53
        Buba, ależ mi się podoba Twoje podejście i rozwiązanie smile))) Gratuluję! mądrości zyciowej i zdrowego podejścia do życia.
        Do autorki wątku: moim zdaniem spokojnie mozesz zaoferować córce drugie 450 pln i podziękować za współmieszkanie. Dorosłość, (również naszych dzieci o czym łatwo zapominamy) polega na wzięciu odpowiedzialnosci za siebie. Jeśli nie dajesz rady albo po prostu nie chcesz nierówno dokładać -zaproponuje pełnoletniej córce życie na własny rachunek.
        Podobnie jak dziecię wyzej studiowałam dziennie i pracowałam na częśc etatu/nie etatu wink i przeżyłam. A że nie imprezowałam jak większość studentów? -to nie jest obowiązkowe wink.
        Pytanie tylko czy Ciebie stać emocjonalnie na takie "wypuszczenie" córki spod opiekuńczych skrzydeł mamy. Bierzesz taką opcję pod uwagę? A może tata by dziecię przygarnął a Ty płaciłabyś alimenty w zawrotnej kwocie 450? pal sześć, niech będzie i 600 zł.

        Ar.
        ps. Ty nie możesz wystąpić do sądu. Córa jest pełnoletnia i to ona już załątwia za siebie te sprawy.
        • buba2002 Re: dzięki, Ar 27.07.12, 15:21
          za dobre słowo. To dla mnie ważne, bo miałam mnóstwo obiekcji, czy nie skrzywdzę własnego dziecka. Wygląda na to, że to ja miałam problem, nie on. Teraz wiem, że decyzja była słuszna. Syn bardzo wiele się nauczył, jest bardziej obowiązkowy, spoważniał... Mnie też wygodniej. I jeszcze - jak dostanie coś ekstra, to dopiero docenia, nawet jeśli to tylko pierogi lub ciasto...
          • argentusa Re: dzięki, Ar 27.07.12, 18:58
            Buba, moim zdaniem odrobiłaś super rodzicielską pracę domową.
            Przecież w sumie o to chodzi, żeby naszym dzieciakom było lepiej w życiu w ogóle. Lata "przy rodzicach" choć bezsprzecznie ważne, to tylko max 20-parę lat (nie myślę tu o patologicznych 40-latkach mieszkających z rodzicami) a resztę życia mają mieć osobno. W poczuciu, że dadzą sobie radę.
            Ar.
    • zmeczona100 Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 27.07.12, 11:02
      Popieram większość, tzn. dać córce te 450 zł, na jej własne konto, a kiedy stwierdzi, że to o wiele za mało, to zadeklarować, że będziesz jej płacić tyle, ile ojciec. Albo się dogadacie we trójkę, albo niech podaje Was do sądu. Aha, i jeśli ojciec będzie się spóźniał z alimentami albo płacił tyle, ile wg niego jest OK, a córce będzie brakowało- to możesz jej tylko podpowiedzieć, jak się te sprawy załatwia w świecie dorosłych- sąd i komornik; absolutnie żadnych pożyczek za ojca, żadnego dofinansowania z Twojej strony. Póki nie odczuje konsekwencji swoich decyzji, póty nie zrozumie, że życie kosztuje, a niesamodzielne dziecko mają obowiązek utrzymywać rodzice.

      A z tymi opłatami za 3 miesiące, kiedy córka z Tobą przebywa- przeginasz; albo ją zapraszasz do siebie, albo nie- Twoja decyzja i Twoje konsekwencje.
    • zolza42 Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 27.07.12, 12:05
      Córka jest dorosła i podejmuje suwerenne decyzje.
      Dać jest 450 zł./mc i koniec. Przecież ta młoda kobieta może iść do pracy w niepełnym wymiarze godzin i zarobić częściowo na własne utrzymanie.
      • yoma Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 27.07.12, 12:20
        No już pal sześć utrzymanie, ale na nieużywaną kablówkę na pewno.
    • kobieta306 Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 27.07.12, 12:21
      Dobrze ludzie Tobie radzą. Daj dokładnie tyle sami ile daje ojciec. Skoro Ty nie potrzebujesz w Polsce netu i kablówki, to nie płac za to. Jeśli ona bedzie potrzebować, to musi z tych 450 zł x 2 sobie to wygospodarować. Tylko twarda ręka, bo inaczej, nie dość, że finansowo wyjdziesz na tym źle, to i tak tatus będzie the best, a Ty ostatnia zołza wink (nie mylic z nasza zołza forumową wink )
    • scindapsus Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 27.07.12, 15:06
      Podpisuję się pod tym, co inni napisali.Tez daj 450 i dobre slowo.
      Co do kablowki i internetu-nie widzę sensu abys płacila, skoro z tego nie korzystasz.
      Corka moze u Ciebie w domu korzystac z internetu mobilnego, za ktory sama zapłaci.
    • braktalentu Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 27.07.12, 18:00
      'Moja 19 letnia corka zdala mature i dostala sie na studia.Od jej ojca dostaje alimenty w wysokosci 450 zl.W tej chwili sytuacja sie zmienia i powinnam wystapic o podwyzke"

      Dziecko jest pełnoletnie. Z punktu widzenia prawa nie tylko nie możesz wystąpić o podwyżkę, ale nawet nie powinnaś otrzymywać tych 450PLN. Ojciec winien je płacić bezpośrednio córce (Uchwała Składu Siedmiu Sędziów Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 16 kwietnia 1977 roku, III CZP 14/77, OSNCP 1977/7 poz. 106
      "7. W przypadku uzyskania przez uprawnionego pełnoletności z zachowaniem prawa do dalszej alimentacji wypłata świadczenia może nastąpić wyłącznie do jego rąk. Zdarzenie to nie wymaga stwierdzenia orzeczeniem sądu opiekuńczego i dlatego do wykazania legitymacji do osobistego odbioru świadczeń wystarczą odpowiednie dokumenty stanu cywilnego. ")

      "corka stanowczo protestuje.Twierdzi,ze nie z kazda sprawe trzeba isc do sadu,a tato obiecal,ze bedzie jej dawal pieniadze ile bedzie mogl."

      Córka ma absolutną rację. Nie z każdą sprawą trzeba iść do sądu. Są alternatywne metody rozwiązywania takich spraw. Ugoda zawarta między córką, a ojcem wymaga jedynie nadania przez sąd klauzuli wykonalności. Powiedz córce prawdę, że niepokoi Cię brak terminowości ojca i obawiasz się o Jej utrzymanie. Namawianie dziecka do występowania przeciwko drugiemu rodzicowi (tak to wygląda w sądzie) to dla mnie paskudna historia. Poproszenie dziecka o zapisanie ustaleń z ojcem u mediatora to nadal trochę przegięcie, ale przynajmniej nie ma w użyciu sformułowania "przeciwko ojcu".

      "Corka chce miec internet,telefon,inne media jak woda,prad,gaz."

      A gwiazdkę z nieba też chce? Bo jak kogoś stać to ma internet i TV, a jak nie to korzysta z sieci w bibliotece, a TV ogląda zaproszony przez koleżanki.

      "Czy w chwili jak wyjedzie na studia i bedzie przyjezdzac do domu 2> -3 razy w miesiacu jej ojciec powinien dokladac do utrzymania tego mieszkania?"

      W ramach alimentów ojciec dokłada się do wynajęcia mieszkania, w którym dziecko mieszka. Córka wyjedzie na studia i jej domem będzie stancja, akademik, whatever, a Twój dom będzie tylko Twoim kosztem.

      "Normalnie nie podlaczalabym internetu,TV kablowej bo i tak z tego nie korzystam. Jednak chce,aby corka po powrocie czula sie jak u siebie."
      Jak CHCESZ żeby się czuła to płać. Ale ojca swoim chceniem finansowo nie obciążaj.

      "Nie wiem co robic."
      Ponieść konsekwencje nieprzygotowania dziecka do dbania o własny budżet. Konsekwencje te objawią się w postaci szarpiącej się z brakiem kasy własnej córki studentki - trzeba to będzie przejść, patrząc jak własne dziecko nie ma do pierwszego.
      Jednak warto zacisnąć zęby, pośladki, zaprosić na obiad częściej niż planowałaś, kupić jakiś ciuch i patrzeć jak uczy się gospodarowania kwotą 2x450PLN. Jak tata dorzuci stówę, to i Ty dorzuć. Piąty dzień jedzenia bułki z kefirem najszybciej uczy jak zabezpieczać własne interesy finansowe w kontaktach z ojcem.



      • haneczka-1 Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 27.07.12, 21:06
        Gdy syn byl juz pelnoletni i chcialam podwyzke alimentow,to zlozylam pozew do Sadu i nie mialam zadnych problemow.Jedynie sedzia chcial upowaznienie od syna na pismie potwierdzone przez szkole,ze moge go reprezentowac w Sadzie.W wyroku bylo wyraznie napisane,ze ojciec ma mi placic pieniadze.Nie zawsze wiec obowiazuja przepisy ktore braktalentuzacytowala.
        Przemyslalam wszystko co napisaliscie i postanowilam placic uczciwie swoja czesc czyli bede dawala corce 750 zl.Uwazam,ze koszty utrzymania na stancji plus jedzenie i inne rzeczy tyle wyniosa.Nie bede jej za bardzo rozpieszczac,z tym koniec.Jak bedzie potrzebna wizyta u dentysty,wizyta u lekarza czy jakies ekstra wyjazdy to moge to wspolfinansowac,pod warunkiem,ze tatus tez sie do tego dolozy.Do tej pory wygladalo to tak,ze obiecywal,ale pozniej szybko zapominal.
        Jezeli chodzi o sytuacje w domu,to odbede z corka rozmowe uswiadamiajaca ile co kosztuje.Nie wierze,ze moje dziecko moze byc wyrachowane i dzialac przeciwko mnie.To kochany tatus musi ja buntowac.Odetne wszelkie media,ktore dadza sie odciac.Skoro ona twierdzi,ze tego nie potrzebuje to zobaczymy jak sobie poradzi.W grudniu konczy sie umowa na telefon,zobaczymy kto to bedzie dalej finansowal.Zaloze corce ksiazeczke oszczednosciowa,wplace na dobry poczatek 1000 zl i to bedzie musialo jej starczyc na caly rok jako zaskorniaki.
        Zobaczymy,czy wytrzymam w swoich postanowieniach.
        Dziekuje za wszystkie dobre rady.
        • tricolour Trochę szkoda Twojej córki... 27.07.12, 22:01
          ... uczysz ją, że kobieta jest od pracy i odpowiedzialności, a facet od zachcianek i olewania. A pomysł, by odcinać media, wyczekiwać na koniec umowy na telefon, to prosta droga do konfliktu z córką, bo brzmi to jak zemsta za akceptację niskich alimentów od ojca.

          Naprawdę nie widzisz, że szkodzisz dziecku?
          • haneczka-1 Re: Trochę szkoda Twojej córki... 27.07.12, 22:15
            Ja uczciwie zaplace czesc przypadajaca na mnie.Reszta nalezy do niej.Musi sie dogadac z tatunciem lub pojsc do pracy.
            Jezeli chodzi o telefon to juz przy ostatniej umowie ostrzegalam,ze teraz ojciec musi wziasc ten przywilej placenia na siebie.Ja to robilam wystarczajaco dlugo.Kilka umow.Sedzia nie pozwolil wliczyc telefonu do kosztow utrzymania dziecka.
            • tricolour Najwyraźniej nie rozumiesz... 28.07.12, 08:00
              ... że to nie Ty, ani ojciec macie obowiązek utrzymywania jakichś telefonów dorosłej córki. To ona sama ma podpisać umowę na telefon i wywiązać się z tej umowy. Nawet sędzie to powiedział, a ty dalej swoje, żeby za nią latać i płacić.

              Masz wielkie ciągotki do podcierania dupki córce, a tymczasem wyraźnie idzie ku temu, że zrobi to - swoim sposobem - jakiś młodzieniec. Może to otworzy Ci oczy na jej dorosłość.
              • scindapsus Re: Najwyraźniej nie rozumiesz... 28.07.12, 15:09
                Smutne że dopiero w wieku 18 lat córka dowie się ile życie kosztuje.
                ale lepiej póżno niż wcale.
                • scindapsus lekki ot 28.07.12, 15:12
                  w bloku obok mojego wspolnota miala problem z jednym wlascicielem mieszkania.Rodzice mu mieszkanie kupili a chlopię nie ogarnialo ze nalezy za media płacic.Przeciez to było jego własne najwłaśniejsze mieszkanie więc za co on mial placic?
                  I nie rozumial poszczegolnych rubryczek w rozliczeniu-zaliczek na wodę, co, i kosztow utrzymania nieruchomosci
                  • kara_mia Re: lekki ot 28.07.12, 16:30
                    zaczynam powoli rozumieć, czemu moje osobiste potomstwo, w ostatniej klasie gimnazjum przyszło ze szkoły prawie z płaczem (!!!)
                    jako, ze to sytuacja nietypowa zaczęłam wypytywać: a coz to dziecię me złego Cie spotkało i usłyszałam taka opowieść:
                    -mamo mamo, bo mamy już prawi skończony cały materiał z matematyki i pani zrobiła nam lekcje zupełnie poza podręcznikiem
                    - i??
                    - pani dala nam zadania z praktycznego zastosowania matematyki w życiu
                    - i ??
                    i była w klasie dziewczyna co nie umiała rozwiązać zadania!!!!!!
                    - ale jakiego zadania
                    - przeczytać i zrozumieć faktury z TPsy i powiedzieć ile za co się płaaaaaaaciiiiiii...!!!!!

                    Rozumiem płacz dziecka mojego.

                    • yoma Re: lekki ot 30.07.12, 09:33
                      Hihi... kto dostaje faktury z RWE Stoen, niech się przyzna, że umie je przeczytać i zrozumieć... smile
        • yoma Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 30.07.12, 09:46
          > > Gdy syn byl juz pelnoletni i chcialam podwyzke alimentow,to zlozylam pozew do S
          > adu i nie mialam zadnych problemow.Jedynie sedzia chcial upowaznienie od syna n
          > a pismie potwierdzone przez szkole,ze moge go reprezentowac w Sadzie.W wyroku b
          > ylo wyraznie napisane,ze ojciec ma mi placic pieniadze.Nie zawsze wiec obowiazu
          > ja przepisy ktore braktalentuzacytowala.

          Ręce opadają.

          Haneczko, czy Basiu, czy jak cię tam zwać. Prawo od tego jest prawem, żeby te same przepisy obowiązywały wszystkich w każdej sytuacji. Nie ma, że przepisy obowiązują dziecko Brak talentu, a nie obowiązują twojego dziecka. Sędzia poszedł ci na rękę i podpowiedział, że możesz się ustanowić pełnomocnikiem syna, co ty skwapliwie wykorzystałaś i ojciec posyłał pieniądze na ręce twoje jako pełnomocnika.

          "Ojciec ma mi płacić pieniądze"

          Idź ty wystąp o alimenty na siebie i będzie jasna sytuacja.

          > Jak bedzie potrzebna wizyta u dentysty,wizyta u lekarza czy jakies ekstra w
          > yjazdy to moge to wspolfinansowac,pod warunkiem,ze tatus tez sie do tego dolozy
          > Odetne wszelkie media,ktore dadza sie odc
          > iac.

          Nie chciała iść panna do sądu? To ja się teraz zemszczę, aż jej w pięty pójdzie!

          Efekt będzie taki, że nie będziesz miała zielonego pojęcia, czy ojciec się dokłada, czy nie dokłada, bo cię dziewczyna przestanie informować o swoich kontaktach z ojcem i ciesz się, jeśli nie zerwie ich z tobą. A co do tego mieszkania, to ci po prostu powie - a wsadź je sobie matka, łachy bez... I dobrze.
    • smarhta Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 28.07.12, 01:48
      > Nie wiem co robic.Corka powiedziala,ze jak podam jej ojca o podwyzke,to
      > zrezygnuje ze studiow.Szantazuje mnie.Ja uwazam,ze nie powinno byc tak,ze
      > jednego rodzica sie oszczedza,a od drugiego ciagnie sie ile da.

      Oczywiscie, ze tak nie powinno byc.

      Ale dlaczego chcesz na sile robic dobrze doroslej osobie?
      Obowiazek alimentacyjny (utrzymywania) wobec dziecka ustaje w chwili osiagniecia przez nie pelnoletnosci, chyba, ze syn/corka dalej sie uczy. Wtedy moze byc przedluzony, nie pamietam, do 24 roku chyba...

      Czy corka wie o tym?
      Obowiazek obojga rodzicow! Twoj tez wygasa.

      Jesli nie bedzie sie uczyc, nie masz obowiazku jej utrzymywac.

      Mozesz to jako matka oczywiscie robic. Inna sprawa, czy w tej sytuacji powinnas.

      Jak dla mnie corka Toba manipuluje. Prawdopodobnie sama zostala zmanipulowana przez ojca, ale to niczego nie usprawiedliwia. Ja na Twoim miejscu zaproponowalabym jej w tej sytuacji kwote od Ciebie na jej utrzymanie w tej samej wysokosci, w jakiej lozy ojciec. Niech sama zdecyduje, czy jej to wystarczy. Oczywiscie pod warunkiem, ze bedzie studiowac. W innym wypadku niech idzie do pracy i na siebie zarobi. Pozwol jej dorosnac (:

      > Jednak chce,aby corka po powrocie czula sie jak u siebie.

      Najwyrazniej jednak nie jest to cos, czego chce corka... Czemu odmawiasz jej prawa decydowania co dla niej jest wazne i czego ona sama dla siebie chce? Boisz sie, ze nie rozumie konsekwencji swoich decyzji? Pozwol jej zrozumiec... Dla jej dobra.
    • zolza42 Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 29.07.12, 10:41
      Jeszcze jedna pańcia zupełnie niewydolna wychowawczo.
      Całe szczęście, że jest tu dużo innych, naprawdę mądrych i rozsądnych matek.
    • zolza42 To po co pyta? 29.07.12, 10:45
      Pańcia zakłada wątek, ludzie angażują się, odpowiadają jej roztropnie i radzą życzliwie, a pańcia na to, że ona i tak zrobi głupotę.
      To po co w ogóle zawraca sobą ludziom głowę?

      Mam tylko nadzieję, że córka tej pańci szybko nauczy się sama życia.
      Jest szansa - dziewczyna jest na dobrej drodze, bo przynajmniej chce się dogadać z ojcem i nie daje się szantażować matce.
      • odmieniona44 Re: To po co pyta? 30.07.12, 12:52
        " Pańcia zakłada wątek, ludzie angażują się, odpowiadają jej roztropnie i radzą ż
        > yczliwie, a pańcia na to, że ona i tak zrobi głupotę.
        > To po co w ogóle zawraca sobą ludziom głowę?
        >
        > Mam tylko nadzieję, że córka tej pańci szybko nauczy się sama życia.
        > Jest szansa - dziewczyna jest na dobrej drodze, bo przynajmniej chce się dogada
        > ć z ojcem i nie daje się szantażować matce."
        .......................
        A może po Ty abyś mogła wykazać się empatią, galopującą?
        O ja głupia nimfomanka, przecież Ty zakres tego pojęcia znasz tylko ze słyszenia. Ale za to sarkazm i złośliwości opanowane masz w stopniu doskonałym. I ten mentorski ton wypowiedzi. Chapeau bas
        • zolza42 Re: To po co pyta? 30.07.12, 13:39
          Ale w jakiej sprawie mam się wykazać empatią?
          W sprawie głupoty pańci, Twojej dolegliwości (nie znam się na nimfomankach, nie jestem seksuologiem, więc nie pomogę) czy w sprawie córki tej pańci?

          Córka pańci - jak mam nadzieję - poradzi sobie, bo widać, że ma serce i sumienie, więc moja empatia nie jest jej potrzebna.
          A Tobie, nimfomanko na wszelki wypadek szczerze współczuję.
          Zadowolona?
          Spełniłam oczekiwania?
    • baabcia Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 30.07.12, 01:14
      a ja powiem jeszcze inaczej

      córka ma prawo jako dorosła osoba przedłożyć dobry kontakt z ojcem ponad alimenty podniesione w sądzi

      córka ma prawo, zdecydować jak będzie zyć i za ile

      ma prawo rozumieć ojca i zniżyć się np do jego poziomu zyć

      ubogo ale z uczuciem i porozumieniem

      możliwe, że się zawiedzie ale to jej prawo

      czasem plan na dorosłe zycie układają rodzice - ja uważam, że tak nie należy robić
      • argentusa Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 30.07.12, 07:11
        Baabciu smile
        mi isę wydaje, że właśnie o tym teżp iszą zwolennicy "oddzielenia" córy od finansowania mamy. Cóa ma prawo przełożyć dobre kontakty z tatą ponad swój komfort finansowy. Zw wszystkimi tego konsekwencjami. ot, właśnie wchodzi w dorosłość.
        Ar.
        • ada16 Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 30.07.12, 12:26
          Pod warunkiem, ze za chwilę nie przyleci do mamci , bo jej brakuje na opłaty, zeszyty , czy masło do bułki.
          • yoma Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 30.07.12, 12:40
            Pewnie przyleci, bo jej do tej pory nikt nie uczył, że rzeczy kosztują. A mamcia wtedy powie: dam ci na masło, jak mi pokażesz kwit, że tatuńcio też dał na masło. Ech.
            • zolza42 Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 30.07.12, 13:42
              Cóż, każdy kiedyś musi zacząć żyć na WŁASNY koszt.
              Dziewczyna też da sobie radę. Niech się jej szczęści.
              • haneczka-1 Re: Alimenty a sprzeciw dziecka 30.07.12, 15:16
                Nie wiem co napisac.Najbardziej chyba mnie zabolalo slowko-pańcia.
                Jestem ciezko pracujaca baba,ktora w wiekszosci sama utrzymywala i dalej utrzymuje 2 dzieci.900 zl kosztuje swiety spokoj.Ojciec dzieci tyle placi i nic go wiecej nie obchodzi.Za to ja mam wszystko na swojej glowie.
                Dzieci matek pracujacych poza granicami naszego kraju musza szybciej dojrzec niz ich rowiesnicy.Moja corka jest odpowiedzialna,fajna dziewczyna i moze rzeczywiscie ja troche rozpuscilam,bo brak matki staralam sie wynagrodzic wieksza iloscia pieniedzy.Jakos nigdy nie miala odwagi prosic ojca o pieniadze,prosciej bylo zwrocic sie do mnie.Uwazalam,ze moje pieniadze sa do wspolnego uzytku.Nigdy nie zawiodla mojego zaufania.
                Teraz zdalam sobie sprawe,ze skoro dzieci sa juz dorosle musze zaczac myslec o sobie.Pojawila sie kwestia finansowania studiow i corce wydawalo sie oczywiste,ze bedzie tak jak dotychczas.Tatus cos tam da,a reszte ja doloze.Powiedzialam stanowcze nie.Chce,zeby jej ojciec tez mial wklad w wyksztalcenie dziecka,zwlaszcza,ze tez pracuje zagranica.
                Najbezpieczniej bym sie czula gdyby to Sad ustalil kwote jaka mam dawac corce.Skoro zadecydowala inaczej to zobaczymy jak bedzie.
                Dziekuje za wszystkie dobre rady.Daly mi duzo do myslenia.
                • tricolour No i tu leźy problem... 30.07.12, 16:26
                  ... że nie potrafisz podejmować decyzji. Tobie łatwiej przychodzi zarabianie pieniędzy niż gospodarowanie i uczenie gospodarności. Ty oczekujesz, że jakiś sąd wykona za Ciebie prace wychowawczą i ustali wysokość alimentów gdy tymczasem to córka powinna obliczyć SWOJE alimenty i obojgu rodzicom zaproponować odpowiedni podział finansowania jej nauki z uwzględnieniem jej własnego wkładu finansowego.

                  Twój brak zdecydowania przenosi się na córkę, która nie umie ojcu wyrazić swych potrzeb.

                  Czas na zmiany, dla dobra córki. Żeby nie wyrosła kolejna ofiara...
                  • haneczka-1 Re: No i tu leźy problem... 30.07.12, 19:16
                    Moje Szczescie wlasnie zaczyna 3 miesiac pracy w Holandii.Pojechala zaraz po maturze.Zarabia grosze,ale jest szczesliwa.Moze w zyciu tez nie bedzie tak zle.
                    • natka-2003 Re: No i tu leźy problem... 30.07.12, 20:28
                      Haneczka, a ja Cie rozumiem, chciałaś dobrze, te wszystkie "pańcie" były niepotrzebne chyba, że piszący chcieli podkreślić żebyś zawalczyła o swoje, a nie wychowywała pasożyta...
                      to trochę jest tak, że podświadomie staramy się zrekompensować dziecku rozbitą rodzinę - nie mieszka z tatą to chociaż coś mu kupimy... (sama tak czasem robię ale uprzedzam gromy, oczywiście wiem, że nie tędy droga, ale kto jest bez wad...)
                      ale z tego co piszesz córka stara się też pracować... zupełnie niedopuszczalne wydaje mi się rozliczanie z byłym mężem typu chleb za chleb, książka za książkę... najlepiej chyba dać dziecku decydować, przepraszam nie dziecku tylko dorosłej już córce - chce wyjechać i studiować - niech na to zarobi
                      • haneczka-1 Re: No i tu leźy problem... 30.07.12, 21:25
                        Natka,bardzo dziekuje za dobre slowo.Roznie sie to nasze zycie uklada.
                        Wszystkie rady jakie dostalam wzielam sobie do serca.Otworzyl sie moj umysl i juz wiem jaka droga isc.Nigdy nie walczylam o rownosc w łozeniu na dzieci,bo udawalam,ze mam swoj honor i potrafie sama na swoje dzieci zapracowac.Jednak teraz chcialabym aby bylo po rowno.Nigdy nie myslalam o sobie,tylko o dzieciach.Czas to zmienic.Rodzicielstwo to nie tylko przyjemnosc ale tez i obowiazki.
                        • tricolour Życzę Ci jak najlepiej... 30.07.12, 21:41
                          ... Twojej córce też. Exowi też bo czemu nie?

                          "Nigdy nie myslalam o sobie,tylko o dzieciach" - moim zdaniem żeby myślec o dzieciach należy najpierw myślec o sobie. To dokładnie tak jak w samolocie, gdy maskę tlenową najpierw zakładamy sobie, a dzieciom na końcu, bo utrata przytomności rodzica skutkuje śmiercią dziecka nawet gdy ma maskę na twarzy...

                          Więc po równo w alimentach oznacza dokładnie to, że dajesz tyle ile ojciec. Ani grosza więcej. Gdy latorośl zacznie biedować (tak szybko się nie umiera) to nauczy się szanowac matkę i ojca w jednakowym stopniu. Na razie jest w szacunku wielka dysproporcja, a Ty - przykro pisać - przegrywasz z ojcem mimo wysiłku jaki włożyłaś w wychowanie córki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja