dzieci, dzieci, ile? :)

03.08.12, 11:26
Trochę off topic, ale przed chwilą w pracy miałam bardzo sympatycznego klienta, z którym być moze firma w której pracuje będzie wspolpracować i tak od słowa do słowa powiedział, ze ma 13 rodzeństwasmile. Jest 7 braci i 7 sióstr smile. I dodał "I to normalna rodzina, żadna patologia" wink. Bardzo mily, facet na poziomie, biznesmen.

I tak sie zastanawiam, ze ja się boję "po przejsciach" mieć trzecie dziecko smile, a moze bym i chciała jak spotkam odpowiedniego parntera. Na dzien dzisiejszy sobie tego nie wyobrazam i nie chcę. Ale roznie się układa w zyciu i nie mowie tytaj o nieplanowanym poczęciu wink

Czy Wy drodzy rozwodnicy decydujecie sie na kolejne potomstwa w kolejnych związkach?, chcialabym trochę poczytac o waszych obawach, jesli byly lub ich nie było?

    • yoma Re: dzieci, dzieci, ile? :) 03.08.12, 11:52
      Rodzina może i normalna, ale matce współczuję, Marysieńka Sobieska...
      • pati790 Re: dzieci, dzieci, ile? :) 03.08.12, 11:55
        3 razy była w ciąży z bliźniakami smile. Mozna współczuć, ale podziwiać też.
        • martakj Re: dzieci, dzieci, ile? :) 03.08.12, 12:13
          pati790 napisała:

          > 3 razy była w ciąży z bliźniakami smile. Mozna współczuć, ale podziwiać też.

          Ja podziwiam smile
          Ja mam dwie siostry i brata i zanim urodziłam moje dziecko, chciałam mieć dużą rodzinę. Później wszystko się zmieniło. Oczywiście masakra po naturalnym porodzie, ja wiecznie sama z dzieckiem , przyplątała się depresja. Jak już odeszła, to żyłam w przekonaniu, że jestem najgorszą matką na świecie, nie nadaje się itd. Mąż czasami coś wspomniał o drugim, ale że nie był to wymarzony tatuś, to się bałam, że znowu będę sama, w domu siedzieć, bez pracy itp. Nikt nie pomógł, nie wytłumaczył, ewentualnie słyszałam, "a ja chce i koniec".
          A teraz, pochodziłam do psychologa, pogadałam, wyleczyłam się ze strachu, uważam, że jestem fajną, normalną matką i drugie dziecko chciałabym BARDZO!!!!!
          Tylko teraz niestety nie mam z kim, ale mam nadzieję, że się znajdzie, dopóki się nie zestarzeje big_grin

          • ewela1_1 Re: dzieci, dzieci, ile? :) 03.08.12, 12:21

            Mój eks mówił mi, że zrobi mi jeszcze dwójkę, a juz było dwóch synków. Ja drugiego dziecka nie planowalam z nim, po pierwszym mialam depresję i juz myślałam o rozwodzie. Stalo się tak, ze 3 miesiace po porodzie byłam w ciąży już z drugim. Cyt. słowa eksa" zrobilem to specjalnie" I bardzo mu za to dziękuje smile

            Na trzecie dziecko jednak już nigdy z nikim się nie zdecyduje, za duże mam traumy związane z ciążami. Fizycznie wszystko ok, mam na myśli aspekt psychologicznysmile

            ---------------------------------
            "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

            "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
    • satoja Re: dzieci, dzieci, ile? :) 03.08.12, 12:43
      Znam rodzinę gdzie jest 9 dzieci. Zdolne, odchowane, połowa skończyła studia, radzą sobie jedne lepiej inne gorzej. Nie było u nich patologii, żadnego picia, bicia, są wszyscy bardzo samodzielni, w podstawówkach z odznakami wzorowego ucznia, najlepsi w klasie,
      ale niektórzy z deficytami emocjonalnymi typu niskie poczucie wartości, sa tacy niedokochani, niewypieszczeni, nienauczeni prawa do wypoczynku i rozwijania pasji... przypuszczam, że matce brakło sił i czasu na zajmowanie się każdym dzieckiem osobno i dowartościowywanie go, ojciec zaś dużo pracował więc nie było go dużo w domu, te młodsze dzieci były wychowywane przez te starsze, system rodzinny działał jak kołchoz -zarządca i pracownicy.
      Po latach jednak ich matka nie ma satysfakcji, nie ma emerytury (ciagłe ciąże i tłum dzieci do opieki uniemożliwiły jej podjęcie pracy) , natyrała się w życiu bardzo ciążko a nie ma własnych pieniędzy i jest zależna od męża, zniszczona nadmiarem pracy i brakiem możliwości autorozwoju, ciągle tylko w kuchni i w pieluchach i w obowiązkach(pole do obróbki) - trochę zazdrości swojej siostrze, która miała tylko dwójkę dzieci, żyla w mieście, miała czas na rozwój siebie, szkoły, ma własną dobrą emeryturę.
      • jagienka_2 Re: dzieci, dzieci, ile? :) 03.08.12, 13:07
        Mam podobne spostrzeżenia... Znam bardzo dobrze rodzinę, gdzie na świat przyszło trzynaścioro dzieci. Gdy najmłodsze się rodziły, najstarsze miały już własne dzieci. Żadne nie skończyło studiów, ci starsi byli zaprogramowani w ten sposób, że mają jak najszybciej zdobyć zawód i wynieść się z domu, żeby zrobić miejsce dla młodszych. To oczywiście świetne rodzeństwo, bardzo zżyte ze sobą, oddane rodzicom, którzy bardzo szybko zaczęli wymagać opieki. Matka już jako pięćdziesięciolatka była schorowaną kobietą, oczywiście, bez żadnej renty, widoków na emeryturę, bo nigdy nie pracowała zawodowo. Ojciec znacznie starszy, całe życie pracujący ponad siły, co fatalnie równie odbiło się na jego zdrowiu. Dzieciaki właściwie same się wychowywały, niewiele dostały od rodziców pod względem emocjonalnym i materialnym.
        I co znamienne, wszyscy z tego rodzeństwa mają już swoje rodziny, większość ma jedno dziecko, nieliczni - dwójkę.
        • satoja Re: dzieci, dzieci, ile? :) 03.08.12, 13:17
          W przypadku moich znajomych tylko jedni mają dwójkę, reszta po 1 dziecku albo wcale, niektórzy żyją samotnie nie założyli rodziny.
          • plujeczka Re: dzieci, dzieci, ile? :) 03.08.12, 15:18
            mam jedno dziecko, po rozwodzie nawet gdybym była młodsza i "technicznie" byłoby mozliwe posiadanie potomstwa nie zdecydowałabym się NIGDY.Przezyłam samotne macierzynstwo i wiem ile trzeba łykać "gorzkich pigułek" a nowy partner nie jest zadnym gwarantem powodzenia w nowym stadle.
            U moich znajomych podobnie, dziewczyny , które się rozwiodły i choć są w 2 zwiazkach nie mają dzieci z nowymi partnerami.Są szcześliwe ale pomne tego co przezyły nie zdecydowały sie na ponowne macierzynstwo zwłaszcza ,że w Polsce kobieta jest zdana sama na siebie i znikad nie ma zadnej pomocy.Po wyjściu z porodówki dziecko jest tylko i wyłącznie jej " rozkosznym problemem" = po co ryzykowac ? ale kazdy czym inny m się kieruje-ja powiedzialm NIE i teraz moge oczekiwac jedynie na wnuki
Inne wątki na temat:
Pełna wersja