jarkoni 18.08.12, 07:23 kobieta.gazeta.pl/kobieta/56,107880,12306119,Jesli_sie_nie_ozenisz__to_sie_nie_rozwiedziesz___jak.html Tekst niestety "klikający" z obrazkami, ale temat poważny.. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
maniasza Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 15:26 Jarkoni, dzieki za linka. Ja się absolutnie zgadzam z tymi wnioskami: Wpływ rozwodu na dzieci nie jest przejściowy. Jest to długotrwałe, głębokie i stałe oddziaływanie mające swoje konsekwencja także w dorosłym życiu. Jakość rodziny po rozwodzie jest bardzo krytycznym czynnikiem. Rodzicom mówi się, aby nie walczyli ze sobą. Poza planem odwiedzin, dzieci potrzebują pełnego wsparcia przy dorastaniu. Bardzo mało dzieci dostaje takie wsparcie. Wiek dzieci ma znaczenie. Małe dzieci od 2 do 6 lat boją się opuszczenia. Dzieci w szkolnym wieku 7-11 lat rosną urażone i dotknięte faktem, że ominęły je możliwości, które miałyby gdyby ich rodzice zostali razem. Dzieci w wieku 11-12 lat bardzo często zaczynają mocno integrować się z otoczeniem poza domem. Wiele nastolatków, przyjmujących rolę rodzica w stosunku do młodszego rodzeństwa, szybko się wypala. Myślę, choć czas pokaże oczywiście, że wiele w tym prawdy. Choć my, rozwiedzeni, robimy wszystko co w naszej mocy, aby na dziecku to się nie odbilo, to całkiem niedawno, moj niespełna 16-letni juz syn powiedział był: rozumiem wszystkie argumenty, ale i tak nie rozumiem, jak tak można było spieprzyć sobie życie. (to było o mnie i jego ojcu, o naszym rozstaniu). Przykre. Co zrobić. Ale, jesli się stara na co dzień zlagodzić skutki rozstania (dla dziecka) i mądrze poprowadzic okres po-rozstaniowy, to wydaje mi się,zawsze jest szansa, że dziecko nie popełni tych samych błędów i mimo wszystko, będzie szczęśliwe. Wierzę w to. Odpowiedz Link
kondek7 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 15:49 Przykre. Co zrobić. > Ale, jesli się stara na co dzień zlagodzić skutki rozstania (dla dziecka) i mąd > rze poprowadzic okres po-rozstaniowy, to wydaje mi się,zawsze jest szansa, że d > ziecko nie popełni tych samych błędów i mimo wszystko, będzie szczęśliwe. Wierz > ę w to. > > Po pierwsze jarkoni dzięki za tego linka, każdy niech to przeczyta. Stwierdzam, że nigdy, przenigdy dziecko po rozstaniu nie zapomni tego co się stało. Dla dziecka to jest dramat na całe życie. Nawet mając 40 lat, stwierdzi mogło być lepiej. Nie będzie myśleć kategoriami mniejszego zła. Jestem w trakcie rozwodu, wiele rzeczy lata mi przed oczami, między innymi dzieci, i wiem że to będzie się ciągnęło przez długie lata- niestety. z własnego doświadczenia wiem że strata jednego z rodziców jest bardzo bolesna i nie do wyrównania w żaden sposób, można to zaleczyć, ale nie wyleczyć. Więc rozwód jest ostatecznością. Czy ja ja już osiągnąłem głębię tej ostateczności? Chyba tak. Tak mi się przynajmniej wydaje. I szczerze mówiąc to żałuję tego, choćby ze względu na dzieci. Ja nie miałem rodziców, one nie będą miały pełni rodzicielstwa, kurcze do końca życia. I nie zmienia tego fakt "pokojowego" rozstania z obecną żoną. Bądźmy odpowiedzialni za to co robimy! Koniec i kropka. Nie chce mi się na razie więcej pisać!!! Ps. Jedna decyzja, która zmienia życie innych ludzi! Odpowiedz Link
maniasza Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 16:33 kondek7 napisał: > Stwierdzam, że nigdy, przenigdy dziecko po rozstaniu nie zapomni tego co się st > ało. Oczywiście, że nie zapomni. Bo to tez jego/ dziecka zycie. Ważne, aby dziecko nie traktowało tego jako dramatu, tragedii w swoim zyciu, nie fiksować dzieciaka na tym, traktować jako kolej życia, anie dramatyczny punkt, co ma zaważyć na jego życiu, aby pomóc mu przejść przez to z godnością, nie obciążając go. To jest wazne. Bo jeśli rodzice przelewają swoje dramaty na dziecko, to zostawiają piętno na nim. Poczucie winy, i bog wie co jescze. Tak nie wpowinno być. To, że zdarzają się rozstania, to nasza odpowiedzialność , a nie dziecka. I, jesli chce się dziecku naprawe w tym ulżyć, to trzeba mu to dać jasno do zrozumienia. Niestety gadanie niw wystarczy. Działanie nasze, i to co obserwuje i widzi dziecko, jest najwazniejsze. Rozwód , poza tym, wcale nie jest barzdziej dramatycznym przeżyciem dla dziecka, niż trwanie w ciągłym konflikcie lojalności pomiędzy rodzicami, którzy są razem i nigdy się nie rozwiedli. Wydaje mi się, że to własnie może powodowac większe negatywne konsekwencje i wpływ na przyszłe zycie dziecka, niz kulturalny i spokojny rozwód i pokojowe rozejście się. Wszystko jest kwestią idywidualną na pewno i kwestią wyważenia i gradacji: co albo kto jest dla nas ważne. Odpowiedz Link
kondek7 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 16:53 maniasza napisała: > Bo jeśli rodzice przelewają swoje dramaty na dziecko, to zostawiają piętno na n > im. Poczucie winy, i bog wie co jescze. Tak nie wpowinno być. Zgadzam się w 100 %, bo niby dlaczego dziecko ma cierpieć za nasz nieudany kawałek życia. > To, że zdarzają się rozstania, to nasza odpowiedzialność , a nie dziecka. I, je > sli chce się dziecku naprawe w tym ulżyć, to trzeba mu to dać jasno do zrozumie > nia. > Niestety gadanie niw wystarczy. Działanie nasze, i to co obserwuje i widzi dzie > cko, jest najważniejsze. Otóż to, nie wystarczy mówić dziecku, że jest się z nim, ważne żeby to pokazać. Sposobności ku temu życie daje nam bez liku. > Rozwód , poza tym, wcale nie jest barzdziej dramatycznym przeżyciem dla dziecka > , niż trwanie w ciągłym konflikcie lojalności pomiędzy rodzicami, którzy są raz > em i nigdy się nie rozwiedli. Wydaje mi się, że to własnie może powodowac więks > ze negatywne konsekwencje i wpływ na przyszłe zycie dziecka, niz kulturalny i s > pokojny rozwód i pokojowe rozejście się. Uważam, że w tym wszystkim ważna jest konsekwencja przekazu dla dziecka. Jakość może mieć wpływ na to jak głęboka rana pozostanie w dziecku. Dlatego trzeba to łagodnie ujmowac nawet jeśli w dniu dzisiejszym się kłamie (zataja prawdę). trzeba aby dziecko emocjonalnie tez dojrzało do otrzymania prawdy, nic na siłę. Jedno w wieku 10 lat przyjmie informację o alkoholizmie, inne dopiero w wieku 15 lat, a jeszcze inne w wieku 20 lat. > Wszystko jest kwestią idywidualną na pewno i kwestią wyważenia i gradacji: co a > lbo kto jest dla nas ważne. Każdy niech sam odpowie sobie na to pytanie. A jednak w psychice dziecka gdzieś głęboko dalej będzie majaczyło się: Moim rodzicom się nie udało. pozdrawiam Odpowiedz Link
maniasza Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 18:09 kondek7 napisał: > A jednak w psychice dziecka gdzieś głęboko dalej będzie majaczyło się: Moim rod > zicom się nie udało. > Racja. Moje dziecko, jak wczesniej wspomniałam, wypluło z siebie po latach: spieprzyliście swoje życie. Pewnie się nazbierało. To stawia do pionu. Nie powiem jak bardzo. Bo nigdy wczesniej nie bylo tego typu komentarzy. A tu widać, wydoroślał, przetrawił, i powiedział, co mysli. Boli. Szczególnie jak sie to usłyszy od własnego dziecka. Że nie udało sie sprostać.... Jednak. Mimo najlepszych chęci. Ale starać się trzeba, mimo wszystko. Odpowiedz Link
kondek7 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 18:18 maniasza napisała: Moje dziecko, jak wczesniej wspomniałam, wypluło z siebie po latach: spi > eprzyliście swoje życie. No i o to chodzi. jeśli doszło do takiego wniosku, to chyba najwyższy czas przy okazji rozmawiać już z nim o przyczynach rozstania. Niech zdobywa wiedzę i niech uczy się tę wiedzę wykorzystać, aby nie popełniał błędów. Czy to w wyborze partnera, czy innych. Ważne żeby nie zamykał sobie części możliwości wyboru, ale żeby umiał go dojrzale dokonać. Co nie wyklucza super uczuć? Tak to mnie się jakoś wydaje, tak chcę dla moich dzieci. Czy to dobrze??? Odpowiedz Link
mola1971 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 18:27 Wiedzę zdobywa się przez doświadczenie własne, nie przez doświadczenia rodziców. Ja nie widzę powodu, by dzieciom truć na temat powodów rozstania rodziców. To są sprawy między rodzicami. Dzieci nie można sprawami rodziców obciążać. Odpowiedz Link
kondek7 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 18:32 Mola czy uważasz, że należy dzieci zostawić same sobie z tymi wydarzeniami?? Bo ja uważam, i tu się z tobą zgodzę, że nie należy obciążać dzieci swoimi przykrymi mniej lub bardziej doświadczeniami, ale na tyle ile to możliwe (nie będąc nachalnym) udzielać im porad, których możemy udzielić po przeanalizowaniu własnego życia. Chyba na tym też [polega rodzicielstwo. Czy się mylę? Odpowiedz Link
mola1971 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 18:38 Dzieciom nie daje się rad (one suche rady mają gdzieś - jednym uchem wpuszczają, drugim wypuszczają), dzieci wychowuje się dając im przykłada własnym postępowaniem. Zresztą przypomnij sobie samego siebie z dzieciństwa, z okresu dojrzewania/dorastania. Brałeś do siebie trucie rodziców? Czy raczej obserwowałeś jak żyją? Odpowiedz Link
kondek7 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 18:44 mola1971 napisała: > Zresztą przypomnij sobie samego siebie z dzieciństwa, z okresu dojrzewania/dora > stania. Brałeś do siebie trucie rodziców? Czy raczej obserwowałeś jak żyją? Szczerze to po dzień dzisiejszy co lepsze rady jakie usłyszałem wprowadzam w życie. Zachowanie też. Więc w sumie jedno i drugie dla mnie jest ważne. Ale skoro zaczęłaś to czy ty nigdy z nikim nie chciałaś porozmawiać o dręczących cie problemach? Odpowiedz Link
kondek7 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 18:45 Aha, to nie byli moi rodzice, czego żałuję. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 18:52 To, że to nie byli Twoi rodzice, ma duże znaczenie. Może dlatego, że nie miałeś rodziców, nieco idealizujesz ich rolę. Mój ojciec wychował się bez rodziców (zmarli, gdy miał 4 lata) i wiem, że miało to bardzo duży wpływ na jego życie. Wychowywała go (i jego pięć sióstr) siostra mamy ojca i w oczach tych dzieci była przez całe życie niemal bóstwem. Oczywiście, że każdy człowiek ma potrzebę rozmawiania. Tyle, że trzeba odróżnić rozmowę od trucia. Co innego gdy dziecko przyjdzie i samo zapyta, co innego zasypywanie go informacjami, których nie chce lub na które nie jest gotowe. Odpowiedz Link
kondek7 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 19:00 mola1971 napisała: > To, że to nie byli Twoi rodzice, ma duże znaczenie. Może dlatego, że nie miałeś > rodziców, nieco idealizujesz ich rolę. Mój ojciec wychował się bez rodziców (z > marli, gdy miał 4 lata) i wiem, że miało to bardzo duży wpływ na jego życie. Wy > chowywała go (i jego pięć sióstr) siostra mamy ojca i w oczach tych dzieci była > przez całe życie niemal bóstwem. pozostawię bez komentarzu. (może tylko tyle że to sa nadal dla mnie bardzo bliskie osoby, choć w podeszłym wieku i bardzo doświadczone życiowo nie traktuję ich jak bóstwo, ale rozsądnie szanuję) > > Oczywiście, że każdy człowiek ma potrzebę rozmawiania. Tyle, że trzeba odróżnić > rozmowę od trucia. Co innego gdy dziecko przyjdzie i samo zapyta, co innego za > sypywanie go informacjami, których nie chce lub na które nie jest gotowe. No i własnie o rozmowę mi chodzi a nie o trucie. Trucie zabija. Choć muszę przyznać, raz mi się zdarzyło zacząć, ale w porę po minach dzieci się zorientowałem i wolę porozmawiać o modzie, i takich innych plotkach itp. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 19:06 Wiesz, w doborze tematów najlepiej jest dać wolną rękę dzieciom. Nie uszczęśliwiać ich na siłę informacjami, na które nie są gotowe. Dorosną i dojrzeją, to same zapytają o to, co chcą wiedzieć. P.S. Z tym bóstwem nie miałam niczego złego na myśli. Mój ojciec i jego siostrę tę ciotkę naprawdę niemal jak świętą traktowali. To, że na to zasłużyła, bo była bardzo dobrym człowiekiem, to inna sprawa. Niemniej nie spotkałam się z tym, by ktoś tak nabożnie traktował swoich własnych, rodzonych rodziców. Odpowiedz Link
kondek7 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 19:13 mola1971 napisała: > Wiesz, w doborze tematów najlepiej jest dać wolną rękę dzieciom. Nie uszczęśliw > iać ich na siłę informacjami, na które nie są gotowe. Dorosną i dojrzeją, to sa > me zapytają o to, co chcą wiedzieć. Wiem, zdążyłem się już przejechać na tym. Wolna ręka dzieci, mój otwarty umysł i wychodzą takie rzeczy, że nie przewidzisz. No i trzeba uważać żeby cie nie przechytrzyły > > P.S. > Z tym bóstwem nie miałam niczego złego na myśli. Mój ojciec i jego siostrę tę c > iotkę naprawdę niemal jak świętą traktowali. To, że na to zasłużyła, bo była ba > rdzo dobrym człowiekiem, to inna sprawa. Niemniej nie spotkałam się z tym, by k > toś tak nabożnie traktował swoich własnych, rodzonych rodziców. Nie, no spoko. Ostatnio poza dziś ten temat poruszałem z pięć lat temu. Po prostu zasłużyli na spokój i niech tak zostanie. Zamykam ten temat. Odpowiedz Link
maniasza Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 18:34 kondek7 napisał: > maniasza napisała: > Moje dziecko, jak wczesniej wspomniałam, wypluło z siebie po latach: spi > > eprzyliście swoje życie. > > No i o to chodzi. jeśli doszło do takiego wniosku, to chyba najwyższy czas przy > okazji rozmawiać już z nim o przyczynach rozstania. Doszedł do tych wniosków, JUŻ po wielokrotnym omówieniu przyczyn rozstania. Wszystko wie. Ale i tak uważa/ chciałby mieć obydwóch rodziców na co dzień. I to jego ostre "spieprzylyliście", to jest dezaprobata totalna. Bo widzi, że jstesmy przyjaciółmi dziś, ale nie rodziną. To go boli. Bo nie rozumie jescze, skoro rodzice dobrze się dogadują, rozmawiają ze sobą, spotykają się, omawiają jego sprawy, w których on uczęstniczy, dlaczego nadal nie moglibyśmy być rodziną. Tego nie rozumie, bo za młody jeszcze. Ale rozumiem jego dyskomfort. Bo on widzi świetnie dogadujących się rodziców, którzy są jednak osobno. I coś mu tu nie pasi. Bo w młodej głowce powstaje pytanie, skoro wszystko jest tak świetnie, to dlaczego jest tak źle I nie wystarczą odpowiedzi już, że synku, nie możemy być razem. Bo to trzba już jakos uzasadnić. uzasadnienia okazują się niewystarczające. No i kółko zamknięte. Musi przyjąć po prostu do wiadomości, że jest, jak jest. I tyle. Ale zrobimy dla ciebie wszystko, abys odczuł to jak najmniej. (taka tam, hipokryzja, lekka ). Odpowiedz Link
kondek7 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 18:41 maniasza Ja na razie jeszcze nie mam etapu oceny naszego rozejścia się, ale jedyne mądre co wymyśliłem to zapewnienie dzieci, że zawsze mogą na mnie liczyć. I póki co przychodzą do mnie. Próbowałem rozpocząć rozmowę z córką ale zauważyłem że jeszcze nie czas. Zostawiam to na później. Jak będzie chciała. Jak to wszystko będzie wyglądać? Nie wiem. Na razie zauważyłem pierwsze próby wykorzystania sytuacji. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 18:25 Maniaszo, Twój syn po prostu jest w takim wieku, w którym kontestuje się otaczającą rzeczywistość. Jakakolwiek ta rzeczywistość by nie była. To Wy - Ty i Twój były mąż wiecie czy sobie spieprzyliście życie, czy też nie. 16-latek ma za mało doświadczenia, by ocenić cudze życie. Nie mówiąc już o tym, że od oceny cudzego życia lepiej się powstrzymać, bo tylko sami bezpośrednio zainteresowani wiedzą jakie to ich życie jest. No, ale młody jest i ma jeszcze czas, by to zrozumieć Gdyby Wam wykrzyczał, że jemu spieprzyliście życie, to wtedy rzeczywiście należałoby się nad tym porządnie zastanowić. Co do artykułu zalinkowanego przez Jarkoniego, to jest to kolejny artykuł na temat tego, że lepiej być młodym, pięknym i bogatym niż starym, brzydkim i biednym. Nic nowego. Odpowiedz Link
pati790 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 18:35 Lubię to! Mola, jedyna najmądrzejsza kobieta na tym forum. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 18:41 Dzięki, Pati, ale ja w konkursie na najmądrzejszą kobietę forum nie startuję )) Zresztą bardzo dużo mądrych kobiet tu jest. Odpowiedz Link
maniasza Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 18:47 mola1971 napisała: > Maniaszo, Twój syn po prostu jest w takim wieku, w którym kontestuje się otacza > jącą rzeczywistość. Jakakolwiek ta rzeczywistość by nie była. To Wy - Ty i Twój > były mąż wiecie czy sobie spieprzyliście życie, czy też nie. 16-latek ma za ma > ło doświadczenia, by ocenić cudze życie. Myślę, że on nie tyle ocenia nasze życie, ile protestuje przeciwko temu co jest. Może nie wie do końca, jakby chciał, ale wie, jak nie chce. Taki mlody człowiek tez ma prawo do wyrażenia własnego zdania, uważam. > Gdyby Wam wykrzyczał, że jemu spieprzyliście życie, to wtedy rzeczywiści > e należałoby się nad tym porządnie zastanowić. Nie, nie wykrzyczal, bo nie ma podstaw, i powodu. On ma wszystko co dusza zapragnie. Do tego jest jakoś naturlanie, bardzo rozsądnym i mądrym dzieciakiem. Wkurza się o rodzinę. Bo chciałby mieć, i nie ma. I nie rozumie do końca, dlaczego. Na końcu swojej oskarżycielskiej tyrady powiedzial: no, ale przecież, jakbyście się nie spotkali, to mnie by nie bylo na świecie. Usmiałam się w duchu. A on to mowił z pełną powagą, jak na prawie szesnastolatka przystało. > > Co do artykułu zalinkowanego przez Jarkoniego, to jest to kolejny artykuł na te > mat tego, że lepiej być młodym, pięknym i bogatym niż starym, brzydkim i biedny > m. Nic nowego. Nie sądzę. Rzeczowe wnioski są. Mówię o autorce, a nie o artykule. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 18:56 Oczywiście, że Młody ma prawo mówić co chce, na tym młodość polega, że człek różne (mniej lub bardziej mądre) wnioski wyciąga i je światu ogłasza Chodziło mi tylko o to, byście sobie za bardzo do serca tego nie brali. Za rok może wysnuć inne wnioski, za dwa jeszcze inne, a za 20 lat może Waszą decyzję zrozumie. Odpowiedz Link
pomichal Re: Dziecko a rozwód 20.08.12, 02:52 kondek7 napisał: > Stwierdzam, że nigdy, przenigdy dziecko po rozstaniu nie zapomni tego co się stało. > Dla dziecka to jest dramat na całe życie. Nawet mając 40 lat, stwierdzi mogło b > yć lepiej. Nie będzie myśleć kategoriami mniejszego zła. To jednak zależy, jakie to rozstanie rodziców wyglądało. Jeśli rodzice się rozwiedli, ale nadal byli przy dziecku (to znaczy dziecko nie straciło całkiem któregoś z rodziców), to chyba nie jest tak tragicznie. Moi rodzice się rozwiedli, gdy byłem małym dzieckiem, moja siostra o 2 lata starszym, ale tez małym (w podstawówce). Wychowywała na mama, ale ojciec sie pojawiał, interesował (w miarę), był w trudniejszych chwilach, zabierał kilka razy na wakacje itp. Nie czuję, żeby ich rozwód odcisnął jakieś głębokie piętno na moim życiu. W ogóle nie czuje, żebym to jakoś dramatycznie przeżywał. Może dlatego, że rodzice mi to od razu wytłumaczyli, że oni się rozstają z sobą a nie ze mną. Mama nigdy nie pokazała po sobie, że jest to dla niej jakaś katastrofa (rozwód był z jej inicjatywy, bo ojciec był tzw. babiarzem i nie chciała udawać, że nie widzi jego romansów), więc ja tez tego tak nie traktowałem. Więc może z tym dramatem na całe życie to nie generalizujmy. Ja - mówiąc z własnego doświadczenia - oświadczam, że jestem w 100% przekonany, że rozwód moich rodziców był zbawieniem dla nich, dla mnie, dla mojej siostry (skonsultowałem to z nią). Jestem pewny, że gdyby sie nie rozwidli, gdyby mama w imię utrzymania rodziny w całości nie zdecydowała się na rozwód, to skończyłoby się to dla nas wszystkich fatalnie. Żylibyśmy w jakimś zakłamaniu, fikcji albo w atmosferze kłótni. Nie czuję w sobie żadnego traumatycznego cienia tamtej decyzji moich rodziców. Przeciwnie, jestem im wdzięczny, zwłaszcza mamie, że pokazała nam, jak można z klasą załatwiać takie sprawy , nie stać się męczennicą (mimo że nie było jej przecież łatwo) nieudanego związku. Ona po latach, gdy byłem już mocno dorosły, też mi przyznała, że miała na początku wiele obaw, ale z perspektywy czasu uważa, że zrobiła bardzo dobrze i ze gdyby tego nie zrobiła, to wszyscy bylibyśmy w innym (gorszym) miejscu. Odpowiedz Link
martakj Re: Dziecko a rozwód 20.08.12, 09:43 Pomichal zgadzam się z Tobą w 100%!!! Właśnie moja mama powinna zrobić tak jak Twoja, a tkwiła w związku z człowiekiem, który ją zdradzał i oszukiwał. Nadal są razem i mimo wielu, wielu lat małżeństwa nie mogą na siebie patrzeć. Jak poszłam do psychologa, to powiedział, że właśnie stąd są moje problemy. Usłyszałam ostatnio od mojego byłego, że nasze dziecko już nigdy nie będzie miało normalnej rodziny. Największa bzdura jaką słyszałam od nie wiem kiedy Czyli według niego lepsza najgorsza rodzina niż rozwód. Odpowiedz Link
roma113 Re: Dziecko a rozwód 20.08.12, 12:40 Też się zgadzam w 100% Znam kilka małżeństw będących razem "dla dobra dzieci, tradycji i rodziny". Masakra. Żadnemu dziecku bym tego nie życzyła, bo to dopiero jest skaza na całe życie i prawie pewne problemy w swoich związkach. Odpowiedz Link
pati790 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 18:30 a ja juz mam serdecznie dosc tego typu pseudo artykulow, co jednen to mądrzejszy. Wiadomo, ze rozwód wpływa na dzieci, nikt jakos prawdy objawionej nie odkrył, ale ilez mozna się tym dolowac i wpedzac w poczucie winy???? CAŁE ZYCIE!!!!!???? A kto wogole powiedzial,ze zycie jest proste? takie schematowe piękne, jak w ksiazce do psychologi itp. Odpowiedz Link
kondek7 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 18:34 pati790 napisała: > A kto wogole powiedzial,ze zycie jest proste? takie schematowe piękne, jak w ks > iazce do psychologi itp. Całe szczęście nie jest. Odpowiedz Link
ada828 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 20:08 Wszystko zależy od tego, czy dziecku wmawia jest najważniejsze, czy też nie (co, zupełnie nie ma nic wspólnego z rozpoznawaniem potrzeb dziecka). Ludzie funkcjonują w szerszym kontekście niż mama i tata. I dlatego uważam, że jeśli mądrze podejście do rozstania i ma za sobą wsparcie rodzinne, to dla dziecka nie ma problemu. Chyba, że ktoś zacznie mierzyć liczbę kochanek męża albo żony szczęściem dzieci. Odpowiedz Link
kondek7 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 20:13 ada828 napisała: > Wszystko zależy od tego, czy dziecku wmawia jest najważniejsze, czy też nie (co > , zupełnie nie ma nic wspólnego z rozpoznawaniem potrzeb dziecka). Ludzie funkc > jonują w szerszym kontekście niż mama i tata. I dlatego uważam, że jeśli mądrze > podejście do rozstania i ma za sobą wsparcie rodzinne, to dla dziecka nie ma > problemu. Chyba, że ktoś zacznie mierzyć liczbę kochanek męża albo żony szczęśc > iem dzieci. nadal stoję na stanowisku, że nikim i niczym nie zastąpisz dziecku ojca i matki. Jeśli po rozwodzie rodzice nie mogą być razem to niestety dziecko nie ma tego samego co w rodzinie bez rozwodu. dziecko może nie dać tego poznać ale tego mu brakuje. No chyba, że już wcześniej tego nie miało. Ale i tak jest mi szkoda tego dziecka. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 20:36 kondek7 napisał: > Jeśli po rozwodzie rodzice nie mogą być razem to niestety dziecko nie ma teg > o samego co w rodzinie bez rozwodu. Kondek, czasem dzieci po rozwodzie mają lepiej niż w tzw. pełnej rodzinie. Nie można generalizować. Rozwodu nikt nie bierze bez powodu, to nie jest tak, że dziecko ma szczęśliwą i rodzinę i nagle bach, z dnia na dzień szczęśliwa rodzina się rozpada. Szczęśliwe rodziny się nie rozpadają. Rozwód najczęściej następuje, gdy nie ma już małżeństwa - jest tylko dwoje obcych sobie ludzi. Wtedy rozwód jest mniejszym złem. Dla dzieci również. Lepiej jeśli nie mają żadnego wzorca małżeństwa, niżby miały mieć chory. Pomijam tu rzecz jasna patologię, czyli alkoholizm, przemoc etc. Wtedy rozwód zawsze jest dla dzieci lepszy, niż pełna, ale dysfunkcyjna rodzina. Najważniejsze wg mnie jest to, by po rozwodzie rodzice nadal zostali rodzicami. Mama mamą, tata tatą. A z tym bywa różnie i to jest złe dla dzieci, nie sam rozwód jako taki. Odpowiedz Link
kondek7 Re: Dziecko a rozwód 18.08.12, 20:49 Mola dziękuję za zwrócenie uwagi, miało być: > Jeśli po rozwodzie rodzice nie mogą być razem to niestety dziecko nie ma teg > o samego co w rodzinie bez rozwodu pod warunkiem że wszystko jest w porządku. Jeśli dochodzi do rozwodu bo rodzice nie mogą na siebie patrzeć i jak siebie widzą to im się "noże w kieszeni otwierają" to niech się rozwodzą i nie pokazują swoim dzieciom przykładu chorego małżeństwa. (pomijam patologię). Jest duża szansa, że dzieci inaczej sobie życie ułożą. Ważne jest aby miały pozytywne wsparcie u rodziców. Więc ogólnie się z tobą zgodzę w tej kwestii. Jednak fajnie jest jak dzieci nie muszą uczestniczyć w rozwodzie i mogą żyć w normalnej rodzinie. Ale życie jest przewrotne i.... różnie bywa. Odpowiedz Link
kasper254 Re: Dziecko a rozwód 20.08.12, 15:00 1. Jsk wskazują badania, ludzie nie rozwodzą się tylko, gdy tkwią w patologicznych układach. Często żródła tkwią gdzie indziej: ktoś się nie rozwinął (np. niegdydziejsza gwiazda krez), ktos nie nadąża za innym, nie uśmiecha się, gdy powinien itd. Po drugie: ludzie dzisiaj rozwodzą się szybko; byle drobiazg i i rzucaja partnera/kę, jak zabawkę. Podobnie jest dzisiaj w ogóle w rodzinie. Gdy ktoś jest niepotrzebny/biedny/nie może w niczym pomóc - odstawia się go. Pewien krąg bliski dotąd ludzi zaczyna być traktowany w kategoriach użyteczności. Nie masz nic do zaoferowania - spadaj. 2.Te imponderabilia kształtują gusta guściki. A dzieci: Niech się odwalą. Kiedyś i tak będą dorosłe, a mamusia czy tatuś mają prawo do własnego życia, sześciu orgazmów na dzień itd. Mają być tak szcześliwi, że na noc muszą użyć obcęgów, aby domknąć gębę. Jak Amerykanie. 3.Ten artykuł mówi o tym, o czym pisze się w socjologii, wiktymologii i psychologii. Rozwód jest złem i tłumacza go tylko ekstremalia. Niszczy życie dzieciom i stygmatyzuje ich rodziny. Powyżej na forum już się rozwadnia główną esensję. Dziwne, gdy człowiek świadczy dobro, tak mało szuka usprawiedliwień, a gdy sieje zło, legitymuje je sążnistymi argumentami. Odpowiedz Link
malinkama Re: Dziecko a rozwód 20.08.12, 15:24 Ale gdzie można te badania przeczytać? Że we współczesnej rodzinie krąg rodzinny zaczyna być traktowany w kategoriach użyteczności (rozumiem, że kiedyś nie był, a teraz się to nasiliło). Gdzie znalazłeś badania o priorytecie tych 6 orgazmów na dzień (niezły wynik), a dzieci niech się odwalą. Gdzie sa badania, które mówią, że rozwód nie jest traktowany jako zło ostateczne i że Polacy rozwodzą się pochopnie? Moje odczucia są całkiem inne. Ale skoro są badania... tylko gdzie je można przeczytać? Odpowiedz Link
martakj Re: Dziecko a rozwód 20.08.12, 15:36 kasper254 napisał: > 1. Jsk wskazują badania, ludzie nie rozwodzą się tylko, gdy tkwią w patologiczn > ych układach. Często żródła tkwią gdzie indziej: ktoś się nie rozwinął (np. nie > gdydziejsza gwiazda krez), ktos nie nadąża za innym, nie uśmiecha się, gdy powi > nien itd. Po drugie: ludzie dzisiaj rozwodzą się szybko; byle drobiazg i i rzuc > aja partnera/kę, jak zabawkę. > Podobnie jest dzisiaj w ogóle w rodzinie. Gdy ktoś jest niepotrzebny/biedny/nie > może w niczym pomóc - odstawia się go. Pewien krąg bliski dotąd ludzi zaczyna > być traktowany w kategoriach użyteczności. Nie masz nic do zaoferowania - spad > aj. Zgadzam się z Tobą, ludzie teraz bardzo często rozwodzą się, bo tak im "wygodniej". Pierwszy kryzys i do widzenia... Odpowiedz Link
roma113 Re: Dziecko a rozwód 21.08.12, 13:21 Czy ja wiem, czy często... skąd to niby wiadomo? Ja mam inne odczucia - ludzie próbują za wszelką cenę ratować małżeństwo jak długo się da, przeczekują, a potem często sobie plują w brodę, że męczyli się, "a przecież już dawno było wiadomo, że to koniec". Niestety najczęściej (przynajmniej z moich obserwacji tak wynika, ale nie mówię, że zawsze) w tzw. dupę dostają na tym żony, które dla dobra dzieci i ratowania małżeństwa, a także z jakiegoś irracjonalnego strachu przed wzięciem swoich spraw w swoje ręce często przez wiele lat znoszą upokorzenia, niekiedy przemoc (psychiczną, rzadziej fizyczną), tolerują podwójne życie męża, "przeczekują" kochanki, patrzą z bólem serca na atmosferę w jakiej rosną ich dzieci itp. Potem, przyparte do muru, gdy nie mają wyjścia decydują się na rozpaczliwy rozwód. I plują sobie w brodę, że nie zrobiły tego 5-10 lat wcześniej. Na pewno też są przypadki, że takie przeczekanie dało dobry rezultat i małżeństwo się jakos z kryzysu wykaraskało A zatem - nie ma reguły. Każdy związek to inny związek. Nie ma sensu nikogo oceniać, czy za szybko, czy za wolno, bo to ich życie. Ostatnio w mojej firmie zatrudniono ok 40-letnią kobietę, niedługo po rozwodzie. Okazało się, że mąż od prawie 10 lat miał inną partnerkę. Wiedziała o tym romansie, gdy się zaczął przed laty, ale potem starała się tę myśl odrzucać, wierzyła w kłamstwa, liczyła że to się jakoś ułoży, myślała, że może drugie dziecko wzmocni ich związek itp. Żeby się nie rozwodzić "bo tak wygodniej" walczyła. I co? I po 10 latach dowiedziała się, że jak nie chce zaakceptować romansu, to rozwód. Czy nie lepiej byłoby dla wszystkich (także dla tej drugiej kobiety), gdyby 10 lat temu postawiła sprawę na ostrzu noża i ewentualnie się rozwiodła? Miałaby 10 lat udręki, upokorzeń i złudzeń mniej. Za to zdecydowanie więcej szans na ułożenie sobie życia. A zatem różnie to bywa. Czasem może lepiej niż później Odpowiedz Link
bylemrogaczem Re: Dziecko a rozwód 20.08.12, 15:20 Jaki by na to nie patrzeć to na rozwodzie zarabia adwokat a cierpi dziecko . Cała reszta to nieistotny dodatek. Nie mówię tu o patologi gdzie dziecko może tęsknić za rozwodem boe nie wytrzymuje z psychopatką/ą w domu ale o zwykłych rodzinach . Szkoda dzieci ale nie da sie uniknąć zrobienia im krzywdy . Można tylko tą krzywdę zminimalizować . Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: Dziecko a rozwód 21.08.12, 00:15 Moja córka lat prawie 21, rozstanie jak miała lat 7 powiedziała mi kiedyś, że dałam jej przykład iż po rozwodzie można być szczęśliwą kobietą i fajną mamą. I, że po latach, oceniając, moja decyzja o rozwodzie nie jawi jej się w najmniejszym stopniu jako krzywda. Bo miała szczęśliwe dzieciństwo, wkoło miała kochające osoby a teraz w bonusie ma fajny dom z fajnym "ojczymem". I jak patrzę na moją Młodą to widzę radosną, niezwykle mądrą, piękną, pełną temperamentu, życzliwą, otwartą młodą kobietę. Jest tak doskonała, że nie mam pojęcia jak miałaby być jeszcze doskonalsza. Odpowiedz Link
kasper254 Re: Dziecko a rozwód 21.08.12, 06:42 1.W artykule nie ma mowy o Józi z Franowa, Zosi z ul. Zgodnej, czy Janka z Pogodnej. Jest natomiast mowa o tendencjach/procesach/stanach. I uogólnienieniach, generaliach. To, że Ciapci fajnie wyszło po rozwodzie, nie oznacza, iż rozwód ne jest złem - społecznym. Gdy ktoś dostał w mordę, a nastpnie wygrał 1 mln., nie znacza, iż należy - wychodząc - z domu - oczekiwać, pragnąć pobicia. 2. Twoje dziecko może być jeszcze doskonalsze - niech wstąpi do zakonu karmelitanek. Może jednak - jeśli nie poczyniłaś takiego kroku - ma pewne braki. Ale macie jeszcze czas, z 60 lat życia - i to mnie martwi... żeby nie straciła tej doskonałości. Odpowiedz Link
katja75live Re: Dziecko a rozwód 21.08.12, 09:42 Ale po co ta zlosliwosc Kasper? Bardzo podoba mnie sie post Kas, tez mam nadzieje ze moja corka za 14 lat powie to samo (teraz ma 7). Doskonala juz jest, zeby tego tylko nie stracila Odpowiedz Link
malinkama Re: Dziecko a rozwód 21.08.12, 10:14 kasper254 napisał: > 1.W artykule nie ma mowy o Józi z Franowa, Zosi z ul. Zgodnej, czy Janka z Pogo > dnej. Jest natomiast mowa o tendencjach/procesach/stanach. I uogólnienieniach, > generaliach. To wszystko prawda. Ale człowiek "pojedynczy" żyje pojedynczo a nie w "generaliach" i dla niego, dla jego bliskich liczy się on a nie generalia. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Dziecko a rozwód 21.08.12, 12:04 Widać, Kasper, bardzo wybiórczo przeczytałeś ten artykuł, skoro zrozumiałeś z niego tylko tyle, że rozwód jest złem społecznym. Zatem cytuję fragment, który najwyraźniej pominąłeś: "Second Chances" było bestsellerem, ale reakcja na wnioski płynące z badań była bardzo krytyczna. Rodzice nie wierzyli w wyniki badań. Równie mocno krytykowały Judith Wallerstein środowiska akademickie. Środowiska feministyczne atakowały ją z kolei za rzekome odciąganie kobiet od wizji rozwodu i nakłanianie do pozostawania w złych małżeństwach. Sandra skomentowała ten fakt następująco: "Judy nigdy nie była przeciwniczką rozwodów". Twierdziła, że poważny konflikt w małżeństwie może mieć nieporównywalnie większe konsekwencje niż rozwód. Chciała, żeby matki były przygotowane na złość i rozczarowanie dzieci oraz żeby odpowiednio przemyślany rozwód był dla dzieci nauką, jak pokonywać poważne problemy życiowe. Naraziła się także organizacjom zrzeszającym ojców. Chociaż jej prace podkreślały rolę ojca w życiu dzieci, Judy miała wrażenie, że niektóre grupy bardziej były zainteresowane unikaniem wspierania dzieci. Pokreślenia moje. Możesz się upierać, że rozwód jest złem, możesz nawet przy tym tupać, ale nie zmieni to faktu, że dla niektórych ludzi (dorosłych i dzieci) rozwód jest błogosławieństwem. Dla mnie i dla moich dzieci był. Nie widzę u nich żadnych traum. Są normalnymi, pogodnymi, młodymi ludźmi, z normalnymi dla swojego wieku problemami, dylematami, radościami. Odpowiedz Link
kasper254 Re: Dziecko a rozwód 21.08.12, 13:49 1.To zła linia rozumowania: morfina pomaga cierpiącym, a więc jest dobra i w p e w n y c h sytuacjach nalezy ją upowszechnić. Przecież to oczywiste - jak napisałem- że rozwód w ekstremaliach jest pożądany. 2.Byłem złośliwy do kas-, no cóz. Po pierwsze, myślałem dotąd, że doskonałymi to byli: moja była żona, papież i Wałęsa. Po drugie: szedłem pewną argumentacją staro-rzymską: jeśli rozwód był tak zbawienny, iż wyzwolił w dziecku cechy doskonałości, to gdyby zabito tego gnojka (jej ojca), córka mogłaby od razu zostać człowiekiem tysiąclecia. Pomyśleliście, że to, co piszecie, czytają inni? Ktoś zbiera haki na jeszcze męża/ żonę i nagle dostaje argument, jak wyżej. Niepodważalny, wyjątkowy, ostateczny. Rozwód wyzwoli doskonałość. Ja nie byłam/em, to będzie dziecko. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Dziecko a rozwód 21.08.12, 14:03 Ło Matko Polko... Kasper, Ty to na poważnie piszesz??? Co Ty masz z tymi morderczymi myślami??? Jak można na podstawie tego co jest napisane wyżej dojść do wniosku z zabójstwem ojca??? Chyba tylko Twoja chora wyobraźnia jest w stanie na takie tory Cię poprowadzić, zdrowy człowiek na taki pomysł nie wpadnie. Ja się Ciebie boję, nie chciałabym Cię poznać w realu. Nigdy. W realu takich ludzi jak Ty omijam szerokim łukiem, bo są bardzo niebezpieczni. Odpowiedz Link
kasper254 Re: Dziecko a rozwód 21.08.12, 21:22 Widzę, że masz kłopoty z analizą, stąd to uspokojenie: nie bój się, Mola, co najwyżej zgwałciłbym Cię intelektualnie. To mi jakoś jeszcze wychodzi. Odpowiedz Link
jojoczacy_inaczej Re: Dziecko a rozwód 21.08.12, 14:57 Drogi Kasprze, tutaj pisują rodzice samych szczęśliwych z powodu rozwodu dzieci. Była tu na forum niedawno informacja na temat warsztatów dla dzieci, które pprzeżywają bądź przeżyły rozwód rodziców. Na temat impaktu rozwodu na dorosłych, ich smutku, żalu, emocji jaki wywołuje rozwód powstają długie elaboraty. Otóż informacja o warsztatach dla dzieci przeszła kompletnie niezauwazona (0 odpowiedzi). A w ogóle to po co porównywać dzieci z pełnych i niepełnych rodzin. Porownuj sobie ich sytuację do sytuacji dzieci z Holocaustu. Albo chociaż tych z Madagaskaru. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Dziecko a rozwód 21.08.12, 15:00 A Ty swoje dzieci na te warsztaty zaprowadziłeś? Odpowiedz Link
jojoczacy_inaczej Re: Dziecko a rozwód 21.08.12, 15:08 Moje dziecko też jest z powodu rozwodu bardzo zadowolone. Odpowiedz Link
roma113 Re: Dziecko a rozwód 21.08.12, 22:36 jojoczacy_inaczej napisał: Porownuj so > bie ich sytuację do sytuacji dzieci z Holocaustu. Albo chociaż tych z Madagaska > ru. No to teraz pojechałeś. Ktoś wyżej wspominał, że mu gwałt intelektualny wychodzi. Ty chyba intelektualny samogwałt uprawiasz Odpowiedz Link
mayenna Re: Dziecko a rozwód 14.09.12, 15:17 Z czym masz problem? Problemy moga być nawet z rodzonym dzieckiem. Nie ma gwarancji, ze nie będzie. Ważne jak będziecie je rozwiązywać. Jeśli w duchu wzajemnej akceptacji i sympatii to będzie dobrze. Odpowiedz Link
sweet-tulipan Re: Dziecko a rozwód 16.09.12, 08:48 tomski777 napisał: > Kurde mam problem czy może być lepsza wersja taty? i czy trudna rola ojczyma jest truda? Z pewnością warto to przemyśleć. Mąż mojej byłej kiedyś ochoczo wszedł w "lepszą wersję taty", a aktualnie, kiedy pojawiły się jego własne dzieci, a moje dziecko podrosło - okazuje się, że równie ochoczo ma chęć z tej roli czmychnąć. Odpowiedz Link
argentusa Re: Dziecko a rozwód 16.09.12, 10:49 No i ma prawo. Taki lajf. Sama jestem matką, macochą z mężczyzną który jest męskim wzorcem na codzień dla moich dzieci. Dzieci wiedzą doskonale,że to nei tata. Że ma potomstwo i nawet jak oni bardzo chcą żeby zostałw domu to on woli pojechać do swpoich dzieciaków. Nikt tragedii z tego nie robi, ale też od początku ustaliliśmy jasne reguły. To partner mamy, nie tata. Tatę mają. Dlatego tez powtarzam do znudzenia: mój prtner nie musi kochać moich dzieci, nie musi isę nimi zajmować, nie musi.... jesli to robi, itp to dlatego ,ze chce dzieci są zadowolone ale wiedzą, że bezwzględne pierwszeństwo ma u niego jego potomstwo. Ar. Odpowiedz Link
sweet-tulipan Re: Dziecko a rozwód 16.09.12, 20:30 Tu jest trochę inaczej - Ty masz swoje dzieci, on ma swoje. A mi bardziej chodzi mi o sytuację, gdybyś miała jeszcze wspólne dzieci ze swoim partnerem. Czy zaczęłoby się różnicowanie - jedne dzieci lepsze, bo wspólne, inne gorsze bo tylko Twoje /i Twojej byłej/ lub tylko moje /i mojego byłego/ (chociaż wszystkie są rodzeństwem). Odpowiedz Link