wygląd zewnętrzny

02.09.12, 10:09
może ten temat był już wałkowany ale ...

wczoraj spotkałam się z koleżanką - rozwódką, kilka lat po rozstaniu z mężem, obecnie z kimś w związku.

No i doszłyśmy do wspólnej konkluzji, że jak byłyśmy same (tzn. ja jestem) to wyglądamy fizycznie o niebo lepiej niż jak byłyśmy w związkach.

Ona ze zgrozą powiedziała do mnie - ty wiesz, jak byłam w małżeństwie ważyłam 92 kg !

Kurde ja dokładnie zauważam u siebie - jak byłam z ojcem mojego dziecka wyglądałam ...hmmm średnio... teraz z kolei jest ok mimo urodzenia dziecka i okresu macierzyńskiego. Mało tego, ja dopiero teraz chcę zacząć nosić obcasy i sukienki !

Ot taki watek niedzielno - swobodny
    • kobieta306 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 12:02
      o tak, ja kupiłam sobie w tym sezonie 3 sukienki, każda przed kolano i chodzę w nich nawet, od czasu do czasu, do pracy smile Do tego bikini w kolorze blue w urocze kwiatki, a wcześniej tylko jednoczęściowe kostiumy. Generalnie, to może kwestia, że to ostatni dzwonek na takie ciuchy wink
      • natka-2003 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 12:08
        ja też coś takiego zauważyłam... jakieś podświadome poprawianie sobie nastroju? wysyłanie w świat sygnałów, że jest się gotowym do nowych znajomości?.... albo świadomy etap - człowiek wie ile jest wart wink to i wygląda lepiej
    • katja75live Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 12:55
      Ja ostatnio rozmawialam z sasiadem - ktory zna moja sytuacje osobista i mi powiedzial, ze w czasie malozenstwa czasami wygladalam super,a czasami to jakby mnie przyslowiowo z ''krzyza zdjeli''.
      I teraz juz wie dlaczego te moje zmiany w wygladzie. Powiem szczerze, ze bardzo mnie tym zaskoczyl - to znaczy tym, ze ludzie widza i zwracaja na takie sprawy uwage.
      Odtad sobie postanowilam, ze nie wyjde nawet do sklepu bez makijazusmile
      Ja teraz wygladam lepiej, bo jakos nie chce dac ludziom satysfakcji, ze teraz takia biedna opuszczona, po czesci tez dla siebie bo jak czlowiek ladnie ubierze to mu jakos lepiej. No i pierwszy raz w zyciu kupilam szpilki i bez zartu pierwszy raz odkad pamietam faceci sie za mna ogladali na ulicysmile
      • kobieta-000 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 18:56
        Dziewczyny, a wiecie że coś w TYM jest??
        Ja zeszczuplałam 26,5 kg ( tak działa na mnie stres ), gdy dowiedziałam się że Niewierny ukrywa przed rodziną ( w tym swoim ojcem ) i światem swoje dwuletnie dziecko ze zdrady małżeńskiej.
        A teraz sam mnie komplementuje, że wypiękniałam, że kwitnę jakoś tak dziwnie, że promienieję że zeszczuplałam. A ja wcale nie tłumaczę mu że to prze stres. Niech myśli, że to co najlepsze mogłam mu dać go ominęło. Tzn ( żeby nie było ) Niewierny CZASAMI mówił mi że nieźle wyglądam, choć on sam modelem nie jest.

        I to fakt: mężczyźni zupełnie inaczej na mnie jakoś patrzą: z iskrą w oku.. aż przyjemnie czuć się kobieco..
        A niech tam.. niech wszystkim Gadom, Niewiernym niech żal będzie że stracili ( na własne życzenie ) tak fajne, zaradne kobiety ja MY WSZYSTKIE..
        • jagienka_2 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 19:11
          Kobieto, nie chudnij więcej, bo w anoreksję wpadniesz. Ja tez sporo schudłam po rozstaniu, ale po roku czy dwóch odzyskałam stracone kilogramy. Dla mnie to było akurat korzystne, bo wyglądałam jak śmierć na urlopie. Na opinii i ewentualnym żalu byłego męża mi nie zależy. Sam utył, wyłysiał i też mnie to ani ziębi, ani grzeje.
          • kobieta-000 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 19:18
            Jagienka, ja już nie chcę chudnąć.. ale nie mam na to wpływu. Nie mam ochoty na jedzenie choć zawsze to lubiałam.
            Teraz w swoim ciele czuję się SUPER KOBIECO. Jest dobrze. Męskie spojrzenie rekompensują odejście Niewiernego. Jest mi już nieco lepiej niż 26.01.2011 gdy dowiedziałam się jaki numer NIewierny mi zmalował.
            • jagienka_2 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 19:24
              Przyjdzie taki czas, że odzyskasz apetyt, nie tylko na jedzenie smile Kiedy po odejściu męża byłam bardzo chuda, miałam powodzenie u dwudziestoparolatków... Nie skorzystałam z okazji, bo skoro rozstałam się z (wiecznym) chłopcem, to wreszcie chciałabym być z mężczyzną wink
          • 0joanna123 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 19:52
            Ja też mam nadzieję na zmianę wizerunku na plus. Też zamierzam schudnąć, zacząć dbać o siebie. Na razie tylko po to aby zobaczył co stracił. Ale wierzę, że jak mi się uda, to g.wno mnie będzie obchodziło, czy robi to na nim jakiekolwiek wrażenie.
    • ro35 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 20:09
      to normalne,
      te kobiety, których celem jest zaobrączkowanie jelenia przestają się starać o cokolwiek,
      gdy taki się uwolni, znowu stroją piórka coby złapać następnego suspicious
      • kobieta-000 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 20:24
        Ale i tak najważniejsze jest by samej ze sobą czuć się dobrze.
        By przyjaźnić się samej ze sobą.
        A jeżeli dodatkowo KTOŚ się pojawi..??? Bywa że się pojawia..
        • steppenwolf37 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 20:34
          JA NIE WYGLĄDAŁAM ŹLE I NIE WYGLĄDAM JAKOŚ GORZEJ, ALE NA PEWNO SCHUDŁAM Z 53 NA 47 KG. DZISIAJ BYŁAM W KINIE NA FILMIE ŻNIWA. ZAWSZE MYŚLĘ, ŻE MOŻE CHOĆ W KINIE Z KIMŚ NAWIĄŻĘ ZNAJOMOŚĆ. NIESTETY, NAWET NA SALI BYŁAM SAMA. TAK NAPRAWDĘ SAMA, JEDYNA, NIKT NIE PRZYSZEDŁ NA SEANS smile PEWNIE KAŻDY SPĘDZAŁ TEN CZAS ZE SWOJĄ DRUGĄ POŁÓWKĄ. NIE DAJĘ RADY DZIEWCZYNY. DZISIAJ MI SIĘ WYDAWAŁO JAKBY CAŁY KRAKÓW BYŁ PEŁEN PAR, A TYLKO JA SAMA. OD WCZORAJ MAM ZNOWU TAKIEGO DOŁA, ŻE GDYBY NIE DZIECI TRAFIŁABYM DO TWOREK.
          • 0joanna123 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 20:46
            Chyba też najbardziej boję się samotności...
            Zazdroszczę Dziewczynom, które piszą, że właśnie pokochały tą samotność, że jest im z tym dobrze i teraz dopiero czują się naprawdę szczęśliwe.
            Ja się boję samotnych weekendów, samotnego Sylwestra, samotnych Świąt... Wiem, że przyjaciele, wiem że rodzina, wiem, że dzieci... ale tej przestrzeni obok mnie żadne z tych osób nie zapewni. Pójście z koleżanką do kina to nie jest to samo jak wtulić się na seansie w ciało mężczyzny...
            Wiem, wiem.. zaraz się odezwą głosy, że jestem "uzależniona" od faceta..że taka bidulke z siebie robię... że skoro jestem taka slaba to miał rację, że odszedł, że tylko bym się wieszała na ramieniu a powinnam stawić czoła.. bo życie nie kończy się na facecie...

            Wiem, wiem.. ale bardzo się tego boję i nie wstydzę okazać tego strachu...
            Nie jestem sama, a widząc, jak to może boleć załamuje mnie...
          • kobieta-000 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 20:58
            EJ, stepp.. coś Ty się moja droga wybrała do kina i dziwisz się że nikogo nie ma w nim na seansie??? Przecież Wy dziś na Rynku w Krakowie macie Pożegnanie lata. Właśnie na RMF FM leci hit który znalazł się na pierwszym miejscu na liście hitów. Gdzie Ty jesteś zamiast na Rynku??? Źle trafiłaś z tym kinem. Spaprałaś sprawęsmile)
          • malgolkab Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 22:17
            steppenwolf37 napisała:

            > NIE DAJĘ RADY DZIEWCZYNY. DZISIAJ MI SIĘ WYDAWAŁO JAKBY CAŁ
            > Y KRAKÓW BYŁ PEŁEN PAR, A TYLKO JA SAMA. OD WCZORAJ MAM ZNOWU TAKIEGO DOŁA, ŻE
            > GDYBY NIE DZIECI TRAFIŁABYM DO TWOREK.
            Przesadzasz.
            Ja mam drugiego męża i bardzo dobrze nam się układa, ale niestety od poniedziałku do piątku widzimy się obecnie zazwyczaj góra 2 godziny dziennie. I za wyjątkiem soboty wieczorem i niedzieli też wszędzie chodzę z synem sama. I ktoś patrząc z zewnątrz nie wie czy mam męża czy nie, widzi kobietę z dzieckiem. I co z tego? W wielu pełnych rodzinach w obecnych czasach ludzie tak prosperują. Ja nie widzę (i będąc singlem też nie widziałam) samych par, bo tak po prostu nie jestsmile
            • 0joanna123 Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 07:58
              Ja mam drugiego męża i bardzo dobrze nam się układa, ale niestety od poniedział
              > ku do piątku widzimy się obecnie zazwyczaj góra 2 godziny dziennie. I za wyjątk
              > iem soboty wieczorem i niedzieli też wszędzie chodzę z synem sama. I ktoś patrz
              > ąc z zewnątrz nie wie czy mam męża czy nie, widzi kobietę z dzieckiem.

              Ale Ty masz wybór...
              Do kina też z reguły chodziliśmy osobno, bo jedno na bajkę z młodszym dzieciakiem, a drugie na film ze starszym...
              Ale ZAWSZE miałam wybór...
              • malgolkab Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 09:13
                Jaki mam wybór? Mam kazać mężowi zmienić zawód, żebym nie musiała chodzić wszędzie sama?wink
                Chodziło mi o to, że wcale nie jest tak, że pełne rodziny chodzą wszędzie razem, że dookoła same pary - po co się nakręcać. Zostałam z synem sama jak miał trochę ponad 3 lata i nigdy w ten sposób nie myślałam, bo to do niczego nie prowadzi...
                • 0joanna123 Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 10:53

                  > Jaki mam wybór? Mam kazać mężowi zmienić zawód, żebym nie musiała chodzić wszęd
                  > zie sama?wink

                  Nie, nie o takim wyborze mówiłam. Chodziło mi o to, że kiedyś, jak będzie miał wolny dzień, możecie wyjść razem...
                  A poza tym, po powrocie z kina on jest, jeśli nie miałoby to być zaraz po seansie... Nawet jeśli jutro pojutrze... jest komu opowiedzieć...
                  Mam trochę samotnych koleżanek... słuchałam jak opowiadają o właśnie tej samotności w tłumie... Było mi ich szkoda... dziś dopiero wiem co naprawdę czuły... Dziś jest mi tak samo źle, a nawet gorzej, bo ja dopiero na początku tej drogi jestem....
                  • malgolkab Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 10:59
                    Joanno, ale to jest takie "upiększanie" w swoich oczach czyjejś sytuacji rodzinnej. W dzisiejszych czasach samotna osoba z dzieckiem/dziećmi to naprawdę nic dziwnego czy rzadko spotykanego. Poza tym czy uważasz, ze te wszystkie małżeństwa, które widzisz gdzieś razem są szczęśliwe, zadowolne z życia?
                    Po co się nakręcać?
                    Faktycznie, po iluś latach życia z kimś, początkowo jest inaczej, ale zobaczysz za jakiś czas, że będzie tylko lepiejsmile
      • kwiaty_zla Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 11:19
        ro35 napisał:

        > to normalne,
        > te kobiety, których celem jest zaobrączkowanie jelenia przestają się starać o c
        > okolwiek,
        > gdy taki się uwolni, znowu stroją piórka coby złapać następnego suspicious

        Masz rację, ale tylko poniekąd. Zwykle kobiety chudną przez stres, są zadowolone z sylwetki tylko ubrania nie pasują. Kupują nowe i już są piękniejsze smile Niekoniecznie celem złapania kolejnego "jelenia". Jaka ja teraz piękna jestem! Na nowe ubrania mnie nie stać, ale wyjmuję sprzed siedmiu lat z szafy. Niepowtarzalne, nie ma takich w sklepach. I jestem piękna.
        Tylko makijaż trochę spływa, ale to nic. "Jelenia" nie szukam.

        K.
    • nicol.lublin Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 20:27
      eeeeeeee, mnie to nie dotyczy. ja przytyłam po rozwodzie parę kilo (niedużo), ale zawsze wyglądałam dobrze i dbałam o siebie.
    • zofiulina1971 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 21:03
      Ja po rozstaniu przy wzroście 176 cm ważyłam niewiele ponad 50 kg.

      Gdy szłam do lekarza, pierwszym pytaniem było ZAWSZE: "Dlaczego jest pani taka chuda?". Napawało mnie ono ogromnym strachem, ale nie mogłam nic poradzić, bo jadłam normalnie... Prawie się nie malowałam, nie miałam siły wstawać wcześniej, by ułożyć włosy, ubierałam się byle jak...

      Gdy poczułam się trochę lepiej, postanowiłam skończyć z dawną Zofiuliną.

      Dziś ważę kilkanaście kilo więcej (większość z tych kilogramów poszła w biust smile), za radą fryzjerki zmieniłam radykalnie fryzurę - przefarbowałam włosy na blond i czasem czeszę się "grzecznie", a czasem robię sobie na głowie coś a la irokez Kożuchowskiej smile Kosmetyczka nauczyła mnie robić piękny makijaż "na nieumalowanie" smile

      Bardzo dbam, żeby być ubrana kobieco. Dotychczas uwielbiałam spodnie, dziś chętniej noszę spódnice i buty na obcasach smile No i broda do góry, pierś do przodu smile

      Czasem tylko żałuję, że eks mnie nie widzi. Ale tylko czasem smile
      • kobieta-000 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 21:11
        Wzrost 162 cm. Waga 78 kg.
        Teraz: wzrost 162 cm. Waga o 26,5 kg MNIEJ..! Płaski brzuch, brak cellulitu, talia. Ej, bo wpadnę w zamozachwyt. Ale ostatnio "kuzyn" mi powiedział że jestem PIĘKNĄ KOBIETĄ, POCIĄGAJĄCĄ..
        KOBIECO, KOBIECO, PIĘKNIE KOBIECO..
        • ewela1_1 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 21:19

          Dobre było z tym "kuzynem", udana jesteś big_grin...I kuzyn ma rację smile
          -------------
          "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

          "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
          • ewela1_1 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 21:26
            Co do wyglądu zewnętrznego- to zawsze starałam się dbać o siebie. Jednak w okresie około-rozwodowym schudłam dużo. Przy moim wzroście 173 cm ważyłam 50-52 kg...Teraz jest 59 kg, w porywach do 60 kg. I również lubię swoją szczupłość smile
            -------------
            "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

            "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
        • steppenwolf37 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 21:22
          ło Boże, to faktycznie z tym kinem nie trafiłam, co za idiotka, jak zwykle. a odnośnie tematu jak były może wpędzić w depresję, to dzisiaj rano przez telefon usłyszałam, że jestem tępakiem. on uwielbia to określenie (w stosunku do mnie). a jaj naprawdę zawsze cieszę się jak zyjemy w zgodzie. i tak bym chciała. i zgadzam się z Maćkiem, że ci wszyscy specjaliści terapeuci, czy ci co te mądre książki piszą, to chyba nigdy nie mieli do czynienia z psychopatami. i też się martwię, że do końca życia będę musiała mieć z nim kontakt. o alimenty wyższe nie chcę walczyć, bo go jeszcze barzdiej zrażę do siebie i dopiero wtedy uslyszę wyzwiska. więc na trzy osoby dziennie po opłatach mam teraz 50 zł. ja już nie wiem na czym oszczędzać. widzeń tez nie ustaliliśmy w sądzie, więc pzryjeżdża jak mu pasuje. nie daję rady! a miało być na temat wyglądu.
          • natka-2003 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 21:41
            Steppen to co napisałaś o kinie to jakiś horror, ja bym chyba nie umiała siedzieć na pustej sali w kinie... chyba bym uciekła ;-( ... nigdy nie umiałam sama do kina chodzić sad
            jakaś porażka: wykształcona, samodzielna kobieta, pojadę samochodem na drugi koniec polski a do kina sama nie pójdę...
            swoją drogą kino to chyba nie jest najlepsze miejsce żeby kogoś poznać, może chociaż film był dobry...
            • jagienka_2 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 21:55
              Całe dorosłe życie chodzę sama do kina, z wyjątkiem randek, kiedy to film był mniej ważny... Lubię sama oglądać filmy, przeżywać je potem. Z byłym mężem tak bardzo się różniliśmy, że nie mogliśmy razem chodzić - ja uwielbiam małe, studyjne kina i ambitny repertuar, on multipleksy śmierdzące popcornem i amerykański chłam.
              • natka-2003 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 22:20
                a ja całe życie chodziłam z kimś - z mężem, z koleżanką, ze znajomymi - po prostu lubię rozmawiać czekając na seans i po nim... ten typ tak ma... ale podziwiam/zazdroszczę ludziom, których relaksuje oglądanie filmu na pustej sali lub dobrze się czują w tłumie rozgadanych widzów...
                obawiam się, że gdybym wylądowała sama na sali w kinie to wpadłabym w ciężką depresję, że nawet do kina nie mam z kim pójść...
                • jagienka_2 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 22:27
                  Natka, ja mam taki gust, że znajomi nie byliby zachwyceni moimi wyborami... Lubię się w kinie zmasakrować psychicznie wink Ludzkość woli rozrywkę, zatem na filmy, na które chodzę, zazwyczaj nie ma tłumów. I dobrze, bo przy pełnej sali w kinie robi mi się duszno. Taka fobia wink
                  • natka-2003 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 22:32
                    każdy ma swojego bzika... wink
              • babag Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 22:21
                O jagienka ja mam to samo. Lubię chodzić sama do kina, zwłaszcza na ambitniejsze filmy. I wtedy nie znoszę, jak ktoś koło mnie siedzi, przeszkadza mi obecność drugiego człowieka. Na komerchach już mi to nie przeszkadza tak bardzo.
                • jagienka_2 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 22:29
                  Rozumiem Cię i choć pewnie mamy podobny gust, nie wybierzemy się razem, bo tez wolę sama. Na ostatniej randce w kinie, proponowałam panu, żebyśmy usiedli osobno...
                  • babag Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 22:37
                    jagienka_2 napisała:

                    > Rozumiem Cię i choć pewnie mamy podobny gust, nie wybierzemy się razem, bo tez
                    > wolę sama.

                    Dałaś mi kosza wink wink

                  • natka-2003 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 22:38
                    Dziewczyny, wasza sytuacja jest w sumie lepsza, bo chociaż nie musicie zgrywać z kimś terminów na pójście do kina wink teraz szukam towarzystwa na "zakochani w rzymie"...
                    • jagienka_2 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 22:43
                      Woody się wypalił... Babag możemy iść razem, ale będziemy siedzieć w innych rzędach i nie pytaj mnie po seansie, "jak ci się podobało", bo będę gryźć wink
                      • babag Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 23:12
                        Nienawidzę tego pytania smile.
                        Skąd jesteś Jagna? wink
                        • jagienka_2 Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 23:14
                          Jam beskidzka góralka, hej wink
                          • babag Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 23:25
                            Wprawdzie ja też z południa, ale jedyne góry w okolicy to hałdy (czy też hołdy) smile. Problem siedzenia obok siebie w kinie odpada więc smile.
        • 0joanna123 Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 08:01
          kobieta-000 napisała:

          > Wzrost 162 cm. Waga 78 kg.
          > Teraz: wzrost 162 cm. Waga o 26,5 kg MNIEJ..! Płaski brzuch, brak cellulitu, ta
          > lia. Ej, bo wpadnę w zamozachwyt. Ale ostatnio "kuzyn" mi powiedział że jestem
          > PIĘKNĄ KOBIETĄ, POCIĄGAJĄCĄ..
          > KOBIECO, KOBIECO, PIĘKNIE KOBIECO..

          Gratulacje PIĘKNA, POCIĄGAJĄCA KOBIETO!! smile
    • malgolkab Re: wygląd zewnętrzny 02.09.12, 22:11
      A wg mnie to jest poważny błąd wielu osób (płci obojga), że dbają o siebie tylko wtedy jak nie są w związku. Bez urazy, ale jak ja bym codziennie oglądała rozmemłanego "kiepskiego" w starym dresie i laćkach, to odechciało by mi się wszystkiegowink
      • kalpa Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 00:21
        Mam podobne odczucia...Nie podoba mi się towarzysz Kiepski
        ani nie dopuszczam do tego, żeby wyglądac jak pani Kiepska...
        Miewam trudniejsze dni, euforia porozstaniowa minęła i nie raz miewam dooołki, ale jedna z zasad moich jest dobrze się czuć sama ze sobą. I wymagam tego od mojego partnera. Po prostu facet w zmilonej koszuli, pociagający nosem i w kapciach.. brr
        • malgolkab Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 09:16
          Dokładnie, Kalpasmile
          I dlatego niezmiernie mnie dziwi jak ktoś zaczyna o siebie dbać - lepiej ubierac, malować, czesać dopiero jak jest sam. I jak mój ex tak zaczął robić, to ani przez chwilę nie pomyślałam, jak tu ktoś zasugerował, że żałuję, że taki super przystojniak już nie jest mój wink Pomyślałam - no, tak, znowu chce kogoś "złapać" to się stroi...
          • katja75live Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 11:49
            To nie tak, ze my zaczynamy dbac o siebie dopiero po rozstaniu. Ja po prostu przez ostatnie lata tkwilam w badzo zlym zwiazku, ktory ze mnie wyciagal ostatnie resztki energi i czesto gesto po prostu nie mialam sily by zrobic na przyklad makijaz. Zakupy za to mnie jakos odprezaly i dzieki temu mam teraz pelna szafe nowych ubran, ktore dopiero teraz ubieram i odcinam metkismile
            Poza tym sa rozne typy charakteru - sa kobiet (ktore podziwiam) co nawet do sklepu nie wyjda uczesane i pomalowane, chocby sie walilo i palilo zawsze sa zadbane.
            Ja z reguly jak gdzies wychodzilam na spotkania ze znajomymi to sie staralam makijaz itp., ale jak odprowadzalam dzieci do szkoly to juz mniej.
            Teraz mnie sie srodek ciezkosci przesunal i sie wiecej staram, bo nie chce dac nikomu poznac, ze ze mna zle. Elegantka z natury raczej nigdy nie bylam i nie bede chociaz na przyklad moda sie bardzo interesuje, ale nie chodze do kosmetyczki, a do fryzjera tylko by przyciac wlosy itp.
            • malgolkab Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 11:54
              Katja, ja jak mam wolne lub pracuję w domu i zawożę syna do przedszkola, czuję się czasem jak kocmołuch jak widzę panie z pełnym makijażem, na szpilkach i z super fryzurą (a wiele z nich nie pracuje) - przyznam, ze nie chce mi się i nigdy nie chciało wstawać 2 godziny wcześniejwink
            • anbale Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 13:22
              Mnie dla odmiany śmieszą kobiety, które nawet po ziemniaki chodzą w pełnym makijażu i szpilach smile Wydają mi się cholernie spięte i bez dystansu do siebie.
              Mieszkałam kiedyś kilka miesięcy na egzotycznej wyspie, gdzie zjeżdżali ludzie z całego świata, i często Polki rozpoznawało się na odległość po tym, że niezależnie od okoliczności były strasznie odpicowane i wystrojone, cały czas "wysokie c".
              Na tle Angielek czy Skandynawek, które generalnie łaziły w byle czym, bez śladu makijażu, ale za to z totalnym luzem; bo to przecież wakacje, Polki wyglądały może i atrakcyjniej, ale za to sztywniacko i nieadekwatnie. Mnie osobiście jakoś bardziej odpowiadał ten radosny luz kobiet zachodu, miało to jakiś swoisty wdzięk, jakby demonstracja zupełnego braku kompleksów i ścisku w dołku, że a nuż ktoś się mną nie zachwyci- ale pewnie można to tez interpretować jako zaniedbanie smile
    • rzut_beretem Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 10:28
      O nie ! Kurka wodna ! Ja mam odwrotnie- jak mam stres, to go zajadam. Czasami aż mnie buzia boli od żucia. A że teraz stresów sporo to i z dychę przydałoby się zrzucić. Ale spokojnie, dam radę.

      Z pewnością lepszy wygląd nie ma na celu zwabienia osobnika płci przeciwnej, co by żyć w uroczej kohabitacji. Jak sobie pomyślę o związku to mi się ciemno przed oczami robi.

      Tak szczerze - chyba tak jak pisała Asia123 - lepszy wygląd ma na celu pogrążenie exa. Niech wie co stracił. Ostatnio jak był (czyli 2 miechy temu) jego pierwszym pytaniem było "czy ty się z kimś spotykasz?" wtedy byłam głupia i szczerze przyznałam że nie. Teraz bym się tylko znacząco uśmiechnęła....

      • steppenwolf37 Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 10:38
        jagienka i babag, to może wybierzemy się kiedyś razem do kina, ja lubie małe studyjne MIKRO albo POD BARANAMI. a byłam na filmie ŻNIWA o gejach.
        • babag Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 20:59
          Pewnie, czemu nie smile. Tylko nie mam pojecia steppen jak to logistycznie zorganizować smile. Ty Kraków, jagienka góralka beskidzka, a ja Ślunsk. Ale może kiedyś się uda. A "Żniwa" są podobno piękne, nie widziałam, więc zazdroszczę smile
          • steppenwolf37 Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 13:28
            to możemy iść razem do Światowida, bo ja pracuję w Katowicach pzrecież, Babag. tylko na razie nie mam kasy. dziewczyny czy Wy tez tak macie kiepsko finansowo po rozwodzie?
        • 0joanna123 Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 20:04
          Ja również się wpraszam z Wami do kina smile
          • babag Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 21:32
            Ale nie siedzimy razem wink
      • malgolkab Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 10:46
        rzut_beretem napisała:


        > Tak szczerze - chyba tak jak pisała Asia123 - lepszy wygląd ma na celu pogrążen
        > ie exa. Niech wie co stracił.
        Tylko, ze skoro ten wygląd poprawił się dopiero po rozstaniu, to ex nie stracił, bo gdybyś była z nim nadal, to pewnie nadal miałabyś "gorszy" wygląd smile
      • malgolkab Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 10:54
        rzut_beretem napisała:

        > Ostatnio jak był (czyli 2 miechy temu) jego pierw
        > szym pytaniem było "czy ty się z kimś spotykasz?" wtedy byłam głupia i szczerze
        > przyznałam że nie. Teraz bym się tylko znacząco uśmiechnęła....
        >
        Ale co ci ten uśmiech da? Nie bardzo rozumiem. Chyba chodzi o to, by być niezależnym (w każdym aspekcie) od ex, a Ty przynajmniej emocjonalnie niestety nie jesteś.
    • gazeta_mi_placi Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 17:24
      Po ślubie człowiek się zapuszcza.
      • kobieta-000 Re: wygląd zewnętrzny 03.09.12, 22:31
        I tu NIE MASZ RACJI!!! No chyba że faceci. Przynajmniej nie ja. Bo dbać o siebie nie znaczy dbać by podobać się jedynie mężowi, ale przede wszystkim sobie.
        • dreemcatcher Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 08:19
          moja prawda jest najmojsza....
          Wyjątek potwierdza regułę, to że ty dbasz nie znaczy że wszystkie dbacie.
          Na swoim przykładzie wrzucasz wszystkich do jednego worka.
          Osobiście znam tylko jedną kobietę, która po urodzeniu dziecka wróciła do dawnej figury , właściwie to chciała wrócić, reszta kobiet które znam po ślubie jak i po urodzeniu dziecka stały się zwykłymi szarymi matkami polkami, a zmieniają wygląd jedynie wtedy kiedy zostają same i muszą znowu upolować faceta. Z facetami podobnie choć w moim gronie jest zupełnie przyzwoicie jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny facetów, większość uprawia jakiś sport , kobiety natomiast zapuszczają się tłumacząc brakiem czasu ( lepiej przed tv leżeć )
          Na swoim przykładzie mogę potwierdzić jak wyglądała moja kobieta przed i jak po ślubie.
          • maciekqbn Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 09:32
            dreemcatcher napisał:

            > Na swoim przykładzie mogę potwierdzić jak wyglądała moja kobieta przed i jak po
            > ślubie.

            Potwierdzam. Obecnie moja ex jest na etapie usidlania nowego amanta, więc dba o siebie zupełnie jak przed ślubem wink W małżeństwie totalnie zaniedbanie - i to nie ze względu na ewentualny brak czasu (dziecko w przedszkolu a ona 4 lata pracy "szukała").
            • gazeta_mi_placi Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 16:05
              A dawałeś jej na ciuchy, fryzjera i porządną kosmetyczkę?
              • pomichal Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 18:13
                gazeta_mi_placi napisała:
                > A dawałeś jej na ciuchy, fryzjera i porządną kosmetyczkę?

                No i właśnie tu jest tzw. pies pogrzebany. Co to znaczy, ze to mąż ma ci dawać lub nie dawać pieniędze? Co to za układ?
              • pomichal Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 18:13
                gazeta_mi_placi napisała:
                > A dawałeś jej na ciuchy, fryzjera i porządną kosmetyczkę?

                No i właśnie tu jest tzw. pies pogrzebany. Co to znaczy, ze to mąż ma ci dawać lub nie dawać pieniądze? Co to za układ?
                • gazeta_mi_placi Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 20:45
                  Skoro nie pracowała (szukała pracy) no to chyba przez ten czas raczej nie miała na w/w rzeczy pieniędzy, prawda? Stąd moje pytanie czy ów forumowicz w owym czasie (gdy była bez pracy zatem i bez własnych pieniędzy) dawał jej na fryzjera, ciuchy, kosmetyczkę skoro ma żal, że była zaniedbana....
                  • pomichal Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 21:00
                    A co to za różnica? To jakby mąż chwilowo nie pracował, to musiałby ją prosić, by dała mu pieniądze na krem do golenia?
                    Myślałem, że małżeństwo ma jakieś wspólne konto (nawet jeśli zostawiają sobie jakaś kasę do własnej dyspozycji) i na bieżące potrzeby się po prostu z tego konta bierze i każdy wie, na co sobie może pozwolić

                    • zegnaj_kotku Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 21:15
                      > Myślałem, że małżeństwo ma jakieś wspólne konto
                      no to źle myslałeś smile nie każde małżeństwo ma wspolne konto. My nie mieliśmy przez 6 lat, aczkolwiek to nie to jest przyczyną rozwodu.
                      A jak kobieta da się sprowadzić wyłącznie do roli kuchty, praczki matki_dzieciom a do tego ma reglamentowany dostęp do gotówki to rzeczywiście trudno by miała siłe/czas i pieniądze latać po kosmetyczkach, fryzjerkach i wyprzedażach.
                      • pomichal Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 21:24
                        Ale jakim cudem się na to godzi, żeby dostępu do wspólnych pieniędzy nie mieć?
                        Jedyna możliwość to taka, że nie umie zapanować nad wydatkami, wydaje ponad stan, więc musi mieć szlaban.
                        • zegnaj_kotku Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 21:34
                          hmmm strasznie jednostronie widzisz rzeczywistość...
                          owszem twoja wersja jest możliwa ale nie jedyna...
                          może być np tak, że facet lubi czuć władze i działa w mysl zasady "kto ma kasę ten ma władzę"
                          może być też poprostu skąpy i na chleb czynsz "da" a na "zachcianki" już nie,
                          może zbierać na nowy samochód wink
                          cokolwiek...

                          Moim zdaniem to generalnie jest tak, że jak kobieta jest SZCZĘSLIWA to wygląda ładnie i jest zadbana... (oczywiscie może mieć kilka kg wiecej tu czy tam, chodzi mi o ogólny odbiór jej osoby). Więc jak któraś teraz "kwitnie" to pewnie w sumie jest szczęśliwsza smile
        • malgolkab Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 10:16
          kobieta-000 napisała:

          > I tu NIE MASZ RACJI!!! No chyba że faceci.
          Patrząc na wypowiedzi na forum - niestety ma rację - przecież większośc pań pisze, że wyglądają dużo lepiej jak są same
          • anbale Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 11:12
            malgolkab napisała:

            > Patrząc na wypowiedzi na forum - niestety ma rację - przecież większośc pań pis
            > ze, że wyglądają dużo lepiej jak są same

            To jest zupełnie naturalne z psychologicznego punktu widzenia. Człowiek zdradzony, zawiedziony, porzucony czuje się wykluczony, poczucie własnej wartości leci mocno w dół,
            i większa niż zwykle dbałość o wygląd jest obroną przed dalszą "degradacją".
            Zaniedbują się tylko ludzie z kliniczną depresją albo jakoś zaburzeni. To jest sygnał, że coś się dzieje nie tak z człowiekiem
            • dreemcatcher Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 11:20
              zaniedbują się panie które już usidliły faceta, widocznie dbanie o wygląd nie było ich cechą tylko środkiem do złapania męża. Nie skazuj zaraz takich na chorobę no chyba ze to lenistwo (taki rodzaj choroby)
              • anbale Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 11:30
                Ale co to znaczy "zaniedbuje" dla Ciebie? Chodzi brudna, śmierdząca, w potarganych ciuchach, z tłustymi włosami i czarnymi zębami?
                Bo jeśli chodzi o to, że żona i matka powiedzmy dwójki małych dzieci nie ma nienagannego makijażu od świtu do nocy, nie spędza każdego popołudnia w spa i fitnesklubie i nie popieprza do piaskownicy w koronkowej mini i na szpilkach, to chyba można w ostateczności jakoś zrozumieć i usprawiedliwić, no nie?
                Zresztą każdy człowiek jak czuje się kochany i akceptowany taki jaki jest, to sobie wiele odpuszcza, to takie ludzkie, mężczyżni też nie są od tego wolni.
                • dreemcatcher Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 15:02
                  zaniedbuje to znaczy że nie zależy jej na wyglądzie , to znaczy że woli chodzić w wywleczonych bluzkach po domu niż w takich których będzie wyglądała etycznie i ładnie
                  to znaczy że makijaż też sie przydaje, nie tylko kiedy wychodzimy np na wesele.
                  do pracy do znajomych nie maluje się , do spania w wymemłanej koszuli nocnej - moja babcia w takiej sypiała. Bielizna - byle by była. Wszystkie przykłady chybione bo moja żona akurat sie dzieckiem mało zajmuje, zbyt zmęczona po pracy jest..... a wygląd ma gdzieś bo ma męża i dziecko to było celem w życiu. A człowiek który tak sie zaniedbuje nie rozumie istoty związku i miłości bo nie bierze pod uwagę że druga strona nie musi akceptować takiej zmiany bo o te własnie zmiany chodzi, jeśli sie zminiamy w taki sposób to oznacza że wszystko co robimy jest tylko oszukanczą grą i ni ema nic wspólnego z miłością.Jak można nie chcieć sie podobać osobie która sie niby kocha
    • kajos5 Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 11:23
      na własnym przykładzie powiem tak: jak kobieta codziennie słyszy ze wygląda okropnie (nawet jeśli inni twierdza inaczej), jest brzydka, głupia i beznadziejna to z czasem traci wiarę w siebie i chęci żeby o siebie zadbać. Kiedy ciągle pan mąż wypomina jej rzeczy których nie można zmienić (no bo co można zrobić z "za dużymi" stopami?), albo wyśmiewa wielkość nosa, uszu, długość nóg to kobieta zaczyna wierzyć ze skłąda się z samych wad. Po rozwodzie zaczyna na siebie patrzeć inaczej i dbanie o siebie staje sie znów przyjemnościa. Czasem nie potrzebny jest do tego rozwód - wystarczy (tak jak w moim przypadku) psychiczne uwolnienie sie od męża. Już mi nie zależy zeby mu sie podobac i już nie pozwalam sobie wmawać ze jestem obrzydliwa i obleśna.
      • steppenwolf37 Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 13:37
        a w ogóle co to znaczy, że zadbana lub zaniedbana? są faceci, którzy lubią kobiety bez makijażu, są tacy co lubią, żeby miała wielkie czerwone szpony, albo extra szpilki, a są tacy co chcą żeby miała glany. ja nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek miała nieumyte włosy, nie wzięła prysznica, czy ubrała brudne ciuchy. i chyba źle nie wyglądam. więc to jakiś taki streotyp, ze zadbana, to szpilka, szpony, mini i torebeczka. a może raczej powinno się dbać o to, zby być ciekawą, nie mylic z ciekawską.
      • szizumami Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 19:32
        ot prawda
        z właściwym facetem każda kwitnie
        dopieszczona ładnieje
        ale i z menami tez tak bywa
        jak sie go chwali to się pręży
    • pomichal Moim zdaniem 04.09.12, 13:43
      Wiele kobiet po wyjściu za mąż a zwłaszcza po urodzeniu dziecka "dziadzieje" (przepraszam za to określenie), przestaje dbać o swoją kobiecość, atrakcyjność, często zmieniają się też pod względem osobowościowym. Nie sądzę, żeby to było wynikiem kalkulacji: o, mam już faceta na stałe, to już nie muszę się starać. Raczej to jest jakieś zmęczenie, zmiana trybu życia, mentalne pożegnanie z młodością. Najlepiej sobie radzą kobiety, które pracują w firmie, gdzie są wysokie wymogi co do wizerunku (nie koniecznie wymogi formalne, często po prostu zwyczajowe) i które szybko po urodzeniu dziecka wracają do pracy. One z reguły chcą się jakoś dostosować się do otoczenia. Ale to dotyczy raczej dużych miast, dużych bogatych firm, gdzie dobrze płacą. Gorzej jest w uboższych środowiskach i na tzw. prowincji (ze względu na charakter pracy często jeżdżę, spotykam ludzi z rożnych środowisk). Ile to razy słyszałem rozmowę dwóch pań pod 40, które mówiły: wiesz, ja u kosmetyczki to byłam ostatni raz przed ślubem... , a nie, byłam chyba tez przed chrzcinami dziecka. A fryzjer? Jeśli nawet to od lat jedna fryzura
      Czasem jest to okraszone takim pokpiwaniem z kobiet eleganckich - z lekką ironią, jakimiś sugestiami co do wątpliwych standardów moralnych "elegantki". Naprawdę wygląda to przerażająco, gdy widzi się zadbaną kobietę obgadywaną przez niezbyt estetyczne osobniki
      Strasznie wygląda sprawa dbania o figurę. Dlaczego tak często fajne kobiety 5 lat po ślubie zamieniają się w jakieś grube stwory z obwisłymi brzuchami, wylewającymi się zza paska "boczkami"? Rozumiem, że urodzenie dziecka robi swoje, że z wiekiem zmienia się figura. Ale naprawdę to nie jest aż taki problem, żeby jakoś w miarę wyglądać. Myślę, że naprawdę wystarczy się trochę poruszać rekraacyjnie, nie opychać bułami, słodyczami, chipsami, rezygnować z cukru w jedzeniu, a zwłaszcza w napojach. Proszę nie mówić, że to wina męża, bo dołuje, krytykuje. Nie sądzę, żeby jakikolwiek mąż wmuszał w żonę ciastka i batony i chował obuwie sportowe czy rower
      Problem jest chyba też w ogóle w sposobie wychowania dzieci - przecież obok tych grubych mam często wędrują (z trudem) dzieci kilku- lub nasto-letnie z wielkimi tyłkami, brzuchami - z batonem i coca cola w ręku. Dlaczego? Przecież te mamy to często mądre kobiety. Nie widzą że krzywdę dzieciom robią?
      I to wcale nie chodzi o to, żeby być w szpilkach gdy się idzie po mleko do sklepu za rogiem. Bo to wygląda śmiesznie. Nie trzeba mieć wcale dużej kasy, żeby ciuchy odpowiednie kupić. Czemu kobieta niska i "przy kości" zawsze ubiera się w spodnie z rozszerzającymi się na dole nogawkami, a na górze ma coś w poprzeczne pasy, co ją jeszcze bardzo skraca, w dodatku zamiast zasłonić dużą pupę, odsłania ją?
      Żeby uprzedzić niektóre riposty od razu napiszę: TAK, FACECI TEŻ po ślubie często się "zapuszczają" i wyglądają fatalnie, a może jeszcze gorzej sad
      • rzut_beretem Re: Moim zdaniem 04.09.12, 14:42
        Sporo racji jest w tym co piszesz. Ja bym dodała do tego jeszcze przekaz kulturowy. Dla przykładu scenka rodzajowa.

        Wracam ze szpitala z noworodkiem. Na następny dzień mówię do mojej matki

        Ja: weź posłuchaj czy młody nie płacze, ja idę się umalować
        Matka: Co ???
        Ja: umalować się idę, posiedź 5 min w pokoju
        Matka: ale jak to umalować. Masz dziecko, już nie musisz !
        Ja: masz zaje...cie ciężki żarcioch

        Poszłam wymalowałam gębę ku przerażeniu mojej rodzicielki.
        Bo właśnie widzę, że pokolenie wstecz chyba innymi prawami się rządziło. Mojej matce właśnie wydaje się że mąż + dziecko = rezygnacja z siebie.

        Całe dorosłe życia baaaardzo uwazałam na takie chore przekazy rodzinne. Niestety, na kilku się wywróciłam ;-(

        Ja musiałam trzymać "poziom" bo do końca ciąży pracowałam, natomiast byłam tak zdeptana psychicznie przez exa, że uwierz mi dbanie o siebie było wysiłkiem ponadludzkim. Ba, mało tego, ile razy było tak, że gęba wymalowana a naraz wpadałam w płacz (bo coś tam) i trzeba było poprawiać. Dzisiaj się do tego uśmiecham, ale wtedy czułam sie tragicznie i jedyne co chciałam to wyskoczyć z okna a nie układać fryzurę.
        • anbale Re: Moim zdaniem 04.09.12, 15:00
          No tak, malowanie i strojenie świadczy o tym, że kobieta wciąż jest na łowach, poza tym marnuje czas przenaczony dla rodzinysmile Porządna kobieta zamienia się w wielką, w przenośni i dosłownie, matronę i obrusza się na sugestie, że mogłaby jeszcze kogoś kręcićsmile
          Znam tą mentalność. Nawet chyba tu na forum pojawiły się kiedyś jakieś panie, strasznie oburzone faktem, że lecą na nie młodsi i obrażone stwierdzeniem, że może po prostu wciąż są atrakcyjne. Dla nich to było jak obelga, bo przecież są "porządne"smile
        • mola1971 Re: Moim zdaniem 04.09.12, 15:02
          rzut_beretem napisała:
          > Bo właśnie widzę, że pokolenie wstecz chyba innymi prawami się rządziło. Mojej
          > matce właśnie wydaje się że mąż + dziecko = rezygnacja z siebie.

          Nie można generalizować, bo i w pokoleniu naszych rodziców różnie bywa. Moja mama nigdy nie pracowała, zajmowała się domem, ale zawsze, odkąd pamiętam, była zadbana. Podobnie Babcia, choć ona całe życie pracowała i to ciężko.
          Nie wiem od czego to zależy, ale na pewno nie od stanu cywilnego. Jedne kobiety o siebie dbają, inne nie. Może to się z domu wynosi? Jeśli córka od dzieciństwa obserwuje matkę, która chodzi do fryzjera, kosmetyczki, ma fajne ciuchy i kosmetyki, to po prostu robi tak samo, bo dla niej jest to oczywiste, że kobieta o siebie dba.
          • zabelina Re: Moim zdaniem 04.09.12, 15:09
            Mam podobne doświadczenia co Molka - że dbanie o siebie, sposób ubierania się bynajmniej nie zależy od wieku. Moja mama NIGDY nie wyszła nieuczesana (a fryzurę ma dość pracochłonną) nawet do sklepu. Zawsze elegancko ubrana. Mimo swoich ponad 70 lat codziennie ćwiczy. Ja nawet nie próbuję jej dorównać - w charakterze mam większy luz i bardziej sportowy sposób ubierania się.
          • pomichal Re: Moim zdaniem 04.09.12, 15:29
            mola1971 napisała:
            Jedne kobiety o siebie dbają, inne nie. Może to się z domu wynosi? Jeśli córka od dzieciństw
            > a obserwuje matkę, która chodzi do fryzjera, kosmetyczki, ma fajne ciuchy i kos
            > metyki, to po prostu robi tak samo, bo dla niej jest to oczywiste, że kobieta o
            > siebie dba.

            No i to jest w 100% klucz. Dziewczynka patrzy na mamę, jak się zachowuje, jaki realizuje model rodziny. Jeśli matka jest w domu jedynie gosposią, w dodatku mało atrakcyjną., to uznaje, że tak ma być . Jeśli mama ma klasę, nie daję się do poziomu służącej sprowadzić, to i córka będzie łatwiej. Po prostu zgoda na pewne zachowania, czy np na całkowite pozbawienie jej czasu "dla siebie" nawet jej do głowy nie przyjdzie. Po prostu niektóre typy facetów nie będą miały u niej miały szans, a nawet jeśli się z jakiejś głupoty wda w beznadziejny związek, to nie będzie 15 lat się męczyła w imię "tradycji", tylko po roku się z tego wykręci
        • pomichal Re: Moim zdaniem 04.09.12, 15:16
          Jasne że to w dużym stopniu przekaz kulturowy. Przecież do niedawna kobieta po wyjściu za mąż musiała w chustce na głowie chodzić (do dziś na wsi tak bywa), ubierać się bardzo "przyzwoicie" i dbać o to, by mąż był zadowolony. Towarzysko pozostawały jej spotkania z sąsiadką w sprawie sposobu na pieczenie ciasta. Znajoma powiedziała mi kiedyś, że po weselu matka ją wzięła na rozmowę i przekazywała mądrości na temat "obsługiwania" męża - nie, nie obsługiwania seksualnego smile Tylko takiego na co dzień, żeby był z niej zadowolony smile Uważała, że jej szczęście małżeńskie i w ogóle powinności małżeńskie polegają na tym, żeby mąż był z niej zadowolony. Kiedyś kobiety najczęściej nie pracowały. Dziś najczęściej pracują, ale stereotyp, że kobieta ma wszystko obsługiwać (dom, dzieci, mąż) i troszczyć o to, żeby mąż był zadowolony, pozostał. Bo ten stereotyp trwa od pokoleń i jest w nas.
          Dlatego, drogie mam, zastanówcie się, jak wychowujecie swoje córki (i synów tez). Czy przypadkiem nie przekazujecie im tego stereotypu? Czy wasze córki nie rosną w przeświadczeniu, że trzeba zdobyć faceta, urodzić mu dzieci i "obsługiwać"?
          Tu może nie chodzi o "malowanie się" (chociaż rozumiem, że napisałaś to jako słowo-klucz), a bardziej w ogóle dbanie o siebie - wygląd, samopoczucie, relaks, zapewnienie sobie współpartnerstwa, jakiś luz. Żona "zapusczona" (przepraszam, to dla skrótu), źle ubrana, z fryzurą taka samą od 10 lat, zajęta wyłącznie czymś dla faceta kompletnie przyziemnym jak pranie, prasowanie, czyszczenie piekarnika, narzekająca nie ma szans "konkurować" z laskami z pracy czy z innego miejsca.
    • rzut_beretem Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 15:34
      Michał, oczywiście że malowanie się jest jedynie słowem - kluczem. Tyczy się to również atrakcyjności intelektualnej. Nie ma nic gorszego niż partner/ka z którym nie ma szans porozmawiać o czymś więcej niż jadlospis na nadchodzacy tydzień.

      Boję się zgnuśnienia. Boję się szarzyzny. Boję się złowrogiej stagnacji. Marazmu. Bylejakości.
      Z tym że, znowu to podkreślę, przeciążenie problemami w związku było dla mnie zabójcze. Dla mojej psyche i soma niestety.

      Teraz staję na nogi.
      • pomichal Re: wygląd zewnętrzny 04.09.12, 15:42
        A to ta pewno dasz radę. Najważniejszy jest plan, przekonanie, że się da go zrealizować i częste sprawdzanie, ile zrealizowałem.
        Powoidzenia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja