jak odbić sie od dna :(

07.09.12, 08:48
Mam dziś taki dół, że dno zostało wysoko nade mną crying
Za miesiąc pierwsza sprawa rozwodowa. 3 miesiące nie mieszkamy razem, a aj ciągle nie umiem się odciąć od męża. Przestawić sobie w głowie tej zapadki, że to koniec. Kocham go i naiwnie wierzę, że ciągle jest szansa jeśli coś zrobię lub nie zrobię. Wiem, że to głupie i mnie wykończy, ale po prostu nie potrafię. A mój jeszcze mąż, cóż, ostentacyjnie świetnie się bawi, spotyka z innymi i wogóle jest w (pozornie) w świetnym nastroju.
Kurcze jak tak dalej pójdzie to zwariuje crying
    • kobieta306 Re: jak odbić sie od dna :( 07.09.12, 09:30
      e tam, każdy tak miał wink
      • smutnyaniol Re: jak odbić sie od dna :( 07.09.12, 10:30
        Wiem to, ale na tym etapie to bardzo, bardzo marne pocieszenie.
        Po prostu nie umiem wziać się w garść i przestać zadręczać. To jest koszmar crying
        • mola1971 Re: jak odbić sie od dna :( 07.09.12, 10:39
          To się nie zadręczaj tylko się zmęcz fizycznie. Poważnie.
          Zmuś się do jakiegoś wysiłku fizycznego - pływanie, bieganie, rower, rolki, mycie okien - co tam lubisz. Ważne by się zmęczyć. Przy wysiłku fizycznym organizm wydziela endorfiny i humor się poprawia smile
          • anbale Re: jak odbić sie od dna :( 07.09.12, 11:15
            Ja to zawsze polecam wszystkim kobietom na dnie rozpaczy, a nigdy się nie stosująsmile
            A naprawdę pomaga, choćby przelecieć miasto szybkim krokiem z jednego końca na drugi, no cokolwiek- i od razu jakoś się inaczej funkcjonuje
            • mola1971 Re: jak odbić sie od dna :( 07.09.12, 11:51
              Pewnie, że pomaga i to bardzo. Tania, zdrowa, niezawodna i łatwo dostępna metoda na poprawę nastroju, a ludziska nie wiadomo dlaczego jej unikają smile
              Ja w tym najgorszym okresie, kilka lat temu, codziennie wieczorem na basen chodziłam. Bardzo mi to pomagało. Teraz nadal chodzę, ale już rzadziej (2-3 razy w tygodniu).
          • 0joanna123 Re: jak odbić sie od dna :( 07.09.12, 12:12
            To się nie zadręczaj tylko się zmęcz fizycznie. Poważnie.
            > Zmuś się do jakiegoś wysiłku fizycznego - pływanie, bieganie, rower, rolki, myc
            > ie okien - co tam lubisz. Ważne by się zmęczyć. Przy wysiłku fizycznym organizm
            > wydziela endorfiny i humor się poprawia smile

            Chyba nie wszystkim... mnie nie...
        • noname2002 Re: jak odbić sie od dna :( 07.09.12, 10:42
          To może staraj się zająć czymś myśli? poczytaj, pooglądaj filmy,spotkaj się ze znajomymi?
          Z filmów polecam "Poznasz przystojnego bruneta", tam mąż po rozstaniu początkowo się świetnie bawi a kobieta się załamuje.
    • foringee Re: jak odbić sie od dna :( 07.09.12, 10:46
      Oj tam oj tam. jedna taka też przed rozwodem była jak zbity pies a mąż brylował, a teraz dwa lata po rozwodzie ona zadowolona dobrze zorganizowana a exmąż wściekły i zazdrosny bo mu nic nie wychodzi. tongue_out Weź się za siebie i nie porównuj z mężem bo to droga donikąd, rozwodzicie się po to, żeby już się sobą nie zajmować. Więc realnie: to miesiąc jeszcze możesz się nad sobą i nim rozczulać, a potem już mów sobie "a co mnie życie jakiegoś byłego obchodzi, lepiej się zainteresuję gdzie Julka na wakacje pojechała".
    • lampka_witoszowska Re: jak odbić sie od dna :( 07.09.12, 11:08
      masz przynajmniej dwa wyjścia - albo poszukać sposobu na zmianę swojego punktu widzenia, albo to zafiksowanie tak Ci się przeje, że samo minie, jak jeszcze poczekasz
      • smutnyaniol Re: jak odbić sie od dna :( 07.09.12, 12:24
        Uprawiam sporty, jeżdzę na rowerze, chodzę na zumbe. Mam fajną pracę, dużo czytam, uczę się.
        Mam córcię co pochłania masę czasu, ale przychodzi taki moment, że po prostu nie mogę. No nie mogę i już. Co bym wtedy nie robiła to dupa sad. Nie da się chyba tak łatwo zapanować nad uczuciami kiedy są. Pewnie trzeba czasu, z nim wszystko mija sad
        • lampka_witoszowska Re: jak odbić sie od dna :( 07.09.12, 13:20
          słuchaj, a w takich chwilach nie możesz zrobić za każdym razem czegoś naprawdę przyjemnego dla siebie? czegoś, co sprawia Ci przyjemność?

          pamiętam ćwiczenie opisane w którymś podręczniku psychologii - wypisz 25 (nie mniej!) rzeczy, które naprawdę są dla Ciebie miłe (dobicie do 25 pozycji może zająć kilka dni)
          - myślę, że jak masz potem taką przyjemną pracę za sobą, to łątwiej znaleźć nagrodę pocieszenia dla siebie na czarną godzinę smutku

          spróbuj, jak nei pomoże, to na pewno nei zaszkodzi smile
          a zawsze lepiej robić cokolwiek niż nic - i nie zadręczaj się już, ludzie popełniają błędy, potem przestają i to jest ok
        • kajda28 Re: jak odbić sie od dna :( 12.09.12, 11:41
          Gdybyś nie miała takich czarnych chwil znaczyłoby że Twoje małzeństwo było nic nie warte. To się nazywa żałoba - coś się skończyło, umarło i trzeba to przepłakać. jesteś dopiero na początku tej drogi - płacz. To jest całkowicie naturalne, jak coś nas cieszy to się cieszymy jak coś nas smuci to płaczemy - gdybyś tak nie miała to trzeba by się było martwić.
          Umiesz o siebie zadbać, jesteś aktywna więc chwile słabości i smutku są po prostu częścią życia, nie wypełniają całego Twojego czasu a jednie jakąś namiastkę.
          Czas wszystko zmienia, daje zapomnienie, ukojenie - banalne ale prawdziwe.
          Trzymaj się.
    • pomazana Re: jak odbić sie od dna :( 07.09.12, 13:36
      Jak jestem w dole, to jestem i tyle. Mam prawo mieć doła? mam. A żeby z doła wyjść to zwyczajnie trzeba chcieć. Ja idę do ludzi, bo mnie pomaga zwyczajne wygadanie, wyplucie wszystkiego co mnie gnębi. Poużalam się, poużalam, i od razu lżej oddycham.
    • roma113 Re: jak odbić sie od dna :( 07.09.12, 13:44
      Aniołku, emocje muszą same się wyciszyć. To trwa jakiś czas, ale w końcu przychodzi. U mnie przyszło jakoś tak nagle - któregoś dnia wstałam rano i stwierdziłam, że mi przeszło, że mam dystans, że patrzę na eks męża nie jak na obcego człowieka, ale jak na znajomego. Czyli nie jest mi całkiem obojętny, ale też nie przeżywam, z kim sypia, czy do mnie dzwoni, nie mam emocji, gdy go widzę lub słyszę. Potrafię się nawet śmiać z jego problemów z nową partnerką.
      Najważniejsze to chyba nie zapominać, co jest przyczyną rozstania i wyobrazić sobie scenariusz tego, co by prawdopodobnie było, gdyby do rozstania nie doszło.
      Ja gdy miałam chwile zwątpienia, to mi bratnia dusza zawsze mówiła: pomyśl, co się stanie, jeśli nie będziesz teraz twarda, jaki osiągniesz efekt? Jeśli nie widzisz tego czarno, to próbuj to ratować. Ja widziałam czarno. I stawiałam się do pionu. I teraz, gdy patrzę z dystansu, to jestem wdzięczna, bo wszystko mi się jakoś w miarę ułożyło, odzyskałam równowagę, decyduję o sobie, wiem na czym stoję. A gdybym wtedy pękła, to byłabym teraz w marnej sytuacji. Wątpię, czy miałabym siłę drugi raz stanąć przed wyzwaniem rozwodu. A jeśli nawet, to na pewno uzyskałabym go na całkiem innych warunkach, byłabym w zupełnie innym miejscu, zdecydowanie bardziej poobijana i upokorzona.
      Ale każdy przypadek jest inny.
    • potwor_z_piccadilly Re: jak odbić sie od dna :( 07.09.12, 21:44
      smutnyaniol napisał(a):

      > A mó
      > j jeszcze mąż, cóż, ostentacyjnie świetnie się bawi, spotyka z innymi i wogóle
      > jest w (pozornie) w świetnym nastroju.

      Rzeczywiście, pozornie.
      On odgrywa przed tobą spektakl. Pewno też czuje się przegrany, a te jego harce mają na celu zatuszowanie tkwiących w nim rozterek.
      Zatem.

      > Kurcze jak tak dalej pójdzie to zwariuje crying

      Faktycznie zwariuj i na ten dzielący was do rozprawy miesiąc, zniknij mu nagle i definitywnie z oczu.
      Jakie osiągniesz korzyści ?
      1 - Pozbawisz go widowni.
      2 - Wykorzystasz czas na popracowanie nad poprawieniem swoich niewieścich atutów by mieć tzw. wejście i by facet zobaczył co mu fiiiiiu sprzed nosa ucieka.
      Najważniejsze.
      3 - Wykorzystasz czas na zrobienie rachunku sumienia, co poskutkuje określeniem wielkości twojego udziału w rozp.......niu tego co zaczęło się (jak zwykle) pięknie, a doszło do etapu że może skończyć się tak
      www.youtube.com/watch?v=y3OWMbH_FowPozdrawiam.
    • zawszexyz Re: jak odbić sie od dna :( 08.09.12, 11:24
      bardzo wspolczuje bo niedawno przechodzilam to sami, najgorzej bylo w nocy, bo wtedy jednak czlowiek nie ma sie czym zajac, mi pomogla lampka wina ( lub 2 ) na sen , i staralam sie nie myslec, zajac czyms innym umysl lub poprostu plakalam do oporu , teraz na szczescie juz mi przeszlo , ale jakby dalej trwalo to poszlabym po leki, dasz rade !!!
      • smutnyaniol Re: jak odbić sie od dna :( 08.09.12, 18:13
        Ja wiem jaki jest mój udział. To ja rozwaliłam to małżeństwo. Nie było dobre, ale też nie było najgorsze. Teraz nie mam już za bardzo co zrobić żeby to wszystko naprawić. A najgorsze jest to, że razem pracujemy i widujemy sie praktycznie codziennie i na chwilę obecną to się nie zmieni. Najgorsze w tym wszystkim są uczucia: miłośći poczucie winy. Leki i wino nie pomagają sad
        • potwor_z_piccadilly Re: jak odbić sie od dna :( 10.09.12, 23:29
          smutnyaniol napisał(a):

          > A najgorsze jest to, że razem pracujemy i widujemy sie praktycznie
          > codziennie i na chwilę obecną to się nie zmieni.

          Fatalnie.
          To nie mogło się dobrze skończyć. 24h/dobę ze sobą, to za dużo. Ten twój pozwolił byś ty, na co dzień, w miejscu pracy, poznawała jego słabe strony. Ty nie odbierałaś negatywnych informacji o nim (sadzę że odbierałaś takowe), świadomie. To twoja podświadomość stawiała przy pozycji mąż minusy i w efekcie coś się stało, czyż nie ?
          Może ci to troszkę ulży, ale u tego twojego winy za waszą katastrofę, tez widzę. Kiepsko ten wasz taniec życiowy facet prowadził. Za dużo o sobie wiedzieliście.

          > Najgorsze w tym wszystkim są
          > uczucia: miłośći poczucie winy. Leki i wino nie pomagają sad

          To może poezja śpiewana coś poradzi. Przekaż mu - dalekim od standardów sposobem, to co czujesz, to że cierpisz.
          A jak ?
          Wyślij mu tę piosenkę z tekstem
          www.youtube.com/watch?vshockzrUs08-SWs
          Zwyczajne rzeczy w naszym życiu,
          nie wypełnią naszej tęsknoty.
          Pozostają tylko wspomnienia, które nas ranią,
          lub te, które sprawiają, że uśmiech pojawia się na twarzy.

          Są ludzie, którzy tworzą historię,
          historię naszego życia.
          Są też tacy, których imion,
          nawet nie pamiętamy.

          To właśnie są uczucia, które trzymają przy życiu
          moją tęsknotę.
          Uczucia które my stworzyliśmy
          i straciliśmy.

          Są dni, które zostawiają ślad w duszy
          i w życiu ludzi.
          I dlatego nie mogę zapomnieć dnia,
          w którym mnie zostawiłeś.

          Deszcz zmoczył moją twarz,
          zimną i zmęczoną.
          Na ulicach, po których przechadzałam się
          bez celu.

          Och ! Jak lament zagubionej dziewczynki,
          mój krzyk poniósł się po mieście.
          Jak szybko ogień miłości
          ginie w deszczu.

          Deszcz usłyszał go i utrzymał w sekrecie
          tę tajemnicę, którą wykrzyczałam temu miastu.
          W którym deszcz uderza w okna,
          od nowa wypełniając mnie tęsknotą.

          Spróbuj.
          Może troszkę nim tąpnie ?
          Mną by tąpnęło.
          Pozdrawiam.





          • smutnyaniol Re: jak odbić sie od dna :( 12.09.12, 11:14
            To raczej nie zadziała, on nie jest wrazliwy na takie rzeczy.
            dziewczyny co ja moge zrobić, żeby to jeszcze odwrócić. Jestem załana i już nie wiem co robić. Żyć mi się odechciewa sad
            • 0joanna123 Re: jak odbić sie od dna :( 12.09.12, 12:30
              dziewczyny co ja moge zrobić, żeby to jeszcze odwrócić. Jestem załana i już nie
              > wiem co robić. Żyć mi się odechciewa sad

              Dokładnie to samo czuję każdego dnia.. ale nie cały dzień.
              Sa chwile, że się uśmiecham. Są chwilę, gdy głośno sie śmieję do dziecka, mimo, że serce mi pęka..
              A są wciąż te chwile, w których moje zycie nie ma sensu.. Tych jest najwięcej..
              Ale cały czas mam nadzieję, że każdy przeżyty dzień to kolejny krok do uzdrowienia psychicznego. I że przyjdzie w końcu taki dzień, gdy z dystansem pomyslę, że mam cały dzień zajęty obowiązkami przy dzieciach,a on... zabawia się wlasnie ze swoją nową.. I że to nie są moje obowiązki, tylko ogromne chwile radości. I że to on stracił, bo tych chwil nie ma... A to ich zauroczenie kiedyś minie.. i też zastaną szarą rzeczywistość, a ja już wtedy będę wolna! Wolna od bólu, tęsknoty, uczucia porażki i przegranego zycia..
              Czego sobie i Tobie życzę Aniołku...
            • potwor_z_piccadilly Re: jak odbić sie od dna :( 12.09.12, 21:06
              smutnyaniol napisał(a):

              > To raczej nie zadziała, on nie jest wrazliwy na takie rzeczy.

              Pewna jesteś ?
              Cześć facetów nigdy nie przyzna się do tego co czuje. Na zewnątrz, to twardziele, a w duszy ? Różnie to bywa.
              No i boskie fado.
              Osobiście nie znam takich, których ten gatunek muzyki nie rusza, a inną już kwestią jest to, czy osobnik na tego rodzaju bodźce reaguje transparentnie, czy uczucia dusi w sobie.
              Pozdrawiam.
        • roma113 Re: jak odbić sie od dna :( 12.09.12, 12:58
          smutnyaniol napisał(a):

          > Ja wiem jaki jest mój udział. To ja rozwaliłam to małżeństwo.

          Ale co to znaczy, że ty rozwaliłaś? To znaczy na czym ta twoja wina polega?
          • smutnyaniol Re: jak odbić sie od dna :( 13.09.12, 11:23
            Pisałam już o tym w innym wątku. Moją winą jets to, że zdradziłam męża jakieś dwa lata temu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja