Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku pań

21.09.12, 18:00
Przeczytałem artykuł o losowaniu stanowiska sprzątaczki w przedszkolu.
wyborcza.pl/1,87648,12528967.html
Krew mnie zalewa, gdy pomyślę o paniach na forum insynuujących wielokrotnie, że jest tak kolorowo w kraju. Żyć trzeba, płacić alimenty i nie można mówić, że nie ma pieniędzy czy pracy. Dziecku się należy, ma mieć i już, nie wiadomo skąd?
Pozdrawiam wracających spod palm z piękną opalenizną życząc udanej lektury. Szczególnie mocno polecam podpisy pod tekstem i proponuję zejść z chmur na ziemię.
    • gazeta_mi_placi Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 21.09.12, 18:43
      Mężczyźnie zawsze lepiej o pracę, w dodatku lepiej płatną pracę, nie od dziś wiadomo, że mężczyźni zarabiają więcej od kobiet.
    • mola1971 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 21.09.12, 19:33
      Altz, a co Ciebie obchodzą cudze palmy i cudza opalenizna?
      Jak świat światem byli, są i będą ludzie bogaci i ludzie biedni. I skąd wniosek, że ci, których stać na wakacje pod palmami szybują w chmurach? Przecież by zarabiać pieniądze trzeba mocno po ziemi stąpać. Rzadko komu same one z nieba spadają.
    • lampka_witoszowska Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 21.09.12, 21:32
      poprosze o linki do tekstów owych pań, którym kolorowo i żyją w chmurach - będzie to miła lektura po typowych rozwodowych wątkach
    • triss_merigold6 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 21.09.12, 21:37
      Altz, pracy dla mężczyzn jest w uj tylko trzeba umieć coś konkretnego robić. Tyle lat jęczysz na forach, a próbowałeś może zrobić po kursach refundowanych przez UP (albo odpłatnych) konkretne uprawnienia? Próbowałeś się przekwalifikować?
      Cóż, nierobowi zawsze pod górkę.uncertain
      • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 21.09.12, 22:29
        triss_merigold6 napisała:

        > Altz, pracy dla mężczyzn jest w uj tylko trzeba umieć coś konkretnego robić. Ty
        > le lat jęczysz na forach, a próbowałeś może zrobić po kursach refundowanych prz
        > ez UP (albo odpłatnych) konkretne uprawnienia? Próbowałeś się przekwalifikować?
        Ba! Nawet nie próbowałem, ale ja to nawet zrobiłem. I kiepsko na tym wyszedłem.

        > Cóż, nierobowi zawsze pod górkę.uncertain
        Casting na miejsce pracy, również praca fizyczna. Miejsc 6, osób chętnych 300. Zrobiono losowanie, jak w tamtym tekście. Powiedz tym 297 osobom, że są nierobami i że nie chcą pracować, a najlepiej spotkaj się z nimi twarzą w twarz. big_grin
        • triss_merigold6 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 21.09.12, 22:41
          Nie bądź śmieszny, ok? Szukaj w normalnych miastach gdzie jest jakiś rynek, a nie po jakichś żenujących wioskach.
          • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 21.09.12, 22:58
            triss_merigold6 napisała:

            > Nie bądź śmieszny, ok? Szukaj w normalnych miastach gdzie jest jakiś rynek, a n
            > ie po jakichś żenujących wioskach.
            Jest to jakaś myśl, przesiedli się po 5 milionów osób do większych miast. Pozostałą część kraju się zaorze i posadzi las, przy okazji poradzimy sobie z efektem cieplarnianym, o ile inne kraje pójdą naszym śladem. wink
            • mola1971 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 21.09.12, 23:28
              Altz, z tego co pisałeś wcześniej zrozumiałam, że jesteś nauczycielem. Biorąc pod uwagę Twoje podejście do dzieci (poza Twoimi rodzonymi tongue_out) mniemam, że masz z dzieciakami bardzo dobry kontakt. Dla dobrych nauczycieli jest pracy od cholery. U mnie na wsi pracują nawet na dwóch etatach (nie licząc korepetycji), a nauczycielom, którzy uczą przedmiotów "popularnych", a więc dobrze płatnych, moja gmina nawet swego czasu dawała mieszkania. Tego czy jest tak nadal nie wiem, bo mnie to za bardzo nie interesuje, ale może warto byś Ty się tematem zainteresował.
              Nikt Ci złowionych, gotowych ryb nie da. Wędki szukaj, a na pewno znajdziesz.
              • aga1418 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 21.09.12, 23:41
                Niestety, czasy prosperity dla nauczycieli to już przeszłość. Zwolnień coraz więcej - u mnie w szkole koleżanka cudem została, ma 1/2 etatu nauczycielskiego + 1/2 w bibliotece, ja jestem dwuprzedmiotowcem i dzięki temu mam etat i na 4 mies. dodatkowo zastępstwo za koleżankę na macierzyńskim. A nie mieszkam na wsi, gdzie coraz więcej szkół się likwiduje. Oczywiście, nauczyciele przedmiotów egzaminacyjnych mogą sporo dorobić korkami, ale co ma zrobić wuefista, naucz. plastyki itp.? I w szkolnictwie nie jest już tak różowo.
                • mola1971 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 21.09.12, 23:48
                  Ja nie twierdzę, że jest różowo. Nie jest, nie było i nie będzie. C'est la vie.
                  Moja wieś to jedna z najbogatszych gmin w Polsce. Próbuję przekonać Alza, by w tym kierunku uderzył, bo myślę, że mimo, że ojciec z niego do bani, to nauczycielem jest dobrym. A dla dobrych i rzetelnych pracowników praca zawsze się znajdzie. Zwłaszcza dla tych, których praca wymaga powołania. A zawód nauczyciela powołania wymaga.
                  • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 00:03
                    Tu nie chodzi o tę jedną osobę, ale o te pozostałe 392, które nadal stoją w kolejce po pracę, o ile ta jedna już faktycznie znalazła.
                    Gdyby nie wyjazdy do Unii do pracy i dopłaty dla rolników, to, śmiem twierdzić, mielibyśmy kryzys jak w latach trzydziestych ubiegłego wieku. W niektórych rejonach faktyczne bezrobocie sięga 30%, a przecież wszystkich się nie przesiedli do wielkich miast. Ogólnie mówiąc, cała sytuacja jest żałosna, pomimo wolności, demokracji i tanich gadżetów. A o sobie nie chcę pisać na forum, bo nie o to mi chodziło w tym wątku.
                    • mola1971 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 00:11
                      Ło Matko Polko! To znaczy, że jest z Tobą gorzej niż myślałam. Misja dziejowa Cię dopadła... confused
                • malgolkab Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 25.09.12, 11:28
                  aga1418 napisała:

                  > ale co ma zrobić wuefista,
                  Mój mąż jest wuefistą i ma dużo zajęć dodatkowych (więcej niż godzin w szkole). Większośc wuefistów ma uprawnienia instruktorskie/trenerskie przynajmniej 1 dyscypliny sportu i nie znam żadnego, który narzeka na brak pracy.
              • malgolkab Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 25.09.12, 11:25
                Mola, akurat z pracą dla nauczycieli jest co raz gorzej, bo wszędzie zamykają szkoły/oddziały. Mój mąż 2 lata szukał w promieniu 40 km, w końcu znalazł, ale dlatego, że miał dodatkowe kwalifikacje, które akurat były wymagane. Oczywiście w tym czasie robił co innego, bo praca nauczyciela mało dla kogo jest jedynym żródłem dochodu.
      • gazeta_mi_placi Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 21.09.12, 23:55
        To prawda, mężczyzna akurat nie ma specjalnych problemów ze znalezieniem pracy.
        Chętnie więc dla odmiany poczytam o sytuacji gdzie na jedno miejsce prostej pracy typowej dla mężczyzn (np. pomocnik budowlany lub kierowca) przypadało aż 50 bezrobotnych mężczyzn.
        • mola1971 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 21.09.12, 23:57
          Może zaproponuj ten temat prof. Mikołejko (Mikołejce?). Nie mam pojęcia czy to nazwisko należy odmieniać, czy też nie smile

          P.S.
          Nażarłam się czosnku i zdecydowanie lepiej się czuję wink
          • szizumami Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 01:13
            zawsze prawidłową i bezpieczną- będzie forma nieodmieniona[nazwiska oczywiście]
            dodatkowo nie grozi udziwnieniem lub ośmieszeniem
            to samo dot.np nazwy inst w skrocie--przykład z życia-
            "ta pani pracuje w PIP-ie!"
            • yoma Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 25.09.12, 22:24
              No bo ta pani pracuje w PIP-ie, to nie jej wina. Ja pracowałam w papie smile

              Zasada jest taka, że co się da odmienić, to się odmienia. Mikołejko - Mikołejce, Jagiełło - Jagielle, Mikke - Mikkemu etc.
              • mola1971 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 25.09.12, 22:35
                Mam kolegę o nazwisku Jagiełło i bardzo się burzy, gdy jego nazwisko się odmienia. Sama mam bardzo trudne (i rzadkie) nazwisko panieńskie i m.in. dlatego zostałam przy nazwisku exowym, bo jest tak samo popularne jak Kowalski, więc problemów nie przysparza wink
                • yoma Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 25.09.12, 22:45
                  Cóż, kolega może sobie życzyć, żeby go nie odmieniano, ale burzyć się nie powinien, bo co do zasady jednak się odmienia. Tak jak Niemen sobie życzył, żeby go odmieniać Niemena, nie: Niemna.

                  "Mój syn chodzi do liceum Władysława Jagiełło"? Bez sensu smile
                  • mola1971 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 25.09.12, 22:47
                    No to następnym razem złośliwie jego nazwisko odmienię wink)) Najwyżej się obrazi smile))
                    • yoma Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 25.09.12, 22:48
                      Jak się pozbyć nielubianego kolegi... smile
                      • mola1971 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 25.09.12, 22:57
                        A nieeee, tego akurat kolegę to ja bardzo lubię smile A on lubi moją złośliwość i (o dziwo!) fochów nie strzela wink A to obecnie rzadkość wśród facetów.
          • gazeta_mi_placi Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 22:06
            A to dobrze smile Mój sprawdzony pomysł.
        • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 00:13
          Pomocników budowlanych nie potrzeba aż tak wielu. Trzeba umieć czytać ogłoszenia i znać branżę, żeby się nie przejechać na tym. Spora część z nich jest próbą oszustwa, obawiam się, że co najmniej połowa z pracodawców nie płaci w ogóle, nie ma akurat teraz pieniędzy, nie ma gotówki od głównego wykonawcy albo specjalnie poszukuje robotnika za darmo do wykiwania. Wystarczy obejrzeć programy o problemach z płatnościami przy budowie autostrad, żeby zobaczyć "czubek góry lodowej".
          Widziałem sporo, rozmawiałem z pracownikami, którzy mówili o swoim kierowniku, że chociaż marnie płaci, ale pieniądze są zawsze i to regularnie, dlatego się trzymają tej pracy, ale jak przyjdzie zima, będą musieli sobie znaleźć coś innego, bo pracy nie będzie aż do kwietnia.
          Praca dla kierowców raczej jest, ale nie każdy się do tego nadaje i trzeba się liczyć, że się jest gościem w domu.
          • szizumami Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 01:04
            Altz--lubisz głowe na pomyje wystawiać?
            spokojnie,jeszcze nie jest jak na wojnie!

            mnie też wkurza i kraje mi się serce czytając statystyki samobójstw w polsce
            nasz kraj i obecną syt. określił mój znajomy z niemiec-"-tu nikt o ludzi nie dba"
            ja sie z tym utożsamiam
            ludzie nie widzą,że za ścianą ktoś potrzebuje pomocy
            a ty chcesz,żeby ktoś z odpow.kwalifikacjami i w odpowiednim miejscu zamieszkania;lub/i mający to szczęscie że nie zrobiono redukcji w jego firmie i nie znalazł się na bruku
            i 100kilometrów od ciebie
            zrozumiał /"bumelantów"/?!
            jednym z najwiekszych problemów tego narodu jest niezyczliwość i złośliwośc wobec własnych współplemieńców
            jestem święcie przekonana, iż z takim podejściem do siebie wzajemnie nigdy nie wyjdziemy, jako kraj, poza obrabek zagrody wyznaczonej nam, nie tylko przez rodzimych złodziei,a i obcych
            i nikt z takim narodem liczyć się nie będzie
            to jak w rodzinie-nie ma zrozumienia i wzajemnego wsparciA[NIE MYLIĆ Z WYRĘCZANIEM!]
            to kicha!-nie ma szczęścia!

            bądz dobrej myśli
            pozdrowionka
          • gazeta_mi_placi Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 22:07
            > i trzeba się liczyć, że się jest gościem w domu.

            To prawda, ale zdaje się na Ciebie w domu i tak nikt nie czeka więc co za różnica big_grin big_grin big_grin
    • roma113 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 01:14
      ale co właściwie proponujesz, Altz?
      Co ci opaleni pod palmami mają zrobić, żeby Cię krew przestała zalewać? Rzucić pracę i pójść na zasiłek? Oddać część pieniędzy?
      Jakie masz propozycje?
      • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 06:37
        roma113 napisała:

        > ale co właściwie proponujesz, Altz?
        > Co ci opaleni pod palmami mają zrobić, żeby Cię krew przestała zalewać? Rzucić
        > pracę i pójść na zasiłek? Oddać część pieniędzy?
        > Jakie masz propozycje?

        Przetrzeć okularki, rozejrzeć wokół i, w końcu, przestać się chełpić i gardzić innymi.
        • esteraj Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 11:10
          altz napisał:

          > roma113 napisała:
          >
          > > ale co właściwie proponujesz, Altz?
          > > Co ci opaleni pod palmami mają zrobić, żeby Cię krew przestała zalewać? R
          > zucić
          > > pracę i pójść na zasiłek? Oddać część pieniędzy?
          > > Jakie masz propozycje?


          > Przetrzeć okularki, rozejrzeć wokół i, w końcu, przestać się chełpić i gardzić
          > innymi.

          Popieram.
        • roma113 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 11:15
          To są ogólniki.
          Co nazywasz chełpieniem się? Jak to powinno wyglądać? Trzeba na wczasach chowac się przed słońcem, żeby nie było widac, że człowiek sie opalał? Mówić, że się było na wczasach w Małkini a nie na Majorce? Jakies konkrety
          • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 19:48
            roma113 napisała:

            > To są ogólniki.
            > Co nazywasz chełpieniem się? Jak to powinno wyglądać? Trzeba na wczasach chowac
            > się przed słońcem, żeby nie było widac, że człowiek sie opalał? Mówić, że się
            > było na wczasach w Małkini a nie na Majorce? Jakies konkrety
            Poczytaj sobie na forum, to się domyślisz, w czym rzec.
            Pogarda przejawia się choćby w tym, że się wszystkich gorzej zarabiających traktuje jak żuli, nieuków, pijaków, żebraków, a przecież to też są ludzie z poważnymi problemami, mają jakieś marzenia i nie jest tak, że wszyscy są winni sytuacji, w jakiej się znajdują.
            Z drugiej strony przecenia się własny wkład w sukces, jasne, że to jest praca, ale zamiast kiełbaski z rusztu, dostaliby patyczek po kiełbasce, gdyby nie znaleźli się w odpowiednim miejscu i momencie.
            Czasami oglądam ludzi ze Wschodu, tych rosyjskojęzycznych, często nie odmawiam poczęstowania herbatą. Ja wiem, czego oczekiwać, dlatego nie odmawiam, często są to ludzie bardzo doświadczeni życiowo, przy tym życzliwi innym, a że teraz są biedni? No cóż, tak się zdarza.
            • roma113 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 20:27
              Akurat na tym forum widzę bardzo dużo empatii. I raaczej tu jakichś szpanujących bogaczy nie zauważyłam wink Może za krótko czytam.
              A z tym, że nie zawsze każdy ma duży wkłąsd własnej pracy. No pewnie, że nie. Ale to chyba normalne. Tak zawsze było jest i będzie. Ktoś np. się rodzi w bogatym domu i ma na starcie dużo inne możliwości, niż inny. Ale przecież często osoby z ubogich rodzi n odnoszą sukces. Powody są różne. Zobacz - np. jeden aktor się uczy w szkole, potem zasuwa w teatrze i przez całe życie gra tzw. "ogony", a ktoś inny w ogóle szkoły aktorskiej nie kończy, jest słabym aktorem, a robi tzw. karierę i zarabia dużo pieniędzy. Ale czy można mieć o to do niego pretensje? Czy to jego wada czy jednak zaleta? Taka Doda, dziewczyna z Ciechanowa, słabo wykształcona, marnie śpiewa, jest ładna, ale przecież bywają ładniejsze, a zarabia miesięcznie tyle, ile robotnik przez 10 lat. Z kolei ona nie zarobi przez 10 lat tyle, ile przez sezon zarobi koleś kopiący piłkę itp. Nie ma sprawiedliwości. Ale z drugiej strony, kto komu zabrania zostać dobrym piłkarzem?
              A generalnie to umieć się znaleźć w odpowiednim miejscu i to umiec wykorzystać to też jest sztuka. Nie można mieć do nikogo pretensji, że to umie
              • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 21:06
                Tu się zgodzę, ktoś się rodzi w bogatej rodzinie, to dostanie pieniądze na start, nawet pomysł na działalność i bezpłatnie oszacowanie ryzyka.
                Do pani Robaczewskiej nic nie mam, jest sprytna, staruszek nie okrada, z czerwonym krawatem nie lata i nie mówi: "róbcie wszyscy, co ja". Jest sprytna i chyba osiągnęła sukces. Piszę "chyba", bo się nie znam na tej branży a dla mnie pani Dorota jest przezroczysta.

                Są tu panie zadzierające nosa, warte tego i owego i takie które sobie "nie wyobrażają" tego czy owego. smile Śmiech mnie bierze, jeden mały wypadek i już by sobie wyobraziły i być może szybko zmieniły nastawienie.
                Nigdy nie zależało mi specjalnie na pieniądzach, chociaż był czas, że zarabiałem dobrze. Bywało, że głodowałem dłuższy czas i rozumiem, że można nie mieć nic do jedzenia w domu.
                Teraz po opodatkowaniu przez państwo i byłą żonę, zostaje mi 21% pensji i jakoś żyję i nie narzekam. smile
                Martwi mnie za to ta sytuacja bardzo wielu osób, które faktycznie chcą pracować i nie mogą, pomimo że mieszkają w kraju 27. na liście najbogatszych na świecie. sad
                • zmeczona100 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 22:01
                  > Nigdy nie zależało mi specjalnie na pieniądzach

                  I świetnie i tego się trzymaj i nie miej pretensji do innych, że zalezy im na pieniądzach, bo zależy im na przyszłości własnego potomstwa, że pracują na kilka etatów, biorą zlecenia, przez lata nie korzystają z urlopów i mają pieniądze. Taki obrałes styl życia, ktoś inny podchodzi do tych spraw zupełnie inaczej i przestań jęczeć, jak to innym jest dobrze.

                  Mi pieniądze nie rosną w ogrodzie, a monet nie znajduję kosząc trawniki. Są takie tygodnie, kiedy śpię po 3-4 godz. na dobę; są takie urlopy, kiedy wolnego nie mam ani jednego dnia. Ale mi zależy na edukacji syna (żeby potem nie jęczał na cały świat, jak Ty) i lubię od czasu do czasu poleżeć pod palmami z wypiętym tyłkiem. A na to trzeba pieniędzy.

                  Mylisz się, Altz. Kiedy wyjechałam pierwszy raz na staż zagraniczny (3 miesiące w pierwszej pracy, która w ogóle mi nie pasowała, staż tam, gdzie w życiu nie dopuszczałam, iż mogę w ogóle tam wytrzymać- a byłam pół roku) to znałam ledwie podstawy angielskiego- umiałam się porozumieć, ale mi chodziło o to, abym mogła używać języka bez barier. Boże Narodzenie i Wielkanoc poza Polską, a wtedy nie było gg, Skype czy kart za grosik. Wyjechałam, chociaż mąż stanowczo się sprzeciwiał- będzie tęsknił (w domysle- kto mi ugotuje, upierze i posprząta). O moim pójściu na intensywny kurs angielskiego tam, na miejscu, nie chciał słyszeć- przecież ja ten język "znałam". Dlatego pon- pt zachrzaniałam na stażu, używając narzędzi, przyrządów, które widziałam pierwszy raz w życiu, pracowałam z materiałem, którego nawet wcześniej nie byłam w stanie dotknąć, a w weekendowe noce zaiwaniałam w pubach, obsługując głosnych Anglików, aby mieć na angielski. Zdobyłam doświadczenie, którego tu, na miejscu nie zdobyłabym pewnie do dzisiaj- i to moje znienawidzone zajęcie stało się moim ulubionym, ukochanym i dzisiaj nie wyobrażam sobie robienia czegoś innego zawodowo. W dodatku nawiązałam kontakty i poznałam zupełnie inną atmosferę, kulturę pracy- do tego stopnia, że godzinami rozmawiałam z mężem przez telefon, aby przemyślał, zastanowił się, czy aby na pewno nie chce do mnie dołączyć, zmienić kraju pobytu, bo między Wyspami a Polską widziałam ogromną przepaść i nie było nadziei kiedykolwiek na jej zasypanie. Widziałam perspektywy dla siebie, dla męża, dla naszej przyszłej rodziny. Jednak mąż kategorycznie odmówił wyjazdu z Polski (bo jak to tak jechać za babą?), a ja, kochająca taka nieprzytomnie, wróciłam do Polski, na stare śmieci, do beznadziei. To były czasy, kiedy o UE nawet się za wiele nie mówiło, Polaków na Wyspach było niewielu, a osoby z moim zawodem, jako nieliczne, bez problemu mogły tam legalnie podjąć pracę. Gdybym nie wróciła, to nie byłoby dzisiaj syna na świecie- to powód, dla którego nie żałuję pozostania w kraju.
                  Po powrocie miałam piękne perspektywy w pracy- przez uzyskane tam nie tylko doświadczenie zawodowe, ale przede wszystkim- przez nawiązane tam kontakty. Szykowały się wielkie zmiany dla mnie i wymagały one ode mnie tylko mojej zgody. Mąż powiedział kategoryczne NIE, bo praca wiązałaby się z częstymi choć krótkimi wyjazdami poza Polskę, no i moje zarobki szybko poszybowałyby w górę ponad zarobki tzw. męża.
                  Dlatego wróciłam do swojej dawnej pracy, na dawne stanowisko, z dawną pensją.

                  Nie pisz więc więcej, że nigdy nie pracowałam za granicą.

                  A pisząc o pracy poza Polską w ogóle nie miałam na mysli pracy dla niewykwalifikowanych pracowników- to jest taki mit, który bywa wytłumaczeniem dla tych, którym się nie chce ruszyć tyłka, przekwalifikować się i po prostu znaleźć normalne, godne zatrudnienie: praca w Niemczech to tylko albo budowa, albo rolnictwo, a Włochy czy Szwajcaria to tylko opieka nad staruszkami.

                  Tak a propo opieki nad osobami starszymi- można nieźle zarobić, ale trzeba się nieźle narobić. A opiekunów (płci męskiej) bardzo potrzeba np. we Włoszech- do starszych, chorych mężczyzn, przykutych do łóżka czy wózka. No taaa, ale przecież trzeba znać włoski, co nie?
                  • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 22:06
                    Czy to jest ta propozycja dla tych 293 osób?
                    Wszyscy mają wyjechać do Włoch? smile
                    • zmeczona100 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 22:33
                      altz napisał:

                      > Czy to jest ta propozycja dla tych 293 osób?
                      > Wszyscy mają wyjechać do Włoch? smile

                      No sorki, ale te 293 osoby to nie są moi znajomi. Wcale mnie nie interesują, co będą robić, jak się utrzymywać. Nie jestem zbawicielem świata, nie mam na to ani ochoty, ani czasu, szkoda mi energii. Bo Altz tak to jest, że tym żyje się dobrze, którzy mają wokół siebie spore grono znajomych, przyjaciół- po prostu osób życzliwych. Wtedy żadna bieda im nie grozi. Bo ja się ma znajomych, to znajomi mają innych znajomych i ci mogą, po rozpuszczeniu wici, pomóc w znalezieniu pracy (nie mam tu na myśli wysoko wykwalifikowanej kadry, bo tam praca chodzi za potencjalnymi kandydatami)- na tym, Altz, opiera się życie.

                      Owszem, są grupy osób, nad którymi się pochylam- w różny sposób. To są na pewno ci, którzy nie z własnej winy znaleźli się w beznadziejnym położeniu- i to tym powinno pomóc państwo, realizując określone, skuteczne standardy postępowania (w Polsce ich nie ma). Rozumiem beznadziejną sytuację np. ludzi z popegeerowskich osiedli, którym państwo polskie naobiecywało swego czasu gruszek na wierzbie, a później pokazało im środkowy palec- tu powinny skutecznie działać odpowiednie służby. Wspieram i popieram działania wszelkich fundacji, stowarzyszeń, organizacji, które inwestują w dzieciaki z takich rodzin- aby nie powielały życia swoich rodziców, ale aby w przyszłości potrafiły same na siebie zarobić i przejąć utrzymanie rodziców.

                      Natomiast w żaden sposób nie żal mi tych, którym się po prostu NIE CHCE.

                      Ty nie dostrzegasz czegoś bardzo podstawowego- żeby w Polsce żyło się normalnie, muszą być bogaci- aby zatrudniali biedniejszych, i muszą być specjalistyczne ośrodki, które faktycznie pomagają osobom wyjść z kryzysu. Sprowadzanie wszystkich do jednego poziomu to czysta utopia. Ale niech Ci będzie- skoro chcesz równania, to wiesz co? Ja chcę równania np. do siebie. Nie mam pretensji o to, że ktoś zarabia 20 000 zł miesięcznie i stać go na wszelkie luksusy świata. Gdybym chciała zarabiać tyle samo, to powinnam pójśc dokładnie w jego ślady, a skoro nie mam do tego predyspozycji/ środków/ możliwości, to przecież nie będę mieć pretensji o to, że on akurat miał.
                      • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 22:57
                        zmeczona100 napisała:

                        > Rozumiem beznadziejną sytuację np. ludzi z popegeerowski
                        > ch osiedli, którym państwo polskie naobiecywało swego czasu gruszek na wierzbie
                        > , a później pokazało im środkowy palec- tu powinny skutecznie działać odpowiedn
                        > ie służby. Wspieram i popieram działania wszelkich fundacji, stowarzyszeń, orga
                        > nizacji, które inwestują w dzieciaki z takich rodzin- aby nie powielały życia s
                        > woich rodziców, ale aby w przyszłości potrafiły same na siebie zarobić i przeją
                        > ć utrzymanie rodziców.

                        Fundację robią wszystko, żeby przede wszystkim samemu zarobić pieniądze. Nie chodzi o żadną pomoc, efekt takiej pomocy jest mizerny albo, częściej, żaden.
                        To nie Afryka, gdzie, w kraju powojennym, się pokaże jak uprawiać ziemię i da nasiona, wywierci studnię, a reszta sama pójdzie. Tu jest Polska. Łatwiej jest wsadzić kogoś do ciupy, niż z nim pracować, łatwiej dać na utrzymanie dzieci w Domu Dziecka, niż pomóc rodzinie uporać się z biedą, brudem i bałaganem.
                        To wszystko co mamy, jest na wyrost, zresztą już o tym pisałem nie raz. Gdyby nie ludzie w Azji pracujący za dolara dziennie, nie mielibyśmy tak dobrze.

                        Wiem, że są potrzebni dobrzy organizatorzy i kapitał, ale widać, że te 293 osoby nie są potrzebne, można je wykluczyć i zepchnąć na margines. Tylko kto będzie kupował te wszystkie nowe i ładne towary? wink
                        • zmeczona100 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 23:09
                          Eh, to ja już wreszcie zaczynam rozumieć- żyję po prostu na innej planecie.
                      • gazeta_mi_placi Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 26.09.12, 09:07
                        >Tak a propo opieki nad osobami starszymi- można nieźle zarobić, ale trzeba się nieźle narobić. A opiekunów (płci męskiej) bardzo potrzeba np. we Włoszech- do starszych, chorych mężczyzn, przykutych do łóżka czy wózka. No taaa, ale przecież trzeba znać włoski, co nie?

                        A ja powtarzam do znudzenia, to nie praca dla każdego (wbrew pozorom), człowiek starszy to nie worek kartofli któremu wszystko jedno kto nim przerzuca, w tym zawodzie (aby zarobić bez szkody dla owych starszych osób) liczy się też empatia oraz minimum sympatii do starszych osób o co dość ciężko, jako że na ogół nie wyglądają już ładnie, czasem fizjologia jest nieprzyjemna plus niektóre niemiłe zachowania związane z wiekiem.
                        Znam jedną osobę która nie lubi osób starszych i mimo że darzę ją sympatią nie zaproponowałabym jej pracy w tej branży.
                        Błędem jest proponowanie każdemu kto się nawinie "pracy przy opiece nad starszą osobą" bo to "każdy by potrafił".
                        To naprawdę nie jest praca dla każdego mimo, że obiektywnie niby nic wymagającego wyjątkowych kwalifikacji.
                • roma113 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 22:03
                  Jesteśmy (i byliśmy) jednym z najbiedniejszych krajów europy. Ale nawet w najbogatszych krajach sa ludzie bez pracy i są tacy, którzy żyją w nędzy. Nic na to nie poradzisz.
                  No i pamiętaj, że ponad 800 mln ludzi głoduje. Co roku 12 mln dzieci umiera z powodu braku pożywienia, a tylko ok. 10% ludzi na świecie ma rano pewność, że zaspokoi głód na kolację.
                  Nie bierz tego na siebie, bo zwariujesz
              • gazeta_mi_placi Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 26.09.12, 08:57
                Wspomniana Doda nie pochodzi z ubogiej rodziny, matka jest prawniczką czy też radcą prawnym.
    • zmeczona100 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 11:08
      big_grin big_grin big_grin

      Nie trza było kończyć polonistyki tongue_out
      A wybrać studia, gdzie od I roku masz stypendium od przyszłego pracodawcy, w dodatku spoza Polski smile

      Altz, na naukę nigdy nie jest za późno. Kiedyś był limit przyjęcia na studia 35 lat smile Próbuj smile Taka np. politechnika na UW czy SGH... wink
      • teuta1 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 12:04
        E, nieładnie. To mają byc sami biznesmeni, przedsiębiorcy, kierownicy itp.?
        Wygodniej jest, moim zdaniem, zrobić sobie uprawnienia hydrauliczne, za głupie zamontowanie baterii kuchennej zapłaciłam 150 zł. Bo sama nie umiem. A altz ma skłonności do marudzenia, to fakt.
      • zabelina Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 12:15
        zmeczona100 napisała:

        > big_grin big_grin big_grin
        >
        > Nie trza było kończyć polonistyki tongue_out
        > A wybrać studia, gdzie od I roku masz stypendium od przyszłego pracodawcy, w do
        > datku spoza Polski smile
        >
        > Altz, na naukę nigdy nie jest za późno. Kiedyś był limit przyjęcia na studia 35
        > lat smile Próbuj smile Taka np. politechnika na UW czy SGH... wink

        Korzystałaś z takiego stypendium? Bo kiedy ja decydowałam o przyszłych studiach, nie było takich mozliwości.
        Wykrzesz z siebie Zmęczona odrobinę empatii wobec tych, którym w życiu w danej chwili powodzi się trochę gorzej, bo na każdego przychodzi kolejka "bycia pod wozem".
        Na początku samą mnie zirytował post Altza, bo naprawdę ciężko pracuję na to, by starczyło mi na moje, przyznaję, liczne potrzeby, ale gardzenie kimś, kto nie radzi sobie w życiu wydaje mi się obrzydliwe.
        • argentusa Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 12:57
          Zabelino, to nie pogarda. T już zmęczenie jęczeniem Altza.
          No on tak ma,ze jest cacy a rzeczywistość jest zła.
          Wygodniej jest zrzucić winę na okoliczności zewnętrzne niż ruszyć doopsko i zrobić coś niestandardowego, spracować się itp.
          Pamięam,ze parę miesięcy też na forum dwaliśmy Mu pomysł co mozna zrobić. Również ja jako pracodawca. Ale jak grochem o ścianę.
          CZasami trzeba odpuścić. Niektózy lubią pomarudzić, postraszyć innych i zostać w dotychczasowej sytuacji. Tak jest łatwiej.
          Ar.
          ps. i ponarzekać na pracodawców, że sami nie pracują tylko się wysługują pracownikami smile.
        • zmeczona100 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 13:16
          Zabelina, a gdzież Ty wyczytałaś, z czego wnioskujesz, że gardzę Altzem?

          Za moich czasów stypendia były, ale z niego nie korzystałam; miałam rodziców z głową na karku, którzy mieli inne plany wobec mojej edukacji i przyszłości. I chwała im za to.
          A tak btw, nie pracuję w swoim zawodzie.

          Chodzi mi o to, żeby nie ględzić i nie obarczać winą innych za dokonane kiedyś wybory.

          Co do Altza- silny, zdrowy, młody, bez dzieci na głowie- dlatego nie mogę pojąć, że jęczy tu trzeci rok, jak mu xle, zamiast w tym czasie nauczyć się perfect np. angielskiego czy niemieckiego i powiedzieć "Bayo, Poland".
          • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 20:08
            zmeczona100 napisała:

            > Co do Altza- silny, zdrowy, młody, bez dzieci na głowie- dlatego nie mogę pojąć
            > , że jęczy tu trzeci rok, jak mu xle, zamiast w tym czasie nauczyć się perfect
            > np. angielskiego czy niemieckiego i powiedzieć "Bayo, Poland".

            Żyj w tej swojej nieświadomości. smile
            Chyba nie pracowałaś nigdy za granicą, jeśli takie rzeczy wypisujesz.
            Praca w ogrodnictwie to 3 euro na godzinę, a koszty utrzymania są dużo większe, niż w Polsce.
            Na budowie dostaje się 5-6 euro na godzinę, a są Polacy, co pracują za 3 euro.
            Zatrudnisz się u Polaka za granicą, to masz 80% szansy, że Cię wykiwa.
            Zatrudnisz się u Niemca, to w razie wypadku trzeba się modlić, żeby było wszystko legalnie, bo inaczej nic się nie dostanie. Niemcy nie są już tak skorzy do uczciwego zatrudniania ludzi, są cwani, nie chcą płacić, a jest bardzo niebezpiecznie. Dużo lepiej jest na Wyspach, a najlepiej w Skandynawii, ale tam pracy jest mało.
            • triss_merigold6 Co Ty wiesz o pracy Altz... 22.09.12, 21:44
              Zrób sobie chociażby uprawnienia cieplne i montuj klimatyzację i ogrzewanie podłogowe - ogłoszeń pracodawców było mnóstwo. Z tego co wypisujesz wynika, że g... wiesz o budowlance. mój partner wiele lat pracował w tej branży i w wykończeniówce, pośrednio teraz też ma kontakt z różnymi firmami więc sorry Altz, nie opowiadaj bajek.
              O realiach pracy za granicą też g... wiesz.
              W Irlandii i UK 7-8 euro za godzinę to najniższa stawka dla niewykwalifikowanego fizycznego na początek.
              W Skandynawii?! Chcesz namiar na pracę kierowcy natychmiast? Kuzyn mojego partnera pracuje od ponad roku w Norwegii, legalnie, sfinansowano mu kurs językowy, zadowolony z wynagrodzenia i warunków, w Polsce jest co 2 miesiące na 2 tygodnie.
              Chcesz namiar na legalną pracę w Niemczech na zbrojeniach? Uprawnienia wysokościowe są potrzebne i podstawowe doświadczenie.
              • altz Re: Co Ty wiesz o pracy Altz... 22.09.12, 22:02
                triss_merigold6 napisała:

                > O realiach pracy za granicą też g... wiesz.
                Nie pracowałaś, więc nie wiesz, jak jest. Ja pracowałem.
                Teraz Niemcy nie są już takim krajem, jak kiedyś. Mnóstwo ludzi pracuje na czarno. Dzwoni się do pracodawcy w razie kontroli i to robią urzędnicy, bo wszystkim się opłaca.

                W Irlandii też już nie jest tak słodko, bezrobocie jest na poziomie kilkunastu procent. Wszystkie te kraje mają jedną wadę, trzeba mieć coś zaklepane od razu, inaczej bardzo dużo się płaci za mieszkanie.

                Namiarów nie chcę, na ten rok mam już dosyć pustych obietnic i przekrętów. Polakom nie wierzę, Niemcom również.
                • malpkap Re: Co Ty wiesz o pracy Altz... 25.09.12, 12:47
                  Reasumując, w Polsce źle, zagranicą źle - najlepiej siedzieć i płakać na czym świat stoi...
              • glasscraft Re: Co Ty wiesz o pracy Altz... 22.09.12, 22:36
                No co Ty. Przeciez latwiej na czterech literach siedziec i mendzic na forum jednym albo drugim i cierpiec z 300 iles tam osob, ktore pracy nie dostalo. Gdyby kazdy bezrobotny dostal tyle ofert prac co altz, to bezrobocia by pewnie w Polsce nie bylo.
                • zmeczona100 Re: Co Ty wiesz o pracy Altz... 22.09.12, 22:42

                  A ja zazdroszczę taki, którzy się troszczą tak bardzo o innych. Znaczy- nie maja własnych problemów po prostu.
                • triss_merigold6 Re: Co Ty wiesz o pracy Altz... 22.09.12, 22:46
                  Jak to szło..."Nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem" by Fredek Kiepski.
                  • gazeta_mi_placi Re: Co Ty wiesz o pracy Altz... 22.09.12, 22:55
                    big_grin big_grin big_grin
                  • argentusa Re: Co Ty wiesz o pracy Altz... 23.09.12, 08:55
                    dobreeee, bardzo dobreeeeee smile
                    no ale jak znam życie najdalej za kwartałAltz będzie znowu przekonywał,ze jest źle i NIC nie może z tym zrobić.
                    Taki typ. smile Dzięki Bogu są też inne typy.
                    Ar.
            • gha11 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 22:04
              Ależ bzdury wypisujesz....
              Znam osobiście wiele osób pracujących w Niemczech, w Holandii w ogrodnictwie (legalnie zatrudnionych bo kary za niezgłoszenie mają wysokie, dobre zarobki) - sama tak sezonowo dorabiałam. Znajomy pracował w Hiszpanii w rolnictwie i mu się opłaciło, nawet rodzinę tam założył z uroczą Hiszpanką. W Austrii na budowie (mężczyźni) , sprzątanie (sąsiadka-kobieta). W Anglii znajome pielęgniarka, muzykolog, bibliotekarka...
              Ty zwyczajnie nie masz ochoty pracować a wiedzę o tym jak jest za granicą to chyba tylko z brukowców masz.
              • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 22:09
                Byłem, widziałem dość, pracowałem, cieszę się, że jestem cały, a nie wróciłem ze złamanym kręgosłupem albo bez ręki, bo takich też znam.
                • gha11 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 22:15
                  Jak jedziesz z patologią która chleje w każdej wolnej chwili to nic dziwnego, że powodują wypadki i nic dziwnego że wam płacić nie chcą ani nie zatrzymują byście dłużej tam pracowali.
                  Dobrego pracownika pracodawca będzie chciał. Ochlaptusów i obiboków szybko się pozbędzie. Takie są realia.
                  • triss_merigold6 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 22:19
                    Podstawowa zasada: nie bratać się z rodakami i starać się nie wynajmować z nimi mieszkania.
                    • gha11 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 22:28
                      Mój znajomy właśnie pracuje w Austrii na budowie. Firma austriacka, pracownicy austriaccy, tylko trójka Polaków. Jest cały zadowolony bo porządek, normy, dobra kasa, firma daje mieszkanie, a na weekendy wraca do Polski. Poprzednio pracował w Anglii na budowie z polską firmą, pełną pijaczków z różnych pipidów udających że coś robią. Nie dość że kolesie napierali "coooo ze mną się nie napiijesz!!" to Angole całą firmę wywalili z kontraktu przed terminem bo mieli dość burdelu.
                  • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 23:01
                    gha11 napisała:

                    > Jak jedziesz z patologią która chleje w każdej wolnej chwili to nic dziwnego, ż
                    > e powodują wypadki i nic dziwnego że wam płacić nie chcą ani nie zatrzymują byś
                    > cie dłużej tam pracowali.
                    > Dobrego pracownika pracodawca będzie chciał. Ochlaptusów i obiboków szybko się
                    > pozbędzie. Takie są realia.

                    big_grin
                    Szczerze się ubawiłem, następna, która zna pracę z kolorowych magazynów albo z opowieści kierownika. smile
                    Pracuje się długo, nie ma czasu na wyspanie się, a o piciu zapomnij.
                    • glasscraft Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 23:03
                      Altz, ty bys pracy nie poznal, jakby ci na twarzy usiadla i zaczela ogonem machac...
                      • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 23:06
                        glasscraft napisała:

                        > Altz, ty bys pracy nie poznal, jakby ci na twarzy usiadla i zaczela ogonem mach
                        > ac...

                        Nie znasz mnie.
                        • glasscraft Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 23:08
                          Po tym co sam piszesz o sobie, nie mam najmniejszej ochoty...
                          • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 23:12
                            glasscraft napisała:

                            > Po tym co sam piszesz o sobie, nie mam najmniejszej ochoty...
                            To nie była propozycja. Ja sobie znajomych sam wybieram.
                            • glasscraft Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 23:13
                              Dzieki bogu. Juz sie martwic zaczelam.
    • dydaki Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 12:11
      Częsć osób nigdy nie będzie mieć pracy bo tak jest wychowana, że nie umie się koło tego zakręcić, dostosować do nowych warunków, przekwalifikować no i nie zamierza zmieniać miejsca zamieszkania by tę pracę mieć, ani tym bardziej samej stworzyć miejsca pracy i dać ją innym. Czegoś się kiedyś tam nauczyła i koniec. Wyjechać nie ma chęci bo to wyzwanie i wysiłek. Inicjatywy własnej brak. Przy zwyżkującym bezrobociu takie osoby szybko trafiają na margines aktywności zawodowej. A do tego taka praca w jednostce publicznej (urzędy, szkoły) to marzenie wielu, bo tylko tam jest pensja z pełnym zusem, tam są świadczenia, tam są płatne nadgodziny, urlopy, chorobowe, prawo do emerytury. U prywaciarza tego nie ma. Więc etat sprzątaczki w szkole jest o niebo lepszy niż praca w sklepie.
      Jedna pani nie miała pracy i dostała, druga pani miała pracę i zmieniła na lepszą. Los pokazał, że aktywni mają szansę.

      A autora wywody (po raz kolejny usilnie usiłuje udowodnić, że ma prawo mało zarabiać) przypominają mi sytuację jakby eskimos nauczył się uprawy mandarynek i psioczył na rzeczywistość, że mu te mandarynki na Grenlandii nie owocują, a on jako wykształcony rolnik mandarynkowy powinien mieć pracę właśnie tam i właśnie w mandarynkach.

      • argentusa Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 13:00
        BINGO. lepiej bym tego nie ujęła.
        Ar.
        • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 19:57
          argentusa napisała:

          > BINGO. lepiej bym tego nie ujęła.
          > Ar.

          Tylko, że to jest bzdura. Podpisujesz się pod bzdurą? wink
          Ja nie piszę o sobie, piszę o tych 293 osobach, które pracy nie dostały, chociaż pracować chciały.
          Jakoś brakuje świadomości i skali makro. Jeśli te osoby miałyby się przenieść choćby do Warszawy, to trzeba by było wszystkim warszawiakom dokwaterowywać ludzi do mieszkań, jak po wojnie. wink Poza tym, żeby zacząć jakąś działalność, trzeba mieć jakąś gotówkę w ręku, a żeby pracować w większym mieście, trzeba mieć gotówkę na start, o czym już pisałem wiele razy. Do niektórych jak grochem o ścianę, udają, że nie rozumieją.
          • zegnaj_kotku Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 20:27
            altz napisał:

            > Jeśli te osoby miałyby się przenieść c
            > hoćby do Warszawy, to trzeba by było wszystkim warszawiakom dokwaterowywać ludz
            > i do mieszkań, jak po wojnie. wink

            Bardzo proszę się nie przenosić masowo... już mi jedna przyjezdna męża przywłaszczyła... nie chce by kolejna/ny zabrała mi pracę wink


            >Poza tym, żeby zacząć jakąś działalność, trze
            > ba mieć jakąś gotówkę w ręku, a żeby pracować w większym mieście, trzeba mieć g
            > otówkę na start, o czym już pisałem wiele razy.
            Jakiś czas temu (nie wiem czy nadal, ale może warto sprawdzić) można było otrzymać 40 tyś z na rozpoczecie działalności, było to rozdzielane ze środków Unijnych przeznaczonych na lata 2007-2013.
            Zgadzam się z tym, że ludzie powinni mieć w sobie więcej pokory bo każdy z nas moze być zarówno na jak i pod wozem.
            • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 20:52
              zegnaj_kotku napisała:

              > Jakiś czas temu (nie wiem czy nadal, ale może warto sprawdzić) można było otrzy
              > mać 40 tyś z na rozpoczecie działalności, było to rozdzielane ze środków Unijny
              > ch przeznaczonych na lata 2007-2013.

              Ja już to przerabiałem, albo sam, albo z kimś.
              Można było dostać te 40 tysięcy, ale warunek zazwyczaj jest taki, że trzeba mieć wykształcenie w tym kierunku i trzeba podpisać weksel. Często są to rzeczy nie do spełnienia dla bezrobotnego, a bezrobotny tak się przestraszy tego weksla, że odechciewa mu się startować.
              Pytałem panie z obsługi takich projektów, niewiele wiedziały na ten temat, chociaż to już któryś z kolei rzut. Jak taka osoba jest w stanie pomóc osobie starającej się? Nie wierzę w to, piszę bez żadnej złośliwości.

              Teraz jest rzut z przedsiębiorstwami/projektami internetowymi i jeśli ma się dobry pomysł, na razie jest dużo łatwiej. Jak zwykle do czasu. wink
              • triss_merigold6 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 21:50
                Nie kłam. Krew mnie zalewa na to co wypisujesz, bo jestem na bieżąco z możliwościami dofinansowania unijnego z POKL. Przede wszystkim nie należy szukać przez UP tylko inne instytucje realizujące projekty i prowadzące nabór wniosków w danym województwie. Nie musisz być bezrobotny, bo są edycje programów adresowane nie tylko do bezrobotnych. Podpisujesz weksel dopiero na etapie po przejściu całej procedury, szkoleń i po przyznaniu dofinansowania, musisz przedstawić szczegółowy kosztorys planowanej inwestycji. Weksel jest po to, żeby beneficjent nie wziął kasy i nie zniknął, w praktyce musi po prostu prowadzić działalność przez 12 miesięcy.
                • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 22:13
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Nie kłam. Krew mnie zalewa na to co wypisujesz, bo jestem na bieżąco z możliwoś
                  > ciami dofinansowania unijnego z POKL.

                  Tak było, ja nigdy nie kłamię. Jeśli coś przekręcę, to prostuję.
                  Takie dofinansowanie jest rzutami, a dopisek w rodzaju: "wymagane jest wykształcenie kierunkowe..." był.
                  • triss_merigold6 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 22:25
                    Regularnie sprawdzam instytucje wdrażające projekty z POKL w mazowieckim i kojarzę różne czynniki preferencyjne - wiek powyżej 45 lat, niepełnosprawność, zamieszkanie na terenie określonych powiatów itd. ale z wymogiem wykształcenia kierunkowego się nie spotkałam, chyba, że chodzi o konkretne edukacyjne, a nie na tworzenia małych i średnich firm.

                    Piszesz, że był, to w jednym, a w pozostałych? Na terenie województw tylko z POKL wdraża kilkanaście podmiotów, są też inne fundusze strukturalne.
                    • zmeczona100 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 22:40
                      Trisss, czy naprawdę wierzysz, że taki Altz w ogóle chce coś zmienić w swoim życiu? Że chciałoby mu się ruszyć swój tyłek, aby zrobić coś dla siebie?

                      Przecież są i takie projekty, które są dedykowane osobom z miasteczek i wsi, z terenów o największym bezrobociu w kraju. Są dla nich nie tylko szkolenia, ale także indywidualne konsultacje, pomoc przy zakładaniu i prowadzeniu własnej firmy, nawet pomoc przy tworzeniu projektu- wszystko za darmo. Ale cóż, tam nie gwarantują jednego, a właściwie dwóch- pomysłu i tego, że sami go zrealizują, a taki Altz przyjdzie na gotowe.
                    • altz Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 23:05
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Piszesz, że był, to w jednym, a w pozostałych? Na terenie województw tylko z PO
                      > KL wdraża kilkanaście podmiotów, są też inne fundusze strukturalne.
                      W innych były tak okrojone branże, że trudno było się załapać z jakimś pomysłem. A ja nie jestem alfą i omegą, żeby sypać setkami pomysłów z rękawa, tym bardziej że rynek jest bardzo wyżyłowany.
                      • zmeczona100 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 23:34
                        > W innych były tak okrojone branże,

                        Że co?

                        Ściemniasz i to wszystko. Ty w życiu się nie zainteresowałeś żadnymi możliwościami, które od paru lat są na wyciągnięcie ręki. Że za chwilę się skończą, to sprawa przyszłości, a nie przeszłości i teraźniejszości.

                        Altz, na moim osiedlu od jakichś 3 lat prosperuje mały zakład fryzjersko- kosmetyczny- prowadzą go trzy młode dziewczyny, po szkole fryzjerskiej i kosmetycznej i jakichś kursach stylizacji paznokci. Dziewczyny z zabitej dechami wsi, 70 km od miasta. Wspólnie wynajmują po sąsiedzku 40 metrowe mieszkanie, przerobione na 3 małe klitki, zwane pokojami. Na "skórę i pazury" oczekuję u nich kilka dni, ale z fryzjerką jest gorzej, bo nawet 2 tygodnie trzeba czekać z terminami. Tyle, że one przyłożyły się do swojej edukacji w szkole, do praktyk, miały na tyle determinacji, że dodatkowo pokończyły jeszcze jakies kursy unijne, no i na koniec napisały biznesplan i otrzymały dotację. To nie są tylko specjalistki w swoich zawodach, ale i bardzo obyte, rozgarnięte dziewczyny, a rozmowa z nimi to czysta przyjemność- są o wiele bardziej dojrzałe w swoich planach, podejściu do życia, niż ich miastowe rówieśniczki (oczywiście, nie wszystkie). One sobie po prostu wydarły to swoje aktualne życie, niczego nikt im nie zesłał, same o to walczyły. Ani razu nie słyszałam od nich narzekania na to, jak im ciężko, jak im nikt nie pomaga- one po prostu traktują to, co przeszły, aby mieć pracę w taki sposób, jak ja np. traktuję przygotowanie obiadu czy każdą inną czynność- czyli po prostu jak zadanie do wykonania. Chciały, postarały się, zorganizowały, było trudno, ale nie miały innego wyjścia, bo w perspektywie był powrót na wieś i żadnych szans na jakąkolwiek pracę. I wierz mi, nawet, gdybym nie do końca była zadowolona z efektów ich pracy, to chodziłabym do nich i tak- są otwarte na nową wiedzę, doświadczenia, ciągle się dokształcają, a przede wszystkim nie traktują swojej pracy jako mitręgi, czegoś, co muszą robić. Własnie to ich podejście i determinacja najbardziej w nich cenię, oprócz efektów, oczywiście smile
                • zmeczona100 Re: Jak tu żyć? Ze specjalną dedykacją dla kilku 22.09.12, 22:19
                  Oj, Trissss.... najważniejsze, to mieć pomysł wart realizacji i rzeczywiście chcieć go zrealizować.
                  Altz pomysł ma jeden- chce iść do pracy lekkiej, łatwej i przyjemnej. A właściwie to nawet wcale chyba o zmianie pracy nie myśli, bo mu dobrze, jak jest.
    • zalosny.jestes Moja wczoraj zadzwoniła do mnie z solarki 25.09.12, 09:23
      żebym wcześniej alimenty przelał i dzieciom ubrania kupił bo ona nie ma. wink
      Kanalie...
      • gazeta_mi_placi Re: Moja wczoraj zadzwoniła do mnie z solarki 25.09.12, 09:37
        A co w tym złego? Jak możesz przelać wcześniej to zrób to, w czym problem? Rodzonym dzieciom żałujesz???
      • anbale Re: Moja wczoraj zadzwoniła do mnie z solarki 25.09.12, 09:50
        A skąd wiesz, że z solarki? Łączność z satelitą szpiegowskim masz w telefonie?
      • zmeczona100 Re: Moja wczoraj zadzwoniła do mnie z solarki 25.09.12, 10:05
        Ile taka jednorazowa solarka kosztuje? Ile razy w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca Twoja z niej korzysta?
        • zalosny.jestes Zapytaj jej ;-) Sądząc po kolorze skóry nadwyraz 25.09.12, 10:10
          często. Niektóre portki lubią taki lansik...
          Ja nie widzę nic złego we wcześniejszym przelaniu alimentów, ale wystarczy abym wysłał raz przelew minutę po czasie a już komornik wkracza do akcji wink

          Droga pani z tekstami typu "dzieciom żałujesz" to pod remizę do chłopaków ze wsi. Może się złapią na tę prostacką manipulację.

          A tak na poważnie, to ja czułbym się jak idiota gdybym palił właśnie gumę w drifcie na jakimś stadionie i zadzwonił w tym czasie (chwaląc się owym faktem) do swojego szefa i poprosił o wcześniejszą wypłatę bo nie mam pieniędzy. Ale ja jestem nienormalnym mizoginem, więc wszystkiego można się po mnie spodziewać.
          Miłego dnia "drogie" panie.
          • fotm Re: Zapytaj jej ;-) Sądząc po kolorze skóry nadwy 25.09.12, 10:16
            Skoro jesteś mizoginem, to nawet gdyby Twoja ex zamiast w solarium szorowała w tym czasie podłogę ścierą i tak byłbyś wściekły. Z zasady smile.
            BTW - wycieczka na 10 min do solarium. Cóż za luksus tongue_out.
            • zalosny.jestes No, skoro dzieci nie mają co jeść... 25.09.12, 10:19
              Przynajmniej z tego co słyszę.
              • fotm Re: No, skoro dzieci nie mają co jeść... 25.09.12, 11:05
                Plizzzz. A Ty z pewnością żyjesz na granicy odmawiając sobie każdej najmniejszej przyjemności, aby tylko odłożyć każdy grosik na dzieci smile biedaku tongue_out... A tak serio, to jak to jest, że jak Pan nie ma kasy i przelewa alimenty po terminie, to Pani w ciszy oczekiwać ma na ten wielki dzień i broń boże nie przypominać Panu o obowiązku, bo Pan obowiązek swój przeca zna i jakby mógł to by już dawno przelał, ba, nawet więcej by dał smile. A jak Pani się zdarzy poprosić o wcześniejszy przelew to od razu teksty lecą, że na prawo i lewo kasę (i nie tylko) roztrwania tongue_out. Dlatego ja nigdy nie proszę o pieniądze wcześniej, nawet czekam po terminie, bo lubię tylko dobrą fantastykę, a to co mi Pan sprzedaje, to cienizna straszna.
            • anbale Re: Zapytaj jej ;-) Sądząc po kolorze skóry nadwy 25.09.12, 10:30
              Nigdy nie pojmę po co faceci- kutwy, sknery i na dodatek mizogini zakładają rodzinę i płodzą dzieci. Czemu nie są w stanie pojąć prostej jak drut zasady, że będą musieli uszczknąć coś z tej górki na której siedzą...Skoro ciężko odchorowują każdą solarkę kobiety- czemu po prostu nie pozostaną w stanie bezżennym, wydając kasę tylko na swoje stadiony i drifty...
              To jakaś ułomność umysłowa jak dla mnie.
              • lampka_witoszowska Re: Zapytaj jej ;-) Sądząc po kolorze skóry nadwy 25.09.12, 10:41
                żeby miec swoją własną babę do obsługi w domu?
                a jak baba jest niegrzeczna to karę jakąś się wymyśli, może rozwód? babsko doceni

                a jak nie doceni, to niech ktoś (może sympozjum moherów?) da takiej chociaż zakaz chadzania do solarium i wyjazdów w ciepłe kraje, gdzie wredne kobiety (które wyrosną z bycia babą) jeżdżą, zasłaniając się dzieckiem smile
                i odsłaniając ciało wink
                o zgrozo, przed innymi samcami!
                i te samce z przyjemnością patrzą smile
                (ale to te złe, slabe samce muszą być)
                • zalosny.jestes Twoja matka nigdy nie nosiła moherowego beretu? 25.09.12, 11:20
                  Rozumiem, że Ty reprezentujesz na wskroś nowoczesny i postępowy nurt lemingów wink Dla mnie obie grupy należałoby...pozostawić samym sobie. Niech każdy żyje jak mu wygodniej.
                  • lampka_witoszowska Re: Twoja matka nigdy nie nosiła moherowego beret 25.09.12, 11:45
                    obawiam się, że Twoja ciekawość nakrycia głowy mojej matki musi pozostac niezaspojona big_grin

                    nie wiem, kto to są lemingi i nie chce mi się szukać w goglach, albo pisz zrozumiale, albo nie ma rozmowy - choć brak sensu Twojej wypowiedzi razi i zawsze ktoś to zauważy
              • zalosny.jestes No tak, a ja nie pojmę jak panie idąc do sądu 25.09.12, 11:19
                po rozwód z nami sądzą, że rozwiodą się z portkami a nie z portfelem. To jest dopiero ułomność umysłowa. Mizoginem się człowiek nie rodzi, mizoginem się człowiek staje jak ma do czynienia z wami i waszą pokrętną logiką pojmowania świata.
                • anbale Re: No tak, a ja nie pojmę jak panie idąc do sądu 25.09.12, 11:27
                  Rozumiem, że spłodziłeś dzieci, ale uważałeś, że one są tylko dziećmi żony? że rozwodząc się z żoną dzieci przepadają jako jej część majątku, masz je z głowy? Chyba o to chodzi, o tą typową kombinację typowego kutwy, no chyba że żona wywalczyła alimenty na siebie
                  • zalosny.jestes Chętnie zajmę się tymi dziećmi skoro to taki 25.09.12, 11:33
                    kłopot. Pogadasz z moją Ex? Nie chcę alimentów jeszcze jej stówkę odpalę extra, chcę tylke jednego. Niech się ode mnie odpieprzy. Dziękuję za uwagę.
                    • lampka_witoszowska Re: Chętnie zajmę się tymi dziećmi skoro to taki 25.09.12, 11:52
                      ale tu akurat nie chodzi o Twoje chęci, tylko o dzieci: opiekę, stabilne zycie, dom - potem pojawia się kwestia Twojego obowiązku finansowania

                      problem zawsze pojawia się, jak mały miś chce wszystkiego - i dokuczyć złej zonie, i nie musieć płacić alimentów, i popatrzeć, jak dzieci płaczą - a jak płacze była żona to już zakrawa na orgazm normalnie
                      • zalosny.jestes Ach mój Bozie kochany, jakież to ciudownie 25.09.12, 12:13
                        infantylne smile Misie na dwozie...chłop więc wiadomo, że nadaje się tylko do roli bankomatu bo obsługi dziecka go nie nauczono sad Och mój Bozie...cóż za stasny jest ten świat.

                        Tylko do cholery czemu jak dziecko przyjdzie po tygodniu bycia z Ex to wyciągam zgniłe kanapki z teczki? No tak, ziapracowana pani z kapką psi nosku mogła ziapomnieć...psecies zycie jest tak ciezkie...och...
                        • lampka_witoszowska Re: Ach mój Bozie kochany, jakież to ciudownie 25.09.12, 13:29
                          w sumie nie sądzę, byś dobrze się przyjrzał swojemu wpisowi i wyciągnął jakiekolwie wnioski dotyczące Ciebie samego

                          może przyjdzie kiedyśa to pora, może nie - ale to Ty z tym będziesz żył, nikt inny

                          ps. z mojej teczki wyciągałam zgniłe kanapki dośc często, sama, w tajemnicy przed rodzicami - i kompletnie o niczym to nie świadczyło big_grin
                          gratuluję "samodzielnego" dziecka... kiedy je nauczysz dbania o porządek w teczce? otóż nieprędko - wojna z eks pochłania za dużo Twojej uwagi

                          powodzenia
                          • yoma Re: Ach mój Bozie kochany, jakież to ciudownie 25.09.12, 22:35
                            Mnie to przypomina inny niedawny wątek: "dziecko zostało wydane z brudnymi paznokciami"... smile
                    • gazeta_mi_placi Re: Chętnie zajmę się tymi dziećmi skoro to taki 26.09.12, 08:59
                      A kto będzie z nimi jak Ty będziesz w pracy?
                • zmeczona100 Re: No tak, a ja nie pojmę jak panie idąc do sądu 25.09.12, 11:53
                  Mizoginem się człowiek nie rodzi, mizoginem się człow
                  > iek staje jak ma do czynienia z wami i waszą pokrętną logiką pojmowania świata.

                  Z tym się zgadzam- mizoginizm pojawia się u facetów, którzy nie są w stanie poważnie zainteresować sobą żadnej kobiety. Tzn. takiej kobiety, która im się podda całkowicie.
                  • zalosny.jestes Od nadmiaru chętnych do wpieprzenia mnie w proces 25.09.12, 12:15
                    pod tytułem słodkie oczy - biała sukienka - pampers kupą na dywanie - rozwód - bankomat jest aż za dużo. Lampka włącza mi się zawsze mniej więcej po pół roku jak pani zaczyna wchodzić w schemacik. Jest to ostatnia chwila na danie kopa...
                    • anbale Re: Od nadmiaru chętnych do wpieprzenia mnie w pr 25.09.12, 12:22

                      Lampka włącza mi się zawsze mniej więcej po pół roku
                      > jak pani zaczyna wchodzić w schemacik. Jest to ostatnia chwila na danie kopa...

                      I całe szczęście!! Jednak tli się w Tobie resztka rozsądku...
                    • fotm Re: Od nadmiaru chętnych do wpieprzenia mnie w pr 25.09.12, 12:26
                      na mnie nie licz big_grin . Ja już na jedno życie mam za dużo doświadczeń z narcystycznymi, egoistycznymi i niedojrzałymi psychicznie chłopczykami o ego odwrotnie proporcjonalnym do rzeczywistej wartości smile
                      • mayenna Re: Od nadmiaru chętnych do wpieprzenia mnie w pr 25.09.12, 12:31
                        Podejrzewam, ze tam wokół niego to tłoku nie ma.
                        • zalosny.jestes Podejrzewaj... 25.09.12, 12:33
                          Nikt Ci nie zabroni.
                          • anbale Re: Podejrzewaj... 25.09.12, 12:53
                            Ty się pewnie nie nadajesz do życia z jakąś normalną kobietą, sądząc po wypowiedziach. Jestem w stanie uwierzyć, że tylko jakieś idiotki na ciebie lecą, ale to faktycznie tragedia.

                            • zalosny.jestes Ryśki z klanu...to Wasz ideał. 25.09.12, 12:55
                              Tylko, że Ryśki z Klanu rysują sufit bo emocji brak. Każda baba od urodzenia powinna być pod opieką psychologa a w cięższych przypadkach psychiatry. Nie byłoby tylu tragedii na świecie...no chyba, że medycyna wymyśli coś, co umożliwi zdeaktywowanie bomb hormonalnych, którymi tak naprawdę jesteście.
                              • anbale Re: Ryśki z klanu...to Wasz ideał. 25.09.12, 13:00
                                Nieźle ci wali na dekiel, na dodatek się Klanu naoglądałeś...I te wszystkie histerie o to, że alimenty trzeba płacić?
                                • zalosny.jestes Uuuu kochana, na bazie mojej historii 25.09.12, 13:04
                                  to książkę by można napisać. Płacę ochoczo jeżeli o to Ci chodzi i nigdy się nie spóźniam wink
                                  • anbale Re: Uuuu kochana, na bazie mojej historii 25.09.12, 13:06
                                    zalosny.jestes napisał:

                                    > to książkę by można napisać. Płacę ochoczo jeżeli o to Ci chodzi i nigdy się ni
                                    > e spóźniam wink

                                    Nie dzięki, unikam wariatów smile
                                    • zalosny.jestes Proooooszę.... 25.09.12, 13:17
                                      youtu.be/RHkCqkn0VKE?t=56s
                                  • fotm Re: Uuuu kochana, na bazie mojej historii 25.09.12, 14:24
                                    Cholera - to ktoś się pod Ciebie podszywa, pewnie któraś ex big_grin big_grin big_grin

                                    "Ja nie widzę nic złego we wcześniejszym przelaniu alimentów, ale wystarczy abym wysłał raz przelew minutę po czasie a już komornik wkracza do akcji"
                                    • anbale Re: Uuuu kochana, na bazie mojej historii 25.09.12, 14:29
                                      U niego się w ogóle cuda dzieją. Była zagląda mu ukradkiem na prywatne konto, o czym marzą wszyscy hakerzy świata- a ona tak mimochodem zerka i widzi...a komornik śpi na wycieraczce pod drzwiami gotowy w każdej chwili na dany sygnał wtargnąć do środka...
                                      Nie dziwota, że zwariował, każdemu by od tego odbiło wink
                                      • noname2002 Re: Uuuu kochana, na bazie mojej historii 25.09.12, 14:44
                                        I ma telefon, który mu pokazuje czy była korzysta z solarium!
                                        big_grin
                                        • zabelina Re: Uuuu kochana, na bazie mojej historii 25.09.12, 14:53
                                          noname2002 napisała:

                                          > I ma telefon, który mu pokazuje czy była korzysta z solarium!
                                          > big_grin

                                          Lokalizuje ją za pomocą GPS-awink
                                          • yoma Re: Uuuu kochana, na bazie mojej historii 25.09.12, 22:36
                                            A tymczasem w tym samym budynku jest kurde pediatra...
                                            • noname2002 Re: Uuuu kochana, na bazie mojej historii 26.09.12, 10:24
                                              Pediatra to pół biedy a jak będzie agencja towarzyska? smile
                                              • zmeczona100 Re: Uuuu kochana, na bazie mojej historii 26.09.12, 10:29
                                                No agencja to by wykluczała, że pani nie ma pieniędzy dla dzieci wink
                                                • noname2002 Re: Uuuu kochana, na bazie mojej historii 26.09.12, 10:47
                                                  Nie, to byłoby dla Żałosnego najgorsze- dorabia sobie w agencji i jeszcze alimentów chce wink
                                                  • zalosny.jestes No i jaki piękny czacik z onetu "drogie" panie 26.09.12, 22:11
                                                    zrobiły! Brawo! Na targ proszę następną razą...
                      • zalosny.jestes Na Ciebie nieliczę...musisz poszukać Ryśka 25.09.12, 12:32
                        z Klanu. On się da wydymać bez mydła...
                        • zegnaj_kotku Re: Na Ciebie nieliczę...musisz poszukać Ryśka 25.09.12, 21:55
                          Nie wiedziałam, że tu mamy własnego, prywatnego trolla smile i jaki dobrze odkarmiony smile
                          • mola1971 Re: Na Ciebie nieliczę...musisz poszukać Ryśka 25.09.12, 22:21
                            Odkarmiony? Wypasiony jak moje koty jest smile))
                            • yoma Re: Na Ciebie nieliczę...musisz poszukać Ryśka 25.09.12, 22:37
                              On jest lepszy niż Tau w szczytowej formie smile
                              • mola1971 Re: Na Ciebie nieliczę...musisz poszukać Ryśka 25.09.12, 22:45
                                No, to prawda. To taki Tau z ADHD big_grin
                    • wawrzanka Re: Od nadmiaru chętnych do wpieprzenia mnie w pr 25.09.12, 12:33
                      zalosny.jestes napisał:

                      > pod tytułem słodkie oczy - biała sukienka - pampers kupą na dywanie - rozwód -
                      > bankomat jest aż za dużo.

                      Widać na takie trafiasz. Może trzeba by poszukać innych tytułów, np.: "Paradoks macho" www.czarnaowca.pl/feminizm/paradoks_macho,p1979704239 Polecam nie tylko Żałosnemu. Swoją drogą Czarna Owca wydała w tym samym czasie "Paradoks macho" (o kryzysie męskości) i "Mistykę kobiecości" Betty Friedan. "Mistykę" przetłumaczyliśmy na polski po 50 latach ! big_grin Napiszę o tym w czwartek rano, bo na razie nie mam czasu. Pracować muszę wink
                      • sweety-stories Re: Od nadmiaru chętnych do wpieprzenia mnie w pr 25.09.12, 14:59
                        To miło że ktoś w tym kraju jeszcze pracuje smile
                • logicman Re: No tak, a ja nie pojmę jak panie idąc do sądu 25.09.12, 15:08
                  zalosny.jestes napisał:

                  > Mizoginem się człowiek nie rodzi, mizoginem się człowiek staje jak ma do czynienia z wami i waszą pokrętną logiką pojmowania świata.

                  Prawda.
                  Powiem więcej, pod wpływem doświadczeń z paniami można stać się mizoginem nawet uprzednio idealizując kobiety (takie zasady i wychowanie wyniesione z domu rodzinnego).
                  • anbale Re: No tak, a ja nie pojmę jak panie idąc do sądu 25.09.12, 15:20
                    Bo kobiet nie należy idealizować, to głupie, to ten sam gatunek co mężczyzna- człowiek, największy drapieżnik w dziejach świata- i na idealizowaniu mężczyzn też się fatalnie wychodzi...
                    Mizoginia jest równie głupia jak mizoandria, praktykują ją na ogół ludzie zbyt ograniczeni, żeby naprawdę poznawać, interesować się innymi, tylko kierują się jakimiś powierzchownymi "efektami aureoli", złudzeniami, pobożnymi życzeniami, a potem krzywda, jęki, histerie na forum...smile
                    • noname2002 Re: No tak, a ja nie pojmę jak panie idąc do sądu 25.09.12, 15:33
                      A mnie fascynuje to generalizowanie:moja była jest taka czy owaka więc wszystkie kobiety są takie czy owakie.Nie mieli matek, sióstr, koleżanek, tylko tą jedną eks znali?
                      • zabelina Re: No tak, a ja nie pojmę jak panie idąc do sądu 25.09.12, 15:38
                        Słuszna uwagasmile
                      • anbale Re: No tak, a ja nie pojmę jak panie idąc do sądu 25.09.12, 15:45
                        Może niektórzy faktycznie nie mieli żadnych koleżanek, tylko ta jedna eks się trafiła a potem znowu długo, długo nic smile
                        A tak serio to chyba jest taki mechanizm, że człowiek wyrabia sobie opinię, a potem jedynie szuka wokół dowodów na jej potwierdzenie i nawet jak znajdzie, coś co zaprzecza tej opinii, to i tak tego nie zauważy, bo to nie pasuje do wizji. Tak mi się wydaje
                    • lampka_witoszowska Re: szczury, mrówki i koty... 25.09.12, 21:04
                      ...są bardziej drapieżne od człowieka i bardziej ekspansywne - ale to zupełnie na marginesie
                      • anbale Re: szczury, mrówki i koty... 25.09.12, 21:52
                        lampka_witoszowska napisała:

                        > ...są bardziej drapieżne od człowieka i bardziej ekspansywne - ale to zupełnie
                        > na marginesie
                        >
                        Ale ani szczur, ani mrówka ani kot nie zabija dla samej przyjemności zabijania, nie urządza holokaustu innych gatunków, nie doskonali technik masowego mordowania- a człowiek tak, ale to też zupełnie na marginesiesmile
                        • mola1971 Re: szczury, mrówki i koty... 25.09.12, 22:19
                          Anbale, to chyba kota w akcji nie widziałaś wink Moje, zanim mychę zabiją, to z lubością się nią bawią. Potem bywa, że w ogóle jej nie zjadają. Zatem zabijają dla samej przyjemności, nie z głodu.
                          • anbale Re: szczury, mrówki i koty... 25.09.12, 22:29
                            Koty ponoć czasem zabijają dla treningu. Jeśli martwą myszę zostawia gdzieś na "twoim" terenie tzn. że zabił ją z miłości i szacunku dla Ciebie, koty w znanej sobie grupie też zabijają dla siebie nawzajem, teoretycznie powinnaś ją skonsumowaćsmile
                            Fakt, koty są dosyć okrutne
                            • mola1971 Re: szczury, mrówki i koty... 25.09.12, 22:40
                              Sądząc po ilości mych, żab, a nawet ptaków, które do chałupy przynoszą, to mnie strrrrrasznie kochają te moje sierściuchy wink))
                              Moje średnie dziecię dzielnie z tą ich miłością walczy i ratuje każde, jeszcze żywe stworzenie, które przyniosą. Ale to walka z wiatrakami. Z naturą wygrać się nie da, co jej tłumaczę, ale ona nadal dzielnie walczy smile))
                              • gazeta_mi_placi Re: szczury, mrówki i koty... 26.09.12, 09:12
                                Kiedyś chciałam ratować taką mysz, ale mąż powiedział że to bezsensu bo i tak ma pewnie przetrącony kark gdy ją łapała więc tylko przedłużenie cierpienia sad
                                A nie wiedziałam, że koty łapią też żaby, myślałam że na żaby polują bociany.
                                • argentusa Re: szczury, mrówki i koty... 27.09.12, 06:43
                                  A wiedziałś, że prędzej nornice niż żaby! A przed żabami owady i jaja, pisklęta ptaków smile
                                  Ar.
                          • lampka_witoszowska Re: szczury, mrówki i koty... 25.09.12, 22:37
                            do tego samce kotów zabijają młode, bo może to nie ich potomstwo - i samice z reguły chowają młode przed światem i samcami

                            mrówki zabijają za każdy kawałek ziemi i za każdą inność, bo im się wydaje, że na świecie nie ma miejsca na cokolwiek poza nimi (holokaust?)

                            szczury podobnie, usiłują opanować każdy kawałek ziemi i są w tym baaardzo pomysłowe (jw)
                            • mola1971 Re: szczury, mrówki i koty... 25.09.12, 22:44
                              To prawda, u mnie kiedyś kocur zagryzł młode kocięta. I zdarzyło się, że kotka tak ukryła młode, że nikt go znaleźć nie mógł. Ukryła, bo poczuła się zagrożona, bo przywiozłam do domu psicę ze schroniska. Na szczęście następnego dnia młode sama w zębach przyniosła smile
                            • anbale Re: szczury, mrówki i koty... 25.09.12, 22:58
                              Ależ ja nie twierdzę, że inne gatunki to same aniołki, jednak żaden nie morduje na taką skalę i w takim zakresie jak człowiek. Właściwie to w tej chwili jest w stanie zlikwidować wszelkie życie na całej kuli ziemskiej, mrówki czy kotki jednak do takiej perfekcji nie doszły.
                              • lampka_witoszowska Re: szczury, mrówki i koty... 25.09.12, 23:05
                                a masz jakiekolwiek dane na temat zabójstw u mrówek, żeby porównać? wink
                                mrówki mordują wszystko, co się da zamordować

                                a, zapomniałam o pluskwach - ale to połowa forum pewnie przeczytała
                                gwałcą ostrym narządem, nie patrząc gdzie i komu wtykają - i taki gwałt to jest zwykłe zarzynanie na śmierć w pełnej pluskwiej ekstazie
                                • anbale Re: szczury, mrówki i koty... 25.09.12, 23:06
                                  a tygrysy to są dopiero łobuzy wink
                                  • mola1971 Re: szczury, mrówki i koty... 25.09.12, 23:13
                                    O nie! Od tygrysów to ja proszę, by się odczepić! Mój samochód ma na imię Tygrys i to jest jedyny facet, który mnie nigdy w życiu nie zawiódł big_grin
                                    • anbale Re: szczury, mrówki i koty... 25.09.12, 23:20
                                      Najwyraźniej jesteś tym, co tygrysy lubią najbardziej smile
                                      • mola1971 Re: szczury, mrówki i koty... 25.09.12, 23:22
                                        Znaczy Kubusiem Puchatkiem jestem? wink)) Czy może Prosiaczkiem? Nie pamiętam już co Tygrysy lubią najbardziej smile
                                        • anbale Re: szczury, mrówki i koty... 25.09.12, 23:45
                                          To była cała długa historia o tym, jak cały las szukał co tygrysy lubią najbardziej- ostatecznie tygrysek gwizdnął tran maleństwu i stwierdził, że właśnie to lubi najbardziej smile
                                          Ale szczegółów tez juz nie pamiętam smile
              • gazeta_mi_placi Re: Zapytaj jej ;-) Sądząc po kolorze skóry nadwy 26.09.12, 09:08
                Dokładnie, od facetów skner uciekać jak najdalej....
                • zalosny.jestes Dokładnie, brać tylko Ryśków z klanu co się dymać 26.09.12, 22:13
                  dają całe małżeństwo a później po rozwodzie odchodzą w skarpetkach. W zasadzie w tym zdaniu można zamknąć całą waszą filozofię na temat relacji z mężczyzną. Panowie! Dymać i do ludzi! Wazektomia i żadnych umów cywilno-prawnych z kanaliami.
                  • mola1971 Re: Dokładnie, brać tylko Ryśków z klanu co się d 26.09.12, 22:19
                    Odczep Ty się od Ryśka! On biedaczyna już nie żyje sad Poległa zaraz po Hance Mostowiak uncertain
        • gazeta_mi_placi Re: Moja wczoraj zadzwoniła do mnie z solarki 26.09.12, 09:16
          Złotówka (najczęściej) za jedną minutę, zalecane jest aby najlepiej nie więcej niż 5 minut jednorazowo.
          Poza tym są różne promocje np. w jednym solarium co 6 czy 10 (dokładnie nie pamiętam) wizyta do 10 minut była gratis, może eks akurat z tej darmówki korzystała.
          • zmeczona100 Re: Moja wczoraj zadzwoniła do mnie z solarki 26.09.12, 09:43
            Potwierdzam smile Wczoraj specjalnie wstąpiłam do pobliskiej solarni i sprawdziłam smile Też chcą 1 zł za 1 min.; jednorazowo nie więcej, jak 5 minut i nie częściej, niż 1 raz w tygodniu. Wychodzi na to, że to jakieś 20 zł miesięcznie. Czyli w sam raz na podręczniki dla dzieci, ubrania i wyżywienie big_grin

            No i pani mnie oświeciła, że w ten sposób mogę ochronić swoją pourlopową opaleniznę big_grin Skorzystam na pewno big_grin

            Ciekawe, co mój ex powie na taki wydatek tongue_out
    • zmeczona100 Ze specjalną dedykacją dla Altza 28.09.12, 11:52


      wyborcza.biz/biznes/1,100896,12568820,Bezrobocie_straszy_w_powiatach__Gdzie_praca_jest_luksusem_.html
      PS Byłam przekonana, że Szydłowiec jest w Świętokrzyskiem, a nie w Mazowieckiem. A tu- zdziwko 8-I
Inne wątki na temat:
Pełna wersja