niebedacysoba
22.09.12, 17:45
Krótka historia o miłości, zaczęta od końca ....
"Nie chodzi o pieniądze, ale muszę zostać dla dzieci, żegnaj kocham."
Tak to się "skończyło", jednak aby nie być stronniczym, kilka faktów nazwanych przez psychologa, jej związek to przykład znęcania się psychicznego nad nią samą i dziećmi, sytuacja trwa od lat doznała eskalacji, po tym, jak on dowiedział się o tym, że ona ma partnera. W ocenie stanu przez psychologa, ona uciekła ze związku, do kogoś gdzie czuje się bezpiecznie, nie ponosi winy za tą sytuację, jednak kompletnie nie potrafi zdecydować w domu o niczym, nawet nie potrafi powiedzieć mężowi, że sama idzie do miasta na zakupy. Ma wsparcie partnera, ma pracę, przeciw niej są jej rodzice, mąż dał jej odczuć, że jest pasożytem i śmieciem nazywając to nieco bardziej dosadnie. Od dłuższego czasu ona planuje, jak ma wyjść z domu, jednak boi się, że mąż zabierze jej dzieci, prawnik zapewnia, że to niemożliwe, ona dostrzega, że dzieciaki uciekają od rodziny, niestety nie dostrzega tego, że tatuś rozbija rodzeństwo i starszego syna przeciąga na swoją stronę prezentami i zastraszaniem, że mama go nie kocha i zostawi dla swojego partnera a on będzie musiał z nim mieszkać, co więcej babcia (jej mama) podobnie się wypowiada. Syn w panice krzyczy do niej, że sobie coś zrobi, jak nie będzie z ojcem.
i teraz wracamy na początek ..... co jej radzić