proszę o radę

23.09.12, 10:02
Witam,
mam pytanie w sprawie alimentów.
Mam już zasądzone, dokładnie 1000zł i to jest koszt przedszkola dziecka (nie zmianiałam, ponieważ Pani psycholog powiedziała, żeby jej w głowie jeszcze bardziej nie mieszać, a poza tym on powiedział, ze jeżeli to zrobię, to znaczy, że działam na niekorzyść dziecka itd.) Zgodziłam się na takie ponieważ były obiecywał pomagać (kupowanie ubranek itd). On sam zarabia ok. 8-10tys miesięcznie. Niestety nie wiem już teraz dokładnie. Mieszka w naszym starym mieszkaniu, to ja się wyprowadziłam, płaci hipotekę.
Ostatnio straciłam pracę, pozadłużałam się wszędzie, gdzie mogłam, jest mi bardzo ciężko.
Pracę już mam, ale z długów będę wychodzić jeszcze długo.
Poprosiłam o pomoc byłego, nie dla mnie, tylko dla córki, nie chciałam pieniędzy, ale żeby kupił jej coś do jedzenia, ubrania, odmówił, powiedział, ze nie ma pieniędzy, bo takie wysokie alimenty musi mi płacić.
Wiem, że napiszecie, że i tak mam wysokie alimenty, że powinnam się cieszyc, że jestem roszczeniowa. Ale trudno, ja ledwo wiąże koniec z końcem, zastanawiam się czy będziemy miały co jeść, a on się dobrze bawi.
Napiszcie mi czy jest w ogóle szansa, zebym dostała wyzsze alimenty, czy jest się o co szarpać?
pozdrawiam
    • tricolour Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 10:54
      Pytałaś, proponowałaś?

      Mieszkanie jest wspólną własnością? Jeśli jest, to ponosisz połowę kosztów utrzymania wliczając w to kredyt i bieżące utrzymanie? Jeśli mąż straciłby pracę, to też tak łatwo rozgrzeszysz go z niedoborów finansowych, jak teraz siebie? Nie ma tańszego przedszkola?

      Pojawia się sporo pytań zanim sięgnie się po kalkulator i zajrzy do cudzej kieszeni.
      • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 13:19
        tricolour napisał:

        > Pytałaś, proponowałaś?
        >
        > Mieszkanie jest wspólną własnością? Jeśli jest, to ponosisz połowę kosztów utrz
        > ymania wliczając w to kredyt i bieżące utrzymanie? Jeśli mąż straciłby pracę, t
        > o też tak łatwo rozgrzeszysz go z niedoborów finansowych, jak teraz siebie? Nie
        > ma tańszego przedszkola?
        >
        > Pojawia się sporo pytań zanim sięgnie się po kalkulator i zajrzy do cudzej kies
        > zeni.

        Tri, nie, nie pytałam, ponieważ ja mu dziecka nie chcę oddać, ja chce ją wychowywać. Straszna bzdura!
        W kwestiach finansowych obiecywał pomagać, a teraz już oczywiście nie pamięta co mówił w sądzie.
        Tak mieszkanie jest wspólne, tylko przez całe małzeństwo i teraz również uważał, że wszystko jest jego i dzięki niemu (mimo, że ja zawsze pracowałam). A on mi dokłada do mojego wynajmowanego? Czy w związku z tym, ze tamto mieszkanie jest wspólne, nie powinnam się domagać podziału majątku? Nic nie chciałam, powiedziałam, że odpiszę się od wszystkiego, tylko żeby zawsze pamiętał o córce, żeby wspierał ją. Nie mnie, nam nie wyszło i gdyby nie było dziecka prawdopodbnie już byśmy o sobie nigdy nie usłyszeli.
        Są tańsze przedszkola, ale on od razu mnie oskarża, że nie dbam o dobro dziecka, tylko myślę jak tu więcej sobie kasy przywłaszczyć.
        Spodziewałam się takiej reakcji, głównie ze strony Panów.
        Ja naprawdę niczego od niego nie chciałam, nie prosiłam się, powiedziałam, że dam sobię radę i dawałam, ale straciłam pracę a on nawet raz nie spytał czy jego dziecku przez to nie dzieje się krzywda.
        Nie chce z nim walczyć i nie założyłabym mu sprawy o alimenty, ale jest po prostu gówniano, a on ma to w nosie. Czy oprócz praw do dziecka, nie ma również jakiś obowiązków, tak jak i ja?
        • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 13:22
          Mała bardzo źle znosi zmianę otoczenia, zaklimatyzowanie w obecnym przedszkolu trwało ponad rok i przechodziliśmy horror. A za ponad rok, to ona idzie do szkoły i czy faktycznie powinnam jej tak co rok robić?
          • altz Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 14:00
            cozzycie_80 napisał(a):

            > Mała bardzo źle znosi zmianę otoczenia, zaklimatyzowanie w obecnym przedszkolu
            > trwało ponad rok i przechodziliśmy horror. A za ponad rok, to ona idzie do szko
            > ły i czy faktycznie powinnam jej tak co rok robić?

            Tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Rozporządza się takim majątkiem, jakim się ma.
            Ja widzę dwa wyjścia, porozmawiać sensownie z ojcem dziecka, postarać się go przekonać, skoro stawia takie warunki odnośnie przedszkola, to niech to przemyśli i się jeszcze dołoży, albo zmieniacie przedszkole, skoro Was nie stać.
            Jeśli się nie da, porozmawiać ze swoją rodziną, też mają jakieś obowiązki alimentacyjne wobec Ciebie.

            A sprawę mieszkania wypada wyprostować, należy się połowa i już i nie masz prawa z tego rezygnować, o ile nie było kupione z majątku odrębnego, ale raczej tak nie było.
            • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 14:32
              altz napisał:

              > Tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Rozporządza się takim majątkiem, jakim
              > się ma.
              Starałam się naprawdę i radziłam sobie wyśmienicie smile A teraz to mam tylko długi.

              > Ja widzę dwa wyjścia, porozmawiać sensownie z ojcem dziecka, postarać się go pr
              > zekonać, skoro stawia takie warunki odnośnie przedszkola, to niech to przemyśli
              > i się jeszcze dołoży, albo zmieniacie przedszkole, skoro Was nie stać.
              Nie da sie rozmawiać, już próbowałam. Płaci alimenty i koniec. Jak zmienie, to obecnie również tylko na prywatne, może być tańsze, ale będę musiała dowozić. Już zaznaczył, że on nie będzie po nią jeździł, ani zawoził, bo mu nie po drodze. Nie mogę sie z nim dogadać. Powiedziałam mu dzisiaj, ze ja juz tak dłuzej nie mogę, że naprawdę sobie nie radzę, ze obiecał pomagać i że założę sprawę o zwiększenie alimentów, bo jego sytuacja materialna jest naprawdę bardzo dobra (wycieczki zagraniczne, drogie ubrania, imprezy, restauracje, kino-nie czepiam sie, ma prawo), to mi powiedział, dobrze, spotkamy się w sądzie.

              > Jeśli się nie da, porozmawiać ze swoją rodziną, też mają jakieś obowiązki alime
              > ntacyjne wobec Ciebie.
              Moja rodzina, obowiązki alimentacyjen wobec mnie???!!!
              >
              > A sprawę mieszkania wypada wyprostować, należy się połowa i już i nie masz praw
              > a z tego rezygnować, o ile nie było kupione z majątku odrębnego, ale raczej tak
              > nie było.
              Nie było. Mieszkanie na kredyt, powiedział, że co najwyżej mogę mu spłacić połowę. A zresztą to "jego" mieszkanie.
              • altz Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 14:57
                cozzycie_80 napisał(a):

                > Moja rodzina, obowiązki alimentacyjen wobec mnie???!!!
                Jasne, że ma. Ty też masz obowiązki wobec nich.
                Ja bym nie miał wątpliwości, bo 12 tysięcy piechotą nie chodzi i mnie nie stać, więc dziecka też byłoby nie stać. Mąż sobie może gadać, na co trzeba wydawać pieniądze, ale decyduje osoba sprawująca opiekę, są inne potrzeby dziecka, na które można wydać pieniądze zaoszczędzone na drogim przedszkolu. Pewno jakieś rozwiązanie jest, tylko trzeba się rozejrzeć, może jakaś dobra znajoma siedzi z dzieckiem w domu? Przedszkole jest dobre dla dziecka, ale dziecko musi w pierwszej kolejności mieć co jeść i gdzieś mieszkać.

                Nie chcesz ruszać pewnych spraw, to tak masz. Czasami jest tak, że trzeba jednak tupnąć nogą i zawalczyć o swoje.
                Jak się uda dostać coś z tego majątku, to może kupicie gdzieś mieszkanie bliżej przedszkola i będzie łatwiej? A mąż może sobie mówić, co chce.
                • 5pa.ulina Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 15:30
                  Coazaycie, przy kupnie mieszkania to się raczej samą bliskością przedszkola nie kieruj smile
                  Przedszkole krótko trwa
                  • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 15:39
                    5pa.ulina napisał(a):

                    > Coazaycie, przy kupnie mieszkania to się raczej samą bliskością przedszkola nie
                    > kieruj smile
                    > Przedszkole krótko trwa

                    Oczywiście big_grin
                • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 15:39
                  altz napisał:
                  Mąż sobie może gadać, na co trzeba wydawać p
                  > ieniądze, ale decyduje osoba sprawująca opiekę, są inne potrzeby dziecka, na kt
                  > óre można wydać pieniądze zaoszczędzone na drogim przedszkolu. Pewno jakieś roz
                  > wiązanie jest, tylko trzeba się rozejrzeć, może jakaś dobra znajoma siedzi z dz
                  > ieckiem w domu? Przedszkole jest dobre dla dziecka, ale dziecko musi w pierwsze
                  > j kolejności mieć co jeść i gdzieś mieszkać.
                  Altz, a powiedz dlaczego dziecko musi rezygnować z miejsca, które zna, które lubi, tylko dlatego, że jej rodzice sie rozwiedli, czemu jej standard życia ma się pogorszyć? Ona nadal ma mame i tatę. I dlaczego ja muszę tylko o ten jej standard zadbać i o to, zeby jej niczego nie brakowało?


                  > Nie chcesz ruszać pewnych spraw, to tak masz. Czasami jest tak, że trzeba jedna
                  > k tupnąć nogą i zawalczyć o swoje.

                  Właśnie chce ruszyć pewne sprawy, chce zawalczyć nie o swoje tylko o jej.

                  > Jak się uda dostać coś z tego majątku, to może kupicie gdzieś mieszkanie bliżej
                  > przedszkola i będzie łatwiej? A mąż może sobie mówić, co chce.

                  Nie wiem czy z tego majatku da sie kupić mieszkanie, ale wszystkie informację posiadam od byłego (moze za mocno mu ufałam do tej pory), z pewnością poradzę sie adwokata.
        • ro35 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 17:41
          > Tri, nie, nie pytałam, ponieważ ja mu dziecka nie chcę oddać, ja chce ją wychow
          > ywać
          jesteś "właścicielką" ?

          i później:
          > dokładnie, zgadzam się z Mayenną, wszyscy mamy takie same prawa i obowiązki wob
          > ec naszych dzieci, rodzice się rozwiedli, ale dziecko ma nadal ich oboje

          jeżeli mamy takie same prawa, to niech Sąd zadecyduje który z rodziców zapewni lepszy rozwój i warunki dziecku.
          ale TY "nie chcesz oddać" - nie potrafiąc zapewnić podstawowych potrzeb dziecka.

          masz moralne prawo żądać wysokich alimentów jedynie w przypadku gdy ojciec nie chciałby podjąć się opieki nad dzieckiem -

          • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 17:58
            ro35 napisał:

            > > Tri, nie, nie pytałam, ponieważ ja mu dziecka nie chcę oddać, ja chce ją
            > wychow
            > > ywać
            > jesteś "właścicielką" ?
            wiesz co, śmieszne!!! jestem jej mamą, Ona chce być ze mną, nie wyobrażam sobie życia bez mojej córki.
            >
            > i później:
            > > dokładnie, zgadzam się z Mayenną, wszyscy mamy takie same prawa i obowiąz
            > ki wob
            > > ec naszych dzieci, rodzice się rozwiedli, ale dziecko ma nadal ich oboje
            >
            > jeżeli mamy takie same prawa, to niech Sąd zadecyduje który z rodziców zapewni
            > lepszy rozwój i warunki dziecku.
            > ale TY "nie chcesz oddać" - nie potrafiąc zapewnić podstawowych potrzeb dzieck
            > a.

            czyli uważasz, że tatuś, który ma pieniądzę będzie lepszym rodzicem?
            Zresztą tatuś jakoś nie walczy o dziecko, nie chce jej zabrać, a ja jej nie chce oddać, gdyby w ogóle próbował.
            A jakoś mu nie przeszkadza, że jego dziecku, źle się dzieje.


            > masz moralne prawo żądać wysokich alimentów jedynie w przypadku gdy ojciec nie
            > chciałby podjąć się opieki nad dzieckiem -

            i to wystarczy, że tatuś zabierze dziecko raz w tygodniu, i co drugi weekend??
            • zielona.wrona Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 18:20
              Przeciez ojciec placi na corke 1000 PLN, zajmuje sie nia raz w tygodniu i co drugi weeckend. Sama tak piszesz. Czy to malo? Co ma jeszcze robic? Wynajc Ci mieszkanie, urzadzic je, bo w nim Ty bedziesz mieszkac z dzieckiem? Tak, ten rodzic jest lepszy, ktory moze dziecku zapewnic dobre warunki. Ojciec moze, matka nie. Wiec dlaczego dziecko nie ma mieszkac z ojcem? Bo matka nie pozwoli? Mamusia nie pracuje, cale alimenty przeznaczy na przedszkole, zapozycza sie, zeby dziecko odzywic a jak juz nie ma wyjscia, to narzeka, ze ojciec nie chce wiecej placic. Nie lapie sie za prace, nie zmienia przedszkola na tansze, tylko wyciaga rece do portfela ojca. Rozwod polega takze na odcieciu sie od portfela bylego meza, nie tylko od lozka.
              • 5pa.ulina Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 18:29
                Ale skąd w ogóle pomysł, że ojciec chciałby wziąć dziecko?
                Gdyby chciał, to by chyba już to powiedział i autorka wątku by to wiedziała.
                Naprawdę niewielu tatusiów chce przejmować opiekę nad dzieckiem,
                • zielona.wrona Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 18:39
                  Tatusiowi nie proponowano. Tatus tylko nie ma ochoty wiecej, jak 1000 placic. I to mozna zrozumiec.
                  Moze zamisat wychciewac forse, powiedzeic ojcu, ze jest sie pleite, ze nie ma sie pracy i tymsamym pieniedzy na utrzymanie dziecka. Moze ojciec wezmie corke do siebie a matka sie finansowo pozbiera.
                  • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 18:48
                    Co ja mam tatusiowi proponować? To ja mam iść do niego i powiedzieć "weź no nasze dziecko na trochę bo ja muszę wyjść z dołka"? żałosne!!!! W ogóle to ktoś pomyślał o uczuciach dziecka w tym wszystkim? Może to ona nie chce mieszkać z tatą. Zresztą nie będę już tego komentować.
                    Wrona Ty jesteś kobietą? Ty masz dzieci?
                  • blue_ania37 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 18:51
                    Jakie to słodkiesmile
                    tatuś nie ma ochoty więcej płacić to zrozumiałe, mamusia też nie? ojej to zła mamusia.bo mamusie muszą kocha dzieci tatusiowie niekoniecznie.
                    Nie zauwayłam aby tatuś się jakoś wyrywał z tą opieką nad dzieckiem?
                    A
                    • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 19:05
                      Anula szkoda gadać, doskonale wiedziałam co się będzie działo na forum jak napisze o alimentach, zagotowało się w niektórych big_grin
                      Życie, dowalić tej matce, która robi wszystko, zeby dziecko było szczęśliwe, a tatuś który bawi sie na całego i jakoś wcale nie ma ochoty zająć się dzieckiem to jest biedny, bo ta matka zołza zabrała mu dziecko i jeszcze chce jego kasę.
                      • tautschinsky Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 19:19
                        Jak trwoga to do boga - mówi się.

                        Alimenciary zaś wyznają zasadę:

                        jak niedomoga, to do kieszeni jeszcze głębiej eksiora big_grin
                        • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 19:20
                          tautschinsky napisał:

                          > Jak trwoga to do boga - mówi się.
                          >
                          > Alimenciary zaś wyznają zasadę:
                          >
                          > jak niedomoga, to do kieszeni jeszcze głębiej eksiora big_grin

                          czekałam już tylko na Ciebie wink smile
                          >
                          >
              • blue_ania37 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 18:34
                Ulalalasmile tatuś zarabiający 10 tys przeznacza 1000 zł na dziecko jakie to chwalebne, i jakie dorosłe.
                Zajmuję się raz na tydzień o lalala i jeszcze co drugi week, można powiedzieć że wzór poświęcający około 100 godzin miesięcznie dziecku.
                Nie było stwierdzenia, dziecko chce mieszkać z tatą, tata chcę.
                Pojechać na mamę, właścicielka bo nie chcę zmieniać przedszkola, pewnie ze złości na eksa.
                Załosne
                A
              • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 18:38
                zielona.wrona napisał:

                > Przeciez ojciec placi na corke 1000 PLN, zajmuje sie nia raz w tygodniu i co dr
                > ugi weeckend. Sama tak piszesz. Czy to malo? Co ma jeszcze robic? Wynajc Ci mie
                > szkanie, urzadzic je, bo w nim Ty bedziesz mieszkac z dzieckiem? Tak, ten rodzi
                > c jest lepszy, ktory moze dziecku zapewnic dobre warunki. Ojciec moze, matka ni
                > e. Wiec dlaczego dziecko nie ma mieszkac z ojcem? Bo matka nie pozwoli? Mamusia
                > nie pracuje, cale alimenty przeznaczy na przedszkole, zapozycza sie, zeby dzie
                > cko odzywic a jak juz nie ma wyjscia, to narzeka, ze ojciec nie chce wiecej pla
                > cic. Nie lapie sie za prace, nie zmienia przedszkola na tansze, tylko wyciaga r
                > ece do portfela ojca. Rozwod polega takze na odcieciu sie od portfela bylego me
                > za, nie tylko od lozka.

                Wiesz, tylko że ja juz pracuje, zaczęłam właśnie od września i pracowałam wcześniej, (straciłam pracę, na 3 miesiące) a to że uważam, że tatuś przy takich zarobkach jakie ma mógłby trochę więcej poświęcić dla dziecka to moja sprawa.
                Mieszkanie sama sobie wynajęłam, też przyłaził i sprawdzał czy odpowiada jego standardom, żeby dziecko miało przeze mnie zapewnione odpowiednie warunki.
                I co z tego że może jej zapewnić lepsze warunki, skoro on nie chce się nią zajmować. Zresztą pieniądze to nie wszystko, nie będę się tłumaczyć jak wygląda opieka tatusia i życie z nim. Zabiera ją, bo musi pokazać całemu światu, a szczególnie swojej nowej Pani jakim jest fajnym tatusiem, człowiekiem, wszystko u niego jest na pokaz.
                Zrobił by wszystko żeby mnie jak to on mówi "zgnoić", bo to ja powiedziałam dość, wyprowadzam się. Nie myśli w tym wszystkim o dziecku. O zapewnieniu jemu przyszłości.

                Już ulaliście dosyć jadu? czy coś jeszcze?
                Bzdury piszecie i tyle!!! Tak Was to boli, bo sami dostaliście po tyłkach? Może właśnie na to zasługiwaliście? Ja będę walczyc o dobro mojego dziecka, choćby za te pieniądze jej tatusia. Dlaczego nagle ja mam tylko myśleć o niej, dlaczego ona nie może mieć tak jak wtedy kiedy byliśmy razem? Bo teraz już tatuś nie musi, bo ją zabiera raz na jakis czas i przecież płaci? Wyskakuje co miesiąc z tysiąca, a reszta go nie interesuje.
                Nic od niego nie chciałam i gdyby nie było tak jak jest dalej bym miała go głęboko w d....
                >
                • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 18:42
                  tylko wyciaga r
                  > ece do portfela ojca. Rozwod polega takze na odcieciu sie od portfela bylego me
                  > za, nie tylko od lozka.

                  portfela ojca, no właśnie, czyli rozumiem, że moja córka ma do niego prawa smile jak już tak mówimy o tych wszystkich prawach.
                  Ja sie odcięłam i od tego i od tego. Zresztą zawsze również pracowałam.
                • zielona.wrona Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 18:46
                  No to teraz sie popisalas!!
                  Ty sie wyprowadzasz, zabierasz dziecko i jeszcze sie dziwisz, ze nie ma takich samych warunkow? No to zarob na te warunki!! Ojciec na swoje pieniadze pracuje. Nikt mu nic nie daje a Ty bys chciala, zeby Tobie DAWAL!! Bo on ma a ty nie. No patrzecie ludzie! I jeszcze wredny zabiera dziecko, bo chce sie pokazac. Nie dlatego, ze je kocha. tylko chce sie pokazac. A ty skad to wiesz? To pokaz tez, ze stac CIEBIE na luksus posiadania dziecka a nie wyciagaj reki po nie swoje pieniadze. I nie chodzi o warunki dziecka, tylko o twoj tylek. Gdyby o dzieko chodzilo, juz dawno by mieszkalo tam, gdzie ma ku temu warunki.
                  • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 19:01
                    zielona.wrona napisał:

                    > No to teraz sie popisalas!!
                    > Ty sie wyprowadzasz, zabierasz dziecko i jeszcze sie dziwisz, ze nie ma takich
                    > samych warunkow? No to zarob na te warunki!! Ojciec na swoje pieniadze pracuje.
                    > Nikt mu nic nie daje a Ty bys chciala, zeby Tobie DAWAL!! Bo on ma a ty nie. N
                    > o patrzecie ludzie! I jeszcze wredny zabiera dziecko, bo chce sie pokazac. Nie
                    > dlatego, ze je kocha. tylko chce sie pokazac. A ty skad to wiesz? To pokaz tez,
                    > ze stac CIEBIE na luksus posiadania dziecka a nie wyciagaj reki po nie swoje p
                    > ieniadze. I nie chodzi o warunki dziecka, tylko o twoj tylek. Gdyby o dzieko ch
                    > odzilo, juz dawno by mieszkalo tam, gdzie ma ku temu warunki.

                    żal mi Ciebie, naprawdę.
                    znalazłaś sobie rozrywkę niedzielną, wyładowanie swoich frustracji na kimś innym.
                    skoro się wyprowadziłam to pewnie zrobiłam to z pewnych powodów. Ja też pracuje. Mi ma nic nie dawać, to chodzi o jego dziecko. Tak masz rację, nie po swoje i nie dla siebie, ale dla naszego dziecka. Tak ojciec na swoje, i tylko swoje, dziecko z matką, to niech ona się martwi. A jak ma trochę gorzej, to jej zabrać dziecko, a co tam.
                    Mój tyłek miał by bardzo fajnie gdyby był sam, może faktycznie się zastanowię i podrzucę wspaniałemu tatusiowi dziecko, kurde kusząca propozycja.
                    • mayenna Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 19:16
                      Zielona wrona ma złe doświadczenia osobiste.

                      Spróbuj porozmawiać z eksem. Jesli to nic nie da, a masz trudną sytuację to pozostaje ci tylko staranie się o podwyższenie alimentów.
                    • zielona.wrona Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 20:17
                      Wiesz, nie powim Ci dokladnie gdzie mam to, ze Ci mnie zal, bo mnie wytna.
                      Mnie jest zal i do bardzo Twojego dziecka. Takimi przypadkami powinien sie jakis osrodek do spraw dzieci zainteresowac. Matka nie pracuje, pieniedzy nie ma, ale placi za prywatne przedszkole 1000 miesiecznie. Praktycznie przeznacza na przedszkole cale alimenty.Zyc nie ma za co, wiec oskarza ojca, ze nie placi wiecej. NIKT nie pomysli, ze 1000 za przedszkole, to moze sobie rodzina pozwolic placic, gdzie naprawde forsy jest duzo i oboje rodzice pracuja i dziecku opieka za 1000 jest potrzebna. Tutaj mamy do czynienie z niepracujaca matka, ktora placi 1000 za przedszkole dziecka i zamiast pomyslec, jak te oplate zredukowac, zastanawia sie, jak obciazyc tatusia. A tak naprawde, to w tym wypadku matka nie dosc, ze nierozsadnie wydaje alimenty, to tak naprawde sama dziecka niealimentuje. Bo nie ma zaco. A tatus ma, bo tatus pracuje, no to niech buli!!
                      Jak sytuacja jest odwrotna i i ojciec nie ma za co placic, to co wtedy slyszy? "Niech idzie zbierac butelki". A tu matka wydaje 1000 na przedszkole i butelek nie zbiera.
                      • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 21:05
                        zielona.wrona napisał:

                        > Mnie jest zal i do bardzo Twojego dziecka. Takimi przypadkami powinien sie jaki
                        > s osrodek do spraw dzieci zainteresowac. Matka nie pracuje, pieniedzy nie ma, a
                        > le placi za prywatne przedszkole 1000 miesiecznie. Praktycznie przeznacza na pr
                        > zedszkole cale alimenty.Zyc nie ma za co, wiec oskarza ojca, ze nie placi wiece
                        > j. NIKT nie pomysli, ze 1000 za przedszkole, to moze sobie rodzina pozwolic pla
                        > cic, gdzie naprawde forsy jest duzo i oboje rodzice pracuja i dziecku opieka za
                        > 1000 jest potrzebna. Tutaj mamy do czynienie z niepracujaca matka, ktora placi
                        > 1000 za przedszkole dziecka i zamiast pomyslec, jak te oplate zredukowac, zast
                        > anawia sie, jak obciazyc tatusia. A tak naprawde, to w tym wypadku matka nie do
                        > sc, ze nierozsadnie wydaje alimenty, to tak naprawde sama dziecka niealimentuje
                        > . Bo nie ma zaco. A tatus ma, bo tatus pracuje, no to niech buli!!
                        > Jak sytuacja jest odwrotna i i ojciec nie ma za co placic, to co wtedy slyszy?
                        > "Niech idzie zbierac butelki". A tu matka wydaje 1000 na przedszkole i butelek
                        > nie zbiera.
                        >
                        A Ty zielona.wrona umiesz czytać? mi się wydaję, że nie, pisałam już, że ja pracuje!!!!!!!!!!! PRACUJE!!!
                        A to przedszkole to jest jego wymysł, bo to bardzo dobre przedszkole, dzięki któremu dziecko będzie miało lepszy start,tak uważał, dlatego ustaliliśmy takie alimenty, a ewentualnie w przypadkach kryzysowych miał pomagać. Nie mieszkamy z byłym od grudnia i od tamtej pory nigdy go o nic nie poprosiłam, radziłam sobie i nic nie chciałam, a teraz jak straciłam pracę na 3 miesiące (rozumiesz, na 3 miesiące, już teraz pracuje)i poprosiłam go o pomoc to się wypiął.
                        i tyle na ten temat.
                        JA PRACUJE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Na Boga!!!!!!!!
                      • ro35 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 21:08
                        tak ale, "cozzycie" nie powinna się jednak martwić,
                        pójdzie do Sądu i dostanie więcej, ma szczęście że ojciec potrafi zarobić ponad średnią krajową,
                        bo to polska,
                        bo przed polskim sądem adwokat powódki może powiedzieć "ta pani nie radzi sobie w życiu" - bez konsekwencji - sąd nie zastanowi się nad tym jak taka pani poradzi sobie z wychowaniem dziecka - wystarczy że jest matką i polką i "jej się należy"
                        • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 21:15
                          Ro35 a Ty wiesz jak ja wychowuję moje dziecko?
                          Gdzieś tu o tym pisałam?
                          Dlaczego nazywasz mnie złą matką skoro nic o tym nie wiesz?
                          Co ma wychowywanie do sytuacji finansowej?
                          Możesz mi odpowiedzieć?
                          • ro35 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 21:22
                            tobie tylko napisałem, że dostaniesz więcej,
                            reszta... to o innej matce
                            • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 21:27
                              dostanę czy nie dostanę, nawet nie wiem jeszcze co zrobię
                              Chciałabym wychowywać moją córkę sama i zapewnić jej wszystko to, co moglibyśmy razem, ale wiem, że czasami jest ciężko i ona wtedy potrzebuje też wsparcia jego.
                            • mola1971 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 21:43
                              ro35 napisał:
                              > reszta... to o innej matce

                              Ro, bądź łaskaw w takim razie kierować swoje uwagi bezpośrednio do tej_właściwej_matki.
                              Póki co wylewasz swój żal na niewłaściwe osoby, które nic złego Ci w życiu nie zrobiły.
                              • ro35 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 21:50
                                widać czytanie ze zrozumieniem to poważny problem,
                                opisałem tylko swój stosunek do waadzy sądowniczej
                                • mola1971 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 21:52
                                  Napisałeś:
                                  reszta... to o innej matce

                                  To władza sądownicza jest tą matką???
                                  • ro35 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 21:58
                                    tak - matką wszystkich matek
                                    suspicious
                                    • mola1971 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 22:01
                                      Hmm... Biorąc pod uwagę moje własne doświadczenia związane z tą instytucją, mam na ten temat zgoła odmienne zdanie tongue_out
                                      • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 22:06
                                        No cóż, warto również poczytać jaki jest męski punkt widzenia w tej sprawie. I nie spodziewałam się innego wink Choć czy naprawdę to jest ich opinia obiektywna wink
                                        • mola1971 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 23.09.12, 22:20
                                          Nie ma czegoś takiego jak opinia obiektywna smile
                                          Każdy z nas kieruje się własnym doświadczeniem, poglądami etc. Grunt tylko, by to co nasze, nie przesłoniło nam drugiego człowieka i jego odmiennej od naszej sytuacji. Bo dwóch identycznych przypadków przyroda dotychczas nie odnotowała wink
                                        • mayenna Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 24.09.12, 07:20
                                          cozzycie_80 napisał(a):

                                          > No cóż, warto również poczytać jaki jest męski punkt widzenia w tej sprawie.

                                          W tej sprawie nie wypowiedział się żaden z panów, który sam wychowuje dziecko, albo aktywnie uczestniczy w wychowaniu. Zwykle pisują jedynie w takichwatach i praktycznie identyczne posty. Taki folklor forumowy.

                                          • logicman Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 24.09.12, 08:40
                                            Mayenna, ponieważ czuję się wywołany do tablicy przez Ciebie, to jako ojciec aktywnie wychowujący syna (choć nie wiem jak długo będzie mi to dane) stwierdzam, że w tej sytuacji przedszkole za 1000 zł to grube przegięcie i wyrzucanie pieniędzy w błoto. A już tekst, że "przedszkole da lepszy start" powala mnie. No chyba, że dziecko jest upośledzone i wymaga ogromnej pracy aby dociągnąć do poziomu rówieśników. To nie Japonia.

                                            Jeśli ojciec dziecka domaga się takiego przedszkola (bo go stać, to prawda), to niech je finansuje w 50% (niezależnie od pozostałych potrzeb dziecka). Matki nie stać na takie przedszkole i jako osoba odpowiedzialna powinna o tym wiedzieć.

                                            Co syptomatyczne - pani pisze o zarobkach ex męża a nic nie pisze o swoich - i tutaj nic dziwnego, że pojawia się zarzut drenowania kieszeni ex'a.

                                            Proponuję wystąpić o alimenty argumentując to cena przedszkola na które ojciec dziecka nalega. Sąd ten argument "wyśmieje" (przedszkole za 1000 zł) i tym samym sprowadzi ojca na ziemię - lub - zmotywuje do finansowania tego przedszkola, jeśli uważa on, że to rzeczywiście ważne dla dziecka i nie jest to tylko jego fanaberia by dokuczyć byłej.

                                            Autorka wątku niech wystąpi o uczciwy podział majątku. Alimenty na dziecko to jedno a majątek jego rodziców to zupełnie co innego.
                                            • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 24.09.12, 10:06
                                              logicman napisał:

                                              > Mayenna, ponieważ czuję się wywołany do tablicy przez Ciebie, to jako ojciec ak
                                              > tywnie wychowujący syna (choć nie wiem jak długo będzie mi to dane) stwierdzam,
                                              > że w tej sytuacji przedszkole za 1000 zł to grube przegięcie i wyrzucanie pien
                                              > iędzy w błoto. A już tekst, że "przedszkole da lepszy start" powala mnie. No ch
                                              > yba, że dziecko jest upośledzone i wymaga ogromnej pracy aby dociągnąć do pozio
                                              > mu rówieśników. To nie Japonia.
                                              >
                                              > Jeśli ojciec dziecka domaga się takiego przedszkola (bo go stać, to prawda), to
                                              > niech je finansuje w 50% (niezależnie od pozostałych potrzeb dziecka). Matki n
                                              > ie stać na takie przedszkole i jako osoba odpowiedzialna powinna o tym wiedzieć

                                              posłuchajcie, ja się zgodziłam na takie alimenty, zostawiliśmy ją w tym przedszkolu, ponieważ obiecał, że mimo, że tak jakby alimenty pokryją tylko koszt przedszkola ale on będzie nam pomagał. Na początku fajnie się dogadywaliśmy, ale ja nie mogę chodzić do byłego męża i w kółko mu mówić, ze córka potrzebuje ubranka, albo coś tam innego, a on sam się nie pyta. A zreszta i tak zawsze słyszę że nie ma pieniędzy. Nie interesuje mnie co z nimi robi i jak teraz żyje. Ale ja sama na rozprawie w sądzie, kiedy spytano mnie jak zamierzam sobie poradzić powiedziałam, że były mąż obiecywał, że będzie nas wspierał i wspiera (do rozprawy tak było, no i raz po, zrobił sobie wycieczkę do Londynu, przywiózł jej ubrania i od tej pory w kółko słyszę, że przecież tyle jej nakupował) Pani spojrzała z grymasem, już teraz wiem co pomyślała: "następna naiwna"

                                              > Co syptomatyczne - pani pisze o zarobkach ex męża a nic nie pisze o swoich - i
                                              > tutaj nic dziwnego, że pojawia się zarzut drenowania kieszeni ex'a.

                                              Mam dobrze płatną pracę i radziłam sobie doskonale do momentu utraty pracy, nie było nas stać na takie życie jak z byłym mężem, żyłyśmy skromniej ale dawałyśmy radę. Większość mojej pensji, pochłaniają koszty stałe (wynajem mieszkania, opłaty, kredyt). Nie stać mnie było na jakieś rozrywki dla Małej, zabawki. Czasami ciężko było kupić coś z ubrań.

                                              > Proponuję wystąpić o alimenty argumentując to cena przedszkola na które ojciec
                                              > dziecka nalega. Sąd ten argument "wyśmieje" (przedszkole za 1000 zł) i tym samy
                                              > m sprowadzi ojca na ziemię - lub - zmotywuje do finansowania tego przedszkola,
                                              > jeśli uważa on, że to rzeczywiście ważne dla dziecka i nie jest to tylko jego f
                                              > anaberia by dokuczyć byłej.

                                              spróbuję jeszcze raz ostatni, porozmawiać z byłym, jeżeli nie dojdziemy do żadnego porozumienia to wtedy idę do adwokata.


                                              > Autorka wątku niech wystąpi o uczciwy podział majątku. Alimenty na dziecko to j
                                              > edno a majątek jego rodziców to zupełnie co innego.

                                              poradzę się adwokata.
                                            • mayenna Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 24.09.12, 11:05
                                              Pod tym postem też się mogę podpisać, z jednym zastrzeżeniem: autorka tez chce dziecko w tym przedszkolu utrzymać.

                                              Akurat nie ciebie wywołałam do tablicy. Za krótko tu piszesz.
                                              • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 24.09.12, 11:16
                                                mayenna napisała:

                                                > Pod tym postem też się mogę podpisać, z jednym zastrzeżeniem: autorka tez chce
                                                > dziecko w tym przedszkolu utrzymać.

                                                Mayenna masz rację, chciałam ją utrzymać, bo znam swoje dziecko, wiem jaka jest wrażliwa, wiem jak przeżywa wszystkie zmiany, wiem, że nadal nie pogodziła się z naszym rozstaniem. Nie chciałam zabierać ją z otoczenia, które zna, w którym czuje się bezpieczna.
                                                Za wszelką cenę godziłam się na to drogie przedszkole, dla niej. Nie marudziłam, było ciężko, musiałam sobie i jej wiele rzeczy odmawiać, (zabawki, ubrania) ale nie brakowało nam na jedzenie i mieszkanie. Miałam problemy, ale to były moje problemy i miałam wreszcie święty spokój. Naprawdę było dobrze, ale dlaczego ja mam jej odmawiać, zabierać ją z tego przedszkola (które oburza), skoro ona nadal ma tego tate, który mógłby pomoć.
                                                >
                                                > Akurat nie ciebie wywołałam do tablicy. Za krótko tu piszesz.

                                                Tzn. ? tego nie rozumiem?
                                                • mayenna Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 24.09.12, 11:24
                                                  Rozumiem potrzebę utrzymania dziecka w znanym przedszkolu. Tez mam dzieci i wiem jak to bywa, szczególnie w okresie rozwodowym. Dodatkowe zmiany nie są wtedy dobre.
                                                  Moje dzieci rok dochodziły do siebie po zmianie szkoły i miejsca zamieszkania, a były o wiele starsze.
                                                  • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 24.09.12, 11:35
                                                    mayenna napisała:

                                                    > Rozumiem potrzebę utrzymania dziecka w znanym przedszkolu. Tez mam dzieci i wie
                                                    > m jak to bywa, szczególnie w okresie rozwodowym. Dodatkowe zmiany nie są wtedy
                                                    > dobre.
                                                    > Moje dzieci rok dochodziły do siebie po zmianie szkoły i miejsca zamieszkania,
                                                    > a były o wiele starsze.

                                                    a za rok nowe zmiany, szkoła...sad
                                          • tricolour Owszem - piszę identyczne posty... 24.09.12, 08:43
                                            ... ponieważ moje poglądy nie zmieniają się w zależności od kierunku wiatru.
                                          • me-x Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 24.09.12, 10:01
                                            Więc wypowiem się i ja.
                                            Jestem ojcem 8latki i wychowuje ją pól na pół z jej matką, a dokładnie 16 dni każdego miesiąca jest u mnie, a zdarza się że i więcej kiedy ją mamusia do mnie podrzuca. Co miesiąc płace na nią jej matce alimenty, kupuje ubrania, zabawki, płace za zajęcia dodatkowe i oczywiście ponosze koszty utrzymania córki u siebie. Matka mieszka w moim prywatnym mieszkaniu nie płacą za wynajem no bo "mieszka tam moje dziecko i od własnego dziecka będa doił" jak to zwykła mówić. A i tak zawsze słysze od matki jakie to ochłapy jej daje, jakim jestem tatusiem od siedmiu boleśc, wyzwiska pod adresem moim i mojej rodziny, ciagłe groźby podniesienia alimentów i ograniczenia praw.
                                            Ex zawsze wydaje że ona wszytko smama wiecznie robi, wszytko opłaca sama, a dzieckiem zajmuje sie prawie cały miesiąc sama, a mnie dziecko wogóle córka nie interesuje. Potrafi z premedytacja szantażowac moich starych rodziców nastawieniem córki przeciwko nim i mnie gdy nie cos nie jest po jej myśli lub gdy chce podrzucic do nich młodą, a oni z racji wieku i choroby nie maja siły zajmowac sie nią. Oczywiście ona nie ma sobie nic do zarzucenia wszytkiemu winny jestem ja i moja rodzina, łacznie z moim rocznym synkiem.
                                            I powiem szczerze z własnego doświadczenia i jak czytam większość wypowiedzi na tym forum to dochodze do wniosku że 99% alimenciar jest właśnie taka jak moja byla zona, która sama jest nieźle tresowana przez swoje kolezanki rozwódki, które tylko podpowiadaja jakimi sposobami może jeszcze cos wyciagnąc i jak podchodzic i nastawiac dziecko przeciwko.
                                            I jeszcze dodam. Bardzo chetnie wezme córke do siebie i moge sie nia zajmowac stale, przejmując wszytkie obowiązki i nie ograniczając matce jej kontaktów z nia. No ale mamusia nawet o tym nie chce słyszeć bo skończą się alimenty i przywileje.
                                            • mayenna Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 24.09.12, 11:14
                                              me-x napisał(a):

                                              > Więc wypowiem się i ja.
                                              > Jestem ojcem 8latki i wychowuje ją pól na pół z jej matką, a dokładnie 16 dni k
                                              > ażdego miesiąca jest u mnie, a zdarza się że i więcej kiedy ją mamusia do mnie
                                              > podrzuca. Co miesiąc płace na nią jej matce alimenty, kupuje ubrania, zabawki,
                                              > płace za zajęcia dodatkowe i oczywiście ponosze koszty utrzymania córki u siebi
                                              > e. Matka mieszka w moim prywatnym mieszkaniu nie płacą za wynajem no bo "mieszk
                                              > a tam moje dziecko i od własnego dziecka będa doił" jak to zwykła mówić. A i ta
                                              > k zawsze słysze od matki jakie to ochłapy jej daje, jakim jestem tatusiem od si
                                              > edmiu boleśc, wyzwiska pod adresem moim i mojej rodziny, ciagłe groźby podniesi
                                              > enia alimentów i ograniczenia praw.

                                              Pięknie. Co z tym robisz? Może zamiast pisać na forum to przejmij pełną opiekę nad córką i wystąp o alimenty od eks. Czynszu też możesz od niej formalnie wymagać. Pozwalasz na dojenie to je masz. Na przejęcie opieki nie musisz mieć pozwolenia matki. Udokumentuj to co piszesz. Przez pól roku zbieraj kwity na to co dajesz, prowadź dziennik pobytu córki, weź opinie ze szkoły, że to ty przychodzisz na wywiadówki, ze sprawdzasz oceny, od lekarza, że to ty dbasz o nią w chorobie.
                                              Ja dbam o swoje sprawy finansowe i nie zamierzam nikogo doić, ale mnie nie stać na to, żeby eks nie płacił alimentów.
                                              • me-x Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 24.09.12, 11:38
                                                Wyobraz sobie że czekam właśnie na pierwsza rozprawe.
                                                I widze jak zycie mojej córki zmieniło się w koszmar. Matka wzbudza w niej poczucie lojalności i swoich krzywd i nastawia ja przeciwko. Karze ja brakiem akceptacji i miłości za każdy przejaw powytywnej opini w moja stronę więc córka rozpaczliwie próbuje sie bronić by tej miłości nie utracić. została przez matke wciagnięta w sprawę.

                                                "Pozwalasz na dojenie siebie to je masz"
                                                Mam córke i strupa w postaci jej matki. I ten strup od wszytkich doi i doi na dziecko bo przeciez nie dla siebie...smile
                                                • cozzycie_80 Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 24.09.12, 12:16
                                                  me-x napisał(a):

                                                  > Wyobraz sobie że czekam właśnie na pierwsza rozprawe.
                                                  > I widze jak zycie mojej córki zmieniło się w koszmar. Matka wzbudza w niej pocz
                                                  > ucie lojalności i swoich krzywd i nastawia ja przeciwko. Karze ja brakiem akcep
                                                  > tacji i miłości za każdy przejaw powytywnej opini w moja stronę więc córka rozp
                                                  > aczliwie próbuje sie bronić by tej miłości nie utracić. została przez matke wci
                                                  > agnięta w sprawę.
                                                  >
                                                  > "Pozwalasz na dojenie siebie to je masz"
                                                  > Mam córke i strupa w postaci jej matki. I ten strup od wszytkich doi i doi na d
                                                  > ziecko bo przeciez nie dla siebie...smile

                                                  Me-x,ja rozumiem różnie to bywa, nie będę bronić wszystkich kobiet, ale ta sprawa zupełnie mnie nie dotyczy. Ja nigdy, ale to nigdy nie zabraniałam kontaktów mojemu byłemu z córką. Nigdy w życiu, nie buntowałabym jej przeciwko niemu, kocha go bardzo i tęskni za nim. Chce żeby on brał czynny udział w jej życiu. Jeżeli tego chce i dopóki tego chce.
                                                  Ale skoro on chce mieć wszystkie prawa, to niech też pomyśli o obowiązkach.
                                                • mayenna Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 24.09.12, 18:30
                                                  me-x napisał(a):

                                                  > Wyobraz sobie że czekam właśnie na pierwsza rozprawe.
                                                  > I widze jak zycie mojej córki zmieniło się w koszmar. Matka wzbudza w niej pocz
                                                  > ucie lojalności i swoich krzywd i nastawia ja przeciwko. Karze ja brakiem akcep
                                                  > tacji i miłości za każdy przejaw powytywnej opini w moja stronę więc córka rozp
                                                  > aczliwie próbuje sie bronić by tej miłości nie utracić. została przez matke wci
                                                  > agnięta w sprawę.
                                                  Weż na to opinię psychologa.

                                                  Nazywanie żony, która była niegdyś ukochana kobietą, którą sam wybrałeś, strupem, jest nieładne. Kim jest wobec tego ktoś, kto sobie sam tego 'strupa' zafundował? Poza tym ten ' strup' dał ci dzieci.
                                                  • me-x Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 24.09.12, 18:50
                                                    Nie działaja na mnie wspominki i teksty była kiedys ukochana kobietą. Nie pamiętam tego okresu już. Nie rozpamiętuje i nie wracam bo nie ma to dla mnie żadnego znaczenia poza ewentualną świadomością jaką pomyłka była ex. Ktoś kto sobie takiego strupa zafundował był totalnym idiotą. Myślał że zniesie wszytko, a w sumie gdzieś w środku zdawał sobie sprawę z kim ma doczynienia. Tak, byłem wtedy totalnym młodym idiotą i uważam tą kobietę za największy błąd mojego życia. Na szczęscie w pore się opamiętałem by nie zmarnowac reszty swojego życia i błąd naprawiłem.
                                                    Córka jest moim dzieckiem i kocham ją ale kompletnie nie identyfikuje jej z jej matką. Jest dla mnie odrębnym bytem.


                • smutnyaniol Re: Ojciec nie chce córki na wychowanie? 24.09.12, 13:35
                  A czy Ty nie napisałaś, że również w całości spłaca kredyt hipoteczny na wasze wspólne mieszkanie?
                  To też dolicz do alimentów bo normalnie sama powinnaś połowe spłacać.
    • tricolour A jakiej Ty rady oczekujesz? 23.09.12, 20:20
      Że gremialnie i bez refleksji forumowicze powiedzą, że i dwa tysiące to za mało więc wnoś o trzy?

      Ty masz swoje argumenty, ojciec ma swoje i widać mało macie wspólnych. Raczej rozłączne. Uważasz, że ktoś da Ci dobra radę gdy sami zainteresowani nie są nastawieni na elementarny nawet kompromis?
      • cozzycie_80 Re: A jakiej Ty rady oczekujesz? 23.09.12, 21:13
        tricolour napisał:

        > Że gremialnie i bez refleksji forumowicze powiedzą, że i dwa tysiące to za mało
        > więc wnoś o trzy?
        >
        > Ty masz swoje argumenty, ojciec ma swoje i widać mało macie wspólnych. Raczej r
        > ozłączne. Uważasz, że ktoś da Ci dobra radę gdy sami zainteresowani nie są nast
        > awieni na elementarny nawet kompromis?

        Wiesz co, Tri, bo ja sama nie wiedziałam co mam robić, nie chciałam zakładać sprawy o alimenty, chciałam żyć z nim w zgodzie, dogadywać się. I radzić sobie sama, zupełnie sama. Ale okazało się że nie zawsze mogę wszystko sama. Poradzono mi żebym powalczyła o alimenty,więc jeszcze zapytałam.
        Może faktycznie pisanie o tym na forum,było głupotą, myślałam, ze ktoś ma podobne doświadczenia i może coś poradzi.
        Ale okazuje się, że to bez sensu, to są ludzie, którzy mnie nie znają, mojego życia i z kawałka tekstu układają sobie na mój temat zdanie.
        Nigdy nie chciałam siedzieć w kieszeni jakiegoś faceta, ale to nie chodzi o moje dziecko.
        Mam już pracę, miałam krótką przerwę (masakryczną w skutki), ale stanę na nogi.
        • tricolour No to ja tego nie rozumiem... 23.09.12, 22:22
          ... i może nie tylko ja. Może także Twój mąż też tego nie rozumie, co powoduje nadmierne napięcie i kompletny brak komunikacji.

          Bo ja nie rozumiem jak rodzic może uznać, że sam sobie poradzi. Jak można próbować wychować dziecko tylko w pojedynkę, zabierając dziecku wzorzec osobowy drugiego rodzica? I jak można zmienić zdanie o 180stopni z pomysłu samotnego pod każdym względem rodzicielstwa, na pokaźne oczekiwania finansowe. Bo jakby patrzeć na sprawę alimentów to teraz bardziej interesują Cię zarobki męża niż własne.

          Żeby było jasne: ja nie bronię Ci wnoszenia o wyższe alimenty. Jednakże uważam że sądowa wojna to nie jest sposób na rozwiązywanie takich spraw, bo koszty walki są ogromne. Ja raczej bym szukał pola porozumienia choćby w tym, że drogie przedszkole będzie tylko przez rok. Tymczasem Ty chcesz wnieść o wyższe alimenty - w oparciu o drogie przedszkole - na najbliższe 20 lat. Nie zauważasz, że zamiast pola porozumienia ("tylko przez rok") buduje się przestrzeń walki? Bo za rok zostaje Ci w ręce 1000zł dokładnie na żadną KONKRETNĄ potrzebę.
          • noname2002 Re: No to ja tego nie rozumiem... 24.09.12, 08:00
            Tymczasem Ty chcesz wnieść o wyższe alimenty
            > - w oparciu o drogie przedszkole - na najbliższe 20 lat. Nie zauważasz, że zam
            > iast pola porozumienia ("tylko przez rok") buduje się przestrzeń walki? Bo za r
            > ok zostaje Ci w ręce 1000zł dokładnie na żadną KONKRETNĄ potrzebę.

            A czy ktoś broni eksowi założycielki wątku wystąpić za rok o obniżenie alimentów? Albo poszukać dla dziecka dobrej prywatnej szkoły z czesnym 1000zł?
            • tricolour A kto broni założycielce wątku... 24.09.12, 08:39
              ... znaleźć pracę płatną 1000zł wyżej?

              A na drugie pytanie sama dałaś odpowiedź mówiąc o szukaniu szkoły, by tylko jakoś wydać pieniądze. I taki argument zostanie użyty gdyby ojciec chciał obniżenia alimentów o tysiąc złotych. Zresztą wyraźnie widać, że przy takiej strukturze wydatków na dziecko cały budżet to jedna ściema, bo się nie domyka.
              • noname2002 Re: A kto broni założycielce wątku... 24.09.12, 09:14
                ... znaleźć pracę płatną 1000zł wyżej?
                Zapewne wrodzone lenistwo i niechęć do pracy(sarkazm)

                A na drugie pytanie sama dałaś odpowiedź mówiąc o szukaniu szkoły, by tylko jak
                > oś wydać pieniądze. I taki argument zostanie użyty gdyby ojciec chciał obniżeni
                > a alimentów o tysiąc złotych.
                Taki argument dałam gdyż rozwiedziony ojciec o podobnych dochodach wysłał dziecko do prywatnej szkoły-to była jego inicjatywa i on płaci, oprócz alimentów. N szczęście są na świecie mężczyźni kochający własne dzieci również po rozwodzie i mający klasę.
                • noname2002 Re: A kto broni założycielce wątku... 24.09.12, 09:29
                  *rozwiedziony ojciec, który jest moim znajomym
              • cozzycie_80 Re: A kto broni założycielce wątku... 24.09.12, 09:49
                tricolour napisał:

                > ... znaleźć pracę płatną 1000zł wyżej?
                >
                > A na drugie pytanie sama dałaś odpowiedź mówiąc o szukaniu szkoły, by tylko jak
                > oś wydać pieniądze. I taki argument zostanie użyty gdyby ojciec chciał obniżeni
                > a alimentów o tysiąc złotych. Zresztą wyraźnie widać, że przy takiej strukturze
                > wydatków na dziecko cały budżet to jedna ściema, bo się nie domyka.

                Słuchajcie, mój były bardzo mocno chce decydować o właśnie takich faktach jak przedszkole czy szkoła. I nie zdziwiłabym się gdyby to on zaproponował prywatną "dobrą" szkołę, ja wybrałam normalną, blisko położoną podstawówkę.
                Mam dobrze płatną pracę. Ale dlaczego tylko ja mam myśleć o zabezpieczeniu finansowym mojego dziecka.
                • tricolour A tak konkretnie... 24.09.12, 10:34
                  ... to jak Ty wyliczasz te alimenty. O tysiącu na przedszkole już mowa była. na co jeszcze potrzebujesz?

                  Bo drugi tysiąc od Ciebie chyba starczy na wyżywienie przedszkolaka i ubranie.
                • tricolour I jeszcze jedno... 24.09.12, 10:36
                  ... płacisz połowę raty kredytu za wspólne mieszkanie?
                  • cozzycie_80 Re: I jeszcze jedno... 24.09.12, 11:07
                    tricolour napisał:

                    > ... płacisz połowę raty kredytu za wspólne mieszkanie?

                    nie płacę, mam swój kredyt, który wzięłam na kaucję i pierwszy miesiąc opłat w nowym, wynajmowanym mieszkaniu, wyprowadzając się z naszego wspólnego mieszkania.

                    Tri, ale czy podział jest 50/50, bo mój były twierdzi, że 70% jego, ponieważ on nie ma codziennych obowiązków nad córką i 30% moje ? to nie moje słowa tylko jego.
                    A czy koszty zamieszkania, opłat też nie są brane pod uwagę przy alimentach? Tylko jedzenie i ubranka i koszt przedszkola (jeżeli chodzi)? A co z rozrywkami, zabawkami? Dziecko po rozwodzie juz nie musi tego mieć?
                    Ja spróbuję z tym moim jeszcze raz pogadać, powiem mu, również o ewentualnej zmianie przedszkola (jeżeli jest to jeszcze możliwe w październiku), jeżeli nie dogadamy się to sprawa jest jasna.

                    • tricolour Masz porządnego męża... 24.09.12, 11:37
                      ... jeśli sam uważa, że powinien ponosić 70% kosztów utrzymania dziecka i sam płaci za wspólna hipotekę.

                      Ja bym radził wypracować wspólne stanowisko drogą pokojową. Bo mąz może zmienic zdanie i na dodatek pokazać Ci umowę kredytową na wspólne mieszkanie czyli 50% raty kredytu do zapłaty.

                      Wypoczynek dziecka i inne rzeczy też oczywiście wliczają się do alimentów. Ale jak tak Ciebie czytam, to jakos mało Ciebie widzę w kosztach utrzymania dziecka. Takie odnoszę wrażenie...
                      • cozzycie_80 Re: Masz porządnego męża... 24.09.12, 12:08
                        tricolour napisał:

                        > ... jeśli sam uważa, że powinien ponosić 70% kosztów utrzymania dziecka i sam p
                        > łaci za wspólna hipotekę.
                        >
                        > Ja bym radził wypracować wspólne stanowisko drogą pokojową. Bo mąz może zmienic
                        > zdanie i na dodatek pokazać Ci umowę kredytową na wspólne mieszkanie czyli 50%
                        > raty kredytu do zapłaty.
                        >
                        > Wypoczynek dziecka i inne rzeczy też oczywiście wliczają się do alimentów. Ale
                        > jak tak Ciebie czytam, to jakos mało Ciebie widzę w kosztach utrzymania dziecka
                        > . Takie odnoszę wrażenie...

                        tak wspaniały człowiek wink stwierdził, że on zostaje w tym mieszkaniu, jest jego i będzie płacił. Powiedział, że mam się odpisać. Powiedziałam ok, nic nie chciałam.
                        Tri, ale jak Ty to widzisz? fakt, na wczasach nie byłyśmy bo nie było nas stać. Jak opłacę mieszkanie, prąd itd. to mi zostaje 700zł na życie, w dużym mieście. Teraz napiszecie, że mam się na wieś wyprowadzić? Moje koszty utrzymania, to między innymi codzienne wyżywienie.
                        A codzienna opieka, obowiązki? Tatuś już nie musi wstawać do dziecka kiedy chore, latać po lekarzach itp.
    • lampka_witoszowska Re: proszę o radę 23.09.12, 21:16
      wnieś o wyższe alimenty, argumentując, że były małżonek chciał tego przedszkola, Ty się z tym całkowicie zgadzasz, ale przy zapewnianiu stałej opieki dziecku potrzebujesz większej pomocy finansowej niż tylko opłaty za przedszkole - najważniejsze jest dobro dziecka, jak rozumiem, więc nikt kochający własne dziecko nie zaproponuje przenoszenia dziecka do drugiego rodzica, bo drugi ma więcej pieniędzy - tego się nie robi nawet psu

      jad poleciał, olej to - na spokojnie pomyśl, jak załatwić sprawę bez szarpaniny z eksem, bo tutejszymi frustratami przejmować się nie ma sensu, póki krążą wokół własnych zażaleń, nie potrafią inaczej
      • cozzycie_80 Re: proszę o radę 23.09.12, 21:23
        lampka_witoszowska napisała:

        > wnieś o wyższe alimenty, argumentując, że były małżonek chciał tego przedszkola
        > , Ty się z tym całkowicie zgadzasz, ale przy zapewnianiu stałej opieki dziecku
        > potrzebujesz większej pomocy finansowej niż tylko opłaty za przedszkole - najwa
        > żniejsze jest dobro dziecka, jak rozumiem, więc nikt kochający własne dziecko n
        > ie zaproponuje przenoszenia dziecka do drugiego rodzica, bo drugi ma więcej pie
        > niędzy - tego się nie robi nawet psu
        >
        > jad poleciał, olej to - na spokojnie pomyśl, jak załatwić sprawę bez szarpaniny
        > z eksem, bo tutejszymi frustratami przejmować się nie ma sensu, póki krążą wok
        > ół własnych zażaleń, nie potrafią inaczej


        dziękuje lampko smile ciężko mi takie teksty olać, szczególnie te, które oskarżają mnie że jestem złą matką, ale gdybym oddała Małą tatusiowi to by było ok? Jakaś masakra.
        • mola1971 Re: proszę o radę 23.09.12, 21:34
          Wg mnie masz dwa wyjścia - albo wnioskujesz o podwyższenie alimentów, albo przenosisz dziecko do tańszego przedszkola i kompletnie nie przejmujesz się tym co ex na to. Inne rozwiązanie wymagałoby cudu ekonomicznego, a o ten trudno wink

          P.S.
          Jak na forum "opanowane" przez kobiety, bardzo tłumnie ten wątek panów przyciągnął big_grin
          • cozzycie_80 Re: proszę o radę 23.09.12, 21:49
            mola1971 napisała:

            też zauważyłam smile

            > Jak na forum "opanowane" przez kobiety, bardzo tłumnie ten wątek panów przyciąg
            > nął big_grin
            • mola1971 Re: proszę o radę 23.09.12, 21:55
              Poczekaj, pewnie jutro jeszcze inni się uaktywnią wink))
              Nie przegapią możliwości dokopania Tobie, zamiast rozliczyć się ze swoją ex. Bo tak łatwiej.
              Ech...
              • cozzycie_80 Re: proszę o radę 23.09.12, 21:59
                mola1971 napisała:

                > Poczekaj, pewnie jutro jeszcze inni się uaktywnią wink))
                > Nie przegapią możliwości dokopania Tobie, zamiast rozliczyć się ze swoją ex. Bo
                > tak łatwiej.
                > Ech...

                Wezmę to na klatę, no cóż życie smile)
              • cozzycie_80 Re: proszę o radę 23.09.12, 22:00
                Mola, ale okazuje się, że jest tu całkiem sporo facetów, a ja myślałam do tej pory, że jest może trzech big_grin
                • mola1971 Re: proszę o radę 23.09.12, 22:02
                  Bo oni w krzakach siedzą big_grin
        • lampka_witoszowska Re: proszę o radę 23.09.12, 21:41
          nie, jakbyś oddała córkę na wychowanie eksowi, przewracając jej świat znowu do góry nogami, to byś była złą matką, która oddaje dziecko, za karę na szczęscie powinnaś przeżywać rozstanie z dzieckiem, łzy dziecka z tęsknoty za Tobą powinnaś jednak przeliczyć na złotówki, jakie może zapewnić tatuś
          poza tym okazałoby się, że udowodniłaś, iż ojcowie też są bardzo dobrzy i moga nosić dziecko w brzuchu i karmić piersią

          czyjaś walka nie ma znaczenia, Ty masz teraz zadanie przed sobą, jak najlepiej zająć się dzieckiem - i spokojnie poukładasz ten temat, poukładasz też resztę życia, bo to nie jest nieludzkim wysiłkiem - i wszystko będzie ok

          a jedyną osobą, która będzie mogła naprawdę Cię ocenić jako matkę będzie Twoja córka, więc to z nią trzymaj sztamę - nikt z forum Cię nie da rady ocenić, przecież wiesz smile
          • cozzycie_80 Re: proszę o radę 23.09.12, 21:55
            lampka_witoszowska napisała:

            > nie, jakbyś oddała córkę na wychowanie eksowi, przewracając jej świat znowu do
            > góry nogami, to byś była złą matką, która oddaje dziecko, za karę na szczęscie
            > powinnaś przeżywać rozstanie z dzieckiem, łzy dziecka z tęsknoty za Tobą powinn
            > aś jednak przeliczyć na złotówki, jakie może zapewnić tatuś
            > poza tym okazałoby się, że udowodniłaś, iż ojcowie też są bardzo dobrzy i moga
            > nosić dziecko w brzuchu i karmić piersią
            >
            > czyjaś walka nie ma znaczenia, Ty masz teraz zadanie przed sobą, jak najlepiej
            > zająć się dzieckiem - i spokojnie poukładasz ten temat, poukładasz też resztę ż
            > ycia, bo to nie jest nieludzkim wysiłkiem - i wszystko będzie ok
            >
            > a jedyną osobą, która będzie mogła naprawdę Cię ocenić jako matkę będzie Twoja
            > córka, więc to z nią trzymaj sztamę - nikt z forum Cię nie da rady ocenić, prze
            > cież wiesz smile

            dokładnie tak Lampko, dokładnie, bardzo Ci dziękuje smile
    • wawrzanka Re: proszę o radę 24.09.12, 11:09
      cozzycie_80 napisał(a):

      > Napiszcie mi czy jest w ogóle szansa, zebym dostała wyzsze alimenty, czy jest s
      > ię o co szarpać?
      > pozdrawiam

      Myślę, że masz szansę dostać wyższe alimenty na dziecko, ale żeby się o tym przekonać - musisz złożyć pozew. I pamiętaj: godząc się na dodatkowe wsparcie finansowe ojca, poza alimentami, zawsze bierzesz na siebie dodatkowy stres. Ojciec jak będzie miał to się dołoży, jak nie to nie. A Tobie pozostaje oczekiwanie i nerwy. Dlatego najlepiej od razu wystąpić o taką kwotę alimentów, która pokrywa połowę potrzeb finansowych dziecka biorąc pod uwagę możliwości finansowe i Twoje i ojca. Ewentualną nadwyżkę możesz odkładać na cięższe czasy, gdy np. ojciec straci pracę i nie będzie mógł płacić alimentów. Bo teraz masz sytuację odwrotną, na którą sama się zgodziłaś. No, ale... składaj pozew i sąd zdecyduje, czy wyższe alimenty są uzasadnione. Trzymaj się.
      • smutnyaniol Re: proszę o radę 24.09.12, 13:44
        A czy Ty nie napisałaś, że również w całości spłaca kredyt hipoteczny na wasze wspólne mieszkanie?
        To też dolicz do alimentów bo normalnie sama powinnaś połowe spłacać.
        • lampka_witoszowska Re: proszę o radę 24.09.12, 14:42
          przede wszystkim połowa za mieszkanie - jesli jest wspólne wg prawa - autorce wątku się nalezy, potem można dopiero szukac zobowiązanych do spłacania hipoteki...
          • cozzycie_80 Re: proszę o radę 24.09.12, 16:10
            lampka_witoszowska napisała:

            > przede wszystkim połowa za mieszkanie - jesli jest wspólne wg prawa - autorce w
            > ątku się nalezy, potem można dopiero szukac zobowiązanych do spłacania hipoteki
            > ...
            >

            On nie chciał żebym spłacała, ponieważ on w tym mieszkaniu mieszka, a zresztą zawsze było tylko jego, jego wink Chciałam się odpisać, mimo, że nawet nie skonsultowałam się z prawnikiem (kiedyś jeden mi powiedział, ze mimo wszystko należy mi się jakaś kasa za tą już spłaconą część), mimo, że może już zawsze będę musiała wynajmować. Nic od niego nie chciałam.
    • inna_nowa_ja Re: proszę o radę 24.09.12, 14:12
      a ja zrobiłabym tak, skoro tatuś chce aby dziecko chodziło do tego jakże drogiego przedszkola niech za nie płaci a alimenty ustaliłabym sądownie w oparciu o wszystkie pozostałe koszty utrzymania i życia dziecka.
      I nie wierz następnym razem że obiecał pomóc i się z nim dogadasz, never ever.
      Może sa tatusiowie którzy kochają dzieci i tę miłość poza kasą okazują poprzez czynny udział w ich wychowywaniu ale to nieliczna grupa, pozostali tatusiowie to tylko dawcy spermy nie mający bladego pojęcia o kochaniu i wychowywaniu dziecka.
      • logicman Re: proszę o radę 24.09.12, 14:43
        > ale to nieliczna grupa, pozostali tatusiowie t
        > o tylko dawcy spermy nie mający bladego pojęcia o kochaniu i wychowywaniu dziecka.

        Wiesz... można też powiedzieć, że same sobie wybieracie takich na ojców swoich dzieci.
        Co do reszty to całkowicie się zgadzam z Tobą. Co na papierze - to jest, reszta zależy od aktualnego humoru delikwenta/delikwentki, na co nie można liczyć bo kończy się to tylko zszarganymi nerwami i frustracją.
        • lampka_witoszowska Re: proszę o radę 24.09.12, 14:47
          jasne, mniej więcej to samo nalezy pisac panom skarżącym się na byłe żony z jakiegokolwiek powodu smile
          co nijak nie rozwiązuje kwestii zawiedzenia własnych dzieci, czyż nie?
          • logicman Re: proszę o radę 24.09.12, 14:57
            Ale to panie ostatnio masowo jojczą na swoich ex'ów. Same takich wybierały często nie zwracając uwagi na porządnych, odpowiedzialnych facetów wink
            Wolały atrakcyjnych, pewnych siebie super-samców. Jest to naturalny wybór podyktowany instynktami natury. Teraz tylko zbierają owoce swoich wyborów. To większość przypadków - takie znam osobiście. Żal tylko tych oszukanych, które związały się z szarakami, które to przy swoich kobietach przemieniły się w żigolaków, jednak to marginalne przypadki.

            Co do zaniedbywania własnych dzieci - jest to oczywiście naganne i niewybaczalne więc nawet nie odnoszę się do tej kwestii.
            • inna_nowa_ja Re: proszę o radę 24.09.12, 15:16
              ja nie wolałam super -samca, mój eks z wyglądu normalny facet, nawet nos ma pokrzywiony bo tyle razu miał złamany.. kiedyś był fajnym facetem i wiesz co jego przerosły dzieci, dopóki wymagały gugania i machania grzechotką to jakoś sobie radził ale z biegiem czasu poległ i zaczął uciekać z domu do mamusi. Miał się zmienić jak na świat przyszła córka, więc czekałam i czekałam aż w końcu go..
              I tyle.
              Panowie z kolei obraz eks mają zakodowany jeden: pijawka dojąca z kasy.
            • lampka_witoszowska Re: proszę o radę 25.09.12, 07:32
              panie nie ostatnio, ale jak świat światem jojczą na nie-swoich już eksów, podobnie jak panowie, żadne odkrycie

              zaś z wrzucaniem wszystkich do jednego worka ja bym uważała - prostota nie powinna ocierać się o prymitywizm
              mężczyzn tłumaczy się - znowu: jak świat światem - prymitywnym niemyśleniem i potrzebami biologicznymi, a człowiek jednak powinien z siebie wykrzesać umiejętność korzystania z rozumu (choć go nie widać, fakt) - jakos niektórzy przy wyborze partnera z tym sobie radzą, nie patrzą tylko na ciałko
    • fotm Re: proszę o radę 24.09.12, 15:09
      Jeżeli Twój ex nie chce dawać więcej pieniędzy, to z pewnością w sądzie będzie upierał się, że utrzymanie dziecka tyle nie kosztuje. Będziesz musiała wtedy udowodnić, że faktyczny koszt utrzymania Młodej to więcej niż 2000zł miesięcznie. Nie wiem z jakiego miasta pochodzisz, ale sądząc po kosztach przedszkola jest ono dosyć duże. Odejmując koszt przedszkola zostaje Ci 1000zł do rozdysponowania na miesiąc, więc najlepiej przelicz dokładnie wszystkie koszty - mieszkanie, jedzenie, ubrania, lekarze, dojazdy itd.
      Nie wiem też ile czasu Twój ex poświęca Młodej, jaki jest jego "wkład" w wychowanie oprócz alimentów. Wtedy można spróbować powalczyć o inne rozłożenie kosztów utrzymania niż 50/50.
      Szczerze mówiąc ciężka batalia przed Tobą jeżeli chcesz iść do sądu, ponieważ alimenty masz już dość wysokie, więc niełatwo będzie je podnieść. Przydałby się prawnik.
      Nie wiem jak wyglądają wasze sprawy majątkowe, może łatwiej byłoby zawalczyć o Twoją część majątku, w tym 50% spłaconej części mieszkania. Myślę, że to pewniejsza droga.
      A z Panami na forum się nie kłóć - oni tylko czekają na takie posty od kobiet - poużywają sobie i dadzą spokój - widocznie nie mają możliwości na inne wyzbycie się złej energii wink.
      • inna_nowa_ja Re: proszę o radę 24.09.12, 15:21
        jeżeli eks nie uczestniczy w życiu córki wystąp o alimenty Ty 30% on 70%, koszty alimentacyjne to także zapewnienie dziecku całodobowej opieki, w przypadku choroby, ferii Twojej opieki a co za tym idzie masz ograniczone możliwości zarobkowe.
        Może z tym majątkiem to pomysł.
        A do Panów, moje uwagi nie mają na celu oskubać eksa do żywego i puścić go w skarpetachsmile
      • cozzycie_80 Re: proszę o radę 24.09.12, 16:19
        fotm napisał(a):

        > Jeżeli Twój ex nie chce dawać więcej pieniędzy, to z pewnością w sądzie będzie
        > upierał się, że utrzymanie dziecka tyle nie kosztuje. Będziesz musiała wtedy ud
        > owodnić, że faktyczny koszt utrzymania Młodej to więcej niż 2000zł miesięcznie.
        > Nie wiem z jakiego miasta pochodzisz, ale sądząc po kosztach przedszkola jest
        > ono dosyć duże. Odejmując koszt przedszkola zostaje Ci 1000zł do rozdysponowani
        > a na miesiąc, więc najlepiej przelicz dokładnie wszystkie koszty - mieszkanie,
        > jedzenie, ubrania, lekarze, dojazdy itd.
        > Nie wiem też ile czasu Twój ex poświęca Młodej, jaki jest jego "wkład" w wycho
        > wanie oprócz alimentów. Wtedy można spróbować powalczyć o inne rozłożenie koszt
        > ów utrzymania niż 50/50.
        > Szczerze mówiąc ciężka batalia przed Tobą jeżeli chcesz iść do sądu, ponieważ a
        > limenty masz już dość wysokie, więc niełatwo będzie je podnieść. Przydałby się
        > prawnik.
        > Nie wiem jak wyglądają wasze sprawy majątkowe, może łatwiej byłoby zawalczyć o
        > Twoją część majątku, w tym 50% spłaconej części mieszkania. Myślę, że to pewnie
        > jsza droga.

        Cały czas myślę co zrobić. Rozmawiałam z nim dzisiaj przez telefon, ale zakończyło się na niczym, napisałam maila, może na spokojnie lepiej przetrawi.
        Skonsultuje się z prawnikiem, ale nie wiem co zrobię, wiem, że za jakiś czas znów stanę na nogi, nie będzie kolorowo, ale wiedziałam że tak będzie.
        Chcę żeby Młoda miała fajnę życie, ale patrząc na swoich żrących się wiecznie rodziców, nie będzie za bardzo szczęśliwa. Tym bardziej, że ma kontakt z tatą i kocha go bardzo i wiem, że mimo rozstania powinniśmy jakoś się normalnie porozumiewać smile


        > A z Panami na forum się nie kłóć - oni tylko czekają na takie posty od kobiet -
        > poużywają sobie i dadzą spokój - widocznie nie mają możliwości na inne wyzbyci
        > e się złej energii wink.

        big_grin
      • sweety-stories Re: proszę o radę 24.09.12, 20:24
        fotm napisał(a):

        > A z Panami na forum się nie kłóć - oni tylko czekają na takie posty od kobiet -
        > poużywają sobie i dadzą spokój - widocznie nie mają możliwości na inne wyzbyci
        > e się złej energii wink.


        Złą energią to tu jednak w przytłaczającej większości emanują panie, które same są w trakcie spraw o podział majątku/alimenty bądź też otrzymują je w niewielkiej wysokości.
      • tricolour Może najpierw przeczytaj wątek... 24.09.12, 21:13
        ... a potem dawaj rady. Tak będzie lepiej, bo rady będą miały sens.

        Żebyś nie musiała szukać, to podpowiem, że mąż sam zadeklarował utrzymanie dziecka w proporcjach 70/30 oraz sam spłaca hipotekę. W takiej sytuacji raczej trudno dzielić majątek jeśli żona olewa umowę kredytową na ten majątek. Trudno też będzie wywalczyć więcej w sądzie jeśli na dodatek samemu i dobrowolnie wyprowadziło się z mieszkania (co oznacza, że nie było chęci naprawy małżeństwa), straciło pracę, narobiło długów, co jest powodem głębokiej zadumy nad zarobkami męża.

        Moja rada jest prosta: znaleźć obszar porozumienia. Bo gdy rozeźlony oczekiwaniami finansowymi mąż obciąży połową raty kredytowej, to autorka wątku utonie w kwartał.
        • fotm Re: Może najpierw przeczytaj wątek... 25.09.12, 08:49
          Moje rady płyną z własnego doświadczenia, ponieważ moja sytuacja była bardzo podobna, więc daruj sobie takie teksty.
          70/30? Jeżeli autorka płaci 1000zł za przedszkole i tyle dostaje od męża to reszta utrzymania córki wynosi tylko lekko ponad 400zł? Z mieszkaniem, wyżywieniem i ubraniem? W mieście? Niesamowite big_grin!
          To, że mąż sam spłaca raty i autorka dobrowolnie wyprowadziła się z mieszkania nie ma żadnego znaczenia przy prawnym podziale majątku. WIEM to, ponieważ sama dzieliłam na pół taki majątek, spłacając SAMA raty za mieszkanie. Kapewu?
          I dam Ci radę płynącą prosto z serca. Wierz mi, że nie z każdym da się normalnie dogadać. Są ludzie i parapety.
          • cozzycie_80 Re: Może najpierw przeczytaj wątek... 25.09.12, 08:54
            Fotm, ja już nawet nie komentuje tego co piszą mężczyźni wink
            Ich zdania i tak nie zmienię smile
            • tricolour Możesz nie komentować, co ci piszemy... 25.09.12, 10:48
              ... ale to nie my mamy problem. To Ty masz problem z elementarną komunikacją z facetem, od którego jesteś finansowo zależna. Bez jego pieniędzy na dziecko i siebie utoniesz w długach czego miałaś już namiastkę.

              Więc możesz nie komentować, a nawet możesz nie czytać, ale czy to zmieni Twoją sytuację, która z czegoś przecież wynika? Opierając się tylko na jednobrzmiącym zdaniu kobiet "walcz" możesz wszcząć wojnę jak marzenie. Proszę bardzo. Zresztą taka wojna nikogo nie obchodzi (oprócz Was), a szczególnie tych namawiających, którzy będą mieli widowisko.

              Skoro się nie tak dawno dogadywaliście, a teraz nie, to jaki jest tego powód? Bez płaszczyzny porozumienia możesz oczywiście sądownie (czyli na siłę) podnieść alimenty. Jednak doświadczenie uczy, że taka walka zawsze jest kosztem dzieci. Zresztą spytaj tych "dobrze doradzających" jakie są relacje ich dzieci z ojcami?
              • fotm Re: Możesz nie komentować, co ci piszemy... 25.09.12, 11:11
                Reasumując: Schowaj głowę w piasek i nie wkurzaj Pana, bo jak się Pan wkurzy, to się na Ciebie i dziecko obrazi.
                Relacje dzieci z ojcami w większości zależą od chęci ojców, jeżeli matki oczywiście nie utrudniają kontaktów... Jak się kogoś nie kocha, to go do tego nie zmusisz, czy rozmową, czy w sądzie.
                Ja osobiście na żadne widowisko nie liczę i nie czekam.
                Sama jestem z tych co się wiecznie próbują dogadać z drugą stroną, bo nie lubię walczyć, taka moja natura. Wszyscy wokół mówią, że daje robić z siebie idiotkę. Może czas już przestać i zacząć myśleć o dziecku, a nie o tym czego życzy sobie Pan?
                • tricolour Bzdura. 25.09.12, 11:28
                  Od samego początku piszę, żeb znaleźć obszar porozumienia, bo jest w czym szukać. Pierwszym waznym elementem jest fakt, że facet chce podziału kosztów utrzymania w stosunku 70/30. Drugi element, to fakt, że sam spłaca wspólną hipotekę, czym zwalnia autorkę od obciążen (ale kosztem wielkości jej udziału w majątku - trzeba mieć tego świadomość).

                  Więc nie chować głowy nigdzie i nie robić z siebie służącej tylko partnera mającego potrzeby, oczekiwania, mającego narzędzie do ich egzekucji, ale też i świadomego ograniczeń. Ograniczeń obiektywnych (na przykład wspólny kredyt na długie lata) a także ograniczeń subiektywnych, do których zaliczam wzajemną niechęć.

                  Mówić inaczej: z całego małżeństwa i rodziny zostały tylko pieniądze. Jedna i jedyna rzecz i tylko do omówienia.
                  • fotm Re: Bzdura. 25.09.12, 12:04
                    A skąd ten wniosek, że chce podziału 70/30 skoro płaci tylko koszt przedszkola? Może coś mnie ominęło to poproszę o naprowadzenie.

                    "Drugi element, to fakt, że sam spłaca wspólną hipotekę, czym zwalnia autorkę od obciążen (ale kosztem wielkości jej udziału w majątku trzeba mieć tego świadomość)."

                    Jeżeli nadal łączy ich wspólnota majątkowa to ten fakt ma się nadal nijak do prawa.
                    • tricolour Sama pisała w tym wątku, że 70/30... 25.09.12, 16:02
                      ... jeśli chcesz zobaczyć to na własne oczy, to poszukaj osobiście. I jeśli ten tysiąc starcza tylko na przedszkole i jest to te 70/30 to należy podjąć merytoryczną rozmowę na temat pieniędzy, których jest rzeczywiście za mało. Tyle, że merytoryczna rozmowa zaczyna się od realnych wyliczeń, które podsuwamy pod nos w postaci czytelnej tabeli. Nawet gdy druga strona nie chce rzucić okiem na tabelę, to czytamy na głos (uszu sobie nie zatka) pierwsze pięć pozycji, które - z zasady tworzenia sensownej tabeli - stanowią 90% całej sumy. I już gościu wie na czym nie tylko on stoi, ale na czym stanie sąd gdy zajdzie potrzeba. I albo rozmawia natychmiast o pieniądzach albo za trzy dni rzecz ląduje w sądzie z wnioskiem o zabezpieczenie potrzeb rodziny, która to sprawa rozstrzyga się dość szybko.

                      Trzeba tylko chcieć.
                      • fotm Re: Sama pisała w tym wątku, że 70/30... 26.09.12, 09:59
                        Nie, autorka pisała w wątku, że jej mąż tak twierdzi, a nie, że tak jest.

                        "bo mój były twierdzi, że 70% jego, ponieważ on nie ma codziennych obowiązków nad córką i 30% moj"

                        A moja rada jest taka, że jak coś zostanie ustalone przez sąd, to potem nie ma się problemów z pamięcią ani pretensji do drugiej strony.
              • cozzycie_80 Re: Możesz nie komentować, co ci piszemy... 25.09.12, 14:11
                tricolour napisał:

                > ... ale to nie my mamy problem. To Ty masz problem z elementarną komunikacją z
                > facetem, od którego jesteś finansowo zależna. Bez jego pieniędzy na dziecko i
                > siebie utoniesz w długach czego miałaś już namiastkę.

                Nie jestem od niego finansowo zależna, ja mogę żyć sobie w tej swojej biedzie. Nie utonę Tri, uwierz. Będzie skromniej, nie zabiorę dziecka do kina, nie kupię zabawki, ale trudno, może tatuś będzie tak kochany i o to wszystko zadba (choć z czasem szczerze wątpię).
                Na szczęście jestem kobietą dobrze zarabiającą i myślę że już nie długo z tych długów wyjdę.


                > Więc możesz nie komentować, a nawet możesz nie czytać, ale czy to zmieni Twoją
                > sytuację, która z czegoś przecież wynika? Opierając się tylko na jednobrzmiącym
                > zdaniu kobiet "walcz" możesz wszcząć wojnę jak marzenie. Proszę bardzo. Zreszt
                > ą taka wojna nikogo nie obchodzi (oprócz Was), a szczególnie tych namawiających
                > , którzy będą mieli widowisko

                Tri nie chciałam komentować, bo już sobie opinię na mój temat w głowie ułożyłeś. Nie pracująca, nie radząca sobie, kobieta, która zabrała dziecko z wspaniałego domu rodzinnego, teraz próbuje wyciągnąc trochę kasy od tatusia. Oczywiście dla siebie. To jest Twoja opinia? Czy jednak się mylę?

                > Skoro się nie tak dawno dogadywaliście, a teraz nie, to jaki jest tego powód? B
                > ez płaszczyzny porozumienia możesz oczywiście sądownie (czyli na siłę) podnieść
                > alimenty. Jednak doświadczenie uczy, że taka walka zawsze jest kosztem dzieci.
                > Zresztą spytaj tych "dobrze doradzających" jakie są relacje ich dzieci
                > z ojcami?

                Od czasu mojej wyprowadzki, czyli od stycznia dogadywalismy się wspaniale, naprawdę do pozazdroszczenie, przychodził, siadaliśmy przy kawce, "co słychać?" itp. A ostatnio wciąż się ze mną kłóci, albo odwrotnie ignoruje, traktuje jak powietrze. Nie wiem co mu się stało. Ja nigdy nie zabraniałam mu kontaktów z dzieckiem, mógł zawsze do nas przyjśc, zadzwonić. Chciałam żeby czynnie uczestniczył w wychowywaniu Małej, żebyśmy razem podejmowali decyzję dotyczące przyszłości córki.
                Nam nie wyszło, ale córka potrzebuje ojca. Więc chciałam tak jak napisała fotm, zawsze spokojnie, normalnie się dogadać. Głupia, naiwna?
                Uważałam, ze musimy mieć dobre relacje, dla tego naszego dziecka.
                Skoro nie chce to trudno. możemy się żreć.
          • cozzycie_80 Re: Może najpierw przeczytaj wątek... 25.09.12, 09:08
            fotm napisał(a):

            > Moje rady płyną z własnego doświadczenia, ponieważ moja sytuacja była bardzo po
            > dobna, więc daruj sobie takie teksty.
            > 70/30? Jeżeli autorka płaci 1000zł za przedszkole i tyle dostaje od męża to res
            > zta utrzymania córki wynosi tylko lekko ponad 400zł? Z mieszkaniem, wyżywieniem
            > i ubraniem? W mieście? Niesamowite big_grin!

            Chciałabym wink nie wyskakiwałabym wtedy z tekstem o alimentach smile 400zł, marzenie smile

            > To, że mąż sam spłaca raty i autorka dobrowolnie wyprowadziła się z mieszkania
            > nie ma żadnego znaczenia przy prawnym podziale majątku. WIEM to, ponieważ sama
            > dzieliłam na pół taki majątek, spłacając SAMA raty za mieszkanie. Kapewu?

            Mieszka tam i to jemu zostało to mieszkanie, ja od niego nic nie chciałam. On sam powiedział, że będzie spłacał, a ja mam sie odpisać. Mieszkanie według niego było zawsze tylko jego własnością i tak jest teraz.


            > I dam Ci radę płynącą prosto z serca. Wierz mi, że nie z każdym da się normalni
            > e dogadać. Są ludzie i parapety.

            Jeszcze do niedawna dogadywalismy sie zupełnie normalnie. Naprawdę relację do pozazdroszczenia. Czasami siadaliśmy, piliśmy kawkę i gadaliśmy "co u Ciebie?" itp. Nie mieszkamy ze sobą od stycznia, a od dwóch miesięcy nie idzie się z nim dogadać. Wyzwiska, albo udawanie że nie istnieje. Wczoraj przyszedł do nas, córka jest chora, wpuszczam go do siebie a on mi wali chamskie teksty, a jak mu mówię, ze mamy dziecko musimy się jakoś porozumieć, to mi mówi, nic nie musimy. Ok, ja nie będę się narzucać.
            Nie mam pojęcia o co mu teraz chodzi.
        • mayenna Re: Może najpierw przeczytaj wątek... 25.09.12, 09:02
          Jak nie zapłaci raty kredytu to komornik zajmie hipotekę mieszkania męża.Tyle jej grozismile Jak byli małżeństwem to ona przyczyniała się na równi z mężem do spłaty tych rat wiec ma szanse na jakąś spłatę od niego z majątku wspólnego.
          Tri, nie strasz dziewczyny bez potrzeby. Jasne, ze lepiej się porozumieć, ale ona ma realne szanse na większe alimenty bo bieżące potrzeby dziecka są spore.
          • smutnyaniol Re: Może najpierw przeczytaj wątek... 25.09.12, 09:33
            Przy podziale majatku również długi są do podziału. Więc połowa hipoteki spadnie na pania, dostanie tylko kwotę jaka została z różnicy. Jeżeli mąż udowodni, że przez dłuższy czas nic nie spłacała i nie dokładała to utrzymania mieszkania to również zostanie " do zwrotu". Więc może się okazać , że z połowy mieszkania zostanie jej kwota do zapłaty eksowi. Należy to dobrze przekalkulować.
            • lampka_witoszowska Re: Może najpierw przeczytaj wątek... 25.09.12, 09:40
              przewidujesz, że pożyczka hipoteczna jest wyższa niż wartośc mieszkania?
              • smutnyaniol Re: Może najpierw przeczytaj wątek... 25.09.12, 09:42
                Nie, ale połowa wartości mieszkania - raty które obecnie spłaca mąż oraz koszty utrzymania. Nie sądzę żeby dużo z tego zostało do "wzięcia". A pożyczka może być prawie równa wartości mieszkania bo wartość nieruchomości spada.
                • lampka_witoszowska Re: Może najpierw przeczytaj wątek... 25.09.12, 10:14
                  koszty utrzymania ponosi osoba mieszkająca, a koszty kredytu powinni ponosić oboje - nie strasz autorki wątku, że to rozliczenie sie może nie opłacac, bo jakbyś znalazła byle 100 zł na ulicy, to mam wrażenie, że jak każdy bardzo byś się ucieszyła - a tu motasz, jakby załatwienie sprawy do końca i rozliczenie mieszkania na czysto mogło wyjść na niekorzyść autorki wątku
                  no, bez sensu

                  jest to sprawa do dogrania, jakiś grosz z tego autoka wątku dostanie i jesli nei wyda na życie, za jakiś czas może będzie to wstęp do zakupu swojego mieszkania

                  ps. byłam w dokładnie takiej samej sytuacji - dom, hipoteka, były małżonek, który sam tam mieszkał i raty kredytu
                  po sprzedaży domu spłacona zostaje pozostała nalezność za hipotekę, a z pozostałych pieniędzy każde kupiło sobie mieszkanie, dokładając albo nie
                  • smutnyaniol Re: Może najpierw przeczytaj wątek... 25.09.12, 11:11
                    Niestety nie zgodzę się z Tobą. Jeżeli mąż weźmie sobie dobrego adwokata i za punkt honoru postawi sobie wywalczenie jak najwięcej to nie skończy się tak jak mówisz. Koszty utrzymania ponoszą właściciele chyba, że spisali umowę, że bedzie inaczej. To, że Pani się wyprowadziła nie zwalnia jej z obowiązków.
                    Naprawdę rozpetanie wojny jakiejkowliek nie jest w niczyim interesie, a juz w cozazycie napewno, ponieważ wykazuje dużą niezaradność. Przykro mi to mówić ale w batali sądowej polegnie, więc próby porozumienia są jak najbardziej wskazane.
                    • smutnyaniol Re: Może najpierw przeczytaj wątek... 25.09.12, 11:16
                      " W zakresie natomiast spłacanego długu małżonkowie nadal za dług będą odpowiadali w całości. Wyjątkiem mogą być postanowienia umowne zawarte w umowie kredytu, zwalniające jednego z małżonków ze zobowiązania. Ponadto małżonkowie mogą zawrzeć porozumienie, w którym jedno z nich przejmie cały kredyt, takie porozumienie jednak będzie skuteczne dopiero gdy bank udzieli zgody na przejęcie zobowiązania przez drugiego z małżonków (na podstawie umowy oraz przepisów art. 519 i niżej kodeksu cywilnego). W takiej sytuacji jeden z małżonków otrzymuje całą nieruchomość oraz tym samym cały kredyt do spłaty."

                      Wiec jezeli mąż spłaca całą hipoteke i będzie chciał walczyć sprawa przestaje być już taka prosta. Autorka nie pisała też nic kiedy mieszkanie zostało kupione i jaki % jego wartosci jest teraz w kredycie. Cześto też powtarzała o "wypisaniu się"- co to dokładnie znaczy i jak to zostało załatwione, bo to wszystko ma znaczenie przy podziale majątku.

                      • lampka_witoszowska Re: Może najpierw przeczytaj wątek... 25.09.12, 11:41
                        jak mąż postanowi ją zabić, sprawa skomplikuje się jeszcze bardziej, co z prawem nie będzie miało wiele wspólnego

                        o długu nie ma co się rozpisywac, za czasów trwania małżeństwa i wspólnoty dług spłacany jest wspólnie, rozdziela sięspłate kredytu dopiero z chwilą ustania wspólnoty - czyli w momencie rozwodu

                        opłaty bieżące spoczywają na mieszkaącym, i można do woli się ze mną nie zgadzać - autorka watku może wziąć adwokata, który udowodni, że jej były mąż uniemożliwiał mieszkanie pod wspólnym adresem i może wywojować z tego tytułu odszkodowanie... ale nie gdybajmy, tylko przynajmniej w miarę srawiedliwy podział niechże sobie przeprowadzą i tak chyba będzie najlepiej dla wszystkich?
                        • tautschinsky Re: Może najpierw przeczytaj wątek... 25.09.12, 12:09
                          lampka_witoszowska napisała:

                          > o długu nie ma co się rozpisywac, za czasów trwania małżeństwa i wspólnoty dług
                          > spłacany jest wspólnie, rozdziela sięspłate kredytu dopiero z chwilą ustania w
                          > spólnoty - czyli w momencie rozwodu


                          Czyli jak mąż hulaka i pokątny jebaka, do tego hazardzista, poślubiony
                          kobiecie harującej na dom, w całości spłacającej kredyt i utrzymującej
                          wspólne, małżeńskie lokum, co trwa miesiące, lata, sąd nie weźmie tego
                          faktu pod uwagę przy podziale majątku, bo obowiązywała wspólnota
                          małżeńska? A gdzie nieprzyczynianie się do potrzeb rodziny, gdzie nierówny
                          wkład w powstały małżeński majątek?

                          Wniosek z tego taki: dymaj ile wlezie i rób tak, żeby ciebie nie wydymali.
                          I zaczynaj zanim się z kimś zwiążesz, w trakcie związku oraz jego w czasie kończenia i długo później - by babskie macki w twojej kieszeni trafiały nie na pokaźne złoża, ale mordercze wnyki big_grin
                          • zalosny.jestes Bardzo trzeźwo ujęte. Dodam więcej, w obecnym 25.09.12, 12:29
                            stanie prawa rodzinnego w kartoflanej sformalizowany związek z kobietą prowadzący do powołania do życia potomstwa jest skrajnie niekorzystny dla faceta. Panowie, nie dajcie się oszukać na piękne oczy. Czym to się kończy macie przykład na tym forum i na wielu innych.
                            Ciało pięknej kobiety jest bardzo drogim towarem, za który przyjdzie Wam płacić często do końca życia, może się również zdarzyć, że skończycie w kryminale doświadczając na własnym odbycie czegoś co się nazywa jesień średniowiecza. Do czasu aż nie zmieni się śmieszne prawo rodzinne, które daje kobietom niemal nieograniczone możliwości zniewalania nas sugeruję o dużą ostrożność w kontaktach. Najlepiej dymać i odsyłać do innych.
                            Dziękuję za uwagę.
                            • mayenna Re: Bardzo trzeźwo ujęte. Dodam więcej, w obecnym 25.09.12, 13:35
                              zalosny.jestes napisał:

                              Do cza
                              > su aż nie zmieni się śmieszne prawo rodzinne,
                              A kto to prawo rodzinne takie niesprawiedliwe uchwalił? Toz nie kobiety chyba?
                              Zamiast jojczyć i wieszczyć, leć do okręgu wyborczego i wymuś na swoim pośle nowelizacje kodeksu po twojej myśli. Jest cos takiego jak projekt obywatelski i ja się tu zobowiązuję w ciemno podpisać ci go, żebyś mógł to prawo zmienić.
                              • zalosny.jestes A kto jak nie kobiety w latach 60tych ubiegłego 25.09.12, 13:52
                                wieku, kiedy standardem był chłop przepijający pensje w kilka godzin po wypłacie i pani uciekająca boso po śniegu albo zbierająca swoje zęby w przedpokoju jako dowody rzeczowe. To, że stado baranów z jajami w spodniach to przyklepało to już inna historia. Czasy się zmieniły, palestra wciąż ta sama tylko w następnym wcieleniu.
                          • lampka_witoszowska Re: Może najpierw przeczytaj wątek... 25.09.12, 13:24
                            prawo to jedno, a to, co postanowisz zrobić i czy zechcesz uczciwie żyć - to drugie

                            zależy, czego cię uczono - niemniej za własne decyzje ponosisz konsekwencje, chcesz być gnój - to jesteś gnój i żadne prawo ci nie zabroni, przynajmniej póki go nie złamiesz
                            • zalosny.jestes A co zrobisz jeśli prawo jest takim prawem 25.09.12, 13:30
                              że z uczciwych ludzi robi gnoi a z kanalii ofiary?
                              • lampka_witoszowska Re: A co zrobisz jeśli prawo jest takim prawem 25.09.12, 13:37
                                ja? ja nic nie zrobię, nie mam zamiaru

                                ja mam być w porządku, reszta mnie nie obchodzi - i to jest całkowicie mój wybór
                                • zalosny.jestes Cieszę się masz wybór... 25.09.12, 13:54
                                  Szczerze.
                                  • lampka_witoszowska Re: Cieszę się masz wybór... 25.09.12, 13:59
                                    każdy ma
                                    nawet jesli z tego wyboru samodzielnie rezygnuje
                                    • zalosny.jestes Nie każdy... 25.09.12, 14:05
                                      Niestety...
                                      • lampka_witoszowska Re: Nie każdy... 25.09.12, 14:30
                                        wo wyboru jest niezbywalne - to jak z prawem ciążenia

                                        możesz twierdzić, że Ciebie nie dotyczy, ale skutki odczujesz

                                        poobnie jak z wyborem, czy będziesz gnojem czy nie
                          • fotm Re: Może najpierw przeczytaj wątek... 25.09.12, 14:07
                            Znasz mojego exa czy jak wink ?
                            Chociaż tak do końca to chyba nie, bo hazardzistą nie był (chyba).
                            A odpowiadając na pytanie - nie nie weźmie. Poza tym niewiele osób decyduje się na wieloletnią batalię w sądach, bo koszty zazwyczaj powodują, że gra jest niewarta świeczki. Poza tym ludzie, którzy mieli do czynienia z powyższymi elementami, nie mają ochoty mieć już z nimi do czynienia.
                            • cozzycie_80 Posłuchajcie!!! 25.09.12, 14:19
                              Bardzo Wam dziękuje za rady wink
                              Nie wiem jeszcze co zrobię, muszę to wszystko przemyśleć smile
                              Nadal chciałam sie z nim normalnie dogadywać, czy się uda nie wiem. Zawsze uważałam, że to mądry facet i mam nadzieję, ze aż tak głupia i naiwna nie jestem smile
                              Chciałam sobie poradzić sama i obiecałam, że tak właśnie będzie. Czas pokażę.
                              Nie wiem czy chcę czy nie iść do sądu i zaczynać tę wojnę.
                              Przemyślę to wszystko na spokojnie, bez emocji.

                              Bardzo dziękuje za opinie na temat naszego tzw. majątku, chociaż wątek tego nie dotyczył, może faktycznie powinnam się poradzić adwokata. To nie chodzi o to, czy ja coś z tego chce czy nie. Tylko na razie mój były mówi, ze to jest jego i tylko jego i mam się odpisać (nie wiem co to znaczy). I tak sobie żyjemy, żyjemy i żeby kiedyś mój były nie przyszedł i nie kazał płacić bo przecież było moje smile

                              Jeszcze raz dziękuje, wszystkim, Panom również wink
                              • fotm Re: Posłuchajcie!!! 25.09.12, 14:38
                                Życzę powodzenia smile
                                I lepiej mimo wszystko zrób porządek z tym majątkiem, bo życie różnie się układa a ludzie zmieniają. Dla Twojego dobra, exa i dla dziecka przede wszystkim. Najlepsze są jasne sytuacje, bo potem łatwo o nieporozumienia.
                              • tricolour Co to znaczy "odpisać"? 25.09.12, 16:07
                                Macie wspólny kredyt hipoteczny, to macie płacić solidarnie do ostatniej raty. Nie ma mowy o odpisywaniu, a nawet Ty sama tego kredytu nie możesz wypowiedzieć. Jesteście tym kredytem związani tak długo jak bank nie zmieni umowy na inną.

                                Nawet sądowy podział,majątku oprze się o stronę bankową, które trzyma łapę na hipotece.
                                • cozzycie_80 Re: Co to znaczy "odpisać"? 25.09.12, 16:28
                                  tricolour napisał:

                                  > Macie wspólny kredyt hipoteczny, to macie płacić solidarnie do ostatniej raty.
                                  > Nie ma mowy o odpisywaniu, a nawet Ty sama tego kredytu nie możesz wypowiedzieć
                                  > . Jesteście tym kredytem związani tak długo jak bank nie zmieni umowy na inną.
                                  >
                                  > Nawet sądowy podział,majątku oprze się o stronę bankową, które trzyma łapę na h
                                  > ipotece.

                                  podobno był w banku i mówił, coś o zmianie umowy, że kredyt bedzie tylko na niego.
                                  Tri ja naprawdę nie wiem, ok, nie zainteresowałam sie tym, bo mi wisiało to wszystko. Nie, to, że to też moje zobowiązanie, żebyś mnie dobrze zrozumiał. Powiedział, to moje i tylko moje, Ciebie sie odpisze, a ja powiedziałam ok, ja nic nie chce. Bo nic nie chciałam, nawet złotówki z tego jego/naszego tzw majątku.
                                  Raczej nie będę zadowolona z jakiej kolwiek formy związania z nim wink
                                  • noname2002 Re: Co to znaczy "odpisać"? 25.09.12, 16:48
                                    Lepiej idź sama do tego banku i się dopytaj a potem dopilnuj, żeby faktycznie kredyt był na eksa. Żebyś się kiedyś nie zdziwiła jak Ci komornik pensję zajmie uncertain
                                  • tricolour "Ciebie się odpisze"... 25.09.12, 20:50
                                    ... a to Ty przedmiot jesteś, że pan i władca idzie do banku i zapisuje, odpisuje, zmienia?

                                    Rozumiesz? Skoro można (oczywiście hipotetycznie) by było kogoś odpisać bez jego wizyty i zgody w banku, to można by i było włożyć na barki ze trzy jeszcze kredyty do spłaty...

                                    A teraz na poważnie: jak długo będziesz się traktowała jak cielę, tak długo mąż będzie Ciebie tak traktował. Połowa spłaconego kapitału jest Twoja. Możesz zrobić z tego prezent exowi - Twoja wola. Tylko potem nie skarż się na brak gotówki skoro robisz drogie prezenty.
                          • zolza42 Cozzycie 25.09.12, 17:49
                            Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego. Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, może polegać także, w całości lub w części, na osobistych staraniach o jego utrzymanie lub wychowanie.

                            Sąd przy ustalaniu wysokości alimentów powinien mieć również na względzie interes zobowiązanego.
                            Tak więc, granice świadczeń alimentacyjnych są wyznaczone z jednej strony przez usprawiedliwione potrzeby uprawnionego, a z drugiej przez zarobkowe i majątkowe możliwości zobowiązanego.
                            Rodzice powinni zapewnić dziecku utrzymanie na takiej stopie życiowej na jakiej sami żyją. Utrzymanie stopy życiowej powinno być na godnym poziomie.


                            Usprawiedliwione potrzeby uprawnionego oraz możliwości zarobkowe i majątkowe zobowiązanego pozostają we wzajemnej zależności i obie te przesłanki wzajemnie na siebie rzutują, w szczególności przy ustalaniu wysokości alimentów przez sąd.
                            Możliwości zarobkowe i majątkowe zobowiązanego
                            Pojęcie możliwości zarobkowych i majątkowych zobowiązanego oznacza pewnego rodzaju zdolność płatniczą, ale nie tylko. Zdolność płatnicza to z jednej strony wysokość osiąganych przez zobowiązanego dochodów, a z drugiej strony wysokość dochodów osiąganych z majątku, który posiada. Do dochodów wlicza się nie tylko wynagrodzenie za pracę, ale również inne uzupełniające świadczenia, np. premie, nagrody jubileuszowe, dodatki etc. Dochodami mogą być ponadto zyski z majątku, np. dochody z najmu czy dzierżawy.

                            Oceniając możliwości zobowiązanego powinny być również brane pod uwagę niewykorzystane możliwości. Oznacza to, że powinny być brane pod uwagę dochody i zarobki jakie zobowiązany mógłby uzyskać przy pełnym wykorzystaniu swoich możliwości, tj. sił fizycznych i umysłu. Ale chodzi o zdolność do osiągnięcia określonych zarobków i dochodów. Zdolność może więc zależeć od wielu aspektów takich jak: wiek, stan zdrowia, wykształcenie, ukończenie specjalistycznych kursów etc.


                            To w skrócie i lepiej przeczytaj parę razy ze zrozumieniem.
                            ALIMENTY NALEŻĄ SIĘ DZIECKU i sądu nie obchodzi, czy od męża odeszłaś, bo miałas zły dzień, czy dlatego, że zaczęło mu śmierdzieć z jamy ustnej.
                            Sąd rozpatruje, czy SYTUACJA DZIECKA POGORSZYŁA SIĘ i JAKIE SA MOŻLIWOSCI ZAROBKOWE RODZICÓW. Ty zajmujesz się dzieckiem na stałe, tatus okazjonalnie - i to jest dla sądu do przyjęcia. Dlatego sąd zadecyduje, że tatuś dziecka ma WIĘKSZE MOŻLIWOŚCI ZAROBKOWE NIŻ TY I TO ON MOŻE I POWIENIEN WIĘCEJ PŁACIĆ na dziecko.
                            Olej tę dyskusję na forum, bo tu Ci radzą, abyś się dogadywała z byłym mężem.
                            Już probowałaś - jak byłaś pod kreską, zadłużona, zrozpaczona i pewnie nie najlepiej najedzona - i co osiągnęłaś? Pan napuszył się i pokazał Ci jak sobie wyobraża Twoje miejsce w szeregu. Masz leżeć i skomleć, to MOŻE Ci POWIE, że Ci jakiś ochłap rzuci, ale i tak guzik dostaniesz - co najwyżej kopa.

                            Idź do adwokata i wnoś do sądu o WYSOKIE alimenty, BO DZIECKO MA PRAWO DO TAKIEGO STANDARDU ŻYCIA jak rodzice lub ten z rodziców, który sobie lepiej radzi finansowo.
                            Zgodnie z polskim prawem ojciec dziecka MA OBOWIĄZEK PODZIELIĆ się z dzieckiem najmniejszym nawet dochodem - każdą nagrodą, wygraną, WSZYSTKIM. Jak tatuś jedzie do Egiptu - MA OBOWIĄZEK ZAPEWNIĆ dziecku taki sam Egipt. Jak tatuś kupuje sobie markowy ciuch - dziecku MUSI także takowy kupić. I tak dalej, i tak dalej.
                            KAŻDY prawnik Ci to powie.
                            I Ty NIE MUSISZ mieć takich samych dochodów jak tatuś, bo Ty dziecku zapewniasz komfort uczuciowy i rozwojowy. TWOJE DZIECKO MUSI MIEĆ: rehabilitanta bo stawia stopy do środka, buciki specjalistyczne, aby to skorygowac, stomatologa, bo ząbki mu krzywo rosną, wsparcie psychologa, bo tęskni za tatusiem i krzyczy po nocach, alergologa i dietetyka, bo wieczorami wymiotuje i robią mu się czerwone placki na rączkach, które rano znikają...
                            Możliwości jest dużo.
                            Sama zwolnienia na dziecko też bierz, bo jak choruje, to się nim opiekujesz.

                            Podstawą Twoich roszczeń na dziecko jest to, jaki standard miałby, gdyby rodzina się nie rozpadła, a TU CHODZI O DZICKO, a nie o to, co się komu odwidziało.
                            Odeszłaś, BO CZUŁAŚ, ŻE CIĘ ZDRADZA - czyż nie?

                            Nie czytaj tego steku wyzwisk pod Twoim adresem, tylko idź do sądu.
                            Sądy są znacznie roztropniejsze, niż się wielu wydaje.
                            Tu fakt, że pryszczaty nastolatek chodzi do kosmetyczki jest uważany za zbrodnię i psychozę jego matki.

                            Idź do sadu, a z tatusiem dziecka nie rozmawiaj, bo to Ci na odporność szkodzi.
                            Pozdrawiam cieplutko.
                            Gocha.



                            • tricolour W sumie wszystko sama prawda... 25.09.12, 20:58
                              ... gdyby nie kłamstwo, by ją osiągnąć: placki samoznikające, zdrada wyczuwana a nie realna.

                              Można i tak. Można nawet okradać, byle osiągnąć finansowy cel. W sumie ojciec już się nie liczy tylko jego pieniądze, bo to właśnie radzisz. Ale powtarzam: można i tak jak z Rolexem.
                            • sweety-stories Re: Cozzycie 25.09.12, 22:22
                              Charakter kolejnych wypowiedzi sugeruje że zrobiłaś góra licencjata w wyższej szkole latania na miotle, Zolzo, więc przewidywanie co powie a czego nie powie każdy prawnik chyba jednak przekracza Twoje możliwości intelektualne, a co do roztropności niektórych sędziów to może o niej świadczyć pierwsza z brzegu afera sędziego Milewskiego (to ten do którego zadzwonił dziennikarz, podający się za urzędnika kancelarii premiera z instrukcjami dotyczącymi aresztu tymczasowego dla Marcina P., a on generalnie odpowiedział, że nie ma sprawy).
                              • zolza42 Re: Cozzycie 26.09.12, 09:30
                                Nie było lichych licencjatów, kiedy kończyłam studia.
                                Guzik mnie też obchodzą uwagi o miotle i innych bzdetach w tle.

                                Autorka wątku i tak zrozumie, co jest dla niej i dla jej dziecka korzystne i zrobi tak, jak będzie to uważać za stosowne. Byłaby idiotką, gdyby kierowała się tym, co jej tu mówicie.
                                Dacie kobiecie pieniądze na dziecko?!
                                Nie.
                                No to się gońcie.
                                • sweety-stories Re: Cozzycie 26.09.12, 10:28
                                  Ja akurat nic dziewczynom nie piszę, komentuję tylko Twoje chamstwo.

                                  A skoro już musisz konstruować paraprawne wypowiedzi, to byłoby miło gdybyś cudzysłowami zaznaczyła co jest obowiązującym artykułem, co skopiowanym od jakiegoś prawnika komentarzem do tego artykułu (czyli na chama kradzioną cudzą własnością intelektualną), a co pozostaje Twoją imaginacją. I nie dla mnie, bo ja to widzę na pierwszy rzut oka co zerznelas a co Ci się zdaje, tylko właśnie żeby dziewczyn w błąd nie wprowadzać.
                            • bramstenga Re: Cozzycie 26.09.12, 10:21
                              > Idź do adwokata i wnoś do sądu o WYSOKIE alimenty, BO DZIECKO MA PRAWO DO TAKIE
                              > GO STANDARDU ŻYCIA jak rodzice lub ten z rodziców, który sobie lepiej radzi fin
                              > ansowo.

                              Tutaj najlepiej nadaje się cytat ze "Shreka": "Ale masz jakieś wsparcie?".

                              > Zgodnie z polskim prawem ojciec dziecka MA OBOWIĄZEK PODZIELIĆ się z dzieckiem
                              > najmniejszym nawet dochodem - każdą nagrodą, wygraną, WSZYSTKIM. Jak tatuś jedz
                              > ie do Egiptu - MA OBOWIĄZEK ZAPEWNIĆ dziecku taki sam Egipt. Jak tatuś kupuje s
                              > obie markowy ciuch - dziecku MUSI także takowy kupić. I tak dalej, i tak dalej.
                              > KAŻDY prawnik Ci to powie.

                              Przytocz, proszę, odpowiedni przepis "polskiego prawa", bo bredzisz jak potłuczona. Jeśli tylko ojciec zapłaci zasądzone alimenty, z resztą pieniędzy może zrobić co chce - nawet odpalać cygara stuzłotówkami i ani dziecku, ani jego matce nic do tego.
                              • zolza42 Re: Cozzycie 26.09.12, 17:26

                                Przytocz, proszę, odpowiedni przepis "polskiego prawa", bo bredzisz jak potłucz
                                > ona. Jeśli tylko ojciec zapłaci zasądzone alimenty, z resztą pieniędzy może zro
                                > bić co chce - nawet odpalać cygara stuzłotówkami i ani dziecku, ani jego matce
                                > nic do tego.











                                UstawieniaWyloguj

                                zolza42

                                Ulubione fora
                                Ulubione wątki
                                .
                                .


                                + dodaj zdjęciaTwojetongue_outostyZdjęcia

                                Postytongue_outrzyjaciółNieprzyjaciół
                                .



                                ForumSpołeczeństwo


                                Rozwód..i co dalej?
                                Niełatwe miłości
                                Forum dla brzydkich ludzi
                                Bez Granic
                                Kącik Przyjaźni
                                Stare Dzieci
                                Narodowość Słowiańska
                                Forum dla marudnych
                                Szanujmy wspomnienia
                                Forum Gixerum
                                .> Przytocz, proszę, odpowiedni przepis "polskiego prawa", bo bredzisz jak potłucz
                                > ona. Jeśli tylko ojciec zapłaci zasądzone alimenty, z resztą pieniędzy może zro
                                > bić co chce - nawet odpalać cygara stuzłotówkami i ani dziecku, ani jego matce
                                > nic do tego.

                                Sama bredzisz jak potłuczona, a juz z tymi cygarami to się ośmieszasz.
                                Kup sobie KR jak z netu nie potrafisz korzystać.



                                • zolza42 Re: Cozzycie 26.09.12, 17:28
                                  A co to odpowiedź mi wyszła?
                                  I co to za dziwne fora się podpięły?

                                  Co tam, jak ktoś chce, to doczyta.
                                  Wracam do pracy.
    • bumbujka Re: proszę o radę 26.09.12, 09:35
      Bumbujka!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja