Dno, dno, dno :( :(

03.10.12, 09:10
Myślałam, ze już nie mogę niżej upaść i bardziej się zdołować. Jednak okazało się, że mogę sad
a dwa tygodnie pierwsza sprawa rozwodowa, a mój jeszcze mąż przedstawia naszej córce nową partnerkę. Nie poczekał nawet do orzeczenia.
Nie umiem sobie z tym poradzić. jestem załamana, nei chce mi się już żyć. Wszystko straciło sens. Fizycznie już nie mogę funkcjonować, organizm odmawia współpracy a psychicznie to lepiej nie mówić. Boję się, że to się nigdy nie skończy. Nie przestane go kochać i będę żyć w takiej czarnej d...ie do końca życia, albo nie żyć crying
    • kobieta306 Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 09:21
      Nie bucz!!! Jak zamkniesz temat rozwodu formalnie, to zacznie być z górki. Uprowamocniony wyrok zamyka etap. Poczekaj do tego czasu, a sama zobaczysz, że później jest już tylko lepiej.
      Często myli się też przyzwyczajenie z miłością. Do tego strach o przyszłość, bo boisz się nieznanego.
      Sama nie jesteś, bo masz dziecko, a w związku z tym masę zobowiązań, spraw na głowie ale przede wszystkim radości.
    • plujeczka Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 09:26
      ehj tam, ej tam- mozna się odkochac ba..mozna nawet znienawidzieć a pózniej zobojętnieć i takie fazy sa przed Tobą.A wiesz jak fajnie pózniej mieć dystans do "palanta" i zyć pełnią zycia?
      wiesz jak fajnie cieszyć się jest z sukcesów dziecka, matury, studiów i pierwszych miłości- on nie będzie miał tej mozliwości a nowa panienka?..no cóż nie miej do niej pretensji tylko do niewiernego ślubnego.
      Czas zabliżnia rany co nie znaczy ,że czlowiek zapomina przez co przeszedł i komu to zawdzięcza.....ojel to wszystko bo się rozsypujesz , zacznij zyc własnym zyciem.
      A ,że nie poczekał do rozwodu..no cóż wszak nie wyszłaś za maż za dżentelmena wiec nie oczekuj szarmanckiego zachowania zreszta gorszym jest fakt ,że to może nie być ostatnia panienka wiec dziecko jeszcze wiele panieniek poza .

      Może pogadaj z dziecięcym psychologiem, pomoże Ci jak przygotowac dziecko do rozpadu rodziny aby w miarę "bezbolesnie" przez to przeszło...
    • lampka_witoszowska Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 09:28
      Aniele, to będą najgorsze dwa tygodnie, spokojnie przetrwasz, ale potem naprawdę będzie lżej

      słuchaj, nie masz wrażenia, że skoro tak strasznie rozbiłaś Wasze przeszczęśliwe małżeństwo oparte na wielkiej dozgonnej miłości, to on teraz latami (skoro z tej wielkiej miłości nei wybaczył Ci zdrady) mógłby lizać rany?
      przecież ta następna dziewczyna też ma jakieś uczucia chyba? on juz tak jest całkiem gotowy na nowy związek?
      chciałam powiedzieć, żebyś aż tak się nei dołowała, każdy popełnia błędy
      • smutnyaniol Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 09:34
        Nie wiem czy jest gotowy, czy chce mi pokazać, że może. fakt jest taki, że wciągnął w to wszystko naszą córkę nie dając jej nawet oswoić się na dobre z sytuacją (wyprowadziłam się w czerwcu).
        każdy popełnia błedy, wiem o tym, ale to żadne usprawiedliwienie. Mój jest nienaprawialny i nie wybaczył mi. Nie wiem czy z wielkiej miłości czy z jej braku. Ja niestety dalej go kocham i to wszystko mnie zabija. Nie umiem codziennie z nim rozmawiać obojętnie, nie potrafię się odciąć. Nie chce już żyć. gdyby nie córcia już dawno by mnie nie było, a teraz i tak nie jestem pewna czy to wystarczy crying
        • lampka_witoszowska Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 09:43
          czasem miłość musi polegać na dawaniu wolności
          on jej potrzebuje, to daj mu pobyć osobno - możę musi się zorientować, co czuje, może zapędzi się w kozi róg, żeby zacząć myśleć, co chce robić dalej, jakoś też musi połatać to swoje zranione serce czy ego

          Ty chyba też potrzebujesz racjonalnie zastanowić się, dlaczego była ta zdrada - i odkryć, co nie grało, albo w związku, albo w Tobie
          jak inaczej byś miała szansę cokolwiek zmienić?
          a potrzebujesz zmienić, żeby samej nie brnąć w ślepe zaułki, tylko wiedzieć, czego dokładnie potrzebujesz i jak żyć, żeby tego życia nie komplikować nadmiernie

          tylko spokojnie, czas płynie i daje nowe rozwiązania, czasem dokopujące, czasem dobre
          naprawdę będzie dobrze, naprawdę
          • smutnyaniol Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 09:51
            Wiem czemu do niej doszło, przepracowałam to już na terapii kiedy podjęliśmy decyzje o ratowaniu małżeństwa. Jak się okazało tylko ja ją podjęłam, bo jemu się "odechciało" po 4 miesiącach.
            • lampka_witoszowska Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 10:01
              no, dobra
              zaufasz człowiekowi, któremu się odechciało?
              nie zaufasz
              a może on potrzebuje rozłąki, żeby się pozbierać?
              a może to jednak nie taka miłość, żeby oddać sobie nawzajem swoje całe życie?

              życie Ci da odpowiedzi, ale na to trzeba czasu, na szczęście nic więcej
              masz więc swoją lekcję cierpliwości

              (obejrzyj "Tysiąc słów" - głupkowata komedia, ale fajne przesłanie)
              • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 12:14
                lampka_witoszowska napisała:

                > no, dobra
                > zaufasz człowiekowi, któremu się odechciało?
                > nie zaufasz
                W drugą stronę - zaufasz osobie, która Cię zdradzała/miała romans?
                • lampka_witoszowska Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 16:57
                  "odechciało się" oznacza na stałe
                  "ma romans" jest przemijające
                  tak, ja bym zaufała komuś, kto miał romans

                  inna sprawa, że Anioł się ciągle biczuje za swój błąd, a małżonka o nic kompletnie nie obwinia - i w sumie nie o widzenie win idzie, ale o uznanie, że każdy, nie tylko ona, popełnia błędy

                  • 0joanna123 Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 17:44
                    Też myślę, że bym zaufała, ale tylko myślę.
                    Nie wiem co by było na co dzień. Nie wiem, czy potrafiłabym nie myśleć...
                    W teorii wszyscy jesteśmy dalecy od rzeczywistości, bo nie zawsze da się przewidzieć, co by się czuło...
                    Często rzeczywistość nas przerasta...
                    • nowel1 Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 19:41
                      No ja zaufałam...

                      i niestety , w ostatecznym rozliczeniu, poniosłam porażkę
                  • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 20:26
                    lampka_witoszowska napisała:


                    >
                    > inna sprawa, że Anioł się ciągle biczuje za swój błąd, a małżonka o nic komplet
                    > nie nie obwinia - i w sumie nie o widzenie win idzie, ale o uznanie, że każdy,
                    > nie tylko ona, popełnia błędy
                    >
                    Błędy popełnia każdy - wiadomo. Często te błędy pociagają za sobą konsekwencje. Jedną z nich może być to, że zdradzany małżonek/partner odejdzie...
                    • lampka_witoszowska Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 21:19
                      konsekwencje autorka poznała już chyba dobrze?
                      ma się zastrzelić teraz? czy wyżąć z emocji do sucha? czy każdy może teraz ją biczować?
                  • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 20:30
                    Poza tym może on chciał zaufać, zapomnieć, a po prostu nie dał rady? Myślisz, że to zawsze takie proste?
                    • lampka_witoszowska Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 21:16
                      może tak było, przeczytaj dokładnie moje wypowiedzi

                      nie, nie sądzę, by wszystko było "takie proste"
                      ale z reguły my sami nadajemy wagę wydarzeniom i my sami w pewnym momencie musimy zadać sobie pytanie - co ważniejsze czy silniejsze

                      możemy też nie zadawać sobie tego pytania i lecieć na oślep smile
                      • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 21:57
                        lampka_witoszowska napisała:


                        > my zadać sobie pytanie - co ważniejsze czy silniejsze
                        >
                        Do tego zmierzam - dla niektórych ważna jest wierność i nie są w stanie zdrady wybaczyć. Stało się, zdradziła, on nie chciał z nią żyć dalej - trzeba się z tym pogodzić (jak również z tym, że zamiast rozpaczać latami, próbuje układać sobie życie z kimś innym - ma do tego prawo) i żyć dalej.
                        Z resztą jestem zdania, że zdrada najczęściej jest skutkiem, nie przyczyną...
                        • lampka_witoszowska Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 08:39
                          ja nie wiem, co jest skutkiem, co przyczyną przy zdradzie
                          pewnie różnie w różnych małżeństwach, małżonkami bywają też ludzie słabi czy niedowartościowani, ale mniejsza z tym

                          wiem, że jak się człowiek nie zatrzyma i nie poduma, to leci z rozpędem barana na oślep - a szkoda na to życia

                          Anioł ma wyrzuty jak stąd na Ksieżyc i nie ma sensu robić jej wykładów, że takie jest prawo dżungli - popełniła błąd, jak każdy, nawet jak jej mąż będąc taki obolały, jeszcze żonaty, ale już gotowy na nowy "związek"

                          i nawet o prawie do tego czy o owego nie mówimy, to oczywistość - każdy ma prawo być głupi, spartaczyć sobie życie, szlochać na starość, jak to można było mądrzej itd
                          nie w tym rzecz, by korzystac z każdego prawa...
            • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 12:13
              smutnyaniol napisał(a):

              > Jak się okazało tylko ja ją podjęłam, bo jemu się
              > "odechciało" po 4 miesiącach.
              A może po prostu mimo chęci nie był w stanie sobie poradzić z byciem rogaczem?
              • natka-2003 Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 12:33
                Aniołku, smutek bije z każdej strony, od nicka, przez tytuły postów, po treść... wygląda to dosyć depresyjnie sad
                może z kimś to przedyskutuj lub weź jakieś leki... czekają Cię ciężkie tygodnie, a jakoś nie widać, żebyś to dobrze znosiła...
                • zegnaj_kotku Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 19:49
                  Aniele... przeczytaj sobie artykuł:Kup kwiaty kochance męża
                  jest on co prawda adresowany do zdradzanych kobiet, ale jego przesłanie jest takei samo niezależnie od płci...
                  Poza skrajnościami (typu np. seksocholik czy psychofag) zdrada wynika z tego, że w związku czegoś brakuje, coś szwankuje... niestety na codzień zamiast zająć się "dbaniem o zwiazek" zajmujemy sę 100 innych rzeczy...
                  Czyli po części wina za zdradę jest po obu stronach... zdrada może być takim katharsis które "uzdrowi" związek lub przeciwnie przyczyni się do jego zakończenia...
                  U mnie zdrada była "wisienką ta torcie" która spowodowała koniec małżeństwa... nie chce mi sie wierzyc, że gdy jest miłość itp to wyłącznie zdrada jest w stanie przekreslić małżenstwo...

                  Nie biczuj się więc tak. Ściskam.
    • bez_przekazu Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 20:05
      czas sfrunac na ziemie "aniele" i zmienic nick, moze na "smutnarealistka", albo po prostu "realistka". i nie oczekiwac w przyszlosci od mezczyzn lojalnosci tudziez szlachetnosci.
      • malpkap Re: Dno, dno, dno :( :( 03.10.12, 20:23
        bez_przekazu napisał(a):

        > i nie oczekiwac w przyszlosci od mezczyzn lojalnosci tu
        > dziez szlachetnosci.
        A jesteś taka pewna, że byłabyś lojalna/szlachetna wobec małzonka, który Cię zdradzał? Nie powinno się oceniać w takiej sytuacji, nie należy się też samobiczować, ale warto wyciągnąć naukę na przyszłość...
        • taki_drugi Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 09:15
          No nie wierzę. Panienka zdradziła męża, rozwaliła rodzinę, rozwodzi się, a grono kumoszek wyciera jej łzy i pociesza, sugerując jej na siłę, że na pewno ten jej mąż też kryształowy nie był, a nawet jeśli był, to teraz nie jest, bo ma inną kobietę.


          Jak czytam te wasze bzdury to od razu mi się przypominają takie śmieszne obrazki z Facebooka, że jeśli zdradza facet to jest ostatnim świnią, poniża żonę, rozbija rodzinę i myśli fiutem, a jak zdradza żona, to dlatego że potrzebowała czułości, miłości i zrozumienia. Ale tak jest, drogie panie, tylko w żartach rysunkowych. Życie rządzi się swoimi, twardymi prawami.

          Zostałem zdradzony przez żonę. Dawno temu. Też skończyło się rozwodem. Próbowałem się pogodzić,zrozumieć,ale się po prostu brzydziłem. Za każdym razem gdy o niej myśłałem, wyobrażałem s obie jak ona jest tym drugim gościem w łóżku, jak jęczy z rozkoszy, jak go pieści, jak się do niego tuli. Do dziś mam odruchy wymiotne na samo wspomnienie.

          Dlatego drogie panie, jeśli na tym forum tak ochoczo krytykujecie facetów za zdrady, to bądźcie także sprawiedliwe w drugą stronę. A biedna pani niech założy wątek o tym jak zdradziła męża np. na forum Mężczyzna, wtedy zamiast wycierania noska i poklepywania po pleckach dowie się co czuje facet, gdy zdradzi go kobieta.
          • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 09:31
            taki_drugi napisał(a):



            > Jak czytam te wasze bzdury to od razu mi się przypominają takie śmieszne obrazk
            > i z Facebooka, że jeśli zdradza facet to jest ostatnim świnią, poniża żonę, roz
            > bija rodzinę i myśli fiutem, a jak zdradza żona, to dlatego że potrzebowała czu
            > łości, miłości i zrozumienia>

            Niestety, odnoszę takie samo wrażenie. Kilka razy pojawiały się na forum dywagacje czemu tak mało panów się tu udziela. Jednym z powodów jest chyba to, że zazwyczaj panowie są tu negatywnie oceniani obojętnie czy byli porzucającymi/zdradzającymi czy porzucanymi/zdradzanymi.
            • anbale Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 09:41
              malgolkab napisała:

              Kilka razy pojawiały się na forum dywaga
              > cje czemu tak mało panów się tu udziela. Jednym z powodów jest chyba to, że zaz
              > wyczaj panowie są tu negatywnie oceniani obojętnie czy byli porzucającymi/zdrad
              > zającymi czy porzucanymi/zdradzanymi.

              Mam podobne wrażenie. Kilku panów zostało tu potraktowanych wręcz jak worki bokserskie, również przestałam się dziwić, że zamilkli.
          • zegnaj_kotku Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 10:48
            taki_drugi - sugerujesz, że osoba zdradzająca powinna się rzucić pod pociąg by zmyć swą "chańbę"?
            Bo według mnie musi się pozbierać i żyć dla dziecka, tego co zrobiła i tak już nie zmieni...

            Strona zdradzana zawsze ma prawo wybaczyć bądź nie, ale strona zdradzana ma prawo żyć dalej. A czas samobiczowania nie powinien przeciągać się w nieskończoność...
            • taki_drugi Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 10:55
              Nic nie sugeruję. Uważam, że strona która zdradza powinna być świadoma tego co robi i z czym to się może wiązać. A wyrywanie sobie już po fakcie włosów z głowy to zwykła dziecinanda. Anioł nie tylko nie była gotowa do zdrady, ale w ogóle do małżeństwa. Marudzi, że facet ją zaniedbywał, że nie okazywał czułości, no więc poszła z innym do łóżka. I co, zmieniło się coś? Tak, na gorsze.
              • lampka_witoszowska Re: nie wierzę 04.10.12, 15:45
                Anioł gdzieś marudzi? bo nie zauważyłam

                i pisał tu jakiś supermen, który zdradził żonę, po czym się pokajał, namówił na terapię, a potem żona jednak odeszła - i teraz supermen jest sam i żrą go wyrzuty sumienia? kurczę, też przeoczyłam taki wpis

                a nie wierzę, że wszyscy mamy patrzeć na Anioła oczami Tego_drugiego, który zostął zdradzony i czuje obrzydzenie

                nie żeby nie miał prawa, ale dlaczego ja mam tak czuć? bo grono przyjaciółek wszystkich mężczyzn uroni łzę nad brakiem normalnych mężczyzn na forum? łał... to ci argument...
    • shedir1 Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 09:23
      Dobre sobie hee..

      Zdradziłaś, oszukałaś faceta, zniszczyłaś związek w podły spoób i szukasz pocieszenia??? bo ty sie starałaś? Kiedy sie starałaś jak spałaś z innym? A myślisz wogóle co twój jeszcze mąz wtedy czuł i kogo z niego zrobiłaś i jak potraktowałaś? A dlaczego miał czekac do orzeczenia? Żeby ciebie nie zranić? A ty myślałaś że go ranisz?
      I dobrze niech sobie facet szuka szczęscia, będzie szczęsliwy z kobieta która jest go warta. On juz dawno pewnie przepracował ten rozwód w chwili kiedy go zdradziłaś i juz po tobie nie płacze.
      A ty, no cóż rany sobie i jemu sama zadałaś więc liż je teraz sama, za błedy sie płaci.

      A wy kobiety...hipokryzja od większości z was bije i im dłużej czytam to forum dochodze do wniosku, że większośc rozwódek jest właśnie takimi hipokrytkami.
      Jeśli facet zdradzi to wieszacie na nim psy, wytłumaczeń nie ma ,słyszy: jak żona się czuła, nie kochasz bo inaczej byś nie zdradził itd. Jeździcie po facetach i jadem od was wtedy bije, wyżywacie sie.
      Jasne...większość z was przypomina sobie wtedy jak same się czułyście i dla faceta przebacz nie ma.
      Ale jak kobieta zdradza...to już inna bajka bo to jedna z was. Kobiety rządzą się innymi prawami? Wtedy doszukujecie się winy współmałżonka, tłumaczycie, pocieszacie booo...mało tego facet jest jeszcze winny bo małżeństwa ratowac nie chciał albo mu się odwidziało.

      Czy wy nie widzicie i nie zdajecie sobie sprawy jak się zachowujecie i jak mało obiektywne jesteście?



      • moniapoz Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 09:33
        > Czy wy nie widzicie i nie zdajecie sobie sprawy jak się zachowujecie i jak mało
        > obiektywne jesteście?

        widzimy widzimy ale akurat cały ten wątek ja odczytałam inaczej. nie chodzi o głaskanie autorki po głowie (choć może i ktoś próbował) ale o uświadomienie jej, że jej zdrada przyniosła określone konsekwencje - mąż ma prawo obecnie się tak zachować, choć moim osobistym zdaniem nie przepracował tego rozwodu jeszcze i wciągnął swoją nową partnerkę w niezłe bagno emocjonalne (jest takie coś jak zdrada z zemsty i tak odczytuje zachowanie męża)

        dla mnie jest obojętne czy zdradzi kobieta czy facet - w obydwu przypadkach nie widzę sensu żeby się samobiczować i żyć w poczuciu winy do końca życia. trzeba sobie wybaczyć i wyciągnąć wnioski na przyszłość i to też powinna zrobić autorka.




        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
        • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 09:43
          moniapoz napisała:

          mąż ma prawo obecnie się tak
          > mąż ma prawo obecnie się tak zachować, choć moim osobistym zdaniem nie przepracował tego rozwodu jeszcze i
          > wciągnął swoją nową partnerkę w niezłe bagno emocjonalne (jest takie coś jak zd
          > rada z zemsty i tak odczytuje zachowanie męża)

          Z moim 2 mężem związałam się przed orzeczeniem rozwodu z pierwszym - nie była to chęć zemsty itp. U mnie od wyprowadzki do rozprawy minął ponad rok, a wcześniej przez 2 lata żyliśmy po prostu w jednym domu (nie spaliśmy nawet w tym samym pokoju). Orzeczenie rozwodu było tylko potwierdzeniem stanu faktycznego, rozpad małżeństwa trwał kilka lat. Syn poznał mojego obecnego męża tez przed orzeczeniem rozwodu, poznał go po prostu jak "kolegę mamy", tak samo jak poznawał wielu innych moich znajomych (obojga płci).
          >
          > dla mnie jest obojętne czy zdradzi kobieta czy facet - w obydwu przypadkach ni
          > e widzę sensu żeby się samobiczować i żyć w poczuciu winy do końca życia. trzeb
          > a sobie wybaczyć i wyciągnąć wnioski na przyszłość i to też powinna zrobić auto
          > rka.
          >
          >
          >
          >
          > ------
          > Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          > Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • moniapoz Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 09:55
            może tak było u Ciebie, ale pamiętam pierwsze posty autorki i u nich wyglądało to inaczej smile
            odczytuje tak zachowanie męża ale przecież nie znam tej pary więc to tylko moje odczucia które mogą wcale nie być prawdziwe.
            ja dopiero ostatnio zetknęłam się ze zdradą z zemsty w wersji męskiej - wcześniej nie przyszło mi do głowy, że można tak odgrywać się na kimś.
            generalnie jednak uważam, że mąż autorki ma prawo zachowywać się jak chce - to jest konsekwencja jej wcześniejszego zachowania.

            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
            • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 09:57
              moniapoz napisała:

              > może tak było u Ciebie, ale pamiętam pierwsze posty autorki i u nich wyglądało
              > to inaczej smile
              No, tak, ale to był jej punkt widzenia, nie mężasmile
              > odczytuje tak zachowanie męża ale przecież nie znam tej pary więc to tylko moje
              > odczucia które mogą wcale nie być prawdziwe.
              Jak najbardziej masz prawosmile
              > generalnie jednak uważam, że mąż autorki ma prawo zachowywać się jak chce - to
              > jest konsekwencja jej wcześniejszego zachowania.
              Właśnie, i to ona powinna sobie przyswoić (nie mylić z biczowaniem się do końca życia).
              >
              > ------
              > Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              > Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • moniapoz Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 10:07
                > Właśnie, i to ona powinna sobie przyswoić (nie mylić z biczowaniem się do końca
                > życia).

                to samo napisałabym do faceta jak i do kobiety - płeć nie ma tu znaczenia.
                trzeba zaakceptować swoje zachowanie i ponieść jego konsekwencje.

                ------
                Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
        • anbale Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 09:48
          moniapoz napisała:


          mąż ma prawo obecnie się tak
          > zachować, choć moim osobistym zdaniem nie przepracował tego rozwodu jeszcze i
          > wciągnął swoją nową partnerkę w niezłe bagno emocjonalne (jest takie coś jak zd
          > rada z zemsty i tak odczytuje zachowanie męża)

          Skąd taki wniosek, że nie przepracował rozwodu i że to zdrada z zemsty? To tylko bardzo subiektywne odczucie Anioła, a on mógł już dawno zamknąć w głowie to małżeństwo, na co wskazuje brak ochoty na terapię. Po prostu dla niego był to pozamiatany temat, jak akurat tak to odczytuje.

          > dla mnie jest obojętne czy zdradzi kobieta czy facet - w obydwu przypadkach ni
          > e widzę sensu żeby się samobiczować i żyć w poczuciu winy do końca życia. trzeb
          > a sobie wybaczyć i wyciągnąć wnioski na przyszłość i to też powinna zrobić auto
          > rka.
          >
          Przez etap samobiczowania tez czasem trzeba przejść. U jednych trwa to chwilę, u innych dłużej. No i poczucie winy to też nie taka prosta sprawa. Czasem tli się już na zawsze, mimo wybaczenia.
          • moniapoz Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 09:59
            > Skąd taki wniosek, że nie przepracował rozwodu i że to zdrada z zemsty? To tylk
            > o bardzo subiektywne odczucie Anioła, a on mógł już dawno zamknąć w głowie to m
            > ałżeństwo, na co wskazuje brak ochoty na terapię. Po prostu dla niego był to po
            > zamiatany temat, jak akurat tak to odczytuje.

            nie nie nie...to jest moje subiektywne odczucie a nie autorki.
            wywnioskowałam to z wcześniejszych jej postów i tempa w jakim mąż autorki znalazł sobie nową partnerkę - bardzo ostrożnie podchodzę do związków które są plastrem na czyjeś zranione serce a tak właśnie odbieram szybkie związanie się z kolejną osobą.

            tak więc nie wmawiajmy autorce że to ona tak to widzi - to są tylko moje subiektywne odczucia które oparłam na wcześniejszych postach Anioła i tyle.

            nie wiem czemu się na tym obydwie skupiłyście (Ty i Małgolka) bo sedno jest takie, że mąż ma do tego prawo.

            samobiczowanie to niezbędny okres ale nie powinien się moim zdaniem przedłużać, bo to się może źle skończyć dla autorki a ona ma przecież jeszcze dziecko.

            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
            • anbale Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 10:14
              moniapoz napisała:
              bardzo ostrożnie podchodzę do związków które są plas
              > trem na czyjeś zranione serce a tak właśnie odbieram szybkie związanie się z ko
              > lejną osobą.
              >
              Serce nie sługasmile Nie za bardzo wyobrażam sobie zakomunikowanie osobie, która wzbudza jakieś uczucia "słuchaj, nie mogę się spotykać bo jeszcze mi zostało do odczekania 5 miesięcy..."
              Skąd wiadomo, czy to właściwy moment czy nie, jeśli się nie spróbuje?
              Ale to tak na marginesiesmile
            • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 10:41
              A ja myślę, że Anioł nie umie sobie poradzić z tym, że mąż układa sobie życie bez niej (we wcześniejszym wątku pisała, że mąż się bawi, spotyka z innymi itd.). Zdrada była 2 lata temu, 5 czy 6 miesięcy nie żyją razem, więc miał chłop czas na poukładanie sobie wszystkiego.
              Anioł pisała też, że mają opiekę naprzemienną i mąż zajmuje się poł miesiąca dzieckiem, pół wakacji itd. Trudno, by w takiej sytuacji dziecko nie znało przyjaciół/znajomych taty (w tym partnerki).
              • taki_drugi Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 10:52
                To nawet nie chodzi o to, że facet próbuje układać sobie życie, bo dopiero mu się jedno rozpieprzyło. Ale to jedyny odruch. Zresztą kobiety doskonale znają takie zachowanie. Ile razy gdy je facet zdradzi, albo same go zostawią, pocieszają się mówiąc: "idź się zabaw, wyjdź do ludzi, nie pokazuje mu, że ci zależy, nie proś go o nic, nie płacz przy nim!".

                No więc, drogie panie, faceci zachowują się dokładnie tak samo. To, że gość ma nową kobietę, to nie znaczy, że jest skurwysynem, bo sobie kogoś znalazł jeszcze przed pierwszą rozprawą, tylko dlatego, że też chce się komuś wypłakać, pożalić czy po prostu zwyczajnie pogadać.
                • moniapoz Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 11:04
                  > No więc, drogie panie, faceci zachowują się dokładnie tak samo. To, że gość ma
                  > nową kobietę, to nie znaczy, że jest skurwysynem, bo sobie kogoś znalazł jeszcz
                  > e przed pierwszą rozprawą, tylko dlatego, że też chce się komuś wypłakać, pożal
                  > ić czy po prostu zwyczajnie pogadać.

                  a gdzie ktoś napisał, że on jest świnią bo sobie znalazł nową partnerkę ?
                  ma jak najbardziej do tego prawo, ale moim zdaniem nie jest gotowy i nie chciałabym być na miejscu tej nowej kobiety - tylko to miałam na myśli.


                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • taki_drugi Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 11:08
                    To jest właśnie typowo damski punkt widzenia:

                    "Nie chciałabym być na miejscu tej nowej kobiety"

                    Odwalcie się od tego faceta i od jego kobiety. Bo to są tylko wasze dywagacje. Może któraś raczy za to powiedzieć:

                    "Nie chciałąbym być na miejscu tego faceta".
                    • zegnaj_kotku Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 11:13
                      taki_drugi napisał(a):

                      > To jest właśnie typowo damski punkt widzenia:
                      >
                      > "Nie chciałabym być na miejscu tej nowej kobiety"
                      >
                      > Odwalcie się od tego faceta i od jego kobiety. Bo to są tylko wasze dywagacje.
                      > Może któraś raczy za to powiedzieć:
                      >
                      > "Nie chciałąbym być na miejscu tego faceta".

                      No ja jestem na jego miejscu i biorąc ślub nie chciałam "znaleźć sie w tym miejscu", ale co to zmienia?
                    • moniapoz Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 11:16
                      > To jest właśnie typowo damski punkt widzenia:
                      >
                      > "Nie chciałabym być na miejscu tej nowej kobiety"
                      >
                      > Odwalcie się od tego faceta i od jego kobiety. Bo to są tylko wasze dywagacje.
                      > Może któraś raczy za to powiedzieć:
                      >
                      > "Nie chciałąbym być na miejscu tego faceta".

                      trudno żebym miała męski punkt widzenia będąc kobietą - to raz smile
                      a dwa nie rozumiem czemu jedno miałoby wykluczyć drugie: ani nie chciałabym być na miejscu nowej partnerki której zdradzony facet się wypłakuje, ani na miejscu zdradzonego męża, któremu rodzina się posypała.
                      nie nie dowalam się do tego faceta i jego kobiety jak to napisałeś - po prostu wyrażam opinię, że to za szybko i już. tak samo uważałabym gdyby to zdradzona kobieta znalazła sobie faceta do wypłakiwania swoich żali ....
                      ------
                      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                      • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 11:19
                        moniapoz napisała:

                        > tak samo uważałabym gdyby to zdradzona
                        > kobieta znalazła sobie faceta do wypłakiwania swoich żali ....
                        A dlaczego od razu do wypłakiwania żali? Może po prostu do seksu/rozmowy/miłego spędzania czasu/kochania?
                        > ------
                        > Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                        > Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                        • moniapoz Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 11:25
                          o żaleniu napisał Ten Drugi nie ja
                          więc do tego żalenia się ustosunkowałam


                          ------
                          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                          • moniapoz Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 11:26
                            sorki Taki Drugi smile
                • zegnaj_kotku Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 11:07
                  No i zarówno kobiety jak i mężczyźni mają do tego prawo.

                  Dla mnie problemem jest bardziej to czy dziecko jest już gotowe poznawać nowych partnerów swoich rodziców. A to powinno być ocenione przez oboje rodziców a nie być elementem rozgrywki między nimi.
                  • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 11:15
                    Zazwyczaj to nie dzieci mają z tym problem, tylko drugi rodzic.
                    Jak chodzi o kilkulatka, to on po prostu poznaje "koleżankę taty" czy "kolegę mamy" i rzadko ma z tym problem (chyba, że widzi w domu, że mama/tata jest smutny/negatywnie nastawiony).
                    Jak ktoś jest rodzicem "weekendowym" to może i przez kilka lat nie przedstawiać nikogo dziecku, ale w tej sytuacji (opieka naprzemienna, dziecko tyle samo czasu spędza z mamą co z tatą) jest to co najmniej ciężkie.
              • moniapoz Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 10:58
                oj na pewno to ją boli, bo przecież ona mówi, że jeszcze go kocha.
                ale nie zmienia to faktu, że mąż się pakuje w emocjonalne kłopoty moim zdaniem (jeszcze raz podkreślam to moje zdanie smile)
                z postów Anioła pamiętam, że zdrada była rok temu, potem była terapią małżeńska przez 3 miesiące, którą mąż zakończył, bo nie dał rady wybaczyć (jak najbardziej miał prawo), potem parę miesięcy poniżania żony i jej wyprowadzka w czerwcu tego roku. to jest jeszcze świeża sprawa, nieprzepracowana.
                tak czy siak nie będę się upieraćsmile bo nie ma jednego schematu zachowań w takich sytuacjach, tylko tłumaczę swój tok myślenia.

                ------
                Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 11:30
                  moniapoz napisała:

                  >
                  > z postów Anioła pamiętam, że zdrada była rok temu,
                  źle pamiętasz, Moniusmile Ja mam pamięć niezawodną, ale żeby nie być gołosłowną forum.gazeta.pl/forum/w,24087,138721431,138878371,Re_jak_odbic_sie_od_dna_.html
                  Myślę, że przez 2 lata facet mógł poukładać sobie na tyle, by być gotowym do kolejnego związku.
                  • moniapoz Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 11:37
                    no w inny wątku była mowa o roku
                    tak czy siak w sumie to nie ma znaczenia. może jest gotowy a może nie
                    ja bym nie była i pewno dlatego tak to widzę.
                    a przecież chodzi głownie o to, że Anioł musi to zaakceptować, wziąć się w garść i żyć dalej.
                    Mąż ma prawo żyć jak chce i z kim chce.

                    ------
                    Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                    Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                    • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 11:42
                      moniapoz napisała:

                      >
                      > Mąż ma prawo żyć jak chce i z kim chce.

                      I słuchać co on mówi. Jesli już do dłuższego czasu mówił, że jest mu obojętna, to tak to przyjąć, a nie żyć nadzieją, że pewnie tylko tak mówi, ale nie myśli. Jeżeli się spotyka z kims innym, to uznać, że układa życie z tym kimś, a nie robi to na złość...
                      > ------
                      > Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                      > Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                      • lampka_witoszowska Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 15:50
                        nikt nie wie, jak naprawdę jest - Ty też
      • zegnaj_kotku Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 10:31
        shedir1 jeżeli "pijesz" do mnie to wiedz, że zdradę mojego męża sobie przepracowałam...
        i mam pełną świadomość tego co napisałam i nie oceniam inaczej mężczyzn i kobiet...
        Wiadomo, że to zdradzający łamie przysięgę, ale poza skrajnościami wynika to z faktu, że czegoś mu w związku brak. Zupełnie inna sprawa to "rodzaj" i "zasadność" tego braku oraz to czy druga strona jest mu w stanie to dać...
        Więc zanim zaczniesz rzucać oskarżenia dot. hipokryzji to się chociaż lekko zastanów.
        • shedir1 Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 12:02
          Jak bym mówiła do Ciebie to bym zwróciła sie personalnie do ciebie.
          Czytam to forum juz od dawana i widac tu jeden schemat niezaleznie co zrobił facet jest bee i dokladnie jak powiedziało kilka osób wyżej traktowany jak worek treningowy. A jak to samo zrobi kobieta (jako przykład: zdrada) jest pocieszana, tłumaczona, a wina zrzucana jest również na druga strone. No bo brakło czegoś, czegos bylo za dużo itd itd. Dla męzczyzn nie ma tu wytłumaczenia.
          I generalnie nie tylko w kwestii uczuc tak jest ale rózniez wychowania dzieci.
          • smutnyaniol Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 14:10
            Nie chce głaskania po głowie czy rozgrzeszania. Rozstalismy się 4 miesiące temu. Przez 4-5 poprzedzających próbowaliśmy naprawiać nasze małżeństwo. Staraliśmy sie o kolejne dziecko (bezskutecznie), rozpoczęliśmy budowę nowego domu, byliśmy na wakacjach. Trwało to kilka miesięcy, dopóki nie przyłapałam męża na flirtowaniu z koleżanka z roku na studiach. Potem było już tylko gorzej sad. Kolejny miesiąć to był koszmar. Nie wracał do domu na noc i temu podobne. Wyprowadziłam się w czerwcu. Więc tak naprawdę minęły 4 miesiące.
            Ale niestety nasz córka nie pogodziła się z naszym rozstaniem, a juz dostała taką nowinę. Niestety bardzo się zbuntowała i jest rozżalona. Nie chce taty znać i chce się od niego wyprowadzić. Nie potrafi się z tym wszystkim pogodzić co na nia spadło.
            • kobieta306 Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 14:17
              nie do wairy sad
              kolejne dziecko jako lekarstwo na syf w małżeństwie!!!!
              Dzięki Bogu że się nie udało.
              • smutnyaniol Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 14:23
                Nie miało być lekarstwem. Zawsze miało się pojawić tylko jakoś nie było nam pisane. Po podjęciu decyzji przez męża, że chce ze mną być realizowaliśmy nasze plany z wcześniej. Podjęliśmy nowe, ale pewne "stare" nadal były nam bliskie jak np. dziecko.
            • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 04.10.12, 16:29
              smutnyaniol napisał(a):

              > Rozstalismy się 4 miesiące temu
              > . Przez 4-5 poprzedzających próbowaliśmy naprawiać nasze małżeństwo. Staraliśmy
              > sie o kolejne dziecko (bezskutecznie),
              i całe szczęście, ze bezskutecznie, bo kolejne dziecko nie jest lekarstwem na kryzys. A w ogóle to sie pogubiłam - 2 lata temu go zdradziłaś, 8-9 miesięcy temu zaczęliście naprawiać (czyli wtedy on się o zdradzie dowiedział?) i "wróciliście" do starań o dziecko, które rozpoczęliście kiedyś (przed zdradą?) a kto złożył pozew i kiedy?
              >Trwało to kilka miesięcy, dopóki nie przyłapałam męża na flirt
              > owaniu z koleżanka z roku na studiach. Potem było już tylko gorzej sad.
              No więc jak widać metody ratowania nie poskutkowały - nie ma co szukać winy ani w sobie ani w nim, bo to do niczego nie doprowadzi. Mozna jedynie wyciągnąć naukę na przyszłość...Kolejny

              > Ale niestety nasz córka nie pogodziła się z naszym rozstaniem, a juz dostała ta
              > ką nowinę. Niestety bardzo się zbuntowała i jest rozżalona. Nie chce taty znać
              > i chce się od niego wyprowadzić. Nie potrafi się z tym wszystkim pogodzić co na
              > nia spadło.
              A czy córka dostała od Was jasny komunikat te kilka miesięcy temu, że nie jesteście razem i już nie będziecie? Czy rozmawialiście z nią na ten temat? pisałaś kilkakrotnie, że dobrze dogadujecie się w kwestiach dotyczących dziecka, ale czy rozmawiacie z dzieckiem? czy nie przelewacie na nią pretensji do współmałżonka, żali, smutków? Czy córka widzi Was uśmiechniętych, zadowolonych?
            • nangaparbat3 Re: Dno, dno, dno :( :( 05.10.12, 21:30
              jeśli corka mieszka z ojcem, to nie dziwię sie specjalnie, że juz poznala nowa kobietę tatusia. Powinnaś spojrzeć na to z innej strony: dla corki to zdecydowanie zdrowsza sytuacja niz gdyby miala tkwic w przekonaniu, że bedzie miala ojca wylacznie dla siebie.
              Musisz teraz bardzo uważać, nie wiem, ile corka ma lat, ale czesto wykolejaja sie zupelnie nastolatki, ktore wędrują od matki do ojca i z powrotem, zwijajac zagle kiedy tylko rodzic, u ktorego wlasnie przebywaja, zacznie czegos wymagać, stawiac granice czy robic coś, co dziecku nie w smak.
              Nie wiem, dlaczego corka zostala z ojcem, ale mam wrażenie, ze chcesz ja zabrac do siebie jako powod podając wlaśnie przedstawienie jej tej pani - wydaje mi sie, że to nie jest dobry pomysl, dla nikogo z Was. trzeba Wam teraz troche spokoju, zanurzenia sie w siebie, wyciszenia, a nie wojaczki.
              • smutnyaniol Re: Dno, dno, dno :( :( 09.10.12, 14:27
                Córka nie została z ojcem, ale mamy opiekę naprzemienna. U niego spędza połowę miesiąca.
                • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 09.10.12, 16:09
                  smutnyaniol napisał(a):

                  > Córka nie została z ojcem, ale mamy opiekę naprzemienna. U niego spędza połowę
                  > miesiąca.
                  Wcześniej napisałaś, że "uciekłaś" z domu. Co wtedy było z córką? Czy wcześniej z nią ktoś o tym rozmawiał?
          • lampka_witoszowska Re: shedir :D 04.10.12, 15:53
            ale kobiety z tego forum ponosza jakąś odpowiedzialność grupową czy wysilisz się i napiszesz o konkretnej osobie, która głaskała zdradzającą kobietę i wieszała psy na mężczyźnie w takiej samej sytuacji?
            bo na razie występujesz jako bohaterka hipokryzji właśnie zarzucając coś całej grupie smile
            • smutnyaniol Re: shedir :D 05.10.12, 08:40
              Tak, dowiedział się dużo później.
              Rozmawialiśmy z córką, ale 4 miesiące to zbyt mało dla dziecka aby się oswoić. Szczególnie, że wcześniej było dobrze. Nie kłóciliśmy się, robiliśmy wszystko razem. Walczylismy.
              Ona widziała normalnych, zadowolonych rodziców, którzy się przytulają, całują rozmawiają. Potem nagle w ciągu kilku dni wszystko się rozpadło. Ja musiałam się wyprowadzić i dopiero wtedy ona zobaczyła, że cos jest nie tak.
              W wakacje prawie cały czas gdzieś wyjeżdżała. Tak naprawdę dostała dwa tygodnie na przeżycie tego. To zdecydowanie zbyt mało. Szczególnie, że jak mój mąż twierdził zna ja od miesiąca.
              • lampka_witoszowska Re: shedir :D 05.10.12, 08:43
                ja to się stało, że kilka dni wystarczyło, żebyś musiała się wyprowadzić? to trochę mało, żeby kogoś zmusić do wyprowadzki, jeszcze gdy jest dziecko?
                • smutnyaniol Re: shedir :D 05.10.12, 09:59
                  Po pierwsze dom był jego, a ja nie miałam żadnych praw.
                  Po drugie to co się działo było nie do wytrzymania. Poniżanie, wyzwiska, szarpanie, nie wracanie na noc. Ostentacyjne obnoszenie się z "koleżankami". Ja po prostu nie dałam rady, a znalazłam miejsce do którego mogłam się przenieść i uciekłam crying
                  • malgolkab Re: shedir :D 05.10.12, 10:47
                    smutnyaniol napisał(a):

                    > Po pierwsze dom był jego, a ja nie miałam żadnych praw.
                    Małżonek ma prawo przebywać/mieszkać w domu współmałżonka
                    > Po drugie to co się działo było nie do wytrzymania. Poniżanie, wyzwiska, szarpa
                    > nie, nie wracanie na noc. Ostentacyjne obnoszenie się z "koleżankami".
                    W ciągu kilku dni od całowania i przytulania przeszliście do wyzywania i szarpania?

                    > nie dałam rady, a znalazłam miejsce do którego mogłam się przenieść i ucie
                    > kłam crying
                    A dziecko "uciekło" z Tobą czy zostało? Tak czy siak nie dziwię się, że sobie z tym nie radzi, skoro ma rodziców zachowujących się jak dzieci. Mój ex też się spakował i uciekł (w nocy), mial w dupie jak dziecko sobie poradzi w tej sytuacji, na szczęście syn wyszedł z tego bez szwanku, ale ja od tego pierwszego dnia rozmawiałam z nim, tłumaczyłam, odpowiadałam na pytania.
                    Twoje wypowiedzi są dla mnie niespójne, bo pisałaś ostatnio, że świetnie dogadujecie się w kwestii córki, dzielicie się opieką itp., a teraz wychodzi na to, że chyba nie do końca.
                    Schowajcie sobie do kieszeni swoje własne urazy i zajmijcie się w końcu dzieckiem. Musi dostac jasny komunikat - nie jesteście razem i nigdy nie będziecie. Dzieci się nie okłamuje, mówi się im prawdę (oczywiście w sposób dopasowany do ich wieku).
    • zebra12 Re: Dno, dno, dno :( :( 05.10.12, 17:55
      A ja nigdy nie zrozumiem jak można kogoś tak kochać. Mimo zdrady, cierpienia upokorzeń. No nie zrozumiem.
      Masz swoją godność kobieto! Za kim płaczesz i dlaczego?
      • argentusa Re: Dno, dno, dno :( :( 05.10.12, 21:04
        Nie Ty jedna, nie Ty jedna...
        Ar.
        ps. istnieje możłiwość, że obie będziemy posądzone o zerową empatię. I egoizm.
        • barmanka_prl Re: Dno, dno, dno :( :( 05.10.12, 21:11
          No co wy. Anioł może i męża kocha, ale cierpieć to cierpi ze zgryzoty i zżerają ją wyrzuty sumienia. Co to za miłość, od której silniejsza jest chuć? Przepraszam, Aniele, bo że cierpisz to nie wątpię. Ale sama wiesz jak jest.
          • smutnyaniol Re: Dno, dno, dno :( :( 09.10.12, 14:28
            barmanka_prl napisała:

            > No co wy. Anioł może i męża kocha, ale cierpieć to cierpi ze zgryzoty i zżerają
            > ją wyrzuty sumienia. Co to za miłość, od której silniejsza jest chuć? Przepras
            > zam, Aniele, bo że cierpisz to nie wątpię. Ale sama wiesz jak jest.

            Nie do końca tak to było i dziwią mnie trochę radykalne oceny przy minimalnej wiedzy.
            • barmanka_prl Re: Dno, dno, dno :( :( 09.10.12, 15:09
              smutnyaniol napisał(a):

              > Nie do końca tak to było i dziwią mnie trochę radykalne oceny przy minimalnej w
              > iedzy.

              Ja Cię po plecach klepać nie będę, ani o szczegóły pytać. Musisz wypić piwo, które nawarzyłaś i podnieść się z tego dna, dna, dna. Zrobiłaś źle i nie ma co udawać, że to skomplikowane. Leżąc tu i jęcząc pośród innych aniołków, co się zleciały nad Tobą - nie przyspieszysz tego procesu.
              • argentusa Re: Dno, dno, dno :( :( 09.10.12, 17:29
                No wiesz???!? wink
                naprawdę, jakaś bezpośrednia jesteś. I tak od razu ze złudzeń obdzierasz.
                To hihih, boeeeesne jest jak sobie człek uświadomi, ze podejmując takie a nie inne decyzje i działania należy rozważyć i wziąć pod uwagę WSZYSTKIE (albo przynajmniej skrajne) scenariusze. smile
                Ar-lekko złośliwiąca się
                • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 09.10.12, 19:16
                  argentusa napisała:

                  > Ar-lekko złośliwiąca się
                  A tam, złośliwiąca wink szczera po prostu smile
                  • lampka_witoszowska Re: Dno, dno, dno :( :( 09.10.12, 19:59
                    ale o kopaniu leżacego to szanowne grono prokuratorek nie czytało, jak widać

                    a szkoda
                    • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 09.10.12, 21:16
                      Forum otwarte ma to do siebie, ze różne osoby tu piszą - jedni poklepią po główce, inni kopną w tyłek. Osobiście cenię szczerość i nawet od przyjaciół/rodziny nie oczekuję głaskania po głowie, potakiwania i nieszczerych wypowiedzi, które będą mi pasować. Nie oczekuję, że usłyszę to co chcę usłyszeć.
                      Osób zdradzających nie piętnuję i nie piętnowałam (myślę, że kto czyta moje posty na forum, ten to wiesmile), ale też zawsze twierdzę, że trzeba ponosić konsekwencję swoich czynów. Zdradzając, nie można zakładać, że druga strona wybaczy i będzie cacy.
                      Za to Ty, lampko, ewidentnie zwaliłabyś całą winę na pana, bo śmiał zmienić zdanie.... Terapia małżeńska często uwidocznia pewne sprawy/problemy - może własnie ona uświadomiła panu, że jednak nie da rady.
                      Najbardziej mnie martwi dziecko, z którym ewidentnie rodzice (mimo, że mama twierdzi, że super się dogadują i ustalili opiekę naprzemienną) nie rozmawiają o sytuacjiuncertain
                      • lampka_witoszowska Re: Dno, dno, dno :( :( 09.10.12, 21:35
                        proszę nie wypowiadać się w moim imieniu

                        już raczej jak koleżanki kumoszki czepiać się, że śmiał mieć inne zdanie i jak to nazywacie - pogłaskać, jedna przez drugą, kokoko

                        współczuję poziomu
                        • malgolkab Re: Dno, dno, dno :( :( 09.10.12, 23:08
                          lampka_witoszowska napisała:

                          > proszę nie wypowiadać się w moim imieniu
                          tak, niestety, odbieram Twoje wypowiedzi w tym wątku - wolno mismile
                          > już raczej jak koleżanki kumoszki czepiać się, że śmiał mieć inne zdanie i jak
                          > to nazywacie - pogłaskać, jedna przez drugą, kokoko
                          czepianie się to raczej nie moja domena
                          > współczuję poziomu
                          Mam rozumieć, że do Twojego nie dorastamy?
Pełna wersja