Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu dorosłych

10.10.12, 19:46
Przepiełam tu do was swój problem z innego forum , bo widzę,że na ten temat tez duzo rozmawiacie...Powiedzcie ,czy macie podobne sytuacje bo jestem w kropce.
Zagladałam tu kiedyś, pare lat temu, kiedy jeszcze byłam czyjąś żoną...krótko przed rozwodem..
Spotkałam wtedy po latach swojego dawnego przyjaciela ze szczeniackich lat , równocześnie sie rozwodziliśmy, bardzo przeżywalismy rozpad naszych rodzin, zbliżylismy sie do siebie i ...zostaliśmy razem. Zamieszkalismy razem z moimi synami , teraz oni mają już 11 i 17 lat.Przez trzy lata było wspaniale , tworzylismy Rodzinę , spedzaliśmy razem czas, jeździliśmy na wakacje i wszystko sie układało...sielanka. Za wyjątkiem tego ,że o ile moi synowie maja doskonały kontakt ze swoim ojcem i spotykaja sie kiedy chcą , o tyle kontakty Mojego Mężczyzny ze swoim synem (12-letnim) były bardzo ograniczone, jego była żona niechętnie godziła sie na spotkania a i chłopak sam czuł wyraźną niechęć do swojego taty ,prawdopodobnie skutecznie w domu nastrajany do tego ,że tata nie jest teraz najważniejszy.
Widzialam ,że T. było bardzo przykro i bardzo tęsknił za swoim synem . Ja miałam swoje dzieci przy sobie i wyrażnie wyczuwalam zazdrośc z tego powodu. Prawdziwe schody zaczely sie jakiś rok temu kiedy mój starszy syn poszedł do liceum a młodszy do czwartej klasy. Czwarta klasa niby nic takiego ale on chodzi do szkoły muzycznej, śpiewa w znanym chórze , od czwartej klasy zaczely sie próby , wyjazdy , dodatkowe przedmioty , gra na fortepianie a co za tym idzie mnóstwo mnóstwo obowiazków . Zaczełam mu pomagać , odrabiac z nim lekcje..zauważyłam ze ma problemy ze skupianiem sie ..wszystko trwa długo i mozolnie. I tu zaczeło wychodzić zniecierpliwienie mojego T. Wciąż slyszalam ,że Młody nie nadaje sie do tej szkoły, nic nie umie, lekcje zbyt długo odrabia, jest mało samodzielny itp itd. O starszym tez sie nasluchalam ( w liceum -wiadomo spada sie troche z piedestału),że leniwy , niezorganizowany, bałaganiarz i ignorant. Z poczatku próbowalam to wszystko pogodzić , podkręcalam chłopaków do nauki , przeciez widze,że Młody uwielbia śpiewac i jest chwalony, nie podcina sie skrzydeł komuś kto kocha coś takiego, tylko sie pomaga! O starszym tez źle nie myślalam , zniżyły mu sie oceny ale w końcu sam pracuje na siebie , jesli nie doceni nauki to bedzie siedział w klasie i tyle.Zresztą nie grozi mu to na razie , nie ma o czym gadac . Oprócz tego jest nastolatkiem jak każdy inny ( a może właśnie on sie różni od niektorych), nie pije , nie pali , nie włóczy sie po miescie i nie chodzi z kolczykiem w nosie. Tak wiec uwagi mojego T. spowodowaly, żę zaczelam bronic chłopaków a dla niego zaczełam byc niemiła. Zrobiło sie błedne koło, on był niemiły dla nich ja dla niego. Zamknelam sie w sobie, ciągle zmęczona , rozdrażniona goniac dzien za dniem , tyle było spraw. W nocy nie było siły a czasem i chęci przytulić sie do Niego ale w głębi serca zawsze był mi bliski i cierpialam z tego powodu ,że nie potrafi zaakceptować chłopaków takimi jakimi sa. W tym wszystkim T. ciagle sie domagał ciepłego slowa, przytulenia i patrzył na mnie ze smutkiem w oczach,że ja sie tego nie domyslam sama...Wpadlam w jakąś depresje, nie umialam dogodzic i synom i Jemu, czasem czułam sie jakby był moim trzecim dzieckiem. Nadal dzielnie go kochalam i tęskniłam gdy go nie było , gdy byliśmy sami ,cudownie spdzalismy czas , w kinie , w pubie, na koncertach i imprezach, kiedy bylismy z dziecmi bywało juz gorzej. Dwa tygodnie temu urzadziliśmy wpólne imieniny w pubie dla znajomych i było super a w poniedzialek przyszedl wieczorem i oznajmił,ze nie czuje sie kochany, że nie czuje sie dobrze w naszym domu i ...odchodzi. I nie ma go . A ja cierpie i czuje sie winna temu wszystkiemu..nie moge uwierzyć w to co sie stało. Nie odbiera telefonów , nie odpisuje na maile, cisza. A jeszcze w sobotę, przed odejściem patrzył na mnie z miłoscią, widzialam to.Wiem ,ze mnie kocha i ja go kocham bardzo mocno. Ten mój bliski i kochany Facet odtrącił mnie , a ja bym ruszyła niebo i ziemię by do nas wrócił bo uważam ,że problem który mieliśmy był do rozwiazania a nie do ..uciekania.
Czy potraficie mi cos poradzić ? Mijaja dwa tygodnie,a ja czuje że wariuje....

    • satoja Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 20:19
      A Twoi synowie jakie mają zdanie na jego temat ?
      • azmb Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 21:03
        Daj mu czas... piszesz, że kocha- jeżeli to jest miłość, to wróci zapewne. Tylko już nie szukaj z nim kontaktu, może musi pomyśleć w samotności? Ale może też być całkiem inaczej, już mocno przyziemnie...
        • iska01 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 21:57
          Ciagle sobie obiecuje ,ze nie zadzwonie, nie napisze...wiem ,ze on tez bardzo cierpi..przez te cztety lata robilismy wszystko razem (oprócz jeżdzenia na rowerze bo ja sie zrazilam po upadku ),i tak sobie to tłumacze, ze musi to wszystko przetrawic i...zatęsknic. Trudno jednak patrzeć na głuchy telefon kiedy wczesniej bylismy w ciąglym kontakcie, meldowaliśmy sie sobie gdzie kto jest, sms-owaliśmy .
          Mimo wszystko czuje sie winna,ze to tak sie wszystko potoczyło..wystarczyło poświęcić Mu wiecej uwagi, wiecej czułosci,..tak jak oczekiwał...
          • mayenna Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 22:04
            Mogłaś spełnić jego oczekiwania?
            A co on mógł zrobić, żeby było lepiej?
            Sama niczego nie naprawisz i niczego sama nie mogłaś.Jedynie razem mogliście i nadal możecie coś zmienić. Oboje tez musicie tego chcieć. Musicie mieć wspólny cel.
      • iska01 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 21:49
        Oni go akceptują, powiedzialabym traktują z pobłażaniem , twierdzac ,ze wujek czasem zrzędzi i tyle.
        Oni czuja sie normalnie w swoim domu , może problem tkwił tez w tym ,ze T. zapomniał jak to jest być nastolatkiem i wydaje mu sie ,ze jak 17-letni chłopak powie mamie ,ze wyniesie smieci za 5 min a wynosi za dwie godziny to juz znaczy ,że nie szanuje matki ( bo to tez slyszalam). Ja wychowalam sie w domu gdzie było pelno ludzi, drzwi otwarte dla wszystkich, sama jako nastolatka byłam w Jarocinie (mama mnie puścila) i wyroslam na ludzi. Skad u T. takie wnioski ,ze dzieci chodza mi po glowie...nie rozumiem.
    • kobieta306 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 21:08
      z tego co piszesz wynika, że masz super synów, a to najważniejsze. Facet, jak kocha, to wróci, a jak nie, to nie warto płakać. Tego kwiatu to pół światu. Nie trzeba brać pierwszego, co się napatoczy, jak wiele osób po rozwodzie mysli.
    • mayenna Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 21:58
      Poradzić mogę jedno: rozmowa o tym jak sobie wyobrażacie związek, wspólne mieszkanie.Sprawdzało się u was spędzanie czasu bez dzieci - może to jest rozwiązanie. Pytanie tylko, czego chcecie? Czy taki sposób życia wam odpowiada.
      Jesli on nie zaakceptował twoich dzieci, ma inne spojrzenie na wychowanie to szansa na rodzinę patchworkową jest nikła.Trzeba by wielkiej pracy, taktu, delikatności aby zmienić twoje dzieci i jego podejście do nich.
      • kobieta306 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 22:04
        ale po co zmieniać dzieci autorki? Jak zmienić? Przecież tego się nie da. Albo pan akceptuje takimi jakie one są, albo nici ze związku. Tym bardziej, że z opisu wynika, że to fajne, mądre dzieciaki, a nie jakieś niegrzeczne.
        • mayenna Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 22:08
          Wiesz co to jest kompromis?

          Jakieś zachowania dzieci panu przeszkadzają.Jak nie będzie kompromisu to pozostaje jedynie rozstanie. Tylko dobry facet to nie autobus i następnego może nie być za 5 minut.Dlatego warto się porządnie zastanowić nad sytuacją, zanim podejmie się decyzję.

          • kobieta306 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 22:12
            wiem co to jest kompromis. Na kompromis decyduję się we własnym imieniu. Nie mogę natomiast rozporządzać dziećmi i ich zachowaniem, tak aby komus się ono podobało. Owszem, gdyby dzieci były niegrzeczne, to co innego. Ale tutaj mówimy o dzieciach dobrze wychowanych, mających pasje, wartości itd.
            • mayenna Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 22:50
              kobieta306 napisała:

              > wiem co to jest kompromis. Na kompromis decyduję się we własnym imieniu. Nie mo
              > gę natomiast rozporządzać dziećmi i ich zachowaniem, tak aby komus się ono podo
              > bało. Owszem, gdyby dzieci były niegrzeczne, to co innego. Ale tutaj mówimy o d
              > zieciach dobrze wychowanych, mających pasje, wartości itd.

              Co nie znaczy że te dzieci nie maja denerwujących czy niewłaściwych zachowań, które mogą panu bardzo przeszkadzać. do tego stopnia, ze wolał odejść niż się z nimi mierzyć bez wsparcia matki. Sygnalizował swoje potrzeby i nie został potraktowany poważnie. To co mu pozostało?

              • kobieta306 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 09:33
                Jasne, że dzieci mają masę denerwujących zachowań. Ale to nie powód, by zostawiać je i odchodzić. Nieodpowiedzialnośc zwykła. Egoizm w czystej postaci.
                Pies ma mase denerwujących zachowań. Na łapach piach wnosi. Ale go z tego powodu w lesie nie zostawiam, skoro go już mam.
                Dla mnie ten facet to egoista, który widzi tylko siebie siebie siebie.
          • smarhta Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 10:27
            mayenna napisała:

            > Tylko dobry facet to nie autobus i następnego może nie b
            > yć za 5 minut.Dlatego warto się porządnie zastanowić nad sytuacją, zanim podejm
            > ie się decyzję.

            Przeczytaj jeszcze raz pierwsza wypowiedz.
            Decyzja zostala juz podjeta.
            Przez faceta.
            Byc moze pohopnie. Moze nikt mu nie powiedzial, ze dobra baba to nie autobus i nastepnej nie bedzie za 5 minut. A moze juz znalazl nastepna, moze bez dzieci, to by sporo wyjasnialo...

            Piszesz, ze warto sie porzadnie zastanowic. Tez tak uwazam. Warto sie zastanowic czy w ogole warto probowac zmienic jego decyzje. Jak sie dojdzie do wniosku, ze warto probowac, to mozna sie zastanawiac jak probowac. Ale trzeba przy tym pamietac, ze decyzji za niego sie podjac nie da. A on nie chce rozmawiac.
      • iska01 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 22:12
        Liczę na tę rozmowe cały czas...byle sie odezwał wreszcie. Wbrew pozorom widze mozliwośc pogodzenia i naszego czasu i czasu dzieci. Starszy za rok bedzie dorosły, juz teraz zyje swoim rytmem ,niedlugo nie bede mu potrzebna a młodszy jest otwarty na każdy przyjacielski gest . To my dorosli musimy sie przemówić i tak sobie zorganizowac to życie ,żeby każdemu poświęcić tyle czasu ile trzeba. To akurat ja do tej pory zaniedbalam względem T. Gdybym jemu poswieciła odrobine wiecej czasu, czułości ...on sam byłby tym usatysfakcjonowany i nie czepiałby sie innych spraw . Może sie myle...sama już nie wiem...
        • iska01 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 22:25
          Dziewczyny to własnie boli najbardziej! Jak to możliwe,że dwoje kochających sie ludzi staje przed dylematem być ze sobą czy nie ...z powodu dzieci ? Coś tu nie gra! Nie ma zdrady, picia , bicia , sa tylko domowe sprawy . Takie problemy to pikuś ! dlaczego on tego nie rozumie!!





          1
          • mayenna Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 22:32
            iska01 napisała:

            > Dziewczyny to własnie boli najbardziej! Jak to możliwe,że dwoje kochających sie
            > ludzi staje przed dylematem być ze sobą czy nie ...z powodu dzieci ? Coś tu ni
            > e gra! Nie ma zdrady, picia , bicia , sa tylko domowe sprawy . Takie problemy
            > to pikuś ! dlaczego on tego nie rozumie!!
            Takie problemy mogą skutecznie zatruć życie. To są poważne problemy. Główny to twój brak czasu i czułości - sama go tak definiujesz. To jest ważny powód.
            >
            >
            >
            >
            > 1
        • kalpa Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 22:27
          iska, życie z dziećmi to nie jest bajeczka, o której marzą wszyscy. I niestety mężczyźni szybciej wymiękają niż kobiety, które są wspomagane uczuciowo i emocjonalnie przez biologię. A nie swoje dzieci kocha się na ogół mniej niż własne za to złoszczą jeszcze bardziej niż swoje.
          I twój T. pewnie tak wymiękł być może jak kiedyś w swoim pierwszym małżeństwie.
          Czy coś można poradzić? Nie wiem, bo to moim zdaniem zależy od dojrzałości i tego czy się widzi nieco dalej niż jedynie tydzień do przodu- dzieci odejdą z domu pewnego dnia i znów będzie tylko mężczyzna i kobieta. Ale to dopiero za jakiś czas, a póki co jest codzienność z dziećmi, które po prostu są męczące.
          Mnie też moje dzieci czasem męczą okroooopnie. Mogę zrozumieć, że kogoś innego też.
          Niestety nie miałam jeszcze szczęścia spotkać pana, z którym mogłabym razem wspólnie doprowadzić moje dzieci do dorosłości. To jeszcze najbliższe 10 lat codziennych zajęć i wszelakich sytuacji.
          Tyle, że na szczęście wciąż jeszcze kocham moje dzieci i mi się nie znudziły....
          • mayenna Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 22:37
            kalpa napisała:

            dzieci odejdą z domu pewnego dnia i znów będzie tylko mężczyzna i kobieta.
            Nie liczyłabym na to bo dzieci się ma zawsze. Mogą z nami nie mieszkać ale te więzy zawsze będą. Też może się okazać, że potrzebują naszego czasu i zaangażowania. Moim zdaniem trzeba już wyważać czas i starania, zarówno dla partnera jak i dzieci.
            • iska01 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 22:49
              Macie wszystkie rację ale niestety to nie zmniejsza mojego bólu...jak Nim potrząsnać by zrozumiał,że można to wszystko zmienić... bo sie kochamy. Jesli bedzie chciał poznać kogoś innego to w naszym wieku trudno juz znależć bezdzietne osoby i wszedzie predzej czy później problemy dnia codziennego wyjdą znów...
              • mayenna Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 22:53
                iska01 napisała:

                > Macie wszystkie rację ale niestety to nie zmniejsza mojego bólu...jak Nim potrz
                > ąsnać by zrozumiał,że można to wszystko zmienić... bo sie kochamy. Jesli bedzie
                > chciał poznać kogoś innego to w naszym wieku trudno juz znależć bezdzietne oso
                > by i wszedzie predzej czy później problemy dnia codziennego wyjdą znów...

                Porozmawiaj z nim.
            • smarhta Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 08:59
              mayenna napisała:

              > Nie liczyłabym na to bo dzieci się ma zawsze. Mogą z nami nie mieszkać ale te w
              > ięzy zawsze będą. Też może się okazać, że potrzebują naszego czasu i zaangażowa
              > nia.

              Dorosle dzieci, zwlaszcza te, ktore juz odeszly z domu raczej nie angazuja czasu i uwagi w takim samym stopniu, jak te, za ktore sie jest nadal odpowiedzialnym.

              > Moim zdaniem trzeba już wyważać czas i starania, zarówno dla partnera jak
              > i dzieci.

              A co jesli wymagania (ale juz nie zaangazowanie) partnera wzgledem naszych dzieci sa wygorowane (a wiec nalezy poswiecic im jeszcze wiecej czasu), a z drugiej strony wymaga poswiecania wiecej czasu jemu?
              Czy jest to wtedy problem wywazenia czasu i uwagi, czy niedojrzalych, nierealistycznych oczekiwan? Mnie to jako zywo przypomina inne zachcianki facetow: kobieta ma byc jednoczesnie dziewica i doswiadczona dziwka. Nie da sie.
        • smarhta Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 08:26
          iska01 napisała:

          > To my dorosli musimy sie przemówić i tak
          > sobie zorganizowac to życie ,żeby każdemu poświęcić tyle czasu ile trzeba. To
          > akurat ja do tej pory zaniedbalam względem T.

          Tak sie zastanawiam, kto w tym ukladzie jest dorosly...
          Juz samo znikniecie i odmawianie kontaktu uwazam za co najmniej niedojrzale zachowanie.
          Ty masz wychowywac dzieci, on ma wymagac od Ciebie, zeby byly wychowane tak jak on chce.
          Ty masz troszczyc sie dopieszczenie go, on bedzie ocenial czy dopieszczasz dostatecznie.
          Jesli nie, to nie porozmawia, nie naradzi sie co zrobic, tylko zniknie?

          "Dorosly" to on jest tylko w tych sferach, ktore daja przywileje.
          A gdzie odpowiedzialnosc?
          Gdzie odpowiedzialnosc za tworzona z Toba rodzine, za uczucia dzieci?
          Gdzie odpowiedzialnosc za jego uczucia - czyzby przeniosl ja na Ciebie?
          Gdzie wspolodpowiedzialnosc za Wasz zwiazek? Czyzby na dzieciach?
          Cala na spoczywa na Twoich barkach? Za dzieci, za Ciebie sama i za niego?

          > Gdybym jemu poswieciła odrobine
          > wiecej czasu, czułości ...on sam byłby tym usatysfakcjonowany i nie czepiałby
          > sie innych spraw . Może sie myle...sama już nie wiem...

          Pisalas, ze tego czasu zaczelo brakowac z powodu jego wygorowanych wymagan wzgledem tego, jak masz wychowywac swoje wlasne dzieci.

          Ja nie wiazalabym tego ze zmiana szkoly dzieci. Ani z dziecmi nawet. Zastanowilabym sie raczej, co bylo powodem rozpadu Waszych poprzednich zwiazkow. I czy niechec jego syna do wlasnego ojca na pewno wynika z "nastawiania".

          Za realacje doroslych ludzi odpowiedzialne sa obie strony. Ty i on.
          Za relacje doroslego i dziecka odpowiedzialny jest dorosly. On, nie Twoje dzieci. Jesli nie nastawiasz ich celowo, nie robisz mu wbrew, nie przekraczaja wyraznie jakichs sensownych, postawionych granic, odpowiedzialny jest wlasnie on, nawet nie Ty. Ty za niego jego relacji z kims nie zbudujesz, nawet z Twoimi wlasnymi dziecmi. Jego relacje z Twoimi dziecmi i owszem, moga miec wplyw na zwiazek. Ale to nie dzieci za nie odpowiadaja... Nie dzieci przeszkadzaja w szczesciu.

          Dorosly, dojrzaly czlowiek potrafi stawiac wyrazne, czytelne dla innych granice. A tymczasem widze, ze to Ty bierzesz na siebie odpowiedzialnosc za niego, za jego uczucia (nie da sie! to pulapka), jego usprawiedliwiasz, zgadujesz i wyrzucasz sobie co i o ile moglas zrobic lepiej choc "sama juz nie wiesz"... Bo wtedy "nie czepialby sie" i moze nie odszedl... Nie powtarzasz przypadkiem bledow z poprzedniego zwiazku? Nie wybralas przypadkiem na pocieszenie faceta, ktory do tworzenia zwiazku zwyczajnie nie dojrzal?

          Chyba, ze problem nie w tym? Nie w dzieciach? Moze on sie zachowuje odpowiedzialnie, jasno sygnalizuje swoje potrzeby, ma jak najbardziej realistyczne wymagania a Ty po prostu bylas glucha na to, co Ci wyraznie mowil? Bo problem moze lezec i w komunikacji. Moze to Ty nie potrafilas mu powiedziec "kochanie, potrzebuje pomocy, bo nie starcza mi sil i czasu na bycie idealna mama i idealna, czula i cierpliwa partnerka"? Ale jesli to mowilas, a jego tylko ideal moze zadowolic, pomocy ani zmniejszenia oczekiwan nie bylo, to... jego oczekiwania sa po prostu nierealistyczne i sie im sprostac nie da.
          • iska01 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 08:37
            Smartha , postaram sie cos napisac na ten temat wieczorem , teraz niestety musze isc do pracy...to wszystko jest bardzo skomplikowane...;-(
    • biedronka7112 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 22:44
      Jeśli się je stawia ponad partnera
      Jeśli dla nich się ma masę czasu, a dla partnera nie ma
      Jeśli dla nich jest czułość, a dla partnera nie ma

      Wtedy tak, mogą dzieci przeszkodzić w szczęściu dorosłych.
      A raczej to jest źle postawione pytanie.
      Bo to nie dzieci wtedy przeszkadzają w szczęściu dorosłych, ale rodzic dzieci poświęcający im zbyt wiele uwagi uniemożliwia sobie bycie szczęśliwym w związku.

      Matka Polka, słowo daję.
      Tak się poświęcam, tyle czasu i wysiłku wkładam w wychowanie synów, a ten gałgan (mój partner) jeszcze mówi, że nie są doskonałe.

      Czy wasze dzieci się znają? Lubią? Jeśli nie - dlaczego?
      • kalpa Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 23:01
        Biedronka, dużo zależy czy partner pomaga w codzienności na tyle, żeby matka mogła po zadbaniu o dzieci mieć choćby trochę siły i czasu dla niego.
        Pisze z doświadczenia, bo w moim życiu pojawił się pan , który czekał aż ja skończę i będę miała dla niego czas. Nie pomagał w niczym- wszak to był mój dom a on czuł się gościem.
        Nie zajął się niczym w kwestii dzieci- bo to moje dzieci nie jego.
        Po kilkudziesięciu wieczorach, kiedy padałam na nos po "zajmowaniu się panem, żeby był happy" zdałam sobie sprawy, że nie tego szukam i nie to jest dla mnie mężczyzna.
        Szybko znalazł inna panią i mi podziękował wymownie nazywając mniej więcej "zimną kobietą, która tylko dzieci niańczy". Owszem, moje dzieci były małe i zwyczajnie absorbujące.
        Niestey, opieka nad dziećmi jest czaso i energochłonna. I już.
        Albo obie strony to rozumieją, albo któraś nie wytrzymuje i ma pretensje a to już wiadomo jak się może skończyć.
        Może ja nie nadaję się na żonkę- od pana wymagam całkiem sporo. Bo nie mam ochoty sie wykończyć pracując na cały etat, zajmując się wszystkim i jeszcze.... rozgoryczonym panem....
      • iska01 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 23:08
        Nie jestem żadną Matką Polką. Uwielbiałam sie z Nim bawić, chodzić na koncerty , do pubu , do kina . Pracuje do późna i po prostu czas na dopilnowanie lekcji kończył sie około 23-ciej...a potem juz tylko zmęczenie. Nie angażowałam go w pomoc dla chłopaków , bo w końcu nie był ich ojcem i nie musiał tego robić . Nasze dzieci znają sie ale nie widują bo jego była żona ogranicza mu kontakty i jeśli już pozwoli mu na spotkanie to T. zawozi go do swojej mamy , która tez teskni za wnukiem. To prawda, za mało było czułosci z mojej strony ale bez przesady ...moje dzieci nie były jedynym oczkiem w mojej głowie.,..był tez On , tyle ,że chciał chyba miec mnie tylko dla siebie...
        • garibaldia Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 10.10.12, 23:36
          A może się zwyczajnie panu odwidziało. Zaczęliście być ze sobą zanim zamknęliście i odchorowaliście poprzednie związki, potem czepialstwo faceta do Twoich synów (albo się na nich odgrywał za swoje niedowartościowanie, albo był i jest takim wredziolem despotą w stosunku do dzieci i może m.inn. dlatego jego żona mu blokowała kontakt z synem) . Mógł tworzyć rodzinę z Tobą, z wami, chłopcy raczej się jego nie czepiali i nie utrudniali tego związku. Mógł przywieźć syna do was a nie do babci, ważniejsze być powinno stworzenie z wami nowej rodziny a i dla chłopaków większa frajda w grupie rówieśniczej. Wiele rzeczy mógł ale nie chciał. Wolał jak jesteś sama i żyjecie bez obowiązków, bez nastolatków na głowie. Kto by nie wolał. Dzieci jednak były od początku i są nadal. Eureka. Przypuszczam, że panu zauroczenie minęło, wielu obowiązków na głowę się brać nie chce, się zmęczył bo zaczęło być pod górkę, przekalkulował, że łatwiej i przyjemniej będzie być samemu -możliwości i luzu więcej a obowiązków mniej. A do migdalenia to kobiet się kolejka ustawi. A teraz sobie "poprzeżywa" w samotności ,mając na uwadze żebyś jego ckliwe pełne miłości spojrzenie pamiętała.

          Swoją drogą, jak kobieta twierdzi że facet "patrzy na nią z miłością" a tenże facet za tydzień mówi, że odchodzi - to mi się nóż w kieszeni otwiera.

          • iska01 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 08:29
            coż ...mi sie też nóż w kieszeni otworzył dlatego z etapu rozpaczy przechodze w etap złości ...facet, który uciekł od rozwiązywania problemów ...tchórz ;-(
            a przecież "tylko" ten ostatni rok był kryzysowy...czy faceci nie wiedza ,ze kryzysy są i po prostu trzeba je przetrwać ...?
            • garibaldia Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:38
              Ten facet jest zbyt skupiony na sobie, żeby miał się przejmowac Tobą.
              Są ojcowie którzy porzucają własne dzieci i nie spotykają się z nimi po rozwodzie wcale, bo... świadomośc że już na co dzień z nimi nie mieszkają tylko kontakt jest raz w tygodniu - jest "zbyt ciążka do udźwignięcia" przez takich tatusiów... Facet nie przerobił swoich problemów przed wejściem w związek więc jego własne nieprzerobione sprawy emocje mogły zaciążyć tutaj-odbijając się w efekcie na czepianiu sie Twoich dzieci, urazie do Ciebie że mu nie "wynagradzasz" braku syna, że masz dobry kontakt ze swoimi dziećmi (jakby to "winą" mogło być...) , fochu że dzieci nie traktują go jak władcy tylko z pobłażaniem.
              Nie wiem czy to określać mianą "tchórzostwa" czy niedojrzałości życiowej. Albo jednego i drugiego.
              W każdym razie związek z Tobą, to co określasz miłością, jest dla niego mniej warty niż jego wewnętrzne skupienie na sobie i przeżywanie swoich pojedynczych emocji.
              On nie chce tego "przepracowywać". On chce się pozbyć tego, co mu przypomina że iiiinni to mają lepiej.... A tym jesteś Ty i Twoje dzieci.


              • garibaldia Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:50
                I jeszcze - dałaś tytuł "czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doroslych".
                Przypuszczam, że w tym przypadku, gdyby nie było dzieci, to możliwe że facet by znalazł inny powód by odejść.
              • mayenna Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 15:13
                garibaldia napisała:

                > Ten facet jest zbyt skupiony na sobie, żeby miał się przejmowac Tobą.
                > Facet nie przerobił swoich problemów przed wejściem w związek więc jego
                > własne nieprzerobione sprawy emocje mogły zaciążyć tutaj-odbijając się w efekc
                > ie na czepianiu sie Twoich dzieci, urazie do Ciebie że mu nie "wynagradzasz" br
                > aku syna, że masz dobry kontakt ze swoimi dziećmi (jakby to "winą" mogło być...
                > ) , fochu że dzieci nie traktują go jak władcy tylko z pobłażaniem.
                > Nie wiem czy to określać mianą "tchórzostwa" czy niedojrzałości życiowej. Albo
                > jednego i drugiego.
                > W każdym razie związek z Tobą, to co określasz miłością, jest dla niego mniej
                > warty niż jego wewnętrzne skupienie na sobie i przeżywanie swoich pojedynczych
                > emocji.
                > On nie chce tego "przepracowywać". On chce się pozbyć tego, co mu przypomina ż
                > e iiiinni to mają lepiej.... A tym jesteś Ty i Twoje dzieci.

                Garibaldia, pozwolisz, że wydrukuję i dam pewnemu panu do poczytania? Sama lepiej nie napiszę a sytuacja zdiagnozowana idealniesmile

          • plujeczka Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 08:34
            nie zatrzymuj faceta skoro odszedł- no cóż nie kazdy nadaje się na ojczyma cudzych dzieci- bo to wielka sztuka. bZostana fajne wspomnienia -to tez dużo-nie chcę krakać tylko mam przeczucie ,że mimo tych "zakochanych oczu" - nie odszedł ot tak sobie donikąd- oby nie okazało się ,że za odejsciem kryje się ponętna , bezdzietna blondynka z którą mozna też fajnie spędzić wspólny czas nie mając pod bokiem dzieci, których z zupełnie idiotycznych powodów sie nie akceptuje.
          • plujeczka Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 08:55
            nie zatrzymuj faceta skoro odszedł- no cóż nie kazdy nadaje się na ojczyma cudzych dzieci- bo to wielka sztuka. Zostana fajne wspomnienia -to tez dużo-nie chcę krakać tylko mam przeczucie ,że mimo tych "zakochanych oczu" - nie odszedł ot tak sobie donikąd- oby nie okazało się ,że za odejsciem kryje się ponętna , bezdzietna blondynka z którą mozna też fajnie spędzić wspólny czas nie mając pod bokiem dzieci, których z zupełnie idiotycznych powodów się nie akceptuje.
          • kobieta306 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:59
            Garibaldia- dobrze napisane.
        • biedronka7112 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 09:36
          Nie rozumiem, dlaczego nie angażowałaś go w opiekę nad swoimi synami.
          Znane mi osoby po rozwodach, które wchodzą w drugie związki, jak najbardziej to robią - bo takie wspólne sprawy codzienne sprawiają, że ludzie się stają rodziną.
          Facet wtedy wchodząc w związek z kobietą z dziećmi wchodzi w całą rodzinę, a nie tylko w związek z kobietą, która w międzyczasie musi wykonać swoją własną pracę z dziećmi.
          Wg mnie dziwne jest też, że jego syn nie miał kontaktu z Twoimi dziećmi - zwłaszcza, że między nim a Twoim młodszym synem jest niewielka różnica wieku.

          Wszystko to, co opisałaś, razem wygląda dla mnie jak rodzice dwóch odrębnych rodzin, którzy nie mają zamiaru tworzyć jednej wspólnej rodziny, a jedynie chcą ze sobą miło spędzić trochę czasu.
          • biedronka7112 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 09:47
            Jestem też ciekawa, na ile wyjazdy z synem do matki wynikały z tego, że w czasie takiego wyjazdu opieka nad synem spada na mamę (czyli babcię). W czasie, gdy jego syn byłby u was w domu, to on musiałby się starać, żeby wszystko grało i przebiegało gładko.

            Gorsza wersja brzmi: nie przywozi się dziecka do ludzi, co do których nie chce się, żeby się do nich przyzwyczajało, bo nie wiadomo, jak długo się będzie z nimi utrzymywać kontakt.

            Gdyby mi mój partner życiowy nie chciał przywozić do domu dziecka, gdybym nie poznawała jego rodziny, a on nie wchodziłby głęboko w moje życie i moją rodzinę, to bym czuła się przejściową zabawką.
            No, ale to ja.
            Każdy ma inne potrzeby.
        • malgolkab Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:40
          iska01 napisała:

          > Nie angażowałam go w p
          > omoc dla chłopaków , bo w końcu nie był ich ojcem i nie musiał tego robić .
          Nie musiał, ale dziwne, że nie chciał. Zazwyczaj osoba wiążąca się z kims kto ma dzieci w jakikolwiek sposób angażuje się również w ich życie. Jakby chciał faktycznie, żebyście mieli więcej czasu dla siebie, to przejąłby część obowiązków (choćby pomoc w nauce) i po sprawie.
          > Nasze dzieci znają sie ale nie widują bo jego była żona ogranicza mu kontakty i je
          > śli już pozwoli mu na spotkanie to T. zawozi go do swojej mamy , która tez tesk
          > ni za wnukiem. To prawda, za mało było czułosci z mojej strony ale bez przesady
          > ...moje dzieci nie były jedynym oczkiem w mojej głowie.,..był tez On , tyle ,ż
          > e chciał chyba miec mnie tylko dla siebie...
          A pewna jestes, że żona ogranicza? Ile lat ma dziecko? Co Twój facet próbował z tym zrobić? Chora sytuacja - dziecko nie odwiedza taty u niego w domu, tylko jest zawożone do babci.
          Jakie były przyczyny jego rozwodu? Może po prostu musi miec kobietę tylko dla siebie, dzieci mu przeszkadzają (w tym własne).
          • biedronka7112 O, to to 11.10.12, 12:17
            > A pewna jestes, że żona ogranicza? Ile lat ma dziecko? Co Twój facet próbował z
            > tym zrobić? Chora sytuacja - dziecko nie odwiedza taty u niego w domu, tylko j
            > est zawożone do babci.

            No i pozostaje pytanie - dlaczego, razem z dzieckiem, pan nie zabierał ze sobą do swojej mamy obecnej swojej pani, z jej dziećmi? Wilk byłby wtedy syty i owca cała.
    • dreemcatcher Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 08:58
      Zanim podejmiesz ostateczną decyzję, kieruj się tym co czujesz co ci podświadomość podpowiada. Tutaj ujadające kobiety po rozwodach gdzie mąż zamieniła na lepszy model nie są dobrymi doradcami. Z satysfakcją pomogą ci zakończyć związek i przekreślić wszytko bo każdy facet to dla nich wróg którego trzeba zwalczać.
      Opisywałaś że facet ma utrudniony kontakt z własnym dzieckiem , może to się jeszcze pogorszyło przezywa to bardzo i nie potrafi sobie z tym poradzić. Widzi szczęśliwą rodzinę , szczęśliwe dzieci ale to nie są jego dzieci , czy chcemy czy nie ta sytuacja odbija się na nich facet może odreagowuje w ten sposób odrzucając ich. Może potrzebuje większego wsparcia z twojej strony , pisałaś ze brakowało mu okazywania uczuć przez ciebie.
      Zastanów się czy mogłaś dać więcej a nie dałaś, tu nie ma miejsca na dumę , zależy ci na nim chcesz być z nim pomóż mu i sobie przede wszystkim
      • zmeczona100 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 09:12
        > Opisywałaś że facet ma utrudniony kontakt z własnym dzieckiem , może to się jes
        > zcze pogorszyło przezywa to bardzo i nie potrafi sobie z tym poradzić.

        I odreagowuje na innych. Piękne wytłumaczenie szczeniackiego zachowania smile
        O ile zrozumiałam, to ten pan nie ma niemowlaka czy małego dziecka, tylko nastolatka- takich się nie nastawi przeciwko rodzicowi, tacy mają już na tyle rozumu, że analizują i wyciągają wnioski z zaobserwowanego zachowania rodzica, więc jeśli pan ma "utrudniony" kontakt, to dlatego, że sam utrudnia to swojemu dziecku.


        Widzi sz
        > częśliwą rodzinę , szczęśliwe dzieci ale to nie są jego dzieci , czy chcemy czy
        > nie ta sytuacja odbija się na nich facet może odreagowuje w ten sposób odrzuca
        > jąc ich.

        Ojojojo, co za biedaczek. Nikt nie może być szczęśliwy, jeśli ÓN cierpi! Trzeba zmienić rodzinkę na cierpiącą i nieszczęsliwą, aby ÓN się dobrze w niej czuł.

        Zgadzam się z Plujeczką- te Wasze problemy z ostatniego roku mają konkretne imię i wymiary.
        • dreemcatcher Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 09:39
          długo nie musiałem czekać ....
          kobieta ma problem - facet powinien jej pomoc , może to jego wina itd
          facet ma problem - wina faceta....

          ale w czym widzisz problem buntujecie autorkę przeciwko facetowi , jaki macie cel w tym ?
          > Zgadzam się z Plujeczką- te Wasze problemy z ostatniego roku mają konkretne imię
          > i wymiary.
          skoro wrzucasz wszystkich facetów do jednego wora to twoja opinia jest tyle warta co nic , jest pozbawiona obiektywizmu a przesączona nienawiścią .

          • smarhta Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 10:18
            dreemcatcher napisał:

            > długo nie musiałem czekać ....
            > kobieta ma problem - facet powinien jej pomoc , może to jego wina itd
            > facet ma problem - wina faceta....
            >
            > ale w czym widzisz problem buntujecie autorkę przeciwko facetowi , jaki macie c
            > el w tym ?

            Buntujemy?
            Poczytaj jeszcze raz.
            On ja porzucil.
            Ona probuje sie skontaktowac, on nie odpowiada.
            Ona sie zamartwia i sie obwinia.

            Gdzie tu widzisz jego problem? Wiesz, na czym on polega? I najwazniejsze, co ona moze zrobic, zeby ustalic co to za problem i zeby ten problem rozwiazac, skoro on zdecydowal (za oboje!), ze naprawa nie ma sensu, o zwiazek nie bedzie dbal, tylko go zerwie, bo nie odpowiada on juz jego wyobrazeniom? I odmawia jakiegokolwiek kontaktu? Przeczytaj, co jej Ty sam proponujesz. I pomysl, czy to ma jakis sens w swietle faktow, bez wzgldedu na to, jak bardzo potrafisz sie wczuc w jego sytuacje.

            Ja jej proponuje: pozwol mu byc doroslym i odpowiedzialnym za siebie. Nie bierz na siebie odpowiedzialnosci i winy za jego uczucia, zachowanie i decyzje. To jest buntowanie?

            To, co Ty proponujesz widze jako apel: pozwolcie nam byc dziecmi, usprawiedliwiajcie nas, kiedy krzywdzimy i zachowujemy sie nieodpowiedzialnie, bo jestesmy facetami, wiec jak tego nie zrobicie, to nie bedziecie kobiece, albo bedziecie zlymi, wrednymi babami.
            • zmeczona100 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 10:21
              smarhta napisała:


              >
              > To, co Ty proponujesz widze jako apel: pozwolcie nam byc dziecmi, usprawiedliwi
              > ajcie nas, kiedy krzywdzimy i zachowujemy sie nieodpowiedzialnie, bo jestesmy f
              > acetami, wiec jak tego nie zrobicie, to nie bedziecie kobiece, albo bedziecie z
              > lymi, wrednymi babami.

              Dokładnie!
              Biedne misie!
              • dreemcatcher Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 10:29
                smile
                czyli jeśli ktos ma dla przykładu depresję to należy go kopnąc w tyłek bo sam powinien o tym wiedzieć....
                inny przykład solidarnosci jajnikow... moja niegdyś ładna zadbana lubiaca seks zona, teraz gruba baba zdewociała , moje poby zmiany tego stanu nic nei dawały , oczywiście według kobiet to jest moja wina bo niedostatecznie sie starałem i zachęcałem do zmiany tego stanu "brak seksu w małzęństwie" mozna poczytać...
                na tym opieram moje rozważnia na niejednakowym podejściu do tematu .
                • zmeczona100 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 10:36
                  Nie, jeśli ktoś ma depresję, to jest świadomy tego, że dzieje się z nim coś złego- wtedy ROZMAWIA z najbliższą sobie osobą, a nie zwiewa od niej.
                  No tak, zapomniałam. Przecież mężczyźni inaczej rozwiązują swoje problemy. A że tu chodzi nie o jego problem, tylko innych? Wielkie rzeczy, co to za różnica.

                  BTW, uogólniam, oczywiście, jak Ty to robisz.
                  • dreemcatcher Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 10:41
                    masz jakieś doświadczenia w przebiegach róznych stanów depresji że się wypowiadasz jak ma przebiegać?
                    kobiety inaczej meżczyźni inaczej i co z tego ?
                • smarhta Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:09
                  dreemcatcher napisał:

                  > czyli jeśli ktos ma dla przykładu depresję to należy go kopnąc w tyłek bo sam p
                  > owinien o tym wiedzieć....

                  Nie. Nalezy takiej osobie zwrocic uwage, ze jej zachowanie moze wynikac z depresji, zaproponowac wizyte u specjalisty. Jak osoba, ktora podejrzewasz o depresje odmowi - znaczy, ze jej depresja nie przeszkadza, skoro ona nie chce z nia nic zrobic, a Ty nie potrafisz tego zaakceptowac ani zmienic, to nie pozostaje nic innego niz "kopniecie w tylek".
                  Nalezy tez namawiac do odsuniecia wszystkich waznych decyzji, a taka jest np zerwanie dlugoletniego zwiazku, do czasu opanowania depresji. Jesli ktos chce odejsc mimo tego... no coz, co mozesz na to poradzic? Na pewno obwinianie siebie nie jest najlepszym pomyslem.
                  Nie jestes odpowiedzialny za to, na co nie masz i nie mozesz miec wplywu. Nawet jesli to nie jest zawinione przez te druga osobe.

                  > inny przykład solidarnosci jajnikow... moja niegdyś ładna zadbana lubiaca sek
                  > s zona, teraz gruba baba zdewociała , moje poby zmiany tego stanu nic nei dawał
                  > y , oczywiście według kobiet to jest moja wina bo niedostatecznie sie starałem
                  > i zachęcałem do zmiany tego stanu "brak seksu w małzęństwie" mozna poczytać...
                  > na tym opieram moje rozważnia na niejednakowym podejściu do tematu .

                  "Wielu kobiet" - jak wielu kobiet? Twierdzily, ze sie niedostatecznie starasz, czy moze podsuwaly inne pomysly, probowaly pomoc, probowaly umozliwic Ci jej zrozumienie?
                  Czy radzily Ci byc cierpliwym i wyrozumialym dla niej po tym, jak ona odeszla od Ciebie, porzucila Cie? I nie bylo kobiet, ktore twierdzily inaczej? Nawet tu, w tym watku, ta "solidarnosc jajnikow" widoczna jest chyba dla tych, ktorzy chca ja widziec. Ja tu widze kilka kobiecych glosow nawolujacych autorke do szukania winy w sobie i poblazliwosci wobec faceta... Widzisz je?

                  Uwazam, ze nie maja racji, bo to nie problem mesko-damski i nie wynika z natury mezczyzn i matek, a problem zrzucania odpowiedzialnosci (w tym przypadku na kobiete) i przyjmowania odpowiedzialnosci za inna, dorosla osobe (w tym przypadku mezczyzne). Fakt, ze wlasnie w te strone dzieje sie to chyba czesciej, ale to nie znaczy, ze tylko w te strone, mezczyzni tez bywaja nadodpowiedzialni, a kobiety niedojrzale. I wtedy problem nadal bedzie polegal na braniu odpowiedzialnosci za siebie i nie braniu za kogos innego, kto sam powinien byc za siebie odpowiedzialny. Bez wzgledu na to, czy bedziesz w tym widzial solidarnosc jajnikow... To nadal problem odpowiedzialnosci, granic, poczucia winy, manipulacji, czesto nieswiadomej, zeby zrzucic wine na te druga strone...

                  IMO generalizujesz i przesadzasz. Patrzysz przez pryzmat wlasnych doswiadczen, a ignorujesz fakty.
                  • moniapoz Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:19
                    Ja tu widze kilka kobiecych glosow nawolujacych autorke do szuka
                    > nia winy w sobie i poblazliwosci wobec faceta... Widzisz je?

                    ja tu takich nie widzę. widzę natomiast nawoływanie do zastanowienia się czy aby się czegoś nie przeoczyło, czy może nie zbagatelizowało, tak jak w to w pędzie życia bywa.
                    czasami szwankuje komunikacja - niby mówimy wprost czego nam potrzeba a druga strona kompletnie nie rozumie co mamy na myśli.

                    nie zmienia to faktu, że takie zostawienie sprawy, ucięcie kontaktu i brak wyjaśnień ze strony partnera jest bardzo nie fair, dlatego ja bym jednak naciskała go na szczerą rozmowę.

                    ------
                    Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                    Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                    • smarhta Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:37
                      moniapoz napisała:

                      > Ja tu widze kilka kobiecych glosow nawolujacych autorke do szuka
                      > > nia winy w sobie i poblazliwosci wobec faceta... Widzisz je?
                      >
                      > ja tu takich nie widzę.

                      A ja widze. M.in. Twoj tak zinterpretowalam tongue_out

                      > widzę natomiast nawoływanie do zastanowienia się czy aby
                      > się czegoś nie przeoczyło, czy może nie zbagatelizowało, tak jak w to w pędzi
                      > e życia bywa.

                      No ja sie wlasnie zastanawiam, czy juz przy wyborze partnera nie przeoczyla albo nie zbagatelizowala jego cech... powinna sie zastanowic czemu jej poprzedni zwiazek sie rozpadl, czemu jego poprzedni zwiazek sie rozpadl. Dopiero potem, ewentualnie, co sie zrobilo nie tak, albo co sie zaniedbalo.

                      > czasami szwankuje komunikacja - niby mówimy wprost czego nam potrzeba a druga
                      > strona kompletnie nie rozumie co mamy na myśli.

                      A to sie zgadza. Tylko ze czepialstwo wobec dzieci nie pomaga zrozumiec naszych komunikatow... No i czasem wlasne potrzeby naprawde trzeba odlozyc na dalszy plan, przynajmniej chwilowo. Albo pomoc drugiej osobie w ich zaspokojeniu - doba ma tylko 24h.

                      > nie zmienia to faktu, że takie zostawienie sprawy, ucięcie kontaktu i brak wyja
                      > śnień ze strony partnera jest bardzo nie fair, dlatego ja bym jednak naciskała
                      > go na szczerą rozmowę.

                      W sumie to moze pomoc. Iska moze napisac do niego cos w rodzaju "Rozumiem, ze tak postanowiles, nie naciskam na zmiane decyzji, ale nie rozumiem co sie stalo i uwazam, ze po tym, co miedzy nami bylo naleza mi sie wyjasnienia. Mozemy szczerze porozmawiac?"
                      Czy to cos da? Nie wiem... Znowu zbyt duzo zalezy od niego, nie od niej.
                      Ja bym naciskala na zrozumienie co sie stalo, bo skoro ciezko jej uwierzyc ze to zrobil, to raczej przyczyn nie rozumie. Na ratowanie tego za wszelka cena bym nie naciskala, najpierw sie trzeba zastanowic, czy jest co ratowac. Czy facet taki dobry, czy z nim byla szczesliwa, czy moze zludzenia byly tak piekne? Albo kontrast w porownaniu do meza mu dodawal aureolki? Bo to odejscie i odmowa jakiegokolwiek kontaktu... Wg mnie to albo dziecinada, albo kogos ma, albo uznal i zdecydowal (za oboje), ze nie warto nic juz naprawiac. Jakby chcial nia tylko potrzasnac zeby byc zrozumianym, jak tu niektorzy sugeruja, to by raczej nie odmawial jakiegokolwiek kontaktu przez tyle czasu.
                      • moniapoz Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:53
                        > > ja tu takich nie widzę.
                        >
                        > A ja widze. M.in. Twoj tak zinterpretowalam tongue_out

                        hihi...tak właśnie pomyślałam ale to nieprawda.

                        wersja jaką przedstawiła autorka jest jej wersją - na pewno jego wersja byłaby zupełnie inna smile szkoda, że nie chce się skonfrontować i tego wyjaśnić.

                        bardzo podoba mi się to:
                        > W sumie to moze pomoc. Iska moze napisac do niego cos w rodzaju "Rozumiem, ze t
                        > ak postanowiles, nie naciskam na zmiane decyzji, ale nie rozumiem co sie stalo
                        > i uwazam, ze po tym, co miedzy nami bylo naleza mi sie wyjasnienia. Mozemy szcz
                        > erze porozmawiac?"

                        dokładnie tak uważam - autorce należą się wyjaśnienia.

                        ------
                        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • dreemcatcher Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:57
                    odpowiedź merytoryczna do ostatniego zdania, napisała się, a na końcu wszystko do jednego wora i generalizowanie, ja też moge stwierdzić ze generalizijesz i pomijasz fakty.
                    Twoja opinia na temat depresji jest co najmniej smieszna
                    Przytoczyłem przykład własnie generalizowania, a tu się okazuje ze ja to robie.
                    Małem się odnieść do twojej wypowiedzi ale starta czasu , nawet do wiadomości tego nie przyjmiesz
                    • smarhta Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:34
                      dreemcatcher napisał:

                      > odpowiedź merytoryczna do ostatniego zdania, napisała się, a na końcu wszystko
                      > do jednego wora i generalizowanie, ja też moge stwierdzić ze generalizijesz i p
                      > omijasz fakty.

                      Mozesz sobie stwierdzic. Jak jeszcze wskazesz konkretnie, w ktorym dokladnie miejscu generalizuje i jakie fakty pomijam, to nawet sie moze uda o tym porozmawiac.

                      > Twoja opinia na temat depresji jest co najmniej smieszna

                      Nie wypowiadalam sie o depresji.
                      Wypowiadalam sie na temat praw, rzeczywistych mozliwosci i wynikajacego z nich zakresu odpowiedzialnosci osoby, ktorej dotyczy depresja kogo innego.

                      Depresje sama niedawno przechodzilam. Powod: romans na moich oczach mojego meza z moja przyjaciolka, wlacznie z seksem na moich oczach, w konsekwencji porzucenie mnie. Reakcja na depresje moja: pojscie do lekarza i do psychoterapeuty. Reakcja na moja depresje mojego meza: odchodze, bo z nia mi latwiej.

                      > Przytoczyłem przykład własnie generalizowania, a tu się okazuje ze ja to robie.

                      Generalizujesz. Wszyscy generalizujemy czasem. Ty teraz generalizujesz podejscie kobiet do spraw mesko-damskich. Tak przynajmniej wynika z tego co piszesz.
                      Inna sprawa, ze po tausinskich i innych altzach czasem sama siebie na tym forum przylapuje na uprzedzoniach wobec facetow, czego nigdy wczesniej nie mozna bylo o mnie powiedziec, nawet po tym co mi maz wywinal... I cos mi sie wydaje, ze to bedzie powod mojego znikniecia z tego forum, a nie jak wczesniej myslalam, pogodzenie sie z nowa sytuacja i tym co sie stalo - nie chce sie za bardzo uprzedzic do facetow. Tu jest ich za duzo, takich "skrzywdzonych" co nie potrafia z tego wyjsc i spojrzec obiektywnie na swiat, kobiety i siebie samych. Kobiety sie tu udzielaja w roznych momentach swojego "skrzywdzenia", a faceci chyba milkna jak dochodza do siebie. Efekt taki, ze zostawiaja nieprzyjemny obraz dziecinnych, obrazonych, niezdolnych do logicznego myslenia rozhisteryzowanych dzieciakow na tle roznych kobiet. Przykro mi, takie mam wrazenia ogolne.

                      > Małem się odnieść do twojej wypowiedzi ale starta czasu , nawet do wiadomości t
                      > ego nie przyjmiesz

                      Nie naciskam tongue_out
                      A jak wolisz za mnie decydowac, co ja zrobie... Twoja sprawa tongue_out
                      • dreemcatcher Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:58
                        >Kobiety sie tu udzielaja w roznych momentach swojego "skrzywdzenia", a faceci chyba >milkna jak dochodza do siebie. Efekt taki, ze zostawiaja nieprzyjemny obraz dziecinnych, >obrazonych, niezdolnych do logicznego myslenia rozhisteryzowanych dzieciakow na tle >roznych kobiet. Przykro mi, takie mam wrazenia ogolne.

                        właśnie o tym cały czas mówie ale zarz jestm gryziony po nogawkach, mało kto udziela zdroworozsądkowej odpowiedzi .

                        > Nie naciskam tongue_out
                        > A jak wolisz za mnie decydowac, co ja zrobie... Twoja sprawa tongue_out
                        smilesmile
                        • smarhta Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 14:21
                          dreemcatcher napisał:

                          > właśnie o tym cały czas mówie ale zarz jestm gryziony po nogawkach, mało kto ud
                          > ziela zdroworozsądkowej odpowiedzi .

                          Jakbys to jasno powiedzial, a nie aluzjami i ironia, to bys pewnie nie byl gryziony...
                          Trudno jest zdroworozsadkowo odpowiadac na glupote. Nierozpoznana ironia, a w necie czesto ciezko ja rozpoznac, wlasnie na glupote wyglada.

                          Poza tym nie wydaje mi sie zeby Twoje slowa: "Tutaj ujadające kobiety po rozwodach gdzie mąż zamieniła na lepszy model nie są dobrymi doradcami. Z satysfakcją pomogą ci zakończyć związek i przekreślić wszytko bo każdy facet to dla nich wróg którego trzeba zwalczać" byly napisane z ironia. To zwykla nadinterpretacja, przypisywanie komus z gory intencji. Calej grupie, grupie kobiet. Ja to sobie tlumacze wlasnie niesprawiedliwa generalizacja na podstawie wlasnych bolesnych przezyc.

                          Wiesz, ja sie nawet nie zdziwie, jesli powodem odejscia i zamilkniecia faceta jest zamiana na "lepszy model". Nie przesadzam tego, ale i nie wykluczam. Jesli tak, to akurat "kobiety po rozwodach, gdzie maz zamienia..." moga byc calkiem dobrymi doradcami.
            • moniapoz Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 10:28
              dlaczego od razu porzucił ???
              zachowuje się dziecinnie nie odbierając telefonu i nie kontaktując się ale może tak chwilowo musi i potrzebuje.

              ile to razy na różnych forach czytam, że kobieta komunikuje swoje potrzeby a facet ich nie słyszy więc jedną z porad jest wyprowadź się na jakiś czas, niech on odczuje jak bardzo Ciebie potrzebuje. być może partner autorki także bawi się w takie coś....


              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • dreemcatcher Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 10:30
                ale to jest facet smile tylko kobiety tak mogą smile zachowują sie dokładnei tak samo tyle ze tego nie widzą
          • zmeczona100 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 10:19
            A jaki problem ma facet? Bo nie załapałam.

            Nie, nie wrzucam wszystkich facetów do jednego wora, ale pewne zachowania są, niestety (albo stety), bardzo, bardzo charakterystyczne dla wszystkim misiów, których życie w rodzinie przerosło i nabyli taką świadomośc dopiero wraz z poznaniem "odpowiedniej", tej jedynej, najprawdziwszej pani.

            Doświadczenie, proszę kolegi, obserwacje itd.
      • iska01 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 20:21
        Dziekuję Ci...czytajac to wszystko mam mętlik w głowie...a przecież NAPRAWDE nie było w naszym zwiazku ąz takiego jadu ! Tak , masz rację, on bardzo przeżywał ,że rzadko widzi syna ,w przeszłości miał z nim bardzo dobry kontakt i spedzał z nim duzo czasu . Wiem to i zdawalam sobie sprawe ,ze przykro mu bo ja mam dzieci przy sobie a on nie. Także dlatego to ja zajmowalam sie nimi bardziej, co nie znaczy,ze on wtedy siedzial o ogladał tv! on gotował , sprzatał , robił zakupy. Nie róbcie z nas takiej pseudo rodziny ! Ja też gdzieś sie w tym wszystkim zagubiłam i zamiast z nim porozmawiać ,żylam dniem codziennym pewna ,ze to kiedys wszystko sie wyklaruje. Nie rozmawialam a teraz on nie chce...Dlatego tak szukam odpowiedzi...czy mozna to jeszcze naprawić, bo bardzo żaluję ,ze nie otworzyły mi sie oczy w pore ;-((
        • logicman Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 12.10.12, 08:23
          iska01 napisała:

          > Tak , masz rację, on bardzo przeżywał
          > ,że rzadko widzi syna ,w przeszłości miał z nim bardzo dobry kontakt i spedzał
          > z nim duzo czasu .

          No i wszystko jasne. Nawet jeśli on Ciebie kochał/kocha to stoi przed dylematem "wyboru" Ciebie lub syna. Jeśli nie wróci, oznacza to, że w sposób symboliczny wybrał syna (symboliczny, bo realnie nie dano mu takiej szansy). Osoby, które mają dzieci przy sobie nie mają pojęcia jak to jest i jakie to bolesne.
      • iska01 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 20:26
        dreemcatcher napisał:

        Dziekuję Ci...czytajac to wszystko mam mętlik w głowie...a przecież NAPRAWDE nie było w naszym zwiazku ąz takiego jadu ! Tak , masz rację, on bardzo przeżywał ,że rzadko widzi syna ,w przeszłości miał z nim bardzo dobry kontakt i spedzał z nim duzo czasu . Wiem to i zdawalam sobie sprawe ,ze przykro mu bo ja mam dzieci przy sobie a on nie. Także dlatego to ja zajmowalam sie nimi bardziej, co nie znaczy,ze on wtedy siedzial o ogladał tv! on gotował , sprzatał , robił zakupy. Nie róbcie z nas takiej pseudo rodziny ! Ja też gdzieś sie w tym wszystkim zagubiłam i zamiast z nim porozmawiać ,żylam dniem codziennym pewna ,ze to kiedys wszystko sie wyklaruje. Nie rozmawialam a teraz on nie chce...Dlatego tak szukam odpowiedzi...czy mozna to jeszcze naprawić, bo bardzo żaluję ,ze nie otworzyły mi sie oczy w pore ;-((
        • mayenna Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 20:32
          Napisz do niego maila. Szczerze napisz to co nam tutaj i czekaj.
          Chyba tylko tyle można zrobić.
          Trzymam kciuki. Jeśli to prawdziwe uczucie to wierzę, ze przejdziecie przez ten prógsmile
      • iska01 do dreemcatcher 13.10.12, 23:46
        dreemcatcher napisał:

        > Zanim podejmiesz ostateczną decyzję, kieruj się tym co czujesz co ci podświadom
        > ość podpowiada. Tutaj ujadające kobiety po rozwodach gdzie mąż zamieniła na lep
        > szy model nie są dobrymi doradcami. Z satysfakcją pomogą ci zakończyć związek i
        > przekreślić wszytko bo każdy facet to dla nich wróg którego trzeba zwalczać.
        > Opisywałaś że facet ma utrudniony kontakt z własnym dzieckiem , może to się jes
        > zcze pogorszyło przezywa to bardzo i nie potrafi sobie z tym poradzić. Widzi sz
        > częśliwą rodzinę , szczęśliwe dzieci ale to nie są jego dzieci , czy chcemy czy
        > nie ta sytuacja odbija się na nich facet może odreagowuje w ten sposób odrzuca
        > jąc ich. Może potrzebuje większego wsparcia z twojej strony , pisałaś ze brakow
        > ało mu okazywania uczuć przez ciebie.
        > Zastanów się czy mogłaś dać więcej a nie dałaś, tu nie ma miejsca na dumę , zal
        > eży ci na nim chcesz być z nim pomóż mu i sobie przede wszystkim

        Tobie także dziękują za ...slowa. Z pozycji faceta Twoje spojrzenie jest jak najbardziej ok.
        Tak , moglam dać mu wiecej miłości , wiecej poczucia,ze pomimo obecności moich dzieci nie powinien czuć sie wyobcowany . Bo tak naprawde kocham go ale nie potrafiłam mu tego czesto okazywać...nie jestem zbyt wylewna w okazywaniu uczuć. Wiem ,ze tęsknił za synem i musiało mu byc przykro w tym calym położeniu ...Jest mi naprawde ogromnie przykro..że nasze potrzeby w ostatnim czasie nie były wyartykułowane tak jak należy. ale kto z Was jest idealny i robi wszystko wg wzoru "jak byc szczesliwym " ??? No własnie ...mi tez nie wszystko sie udaje i jemu również , kryzys to etap kazdego zwiazku a mimo wszystko uważam ,ze w naszym wiecej było zalet niż wad..To co ostatnio mną targało to własnie depresja (nieradzenie sobie z problemami, rozdraznienie , znięchęcenie, obojętnośc )...rozmawialam juz o niej z lekarzem tylko nie wiem czy T. to zrozumie...jesli nie ...to kolejna przykrośc . Póki co i tak przeciez sie odciął ode mnie wiec i o depresji chyba nie pogadam. Zatem mam kolejny problem do pokonania ...wyjśc z tego i być silniejszą. Zyczcie mi powodzenia ....

    • moniapoz Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 09:24
      przeczytałam ten wątek i jedno mnie zastanowiło. nie znam się na rodzinach patchworkowych ale czy to jest normalne, że nie angażowałaś go w ogóle w sprawy dzieci ? napisałaś, że nie
      musiał się angażować, bo to nie jego dzieci. ale jak dla mnie to tworzy jakiś taki dziwny podział....barierę między Wami (stara rodzina) a nim.

      i inna sprawa to jego syn który z Wami w ogóle nie spędzał czasu tylko jechał do babci. też mi się to wydaje dziwne i sztuczne.

      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • malgolkab Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:27
        moniapoz napisała:

        > przeczytałam ten wątek i jedno mnie zastanowiło. nie znam się na rodzinach patc
        > hworkowych ale czy to jest normalne, że nie angażowałaś go w ogóle w sprawy dz
        > ieci ?
        Dla mnie to nie jest normalne. Mam 2 męża, nie jest ojcem mojego syna, ale nie wyobrażam sobie, że ja czy on stwierdzamy, że on nie musi się angażować w jego sprawy, bo to nie jego dziecko.
        • argentusa Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 12.10.12, 09:29
          a dla mnei to jest normalne.
          Zupełnie nie mam potrzeby zajmowania się dziećmi Obecnego. I też zupełnie nie mam potrzeby by OBecny zajmował się moimi dziecmi. Mieszkając razem. OBecny-moje dzieci to układ kumplowski nei rodzicielski. Byc może dlatego, ze tata moich jest ojcem bardzo aktywnym mimo odległosci, która dzieli maluchy i tatę. No i Najstarszy mieszka z tatą a to ja jestem mamą na odległość.
          Ar.
    • noname2002 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 09:50
      Może zarzuty wobec Twoich dzieci wynikały z tego, że nie radził sobie z tęsknotą za własnym synem?
      • zmeczona100 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 10:21
        Tylko ręce załamać.
        • dreemcatcher Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 10:32
          lepiej sie zastanowić, przyczyny mogą być różne (może jest chory)
          • zmeczona100 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 10:34
            No jasne, że to nie jego wina, przecież to mężczyzna.
            • dreemcatcher Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 10:44
              to była ironia, moja gruba żona została przebadana i diagnoza forumowiczek była tak ze jest chora a ja jej nei wspieram w chorobie. Podkreślałem ze jedyne hobby to leżenie przed TV , ale diagnoza była jedna - chora
              widzisz analogie ?
              • biedronka7112 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 10:57
                abstrahując od tematu - jeśli Twoja gruba żona byłaby gruba pomimo łażenia na dalekie spacery, pomimo basenu raz w tygodniu, pomimo niejedzenia po 18tej i tak dalej - nadal miałbyś do niej pretensje, że się roztyła?
                • dreemcatcher Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:00
                  to wtedy bym podejrzewał chorobę którą trzeba leczyć a nie najpierw wykluczał lenistwo zrzucając wine otyłości na chorobę.
                  • biedronka7112 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:04
                    No dobrze. Ale co ma zrobić kobieta, która mimo leczenia i wysiłków skierowanych na utrzymanie wagi nadal waży - powiedzmy - 20 kg więcej, niż przed ślubem?
                    Przecież jej uroda nie różni się od urody kobiety, która się roztyła z lenistwa... i jest w takim samym stopniu (nie)pociągająca...
                    • dreemcatcher Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:05
                      nie wiem co ma zrobić, normalny człowiek chyba rozumie różnice między choroba a lenistwem
                      • biedronka7112 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:15
                        ale jednak uroda (czy jej utrata) pozostają niezmienne, niezależnie od tego, z czego rzecz wynika

                        Chodzi mi o to, że jeśli żona nie podoba Ci się obecne z uwagi na tuszę, to wszystko jedno, czy wynika ona z lenistwa czy z choroby. I tak by Ci się pewnie nie podobała.
                        • dreemcatcher Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:29
                          nie do końca się zgodzę z tobą, straciłem zainteresowanie zoną ponieważ przestała dbać o siebie, przestała chcieć mi się podobać, obojetne się dla niej stało czy jest mi znia dobrze w łożku czy nie. Przestała inwestować w nasz związek .Po jakims czasie nie miało to dla meni znaczenia czy tyje bo przez jej bierność w łożku przestała dziaąlć na mnei jako kobieta .
                          • biedronka7112 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:40
                            czyli tak naprawdę nie jest problemem, że jest gruba i zdewociała, ale jest problemem, że o Ciebie nie dba i się o Ciebie nie stara

                            to rozumiem
                            • dreemcatcher Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:52
                              nie no jest problem , gdyby mi sie podobaly grube to bym się za takimi uganiał smile
                              z przykrością się patrzy kiedy atrakcyjna kobieta zamienia sie w nieatrakcyjna abrak bliskości i posznowania zwizku przyspiesz zdecydowanie ten proces. Są pewne granice akceptacji przybierania na wadze. Na randkach ludzie chcą wypaś cprzed druga osobą jak najlepeij jakimś dziwnym trafem poslubie się to zmienia, spoczywamy na laurach i związek przestaje sie rozwijać , jesli dwie osoby to akceptują ich sprawa , jesli jedna .. związek sie rozpada.
                              • biedronka7112 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 13:16
                                Tak się składa, że ludzie "po ślubie", ale i z biegiem lat po prostu, stają się coraz bardziej chorzy, a ich organizmy coraz mniej wydolne - nazywa się to starzeniem.
                                Jednemu będzie siadało serce, a inny się roztyje - dobrze jest sobie z takiej naturalnej kolei rzeczy zdawać sprawę, zanim się będzie od kogokolwiek wymagało bycia przez całe życie pięknym i sprawnym.

                                Trudno mi cokolwiek powiedzieć, oczywiście, o Twojej żonie. Ty ją znasz lepiej.
                                Piszę ogólnie.

                                Lubię określonych mężczyzn (typ fizyczny), jednak nie znaczy to, że mój mężczyzna ma się czuć niepewnie dlatego, że nie całkiem jest w tym typie. Kocham go, lubię przebywać w jego towarzystwie, bo ma sporo cech, które mi odpowiadają. I nie będę się odwracała ze wstrętem jedynie dlatego, że nie miałby najmniejszych szans położyć na rękę żadnego z facetów w moim typie.
        • noname2002 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 10:45
          Pewnie, że nie powinien się wyładowywać na niewinnych dzieciakach ale miałam znajomego, który też związał się zaraz po rozwodzie z kobietą mającą dziecko w wieku jego syna i przebywanie z tym dzieckiem przypominało mu o własnym i miał poczucie winy, że bawi się z cudzym dzieckiem a nie z własnym(mimo że własnym zajmował się 3albo 4 dni w tygodniu).
          • dreemcatcher Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:02
            właśnie taki mógl byc powód odejścia, ze swoim dzieckiem ni e,miał dobrego kontaktu , a z obcymi tak, to mogło byc przyczyną wyprowadzki
            • malgolkab Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:33
              Dorosły człowiek rozmawia, a nie ucieka, po czym nie odbiera telefonów. Żal dzieci, piękny będą miały model związku.
              • dreemcatcher Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:01
                dorośli ludzie rozmawiają, a jednak się okazuje ze mówią o czymś zupełnie innym
                • smarhta Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:44
                  A czy to wtedy nadal rozmowa jest? Czy dwa monologi?

                  Mysle, ze mozna i powinno sie upewnic czy sie zostalo wlasciwie zrozumianym. I czy sie druga osobe zrozumialo.

                  Pod warunkiem, ze ta druga osoba nie ma kompleksow albo uprzedzen do partnera i nie odbiera tego jako traktowanie jak glupka, atak czy cos jeszcze innego. Tylko ze z taka osoba sie raczej zwiazku utrzymac nie da, taka osoba nie jest z partnerem, tylko ze swoim wyobrazeniem o swoim partnerze.

                  Nieporozumienia da sie wyjasnic.
                  Potrzebna tylko dobra wola i wiara, ze ta druga osoba tez wykazuje dobra wole. I to tego chyba najczesciej brakuje.
          • anbale Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:12
            Moim zdaniem to trzeba by poznać relację drugiej strony, bo czasem wtedy zupełnie inny obraz sytuacji się wyłania. Raczej na pewno coś szwankowało w funkcjonowaniu z dziećmi, może facet po prostu czuł się zmęczony uczestniczeniem w czyimś życiu rodzinnym, może nie był najlepiej traktowany, a nikt tego nie dostrzegał? Może zżerało go poczucie winy wobec własnego dziecka?
            Na pewno miał prawo się wycofać, ale zrobił to jak prawdziwy mężczyzna- bez słowa wyjaśnienia i pozostawiając w poczuciu winy...
            Jakoś dziwnie funkcjonowało dziecko tego mężczyzny, wywożone gdzieś do babci jak intruz.
            Coś tu chyba nie grało.
            • malgolkab Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:34
              anbale napisała:


              > Na pewno miał prawo się wycofać, ale zrobił to jak prawdziwy mężczyzna- bez sł
              > owa wyjaśnienia i pozostawiając w poczuciu winy...
              Hm, to mamy chyba inne wyobrażenie prawdziwego mężczyzny.
              > Jakoś dziwnie funkcjonowało dziecko tego mężczyzny, wywożone gdzieś do babci ja
              > k intruz.
              > Coś tu chyba nie grało.
              Chyba wszystko...
              • anbale Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:40
                malgolkab napisała:

                >
                > > Na pewno miał prawo się wycofać, ale zrobił to jak prawdziwy mężczyzna-
                > bez sł
                > > owa wyjaśnienia i pozostawiając w poczuciu winy...
                > Hm, to mamy chyba inne wyobrażenie prawdziwego mężczyzny.

                To była ironiasmile Mieszkałam kiedyś w kraju o kulturze latynoskiej, i jeden taki "maczo" wyjaśnił mi, że tak się powinno zrywać z kobietą, bez słowa.

            • noname2002 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 11:57
              A mogło też być tak że dla Iski to była rodzina patchworkowa a dla pana przejściowy etap(to nieprzywożenie dziecka do nich jest dziwne). Teraz pan doszedł do siebie po rozwodzie, znalazł inną lokalizację i poszedł w siną dal bez słowa
              • kobieta306 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:00
                e tam, przecież "patrzył z miłością" wink
              • anbale Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:12
                Też bardzo prawdopodobne, jak poczuł się silniejszy to stwierdził, że to jednak nie to...Może ten związek był z gatunku tych "za szybko" po poprzednim, i nawet nieświadomie mógł go traktować jak przytulisko, jak doszedł do siebie to poszedł poszukać czegoś, co naprawdę mu odpowiada...
                Ale to tylko hipotezy, musiałby się sam wypowiedzieć.
          • logicman Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:08
            noname2002 napisała:

            > Pewnie, że nie powinien się wyładowywać na niewinnych dzieciakach ale miałam zn
            > ajomego, który też związał się zaraz po rozwodzie z kobietą mającą dziecko w wi
            > eku jego syna i przebywanie z tym dzieckiem przypominało mu o własnym i miał po
            > czucie winy, że bawi się z cudzym dzieckiem a nie z własnym(mimo że własnym zaj
            > mował się 3albo 4 dni w tygodniu).

            Otóż to. Tyle tylko, że mógł wykazać nieco autorefleksji przed wchodzeniem w związek z dzieciata kobietą. Sam mam tak samo, tyle, że zdaję sobie z tego sprawę i wiedząc, że będę cierpiał przy obcych dzieciach nie będąc przy moim synu, z góry odrzucam możliwość bliższych relacji z kobietami, które mają dzieci.
            • anbale Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:15
              Szczerze gratuluję samoświadomości, ale myślisz, że tak już będzie na zawsze?
              Jak Twoje dziecko dorośnie, nie będzie już dzieckiem to też będziesz miał to uczucie?
              • logicman Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:27
                anbale napisała:

                > Szczerze gratuluję samoświadomości, ale myślisz, że tak już będzie na zawsze?

                Trudno powiedzieć, co będzie w odległej przyszłości, z całą pewnością (znając siebie samego) do czasu dorośnięcia syna (starsze lata szkoły średniej).

                > Jak Twoje dziecko dorośnie, nie będzie już dzieckiem to też będziesz miał to uczucie?

                Mam nadzieję, że nie. Teraz jednak jest jak jest i nic na to nie poradzę.
            • garibaldia Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:22
              I chwała Ci że wiesz z czym masz problem i nie obciążasz nim innych robiąc im wodę z mózgu że są czegoś winni w związku.
              Myślę, że jak się bardzo zakochasz to problem może zniknąć, ale póki co (szczególnie świeżo po rozwodzie) dobrze kierowac się tym, co się jest w stanie samemu przyjąc.

              Pan wskoczył w nowy związek prosto ze starego. Pewnie nawet nie pomyślał, że by miał mieć z czymś problem. Tym bardziej w kwestii dzieci, gdzie wielu ojców średnio się w związku w te dzieci angażowało i po rozwodzie nie ma dobrej więzi z dzieckiem. Więc mogła się zrodzić zazdrość że autorka ma dobre kontakty z dzieckiem a on nie. Zazdrośc o dzieci a także nawet o umiejętności bycia z dzieckiem(stąd wywożenie syna do babci, zamiast budowanie nowej rodziny).

              Znam pana który po rozwodzie olał dziecko, nie płacił alimentów. Po 10 latach nagle się objawił i sam z siebie przysłał (jak na razie kilka razy) kasę córce. Po małej wiwisekcji okazało się, że pan się właśnie związał z dzieciatą kobietą. Więc przypomniał sobie o własnym dziecku... albo chce grać przed nową partnerką dobrego tatusia...
            • noname2002 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:28
              A posiadania kolejnego dziecka nie wykluczasz? Bo te nie-dzieciate na ogół chcą mieć dziecko.
              • logicman Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:44
                Też jest to problem, choć prędzej to jestem w stanie zaakceptować niż przebywanie z obcym dzieckiem kosztem własnego. Moje ewentualne drugie dziecko byłoby dla syna jednak bratem a nie kimś zupełnie obcym. Nawet w pełnej rodzinie musiałby zaakceptować, że czas poświęcany dzieciom musiałby być dzielony pomiędzy rodzeństwo.
            • malgolkab Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:46
              logicman napisał:


              > Otóż to. Tyle tylko, że mógł wykazać nieco autorefleksji przed wchodzeniem w zw
              > iązek z dzieciata kobietą. Sam mam tak samo, tyle, że zdaję sobie z tego sprawę
              > i wiedząc, że będę cierpiał przy obcych dzieciach nie będąc przy moim synu, z
              > góry odrzucam możliwość bliższych relacji z kobietami, które mają dzieci.

              Nie każdy chce być z osobą mieszkającą z dziećmi - wolno mu. Ale, tak właśnie jak napisałeś, Ty z góry tę możliwość odrzucasz - nie mieszasz więc w głowie kobicie i dzieciom (które i tak już w dupę dostały przy rozwodzie rodziców).
            • smarhta Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 12:52
              logicman napisał:

              > Sam mam tak samo, tyle, że zdaję sobie z tego sprawę
              > i wiedząc, że będę cierpiał przy obcych dzieciach nie będąc przy moim synu, z
              > góry odrzucam możliwość bliższych relacji z kobietami, które mają dzieci.

              I to wlasnie nazywam odpowiedzialnoscia i dojrzaloscia. Nie wypieranie sie swoich wad lub "wad", a potem czesto uzywanie ich jako wymowek, tylko zdawanie sobie sprawy ze swoich ograniczen i branie ich pod uwage przy podejmowaniu waznych decyzji.
    • barmanka_prl Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 11.10.12, 21:31
      iska01 napisała:

      > Nie odbiera telefonów , nie odpisuje na maile, ci
      > sza. A jeszcze w sobotę, przed odejściem patrzył na mnie z miłoscią, widzialam
      > to.Wiem ,ze mnie kocha i ja go kocham bardzo mocno.

      To jest chyba najmocniejszy przekaz z Twojej opowieści. Czy Ty nie odebrałabyś jego telefonu? Nie odpisałabyś na jego maila? Odebrałabyś. I odpisałabyś. Bo Ci zależy. Może jemu też jeszcze zależy. Sprawdź, poczekaj, ale nie za długo. Myślę, że jak ktoś kocha to nie wytrzyma zbyt długo bez kontaktu, bez chęci pracy nad związkiem. A jak nie kocha, lub postanowił się odkochać, bo uznał, że nie da rady... sama wiesz. Nie używaj zbyt wielu słów. Pokaż, że kochasz, że rozumiesz, że dajesz czas. Bo jak się kocha - to widać.
      • lagrangian Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 13.10.12, 10:29
        Przecinie, jeśli się definitywnie kończy nietrafiony związek, to się nie podejmuje dyskusji na jego temat.

        A przynajmniej niektórzy nie podejmują i nie ma w tym nic nadzwyczajnego.
        • gordon7 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 13.10.12, 13:57
          Jeśli facet, który do tej pory miał częsty, dobry kontakt z partnerką milczy 2 tygodnie, to niestety już koniec...Szkoda, ze jest tchórzem inie zdobył się na szczerą rozmowę. Pozdrawiam ,3maj się cieplutko.
        • iska01 Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 13.10.12, 22:51
          Wielu z Was ma rację ale tez nie jestem w stanie ustosunkowac sie do wszystkich uwag ...Tak , popełnilam wiele błedow nie pielegnujac zwiazku każdego dnia, nie prosząc go wyraźnie o pomoc i wyrozumiałość ...byłam tak pewna jego miłosci ,że sadziłam ,ze zniesie to wszystko . Ja sama nie umiem powiedziec czy zaakceptowałabym jego syna na co dzień, w dłuższym okresie czasu...dlatego wiem ,że on był w wyjatkowo niekomfortowej sytuacji tak jakby miał troje osób po jednej stronie a po drugiej on sam. Jesli nie wytrzymał tego to widocznie mało go jednak znałam ;-(. Jedyne co mi pozostaje , to tak jak niektorzy uważają...czekać. Nie chce juz narzucać mu sie telefonami i mailami...to był bład ale " na gorąco " probowalam ratowac co sie da, dac mu do zrozumienia,że walczę. Faceci myslą troche inaczej i faktycznie odnioslam odwrotny skutek. Może jego natura , jego slabości bronią sie w ten sposób....milczeniem. Jesli kocha to kiedyś mi to powie, jesli nie ....czas leczy rany ;-((((
          • kalpa Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 13.10.12, 23:03
            Iśka trzymaj się...
            nie jest to łatwe- zostać samą po raz drugi...
            Ja z mojego doświadczenia widzę, że wielu mężczyznom jest trudno wytrzymać z nieswoimi dziećmi... Tyle, że my - matki- najczęściej nieswoje dzieci mamy w domu raz na jakiś czas. I nie ma ich w codzienności...więc takiego tesu nie przechodzimy...
            Czy ja byłabym w stanie znosić na codzień czyjeś dziecko z cała jego paleta irytujących mnie zachowań? Nie wiem...to sie okazuje dopiero po jakimś czasie....
            Ale mimo wszystko nie wydaje mi się, żeby powodem odejścia T. były jedynie konflikty z dziećmi... bo z tego co piszesz nie było extremów.
            Relacje z dziećmi pokazywały sie jaskrawo, ale te inne powody chyba jednak byly ukryte w cieniu...
            Trzymaj sie jakoś...
          • iska01 do Smarthy 13.10.12, 23:08
            Smartha, dziekuję ci bardzo za Twoje posty....jestęs bardzo mądrą osobą i Twoje słowa bardzo do mnie przemowiły.
            Jak w każdym związku sa dobre i złe chwile i wina nie leży tylko po jednej stronie...wiem. Nie prosiłam go o pomoc , zaniedbałam możliwosc spokojnej , szczerej rozmowy . Może oboje byliśmy zbyt slabi , może nawet niedojrzali emocjonalnie , nie sprostaliśmy paru ważnym zadaniom...Szkoda tylko ,że tak naprawde nie jestesmy już bardzo młodzi a życie ucieka...
            To co czuje w głabi serca to ogromny smutek i żal ,ze tak sie to wszystko potoczyło ...niby sie uczymy na błedach ale ciągle je niestety powtarzamy. Pozostaje mi teraz czekać i ...żyć dalej .Pozdrawiam Cie ciepło ...
          • lagrangian Re: Czy dzieci mogą przeszkodzić w szczęściu doro 14.10.12, 09:25
            Moim zdaniem więź z dziećmi, a więź z partnerem to dwie niezależne kwestie i jeśli posunęłaś się do budowania jakichś sojuszy z dziećmi przeciwko swojemu facetowi, to chyba było coś z tym związkiem bardzo nie tak ?
            Mam żonę i córkę z poprzedniego małżeństwa, ale kiedy ją do nas przywożę, czy też kiedy wspólnie spędzamy wakacje, to żona nie idzie z tego powodu w odstawkę. Co to by było za małżeństwo ?
            Dbam o to, żeby obie panie czuły się komfortowo, bo zależy mi na jednej i na drugiej i mam wrażenie że w Twoim związku tego zabrakło:

            "...Zrobiło sie błedne koło, on był niemiły dla nich ja dla niego. Zamknelam sie w sobie, ciągle zmęczona , rozdrażniona goniac dzien za dniem , tyle było spraw. W nocy nie było siły a czasem i chęci przytulić sie do Niego..."
      • iska01 barmanka_prl 13.10.12, 23:55
        barmanka_prl napisała:

        > iska01 napisała:
        >
        > > Nie odbiera telefonów , nie odpisuje na maile, ci
        > > sza. A jeszcze w sobotę, przed odejściem patrzył na mnie z miłoscią, widz
        > ialam
        > > to.Wiem ,ze mnie kocha i ja go kocham bardzo mocno.
        >
        > To jest chyba najmocniejszy przekaz z Twojej opowieści. Czy Ty nie odebrałabyś
        > jego telefonu? Nie odpisałabyś na jego maila? Odebrałabyś. I odpisałabyś. Bo Ci
        > zależy. Może jemu też jeszcze zależy. Sprawdź, poczekaj, ale nie za długo. Myś
        > lę, że jak ktoś kocha to nie wytrzyma zbyt długo bez kontaktu, bez chęci pracy
        > nad związkiem. A jak nie kocha, lub postanowił się odkochać, bo uznał, że nie d
        > a rady... sama wiesz. Nie używaj zbyt wielu słów. Pokaż, że kochasz, że rozumie
        > sz, że dajesz czas. Bo jak się kocha - to widać.

        Czekam...na ile mam w sobie siły i nadziei...czekam . Czas pokaże ..z narzucaniem mu sie skonczylam...niech pomysli w spokoju , jesli ma jeszcze o kim mysleć..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja