dziecko :(

17.10.12, 09:30
nie wiem czy trafiłem na dobre forum bo po rozwodzie nie jestem, ale myśle o nim nieustająco. jestem w malzenstwie od kilkunastu lat, raz bylo lepiej raz gorzej, od kilku lat wiem ze nic juz do niej nie czuje, ale ona tego nie rozumie, powiedzialem jej wprost ze jej nie kocham i chce rozwodu, problem w tym ze mamy dziecko, 10-letnie, chcialem aby to byla nasza wspolna decyzja, zeby nie bylo sytuacji aby dziecko myslalo ze to ja je zostawiam bo go np. nie kocham, tylko abysmy razem mu wytlumaczyli ze nam sie nie uklada. nie sypiamy ze soba, spimy w osobnych pokojach, osobno wyjezdzamy, osobno wychodzimy, praktycznie ze soba nie rozmawiamy oprocz spraw dotyczacych dziecka, nie chce juz trwac w czyms takim, ale boje sie ze dziecko mi tego nie wybaczy, dzis niestety szala sie przelala, dziecko polknelo kilka tabletek, dlaczego? bo on chce miec rodzine sad co robic? jest jakies wyjscie z tej sytuacji? czy udac sie z dzieckiem do jakiegos psychologa?
    • triss_merigold6 Re: dziecko :( 17.10.12, 09:36
      Chyba wszystkie dzieci chcą mieć rodzinę, ale niewiele łyka tabletki żeby zwrócić na siebie uwagę, nawet po rozstaniu rodziców.
      Kto nakręca atmosferę niepewności w domu, Ty czy żona i w jaki sposób?
    • zegnaj_kotku Re: dziecko :( 17.10.12, 09:39
      ...i to jest właśnie trwanie w małżeństwie dla "dobra dziecka"...
      Do psychologa to powinniście się udać moim zdaniem wszyscy
      Sensownie przeprowadzonym rozstaniem mniej się zaszkodzi niż tkwieniem w takiej pseudo rodzinie... Przecież mimo, że się nie rozstaliście ono widzie, że to nie rodzina...
      • triss_merigold6 Re: dziecko :( 17.10.12, 09:41
        Po prostu dziecko dostaje nieustannie sprzeczne komunikaty.
        • motyle6 Re: dziecko :( 17.10.12, 09:46
          wiem ze chec rozstania jest glownie po mojej stronie, ale naprawde nie potrafie zmusic sie do uczuc do niej, przypuszczam ze dziecko podczas mojej nieobecnosci jest dodatkowo "nakrecane" przez matke jaki to tatus jest zły. jak mam wykonac teraz jakikolwiek ruch? przeciez jesli cos sobie zrobi to ja tego nie przezyje sad
    • mayenna Re: dziecko :( 17.10.12, 09:50
      Moim zdaniem za mało czasu poświęcacie dziecku. Takie łykanie tabletek jest próbą zwrócenia na siebie uwagi.
      Psycholog lub socjoterapeuta powinni wam pomóc. Poszukaj w centrach pomocy kryzysowej.
      • motyle6 Re: dziecko :( 17.10.12, 10:00
        ale czy jedyna pomoc to trzymanie tego "dla dobra dziecka" ?
        • triss_merigold6 Re: dziecko :( 17.10.12, 10:09
          Ale jaką odpowiedź chcesz uzyskać? Nie, nie należy trzymać tego dla dobra dziecka ani udawać nagle szczęśliwej pary. Natomiast należy zadbać o dziecko, spędzić z nim trochę czasu i dać mu poczucie bezpieczeństwa.
        • zegnaj_kotku Re: dziecko :( 17.10.12, 10:11

          no właśnie o to chodzi, że tkwicie w tym dla "dobra dziecka" a g... z tego wychodzi...
          bo dziecko widzi "brak rodziny" i dostaje sprzeczne sygnały...
          do poczytania:
          psychotekst.com/artykuly.php?nr=134

          "żegnaj kotku... żegnaj, świnko, moja przyjemności krzynko przez krótkiego rozdziału część...
          Za to, gdy się z tobą rozstać, to ze szczęścia bzika dostać" Jeremi Przybora
    • kobieta306 Re: dziecko :( 17.10.12, 09:58
      serce się ściska jak to czytam sad żal mi tego dzieciaka sad
      ile ma lat? Niezależnie jaka decyzje Wy podejmiecie, dziecko potrzebuje pomocy.
      • kobieta306 Re: dziecko :( 17.10.12, 10:00
        sorki ok 10 lat, doczytałam. To jest za małe dziecko na okres młodzieńczego buntu, kiedy na zlość rodzicom łyka się tabletki! Działaj bo może być za późno. Dzieje się coś bardzo bardzo złego.
        • pisklatko12 Re: dziecko :( 17.10.12, 13:45
          kobieta306 napisała:

          > sorki ok 10 lat, doczytałam. To jest za małe dziecko na okres młodzieńczego bun
          > tu, kiedy na zlość rodzicom łyka się tabletki! Działaj bo może być za późno. Dz
          > ieje się coś bardzo bardzo złego.

          Muszę obalić teorię, że dziecko jest za młode na okres młodzieńczego buntu - moja siostra ma córkę która ma 9 lat siostra nie jest rozwiedziona ma męża a dziecko jest jedynaczką i w tej właśnie chwili przechodzi okres młodzieńczego buntu nie chce poświęcać za wiele czasu na naukę mimo zachęty i pomocy matki ma swoje plany na spędzanie czasu wolnego i ani prośbą ani groźbą - siostra wkońcu powiedziała do córki jeśli nie zaczniesz się uczyć możesz zapomnieć o komórce a córka na to: "no i? myślisz, że jest mi niezbędna do życia?"

          także chyba postęp idzie zbyt szybko sama zaczynam się bać jak to będzie u mnie moja córka ma 6 lat...
          • 68marta Re: dziecko :( 17.10.12, 14:07
            Sama mam dziecko w podobnym wieku i zastanawiam się tylko ,skąd wziął się pomysł u jeszcze tak małego dziecka na łykanie prochów /jaki prochów/.Przykład z domu,filmy? Rozumiem ,że to jest czwarta klasa ,nauki coraz więcej,do tego dochodzą cztery razy w tygodniu zajęcia dodatkowe -nie za dużo?
    • smutnyaniol Re: dziecko :( 17.10.12, 10:08
      10 letnie dziecko nie łyka tabletek ot tak sobie. Jak można było nie zauważyć, że dzieje się z nim ( bo jak mniemam mówiłeś, że to chłopak) coś tak strasznego. Tak bardzo jesteście pochłonięci walką o swoje, że zupełnie zapomnieliście co jest ważne w życiu.
      Piszesz, że nie przeżyjesz jak sobie dziecko coś zrobi, ale ono właśnie zrobiło i co? Nic się dalej nie dzieje.
      • motyle6 Re: dziecko :( 17.10.12, 10:24
        to nie jest tak ze nie spedzamy z dzieckiem czasu, oczywiscie ze spedzamy ale nie razem w 3, albo ja robie cos z nim, albo ona. odrabiam z nim lekcje, zabieram na rower, 4 razy w tyg woze na zajecia pozalekcyjne, naprawde nie jest pozostawione samo sobie.
        • smutnyaniol Re: dziecko :( 17.10.12, 10:32
          Dlaczego przestałeś kochać żonę i kiedy?
          • laura771 Re: dziecko :( 17.10.12, 10:38
            No tak, mój jeszcze mąż też coś takiego wdrażał. Mówił córce, gdy sugerowała w sobotę: "Tatusiu, pojedziemy wszyscy nad morze z mamusią też", a on na to: "Mamusia dzisiaj nie może".
            Albo dawał jej wybierać - "albo idziesz na spacer z tatusiem albo z mamusią".

            Gnębienie milczeniem.

            W sądzie dostał za to opierdol od sędziny - za milczenie i wykluczanie mnie jako matki. Dziecko bardzo to przeżywa i dusi w sobie. Nie wie czyją stronę ma trzymać, jest zagubione.

            A co twoja żona na to? Podejmuje jakieś działania? Jej to odpowiada?

            Moim zdaniem masz ze sobą problem. Chyba lepiej się rozejść, jednak pod kontrolą psychoterapeuty może.
            • laura771 Re: dziecko :( 17.10.12, 10:42
              Ty sobie popatrz jakich relacji uczy się dziecko tkwiąc w takim chorym związku. Jakiego wzorca partnerstwa się uczy? jakim samo będzie rodzicem? Przy dziecku swoją postawą okazujecie sobie, że się nie szanujecie.
              Jesteście nieodpowiedzialni na maksa. I ty uważasz że zrobiłeś wszystko "dla dobra dziecka"?
              Moje dzieci tkwiąc w takim chorym związku jąkały się a młodsza się kiwała, jak w chorobie sierocej. Po rozdzieleniu problemy minęły i nie potrzebna była nawet pomoc psychologa. Tyle, że ty masz starsze dziecko i już w poważnych tarapatach.
              • motyle6 Re: dziecko :( 17.10.12, 10:56
                wiec co mi radzisz zrobic? mam zostac w domu i udawac przed dzieckiem ze zalezy mi na jego mamie? wiem ze to nie jest dobre wyjscie, ale boje sie ze jesli odejde ono znowu cos zrobi i mi tego po prostu nie wybaczy
                • laura771 Re: dziecko :( 17.10.12, 11:02
                  No i zgadza się, problem masz ze sobą. Ty się od niej odsunąłeś, bo uczucie wygasło, a żona ma złożyć papiery, czyli podjąc decyzję za Ciebie? Jesteś nieodpowiedzialny.
                  Idzcie do psychologa.
                  Wiesz w ogóle czego potrzebuje dziecko? Mądre podręczniki piszą, że najwięcej co ojciec może zrobić dla rodziny i dla dziecka to kochać i szanować jego matkę.
                  Nie wiem co twoją żoną kieruje, może nie ma wyjścia, nie ma gdzie odejść, ale w innym wypadku już dawno bym się spakowała i od Ciebie wyniosła.
                  • motyle6 Re: dziecko :( 17.10.12, 11:06
                    nie oczekuje ze zona zlozy papiery, chce sie rozejsc w zgodzie a nie w walce, czy jako kobieta chcialabys tkwic przy mezu ktory Cie nie kocha? nie spedza z Toba czasu? nie mozna nikogo zmusic do milosci bo to nie o to chodzi. miales nadzieje ze ona to zrozumie.
                    • mayenna Re: dziecko :( 17.10.12, 11:14
                      Chłopie, powiedz uczciwie: jest ktoś czy nie ma?
                      Jak nie masz innej to może warto naprawiać, spędzać czas? To nie są rzeczy nieodwracalne, jesli się tylko chce razem być i popracować nad powrotem dobrych relacji i uczuć.
                    • laura771 Re: dziecko :( 17.10.12, 11:17
                      > nie oczekuje ze zona zlozy papiery, chce sie rozejsc w zgodzie a nie w walce, c
                      > zy jako kobieta chcialabys tkwic przy mezu ktory Cie nie kocha? nie spedza z To
                      > ba czasu? nie mozna nikogo zmusic do milosci bo to nie o to chodzi. miales nadz
                      > ieje ze ona to zrozumie.

                      Chyba jednak oczekujesz, bo swoim pytaniem spodziewasz się, dziwisz się żonie, że nic nie robi i tkwi w tym, co jej zafundowałeś.
                      A skoro Ty już nie kochasz, to czemu z tym nic nie zrobiłeś? Podejmowałeś próby ratowania dla dobra dziecka jakiekolwiek? Pewnie nie, tak jak mój. Po najmniejszej linii oporu, zero wysiłku. A tu trzeba było podjąc trud, wysiłek. Może jest to wciąż możliwe i dziecko odzyska rodzinę. Jedna uwaga: nie można podejmować prób tylko z powodu dziecka, to moje osobiste zdanie.
            • motyle6 Re: dziecko :( 17.10.12, 10:44
              nie podejmuje dzialan zmierzajacych do rozejscia sie, kiedys tylko powiedziala: chcesz miec wolnosc? to masz wolnosc, no bo nie pyta gdzie wychodze, co robie, sama tez organizuje sobie czas. ale mi nie o taka wolnosc chodzi.
              • garibaldia Re: dziecko :( 17.10.12, 10:55
                Dlaczego uważasz, że to żona ma cię rozwieść, to żona ma zainicjować działanie w kierunku rozwodu???
                Spychotechnika moj panie i twoja niechęć do ponoszenia odpowiedzialności za swoje widzi-mi-się.
                Chcesz się rozwodzić to to zrób. Dlaczego czekasz by rozwiodła was żona która może tego rozwodu wcale nie chce... Pobudka.
          • motyle6 Re: dziecko :( 17.10.12, 10:40
            po prostu moje uczucie do niej wygaslo, nie mam jeszcze 40 lat, nie chce spedzic reszty zycia z kims kogo nie kocham
            • smutnyaniol Re: dziecko :( 17.10.12, 10:46
              A z kim chcesz spędzić? jest już ktoś kto ma zastąpić żone?
            • laura771 Re: dziecko :( 17.10.12, 10:46
              > po prostu moje uczucie do niej wygaslo, nie mam jeszcze 40 lat, nie chce spedzi
              > c reszty zycia z kims kogo nie kocham

              No tak rozumiem. To skoro tak, to może wkrótce i wygaśnie twoje uczucie do własnego dziecka?
              Owszem można zrozumieć, że uczucie wygasło, ale dojrzały, odpowiedzialny człowiek dba o rodzinę, o relację, próbuje coś naprawić. Czy tego już próbowałeś czy poddałeś się, bo nie czujesz już motyli w brzuchu?
            • mayenna Re: dziecko :( 17.10.12, 11:12
              Skąd ta pewność że nie kochasz żony? Co takiego się stało, że uczucie wygasło?

              Błędem jest życie w nieszczerości.
              Ponieważ wasze dziecko zróbiło taki krok, to poszłabym cała rodzina do terapeuty, żeby pomógł rozwiązać tę sytuacje, żeby kontrolował rozstanie, skoro tego chcesz. Ale zaczęłabym od szczerej rozmowy z zoną i dzieckiem.
        • mayenna Re: dziecko :( 17.10.12, 11:02
          Wożenie na zajęcia pozalekcyjne nie jest spędzaniem czasu. Rozmawiasz z nim? O tym co się dzieje, o jego uczuciach, o tym czego twoje dziecko chce? jak się czuje?
          • laura771 Re: dziecko :( 17.10.12, 11:07
            Ty masz taki problem, że boisz się zmian i ponieść konsekwencje swoich wyborów, a do tego całkowite niezrozumienie potrzeb dziecka i nieodpowiedzialność za swoje wybory.
            Tu Ci nikt nie doradzi pewnie, bo sprawa już jest zbyt skomplikowana, specjalista potrzebny, a poza tym nikt nie podejmie za was decyzji.
            • laura771 Re: dziecko :( 17.10.12, 11:12
              No ja osobiście spakowałam swoje walizki i urządziłam dla dzieci nowe miejsce do życia. Nie żałuję ani chwili swojej decyzji. Na dzieci to wpłyneło korzystnie. Mimo tęsknot są jednak spokojniejsze, przestały się jąkać, kiwać. Są też bardziej grzeczne, bo mąż w domu non stop podważał mój autorytet. Dzieci spotykają się z ojcem i tak. Ale każde pracuje sam na swoje relacje z dziećmi i nie ma farsy.
    • garibaldia Re: dziecko :( 17.10.12, 10:52
      Dziecko nie łyka tabletek dlatego, że chcecie się rozwieść , tylko dlatego, że od kilku lat trzymacie to dziecko w patologicznej relacji rodziców żyjących osobno pod jednym dachem i jest już zafiksowane na poczuciu utraty. Dziecko tak bardzo "chce mieć rodzinę" bo czuje, że jej nie ma już od dawna a wyrok ciągle w zawieszeniu i go to boli i stresuje. Rodzice wiecznie osobno, od lat kłócący się zapewne albo nieodzywający, odgrazający się rozwodem a nie podejmujący konkretnych działań.
      Idźcie pogadać z psychologiem dziecięcym bo widać, że dziecko czuje się emocjonalnie opuszczone od dawna. A to wy-rodzice go w tych emocjach wychowujecie.

      • kobieta306 Re: dziecko :( 17.10.12, 10:57
        Rewelacyjnie to Garibaldia napisała:
        "Dziecko tak bardzo "chce mieć rodzinę" bo czuje, że jej nie ma już od dawna a wyrok ciągle w zawieszeniu i go to boli i stresuje."
        To jest dla mnie sedno sprawy.
      • inna_nowa_ja Re: dziecko :( 17.10.12, 12:21
        Garibaldia, mogę wpaść do Ciebie na ukojenie nerwów? Pięknie napisałaś!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja