Dodaj do ulubionych

pytanie w sprawie piegusa

11.11.12, 23:14
Piegus i Wojtek swego czasu pojawili sie na tym forum, raczej starzy wyjadacze znają temat.
Ale czy ktoś zna wykładnię prawną poniższego działania.
Piegus nie jest z panem W, obecnie wynajmuje od niego pokój, bo pan nie ma na utrzymanie domu. Dostała umowę najmu okazjonalnego, pan W postanowił dziś bez ostrzeżenia i okresu wypowiedzenia ta umowę wypowiedzieć.
Na to cholerne pole pewnie dziś znów przyjedzie policja bo pan W wymienił zamki.
Na 10 domków to już drugi tam z wymienionymi zamkamismile
Czy właściciel domu może bez niczego w ciągu jednej chwili wyrzucić matkę z dzieckiem?
Piegus w razie co może przyjechać do mnie spać z młodym ale co np z jej rzeczami itp...
A
Obserwuj wątek
    • buba2002 Re: pytanie w sprawie piegusa 11.11.12, 23:24
      Znam historię... No nie może ot tak sobie jej wyrzucić. Co jest w umowie? Jaki okres wypowiedzenia, w jakich sytuacjach? - powinno być określone, sposób rozwiązania umowy, bo to przecież umowa cywilno-prawna. I co z tego, jeśli wyrzucił. Zostaje policja, zgłoszenie zagarnięcia mienia. Ale zanim cokolwiek się wyegzekwuje, trochę potrwa. Jak oni sobie poradzą?
      • blue_ania37 Re: pytanie w sprawie piegusa 11.11.12, 23:29
        Mi chodzi tylko o mlodego, oni są duzi i jakoś to zniosą, ale na tym polu znów jakieś dziecko śpi w aucie.
        Umowa normalna, z tego co wiem bez żadnych udziwnień.
        Ona w tym momencie stoi na tym polu, czekając na policję, wiem że policja mało jej pomoże bo zamków nie przestrzeli.
        A
      • blue_ania37 Re: pytanie w sprawie piegusa 11.11.12, 23:39
        Pan w pozyczył od piegusa 1500 zł z pieniedzy które młody dostał na komunię, podpisali nawet jakiś papier że ten pozycza i że odda.
        Pieniędzy nie oddał, piegus nie zapłacił mu za wynajem pisząc mu, że potrąca mu pieniądze z długu...no i to jest odpowiedż.
        A
        • buba2002 Re: pytanie w sprawie piegusa 11.11.12, 23:46
          No tak. Problem w tym, że dług sobie, a opłata z wynajem sobie. Piegus powinna zapłacić za pokój a zwrotu długu mogła się domagać inną drogą, np. sądownie. Jeśli sąd określi sposób spłaty długu poprzez najem, to może nie płacić. Coś mi się wydaje, że pan jest na prawie - oczywiście o ile w umowie najmu jest zapisane, że w razie zwłoki w płaceniu można najemcę wyrzucić. Zwykle takich zapisów nie ma, żadnych zwykle nie ma...
      • buba2002 Re: pytanie w sprawie piegusa 11.11.12, 23:42
        Coś mi się zdaje, że przyczyną są humory pana. Czyli przyczyny nie ma. A paragraf? - naruszenie warunków umowy. Ale wyegzekwowanie czegokolwiek potrwa. A im - dziecku - pomoc potrzebna jest zaraz. Policja zamków nie przestrzeli, ale może mają pomysł, co ma zrobić matka dziecka wyrzuconego z domu.
      • blue_ania37 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 01:09
        właśnie piegus dojechał, drzwi nie zostały otwarte, na nic szczekanie psa i zapalone światło radiowozu policyjnego.
        Do bani z tym prawem, a co jeśli mnie by nie było? lub bym powiedziała nie...
        Małolat spędziłby noc w aucie.
        Idę palić papierosy do łazienki, w każdym pokoju dziecko śpismile
    • mayenna Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 01:13
      Wojtek działa bezprawnie.TUTAJ masz to omówione. Policja spisze protokół z interwencji. Piegus niech się domaga kopii i może wtedy z Wojtkiem powojować, o ile starczy jej sił.
      Ciekawe czy zgłosił umowę do US? Może nich ona to sprawdzi, albo tym mu zagrozi, żeby dał jej chociaż rzeczy zabrać.
        • mayenna Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 08:02
          Rozumiem twoją sytuację.
          Co powiedziała policja? Co ci poradzili? Oni mogą wezwać Wojtka na rozmowę, może mogą przyjechać jeszcze raz. Rozmawiałabym z nimi.
          Dziecko może jeden dzień zostać w domu, albo wyjaśnij sytuację w szkole.
          Wysłałabym też sms - z prośbą o wydanie natychmiastowe rzeczy albo poinformuje US o umowie najmu. Moze to coś pomoże.
          Jemu zaleczy trochę na opinii innych osób więc poszukaj takiej formy nacisku, która polega na poinformowaniu o sytuacji kogoś z czyim zdaniem, opinią on się liczy.
          • mayenna Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 08:05
            noname2002 napisała:

            > To może ślusarza wezwiesz jak pan wyjdzie i niech rozwali zamek a Ty zabierzesz
            > rzeczy?
            To też jest dobra myśl. Nawet ja nie wyjdzie to może zareaguje, pokaże swoją obecność i można wtedy patrol wezwać.
            • blue_ania37 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 08:09
              Piegus pojechał na policję, młody do szkoły.
              Ciocia Ania znalazła zapasową śniadaniówkę.
              Nie zrozumiem takiego postępowania i takie zakończenie układów pomiędzy osobami dorosłymi.
              Bo nawet jeśli wg wojtka piegus jest kimś najgorszym na świecie to nie wywala się 8 latka bez niczego.
              i to, że ona pojedzie, policja da jej notatkę a potem będzie się wozić z sądem to nie zmienia to faktu, że to dziecko przeżyło niezłą traumę z której długo się będzie leczyć.
              To pole jakieś porąbanesmile
              A
                • blue_ania37 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 08:36
                  Nie wiem kim jest Wojtek, tak samo jak nie wiem kim jest pan tata naszego dziecka.
                  Ale to na tym polu się rozprzestrzeniasmile
                  Ja wierzę, że piegus ma dość ale mi to tez uświadomiło, że przeszłam już bardzo daleką drogę od mojej smile wymiany zamkowej, i to jest pocieszające dla mnie.
                  A na facetów od dziś będę się patrzeć jeszcze ostrzejsmile
                  A
                  • logicman Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 09:13
                    blue_ania37 napisała:

                    > A na facetów od dziś będę się patrzeć jeszcze ostrzejsmile

                    Ania, generalnie to baby są jeszcze gorsze, taka jedna doprowadziła do tego, że odczuwam wstręt na samą myśl o jakiś bliższych relacjach z kobietami.
                    Choć akurat ten cały Wojtek to kawał gnoja, ze względu na dziecko takie działanie jest niedopuszczalne. W tej sytuacji powinien był wymówić wynajem ze zwłoką np. 3 miesięcy. Kwestia pożyczenia i nie oddania pieniędzy komunijnych to już dno i tona mułu.

                    Same sobie takich facetów bierzecie za partnerów, to później się męczycie. Szkoda tylko dzieci.
                    • zegnaj_kotku Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 09:23
                      logicman napisał:

                      > Same sobie takich facetów bierzecie za partnerów, to później się męczycie. Szko
                      > da tylko dzieci.

                      Święte słowa... ale Logic żonę też chyba sam sobie wziąłeś...

                      A propos kolejnych ew. związków ostatnio słyszałam, że drugie małżeństwo to zwycięstwo nadziei nad doświadczeniem wink
                    • mayenna Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 09:24
                      logicman napisał:


                      >
                      > Same sobie takich facetów bierzecie za partnerów, to później się męczycie. Szko
                      > da tylko dzieci.

                      To jest dobre stwierdzenie. Przyciągamy takich mężczyzn, pozwalamy na takie traktowanie bo mamy niedobory w sobie. Od zmiany siebie trzeba zacząć uzdrawianie relacji z partnerami.

                      Ja mam gorzej. Nawet patrzeć na mężczyzn nie mogęsmile
                    • noname2002 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 09:29
                      Same sobie takich facetów bierzecie za partnerów, to później się męczycie. Szko
                      > da tylko dzieci.

                      Odezwał się ten, który dobrze wybrał żonę. Naprawdę nawet w takim wątku trzeba kobietom dokopać i wyładować swoje frustracje? nic dziwnego, że chroni się agresorów a nie ofiary, przecież to wina ofiar, że durne sobie wybrały gnojka za partnera.
                      Sama znam dwie kobiety, których mężowie zaczęli być agresywni po drugim dziecku, miały przewidzieć przyszłość w szklanej kuli?
                      • blue_ania37 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 09:40
                        A ja patrzę trochę inaczejsmile
                        Sama sobie wybrałam męża, który powymieniał zamki abyśmy z młodym znikneli z jego życia.
                        Biorę za to odpowiedzialność na barkismile
                        I zgadza się, że przyszłość trudno przewidzieć w szklanej kuli, ale dziś już wiem, że było dużo "dowodów" na to jaki on jest ale ja je lekceważyłam albo nie umiałam odczytać.
                        To nie moja wina, że wybrałam jego ale mój wybór.
                        A
                        • noname2002 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 10:09
                          Aniu ale patrzysz na to tak teraz, po tym jak doszłaś do siebie. Dokopywanie komuś kto jest w trakcie rozstawania się z przemocowcem(nie piszę o tym wątku, ulało mi się, bo to kolejny raz jak tu się dokopuje komuś bitemu, maltretowanemu itd.) jest zwyczajnie podłe.
                          • blue_ania37 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 10:11
                            Zgadzam się, patrzę się na to z tej perspektywy.
                            Ale zanim człowiek "pochłonie" się w niedobrym związku lekceważy dużo sygnałów.
                            Nie zaufałam kiedyś intuicji która mi mówiła wiać, tylko liczyłam na cud, który nie nadszedł, a właściwie nadszedł ale to terazsmile
                            A
                            • logicman Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 10:16
                              Właśnie, mi już intuicja mówiła po kilku tygodniach znajomości, że coś jest nie tak. I również zlekceważyłem to, wręcz wkręcając sobie, że kierują mną jakieś chore uprzedzenia. To właśnie był ten początek spirali przemocy (psychicznej). Sprawczyni zawsze kreowała się na ofiarę a ja z pokorą przyjmowałem, że to ze mną coś nie tak i muszę się zmienić/dostosować.
                          • logicman Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 10:13
                            Moja droga, to nie jest podłe. To chwalebne - jest to nadanie pewnej optyki osobie poszkodowanej, że tak powiem. Użalanie się nad nią nic jej nie pomoże, natomiast IMHO pomoże jej świadomość tego, iż inni uważają to co zrobił jej były partner za coś ohydnego i podłego. A ona musi dzielnie stawić temu czoła.
                            • zmeczona100 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 10:21
                              Szukanie na siłę winy w sobie może doprowadzić na manowce.
                              Wtedy, gdy ta druga strona ma poważne osobowościowo- psychiczne odchyły i w żaden sposób nie jest w stanie stworzyć z NIKIM satysfakcjonującego obustronnie związku.

                              Natomiast gwóźdź programu to odpowiedź na pytanie, dlaczego dokonując wyboru byłam/ byłem taki naiwny (tj. bezpodstawnie przypisałam komuś cechę, której nie posiadał/a- empatię).
                      • logicman Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 10:04
                        noname2002 napisała:

                        >
                        > Odezwał się ten, który dobrze wybrał żonę.

                        Ależ ja nie winię nikogo poza samym sobą. Natomiast zauważyłem, że większości kobiet brakuje takiego dystansu. Wszyscy są winni tylko nie one (chodzi mi o niewłaściwy wybór a nie późniejsze czyny delikwenta, bo to odrębna kwestia).

                        > Naprawdę nawet w takim wątku trzeba kobietom dokopać i wyładować swoje frustracje?

                        Na całą wypowiedź było tylko jedno zdanie, które można interpretować "dokopująco", przy czym zdanie to ma charakter uniwersalny, pasuje do obu płci.

                        > Sama znam dwie kobiety, których mężowie zaczęli być agresywni po drugim dziecku
                        > , miały przewidzieć przyszłość w szklanej kuli?

                        Jakieś symptomy musiały być już wcześniej, tylko je przeoczyły lub wręcz celowo "niezauważały". I nie mów, że jest inaczej, bo nie jesteś nimi smile
                        Ja natomiast byłem/jestem w podobnej sytuacji i wiem, że tendencje do agresji (obojętnie fizycznej czy psychicznej) da się zauważyć wcześniej, często jednak brak doświadczenia by te zachowania właściwie zinterpretować i w porę uciec. Często ofiara przemocy tłumaczy osobę stosująca przemoc samemu wbijając się w poczucie winy.
                • noname2002 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 08:49
                  Kim jest Wojtek skoro coś takiego jest w stanie zrobić? Tak sformułowałabym to
                  > pytaniesmile

                  Prawo jest do niczego skoro chroni agresywnego alkoholika zamiast dziecka. I pozwala na bezkarne przetrzymywanie cudzych rzeczy.
                  • garibaldia Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 11:19
                    A gdzie jest stwierdzenie, że to agresywny alkoholik? Policja to duch święty przenikający przez ściany? Ile razy Piegus wezwała policję do awantury domowej, ile ma notatek z izby wytrzeźwień pana, ile ma nagrań przemocy ze strony pana, ilu ma świadków potwierdzających że pan jest agresywny? A może pan ma świadków na jaj agresję i zdjęcia jej demolek?
                    Żeby prawo mogło być stosowane to stosować je muszą też obywatele. Bez dowodów nie ma winy.
                    • noname2002 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 15:07
                      A czy ktokolwiek trzeźwy i normalny wyrzuca w środku nocy 8letnie dziecko z domu? zamykając jego rzeczy w tym domu?
                      Nawet gdyby to była kompletnie obca osoba wynajmująca mieszkanie czy pokój Piegusowi z dzieckiem, to najpierw pisałaby wezwanie do zapłaty za wynajem a potem pozbywała się niepłacących lokatorów w DZIEŃ.
                      • sonia_30 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 15:27
                        A skąd wiadomo, że nie było wezwań do zapłaty? Już w wątkach styczniowych Wojtek pisał, że chciałby, aby Piegus się wyprowadził. Opisywane były akcje typu zrywanie zasłonek i tym podobne przepychanki, wszyscy radzili Piegusce by się wyniosła czym prędzej. Minął prawie rok, w tzw. międzyczasie Wojtek wcielił w życie najem okazjonalny i podejrzewam, że wszystkie warunki wypowiedzenia zostały spełnione. Od stycznia do listopada Piegus miał wystarczająco dużo czasu, by znaleźć dla siebie i dziecka sensowne lokum, szczególnie że chwaliła się, iż finansowo stoi lepiej niż Wojtek. Nie rozumiem ataku na Wojtka, wystarczająco długo trwało certolenie się. Jak widać na niektórych działa tylko zimny prysznic.
                        • moniapoz Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 15:42
                          > Nie rozumiem ataku na Wojtka, wystarczająco długo t
                          > rwało certolenie się. Jak widać na niektórych działa tylko zimny prysznic.

                          ja atak rozumiem - zachował się podle, zwłaszcza że nie chodzi tylko o Piegusa, ale o jej dziecko z którym rzekomo był zżyty. ale tak sobie myślę, że może to był jedyny możliwy sposób - inaczej się nie dało, inaczej nie umiał, inny sposób by na Piegusa nie podziałał ?

                          ------
                          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                            • biedronka7112 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 16:07
                              Nie "w nocy wyrzucił", tylko "w nocy nie wpuścił".

                              Nie rozumiem tych, co przyrównują Anię do Piegusa.

                              Piegus od roku już słyszała od właściciela domu, że ma się wyprowadzić z lokalu.
                              Właściciel domu nie był ani jej mężem, ani ojcem jej dziecka.

                              Ania mieszkała ze swoim mężem, przy czym jej dziecko jest również dzieckiem jej męża.

                              To są dwie, całkowicie różne, sprawy.

                              Uważam, że dobrze zrobiłby Piegusowi pobyt w domu samotnej matki, o ile w ogóle są tam wolne miejsca, bo są tam specjaliści, którzy mogą jej pomóc.
                              Już nie mówiąc o jej synku, który będzie miał większe towarzystwo, plus jednocześnie ew. pomoc psychologa.

                              Chyba, że jest opcja, żeby się dziewczyna wprowadziła z powrotem do rodziców?
                          • sonia_30 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 16:04
                            Nie wiemy Monia jak się sprawy miały. Gdyby Wojtek był najostatniejszym sqrczybykiem, wystawiłby Piegusowi walizki już wtedy w styczniu, zamki wymienił i cześć. Już wtedy sygnalizował, że Piegus nie jest pożądanym lokatorem w jego domu. Przeciętnie myślący człowiek w takim przypadku rozpocząłby intensywne działania w celu znalezienia mieszkania dla siebie i dziecka. Tak się nie stało. Zawarł więc Wojtek umowę najmu okazjonalnego, z całą pewnością nie dla zabawy, ale po to by mieć podstawę do prostego pozbycia się z domu niechcianych lokatorów (w przeciwnym przypadku nie byłby to najem okazjonalny). Pieguska umowę podpisała, bo wydawało jej się, iż rozegra ją po swojemu.. a tu zonk.
                            A że dziecko nie miało gdzie spać? Przy najmie okazjonalnym wskazuje się lokal w którym najemca będzie mógł zamieszkać w przypadku eksmisji + zgoda właściciela owego lokalu, to raz, dwa - każda pora na spotkanie się ze ścianą jest zła.
                            • mayenna Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 16:13
                              sonia_30 napisała:

                              > Nie wiemy Monia jak się sprawy miały. Gdyby Wojtek był najostatniejszym sqrczyb
                              > ykiem, wystawiłby Piegusowi walizki już wtedy w styczniu, zamki wymienił i cześ
                              > ć. Już wtedy sygnalizował, że Piegus nie jest pożądanym lokatorem w jego domu.
                              > Przeciętnie myślący człowiek w takim przypadku rozpocząłby intensywne działania
                              > w celu znalezienia mieszkania dla siebie i dziecka. Tak się nie stało. Zawarł
                              > więc Wojtek umowę najmu okazjonalnego, z całą pewnością nie dla zabawy, ale po
                              > to by mieć podstawę do prostego pozbycia się z domu niechcianych lokatorów (w p
                              > rzeciwnym przypadku nie byłby to najem okazjonalny). Pieguska umowę podpisała,
                              > bo wydawało jej się, iż rozegra ją po swojemu.. a tu zonk.

                              Po styczniu pogodzili się przecież.
                              Najem wypowiada się na piśmie i do wystawienia rzeczy potrzebna jest klauzula sadowa za 50 zł daja ja od ręki. Gdyby Wojtek miał papiery na to co zrobi to wyszedłby do policji, okazał kwity, oddał rzeczy i było by po sprawie.
                              Moim zdaniem pan pod wpływem alkoholu zmienił zamek i ukrył się przed patrolem bo bał sie konsekwencji.
                              Nie usprawiedliwiajmy bezprawia i bydlęcych zachowań. Wiedział jak umowę podpisać to i o jej rozwiązanie prawnie mógł zadbać. Poza tym czemu ukrył się przed policja skoro był w prawie?
                              Otóż sam pewnie wie, że nie był i żle zrobił.
                            • mayenna Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 16:27
                              Sońka, tak po ludzku i normalnie, bez awantur to jak się Wojtek chciał pozbyć lokatorki to powinien jej za potwierdzeniem odbioru wymówić najem, wziąć z sądu klauzulę wykonalności eksmisji i w dzień wymienić zamki odsyłając rzeczy pod podany w umowie najmu adres.Spokojnie, prawnie i na zimno.
                              • sonia_30 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 16:50
                                Mayenna, nie znasz sytuacji (podobnie jak ja), nie wiesz jak się sprawy z wypowiedzeniem najmu miały. Gdybasz sobie Ty, gdybam sobie i ja, zakładając że skoro wytrzymał od stycznia, tydzień nie robiłby mu różnicy. A co do rzeczy osobistych - należy pamiętać, że w przypadku zaległości czynszowych może je zatrzymać jako zastaw... choć w tej kwestii pola do gdybania nie ma (napisał że gotów jest je wydać).
                                Coby nie pisać, minął szmat czasu i nie znajduję cienia usprawiedliwienia dla opieszałości Piegusa...
                                • blue_ania37 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 19:58
                                  Wojtku gratuluję intuicjismile
                                  A prawda jest troszkę inna prawda?
                                  Siedzisz tu codziennie, ze swoimi piwami, frustracją, i szpiegowaniem.
                                  Bo uwielbiasz ciągnąć za sznurki, bo obarczyłeś mnie winą że to przez to że piegus się tu pojawił wam się nie udało i to wszystko wina moja, bo forum to zrobiło, nie ty i ona tylko jasmile
                                  Bo musisz sprostować, bo musisz wyjaśnić wytłumaczyć....
                                  Nie ma wytłumaczenia dla pozbawienia w ten sposób dachu nad głową młodemu.
                                  Obojętnie ile piegus ci wisiał i ile wisiałeś jej.
                                  • tautschinsky Re: pytanie w sprawie piegusa 13.11.12, 09:09
                                    blue_ania37 napisała:

                                    > Nie ma wytłumaczenia dla pozbawienia w ten sposób dachu nad głową młodemu.
                                    > Obojętnie ile piegus ci wisiał i ile wisiałeś jej.


                                    Bo święta zasada powiada: cokolwiek zrobi babol i tak facet jest winny big_grin

                                    Otóż nie - winna całej tej sytuacji jest ona, która jako matka tego dziecka nie zapewnia mu bezpieczeństwa i gdyby normalnie się działo, ten piegus dawno by stracił prawa do tego dziecka. Tymczasem próbuje znaleźć kolejnego jelenia, bo Wojtek, który dawno już przejrzał na oczy i poczynił określone działania (umowa najmu), pozbył się PASOŻYTA. Z dziecka sobie 30 letnia baba robi zasłonę. Wojtek nie ma żadnych zobowiązań wobec tej pani. Mieszkanie jest TYLKO jego, pani nie jest jego żoną, dziecko nie jest jego dzieckiem, ona jako lokator nie wywiązuje się ze swoich obowiązków. W normalnym kraju ktoś taki mógłby pójść do sądu i się pozbyć takiego trutnia jak piegus, w nienormalnym będzie czekał na to kilka lat. Widać, Wojtek nie okazał się takim żałosnym frajerem na jakiego liczył piegus.


                                    https://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
                                    '...bo tak mówi prawo...'
                                    https://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
                                    • blue_ania37 Re: pytanie w sprawie piegusa 13.11.12, 09:42
                                      Nie zabieram W prawa do rozporządzania swoim domem i swoim prawem posiadania, ale jeśli postanawiają się rozstać a są dorośli to dobre zasady współżycia społęcznego wymagają aby pan w powiadomił piegusa w odpowiednim czasie aby ona mogła zorganizować choćby nocleg dla dziecka, wziąść odpowiednie ciuchy.
                                      Ja nie mam pretensji o to, że wojtek postanowił się rozstać z piegusem i jej dzieckiem, mi się tylko nie podoba, że wywalił dziecko bez ostrzeżenia i przysłowiowej pary gaci na zmianę.
                                      A
                                      • tautschinsky Re: pytanie w sprawie piegusa 13.11.12, 10:03
                                        blue_ania37 napisała:

                                        > mi się tylko nie podoba, że wywalił dziecko bez ostrzeżenia i przysłow
                                        > iowej pary gaci na zmianę.

                                        Z tego co się można dowiedzieć w tym wątku, takie ostrzeżenie czy raczej ostrzeżenia pani piegus otrzymała co najmniej kilka i to z dużym wyprzedzeniem w stosunku do opisywanej sytuacji. To było radykalne posunięcie, jakie jest tak ochoczo proponowane w przypadku pijaków: zamknąć drzwi, nie wpuszczać, może się otrząśnie. W każdym razie - nie konserwować układu, którego się nie toleruje. Do tego typu osoby jak piegus nie da się inaczej dotrzeć, co pokazała przeszłość, niż przez radykalne kroki. Teraz piegus jest WOLNY. I jako osoba wolna niech zacznie żyć swoim życiem, a nie życiem osoby, u której wynajmowała pokój. Sprawy finansowe niech załatwiają pomiędzy sobą polubownie - zalecam, bo taniej - albo niech idą do sądu. Ona po 1500 złotych zagarnięte synowi z komunii, które przekazała Wojtkowi, on zaś o zaległy czynsz, który pewnie jest wyższy niż ta kwota. Mogą w każdym razie siebie od teraz już nie oglądać. NIC ich nie łączy. Dziecko piegusa na szczęście nie jest dzieckiem Wojtka, a ona jego żoną. Szmelc, który jakoby miała zostawić w wojtkowym domu on się zobowiązał jej oddać - raczej się nie połasi na parę marnych kiecek, jakieś stare dżinsy, a z pewnością myśl, że piegusa nie będzie musiał już oglądać, powinien mu pomóc w wydaniu tych skarbów piegusowych.
                                        • garibaldia Re: pytanie w sprawie piegusa 13.11.12, 10:07
                                          Bzdura. Gdyby pan chciał się pozbyć pani to by jej rzeczy stały spakowane przed domem dawno temu. I to byłby koniec historii, każde by mogło iść w swoją stronę i nawet nie musiało już z sobą gadać. A pan używa klasycznej przemocy by panią dyscyplinować i pokazywać swoją władzę, jej rzeczy przetrzymuje by nadal musiała do niego przyjść o ich wydanie się prosić. Tak postępuje zwykły gnój.
                                          • tautschinsky Re: pytanie w sprawie piegusa 13.11.12, 11:16
                                            garibaldia napisała:

                                            > A pan używa klasycznej przemocy by p
                                            > anią dyscyplinować i pokazywać swoją władzę, jej rzeczy przetrzymuje by nadal
                                            > musiała do niego przyjść o ich wydanie się prosić. Tak postępuje zwykły gnój.

                                            Oczywiście, pan żeby nie okazać się zwykłym gnojem, będąc właścicielem mieszkania powinien piegusa utrzymywać i jej przychówek, bo tak robi 'prawdziwy menszczizna" big_grin Nawet pojawił się w tym wątku pomysł, by wezwać policję, kiedy WŁAŚCICIEL mieszkania jest pod wpływem alkoholu. Taka zgnilizna może się zrodzić tylko w przeżartym mózgu osoby skrajnie roszczeniowej! I co niby dalej? Eksmisja właściciela domu? Bo uchylającej się od płacenia za wynajmowany pokój kobiecie można więcej? Mówię: fora ze dwora! Niech kupi sobie mieszkanie, a nie próbuje weżreć się w cudze. Facet dawno powinien tego przysłowiowego kopa wymierzyć pasożytowi.

                                            PS. Jeśli ktoś tak postępujący według ciebie to gnój, to określenie szmatą kogoś tak postępującego jak ona to eufemizm.
                                            • zmeczona100 Re: pytanie w sprawie piegusa 13.11.12, 11:19
                                              Tauczyński, tak z troski napiszę- może zacznij leczyć nogi, bo na głowę to już niestety, za późno.
                                              Ale masz rację. Zanim wezwała policję, to Piegus powinna się upewnić, że pan jest trzeźwy. I oczywiście w żadnym razie nie brać na serio żadnych umów- tym bardziej na piśmie.
                                        • blue_ania37 Re: pytanie w sprawie piegusa 13.11.12, 10:24
                                          Tau!
                                          Zgadzam się z jednym piegus jest wolny, ale myślę że ty czy ja inaczej postrzegamy tą wolność.
                                          Ona do tej pory mieszkała z nim, i myslę, że wysyłali sobie sprzeczne komunikaty.
                                          Inaczej jest jak się dostaje komunikat, przepraszam ale proszę cię o opuszczenie mojego domu do dnia...a inaczej jest powiedzenie osobie ktrora wychodzi do pracy że nie ma po co wracać bo nie wejdzie.
                                          Moze piegus powinnien wziąść te przysłowiowe gacie na zapas, ale myślę że ona miała mimo wszystko jakąś nadzieję ( może głupią),.
                                          Jestem za uwolnieniem, jestem za tym by piegus brał odpowiedzialność za siebie i dziecko ale uważam, że można to było zrobić łagodniej przez wzgląd na młodego i tylko to.
                                          Bardzo bym chciała, żeby to wiadro zimnej wody podziałało dobrze na piegusa, aby zaczeła swoje życie opierać na sobie.
                                          A
                                          • logicman Re: pytanie w sprawie piegusa 13.11.12, 10:40
                                            > Jestem za uwolnieniem, jestem za tym by piegus brał odpowiedzialność za siebie
                                            > i dziecko ale uważam, że można to było zrobić łagodniej przez wzgląd na młodego
                                            > i tylko to.

                                            Dokładnie tak - ze względu na dziecko taką formę pozbycia się Piegusa uważam za niedopuszczalną. Matka dziecka jest nieodpowiedzialna ale facet jest bez serca, choć obiektywnie i bez emocji patrząc prawo jest po jego stronie. Być może wszystkiego nie wiemy, może jakiś czas temu wypowiedział jej umowę najmu? Nie wyobrażam sobie tak postąpić z dzieckiem, nawet nie swoim. To nieludzkie.
                                            Prawo prawem ale gdzie zwykła ludzka przyzwoitość?
                                            • garibaldia Re: pytanie w sprawie piegusa 13.11.12, 10:52
                                              Przemocowcy nie maja przyzwoitości. Pan nie po to zamyka się w domu z rzeczami pani (i nie otwiera nawet policji) żeby się pani pozbyć ze swojego życia.
                                              Założę się, że nawet jak pani odzyska rzeczy (na warunkach pana które będzie stawiał) to za jakiś czas pan zacznie za nią wydzwaniać i międlić o uczuciach i tym jak go skrzywdziła (chyba, że pani już będzie noclegowała u nowego pana - wtedy co najwyżej dostanie maila z pouczeniem jaka to z niej ścierka). Spróbuj urazić samca-alkoholika w kwestii dostępności do kobiety którą kiedyś posiadał.. łał. Będzie kolejna burleska.

                                              W każdym razie, ile to dziecko ma? może do szkoły z internatem wysłać żeby nie musiało na bydlęctwo dorosłych patrzeć.
                                  • le_ia Re: pytanie w sprawie piegusa 13.11.12, 09:36
                                    blue_ania37 napisała:

                                    > Siedzisz tu codziennie, ze swoimi piwami, frustracją, i szpiegowaniem.

                                    Bardzo Pani współczuje - przenosi Pani swoje problemy na innych i mierzy ich swoją miarą.
                                    To Pani spędza na forum całe życie a nie Wojtek.
                                    Przy tym wykazuje się wielką naiwności (żeby nie powiedzieć inaczej) udostępniając informacje po których bardzo szybko można Panią znaleźć w realu.
                                    • blue_ania37 Re: pytanie w sprawie piegusa 13.11.12, 09:46
                                      Proszę mi nie współczuć naprawdę poradzę sobie, ale dziękuję za ogromną troskę i empatięsmile
                                      Dziękuję za pochylenie się nad moimi problemami i świetną oceną ile czasu spędzam na forum.
                                      Na szczęście to moje życie i mogę jeśli chcę spędzać tu 24 godziny.
                                      Czy będę rozpoznana w realu i komu będę chciała udostępnić te informację to też moja sprawa.
                                      Ale jeszcze raz dziękuję za troskęsmile
                                      A
                                    • zmeczona100 Re: pytanie w sprawie piegusa 13.11.12, 10:27
                                      le_ia napisała:

                                      > Przy tym wykazuje się wielką naiwności (żeby nie powiedzieć inaczej) udostępni
                                      > ając informacje po których bardzo szybko można Panią znaleźć w realu.

                                      I co jej, Wojtku, zrobisz, jak ją spotkasz w realu? W twarz nie dasz, bo mimo alkoholowego uszkodzenia mózgu jesteś świadomy, co to obdukcja lekarska i co z nią mozna zrobić.
                                      Czyli straszysz jednym słowem smile Żeby trzymała język za zębami, bo inaczej cię popamięta. Żałosny typek. Strasz dalej, to jak Ania pokombinuje, to cię pozwie za uszczerbek na zdrowiu, spowodowany twoim zastraszaniem. Żałosny głupcze.
                                        • blue_ania37 Re: pytanie w sprawie piegusa 13.11.12, 10:56
                                          Ja nie poczułam się zastarszona, raczej mi miło, że ktoś się o mnie troszczy.
                                          Otymistycznie podchodzę do internetu?
                                          Już rok temu na tym forum było wiadome, że znam zarówno piegusa jak i wojtka, żadna nowa wiadomość,
                                          A
                          • malpkap Re: pytanie w sprawie piegusa 13.11.12, 12:26
                            moniapoz napisała:

                            > > Nie rozumiem ataku na Wojtka, wystarczająco długo t
                            > > rwało certolenie się. Jak widać na niektórych działa tylko zimny prysznic
                            > .
                            >
                            > ja atak rozumiem - zachował się podle, zwłaszcza że nie chodzi tylko o Piegusa
                            > , ale o jej dziecko z którym rzekomo był zżyty.
                            Mnie raczej zastanawia dlaczego matka dopuściła do takiej sytuacji. Ten związek normalny od dawna nie był, powinna wziąć dziecko i się wynieść - wczesniej chyba gdzieś z nim mieszkała?
                            >ale tak sobie myślę, że może to
                            > był jedyny możliwy sposób - inaczej się nie dało, inaczej nie umiał, inny sp
                            > osób by na Piegusa nie podziałał ?
                            niestety - mając w pamięcie wpisy sprzed kilku miesięcy, skłaniam się ku tej opcji
              • zegnaj_kotku Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 08:55
                Czy ten Wojtek to pracuje w jakiejś firmie, bo jeśli tak to pewnie mu zależy na opinii w miejscu pracy? Ja bym wysłała mu sms że jak mnie nie wpuści do domu po rzeczy to rozumiem, że jest problem z komunikacją (smsy - nie dochodzą) i w takim razie wyśle mu fax a numer firmowy z opisem zdarzenia i prośbą o wydanie rzeczy dziecka i własnych.

                Nie potrafię zrozumieć jak można tak potraktować własne dziecko...
                      • wojtek-64 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 13:17
                        Intuicja mnie jednak nie zawiodła, kiedy dziś po bardzo długiej przerwie postanowiłem zajrzeć na to forum...

                        Nie sądzę wprawdzie, żeby po tak jednoznacznie negatywnym przedstawieniu mojej osoby ktokolwiek chciał obiektywnie ocenić moje racje, ale mimo wszystko skorzystam z "prawa do obrony".

                        - Od wielu miesięcy "piegus" konsekwentnie odmawia solidarnego partycypowania w kosztach utrzymania domu, nie mając równocześnie zamiaru tego domu opuścić.

                        - W związku z tym faktem i wobec niemożliwości zmotywowania jej w inny sposób postanowiłem spisać z nią umowę najmu, w której zobowiązała się ona do uiszczania regularnie określonej kwoty do 1-go kazdego miesiąca

                        - Już pierwszego miesiąca obowiązywania umowy "piegus" oświadczyła mi, że nie ma zamiaru wywiązywać się z tego zobowiązania, tłumacząc to koniecznością ściągnięcia ze mnie rzekomego "długu"

                        - "Dług" ten powstał w ten sposób, że ponad pół roku temu "piegus" sama zobowiązała się do zapłacenia pewnych opłat związanych z domem, lecz kiedy nadszedł termin zapłaty najpierw nakłoniła mnie do wyłożenia tych pieniędzy z własnej kieszeni, a następnie odmówiła ich zwrotu, sugerując, że może mi je w najlepszym wypadku "pożyczyć".

                        - Od wielu miesięcy praktycznie nie jesteśmy już razem. Mimo powtarzanych z mojej strony wielokrotnie sugestii dotyczących opuszczenia domu, "piegus" nie poczyniła żadnych konkretnych kroków w celu znalezienia sobie lokum.

                        - Kilka razy przyłapałem "piegusa" na wynoszeniu z mojego domu bez mojej wiedzy rozmaitych sprzętów i przedmiotów. Część z nich do tej pory do mnie nie wróciła, mimo upływu kilku miesięcy i mimo wielokrotnych monitów z mojej strony.

                        - Niedawno dowiedziałem się, że "piegus" spotyka się z innym facetem i mam podstawy przypuszczać, że nie jest to znajomość o charakterze czysto koleżeńskim. Pojawił sie nawet wątek o wspólnym wynajeciu z nim mieszkania.

                        -Przy wszystkich podejmowanych przeze mnie próbach polubownego rozwiązania problemu "piegus" zachowuje się w sposób arogancki i powoli we własnym domu zaczynam czuć się jak najemca.

                        - Dziecko "piegusa" nie jest moim dzieckiem, ma biologicznego ojca, z którym utrzymuje dobry kontakt

                        - O zamiarze wymiany zamków poinformowałem "piegusa" przed jej wyjściem z domu, sugerując zabranie potrzebnych rzeczy i poszukanie lokum.

                        -Nie mam zamiaru czynić "piegusowi" jakichkolwiek trudności w zabraniu swoich rzeczy i gotów jestem maksymalnie jej to ułatwić. Jedynym moim celem jest doprowadzić do jak najszybszego opuszczenia przez nią mojego domu.

                        -Nie jestem instytucją charytatywną, która zapewnia mieszkanie za pół-darmo samotnym matkom z dziećmi. Mimo wielokrotnych prób porozumienia "piegus" wielokrotnie naruszała elementarne zasady współżycia pod jednym dachem. Nie jest w moim domu zameldowana, nie wniosła do tego domu żadnych środków trwałych, sama przez trzy lata korzystając w sposób całkowicie nieskrępowany z przedmiotów będących moją własnością. Posiada oboje rodziców, jest zameldowana u jednego z nich, nie widzę więc powodu żeby dłużej godzić się na współistnienie pod jednym dachem na tak chorych warunkach.

                        -Kiedy trzy lata temu przyjmowałem "piegusa" pod mój dach kierowałem się chęcią pomocy w trudnej sytuacji życiowej, nie planując nawet dłuższego mieszkania razem. Jak jednak widzę na moim przykładzie doskonale potwierdziło się powiedzenie, że "kto ma miękkie serce, ten musi miec twardą d**ę", a "piegus" okazała się klasycznym przykładem człowieka, któremu dajemy palec, a on chce nam odgryźć całą rękę...

                        Pozdrawiam wszystkich!
                          • garibaldia Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 13:27
                            Och Mayenna, nie znasz zasad jakimi się patologia rządzi?
                            Przez trzy lata pan jakoś wytrzymywał ale zauważ:
                            >- Niedawno dowiedziałem się, że "piegus" spotyka się z innym facetem i mam podstawy >przypuszczać, że nie jest to znajomość o charakterze czysto koleżeńskim.
                            więc pan zamknął drzwi, z rzeczami w środku a jakże. On jej jeszcze pokaże gdzie jej miejsce.



                            • mayenna Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 13:32
                              Najgorsze, że ta patologia ma się za coś lepszego od innych...
                              Nie ma słów w moim słowniku ludzi inteligentnych odpowiednio obraźliwych słów aby wyrazić to co myślę o panu Wojtku.

                              Piegus pewnie z tego wyjdzie, ale dla niego już szans nie widzę.
                              • garibaldia Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 13:37
                                Jak się nie zjawi kolejna "ochotniczka na idiotkę" by z nim zamieszkać i się wzajemnie gnoić
                                to pan szczeźnie w samotności jako typowy stary kawaler alkoholik. Normalna kolej rzeczy. Gdyby poszedł na solidną terapię i zaczął nad sobą pracowac to może nawet kiedyś by mu się udało normalny związek stworzyć. Ale, że pan bezkrytyczny wobec siebie a ewidentnie zaburzony - to szansy na poprawę nie ma. W sumie to i dobrze, umrze bezpotomnie i uwolni społeczeństwo od produkowania kolejnego pokolenia popaprańców.
                                • triss_merigold6 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 13:41
                                  Może powstrzymajmy się od uszczęśliwiania ludzi na siłę? Najwyżej będzie sam, krzywdy to nikomu nie robi, terapie nie są przymusowe.
                                  A Piegus uwiesi się radośnie na następnym facecie i za rok będzie produkować posty w podobnym tonie. Tylko dziecka szkoda, bo je marnuje.
                                  • garibaldia Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 13:50
                                    Toż mówię. Dopóki nie płodzą dzieci jak dla mnie mogą się napierdalać do woli skoro tak lubią.
                                    Ale z moich podatków opłacana jest policja i sądy ktore ich burdy muszą uciszać. Więc jak nie umieją tworzyć związków bez przemocy to niech ich nie tworzą wcale- zdrowsze dla wszystkich.
                        • mayenna Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 13:29
                          wojtek-64 napisał:

                          > - Kilka razy przyłapałem "piegusa" na wynoszeniu z mojego domu bez mojej wiedzy
                          > rozmaitych sprzętów i przedmiotów. Część z nich do tej pory do mnie nie wrócił
                          > a, mimo upływu kilku miesięcy i mimo wielokrotnych monitów z mojej strony.

                          Kradzież zgłasza się na policję - tak to są tylko pomówienia, albo brednie alkoholika - jak woliszsmile

                          > - O zamiarze wymiany zamków poinformowałem "piegusa" przed jej wyjściem z domu,
                          > sugerując zabranie potrzebnych rzeczy i poszukanie lokum.

                          Najemcę informuje się o wygaśnięciu umowy najmu w sposób formalny. W taki sposób jak to zrobiłeś podlkegasz pod kodeks karny. To było bezprawie!
                          >
                          > -Nie mam zamiaru czynić "piegusowi" jakichkolwiek trudności w zabraniu swoich r
                          > zeczy i gotów jestem maksymalnie jej to ułatwić. Jedynym moim celem jest doprow
                          > adzić do jak najszybszego opuszczenia przez nią mojego domu.

                          Rozumiem że ukrywanie się w nocy przed patrolem policji było wyrazem tej dobrej woli?
                          Wojtek, oddaj dziewczynie jej rzeczy i zrób coś ze swoim życiem. Nie zwalaj na innych odpowiedzialności za to co robisz.
                        • mayenna Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 13:38
                          wojtek-64 napisał:


                          > -Nie jestem instytucją charytatywną, która zapewnia mieszkanie za pół-darmo sam
                          > otnym matkom z dziećmi. Mimo wielokrotnych prób porozumienia "piegus" wielokrot
                          > nie naruszała elementarne zasady współżycia pod jednym dachem. Nie jest w moim
                          > domu zameldowana, nie wniosła do tego domu żadnych środków trwałych, sama przez
                          > trzy lata korzystając w sposób całkowicie nieskrępowany z przedmiotów będących
                          > moją własnością. Posiada oboje rodziców, jest zameldowana u jednego z nich, ni
                          > e widzę więc powodu żeby dłużej godzić się na współistnienie pod jednym dachem
                          > na tak chorych warunkach.
                          Pan podpisał umowę najmu i przyjął w ten sposób zobowiązanie na siebie w postaci użyczenia mieszkania. To co pan tutaj za bzdury wypisuje? Zawarł pan umowę a teraz jakieś pokrętne idiotyzmy wypisuje. Czy pan w ogóle jest poczytalny?

                          > -Kiedy trzy lata temu przyjmowałem "piegusa" pod mój dach kierowałem się chęcią
                          > pomocy w trudnej sytuacji życiowej, nie planując nawet dłuższego mieszkania ra
                          > zem. Jak jednak widzę na moim przykładzie doskonale potwierdziło się powiedzeni
                          > e, że "kto ma miękkie serce, ten musi miec twardą d**ę", a "piegus" okazała się
                          > klasycznym przykładem człowieka, któremu dajemy palec, a on chce nam odgryźć c
                          > ałą rękę...

                          Pana pobudki nie mają znaczenie skoro wynajął jej pan pokój.
                          Nie trzeba mieć twardej dupy,. a tylko stosować się do litery prawa bo tak wyszedł pan na bydlę. Odrobinę ludzkiej przyzwoitości i klasy tez wypadało by mieć ale to już niekoniecznie.
                        • zegnaj_kotku Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 14:14
                          wojtek-64 napisał:


                          > -Kiedy trzy lata temu przyjmowałem "piegusa" pod mój dach kierowałem się chęcią
                          > pomocy w trudnej sytuacji życiowej, nie planując nawet dłuższego mieszkania ra
                          > zem. Jak jednak widzę na moim przykładzie doskonale potwierdziło się powiedzeni
                          > e, że "kto ma miękkie serce, ten musi miec twardą d**ę", a "piegus" okazała się
                          > klasycznym przykładem człowieka, któremu dajemy palec, a on chce nam odgryźć c
                          > ałą rękę...


                          No to wiedząc to wszystko czemu zaoferowałeś jej najem, jak rozumiem już po waszym hmm rozstaniu?
                          Czytając to wszystko wychodzi, że warcie siebie jesteście...
                    • sonia_30 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 10:04
                      Wojtek postąpił jak postąpił, można się tu strzępić do woli i ręce załamywać, co nie zmienia faktu, że Piegus dawno temu powinien się od Pana Wojtka odseparować, przez wzgląd na dziecko w szczególności. Zaistniała na Forum prawie rok temu, opisując sceny wrzucania ubrań dziecka do WC i innych atrakcji serwowanych przez Wojtka i do tej pory nie zrobiła nic. Ręce opadają, szczęka też...
                      • logicman Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 10:09
                        sonia_30 napisała:

                        > Zaistniała na Forum prawie rok temu, opisując sceny wrzucania ubrań dziecka do WC i innych atrakcji serwowanych p
                        > rzez Wojtka i do tej pory nie zrobiła nic. Ręce opadają, szczęka też...

                        Prawda, teraz płaci wysoką cenę za swoje zaniedbanie. I to jest obiektywnie OK (nauka kosztuje i czasem jest bolesna). I jak zwykle, szkoda tylko dziecka, które nie jest niczemu winne a cierpi tu najbardziej.
                        • sonia_30 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 10:22
                          No i nie ma co rąk załamywac nad osobą, która najwyraźniej lubi miec pod górkę. Rok temu dostała komplet rad i wskazówek, ale jak widać z Wojtkiem nijak się rozstac nie może... Za 1,5 tys zł, spokojnie wynajęłaby kawalerkę w Poznaniu, tym bardziej na jego obrzeżach.
                          Dziecko cierpi nie przez Wojtka, a dzięki matce, która ma ewidentny problem
                          • zmeczona100 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 10:32
                            Oh, jak inne są głupie; nie to, co ja- taka mądra, dobra i myśląca.

                            Na rozważania na temat udziału Piegusa jeszcze będzie czas, i to znacznie lepszy; teraz priorytetem jest jednak co innego.

                            Ale co tam, zawsze jest dobra pora, aby się dowartościować. Że przez dokopanie innym? A co to w ogóle za problem.
                            • sonia_30 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 10:43
                              Oj Zmęczona.. dowartościować? Ja? Nie muszę... Znasz mnie na tyle długo, by takich farmazonów nie wypisywać. A czasu właśnie nie ma... Minął rok, a Piegus nadal jest w czarnej dupie... na dodatek podpisuje z Wojtkiem umowy najmu okazjonalnego, na wynajęcie pokoju za 1,5 tys zł, mimo że Jej nie stać. Co byś zrobiła w Jej sytuacji? Uparcie tkwiłabyś w mieszkaniu alkoholika, serwując dzieciakowi jazdy? Rzuć sensowne rozwiązanie.
                              • blue_ania37 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 10:48
                                Słucham Was....
                                nie wiem co powiedzieć, bo zgadzam się, że piegus jest w czarnej dziurze, ale tez znam jaka jest i z czego wynikają jej zahamowania.
                                Mam nadzieję, że obecna sytuacja otrzeżwi ją i zmusi do działań.
                                problemem jest to że ona została jakby przysłowiowo bez gaci i jej dziecko też, o ile jeść mogę dać i spanie to bez ciuchów, książek do szkoły itp, młody długo nie pociągnie.
                                A
                  • mayenna Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 09:07
                    Gdyby Piegus była żona to prawo bardziej by ja chroniło. Ty miałaś prawo wezwać ślusarza i sama wymienić zamki. Piegus tego chyba wedle prawa zrobić nie może.Dlatego jednak zawsze uważałam, ze mieszkanie z kims bez ślubu to spora odwaga i zaufanie do tej osoby.

                    Ona jednak może muzycie poumilać: wizyta w pracy, w US, zawiadomienie prokuratora o przemocy domowej i sciganie pana za to. Parę rzeczy mozna zrobić.
    • zmeczona100 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 09:57
      Zawiadomić POLSAT, chodzi o Interwencję.
      Niech zrobią z tego newsa i pójdzie na całą Polskę. Anonimowo, ale i tak jego znajomi będą wiedzieć, o kogo chodzi, bo ci z Interwencji to potrafią wink

      I sprawa do sądu o uszczerbek na zdrowiu i rzecznik praw dziecka. I niech pan Wojtek ma reklamę.
    • garibaldia Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 10:37
      Pozostaje powiedzieć "a nieee móówiiiłłaaam?" ,
      pan -ideał i dobry człowiek litujący się nad "samotną matką" tylko jakimś dziwnym trafem przemocowiec i alkoholik, a pani klasyka głębokiego współuzależnienia która ZAWSZE znajdzie kolejnego toksycznego faceta i się go będzie trzymać pazurami choćby ją kopał by się odczepiła i poszła w cholerę. Dziecko dla obu stron jest tu wymówką i pionkiem do zbierania bęcków .

      Złóż doniesienie do opieki społecznej. Ale jakiejś konkretnej.
      Dziecko należy zabrać matce - kretynce , która jest tak mocno uzależniona od kolejnych patologicznych gnojków, że niechybnie przy niej będąc dziecko źle skończy.
      Teraz jest szansa, że źle skończą tylko dorośli "ochotnicy" napierdalanek. Którzy sami z wielką chęcią trzymają się i tworzą kolejne toksyczne układy, odrzucając nomalność. I tworzyć będą, bo są popaprani i niereformowalni.
      Jeśli się zabierze od patologii to biedne dziecko to jest dla niego jakaś nadzieja ma przszłość.

      • mayenna Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 10:47
        garibaldia napisała:


        > Złóż doniesienie do opieki społecznej. Ale jakiejś konkretnej.
        > Dziecko należy zabrać matce - kretynce , która jest tak mocno uzależniona od ko
        > lejnych patologicznych gnojków, że niechybnie przy niej będąc dziecko źle skońc
        > zy.

        Masz pewność że w domu dziecka skończy lepiej?
        Matka to jednak matka. Popełnia błędy, ale dadzą razem radę. Odebranie dziecka to powinna być ostateczności w sytuacji ekstremalnej. Tutaj trzeba matce pomóc i tyle.
        >
        • garibaldia Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 11:05
          Matka od lat powiela te same błędy. I odrzuca pomoc innych, kłamie, manipuluje, byle tylko trwać przy jakimś kolejnym alkoholiku i przemocowcu. Ponoć "musiała" mieszkać z tym panem bo jej nie było stać na inny wynajem. Teraz się dowiadujemy, że hojnie ZABRAŁA DZIECKA PIENIĄDZE by "pożyczyć" panu i by znowu z panem mieć jak najwięcej wspólnoty. Kosztem dziecka. Pan pograł z pełnym wyrachowaniem, już dawno uważał, że Piegus na nim żeruje i nie daje pieniędzy więc wykorzystał sytuację z premedytacją by, w jego mniemaniu "odzyskać" kasę jaka mu się należy i możliwe, że tę akcję zaplanował bo wiedział jak pani się zachowa i że będzie miał ją w ręku.
          Doraźna pomoc Piegusowi figę da. Piegus szuka naiwnych na których może żerować by samej się nie wysilać na konkretne rozwiązania i zmianę SWOJEGO życia, szuka "ofiar" które jej pomogą "trwać w błędzie" a na tyle ich rola jest nieznacząca, że można zwalić się im na głowę z całym majdanem (jak Ani) a za chwilę wrócić do Wojtusia, zawlec syna do domu przemocy i alkoholu i jeszcze się z panem przemocowym bzykać w pokoju obok dziecka w imię wyższych ideałów.
          Jeśli dorośli chcą się napierdalać wzajemnie - niech to robią do woli. Jak dla mnie Wojtek z Piegusem mogą się zamordować wzajemnie bo w tą stronę dążą, będą mieć orgazm odpowiednio bardzo ekscytujący przy tej okazji i zaspokoją swoje potrzeby napierdalanki, trauma zaś dla dziecka na dalsze lata tak samo duża jak to co teraz mu fundują dzień w dzień i będą przez kolejne lata.
          • mayenna Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 11:21
            Więcej spokoju i mniej czarnych scenariuszy. Piegusowi potrzeban jest pomoc głownie terapeutyczna i ja miałam na mysli.

            Ania, nie ma tam u was Caritasu? Może tam pomogą w sprawie odzieży. Zadzwoń może do jakiegoś centrum pomocy kryzysowej. Może coś doradza. Moja córka jest tej postury co Piegus wiec do niej tez możecie zadzwonić. Uprzedzę ja. Ma sporo rzeczy, których sama nie nosi, szczególnie kurtki, bluzy.
            • garibaldia Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 11:29
              Ja bym zaczęła od zapytania Piegusa co zamierza robić dalej.
              Bo jak zamierza za jakąś chwilę wrócić do Wojtka (jak się trochę podtuczy u Ani) to szkoda się wysilać na nią. A dziecko w tej opcji jest właściwie stracone-skończy w przyszłości jako popaprany emocjonalnie pijak nie radzący sobie z życiem- chyba, że znajdzie siły by uciec od matki na antypody.
        • malgolkab Re: pytanie w sprawie piegusa 13.11.12, 12:44
          mayenna napisała:


          >
          > Masz pewność że w domu dziecka skończy lepiej?
          Czemu w domu dziecka - ma ojca, który utrzymuje kontakt.
          > Matka to jednak matka. Popełnia błędy, ale dadzą razem radę. Odebranie dziecka
          > to powinna być ostateczności w sytuacji ekstremalnej. Tutaj trzeba matce pomóc
          > i tyle.
          Dla mnie fakt wprowadzenia się z dzieckiem do nowego faceta, wieczne awantury, rozstanie z facetem, ale nadal mieszkanie u niego (bez chęci ponoszenia kosztów), narażanie dziecka na kontakt z alkoholikiem-przemocowcem, to jest sytuacja ekstremalna.
    • moniapoz Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 11:07
      szczerze mówiąc to chyba można było się spodziewać takiego zakończenia tej historii.
      miałam nadzieję, że Piegus jednak zdoła się wyrwać ale jak widać dopiero teraz sytuacja się będzie musiała definitywnie rozwiązać. No żal tylko małego, ale pomysł z umieszczeniem go w domu dziecka - chory. Bardziej bym poszła w stronę terapii dla Piegusa co by może zrozumiała czemu tak jej życie wygląda a nie inaczej.

      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • kobieta306 Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 11:27
      Aniu - z Twoją koleżanką coś jest mocno nie tak. Każdy na jej miejscu już dawno zorganizowałby dziecku i sobie nowy byt i nowe lokum. Tymczasem ona straciła rok, rządzi się pieniędzmi dziecka jak własnymi, serwuje dziecku niezapomniane przeżycia. Za 1500 zł wynajęłaby inne lokum (na wsi jeszcze taniej). Bzdury opowiada. Ona jest uazleżniona od tego mężczyzny i powinna się leczyć.
      Uratowałas jej dupę wczoraj w nocy. Ale to nie jest metoda na dłuższą metę.
      Ona ma nierówno pod sufitem. Opieka społeczna w pierwszej kolejności MUSI się dowiedzieć, że temu dziecku źle się dzieje!!!! Jeśli to zataisz, bedziesz współwinna. Ty masz dobre serce Aniu. Postąpiłaś najlepiej jak mogłaś i wiem, że dalej również zadziałasz odpowiednio.
        • tilda77 Re: Ania, jak możemy pomóc? 12.11.12, 12:19
          Wiesz, moje pytanie było dość szerokie, nie pytałam, czy skladać się dla Pani na nową budrysówkę z Zary..

          Ale być może jest coś, sokolwiek,. co mogę zrobić z odległości tych 200 km. Ja wiem? Na mszę dać ..
        • tilda77 Re: Ania, jak możemy pomóc? 12.11.12, 12:20
          Wiesz, moje pytanie było dość szerokie, nie pytałam, czy skladać się dla Pani na nową budrysówkę z Zary..

          Ale być może jest coś, cokolwiek, co mogę zrobić z odległości tych 200 km. Ja wiem? Na mszę dać ..
          • kobieta306 Re: Ania, jak możemy pomóc? 12.11.12, 12:25
            jedyne co należy zrobić, to powiadomić stosowna lokalną instytucję np. opiekę społeczną, że dziecku na terenie tej gminy dzieje się krzywda. Piegus wiadomo, że tego nie zrobi, bo nie widzi, że jest przypadkiem chorobowym. Cała nadzieja, że zrobi to Ania, dla dobra Piegusa i chłopaka. Bo póki co to ten dziciak nawet nie ma warunków do nauki uncertain
            Prorokuję róznież, że Piegus przyssa się do Ani (która sama ledwo ciągnie ale ma olej w głowie i dobre serce) i bedzie tam "pomieszkiwał kątem" długo. Aniu - pobudka! Ty nie jesteś matka Teresa. Działaj ale rozsądnie. Emocje na bok.
        • zmeczona100 Re: Ania, jak możemy pomóc? 12.11.12, 12:27
          Kobieto, dzisiaj się z Tobą nie zgadzam tak do końca wink

          Bo w tym przypadku pomoc dziecku to też pomoc matce.

          Natomiast uważam, że dom samotnej matki w sytuacji Piegusa i dziecka to optymalne rozwiązanie- dostanie tam nie tylko dach nad głową czy pomoc psychologiczno- prawną, ale także niejako zostanie zmuszona (oczywiście, przy udzieleniu konkretnej pomocy) do zmian w swoim życiu- pod groźbą umieszczenia dziecka w rodzinie zastępczej czy domu dziecka. Dostanie w rękę wędkę, a nie rybę. Usamodzielni się, nauczy dbać o siebie i dziecko, a z czasem np. będzie mogła wynająć mieszkanie do spółki z inną samotną matką. Z domu samotnej matki nikt jej nie wyrzuci- pod warunkiem jednak, że będzie się trzymać umowy z nimi zawartej.
          • kobieta306 Re: Ania, jak możemy pomóc? 12.11.12, 14:14
            ależ zgadzamy się Zmęczona smile
            pomoc dziecku, to pomoc matce, jasne, że tak.
            Natomiast pomoc np. finansowa dla Piegusa, to wspieranie patologii, bo ona skłonna te pieniądze wydać na przemocowca Wojtka (patrz pieniądze dziecka z komunii).
        • mayenna Re: Ania, jak możemy pomóc? 12.11.12, 12:28
          kobieta306 napisała:

          > Pomoc dla Piegusa to jak kupno alkoholu dla nałogowego pijaka.
          > Pomóc można jej dziecku, bo co ono winne, że ma głupkowatą matkę.
          > A Piegus jak na mrozie postoi bez kurtki, to może się obudzi!
          Głupią matkę ma nie tylko dziecko Piegusa. Za to się dzieci nie zabiera.
          A Ania miała dokładnie takie same jazdy pana i wyszła z tego. Piegus też sobie poradzi.
          • kobieta306 Re: Ania, jak możemy pomóc? 12.11.12, 14:11
            mayenna napisała:
            > A Ania miała dokładnie takie same jazdy pana i wyszła z tego. Piegus też sobie
            > poradzi.

            Ania ma olej w głowie, pomysł na życie, prace zawodową i szansę na odzyskanie części majątku. Wyszła bez pomocy obcych osób z tego syfu. Nikomu się na głowę nie ładowała, a jej syn miał, mimo całego bałaganu, poczucie oparcia w matce. I Ania jeszcze, mimo swojej ciężkiej sytuacji, pomaga innym.
            Piegus - no cóż uncertain
    • mamamalegomisia Re: pytanie w sprawie piegusa 12.11.12, 12:10
      Aniu,
      Mayenna podała bardzo dobry link, więc podeślij Piegusowi, nie będę się powtarzać.
      Na 99% jestem pewna, że w przypadku tego najmu nie zostały spełnione przesłanki z ustawy o ochronie lokatorów (z kc- przepisy dot ochrony lokatorów) też zresztą nie. Piegusa chronią też przepisy o ochronie posiadania. Co do potrącenia to jeśli ma udokumentowaną wierzytelność jak najbardziej może potrącić z wierzytelnością pana W z tyt. najmu, powinna mu złożyć oświadczenie o potrąceniu. Teoretycznie bo w praktyce jeśli W uzna potrącenie za bezprawne to jego zasadność i tak musi ocenić sąd. Tyle od strony prawnej, a co do reszty - powinna jak najszybciej uciekać z dzieckiem od pana W aby oszczędzić sobie i dziecku takich przeżyć. Roszczeń od W powinna dochodzić ale najpierw musi uwolnić się od niego.
    • triss_merigold6 Attention seeker 12.11.12, 13:35
      Attention seeker czyli całe forum bawi się w ratowanie Piegusa.
      Aż odświeżyłam sobie wątki ze stycznie i powtórzę - mamy niezborną, niezorganizowaną, manipulującą laskę z patologicznej rodziny, która mimo trzydziestki na karku i coraz starszego dziecka nie potrafi podjąć elementarnej odpowiedzialności.
      Nawet jestem skłonna uwierzyć w to co pisze Wojtek, że panna szuka sobie nowego jelenia. Będzie snuła wizje trulov i następnemu na głowę zwali swoje problemy materialne, wychowawcze i ogólnożyciowe.
        • triss_merigold6 Re: Attention seeker 12.11.12, 13:44
          Zdaje się, że już prawie rok temu miała sobie szukać następnego lokum.
          Cóż, jak nie można pozbyć się niechcianego lokatora w cywilizowany sposób, to sięga się po drastyczniejsze środki. W jakiej atmosferze ona tam dziecko trzymała tyle czasu nie zastanawiając się co będzie za miesiąc czy za pół roku?
          Dobra - dostałaby wypowiedzenie umowy z terminem miesięcznym i co, sądzisz, że by coś ogarnęła? Poszukała nowego mieszkania? No way, nie ten typ.
          • mayenna Re: Attention seeker 12.11.12, 13:46
            triss_merigold6 napisała:

            > Zdaje się, że już prawie rok temu miała sobie szukać następnego lokum.
            > Cóż, jak nie można pozbyć się niechcianego lokatora w cywilizowany sposób, to s
            > ięga się po drastyczniejsze środki. W jakiej atmosferze ona tam dziecko trzymał
            > a tyle czasu nie zastanawiając się co będzie za miesiąc czy za pół roku?
            > Dobra - dostałaby wypowiedzenie umowy z terminem miesięcznym i co, sądzisz, że
            > by coś ogarnęła? Poszukała nowego mieszkania? No way, nie ten typ.

            Miałaby przynajmniej szansę, a pan nie miałby opinii bydlęcia. Możliwe, że tyle by to zmieniło
            • malgolkab Re: Attention seeker 13.11.12, 12:52
              mayenna napisała:


              > Miałaby przynajmniej szansę, a pan nie miałby opinii bydlęcia. Możliwe, że tyle
              > by to zmieniło
              Szansę miała przez prawie rok. Ja się panu tak do końca nie dziwię, już czuję jak wszyscy tu współczujący trzymają w swoim domu byłego partnera z dzieckiem, ponosząc większość kosztów.
          • garibaldia Re: Attention seeker 12.11.12, 13:57
            Zamykanie cudzych rzeczy w środku mieszkania z którego chce się kogoś wyprosić? No proszęćię... Pan chce pokazać kto tu rządzi. Upokorzyć by musiała go prosić pod drzwiami. I pan chce jeszcze mieć okazję pospotykac się z Piegusem. Stąd ta gra w zatrzymanie rzeczy. Gdyby chciał ją po ludzku wyprosić, to by dał na piśmie termin, a w razie jego niedotrzymania -w ostatni dzień spakował wszystkie rzeczy lokatora i wystawił za drzwi.
            Tu mamy zachowanie przemocowe Wojtka w czystej postaci, a nie próbę sensownego rozwiązania problemu z uprzykrzającym życie lokatorem.
            • triss_merigold6 Re: Attention seeker 12.11.12, 14:04
              Nie podoba mi się to, zagranie poniżej pasa. I nawet Piegusa nie otrzeźwi, bo będzie czuła się jeszcze bardziej pokrzywdzona. Ciekawe jaką wersję historii sprzeda nowemu kandydatowi na jelenia.uncertain
              • garibaldia Re: Attention seeker 12.11.12, 14:17
                Wystarczy, że powie "niecałą" prawdę. Czyli wyrywki z życia, że facet z ktorym chciała układać życie okazał się alkoholikiem, źle traktował jej dziecko, był chamem który wymienia zamki w drzwiach, odcina ją od rzeczy i ona z dzieckiem musi spać w samochodzie. Sama prawda. A, że niecała? Grunt, że kłamstwa nie można zarzucić a szczegóły zbyt pikantne by ktoś (oprócz zaprawionego w takich sprawach psychologa) wiedział o jakie szczegóły pytać. Jeśli kolejny pan po kilku miesiącach sam nie zauważy w czym (kim) jest problem, to cóż.... byle dzieci nie spłodzili.

                Tak czy siak - Wojtek gra w przemoc. Nie chce odciąć się od Piegusa dlatego zatrzymuje uparcie jej gadżety od 3 lat wrzeszcząc by się wynosiła, chce mieć władzę i chce ją "wychować" na posłuszną sobie przemocą, bo inaczej nie umie. Cokolwiek światłego by o sobie nie mówił wart Pac Pałaca..
                A za wyrzucenie na bruk z równoczesnym przetrzymywaniem rzeczy wyrzuconego - powinien beknąć.
      • garibaldia Re: Attention seeker 12.11.12, 13:46
        > Nawet jestem skłonna uwierzyć w to co pisze Wojtek, że panna szuka sobie nowego
        > jelenia. Będzie snuła wizje trulov i następnemu na głowę zwali swoje problemy
        > materialne, wychowawcze i ogólnożyciowe.

        To jej sposób na życie (dlatego najlepiej jej z tego życia zabrać dziecko bo już dość krzywdy niewinnego) a nie okłamujmy się, że facet pierwszy czy piąty z kolei który daje sobie ten "pakiet" na głowę zrzucić ma równo pod sufitem że w to wchodzi, i że np jak obecny-3lata w tym tkwi. Każdy z tych facetów zaspakaja Piegusem jakieś swoje niedostatki/niedowartościowania wiążąc się z nią i swoje pieczenie na tym ogniu chce upiec. Sposób rozwiązania konfliktu przez oboje jest żałosny i nie do usprawiedliwienia.
        • kobieta306 Re: Attention seeker 12.11.12, 14:21
          Poczekajcie, poczekajcie - Wojtus ochłonie, Piegusek spokornieje jeszcze bardziej, pogodzą się, bzykną na zgodę, ona tam wróci, pomieszka z miesiąc i znowu będzie na lodzie w środku zimy NAGLE, BEZ OSTRZEŻEŃ !!!!! Ten typ tak ma!!!! A dziecko patrzy na to i uczy się, że tak wygląda życie i miłośc i szacunek do drugiego człowieka. Że raz się mieszka tu, raz tam, raz ciocia Ania przygarnie uncertain że zabawki laduja w toalecie i takie inne rózne sprawy, które mu mamulka funduje.
          • mayenna Re: Attention seeker 12.11.12, 14:27
            kobieta306 napisała:

            > Poczekajcie, poczekajcie - Wojtus ochłonie, Piegusek spokornieje jeszcze bardzi
            > ej, pogodzą się, bzykną na zgodę, ona tam wróci, pomieszka z miesiąc i znowu b
            > ędzie na lodzie w środku zimy NAGLE, BEZ OSTRZEŻEŃ !!!!! Ten typ tak ma!!!! A d
            > ziecko patrzy na to i uczy się, że tak wygląda życie i miłośc i szacunek do dru
            > giego człowieka. Że raz się mieszka tu, raz tam, raz ciocia Ania przygarnie uncertain
            > że zabawki laduja w toalecie i takie inne rózne sprawy, które mu mamulka fundu
            > je.
            ??? Znów ci się pogarsza?
            • triss_merigold6 Re: Attention seeker 12.11.12, 14:30
              Przecież to najbardziej realny scenariusz...
              Co z panny za matka, że pozwala na taką niestabilność w życiu dziecka? Jest po całości niewydolna, a zły wybór partnerów to tylko wisienka na torciku.
              • mayenna Re: Attention seeker 12.11.12, 14:35
                triss_merigold6 napisała:

                > Przecież to najbardziej realny scenariusz...
                Realny scenarisz to ten który dopiero poznamy. Ludzie wychodzą z chorych układów, czego kobieta 306 jest dobrym przykładem i ty sama też. Zdradzałaś męża i powtarzasz to teraz? Nie bo człowiek się zmienia, wyciąga wnioski. Piegus tez to zrobi.
                Moim zdaniem ją ta umowa najmu uśpiła. Z Wojtkiem może się rozstała ale w 'przyjaźni' to podpisała umowę bo to było korzystne dla obojga -Da radę. Ja w nią wierzę.
              • mayenna Re: Attention seeker 12.11.12, 14:38
                kobieta306 napisała:

                > niby w czym mi się pogarsza? Przecież ten scenariusz jest wielce prawdopodobny.
                >
                To dal równowagi napisz jej lepszy scenariusz, żeby wiedziała co ma robić i zmieniać.
                tobie się udało wyjść z chorego małżeństwa to jej tez się uda. Sama zobaczysz.
                • kobieta306 Re: Attention seeker 12.11.12, 14:47
                  tylko, że głaskanie po głowie sprawi, że ona nie zrobi NIC.
                  Jej potrzeba, żeby jej dupa na mrozie zmarzła tak, że jej się odechce raz na zawsze powrotów do przemocowego pana i sama się weźmie za swoje życie.
                  Mi recepty nikt gotowej nie dawał. Tobie też nie. Dorosłośc zobowiązuje.
                  Pierwszy krok - stabilna praca, mieszkanie wynajete od obcej osoby, otoczenie dziecka opieką i bukiet kwiatów dla Ani w podzięce!
                        • kobieta306 Re: Attention seeker 13.11.12, 13:45
                          chyba znalezienie lokatora na pokój, studenta, czy kogokolwiek, to nie jest az taki mega problem? Do tego lokatora, który będzie płacił, a nie dziecku zabierał z komunijnych pieniędzy.

                          Wiece co - tak powrócę do tematu tych komunijnych pieniędzy uncertain
                          co musi ten chłopak czuć????? W końcu go matka własna ograbiła, żeby jakiegoś (sory Wojtek za określenie ) fagasa finansować uncertain Żal mi dzieciaka jak cholera!!
                • malgolkab Re: Attention seeker 13.11.12, 13:32
                  Dobry scenariusz?
                  Mówiąc brutalnie - myśleć sercem, a nie d...
                  Jak się ma dziecko, to nie wprowadza się do praktycznie obcego chłopa i nie naraża się go na patrzenie na patologiczną odmianę związku między mężczyzną a kobietą. Ale to, wydawało mi się, każda dorosła, posiadająca dzieci i zdrowa na umyśle osoba wiedzieć powinna.
                  • malgolkab Re: Attention seeker 13.11.12, 13:33
                    malgolkab napisała:

                    > Dobry scenariusz?
                    > Mówiąc brutalnie - myśleć sercem, a nie d...
                    Warto też dodać do serca rozum smile Chyba, że dla Piegusa znalezienie jelenia, który utrzyma ją i dziecko to szczyt pomyslunku.
    • biedronka7112 Najem okazjonalny 12.11.12, 16:13
      "Najemca ma obowiązek podać adres, pod który będzie możliwa eksmisja oraz oświadczenie osoby, u której będzie miał zamieszkać, że wyraża na to zgodę. Takie rozwiązanie chroni wynajmujących mieszkanie przed nieuczciwymi najemcami, którzy nie płacą za lokal, a usunięcie ich z mieszkania jest kłopotliwe i bardzo długotrwałe."

      Może trzeba by było sprawdzić pocztę pod wskazanym adresem za czas jakiś, czy nie przyszły rzeczy Piegusa i dziecka?