Dodaj do ulubionych

Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd

18.11.12, 07:22
20.11.2012 ( wtorek ), godz. 9.00, Sąd Okręgowy w K..
Kolejna ( dziesiąta ) sprawa rozwodowa. Ponoć ostatnia. Naturalnie jeżeli Niewierny nie rzuci pod nogi kolejnej kłody.
Nie mam już sił: nawet auto sprzedałam, by kupić jedzenie, opłacić ratę zaległych rachunków za telefon i internet.
I żeby było ciekawiej znowu zostałam bez pracy ( sp zoo w której pracowałam 2 miesiące rozwiązała się). Więc nie mam już żadnych dochodów. Nawet umowa najmu naszego wspólnego domu się zakończyła (do 31.10 wynajmowaliśmy dom firmie by rata w CHF się spłacała ).Owa firma "wisi" nam kasę za ostatni miesiąc wynajmu, więc i ja jestem winna za ostatni miesiąc wynajmu tak gdzie ja wynajmowałam.

Teraz od 01.11 wróciłam z dziećmi do "mojego" domu, ale cóż.. spokoju psychicznego nie mam. Bo przecież Niewierny jest współwłaścicielem ( mimo, że sam się wyprowadził w 09.2010 i kupił sobie kolejny dom ) i jak stwierdził "może wchodzić i siedzieć kiedy chce , bo jest też u siebie ".
Nie ma mowy o kulturze. Jest tupet, nachodzenie, żeby nękać, nie dać spokoju.
Niewierny grozi mi wytoczeniem ( napisany już ma pozew ) cywilny wobec mnie o niepłacenie raty kredytu na dom. Nie zapłaciłam w październiku ( do tej pory płaciłam bo miałam z wynajmu ).
W 10.2012 i 11.2012 Niewierny dał alimenty na chłopaków ale "potrącił" sobie na raty.
Dziewczyny: powiem tak: za 600 zł utrzymałam się ja i dwóch synów ( 16 i 14 lat ). Naturalnie żadnego rachunku nie zapłaciłam, mam długi od dawna, zaczynają pukać do drzwi dziwni ludzie, piszę pisma do banków, orange itd..

Przepraszam , że się nieco rozkleiłam..nie daję już rady..
Zobaczymy co wtorek przyniesie..

Obserwuj wątek
    • mayenna Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 08:16
      W kwestii alimentów idź do komornika. On nie ma prawa samowolnie niczego sobie potrącać z alimentów!
      Pozew niech pisze i składa. Zapłacisz najwyżej po podziale majątku. Ratę potrąci ci z twojej części.
      Dopóki nie jesteście po rozwodzie to też masz prawo nawet zamieszkać w mieszkaniu należącym do męża. Może także go odwiedź w jego nowym domu?
      Jesteś już na finiszu więc nie daj się i wytrzymaj jeszcze trochę.
      Trzymam kciuki.
      • jagienka_2 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 08:29
        Kobieto, trzymamy kciuki z całych sił. Mayenna ma rację, wytrzymaj jeszcze trochę. Wiem, że trudno teraz o optymizm, ale wkrótce staniesz na nogi, znajdziesz pracę, wyjdziesz z długów. Niech się tylko skończy ta sądowa gehenna, żebyś mogła odzyskać spokój i zająć tym, co najważniejsze. A co z Młodym?
    • zielona.wrona Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 09:02
      Kto sieje wiatr, ten zbiera burze......, chcialas wojny, to ja masz. Tylko wroga troche nie docenilas. Zamiast dalej prowadzic te beznadziejna dla Ciebie kampanie z "Gadem", czy jak go innymi epitetami nazywasz, zastanow sie dobrze, co tracisz a co mozesz wygrac zmieniajac front. Na razie jestes przegrana na calej linii i nie zanosi sie, zebys kiedykolwiek wyszla z tej wojny zwyciesko. Ale najlepiej sluchaj dalej cioteczek z forum i walcz, az sie zupelnie wykrwawisz. Na to wszystko patrza dorastajacy synowie. Przepieknie!
        • blue_ania37 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 09:33
          Kobieto!
          Ty mnie nie nerwuj załamywaniemsad, musisz koniecznie znależć pracę, panu tacie, powiedzieć że idziesz do komornika w sprawie alimentów, które sobie potrąca.
          Czy wy macie rozdzielność?bo jeśli nie, to faktycznie ten drugi jego dom jest waszsmile, może pan by się zdziwił jakbyś powiedziała aby dał ci klucze.
          Jak już nie będziesz mogła poradzić sobie z młodym to wystąp do sądu o ośrodek, można wnioskować o konkretny, dasz go do mniesmile to ci go wychowam, na ludziasmile
          A
            • blue_ania37 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 10:52
              Dawajsmile Mayennasmile
              Chociaż będę wychowywać znajome dziecismile i z panią wychowawczynią kontakt codzienny mailowysmile
              A do wrony....to się łatwo mówi, odpuść sobie, z tego co wiem, to mężowi kobiecie się "zapomniało", że podczas normalnego życia zrobił dziecko innej kobiecie i przez 2 lata udawał że wszystko jest ok.
              Jeśli to nie jest powód do orzeczenie jego winy to gratuluję, z tego też co kobieta pisała, mąż do tej pory dobiera się do niej, więc przyczyną powstania tego nowego dziecka nie był fakt, że ona była gruba, brzydka i spać z nią nie mógłsmile
              A
    • logicman Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 10:20
      kobieta-000 napisała:

      > 20.11.2012 ( wtorek ), godz. 9.00, Sąd Okręgowy w K..
      > Kolejna ( dziesiąta ) sprawa rozwodowa. Ponoć ostatnia. Naturalnie jeżeli Niewi
      > erny nie rzuci pod nogi kolejnej kłody.

      I dlatego właśnie zdecydowałem się na rozwód bez orzekania o winie. I tak zdrowie szlag trafił, wolę nie myśleć co by było gdybym miał toczyć wojny przed sądem. Oprócz zrujnowanego zdrowia zostałaby jeszcze góra długów.


    • lampka_witoszowska Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 10:23
      Kobieto, tylko spokojnie - to tylko stan przejściowy, minie szybciej, niż myślisz

      1. jak już dziewczyny pisały: czy niewierny drugi dom kupił z majątku odrębnego? jak nie, masz do tego domu takie same prawa jak on
      2. komornik w kwestii alimentów, alimenty to rzecz święta, to są pieniądze, które i on, i Ty macie przeznaczyć na dzieci, tu nie ma zmiłuj, a podział między Wami jest sprawą między Wami, nie wlicza się w podział majątku przeciez alimentów - i tę sprawę chyba możesz poruszyć w sądzie? dla jasności ja bym przynajmniej spróbowała
      3. praca - poszukasz i znajdziesz, spokojna głowa, do szukania i już
      4. a nawet jak będzie 11 czy 12 - mam nadzieję, że nie, ale jakby nawet - to i tak o jedną rozprawę bliżej do finału, który musi nastąpić - i będziesz miała całkowity luz w tej materii

      zrób sobie w prezencie jakąkolwiek przyjemność za każdym razem, jak Ci źle - to naprawdę działa
      (a przede wszystkim zrób listę drobnych rzeczy, które dają Ci najwięcej przyjemności)
      • zielona.wrona Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 10:38
        Podzegaj dalej do wojny, siedzac wygodnie w cieplym domu. Guzik Kobiecie do domu jej jeszcze meza. Nie przypuszczam, zeby chlop byl tak glupi, ja Wam sie marzy i wystawil sie dobrowolnie na odstrzal polowy wlasnego majatku. Najlepiej nic nie robic i siegac po czyjes.
        Zamiast Kobiete uspakajac, nastrajac pokojowo, podzegasz do dalszego, beznadziejnego dzialamia. Wlasny tylek nie narazasz, tylko czyjs!
        11,12 rozprawa, to nic? jasne, ze nic, jak sie nie uczestniczy w tym samemu. Jasne, kiedys sie skonczy, tylko jak pokiereszowana wyjdzie z tego Kobieta, jak pokiereszowani sa juz jej synowie. I to wszystko w imie "ale mu pokazalam, mam papierek, ze jest winien". A on, moze sobie tym papierkiem.... i bedzie zyl dalej. Kto bedzie wygrany???
    • ewela1_1 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 16:56

      Kobieto myślałam o Tobie ostatnio...

      Trzymam mocno kciuki za Ciebie i Twoją siłę. Jesli juz ta "wojna" tyle trwa to trzeba wytrwac do końca. Nie ma wyjścia...
      Zobaczysz, ze jak to się zakończy poczujesz ulgę. I dostaniesz więcej energii do działania później. Pracę znajdziesz!, jesteś operatywna, obyta babka. Tacy ludzie zawsze sobie dadzą radę. Ja Ciebie tak odbieram. Nie może tak być, ze zawsze jest źle, kiedyś będzie dobrze, potrzeba jedynie czasu. Cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość.

      Trzymaj się! A ja trzymam kciuki byś już wyszła z tego sądu we wtorek. Ściskam mocno!

      -------------
      "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

      "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
    • moniapoz Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 20:13
      szczerze współczuję...nigdy bym się na orzekanie winy nie zdecydowała....przecież jesteś ewidentnym przykładem, że to jest męczące, nie przynosi ulgi i rozwala wszystko dzieciom.
      trzymam jednak kciuk....żeby ten koszmar się skończył dla Ciebie i Twoich dzieci, a także dla exa
    • inna_nowa_ja Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 21:04
      Trzymam kciuki, a do Wierzycieli pisz, pisz i raz jeszcze pisz. Gdybyś potrzebowała fachowego pisma do banków daj znać, przechodzę przez to i 2 Wierzycieli podpisało ze mną ugody.
      Wierzę że Ci ciężko, ja się boję odebrać telefon czy zajrzeć do skrzynki na listy ale kiedyś do cholery to się skończy. W razie czego daj znać.
      Pozdrawiam,
      Magda
      • teuta1 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 21:17
        Chyba długo nie byłam na forum. Z całe dwa tygodnie. Czytam i oczom nie wierzę. Dziewczyna ma być cicho, bo to wspolne mieszkanie pana władcy, jest winna, bo jej się rozwodu zachciało (ot tak wieczorem go wymyśliła, podczas wcierania kremu)... Panowie! Ile wy macie latek? jakaś masakra, dobrze, że te żony dały sobie z wami spokój.
        Kobieto, cierpliwości i przyjaciół. Może jest coś, co szybko mogłabyś sprzedać przed świętami (zabawki, kurtki po chłopcach itp). Na gumtree i tablicy ogłoszenia są bezpłatne. Nie pomoże Ci to wyjść z dużych długów, ale może dać jakikolwiek grosz. Trzymam kciuki.
    • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 21:43
      Oby to była ostatnia rozprawa. Trzymam kciuki smile
      Co do kłopotów finansowych, tak już w tym życiu jest - raz na wozie, raz pod wozem. Jak już się rozwiedziesz, to i te problemy z kasą powoli ogarniesz. Wtedy będziesz miała do tego głowę, bo już Ci czasu i energii ex i sprawy w sądzie zabierać nie będą.
          • zegnaj_kotku Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 19.11.12, 10:30
            Wrono, a co Ty w zamian proponujesz? Miała miło się uśmiechać i dać się obmacywać?

            Kobieto, kciuki trzymam zarówno za sprawę jaki i prace jak i jakieś otrzeźwienie synów.
            Oni chyba wiedzą o tym tatusiowym dziecku i całej sprawie, naprawdę to trochę dla mnie nie pojęte jak mogą go rozgrzeszać...
            • smutnyaniol Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 19.11.12, 11:16
              Niestety te wszystkie wasze zapewnienia, że będzie lepiej garnka jej nie zapełnią. Pracy nie ma, a będzie jeszcze gorzej. Więc nie mówicie dziewczynie, że będzie lepiej, bo winna się rzygotować na to, że bedzie gorzej.
              Walka zawsze pociąga ofiary po obu stronach.
              • lampka_witoszowska Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 19.11.12, 12:35
                przykro mi, większośc z nas jest po rozwodzie i po takich przejściach z brakiem gotówki - nie kazda co prawda musiała sobie poradzić z brakiem pracy, ale i tak bywa - więc może wg Ciebie będzie tylko gorzej, ale wiele z nas z doświadczenia wie, że jednak lepiej

                z każdej tragedii w końcu się wychodzi - o ile człowiek pazurami nei trzyma się żalów z przeszłości
                • cozzycie_80 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 19.11.12, 21:06
                  Kobieto rozwiodłam się w kwietniu, w lipcu straciłam pracę, na całe szczęście tylko na 2 miesiące, ale i ten krótki czas pociągnął za sobą masę problemów, finansowych i nie tylko.
                  Było ciężko, nie mogłam się podnieść z łóżka, wieczny dół.Pożyczanie pieniędzy, jeździłam do mojej mamy i ona dawała mi jedzenie, zebym jakoś przeżyła (niestety finansowo nie była mi w stanie pomagać)
                  I mimo, że nadal nie jest lekko i z długów będę wychodzić jeszcze jakiś czas, to jednak daję radę. I wierzę, że będzie coraz lepiej.
                  Robię wszystko, żeby tak było smile
                  Trzymam kciuki za Ciebie smile
                • cozzycie_80 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 20.11.12, 14:35
                  Noname 2002, napisała:
                  Tak, prace stracila z powodu rozwodu z orzekaniam o winie.
                  Może nie przez to, nie znam sprawy Kobiety, ale ja np straciłam pracę, ponieważ przez całą sprawę rozwodową i załamanie, tą moją pracę zaniedbałam.
                  A więc czasami tracimy pracę, przez to co się dzieje w naszym życiu wink
                  Nie wiem jak było u Kobiety, ale to chyba nie ma już teraz znaczenia.
          • angelina_186 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 12:42
            Zgadzam się z tym. Bardzo fajnie, że są osoby, które podniosą na duchu i doradzą , ale to nie jest takie łatwe jakby się wydawało.... "mówią czas leczy rany" i "z czasem się wyprostuje" - ale czasami bywa tak, że w momencie kiedy ta zła passa trwa trochę długo i długi rosną, aby wyprostować się i stanąć na nogi musi minąć kolejny długi okres.

            Na ogół jest tak........
            Życie jest krótkie a my zmuszone jesteśmy 1/3 z niego pocierpieć!!!
            • lampka_witoszowska Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 13:46
              nie zgadzam się kompletnie z tym wmawianiem sobie, że trzeba pocierpieć

              wcale ne trzeba
              a że życie jest krótkie, to trzeba je przeżyć jak najpiękniej - a nie godzić się z koniecznością cierpienia

              jest źle? to trzeba coś ruszyć, choćby zburzyć, by zbudowac od podstaw coś dużo lepszego - a żeby wiedzieć, co jest dużo lepsze, to trzeba wymarzyć, jak ma wyglądać to lepsze
    • heksa_2 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 19.11.12, 21:11
      Kobieto, trzymam kciuki z całej siły, żeby to był ostatni raz. Musisz wygrać! Wiem, że to niczego nie zmieni, ale jesteśmy z Tobą. Nie daj się zastraszyć ani sprowokować. Koala. Beznadzieja z tą pracą. Nie tak dawno miałam podobną sytuację i wiem, jak to fatalnie wpływa na psychikę. Wierzę w Ciebie, boś mądra, ale łatwo nie jest. Nie ma chyba sensu szukać pracy oficjalnymi kanałami, przypomniaj się znajomym, dzwoń, pytaj, namawiaj. W końcu to musi dać efekty.
      Życzę Ci spokoju i siły. I siły spokoju.
      • plujeczka Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 20.11.12, 12:13
        wspołczuję- nie znam twojej historii ale wierzę,ze masz diabelnie cięzko.Z mojej perspektywy i z mojego doświadczenia odradzam rozwód z orzekaniem winy-bo walka jak diabki, wykańczajaca psychicznie, fizycznie i finansowo a satysfakcja mizerna ale o tym czlowiek dowiaduje się na końcu kiedy jego zdrowie,zycie legnie w gruzach.Wiem nie pocieszam ale czasami najgorsza prawda lepsza od miłego dla ucha kłamstwa.
        Nie wiem gdzie mieszkasz i jak na twoim terenie z pracą ale popytaj wsród znajomych moze ktoś bedzie mógł Ci pomóc , spróbuj pomyslec o otworzeniu własnej działalności - ostatnio czytal artukuł o Pani w wieku około 57 lat zwolnionej i bez żadnego świadczenia, któa w domu otworzyła punkt prasowania meskich koszul i jak sama napisała pracuje duzo ale około 1500-1800zł zarobi może to jest wyjście, praca w domu, dopilnujesz dzieci o trochę odsykasz finansową równowagę.A może sprzatanie w domach? -mam parę kolezanek, które po zwolnieniu z pracy i bedące ze względu na wiek nieatrakcyjne dla pracodawcy w ten spoób staneły na nogi? ==żadna praca nie hańbi wazne zeby przynosiła dochód bo świadomośc braku pieniedzy przy 2 dzieci jest czymś strasznym.Cóż z biedy wychodzi się powolu ale to się udaje tylko trzeba czasmi schowac dumę i uprzedzenie w kieszeń, zakasac rekawy .Nie gniewaj się na mnie może moje propozycję są dla niektórych upokarzajace ale osobiscie kiedy byłam w tarapatach sprzatanie pomogło wydostac się z tarapatów finansowych ..........
        Dzisiaj miło wspominam tych, którzy dając mi w tamtym czasie taką pracę pomogli wyjśc z dołka i opanować długi po ek małzonku.Zycie jest nieprzewidywane ale trzeba sobie radzić wszelkimi mozliwymi sposobami.
        • kobieta-000 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 20.11.12, 22:12
          Jestem.. ogarnęłam dom, siebie i jestem..Tak jak pisze blue_ania jestem jeszcze zdradzaną mężatką. Do jutra. Sędzia zamknęła sprawę, ale ale ponieważ przesłuchiwanie stron ( czyli mnie i Niewiernego ) trwało łącznie 3 godziny i zakłóciło sprawę dalszej pracy składu sędziowskiego że ogłoszenie wyroku dopiero jutro o g. 9.50.
          Tak więc-jeszcze raz ogromna prośba byście jeszcze dały radę( obiecuję że ostatni raz ) trzymać, ściskać wręcz kciuki za pozytywny dla mnie wyrok.
          Czuję się tak zmęczona psychicznie jakbym tonę, nie 10 ton węgla łopatą przerzuciła.

          Ach, taka ciekawostka: jutro , czyli w dniu ogłoszenia wyroku dla Niewiernego będzie to wspaniały prezent urodzinowy. Wszak jutro obchodzi 39-te urodziny..Pieprzony niewierny skorpion.

          Dziewczyny, dziękuję za słowa otuchy, ciepłe słowa, które podniosły mnie na duchu.
          Dziękuję za chęć pomocy:
          Ewela -dziękuję za propozycję zrobienie najpilniejszych zakupów. Nigdy nie umiała prosić o pomoc. I nie zdarzało mi się to.Tym bardziej doceniam Twoją propozycję.
          Blue_ania - jeśli jednak Sąd uzna że Młody ma nadal mieszkać ze mną to skorzystam z oferowanej przez Ciebie pomocy umieszczenia go u Ciebie w Ośrodku. Dzięki za pogaduchy przez telefon.
          Heksa- meliska pomogła. Twoje eski też bardzo.
          Joanna123-dzięki za wczorajszą rozmowę.
          Babag-dostosowałam się do Twojej eski: nie pokazałam w sądzie , że się Gada boję. Chyba dałam radę.
          Wtrakcie- chciałabym wierzyć że też mi się uda wszystko jakoś poukładać..

          Zastanawiałam się dziś czym sobie zasłużyłam by zielona wrona oblała mnie aż tak śmierdzącym błotem ( posty wyżej )?? Nie znajduję odpowiedzi.
          Zielona wrono: może warto poczytać moje posty, a będziesz wiedziała nieco więcej. Słabi ludzie oceniają innych niekoniecznie w/g konstruktywnych spostrzeżeń. Poczytaj a zrozumiesz. Wylać pomyje zawsze zdążysz. A może mi się należało zebrać cięgi???..

          Generalnie, dziękuję Wam wszystkim.
          Jutro opiszę co uzyskałam na + i na -. Opiszę dokładnie.

          p.s dzwonili w sprawie pracy. Przeszłam do drugiego etapu rekrutacji.smile) Też napiszę o tym jak będzie coś pewnego.

              • ewela1_1 POTWIERDZAM 21.11.12, 11:58
                Potwierdzam smile, właśnie dostałam bardzo optymistycznego smsa smile. Kobieta wygrała i tyle smile
                -------------
                "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                    • kobieta-000 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 17:14
                      Ta, potwierdzam to co napisała blue_ania i ewela:
                      WYGRAŁAM!!!!!
                      Rozwód z WYŁĄCZNEJ winy Niewiernego. Starszy mam od grudnia mieszkać z tatusiem ( kochanką, bękarcikiem i mamusią kochanki ) a młodszy ze mną.
                      Zasądzono mi od Niewiernego zwrot kosztów sądowych, ale zapłaci dopiero po uprawomocnieniu się wyroku ( jakieś 3700 zł ). Może więc jakoś przeżyjemy niczym znajdę pracę.
                      Kontakty z dziećmi: jeden weekend obaj u mnie a następny weekend obaj synowie u Niewiernego ( chodzi o to by bracia mieli ze sobą kontakt ).
                      Niewierny oczywiście stwierdził że tak sienie będzie dało zrobić bo przecież on ma często "szkolenia". AS ja przecież nie zmuszę go do kontaktu z dziećmi. Cóż...Tym zachowaniem skrzywdzi nie mnie ale młodszego syna.

                      Dziękuję Wam wszystkim. Kochane jesteście.
                      Opowiem w szczegółach ( i oblejemy ) na naszym spotkaniu 30.11.

                      Zaczynam nowe życie.Nooo.. może przesadziłam trochę..
                      Muszę się ogarnąć, zorganizować, odpocząć. Może tej nocy zasnę.
                      Kupiłam dziś sobie czerwone francuskie półsłodkie, "Twój Styl" (kilka miesięcy go nie kupowałam ) i będę się relaksować po przyjściu z zebrania u młodszego syna w szkole.

                      P.S trochę statystyki:
                      14.03.2011 złożyłam pozew o alimenty.
                      21.07.2011 złożyłam pozew o rozwód.
                      W międzyczasie wygrałam dwie sprawy apelacyjne wniesione przez Niewiernego odnośnie zniesienia alimentów.
                      21.11.2012 w dniu urodzin Niewiernego uzyskałam rozwód z jego wyłącznej winy.
                      Po wyjściu z sali rozpraw uśmiechnęłam się do niego i powiedziałam że to jest mu tj mój prezent urodzinowy dla niego.
                      Jezzzuuuu,... ale miał minę. Nawet mnie podrzucił na przystanek autobusowy, zaproponował kawę i obiad. Odmówiłam stwierdziwszy, że na obiad to ja już jestem z kimś umówiona. A to gówno prawda była. Warto było zadrwić z niego. Mina bezcenna. I akurat w tym momencie zadzwonił mi telefon ( przyjaciółka ) ale odebrałam, powiedziałam: " cieszę się że czekasz na mnie. Będę tam gdzie się umawialiśmy". Niewiernego wbiło w fotel. Zadzwoniłam potem do przyjaciółki i śmiałyśmy się z tej sytuacji. Ubaw po pachy.
                      Tak się rozwala przeciwnika..!!!

                      Psychicznie już mi lepiej. Uchodzi ze mnie wszystko co negatywne.
                      Ale i tak mnie korci wątek, który kiedyś założyłam:"jak podziękować kochance".. To też mam w zamiarze dopełnić. Ale po uprawomocnieniu się wyroku.

                      Acha, Niewierny przemówił ludzkim głosem i stwierdził, że jest już zmęczony psychicznie i finansowo ( adwokacina zdarł z niego ponoć jakieś 8 "koła" ) i nie będzie wnosił apelacji co do wyroku. Dobrze, bo nauczony dwoma ich przegranymi wziął sobie to do serca. Pytał nawet jak spędzimy święta najbliższe. Cóż za tupet.. Ehhh..

                      Pędzę na zebranie na g. 17.30.. Wieczorem będę..pa. Buziaki.
                      • tautschinsky Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 17:30
                        kobieta-000 napisała:

                        > Ubaw po pachy.


                        Wiadra szlamu, które pominę, odnoszę się do tego co wyżej
                        starym, sprawdzonym powiedzeniem: ten się śmieje, kto ostatni big_grin
                        Facet, miejmy nadzieję, wykaraska się z tej całej sytuacji, która go
                        spotkała i zacznie myśleć o sobie, a wtedy jest szansa, iż kobieta z trzema
                        zerami na forum zacznie dopytywać, jak udowodnić eksowi jego zarobki
                        po stracie pracy i skończy się zdzieranie z niego kasy. Na papierze zostanie,
                        ale papier cierpliwy przecież smile
                      • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 18:25
                        Kobieto, ja rozumiem, że póki co emocje w Tobie buzują niczym gulasz w kociołku, ale tego "bękarcika" mogłaś sobie odpuścić. Co Ci to biedne dziecko zrobiło? Czym zawiniło?

                        Wygranej gratuluję i szybkiego osiągnięcia stabilizacji emocjonalnej życzę. I jak najszybszego odcięcia się od exa i jego życia.
                        • zlakobieta.haha Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 20:24
                          Ależ tu hipokryzja przez niektórych przemawia...

                          Bękart to dziecko z nieprawego łoża -nieślubne więc określenie jak najbardziej na miejscu, nie rozumiem dlaczego odbierać jej prawo do radości ze zwycięstwa - po tylu sprawach??

                          I sądzę że gówno wam również do tego co uzyskała mając winę męża na papierku to jej sprawa smile

                          Mamy demokrację prawda??
                          • moniapoz Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 20:33
                            pewno, że gówno mi do tego jak to pięknie nazwałaś
                            dla mnie przypadek Kobiety potwierdza moją opinię, że nie ma sensu żadne walczenie o wyłączną winę bo nic to NIKOMU nie daj, a ciepią na tym wszyscy. Ja tak sądzę i mam do tego prawo.

                            a użycie słowa bękart co do malutkiego niewinnego dziecka....choćby oddawało sens...ma znaczenie pejoratywne i nie ma to nic wspólnego z hipokryzją tylko z wrażliwością.... sama nigdy bym się tak nie wypowiedziała w stosunku do dziecka spokrewnionego z moimi dziećmi.
                            • zlakobieta.haha Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 22:18
                              PEJORATYWNY To in. ujemny, negatywny (łac. peior = ‘gorszy’wink. Ten książkowy wyraz stosowany powinien być wyłącznie wtedy, gdy mówimy o języku – nazwach, słowach lub ich cząstkach: pejoratywne określenie; pejoratywny wydźwięk słowa; przedrostek pejoratywny. Niepoprawne jest odnoszenie tego słowa do nazw ludzi, ich zachowań, pojęć czy zjawisk: nie: pejoratywne poglądy/ krytyczne poglądy; nie: pejoratywne zjawisko korupcji/ negatywne zjawisko korupcji.
                              wiem wiem masz za dużo czasu i krzyżówek dużo się narozwiązywałaś...

                              Po za tym to nie wątek o tym co ty byś zrobiła napisała itp... jeśli czujesz potrzebę o tym opowiadać to załóż sobie swój wątek i czyń to co musiszsmile

                              p.s. a propo twoich praw... nikt ci ich nie ogranicza trzymaj się tematu wątku a życie będzie prostsze smile
                              • moniapoz Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 07:08
                                krzyżówek nie rozwiązuje w ogóle - to pewno dlatego...
                                nie zmienia to faktu, że bękart to słowo o negatywnym wydźwięku.
                                to dziecko jest tylko dzieckiem i nie jest w niczym gorsze od swoich braci.

                                swoje prawa realizuje w tym wątku, bo to forum otwarte i każdy ma prawo
                                pisać co chce, pod warunkiem, że nie łamie netykiety
                              • logicman Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 09:04
                                Zła kobieto, bękart jest wyrazem o wydźwięku zdecydowanie pejoratywnym i w pełni się tutaj zgadzam z Moniką, że użycie tego wyrazu wobec rodzeństwa własnych dzieci nie świadczy zbyt dobrze o tym, kto tak się wyraża. Można próbować usprawiedliwiać to emocjami.
                                Natomiast czytając Twoje wypowiedzi tutaj odnoszę wrażenie, że Ty nie tylko "zła kobieta" jesteś ale po prostu wstrętna, agresywna baba z Ciebie.
                              • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 23:03
                                Heksa, a co to za różnica - spłodzone, czy poczęte?
                                Jest dziecko. Żywe. Niezakopane żywcem w piwnicy, niezostawione bez odciętej pępowiny na strychu, niezostawione w "oknie życia", nieoddane po adopcji, wreszcie nieporzucone pod zwałem gruzu. Żywe! I trzeba się z tym zmierzyć, dziecko to dziecko. Żaden tam bękart. Żywa istota, która potrzebuje kochania, czasu i uwagi.
                        • kobieta306 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 20:57
                          nie zgodzę się, że nic to nie dało. W szczególności ulgę dało, a to dla niektórych ważne, żeby dalej normalnie móc żyć.Ona dopięła swego. Nic by jej nie dało, gdyby przegrała.
                          Niektórzy ludzie odpuszczają, bo nie warto. Inni walczą do upadłego. Rozumiem to.
                          • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:02
                            Ja nie rozumiem tej walki do upadłego, ale nie oceniam. Przyjmuję, że inni mają inaczej niż ja.
                            Jedyne do czego mam uwagi i co już napisałam, to pogardliwy ton, jakim Kobieta się posługuje. O ile ten ton w stosunku do exa i do jego kochanki można wytłumaczyć emocjami, które jeszcze się nie uspokoiły, o tyle pogardy wobec dziecka, które nikomu nic złego nie zrobiło, nie rozumiem kompletnie.
                            • kobieta306 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:09
                              Przecież autorka pisała to świeżo po, targana emocjami, hormonami, nerwami i wszystkim innym złym. Przypomnijcie sobie zachowania z tamtych czasów. Moja koleżanka z pracy - kobieta około 60 cio letnia - rozbiła mężowi patelnię na głowie, aż miał czerep szyty, a teraz to jest oazą spokoju. A autorka wszystko co exa kojarzy źle - również bękarta (tak istnieje takie słowo w słowniku) i ma prawo tak sobie ulać, bo jej dzisiaj dobrze i źle i dobrze i źle na zmiany!
                              Przecież ona temu dziecku oka nie wydłubała igliczką w ramach zemsty! Jutro , pojutrze już będzie inaczej pisac i myśleć. Przecież same wiecie jak to jest!
                              • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:18
                                No właśnie ja nie wiem jak to jest, bo w życiu o żadnym dziecku źle nie powiedziałam, nawet źle nie pomyślałam. Dziecko to dla mnie świętość (zwłaszcza tak małe) i choćby nie wiem jakie nerwy mnie poniosły, to na dziecku żadnym się nie wyżyję.
                                Żal do exa jak najbardziej rozumiem i się nie czepiam. Ale to dziecko to nie jest ex, to nie jest też matka tego dziecka. To oddzielny człowiek, niezależnie od okoliczności w jakich został poczęty. To jest członek rodziny Kobiety dzieci. Czy jej się to podoba, czy nie.
                              • nowel1 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:37
                                kobieta306 napisała:

                                > Przecież autorka pisała to świeżo po, targana emocjami, hormonami, nerwami i ws
                                > zystkim innym złym
                                Przecież same wiecie jak to jest!

                                No więc nie, ja nie wiem, jak to jest.
                                Zdarzało mi się wybuchnąć w sytuacji emocjonalnie trudnej, wtedy gdy działo się coś złego. Zdarzało mi się wtedy robić i mówić rzeczy, których się wstydzę.

                                Ale opis sytuacji wykonany przez kobietę 000 to nie emocjonalny wybuch, tylko opowiadanie o zdarzeniach z jakiegoś już dystansu. Okraszonego nawet jakimś tam poczuciem humoru.
                                I ilość pogardy dla innych ludzi w tym poście dla mnie jest nieakceptowalna, świadczy o człowieku, a nie wyłącznie o chwili napięcia.
                          • moniapoz Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:02
                            > nie zgodzę się, że nic to nie dało. W szczególności ulgę dało


                            to może powiem tak - mnie by ulgi nie dało orzeczenie o winie gdybym widziała jak bardzo spieprzyłam (ja i mąż razem ) życie dzieciom.

                            oczywiście każdy to może widzieć inaczej - ja widzę to tak.
    • kobieta306 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:00
      Natomiast tak się zastanawiam i dochodzę do wniosku, że kwestią czasu jest, aż starszy syn będzie chciał wrócić do matki. Nie wierzę w to, że nowa mamusia pokocha jak własne uncertain będą zgrzyty na tym tle i skończyć się może niedobrze dla starszego syna. Tym bardziej, że ojciec jest raczej nieudolny w kwestiach wychowawczych. Młody wejdzie mu na głowę. Macocha będzie z tego powodu po ścianach skakać. No chyba że ... mylę się i tego szczerze życzę autorce.
      • altz Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:24
        kobieta306 napisała:

        > Natomiast tak się zastanawiam i dochodzę do wniosku, że kwestią czasu jest, aż
        > starszy syn będzie chciał wrócić do matki. Nie wierzę w to, że nowa mamusia pok
        > ocha jak własne uncertain będą zgrzyty na tym tle i skończyć się może niedobrze dla st
        > arszego syna. Tym bardziej, że ojciec jest raczej nieudolny w kwestiach wychowa
        > wczych. Młody wejdzie mu na głowę. Macocha będzie z tego powodu po ścianach ska
        > kać. No chyba że ... mylę się i tego szczerze życzę autorce.

        Ja też tak myślę, dlatego napisałem, że będzie się działo przez najbliższe dwa lata.
        Będą powroty jak wahadło, to tu, to tam i jeszcze będzie co czytać. wink
      • kobieta-000 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 22:36
        Przyjęłam na tzw klatę wiadro pomyj od niektórych.
        Ale PODSUMOWUJĄC: do każdej z dziesięciu spraw rozwodowych ( nie licząc wcześniejszych kilku alimentacyjnych ) solidnie, mozolnie się do nich przygotowywałam. Tak więc odpierając ataki w Sądzie i przy naszych synach Niewiernego wobec mojej osoby nazywającego mnie-tu cytat z ust Niewiernego więc brzydko : "ty zajebana kurwo", "jebany pasożycie" i inne, ale szkoda nerwów już.
        Nie miał ku temu NIGDY żadnych podstaw ( i dobrze o tym wiedział ) by mnie takimi epitetami obrzucać a tym bardziej nazywając naszych synów "pierdolonymi bachorami". Mimo iż były planowanymi dziećmi i wyczekiwanymi.
        Sam o swoim dziecku ( tak tak tym malutkim ) wypowiedział się że było błędem i dowiedziawszy się iż obca mu babka ( zdradził mnie na wyjeździe służbowym i od razu zonk ) jest w ciąży ( nie wiemy czy z Niewiernym ) powiedział do mnie " wpadłem w niewyobrażalne gówno".!!!!

        A Wy mnie krytykujecie że nazywam rzeczy ( sorry dziecko ) po imieniu. Zalecam lekturę w postaci Słownika Języka Polskiego. I otóż w nim jest napisane że "bękart" to nieślubne dziecko z nieprawego łoża.
        I żeby nie było: taką definicję przytoczyłam w Sądzie gdy przesłuchiwana kochanka Niewiernego zarzuciła mi że nazywam jej dziecko w ten sposób. Ale nazywajmy rzecz po imieniu. Tego zdanie była również pani Sędzie. I żeby nie było: tamto dziecko nic nie jest winne. Nie było planowane, jest poczęte z głupoty bo Niewierny chciał poszaleć na boku. Tamto dziecko jest mi zupełnie obojętne a moi synowie nie mają z nim żadnego kontaktu, bo ani Niewierny o to nie zabiega a kochanka z dzieckiem ulatnia się gdy Młody tam jedzie do tatusia.
        Więc do kurwy nędzy!!! ( i tu brzydki MÓJ cytat ) nie naskakujcie na mnie jeśli nie macie pojęcia o całokształcie sprawy.

        Dla innego przykładu: również odsyłam do Słownika Języka Polskiego: wyraz "kutas". Dziś wydaje się obraźliwym sformułowaniem. A w średniowieczu oznaczał "wisior, brelok". Sędzina na rozprawie pytała czy ja mam takie hobby że przeglądam słowniki. Odpowiedziałam , że lubię być dobrze przygotowana do sprawy, by nie używać słów których nie rozumiem albo wytłumaczyć je tym którzy nie rozumieją ich znaczenia. Czytaj: kochanka Niewiernego.

        I może zabrzmi to egoistycznie ale TAK, TAK.. cieszę się że osiągnęłam co zaplanowałam, bo dzięki temu wyrokowi wierzę w sprawiedliwość. A o to walczyłam. I właśnie mając dobro naszych synów na względzie walczyłam o to by zdaniem Młodego zobrazować mu istotę sprawiedliwości. Tatuś utwierdzał Go w przekonaniu że wina jest moja, że jestem śmieciem, nic niewartym człowiekiem, że MUSIAŁ mnie zdradzać. Tylko ciekawe czy teraz przy kochance ( a sam mówił że nie ) ma seks 6 razy dziennie tak jak wymuszał ode mnie?? Młodemu wpierał Że " gdyby mamusia rozkładała nogi tak często jak on chce to by nie musiał mnie zdradzać".To był cytat! Dacie wiarę że tak powiedział do wtedy 15-to tatka???!!!

        To do niektórych, którzy rzucili we mnie kamieniem: zgodnie z wyrokiem Sądu nie mam przyznanych i nie liczę na jakiekolwiek pieniądze od Niewiernego. alimentów na młodszego nie mam a starszego ma utrzymywać w całości Niewierny. W/g procedur jest mi jedynie winien jako strona przegrana w procesie ) jednorazowo koszty złożonego pozwu o rozwód, koszty wizyty pani kurator, koszty badania w RODK i koszty zastępstwa adwokackiego.
        Więc dzięki tym pieniądzom z młodszym jakoś przeżyjemy grudzień, styczeń, jakieś długi zapłacę. Póki nie znajdę pracy.

        I dziękuję ciepło za słowa otuchy, za gratulacje.

        A wiecie czego najbardziej żal?? Że kasę którą Niewierny wydał na adwokata by mi dowalić i udowodnić moją winę ( jakieś 8 tys zł ) mógł wydać na nasze dzieci, na ratę kredytu na wspólny dom. Bo kredyt wzięliśmy na 35 lat a po roku w nim mieszkania ( tak tak w tym wymarzonym domu ) zdradził mnie mając dzieciaka na boku, utrzymując w tajemnicy jego posiadanie przez prawie 2 lata. Przez ten okres czasu prowadził podwójne życie.
        Tj dopiero wredne z jego strony: oszukiwał mnie i też kochankę wpierając mu że ja ponoć od 2008 roku jesteśmy w trakcie rozwodu, że mnie nie ma bo zostawiłam bidulka z dwójką nastoletnich synów a sama wyjechałam robić karierę w banku we Francji.. A ja owszem pracowałam w banku 6 lat ale w Katowicach. Żal mi tej kochanki, bo od pierwszego dnia jak ją grzmotnął ( przepraszam za słownictwo. ale zamierzone ) okłamywał. I jak tu z takim budować związek oparty na zaufaniu, miłości.

        A jeśli chodzi o naszych synów: dziś na uzasadnieniu wyroku ładnie i konstruktywnie Sędzina powiedział, iż wierz, że DOPIERO TERAZ po rozwiązaniu małżeństwa dzieci dojdą do równowagi psychicznej, bo wiedzą na czym stoją. I te Jej słowa spodobały mi się. I zadbam o to by tak właśnie było.


        I na koniec: jestem cholernie szczęśliwa, że się uwolniłam od agresora, przemocowca ( przecież mam obdukcję z duszenia mnie ), Niewiernego drania, kłamcy perfidnego. Więcej nigdy nie oszuka mnie, nie wyzwie od najgorszym ( mimo braku podstaw ).

        Pozdrawiam cieplutko...
        • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 22:49
          No i git smile
          Tylko teraz oderwij się od tego co było, a zacznij żyć tym co jest i tym co będzie.
          Póki się nie uwolnisz od exa, póty będziesz sobie szukać zastępczych tematów w postaci jego nowego dziecka i nazywać je "bękartem". Słowo jest okropne, niezależnie od tego co słowniki piszą.
          Exa życie to jego sprawa. Twoje życie, Twoja sprawa. Między Wami dzieci. I mądrego poukładania tych puzzli Ci życzę. Głupia nie jesteś, dasz radę.
          • kobieta-000 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 23:05
            Dzięki mola..
            Ja też uważam że słowo " bękart" jak i "konkubina" nie są zbyt pięknymi, atrakcyjnymi słowami, ale istnieją w słoniku i już. Czy nam się to podoba czy nie. trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Lepsze to niż być obłudnym jak.. Achhhh.. szkoda już się wywnętrzać.
            Koniec tematu.

            Stanę na nogi. Wierzę w to. I wierzę też że z biegiem czasu ( a może nawet szybkie ) uda mi się wypracować z Młodym piękne relacje. Zawsze je mieliśmy.. aż do momentu zdrady Niewiernego..
            I idąc za dzisiejszym słowem Wysokiego Sądu będzie to szybciej niż się spodziewamy. Bo ponoć to tylko kwestia czasu. Młody potrzebuje zimnego prysznica. To zamieszkanie na kupie u tatusia dobrze mu zrobi. będzie miał też przymusową okazję poprzebywać z obcą przyrodnią siostrą i obcą panią zwaną mamusią kochanki Niewiernego.
            Cóż , Młody się ostatno skarżył że nie jest niańką: mianowicie tatuś pojechał do kolegów z klubu motocyklowego, Młodego zostawił a kochanka obarczyła Go "opieką" nad tym jakże malutkim dzieckiem ( teraz ma ponad 3 latka) a samo poszła na ploty do koleżanki. Cóż.. życie. Nikt ponoć nie mówił, że jest lekko. Trzeba być "twardym" a nie "miętkim".
            I taka właśnie będę od dziś..
            I koniec bo temat by trzeba było wałkować ponownie.
            • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 23:13
              To, że orzekanie o winie było Ci potrzebne, by przekonać Młodego, że nie jesteś tą najgorszą, rozumiem. Wiem jak niestabilny emocjonalnie ojciec potrafi zrobić wodę z mózgu synowi. Zresztą od dawna powtarzam, że za wychowanie synów powinni dawać medale big_grin Córki to inna bajka, one jakieś takie bardziej myślące są wink
              Ale tak czy inaczej trzymam kciuki. Za Ciebie, Twoich synów i ich siostrę. Paradoksalnie ona może ich nauczyć najwięcej. Niech się nią opiekują, nie żałuj się, na zdrowie im wyjdzie smile
        • babag Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 23:16
          M. gratulejszyn jeszcze raz smile. Cieszę się bardzo, że w końcu po dwóch (?) latach sprawa jest zakończona. Pamiętam jak pierwszy raz się spotkałyśmy i opowiadałaś o tym wszystkim, to nie mogłam uwierzyć, że rozwód może trwać tak długo.
          Nie dziwię się, że pałasz nienawiścią do eksa (już nie musisz go nazywać Niewiernym - już jest ekssss!!! smile ), zalazł Ci za skórę i to porządnie.
          Być może jeszcze nie raz usłyszysz od niego wyzwiska (z własnego doświadczenia to wiem), ale teraz to wiesz... Koala wink. Kurczę mam nadzieję, że nie zostanę pomówiona o zbrukanie forum, jak napiszę, że możesz go teraz olać sikiem prostym wink. I zignorować - to najbardziej boli.
          Trzymaj się ciepło i wyśpij się wreszcie
          • kobieta-000 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 23:31
            Babag.. właściwie to ja nawet nie czuję nienawiści do Niewiernego.
            Ogarnia mnie poczucie krzywdy braku uczciwości, oszukaństwa, zdrady też, zlekceważenia mnie, upokorzenia mnie jako kobiety, człowieka, żony, matki, zrycia psychiki naszym synom ( bo długo będą z tego stanu wychodzić ), braku honoru, odpowiedzialności za swoje czyny.
            To boli..
            Ale wychodzę z tego. Dziś po wyjściu z gmaszyska Sądu inaczej na to patrzę.

            A jakim jest mało wartym człowiekiem daje się zauważyć po jego zachowaniu. I tu przytoczę jego słowa " no, wiesz.. jest JAKIEŚ dziecko". To Niewiernego odpowiedź gdy odkryłam zdradę ( jako pierwsza a nie ostatnia jak to zwykle bywa ) i spytałam co się dzieje i o co chodzi.
            Przypomnijmy: zdrada widoczna była w comiesięcznych przelewach na konto kochanki na comiesięczną tę samą kwotę ( 1000zł ). A tytuł przelewu to " rozliczenie allegro".
            Nie mam więcej pytań!!!

            Dobrze mi teraz.
            Małe życzenie mam ( nie, nie jest to chęć zemsty!! ): by kochanka przekonała się jakiegoż to pana boga złapała za nogi w postaci swojego kochanka. Ojj.. przepraszam : od dziś konkubenta. A może dopiero nim będzie po uprawomocnieniu się wyroku, czyli za 21 dni??
            Wszystko i jedno, ale czemu kochanka ma mieć lepiej niż ja?? Niech ma na głowie Niewiernego Gada!! I niech żyją długo i szczęśliwie razem. W kłamstwie, zdradach, obłudzie.
            Amen.
        • taki_drugi Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 12:51
          kobieta-000 napisała:

          > Więc do kurwy nędzy!!! ( i tu brzydki MÓJ cytat ) nie naskakujcie na mnie jeśli
          > nie macie pojęcia o całokształcie sprawy.

          ha-ha-ha. Ale jak cię tu chwalą i klepią po plecach - również nie mając pojęcia o całokształcie sprawy - to jest ok i jesteś oczywiście zadowolona i ćwierkacie sobie big_grin

          A już na poważnie. Czytałem kilka twoich postów i nie wiem dlaczego robisz ze swojego exa prostaka i chama cytując jergo epitety z "kurwami", skoro ty sama jesteś oklęta jak szewc.
      • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 22:00
        Heksa, to może za kilka lat, jak to dziecko nieco podrośnie i będzie rozumiało znaczenie słów, podejdź do niego i krzyknij "Ty bękarcie!".
        Znam przypadek, w którym dziecko zostało poczęto w nieco podobny sposób i stało się ostatecznym argumentem za rozwodem. Po czasie się okazało, że jest jeszcze starszy, przedmałżeński brat, o którym ojciec tego brata nawet słowem się nie zająknął zakładając rodzinę. Dziś oboje, czyli i to dziecko spłodzone w wirze nieporozumień małżeńskich, i to dziecko przedmałżeńskie, są fajnym rodzeństwem dziecka "małżeńskiego". W dużej mierze dzięki mądrości matki tego dziecka "małżeńskiego", która nigdy tamtych dwojga nie nazwała bękartami.
        Ojciec całej trójki to inna historia, na którą szkoda czasu.
      • jagienka_2 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 22:07
        Heksa, zlituj się, to określenie już dawno straciło rację bytu i nie powinno być używane.
        Cieszę się, że skończyła się sądowa batalia Kobiety, choć nigdy nie rozumiałam, po co to wszystko... Ale i tak trzymam kciuki, żeby udało jej się wyprostować wszelkie sprawy, znaleźć pracę, dogadać ze starszym synem i nauczyć żyć bez oglądania się na byłego męża i jego wybrankę.
    • tricolour Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 00:20
      ... by tak nazywać rodzeństwo własnych dzieci. A że dodatkowo los bywa przewrotny i nieprzewidywalny to taki słownikowy puryzm może zrobić z Ciebie wręcz kobietę lekkich obyczajów gdy zdecydujesz się kiedyś na seks przed założeniem obrączki. Idąc dalej tym tokiem rozumowania: uważasz swoje rodzone dzieci za lepsze od bękarta gdy poczęły się w małżeństwie... które się zdradza, okrada, żre sądownie latami i poniewiera? Co z tego, że poczęte w małżeństwie skoro ono takie niewydarzone (delikatnie mówiąc)?

      Szkoda. Całość, w połączeniu z pisownią Niewiernego wielką literą, budzi we mnie niesmak głównie z tego powodu, że Twoje cierpienia mają odkupić ludzie najmniej winni: dzieci i okłamana kochanka, której życzysz wszystkiego najgorszego.

      Może kiedyś zweryfikujesz swoje poglądy, czego Ci życzę.
      • kobieta-000 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 07:08
        kolejny raz proszę ny czytać ze zrozumieniem. A jeśli ktoś nie potrafi proszę nie komentować niepotrzebnie.
        OSTATNI raz powtarzam: do tamtego malutkiego dziecka nic nie mam, nic nie jest winne, nie pchało się na świat.
        Nie uważam też że ślubne, planowane dzieci są lepsze w czymkolwiek od tych ze zdrady małżeńskiej. I też zasługują na takie samo traktowanie tak dzieci małżeńskie. Dziecko to dziecko. Nie ma na czole wypisane, że jego tatuś czy mamusia to jednocześnie czyjś współmałżonek.

        Czy naprawdę nie rozumiecie, że Niewierny ( Tri, celowo jest pisane z dużej litery. Pomyśl nieco z jakiego powodu ) ani jego kochanka nie zabiega o kontakty naszych synów ze swoim dzieckiem ze zdrady małżeńskiej??? To oni razem wzięci odrzucają naszych synów, nie spędzają wszyscy wspólnie czasu podczas wizyt chłopców ( młodszy rzadko ) u tatusia.
        Nie wnikam czemu tak jest, ale widocznie nie odczuwają takie potrzeby więzi.
        Nic dziwnego, bo gdyby było inaczej to nie ukrywali by dzieciaka 2 lata przed naszymi synami, rodziną, znajomymi. Powinni chyba od początku zdrady, ciąży, narodzin dziecka postąpić nieco inaczej niż to zrobili.
        Ale czego się spodziewać:przecież to była zwykła wpadka na wyjeździe służbowy. A nie było tak że znali się, poznawali, zakochiwali w sobie, planowali wspólne życie ( po oczywiście wcześniejszym zakończeniu małżeństwa przez niewiernego ).
        Szkoda mi tylko tamtego dziecka. Bo kiedyś się zapyta o przyrodnie rodzeństwo ( w/g prawa polskiego, bo w/g życia nie mają żadnej więzi, bo rodzice tamtego dziecka nie odczuwają takiej potrzeby). Dlaczego? Nie wiem. I to oni oboje krzywdzą tym moich synów.

        Dla lepszego zobrazowania: w zeszłym roku ( a przecież była to świeża sprawa i ból ogromny dla mnie) podczas świąt bożego narodzenia robiliśmy ( jak zawsze ) prezenty. Wspólnie z synami kupiłam również mały upominek ( misia, zabawne, wesołe skarpeteczki i książeczkę ) by w drugi dzień świąt podarowali swojej "przyrodniej siostrzyczę".
        I wiecie jak mnie serce bolało, nie mówiąc o reakcji moich chłopaków gdy ONI odesłali NIEODPOKOWANY prezent dla małej??? przestańcie mi tu pieprzyć ( przepraszam, ale z rana ciśnienie mi się podniosło ) z jakąś ochroną dziecka, z wielkim rodzeństwem. Czy ja mam o ich relacje zabiegać skoro tamci ( winowajcy całego zamieszania ) maję to w dupie??? Tak! Mają to głęboko w dupie!!!!

        A Ty, Tri, czytaj co jest napisane. Także to ( a może zwłaszcza ) to co jest między słowami. Ale czego od Ciebie wymagać skoro jesteś facetem. Ale i tak uważam że większość facetów to podgatunek.
        Nie życzę kochance wszystkiego co najgorsze. Ale nie da się zbudować swojego szczęścia na nieszczęściu innych.
        Jestem wręcz zdania, że zło i dobro wraca z podwojoną siłą.
        Dotyczy to nas wszystkich.
        A swoje poglądy weryfikuję na bieżąco.. I może w przeciwieństwie do Ciebie i kilku innych tutaj osób, które raczyły mnie oblać błotem.

        • altz Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 07:31
          Gdy czytam te Twoje wypowiedzi, to przypomina mi się słowo "prymitywny", oznaczające coś na początku rozwoju, bardzo prościutkie.
          Twoje słownictwo jest żałosne, tak samo emocje, ale to nie jest Twoja wina, po prostu taka jesteś naprawdę, ulżyło Ci po sprawie i nie musisz się już ukrywać. smile
          Twoim problemem jest to, że się urodziłaś za późno, za późno o jakieś 40 tysięcy lat, w tamtych czasach byś sobie dużo lepiej radziła. smile

          A co do starszego syna. To, że syn jest teraz w takim stanie, świadczy dobitnie o rodzicach, o obojgu rodzicach. Mam nadzieję, że będzie miał tyle rozsądku, że nie da sobą zagrywać i w końcu znajdzie swoje miejsce.
          Co do przyrodniego rodzeństwa (bez płci! smile), to myślę że jest ono jakąś szansą dla Waszego najstarszego syna, może dzięki rodzeństwu nauczy się okazywać uczucia, jakieś odpowiedzialności i zobaczy, że ktoś go naprawdę kocha. Chciałbym, żeby się tak stało.
          • kobieta-000 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 08:29
            ALTZ napisał:Co do przyrodniego rodzeństwa (bez płci! smile), to myślę że jest ono jakąś szans
            > ą dla Waszego najstarszego syna, może dzięki rodzeństwu nauczy się okazywać ucz
            > ucia, jakieś odpowiedzialności i zobaczy, że ktoś go naprawdę kocha. Chciałbym,
            > żeby się tak stało.
            Odpowiadam: przyrodnie rodzeństwo nie jest żadną szansą dla naszego starszego syna.
            On wie, że go kocham, kochałam zawsze, mieliśmy też doskonałe niczym nie zaburzone reakcje. Młody czuje się odrzucony przez ojca, który go nie chciał. Stąd jego agresja wobec mnie i młodszego brata, kochanka jawnie powiedziała do mnie ( przy Niewiernym i Młodym ) że go ( znaczy Młodego) nie toleruje, że jej przeszkadza, że za dużo je, za głośno muzyki słucha, cięgle coś chce i że w ogóle jest bezczelny i OBCY. Tak, tak właśnie powiedziała. Że jest OBCY.
            Nie chciał też by Młody zamieszkał z nimi razem. Ale teraz nie ma wyboru ( ma wręcz pianę na tzw pysku) bo Sąd taki wyrok wydał a nie inny.
            A ze słów psychologa , do którego chodziłam z Młodym jasno wynika, że Młodemu potrzebny jest tzw zimny prysznic w postaci zamieszkania z tatą, kochanką taty, ich dzieckiem, mamusią kochanki.
            A Młody wie, że tu w moim domu zawsze będzie jego dom i że gdy mu będzie tam źle ( u tatusia i reszty) to zawsze może wrócić i że oboje z bratem będziemy się cieszyć jeśli znowu będzie chciał być z nami. I wierzę, że ta sytuacja wzmocni nas wszystkich, a Młody zobaczy że codzienność z tatusiem i resztą nie będzie wyglądał tak kolorowo jak się zapewne tego spodziewa.
            I Ty mi altz mówisz że ona ( "niskich lotów kochanka" - tak nazwał tę panią Wysoki Sąd )chce więzi rodzinnych przyrodniego rodzeństwa???
            Zastanów się nieco nad swoimi wypowiedziami, nad szkalowaniem innych.

            Altz, poczytaj sobie swoje wypowiedzi. Odkryjesz zupełnie nowe znaczenie słowa "prymitywny". Bez urazy.
            I dodam: ja naprawdę nie muszę się z niczym ukrywać. Wierz mi lub nie.
            I uważam , że jak na zaistniałą sytuację w jakiej się znalazłam poradziłam sobie doskonale ( bez tabletek, bez psychiatry, bez wdepnięcia w jakikolwiek nałóg itp ).
            A Ty altz jak sobie poradziłeś???
            • altz Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 09:55
              kobieta-000 napisała:

              > I dodam: ja naprawdę nie muszę się z niczym ukrywać. Wierz mi lub nie.
              > I uważam , że jak na zaistniałą sytuację w jakiej się znalazłam poradziłam sobi
              > e doskonale ( bez tabletek, bez psychiatry, bez wdepnięcia w jakikolwiek nałóg
              > itp ).
              > A Ty altz jak sobie poradziłeś???
              Ciężko, jak wszyscy. Ale ja również nie mieszkam pod mostem, nie żebrzę pod kościołem, nie piję, nie ćpam, nie palę i co ciekawe, osoby, które mnie znały dziwią się mi czasem, ale nie czują do mnie nienawiści, nie wyzywają, mam spokojne dzieci, które żyją w spokojnym środowisku. Więc chyba tak źle nie jest? wink
            • natalia-ok6 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:17
              kobieta-000 napisała:
              I Ty mi altz mówisz że ona ( "niskich lotów kochanka" - tak nazwał tę panią Wy
              > soki Sąd )
              Nie wierze ,ze sąd używa takich sformułowań.Chyba mu nawet nie wolno. Może mam małe doswiadczenie ,bo tylko jedna sprawę rozwodową w sądzie .Sąd raczej nie wydaje takich opini???
              • kobieta-000 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:27
                I tu Ciebie zaskoczę: pani Sędzia wyraźnie chciała dopiec Niewiernemu, który był dość ( delikatnie mówiąc ) opryskliwy i roszczeniowy. Tzw klient awanturujący się.
                Pani Sędzia nie wytrzymała i z uśmiechem ( dość ironicznym ) na ustach właśnie się tak wyraziła gdy kolejny raz Niewierny próbował wychwalać kochankę..uppsss. nazywał ją obecną partnerką.
                Więc Pani Sędzia delikatnie w zabawny sposób zwróciłam mu uwagę, że póki my jesteśmy małżeństwem i w momencie jego zdrady byliśmy małżeństwem to ona ( niby ta partnerka ) jest na razie niskich lotów kochanką, a po rozwodzie będzie konkubiną. A jeśli wezmą ślub będzie jego drugą żona.
                Było zabawnie aczkolwiek dosadnie.
                Reakcja Niewiernego: nerwowa zabawa w pstrykanie długopisem. Wypadła mu sprężynka. Zonk!
        • lampka_witoszowska Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 08:34
          Kobieto, gratuluję spokoju i zakończonej sprawy

          ale dziecka, które nie podjęło żadnej krzywdzącej Ciebie decyzji, nie nazywałabym bękartem - tak jak nie nazywam upośledzonych umysłow kretynami, choć w słowniku zapewne znajdzie się "całkiem" obiektywne znaczenie tego słowa...
          i szkoda uczyć chłopaków nazywania tak ich kolegów czy koleżanek, którzy urodzili się pomimo wolnych związków między rodzicami

          ale to moje zdanie, Ty zdecydujesz, jak, kogo i po co nazwiesz
          • kobieta-000 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 08:51
            Lamko, nie wpajam moim synom by nazywali tamto dziecko bękartem. To ja nazywam rzecz po imieniu. I nie wyzywam od bękartów tamtego dziecka ze zdrady małżeńskiej w obecności synów. Jest mi ono zupełnie obojętne, chłodno na nie reaguję. Ale jako kobieta, jako człowiek nie zrobiłabym krzywdy. Dziecko to dziecko ( pisałam o tym wcześniej jakie jest moje zdanie na ten temat ).Takie mam zasady w życiu. Czy to w służbowych sprawa czy prywatnych. Określenia są po to by ich używać.
            A to dziecko nie urodziło się ( jak piszesz ) pomimo wolnych związków między rodzicami. Jest wynikiem głupiej zdrady mojego jeszcze wtedy męża.
            I naprawdę nie mam nic przeciwko dzieciom poczętym z wolnych związków. Przecież to każdego indywidualna sprawa czy dziecko pocznie siew małżeństwie czy nie. Niech każdy robi jak uważa. Nie krytykuję nikogo.
            Jeśli Niewierny planowałby mieć dziecko z inną ( a przecież nie planował, że ona zajdzie w ciążę ) to trzeba było najpierw zakończyć nasze małżeństwo, wejść z czystą kartą w nowy związek. A tego tu nie było. I żadne dziecko z całej trójki nie jest tu nic winne.
            Winny został wyłącznie uznany Niewierny.
            Kochanka była na tyle głupia, że dała się omamić jego bajkom ( pisałam o tym w czym ją okłamywał od początku ) i nie sprawdziła jak faktycznie wygląda sytuacja w małżeństwie jej kochanka. I zonk.
            Mam się czuć winna???

            A tak na marginesie: ludzie upośledzeni umysłowo wbrew pozorom nie są kretynami. Pracowałam kiedyś z chorymi, więc wiem co mówię.
            • lampka_witoszowska Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 09:03
              nie masz się czuć winna, tylko cieszyć się,że masz sprawę zamkniętą smile

              ale dziecko to dziecko, niewazne, czy powołane do życia z powodu oszustwa i zdrady, czy gwałtu, bo takie też się rodzą

              a skoro wiesz, że chorzy umysłowo nei są kretynami (wg sjp: 1. człowiek dotknięty kretynizmem tarczycowym), to i dziecko, które nota bene ma piekło od początku, nie jest bękartem - tylko dzieckiem, po prostu

            • tricolour Lubisz nadawać łatki ludziom... 22.11.12, 09:04
              ... a to dziecko bękart, a to kochanka głupia, że dała się omamić. A Ty jaka jesteś, że nie widziałaś zdrady? Dziecka na boku?

              Napisz uczciwie: jakim trzeba być, by nie widzieć, że ma się latami nie tylko rogi, ale także nieślubne dziecko?

              A gdy juz napiszesz, to zastanów się po co Ci potrzebne te epitety.
              • zegnaj_kotku Re: Lubisz nadawać łatki ludziom... 22.11.12, 12:39
                Tri a Ty to co nie lubisz? Zawsze "konkubinat" a nie partnerstwo, seks bez zobowiazan to "prostytucja", a dziś to byś chciał "bułkę-przez-bibułkę"...
                no nie wiem czy to jakaś przemiana wewnetrzna u Ciebie nastapiła czy też to zwykła ludzka hipokryzja...
                • tricolour A owszem... 22.11.12, 17:14
                  ... bo jeśli ktoś o SOBIE mówi, że jest partnerem, a nie konkubentem, to ma w tym jakiś cel. Jeśli ktoś o KIMŚ mówi, że bękart, to też ma jakiś cel. Tymi celami nie jest precyzja i te cele są RÓŻNE.

                  Nie zauważasz różnicy?
                  • logicman Re: Niektórzy faceci to podgatunek? 22.11.12, 10:14
                    lampka_witoszowska napisała:

                    > a Ty co? to ma być przytyk jakiś? bo dzień po rozwodzie to wszyscy mamy poczuci
                    > e własnej wartości rozmiarów Mont Everest? szczególnie jak się dostało w prezen
                    > cie rogi i podburzane dzieci, o sinikach nie wspomnę?
                    >

                    Wymienione przez Ciebie rzeczy nie wpłynęły na moje poczucie wartości - a doświadczyłem ich wszystkich. Moje poczucie własnej wartości kształtowało się dużo wcześniej i miały na nie wpływ zupełnie inne czynniki.

                    Po wyjściu z sądu czułem ulgę i byłem w zdecydowanie pozytywnym nastroju.
                • kobieta306 Re: Niektórzy faceci to podgatunek? 22.11.12, 09:54
                  czytam i nie dowierzam - jacy Wy wszyscy jesteście szlachetni uncertain
                  Tri - łatki tak samo lubisz przypinać.
                  Logicman - poczucie wartości powiadasz? uncertain - jasne, szczególonie po rozwodzie to poczucie jest wybujałe. Przypomnijcie sobie siebie samych i Wasze zachowania i słownictwo. To, że Tri nie stosujesz słowa "DUPA'" w swoich wypowiedziach, nie zalicza Ciebie automatycznie do uprzejmych. Kobieta pisze jak czuje! I ma do tego prawo - BO JEST ŚWIEŻO PO.
                  Pisze, że wysłała prezent dla dziecka, zatem widać , że JEJ na zdrowych relacjach zależy. A że sobie w necie uleje. No i co!!!! Skoro jej to pomaga, to proszę bardzo!!! Wątpię, czy do synów mówi na codzień "co tam słychać u siostry vel.bękarta?"
                  Doczepiliście się autorki jak jakieś oszołomy!
                  • tricolour Jesli Kobieta pisze, co czuje... 22.11.12, 10:07
                    ... to oprócz ulgi z wygranego procesu czuje w dalszym ciągu nienawiść do kochanki i bękarta. I generalnie oczywiście ma prawo, by nienawiść ją zżerała przez całe życie.

                    Gdyby ta nienawiść była jawna, to pół biedy: wykrzyczy i zapomni. Jednakże nienawiść tłumiona i zaklepywana pozorną słodkością prowadzi na manowce. Nie tylko Kobietę, ale także jej niedorozwiniętego syna, którego ma pod opieką.

                    Wiec niech się cieszy z wygranego procesu i na tym poprzestanie.
                  • logicman Re: Niektórzy faceci to podgatunek? 22.11.12, 10:23
                    kobieta306 napisała:


                    > Logicman - poczucie wartości powiadasz? uncertain - jasne, szczególonie po rozwodzie t
                    > o poczucie jest wybujałe. Przypomnijcie sobie siebie samych i Wasze zachowania
                    > i słownictwo.

                    To wytłumacz mi proszę co ma rozwód do poczucia własnej wartości? Dla mnie rozwód to wyzwolenie z toksycznego małżeństwa. Poza tym nigdy nie powiedziałem swojej ex niczego, czego mógłbym się wstydzić. Zachowania miałem jak najbardziej pozytywne (i mam nadal), co często spotyka się z brakiem zrozumienia ze strony otoczenia, znajomych. Staram się trzymać z dala od złych emocji. Oczywiście nie jestem z żelaza i mam swoje uczucia, które cały czas są deptane. To w jakimś stopniu wpływa na moje postrzeganie kobiet ogólnie, tylko tyle.

            • nandita_7 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 09:54
              O matko, ale tu się porobiło! Reakcje panów nie dziwią mnie. smile Mnie osobiście też "bękarcik" zazgrzytał, ale jestem w stanie zrozumieć emocje, w jakich Kobieta to pisała (mnie kwestie przyrodniego rodzeństwa mojego dziecka dopiero czekają). Pamiętam swoją adrenalinę tuż po rozprawie i minę byłego, który chyba spodziewał się, że będę umykać, tłumiąc łzy.
              Któraś z was napisała gdzieś wyżej - że gdy odzywa się tu ktoś w sytuacji dramatycznej, gdy ktoś czeka na ustabilizowanie sobie życia, na rozprawę, płacze, narzeka... to wszyscy, no, wszystkie raczej, rzucają się ze wsparciem. A gdy kobieta (z małej, rzeczownik pospolity) coś wygrywa, udaje się jej w jakikolwiek sposób naprawić swoje życie, to, sruuu! na nią, zupełnie jakby tutaj nie wypadało cieszyć się z jakiejkolwiek wygranej. I coś w tym jest.
              Pozdrawiam wszystkich. Mimo wszystko, zaczynam was lubić. smile
              Kobieto - pięknego dnia ci życzę. Spokojnego.



              PS. czy ktoś może mi uprzejmie wyjaśnić, co to znaczy ...Koala?!
            • natalia-ok6 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:27
              kobieta-000 napisała
              > A to dziecko nie urodziło się ( jak piszesz ) pomimo wolnych związków między ro
              > dzicami. Jest wynikiem głupiej zdrady mojego jeszcze wtedy męża.

              Rozumiem Twój ból ale moze to dziecko jest poczęte w wyniku miłości ?
              Dlaczego zakładasz,że w nowym związku twojego Ex będą nieporozumienia i kłótnie?
              To,że wam sie nie udało wcale nie oznacza,ze w nowym zwiazku bedzie tak samo .Dla ciebie mąz mógł byc zły/niezgodność charakterów/ ale nową zone bedzie nosił na rękach.
              To równiez odnosi sie do nas wszystkich.Czy jezeli jestesmy po rozwodach ,to kazdy nowy zwiazek mamy skazac na porażkę,bo kłóciłysmy sie z Exem?
                • natalia-ok6 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:40
                  kobieta306 napisała:

                  > Natalia - jak już radzisz, to doczytaj!!
                  > Pan puknął panią na wyjeździe integracyjnym firmowym! Miłość to chyba nie była
                  > uncertain
                  Skąd wiesz jak długo wczesniej trwała ich znajomość?
                  Gdyby ja tylko "puknął" ,skończyłoby się na płaceniu alimentów,proste.
                  • cozzycie_80 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:58
                    a wiecie czego ja nie rozumiem, tego ciągłego tłumaczenia się Kobiety. Tego opisywania jak to u niej było itd.
                    Kobieto, czujesz ulgę, radość, to się ciesz tym wszystkim. Nie próbuj przekonywać swoją historią wszystkich. Naprawdę zależy Ci, zeby wszyscy nagle sie z Tobą zgodzili i poklepali Cię po ramieniu?
                    Mamy prawo mieć różne zdanie i uważam, ze to nie ma nic wspólnego z obłudą. Po prostu jeden postąpi tak a drugi inaczej.
                    Uważasz to za swój sukces to się nim ciesz smile to Twoja sprawa i już się z niczego nie musisz nikomu tłumaczyć.
                    Ja życzę powrotu do równowagi i aby się wszystko ułożyło jak najlepiej. I aby Twoje negatywne emocje do byłego zamieniły się w obojętność smile A wtedy to już będzie super smile

                    • kobieta-000 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 11:03
                      cozzycie.. JA NIKOMU SIĘ NIE TŁUMACZĘ. Nie muszę.
                      tj forum więc jak każdy się wypowiadam, jak każdy opisuję swoją historię. Zawsze możesz zablokować moje posty u siebie.
                      I żeby była jasność: NIE OCZEKUJĘ POKLEPYWANIA PO RAMIENIU ANI TEŻ UŻALANIA SIĘ NADE MNĄ. Nie muszę.
                      Nie jestem też nawet kobietą bluszczem.
                      • cozzycie_80 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 11:07
                        kobieta-000 napisała:

                        > cozzycie.. JA NIKOMU SIĘ NIE TŁUMACZĘ. Nie muszę.
                        > tj forum więc jak każdy się wypowiadam, jak każdy opisuję swoją historię. Zawsz
                        > e możesz zablokować moje posty u siebie.
                        > I żeby była jasność: NIE OCZEKUJĘ POKLEPYWANIA PO RAMIENIU ANI TEŻ UŻALANIA SIĘ
                        > NADE MNĄ. Nie muszę.

                        Ale Kobieto, nie potrzebnie się denerwujesz ja absolutnie nie z tych co tu chcieli Ci dopiec. Ja raczej chciałam uspokoić. Źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi bardziej o to, że masz prawo się cieszyć, inni mają prawo krytykować. Nie przeszkadzają mi Twoje posty, więc nie muszę nic blokować.

                        > Nie jestem też nawet kobietą bluszczem.
              • ewela1_1 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:36
                Kobieta napisała, ze było to dziecko z jednorazowego skoku w bok, więc żadnej miłości tam nie było.

                Dla dobra tego dzieciaczka i synów Kobiety dobrze by bylo, aby Pan Lotny się wreszcie ogarnął...
                -------------
                "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                • kobieta-000 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:44
                  Ewela, on się już nie ogarnie..
                  Nawet wczoraj w Sądzie przyznał że ten skok w bok był błędem.
                  Za późno. Stało się . I jak to się mówi: trzeba było myśleć głową a nie vel brelokiem i wisiorem!
                  Każdy będzie miał to na co zasłużył.
                  I nie pałam już nawet żadną zemstą, ale zaczynam wierzyć w sprawiedliwość. I nie jestem też mściwa. Bo po co?
                  ..A na koniec uczty i tak każdy dostanie osobny rachunek.., prawda??
                  • ewela1_1 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 11:57
                    Prawda, prawda smile, ale już pewien etap masz za sobą, oddziel tamto życie grubą krechą i zacznij żyć na nowo, dla siebie. Kto wie co nas jeszcze w życiu czeka i ta niewiadoma jest dość intrygująca. Dojdziesz do siebie całkowicie i jeszcze będzie dobrze, zobaczysz smile

                    -------------
                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                    "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
              • kobieta-000 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:39
                Natalia, jesteś chyba kolejną osobą, która nie czyta ze zrozumiem!!
                Sprawa wyglądała tak:
                zdrada Niewiernego z przypadkowo poznaną na wyjeździe służbowym jakąś babką, której wcześniej nie znał. Może to było po pijaku? Nie wiem i pewnie się już nie dowiem, ale nie zabiegam o to.

                A że są nieporozumienia u nich i kłótnie wiem od młodszego syna. Na początku pytałam teraz mam to gdzieś ale sam opowiada.
                A znam też na tyle (20 lat) Niewiernego że wiem kiedy jest szczęśliwy i jak się zachowuje gdy jest spełniony w związku.
                A poza tym nie byłoby mu w głowie proponowanie mi spędzenie wyjazdowego weekendu lub obleśne ( dla mnie ) dobieranie się do mnie. Nawet przy naszych synach. A gdy się odsuwam mówi do nich:"widzicie mama mnie już nie chce, a może bym chciał wrócić?" Dla mnie to obrzydliwe, żenujące i żałosne. Tj próba obarczenie mnie winą za zaistniałą sytuację w jakiej siebie i naszą rodzinę zostawił.
                • natalia-ok6 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:43
                  kobieta-000 napisała:
                  poza tym nie byłoby mu w głowie proponowanie mi spędzenie wyjazdowego weekend
                  > u lub obleśne ( dla mnie ) dobieranie się do mnie. Nawet przy naszych synach. A
                  > gdy się odsuwam mówi do nich:"widzicie mama mnie już nie chce, a może bym chci
                  > ał wrócić?" Dla mnie to obrzydliwe, żenujące i żałosne. Tj próba obarczenie mni
                  > e winą za zaistniałą sytuację w jakiej siebie i naszą rodzinę zostawił.

                  Kobieto 000,on poprostu Ciebie jeszcze kocha ale pogubił sie , jest nie dojrzały a ty nie chciałas go zrozumiec .
          • plujeczka Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 09:31
            Kobieto =szczere gratulacje za wytrwałość, odwagę , nieustepliwość. Trafiłaś na właściwy skład sędziowski co jest rzadkością w naszych sądach,
            Co do młodego sadzę ,ze wróci skruszony do Ciebie po kilkunastu dniach nańczenia bękarta.
            Maluszka szkoda co prawda bo niczemu niewinnego a do tego dwoje nieodpowiedzialnych rodziców w tym rasowy tatus kłamca -cóż nie wrózy do dobrze na przyszłość. Na szczescie to nie twój problem.
            Zycze Ci z całego serca - znalezienia pracy, wyjscia z patowej sytuacji i długów. Jeszcze raz szczere gratulacje.
            • kobieta-000 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:16
              Kobieto306 - dziękuję.
              Plujeczko - dziękuję.
              Altz - szkoda gadać i komentować.
              Tri - szkoda gadać i komentować.

              Chłopców nie zaliczam do facetów, więc nie mam mowy ( nie są dorośli ) by swoim czynami zasłużyli na miano podgatunku.

              Dziewczynki nie zaliczam do kobiet, więc nie mam mowy by swoimi czynami ( jest na to za wcześnie ) sądzić cze jest i czy będzie wartościowym człowiekiem.

              Też wierzę, że Młody wróci z podkulonym ogonem ( lub może się do tego nie będzie chciał przyznać ), doceni że mama i brat nie chcieli dla niego źle, zatęskni za tym , że dbałąm o przygotowanie śnaidania do szkoły ( Młody wychodzi z domu o g. 06.10. Jedzie dwoma autobusami ), że otwiera szafę ma czyste ubrania, że szłam na zebranie rodziców, do lekarza, że wyprawiałam mu urodziny dla kolegów. Może to podstawa. Ważna podstawa. A już widzę jak kochanka wstaje o g.05.30 i robi obcemu ( pamiętajmy, że go nawet nie lubi ) chłopakowi śniadanie lub pranie. Lub tatuś, który zawsze twierdził że sprzątanie w domu go upokarza. Nagle się top zmieni?? Nie sądzę. Ale cóż.. życie.
              Ja zajmę się się teraz jak wyjść z dołka emocjonalnego i finansowego. Dam radę.
      • bramstenga Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 12:27
        tricolour napisał:

        > ... by tak nazywać rodzeństwo własnych dzieci.

        Jesteś mocno niekonsekwentny, skoro regularnie pouczasz forumowiczki, by swoich nieślubnych partnerów życiowych określały mianem "konkubentów". "Bękart" to wszak precyzyjne określenie dziecka pozamałżeńskiego, więc o co Ci chodzi?

        A że dodatkowo los bywa przewrot
        > ny i nieprzewidywalny to taki słownikowy puryzm może zrobić z Ciebie wręcz kobi
        > etę lekkich obyczajów gdy zdecydujesz się kiedyś na seks przed założeniem obrąc
        > zki.

        Wyłącznie wówczas, jeśli będzie uprawiać seks za pieniądze.