Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd

18.11.12, 07:22
20.11.2012 ( wtorek ), godz. 9.00, Sąd Okręgowy w K..
Kolejna ( dziesiąta ) sprawa rozwodowa. Ponoć ostatnia. Naturalnie jeżeli Niewierny nie rzuci pod nogi kolejnej kłody.
Nie mam już sił: nawet auto sprzedałam, by kupić jedzenie, opłacić ratę zaległych rachunków za telefon i internet.
I żeby było ciekawiej znowu zostałam bez pracy ( sp zoo w której pracowałam 2 miesiące rozwiązała się). Więc nie mam już żadnych dochodów. Nawet umowa najmu naszego wspólnego domu się zakończyła (do 31.10 wynajmowaliśmy dom firmie by rata w CHF się spłacała ).Owa firma "wisi" nam kasę za ostatni miesiąc wynajmu, więc i ja jestem winna za ostatni miesiąc wynajmu tak gdzie ja wynajmowałam.

Teraz od 01.11 wróciłam z dziećmi do "mojego" domu, ale cóż.. spokoju psychicznego nie mam. Bo przecież Niewierny jest współwłaścicielem ( mimo, że sam się wyprowadził w 09.2010 i kupił sobie kolejny dom ) i jak stwierdził "może wchodzić i siedzieć kiedy chce , bo jest też u siebie ".
Nie ma mowy o kulturze. Jest tupet, nachodzenie, żeby nękać, nie dać spokoju.
Niewierny grozi mi wytoczeniem ( napisany już ma pozew ) cywilny wobec mnie o niepłacenie raty kredytu na dom. Nie zapłaciłam w październiku ( do tej pory płaciłam bo miałam z wynajmu ).
W 10.2012 i 11.2012 Niewierny dał alimenty na chłopaków ale "potrącił" sobie na raty.
Dziewczyny: powiem tak: za 600 zł utrzymałam się ja i dwóch synów ( 16 i 14 lat ). Naturalnie żadnego rachunku nie zapłaciłam, mam długi od dawna, zaczynają pukać do drzwi dziwni ludzie, piszę pisma do banków, orange itd..

Przepraszam , że się nieco rozkleiłam..nie daję już rady..
Zobaczymy co wtorek przyniesie..

    • mayenna Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 08:16
      W kwestii alimentów idź do komornika. On nie ma prawa samowolnie niczego sobie potrącać z alimentów!
      Pozew niech pisze i składa. Zapłacisz najwyżej po podziale majątku. Ratę potrąci ci z twojej części.
      Dopóki nie jesteście po rozwodzie to też masz prawo nawet zamieszkać w mieszkaniu należącym do męża. Może także go odwiedź w jego nowym domu?
      Jesteś już na finiszu więc nie daj się i wytrzymaj jeszcze trochę.
      Trzymam kciuki.
      • jagienka_2 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 08:29
        Kobieto, trzymamy kciuki z całych sił. Mayenna ma rację, wytrzymaj jeszcze trochę. Wiem, że trudno teraz o optymizm, ale wkrótce staniesz na nogi, znajdziesz pracę, wyjdziesz z długów. Niech się tylko skończy ta sądowa gehenna, żebyś mogła odzyskać spokój i zająć tym, co najważniejsze. A co z Młodym?
    • zielona.wrona Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 09:02
      Kto sieje wiatr, ten zbiera burze......, chcialas wojny, to ja masz. Tylko wroga troche nie docenilas. Zamiast dalej prowadzic te beznadziejna dla Ciebie kampanie z "Gadem", czy jak go innymi epitetami nazywasz, zastanow sie dobrze, co tracisz a co mozesz wygrac zmieniajac front. Na razie jestes przegrana na calej linii i nie zanosi sie, zebys kiedykolwiek wyszla z tej wojny zwyciesko. Ale najlepiej sluchaj dalej cioteczek z forum i walcz, az sie zupelnie wykrwawisz. Na to wszystko patrza dorastajacy synowie. Przepieknie!
      • mayenna Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 09:13
        A jak tam wasza wojenka? Michszybowi też tak doradzasz?smile
        • blue_ania37 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 09:33
          Kobieto!
          Ty mnie nie nerwuj załamywaniemsad, musisz koniecznie znależć pracę, panu tacie, powiedzieć że idziesz do komornika w sprawie alimentów, które sobie potrąca.
          Czy wy macie rozdzielność?bo jeśli nie, to faktycznie ten drugi jego dom jest waszsmile, może pan by się zdziwił jakbyś powiedziała aby dał ci klucze.
          Jak już nie będziesz mogła poradzić sobie z młodym to wystąp do sądu o ośrodek, można wnioskować o konkretny, dasz go do mniesmile to ci go wychowam, na ludziasmile
          A
          • mayenna Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 10:45
            Anka, to może ja swoim zapowiem, ze w razie problemów to wniosek i do Ciebie? smile
            • blue_ania37 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 10:52
              Dawajsmile Mayennasmile
              Chociaż będę wychowywać znajome dziecismile i z panią wychowawczynią kontakt codzienny mailowysmile
              A do wrony....to się łatwo mówi, odpuść sobie, z tego co wiem, to mężowi kobiecie się "zapomniało", że podczas normalnego życia zrobił dziecko innej kobiecie i przez 2 lata udawał że wszystko jest ok.
              Jeśli to nie jest powód do orzeczenie jego winy to gratuluję, z tego też co kobieta pisała, mąż do tej pory dobiera się do niej, więc przyczyną powstania tego nowego dziecka nie był fakt, że ona była gruba, brzydka i spać z nią nie mógłsmile
              A
    • logicman Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 10:20
      kobieta-000 napisała:

      > 20.11.2012 ( wtorek ), godz. 9.00, Sąd Okręgowy w K..
      > Kolejna ( dziesiąta ) sprawa rozwodowa. Ponoć ostatnia. Naturalnie jeżeli Niewi
      > erny nie rzuci pod nogi kolejnej kłody.

      I dlatego właśnie zdecydowałem się na rozwód bez orzekania o winie. I tak zdrowie szlag trafił, wolę nie myśleć co by było gdybym miał toczyć wojny przed sądem. Oprócz zrujnowanego zdrowia zostałaby jeszcze góra długów.


    • lampka_witoszowska Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 10:23
      Kobieto, tylko spokojnie - to tylko stan przejściowy, minie szybciej, niż myślisz

      1. jak już dziewczyny pisały: czy niewierny drugi dom kupił z majątku odrębnego? jak nie, masz do tego domu takie same prawa jak on
      2. komornik w kwestii alimentów, alimenty to rzecz święta, to są pieniądze, które i on, i Ty macie przeznaczyć na dzieci, tu nie ma zmiłuj, a podział między Wami jest sprawą między Wami, nie wlicza się w podział majątku przeciez alimentów - i tę sprawę chyba możesz poruszyć w sądzie? dla jasności ja bym przynajmniej spróbowała
      3. praca - poszukasz i znajdziesz, spokojna głowa, do szukania i już
      4. a nawet jak będzie 11 czy 12 - mam nadzieję, że nie, ale jakby nawet - to i tak o jedną rozprawę bliżej do finału, który musi nastąpić - i będziesz miała całkowity luz w tej materii

      zrób sobie w prezencie jakąkolwiek przyjemność za każdym razem, jak Ci źle - to naprawdę działa
      (a przede wszystkim zrób listę drobnych rzeczy, które dają Ci najwięcej przyjemności)
      • zielona.wrona Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 10:38
        Podzegaj dalej do wojny, siedzac wygodnie w cieplym domu. Guzik Kobiecie do domu jej jeszcze meza. Nie przypuszczam, zeby chlop byl tak glupi, ja Wam sie marzy i wystawil sie dobrowolnie na odstrzal polowy wlasnego majatku. Najlepiej nic nie robic i siegac po czyjes.
        Zamiast Kobiete uspakajac, nastrajac pokojowo, podzegasz do dalszego, beznadziejnego dzialamia. Wlasny tylek nie narazasz, tylko czyjs!
        11,12 rozprawa, to nic? jasne, ze nic, jak sie nie uczestniczy w tym samemu. Jasne, kiedys sie skonczy, tylko jak pokiereszowana wyjdzie z tego Kobieta, jak pokiereszowani sa juz jej synowie. I to wszystko w imie "ale mu pokazalam, mam papierek, ze jest winien". A on, moze sobie tym papierkiem.... i bedzie zyl dalej. Kto bedzie wygrany???
        • lampka_witoszowska Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 10:49
          rozumiem, że wg Ciebie podżeganiem do wojny jest tekst: tylko spokojnie, wszystko się ułoży

          z lekkim zaskoczeniem przyjmuję taką interpretację, ale masz prawo tak widzieć świat - w sumie współczuję i gorąco życzę równowagi emocjonalnej i umysłowej
        • sonia_30 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 11:34
          Rady konkretne podaj, nie kracz po próżnicy
    • ewela1_1 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 16:56

      Kobieto myślałam o Tobie ostatnio...

      Trzymam mocno kciuki za Ciebie i Twoją siłę. Jesli juz ta "wojna" tyle trwa to trzeba wytrwac do końca. Nie ma wyjścia...
      Zobaczysz, ze jak to się zakończy poczujesz ulgę. I dostaniesz więcej energii do działania później. Pracę znajdziesz!, jesteś operatywna, obyta babka. Tacy ludzie zawsze sobie dadzą radę. Ja Ciebie tak odbieram. Nie może tak być, ze zawsze jest źle, kiedyś będzie dobrze, potrzeba jedynie czasu. Cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość.

      Trzymaj się! A ja trzymam kciuki byś już wyszła z tego sądu we wtorek. Ściskam mocno!

      -------------
      "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

      "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
    • moniapoz Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 20:13
      szczerze współczuję...nigdy bym się na orzekanie winy nie zdecydowała....przecież jesteś ewidentnym przykładem, że to jest męczące, nie przynosi ulgi i rozwala wszystko dzieciom.
      trzymam jednak kciuk....żeby ten koszmar się skończył dla Ciebie i Twoich dzieci, a także dla exa
    • inna_nowa_ja Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 21:04
      Trzymam kciuki, a do Wierzycieli pisz, pisz i raz jeszcze pisz. Gdybyś potrzebowała fachowego pisma do banków daj znać, przechodzę przez to i 2 Wierzycieli podpisało ze mną ugody.
      Wierzę że Ci ciężko, ja się boję odebrać telefon czy zajrzeć do skrzynki na listy ale kiedyś do cholery to się skończy. W razie czego daj znać.
      Pozdrawiam,
      Magda
      • teuta1 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 21:17
        Chyba długo nie byłam na forum. Z całe dwa tygodnie. Czytam i oczom nie wierzę. Dziewczyna ma być cicho, bo to wspolne mieszkanie pana władcy, jest winna, bo jej się rozwodu zachciało (ot tak wieczorem go wymyśliła, podczas wcierania kremu)... Panowie! Ile wy macie latek? jakaś masakra, dobrze, że te żony dały sobie z wami spokój.
        Kobieto, cierpliwości i przyjaciół. Może jest coś, co szybko mogłabyś sprzedać przed świętami (zabawki, kurtki po chłopcach itp). Na gumtree i tablicy ogłoszenia są bezpłatne. Nie pomoże Ci to wyjść z dużych długów, ale może dać jakikolwiek grosz. Trzymam kciuki.
    • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 18.11.12, 21:43
      Oby to była ostatnia rozprawa. Trzymam kciuki smile
      Co do kłopotów finansowych, tak już w tym życiu jest - raz na wozie, raz pod wozem. Jak już się rozwiedziesz, to i te problemy z kasą powoli ogarniesz. Wtedy będziesz miała do tego głowę, bo już Ci czasu i energii ex i sprawy w sądzie zabierać nie będą.
      • nandita_7 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 19.11.12, 09:00
        Kobieto, głowa do góry, będzie dobrze. Trzymam kciuki. Pracę na pewno znajdziesz. Trzymaj się. Pozdrawiam.
        • kobieta306 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 19.11.12, 09:37
          Dziewczyny - może niepopularnie napisze, że z pracą wcale nie jest tak łatwo sad i owszem można Kobiete wspierać dobrym słowiem ale czasami rzeczywistość może być trudniejsza.
          • zegnaj_kotku Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 19.11.12, 10:30
            Wrono, a co Ty w zamian proponujesz? Miała miło się uśmiechać i dać się obmacywać?

            Kobieto, kciuki trzymam zarówno za sprawę jaki i prace jak i jakieś otrzeźwienie synów.
            Oni chyba wiedzą o tym tatusiowym dziecku i całej sprawie, naprawdę to trochę dla mnie nie pojęte jak mogą go rozgrzeszać...
            • smutnyaniol Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 19.11.12, 11:16
              Niestety te wszystkie wasze zapewnienia, że będzie lepiej garnka jej nie zapełnią. Pracy nie ma, a będzie jeszcze gorzej. Więc nie mówicie dziewczynie, że będzie lepiej, bo winna się rzygotować na to, że bedzie gorzej.
              Walka zawsze pociąga ofiary po obu stronach.
              • lampka_witoszowska Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 19.11.12, 12:35
                przykro mi, większośc z nas jest po rozwodzie i po takich przejściach z brakiem gotówki - nie kazda co prawda musiała sobie poradzić z brakiem pracy, ale i tak bywa - więc może wg Ciebie będzie tylko gorzej, ale wiele z nas z doświadczenia wie, że jednak lepiej

                z każdej tragedii w końcu się wychodzi - o ile człowiek pazurami nei trzyma się żalów z przeszłości
                • cozzycie_80 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 19.11.12, 21:06
                  Kobieto rozwiodłam się w kwietniu, w lipcu straciłam pracę, na całe szczęście tylko na 2 miesiące, ale i ten krótki czas pociągnął za sobą masę problemów, finansowych i nie tylko.
                  Było ciężko, nie mogłam się podnieść z łóżka, wieczny dół.Pożyczanie pieniędzy, jeździłam do mojej mamy i ona dawała mi jedzenie, zebym jakoś przeżyła (niestety finansowo nie była mi w stanie pomagać)
                  I mimo, że nadal nie jest lekko i z długów będę wychodzić jeszcze jakiś czas, to jednak daję radę. I wierzę, że będzie coraz lepiej.
                  Robię wszystko, żeby tak było smile
                  Trzymam kciuki za Ciebie smile
              • noname2002 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 20.11.12, 14:10
                Tak, prace stracila z powodu rozwodu z orzekaniam o winie. Co to ma jedno z drugim wspolnego?
                • cozzycie_80 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 20.11.12, 14:35
                  Noname 2002, napisała:
                  Tak, prace stracila z powodu rozwodu z orzekaniam o winie.
                  Może nie przez to, nie znam sprawy Kobiety, ale ja np straciłam pracę, ponieważ przez całą sprawę rozwodową i załamanie, tą moją pracę zaniedbałam.
                  A więc czasami tracimy pracę, przez to co się dzieje w naszym życiu wink
                  Nie wiem jak było u Kobiety, ale to chyba nie ma już teraz znaczenia.
          • angelina_186 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 12:42
            Zgadzam się z tym. Bardzo fajnie, że są osoby, które podniosą na duchu i doradzą , ale to nie jest takie łatwe jakby się wydawało.... "mówią czas leczy rany" i "z czasem się wyprostuje" - ale czasami bywa tak, że w momencie kiedy ta zła passa trwa trochę długo i długi rosną, aby wyprostować się i stanąć na nogi musi minąć kolejny długi okres.

            Na ogół jest tak........
            Życie jest krótkie a my zmuszone jesteśmy 1/3 z niego pocierpieć!!!
            • lampka_witoszowska Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 13:46
              nie zgadzam się kompletnie z tym wmawianiem sobie, że trzeba pocierpieć

              wcale ne trzeba
              a że życie jest krótkie, to trzeba je przeżyć jak najpiękniej - a nie godzić się z koniecznością cierpienia

              jest źle? to trzeba coś ruszyć, choćby zburzyć, by zbudowac od podstaw coś dużo lepszego - a żeby wiedzieć, co jest dużo lepsze, to trzeba wymarzyć, jak ma wyglądać to lepsze
            • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 16:53
              Wiesz, jak ktoś lubi cierpieć to zrobi wszystko co w jego mocy, by nawet całe życie przecierpieć, a nie tylko 1/3. Natomiast jeśli ktoś cierpieć nie lubi, zrobi wszystko, by okres cierpienia skrócić do niezbędnego minimum.
    • heksa_2 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 19.11.12, 21:11
      Kobieto, trzymam kciuki z całej siły, żeby to był ostatni raz. Musisz wygrać! Wiem, że to niczego nie zmieni, ale jesteśmy z Tobą. Nie daj się zastraszyć ani sprowokować. Koala. Beznadzieja z tą pracą. Nie tak dawno miałam podobną sytuację i wiem, jak to fatalnie wpływa na psychikę. Wierzę w Ciebie, boś mądra, ale łatwo nie jest. Nie ma chyba sensu szukać pracy oficjalnymi kanałami, przypomniaj się znajomym, dzwoń, pytaj, namawiaj. W końcu to musi dać efekty.
      Życzę Ci spokoju i siły. I siły spokoju.
    • ewela1_1 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 20.11.12, 09:07
      Trzymajcie kciuki za Kobietę smile

      -------------
      "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

      "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
      • nandita_7 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 20.11.12, 10:51
        Powodzenia!
    • wtrakcie Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 20.11.12, 11:34
      powodzenia ! Czekam na wieści smile
      • plujeczka Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 20.11.12, 12:13
        wspołczuję- nie znam twojej historii ale wierzę,ze masz diabelnie cięzko.Z mojej perspektywy i z mojego doświadczenia odradzam rozwód z orzekaniem winy-bo walka jak diabki, wykańczajaca psychicznie, fizycznie i finansowo a satysfakcja mizerna ale o tym czlowiek dowiaduje się na końcu kiedy jego zdrowie,zycie legnie w gruzach.Wiem nie pocieszam ale czasami najgorsza prawda lepsza od miłego dla ucha kłamstwa.
        Nie wiem gdzie mieszkasz i jak na twoim terenie z pracą ale popytaj wsród znajomych moze ktoś bedzie mógł Ci pomóc , spróbuj pomyslec o otworzeniu własnej działalności - ostatnio czytal artukuł o Pani w wieku około 57 lat zwolnionej i bez żadnego świadczenia, któa w domu otworzyła punkt prasowania meskich koszul i jak sama napisała pracuje duzo ale około 1500-1800zł zarobi może to jest wyjście, praca w domu, dopilnujesz dzieci o trochę odsykasz finansową równowagę.A może sprzatanie w domach? -mam parę kolezanek, które po zwolnieniu z pracy i bedące ze względu na wiek nieatrakcyjne dla pracodawcy w ten spoób staneły na nogi? ==żadna praca nie hańbi wazne zeby przynosiła dochód bo świadomośc braku pieniedzy przy 2 dzieci jest czymś strasznym.Cóż z biedy wychodzi się powolu ale to się udaje tylko trzeba czasmi schowac dumę i uprzedzenie w kieszeń, zakasac rekawy .Nie gniewaj się na mnie może moje propozycję są dla niektórych upokarzajace ale osobiscie kiedy byłam w tarapatach sprzatanie pomogło wydostac się z tarapatów finansowych ..........
        Dzisiaj miło wspominam tych, którzy dając mi w tamtym czasie taką pracę pomogli wyjśc z dołka i opanować długi po ek małzonku.Zycie jest nieprzewidywane ale trzeba sobie radzić wszelkimi mozliwymi sposobami.
      • blue_ania37 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 20.11.12, 12:14
        Kobieta, nadal jest mężątką przynajmniej do jutra do 9.50 wtedy są orzeknie.
        A
        • kobieta-000 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 20.11.12, 22:12
          Jestem.. ogarnęłam dom, siebie i jestem..Tak jak pisze blue_ania jestem jeszcze zdradzaną mężatką. Do jutra. Sędzia zamknęła sprawę, ale ale ponieważ przesłuchiwanie stron ( czyli mnie i Niewiernego ) trwało łącznie 3 godziny i zakłóciło sprawę dalszej pracy składu sędziowskiego że ogłoszenie wyroku dopiero jutro o g. 9.50.
          Tak więc-jeszcze raz ogromna prośba byście jeszcze dały radę( obiecuję że ostatni raz ) trzymać, ściskać wręcz kciuki za pozytywny dla mnie wyrok.
          Czuję się tak zmęczona psychicznie jakbym tonę, nie 10 ton węgla łopatą przerzuciła.

          Ach, taka ciekawostka: jutro , czyli w dniu ogłoszenia wyroku dla Niewiernego będzie to wspaniały prezent urodzinowy. Wszak jutro obchodzi 39-te urodziny..Pieprzony niewierny skorpion.

          Dziewczyny, dziękuję za słowa otuchy, ciepłe słowa, które podniosły mnie na duchu.
          Dziękuję za chęć pomocy:
          Ewela -dziękuję za propozycję zrobienie najpilniejszych zakupów. Nigdy nie umiała prosić o pomoc. I nie zdarzało mi się to.Tym bardziej doceniam Twoją propozycję.
          Blue_ania - jeśli jednak Sąd uzna że Młody ma nadal mieszkać ze mną to skorzystam z oferowanej przez Ciebie pomocy umieszczenia go u Ciebie w Ośrodku. Dzięki za pogaduchy przez telefon.
          Heksa- meliska pomogła. Twoje eski też bardzo.
          Joanna123-dzięki za wczorajszą rozmowę.
          Babag-dostosowałam się do Twojej eski: nie pokazałam w sądzie , że się Gada boję. Chyba dałam radę.
          Wtrakcie- chciałabym wierzyć że też mi się uda wszystko jakoś poukładać..

          Zastanawiałam się dziś czym sobie zasłużyłam by zielona wrona oblała mnie aż tak śmierdzącym błotem ( posty wyżej )?? Nie znajduję odpowiedzi.
          Zielona wrono: może warto poczytać moje posty, a będziesz wiedziała nieco więcej. Słabi ludzie oceniają innych niekoniecznie w/g konstruktywnych spostrzeżeń. Poczytaj a zrozumiesz. Wylać pomyje zawsze zdążysz. A może mi się należało zebrać cięgi???..

          Generalnie, dziękuję Wam wszystkim.
          Jutro opiszę co uzyskałam na + i na -. Opiszę dokładnie.

          p.s dzwonili w sprawie pracy. Przeszłam do drugiego etapu rekrutacji.smile) Też napiszę o tym jak będzie coś pewnego.

          • nandita_7 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 10:21
            Od razu inaczej brzmisz.smile Brawo za wytrwałość w sądzie. Nie można pokazać po sobie, że czujemy się ofiarą, bo wtedy nas skopią. Wroną się nie przejmuj, niech kracze, nie podejmuj dyskusji. Czekam niecierpliwie na rezultaty. Odezwij się koniecznie!
            • blue_ania37 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 11:51
              Kobietasmile jest rozwódką z wyłaćznej winy pana męża.
              Starszy ma mieszkać z tatą, młodszy z niąsmile
              Wygrała i tyle....
              A
              • kobieta306 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 11:54
                blue_ania37 napisała:

                > Kobietasmile jest rozwódką z wyłaćznej winy pana męża.
                > Starszy ma mieszkać z tatą, młodszy z niąsmile
                > Wygrała i tyle....


                i to chyba najmądrzejsze rozwiązanie jakie mógł wymyślić sąd.
                Powodzenia smile
                • nowel1 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 12:53
                  Fantastyczna wiadomość.

                  Wielkie, wielkie gratulacje!!!
              • ewela1_1 POTWIERDZAM 21.11.12, 11:58
                Potwierdzam smile, właśnie dostałam bardzo optymistycznego smsa smile. Kobieta wygrała i tyle smile
                -------------
                "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                • inna_nowa_ja Re: POTWIERDZAM 21.11.12, 12:19
                  gratuluje!!! Czas abyś odpoczęła, i cieszę się że sprawiedliwości stało sie zadośćsmile
                  • nandita_7 Re: POTWIERDZAM 21.11.12, 12:33
                    Wspaniale! Kobieto, a teraz odpręż się i spraw sobie jakąś małą przyjemność. Ściskam!
                  • yoma Re: POTWIERDZAM 21.11.12, 12:47
                    Też gratuluję. Pijem cóś? smile
                    • inna_nowa_ja Re: POTWIERDZAM 21.11.12, 12:57
                      no właśnie przejdźmy do konkretówsmile
                • mola1971 Re: POTWIERDZAM 21.11.12, 16:51
                  No i cudnie smile
                  GRATULACJE!!!
              • altz Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 14:12
                blue_ania37 napisała:

                > Kobietasmile jest rozwódką z wyłaćznej winy pana męża.
                > Starszy ma mieszkać z tatą, młodszy z niąsmile
                > Wygrała i tyle....
                > A

                Oj, będzie się działo przez najbliższe 2 lata. Mogę się o to nawet założyć.
                • nowel1 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 14:14
                  altz napisał:


                  >
                  > Oj, będzie się działo przez najbliższe 2 lata. Mogę się o to nawet założyć.

                  Co się będzie działo?
                  • kobieta306 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 14:18
                    no jak to co? Altz przeciez widzi wszystko w barwach czarnych - zatem - będzie krew, pot i łzy, wyzwiska, szantaże, darcie szat, powroty i rozstania, dwa trupy w szafie, więzienie, molestowanie, głód, smród i bieda.
                    • kobieta-000 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 17:14
                      Ta, potwierdzam to co napisała blue_ania i ewela:
                      WYGRAŁAM!!!!!
                      Rozwód z WYŁĄCZNEJ winy Niewiernego. Starszy mam od grudnia mieszkać z tatusiem ( kochanką, bękarcikiem i mamusią kochanki ) a młodszy ze mną.
                      Zasądzono mi od Niewiernego zwrot kosztów sądowych, ale zapłaci dopiero po uprawomocnieniu się wyroku ( jakieś 3700 zł ). Może więc jakoś przeżyjemy niczym znajdę pracę.
                      Kontakty z dziećmi: jeden weekend obaj u mnie a następny weekend obaj synowie u Niewiernego ( chodzi o to by bracia mieli ze sobą kontakt ).
                      Niewierny oczywiście stwierdził że tak sienie będzie dało zrobić bo przecież on ma często "szkolenia". AS ja przecież nie zmuszę go do kontaktu z dziećmi. Cóż...Tym zachowaniem skrzywdzi nie mnie ale młodszego syna.

                      Dziękuję Wam wszystkim. Kochane jesteście.
                      Opowiem w szczegółach ( i oblejemy ) na naszym spotkaniu 30.11.

                      Zaczynam nowe życie.Nooo.. może przesadziłam trochę..
                      Muszę się ogarnąć, zorganizować, odpocząć. Może tej nocy zasnę.
                      Kupiłam dziś sobie czerwone francuskie półsłodkie, "Twój Styl" (kilka miesięcy go nie kupowałam ) i będę się relaksować po przyjściu z zebrania u młodszego syna w szkole.

                      P.S trochę statystyki:
                      14.03.2011 złożyłam pozew o alimenty.
                      21.07.2011 złożyłam pozew o rozwód.
                      W międzyczasie wygrałam dwie sprawy apelacyjne wniesione przez Niewiernego odnośnie zniesienia alimentów.
                      21.11.2012 w dniu urodzin Niewiernego uzyskałam rozwód z jego wyłącznej winy.
                      Po wyjściu z sali rozpraw uśmiechnęłam się do niego i powiedziałam że to jest mu tj mój prezent urodzinowy dla niego.
                      Jezzzuuuu,... ale miał minę. Nawet mnie podrzucił na przystanek autobusowy, zaproponował kawę i obiad. Odmówiłam stwierdziwszy, że na obiad to ja już jestem z kimś umówiona. A to gówno prawda była. Warto było zadrwić z niego. Mina bezcenna. I akurat w tym momencie zadzwonił mi telefon ( przyjaciółka ) ale odebrałam, powiedziałam: " cieszę się że czekasz na mnie. Będę tam gdzie się umawialiśmy". Niewiernego wbiło w fotel. Zadzwoniłam potem do przyjaciółki i śmiałyśmy się z tej sytuacji. Ubaw po pachy.
                      Tak się rozwala przeciwnika..!!!

                      Psychicznie już mi lepiej. Uchodzi ze mnie wszystko co negatywne.
                      Ale i tak mnie korci wątek, który kiedyś założyłam:"jak podziękować kochance".. To też mam w zamiarze dopełnić. Ale po uprawomocnieniu się wyroku.

                      Acha, Niewierny przemówił ludzkim głosem i stwierdził, że jest już zmęczony psychicznie i finansowo ( adwokacina zdarł z niego ponoć jakieś 8 "koła" ) i nie będzie wnosił apelacji co do wyroku. Dobrze, bo nauczony dwoma ich przegranymi wziął sobie to do serca. Pytał nawet jak spędzimy święta najbliższe. Cóż za tupet.. Ehhh..

                      Pędzę na zebranie na g. 17.30.. Wieczorem będę..pa. Buziaki.
                      • tautschinsky Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 17:30
                        kobieta-000 napisała:

                        > Ubaw po pachy.


                        Wiadra szlamu, które pominę, odnoszę się do tego co wyżej
                        starym, sprawdzonym powiedzeniem: ten się śmieje, kto ostatni big_grin
                        Facet, miejmy nadzieję, wykaraska się z tej całej sytuacji, która go
                        spotkała i zacznie myśleć o sobie, a wtedy jest szansa, iż kobieta z trzema
                        zerami na forum zacznie dopytywać, jak udowodnić eksowi jego zarobki
                        po stracie pracy i skończy się zdzieranie z niego kasy. Na papierze zostanie,
                        ale papier cierpliwy przecież smile
                        • nowel1 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 18:56
                          tautschinsky napisał:


                          > Facet, miejmy nadzieję, wykaraska się z tej całej sytuacji, która go
                          > spotkała i zacznie myśleć o sobie, a wtedy jest szansa, iż kobieta z trzema
                          > zerami na forum zacznie dopytywać, jak udowodnić eksowi jego zarobki
                          > po stracie pracy i skończy się zdzieranie z niego kasy.


                          To znaczy - to jest taka znana ci taktyka, tak? Symulować utratę pracy po to, żeby nie płacić obciążeń na mocy prawomocnego wyroku?


                          Na papierze zostanie,
                          > ale papier cierpliwy przecież smile

                          No, i wtedy dopiero satysfakcja, prawda? Furda tam legalna praca; ważne że dzieci grosza nie zobaczą sad
                          • cozzycie_80 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 19:03
                            Nowel1, ten facet zawsze piszę to samo, prawde powiedziawszy dla mnie to już jest nawet nudne.
                            Zamiast siedzieć 2 lata na jakimś forum, wziął by się chłopina za siebie i spróbował by się ogarnąć i zacząć normalnie żyć.
                            • nowel1 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 19:14
                              Ja wiem, zwykle nie reaguję, ale teraz jakowąś misję poczułam - niechby się przez sekundę zastanowił, jak odpowiedzieć, może COKOLWIEK do niego dotrze?

                              Wiem, mrzonki wink
                              • cozzycie_80 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 20:18
                                nie liczyłabym na to wink
                      • nowel1 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 17:40
                        Wiesz co, kobieto....
                        Nadal bardzo się cieszę, że wszystko poszło po Twojej myśli, i dobrze Ci życzę.

                        Ale tonem i wydźwiękiem Twojego postu jestem zwyczajnie zniesmaczona.
                      • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 18:25
                        Kobieto, ja rozumiem, że póki co emocje w Tobie buzują niczym gulasz w kociołku, ale tego "bękarcika" mogłaś sobie odpuścić. Co Ci to biedne dziecko zrobiło? Czym zawiniło?

                        Wygranej gratuluję i szybkiego osiągnięcia stabilizacji emocjonalnej życzę. I jak najszybszego odcięcia się od exa i jego życia.
                      • moniapoz Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 18:50
                        również gratuluję, choć szczerze mówiąc uważam cały czas, że nic Ci to nie dało: ani ulgi, ani pieniędzy ani spokoju dla dzieci.
                        I faktycznie styl Twój jest okropny....ten bękart jest bratem/ siostrą Twoich synów.
                        • zlakobieta.haha Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 20:24
                          Ależ tu hipokryzja przez niektórych przemawia...

                          Bękart to dziecko z nieprawego łoża -nieślubne więc określenie jak najbardziej na miejscu, nie rozumiem dlaczego odbierać jej prawo do radości ze zwycięstwa - po tylu sprawach??

                          I sądzę że gówno wam również do tego co uzyskała mając winę męża na papierku to jej sprawa smile

                          Mamy demokrację prawda??
                          • moniapoz Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 20:33
                            pewno, że gówno mi do tego jak to pięknie nazwałaś
                            dla mnie przypadek Kobiety potwierdza moją opinię, że nie ma sensu żadne walczenie o wyłączną winę bo nic to NIKOMU nie daj, a ciepią na tym wszyscy. Ja tak sądzę i mam do tego prawo.

                            a użycie słowa bękart co do malutkiego niewinnego dziecka....choćby oddawało sens...ma znaczenie pejoratywne i nie ma to nic wspólnego z hipokryzją tylko z wrażliwością.... sama nigdy bym się tak nie wypowiedziała w stosunku do dziecka spokrewnionego z moimi dziećmi.
                            • zlakobieta.haha Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 22:18
                              PEJORATYWNY To in. ujemny, negatywny (łac. peior = ‘gorszy’wink. Ten książkowy wyraz stosowany powinien być wyłącznie wtedy, gdy mówimy o języku – nazwach, słowach lub ich cząstkach: pejoratywne określenie; pejoratywny wydźwięk słowa; przedrostek pejoratywny. Niepoprawne jest odnoszenie tego słowa do nazw ludzi, ich zachowań, pojęć czy zjawisk: nie: pejoratywne poglądy/ krytyczne poglądy; nie: pejoratywne zjawisko korupcji/ negatywne zjawisko korupcji.
                              wiem wiem masz za dużo czasu i krzyżówek dużo się narozwiązywałaś...

                              Po za tym to nie wątek o tym co ty byś zrobiła napisała itp... jeśli czujesz potrzebę o tym opowiadać to załóż sobie swój wątek i czyń to co musiszsmile

                              p.s. a propo twoich praw... nikt ci ich nie ogranicza trzymaj się tematu wątku a życie będzie prostsze smile
                              • moniapoz Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 07:08
                                krzyżówek nie rozwiązuje w ogóle - to pewno dlatego...
                                nie zmienia to faktu, że bękart to słowo o negatywnym wydźwięku.
                                to dziecko jest tylko dzieckiem i nie jest w niczym gorsze od swoich braci.

                                swoje prawa realizuje w tym wątku, bo to forum otwarte i każdy ma prawo
                                pisać co chce, pod warunkiem, że nie łamie netykiety
                              • logicman Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 09:04
                                Zła kobieto, bękart jest wyrazem o wydźwięku zdecydowanie pejoratywnym i w pełni się tutaj zgadzam z Moniką, że użycie tego wyrazu wobec rodzeństwa własnych dzieci nie świadczy zbyt dobrze o tym, kto tak się wyraża. Można próbować usprawiedliwiać to emocjami.
                                Natomiast czytając Twoje wypowiedzi tutaj odnoszę wrażenie, że Ty nie tylko "zła kobieta" jesteś ale po prostu wstrętna, agresywna baba z Ciebie.
                            • heksa_2 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 22:49
                              A czy Twoje dzieci mają przyrodnie rodzeństwo spłodzone (przepraszam, aktualnie obowiązuje słowo poczętewink) w trakcie małżeństwa?
                              • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 23:03
                                Heksa, a co to za różnica - spłodzone, czy poczęte?
                                Jest dziecko. Żywe. Niezakopane żywcem w piwnicy, niezostawione bez odciętej pępowiny na strychu, niezostawione w "oknie życia", nieoddane po adopcji, wreszcie nieporzucone pod zwałem gruzu. Żywe! I trzeba się z tym zmierzyć, dziecko to dziecko. Żaden tam bękart. Żywa istota, która potrzebuje kochania, czasu i uwagi.
                          • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 20:59
                            Jeśli wg Ciebie demokracja polega na obrażaniu innych ludzi, to znamy zupełnie inne definicje demokracji.
                            • zlakobieta.haha Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 22:21
                              Żeby kogoś obrazić trzeba by go wyzwać a tu nic takiego nie miało miejsca nie ma wulgarnych słów - i tak jak mówię trzymajcie się panie wątku a będzie dobrze smile
                              • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 22:28
                                A Ty za dobrą wróżkę tu chcesz robić? Czy inną nauczycielkę dobrych manier?
                                Jak dla mnie obraźliwe jest samo sformułowanie "gówno wam". Bo jak wiadomo miejsce gówna jest w toalecie, a nie na forum smile
                                To, że to forum powoli do szaletu miejskiego zmierza, to inna sprawa uncertain
                        • kobieta306 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 20:57
                          nie zgodzę się, że nic to nie dało. W szczególności ulgę dało, a to dla niektórych ważne, żeby dalej normalnie móc żyć.Ona dopięła swego. Nic by jej nie dało, gdyby przegrała.
                          Niektórzy ludzie odpuszczają, bo nie warto. Inni walczą do upadłego. Rozumiem to.
                          • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:02
                            Ja nie rozumiem tej walki do upadłego, ale nie oceniam. Przyjmuję, że inni mają inaczej niż ja.
                            Jedyne do czego mam uwagi i co już napisałam, to pogardliwy ton, jakim Kobieta się posługuje. O ile ten ton w stosunku do exa i do jego kochanki można wytłumaczyć emocjami, które jeszcze się nie uspokoiły, o tyle pogardy wobec dziecka, które nikomu nic złego nie zrobiło, nie rozumiem kompletnie.
                            • kobieta306 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:09
                              Przecież autorka pisała to świeżo po, targana emocjami, hormonami, nerwami i wszystkim innym złym. Przypomnijcie sobie zachowania z tamtych czasów. Moja koleżanka z pracy - kobieta około 60 cio letnia - rozbiła mężowi patelnię na głowie, aż miał czerep szyty, a teraz to jest oazą spokoju. A autorka wszystko co exa kojarzy źle - również bękarta (tak istnieje takie słowo w słowniku) i ma prawo tak sobie ulać, bo jej dzisiaj dobrze i źle i dobrze i źle na zmiany!
                              Przecież ona temu dziecku oka nie wydłubała igliczką w ramach zemsty! Jutro , pojutrze już będzie inaczej pisac i myśleć. Przecież same wiecie jak to jest!
                              • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:18
                                No właśnie ja nie wiem jak to jest, bo w życiu o żadnym dziecku źle nie powiedziałam, nawet źle nie pomyślałam. Dziecko to dla mnie świętość (zwłaszcza tak małe) i choćby nie wiem jakie nerwy mnie poniosły, to na dziecku żadnym się nie wyżyję.
                                Żal do exa jak najbardziej rozumiem i się nie czepiam. Ale to dziecko to nie jest ex, to nie jest też matka tego dziecka. To oddzielny człowiek, niezależnie od okoliczności w jakich został poczęty. To jest członek rodziny Kobiety dzieci. Czy jej się to podoba, czy nie.
                              • nowel1 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:37
                                kobieta306 napisała:

                                > Przecież autorka pisała to świeżo po, targana emocjami, hormonami, nerwami i ws
                                > zystkim innym złym
                                Przecież same wiecie jak to jest!

                                No więc nie, ja nie wiem, jak to jest.
                                Zdarzało mi się wybuchnąć w sytuacji emocjonalnie trudnej, wtedy gdy działo się coś złego. Zdarzało mi się wtedy robić i mówić rzeczy, których się wstydzę.

                                Ale opis sytuacji wykonany przez kobietę 000 to nie emocjonalny wybuch, tylko opowiadanie o zdarzeniach z jakiegoś już dystansu. Okraszonego nawet jakimś tam poczuciem humoru.
                                I ilość pogardy dla innych ludzi w tym poście dla mnie jest nieakceptowalna, świadczy o człowieku, a nie wyłącznie o chwili napięcia.
                          • moniapoz Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:02
                            > nie zgodzę się, że nic to nie dało. W szczególności ulgę dało


                            to może powiem tak - mnie by ulgi nie dało orzeczenie o winie gdybym widziała jak bardzo spieprzyłam (ja i mąż razem ) życie dzieciom.

                            oczywiście każdy to może widzieć inaczej - ja widzę to tak.
                      • jestem_zolza Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:11
                        A ja dokładnie wiem co czujesz. A uczucie po wyjściu z sadu - bezcenne. Mój rozwód trał prawie 2,5 roku. Tez skończył się orzeczeniem o wyłącznej winie Niewiernego.
                        Gratuluję wygranej.
    • kobieta306 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:00
      Natomiast tak się zastanawiam i dochodzę do wniosku, że kwestią czasu jest, aż starszy syn będzie chciał wrócić do matki. Nie wierzę w to, że nowa mamusia pokocha jak własne uncertain będą zgrzyty na tym tle i skończyć się może niedobrze dla starszego syna. Tym bardziej, że ojciec jest raczej nieudolny w kwestiach wychowawczych. Młody wejdzie mu na głowę. Macocha będzie z tego powodu po ścianach skakać. No chyba że ... mylę się i tego szczerze życzę autorce.
      • altz Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:24
        kobieta306 napisała:

        > Natomiast tak się zastanawiam i dochodzę do wniosku, że kwestią czasu jest, aż
        > starszy syn będzie chciał wrócić do matki. Nie wierzę w to, że nowa mamusia pok
        > ocha jak własne uncertain będą zgrzyty na tym tle i skończyć się może niedobrze dla st
        > arszego syna. Tym bardziej, że ojciec jest raczej nieudolny w kwestiach wychowa
        > wczych. Młody wejdzie mu na głowę. Macocha będzie z tego powodu po ścianach ska
        > kać. No chyba że ... mylę się i tego szczerze życzę autorce.

        Ja też tak myślę, dlatego napisałem, że będzie się działo przez najbliższe dwa lata.
        Będą powroty jak wahadło, to tu, to tam i jeszcze będzie co czytać. wink
        • kobieta306 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:36
          tak, pozwól, że się Altz z Tobą wyjątkowo zgodzę wink
          ale nie przyzwyczajaj się !
    • wtrakcie Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:04
      Gratuluję Ci i życzę teraz spokojnego udanego życia. Ja czekam na kolejną 3 sprawę i bardzo chciałabym żeby to był koniec.

      Pozdrawiam K.
      • kobieta-000 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 22:36
        Przyjęłam na tzw klatę wiadro pomyj od niektórych.
        Ale PODSUMOWUJĄC: do każdej z dziesięciu spraw rozwodowych ( nie licząc wcześniejszych kilku alimentacyjnych ) solidnie, mozolnie się do nich przygotowywałam. Tak więc odpierając ataki w Sądzie i przy naszych synach Niewiernego wobec mojej osoby nazywającego mnie-tu cytat z ust Niewiernego więc brzydko : "ty zajebana kurwo", "jebany pasożycie" i inne, ale szkoda nerwów już.
        Nie miał ku temu NIGDY żadnych podstaw ( i dobrze o tym wiedział ) by mnie takimi epitetami obrzucać a tym bardziej nazywając naszych synów "pierdolonymi bachorami". Mimo iż były planowanymi dziećmi i wyczekiwanymi.
        Sam o swoim dziecku ( tak tak tym malutkim ) wypowiedział się że było błędem i dowiedziawszy się iż obca mu babka ( zdradził mnie na wyjeździe służbowym i od razu zonk ) jest w ciąży ( nie wiemy czy z Niewiernym ) powiedział do mnie " wpadłem w niewyobrażalne gówno".!!!!

        A Wy mnie krytykujecie że nazywam rzeczy ( sorry dziecko ) po imieniu. Zalecam lekturę w postaci Słownika Języka Polskiego. I otóż w nim jest napisane że "bękart" to nieślubne dziecko z nieprawego łoża.
        I żeby nie było: taką definicję przytoczyłam w Sądzie gdy przesłuchiwana kochanka Niewiernego zarzuciła mi że nazywam jej dziecko w ten sposób. Ale nazywajmy rzecz po imieniu. Tego zdanie była również pani Sędzie. I żeby nie było: tamto dziecko nic nie jest winne. Nie było planowane, jest poczęte z głupoty bo Niewierny chciał poszaleć na boku. Tamto dziecko jest mi zupełnie obojętne a moi synowie nie mają z nim żadnego kontaktu, bo ani Niewierny o to nie zabiega a kochanka z dzieckiem ulatnia się gdy Młody tam jedzie do tatusia.
        Więc do kurwy nędzy!!! ( i tu brzydki MÓJ cytat ) nie naskakujcie na mnie jeśli nie macie pojęcia o całokształcie sprawy.

        Dla innego przykładu: również odsyłam do Słownika Języka Polskiego: wyraz "kutas". Dziś wydaje się obraźliwym sformułowaniem. A w średniowieczu oznaczał "wisior, brelok". Sędzina na rozprawie pytała czy ja mam takie hobby że przeglądam słowniki. Odpowiedziałam , że lubię być dobrze przygotowana do sprawy, by nie używać słów których nie rozumiem albo wytłumaczyć je tym którzy nie rozumieją ich znaczenia. Czytaj: kochanka Niewiernego.

        I może zabrzmi to egoistycznie ale TAK, TAK.. cieszę się że osiągnęłam co zaplanowałam, bo dzięki temu wyrokowi wierzę w sprawiedliwość. A o to walczyłam. I właśnie mając dobro naszych synów na względzie walczyłam o to by zdaniem Młodego zobrazować mu istotę sprawiedliwości. Tatuś utwierdzał Go w przekonaniu że wina jest moja, że jestem śmieciem, nic niewartym człowiekiem, że MUSIAŁ mnie zdradzać. Tylko ciekawe czy teraz przy kochance ( a sam mówił że nie ) ma seks 6 razy dziennie tak jak wymuszał ode mnie?? Młodemu wpierał Że " gdyby mamusia rozkładała nogi tak często jak on chce to by nie musiał mnie zdradzać".To był cytat! Dacie wiarę że tak powiedział do wtedy 15-to tatka???!!!

        To do niektórych, którzy rzucili we mnie kamieniem: zgodnie z wyrokiem Sądu nie mam przyznanych i nie liczę na jakiekolwiek pieniądze od Niewiernego. alimentów na młodszego nie mam a starszego ma utrzymywać w całości Niewierny. W/g procedur jest mi jedynie winien jako strona przegrana w procesie ) jednorazowo koszty złożonego pozwu o rozwód, koszty wizyty pani kurator, koszty badania w RODK i koszty zastępstwa adwokackiego.
        Więc dzięki tym pieniądzom z młodszym jakoś przeżyjemy grudzień, styczeń, jakieś długi zapłacę. Póki nie znajdę pracy.

        I dziękuję ciepło za słowa otuchy, za gratulacje.

        A wiecie czego najbardziej żal?? Że kasę którą Niewierny wydał na adwokata by mi dowalić i udowodnić moją winę ( jakieś 8 tys zł ) mógł wydać na nasze dzieci, na ratę kredytu na wspólny dom. Bo kredyt wzięliśmy na 35 lat a po roku w nim mieszkania ( tak tak w tym wymarzonym domu ) zdradził mnie mając dzieciaka na boku, utrzymując w tajemnicy jego posiadanie przez prawie 2 lata. Przez ten okres czasu prowadził podwójne życie.
        Tj dopiero wredne z jego strony: oszukiwał mnie i też kochankę wpierając mu że ja ponoć od 2008 roku jesteśmy w trakcie rozwodu, że mnie nie ma bo zostawiłam bidulka z dwójką nastoletnich synów a sama wyjechałam robić karierę w banku we Francji.. A ja owszem pracowałam w banku 6 lat ale w Katowicach. Żal mi tej kochanki, bo od pierwszego dnia jak ją grzmotnął ( przepraszam za słownictwo. ale zamierzone ) okłamywał. I jak tu z takim budować związek oparty na zaufaniu, miłości.

        A jeśli chodzi o naszych synów: dziś na uzasadnieniu wyroku ładnie i konstruktywnie Sędzina powiedział, iż wierz, że DOPIERO TERAZ po rozwiązaniu małżeństwa dzieci dojdą do równowagi psychicznej, bo wiedzą na czym stoją. I te Jej słowa spodobały mi się. I zadbam o to by tak właśnie było.


        I na koniec: jestem cholernie szczęśliwa, że się uwolniłam od agresora, przemocowca ( przecież mam obdukcję z duszenia mnie ), Niewiernego drania, kłamcy perfidnego. Więcej nigdy nie oszuka mnie, nie wyzwie od najgorszym ( mimo braku podstaw ).

        Pozdrawiam cieplutko...
        • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 22:49
          No i git smile
          Tylko teraz oderwij się od tego co było, a zacznij żyć tym co jest i tym co będzie.
          Póki się nie uwolnisz od exa, póty będziesz sobie szukać zastępczych tematów w postaci jego nowego dziecka i nazywać je "bękartem". Słowo jest okropne, niezależnie od tego co słowniki piszą.
          Exa życie to jego sprawa. Twoje życie, Twoja sprawa. Między Wami dzieci. I mądrego poukładania tych puzzli Ci życzę. Głupia nie jesteś, dasz radę.
          • kobieta-000 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 23:05
            Dzięki mola..
            Ja też uważam że słowo " bękart" jak i "konkubina" nie są zbyt pięknymi, atrakcyjnymi słowami, ale istnieją w słoniku i już. Czy nam się to podoba czy nie. trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Lepsze to niż być obłudnym jak.. Achhhh.. szkoda już się wywnętrzać.
            Koniec tematu.

            Stanę na nogi. Wierzę w to. I wierzę też że z biegiem czasu ( a może nawet szybkie ) uda mi się wypracować z Młodym piękne relacje. Zawsze je mieliśmy.. aż do momentu zdrady Niewiernego..
            I idąc za dzisiejszym słowem Wysokiego Sądu będzie to szybciej niż się spodziewamy. Bo ponoć to tylko kwestia czasu. Młody potrzebuje zimnego prysznica. To zamieszkanie na kupie u tatusia dobrze mu zrobi. będzie miał też przymusową okazję poprzebywać z obcą przyrodnią siostrą i obcą panią zwaną mamusią kochanki Niewiernego.
            Cóż , Młody się ostatno skarżył że nie jest niańką: mianowicie tatuś pojechał do kolegów z klubu motocyklowego, Młodego zostawił a kochanka obarczyła Go "opieką" nad tym jakże malutkim dzieckiem ( teraz ma ponad 3 latka) a samo poszła na ploty do koleżanki. Cóż.. życie. Nikt ponoć nie mówił, że jest lekko. Trzeba być "twardym" a nie "miętkim".
            I taka właśnie będę od dziś..
            I koniec bo temat by trzeba było wałkować ponownie.
            • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 23:13
              To, że orzekanie o winie było Ci potrzebne, by przekonać Młodego, że nie jesteś tą najgorszą, rozumiem. Wiem jak niestabilny emocjonalnie ojciec potrafi zrobić wodę z mózgu synowi. Zresztą od dawna powtarzam, że za wychowanie synów powinni dawać medale big_grin Córki to inna bajka, one jakieś takie bardziej myślące są wink
              Ale tak czy inaczej trzymam kciuki. Za Ciebie, Twoich synów i ich siostrę. Paradoksalnie ona może ich nauczyć najwięcej. Niech się nią opiekują, nie żałuj się, na zdrowie im wyjdzie smile
        • kobieta306 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 22:54
          no i bardzo dobrze, że uwolniłaś się od tego "wisiora vel. breloka" wink
        • natalia-ok6 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 22:55
          Gratuluje.Na początku niektórzy piszą:"jesteśmy z tobą,trzymamy kciuki "itp .Jak udało się wygrać,to trzeba wylac wiadro pomyj na głowę.Kobieta ma juz za dobrze i przestała być płaczliwą bidulką .Kocham to forum.
        • babag Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 23:16
          M. gratulejszyn jeszcze raz smile. Cieszę się bardzo, że w końcu po dwóch (?) latach sprawa jest zakończona. Pamiętam jak pierwszy raz się spotkałyśmy i opowiadałaś o tym wszystkim, to nie mogłam uwierzyć, że rozwód może trwać tak długo.
          Nie dziwię się, że pałasz nienawiścią do eksa (już nie musisz go nazywać Niewiernym - już jest ekssss!!! smile ), zalazł Ci za skórę i to porządnie.
          Być może jeszcze nie raz usłyszysz od niego wyzwiska (z własnego doświadczenia to wiem), ale teraz to wiesz... Koala wink. Kurczę mam nadzieję, że nie zostanę pomówiona o zbrukanie forum, jak napiszę, że możesz go teraz olać sikiem prostym wink. I zignorować - to najbardziej boli.
          Trzymaj się ciepło i wyśpij się wreszcie
          • kobieta-000 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 23:31
            Babag.. właściwie to ja nawet nie czuję nienawiści do Niewiernego.
            Ogarnia mnie poczucie krzywdy braku uczciwości, oszukaństwa, zdrady też, zlekceważenia mnie, upokorzenia mnie jako kobiety, człowieka, żony, matki, zrycia psychiki naszym synom ( bo długo będą z tego stanu wychodzić ), braku honoru, odpowiedzialności za swoje czyny.
            To boli..
            Ale wychodzę z tego. Dziś po wyjściu z gmaszyska Sądu inaczej na to patrzę.

            A jakim jest mało wartym człowiekiem daje się zauważyć po jego zachowaniu. I tu przytoczę jego słowa " no, wiesz.. jest JAKIEŚ dziecko". To Niewiernego odpowiedź gdy odkryłam zdradę ( jako pierwsza a nie ostatnia jak to zwykle bywa ) i spytałam co się dzieje i o co chodzi.
            Przypomnijmy: zdrada widoczna była w comiesięcznych przelewach na konto kochanki na comiesięczną tę samą kwotę ( 1000zł ). A tytuł przelewu to " rozliczenie allegro".
            Nie mam więcej pytań!!!

            Dobrze mi teraz.
            Małe życzenie mam ( nie, nie jest to chęć zemsty!! ): by kochanka przekonała się jakiegoż to pana boga złapała za nogi w postaci swojego kochanka. Ojj.. przepraszam : od dziś konkubenta. A może dopiero nim będzie po uprawomocnieniu się wyroku, czyli za 21 dni??
            Wszystko i jedno, ale czemu kochanka ma mieć lepiej niż ja?? Niech ma na głowie Niewiernego Gada!! I niech żyją długo i szczęśliwie razem. W kłamstwie, zdradach, obłudzie.
            Amen.
        • taki_drugi Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 12:51
          kobieta-000 napisała:

          > Więc do kurwy nędzy!!! ( i tu brzydki MÓJ cytat ) nie naskakujcie na mnie jeśli
          > nie macie pojęcia o całokształcie sprawy.

          ha-ha-ha. Ale jak cię tu chwalą i klepią po plecach - również nie mając pojęcia o całokształcie sprawy - to jest ok i jesteś oczywiście zadowolona i ćwierkacie sobie big_grin

          A już na poważnie. Czytałem kilka twoich postów i nie wiem dlaczego robisz ze swojego exa prostaka i chama cytując jergo epitety z "kurwami", skoro ty sama jesteś oklęta jak szewc.
    • heksa_2 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 21:51
      A ja kobiecie gratuluję i cieszę się z jej wygranej. I rozumiem, że musiała odreagować. Może i dziecko niewinne, ale nie da się ukryć, że jest bękartem.
      • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 22:00
        Heksa, to może za kilka lat, jak to dziecko nieco podrośnie i będzie rozumiało znaczenie słów, podejdź do niego i krzyknij "Ty bękarcie!".
        Znam przypadek, w którym dziecko zostało poczęto w nieco podobny sposób i stało się ostatecznym argumentem za rozwodem. Po czasie się okazało, że jest jeszcze starszy, przedmałżeński brat, o którym ojciec tego brata nawet słowem się nie zająknął zakładając rodzinę. Dziś oboje, czyli i to dziecko spłodzone w wirze nieporozumień małżeńskich, i to dziecko przedmałżeńskie, są fajnym rodzeństwem dziecka "małżeńskiego". W dużej mierze dzięki mądrości matki tego dziecka "małżeńskiego", która nigdy tamtych dwojga nie nazwała bękartami.
        Ojciec całej trójki to inna historia, na którą szkoda czasu.
      • jagienka_2 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 22:07
        Heksa, zlituj się, to określenie już dawno straciło rację bytu i nie powinno być używane.
        Cieszę się, że skończyła się sądowa batalia Kobiety, choć nigdy nie rozumiałam, po co to wszystko... Ale i tak trzymam kciuki, żeby udało jej się wyprostować wszelkie sprawy, znaleźć pracę, dogadać ze starszym synem i nauczyć żyć bez oglądania się na byłego męża i jego wybrankę.
        • natka-2003 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 21.11.12, 23:52
          Kobieto gratuluję, ale jakoś przykro się to wszystko czyta...
    • tricolour Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 00:20
      ... by tak nazywać rodzeństwo własnych dzieci. A że dodatkowo los bywa przewrotny i nieprzewidywalny to taki słownikowy puryzm może zrobić z Ciebie wręcz kobietę lekkich obyczajów gdy zdecydujesz się kiedyś na seks przed założeniem obrączki. Idąc dalej tym tokiem rozumowania: uważasz swoje rodzone dzieci za lepsze od bękarta gdy poczęły się w małżeństwie... które się zdradza, okrada, żre sądownie latami i poniewiera? Co z tego, że poczęte w małżeństwie skoro ono takie niewydarzone (delikatnie mówiąc)?

      Szkoda. Całość, w połączeniu z pisownią Niewiernego wielką literą, budzi we mnie niesmak głównie z tego powodu, że Twoje cierpienia mają odkupić ludzie najmniej winni: dzieci i okłamana kochanka, której życzysz wszystkiego najgorszego.

      Może kiedyś zweryfikujesz swoje poglądy, czego Ci życzę.
      • kobieta-000 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 07:08
        kolejny raz proszę ny czytać ze zrozumieniem. A jeśli ktoś nie potrafi proszę nie komentować niepotrzebnie.
        OSTATNI raz powtarzam: do tamtego malutkiego dziecka nic nie mam, nic nie jest winne, nie pchało się na świat.
        Nie uważam też że ślubne, planowane dzieci są lepsze w czymkolwiek od tych ze zdrady małżeńskiej. I też zasługują na takie samo traktowanie tak dzieci małżeńskie. Dziecko to dziecko. Nie ma na czole wypisane, że jego tatuś czy mamusia to jednocześnie czyjś współmałżonek.

        Czy naprawdę nie rozumiecie, że Niewierny ( Tri, celowo jest pisane z dużej litery. Pomyśl nieco z jakiego powodu ) ani jego kochanka nie zabiega o kontakty naszych synów ze swoim dzieckiem ze zdrady małżeńskiej??? To oni razem wzięci odrzucają naszych synów, nie spędzają wszyscy wspólnie czasu podczas wizyt chłopców ( młodszy rzadko ) u tatusia.
        Nie wnikam czemu tak jest, ale widocznie nie odczuwają takie potrzeby więzi.
        Nic dziwnego, bo gdyby było inaczej to nie ukrywali by dzieciaka 2 lata przed naszymi synami, rodziną, znajomymi. Powinni chyba od początku zdrady, ciąży, narodzin dziecka postąpić nieco inaczej niż to zrobili.
        Ale czego się spodziewać:przecież to była zwykła wpadka na wyjeździe służbowy. A nie było tak że znali się, poznawali, zakochiwali w sobie, planowali wspólne życie ( po oczywiście wcześniejszym zakończeniu małżeństwa przez niewiernego ).
        Szkoda mi tylko tamtego dziecka. Bo kiedyś się zapyta o przyrodnie rodzeństwo ( w/g prawa polskiego, bo w/g życia nie mają żadnej więzi, bo rodzice tamtego dziecka nie odczuwają takiej potrzeby). Dlaczego? Nie wiem. I to oni oboje krzywdzą tym moich synów.

        Dla lepszego zobrazowania: w zeszłym roku ( a przecież była to świeża sprawa i ból ogromny dla mnie) podczas świąt bożego narodzenia robiliśmy ( jak zawsze ) prezenty. Wspólnie z synami kupiłam również mały upominek ( misia, zabawne, wesołe skarpeteczki i książeczkę ) by w drugi dzień świąt podarowali swojej "przyrodniej siostrzyczę".
        I wiecie jak mnie serce bolało, nie mówiąc o reakcji moich chłopaków gdy ONI odesłali NIEODPOKOWANY prezent dla małej??? przestańcie mi tu pieprzyć ( przepraszam, ale z rana ciśnienie mi się podniosło ) z jakąś ochroną dziecka, z wielkim rodzeństwem. Czy ja mam o ich relacje zabiegać skoro tamci ( winowajcy całego zamieszania ) maję to w dupie??? Tak! Mają to głęboko w dupie!!!!

        A Ty, Tri, czytaj co jest napisane. Także to ( a może zwłaszcza ) to co jest między słowami. Ale czego od Ciebie wymagać skoro jesteś facetem. Ale i tak uważam że większość facetów to podgatunek.
        Nie życzę kochance wszystkiego co najgorsze. Ale nie da się zbudować swojego szczęścia na nieszczęściu innych.
        Jestem wręcz zdania, że zło i dobro wraca z podwojoną siłą.
        Dotyczy to nas wszystkich.
        A swoje poglądy weryfikuję na bieżąco.. I może w przeciwieństwie do Ciebie i kilku innych tutaj osób, które raczyły mnie oblać błotem.

        • altz Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 07:31
          Gdy czytam te Twoje wypowiedzi, to przypomina mi się słowo "prymitywny", oznaczające coś na początku rozwoju, bardzo prościutkie.
          Twoje słownictwo jest żałosne, tak samo emocje, ale to nie jest Twoja wina, po prostu taka jesteś naprawdę, ulżyło Ci po sprawie i nie musisz się już ukrywać. smile
          Twoim problemem jest to, że się urodziłaś za późno, za późno o jakieś 40 tysięcy lat, w tamtych czasach byś sobie dużo lepiej radziła. smile

          A co do starszego syna. To, że syn jest teraz w takim stanie, świadczy dobitnie o rodzicach, o obojgu rodzicach. Mam nadzieję, że będzie miał tyle rozsądku, że nie da sobą zagrywać i w końcu znajdzie swoje miejsce.
          Co do przyrodniego rodzeństwa (bez płci! smile), to myślę że jest ono jakąś szansą dla Waszego najstarszego syna, może dzięki rodzeństwu nauczy się okazywać uczucia, jakieś odpowiedzialności i zobaczy, że ktoś go naprawdę kocha. Chciałbym, żeby się tak stało.
          • kobieta-000 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 08:29
            ALTZ napisał:Co do przyrodniego rodzeństwa (bez płci! smile), to myślę że jest ono jakąś szans
            > ą dla Waszego najstarszego syna, może dzięki rodzeństwu nauczy się okazywać ucz
            > ucia, jakieś odpowiedzialności i zobaczy, że ktoś go naprawdę kocha. Chciałbym,
            > żeby się tak stało.
            Odpowiadam: przyrodnie rodzeństwo nie jest żadną szansą dla naszego starszego syna.
            On wie, że go kocham, kochałam zawsze, mieliśmy też doskonałe niczym nie zaburzone reakcje. Młody czuje się odrzucony przez ojca, który go nie chciał. Stąd jego agresja wobec mnie i młodszego brata, kochanka jawnie powiedziała do mnie ( przy Niewiernym i Młodym ) że go ( znaczy Młodego) nie toleruje, że jej przeszkadza, że za dużo je, za głośno muzyki słucha, cięgle coś chce i że w ogóle jest bezczelny i OBCY. Tak, tak właśnie powiedziała. Że jest OBCY.
            Nie chciał też by Młody zamieszkał z nimi razem. Ale teraz nie ma wyboru ( ma wręcz pianę na tzw pysku) bo Sąd taki wyrok wydał a nie inny.
            A ze słów psychologa , do którego chodziłam z Młodym jasno wynika, że Młodemu potrzebny jest tzw zimny prysznic w postaci zamieszkania z tatą, kochanką taty, ich dzieckiem, mamusią kochanki.
            A Młody wie, że tu w moim domu zawsze będzie jego dom i że gdy mu będzie tam źle ( u tatusia i reszty) to zawsze może wrócić i że oboje z bratem będziemy się cieszyć jeśli znowu będzie chciał być z nami. I wierzę, że ta sytuacja wzmocni nas wszystkich, a Młody zobaczy że codzienność z tatusiem i resztą nie będzie wyglądał tak kolorowo jak się zapewne tego spodziewa.
            I Ty mi altz mówisz że ona ( "niskich lotów kochanka" - tak nazwał tę panią Wysoki Sąd )chce więzi rodzinnych przyrodniego rodzeństwa???
            Zastanów się nieco nad swoimi wypowiedziami, nad szkalowaniem innych.

            Altz, poczytaj sobie swoje wypowiedzi. Odkryjesz zupełnie nowe znaczenie słowa "prymitywny". Bez urazy.
            I dodam: ja naprawdę nie muszę się z niczym ukrywać. Wierz mi lub nie.
            I uważam , że jak na zaistniałą sytuację w jakiej się znalazłam poradziłam sobie doskonale ( bez tabletek, bez psychiatry, bez wdepnięcia w jakikolwiek nałóg itp ).
            A Ty altz jak sobie poradziłeś???
            • altz Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 09:55
              kobieta-000 napisała:

              > I dodam: ja naprawdę nie muszę się z niczym ukrywać. Wierz mi lub nie.
              > I uważam , że jak na zaistniałą sytuację w jakiej się znalazłam poradziłam sobi
              > e doskonale ( bez tabletek, bez psychiatry, bez wdepnięcia w jakikolwiek nałóg
              > itp ).
              > A Ty altz jak sobie poradziłeś???
              Ciężko, jak wszyscy. Ale ja również nie mieszkam pod mostem, nie żebrzę pod kościołem, nie piję, nie ćpam, nie palę i co ciekawe, osoby, które mnie znały dziwią się mi czasem, ale nie czują do mnie nienawiści, nie wyzywają, mam spokojne dzieci, które żyją w spokojnym środowisku. Więc chyba tak źle nie jest? wink
            • natalia-ok6 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:17
              kobieta-000 napisała:
              I Ty mi altz mówisz że ona ( "niskich lotów kochanka" - tak nazwał tę panią Wy
              > soki Sąd )
              Nie wierze ,ze sąd używa takich sformułowań.Chyba mu nawet nie wolno. Może mam małe doswiadczenie ,bo tylko jedna sprawę rozwodową w sądzie .Sąd raczej nie wydaje takich opini???
              • kobieta-000 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:27
                I tu Ciebie zaskoczę: pani Sędzia wyraźnie chciała dopiec Niewiernemu, który był dość ( delikatnie mówiąc ) opryskliwy i roszczeniowy. Tzw klient awanturujący się.
                Pani Sędzia nie wytrzymała i z uśmiechem ( dość ironicznym ) na ustach właśnie się tak wyraziła gdy kolejny raz Niewierny próbował wychwalać kochankę..uppsss. nazywał ją obecną partnerką.
                Więc Pani Sędzia delikatnie w zabawny sposób zwróciłam mu uwagę, że póki my jesteśmy małżeństwem i w momencie jego zdrady byliśmy małżeństwem to ona ( niby ta partnerka ) jest na razie niskich lotów kochanką, a po rozwodzie będzie konkubiną. A jeśli wezmą ślub będzie jego drugą żona.
                Było zabawnie aczkolwiek dosadnie.
                Reakcja Niewiernego: nerwowa zabawa w pstrykanie długopisem. Wypadła mu sprężynka. Zonk!
        • lampka_witoszowska Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 08:34
          Kobieto, gratuluję spokoju i zakończonej sprawy

          ale dziecka, które nie podjęło żadnej krzywdzącej Ciebie decyzji, nie nazywałabym bękartem - tak jak nie nazywam upośledzonych umysłow kretynami, choć w słowniku zapewne znajdzie się "całkiem" obiektywne znaczenie tego słowa...
          i szkoda uczyć chłopaków nazywania tak ich kolegów czy koleżanek, którzy urodzili się pomimo wolnych związków między rodzicami

          ale to moje zdanie, Ty zdecydujesz, jak, kogo i po co nazwiesz
          • kobieta-000 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 08:51
            Lamko, nie wpajam moim synom by nazywali tamto dziecko bękartem. To ja nazywam rzecz po imieniu. I nie wyzywam od bękartów tamtego dziecka ze zdrady małżeńskiej w obecności synów. Jest mi ono zupełnie obojętne, chłodno na nie reaguję. Ale jako kobieta, jako człowiek nie zrobiłabym krzywdy. Dziecko to dziecko ( pisałam o tym wcześniej jakie jest moje zdanie na ten temat ).Takie mam zasady w życiu. Czy to w służbowych sprawa czy prywatnych. Określenia są po to by ich używać.
            A to dziecko nie urodziło się ( jak piszesz ) pomimo wolnych związków między rodzicami. Jest wynikiem głupiej zdrady mojego jeszcze wtedy męża.
            I naprawdę nie mam nic przeciwko dzieciom poczętym z wolnych związków. Przecież to każdego indywidualna sprawa czy dziecko pocznie siew małżeństwie czy nie. Niech każdy robi jak uważa. Nie krytykuję nikogo.
            Jeśli Niewierny planowałby mieć dziecko z inną ( a przecież nie planował, że ona zajdzie w ciążę ) to trzeba było najpierw zakończyć nasze małżeństwo, wejść z czystą kartą w nowy związek. A tego tu nie było. I żadne dziecko z całej trójki nie jest tu nic winne.
            Winny został wyłącznie uznany Niewierny.
            Kochanka była na tyle głupia, że dała się omamić jego bajkom ( pisałam o tym w czym ją okłamywał od początku ) i nie sprawdziła jak faktycznie wygląda sytuacja w małżeństwie jej kochanka. I zonk.
            Mam się czuć winna???

            A tak na marginesie: ludzie upośledzeni umysłowo wbrew pozorom nie są kretynami. Pracowałam kiedyś z chorymi, więc wiem co mówię.
            • lampka_witoszowska Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 09:03
              nie masz się czuć winna, tylko cieszyć się,że masz sprawę zamkniętą smile

              ale dziecko to dziecko, niewazne, czy powołane do życia z powodu oszustwa i zdrady, czy gwałtu, bo takie też się rodzą

              a skoro wiesz, że chorzy umysłowo nei są kretynami (wg sjp: 1. człowiek dotknięty kretynizmem tarczycowym), to i dziecko, które nota bene ma piekło od początku, nie jest bękartem - tylko dzieckiem, po prostu

            • tricolour Lubisz nadawać łatki ludziom... 22.11.12, 09:04
              ... a to dziecko bękart, a to kochanka głupia, że dała się omamić. A Ty jaka jesteś, że nie widziałaś zdrady? Dziecka na boku?

              Napisz uczciwie: jakim trzeba być, by nie widzieć, że ma się latami nie tylko rogi, ale także nieślubne dziecko?

              A gdy juz napiszesz, to zastanów się po co Ci potrzebne te epitety.
              • zegnaj_kotku Re: Lubisz nadawać łatki ludziom... 22.11.12, 12:39
                Tri a Ty to co nie lubisz? Zawsze "konkubinat" a nie partnerstwo, seks bez zobowiazan to "prostytucja", a dziś to byś chciał "bułkę-przez-bibułkę"...
                no nie wiem czy to jakaś przemiana wewnetrzna u Ciebie nastapiła czy też to zwykła ludzka hipokryzja...
                • tricolour A owszem... 22.11.12, 17:14
                  ... bo jeśli ktoś o SOBIE mówi, że jest partnerem, a nie konkubentem, to ma w tym jakiś cel. Jeśli ktoś o KIMŚ mówi, że bękart, to też ma jakiś cel. Tymi celami nie jest precyzja i te cele są RÓŻNE.

                  Nie zauważasz różnicy?
            • tricolour Niektórzy faceci to podgatunek? 22.11.12, 09:14
              Twoi synowie to tez taki podgatunek? Toż to faceci!

              A córka-bękart to już pełnowartościowa?
              • logicman Re: Niektórzy faceci to podgatunek? 22.11.12, 09:16
                Tri, IMHO tego typu oceny to wyraz niskiego poczucia własnej wartości.
                • lampka_witoszowska Re: Niektórzy faceci to podgatunek? 22.11.12, 09:22
                  a Ty co? to ma być przytyk jakiś? bo dzień po rozwodzie to wszyscy mamy poczucie własnej wartości rozmiarów Mont Everest? szczególnie jak się dostało w prezencie rogi i podburzane dzieci, o sinikach nie wspomnę?
                  • logicman Re: Niektórzy faceci to podgatunek? 22.11.12, 10:14
                    lampka_witoszowska napisała:

                    > a Ty co? to ma być przytyk jakiś? bo dzień po rozwodzie to wszyscy mamy poczuci
                    > e własnej wartości rozmiarów Mont Everest? szczególnie jak się dostało w prezen
                    > cie rogi i podburzane dzieci, o sinikach nie wspomnę?
                    >

                    Wymienione przez Ciebie rzeczy nie wpłynęły na moje poczucie wartości - a doświadczyłem ich wszystkich. Moje poczucie własnej wartości kształtowało się dużo wcześniej i miały na nie wpływ zupełnie inne czynniki.

                    Po wyjściu z sądu czułem ulgę i byłem w zdecydowanie pozytywnym nastroju.
                • kobieta306 Re: Niektórzy faceci to podgatunek? 22.11.12, 09:54
                  czytam i nie dowierzam - jacy Wy wszyscy jesteście szlachetni uncertain
                  Tri - łatki tak samo lubisz przypinać.
                  Logicman - poczucie wartości powiadasz? uncertain - jasne, szczególonie po rozwodzie to poczucie jest wybujałe. Przypomnijcie sobie siebie samych i Wasze zachowania i słownictwo. To, że Tri nie stosujesz słowa "DUPA'" w swoich wypowiedziach, nie zalicza Ciebie automatycznie do uprzejmych. Kobieta pisze jak czuje! I ma do tego prawo - BO JEST ŚWIEŻO PO.
                  Pisze, że wysłała prezent dla dziecka, zatem widać , że JEJ na zdrowych relacjach zależy. A że sobie w necie uleje. No i co!!!! Skoro jej to pomaga, to proszę bardzo!!! Wątpię, czy do synów mówi na codzień "co tam słychać u siostry vel.bękarta?"
                  Doczepiliście się autorki jak jakieś oszołomy!
                  • altz Re: Niektórzy faceci to podgatunek? 22.11.12, 09:58
                    kobieta306 napisała:

                    > Pisze, że wysłała prezent dla dziecka, zatem widać , że JEJ na zdrowych relacja
                    > ch zależy.
                    Wysłała prezent bękartowi. smile Prawda, że słodkie? wink
                  • tricolour Jesli Kobieta pisze, co czuje... 22.11.12, 10:07
                    ... to oprócz ulgi z wygranego procesu czuje w dalszym ciągu nienawiść do kochanki i bękarta. I generalnie oczywiście ma prawo, by nienawiść ją zżerała przez całe życie.

                    Gdyby ta nienawiść była jawna, to pół biedy: wykrzyczy i zapomni. Jednakże nienawiść tłumiona i zaklepywana pozorną słodkością prowadzi na manowce. Nie tylko Kobietę, ale także jej niedorozwiniętego syna, którego ma pod opieką.

                    Wiec niech się cieszy z wygranego procesu i na tym poprzestanie.
                    • kobieta306 Re: Jesli Kobieta pisze, co czuje... 22.11.12, 10:11
                      Chłopie - ale czy Ty nie widzisz, że to ŚWIEŻA sprawa jest?!
                      Łatki powiadasz- niedorozwinięty syn??? milusie uncertain pewnie do tego satanista, bo w niedzielę w kościele nie był.
                      • tricolour Tak, niedorozwinięty... 22.11.12, 16:40
                        ... sama o nim pisze, że może nawet podgatunek. Znaczy normalny nie jest.
                  • logicman Re: Niektórzy faceci to podgatunek? 22.11.12, 10:23
                    kobieta306 napisała:


                    > Logicman - poczucie wartości powiadasz? uncertain - jasne, szczególonie po rozwodzie t
                    > o poczucie jest wybujałe. Przypomnijcie sobie siebie samych i Wasze zachowania
                    > i słownictwo.

                    To wytłumacz mi proszę co ma rozwód do poczucia własnej wartości? Dla mnie rozwód to wyzwolenie z toksycznego małżeństwa. Poza tym nigdy nie powiedziałem swojej ex niczego, czego mógłbym się wstydzić. Zachowania miałem jak najbardziej pozytywne (i mam nadal), co często spotyka się z brakiem zrozumienia ze strony otoczenia, znajomych. Staram się trzymać z dala od złych emocji. Oczywiście nie jestem z żelaza i mam swoje uczucia, które cały czas są deptane. To w jakimś stopniu wpływa na moje postrzeganie kobiet ogólnie, tylko tyle.

                    • kobieta306 Re: Niektórzy faceci to podgatunek? 22.11.12, 10:32
                      Logicman - no i bardzo dobrze, że TY tak masz. Ale autorka jest inna i ma inaczej. No i co? Może? Ludzie som rozmaite wink
            • nandita_7 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 09:54
              O matko, ale tu się porobiło! Reakcje panów nie dziwią mnie. smile Mnie osobiście też "bękarcik" zazgrzytał, ale jestem w stanie zrozumieć emocje, w jakich Kobieta to pisała (mnie kwestie przyrodniego rodzeństwa mojego dziecka dopiero czekają). Pamiętam swoją adrenalinę tuż po rozprawie i minę byłego, który chyba spodziewał się, że będę umykać, tłumiąc łzy.
              Któraś z was napisała gdzieś wyżej - że gdy odzywa się tu ktoś w sytuacji dramatycznej, gdy ktoś czeka na ustabilizowanie sobie życia, na rozprawę, płacze, narzeka... to wszyscy, no, wszystkie raczej, rzucają się ze wsparciem. A gdy kobieta (z małej, rzeczownik pospolity) coś wygrywa, udaje się jej w jakikolwiek sposób naprawić swoje życie, to, sruuu! na nią, zupełnie jakby tutaj nie wypadało cieszyć się z jakiejkolwiek wygranej. I coś w tym jest.
              Pozdrawiam wszystkich. Mimo wszystko, zaczynam was lubić. smile
              Kobieto - pięknego dnia ci życzę. Spokojnego.



              PS. czy ktoś może mi uprzejmie wyjaśnić, co to znaczy ...Koala?!
              • kobieta306 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 09:59
                tak, bo najlepiej być nieszczęśliwym , biednym, zahukanym i stale w okopach. Wtedy klepią po pleckach! A nie daj Boże jak ktoś nie mieszka na wynajetym - jest MATERIALISTĄ, jak sie rozwiódł z wyłącznej winy współmałżonka - JEST ŻAŁOSNYM CZŁOWIEKIEM, BO MU SIĘ CHCIAŁO TAK BABRAĆ LATAMI I PO CO, jak ma alimenty na siebie - JEST PIJAWKĄ, jak ma dobre alimenty na dzieci - JEST MEGA PIJAWKĄ.
                • kobieta306 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:05
                  i jeszcze dodam, że najwięcej szczekają zawsze najwięksi flustraci, co sami nie potrafią się ogarnąć.
                  • errormix Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 13:06
                    big_grin
                    • kobieta306 do errora 22.11.12, 13:13
                      akurat Twój jak zwykle "szczery uśmiech" mnie nie dziwi, bo nadepnęliśmy sobie na odcisk. Omijam Ciebie jak śmierdzące jajo i zalecam to samo, bo się znowu zrobi niemiło. Ustalilismy, że nie mamy o czym gadać i ja się tego trzymam! Więc mnie nie prowokuj!
                      • lampka_witoszowska Re: :) 22.11.12, 14:06
                        no, paczpanie, ile to juz osób omija tu adminów w dyskusjach...
            • natalia-ok6 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:27
              kobieta-000 napisała
              > A to dziecko nie urodziło się ( jak piszesz ) pomimo wolnych związków między ro
              > dzicami. Jest wynikiem głupiej zdrady mojego jeszcze wtedy męża.

              Rozumiem Twój ból ale moze to dziecko jest poczęte w wyniku miłości ?
              Dlaczego zakładasz,że w nowym związku twojego Ex będą nieporozumienia i kłótnie?
              To,że wam sie nie udało wcale nie oznacza,ze w nowym zwiazku bedzie tak samo .Dla ciebie mąz mógł byc zły/niezgodność charakterów/ ale nową zone bedzie nosił na rękach.
              To równiez odnosi sie do nas wszystkich.Czy jezeli jestesmy po rozwodach ,to kazdy nowy zwiazek mamy skazac na porażkę,bo kłóciłysmy sie z Exem?
              • kobieta306 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:33
                Natalia - jak już radzisz, to doczytaj!!
                Pan puknął panią na wyjeździe integracyjnym firmowym! Miłość to chyba nie była uncertain
                • natalia-ok6 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:40
                  kobieta306 napisała:

                  > Natalia - jak już radzisz, to doczytaj!!
                  > Pan puknął panią na wyjeździe integracyjnym firmowym! Miłość to chyba nie była
                  > uncertain
                  Skąd wiesz jak długo wczesniej trwała ich znajomość?
                  Gdyby ja tylko "puknął" ,skończyłoby się na płaceniu alimentów,proste.
                  • kobieta306 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:43
                    Proste powiadasz? uncertain - no dobra nie będę się kłócić. Przyjmę zasadę przytakiwania - tak to była miłość, taka jak z filmu, przez duże M - a potem wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
                  • cozzycie_80 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:58
                    a wiecie czego ja nie rozumiem, tego ciągłego tłumaczenia się Kobiety. Tego opisywania jak to u niej było itd.
                    Kobieto, czujesz ulgę, radość, to się ciesz tym wszystkim. Nie próbuj przekonywać swoją historią wszystkich. Naprawdę zależy Ci, zeby wszyscy nagle sie z Tobą zgodzili i poklepali Cię po ramieniu?
                    Mamy prawo mieć różne zdanie i uważam, ze to nie ma nic wspólnego z obłudą. Po prostu jeden postąpi tak a drugi inaczej.
                    Uważasz to za swój sukces to się nim ciesz smile to Twoja sprawa i już się z niczego nie musisz nikomu tłumaczyć.
                    Ja życzę powrotu do równowagi i aby się wszystko ułożyło jak najlepiej. I aby Twoje negatywne emocje do byłego zamieniły się w obojętność smile A wtedy to już będzie super smile

                    • logicman Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 11:02
                      To wynika z podświadomego poczucia winy jakie w sobie nosi. Związane jest to pośrednio z niskim poczuciem wartości. Tematy do przepracowania.
                    • kobieta-000 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 11:03
                      cozzycie.. JA NIKOMU SIĘ NIE TŁUMACZĘ. Nie muszę.
                      tj forum więc jak każdy się wypowiadam, jak każdy opisuję swoją historię. Zawsze możesz zablokować moje posty u siebie.
                      I żeby była jasność: NIE OCZEKUJĘ POKLEPYWANIA PO RAMIENIU ANI TEŻ UŻALANIA SIĘ NADE MNĄ. Nie muszę.
                      Nie jestem też nawet kobietą bluszczem.
                      • cozzycie_80 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 11:07
                        kobieta-000 napisała:

                        > cozzycie.. JA NIKOMU SIĘ NIE TŁUMACZĘ. Nie muszę.
                        > tj forum więc jak każdy się wypowiadam, jak każdy opisuję swoją historię. Zawsz
                        > e możesz zablokować moje posty u siebie.
                        > I żeby była jasność: NIE OCZEKUJĘ POKLEPYWANIA PO RAMIENIU ANI TEŻ UŻALANIA SIĘ
                        > NADE MNĄ. Nie muszę.

                        Ale Kobieto, nie potrzebnie się denerwujesz ja absolutnie nie z tych co tu chcieli Ci dopiec. Ja raczej chciałam uspokoić. Źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi bardziej o to, że masz prawo się cieszyć, inni mają prawo krytykować. Nie przeszkadzają mi Twoje posty, więc nie muszę nic blokować.

                        > Nie jestem też nawet kobietą bluszczem.
              • ewela1_1 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:36
                Kobieta napisała, ze było to dziecko z jednorazowego skoku w bok, więc żadnej miłości tam nie było.

                Dla dobra tego dzieciaczka i synów Kobiety dobrze by bylo, aby Pan Lotny się wreszcie ogarnął...
                -------------
                "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                • kobieta-000 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:44
                  Ewela, on się już nie ogarnie..
                  Nawet wczoraj w Sądzie przyznał że ten skok w bok był błędem.
                  Za późno. Stało się . I jak to się mówi: trzeba było myśleć głową a nie vel brelokiem i wisiorem!
                  Każdy będzie miał to na co zasłużył.
                  I nie pałam już nawet żadną zemstą, ale zaczynam wierzyć w sprawiedliwość. I nie jestem też mściwa. Bo po co?
                  ..A na koniec uczty i tak każdy dostanie osobny rachunek.., prawda??
                  • ewela1_1 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 11:57
                    Prawda, prawda smile, ale już pewien etap masz za sobą, oddziel tamto życie grubą krechą i zacznij żyć na nowo, dla siebie. Kto wie co nas jeszcze w życiu czeka i ta niewiadoma jest dość intrygująca. Dojdziesz do siebie całkowicie i jeszcze będzie dobrze, zobaczysz smile

                    -------------
                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                    "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
              • kobieta-000 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:39
                Natalia, jesteś chyba kolejną osobą, która nie czyta ze zrozumiem!!
                Sprawa wyglądała tak:
                zdrada Niewiernego z przypadkowo poznaną na wyjeździe służbowym jakąś babką, której wcześniej nie znał. Może to było po pijaku? Nie wiem i pewnie się już nie dowiem, ale nie zabiegam o to.

                A że są nieporozumienia u nich i kłótnie wiem od młodszego syna. Na początku pytałam teraz mam to gdzieś ale sam opowiada.
                A znam też na tyle (20 lat) Niewiernego że wiem kiedy jest szczęśliwy i jak się zachowuje gdy jest spełniony w związku.
                A poza tym nie byłoby mu w głowie proponowanie mi spędzenie wyjazdowego weekendu lub obleśne ( dla mnie ) dobieranie się do mnie. Nawet przy naszych synach. A gdy się odsuwam mówi do nich:"widzicie mama mnie już nie chce, a może bym chciał wrócić?" Dla mnie to obrzydliwe, żenujące i żałosne. Tj próba obarczenie mnie winą za zaistniałą sytuację w jakiej siebie i naszą rodzinę zostawił.
                • natalia-ok6 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:43
                  kobieta-000 napisała:
                  poza tym nie byłoby mu w głowie proponowanie mi spędzenie wyjazdowego weekend
                  > u lub obleśne ( dla mnie ) dobieranie się do mnie. Nawet przy naszych synach. A
                  > gdy się odsuwam mówi do nich:"widzicie mama mnie już nie chce, a może bym chci
                  > ał wrócić?" Dla mnie to obrzydliwe, żenujące i żałosne. Tj próba obarczenie mni
                  > e winą za zaistniałą sytuację w jakiej siebie i naszą rodzinę zostawił.

                  Kobieto 000,on poprostu Ciebie jeszcze kocha ale pogubił sie , jest nie dojrzały a ty nie chciałas go zrozumiec .
                  • kobieta306 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:45
                    > Kobieto 000,on poprostu Ciebie jeszcze kocha ale pogubił sie , jest nie dojrzał
                    > y a ty nie chciałas go zrozumiec .


                    Natalko - proszę Cię, wstydu oszczędź uncertain
                    • natalia-ok6 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:48
                      kobieta306 napisała:

                      > > Kobieto 000,on poprostu Ciebie jeszcze kocha ale pogubił sie , jest nie d
                      > ojrzał
                      > > y a ty nie chciałas go zrozumiec .
                      >
                      >
                      > Natalko - proszę Cię, wstydu oszczędź uncertain

                      A co zazdrościsz,ze facet ma tak wielkie serce i obie kocha?
                      • kobieta306 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:53
                        Natalko - pozwól, że nie odpowiem na to pytanie uncertain
                      • logicman Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:57
                        natalia-ok6 napisała:

                        >
                        > A co zazdrościsz,ze facet ma tak wielkie serce i obie kocha?

                        No bez jaj wink
                        Rozumując w ten sposób to ja mam ogromne serce i kocham prawie wszystkie kobiety, dlatego nawet nie myślę o stałym związku z żadną hehe
                        • natalia-ok6 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 11:03
                          logicman napisał:
                          > No bez jaj wink
                          > Rozumując w ten sposób to ja mam ogromne serce i kocham prawie wszystkie kobiet
                          > y, dlatego nawet nie myślę o stałym związku z żadną hehe

                          No i jeszcze dopisz,że nie wiesz ile masz dzieci i z którą rodziną chcesz spędzić Święta
                          • logicman Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 11:10
                            A co kobiety maja do rodziny?
                            Nawet żona/maż to tak do końca nie jest rodzina, zawsze mogą się rozejść.
                            Rodzina to dzieci. Dziecko mam jedno i z nim chciałbym spędzić święta.
                            • kobieta306 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 11:13
                              logicman napisał:

                              > A co kobiety maja do rodziny?
                              > Nawet żona/maż to tak do końca nie jest rodzina, zawsze mogą się rozejść.
                              > Rodzina to dzieci. Dziecko mam jedno i z nim chciałbym spędzić święta.

                              otóż to.
                            • natalia-ok6 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 11:21
                              ogicman napisał:

                              > A co kobiety maja do rodziny?
                              > Nawet żona/maż to tak do końca nie jest rodzina, zawsze mogą się rozejść.
                              > Rodzina to dzieci. Dziecko mam jedno i z nim chciałbym spędzić święta.

                              Masz racje,równiez uważam ,ze tylko dziecko jest moją rodziną .Mąz pojawiał się na "chwile" a jego rodzina to zupełnie obcy ludzie,których nie musze już stawiać na pierwszym miejscu.
          • plujeczka Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 09:31
            Kobieto =szczere gratulacje za wytrwałość, odwagę , nieustepliwość. Trafiłaś na właściwy skład sędziowski co jest rzadkością w naszych sądach,
            Co do młodego sadzę ,ze wróci skruszony do Ciebie po kilkunastu dniach nańczenia bękarta.
            Maluszka szkoda co prawda bo niczemu niewinnego a do tego dwoje nieodpowiedzialnych rodziców w tym rasowy tatus kłamca -cóż nie wrózy do dobrze na przyszłość. Na szczescie to nie twój problem.
            Zycze Ci z całego serca - znalezienia pracy, wyjscia z patowej sytuacji i długów. Jeszcze raz szczere gratulacje.
            • kobieta-000 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:16
              Kobieto306 - dziękuję.
              Plujeczko - dziękuję.
              Altz - szkoda gadać i komentować.
              Tri - szkoda gadać i komentować.

              Chłopców nie zaliczam do facetów, więc nie mam mowy ( nie są dorośli ) by swoim czynami zasłużyli na miano podgatunku.

              Dziewczynki nie zaliczam do kobiet, więc nie mam mowy by swoimi czynami ( jest na to za wcześnie ) sądzić cze jest i czy będzie wartościowym człowiekiem.

              Też wierzę, że Młody wróci z podkulonym ogonem ( lub może się do tego nie będzie chciał przyznać ), doceni że mama i brat nie chcieli dla niego źle, zatęskni za tym , że dbałąm o przygotowanie śnaidania do szkoły ( Młody wychodzi z domu o g. 06.10. Jedzie dwoma autobusami ), że otwiera szafę ma czyste ubrania, że szłam na zebranie rodziców, do lekarza, że wyprawiałam mu urodziny dla kolegów. Może to podstawa. Ważna podstawa. A już widzę jak kochanka wstaje o g.05.30 i robi obcemu ( pamiętajmy, że go nawet nie lubi ) chłopakowi śniadanie lub pranie. Lub tatuś, który zawsze twierdził że sprzątanie w domu go upokarza. Nagle się top zmieni?? Nie sądzę. Ale cóż.. życie.
              Ja zajmę się się teraz jak wyjść z dołka emocjonalnego i finansowego. Dam radę.
              • kobieta-000 Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:18
                Zapomniałam dodać: muszę też ( głownie dla samej siebie ) odbudować swoje poczucie własnej wartości. Skutecznie zostało zdeptane prze Niewiernego Gada Przemocowca.
                Tak, tak.. CELOWO pisane z WIELKIEJ litery.!! I już !!!!
                • logicman Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 10:26
                  No własnie, tak juz lepiej. Dobrze, że czujesz, że musisz się ogarnąć.
        • sto_lat_przyjemnosci Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 11:47
          kobieta-000 napisała:

          > Jestem wręcz zdania, że zło i dobro wraca z podwojoną siłą.

          To może warto to dokładnie przemyśleć?

          > Dotyczy to nas wszystkich.

          No właśnie
      • bramstenga Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 12:27
        tricolour napisał:

        > ... by tak nazywać rodzeństwo własnych dzieci.

        Jesteś mocno niekonsekwentny, skoro regularnie pouczasz forumowiczki, by swoich nieślubnych partnerów życiowych określały mianem "konkubentów". "Bękart" to wszak precyzyjne określenie dziecka pozamałżeńskiego, więc o co Ci chodzi?

        A że dodatkowo los bywa przewrot
        > ny i nieprzewidywalny to taki słownikowy puryzm może zrobić z Ciebie wręcz kobi
        > etę lekkich obyczajów gdy zdecydujesz się kiedyś na seks przed założeniem obrąc
        > zki.

        Wyłącznie wówczas, jeśli będzie uprawiać seks za pieniądze.
        • zabelina Re: Z tym "bękartem" to żenada... 22.11.12, 13:12
          bramstenga napisała:

          Miło Cię "widzieć"smile Myslałam, że już nie pojawiasz się na tym forum.
          >
        • tricolour Czyli Triss ma bękarta? 22.11.12, 16:57
          Bo ma dziecko pozamałżeńskie?

          Więc o co mi chodzi? Ano chodzi o to, że "bękart" nie był potrzebny precyzji tylko zemście. To z zemsty pomysły, że gdy suka nie da, to pies nie weźmie (dałaś kiedyś? uważasz się za sukę?) i tak dalej...
          • kobieta-000 Re: Czyli Triss ma bękarta? 22.11.12, 17:10
            Cóż.. kolejny raz ktoś czegoś nie zrozumiał.
            Proste kolokwialne teksty a stwarzają ludziom tyle problemów.
            Szkoda czasu i energii na tłumaczenie dlaczego suka czy pies.
            A tak na marginesie to wierność w małżeństwie czy związku bez papierka to rzecz święta. Jeśli dla kogoś to nieistotne to mam problem.

            Odnośnie tego podoba mi się takie powiedzenie: " to że jest się na diecie nie oznacza że nie można przeglądnąć menu". Czy to jest zrozumiałe czy też nieco za trudne??

            • tricolour Agresją niewiele zdziałasz... 22.11.12, 17:19
              ... aluzjami także. Tylko szkodzisz sobie.

              Ja Ci życze jak najlepiej. Przestrzegam przed oglądaniem się na suki, bekarty, kochanki niskich lotów, Niewiernych. Od dziś już nikt ani nie spieprzy ani nie poprawi Twego zycia.

              Zostałas sama ze sobą więc nie marnuj głupio energii..
          • bramstenga Re: Czyli Triss ma bękarta? 22.11.12, 17:37
            > Bo ma dziecko pozamałżeńskie?

            Bękart odnosi się do sytuacji, gdy ktoś będąc w związku małżeńskim, płodzi dziecko z inną osobą. Sytuacja Triss ma się tu nijak.

            Ano chodzi o to, że "bękart" nie był potrzebny precyzji ty
            > lko zemście.

            Wątkodawczyni z pewnością jest Ci wdzięczna za tę darmową psychoanalizę. Ciekawe, z czego w takim razie wynika Twoje uparte "precyzowanie" kwestii partner/konkubent?

            To z zemsty pomysły, że gdy suka nie da, to pies nie weźmie (dałaś
            > kiedyś? uważasz się za sukę?) i tak dalej...

            Sorry, ale gdy wchodzisz w dialog z samym sobą, nie jest Ci już potrzebny żaden rozmówca, więc chyba dam sobie spokój z polemiką.
            • altz Re: Czyli Triss ma bękarta? 22.11.12, 17:55
              bramstenga napisała:

              > > Bo ma dziecko pozamałżeńskie?
              >
              > Bękart odnosi się do sytuacji, gdy ktoś będąc w związku małżeńskim, płodzi dzie
              > cko z inną osobą. Sytuacja Triss ma się tu nijak.

              Słowo nie jest używane, jak widać do tej pory. Użyte żeby komuś dopiec albo się zemścić.
              Mąż nie słyszy tego, więc można trochę podenerwować ludzi lubiących dzieci na forum poprawiając sobie humor w swojej przegranej sprawie. Gdyby sprawa nie była przegrana, takiej agresji by nie było.

              Czekamy na odświeżenie innych równie rzadko używanych słów, jak: muszkiet, świekra czy pociotek. wink
              • zabelina Re: Czyli Triss ma bękarta? 22.11.12, 22:01
                altz napisał:


                > Czekamy na odświeżenie innych równie rzadko używanych słów, jak: muszkiet, świe
                > kra czy pociotek. wink

                Cieszę się Darek, że dochodzisz do siebie, co widać po Twoim poczuciu humoru;D
            • tricolour A skąd wiesz, że nijak? 22.11.12, 18:10
              Może kanonicznie dalej jest żoną (ile takich na forum z nowymi dziećmi)? To wtedy ma bękarta - zgodnie z definicją. A właściwie nie definicją tylko chęcią oceny dziecka.

              Poza tym: skoro bronisz bękarta, to także suki? Czemu nie?
    • zmeczona100 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 10:30
      Kobieto smile

      Szczerze Ci gratuluję smile I jestem przekonana, że najlepsze przed Tobą i sobie doskonale poradzisz smile

      Nie przejmuj się szpilami, udowadnianiem Ci tutaj, żeś jest do niczego, zła kobieta, bo sprawy nazywasz po imieniu, zamiast być obłudną, jak tu niektórzy oczekują.
      Nie przejmuj się osobami i olej ich zdania, którzy uważają, że nie masz prawa do własnych emocji i ich okazywania w normalny, ludzki i przyzwoity sposób, że powinnaś tutaj, na anonimowym forum zwłaszcza pilnować się, aby komuś nie podpaść, nie oberwać po łbie za czyjeś przewrażliwienie, obłudę i hipokryzję.

      Taaa.... Już widzę, jak wszyscy tutaj tworzą wspaniałe, fantastyczne rodziny patchworkowe, a może nawet prowadzą sobie taki punkt przedszkolny, gdzie opiekują się na zmianę przyrodnim rodzeństwem swych niewiernych partnerów. No istna sielanka. A dzieci to wszystkie są jednakowo kochane, bo to dzieci. Kuźwa, co za obłuda.

      No ale tradycji musiało stać się zadość- nic tak Polaka nie wkurza, jak czyjś sukces. W końcu dlaczego sobie nie poużywać, jak trafia się okazja, co nie? A jeszcze jak można pokazać, że jest się lepszą/ lepszym, to już w ogóle GIT.

      Trzymaj się, "kobieto z zerami" smile

      PS Tri nie używał tu być może słowa DUPA, za to te inne kwiatki zupełnie dyskwalifikują go z wydawania negatywnych opinii o wyrażaniu się przez innych.
      • nowel1 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 10:47
        zmeczona100 napisała:


        > Nie przejmuj się osobami i olej ich zdania, którzy uważają, że nie masz prawa d
        > o własnych emocji i ich okazywania w normalny, ludzki i przyzwoity sposób, że p
        > owinnaś tutaj, na anonimowym forum zwłaszcza pilnować się, aby komuś nie podpaś
        > ć, nie oberwać po łbie za czyjeś przewrażliwienie, obłudę i hipokryzję.

        Wolałabym, żebyś pisała do mnie wprost, ale skoro musisz w ten sposób, trudno.

        Zacytuj, gdzie "waliłam kogoś po łbie" , to raz.

        A dwa, zanim zaczniesz ferować wyroki na temat czyjejś hipokryzji, zastanów się, czy masz wystarczające dane do tego.
        Póki co, jedyna przesłanka to taka, że mam podejście do rozwodu inne niż ty.

        >
        > Taaa.... Już widzę, jak wszyscy tutaj tworzą wspaniałe, fantastyczne rodziny pa
        > tchworkowe, a może nawet prowadzą sobie taki punkt przedszkolny, gdzie opiekują
        > się na zmianę przyrodnim rodzeństwem swych niewiernych partnerów. No istna sie
        > lanka. A dzieci to wszystkie są jednakowo kochane, bo to dzieci. Kuźwa, co za o
        > błuda.

        Ty tak nie masz, więc nie rozumiesz. Ok. Ale że też cię nie stać na odrobinę szersze spojrzenie?

        >
        > No ale tradycji musiało stać się zadość- nic tak Polaka nie wkurza, jak czyjś s
        > ukces. W końcu dlaczego sobie nie poużywać, jak trafia się okazja, co nie? A je
        > szcze jak można pokazać, że jest się lepszą/ lepszym, to już w ogóle GIT.

        Doprawdy ? Serio uważasz że mnie albo kogoś jeszcze, kto miał podobne zdanie, wkurza ten sukces kobiety?
        • zmeczona100 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 23.11.12, 10:24
          nowel1 napisała:


          >
          > Wolałabym, żebyś pisała do mnie wprost, ale skoro musisz w ten sposób, trudno.

          Kobieto droga smile Wątek przeczytałam szybko i prawdę mówiąc to nie zwracałam za bardzo uwagi na to, kto co pisał, ale co pisali dyskutanci smile Jeśli wzięłaś coś do siebie, to przykro mi, że tak zinterpretowałaś moje intencje; ja po prostu chciałam się wypowiedzieć o tych "nadwrażliwych"- stąd post napisałam do pierwszego postu Kobiety000.


          >
          > Zacytuj, gdzie "waliłam kogoś po łbie" , to raz.

          Ze względów j.w.- nie zacytuję.

          >
          > A dwa, zanim zaczniesz ferować wyroki na temat czyjejś hipokryzji, zastanów się
          > , czy masz wystarczające dane do tego.
          > Póki co, jedyna przesłanka to taka, że mam podejście do rozwodu inne niż ty.

          Ależ wcale temu nie przeczę. Każdy jest inny, ma inne podejście itp., tyle, że nie upoważnia to do dokonywania oceny zachowania innej osoby jak to miało miejsce właśnie w stosunku do Kobiety (gdzie zjechano jej myśli). Dlatego mam prawo do napisania "Ja tak nie postąpiłabym, bo tak nie uważam", a nie "Nie możesz tak myśleć, bo tak jest źle, ja wiem lepiej, że to było złe"- widzisz różnicę?

          > Ty tak nie masz, więc nie rozumiesz. Ok. Ale że też cię nie stać na odrobinę sz
          > ersze spojrzenie?

          Owszem, stać ,mnie. Gdyby tak było, że wszystkie dzieci kochamy jak własne, to nie byłoby np. potrzeby funkcjonowania domów dzieci, nie byłoby problemu głodnych dzieci w szkole. Bo ci wszyscy tak je kochający po prostu na to by nie pozwolili. Żeby była jasność- absolutnie jestem za dziećmi, gdy im się dzieje krzywda (jaka krzywda działa się w tym przypadku "bękartowi"?), ale to nie oznacza, że są równie ważne, jak moje i że powinnam coś dla nich robić z krzywdą dla mojego syna.

          Niedawno na forum była dyskusja o tym, kto kogo ratowałby, gdyby się topił; skoro wszystkie dzieci mają być jednakowo kochane, to jak rozumiem, byłby dylemat, czy ratować swoje własne biologiczne, czy inne dzieci, tak? Bo coś mi się wydaje, że zamiast "obcych", to wybór padłby bezapelacyjnie na biologiczne, a w dalszej kolejności męża/ żonę/ partnera, a dopiero na końcu ewentualnie te "obce". No chyba, że ktoś kocha dzieci obce ponad partnera życiowego.

          >
          > Doprawdy ? Serio uważasz że mnie albo kogoś jeszcze, kto miał podobne zdanie, w
          > kurza ten sukces kobiety?

          Uważam, że w polskiej mentalności są tacy, których nieswój sukces wkurza.
      • kobieta-000 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 10:56
        Dziękuję zmęczona..
        a nicka "kobieta z zerami" wybrałam właśnie takiego bo Niewierny utwierdzał mnie w przekonaniu że jestem zerem.
        Zobaczymy jak się podniosę.
        Będę po prostu "kobietą".

        ps masz rację: ludzka zawiść jest okropna. Gdy tylko innym cokolwiek się uda trzeba im dowalić, zdeptać.
        I bardzo mi się to podoba co napisałaś jak to wszyscy zdradzani sobie wzajemnie wybaczają, tworzą pełne miłości\, wzajemnego szacunku rodziny "paczworkowe", w których nie ma miejsca ( a feee..) na ból, zranienie, obłudę, złość. Jest tylko miłość ( szeroko pojęta ) do dzieci ze zdrad małżeńskich.
        Ja pierdzielę..Aż mi niedobrze się zrobiło.
        Obłuda po całości.

        Przyznać się drogie Panie i Panowie ile w Was złości ( wręcz wkuwienia - przepraszam, ale musiałam ) na to co was spotkało, na to że się nie udało, na kochankę, na kochanka, na dziecko ze zdrady.
        Czy wszyscy jesteście spokojni, tłumaczycie sobie że widocznie los tak chciał?? Jejuuuuu.

        Jeśli ktoś jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem!! Śmiało!!.
        • logicman Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 11:01
          kobieta-000 napisała:

          > Czy wszyscy jesteście spokojni, tłumaczycie sobie że widocznie los tak chciał??
          > Jejuuuuu.
          >

          Jestem spokojny, najwyraźniej los tak chciał smile
          Co nie zmienia faktu, że czasem mi przykro z tego powodu.

          > Jeśli ktoś jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem!! Śmiało!!.
          Nie wszyscy są agresorami, ja tam wolę sam pocierpieć niż kogoś krzywdzić, mam nadzieję, że większość tutaj ma podobnie wink
          • kobieta-000 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 11:08
            Pewnie, że nie wszyscy są agresorami ale jakoś tak dziwnie się składa, że podczas rozwodów to tymi agresorami w większości okazują się być ci mężowie.
            • logicman Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 11:11
              Naprawdę różnie z tym bywa, uwierz mi.
              • kobieta-000 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 11:16
                Wierzę. I dlatego napisałam że " w większości".
                Czytamy ze zrozumieniem.smile)
            • altz Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 12:18
              kobieta-000 napisała:

              > Pewnie, że nie wszyscy są agresorami ale jakoś tak dziwnie się składa, że podcz
              > as rozwodów to tymi agresorami w większości okazują się być ci mężowie.
              Najwięcej agresji jest w Twoich tekstach, ja tylko zareagowałem na zupełnie niesmaczne Twoje wpisy, a jeszcze się pogrążasz z każdym wpisem.
              Współczuję dzieciom, bo ciężko jest funkcjonować w takich warunkach, azylu żadnego nie mają, ani u ojca, ani u matki.
              Tak myślę, że z mężem pasujecie do siebie i nie zdziwiłoby mnie, gdybyście kiedyś do siebie wrócili. Stopień agresji po obu stronach świadczy o tym, że oboje czujecie jeszcze coś do siebie.
              Mimo wszystko, życzę spokoju, zdrowia i jakieś zdrowej stabilizacji.
              • kobieta-000 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 12:26
                Altz.. co Ty człowieku ( choć nie wiem czy się z tym określeniem nie pomyliłam ) wypisujesz????

        • lampka_witoszowska Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 11:20
          i pomyśleć, że chodziło tylko o nazywanie malucha bękartem, czego nikt dziecku nie powinien w żadnej konstelacji robić

          może rzeczywiście, jeśli to słowo komuś zgrzytnęło, to już prosta droga do hipisowskiej komuny? i to z przytoczonej typowo polskiej zawiści ta komuna, i ta obrona jakiegoś małego dziecka, ofkors smile

          no, to ja mogę być w ten sposób zawistna, co mi tam, dzieci nikt nei ma prawa się czepiać, są pod ochroną, czarnoskóre, poczęte ze zdrad i żydowskie też
          • kobieta306 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 11:31
            Ogólnie to święta prawda co Lampka pisze.
            Zawsze na głupocie dorosłych cierpią dzieci i zwierzęta, bo się nie potrafią bronić.

            W przypadku jednak naszym forumowym, to polecieliście po autorce uncertain


            • logicman Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 11:36
              > W przypadku jednak naszym forumowym, to polecieliście po autorce uncertain

              Sama się wystawiła, przyznaj szczerze smile
              • kobieta306 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 11:40
                kobita wpadła do chałupy z wiatrem we włosach jeszcze, pewnie nawet rąk nie umyła, zaraz się z nami na gorąco podzieliła i była jedną wielką krzyczącą EMOCJĄ, zatem można oko lekko przymknąć, a nie pouczać i diagnozy stawiać wink
                • kasper254 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 11:59
                  1.Pięknie piszesz, Kobieto 306. A Ty, Kobieto-ooo, nie przejmuj się zanadto purystami. Tutaj, na forum, jak nigdzie indziej, możesz dać upust swojej złości, irytacji, bólowi, poczuciu krzywdy. Ciekawy jestem, czy Tri lub inni nazwaliby "świętym człowiekiem" kogoś, kto im podpalił dom, a jego dzieci - świetlistymi aniołkami"?
                  2.Dawno temu, około 7 lat wstecz, nazwałem swojego młodszego syna "sprzedajną kurwą". Dzisiaj powiedziałbym tak samo, czy to się świętoszkom podoba czy nie. Nigdy w życiu go nie biłem, był moim światłem i sercem, usypiałem go pięknymi bajkami, poświęcałem swój cały możliwy czas. A gdy jego matka omamiła go, udała pokrzywdzoną, chorą, bo chciała rozwodu, udał, że mnie nie zna na ulicy. Jednak wziął pieniądze na mieszkanie, dałem mu garaż, wspomogłem w zdobyciu pracy, zakupie samochodu itd. Chciałem, żeby ze mną mieszkał i nie planowałrem żadnego innego zycia. Pytałem: czemu tak postępuje, mimo, że go tak okropnie kochałem i kocham? Odpowiadał, że dzieciństwo było dawno, dawał do zrozumienia,że to nie ma żadnego znaczenia. To, jak skarby forumowe, jest zbłakaną duszyczką, byl prawie już 30-letni, czy też zwykłą kanalią?
                  • inna_nowa_ja Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 12:10
                    nigdy nie zrozumiem matek które to o czym piszesz robią własnym dzieciom.
                    Smutne(:
                  • logicman Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 12:12
                    Smutne i przerażające, mam nadzieje, ze nie spotka mnie coś takiego ze strony mojego syna. Współczuję Ci.
                    • inna_nowa_ja Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 12:30
                      Przerażające do czego zdolny jest rodzic.Tylko ja myślałam że z wiekiem dziecko samo widzi i ma swój rozum, jak mniemam może być ten rozum dawno wyprany, w głowie się nie mieści.
                  • kobieta306 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 12:52
                    Kasper - zrobiłeś co mogłeś dla swojego syna i możesz żyć w zgodzie z własnym sumieniem. To musi cholernie boleć, że dziecko się odwraca i z taką świadomością cięzko dojśc do ładu ale czasami zwyczajnie nie można zrobić nic więcej i trzeba się pogodzić.
                    To co piszesz jest potwierdzeniem tego, że rodzice powinni wyłączyc dzieci z konfliktu rozwodowego i chronić dzieci przed zbedną wiedzą. Drugi rodzic, nieważne jakim postrzega go małżonek, może być i powinien być dobrym ojcem/matką, choc był beznadziejnym mężem czy żoną. Wypłakiwanie się w rękaw nieletnim, obarczanie problemami niewspólmiernie ciężkimi do wieku, powoduje zmiany nieodwracalne w dzieciach, a później w dorosłych. Stąd takie potworne zachowania później u dorosłego syna! Twoja była żona popelniła w moim odczuciu zbrodnię na tym człowieku.
                  • zabelina Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 13:29
                    kasper254 napisał:

                    >> Dawno temu, około 7 lat wstecz, nazwałem swojego młodszego syna "sprzedajną k
                    > urwą". Dzisiaj powiedziałbym tak samo, czy to się świętoszkom podoba czy nie. N
                    > igdy w życiu go nie biłem, był moim światłem i sercem, usypiałem go pięknymi ba
                    > jkami, poświęcałem swój cały możliwy czas. A gdy jego matka omamiła go, udała
                    > pokrzywdzoną, chorą, bo chciała rozwodu, udał, że mnie nie zna na ulicy. Jednak
                    > wziął pieniądze na mieszkanie, dałem mu garaż, wspomogłem w zdobyciu pracy, za
                    > kupie samochodu itd. Chciałem, żeby ze mną mieszkał i nie planowałrem żadnego i
                    > nnego zycia. Pytałem: czemu tak postępuje, mimo, że go tak okropnie kochałem i
                    > kocham? Odpowiadał, że dzieciństwo było dawno, dawał do zrozumienia,że to nie m
                    > a żadnego znaczenia.

                    Twój syn to ofiara dysfunkcyjnych, manipulujących rodziców. Twoja miłość do dziecka nie jest normalnym uczuciem rodzica do dziecka, jeśli uwarunkowana jest wzajmnością. A epitetu jakiego użyłeś do nazwania własnego dziecka nawet nie skomentuję...
                  • esteraj Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 14:33
                    kasper254 napisał:

                    > 2.Dawno temu, około 7 lat wstecz, nazwałem swojego młodszego syna "sprzedajną k
                    > urwą". Dzisiaj powiedziałbym tak samo, czy to się świętoszkom podoba czy nie. N
                    > igdy w życiu go nie biłem, był moim światłem i sercem, usypiałem go pięknymi ba
                    > jkami, poświęcałem swój cały możliwy czas. A gdy jego matka omamiła go, udała
                    > pokrzywdzoną, chorą, bo chciała rozwodu, udał, że mnie nie zna na ulicy. Jednak
                    > wziął pieniądze na mieszkanie, dałem mu garaż, wspomogłem w zdobyciu pracy, za
                    > kupie samochodu itd.

                    >To, jak skarby forumowe, jest zbłakaną duszyczką, byl prawie
                    > już 30-letni, czy też zwykłą kanalią?


                    Twój syn jest przede wszystkim wolnym, dojrzałym człowiekiem. Oddzielną jednostką.
                    Jest jaki jest. Poniekąd na to kim jest, miałeś również i Ty wpływ.

                    Gdy piszesz, o swojej miłości do niego, to nie jest to miłość bezwarunkowa, jaka powinna być do własnego dziecka.
                    Twoje uczucie do niego zostało wystawione na próbę i okazało się, że syn za tę miłość powinien zapłacić.
                    On ma wolną wolę i kiedy to uznasz za fakt, wówczas będziesz mógł prawdziwie kochać i wybaczać.

                    Dla niektórych może wydawać się takie uczucie obłudą, czymś nieprawdopodobnym. Bywa jednak prawdziwe i nie na pokaz.

                    Odpowiem jeszcze na pierwsze Twoje pytanie:
                    > Ciekawy jestem, czy Tri lub inni nazwaliby "
                    > świętym człowiekiem" kogoś, kto im podpalił dom, a jego dzieci - świetlistymi
                    > aniołkami"?

                    Nie chodzi o uznanie kogoś za zbłąkaną i niewinną duszyczkę. Bywa tak, że ludzie świadomie wybierają bycie złym i niegodziwym.
                    To jest nadal ich wolna wola.
                    Można tylko wykazać zrozumienie, ale to nie oznacza, że nie ponoszą skutków swoich wyborów.
                    Czym innym jest złość i nienawiść, a czym innym wyznaczanie kary.
                    • kasper254 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 21:15
                      1. Zachowujesz się, Esteraj, jak chemik, który destyluje czyste pojęcia, miesza je, ujmuje w logicznej, misternej konstrukcji i wychodzi mu gotowa substancja. No, cóż, masz prawo, tylko co to ma wspólnego z prawdą? I czyją prawdą? Dla mnie to jak wykład z etyki dla studentów.
                      2. Mój syn zlegitymował i utwierdził (w najogólniejszym skrócie"), takie oto postępowanie: miałem przepisać swój "majątek", a gdy nire zgodziłem się, poparł niegodziwe dzałania, prowadzące do pozbawienia mnie praw do widywania wnuków. Nie widziałem ich cztery lata. Cztery pełne lata. Policz sobie, ile to dni. Jednego wcześniej miałem bardzo często, opiekowałem się nim, a drugie "zobaczyłem dopiero wówczas, gdy miało cztery lata. Podstawą wcześniejszych szantaży i zakazu widywania wnuków było oskarżenie mnie, że go molestowałem seksualnie. Były i inne rzeczy, np. gdy w niecnym procederze przyczynił się do ukrycia części "majątku" itd.
                      Gdyby to zrobił komuś obcemu, usłyszałby to samo. Ale on zrobił to swojemu ojcu. można bardziej kogoś skrzywdzić?
                      3.Nie pisz o wyborze, o uczuciach, o wolnej woli, esteraj, bo odnosisz to do mrówek, a nie ludzi. I nie pisz, kim jest mój syn, bo ja to wiem. Nie z książki. Mój ojciec zostawił nas, gdy miałem 4 lata. Dorastaliśmy w slumsach, patologii, nędzy, a najadłem się do syta, dopiero wówczas, gdy miałem około 16 lat. Sprowadziłem prochy wszystkich w jedno miejsce. Uszanowałem też jego pamięć.
                      • esteraj Drogi Kasprze 23.11.12, 12:41
                        Współczuję Ci i rozumiem Twój ból odnośnie syna.

                        Mogłabym się pokusić tutaj o pytania: czy tylko chodziło o Twój majątek i dlaczego Twój syn nie wierzył w Twoją miłość, skoro dopuścił się takiej podłości względem Ciebie?
                        Bo czy można prawdziwie kochającemu człowiekowi włożyć nóż w plecy?
                        Z przykładów życia można zaobserwować, że tak.
                        Jednak, gdy bardziej się zagłębimy w szczegóły, to okazuje się, że gdzieś ktoś popełnił błąd.
                        Czy ta miłość, była tą prawdziwą?
                        Definicje są różne i niekiedy nasze uczucia błędnie są nazywane.
                        Dla mnie jedyne słuszne określenie miłości jest zawarte w hymnie 1-go Listu do Koryntian:
                        www.nonpossumus.pl/ps/1_Kor/13.php
                        Czy taka miłość może uchronić nas od bólu, od wyrządzenia krzywdy przez drugiego człowieka?
                        Nie.
                        Ja osobiście przyjmuję, że człowiek jest istotą niedoskonałą i zdolną do wszystkiego.
                        Nie mogę niczego oczekiwać i ingerować w jego wolną wolę.

                        Podobają mi się Twoje słowa i coś w nich chyba jest:

                        > 1. Zachowujesz się, Esteraj, jak chemik, który destyluje czyste pojęcia, miesz
                        > a je, ujmuje w logicznej, misternej konstrukcji i wychodzi mu gotowa substancja
                        > . No, cóż, masz prawo, tylko co to ma wspólnego z prawdą? I czyją prawdą?

                        > 3.Nie pisz o wyborze, o uczuciach, o wolnej woli, esteraj, bo odnosisz to do mr
                        > ówek, a nie ludzi.

                        Otóż uważam, że podstawową rzeczą, na którą człowiek ma wpływ i nad czym może panować, to są jego emocje i uczucia. Tym właśnie różnimy się od mrówek i innych zwierząt. One kierują się instynktem. My dostaliśmy dodatkowo rozum i rozwinęliśmy świadomość.
                        Mamy prawo wyboru kim chcemy być, i co będzie nami rządzić: instynkt czy rozum? Najlepiej, gdy osiągamy harmonię. Tworzymy jedność. Jesteśmy spójni.

                        Nie mam prawa i nie chcę mówić komuś jak ma żyć. Czyja prawda jest tą właściwą.
                        Każdy wybiera tą prawdę, która mu służy i z którą czuje spełniony.
                  • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 16:45
                    kasper254 napisał:
                    > 2.Dawno temu, około 7 lat wstecz, nazwałem swojego młodszego syna "sprzedajną k
                    > urwą". Dzisiaj powiedziałbym tak samo, czy to się świętoszkom podoba czy nie.

                    Wiesz co, Kasper? Gdyby mój ojciec kiedykolwiek w taki sposób nazwał mnie lub mojego brata, to nie wybaczyłabym mu tego nigdy.
                    Relacja rodzic - dziecko nie jest i nigdy nie powinna być relacją partnerską. Rodzic ma swoje dziecko kochać bezwarunkowo, dziecko rodzica niekoniecznie.
                    Nie dziwię się, że Twój syn nie chce utrzymywać z Tobą kontaktów. I to jest Twoja, tylko Twoja zasługa, a nie Twojej ex.
              • kobieta-000 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 12:11
                Na nic się nie wystawiałam!
                Wątek zszedł na inne tory.
                I już OSTATNI raz powtarzam, że żadnego dziecka nie wyzywam od bękarta. Ani w obecności kochanki ani moich synów ani nawet Niewiernego.
                Używam tego sformułowania bo ono istnieje.
                A zastanawialiście się czasem dlaczego używa się pewnych określeń. Pewnie nie bo się wydają normalne.Np. śmierdząca skarpeta. Dlaczego tak o niej mówimy? Bo ktoś miał ją na stopach przez jakiś okres czasu i śmierdzi. Czy ktoś się obraża gdy jedna osoba upomina drugą by ta wyniosła swoje śmierdzące skarpety do kosza na brudy do łazienki??

                Tak więc wszystkim czepialskim doradzam: czepcie się psiego ogona a nie mnie.A najlepiej siebie! Nieskazitelni!!.

                Należy również doczytać czego dotyczył założony przeze mnie wątek!!.
                • logicman Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 12:16
                  Kobieto, wypij melisę. Najgorsze już masz za sobą, wyluzuj się wink
    • inna_nowa_ja Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 11:51
      ale jazda, ja pierdziu, przeczytałam wszystkie wpisy, od gratulacji po totalne zjechanie. Nie podoba mi sie kilka wypowiedzi autorki jak również odpowiadających, ale pamiętajcie każdy z nas jest inny, dla każdego z nas rozwód jest innym przeżyciem, każdy inaczej eskaluje uczucia bo u jednych rozwód przebiega tak a u innych srak. Nie ma złotego środka.
      Przykro się czyta niektóre określenia i sformułowania pomimo iż są one słownikowe, walą po oczach.
      Do autorki, zajmij się teraz sobą i dziećmi, życzę powodzenia w szukaniu roboty.
      • zegnaj_kotku Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 12:25
        W tym natłoku zapomniałam czy Ci gratulowałam!
        A więc jeszce raz, gratuluje wygranej sprawy. Są wojny które trzeba stoczyć by móc sobie później spojrzeć w oczy. Wierzę też, że wyrok sądu wplynie znacząco na postrzeganie całej sprawy przez Twoich synów, którzy w przypadku gdybyś nie doprowadziła sprawy do końca mogliby uważać, ze ojciec ma pewnie rację - jeśli matka nie protestuje i daje się "gnoić".

        Zyczę Ci znalezienia pracy i spokoju. Naszczęście dzieci masz duże, więc z kontaktów z ex możesz praktycznie zrezygnować. Go, jego partnerkę i ich dziecko odkreśl grubą kreską i przestań nimi żyć. Pozdrawiam.
        • kobieta-000 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 12:33
          Dziękuję.
          Mam nadzieję , że starszy syn inaczej na to wszystko spojrzy. Wczoraj jakoś nie skakał do góry na wieść o tym iż jednak zamieszka na kupie w tym drugim domu.
          Natomiast zrobił wielkie oczy jako wyłącznie winnego Sąd uznał jego dotąd nieskazitelnego tatusia, który "gnoił" mnie na każdym kroku i który to wmawiał starszemu, że przecież musiał mnie zdradzać i że znajdzie 1% mojej winy i że Sąd orzeknie winę obu stron.
          Tak się nie stało. Amen.
          Młodszy nie ma z tym problemu, wiele rozmawiamy, widzi i rozumie sytuacje, nie ma klapek na oczach i nie pozwoli sobie wmawiać przez tatusia nieprawdziwych insynuacji na mój temat.
          Amen.
          • zielona.wrona trzy zera= mniej niz zero! 22.11.12, 16:04
            Kobieto z trzema zerami, co Ty wyglalas? Dwa lata szarpaniny, syna,ktory na matke reke podnosi pozbylas sie z hukiem a mlodszy dopiero dojrzeje. Nazywasz czyjes dziecko bekartem a kim Ty wlasciwie jestes: Pozwolisz, ze uzyje tylko slow dostepnych w slownikach? Jestes zgorzkniala, rozwiedziona kobieta, ktora zdradzil maz, ktora , gdyby nie nieslubne dziecko meza, dalej by z nim zyla. Jestes matka, ktora sobie z wlasnym synem poradzic nie potrafi. Jestes kobieta, ktora kipie zloscia i beznadzieja. Na dodatek bezrobotna. I ty smiesz obrazac innych? "Bekart" jest pieszczotliwym wyrazeniem w porownaniu do tego, czym moznaby nazwac Twojego syna. Slubnego zreszta. Powinnas sie wstydzic!!
            I zycze kochabce Twojego meza, zeby dala sobie rade w zyciu, bo to twoj, jeszcze maz, jej d.... trul, obiecywal zlote gory. Ona wlasciwie jest najwieksza ofiara tej calej historii.
            Tak, podziekuje jej. Podziekuj jej za to, ze wylazl Twoj prawdziwy charakter.
            I to jest Twoja wygrana!!
            • kobieta-000 Re: trzy zera= mniej niz zero! 22.11.12, 16:43
              " Ona wlasciwie jest najwiksza ofiara tej calej historii." - tak napisała zielona wrona.
              Istotnie, kochanka jest ofiarą ale losu. Bronisz jej?? Władowała się do łóżka żonatemu na jakieś imprezie. A znasz takie powiedzenie, że jak suka nie da pies nie weźmie??A pokaż mi faceta który nie weźmie. Jest nieodpowiedzialna bo nie znając gościa ( czy albo nie chory wenerycznie albo czy aby ona sama nie chora wenerycznie) pozwoliła by puknął ją bez zabezpieczenia ( ani on go nie miał ani ona ). I zonk. Nieplanowana ciąża dwojga obcych sobie ludzi.
              A kochance mogę podziękować za to, że uwolniła mnie od przemocowca i kanalii.
              A poza tym z tego co wiem Niewierny nie truł jej dupy. Poczytaj jak się poznali , w jakich okolicznościach. A ona da sobie radę bo to cwaniara.

              ps nie jestem zgorzkniałą kobietą!!
              A w Twoich wypowiedziach jest tyle jadu że pozabijałabyś nim całą kulę ziemską ludzi.
              • natalia-ok6 Re: trzy zera= mniej niz zero! 22.11.12, 16:54
                kobieta-000 napisała:

                > " Ona wlasciwie jest najwiksza ofiara tej calej historii." - tak napisała zielo
                > na wrona.
                > Istotnie, kochanka jest ofiarą ale losu. Bronisz jej?? Władowała się do łóżka ż
                > onatemu na jakieś imprezie.
                . I zonk. Nieplanowana ciąża dwojga obcych sobie ludzi.
                > A kochance mogę podziękować za to, że uwolniła mnie od przemocowca i kanalii.

                Nierozumiem czegos,jak to "władowała sie do łózka"?Tzn .że związała twojego męza i go zgwałciła? I jeszcze zaplanowała ciąże? On jest bez winy ,bo chcesz powiedzieć ,ze męzczyźni nie myślą albo ...myslą tylko jedna częścią ciała?
                Mysle,ze znali się wcześniej.Nie znam kobiety,która łapie na dziecko nieznajomego faceta.
                • kobieta-000 Re: trzy zera= mniej niz zero! 22.11.12, 17:03
                  Ona nie złapała Niewiernego na dziecko. Podejrzewam , że nawet nie miała takiego zamiaru.
                  Niewierny miał wyjazd służbowy ( tzw "szkolenie" ), pozapraszali jakieś panienki. Nikt nie pomyślał o jakichkolwiek zabezpieczeniach. Jeśli był alkohol to tym bardziej.
                  Naprawdę kilkakrotnie trzeba to pisać byście zrozumieli?: impreza, panienki, seks itd..
                  Niewierny nie jest bez winy!! Dla mnie zrozumiałym jest wierność w małżeństwie. Ja nigdy tak nie postąpiłam jak on. Dla niego widać te wartości nie miały znaczenia.
                  • natalia-ok6 Re: trzy zera= mniej niz zero! 22.11.12, 17:18
                    kobieta-000 napisała:

                    > Ona nie złapała Niewiernego na dziecko. Podejrzewam , że nawet nie miała takieg
                    > o zamiaru.
                    > Niewierny miał wyjazd służbowy ( tzw "szkolenie" ), pozapraszali jakieś panienk
                    > i. Nikt nie pomyślał o jakichkolwiek zabezpieczeniach. Jeśli był alkohol to ty
                    > m bardziej.
                    > Naprawdę kilkakrotnie trzeba to pisać byście zrozumieli?: impreza, panienki, se
                    > ks itd..
                    > Niewierny nie jest bez winy!! Dla mnie zrozumiałym jest wierność w małżeństwie.
                    > Ja nigdy tak nie postąpiłam jak on. Dla niego widać te wartości nie miały znac
                    > zenia.

                    Seks,panienki OK -zrozumiałam. Ciąza "wypadek przy pracy"- zdarza się ,ale ona związała się z tym"nieznajomym"facetem ,tego zrozumieć nie mogę.Czyli poświęcila swoje życie dla dziecka zyjąc z obcym mężczyzną ,tylko dlatego ,ze jest ojcem?
                    Seks
                • eicron Re: trzy zera= mniej niz zero! 23.11.12, 13:21
                  natalia-ok6 napisała:

                  > Nierozumiem czegos,jak to "władowała sie do łózka"?Tzn .że związała twojego męz
                  > a i go zgwałciła? I jeszcze zaplanowała ciąże? On jest bez winy ,bo chcesz powi
                  > edzieć ,ze męzczyźni nie myślą albo ...myslą tylko jedna częścią ciała?

                  Mężczyźni jednocześnie myślą tylko jedną częścią ciała, na szczęście nie przez cały czas tą samą wink
              • kobieta-000 Re: trzy zera= mniej niz zero! 22.11.12, 16:55
                zielona wrono, a czy to że jesteś tak wredna, opryskliwa, napastliwa nie jest wynikiem skrzywdzenia Ciebie przez los???
                Problem tkwi w Twojej psychice. Chorej psychice.

                Ale ja postąpię za radę innych: nie będę zwracać uwagi na Ciebie, Twoje bezczelne, pełne nienawiści do ogółu ludzi komentarze. Żyj sobie. Nie zawracaj nikomu tyłka, nie pluj na innych a będziesz szczęśliwsza, zdrowsza. I codzienność okaże się dla Ciebie łaskawsza, będzie Ci się lepiej żyło.

                Czy kiedykolwiek próbowałaś uśmiechnąć się do kogoś.? Tak po prostu, z życzliwości, bo np masz dobry nastrój.. Nie? Gorąco zachęcam. To nie boli. Będziesz wtedy choć trochę spełniona. A to byłoby już sporo w Twoim stanie.

                Jesteś wyjątkowo zgryźliwa, złośliwa i co tam tylko chcesz.
                I żeby nie było: nie jestem jedyna w tych osądach.

                Powodzenia w osiągnięciu stabilizacji emocjonalnej, bo na chwilę obecną jest ona mocno rozchwiana.
                Dasz radę. Wystarczy wykazać odrobinę dobrej woli. Uśmiechaj się częściej do innych i do samej siebie.
                A mówisz "dzień dobry" wchodząc do np urzędu lub sklepu? Nie sądzę. Też spróbuj. Pomaga. A nic nie kosztuje.
                Wiem,albo dziergaj na drutach, rozwiązuj krzyżówki. Trenują umysł, poprawiają koncentrację, dają czas na myślenie. Konstruktywne myślenie.
                Wierzę w ciebie. Dasz radę.
              • zielona.wrona Re: trzy zera= mniej niz zero! 22.11.12, 17:26
                Droga trzyzerowa Kobieto, nie osmieszaj sie jeszcze bardziej, niz juz to zrobilas. Mowisz o suce, mowisz o bekartach a powinnas raczej mowic o tym, ze jakby maz Cie kochal, jakby mial w domu to, czego szukal poza domem, do zdrady by nie doszlo. Nawet po alkoholu. Szukasz glupiego usprawiedliwienia dla siebie, bo i jako zona i jako matka pasuja Ci te trzy zera. zapamietaj sobie, ze zaden kochajacy maz zony nie zdradzi.

                A Twoje dobre rady pod moim adresem wsadz sobie gdzies. Zwin w rulonik i.... jak to ktos, kiedys tu pisal.
                Ty masz rozwod z wylacznej winy meza, ale przegrana, jestes Ty!
                • zegnaj_kotku Re: trzy zera= mniej niz zero! 22.11.12, 17:51
                  dajcie wiadro z wrony żółć się ulała...

                  co do jednego masz rację maż kobiety nie był "kochającym mężem" i bardzo dobrze, że kobieta się z nim rozwiodła.
                • zabelina Re: trzy zera= mniej niz zero! 22.11.12, 22:13
                  zielona.wrona napisał:

                  zapamietaj sobie, ze zaden kocha
                  > jacy maz zony nie zdradzi.

                  To akurat jest bzdurą. Albo inaczej...nie ma takiej możliwości, aby przez cały okres dozgonnego małżeństwa (plus minus ze czterdzieści lat) zachować w związku tak wysoki stopień zaangażowania, emocji i ekscytacji drugą osobą, aby zapewnić całkowitą, wzajemną wierność.
                  • natalia-ok6 Re: trzy zera= mniej niz zero! 22.11.12, 22:23
                    zabelina napisała:
                    To akurat jest bzdurą. Albo inaczej...nie ma takiej możliwości, aby przez cały
                    > okres dozgonnego małżeństwa (plus minus ze czterdzieści lat) zachować w związku
                    > tak wysoki stopień zaangażowania, emocji i ekscytacji drugą osobą, aby zapewni
                    > ć całkowitą, wzajemną wierność.

                    Ale palnęłas ,a szacunek,uczciwość ,przywiazanie po tylu latach.Jak się kogoś kocha to niestety nie zdradza.
                    • mola1971 Re: trzy zera= mniej niz zero! 22.11.12, 22:28
                      Łażą po tym świecie ludzie, którzy zdradzają mimo tego, że kochają. Znaczy w ich mniemaniu kochają, bo dla mnie również zdrada jest zaprzeczeniem miłości.
                      • tautschinsky Re: trzy zera= mniej niz zero! 22.11.12, 23:48
                        mola1971 napisała:

                        > Łażą po tym świecie ludzie, którzy zdradzają mimo tego, że kochają. Znaczy w ic
                        > h mniemaniu kochają, bo dla mnie również zdrada jest zaprzeczeniem miłości.

                        Prawisz o zdradzie-zdradzie? Emocjonalnej, zakochiwaniu się w kimś czy tylko o seksie, fizycznych ćwiczeniach? Jedno z drugim nie musi mieć nic wspólnego. Wygodniej jednak kobietom loda zrobionego przez tirówę wrzucić do jednego worka razem z gorącym romansem kilkuletnim zwieńczonym dzieckiem. Niestety to nie tylko kobieca głupota takie postrzeganie rzeczy, to wyrachowanie. Tylko żałośni mężczyźni mając ochotę na inne ciastko żyją sromocą się ze swoim sucharem w domu, dawszy się sterroryzować twierdzeniu: kochasz, innej nie pukniesz.
                        • mola1971 Re: trzy zera= mniej niz zero! 22.11.12, 23:53
                          Zdrada to nie jest seks. Zdrada to czas. Czas poświęcony komuś innemu.
                          Kobiety tirówki potrafią wybaczyć (byle tylko w gumce, bo chorób z głupoty nie wybaczą), kobiety nie wybaczają czasu poświęconego komuś innemu.
                          Wiesz dlaczego? Bo czas to jedyna rzecz, której nie można kupić. Za żadne pieniądze.
                          • tautschinsky Re: trzy zera= mniej niz zero! 23.11.12, 11:01
                            mola1971 napisała:

                            > Zdrada to nie jest seks. Zdrada to czas. Czas poświęcony komuś innemu.


                            Kobiety w tym rozumieniu ciągle zdradzają swojego. I zdradzają naprawdę.
                            Emocjonalnie. Czym różnią się godziny spędzane przez nie na spotkaniach
                            z koleżankami lub jedną zaufaną, z którą spotyka się przy każdej wolnej
                            chwili? A czas marnotrawiony (i pieniądze) w sklepach na kupowaniu lub
                            tylko oglądaniu, ale czas przepada bezpowrotnie - czym jest, jeśli nie zdradą
                            partnera? Ona realizuje się poprzez spotykanie się z sobie podobnymi
                            stworami i gdakaniu godzinami o niczym - mówi, że jej to potrzebne jak
                            powietrze do życia. Przeciętny mężczyzna ma większe libido, potrzeby seksualne i kontakty seksualne w większości traktuje jako realizację swojego
                            zainteresowania oraz zwyczajnie potrzebuje rozładowania.
                            • mola1971 Re: trzy zera= mniej niz zero! 23.11.12, 15:11
                              No i dlatego przeciętny mężczyzna (znaczy w Twoim rozumieniu klient tirówek) wiąże się z przeciętną kobietą, czyli głupią gęsią, która traci czas na łażenie po sklepach i spotkania z koleżankami. Znaczy siebie warci są. Ale czy to wystarczy by żyli długo i szczęśliwie? Niektórym tak.
                        • altz Re: trzy zera= mniej niz zero! 23.11.12, 07:02
                          tautschinsky napisał:

                          > Prawisz o zdradzie-zdradzie? Emocjonalnej, zakochiwaniu się w kimś czy tylko o
                          > seksie, fizycznych ćwiczeniach?
                          Nie zastanawiałbym się nad tym, co piszesz, gdybym nie słuchał kilka dni temu audycji w programie pierwszym Polskiego Radia.
                          Zaproszony seksuolog stwierdził, że seks małżeński jest najdroższy, co ja już pisałem o wiele wcześniej, ale myślałem, że tylko ja tak uważam, a większość osób jest zakłamana i nikt więcej tego nie powie. wink
                          Chwalił przy tym prostytucję i żonglował argumentami skutecznie broniąc tezy przed dzwoniącymi słuchaczami.
                          Twierdził, że odwiedziny w agencji towarzyskiej często pozwalają zachować małżeństwo w dobrej kondycji, gdy czasami nie można współżyć w małżeństwie, bo popęd seksualny można rozładować tylko przez seks, nie da się przez ćwiczenia fizyczne czy w inny sposób.
                          Ja nie jestem za seksem pozamałżeńskim, pomimo ładnych kilku lat braku seksu w moim byłym małżeństwie, ale argumenty rozumiem i jakoś nie potępiam pana za to, że sobie zmajstrował dziecko na boku na wyjeździe służbowym, takie rzeczy się zdarzają. Uważam to raczej za głupotę i nielojalność względem małżonki, z dwóch powodów: finansowego i zagrożenia chorobą, o czym też już pisałem.
                    • zabelina Re: trzy zera= mniej niz zero! 22.11.12, 23:37
                      Nic nie palnęłam kochaniutkawink Może nie wyraziłam się co najwyżej zbyt dokładnie. Nie twierdzę, że wszyscy zdradzają, ale sprawa nie jest tak jednowymiarowa. Jedni nie szukają dodatkowych "atrakcji", innych same te "atrakcje" znajdują...I wtedy dopiero okazuje się, że deklaracje jedną drogą, a życie inną...
      • cathy_bum Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 13:06
        Rozwód to zawsze jest przykrość i cierpienie, ale warto nie tracić własnego człowieczeństwa. sad Gdzieś Tu Mola pisała o panu, co to podczas małżeństwa spłodził kolejne dziecię, a całkiem niedawno się okazało, że ma jeszcze tuż przedślubnego syna, o którym nawet jego bliscy nie wiedzieli. Znaczy się o moim ex małzonku pisała smile Różne mieliśmy z byłym zatargi, ale w życiu nie powiedziałabym inaczej o tych dzieciakach niż brat/siostra mojej córy. Bez względu na okoliczności ich poczęcia, relacje exa z ich matkami i całą resztę. Traktuję zwyczajnie, pomagam córce wybierać dla nich prezenty. Pomagam potrzymać relacje poza ojcem, który się od dzieci odciął. Zacietrzewienie zamienia człowieka w potwora, więc lepiej trochę sobie odpuścić.
        • mola1971 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 16:48
          Tak, o Twoim exie pisałam. A nawet bardziej o Tobie, niż o nim. By pokazać, że można.
    • heksa_2 Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 22.11.12, 22:57
      O dżizas, co za mili i empatyczni ludzie się tu zebrali, wybaczający niczym Chrystus we własnej osobie.
      Kobieto, koala na te wszystkie wypowiedzi.
      Każdy ma prawo do własnych emocji. Złości, wściekłości, nienawiści. Ma też prawo do zemsty. Emocje muszą wybrzmieć, muszą się wypalić, wygotować. Za rok kobieta będzie szczęślwą, empatyczną kobietą i będzie innych pouczać, jak ładnie należy nazywać bękarty.
      Ale po 11 rozprawach i po całym tym gównie dajcie jej przeżyć radość wyroku ze 100% orzeczeniem winy męża. I dajcie jej wypuścić ciśnienie z tego nabrzmiałego balona.
      Imho powinna była walczyć o wyrok z orzeczeniem o winie. Jej się to po prostu należy, nie należy relatywizować winy i niegodziwości. W imię dobrych relacji ani świętego spokoju ani w inne takie. Bo pozostaje frustracja i poczucie krzyzwdy, ktore do konca zycia podcinaja twoje poczucie wlasnej wartosci. I takze, zeby wzprostowac syna. Amen.
      • smutnyaniol Re: Znowu proszę o trzymanie kciuków..-cd 23.11.12, 11:06
        A należy za co?
    • zmeczona100 Ad bękarta, dyplomacji i urzędu 23.11.12, 11:05
      Wkurza mnie dym tytoniowy w pubach. Śmierdzi, powoduje ból głowy, potem ten smród przynoszę wraz z ciuchami do domu- inaczej: generuje u mnie same straty to, że ktoś pali w mojej obecności, w miejscu, gdzie także i inni mogą być w takim samym jak ja położeniu.

      1. Priorytetem władz lokalnych, ale też działalności polityków całej UE jest wprowadzenie uregulowań, które broniłyby praw osób niepalących do przebywania w strefie wolnej od dymu tytoniowego w obszarze publicznym.

      2. Też mi się nie odpowiada, gdy jestem narażona na dym tytoniowy, gdyż oprócz skutków doraźnych, jak nieprzyjemny zapach, w przyszłości może skutkować chorobami odtytoniowymi.

      3. Ku.wa mać, znowu moje ciuchy śmierdzą, bo jakiś debil przy sąsiednim stoliku palił faje jedna za drugą!

      Jako poseł.
      Jako petent w urzędzie.
      Jako kumpela.

      Forum to nie miejsce, gdzie obowiązuje dyplomacja; nie jest też urzędem, gdzie załatwiamy swoje sprawy bez angażowania naszych emocji, jak przy podpisywaniu papierków do paszportu. Dla mnie forum jest knajpką, gdzie można się spotkać z różnymi osobami, także ze znajomymi, gdzie spędzić można wolny czas, pogadać o wszystkim, także o tym, co nas dręczy w środku, o tym, co nas wkurza, jakie emocje nami targają.
      Przynajmniej ja tak własnie traktuję forum- że nie muszę udawać, pilnować się niczym osoba publiczna czy kontaktująca się z kimś formalnie. Gdyby mi jakiś znajomy w realu powiedział, że nie powinnam obcej osoby, palącej w przestrzeni publicznej, nazywać debilem, chociaż byłam na wysokim stopniu wkurzenia, to ... przestałby być moim znajomym. Osób publicznych nie wybieram, urzędników i innych petentów też nie, za to znajomych- jak najbardziej tak. Żadna osoba, przy której powinnam się powstrzymywać, pilnować, sto razy przemyśleć to, co mam zamiar powiedzieć, ukrywać swoje emocje, nie jest i nie będzie moim znajomym w realu, któremu poświęcałabym mój drogocenny (dla mnie) czas. Ot, takie mam kaprysy.

      Wiele razy zdarzyło mi się pomstować na dzieciarnię mojego brata- rozwydrzoną okropnie, hałasującą itp. , nawet nazywam ich od czasu do czasu bachorami. Ale! Nigdy nie nazwałam ich tak w ich obecności, nigdy nie potraktowałam źle, nieprzemyślanie, kiedy rządziły mną emocje. Tak samo nigdy na serio do brata nie powiedziałam, że ma wredne bachory i chętnie bym im głowy poucinała. Tak mogę sobie pozwolić w gronie znajomych, którzy -jak i ja- uznają, że mam prawo do wyrażania własnych emocji; oczywiście w taki sposób, abym nie uraziła osób, o których tak się wyrażam. Innym też daję do tego prawo.

      Kobieta w żadnym razie nie skrzywdziła "bękarta". Ma prawo do własnych emocji, ich wyrażania. I traktowania forum jako knajpki ze znajomymi, a nie urzędu wojewódzkiego czy parlamentu europejskiego.

      I jeszcze jedno- powinna inaczej wyrażać się o "bękarcie", bo to rodzeństwo przyrodnie jej własnych dzieci.

      No to zerknijcie do wątku o matce, rodzicach smile Albo do innych- gdzie np. forumowicze piszą wprost o tym, że nie utrzymują kontaktów ze swoimi rodzicami, albo rodzeństwem. I do tych, gdzie za swojego rodzica uważają osobę, która ich wychowała (a nie przyczyniła się do ich powołania na ten świat). I do tych, w których piszą wprost, że nie chcą widzieć na oczy i spotykać swoich exów- rodzica swoich dzieci. No i gdzie ta sielanka?

      Rodzic to ten, kto wychowuje, który się troszczy. Rodzeństwo to osoby sobie bliskie "duchowo". Czy to przyrodnie rodzeństwo dzieci Kobiety000 to ktoś im bliski? To rodzina?
      Jeśli tak, to dlatego, że ojciec dzieci o to dba, a kobieta000 nie przeszkadza. Czyli tak jest w opisywanym przypadku...?

      AMEN.
      • taki_drugi Re: Ad bękarta, dyplomacji i urzędu 23.11.12, 13:56
        Od 2010 roku jest zakaz palenia w miejscach publicznych, także w lokalach gastronomicznych i pubach ---> www.wykop.pl/ramka/526637/pelna-tresc-ustawy-o-tzw-zakazie-palenia/

        Albo więc nie mieszkasz w Polsce, albo odnosisz się do sytuacji która jest nieaktualna, albo byłaś w jakiejś melinie smile))))
        • kobieta306 Re: Ad bękarta, dyplomacji i urzędu 23.11.12, 14:19
          jest jeszcze taka opcja, że nie zatrybiłeś przekazu ... wiesz, taki tylko przykład z tym paleniem to był uncertain taka figura retoryczna wzmacniająca obrazowość języka.
      • tricolour Co do zasady masz rację... 23.11.12, 15:28
        ... i nikogo by nie zniesmaczało, by bękart padł raz i po krzyku. Ot, wyrazista ilustracja na forum.

        Ale było inaczej: bo gdy ktoś do sądu idzie przygotowany cytatami ze słowników, to oznacza, że spodziewa się konieczności tłumaczenia z użytego zwrotu. Powiedzieć "bekart" w emocjach, dla ilustracji to co innego niż przygotować wypowiedź, w której celowo kogoś obrażamy (nawet jeśli określenie jest trafne) i jednocześnie wyciągamy wcześniej przygotowane wytłumaczenie, że obrażanie nie było obraźliwe, bo bękart to bękart. A suka to suka, która nie powinna się nastawiać gdy pies niechętny.. A kochanka to na pewno niskich lotów. Hurra!

        Badania dowodzą, że 10% dzieci małżeńskich ma w tajemnicy ojców innych niż mężowie matek. Bękarty? A matki to cichodajki, bo rozgłosu nie pragną, że się puściły? A w zasadzie co to za różnica jak ktoś się puszcza? Mając żonę/męża to inaczej niż będąc singlem? Cudzołóstwo jest inne niż kradzież, która zawsze oceniana jest jednakowo bez względu na stan cywilny?

        I jeszcze jedno: Kobieta nie rozwiodła się na skutek zdrady. Ona się rozwiodła na skutek urażonego ego, a to różnica.
        • kobieta-000 Re: Co do zasady masz rację... 24.11.12, 07:29
          Tri, słabiutko, słabiutko..
          Nie poszłam do Sądu z przygotowanymi cytatami ze słownika po to by się tłumaczyć ale - jak pisałam - by zilustrować, wyjaśnić niektórym ( Niewierny, kochanka jego ) co oznaczają te słowa i czemu się mnie czepiają o ich używanie.
          Wyobraź sobie, że Niewierny chciał by Wysoki Sąd ukarał jakąś tam grzywną mnie za to iż określeniem "bękart" nazywam jego dzieciaka. Sąd był zdziwiony, nawet powiedział, że to dość dziwna prośba, nie ten proces, nie taki jest temat rozwodu.
          Cóż.. Niewierny próbował łapać się każdej okazji by próbować udowadniać moją winę że mnie musiał zdradzać. Więc głupie pomysły mu się nasuwały.
          I więcej nie będę tłumaczyć na forum dlaczego wyjaśniałam znaczenie słowa "bękart".
          Sąd przyjął do wiadomości, wydruk ze sjp jest w aktach sprawy, sprawa zamknięta.

          Tri, błędnie myślisz, że rozwiodłam się z powodu urażonego ego. Ubawiłeś mnie teraz.
          Rozwiodłam się ze względu na zdradę męża, prowadzenie przez niego podwójnego życia przez 2 lata, ukrywanie dziecka przez ten sam okres czasu, brak honoru, kłamstwa, agresję, wymuszanie współżycia, niezajmowanie się domem, chamstwo, poniżanie mnie, wyzywanie mnie itd... sporo rzeczy jest do wymieniania..
          Ale to już za mną.

          Tri, ja złożyłam pozew gdy tylko się dowiedziałam o zdradzie ( na szczęście jako żona pierwsza się dowiedziałam a nie jak zwykle bywa, że wszyscy wiedzą tylko żona nie ).
          Nre potrafiłabym żyć z człowiekiem, który mi wyciął taki numer. A tym bardziej w sposób jaki to zrobił.
          Nie mogłabym mu już nigdy zaufać, kochać się z nim. Po prostu żyć.
          Nie potrafiłabym też dzielić się nim z inną kobietą, dzieckiem.
          Jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji że mój mąż w naszych domowych pieniędzy część oddaje na alimenty bo zrobił innej dzieciaka po pijaku na imprezie.
          Może jestem egoistką ale tak czuję.
          Z powodu braku zaufania bałabym się czy np nie uprawiają seksu, nie są gdzieś w hotelu (kochanka dał mi spis hoteli w jakich się zabawiali - teren całej Polski. Zwłaszcza fajniutki jest ten w Cieszynie , ul. Srebrna).
          A ja co siedziałabym i myślała czy jest w pracy, na "szkoleniach" czy gdzieś z kochanką tą lub inną.
          Nie potrafię tak.
          Inaczej, jeśli już po rozwodzie z kimś się ktoś związuje i ten ktoś ma dzieci i ma też zobowiązania wobec nich. Tj wtedy świadomy wybór, jest rozmowa na ten temat. I nie jest się przez to podstawionym pod murem.

          I egoistycznie się cieszę mając do tego prawo, że sprawiedliwie została uznana wina Niewiernego mimo jego prób udowadniani Wysokiemu Sądowi, że przecież nic takiego sienie stało.
          W uzasadnieniu wyroku o rozwodzie na sali Wysoki Sąd zapytał na koniec Niewiernego czemu to wszystko ukrywał przez 2 lata i okłamywał wszystkich "zainteresowanych":
          1. mnie - wiadomo
          2. naszych synów - cholernie skrzywdził
          3. ojca swojego - boli go to
          4. kochankę - która było okłamywana od pierwszego dnia poznania.
          Odpowiedział: a Wysoki Sąg by powiedział mężowi że go zdradził. ??
          Taki tupet miał Niewierny.

          Tyle w tym temacie.
          • nastja Re: Co do zasady masz rację... 24.11.12, 08:03
            Jassssny gwint!
            ale ci się egzemplarz trafił kobieto!!!
            Trzymam kciuki za lepsze życie smile
            Serdeczności
          • krokodil123 Re: Co do zasady masz rację... 24.11.12, 08:06
            Uważam że niepotrzebnie się tłumaczysz.
            Ja rozumiem twój gniew i złość mimo że sama nie używam takich słów.

            Chce zadać pytanie do męskiej części na forum.

            Jak by się mężczyzna zachował po tym jak dowie się w taki sam sposób (regularne przelewy z konta) o dwuletniego dziecka własnej żony, poczętego i urodzonego w tajemnicy przed nim?

            Pofantazjujmy że dzieciak jest wychowywany przez biologicznego ojca i jego babci, a jasne że mama cały czas się spotyka potajemnie z malucha i z jego tatusiem, jednocześnie żyjąc z mężem i dwójką starszych dzieci jak dotychczas, funkcjonując "normalne" w domu.
            Takie małe, proste i fajnie podwójne życie.

            Kobieto napisałam na maila w tygodniu.
            • altz Re: Co do zasady masz rację... 24.11.12, 09:32
              krokodil123 napisała:

              > Jak by się mężczyzna zachował po tym jak dowie się w taki sam sposób (regularne
              > przelewy z konta) o dwuletniego dziecka własnej żony, poczętego i urodzonego w
              > tajemnicy przed nim?
              Nie wiem, jakby zrobił ktoś inny, dla mnie ważne by było to, że płaci na to dziecko regularnie.
              Co by było dalej, nie wiem, nie byłem w takiej sytuacji, ale nie mówię od razu "nie" i "precz".
              Nie chcę pisać za dużo o swojej sytuacji, ale z mojej strony przed rozwodem padła propozycja Byłej, zupełnie nie do przyjęcia na tym forum.
              • krokodil123 Re: Co do zasady masz rację... 24.11.12, 09:44
                Nie rozumiem twoją odpowiedź.

                Twoja małżonka miała by nieślubne dziecko urodzone podczas małżeństwa z tobą.
                I to ona by go ukrywała, spotykała się po kryjomu, i to ONA by płaciła alimenty na niego w tajemnicy od ciebie i reszty rodziny. Czytaj z waszej wspólnej kasy co miesiąc przez ileś tam lat.
                • altz Re: Co do zasady masz rację... 25.11.12, 16:04
                  krokodil123 napisała:

                  > Twoja małżonka miała by nieślubne dziecko urodzone podczas małżeństwa z tobą.
                  Nie miała, ale gdyby miała dziecko na boku, to byśmy płacili i w tym względzie nie byłoby problemów innych, niż finansowe. Zresztą, wiedziałbym o tym i znałbym to dziecko. W drugą stronę też by tak było, akurat tego jestem pewien.
            • tricolour To jest dobre pytanie... 24.11.12, 12:26
              ... szczególnie w kontekście dwuletniej ślepoty, że małżonek zdradza i ma dziecko na boku, które regularnie finansuje, a ja niczego nie widzę.

              I z tego powodu bym się głęboko zastanawiał po co mi rozwód skoro przed dwa lata nie zauważyłem, że żona ma dziecko z kim innym na boku, które kocha i utrzymuje, a mnie to latami nie przeszkadza. Nagle zaczęło przeszkadzać to, co nie przeszkadzało?

              Co kieruje mną w życiu? Miłość? A może egoizm i rozdęta "duma"?
            • kobieta-000 Re: Co do zasady masz rację... 25.11.12, 15:57
              Krokodil, widziałam maila od Ciebie i przepraszam, że nie odpisałam. Nie miałam głowy. Nie gniewaj się. Odpiszę.. smile)
          • zielona.wrona Re: Co do zasady masz rację... 24.11.12, 08:32
            Tri, ja złożyłam pozew gdy tylko się dowiedziałam o zdradzie ( na szczęście jako żona pierwsza się dowiedziałam a nie jak zwykle bywa, że wszyscy wiedzą tylko żona nie ).
            • krokodil123 Re: Co do zasady masz rację... 24.11.12, 09:01
              No faktycznie zielona wrono.....jaka ta kobieta głupia jest i jak kipi z niej jad nie wiadomo dlaczego.
              Mam nadzieje że ty przynajmniej jesteś mądra i rozsądna kobieta i jeżeli przypadkiem (nie daj boże) twojemu mężowi zdarzy się śmiertelny wypadek i do podziału majątku po tatusiu stawi się 10-letny syn i jego mamusia o których nie miałaś zielonego pojęcia przez wasze 15-letnie małżeństwo, to pokażesz swój zdrowy rozsądek.

              Przywitasz serdecznie i ochoczo dzieciaczka w gronie rodziny uradowana że tak niespodziewane wam się powiększyło. Zadośćuczynienie że przez was dziecko cierpiało bo musiało się "ukrywać" i nie miało ojca na co dzień to oddasz mu spadek należący do twoich dzieci.
              A najlepiej zrobisz sprzedając rodzinny dom i oddasz im polowe kasy że by nie tęsknili za bardzo.....
              Ty jako silna i mądra wszak sobie poradzisz, nie jesteś przecież z trzema zerami i się o kasę i majątek nie będziesz użerała latami.
          • altz Kończ już, wstydu oszczędź! :-) 24.11.12, 09:25
            kobieta-000 napisała:

            > Tri, słabiutko, słabiutko..
            > Nie poszłam do Sądu z przygotowanymi cytatami ze słownika po to by się tłumaczy
            > ć ale - jak pisałam - by zilustrować, wyjaśnić niektórym
            Czyli zakładałaś, że będziesz się odzywać po chamsku, a to już świadczy o jakieś zaplanowanej zemście i zajadłości wartej lepszej sprawy. wink

            > Rozwiodłam się ze względu na zdradę męża, prowadzenie przez niego podwójnego ży
            > cia przez 2 lata, ukrywanie dziecka przez ten sam okres czasu, brak honoru, kła
            > mstwa, agresję, wymuszanie współżycia, niezajmowanie się domem, chamstwo, poniż
            > anie mnie, wyzywanie mnie itd... sporo rzeczy jest do wymieniania..
            Trzeba było wtedy zdecydować się na rozwód, powodów było dość, sama nawet o tym piszesz, tylko jesteś niekonsekwentna. Widzę, że dla Ciebie zdrada jest największym problemem, chociaż nie powinna, bo było dość innych poważnych problemów w Waszym małżeństwie. Jest to więc z Twojej strony jakaś urażona duma i zemsta za to.

            > Jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji że mój mąż w naszych domowych pieniędzy częś
            > ć oddaje na alimenty bo zrobił innej dzieciaka po pijaku na imprezie.
            A teraz musisz i tak sobie to wyobrażać. wink Co prawda wkrótce nie będzie już Twoim mężem, ale i tak będziecie się dzielić pieniędzmi, więc za dużo się nie zmieniło. smile
            Nie chciałaś już z Nim żyć, ja to rozumiem, tylko po co dorabiać do tego ideologię?
            Gdyby się dało mu wypalić znak na czole "niewierny", to by było fajnie? big_grin

            Kończ już temat, bo nic to nie wniesie już nowego, każdy zostanie przy swoim zdaniu. Chyba, że traktujesz to jako ćwiczenie pozwalające uwolnić się emocjom i pozwoli Ci to wrócić do normalności, wtedy warto sobie popyszczyć. wink
          • natalia-ok6 Re: Co do zasady masz rację... 24.11.12, 11:24
            kobieta-000 napisała:
            ja złożyłam pozew gdy tylko się dowiedziałam o zdradzie ( na szczęście jako żona pierwsza się dowiedziałam a nie jak zwykle bywa, że wszyscy wiedzą tylko żona nie ).

            Po dwóch latach raczej dowiedziałaś się ostatnia o zdradzie,gdy juz wszyscy dookoła wiedzieli.

            Miałam wspólne konto z meżem i nie wyobrazam sobie sytuacji,ze przez dwa lata "wypływają" gdzieś pieniądze /i to nie mała kwota/.Przecież na wyciągach z konta,w opisie historii rachunku jest nr konta i dane osoby ,do której jest wysyłany przelew .Nie zastanawiałaś się co Niewierny kupuje na allegro ,gdzie są te rzeczy i dlaczego tylko od jednej osby?
          • tricolour Urażone ego, Kobieto... 24.11.12, 12:22
            ... bo jeśli przez dwa lata nawet nie dostrzegłaś, że z budżetu wycieka tysiąc złotych miesięcznie, że mąż ma córkę na boku, że ma kochankę itp to po jaką cholerę się rozwodziłaś?

            Urażone Ego - o czym wyraźnie piszesz - poleciało do sądu gdy się dowiedziało o zdradzie, a przez dwa lata to samo ego żyło sobie wygodnie.
            • kobieta-000 Re: Urażone ego, Kobieto... 25.11.12, 16:21
              I tak na koniec: żeby uciąć już ten wątek ( bo zszedł na inny temat ) powiem tak:
              1. nie mieliśmy wspólnego konta tylko dwa osobne. Do każdego z tych kont mieliśmy wspólne dostępy.
              2. Gdy mąż zmienił hasło w swoim koncie zaniepokoiło mnie to.
              3 Gdy bank wymagał od nas wyciagów z rachunku ( bo mamy w banku kredyt w CHF ) i mąż mi dał wydrukowane bym wysłała do banku zapomniał pewnie że widnieją team przelewy na wspomniane już "allegro ".
              4. Mąż ma taką dział . gosp że wyjeżdżał np w czwartek / piątek i wracał w niedzielę i było to z uzasadnieniem dla jego profilu działalność.
              5. Mąż współpracuje również z polskim rządem więc do wielu info nie miałam dostępu i jego praca musiała być owiana tajemnicą.
              6. Nic nie podejrzewałam prze długi okres czasu bo sama byłam uczciwa w małżeństwie i nie przyszłoby mi do głowy kogoś w taki sposób okłamać i wyciąć tak numer.
              7. Oboje mieliśmy nieregularne dochody z kilku źródeł. Nie było "paska" jak w np budżetówce ani bez[pośrednich przelewów od jednego pracodawcy.
              8. Nie, nie godziłam się na zdradę. Nie , nie udawałam , że o niej nie wiem. NIE WIEDZIAŁAM. I TO JA POWIEDZIAŁAM O NIEJ OJCU MOJEGO MĘŻA. Wiecie jaką miał minę??? Jakie pretensje do syna, że przez dwa lata nie wiedział o pozamałżeńskim dziecku swojego jedynego syna??? Nic nie rozumiecie.
              \Ale to nie mój problem.
              Jak dla mnie KONIEC TEMATU,
              Już nie będę nic tłumaczyć. Kto zrozumiał to ok.
              A kto nie chce zrozumieć i nie czyta dokładnie tego co jest napisane ma problem i nic się na to nie poradzi.
              Kto ma w zwyczaju wylewać pomyje, gnoić, obrażać niech rozstrzygnie to we własnym sumieniu.
              Ten wątek uważam za zamknięty.!! Koniec kropka.
              Życzę wszystkim spokoju, pogodzenia się ze sobą, cieszenia się ze sprawiedliwości, którą uznał Sąd. Ciepło pozdrawiam Was wszystkich: tych życzliwie nastawionych i tych ziejących jadem.
              KTO MĄDRY NIE BĘDZIE DALEJ KOMENTOWAŁ NIEPOTRZEBNIE.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja